Dodaj do ulubionych

opis porodu

12.05.11, 11:43
Moderatorki poproszę o przeniesienie potem do stosownego wątku smile

Narodziny Łucji

Moje wspomnienia – pierwszy polski poród domowy (pierwsze dziecko rodziłam domowo, ale w Holandii).

W czwartek umówiona byłam u lekarza na kontrolne ktg – było już 10 dni po terminie wyznaczonym z OM na 25 kwietnia. Wynik ktg był dobry, ale ja postanowiłam zagadnąć lekarza co robić dalej skoro dziecko się „zasiedziało” – chciałam kontrolnego usg. Usg zostało wykonane i niestety przepływy okazały się być na granicy normy sad. Od lekarza wyszłam prawie płacząc ze skierowaniem do szpitala – następnego dnia miałam się zgłosić na wywołanie porodu.
Wykonałam telefon do położnej, że ja muszę dziś urodzić bo inaczej wyląduję w szpitalu. Położna pocieszyła – no to dziś rodzimy i poleciła znane nam wszystkim domowe sposoby i obiecała że wpadnie mnie zbadać po południu czy „gotowość do porodu” u mnie jest. Dojechałam do domu i się rozpłakałam że ja do żadnego szpitala nie chcę, no tragedia była straszna ;P a mąż dopytywał czy coś jeszcze się stało, skoro tak płaczę? wink
Postanowiłam że zaraz po obiedzie piję olej rycynowy. Po obiedzie przyjechała położna i co ciekawe – kładąc się do badania na kanapie poczułam pierwszy bolesny skurcz! Pomyślałam że przypadek....położna zbadała mnie i było rozwarcie na 2cm i miękka skrócona szyjka.
Z położną się pożegnałyśmy – jakby co miałam dzwonić. Olej rycynowy z sokiem morelowym wymieszałam i zaczęłam pić....po pół godzinie cały wypity olej i zjedzony obiadek wylądował w kibelku....no zadziałać nie zdążył, ale pojawiły się skurcze! Od razu co 4 minuty trwające 40sekund. Bałam się że to jakieś przepowiadające i że zaraz puszczą, więc zaczęłam chodzić po mieszkaniu, sprzątać, by nie zanikły wink zadzwoniłam do położnej, prosiłam by była w gotowości. Zdążyłam upiec jeszcze muffinki morelowe (no bo co zrobić z morelami po wypiciu soku ?), mąż wykąpał naszą córkę i położył spać, a ja sobie dreptałam po mieszkaniu i cieszyłam każdym skurczem smile a maleńka się w brzuchu wierciła i rozpychała nogami dając znać że chce już wyjść smile

W pewnym momencie skurcze przestałam witać z poprzednim entuzjazmem i zadzwoniłam po położną (wolałam by położna była już z nami). Dojechała do nas w 15 minut smile Zbadała mnie i były 3cm. No więc mamy początek porodu smile W mojej głowie kołatało wspomnienie z pierwszego porodu że od 3 cm do urodzenia dziecka minęło 1,5h więc i tym razem spodziewałam się „szybkiej akcji”. Skurcze się nasilały, ja grzecznie oddychałam i zmieniałam pozycje – naprawdę w trakcie tego porodu oddychanie bardzo pomagało i najlepiej czułam się na stojąco lub bujając się na piłce. Generalnie pełen spokój i totalna ignorancja na to co działo się obok (mąż poszukiwał rzeczy dla maluszka, a ja nie pamiętałam gdzie co jest (no bo jak tu myśleć o prześcieradle w trakcie skurczy?).
Obserwuj wątek
    • aldakra Re: opis porodu 12.05.11, 11:45
      W pewnym momencie poczułam, że z każdym skurczem robi mi się słabo i po skurczu miałam okropne dreszcze, nie mogłam się rozgrzać. Położna zaproponowała bym odpoczęła leżąc na lewym boku na kanapie. Poleżałam tak jeden skurcz i stwierdziłam że to żaden odpoczynek tylko jakaś masakra wink Wstałam z kanapy i powlokłam się pod prysznic – miałam nadzieję że ciepła woda sprawi że się tych dreszczy pozbędę. Pod prysznicem było strasznie, co prawda ciepło, ale ciasno! Zasłona prysznicowa się do mnie przyklejała smile ale postanowiłam się nie ruszać bo dreszcze ustąpiły, za to w twarz mi było stanowczo za gorąco – przyklejona twarzą do kafelek (super że te kafelki takie chłodne pozostały) rozgrywałam kolejne skurcze (może z 3) po czym zajrzał do mnie mąż i położna z pytaniem czy wszystko ok.? Położna wyraziła chęć zbadania mnie – było już 5cm. Co ciekawe, następny skurcz i poczułam lekkie popieranie, pękł pęcherz i usłyszałam że położna chce mnie ewakuować spod tego prysznica.....a mnie zdziwiło, że jak, że co? Było mi dobrze, ciepło i samotnie wink.....że 5cm jest, a ona mówi że za chwilę urodzę....no przecież na 10cm się czeka czy jak? I za chwilę zrozumiałam o co chodziło wink wychodząc spod prysznica miałam pierwszy skurcz party, który swą mocą niemal powalił mnie na ziemię, położna i mąż pomogli mi wyjść z łazienki – drugi skurcz i pytanie gdzie chcę rodzić i w jakiej pozycji. Już nie było czasu na nic – padłam na kolana przed kanapą (pozycja okazała się stworzona dla mnie) i w 3 następnych skurczach pojawiła się na świecie Łucja. Rodziła się z rączką przy główce. Ja w zasadzie trochę parłam – bo tego nie da się powstrzymać, ale jeśli się dało oddychałam co by nie popędzać bardziej małej i nie zostać uszkodzoną. Położna nie kierowała mną, robiłam co czuję, złapała maleńką i podała mi między nogami smile I jest to chwila którą będę pamiętała do końca życia smile Była godz. 23:21 Moja maleńka zaraz po przyjściu na świat oddała na mnie smółkę i ślicznie kwękała (nie był to rozdzierający płacz tylko takie stękanie). Jak złapała pierś i zassała to do dziś nie puściła wink Łożysko urodziłam na krzesełku porodowym, tak po ok15 może 20 minutach? całe smile mała cały czas była u mnie na rękach. Została zważona i zmierzona (3280g, 54cm, główka 34cm) dopiero po długi czasie wiszenia „na cycu”.
      Mnie czekała jeszcze niespodzianka – po tym porodzie nie mam żadnych obrażeń, jakieś małe otarcie, którego nie czuję! i jeszcze dziś mnie to dziwi, jakim cudem skoro mała oprócz główki to jeszcze rączkę pchała? Po porodzie poszłam pod prysznic, myjąc się usłyszałam że obudziła się moja starsza pociecha, wyskoczyłam owinięta w ręcznik i taką na wpół śpiącą położyłam do łóżka spać – chciałam by się wyspała do rana i rankiem przywitała siostrzyczkę. Jak już byłam czysta i gotowa dostałam znowu w ramiona moją małą panienkę smile a położna wypisywała wszelkie dokumenty.
      Do porodu niestety nie zdążyła jeszcze jedna położna (która miała być tą „drugą” asystującą) i studentka (która bardzo chciała zobaczyć poród domowy) dotarły akurat na moment przecięcia pępowiny przez tatusia. Postęp porodu był na tyle szybki, że położna przyjmująca poród zawiadomiła je zbyt późno. Całość porodu od rozpoczęcia skurczy trwała ok. 5h (II faza 10 minut).

      Anielka powitała siostrę dopiero rano – nie mogła uwierzyć że dzidziuś już jest i aż promieniała z radości, zaraz pobiegła po swoją pluszową myszkę by Łucji pokazać i podarowała jej swojego różowego pluszowego konika. A przyznam że takiej reakcji po mojej małej zazdrośnicy się nie spodziewałam wink
      • aldakra Re: opis porodu 12.05.11, 11:48
        Podsumowując:

        -było cudnie i bardzo spokojnie (a tego spokoju przy pierwszy porodzie mi brakowało) i za to jestem bardzo wdzięczna położnej i mojemu mężowi smile

        -rzeczywiście aktywność (w moim przypadku stanie czy chodzenie) w trakcie porodu bardzo pomaga (nie wiem czemu przy pierwszym porodzie na to nie wpadłam?)

        -Marianna – dzięki wielkie za wsparcie i wszelkie rady, szczególnie te z oddychaniem związane – bardzo się przydały smile

        -w trakcie porodu nadal jestem „nietykalska” żadne masaże i kontakt ze mną nie wchodzą w grę (nawet obecność innych osób obok drażni mnie i rozprasza wink

        -jeszcze przed porodem planowałam różne pozycje, chciałam rodzić np. w kucki by cokolwiek widzieć, ale niestety ta pozycja nie dla mnie i klęcząc znowu nic nie widziałam (może następnym razem się uda wink

        -maleńka do dziś mnie zachwyca swoim spokojem, może spokojny poród = spokojne dziecko?
        • gos85 Re: opis porodu 12.05.11, 13:34
          Aldakra pięknie smile Gratuluję Ci ogromnie!!
        • kaakaa Re: opis porodu 12.05.11, 14:04
          Pięknie! Oby samych tak pięknych porodów kobiety doświadczały! smile
          • aneta871 Re: opis porodu 12.05.11, 14:22
            Gratuluję pięknego porodusmile
        • annairam Re: opis porodu 12.05.11, 19:59
          Całym sercem się cieszę, że było tak pięknie i że uniknęliście niechcianego szpitala smile
          • poli07 Re: opis porodu 12.05.11, 21:02
            Piekny porod , pieknie opisany , az sie lezka w oku zakrecila, oby wszystkie porody tak wygladaly !!!
            • soldie Re: opis porodu 12.05.11, 22:50
              piękniesmile Bardzo się ciesze ,że udało się w domu- jednak dom to domsmile Mój domowy maluch też się rodził z rączką smile Też byłam w szoku że nie pękłam,a on miał 37 obwód główkismile Gratulacje!
              • monjan Re: opis porodu 13.05.11, 10:30
                pieknie!!!gratuluję
                też bym chciała takiego tempa i jednoczesnego spokoju ducha
    • nisiabu Re: opis porodu 13.05.11, 12:42
      Pięnie! Gratuluję serdecznie, wszystkiego dobrego dla Was.

      W Twoim opisie znalazłam dużo znajomych rzeczy: ja też jestem nietykalna w porodzie, też pasowała mi pozycja klęcząca i dzięki niej urodziłam bez obrażeń synka. Córka mniejsza, ale urodzona w kucki z krótszą fazą partą mnie trochę porozrywała.
      • eps Re: opis porodu 13.05.11, 20:38
        bardzo ładny opis cudownego porodu.
        Gratuluje!!!
    • kropkaa Re: opis porodu 17.05.11, 11:30
      smile Ach, jak pięknie!
      I opisane i przeżyte!
      Niech ta promocja krainy łagodności się nie kończywink

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka