Nie pisałam dawno. Dużo w ogóle też nie.
Może dlatego, że mój osobisty mąż ma teraz negatywne nastawienie po PD po tym jak przy ostatnim (w szpitalu, zakończonym cc)wrzeszczałam mu, że jak mnie kocha to mnie zabije

Ale może go przekonam jeszcze
Do rzeczy. Mieszkam teraz w Szwajcarii. Nie jestem jeszcze w ciąży, ale pracujemy nad tym

I chcę tu rodzić w domu narodzin.
I spytałam na lokalnym forum Polaków czy wiedzą, co zwraca ubezpieczenie podstawowe.
I wywiązała się dyskusja, gdzie ludzie (zwłaszcza jedna panna) opowiada takie banialuki, że się słabo robi.
Jaki to poród niebezpieczny, ile komplikacji, a jaki nieprzewidywalny.
Można do szpitala nie zdążyć. I w ogóle bez lekarzy!
Toż to narażanie życia dziecka.
Beton kuźwa.
I nie denerwuje mnie to, że ona tak woli, bo to mnie nie rusza.
Ale to, że na NIE są ludzie, którzy tak nie rodzili, ani nawet nie czytali nic w tym temacie....
No nic. Pożaliłam się.
Dzięki jak to ktoś przeczyta