Dodaj do ulubionych

Pewnie mnie...

17.08.11, 21:13
...zjeciesmile ale zapytam.
Fajnie, że Wam się porody domowe tak udawały, dzieci zdrowe, itp.
Ale co, jeśli coś idzie nie tak podczas porodu?Jedziecie do szpitala w trakcie akcji porodowej?
A jak dziecko rodzi się chore-w moim przypadku tak było chociaż w ciąży było ok.
Co wtedy?Czy sama położna Wam pomoże?
Nie, raczej sama nie da rady.
Nie boicie się tego?
Przecież ryzykujecie życie swoje i dziecka...
Obserwuj wątek
    • sroka75 Re: Pewnie mnie... 17.08.11, 23:16
      > Nie boicie się tego?
      > Przecież ryzykujecie życie swoje i dziecka...
      Wsiadasz z dzieckiem do samochodu podczas pięknej pogody z trzeźwym kierowcą? nie boisz się tego? Przecież ryzykujesz...swoim życiem i dziecka. Być może podchodzi to pod "zjadanie" ale mam prośbę o uważne przeczytanie kilku wątków na tym forum oraz tzw. intro do forum "poród domowy" zanim się coś chlapnie bez zapoznania się z tematemwink...aczkolwiek sugestie dot. szafowania życiem swojego dziecka proszą się o "zjadanie" to mam nadzieję, że nie byłam zbyt złośliwa..smile
    • kropkaa Re: Pewnie mnie... 18.08.11, 00:46
      A co to znaczy, że dziecko urodziło się chore? Zachorowało w trakcie porodu?
      Mnie np. poszło nie tak rodzenie się łożyska. Właściwie nieurodzenie się. Na szczęście po interwencji położnej (oxy w zastrzyku) urodziło się natychmiast całe i piękne; gdyby nie to, pewnie szpital. Nie powiem, mieszanka myśli była jak drink wstrząśniętny i niemieszany - z jednej strony nadzieja, z drugiej wizja tej podróży plus co z dzieckiem starszym, co z noworodkiem, etc. Jednak położna radę dałasmile
      A co do ryzyka życia swojego i dziecka - jak sama widzisz szpital nie jest gwarancją wszystkiego dobrego.
      • joannapoznan Re: Pewnie mnie... 18.08.11, 11:44
        ja, jak pewnie większość z nas byłam informowana przez polozne, że muszę być otwarta na plan awaryjny czyli jazdę do szpitala kiedy... (tu była cała lista)
        i ja sama mimo wielkiej wiary w to, że się uda miałam spakowaną walizkę do szpitala i plan b a nawet c w zanadrzu.

        radość z jej rozpakowywania dzień po porodzie - bezcennawink
    • diuszesa Re: Pewnie mnie... 18.08.11, 12:58
      Przed podejściem do porodu domowego przeprowadza się dokładny wywiad z ciężarną i podczas niego ocenia się ewentualne czynnika ryzyka dla matki i dziecka. Wiele problemów można wykryć podczas ciąży, i wtedy do porodu domowego nie dopuszcza się ciężarnych, u których takie ryzyko wystąpi.

      Natomiast, jeśli piszesz, że "coś się stanie" - to co masz na myśli? Bo wiele osób tak naprawdę nie wie, czego się bać. Nie mają dostatecznej wiedzy o porodzie zarówno fizjologicznym, jak i powikłanym. I pytają: A jak coś się stanie? Coś - czyli co?
      Przeczytaj wątek: Czym się straszy kobiety chcące rodzić w domu?
      forum.gazeta.pl/forum/w,45447,91098399,,Czym_sie_straszy_kobiety_chcace_rodzic_w_domu_.html?s=0
      • ella_nl Re: Pewnie mnie... 18.08.11, 21:00
        Dziękuję za info.Moje dziecko urodziło się z wadami, które nie dało się zauważyć na USG.
        Pewnie, że w szpitalu też mogą się różne rzeczy zdarzyć, ale zawsze jest jakiś sprzęt, lekarze.
        Tak tylko zapytałam. Podziwiam Was a może i zazdroszczę.Drugi poród (ze względu na chorobę córki)muszę mieć w szpitalu, a najlepiej w klinice.W razie gdyby znowu coś było nie tak. Ja miałam mieć namiastkę porodu domowego w szpitalu (pierwsza ciąża i na razie jedyna).Miałam swoją "zaufaną" położną (fakt opłaconą), przyjeżdżała do nas do domu, robiła tam tylko dla nas szkołę rodzenia, itp. Było to dla nas ważne. Mówiła, że jeśli przekroczę próg bólu(byłam pewna bóli krzyżowych bo mam problemy z kręgosłupem) dostanę znieczulenie.Gdy nadszedł dzień porodu (najgorszy dzień w moim życiu) była ze mną, potem pojechaliśmy na porodówkę.I tam zaczął się koszmar. Rodziłam 20 h, z bólami krzyżowymi, nie dostałam nic na ból.Zostałam wręcz zmuszona do siedzenia na piłce, a to był dla mnie horror.Niestety z bólu darłam się ja oszalała, a potem lekarz się z tego nabijał.
        Koszmar. Po porodzie nie umiałam psychicznie dojść do siebie.Może mnie wyśmiejecie, ale byłam na paru spotkaniach u psychologa.Dlatego jeszcze nie mam drugiego dziecka i chyba już mieć nie będę.
        Przepraszam, że to napisałam ale jakoś mi teraz lżej.
        • klarci Re: Pewnie mnie... 19.08.11, 00:44
          ja tylko dodam to o czym dziewczyny nie napisały, a dla mnie to bardzo ważne.
          otóż do większości komplikacji dochodzi na skutek niepotrzebnych interwencji medycznych.
          tak było u mnie. oksytocyna podłączona rutynowo w dużej dawce załatwiła nas na cacy uncertain u małego wywołała tak silną żółtaczkę, że miesiąc bujaliśmy się po szpitalach, w tym na antybiotyku, po fałszywie rozpoznanym ZUM. dopiero pół roku później urolog i neurolog naprowadzili nas na to, jak było na prawdę uncertain
          ja miałam przez jakieś pół roku stan depresyjny, dziecko dość silną traumę.
          poza tym parłam głównie leżąc przy akompaniamencie wrzasków położnej uncertain, dziecko wyciskane, chyba trochę źle wstawione (zgaduje po kształcie główki).

          dlatego małrzyłam o domowym. rozmawiałam z położną i stwierdziła, ze przy cukrzycy to nie ma sensu, bo itak musimy jechać do szpitala na badania sad
          baardzo żałuję, że tak się ułożyło.
          ostatnio będąc na usg poczułam zapach środków do dezynfekcji i aż mnie ścisnęło od wspomnień sad
          pocieszam się, że mam rodzić z własna położną. jednak jakbym miała opcję, to na ten moment chyba nie wahałabym się już w ogóle przed domowym.

          niedawno ktoś wrzucał na rówieśniczym film, który oglądałam wcześniej w tv. bodajże "Porodowy biznes" polecam. świetnie pokazuje, że to nam wmówiono, że szpital jest taki bezpieczny, a to nieprawda.

          pamiętaj też, że w szpitalu dziecko ma styk z bardzo niekorzystna florą bakteryjną, a czasami groźnymi dla jego zdrowia i życia bakteriami.
          poród domowy jest bezpieczny, ale jak pisały dziewczyny, są pewne warunki. począwszy od stanu zdrowia, poprzez warunki logistyczne po nastawienie psychiczne - wiele kobiet bezpieczniej czuje się w szpitalu i mają do tego prawo smile
          • iw1978 Klarci offtop 20.08.11, 19:47
            Klarci czy ja dobrze kojarzę, że Ty masz w planach poród w stołecznym szpitalu słynącym z poszanowania fizjologii porodu? Jeśli tak, to naprawdę masz szanse na super poród, zwłaszcza z własną położną.Mój poród w rzeczonym szpitalu odbył się bez żadnych interwencji, w super atmosferze, z pełnym poszanowaniem moich i dziecka potrzeb.
            • klarci Re: Klarci offtop 20.08.11, 22:40
              tak, mam w planach i mam nadzieję, że to się spełni smile

              zresztą rozmawiałam już z położną o mojej cukrzycy i pocieszała, że zawalczymy o naturalne sn.
              ale dom, to dom, nie ukrywam, że bardzo mi szkoda. jednak ufam doświadczonym położnym i skoro takowa twierdzi, że to nie ma sensu ze względu na to, że itak czeka nas wyprawa do szpitala i ilość badań, które musimy wykonać, to wolę zaufać do końca. chociaż kusi mnie próba przekonania, żeby poród w domu, a potem szpital. ale to w sumie też chyba nie jest dobre dla dziecka - stres podróży, szczególnie gdybyśmy jechali w korku.

              tak czy inaczej liczę na piękniejszy poród od poprzedniego - o co nie będzie trudno.

              dzięki za posta! smile
        • donkaczka Re: Pewnie mnie... 19.08.11, 11:15
          to ze dziecko urodzi sie chore, z wadami ktorych wczesniej nie wylapano jest wliczone w ryzyko porodu w domu - to jest jedna z nieprzewidywalnych komplikacji, zazwyczaj konczy sie szybkim transferem do szpitala

          szanse na taka sytuacje sa znikome, dlatego kazda z nas wazy w sobie decyzje - czy wiekszy jest strach przed nieznanym zlym, czy wieksza potrzeba urodzenia w domu i wiara w to, ze bedzie dobrze
          a w szpitalu tez jest roznie z diagnozowaniem wad wrodzonych, bywa ze i lekarze nie wylapia

          przykro mi, ze mialas taki trudny porod i zetknelas sie z chamskim personelem
        • kropkaa Re: Pewnie mnie... 19.08.11, 12:00
          Ella, na krzyżowe zdaje się żadne znieczulenia nie działają. Jedynie TENS pomaga, ale nie u każdej. Sama przeżyłam masakryczne bóle krzyżowe, tak silne, że zagłuszyły wszelkie "tradycyjne" skurcze. Przy drugim porodzie było lżej, były, ale nie tak mocne, czułam też zwykłe, normalne skurcze, które można mierzyć.
          Podobny przypadek jak Ty (niewykryte wady) mam w rodzinie i szpital w ogóle się nie popisał. Nawet po porodzie wada nie została wykryta, pomimo wielokrotnych próśb matki zbadanie dziecka było nie do przejścia. Chyba dla świetego spokoju, przy wypisie, ktoś się łaskawie zlitował i... zaczęła się jazda.
          Co do psychologa to nie jest ta dla nas powód do śmiechu. Dla mnie raczej jest to przykre i smutne, że ktoś tak potrafi zniszczyć coś, co dla matki/rodziców zdarza się tak wyjątkowo w życiu.
          • soldie Re: Pewnie mnie... 19.08.11, 12:19
            ella, mnie też przykro, że tak się przygotowywałaś do porodu, włożyłaś w to serce, a potraktowali cię jak przedmiot bez uczuć... Ja do porodu domowego miałam bardzo silne wewnętrzne przekonanie( co nie znaczy że muszę je mieć przy kolejnym choć nie wyobrażam sobie porodu w szpitalu), wierzę, że chroni mnie Ktoś większy niż ja i wszyscy lekarze razem wzięci, stąd moja ufność w to co robiłam. poza tym boję się szpitali, lekarzy, całej tej atmosfery, jest okropna, nierodzinna, zimna i nie liczy się z uczuciami człowieka. Omijam więc szerokim łukiem i chyba ten Ktoś mi w tym pomagawink Poród domowy(i nie tylko) to nie tylko czysto techniczna sprawa, to sprawa duchowa. Dlatego budzi tak wiele kontrowersji i emocji.
            • ella_nl Re: Pewnie mnie... 19.08.11, 14:07
              Dziękuję Wam.
              Może to dziwne, ale jakoś mi lepiej na duszy, że jest Ktoś kto mnie rozumie i nie potraktuje moich uczuć jako wymysłu czy fanaberii.
              Chciałabym kiedyś urodzić w warunkach domowych i dlatego poszukam dobrego specjalisty, popytam. Może się udasmile
              • klarci Re: Pewnie mnie... 19.08.11, 16:11
                powodzenia.
                ale pamiętaj, ze jakąkolwiek decyzję podejmiesz, to warto, żebyś czuła sie z nia dobrze i bezpiecznie smile

                a o przeżyciach staraj się zapomnieć.
                ja mam może mniejsze niż Ty, ale musiałam się przełamać. nie ukrywam, jestem lekko przestraszona tym co się będzie działo po porodzie, ale po prostu postaram się nie popełnić starych błędów.
                a wierzę, że dziecko ten lęk mi wynagrodzi smile
                • klarci Re: Pewnie mnie... 19.08.11, 16:13
                  a, i mam nadzieję, ze z dzieckiem już wszystko ok
                  • ella_nl Re: Pewnie mnie... 19.08.11, 18:32
                    klarci napisała:

                    > a, i mam nadzieję, ze z dzieckiem już wszystko ok

                    Niestety z Córką jeszcze długo nie będzie dobrze. Ale cieszę się, że jest zdrowa pod względem psychicznym, bo zresztą dam sobie radę. Przykre jest to, że trzeba patrzeć na cierpienie dziecka od Jej urodzenia.Szczęście w nieszczęściu, że trafiliśmy na dobrych lekarzy a przede wszystkim rehabilitantów.
                    Pozdrawiam.
                • gos85 Re: Pewnie mnie... 24.08.11, 16:39
                  o traumie porodu dobrze z kimś porozmawiać, psycholog to dobre wyjście, nie ma się z czego śmiać, super że skorzystałaś z pomocy, wiele kobiet nie korzysta i sama trawi latami traumy porodu..
                  nie sądzę żeby dało się o tym po prostu zapomnieć..trzeba przegadać, przeanalizować, wyciągnąc wnioski i żyć dalej..
                  przykre to okropnie że personel który powinien PRZYJĄC poród, wesprzeć i pomóc dosłownie ODBIERA to dośwaidczenie, które mimo że jest bolesne fizycznie powinno być pięknym doświadczeniem a nie rana w psychice którą trzeba potem długo,długo goić..uncertain
          • miriam.hendumorne Re: Pewnie mnie... 18.09.11, 17:41
            >Sama przeżyłam masakryczne bóle krzyżowe, tak silne, że za
            > głuszyły wszelkie "tradycyjne" skurcze.

            Takoż. Przez co o mały włos nie urodziłam na Jerozolimskich, bo byłam radośnie przekonana, że poród w ogóle nie postępuje a ja zaraz umrę. Jechałam po znieczulenie wink

            Serdecznie współczuję i mam nadzieję, Ella, że uda Ci się następny, piękny poród, który zatrze to, co lekarze schrzanili Ci w pierwszym.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka