Dodaj do ulubionych

Fanklub Babci

21.01.14, 14:50
Natchniona wpisem Kaakii, dołączam się do fanklubu Babci Ikki, ale też swojej własnej smile
W dniu takim jak dziś chyba zresztą wypada zapisać się do takiego fanklubu bądź założyć go- tej lub innej babci w zależności od upodobań.
Moja babcia na wieść o tym, że pierwszego syna urodziłam w domu zakrzyknęła: "To cudownie!" Sama miała porównanie porodu starszego i młodszego syna. Pierwszy w swoim domu pośród prac gospodarskich na wsi (ponad 60 lat temu- mojego taty) i drugi w szpitalu. Zdecydowanie jest fanką tego pierwszego sposobu rodzenia. Dzięki drugiemu "oczywiście" nie mogła też karmić piersią, bo dziecko "wolało" butelkę.
A więc "Hip hip hurra" na cześć mojej babci robiącej najwięcej pierogów na dobę smile
Obserwuj wątek
    • kaakaa Re: Fanklub Babci 21.01.14, 15:32
      Moja ukochana babcia, która mnie wychowała, już ś.p. od wielu lat. Nie doczekała nawet mojego ślubu, o dzieciach nie wspominając sad
      Wspaniałą kobietą była. I trzynaścioro dzieci urodziła w domu bez większego problemu smile
    • kropkaa Re: Fanklub Babci 21.01.14, 22:55
      Muszę sprawdzić, gdzie ś.p. babcia rodziła wujka, ale tatę w miejscu "nowoczesnym" - tyle co otworzonej izbie porodowej w pobliskim miasteczku wink Zmarła w wieku 55 lat, gdy byłam mała. Była bardzo schorowana i jeszcze bardziej kochana.
      Druga babcia rodziła w domu, choć wyszło przypadkiem - nigdy wcześniej nie słyszałam, że mama też przecież urodzona w domu. Doczekała tylko starszej, ale też już obłożnie chora leżała. Starość nie udała się Panu Bogu, podpisuję się obiema rękami uncertain
      • kaakaa kropkaa 22.01.14, 12:03
        Pan Bóg jest doskonały. Jemu się wszystko udaje. Tylko ludzie potrafią wszystko zepsuć...
    • annairam Re: Fanklub Babci 22.01.14, 19:40
      Moja ukochana ś.p. Babcia, zmarła w zeszłym roku 20 maja. 23 maja ją żegnaliśmy. Na 23 maja 2014 roku mam termin czwartego porodu. Taka mam nadzieję, że czuwa nad tym małym Człowiekiem, na którego nieoczekiwanie przyszło nam czekać trochę w nerwach (o tym może niedługo popełnię wątek, żeby się wygadać).

      Moja Babcia, mama trójki dzieci, dwoje urodziła w domu, trzecie (moja mamę) przyszło jej rodzić w szpitalu. Mieszkała na wsi. Zlikwidowano tam pomoc położnej, nakazano by zgłaszać się do szpitala. Kiedy zaczął się poród najpierw jechała wozem na przystanek autobusu, potem czekała tam i jechała sama do najbliższego miasta. Urodziła wprost po wejściu do sali porodowej. Po kilku dniach tą samą trasą i w ten sam sposób wracała do domu. Przynajmniej wtedy Dziadek mógł jej towarzyszyć. Do końca życia nie rozumiała dlaczego kazali jej jechać wtedy do tego szpitala. Twierdziła, że to naprawdę było bez sensu... wink. Porody wspominała zawsze dobrze, zupełnie bez lęku - ot, zadanie do wykonania.
      Mój wybór, by urodzić trzecie dziecko w domu nie wywołał w niej cienia zdziwienia. Obydwoje z Dziadkiem twierdzili, że to świetnie smile.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka