Właśnie mówili w radiu RMF, że w szpitalu Madurowicza w Łodzi noworodek połknął smoczek.
Właśnie to mnie między innymi wkurzało w szpitalu, położna podająca płaczącemu noworodkowi smoczek od butelki wypchany gaza albo innym badziewiem. I była szczerze zdziwiona że niepozwalam jej tak robić i mnie ofuchala "że mam sobie radzić sama w takim razie".
A szanowna położna z Madurowicza stwierdzila ze w 30 letnim doswiadczeniu zawodowym nie widziala czegos takiego. Bo k... wyobraźni nie ma!!!
O jak się zirytowałam...
Biedny maluszek