dorek3
31.08.10, 00:31
Jeszcze się rok szkolny nie zaczał a moja "idealna" szkoła juz mi troche podpadła. Fakty są takie: religia dla klasy moich dzieci jest w środku zajęc (obie godziny). Nie ma etyki dla klas młodszych. Tylko moja dwójka (a raczej my, rodzice) na 18 osobową klasę jest niezainteresowana uszczczaniem na ten przedmiot.
Czy uważacie że bedzie ok, jesli powiem moim 7-latkom że sami mają podjąc decyzję, a ja ją poprostu zaakceptuję. Nie chce na siłę, stawiając na swoim, zmuszać w sumie małe jeszcze dzieci, aby w zupełnie nowym środowisku musiały demonstracyjnie opóścić klasę a później się jeszcze pewnie tłumaczyć kolegom. Chłopcy nie są w moim odczuciu jakoś specjalnie dojrzali, nie mam pojęcia czy i jak są w stanie odnaleźć się w takiej sytuacji.
Z drugiej strony czy to nie jest uczenie konformizmu?
Mam w głębokim poważaniu co sobie na mój temat myślą w tej kwestii inni, ale po prostu nie wiem jak mądrze pokierowac dziećmi w tej sytuacji. Niby można zwalić na szkołę, nauczyciela, niech sie tłumaczy i rozwiązuje ewentualne spory pomiedzy dziećmi, skoro nie umie im zapobiec, ale do diaska tu chodzi o moje dzieci a nie jakies dzieci.
Jak słową daję zacznę głosować na Palikota albo SLD...