Dodaj do ulubionych

do mam gimnazjalistów

08.09.10, 10:48
Wczoraj oglądałam expres reporterów - reportaż o gimnazjach i się przeraziłam!!!! Serio jest aż tak strasznie??? Syn jest w I klasie - niestety gadać to on za wiele nie lubi - więc nie wiem co się tam naprawdę dzieję. Jak jest u Was - pocieszcie....
Obserwuj wątek
    • oneway9 Re: do mam gimnazjalistów 08.09.10, 12:04
      nie widzialam programu, ale domyslam sie, ze skupil sie na 'ciekawszych kawalkach'; kiedy byl tu watek o sprawdzaniu i zaufaniu do mlodziezy probowalam powiedziec, ze to trudny okres w zyciu dla nastoletniego czlowieka i nalezy niestety to kontrolowac; twoj syn pewnie podobnie jak wiekszasc nie lubi opowiadac o tym co robi poza domem, a na pytanie jak tam w szkole odpowiada ok i tyle. chodzenie na wywiadowki, rozmowy z nauczecielami nie wiele tu dadza i dlatego jestem niestety zwolenniczka twardych regul; zawsze zastanawialy mnie matki, ktore zapatrzone w swoje dzieci zakladaja, ze poza domem sa one nadal aniolkami; sama nie jestem aniolkiem i moze dlatego latwiej mi zrozumiec rozbuchana mlodziez;sama lubie robic rzeczy nie tylko intelektualnie mnie rozwijajace, ale nie wierze, ze beda czytac czy sie uczyc tylko dlatego ze im kaze; wlasny przyklad bezcenny; sa jednak sprawy ktore czesto z hukiem byly artykulowane i otwarcie stawiane w dyskusjach; warto tez wiedziec, ze to czego sie boimy (w moim przypadku byly numer jeden na liscie) czyli narkotyki sa na kazdej imprezie, i albo sie to wie albo dziecko nie mowi wszystkiego; cholernie trudno powiedziec obcej kobiecie, ze jej syn czy corka ma jakis problem (wiem bo przez to pare razy przechodzilam); doszlam jednak do wniosku, ze wole romawiac z poplatanym nieletnim niz z rodzicem; i to mnie wkurza najbardziej; rozmawiaj z synem jak najwiecej sluchajac, bez ocen nawet jak bredzi, to najlepszy sposob; zobaczysz, ze po czasie sam bedzie potrafil to oceniac, musisz judnak sluchac; pomaga niewatpliwie znajomosc tego czym sie on interesuje, i choc ciezko to czasami przelknac warto. moj maz malo nie dostal zawalu (na szczescie wyszedl) kiedy np zadawalam pytanie nie czy bedzie alkohol tylko kto przynosi;
      • dz1dka Re: do mam gimnazjalistów 08.09.10, 12:18
        Dzięki - ten wątek też czytałam, ale się nie dopisywałam się bo jestem zwolenniczką teorii "ufaj ale kontroluj" a to chyba nie jest za bardzo popularne. Ogólnie z synem większych problemów nie mamy, tyle że on kończył podstawówkę muzyczną i pewnie dla niego to gimnazjum to trochę szokująca sprawa. Co do rozmowy - to ciężka rzeczsmile Zawsze tak było - chociaż swoje sposoby na wyciągnięcie informacji mam.... smile
        • joa66 Re: do mam gimnazjalistów 08.09.10, 12:26
          Błędem jest myślenie, że albo posuwamy się do profilaktycznej kontroli rzeczy osobistych albo dajemy dziecku wolną rękę i niech robi co chce bo my mu ufamy. I nic po środku.

          Takim samym błędem jak myślenie, że na imprezach naszego dziecka nie ma używek jest myślenie, że na każdej imprezie są używki.

          p.s. programu nie widziałam - możesz tak w skrócie powiedzieć o czym był?
          • dz1dka Re: do mam gimnazjalistów 08.09.10, 12:32
            Reportaż o 2 katowickich gimnazjach, w których chuligańskie wybryki skończyły się w sądzie - wypowiadali się uczniowie, dyrekcja niestety nie miała odwagi. Przez długi czas nie chcieli widzieć problemu, aż musiano wezwać Policję.
            • morekac Re: do mam gimnazjalistów 08.09.10, 14:43
              A być może nie musiało się tak skończyć - gdyby dyrekcja nie udawała, że problemu nie ma...
              • kkokos Re: do mam gimnazjalistów 08.09.10, 20:55
                morekac napisała:

                > A być może nie musiało się tak skończyć - gdyby dyrekcja nie udawała, że proble
                > mu nie ma...


                święte słowa smile
            • kkokos Re: do mam gimnazjalistów 08.09.10, 21:33
              dz1dka napisała:

              > Reportaż o 2 katowickich gimnazjach, w których chuligańskie wybryki skończyły s
              > ię w sądzie - wypowiadali się uczniowie, dyrekcja niestety nie miała odwagi. Pr
              > zez długi czas nie chcieli widzieć problemu, aż musiano wezwać Policję.

              generalnie, powiedzmy sobie szczerze, większość gimnazjów rejonowych policję wzywa - znam takie w centrum warszawy, które uchodzi za jedno z przyzwoitszych (choć nie dla szóstkowiczów) i do którego wędrują tabuny chętnych spoza rejonu. dyrekcja na zebraniu informacyjnym sama z siebie mówi, że potwierdza plotki, iż policja tam bywa wzywana.

              dzieci w klasie mojego syna w podstawówce przypisane były do trzech różnych rejonów. o tym, do którego w teorii miał iść mój syn, mówiło się od lat, że jest najgorsze z tych trzech, "ale szacuneczek dla pani dyrektor, bo jak ten cały element i patologia pojawia się we wrześniu, to już w połowie października jest posprzątane". z udziałem policji, owszem. oczywiście nas, matki czwarto- czy piąoklasistów to przejmowało zgrozą. teraz mój syn jest w trzeciej klasie gimanzjum (innego), a ja z ciekawości sprawdziłam i okazało się, że tamto złe gimnazjum co roku winduje się coraz wyżej w wynikach na koniec, otwiera jakieś klasy z rozszerzeniami (faktycznymi, a nie tylko "3 h języka zamiast 2"). a przecież dzieci z rejonu wciąż przychodza takie same - wiem, jakie typy trafiają się (bo oczywiście nie jest to norma) w podstawówce, którą kończył mój syn (i którą skądinąd wspominamy bardzo dobrze). czyli jednak praca pani dyrektor. dziś już patrzę na to trochę inaczej - bo patrz punkt pierwszy: jest rejon, prędzej czy później jest policja.
              nie jest problemem, jak się zachowują uczniowie, ale to, jak sobie z tym radzi szkoła.
    • morekac Re: do mam gimnazjalistów 08.09.10, 12:33
      Nie oglądaj takich programów. Czy wyobrażasz sobie program o gimnazjalistach pomagających zwierzakom, niepełnosprawnym i staruszkom? Nudny byłby i z niską ogladalnością wink Poza tym modnie jest pisać źle o gimnazjach i osobnikach tam uczęszczających.
      owszem, to głupi wiek i rózne rzeczy w gimnazjach się dzieją. Najgorzej jest wtedy, jeśli szkoła lubi zamiatać wszystko pod dywan i udawać, że u nich wszystko jest w porządku...
      • dz1dka Re: do mam gimnazjalistów 08.09.10, 12:40
        Za późno - już obejrzanesmile No nic... mam nadzieję że po zebraniu jakoś się uspokoję - po pierwszych dniach syn stwierdził że nudy - to chyba dobrze???smile
        • verdana Re: do mam gimnazjalistów 08.09.10, 12:46
          A przed utowrzeniem gimnazjów mlodzież w wieku 13-16 zamykano za kratami i nie wypuszczano na ulice? Przecież to tzw. "trudny wiek" , w tym wieku niektorzy robią głupstaw, jak swiat swiatem tak było i tak będzie. Gimnazja niewiele tu zmienią. szkola jak szkola. Nudna.
          • dz1dka Re: do mam gimnazjalistów 08.09.10, 13:03
            Ta wiedza dorosłych niestety nie powoduje że się mniej martwią..
            • joa66 Re: do mam gimnazjalistów 08.09.10, 13:11
              Może będziesz się mniej martwić jeżeli poznasz, a może nawet polubisz jego kolegów i koleżanki?

              Fajnie gdyby chciał/mógł zapraszać ich do siebie.
              • dz1dka Re: do mam gimnazjalistów 08.09.10, 13:26
                Kilku znam, przychodzą - są ok
                • verdana Re: do mam gimnazjalistów 08.09.10, 13:31
                  No to w czym problem?
                  Jakoś slabo wierze w dobrze wychowane dzieci, w dobrych ukladach rodzinnych, ktore ni z tego ni z owego demoralizują się pod wplywem Tych Strasznych Kolegow. Owszem, bywa, ale rzadko. Wypadki tez się zdarzają, a jakoś nie drzymy ze strachu, ile razy nasz nastolatek ma przejść przez jezdnię.
                  Boję sie, ze takie nastawienie rodziców (trzeba pilnować, nadzorować, bać się wpływu rówieśnikow) raczej stymuluje bynt, niz go lagodzi.
                  • srebrnarybka Re: do mam gimnazjalistów 09.09.10, 11:45
                    verdana napisała:

                    >> Owszem, bywa, ale rzadko. Wypadki tez się zdarzają, a jakoś nie drzymy ze strac
                    > hu, ile razy nasz nastolatek ma przejść przez jezdnię.

                    znam takich, co drżą.
                    • srebrnarybka Re: do mam gimnazjalistów 09.09.10, 11:48
                      Znam matkę, która dostaje histerii, ilekroć ponad 40letni syn jedzie samochodem. Jeździ codziennie, normalnie, nie jakoś brawurowo, i po normanych drogach. Matka wobec tego nie wychodzi ze stanu histerii.
          • srebrnarybka Re: do mam gimnazjalistów 09.09.10, 11:42
            święte słowa. Edukację pobierałam w czasach, kiedy nie było gimnazjów. W mojej podstawówce przerośnięty 17letni uczeń klasy piątek próbował zgwałcić 13latkę z VII klasy, widocznie pokłócił się ze swoją stałą konkubiną, która była w jakiejś VI klasie, też 4 lata starsza, niż wiek prawidłowy. Prawdę powiedziawszy, żałuję, że wtedy nie było gimnazjów, bo tę wspaniałą podstawówkę mogłabym opuścić o 2 lata wcześniej i wybrać jakąś sensowniejszą szkołę. Pomysł uczenia się razem 7 i 14-15, a w wypadku drugorocznych, także 16 czy 17 latków też nie był najlepszy. Dziesiejsze mamy drżą na myśl o posłaniu do szkoły 6 latka, bo w tej samej szkole są też 12-13 latki. Szczerze mowiąc, chyba lepszy układ. W LO zasadniczo było lepiej, chociaż rok po mojej maturze zamknięto dwóch uczniów klasy maturalnej za współudzial w morderstwie. Należeli do gangu, który napadał samotne staruszki w willach, gdzie reszta rodziny pracowała, usypiali je chorformem ukradzionym z pracowni chemincznej, jedna staruszka nie dała się uśpić, więc ją ogłuszyli. Jeden z tych uczniów byl synem kuratora ...
            Tyle w temacie.
            • srebrnarybka Re: do mam gimnazjalistów 09.09.10, 11:46
              Klawiatura mi nawala. Oczywiście usypiali chloroformem.
    • menodo Re: do mam gimnazjalistów 08.09.10, 14:00
      "> Wczoraj oglądałam expres reporterów - reportaż o gimnazjach i się przeraziłam!!
      > !! Serio jest aż tak strasznie??? Syn jest w I klasie - niestety gadać to on za
      > wiele nie lubi - więc nie wiem co się tam naprawdę dzieję."

      Rozne sa gimnazja.
      Rejonowe dla moich dzieci - podwarszawskie- moloch, zbieranina mlodziezy z okolicznych wsi; ciagly problem z rezygnujacymi nauczycielami; bardzo slabe wyniki nauczania; od lat rodzice tzw. dobrych uczniow z okolicy szukaja dla nich gimnazjow w Warszawie.

      Moja corka chodzila do nierejonowego, w ktorym stworzona zostala klasa jezykowa; wiekszosc dzieci (wstepna selekcja - egzamin z jezyka plus swiadectwo) dobrze sie uczyla i nie bylo problemow z dyscyplina na lekcji czy jakichs wiekszych patologii.
      W pozostalych klasach roznie bywalo, natomiast szkola calkiem niezle rozwiazywala problemy typu narkotyki, wagary czy przemoc. Moglabym nawet powiedziec, ze najmocniejsza jej strona byly zdolnosci "resocjalizacyjne" dyrekcji i nauczycieli.
      Moja corka zle wspomina te szkole, ale nie z powodu dresiarzy czy dilerow, tylko "wieziennej", malo sympatycznej atmosfery i (poza jednym wyjatkiem) dramatycznie niskiego poziomu nauczania.
      • dz1dka Re: do mam gimnazjalistów 08.09.10, 14:37
        Dziękuje wszystkim za pocieszenie! Właśnie tak sobie to tłumacze jak Verdana - patologii nie reprezentujemy, koledzy syna też nie, więc nie sadzę żeby z dnia na dzień zaczął się dym!

        • andaba Re: do mam gimnazjalistów 08.09.10, 17:02
          Mój poszedł do prywatnego katolickiego, więc koledzy specjalnie reprezentatywnej grupy nie stanowią, ale bez przesady - w innych tez nie jest tak źle.
          • ratyzbona Re: do mam gimnazjalistów 08.09.10, 20:44
            Do gimnazujum chodziłam jako uczennica wróciłam na praktyki nauczycielskie ( nie do tego samego) - kiedy mówiłam znajomym że będę musiała stać przed klasą gimnazjalistów towarzyszyły mi wyrazy współczucia podobnie jak innym moim znajomym którzy wybrali się na praktyki. Ja sama chodziłam do gimnazjum w czasach kiedy jeszcze uważano je za przyszłość edukacji - nauczyciele mieli zapał a uczniowie jeszcze nie wiedzieli że muszą się źle zachowywać - wspominam te lata jako najlepsze w mojej edukacji ( mój brat poszedł tam kilka lat później i też bardzo dobrze się bawił a poziom był w porządku). W gimnazjach do których poszliśmy na praktyki z moimi znajomymi młodzież jak młodzież. Czasem zdarzały się typy przeszkadzające ale zakładanie kosza na głowę krążyło bardziej jako żart wśród grona pedagogicznego. Młodzi ludzie w gimnazjach oczywiście czasem zachowują sie skandalicznie ale 99% młodzieży zachowuje się normalnie. problem polega na społecznym odbiorze młodzieży w tym wieku. Jeśli podchodzi się do niej z uprzedzeniami to nie ma ona nic do stracenia. A jeśli syn nic o szkole nie mówi to znaczy że jest normalny. Odpowiedź na pytanie ,, Co w szkole" brzmi ,, Nic" - dla zasady

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka