antytylopa1961
28.11.10, 16:16
Witajcie. Mam poważny problem z 19-letnim synem.
Syn zaraz po ukończeniu 18 roku życia rzucił naukę w liceum ogólnokształcącym. Zarówno dla mnie, męża i drugiego, 27-letniego syna, nauka była bardzo istotna. Tym większy więc szok przeżyliśmy, gdy syn oświadczył, że nie chce się uczyć. Próbowaliśmy z nim rozmawiać wielokrotnie, ale nas nie słuchał.
Najpierw przez kilka miesięcy nie robił NIC. Po wielu naciskach wreszcie poszedł do pracy (mimo próśb i obietnic, że opłacimy mu szkołę dla dorosłych - nie chciał się uczyć). Przepracował ok. 3 miesiące wykładając towar w hurtowni (ciężko o pracę nie mając nawet matury). Potem rzucił to i od prawie roku nie robi nic ze swoim życiem.
Syn nie uczy się, nie pracuje, nie szuka pracy. Czasami podawałam mu pod nos ogłoszenia, ale on nawet nie chce zadzwonić. Tłumaczę, że niedługo "dziura" w CV będzie działała na jego niekorzyść, bo każdy wybierze kogoś z doświadczeniem, ale on nie słucha.
Nie sprząta w domu. Nie pomaga w niczym. Śpi do południa, potem się pokręci po domu, usiądzie do komputera (swojego, internet mu wyłączam, co powoduje w nim wściekłość, ale też we mnie złość narasta, gdy widzę, jak po kilka godzin potrafi siedzieć przy grach on-line i nic poza tym). Wieczorem wychodzi z kolegami i tak mu życie płynie.
Nie dostaje od nas pieniędzy, a tym samym nie ma na ubranie, na wyjście z kolegami (może mu ciągle stawiają piwo, nie wiem), nie może sobie kupić po prostu nic, ale nic sobie z tego nie robi i nie chce tego zmienić. Jak przychodzi do niego dziewczyna, to przynosi mu zakupy, jakieś słodycze, picie itp., bo on przecież nawet nie może jej kupić kwiatka.
Jego pokój przypomina chlew. Nie sprząta W OGÓLE. Piętrzą się ciuchy, brudne naczynia, kurz, niemyte okna, firanki wyglądają - wstyd mi to mówić - ale jak dosłownie szmaty.
Wątpię, żeby to była depresja. Myślę, że ludzie z depresją nie ożywają w momencie, jak zobaczą kumpli albo dziewczynę. On lubi sobie wyjść na imprezę i jest szczęśliwy, jak koledzy do niego przychodzą i przesiadują. Zaznaczę, że wszyscy k oledzy albo się dalej uczą, albo pracują. Tylko mój syn nie.
Nie wiem co robić. Nie daję mu pieniędzy, ale syn korzysta z kosmetyków, pasty do zebów, szamponu itd. Mam to chować? Mam zabronić mu korzystać z pralki? Rozmowy nie pomagają. Ani prośby, ani groźby.
Jak chcę z nim rozmawiać (albo ktokolwiek z rodziny), to przyjmuje taktykę zupełnego milczenia. Próbuję go pytać o jakiś plan na przyszłość, o to, co by chciał robić, o to, co go teraz interesuje, ale on po prostu się nie odzywa.
Chciałabym, żeby poszedł do pracy i chociaz zarobił na swoje utrzymanie. Starszy syn mieszka jeszcze z nami i dokłada się do rachunków, młodszy to zupełne przeciwieństwo. Co robić? Proszę, poradźcie mi coś, bo już nie mam siły.