Dodaj do ulubionych

Problem z 19-letnim synem

28.11.10, 16:16
Witajcie. Mam poważny problem z 19-letnim synem.

Syn zaraz po ukończeniu 18 roku życia rzucił naukę w liceum ogólnokształcącym. Zarówno dla mnie, męża i drugiego, 27-letniego syna, nauka była bardzo istotna. Tym większy więc szok przeżyliśmy, gdy syn oświadczył, że nie chce się uczyć. Próbowaliśmy z nim rozmawiać wielokrotnie, ale nas nie słuchał.

Najpierw przez kilka miesięcy nie robił NIC. Po wielu naciskach wreszcie poszedł do pracy (mimo próśb i obietnic, że opłacimy mu szkołę dla dorosłych - nie chciał się uczyć). Przepracował ok. 3 miesiące wykładając towar w hurtowni (ciężko o pracę nie mając nawet matury). Potem rzucił to i od prawie roku nie robi nic ze swoim życiem.

Syn nie uczy się, nie pracuje, nie szuka pracy. Czasami podawałam mu pod nos ogłoszenia, ale on nawet nie chce zadzwonić. Tłumaczę, że niedługo "dziura" w CV będzie działała na jego niekorzyść, bo każdy wybierze kogoś z doświadczeniem, ale on nie słucha.

Nie sprząta w domu. Nie pomaga w niczym. Śpi do południa, potem się pokręci po domu, usiądzie do komputera (swojego, internet mu wyłączam, co powoduje w nim wściekłość, ale też we mnie złość narasta, gdy widzę, jak po kilka godzin potrafi siedzieć przy grach on-line i nic poza tym). Wieczorem wychodzi z kolegami i tak mu życie płynie.

Nie dostaje od nas pieniędzy, a tym samym nie ma na ubranie, na wyjście z kolegami (może mu ciągle stawiają piwo, nie wiem), nie może sobie kupić po prostu nic, ale nic sobie z tego nie robi i nie chce tego zmienić. Jak przychodzi do niego dziewczyna, to przynosi mu zakupy, jakieś słodycze, picie itp., bo on przecież nawet nie może jej kupić kwiatka.

Jego pokój przypomina chlew. Nie sprząta W OGÓLE. Piętrzą się ciuchy, brudne naczynia, kurz, niemyte okna, firanki wyglądają - wstyd mi to mówić - ale jak dosłownie szmaty.

Wątpię, żeby to była depresja. Myślę, że ludzie z depresją nie ożywają w momencie, jak zobaczą kumpli albo dziewczynę. On lubi sobie wyjść na imprezę i jest szczęśliwy, jak koledzy do niego przychodzą i przesiadują. Zaznaczę, że wszyscy k oledzy albo się dalej uczą, albo pracują. Tylko mój syn nie.

Nie wiem co robić. Nie daję mu pieniędzy, ale syn korzysta z kosmetyków, pasty do zebów, szamponu itd. Mam to chować? Mam zabronić mu korzystać z pralki? Rozmowy nie pomagają. Ani prośby, ani groźby.

Jak chcę z nim rozmawiać (albo ktokolwiek z rodziny), to przyjmuje taktykę zupełnego milczenia. Próbuję go pytać o jakiś plan na przyszłość, o to, co by chciał robić, o to, co go teraz interesuje, ale on po prostu się nie odzywa.

Chciałabym, żeby poszedł do pracy i chociaz zarobił na swoje utrzymanie. Starszy syn mieszka jeszcze z nami i dokłada się do rachunków, młodszy to zupełne przeciwieństwo. Co robić? Proszę, poradźcie mi coś, bo już nie mam siły.
Obserwuj wątek
    • verdana Re: Problem z 19-letnim synem 28.11.10, 16:18
      Cóż, dałabym trzy miesiące na znalezienioe pracy i po tym terminie - o ile nic się nie zmieni - wyrzuciła z domu.
      • tijgertje Re: Problem z 19-letnim synem 28.11.10, 16:35
        Zrobilabym tak samo. Albo wraca do szkoly, albo oplaca wynajem pokoju, albo niech radzi sobie sam. Tyle tylko, ze musisz sie zaczac przyzwyczajac do mysli, ze niezaleznie od tego co zrobisz, to i tak bedziesz winna jego problemowuncertain
      • zgagusia Re: Problem z 19-letnim synem 28.11.10, 16:44
        verdano, latwo ci pisac takie rzeczy bo to nie Ty jestes w takiej sytuacji. Wyrzucic z domu - jak? Odczekac kiedy delikwent pojdzie z kolegami na impreze i w tym czasie spakowac jego rzeczy, wystawic przed drzwi i zmienic zamki?? przeciez on jest zameldowany u rodzicow, musza go wpuscic, w najgorszym razie po interwencji policji...

        ja nie mam rady, nie wiem co zrobic najlepszego w takiej sytuacji - a mialam taka w rodzinie. Kuzyn nie chcial sie uczyc choc zdolny byl, skonczyl tylko szkole podstawowa, zawodu nie ma zadnego do dzis (niebawem bedzie mial 30 lat), praca jakas dorywcza czasami. Mieszka u rodzicow. Tez kiedys duzo wychodzil z kolegami, teraz juz chyba spowaznial troche. Bledy wychowawcze zostaly popelnione duuzo wczesniej, niestety. I nie wiem czy na tym etapie jest to do naprawienia sad

        A.
        • verdana Re: Problem z 19-letnim synem 28.11.10, 16:48
          Mozna też po prostu spakować walizki, gdy delikwenta nie ma w domu, a gdy wroci, nie wpuscić, wystawić walizki - a zamiki wtedy powinny być już zmienione. Nie wróci raczej z policja, bo najprawdopodobniej robi cos nielegalnego, skoro ma pieniądze z niewiadomych źródeł. A jesli wróci cóż, mozna na przyklad - klopotliwe, ale do zrobienia - wtawić zamek w drzwi kuchni i nie dać klucza.
          Mozna tez utrzymnywać go do 30 roku życia. Kiedy jest już za późno nawet dla delikwenta.
          • zgagusia Re: Problem z 19-letnim synem 28.11.10, 17:29
            > Nie wróci raczej z policja, bo najprawdopodobniej robi cos nielegalnego, skoro ma
            > pieniądze z niewiadomych źródeł.

            ej, z tego co autorka pisze to chlopak nie ma zadnych pieniedzy - wiec skad pomysl ze robi cos nielegalnego? i jestem przekonana ze akcja - wywalenie rzeczy za drzwi i zmiana zamkow - skonczy sie jego powrotem z policja. i co dalej? te zamki w drzwiach do kuchni piszesz - w domu jest 3 innych domownikow - i co, kazdy ze swoim kluczem wchodzi do kuchni na kolacje i skrupulatnie zamyka sie na czas posilku na zamki zeby ten 18-latek nie podkradl przypadkiem kawalka chleba???? sorry, raz ze to de facto jest niewykonalne, dwa ze w tym domu zrobiloby sie pieklo o wiele wieksze niz teraz.
            co mi przyszlo do glowy - zaangazowac jego dziewczyne w wyciagniecie go z letargu i nierobstwa - moze niech sie razem na jakis kurs zapisza (np. jezykowy)?

            A.
            • verdana Re: Problem z 19-letnim synem 28.11.10, 18:09
              Bo regularnie wychodzi z kolegami. Jakos nie wierzę, aby 19-latkowie systematycznie stawiali facetowi, ktory nigdy się nie rewanzuje.
              Tak, chlopakowi, ktory nie robi nic, trzeba wydzielic jedzenie - wtedy być może wyeźmie się do roboty. A Twoim zdaniem lepiej go karmić, nicech nadal nić nie robi, aż będzie za późno? trzeba zrobić coć takiego, aby zrozumiał, ze nie jest już u siebie w domu, gdzie mu się nalezy, tylko u kogoś, kto jesli da - to z łaski.
              Bez piekła się nie obejdzie i tak.
              dziewczyna go nie wyciągnie, bo gdyby chciała, to by już to robila.
              • aka10 Re: Problem z 19-letnim synem 28.11.10, 18:20
                Ja bym mu, podobnie jak Verdana, dala 3 miesiace na zaczecie robienia czegokolwiek-praca albo nauka. I zapowiedziala, ze inaczej wylatuje z domu.
              • zgagusia Re: Problem z 19-letnim synem 28.11.10, 18:57
                moim zdaniem zostalo popelnionych szereg bledow wychowawczych ktore doprowadzily do wyksztalcenia u mlodego czlowieka tak roszczeniowej postawy - i niestety rodzice sa winni tego stanu rzeczy i musza poniesc tego konsekwencje czyli np. utrzymywac potomka. Wykopanie za drzwi badz zabarykadowanie kuchni skonczy sie w najlepszym przypadku wezwaniem policji przez mlodego w najgorszym - zejsciem na droge przestepstwa. Przeciez ten mlodzian bez zadnego zawodu nie ma szans sie samodzielnie utrzymac, wyzywic i znalezc jakies lokum - nie dostanie pracy, wyrzucony na bruk bedzie musial krasc a przeciez nie o to chodzi. Rodzice nie chca postawic juz teraz na nim krzyzyka skoro szukaja pomocy na forum - ale moim zdaniem tu sie trzeba wybrac do psychologa.

                A.
                • jakw Re: Problem z 19-letnim synem 28.11.10, 19:11
                  zgagusia napisała:

                  > i niestety rodzice sa winni tego stanu rzeczy i musza poniesc tego konsekwencje czyli np. u
                  > trzymywac potomka.
                  Sęk w tym, że prawie na pewno nie będą w stanie utrzymywać go do końca życia.

                  >Wykopanie za drzwi badz zabarykadowanie kuchni skonczy sie w najlepszym przypadku >wezwaniem policji przez mlodego
                  Nie jestem pewna, czy rodzice mają jakiekolwiek obowiązki względem pełnoletniego, nieuczącego się faceta


                  > Przeciez ten mlodzian bez zadnego zawodu nie ma szans sie
                  > samodzielnie utrzymac, wyzywic i znalezc jakies lokum -
                  Ale musi się jeszcze o tym dowiedzieć...Siedząc przed kompem i wyżerając serek z rodzicielskiej lodówki ma na to małe szanse.

                  > nie dostanie pracy,
                  Może dostanie - przy czym nie będzie to pewnie praca jego marzeń. I może spowoduje to podjęcie decyzji o zdobyciu jakiegoś zawodu?

                  > wyrzucony na bruk bedzie musial krasc a przeciez nie o to chodzi.
                  Albo przemyśleć parę spraw i jako syn marnotrawny udać się do rodziców.

                  > Rodzice nie chc
                  > a postawic juz teraz na nim krzyzyka skoro szukaja pomocy na forum - ale moim z
                  > daniem tu sie trzeba wybrac do psychologa.
                  To nie jest głupi pomysł żeby od tego zacząć.Kwestia tylko czy młodzieniec da się zaciągnąć?
                  • joa66 Re: Problem z 19-letnim synem 28.11.10, 19:25
                    Nie jestem pewna, czy rodzice mają jakiekolwiek obowiązki względem pełnoletniego, nieuczącego się faceta


                    Utrzymywac chyba nie muszą, ale jeżeli jest zameldowany, z mieszkania trudno go będzie wyrzucić.


                    Trudno cokolwiek radzić kiedy się zna tylko końcówkę historii...było dobrze i nagle po 18 urodzinach mu odbiło? Raczej wątpię.





                    • scher Nie przesadzaj z tymi przepisami 29.11.10, 09:19
                      Art. 133 krio
                      § 3. Rodzice mogą uchylić się od świadczeń alimentacyjnych względem dziecka pełnoletniego, jeżeli są one połączone z nadmiernym dla nich uszczerbkiem lub jeżeli dziecko nie dokłada starań w celu uzyskania możności samodzielnego utrzymania się.

                      Co do ochrony lokatorów, to po pierwsze nie sądzę, aby dziecko poszło do sądu przeciw własnym rodzicom, gdy ci mają rację.
                      A gdyby już chłopak był na tyle bezczelny, żeby zakładać sprawy i gdyby sąd kazał go tam nadal gościć, to przecież można wypowiedzieć mu umowę użyczenia lokalu - i eksmitować za pomocą komornika.

                      Czasem miłość musi być twarda, niestety. Trzeba też umieć wypchnąć dorosłe pisklę z gniazda, trudno. I albo poleci, albo rąbnie o ziemię. Świata nie zbawisz. Własnego dziecka też niekiedy nie jesteś w stanie.
                • tyssia Re: Problem z 19-letnim synem 29.11.10, 11:09
                  > najlepszym przypadku wezwaniem policji przez mlodego w najgorszym - zejsciem n
                  > a droge przestepstwa. Przeciez ten mlodzian bez zadnego zawodu nie ma szans sie
                  > samodzielnie utrzymac, wyzywic i znalezc jakies lokum - nie dostanie pracy,

                  Nie wiem skad ci przyszło na myśl że nie dostanie nigdzie pracy??znam kilkunastu ludzi którzy po podstawówce mają prace i to dosyc dobrze platnąsmile
                  • zgagusia Re: Problem z 19-letnim synem 29.11.10, 14:08
                    > Nie wiem skad ci przyszło na myśl że nie dostanie nigdzie pracy??znam kilkunas
                    > tu ludzi którzy po podstawówce mają prace i to dosyc dobrze platnąsmile

                    to zalezy gdzie sie mieszka - pisalam ze mam w rodzinie podobna sytuacje - kuzyn tylko po podstawowce, mieszka w podkarpackiem a tam ciezko o jakakolwiek prace, zwlaszcza osobie bez zadnego papierka

                    A.
                • 3-mamuska Re: Problem z 19-letnim synem 28.09.17, 07:43
                  zgagusia napisała:

                  > moim zdaniem zostalo popelnionych szereg bledow wychowawczych ktore doprowadzil
                  > y do wyksztalcenia u mlodego czlowieka tak roszczeniowej postawy - i niestety r
                  > odzice sa winni tego stanu rzeczy i musza poniesc tego konsekwencje czyli np. u
                  > trzymywac potomka. Wykopanie za drzwi badz zabarykadowanie kuchni skonczy sie w
                  > najlepszym przypadku wezwaniem policji przez mlodego w najgorszym - zejsciem n
                  > a droge przestepstwa. Przeciez ten mlodzian bez zadnego zawodu nie ma szans sie
                  > samodzielnie utrzymac, wyzywic i znalezc jakies lokum - nie dostanie pracy, wy
                  > rzucony na bruk bedzie musial krasc a przeciez nie o to chodzi. Rodzice nie chc
                  > a postawic juz teraz na nim krzyzyka skoro szukaja pomocy na forum - ale moim z
                  > daniem tu sie trzeba wybrac do psychologa.
                  >
                  > A.

                  Chyba masz cos z głowa nawet jeśli popełnili błędy nie musza utrzymywać dorosłego człowieka.
                  Poza tym hello !!! Człowiek rodzi sie z własnych charkterem , nie wierze ze wszystko jest kwestia wychownia , wychownaie to raczej 10-20 % człowieka reszta to własny charakter.
              • 3-mamuska Re: Problem z 19-letnim synem 28.09.17, 07:40
                verdana napisała:

                > Bo regularnie wychodzi z kolegami. Jakos nie wierzę, aby 19-latkowie systematyc
                > znie stawiali facetowi, ktory nigdy się nie rewanzuje.
                > Tak, chlopakowi, ktory nie robi nic, trzeba wydzielic jedzenie - wtedy być może
                > wyeźmie się do roboty. A Twoim zdaniem lepiej go karmić, nicech nadal nić nie
                > robi, aż będzie za późno? trzeba zrobić coć takiego, aby zrozumiał, ze nie jest
                > już u siebie w domu, gdzie mu się nalezy, tylko u kogoś, kto jesli da - to z ł
                > aski.
                > Bez piekła się nie obejdzie i tak.
                > dziewczyna go nie wyciągnie, bo gdyby chciała, to by już to robila.


                Dokładnie, terapia szokowa. To raz dwa moja babia utrzymywała tak syna bo 53 lat wtedy to zmar na raka.
                Nie pracował nie uczył sie całe zycie.
                Jest mu za dobrze u rodziców rozkładają bezradnie rece.
                A on wyrachowany cwaniak korzysta.
    • baba06 Re: Problem z 19-letnim synem 28.11.10, 19:42
      piszecie o popełnionych błędach wychowawczych..., a ja się zastanawiam, czy to możliwe,że rodzice wychowując dwóch synów mogą wychować ich różnie?
      • joa66 Re: Problem z 19-letnim synem 28.11.10, 19:46
        Ależ oczywiście!

        Np. stawiając jednego drugiemu za wzór (z pełnymi konsekwencjami).

        Albo nadmiernie troszcząc sie o jedno z dzieci z powodu jego choroby (znam taki przypadek, nie tak ekstremalny jak autorki tematu - młodszy miał astmę i wszyscy wokół niego skakali)

        I pewnie takich sytuacji jest wiele...
    • allija Re: Problem z 19-letnim synem 28.11.10, 19:49
      Łatwo powiedzieć "wyrzucić z domu" ale to przeciez własne dziecko. Wiadomo co może się wiązać z takim wyrzuceniem na bruk, niekoniecznie dorośnięcie, dużo bardziej prawdopodobne jest, że nic dobrego z tego nie wyjdzie. Owszem, my - rodzice problem będziemy mieć z głowy ale to, że syn zejdzie nam z oczu to wcale nie znaczy, że problem zniknie. Wystarczy sobie wyobrazić co może sie dziać z 19latkiem zostawionym na ulicy, przekima sie parę dni, tygodni, u kolegów ale w końcu i oni go wyrzucą" jako, że większość pewnie jeszcze przy rodzicach. Nawet jeśli znajdzie pracę to na pewno nie taką która pokryje wynajęcie mieszkania i możliwośc utrzymania. Chłopak skończy jako bezdomny ze wszystkimi tego konsekwencjami, pełno takich widuję pod marketami, młodzi żebrzący i naćpani. Chyba żadna matka nie chciałaby takiej przyszłości dla swojego dziecka.
      Trudno radzić nie znając sytuacji do końca. Przestał się uczyć, dlaczego? Nie powiesz mi że był doskonałym uczniem i nagle mu się odechciało. Może tam był jakiś konflikt? Co działo się wcześniej, jakie były wasze relacje? Co na to ojciec, zwyczajowo autorytet w rodzinie? starszy brat też nie potrafi się dogadać? Czy chłopak niczego nie bierze? takie zmiany nastroju, "tumiwisizm" bywa charakterystyczny. Jak wygladają wasze rozmowy teraz? może to kłótnie a nie rozmowy, może go atakujesz i dlatego milczy?
      Ja chyba szukałabym pomocy w jakiejś poradni dla młodzieży, u psychologa. Póki chłopak jeszcze młody i nie minęło dużo czasu od porzucenia nauki i pracy. Na pewno trzeba mu pomóc otrzasnąć się ale żeby zrobić to skutecznie trzeba poznać przyczynę, przy czym stany depresyjne wcale nie są tu wykluczone.
      Jako matka robiłabym wszystko żeby pomóc włsnemu dziecku i nie chodzi mi tu wcale o utrzymywanie go do końca swoich dni. Ale na pewno wyrzucenie z domu to byłaby ostateczność, gdyby pił, bił i kradł. Syn natomiast wydaje się być normalnym chłopcem tyle, że jakimś pogubionym w rzeczywistości.
      • kwia-tula Re: Problem z 19-letnim synem 28.11.10, 20:24
        Ja myslę ze tu duza rolę odegrało otoczenie czyli jego znajomi sam fakt to co robi jego dziewczyna no dla mnie to jakies nie halo ona mu przynosi jedzenie picie ? czego ona go uczy ? jak bedą ze soba dłuzej to ona go bedzie utrzymywac bo sama go tego nauczyła to nie jest wina rodziców ja bym z domu nie wyrzuciła ale ograniczyła stopniowo pewne rzeczy jak np.jedzenie niestety do tego doprowadził syn sąsiadki przez ponad dwa lata z domu sie nie ruszał w sensie ze nie chciał się ani uczyc ani pracowac w koncu matka jego nie wytrzymała przestała gotowac przestała kupowac wieksze zakupy tylko dla siebie ...na miescie obiady ... przestała mu sprzatac w pokoju prac jego ubrania .. to było okrutne ale nie było wyjscia trwało to ok 5-6miesiecy w pokoju syna chlew sterta brudnych ubran w efekcie to nawet pózniej nie miał co ubrac koledzy przynosili mu jedzenie ale do jakiegos momentu.. wyglądał jak lump po 40-tce a nie 20-latek brudne włosy bo nie miał na szampon nie umyty nie ogolony brudne ciuchy ... makabra az w koncu chyba cos do niego dotarło bo przestali wszyscy do niego przychodzic bo mieli go dosc jego naciagarstwa i teraz nie powiem facet niczego sobie uczy się zaocznie i pracuje ...ale co przeszli jego rodzice to jeden pan bóg wie jedno co bym odrazu zaradziła abys porozmawiała z jego dziewczyną moze ona na niego wpłynie? a ty stopniowo "zabieraj"mu domowe przywileje i zaznacz mu ze jesli cos ze soba nie zrobi to niestety ale ty nie jestes w stanie go utrzymywac i jak gotujesz obiad raczej go na niego nie zapraszaj ! bo on dobrze wie ze nawet siedząc w domu nic nie robiąc i tak wszystko ma to po co sie bedzie starał? i w tym musi ci pomóz mąz i straszy syn macie nad nim przewagę i to duzą razem musicie sie zjednoczyc i gnac go do roboty lub szkoły im pózniej zaczniesz działac tym gorzej powodzenia!
      • antytylopa1961 Re: Problem z 19-letnim synem 28.11.10, 20:28
        Kiedy mial 16 lat zlamal nogi na tyle powaznie, ze przez 3 klase gimnazjum i 1 klase LO mial nauczanie indywidualne w domu. To go na 100 procent rozleniwilo, bo dwie lekcje dziennie nie sa bardzo obciazajace i zobowiazujace do dzialania. Spedzil pol roku drugiej klasy w szkole normalnej, po czym rzucil nauke.

        Nie powiedzialabym, ze go rozpuscilismy. Nie przelewa nam sie w domu, czesto pomagaly nam babcie np. w ubraniu dzieci na zime itp. Starszy syn juz w liceum dorabial sobie korepetycjami, mlodszy niejednokrotnie pomagal wujkowi w ogrodzie, za co dostawal pare groszy. Wiedzieli, ze nie mozemy spelnic wszystkich ich zachcianek.

        Starszy syn od razu po maturze poszedl studiowac zaocznie i dokladal sie do rachunkow, myslalam, ze mlodszy bedzie mial podobne podejscie. W rozmowach nie atakuje go, tak jak wspomnialam zadaję pytania, staram sie wyjasnic sytuacje, ale nic z tego nie wynika.

        W zasadzie wygodnie mu sie zyje,bo kanapki sobie zrobi, wypierze sobie ubrania, ma komputer (swoj), biduje, bo nie ma na swoje potrzeby, ale wyglada to tak, jakby tych potrzeb nie mial albo nie zauwazal, ze fajnie miec pare groszy na to, zeby isc gdzies z kolegami.

        Nie wiem jak postapic, nie wiem, jak logistycznie zorganizowac w domu np. odciecie od pralki itp.

        Nie wiem, czy cpa, watpie, zeby bylo go stac na narkotyki, a koledzy pewnie by mu nie dawali od prawie roku nic za darmo. Slyszalam, ze palenie marihuany rozleniwia, ale co, mam go wyslac na przymusowe badanie? Nie zrobi testu.

        Bylam z nim u psychologa, kiedy rzucil szkole, psycholog rzucila mu kilka rozwiazan, ze moze isc do szkoly zaocznej, dla doroslych albo do pracy, ale to wszystko z rozmowy. Jestem przekonana, ze nie zacviagne go do lekarza drugi raz. Powie ze nie pojdzie i tyle.

        Nie chce go wyrzucac z domu, to moje dziecko, boje sie tych konsekwencji, ktore opisala alija. Nie wiem jak na niego wplynac. Z jego dziewczyna rozmawial starszy syn, mowila, ze cos tam mu napomina, ze dobrze by bylo pojsc do pracy, ale ona jest raczej dziewczynka z malym wplywem na mojego syna, raczej siedzi cicho i jemu przytakuje.
        • verdana Re: Problem z 19-letnim synem 28.11.10, 22:09
          Do psychologa nie, bo nie chce, testów na narkotyki nie - bo nie zrobi, z domu wyrzucic nie - bo to własne dziecko (no, to akurat rozumiem), powiedzieć szczerze co sie o nim mysli - nie, bo poczuje się zaatakowany.
          Czyli trzeba pogodzić się, ze syn nie pracuje, być może ćpa i ze nic się z tym nie da zrobić.
        • joa66 Re: Problem z 19-letnim synem 28.11.10, 22:27
          antylopa- cały czas nie wiadomo co naprawdę się zdarzyło..

          -jaki mieliście kontakt zanim syn rzucił szkołę ? Rozmawialiście?

          -czy to, ze syn rzucił szkołę wynika z lenistwa, jak sugerowałaś, z tego, że nie dawał sobie rady, z tego, że miał problemy z kolegami?

          -czy w czasie długiej rekonwalescencji w domu utrzymywał kontakt z przyjaciółmi? Jak wtedy wyglądało Wasze życie?

          -czy wiesz co on wogóle mysli o życiu? Jak widzi świat? Jakie ma poglądy?

          -czy wiesz czy on wierzy, że swoją pracą i/lub nauką może zmienić swoje życie? Czy widzi przykłady, że to możliwe wokół siebie?

          -jak ze sobą rozmawiacie na temat jego obowiązków w domu: "ty nigdy nic nie robisz" czy "zrób dzisiaj kolację, bo ja miałam ciężki dzień - dzięki"

          Miliony pytań - Ja sugerowałabym psychologa, nawet gdybys miała iśc sama. Ale dobrego, a nie od dawania oczywistych rad jak poprzedni.
          • verdana Re: Problem z 19-letnim synem 28.11.10, 22:34
            To dobre rady. Ja sugerowałabym jeszcze zastanowienie sie, dlaczego bardziej boisz się syna, niż o syna.
        • morekac Re: Problem z 19-letnim synem 28.11.10, 22:37
          Mysle,ze nie tyle go to rozleniwilo, ile na 100% mial zaleglosci.
        • paszczakowna1 Re: Problem z 19-letnim synem 28.11.10, 22:55
          Rady żadnej nie dam, ale moge Cię trochę pocieszyć (chyba, bo słaba to pociecha). Znam z bliska przypadek, który wydaje mi się bliźniaczo podobny. Też znacznie starszy, super-odpowiedzialny brat, też bardzo ciężki wypadek powodujący ulgowe traktowanie, i też brak chęci do jakiejkolwiek pracy lub nauki przez dobrych kilka lat. W końcu znalazł sobie zawód i ustawił sobie życie (w dużej mierze, mam wrażenie, za sprawą dziewczyny), tyle że sporo czasu mu to zajęło.

          Tak na oko, może to byc po części problem ze środowiskiem. Czy wiesz, jak to wygląda wśród kolegów syna? Czy taka sytuacja uchodzi wsrod nich za normę? Czy byłaby jakaś szansa, by syna wyprowadzić do innego miasta (rodzina jakaś, szansa na pracę)?

          I czym syn się interesuje? Ma np. zdolności mechaniczne?

          A z innej beczki, jakie stosunki z ojcem? Piszesz troche tak, jakbys byla samotna matka.
          • bi_scotti Re: Problem z 19-letnim synem 29.11.10, 00:27
            Tough love. Skoro polskie prawo nie pozwala wyrzucic z WLASNEGO mieszkania pelnoletniego darmozjada, to jedyne rozwiazanie widze w odcieciu tegoz od jedzenia, wody, WC i wszytkiego, co nalezy do tych, ktorzy jakies przedmioty uzywane przez darmozjada kupili po ukonczeniu przez niego 18 roku zycia. Albo nauka, albo praca - innej opcji nie ma - zakladajac, ze facet jest zdrowy na ciele i umysle. Verdana postuluje 3 miesiace warning, ja bym dala miesiac czyli od 1 stycznia 2011 dura lex sed lex.
            I nie ze zlosliwosci! Milosc rodzicielska to w duzej mierze umiejetnosc stawiania wymagan. A ten 19latek nie ma stawianych ZADNYCH wymagan i w tym widze wielki blad rodzicow. To, ze moze jest leniwy, moze niedoksztalcony, zapewne i jedno i drugie, to tak jakby problem wielu ludzi na swiecie. Nie on jeden. Ale to nie jest ani usprawiedliwienie nic-nie-robienia, ani zwolnienie z odpowiedzialnosci za samego siebie. Ma male potrzeby? OK, ciekawe jak male one beda w obliczu ZERO FOOD, ZERO MYDLA, ZERO WODY ... itd. Nic na tym najlepszym ze swiatow nie jest za darmo i 19letni facet doskonale sobie z tego zdaje sprawe.
            A swoja droga zaskakujace jest dla mnie tolerowanie istnienia prawa, ktore czyni z rodzicow leniwych doroslych dzieci NIEWOLNIKOW. Kanal sad
            • joa66 Re: Problem z 19-letnim synem 29.11.10, 07:24
              A swoja droga zaskakujace jest dla mnie tolerowanie istnienia prawa, ktore czyni z rodzicow leniwych doroslych dzieci NIEWOLNIKOW. Kanal

              Nie przesadzałabym smile Po pierwsze takie prawo mają wszyscy zameldowani, nie tylko "leniwe" dzieci. Po drugie nie jest to prawo bezwzględne i sąd może dac zgode na wymeldowanie jeżeli zachodzą ku temu przesłanki. Po trzecie prawo na pewno wygląda inaczej tutaj niż w państwach, które mają bardziej rozbudowany system opieki społecznej - upraszczając: u nas leniwców utrzymują najbliżsi , w niektórych krajach robi to całe społeczeństwo.

              A wracając do meritum - nigdy nie dałabym rady o wyrzuceniu własnego dziecka ZANIM nie znałabym przyczyn takiego zachowania , BYĆ MOŻE są lepsze rozwiązania. Nie mówiąc o tym, że stan jego pokoju może (ale nie musi) moim zdaniem świadczyc o depresji. Byc może autorka napisała nam jedna setną tego co rodzina wie, ale na razie wydaje się, że oni niewiele wiedzą o synu. Wydaje mi się więc nieuczciwe , żeby poświęcac niewiele uwagi dorastającemu dziecku, a potem go po prostu wywalić z domu , bo jest skrajnie nieodpowiedzialny.

              Przepraszam autorke jeżeli oceniam nie sprawiedliwie, ale mam wrażenie, że w nawale codziennych obowiązków, zadań, problemów, byc może niewiele uwagi poswięca się problemom nastolatka (albo nie stawia się jemu żadnych wymagań), jezeli wszystko się "jakoś" sie kręci. Rozumiem, ze np. syn ma syf niebożebny w pokoju. A co było wczesniej, pół roku temu kiedy chodził do szkoły? Też walało się tam stare jedzenie i pełno śmieci? czy może sprzątał? A może tylko mama sprzątała?

              Zbyt wiele pytań, żeby od razu dawac rady.
              • menodo Re: Problem z 19-letnim synem 29.11.10, 10:08
                > A wracając do meritum - nigdy nie dałabym rady o wyrzuceniu własnego dziecka ZA
                > NIM nie znałabym przyczyn takiego zachowania "

                No wlasnie, a my o przyczynach tej sytuacji wiemy niewiele - a to co wiemy, opisuje nam matka przedstawiajac ja z perspektywy siebie jako ofiary tej sytuacji. W dodatku rzeczywiscie, z punktu widzenia norm spolecznych racja jej po jej stronie, bo 19. letni chlopak, ktory nie uczy sie ani nie pracuje jest spolecznym pasozytem.

                Ja jednak widze to tak, ze ten chlopak jest kozlem ofiarnym w tej rodzinie i wszystkim jest dobrze z tym jak on funkcjonuje. Kazdy cos na tym zyskuje, a najwiecej starszy brat (wzor syna) i mama - moze cierpiec i biadolic do woli, bo spoleczenstwo kocha takie matki.
                O ojcu nic nie wiadomo - jedynie tyle, ze dla niego, tak jak dla pozostalej czesci "swietej trojcy" najwazniejze na swiecie jest wyksztalcenie.

                W takiej rodzinie ciezko zyje sie komus, kto przez dwa dosc strategiczne lata w zyciu nastolatkow (3 gim. i 1 liceum) przesiedzial w domu ze zlamana noga, korzystajac z nauczania indywidualnego - ciekawe na jakim poziomie? Wiem, czym jest jest opieka nad kalekim dzieckiem, bo przez rok zajmowalam sie opieka nad corka po wypadku, jej rehabilitacja, i stanelam na glowie, aby nie miala zadnych zaleglosci w szkole. (Pomijam juz niezwykle wazna sfere jaka jest psychologia dziecka po wypadku z zagrozeniem niepelnosprawnosci)

                Podejrzewam, ze chlopak przetraszyl sie, kiedy wrocil do szkoly , nie podjal wielkiego wyzwania jakim jest nauka w liceum po dwuletniej przerwie w normalnym trybie nauki, nie mial tez zadnego wsparcia w rodzinie...
                Praca w hurtowni? Jakies szkoly pracujacych? To wstyd, aby w takiej rodzinie podazac taka sciezka kariery!
                Chlopak przyjal role dewianta, zyje z dnia na dzien, szuka oparcia wsrod rowiesnikow, bo juz wie, uslyszal to wiele razy - ze zawiodl oczekiwania swoich rodzicow, wiec co mu pozostaje do stracenia? Nawet gdyby umyl okna i upral firanki - w niczym to nie poprawi jego sytuacji w rodzinie.
                Dla mnie - przerazajacy obraz patologii, z ktorej bardzo trudno sie wyrwac, bedac jej najslabszym ogniwem.

                Zeby nie bylo - mowie to z wlasnego doswiadczenia (tez zylam w cieniu wspanialego brata), wiec moge byc nieobiektywna.

                • verdana Re: Problem z 19-letnim synem 29.11.10, 12:42
                  Tak, też zwrócilam na to uwagę. W pierwszym poscie mamy darmozjada, ktory nie wiadomo dlaczego rzucił szkołę, a w kolejnych - chorego chłopaka, ktory przez dwa lata miał symboliczne lekcje, a potem "nie wiadomo dlaczego" nie dał sobie rady. To, co pisalam, dotyczylo zdrowego chłopaka, ktoremu się nie chce - tu mamy ofiarę powaznego wypadku, ktoremu zdaje sie nikt nie pomogł w powrocie do szkoły.
                  To jest diametralnie rózna sytuacja i nie rozumiem , jak mozna było w ogóle o niej pisać, nie uwzgledniajac takiego "drobiazgu'. Wygląda bowiem na to, ze wina zdecydowanie nie leży po stronie chłopaka, ale całej rodziny, ktora zamiast pomoc miała wymagania.
                  • bi_scotti Re: Problem z 19-letnim synem 29.11.10, 14:56
                    Ale dzis on ma 19 lat i nie robi nic. A wiec robic zaczac musi. Albo sie leczyc (psychiatrycznie?), albo uczyc, albo pracowac. Istniejaca sytuacja nie sluzy nikomu - a juz najmniej temu chlopakowi. Jesli rodzice chca go dalej utrzymywac na opisanych warunkach, ich prawo, ale wyrzadzaja mu tym w sumie nieodwracalna krzywde. I tu nie ma przepros - nie chce rozmawiac, nie chce sam sobie pomoc, musi zostac wyproszony z domu. Innego wyjscia nie ma. Psychiatra - no problem, jesli jest potrzebny. Szkola - nawet za pieniadze rodzicow, OK choc ja bym to traktowala jak pozyczke. Praca - super. Ale tak jak jest, to droga donikad.
                    Uzalanie sie nad 19letnim byczkiem, ktory nie jest sklonny nawet zwerbalizowac swoich potrzeb to zadna milosc. To bezradnosc. I totalna krzywda dla glownego bohatera story.
                    Biedactwo bylo chore kilka lat temu i nie nadrobilo zaleglosci w szkole. Zdarza sie, za to ponosi sie konsekwencje. M.in. takie, ze albo sie pracuje fizycznie i ciezko za minimum wage, albo sie wraca do szkoly i odrabia zaleglosci w pozniejszym terminie. No big deal - tysiacom ludzi na swiecie sie zdarza. Rodzice musza to prosto wyartykulowac i zaczac od faceta wymagac. A jesli ma problemy psychiatryczne, wezwac lekarza i dzialac zgodnie z diagnoza. Istniejaca inercja tylko opoznia ktorekolwiek rozwiazanie.
                    • verdana Re: Problem z 19-letnim synem 29.11.10, 15:07
                      Tak, tylko soro nie dowiedzxielismy się z pierwszego postu, ze nie skonczył szkoły między innymi dlatego, ze ciężko chorował (a rodzina interpretuje to tylko jako rozleniwienie, a nie braki w materiale, ktore przy takiej nauce sa niemal nieuchronne), to być może nie wiemy jeszcze mnóstwa innych istotnych rzeczy. Ja sama bylan bardzo surowa, póki myślaam, ze to fanaberia. Teraz ocenianie chlopaka jako "byczka" jest nie do konca sprawiedliwe - to może byc po prostu nierób, a moze po dwóch latach leżenia ze złamaną nogą (zwracam uwagę, ze to musiało być nie zlamanie, a jakis koszmarny wypadek, zlamanie to nie dwa lata...), nie być zdrowy. I na przyklad nie moc pracowac fizycznie.
                      • joa66 Re: Problem z 19-letnim synem 29.11.10, 15:24
                        -to być może nie wiemy jeszcze mnóstwa innych istotnych rzeczy

                        -wbrew pozorom być może nie miał zaległości, ale w zamieszaniu związanym z nową sytuacją i nie zainteresowaniem się rekrutacją poszedł do szkoły absolutnie niezgodnej z oczekiwaniami, bo akurat taką wskazał pierwszy lepszy urzędnik w kuratorium, a rodzice to przyjei bez komentarza

                        -być może wiązał swoje nadzieje na przyszłość ze sportem i po wypadku stracił sens jakiegokolwiek wysiłku

                        -być może zaobserwował, że wokół absolwenci studiów pracują na kasie w supermarkecie i też przestał widzieć sens nauki

                        -być może w szkole wciągnięto go do grupki dilerów i chłopak się zastanwai po co się męczyć skoro kolega-diler jeździ takim samochodem, na jaki jego rodziny nigdy nie będzie stać

                        -być może poznał osobę (wystarczy, że jedną), która pasożytuje na rodzicach i mu się to spodobało

                        Czy naprawdę na wszystkie te możwlwości jest tylko jedno rozwiązanie??? Oczywiście żadna z tych sytuacji nie upoważnia do tego , żeby pasożytować na najbliższych, ale jeżeli weźmiemy pod uwagę, że być może chłopak nigdy nie mógł porozmawiać o swoich wątpliwościach z rodzicami i sam się bił z myślami, to chyba należy dać mu szansę rozmowy.

                        Od razu mówię, że argument typu "ale być może on nie odpowiadał na pytania co w szkole" itp nie przekonują mnie. Nie trzeba być Sherlockiem , żeby wyobrazić sobie przed jakimi problemami stał chłopak.
                        • menodo Re: Problem z 19-letnim synem 29.11.10, 15:53
                          Pozostawienie dziecka po wypadku samemu sobie (nauczanie indywidualne hehe) - na dwa lata! - w przelomowym okresie gimnazjum/licem w standardowych warunkach polskich oznacza tyle, ze taki uczen powracajac do normalnego trybu nauczania w drugiej klasie liceum nie rozumie, co nauczyciele do niego mowia i czego od niego oczekuja.

                          Poza tym - troche znam sie na ortopedii - co to za zlamanie nogi, ktore pozbawia ucznia normalnego trybu edukacji na 2 lata , bo kiedys na moja mala corke przewrocil sie kon i miala kolano na granicy calkowitego zmiazdzenia, miala skomplikowana operacje i wielomiesieczna rehabilitacje, ale jakos wyszla z tego i zajelo nam to pol roku, ale do szkoly byla zawozona, a nawet wnoszona, juz po miesiacu?
                    • joa66 Re: Problem z 19-letnim synem 29.11.10, 15:14
                      A nie sądzisz, że lepiej zrozumieć co do tego doprowadziło i dopiero wtedy zastanowić się co robić?

                      Przecież nikt nie sugeruje, żeby utrzymywać młodego "byczka", który ani się nie uczy ani pracuje.

                      Kiedy się znajdzie przyczynę, być może nie będzie trzeba stawiać ultimatum, a syn i tak wejdzie na lepszą drogę, być może nawet silniejszy i mądrzejszy.

                      Rzadko się zdarza, że dziecko z zasady nie mówi nic i rodzice nawet nie wiedzą dlaczego on rzucił szkołę , bo syn milczy. Na ogół dziecko milczy z jakiś powodów. Często z naszej winy.


                      • verdana Re: Problem z 19-letnim synem 29.11.10, 15:55
                        Problem w tym także, że z pierwszego postu wynika, ze idealna rodzina ma zdrowego , leniwego byczka, ktory nic nie robi. Calkowity brak refleksji nad tym, ze chorował i miał problemy nasuwa przypuszczenie, ze nie tylko rodzina ma problem z synem, ale syn problem z rodziną.
                        Trochę tak, jakby napisać "Mąż mnie porzucił z dziećmi, co robić" i po wielu współczujących postach dowiedzieć się, ze porzucil, bo dowiedział się, ze to nie jego dziecismile
    • antytylopa1961 Re: Problem z 19-letnim synem 29.11.10, 15:52
      Syn mial zaleglosci po wypadku, ale kiedy wrocil do "normalnej" szkoly, pozyczylismy pieniadze od rodziny i przez pol roku oplacalismy mu korepetycje z matematyki, fizyki, chemii. Potem okazalo sie, ze bral pieniadze, ale nie chodzil na zajecia, tylko w tych godzinach przesiadywal u kolegow. Potem rzucil szkole.

      Przyznaje, ze malo z nim rozmawialam. Nie wiem jak to teraz naprawic, bo on nie che rozmawiac, a ja nie chce cale zycie placic za swoj blad. Nie oczekuje, zeby robil niewiadomo co, zeby mi pomagal w sprzataniu, ale moglby chcoiaz dbac o wlasny pokoj. Kiedy chodzil do liceum czasami nie wytrzymywalam i bralam sie za porzadku u niego. Dzisiaj mi sie po prostu nie chce.

      Moj maz jest ksiegowym, pracuje w domu od rana do wieczora, stara sie rozmawiac z synem, ale efekt podobny. Maz coraz czesciej mowi mi o tym, ze powinnismy przestac mu gotowac, prac itp.

      Pewnie popelnilam blad nie rozmawiajac z nim tak naprawde, szczerze, ale czasu juz nie cofne, chociaz bym chciala. Dlatego pytam, co mam zrobic teraz.
      • verdana Re: Problem z 19-letnim synem 29.11.10, 17:26
        Wiesz, są błędy, za ktore placi się całe zycie. Nie rok.
      • zgagusia Re: Problem z 19-letnim synem 29.11.10, 17:45
        najpierw nie wspomnialas o problemach zdrowotnych, potem ze mial zlamana noge, teraz piszesz o wypadku - czyli rozumiem ze zdarzyo sie cos bardzo powaznego. Czyli pewnie problemy ze zdrowiem nie dotyczyly tylko nogi - moze mial wstrzas mozgu, moze byl nieprzytomny jakis czas? Czy to po tym wypadku zaczal sie tak bardzo zmieniac - niechec (a moze niemoc) do nauki, zamkniecie sie w sobie? co to byl za wypadek, moze on sie o cos obwinia???
        pozdrawiam
        A.
        • verdana Re: Problem z 19-letnim synem 29.11.10, 18:21
          I o tym, ze z synem nie rozmawiałaś - a syn był przed dwa lata w bardzo truudnej sytuacji - tez jakoś nie wspominałaś.
      • joa66 Re: Problem z 19-letnim synem 29.11.10, 18:56
        Pewnie popelnilam blad nie rozmawiajac z nim tak naprawde, szczerze, ale czasu juz nie cofne, chociaz bym chciala. Dlatego pytam, co mam zrobic teraz.


        Po pierwsze i najwazniejsze: uzbroiłabym się w cierpliwość i siłę.

        Po drugie znalazłabym dobrego i mądrego psychologa. Nawet tylko dla siebie gdyby syn nie chciał chodzić.

        Po trzecie .. chyba ..przeprosiłabym syna (to zalezy od wielu czynników) za to, że nie podejmowałam próby rozmowy. Ale na pewno powiedziałabym , że mi zależy na rozmowie, niekoniecznie natychmiast , jednocześnie spóbowałabym przekonać, że jestem gotowa skonfrontowac się nawet z bardzo niewygodną i przykrą prawdą.


        Po czwarte - sama spróbowałabym się domyśleć co przeżywał mój syn, bo niektóre pomysły można odrzucić, np. jezeli chłopak nienawidził wf, sportu, a wolał muzykę, raczej mało prawdopodobne , ze wypadek przekreślił mu marzenia o karierze w sporcie. Jeżeli przy obiedzie często wspominał, ze Kowalski skończył historię sztuki, a teraz pilnuje parkingu za 500 zł, to może nalezy iśc ta drogą. I tak dalej . Sama musisz pomysleć.


        Niezależnie od całego procesu naprawiania błędów, powiedziałabym jasno, że nie podoba mi się obecna sytuacja z co najmniej dwóch powodów: czuje się wykorzystywana oraz martwię sie o jego przyszłość. Zaoferowałabym pomoc, ale ponieważ ta sprawa dotyczy też mnie zażądałabym rozmowy na temat tego jak on widzi WASZĄ przyszłość. Oczywiście nie wymagałabym, żeby odpowiedział od razu, ale musi wiedzieć, że rozmowy nie uniknie w ciągu najbliższych dni.

        Oczywiście to barzdo luźne pomysły, bo Was nie znam, ale może Ciebie coś zainspiruje. Warto chyba zacząć od "po czwarte".

    • anaisen Re: Problem z 19-letnim synem 25.09.17, 15:18
      Bardzo Ci współczuję. Okropna sytuacja. Jak teraz się sprawy mają? Pozdrawiam ciepło
    • olamka1 Tylko natychmiastowa kuracja wstrząsowa 26.09.17, 09:17
      Ja na Twoim miejscu zrobiłabym tak:
      Zakomunikowała, że daję mu miesiąc na znalezienie pracy. Teraz kończy się wrzesień, więc daj mu czas do końca października. I uprzedziła co nastąpi jeśli jej nie znajdzie. Powiedziałabym mu to dobitnie, inaczej niż takie zwykłe gadanie, ostro, krótko i stanowczo. I co najważniejsze: jak dupy nie ruszy równo z 1 listopada bym zrealizowała co następuje:
      1. Wstawiłaby zamek do drzwi kuchni i do lodówki - przestała po prostu karmić. Obojętnie jak twardo to nie zabrzmi - po prostu bym to zrobiła.
      2. Odcięłabym prąd w jego pokoju, technicznie jest to bardzo proste
      3. Nie prałabym jego rzeczy. Wrzucone do kosza - wyjmowałabym i zanosiła do jego pokoju
      itd.
      • olamka1 O rany, to STARY WĄTEK 26.09.17, 09:18
        Po co ktoś go wyciągnął???
      • camel_3d teraz to on ma juz 26 26.09.17, 17:33
        watek sprzed 7 lat...

        i albo sie ogarnal, albo siedzi w wiezieniu..

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka