Dodaj do ulubionych

Słuszna decyzja ??

15.02.11, 22:47
Syn z premedytacją zepsuł coś w szkole
rodzic poniósł karę finansową, nauczyciel na radzie zasugerował obniżenie zachowania na nieodpowiednie.Takie zachowanie dziecko dostało na półrocze
Chłopak przeżył to bardzo, ogólnie postawił sobie za cel poprawienie oceny z zachowania oraz z niektórych przedmiotów.
Klasa wyjeżdża w kwietniu na 2 dniowa wycieczkę..przed feriami wychowawczyni oświadcza że po feriach planowane jest spotkanie w zwiazku z planowana wycieczka z rodzicami chłopców którzy dostali zachowanie nieodpowiednie .
Dzisiaj dowiaduje sie przez telefon co ustalono z góry po rozmowach dyrektor/wice/nauczyciel .
Każdy chłopiec ma mieć podczas wycieczki swojego opiekuna w postaci rodzica ponieważ nauczyciele boją się o zachowanie tychże osobników.
Niestety nasza sytuacja finansowa nie pozwala na wydanie dodatkowych pieniędzy.
Syn bardzo marzył o wycieczce..dzisiaj podcięto nam szybko skrzydła.On zapłakany, ja zdenerwowana.
Myślicie że warto rozmawiać z dyrektorką..czy karanie " w nieskończoność" jest dobrym sposobem?Sama juz nie wiem o co o tym myśleć.
Tym sposobem wychowawczyni pozbywa się 4 niewygodnych osobników.
Obserwuj wątek
    • mgla_jedwabna Re: Słuszna decyzja ?? 15.02.11, 23:12
      Szkoła zapewne tanim kosztem chce sobie zapewnić określoną przepisami liczbę opiekunów dla grupy dzieci. Nieważne, że waszym zadaniem nie będzie zajmowanie się całą grupą, ważne, że będa zachowane formalne wymogi liczbowe. Zawsze to taniej, niż płacić za koszty udziału nauczyciela w wycieczce (noclegi, przejazd itp., do tego wynagrodzenie nauczyciela).

      Szkoła ma obowiązek zapewnić odpowiednią opiekę dzieciom na wycieczce. Nie powinna się wyręczać rodzicami, może ew. poprosić o pomoc rodziców-ochotników.

      W przypadku twojego dziecka, wybryk, który spowodował ocenę nieodpowiednią, był jednorazowy, nie była to ocena "za całokształt", który mógłby źle rokować na przyszłość. Domyślam się, że zachowanie dziecka po wybryku spełniało wymogi szkoły? W tej sytuacji proponuje porozmawiać z nauczycielką o aspekcie finansowym sprawy, bo nie może być tak, że dziecko jest karane zakazem wyjazdu za sytuację finansową rodziców. W zamian możesz zaproponować, że syn podpisze deklarację, że będzie się grzecznie zachowywał na wycieczce. Ja wiem, że on ma się grzecznie zachowywać i bez deklaracji - ale to taki chwyt, każdy jest bardziej chętny pójść na kompromis, jeśli zaproponuje się cokolwiek w zamian. No i jest jeszcze efekt psychologiczny na dziecku - jak podpisze "cyrograf", to poczuje się jeszcze bardziej zobowiązany do bycia grzecznym.

      Jeśli wychowawczyni okaże się betonem, proponuję iść do dyrekcji i rozmawiać twardo o finansach. Zachowanie dziecka nie ma tu nic do rzeczy, skoro z nieodpowiednim też można jechać - jeśli rodzic wyłoży kasę na swój wyjazd i będzie za darmo odwalał część obowiązków nauczyciela.

      W ogóle dawanie dziecku kary za to, że dostało karę (w tym wypadku niezabranie na wycieczkę za karę za łą ocenę z zachowania, która jest karą sama w sobie) to jakaś paranoja i porażka wychowawcza.
    • zuzanka79 Re: Słuszna decyzja ?? 15.02.11, 23:16
      pasik napisała:

      > Każdy chłopiec ma mieć podczas wycieczki swojego opiekuna w postaci rodzica pon
      > ieważ nauczyciele boją się o zachowanie tychże osobników.
      To niech wychowawca zorganizuje wycieczkę w takie miejsce, gdzie nie będzie się musiał obawiać o zachowanie tychże osobników. Poważnie piszę.
      To może niech wychowawcy pilnują tych czterech a pozostałej klasy któryś z rodziców uczniów wyróżnionych? Co to argument?

      > Myślicie że warto rozmawiać z dyrektorką..czy karanie " w nieskończoność" jest
      > dobrym sposobem?Sama juz nie wiem o co o tym myśleć.
      > Tym sposobem wychowawczyni pozbywa się 4 niewygodnych osobników.

      Warto, bo tak jak napisałaś już raz zostali ukarani obniżonym zachowaniem.
      Tym tokiem rozumowania można tak do matury konsekwencje głupiego wybryku wyciągać. Co wymyślą w przyszłym roku?
      • pasik Re: Słuszna decyzja ?? 15.02.11, 23:26
        ilość opiekunów już jest zapewniona..dopasowani do charakteru "klasy".
        Opiekunowie jadą za darmo..tak jest zawsze.
        Dzisiaj wpadli na pomysł że rodzice 4 chłopców którzy sprawiają problemy mają obowiązkowo jechać na wycieczkę czyli mam być osobistym "bodyguardem" mojego syna.
        Wychowawczyni zasłaniała się którymś podpunktem ze statutu szkoły w nerwach juz uważnie nie wysłuchałam.
        • mgla_jedwabna Re: Słuszna decyzja ?? 16.02.11, 18:30
          "Opiekunowie jadą za darmo..tak jest zawsze."

          Zapewne masz na myśi, że nie płacą za siebie? Ale wtedy pewnie ktoś za nich płaci, chyba, że absolutnie wszystkie miejsca z których korzystacie, mają opcję "opiekun wchodzi za darmo". I o ile jest to częste w muzeach, to niezbyt częste w przypadku noclegów, posiłków, biletów komunikacyjnych etc.
          • kkokos Re: Słuszna decyzja ?? 16.02.11, 19:06
            ktoś za nich płaci, czyli uczniowie - płacą odpowiednio więcej, a nadwyżka to właśnie niejawna składka na pokrycie kosztów wyjazdu nauczyciela.

            mnie tam coś jeszcze zaciekawiło - pasik napisał(a), że "liczba opiekunów odpowiednia do charakteru klasy", tak jakby to była albo klasa integracyjna, albo klasa małych bandytów, ale gdyby małych bandytów, nie byłoby problemu z tą czwórką. czworo dodatkowych rodziców to cztery osoby do ściągnięcia niejawnej składki więcej - może na koszt tych dodatkowych opiekunów? czy to nauczyciele?

            w każdym razie wycieczka jest dwudniowa, czyli z jednym noclegiem i nie jakoś dramatycznie daleko, czyli raczej jest to manifestacja siły ze strony szkoły, a nie rzeczywisty problem z przypilnowaniem czterech niegrzecznych.
    • zdunia1979 Re: Słuszna decyzja ?? 15.02.11, 23:47
      Obawy nauczycielki rozumiem, ale tego zakazu już nie. Sama jestem nauczycielką i faktycznie czasami kreatywność uczniów poraża a ci, którzy zaprezentują swoje możliwości wcześniej są baczniej obserwowani. Ale twój syn miał wybryk 1-razowy i karę otrzymał więc nie ma prawa tak postąpić. Owszem są uczniowie, których nie zabiera się na wycieczki, ale są to ci, którzy notorycznie naruszają regulamin szkolny i to w sposób bardzo ostry. Ja proponuję ci spokojną rozmowę z panią. Zapytaj: co jeszcze ma do zarzucenia twojemu synowi i gdzie ma zapisy o jego ewentualnych wybrykach. Zapytaj też czy inni nauczyciele zgłaszają uwagi do twojego dziecka.Powinno być to w dzienniku w kontaktach z rodzicami albo w jakimś zeszycie dot uwag o klasie. Jeśli nie będzie argumentów to stanowczo wyraź swoją opinię i zażądaj aby syn wziął udział w wycieczce. Jeśli pani dalej będzie obstawała przy swoim idź do dyrekcji. Nie mogą Ci odmówić. Kolejna sprawa jest taki, że rodzice "bodygard" zabierają miejsca innym dzieciom, które być może nie załapią się na wycieczkę.
    • marcin.slawski Re: Słuszna decyzja ?? 16.02.11, 00:03
      To się szkoła popisała uncertain To karanie drugi raz za to samo przewinienie. Tego nawet konstytucja zabrania.
      "Pedagog", czyli wychowawca Twojego syna powinien poważnie rozważyć zmianę zawodu, bo ten, który uprawia przewiduje radzenie sobie z takimi uczniami i nie poprzez rodziców uncertain
      Ręce opadają sad
      • moleslaw Re: Słuszna decyzja ?? 16.02.11, 08:36
        Na Twoim miejscu wysłałabym dziecko na tą wycieczkę a sama nie jechała, do opieki na wycieczkach szkolnych zobowiązani są nauczyciele. Poza płaceniem za wyjazd musiałabyś precież wziąć jeszcze urlop w pracy i pewnie jakoś tam dom na ten czas obrobić, jeśli masz jedno dziecko to nie problem ale jeśli dwoje to z kim zostanie drugie.Uważam że należy się sprzeciwić takiemu postawieniu sprawy, nauczyciel musi wiedzieć że nie jesteś na jego pstryknięcie.
        Mam podobny problem ale ze względów finansowych nie mogłam syna posłać na zieloną szkołę a szkoda bo na pewno miałabym jechać z nim - niedoczekanie.
      • mamusia1999 Re: Słuszna decyzja ?? 16.02.11, 10:01
        "To się szkoła popisała uncertain To karanie drugi raz za to samo przewinienie. Tego na
        wet konstytucja zabrania."

        no zabrania. ale dopoki masz wyrok w aktach policji to np. pewnych posad nie dostaniesz. u nas wyciag z akt potrzebny jest np. listonoszowi.
        mozna by sie uprzec, ze "zachowanie naganne" to nie tylko dwa slowa na papierze ale dowod na powazne naduzycie zaufania nauczycieli, a jak tu brac za ucznia odpowiedzialnosc na wycieczce, skoro tu i teraz zaufac mu nie mozna?

        dla mnie decydujace jest : czy uczniowie wiedza, czy jest to jasno zapisane w regulaminie szkoly (jasno dla UCZNIA), ze "zachowanie naganne" wyklucza z udzialu w wycieczkach.
      • scher Czyli w rodzinnym domu dziecka 16.02.11, 10:31
        nie wolno ukarać dziecka szlabanem na komputer oraz szlabanem na telewizję?

        > To karanie drugi raz za to samo przewinienie. Tego nawet konstytucja zabrania.
        • zuzanka79 Re: Czyli w rodzinnym domu dziecka 16.02.11, 12:03
          Dobra, ale jest różnica pomiędzy szlabanem na komputer oraz na TV ( jednocześnie w ramach jednej kary) a szlabanem na komputer a za dwa tygodnie szlabanem na TV bo ...
          • scher Re: Czyli w rodzinnym domu dziecka 16.02.11, 15:24
            zuzanka79 napisała:

            > Dobra, ale jest różnica pomiędzy szlabanem na komputer oraz na TV ( jednocześnie
            > w ramach jednej kary) a szlabanem na komputer a za dwa tygodnie szlabanem na
            > TV bo ...

            Różnica konstytucyjna czy pedagogiczna? wink
            • zuzanka79 Re: Czyli w rodzinnym domu dziecka 16.02.11, 16:17
              scher napisał:

              > Różnica konstytucyjna czy pedagogiczna? wink

              Jak dla mnie to różnica wychowawczo-moralna. Bo jak chciałabym się na dziecku "wyżyć" za jakieś przewinienie, to zadałabym karę jedną ale adekwatną do czynu, a nie jedną niewspółmierną, potem doładowywaną innymi karami przez miesiąc dajmy na to. Bez sensu IMO uncertain
        • sabciasal Re: Czyli w rodzinnym domu dziecka 16.02.11, 22:00
          pewnie można ukarać i dziesięcioma karami za jedno przewinienie. Tu jest inny problem: przewinienie w październiku, zapowiedziana kara w listopadzie (nieodpowiednie zachowanie).
          I dodatkowo po kilku miesiącach dodatkowa kara za jedno stare przewinienie: brak wycieczki.

          czyli w twoim przykładzie: zapowiedziany szlaban na komputer, mija sobie czas i zong, szlaban na tv. to co najmniej niepedagogiczne.
      • scher Zajrzałem jednak do Konstytucji 16.02.11, 10:38
        Czy możesz łaskawie wskazać mi w Konstytucji zapis, że nie wolno dwa razy karać za to samo?
        • myskaz Re: Zajrzałem jednak do Konstytucji 16.02.11, 10:47
          Chyba często jest tak, że kara symboliczna (nagana) powoduje konkretne konsekwencje - np. piłkarz ukarany 2 żółtymi kartkami (kara symboliczna) nie gra w następnym meczu.
        • jakw Re: Zajrzałem jednak do Konstytucji 18.02.11, 02:02
          Jakby się uprzeć, to można się podpierać wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego
          lex.pl/?cmd=artykul,1170
          • scher Re: Zajrzałem jednak do Konstytucji 18.02.11, 13:10
            jakw napisała:

            > Jakby się uprzeć, to można się podpierać wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego
            > lex.pl/?cmd=artykul,1170

            Sorry, nie doczytałem, że przeciwko dziecku prowadzone było postępowanie karnoskarbowe. wink
        • ada828 Re: Zajrzałem jednak do Konstytucji 19.02.11, 01:34
          A czy słyszałaś o sadzie który wzywałby złodzieja do odbycia ponownej kary, bo sadowi się wydaje że ukarany nadal będzie kradł?
          • scher Czyli temu dziecku 19.02.11, 18:10
            ustalono dwie nieodpowiednie oceny zachowania?

            ada828 napisała:

            > A czy słyszałaś o sadzie który wzywałby złodzieja do odbycia ponownej kary, bo
            > sadowi się wydaje że ukarany nadal będzie kradł?
    • pacynka27 Re: Słuszna decyzja ?? 16.02.11, 08:43
      W szkole w której pracuję to standardowa procedura, że osobniki z ocenami nagannymi, nieodpowiednimi na wycieczki nie jadą. To szkoła ponadgimnazjalna i rodzice w wycieczkach nie uczestniczą.
      • myskaz Re: Słuszna decyzja ?? 16.02.11, 09:10
        U nas jak wyżej (szkoła podstawowa i gimnazjum)
      • mamusia1999 Re: Słuszna decyzja ?? 16.02.11, 09:51
        mysle, ze roznica polega wlasnie na znanej wszystkim procedurze.

        u nas z zachowania jest wylacznie ocena opisowa, ale na poczatku kazdego roku przypomina sie uczniom: trzy nagany w dzienniku to szlaban na zielona szkole. tymi naganami sie nie szafuje, np. jesli uczen kilkakrotnie sie spozni, to za ktoryms razem dostaje 1 nagane. moja skasowala nagane, jak po jednym tygodniu zle wykonanych obowiazkow dyzurnej miala sie poprawic w dodatkowym tygodniu i tez jej nie wyszlo wink wiec jak sie kto uprze, to moze sie wykluczyc z wyjazdu bez zadnego chuliganstwa. ale mam wrazenie, ze ostatecznie wychowawca decyduje nie konca z klucza, ze jednak bierze pod uwage rodzaj tych nagan.

        w ww przypadku wyjazd zostal skasowany po fakcie i to zmienia IMO postac rzeczy.
        • berta75 To wersja rodzica 16.02.11, 11:01
          Zawsze jest tak, że rodzic broni swojego dziecka i zawsze szkoła i nauczyciele są winni. Zły pedagog, który powinien zmienić zawód, okropna dyrektorka, która wymyśla bezsensowne przepisy, a może poprostu trzeba spojrzeć prawdzie w oczy i powiedzieć sobie: moje dziecko jest chuliganem. Może trzeba to zrobić teraz, bo za rok może być już przestępcą. W dzisiejszych czasach wasze dzieci spędzają więcej czasu w szkole z nauczycielami niż z właśnymi rodzicami, i choć to przykre, nauczyciele często lepiej znają wasze dzieci niż wy sami. Tyle tylko, że nauczyciele pomęczą się z waszymi dziecmi kilka lat - przeważnie 3 i mają je z głowy, a Wy męczyć będziecie się całe życie. Więc może posłuchaj dokładnie i bez emocji co mówi nauczyciel - moja rada nie stać cię na wyjazd jako opiekun - syn nie jedzie i koniec! I to będzie jego trzecia kara za to samo przewinienie, jak najbardziej słuszna.
          • mgla_jedwabna Re: To wersja rodzica 16.02.11, 18:40
            "moja rada nie stać cię na wyjazd jako opiekun - sy
            > n nie jedzie i koniec! I to będzie jego trzecia kara za to samo przewinienie, j
            > ak najbardziej słuszna."

            To nie będzie kara za szkolne przewinienie, tylko za sytuację finansową rodziców. Bo gdyby rodziców stać było na wyjazd, to dzieciak pojechałby bez żadnego "ale".

            Szkoła dziecka Pasik uczy zatem, że wolno rozrabiać, pod warunkiem, że masz wystarczająco dużo pieniędzy, żeby się potem z tego wykpić.

            W tej klasie jest jeszcze troje dzieci w podobnje sytuacji - i teraz wyobraźmy sobie, że dziecko Pasik nie jedzie, bo mamy nie stać na opłacenie kosztów swego udziału w wycieczce, ale pozostałe dzieci, z taką samą oceną z zachowania, jadą, bo dla ich rodziców te koszty to nie problem. "Przewinienie" (czyli ocena nieodpowiednia; cudzysłów, bo to nie wina, a kara) to samo, ale karę dostają tylko niektórzy. To ma być sprawiedliwość?

            A ja na miejscu Pasika powiedziałabym nauczycielce jeszcze jedno - jeśli mam jechać i pilnować dziecka osobiście, to nie potrzebuję do tego szkolnej wycieczki. Gdybym miała jechać wyłącznie jako opiekunka swojego dziecka i to na własny koszt, pojechałabym na moich warunkach i sama decydowała o terminie, programie, kosztach etc., bez łachy pani nauczycielki.
            • berta75 Re: To wersja rodzica 16.02.11, 19:34
              Wyjazd z rodzicem na wycieczkę to poprostu obciach smile
    • mamusia1999 Re: Słuszna decyzja ?? 16.02.11, 10:53
      z ciekawosci wrzucilam w googla "zachowanie naganne wykluczenie z wycieczki" i na pierwszy rzut oka to dosc powszechna i nie pozbawiona logiki procedura. ale IMO musi byc w regulaminie szkoly.

      • azile.oli Re: Słuszna decyzja ?? 16.02.11, 11:31
        W szkołach moich dzieci jest taki zapis w regulaminie - zachowanie nieodpowiednie i naganne to zakaz udziału w wycieczkach. Swoją drogą, aby zasłużyć sobie na takie sprawowanie, trzeba się mocno postarać, nikt tym nie szafuje bez powodu. Szczerze mówiąc , konsekwencje, jakie ponosi uczeń z takim zachowaniem są dość uciążliwe i raczej większość się stara, aby ta ocena nie była taka zła. Samym obniżeniem sprawowania, niestety, mało który uczeń się przejmował (obserwacje z podstawówki).
    • azile.oli Re: Słuszna decyzja ?? 16.02.11, 11:57
      I jeszcze, co ciekawe, ten zakaz wycieczek wcale nie wynika z tego, że uczeń narozrabiałby w czasie wyjazdu, bo tak naprawdę w szkole średnie znikomy procent ma takie sprawowanie za rozróby. Nie chodzi więc o strach przed zabraniem delikwenta, a o to, że dopiero skutki mizernej oceny z zachowania maja być karą. Czyli olewczy stosunek do obowiązków szkolnych oraz lekceważenie pewnych zakazów przynosi skutek w postaci braku możliwości wyjazdu na wycieczkę (co akurat uczniowie traktują jako jedną z najmniej dolegliwych konsekwencji).
      Co do wątku - szkoła nie może zmusić rodzica, aby towarzyszył uczniowi. Jeżeli w regulaminie jest zapis, że ocena nieodpowiednia może pozbawić ucznia przywilejów, to nauczyciel ma prawo go na wycieczkę nie zabrać.
      Jeśli szkoła chce zastosować jakieś sankcje wobec osób, mających złą ocenę ze sprawowania, to ma też prawo nie różnicować, za co jest owa ocena. Na pewno nie za żaden czyn chwalebny. W przypadku takich wymagań, aby z dzieckiem pojechał rodzic, ja bym po prostu dzieciaka nie wysłała. Nawet gdybym miała masę czasu i pieniędzy nie widzę powodu, dla którego miałabym być ukarana razem z dzieckiem, będąc wyróżniona wątpliwym zaszczytem towarzyszenia mu, jako obstawa. Narozrabiał, nie jedzie na wycieczkę, a nie rozkminiam, że pierwszy raz i na szczęście nikogo nie pobił. Uczę dzieci, że za głupotę się ponosi konsekwencje i tyle. Sama autorka pisze, że syn zniszczył coś rozmyślnie. Inna sprawa byłaby, gdyby przez przypadek, nawet przez niefrasobliwość. Wtedy nie popierałabym obniżenia sprawowania.
    • canuck_eh Re: Słuszna decyzja ?? 16.02.11, 15:08
      Warto.Juz poniesliscie konsekwencje jego zachowania i musieliscie pokryc koszty naprawy tego co zdemolowal.Dodatkowo chlopak zostal ukarany obnizona ocena z zachowania.Kolejne akty w kierunku "rozrabiakow" to nekanie dzieciakow.Co on takiego zrobil ze sie wszyscy teraz go boja?Bo rozumiem z postu ze chlopak sie otrzasnal i stara sie poprawic zachowanie i juz nie demoluje.
      Co pani chce dodatkowych opiekunow na wycieczke?Bo przeciez nie bedziesz patrzyc sie za wlasnym synem tylko.A jezeli szkola sie uprze to moze zgadac sie z rodzicami innych"szkolnych rozrabiakow" i wyslac jednego rodzica?Bo chyba nie jest to pol klasy tylko 2-3 osoby.Jedna osoba spokojnie moze ich ogarnac i zlozyc sie na wyjazd tej jednej dodatkowej osoby.Tu bym przymknela oko, ale rozmowe o ciaglym karaniu dziecka bym przeprowadzila - najlepiej z pozostalymi rodzicami owych chlopcow co to narozrabiali w szkole.
    • afrikana Re: Słuszna decyzja ?? 16.02.11, 19:06
      A co na to mówi regulamin szkoły ? Być może zakaz wyjazdów na wycieczkę, to jedynie konsekwencje jakie musi ponieść uczeń ukarany naganą z zachowania ? A propozycja pojechania rodziców to być moze ukłon w ich stronę i chęć dania szansy pod pewnymi warunkami (chociaż uwazam, że nie powinno być odstępstw, jeśli reguły gry są jasne).
      To tak, jak ktoś tutaj słusznie zauważył - piłkarz dostaje czerwoną kartkę, a jako konsekwencja, nie moze grac w kolejnym meczu. No bo jaką karą byłyby dla niego same kartki bez żadnych innych, jasno określonych konsekwencji, które musi ponieść po pogwałceniu zasad gry ?
      No, nie wiem, nie znam sytuacji, tylko gdybam. W każdym bądź razie, sprawa nie jest taka oczywista. A chłopcy musieli bardzo przeskrobać, skoro zostali tak surowo ukarani. Powinni więc odczuc karę, bo nagana to jedynie czysty fakt oceny postępowania, czyli zachowania. Jako konsekwencja, powinni więc utracić jakies przywileje. W innych krajach również zawiesza się uczniów w ich prawach, kary te są często bardzo dotkliwe, włącznie z przymusowym "urlopem".
      • pasik Re: odp 16.02.11, 21:32
        Dziękuję bardzo za dyskusję, przez noc ochłonęłam..szkoda mi dziecka, które wczoraj pół wieczora płakało.
        Dzisiaj rano odwiedziłam dyrektorkę....wyszło,że syn ma to rozumieć jako karę za zachowanie w I półroczu i ostatnie przewinienie po prostu stanowiło jakby zwieńczenie dzieła.
        Nie bronię go bo wiem jak potrafi się zachować.
        Co on zrobił...po egzaminach gimnazjalnych został na sali pozostawiony duży zegar.
        Na wf..chłopcy dokazywali, zabawę rozpoczął jego najlepszy kolega...on nie trafił w przeciwieństwie do mojego syna, który wykazał się wyjątkową celnością.
        Zegar spadł i pękł.Syn sam nam później powiedział że po prostu w niego celował.
        Ja zobowiązałam się zapłaty- właśnie czekam na fakturę. Po ostatniej radzie zostało obniżone zachowanie z poprawnego na nieodpowiednie.

        w domu dyskutowaliśmy nad tym dlaczego zegar tam wisiał,dlaczego nie był zabezpieczony.,cóż później w rozmowie z wufistą dowiedziałam ze się panu nie chciało ściągnąć więc nieszczęsny zegar powisiał jeden dzień dłużej.

        Rozumiem strach nauczycielki, ale karanie dziecka za to że rodzic nie ma pieniędzy jest niepoprawne moim zdaniem.
        Sytuacja powoli krystalizuje się
        chłopiec 1- nie jedzie bo mu wstyd jechać z rodzicem
        chłopiec 2- nie jedzie bo nadal zachowuje się negatywnie
        chłopiec 3 - niee wiem
        4 mój syn....prawdopodobnie nie pojedzie bo rodzica na to nie stać.

        Najbardziej drażni mnie fakt że wychowawczyni nie poinformowała mnie jasno w grudniu kiedy rozpoczęły się wpłaty, ustalanie szczegółów
        Pani syn nie jedzie bo statut szkoły mówi jasno- zachowanie na to nie pozwala.
        Furtka w postaci "opiekuna rodzica" jest beznadzieją opcją.
        Ma karę czy nie?
        Na wycieczkę jadą 2 klasy - czyli 2 wychowawców+ nauczyciel ( wybrali groźnego) żeby opanował ekipę + w wersji podstawowej opiekun rodzic za którego płacą wszyscy uczestnicy.
        Przepraszam jeśli się źle wyraziłam w I poście.
        Zaproponowałam dyrektorce że pojadę jako ten dodatkowy opiekun i zajmę się <dwójką naznaczonych> poza tym podałam pomysł na podpisanie przez mojego syna rodzaju umowy w obecności wych, dyrektora .
        Zobaczymy jak rozwinie się sytuacja.
        • iwoniaw No nie mogę... Wy tak serio? 17.02.11, 00:42
          Cytatw domu dyskutowaliśmy nad tym dlaczego zegar tam wisiał,dlaczego nie był zab
          > ezpieczony.,cóż później w rozmowie z wufistą dowiedziałam ze się panu nie chcia
          > ło ściągnąć więc nieszczęsny zegar powisiał jeden dzień dłużej.


          No tak - winien nauczyciel, bo powinien wszak przewidzieć, że dla bydła, które mu dano pod dozór, należy dyby naszykować... W sumie czemu miałby przypuszczać, że ma do czynienia z ludźmi obdarzonymi rozumem i choćby odrobiną pomyślunku, no nie?

          CytatNa wf..chłopcy dokazywali, zabawę rozpoczął jego najlepszy kolega.

          I co w zw. z tym?

          W domu chyba jednak należałoby "podyskutować" nad prawdziwym problemem, bo na razie swoją postawą przekazujesz synowi jasny obraz - cały świat się uwziął na bidusia, wszak on płakał, a oni tacy niedobrzy! No i świetnie, że płacze, szkoda że za utraconym przywilejem, a nie własną głupotą. Załatwiaj mu ten wyjazd na wycieczkę dalej, za parę lat będziesz miała już nie chuligana, ale bandytę.
          • canuck_eh Re: No nie mogę... Wy tak serio? 17.02.11, 06:15
            A gdzie ona napisala ze nauczyciel winny?Stwierdzila fakt ze jemu sie nie chcialo a ze mlodziezy durne pomysly wpadaja do lba no to porzucali pilka i rozwalili zegar.Tylko dlaczego jedna matka pokrywa koszty - bo akurat jej syn stracil zegar?Przeciez wszyscy rzucali.

          • ahhna Re: No nie mogę... Wy tak serio? 24.02.11, 14:44
            > No tak - winien nauczyciel, bo powinien wszak przewidzieć, że dla bydła, które
            > mu dano pod dozór, należy dyby naszykować...

            Jeżeli masz cokolwiek wspólnego z nauczaniem czy pedagogiką, albo z dziećmi, to natychmiast powinnas przestać mieć.

            Może i nie było to zbyt mądre, ale bez przesady, żadna zbrodnia. Chłopak miał pecha, że trafil. Nie trafiłby i byłby spokój. Czy kolega, który celował, ale nie trafił, też dostał obniżoną ocenę ze sprawowania? Jesli nie, to zachowaie nauczycieli jest po prostu obłudne. A nazywanie chłopaka przez ciebie potencjalnym bandytą to o śmieszność zakrawa.
        • mamusia1999 Re: odp 17.02.11, 09:42
          a w grudniu przy rozpoczeciu wplat te oceny z zachowania juz "staly"? no bo jak nie, to nie bylo podstawy statutowej do wykluczenia uczniow z wycieczki.

          u nas tez wplaty przebiegaja normalnie, a tuz przed zielona szkola mozna sie zgodnie ze stanem rejestru nagan z niej wykluczyc.

          ja oczywiscie rozumiem, ze tobie sie serce kraje na widok rozpaczy syna. ale sensowna reakcja na te uczucia jest pocieszanie go, motywowanie, ze jak sobie to zapamieta, to innym razem sie zastanowi zanim "wyceluje" i ze wycieczki jeszcze beda. przytulic: zle zrobiles, masz nieprzyjemnosci, ale nadal jestes moim synem i razem przez to przejdziemy.
          zadnego bagatelizowania samego wykroczenia, ani wieszania psow na szkole za wyciagniecie konsekwencji. mysmy regulamin szkoly czytali, pewnie nie wszystko bralismy do konca serio, niektorzy usilnie "sprawdzali" solidnosc postawionych tam granic.
          sama siebie pocieszaj - to nieprzyjemne ale cenne doswiadczenie, doswiadczanie granic to jedna z podwalin osobowosci. nie szukaj juz dla niego furtki, pozwol mu dorosnac na tej aferze. pokaz mu np. ze ty potrafisz zniesc to rozczarowanie, ponizenie czy co tam odczuwasz - i wtedy jemu tez bedzie latwiej.
    • scher Niezły gagatek z tego twojego synka 16.02.11, 21:07
      pasik napisała:

      > Syn z premedytacją zepsuł coś w szkole
      ...
      > Każdy chłopiec ma mieć podczas wycieczki swojego opiekuna w postaci rodzica ponieważ
      > nauczyciele boją się o zachowanie tychże osobników.

      Ja bym tego sygnału nie lekceważył. W polskiej szkole zachowania tak niskiego nie daje się uczniom za bezdurno. Nie dość, że zniszczył z premedytacją (nie wyobrażam sobie, żeby któreś moje dziecko mogło coś umyślnie zniszczyć, po prostu nie mieści się to w moim pojmowaniu świata), to jeszcze nauczyciele mają obawy o jego zachowanie na wycieczce.

      Stawiam na to, że twój syn jest niezłym łobuzem. Na twoim miejscu wziąłbym się za niego ostro, bo być może jeszcze nie jest za późno.
      • ahhna Re: Niezły gagatek z tego twojego synka 24.02.11, 14:57
        > Stawiam na to, że twój syn jest niezłym łobuzem. Na twoim miejscu wziąłbym się
        > za niego ostro, bo być może jeszcze nie jest za późno.
        >

        Ty to serio piszesz, bo to dla odmiany mnie nie mieści się w głowie. W czasach, gdy młodzież jedzie na dopalaczach, 14-latki uprawiają seks i upijają się, ty piszesz o chłopaku, który strącił zegar w wyniku idiotycznych wygłupów, że może nie jest za późno..? Widać masz nieźle wytresowane dzieci, uważaj, żeby nie zaskoczyły cię czymś znacznie gorszym niż rozwalenie szkolnego zegara. Bo to tak zazwyczaj jest: wszystko przed tobą.
        Tak, ostro się brać, ostro. Zakaz wyjazdów wszelkich i dożywotnie napietnowanie. Masakra po prostu...
    • jakw Re: Słuszna decyzja ?? 17.02.11, 19:18
      Mi się wydaje, że jednak trochę przesadzają - o ile najgłówniejszym powodem obniżenia ocen z zachowania był tylko ten zegar. Jak rozumiem, samo zdarzenie miało miejsce dość dawno temu, potem był korowód pt jak ukarać sprawców , a teraz chyba jeszcze wymyślono karę dodatkową "nie jedziesz na wycieczkę/na wycieczce masz obciach w postaci rodzica" (chyba że brak wycieczki za ocenę nieodpowiednią jest zapisany w statucie - ale to mogli chłopakom uświadomić w momencie karania oceną nieodpowiednią.
      I na koniec roku przy wystawianie ocen z zachowania też im jeszcze pewnie będą wypominać... - więc w sumie zastanawiam się, jaką motywację mają mieć ci uczniowie do poprawy zachowania? Bo z powodu samego nagannego zachowania klasy się chyba nie powtarza? Więc w sumie panowie mogą dojść do wniosku, że teraz już mogą sobie broić do czerwca ile dusza zapragnie...
      PS
      Ja bym chyba zażądała na piśmie uzasadnienia od dyrekcji i ewentualnie robiła rozróbę w kuratorium, a dziecku bym powiedziała, że są fajniesze rzeczy do robienia niż jechanie na wycieczkę z tak durnymi nauczycielami.
      • scher Jak tak można? 18.02.11, 00:51
        jakw napisała:

        > dziecku bym powiedziała, że są fajniesze rzeczy do robienia
        > niż jechanie na wycieczkę z tak durnymi nauczycielami.

        Wybacz, ale od oceny dorosłych są dorośli, nie dzieci. Wciąganie dzieci w prawy dorosłych to olbrzymi błąd wychowawczy.

        Oddajesz dziecko pod opiekę innej osoby, więc masz obowiązek podtrzymywać jej autorytet w oczach dziecka (a co najmniej go nie podważać). A gdy nie masz za grosz zaufania do mądrości tej osoby, nie powinnaś powierzać jej pieczy nad swoim dzieckiem. Czyli albo zmieniasz dziecku szkołę, albo wyrażaj się z szacunkiem o pracujących tam osobach.
        • jakw Re: Jak tak można? 18.02.11, 01:51
          scher napisał:

          > jakw napisała:
          > Wybacz, ale od oceny dorosłych są dorośli, nie dzieci.
          No więc mogłabym tak ocenić - prawda? A myślisz, że gimnazjalista w opisanej sytuacji będzie teraz czcił nauczycieli? Osobiście w to wątpię.

          >Wciąganie dzieci w prawy
          > dorosłych to olbrzymi błąd wychowawczy.
          Ale to dziecko wskutek takich a nie innych działań wychowawczych nie pojedzie na wycieczkę - już jest wciągnięte.

          > Oddajesz dziecko pod opiekę innej osoby,
          A ciekawa jestem gdzie byli owi opiekunowie gdy dzieciaki celowały w zegar? Czyżby opieka polegała na pozostawieniu gimnazjalistów w sali gimnastycznej sam na sam z piłką i jakimś zegarem (zapewne z czystego kryształu i stąd taka afera).

          >więc masz obowiązek podtrzymywać jej autorytet w oczach dziecka (a co najmniej go nie >podważać).
          Muszę cię rozczarować - nie mam takiego obowiązku . I jeśli nauczyciele w jakiejkolwiek szkole nie mają autorytetu to też im go przysparzać na siłę nie zamierzam.

          >A gdy nie masz za gr
          > osz zaufania do mądrości tej osoby, nie powinnaś powierzać jej pieczy nad swoim
          > dzieckiem. Czyli albo zmieniasz dziecku szkołę, albo wyrażaj się z szacunkiem
          > o pracujących tam osobach.
          Wybacz, ale obawiam się, że zmiana szkoły w przypadku ucznia z nagannym zachowaniem nie jest prosta - ten uczeń prawdopodobnie jest skazany na tych nauczycieli . I ciekawe jak długo będą mu wypominać zbicie zegara i ciekawe jak długo będzie miał ochotę w miarę poprawnie się zachowywać.
          Być może w jakimś szkolnym regulaminie jest napisane, że osoby z nagannym zachowaniem na wycieczki nie jeżdżą. Jeśli tak - to dlaczego chłopak miał jakieś nadzieje, że pojedzie? Albo jest regulamin/statut, albo go nie ma.
          Jeśli nie ma takiego zapisu w tym regulaminie - to wygląda to na dręczenie uczniów ich rozróbą w nieskończoność - może jeszcze w przyszłym roku nauczycielowi się przypomni:"O, Iksiński w zeszłym roku zbił jakąś wazę, więc wzorowego mieć nie może".
          • scher Re: Jak tak można? 18.02.11, 13:25
            jakw napisała:

            > > Wybacz, ale od oceny dorosłych są dorośli, nie dzieci.
            > No więc mogłabym tak ocenić - prawda? A myślisz, że gimnazjalista w opisanej sy
            > tuacji będzie teraz czcił nauczycieli? Osobiście w to wątpię.

            Czcić nie musi, ma ich słuchać. No chyba że matka mu namiesza w głowie.

            > Ale to dziecko wskutek takich a nie innych działań wychowawczych nie pojedzie na
            > wycieczkę - już jest wciągnięte.

            Gdyby to chodziło o moje dziecko, to mam dwa wyjścia:
            1. Akceptuję argumentację nauczycieli i biorę się za wychowanie dziecka, pozwalając mu doświadczyć konsekwencji złego zachowania i motywując/zmuszając do pracy nad sobą (w moim przypadku wariant wielce prawdopodobny);
            2. Uważam zachowanie dziecka za dobre, a karę za niesprawiedliwą. Nie zmuszę jednak nauczyciela do zabrania dziecka na wycieczkę, nie mam takich uprawnień. Tak więc krótko oznajmiam w domu: "Po zbadaniu sprawy uważam twoje zachowanie za właściwe, a kara jest niesprawiedliwa. Właśnie dostałeś w życiu ważną lekcję. Teraz proszę nadal chodzić do szkoły i przyjąć tę niesprawiedliwość z godnością, bo na tym właśnie polega dojrzałość".

            > A ciekawa jestem gdzie byli owi opiekunowie gdy dzieciaki celowały w zegar?

            Jako rodzica mnie to guzik obchodzi. Moje dzieci mają być wystarczająco dojrzałe do samodzielności i nie oczekuję od nauczycieli, żeby chodzili za nimi krok w krok.
            Nie cierpię nadopiekuńczości i nieustannego obserwowania dziecka, bo to nie pozwala dojrzeć.

            > >więc masz obowiązek podtrzymywać jej autorytet w oczach dziecka (a co najm
            > niej go nie >podważać).
            > Muszę cię rozczarować - nie mam takiego obowiązku.

            Masz. Wynika po części z przepisów prawa, po części z zasad współżycia społecznego.

            > I jeśli nauczyciele w jakiejkolwiek szkole nie mają autorytetu to też im go przysparzać na siłę
            > nie zamierzam.

            Nie musisz przysparzać. Nie podważaj, wystarczy.

            > Wybacz, ale obawiam się, że zmiana szkoły w przypadku ucznia z nagannym zachowa
            > niem nie jest prosta - ten uczeń prawdopodobnie jest skazany na tych nauczyciel

            Raczej oni na niego, niestety. wink

            > i . I ciekawe jak długo będą mu wypominać zbicie zegara

            Ja zrozumiałem, że tu już nie chodzi o ten zegar, tylko nauczyciele w ogóle boją się o ich zachowanie na wycieczce. Nie ma dymu bez ognia.

            > i ciekawe jak długo będzie miał ochotę w miarę poprawnie się zachowywać.

            Nie pytam swoich dzieci, czy "mają ochotę" się poprawnie zachowywać. To kwestia ich najświętszego obowiązku.

            > może jeszcze w przyszłym roku nauczycielowi się przypomni:"O, Iksiński w zeszłym roku zbił
            > jakąś wazę, więc wzorowego mieć nie może".

            Wtedy zajmę inne stanowisko. Na ten rok i te konsekwencje uważam, że prawdopodobnie nauczyciele mają rację.
            • joa66 Re: Jak tak można? 18.02.11, 14:25
              Jako rodzica mnie to guzik obchodzi

              A powinno Cię obchodzić gdzie jest nauczyciel. Nawet jeżeli Twoje dzieci są rozsądne.

              • scher Re: Jak tak można? 18.02.11, 15:06
                joa66 napisała:

                > A powinno Cię obchodzić gdzie jest nauczyciel. Nawet jeżeli Twoje dzieci
                > są rozsądne.

                Chwała Bogu, że są szkoły, w których dzieci nadal mają jeszcze tyle wolności, żeby spokojnie sobie zbić zegar i ponieść za to konsekwencje. wink
                • joa66 Re: Jak tak można? 18.02.11, 15:14
                  spokojnie sobie zbić zegar i ponieść za to konsekwencje. wink

                  pod warunkiem, że zbiją zegar, a nie głowę koledze. Bo wtedy nie tylko "chuligan " będzie ponosił konsekwencje.

                  wink
                  • scher Jeżeli za zbicie zegara 18.02.11, 15:20
                    joa66 napisała:

                    > pod warunkiem, że zbiją zegar, a nie głowę koledze.

                    Jeżeli za zbicie zegara nie groziłyby jakieś realnie przykre konsekwencje, to następnego dnia faktycznie wpadną na pomysł celować w głowę kolegi.

                    Kara uczy i pomaga dojrzeć. To lepsze rozwiązanie niż nieustanne inwigilowanie dziecka przez rodziców i nauczycieli.
                    • joa66 Re: Jeżeli za zbicie zegara 18.02.11, 15:46
                      Mieszasz dwie sprawy. Kara powinna być.

                      A obowiązkiem nauczyciela jest być przy uczniach (albo na lekcji, albo jako nauczyciel dyżurujący). I to nie jest inwigilowanie .

                      Ciekawe czy nauczyciel poniósł karę wink


                      Chuligani nie zawsze zaczynają od zegarów wink niektórzy zaczynają od kolegów .
                      • scher Mam inne zdanie na ten temat 18.02.11, 16:00
                        joa66 napisała:

                        > A obowiązkiem nauczyciela jest być przy uczniach

                        Ten obowiązek nie powinien przeradzać się w przesadę. Nauczyciel choćby do ubikacji musi czasem wyjść.
                        W szkołach, właśnie poprzez nadopiekuńczość i wpajanie uczniom, że za ich złe zachowania odpowiadają nauczyciele, zanikło niemal zupełnie zjawisko samowychowania. Do tego jest konieczne obarczanie dziecka odpowiedzialnością za jego własne postępowanie.

                        Pytania typu: gdzie był nauczyciel, kiedy moje dziecko rzucało w zegar? (piło alkohol*, paliło papierosy*, nadmuchiwało żabę przez słomkę* - niepotrzebne skreślić) to jest jakiś kabaret, na który mojej zgody nie ma i nie będzie.

                        > Chuligani nie zawsze zaczynają od zegarów wink niektórzy zaczynają od kolegów .

                        Tacy powinni być traktowani jeszcze surowiej.
                        Najczęściej jednak stanowcza reakcja wychowawców na drobne przewinienia powstrzymuje dzieci od tych poważniejszych.

                        U mnie dzieci też się czasem biją, kłócą... To co, mam ciągle nad nimi stać i ich pilnować? Nie żartuj.
                        • joa66 Re: Mam inne zdanie na ten temat 18.02.11, 16:06
                          Zakładam, że nauczyciele dyżury na przerwach nie z troski, tylko nakazuje im to prawo.

                          Dyskusja czy jest to słuszne prawo czy nie to inna rzecz.

                          Tutaj nauczyciel nie wywiązał się z obowiązków. I tyle.
                          • scher Re: Mam inne zdanie na ten temat 18.02.11, 16:15
                            joa66 napisała:

                            > Tutaj nauczyciel nie wywiązał się z obowiązków. I tyle.

                            A po czym tak wnioskujesz? Możesz zacytować?
                            • joa66 Re: Mam inne zdanie na ten temat 18.02.11, 16:17
                              O ile dobrze zrozumiałam, nauczyciela nie było w sali gimnastycznej mimo, że powinien być.

                              • scher Re: Mam inne zdanie na ten temat 18.02.11, 16:29
                                joa66 napisała:

                                > nauczyciela nie było w sali gimnastycznej

                                A zacytujesz? wink
                                • joa66 Re: Mam inne zdanie na ten temat 18.02.11, 19:00
                                  Przepraszam, moja pomyłka. Założyłam, ze skoro chłopcy kopali piłkę celując w zegar, nauczyciela nie mogło być na sali. A był.

                                  • scher I to twoim zdaniem 18.02.11, 19:08
                                    uwalnia go od odpowiedzialności? wink
                                    Czyli dla ciebie wystarczy być i wszystko jest już ok? Bo mnie dopiero teraz ten nauczyciel zaczął zastanawiać - kiedy dowiedziałem się, jak ma "zorganizowaną" lekcję. smile

                                    joa66 napisała:
                                    > Przepraszam, moja pomyłka. Założyłam, ze skoro chłopcy kopali piłkę celując w zegar,
                                    > nauczyciela nie mogło być na sali. A był.
                                    • joa66 Re: I to twoim zdaniem 18.02.11, 19:11
                                      Czyli dla ciebie wystarczy być i wszystko jest już ok?

                                      A z którego mojego zdania to wynika ? wink
                              • pasik Re: Mam inne zdanie na ten temat 18.02.11, 17:09
                                był na sali.

                                co ciekawe w klasie jest 9 chłopców , najczęściej ćwiczy 6
                                kolega syna celował- Pan nie zareagował słownie uwagę wpisał po lekcji uwagę do zeszytu, syn celował trafił uwaga, obniżone zachowanie itp
                                • morekac Re: Mam inne zdanie na ten temat 18.02.11, 18:53
                                  No, przynajmniej mógłby mu plusa z wf za celność wpisać. wink
                                  • pasik Re: Mam inne zdanie na ten temat 18.02.11, 19:29
                                    dwa dni szkoła żyła tym faktem...trafił z odległości ok 6 m z zegar powieszony wysoko na ścianie.On lubi rzucać swoją drogą..po akcji pomyślałam żeby zapisać go na dartsytongue_out
            • mgla_jedwabna Re: Jak tak można? 18.02.11, 15:36
              "przyjąć tę niesprawiedliwość z godnością, bo na tym właśnie polega dojrzałość".

              Scher, dojrzałość nie polega na tym, że ktoś cię traktuje niesprawiedliwie, a ty udajesz, że nic się nie dzieje, bo ten ktoś stoi w hierarchii wyżej niż ty. Taka postawa ma za to coś wspólnego z podkulaniem ogona przed szefostwem stada i nazywa się tchórzostwem bądź też byciem kozłem ofiarnym. I wpływa niszcząco na poczucie godności.

              Poza tym tutaj sprawa rozbija się o pieniądze, a nie o jakąś tam sprawiedliwość. Gdyby mama miała kasę na wyjazd, dzieciak by pojechał jak każdy inny.
        • canuck_eh Re: Jak tak można? 18.02.11, 15:26
          Tu sie nie zgodze.Ja szkoly zmienic nie moge bo kolejna katolicjka nie jest w moim rejonie , do swieckiej nie chce posylac dzieci a idiotyczny nauczyciel jest tylko w tej klasie gdzie jest moj syn.Wiec trzeba sie z idiotka przemeczyc przez rok.Od razu napisze ze przeniesienie do innej rownoleglej klasy nie wchodzi w rachube - mala szkola i tylko po jednej klasie maja.
          Jednak wychodzac z zalozenia ze moja opinia o nauczycielu niech zostanie ze mna nie komentowalam owej nauczycielki.Ale moj syn nie jest idiota i szybko sie zorientowal i wyrobil sobie o niej zdanie.
          • scher Postępuję podobnie 18.02.11, 15:44
            canuck_eh napisała:

            > Jednak wychodzac z zalozenia ze moja opinia o nauczycielu niech zostanie ze mna
            > nie komentowałam owej nauczycielki.

            Właśnie to miałem na myśli.
            Dla mnie nauczycielka może być idiotką, bo wiem o życiu więcej. Natomiast dla mojego dziecka ma pozostać nauczycielem, wychowawcą, opiekunem, w stosunku do którego ma się określone obowiązki.

            A idiotów spotyka się wszędzie, w szkołach wcale nie tak wielu.
            • canuck_eh Re: Postępuję podobnie 18.02.11, 21:02
              tylko widzisz scher, moje dziecko tak sobie wyrobilo zdanie ze uwaza ze nauczycielka jest durna.MAlo tego woli pojsc sie zapytac kolezanki bo nie zrozumie tego co pani tlumaczyla niz zapytac nauczyciela.Do niej nie dociera ze jak bedzie cos tlumaczyc klasie dluzej niz 10-15 min to moj syn sie wylaczy bo to dla niego za duzo.Albo zgubi sie gdzies po drodze i pozamiatane.I tyle razy prosilam by podeszla potem do niego i sprawdzila czy wszystko zrozumial.A nie - potem nawal zadan do domu.Namawiam zeby do niej chodzil i pytal bo z jednej strony nie jest to zadanie dla kolegi czy kolezanki a po drugie jak odpowie mu ze ona juz to tlumaczyla i niech sobie sam radzi to mam powod by zrobic awanture w szkole - a uwierz ta nauczycielka nie jednego ucznia potraktowala tym tekstem.Wiesz ile razy slyszalam od syna ze nauczycielka jest durna?I potem wysluchiwalam co nowego zmodzila i byloby mi trudno sie z nim nie zgodzic.
        • ahhna Re: Jak tak można? 24.02.11, 15:11
          > Wybacz, ale od oceny dorosłych są dorośli, nie dzieci. Wciąganie dzieci w prawy
          > dorosłych to olbrzymi błąd wychowawczy.

          Wybacz, ale czy zdajesz sobie sprawę, że statut szkoły to jest coś, na co wpływ powinien mieć również samorząd szkolny, czyli dzieci właśnie? O rodzicach nie wspominając. I na wszelkie regulaminy szkolne. To jest rodzaj kontraktu, każda ze stron powinna mieć na niego wpływ, bo to nie są skazańcy, tylko uczniowie.
          Sprawy nie dzielą się na dorosłych i dzieci. Co najwyżej na sprawy poszczególnych osób, jeśli nie zazębiają się ze sprawami innych oczywiście.
    • alabama8 Re: Słuszna decyzja ?? 18.02.11, 10:47
      A co to znaczy "Syn z premedytacją zepsuł coś w szkole"? A można by to jakoś normalnie opisać słowami zrozumiałymi dla nas - prostych ludzi? Zdemolował? Zniszczył? Rozwalił?

      Jak za kilka lat dopuści się rozboju to napiszesz, że "syn z premedytacją wetknął w tkanki miękkie kolegi metalowy przedmiot o zaostrzonym brzegu"?

      Łobuz coś zdemolował. Musiliście jeszcze zapłacić za szkody, a ty twierdzisz, że dziecku "podcięto skrzydła" odmawiając prawa do wyjazdu na wycieczkę. Sama powinnaś go ukarać i kazać odpracować kwotę jaką musiałaś wydać na naprawę szkody. Może to zrobić w trakcie kiedy inni będą na wcieczce. Przestań się tak cackać.
      • pasik Re: Słuszna decyzja ?? 18.02.11, 12:03
        alabama8 napisała:

        > A co to znaczy "Syn z premedytacją zepsuł coś w szkole"? A można by to jakoś no
        > rmalnie opisać słowami zrozumiałymi dla nas - prostych ludzi? Zdemolował? Znisz
        > czył? Rozwalił?
        to znaczy że chciał trafić w zegar powieszony w sali gimnastycznej. Kolega chwilę wcześniej rzucił lecz nie trafił. Mojemu się to udało.
        > Jak za kilka lat dopuści się rozboju to napiszesz, że "syn z premedytacją wetkn
        > ął w tkanki miękkie kolegi metalowy przedmiot o zaostrzonym brzegu"?

        macie bujną wyobraźnię, ale taki jest internet.

        > Łobuz coś zdemolował. Musiliście jeszcze zapłacić za szkody, a ty twierdzisz, ż
        > e dziecku "podcięto skrzydła" odmawiając prawa do wyjazdu na wycieczkę. Sama po
        > winnaś go ukarać i kazać odpracować kwotę jaką musiałaś wydać na naprawę szkody
        > . Może to zrobić w trakcie kiedy inni będą na wcieczce. Przestań się tak cackać
        > .

        Nadal twierdzę bo inaczej wyglądałbym sytuacja gdyby od początku zaplanowania wycieczki szkoła poinformowała nas: w związku z obniżeniem zachowania na NIEOPOWIEDNIE nie jak pisze wielu z was naganne dziecko nie ma prawa jechać na wycieczkę a nie po 2 miesiącach od wpłaty pieniędzy pewności że zobaczy stolicę dowiaduję się przez telefon że dziecko pojedzie pod warunkiem jeśli pojawi się opiekun w postaci rodzica- resztę sytuacji wytłumaczyłam.
        Dyrektorka jasno określiła: wycieczka nagroda.- brak wyjazdu kara...ale jeśli pojedzie rodzic to co? Nagroda w "zawiasach"?
        Ukarany był. Wie że źle zrobił.
        • kamimiki Re: Słuszna decyzja ?? 18.02.11, 12:43
          Każdy ma trochę racji, jednak uważam, że gdyby Pani jasno na początku roku powiedziała, że zachowanie jest bardzo ważne i że ocena nieodpowiednia będzie skutkowała tym, że dziecko nie pojedzie na żadną wycieczkę to byłoby o.k. Nie można by mieć do nikogo pretensji. W przyszłym roku już dzieciaki i rodzice będą pamiętać skutki złego zachowania uczniów z ubiegłego roku. Paranoją jest więc dla mnie propozycja, że jeśli rodzice pojadą to i dziecko też. Albo jadą wszyscy z nieodpowiednim albo nikt.
          • pasik Re: Słuszna decyzja ?? 18.02.11, 13:10
            Dokładnie o to mi chodzi.
            Dziecko miało nadzieję,uwielbia Warszawę. Interesuje się architekturą.
            Mój chuligan,a w przyszłości bandyta jest jednym z lepszych uczniów w klasie.
            Niestety swoim negatywnym zachowaniem wszystko zawala bo nauczyciele postrzegają go w większości przez pryzmat tego co robi a nie ile wie /takie uproszczenie/
            • scher Re: Słuszna decyzja ?? 18.02.11, 13:32
              pasik napisała:

              > Mój chuligan(...) jest jednym z lepszych uczniów w klasie.
              > Niestety swoim negatywnym zachowaniem wszystko zawala bo nauczyciele postrzegają
              > go w większości przez pryzmat tego co robi a nie ile wie

              A co mnie interesuje, ile wie chuligan? Chuligan to chuligan, nikt się z nim pieścić nie będzie.
              • canuck_eh Re: Słuszna decyzja ?? 18.02.11, 15:43
                Scher, ja mam nadzieje ze nie jestes nauczycielem.Mialam w szkole kolege ktory notorycznie dostawal nagany, nieodpowiednie zachowanie, uwagi.I co?Nauczycile powinien kierowac sie tym ze chlopak jest niemozliwy na lekcjach, gada, rozwala zajecia, ale wiedze ma ogromna i na sprawdzianach przy odpytywaniu obnizac mu ocene bo go to nie obchodzi co on wie tylko jak sie zachowuje?
                Obled
                Szkola do ktorej chodzi syn pasik to ma pseudo nauczycieli i pedagogow.
                Moze zeby rozwiac wszelkie watpliwosci - kiedy byly informacje na temat wyjazdu i zbieranie pieniedzy - konretnie
                Kiedy "najwiekszy chuligan szkolny z mozliwoscia zostania bandyta" rozwalil z premedytacja zegar.Bo chodzi o to czy incydent z zegarem byl przed czy po rozmowach o wycieczce.Kolejna sprawa - jak sie teraz zachowuje dzieciak w szkole.Tez jak sie zachowywal przed incydentem.
                Bo rozumiem jak notorycznie cos demoluje w szkole, ale jak wzorowy uczen ktoremu jednego dnia odbilo i postanowil porzucac pilka - to chyba lekka przesada takie traktowanie.
                I co na wycieczce sie boja o jego zachowanie a w szkole ma ciagle problemy czy tylko sie ciagnie za nim ten smrodek rozwalonego zegara?
            • yula Re: Słuszna decyzja ?? 19.02.11, 20:44
              A co robi? Przeszkadza w lekcjach, rozrabia czy po prostu jest "nieobecny duchem" na lekcjach?
              Na początku napisałaś że przejął sie tą sprawą z zegarem i starał sie poprawić zachowanie. Bo ja sama byłam prymuską w szkole i gdybym miała inny charakter to też mogłabym mieć dużo uwag, ale jestem osobą niekonfliktową i stawiać sie nauczycielowi pozwalałam sobie tylko na jednym przedmiocie gdzie wiedziałam że ujdzie mi to płazem, na którym zresztą byłam najlepsza w klasie. Ale wiem jak czasem lekcje potrafią nudzić i łatwo uciec myślami.
        • scher Nie odwracaj kota ogonem 18.02.11, 13:30
          pasik napisała:

          > a nie po 2 miesiącach od wpłaty pieniędzy pewności że zobaczy stolicę dowiaduję się
          > przez telefon że dziecko pojedzie pod warunkiem

          Widać nauczyciele obserwowali dziecko przez ten czas. Gdyby się poprawił, pewnie na wycieczkę by pojechał. Nie wyobrażam sobie zabrać na wycieczkę ucznia niegrzecznego, który nie okazuje nauczycielowi posłuszeństwa i ciągle są uwagi do jego zachowania.

          > Ukarany był. Wie że źle zrobił.

          A zadośćuczynił?
          • canuck_eh Re: Nie odwracaj kota ogonem 18.02.11, 15:45
            Jakos pasik nie pisze ze ciagle demoluje szkole a zadoscuczynil - za zegar zostana oddane pieniadze wiec co jeszcze ma zrobic? Wyremontowac sale gimnastyczna?
            • scher Czyje zadośćuczynienie? 18.02.11, 16:04
              canuck_eh napisała:

              > Jakos pasik nie pisze ze ciagle demoluje szkole

              Ale pisze:
              Jest jednym z lepszych uczniów w klasie. Niestety swoim negatywnym zachowaniem wszystko zawala bo nauczyciele postrzegają go w większości przez pryzmat tego co robi a nie ile wie.

              Tak więc nie jest to takie niewiniątko, któremu się przydarzył jednorazowy głupi wybryk.

              > a zadoscuczynil - za zegar zostaną oddane pieniądze

              Czyje?
              • pasik Re: Czyje zadośćuczynienie? 18.02.11, 17:27
                scher napisał:

                > canuck_eh napisała:
                >
                > > Jakos pasik nie pisze ze ciagle demoluje szkole
                >
                > Ale pisze:
                > Jest jednym z lepszych uczniów w klasie. Niestety swoim negatywnym zachow
                > aniem wszystko zawala
                bo nauczyciele postrzegają go w większości przez pryz
                > mat tego co robi a nie ile wie.

                >
                > Tak więc nie jest to takie niewiniątko, któremu się przydarzył jednorazowy głup
                > i wybryk.

                a napisałam że jest niewiniątkiem..
                On nie słucha nauczycieli / bo ma swoje pomysły. nie obraża, nie wymyśla po prostu zamyka sie w sobie i np nie odpowiada na próby wytłumaczenia zaistniałego incydentu. Do tej pory nie wie dlaczego chciał trafić w zegar.

                > > a zadoscuczynil - za zegar zostaną oddane pieniądze
                >
                > Czyje?
                >
                • scher Re: Czyje zadośćuczynienie? 18.02.11, 17:34
                  pasik napisała:

                  > Do tej pory nie wie dlaczego chciał trafić w zegar.

                  Dziecku się nie zadaje takich pytań. Żadne normalne dziecko nie będzie potrafiło powiedzieć, dlaczego coś zrobiło. smile
                  • kkokos Re: Czyje zadośćuczynienie? 23.02.11, 00:02
                    scher napisał:

                    > pasik napisała:
                    >
                    > > Do tej pory nie wie dlaczego chciał trafić w zegar.
                    >
                    > Dziecku się nie zadaje takich pytań. Żadne normalne dziecko nie będzie potrafił
                    > o powiedzieć, dlaczego coś zrobiło. smile


                    twoje dzieci zapewne nie, bo im się mózgi lasują z obawy, by tylko trafić w odpowiedź, jaka się tatusiowi spodoba.

                    moje dziecko owszem, często potrafiło powiedzieć, dlaczego coś zrobiło. dobrego czy złego.
                • kkokos Re: Czyje zadośćuczynienie? 23.02.11, 00:04
                  > > > a zadoscuczynil - za zegar zostaną oddane pieniądze
                  > >
                  > > Czyje?

                  rodziców.
                  a jak rodzicie się rozliczą z synem w kwestii tych pieniędzy, to już absolutnie ich rodzinna sprawa i szkole nic do tego.
              • canuck_eh Re: Czyje zadośćuczynienie? 18.02.11, 21:10
                No rodzice pokryli koszty, bo sa odpowiedzialni za nieletniego.To jak odzyskaja ewentualnie owa kase od syna to ich broszka - albo przez miesiac bedzie zmywal naczynia i odkurzal mieszkanie, albo obetna mu kieszonkowe by to troche nim targnelo.To akurat nie jest juz istotne - to jest miedzy rodzicami i dzieckiem.

                I scher jest roznica jak dzieciak jest pyskaty i bedzie sie upieral przy swoim i doprowadzal tym do szalu nauczycieli, a jest roznica jak demoluje co rusz wlasnosc szkolna.No i ciagle tutaj forumowicze pisza ze nagana powoduje skreslenie z listy wycieczkowiczow czy jakis przywilejow, a nie NIEODPOWIEDNIE.
                Jakos nie moge tego zrozumiec i tyle.U moich dzieciakow w szkole ktos cos przeskrobie - adekwatna kara z zawieszeniem w prawach ucznia wlacznie i "wywaleniem" ze szkoly na kilka dni badz dluzej.JAk po owym incydencie i karze jest wycieczka - dziecko nie jest dodatkowo karane.Kazdy rodzic podpisuje zobowiazanie ze jak dzieciak sie bedzie zle zachowywal to pokrywa koszty powrotu swej pociechy wraz z opiekunem.JAkos nikt nigdy nie mial problemow.
        • mamusia1999 Re: Słuszna decyzja ?? 18.02.11, 15:26
          "Wychowawczyni zasłaniała się którymś podpunktem ze statutu szkoły w nerwach juz uważnie nie wysłuchałam. "

          wyglad na to, ze zapis w regulaminie jest. tylko pewnie twoj syn - jak wielu z nas czesto w zyciu - mial nadzieje, ze akurat jemu sie uda, nie dostrzegal caloksztaltu swojego zachowania etc., akurta siebie widzial ponad regulaminem. jakze wielu z nas ta postrzega przepisy ruchu drogowego wink
          dyrektorka moze sie i nieco fatalnie wyrazila z ta kara i nagroda i furtka pt. bodyguard. sprzedaj synowi logike: zachowanie nieodpowiednie swiadczy o (chwilowej) niecheci ucznia do akceptowania regul gry, trudno brac za takiego odpowiedzialnosc na wycieczce, i bodyguard bylby tu pewnym wyjsciem ale (szczegolnie po uiszczeniu kwoty za zegar) was na to nie stac. wtedy moze cos z tej afery wyniesie.

          radze ci wyluzowac, przezyjecie to rozczarowanie. nie mozesz od dziecka odsuwac wszystkich nieprzyjemnosci.

          a dla odprezenia jego i ciebie. nie tylko zle, ale i gupio zrobil. zegar powinien byc dla ucznia swietoscia, bo inaczej nauczyciele lekcje przeciagaja wink

          • pasik Re: Słuszna decyzja ?? 18.02.11, 16:24
            mamusia1999 napisała:

            > "Wychowawczyni zasłaniała się którymś podpunktem ze statutu szkoły w nerwach ju
            > z uważnie nie wysłuchałam. "
            >
            > wyglad na to, ze zapis w regulaminie jest. tylko pewnie twoj syn - jak wielu z
            > nas czesto w zyciu - mial nadzieje, ze akurat jemu sie uda, nie dostrzegal calo
            > ksztaltu swojego zachowania etc., akurta siebie widzial ponad regulaminem. jakz
            > e wielu z nas ta postrzega przepisy ruchu drogowego wink
            > dyrektorka moze sie i nieco fatalnie wyrazila z ta kara i nagroda i furtka pt.
            > bodyguard. sprzedaj synowi logike: zachowanie nieodpowiednie swiadczy o (chwilo
            > wej) niecheci ucznia do akceptowania regul gry, trudno brac za takiego odpowied
            > zialnosc na wycieczce, i bodyguard bylby tu pewnym wyjsciem ale (szczegolnie po
            > uiszczeniu kwoty za zegar) was na to nie stac. wtedy moze cos z tej afery wyni
            > esie.
            >
            > radze ci wyluzowac, przezyjecie to rozczarowanie. nie mozesz od dziecka odsuwac
            > wszystkich nieprzyjemnosci.

            wyluzowałam..muru nie przebiję
            rozumiem obawy nauczyciela
            > a dla odprezenia jego i ciebie. nie tylko zle, ale i gupio zrobil. zegar powini
            > en byc dla ucznia swietoscia, bo inaczej nauczyciele lekcje przeciagaja wink


            ZEGAR wisiał tymczasowo- w sali gimnastycznej odbywały się egzaminy próbne. Nauczycielowi WF ( sam mi to powiedział) nie chciało się ściągnąć go przed lekcjami wfu.
            Zegar w żaden sposób nie był zabezpieczony.
            Dlatego na początku dziwiłam się skąd on się tam pojawił.
    • ada828 Re: Słuszna decyzja ?? 19.02.11, 02:04
      Nie kara się dwa razy. Myślę, że na Ciecie nauczycielka chce przerzucić odpowiedzialność za nieznajomość statutu szkoły, którego sama nie znała. Dziwi mnie w tym wszystkim fakt, że szkoła nie jest zainteresowana efektem kary, którą dotychczas Twój syn poniósł. Poza stosowaniem zasad, o których w tej szkole niewiele osób wie, nikt nie zajął się Twoim synem.
      • bi_scotti Re: Słuszna decyzja ?? 19.02.11, 21:02
        Cos jest nie tak w tej szkole. Jesli chlopak jest faktycznie inteligentny i wiedze ma z wymaganych przedmiotow a zachowuje sie nagannie, nauczyciel(e) wraz z rodzicami powinni na spoko usiasc i pogadac co z tym zrobic zeby zainteresowania rozwijac, energie pacyfikowac i chlopaka faktycznie wychowywac a nie skupiac sie wylacznie na karaniu za kolejne wybryki.
        Z zegarem ewidentnie zapieprzyli od poczatku dorosli: nie zdjeli, gdy mieli zdjac, nie zabezpieczyli przed ewentualnym spadnieciem, pan of wf nie ingerowal w kopanie pilki itd. Oczywiscie, chlopcy nie powinni byli kopac, ale od przewidywania sa w szkole dorosli i to od n ich przede wszystkim wymaga sie "odpowiedniego" zachowania. Skoro Mlody zostal ukarany i w momencie wymierzania kary nie padlo nawet jedno slowo na temat ciagu dalszego kar, sprawa powinna byc traktowana za zamknieta. Ja bym nie zaplacila ani centa za ten zegar - problem szkoly gdzie wiesza, jak wiesza, kto pilnuje zeby nie spadl. Ewentualnie (ewentualnie!) moglabym sie zgodzic na np. extra prace spoleczna Mlodego przy np. sprzataniu sali gimnastycznej przez tydzien w ramach zadoscuczynienia za straty.
        W ogole uwazam, ze duzo lepsze wyniki osiaga sie oferujac mlodym nieposlusznym cos "w zamian" niz karzac ich za to, co z zalozenia kusi choc jest niedozwolone (np. czy trafie w zegar na scianie - very cool challenge wink ). I tu zaprzepascil szanse na teachable moment obecny tam pan od wf.
        Wspolczuje wspolpracy z taka szkola, w ktorej wychowywanie sprowadza sie do karania - najprostsza droga do kompletnej utraty szacunku dla samej instytucji i dla poszczegolnych nauczycieli - utrata zarowno przez ucznia jak i rodzicow.
        • asia.sthm Re: Słuszna decyzja ?? 19.02.11, 23:41
          Panu od wf nalezaloby conajmniej po premii sie przejechac. Dorosli maja zdecydowanie za dobrze.

          Ludzie, niezabezpieczony zegar wisi w sali gimnastycznej....az sama noga skoczy aby wycelowac.
    • ola33333 Re: konsekwencje 20.02.11, 08:15
      nie ulega watpliwosci, ze syn zachowal sie glupio. ALE..
      poniosl juz za swoje zachowanie kare, obnizenie oceny z zachowania, poza tym przeciez ty zaplacisz za ten zegar.
      Poszlabym do dyrektorki i zazadala wyciagniecia konsekwencji w stosunku do nauczyciela, ktory nie zdjal zegara na czas. Przeciez ktos mogl uderzyc niechcaco w niego pilka i mogl on spasc na glowe komus.
      To bardzo niebezpieczne i nauczyciel powinien poniesc konsekwencje swojego zaniedbania.
      Mozesz powiedziec tej dyrektorce, ze zamierzasz zglosic to do kuratorium..
      • e-emma-e Re: konsekwencje 20.02.11, 09:14
        > Poszlabym do dyrektorki i zazadala wyciagniecia konsekwencji w stosunku do nauczyciela

        Myślisz, że dyrektorka w ciemię bita i bez tego "żądania" nie wpadła na taki pomysł? wink Z tym, że wcale nie musi o tym informować rodziców, to akurat nie ich sprawa.

        A jak wyciągnięcie konsekwencji wobec nauczyciela wpłynie na omawianą sprawę? Myślisz, że dzięki temu dziecku się "upiecze"? wink
        • yula Re: konsekwencje 20.02.11, 10:57
          ależ dziecku sie nie upiekło, został ukarany ale chcą to karanie ciągnąć w nieskończoność, może jeszcze do liceum za nim pójdzie informacja w w gimnazium zbił zegar, i jest straszny chuligan? . I zgadzam sie że z tym zegarem to w dużej mierze wina nauczyciela.
          • e-emma-e Re: konsekwencje 20.02.11, 12:48
            yula napisała:
            > I zgadzam sie że z tym zegarem to w dużej mierze wina nauczyciela.

            Hola, hola, autorka w pierwszym poście napisała: "Syn z premedytacją zepsuł coś w szkole". Gdzie tu widzisz winę nauczyciela?


            > ależ dziecku sie nie upiekło, został ukarany

            Jak został ukarany? Bo ja widzę jedynie ustalenie nieodpowiedniej oceny zachowania, a to nie żadna kara, to tylko efekt klasyfikacji śródrocznej.

            Karę dopiero odbędzie - nie pojedzie na wycieczkę.
            Czemu ktoś miałby ryzykować, że znów zachowa się nieodpowiedzialnie? Wycieczka to dla dzieciaków radość, ale dla opiekunów ciężka praca, duża odpowiedzialność i zwiększone ryzyko nieodpowiedzialnych zachowań.

            > ale chcą to karanie ciągnąć w nieskończoność, może jeszcze do liceum za nim pójdzie
            > informacja w w gimnazjum zbił zegar, i jest straszny chuligan?

            Jeśli nie poprawi swojego zachowania, to z pewnością pójdzie.
            • yula Re: konsekwencje 20.02.11, 13:16
              Przeczytałaś cały wątek? Zegar został na sali gimnastycznej po egzaminach, bo nauczycielowi ni chciało sie go zdjąć, i został kiedyś sie tam zdejmie. Po zdarzeniu, była ustalona kara, tak obniżenie oceny z zachowania to kara, rodzice zapłacili za ten zegar, w domu pewnie też dostał burę i może odpracował ten zegar. Przy omawianiu zdarzenia nikt nie mówił że będzie wyciągane po pół roku z okazji wycieczek. Taki głośny wybryk miał jednorazowo, i jak przypominam sobie swoją szkołę to mam wrażenie że u nas skończyłoby sie również podobnie, tylko nie wiem czy ktoś by sie przyznawał, bo byłoby "rzucałem piłką w ścianę i przypadkiem trafiłem, przepraszam", albo sam spadł, bo sie grało w piłkę i były wibracje. Jakie inne pretensje mają do niego nauczyciele, nie wiem, matka pisała że odpływa na lekcjach, nie reaguje na polecenia, tak to straszliwe przestępstwa.
              • canuck_eh Re: konsekwencje 20.02.11, 15:36
                O jakos mi umklo ze odplywa na lekcjach.Dla mnie to ewidentny przyklad ze dzieciak sie nudzi na lekcji i tyle.
                No i znowu jakie to karanie ze nie pojedzie jak mamusia nie pojedzie, ale juz moze zabrac sie z kolegami jak mamusia pojedzie.I tutaj jest karanie dziecka bo rodziny nie stac na zaplacenie zeby matka wyjechala na dwa dni.Nie wazne czy powodem byla oplata za zegar czy maja problemy finansowe - ot nie moze bo nie ma pieniedzy.I tutaj nie tyle karze sie co upokarza dziecko.
                • pasik Re: konsekwencje 20.02.11, 17:37
                  Dokładnie..tak to wygląda.
                  Wymyślamy wycieczkę alternatywną z dziećmi.
                  To jest akurat czas pomiędzy Wielkanocą a 1 maja.
                  • yula Re: konsekwencje 20.02.11, 19:13
                    Niech szkoła odda zaliczkę i życzę miłej podróży smile
                    • ahhna Re: konsekwencje 24.02.11, 15:50
                      O to to smile
                • e-emma-e Re: konsekwencje 20.02.11, 17:52
                  canuck_eh napisała:

                  > I tutaj jest karanie dziecka bo rodziny nie stac na zaplacenie zeby matka wyjechala na dwa dni.

                  Podejdź do tego inaczej. Dziecku umożliwiono udział w wycieczce. Owszem, na warunkach przez szkołę ustalonych. Może i niemożliwych do spełnienia. Ale w sytuacji wybryku i braku późniejszej poprawy nie musi to już szkoły aż tak bardzo obchodzić. Równie dobrze mogliby całkowicie zakazać udziału w wycieczce, jak jest w innych szkołach. Nie byłoby wtedy użalania się nad nieszczęsną sytuacją materialną, tylko skupiono by się na prawdziwym problemie.

                  > Nie wazne czy powodem byla oplata za zegar czy maja problemy finansowe
                  > - ot nie moze bo nie ma pieniedzy.I tutaj nie tyle karze sie co upokarza dziecko.

                  Nie sądzę. Nie sądzę, że w domu największym zmartwieniem jest brak pieniędzy na wyjazd matki jako opiekun swojego dziecka. Bo tak naprawdę to ona chyba nie zamierza jechać, choćby i je miała. Raczej chęć zwolnienia dziecka od odpowiedzialności, bo przecież "tak niesprawiedliwie został ukarany i to tak wiele razy za to samo!".
                  • morekac Re: konsekwencje 20.02.11, 18:45
                    Dziecku umożliwiono udział w wycieczce. Owszem,
                    > na warunkach przez szkołę ustalonych. Może i niemożliwych do spełnienia

                    Niemniej o warunkach uczestniczenia w wycieczce szkoła powinna poinformować wcześniej...
                    Jakoś zastrzeżenia do zachowania młodego nie przeszkodziły w zainkasowaniu zaliczki...
                    • e-emma-e Re: konsekwencje 20.02.11, 18:54
                      morekac napisała:

                      > Jakoś zastrzeżenia do zachowania młodego nie przeszkodziły w zainkasowaniu zaliczki...

                      Może była szansa na poprawę?
                      Myślę, że w tej sytuacji szkoła odda zaliczkę.
                      • morekac Re: konsekwencje 20.02.11, 21:03
                        Czyste gdybanie. Jeśli miałby być czas na poprawę zachowania - przede wszystkim stracacz szkolnych zegarów powinien być o tym uprzedzony, jego mama także.
                        Tak samo jasno powinno być określone, że taki i taki uczeń nie jedzie (jeśli takie zasady obowiązują w szkole)- od początku. To mi wygląda na zmianę zasad gry w jej trakcie. A to nie jest dobra metoda uczenia szacunku do szkoły i nauczycieli.
                        • e-emma-e Re: konsekwencje 20.02.11, 21:40
                          morekac napisała:

                          > Czyste gdybanie. Jeśli miałby być czas na poprawę zachowania - przede wszystkim
                          > stracacz szkolnych zegarów powinien być o tym uprzedzony, jego mama także.

                          A to bez uprzedzenia sam nie domyśli się, że ma się porządnie zachowywać? wink

                          > Tak samo jasno powinno być określone, że taki i taki uczeń nie jedzie (jeśli ta
                          > kie zasady obowiązują w szkole)- od początku. To mi wygląda na zmianę zasad gry
                          > w jej trakcie. A to nie jest dobra metoda uczenia szacunku do szkoły i nauczycieli.

                          Od początku czego? wink Półrocza, roku szkolnego, czy może jego pobytu w szkole?
                          Jeśli się wprowadza jakieś zmiany w szkole, to zawsze jest tak, że kogoś one zastaną na jakimś już etapie nauki.

                          Najlepiej, gdyby niezmieniane obowiązywały przez cały okres nauki danego ucznia (rocznika) wink, bo tylko wtedy spokojnie można powiedzieć, że nie zmieniają zasad gry "w trakcie", ucząc tym samym szacunku do szkoły i nauczycieli. wink
                          • morekac Re: konsekwencje 20.02.11, 22:00
                            Jeśli się wprowadza jakieś zmiany w szkole, to zawsze jest tak, że kogoś one za
                            > staną na jakimś już etapie nauki.

                            a o vacatio legis i zasadzie 'prawo nie działa wstecz' to może słyszałaś?

                            IMHO: jeśli jest w statucie szkoły czy wso zapis, że uczniowie z oceną naganną czy nieodpowiednią z zachowania nie jeżdżą na wycieczki klasowe, to sprawa jest jasna - chłopak nie jedzie. Tylko po co takie podchody z rodzicem jako opiekunem?
                            Jeśli jest to jako kara dodatkowa, to chłopak powinien być o tym poinformowany przy wymierzaniu kary za rozbicie zegara.
                            Jeśli dodatkowo narozrabiał teraz - nie jedzie za to, co teraz nawywijał, a nie za odpokutowane przewiny sprzed kilku miesięcy.
                            A wbrew pozorom nawet rozbrykani uczniowie bardziej stosują się do surowych,ale jasnych, prostych i znanych im zasad niż do reguł zmienianych w zależności od humoru wychowawcy klasy. Tak przynajmniej twierdzi wychowaczyni mojej córki...
                            • e-emma-e Re: konsekwencje 20.02.11, 22:57
                              morekac napisała:

                              > a o vacatio legis i zasadzie 'prawo nie działa wstecz' to może słyszałaś?

                              Odnośnie zakazu udziału w wycieczkach szkolnych potrzebujesz vacatio legis? wink

                              > IMHO: jeśli jest w statucie szkoły czy wso zapis, że uczniowie z oceną naganną
                              > czy nieodpowiednią z zachowania nie jeżdżą na wycieczki klasowe, to sprawa jest
                              > jasna - chłopak nie jedzie.

                              Może szkoła doszła do wniosku, że jednak trzeba taką karę wprowadzić? Cóż złego jest w tym, że dopiero teraz? Czy chłopak rozbił ten zegar z premedytacją tylko dlatego, że nie wiedział, że nie pojedzie przez to na wycieczkę? wink

                              > Jeśli jest to jako kara dodatkowa, to chłopak powinien być o tym poinformowany
                              > przy wymierzaniu kary za rozbicie zegara.

                              Strasznie jakoś proceduralnie do tego podchodzisz. Nie dopuszczasz opcji, że w szkole zaistniały obecnie okoliczności (wycieczka), które powodują konieczność powzięcia odpowiednich działań wychowawczych zapobiegających problemom, że tak to nazwę.

                              Nie da się wszystkiego odpowiednio wcześniej przewidzieć, czasem człowiek (tu: szkoła) uczy się na swoich błędach, czasem trzeba zweryfikować dotychczasowe zasady "gry" i je dostosować do okoliczności.
                              • morekac Re: konsekwencje 20.02.11, 23:39
                                Odnośnie zakazu udziału w wycieczkach szkolnych potrzebujesz vacatio legis? wink
                                A dlaczego nie? Powinna być wprowadzona z takim wyprzedzeniem, żeby ewentualne rozrabiaki miały szansę na poprawę oceny i pojechanie na wycieczkę.

                                Może szkoła doszła do wniosku, że jednak trzeba taką karę wprowadzić? Cóż złego
                                > jest w tym, że dopiero teraz?
                                a nie uważasz,że powinna objąć tych, którzy dopiero dorobią się ocen nagannych i nieodpowiednich, a nie tych, którzy już te oceny załapali?

                                Strasznie jakoś proceduralnie do tego podchodzisz
                                Owszem. Ale w przypadkach wątpliwych jest to bardzo dobra pozycja do negocjacji z 'przeciwnikiem'. Zaś szkoły mają statuty, wso, pso itp., które w tej szkole obowiązują. Jakie poszanowanie dla tych zasad ma mieć uczeń, jeśli widzi, że nauczyciele stosują je wg. swojego widzimisię?

                                Nie da się wszystkiego odpowiednio wcześniej przewidzieć, czasem człowiek (tu:
                                > szkoła) uczy się na swoich błędach,

                                Akurat nie sądzę, żeby ta szkoła uczyła się czegokolwiek na swoich błędach. Chyba że masz na myśli szybkie zdejmowanie zegarów.

                                czasem trzeba zweryfikować dotychczasowe za
                                > sady "gry" i je dostosować do okoliczności.
                                falandyzacja wink
                                • e-emma-e Re: konsekwencje 21.02.11, 00:08
                                  morekac napisała:

                                  > A dlaczego nie? Powinna być wprowadzona z takim wyprzedzeniem, żeby ewentualne
                                  > rozrabiaki miały szansę na poprawę oceny i pojechanie na wycieczkę.

                                  Nie, nie. Rozrabiaka ma mieć świadomość, że może go spotkać za rozrabianie KAŻDA kara. I ma nie rozrabiać. Rozrabiaka nie może kalkulować - rozrabiam dlatego, że jedyne, co mnie może spotkać, to obniżenie oceny zachowania. Ma nie rozrabiać. A jak nie, to z pokorą przyjąć każdą karę.

                                  Co do możliwości poprawy swojego zachowania - wedle autora problemu uczeń nie skorzystał.

                                  > a nie uważasz,że powinna objąć tych, którzy dopiero dorobią się ocen nagannych
                                  > i nieodpowiednich, a nie tych, którzy już te oceny załapali?

                                  Jw.

                                  > Zaś szkoły mają statuty, wso, pso itp., które w tej szkole obowiązują.
                                  > Jakie poszanowanie dla tych zasad ma mieć uczeń, jeśli widzi, że
                                  > nauczyciele stosują je wg. swojego widzimisię?

                                  Nie według własnego widzimisię, lecz według własnego rozumu i zasad pedagogiki.

                                  > czasem trzeba zweryfikować dotychczasowe za
                                  > > sady "gry" i je dostosować do okoliczności.
                                  > falandyzacja wink

                                  Nie spotkałaś się nigdy w swoim życiu ze zmianą zasad? I przecież nie o jakąś grę tu chodzi, lecz o samo życie, o normalne funkcjonowanie człowiek w społeczeństwie. Pada deszcz, więc nie wychodzę na spacer, choć ZAWSZE w deszcz wychodziłam (jednak nabawiłam się choroby). Mam rozrabiakę klasowego, więc nie zabiorę go na wycieczkę, choć do tej pory ZAWSZE takich zabierałam. Przezorny zawsze ubezpieczony.
                                  • bi_scotti Re: konsekwencje 21.02.11, 00:56
                                    e-emma-e napisała:

                                    > Nie spotkałaś się nigdy w swoim życiu ze zmianą zasad? I przecież nie o jakąś g
                                    > rę tu chodzi, lecz o samo życie, o normalne funkcjonowanie człowiek w społeczeń
                                    > stwie.

                                    To troche przypomina dzialanosc Gulagu w Sowietach: odbyles juz czlowieku swoja (najczesciej skrajnie niesprawiedliwa!) kare 10 lat w obozie pracy i naiwnie myslales, ze wrocisz na wolnosc ale wlasnie ZMIENILISMY ZASADY: posiedzisz nastepnych 10 lat, bo wlasciwie czemu nie? Z pedagogika czy resocjalizacja to naprawde nie ma nic wspolnego.
                                    Kara musi byc wymierzona sprawiedliwie, z rozsadkiem, po jej odbyciu delikwent jest znow CZYSTY JAK LZA i zaczynamy od poczatku, inaczej to naprawde jest bullying i dolowanie bez uzasadnienia.
                                  • morekac Re: konsekwencje 21.02.11, 01:05
                                    , lecz według własnego rozumu i zasad pedagogiki
                                    jeśli zostawiają zegar na sali, w której się gra w piłkę, to jest do przewidzenia, że ktoś w ten zegar trafi. Prawa Murphy'ego po prostu...
                                    A jakie to zasady pedagogiki zakładają:
                                    1.stosowanie niejasnych i nieokreślonych wcześniej zasad
                                    2.karanie dwa razy za to samo

                                    Nie spotkałaś się nigdy w swoim życiu ze zmianą zasad
                                    Nie działa to wstecz, tylko jest zmiana zasad na przyszłość.

                                    sytuacja jest mniej więcej taka, że dostajesz mandat. Mandat jak mandat - pewnie się należał. Za pół roku przychodzi ci policjant do domu i stwierdza, że:
                                    1.od dzisiaj obowiązują nowe przepisy
                                    2. obowiązują wstecz
                                    3. twoje wykroczenie sprzed kilku miesięcy podrożało dwukrotnie, bo uznano, że ściganie takich wykroczeń bardzo zmniejsza śmiertelność na drodze
                                    4.i masz to dopłacić.
                                    Wzrośnie twój szacunek dla policjanta i ustawodawców? Ostatecznie cel szczytny...
                                    Czy poślesz ich do diabła?
                                    • e-emma-e Re: konsekwencje 21.02.11, 10:02
                                      Robię wycieczkę. Jako kierownik mam obowiązek ustalić regulamin wycieczki. Tym razem ze względów bezpieczeństwa ustalam, że nie zabieram na nią osób z nagannym lub nieodpowiednim zachowaniem na półrocze (lub zabieram je, ale na innych, moich warunkach). Bo to ja odpowiadam za bezpieczeństwo uczniów. I guzik mnie obchodzi, czy ci uczniowie ze złym zachowaniem dostali już karę, czy nie oraz czy ją odbyli, czy nie. Nie mam do nich pełnego zaufania, trudno. Tyle.

                                      Daruj więc sobie impertynencje o gułagach i falandyzacji.
                                      • yula Re: konsekwencje 21.02.11, 10:46
                                        Wypadek sie zdarzył na początku roku, wycieczka była ustalana później, to że takie zachowanie dostanie, było wiadomo od razu po wypadku, ale zaliczkę od rodziców wzięli i nic nie powiedzieli, a dopiero teraz gdy wycieczka sie zbliża wymyślili zasady, kiedy dziecko nastawiło się na wycieczkę i na nią czeka.
                                      • morekac Re: konsekwencje 21.02.11, 10:51
                                        Nie pisałam o gułagach.
                                        Tylko o falandyzacji, którą - moim zdaniem - chętnie byś stosowała w stosunku do wszelkich regulaminów szkolnych.
                                        Przy czym doskonale rozumiem, że można nie chcieć zabierać jakiś młodzianów na wycieczkę czy też ma być to kara za ich zachowanie - ale wszak można
                                        1.ustalić to wcześniej
                                        2.ustalić to zgodnie ze szkolnymi regulaminami. Czy jest w regulaminie/statucie szkoły zapis, że nauczyciel ustala listę uczestników na podstawie ocen z zachowania ewentualnie innych kryteriów? Bo na podstawie stosowanych dowolnie przepisów możesz pewnego dnia napisac regulamin wycieczki: nie zabieram rudych, bo są z definicji wredni i nie będzie można nad nimi zapanować, blondynek, bo są głupie i pryszczatych, bo się nie komponują estetycznie z autokarem.
                                        • e-emma-e Re: konsekwencje 21.02.11, 11:06
                                          morekac napisała:
                                          > Czy jest w regulaminie/statucie
                                          > szkoły zapis, że nauczyciel ustala listę uczestników na podstawie ocen z zacho
                                          > wania ewentualnie innych kryteriów?

                                          Nie musi tam być takiego zapisu. Regulamin wycieczki może być inny na każdą wycieczkę.
                                        • scher Nie sprowadzaj ad absurdum 21.02.11, 22:27
                                          morekac napisała:

                                          > Czy jest w regulaminie/statucie szkoły zapis, że nauczyciel ustala listę uczestników na
                                          > podstawie ocen z zachowania ewentualnie innych kryteriów?

                                          A na podstawie czego ma niby być taki zapis? Nie sprowadzaj nauczyciela do roli imbecyla, który nie potrafi sensownie ułożyć regulaminu wycieczki i potrzebuje do tego wytycznych w statucie.

                                          > nie zabieram rudych, bo są z definicji wredni <ciach bzdury o blondynkach i pryszczatych>

                                          A jakieś sensowne uzasadnienie też potrafisz wymyślić?
                                          Bo akurat że nie zabieram niegrzecznych jest sensowne.
                                          • morekac Re: Nie sprowadzaj ad absurdum 21.02.11, 22:45
                                            Cóż, tych grzecznych inaczej też trzeba jakoś zdefiniować. Przy czym mnie nie pasuje przede wszystkim w tym przypadku czas informowania o tym, że młody na wycieczkę nie jedzie. W grudniu jechał, a teraz nie jedzie?

                                            A jakieś sensowne uzasadnienie też potrafisz wymyślić?
                                            hmm, ja nie, ale gdyby e-emma-e postanowiła napisać taki regulamin, z pewnością by coś wymyśliła. W końcu ma nieograniczone prawo do decydowania, jak ten regulamin wygląda i kogo zabiera na wycieczkę- przynajmniej tak twierdzi.
                                            • scher Re: Nie sprowadzaj ad absurdum 21.02.11, 22:58
                                              morekac napisała:

                                              > Cóż, tych grzecznych inaczej też trzeba jakoś zdefiniować.

                                              Czemu? Nie wystarczy ogólne rozumienie pojęcia?

                                              > W grudniu jechał, a teraz nie jedzie?

                                              No mój syn też kiedyś szedł na urodziny do kolegi, szedł, szedł, cały czas szedł, a dwa dni przed musieliśmy podjąć decyzję, że jednak nie wolno mu iść. Widzisz w tym coś wstrząsającego?

                                              > hmm, ja nie, ale gdyby e-emma-e postanowiła napisać taki regulamin, z pewnością
                                              > by coś wymyśliła. W końcu ma nieograniczone prawo do decydowania, jak ten regu
                                              > lamin wygląda i kogo zabiera na wycieczkę- przynajmniej tak twierdzi.

                                              Na tym poziomie argumentacji nie będę dyskutować.
                                              • morekac Re: Nie sprowadzaj ad absurdum 21.02.11, 23:23
                                                Twój syn zapewne nie poszedł dlatego, że nagle 2 dni przed wyszła na jaw jakaś nowa afera?
                                                Czyli może to była kara za bieżące winy, a nie dokładka do kar sprzed miesiąca?
                                                Tutaj zdaje się nic nowego nie zaszło - a jeśli zaszło, to uważam, że nauczycielka powinna użyć właśnie tego argumentu - że syn Pasika cały czas ma problemy z zachowaniem i dlatego go nie zabiera.
                                                Przy czym zrozumiałabym nawet, że panowie po prostu na wycieczkę nie jadą - ale nie rozumiem, dlaczego mają jechać pod warunkiem, że pojedzie rodzic? W takiej sytuacji dziecko zamożnych rodziców nie ponosi kary, dziecko biedniejszych - ponosi. Bez sensu. Uczą się wyłącznie jednego - że jak jest kasa, to nie ma kary.

                                                Na tym poziomie argumentacji nie będę dyskutować.
                                                To nie ja twierdzę, że regulaminy i statuty szkolne można traktować dowolnie, zależnie od okoliczności.
                                                • scher Re: Nie sprowadzaj ad absurdum 22.02.11, 01:01
                                                  morekac napisała:

                                                  > uważam, że nauczycielka powinna użyć właśnie tego argumentu - że syn Pasika cały czas
                                                  > ma problemy z zachowaniem i dlatego go nie zabiera.

                                                  Moim zdaniem najprawdopodobniej taka jest motywacja nauczycielki.
                                                  I trzeba pójść do niej jak do człowieka i zapytać, o co jej chodzi, a nie obnosić się z błahym problemem po forach.

                                                  > nie rozumiem, dlaczego mają jechać pod warunkiem, że pojedzie rodzic

                                                  Bo rodzic ma ich dopilnować, żeby byli posłuszni na wycieczce.
                                                  • bi_scotti Re: Nie sprowadzaj ad absurdum 22.02.11, 03:55
                                                    scher napisał:

                                                    > Moim zdaniem najprawdopodobniej taka jest motywacja nauczycielki.
                                                    > I trzeba pójść do niej jak do człowieka i zapytać, o co jej chodzi, a nie obnos
                                                    > ić się z błahym problemem po forach.

                                                    Ejze, to nie jest tak, ze do nauczycielki odnosimy sie jak "do czlowieka" a ona w zamian traktuje ucznia jak numer badz paragraf. To tak nie dziala! Szkola zawalila na calej linii, ta nauczycielka jest juz ostatnim ogniwem jakiejs tam niesprawnosci pedagogiczno-wychowawczej calego tego babrolstwa, ktore zaczelo sie kiedys tam wczena jesienia. Ja sie domyslam, Scher, ze u Ciebie dziala bezwarunkowa solidarnosc zawodowa ale i ona musi miec granice. Po pierwsze ucznia nie karze sie za niedopatrzenia szkolnych doroslych (nauczycieli, administracji, woznych), po drugie kara musi byc jasna, prosta i zwiazana z ewentualnym przewinieniem, po trzecie nie jest ani asprawiedliwym, ani tym bardziej wychowawczym mnozenie kar za to samo przewinienia jak sie komu zamai - zadnej nauki dla mlodego czlowieka z tego nie ma procz smutnej swiadomosci, ze dorosli sa silniejsi i "wszystko moga" a to juz jest czysty bullying. Szkola zapieprzyla i przyzwoita szefowa tego interesu (dyrektorka?) powinna miec guts zeby to odkrecic i na spokojnie SWOEJMU ZESPOLOWI wyjasnic, ze uczniow sie wychowuje a nie penalizuje i jezeli uczen od jesieni ma problem z zachowaniem to to nie jest problem tego ucznia i jego rodzicow ale przede wszystkim panstwa nauczycielstwa, ktore nie wie jak z uczniem postepowac i jak go madrze dyscyplinowac. Przykto sie czyta o nieudolnych placowkach pseudo-wychowawczych.
                                                  • asia.sthm Re: Nie sprowadzaj ad absurdum 22.02.11, 17:33
                                                    Popieram cie Bi_scotti w pelni.

                                                    Chronmy dzieci przed pedagogami z bozej laski, ktorych reprezentuje tu od lat Scher.
                                                    Jak dzieciaki maja wyrastac bez pogardy dla takich doroslych, ktorzy raz po raz sprawiaja im tyle zawodu? Przykre to.

                                                    Pasiku, fajnej wycieczki zycze. Podjelas dobra decyzje.
                                                  • pasik Re: Nie sprowadzaj ad absurdum 22.02.11, 18:47
                                                    Mam nadzieję smile
                                                    Dzisiaj rano zadzwoniła wychowawczyni z pytaniem. - to syn jedzie czy nie????
                                                    Odpowiedziałam, że nie bo mama nie ma pieniędzy.
                                                    Sorry ale zjechałam Panią..za wszystkie kwestie których nie dopowiedziała.
                                                    Po pierwsze powinna zaproponować spotkanie z rodzicami a nie wysyłać smsy: proszę o kontakt. Jestem również ciekawa kiedy powie synowi,że nie jedzie na wycieczkę.
                                                    Czy będzie miała cywilną odwagę..bo na razie cisza.
                                                  • e-emma-e Re: Nie sprowadzaj ad absurdum 22.02.11, 19:25
                                                    bi_scotti napisała:

                                                    > Po pierwsze ucznia nie karze sie za niedopatrzenia szkolnych doroslych
                                                    > (nauczycieli, administracji, woznych),

                                                    Oddziel te dwie sprawy. Nawet, jeśli było ich niedopatrzenie (powinni ściągnąć w porę zegar), to i tak uczeń nie ma prawa niszczyć czegoś z premedytacją. Nie był więc ukarany za czyjeś niedopatrzenie, lecz za swoje łobuzerstwo.


                                                    > po drugie kara musi byc jasna, prosta i zwiazana z ewentualnym przewinieniem,

                                                    Jest. Jest bardzo związana z przewinieniem.


                                                    > po trzecie nie jest ani sprawiedliwym, ani tym bardziej wychowawczym mnozenie
                                                    > kar za to samo przewinienia jak sie komu zamai

                                                    Po wagarach też nie można ucznia ukarać kilkakrotnie?
                                                    1) Będzie miał nieobecność nieusprawiedliwioną;
                                                    2) Będzie z tego materiału przepytany i dostanie jedynkę;
                                                    3) Z powodu zaległości, których pewnie nie nadrobi, dostanie też jedynkę za sprawdzian;
                                                    4) Będzie miał obniżona ocenę zachowania;
                                                    5) Nie ma problemu, by dać mu jeszcze coś za karę.

                                                    Jakbym słuchała tych teorii, żeby nie karać dwa razy za to samo, musiałabym poprzestać pewnie tylko na wpisaniu "enki". Bardzo sprawiedliwe i bardzo wychowawcze.


                                                  • asia.sthm Re: Nie sprowadzaj ad absurdum 22.02.11, 22:43
                                                    No ales sie uparla!

                                                    > Oddziel te dwie sprawy. Nawet, jeśli było ich niedopatrzenie (powinni ściągnąć
                                                    > w porę zegar), to i tak uczeń nie ma prawa niszczyć czegoś z premedytacją. Nie
                                                    > był więc ukarany za czyjeś niedopatrzenie, lecz za swoje łobuzerstwo.

                                                    Z premedytacja to pan od WF-u patrzyl jak dzieciarnie pokusilo. Jednemu sie nie udalo, drugiemu owszem. Ten pan powinien beknac za karygodne dopuszczenie do wypadku. Moglo sie skonczyc tragicznie gdyby ten zegar zlecial komus na glowe.

                                                    E-emma-e, przestan juz sie wyglupiac, bo czytac przykro.
                                                  • kkokos Re: Nie sprowadzaj ad absurdum 23.02.11, 00:27
                                                    asia.sthm napisała:

                                                    > Z premedytacja to pan od WF-u patrzyl jak dzieciarnie pokusilo. Jednemu sie nie
                                                    > udalo, drugiemu owszem. Ten pan powinien beknac za karygodne dopuszczenie do w
                                                    > ypadku. Moglo sie skonczyc tragicznie gdyby ten zegar zlecial komus na glowe.

                                                    dokładnie tak. chociaz nie, niedokładnie. pan zapewne nie patrzył z premedytacją, pan zapewne odpłynął myślami, co oczywiście z przypadku ucznia na lekcji jest zbrodnią, ale w przypadku pana od wf sprawującego opiekę, ba, wręcz dozór z uwagi na możliwość uszkodzenia ciała przez ćwiczących, w ogóle nie jest żadnym przewinieniem. podobnie jak lenistwo i czysta głupota - bo czym innym jak nie czystą głupotą jest zostawienie zegara na sali gimnastycznej i wręczenie piłek bandzie chłopaków? pan chyba miał szczęście, że ktoś ten zegar rozbił celując w niego, przecież równie dobrze mógł go zestrzelić przypadkiem. a wtedy pan urządzałby polowanie z nagonką na winnego, byle tylko samemu nie płacić?
                                                  • morekac Re: Nie sprowadzaj ad absurdum 23.02.11, 15:15
                                                    E tam, premedytacja.
                                                    Jeśli coś może pójść źle, to z pewnością pójdzie
                                                    I fakt, pan powinien zareagować przy pierwszym pudle (chyba że był to taki strzał, że się biedak nie zorientował, że to w zegar).
                                                    Nauczka dla młodego jest jedna: nauczycielom nie mówi się prawdy, tylko patrzy się niewinnymi oczętami proso w ich srogie oczyska i zarzeka się, że " To niechcący, panie psorze, jak matkę kocham. Gdybym chciał, to na pewno bym nie trafił" Na zakończenie można się jeszcze artystycznie rozpłakać....
                                                  • kkokos Re: Nie sprowadzaj ad absurdum 23.02.11, 00:17
                                                    > Po wagarach też nie można ucznia ukarać kilkakrotnie?
                                                    > 1) Będzie miał nieobecność nieusprawiedliwioną;
                                                    > 2) Będzie z tego materiału przepytany i dostanie jedynkę;

                                                    bardzo mi się podoba to podejście. a jeśli jednak ten materiał opanuje, to też dostanie jedynkę. dla zasady.

                                                    > 3) Z powodu zaległości, których pewnie nie nadrobi, dostanie też jedynkę za spr
                                                    > awdzian;

                                                    a jeśli nadrobi, też dostanie jedynkę. dla zasady.

                                                    kobieto, ty uczysz cudze dzieci, a słów "kara" i "konsekwencja" nie rozróżniasz?

                                                    4) Będzie miał obniżona ocenę zachowania;
                                                    > 5) Nie ma problemu, by dać mu jeszcze coś za karę.

                                                    jaaasne. nie ma problemu.

                                                    a potem się dziwicie, że was tak nienawidzą i wami pogardzają. nauczyciele!
                                                  • bi_scotti Re: Nie sprowadzaj ad absurdum 23.02.11, 01:59
                                                    e-emma-e napisała:

                                                    > Po wagarach też nie można ucznia ukarać kilkakrotnie?
                                                    > 1) Będzie miał nieobecność nieusprawiedliwioną;
                                                    > 2) Będzie z tego materiału przepytany i dostanie jedynkę;
                                                    > 3) Z powodu zaległości, których pewnie nie nadrobi, dostanie też jedynkę za spr
                                                    > awdzian;
                                                    > 4) Będzie miał obniżona ocenę zachowania;
                                                    > 5) Nie ma problemu, by dać mu jeszcze coś za karę.
                                                    >
                                                    > Jakbym słuchała tych teorii, żeby nie karać dwa razy za to samo, musiałabym pop
                                                    > rzestać pewnie tylko na wpisaniu "enki". Bardzo sprawiedliwe i bardzo wychowawc
                                                    > ze.
                                                    >
                                                    >

                                                    Moge tylko miec nadzieje, ze jakis polski komik kabaretowy czyta to forum i skorzysta z Twojego tekstu - moze jakas balladke ulozy albo co, bo doprawdy trudno uwierzyc, ze napisalas to na trzezwo a jeszcze trudniej, ze stosujesz w praktyce i ktos Ci na to pozwala. Poziom szajby jednak siega czasem gwiazd!

                                                    A powaznie, to ja sie po prostu szalenczo ciesze, ze zadne z moich dzieci nie mialo w szkole takich nauczycieli ani nikt z moich kolegow nie jest takim nauczycielem, bo chyba bym musiala zmienic zawod. Ze wstydu za profesje ...
                                                  • morekac Re: Nie sprowadzaj ad absurdum 23.02.11, 15:03
                                                    Nie dość, że kilkukrotnie, to jeszcze każdą karą. Od razu proponowałabym karę główną...
                                                  • ahhna Re: Nie sprowadzaj ad absurdum 24.02.11, 16:08
                                                    > A powaznie, to ja sie po prostu szalenczo ciesze, ze zadne z moich dzieci nie m
                                                    > ialo w szkole takich nauczycieli ani nikt z moich kolegow nie jest takim nauczy
                                                    > cielem, bo chyba bym musiala zmienic zawod. Ze wstydu za profesje ...

                                                    Cieszę się, że tu piszesz i że w ogóle jesteś, bo dajesz nadzieję, że polskie szkolnictwo do reszty na psy nie zeszło.... Strach czytać niektóre wypowiedzi.

                                      • sabciasal dlaczego impertynencje? 22.02.11, 00:14
                                        akurat porównanie do sowieckiego poczucia prawa i sprawiedliwości jest w tym przypadku bardzo trafne.
                                        a ty wyjeżdzasz z impertynencją. Nie masz argumentów?
                            • scher Re: konsekwencje 21.02.11, 10:00
                              morekac napisała:

                              > a o vacatio legis

                              Miałoby tu jakieś uzasadnienie?

                              > i zasadzie 'prawo nie działa wstecz' to może słyszałaś?

                              A tu prawo działa wstecz?
                              • morekac Re: konsekwencje 21.02.11, 10:47
                                Nie wiadomo, czy działa czy nie działa. IMHO: jeśli zapis o nieuczestniczeniu osobników z pewnymi ocenami z zachowania jest w statucie szkoły, sytuacja jest jasna i chłopak nie jedzie, bez względu na to, kto z nim pojedzie.
                                Jeśli zapis został właśnie wprowadzony, celem uniemozliwienia uczestnictwa wycieczce. sprawa nie jest w porządku, bo taka kara nie występowała w regulaminie obowiązującym w dniu popełnienia 'przestępstwa'.
                                Najprawdopodobniej jednak nauczyciele postanowili nie brać części klasy na wycieczkę bez specjalnego uzasadniania tej decyzji i zwalają odpowiedzialność za niepojechanie na wycieczkę na rodziców - bo przecież gdyby tylko się zgodzili pojechac, dziecko pojechałoby także... Kręcą i tyle.

                                Dla mnie sytuacja wygląda mniej więcej tak, jakbyś ukarał dzieciaka za jakieś przewinienie, a po kilku miesiącach przypomniał sobie o tym i stwierdził, że za to należy się dodatkowa kara. Ale żeby nie było, że się czepiasz, wymyslasz jakieś dodatkowe, z lekka bezsensowen warunki, które należałoby spełnić, aby tej dodatkowej kary uniknąć.
                                Robisz tak? Bo nie sądzę.
                                • scher Re: konsekwencje 21.02.11, 22:41
                                  morekac napisała:

                                  > Nie wiadomo, czy działa czy nie działa. IMHO: jeśli zapis o nieuczestniczeniu o
                                  > sobników z pewnymi ocenami z zachowania jest w statucie szkoły, sytuacja jest j
                                  > asna i chłopak nie jedzie

                                  A coś się tak tych statutów czepiła? Regulamin wycieczki ustala kierownik wycieczki i nie potrzebuje do tego żadnych statutów. Nie zabiera niegrzecznych to nie zabiera - i tyle.
                                  • mamusia1999 Re: konsekwencje 23.02.11, 15:07
                                    no ale prawo nizszego rzedu nie moze byc sprzeczne z prawem rzedu wyzszego. kodeks cywilny nie moze gwalcic konsytucji. warunki sprzedazy w jakims e-shopie nie moga gwalcic kodeksu cywilnego. IMO pasowaloby, ze regulamin wycieczki nie moze gwalcic regulaminu szkoly. jesli w tymze jest zapis, ze "NAGANNE" pozbawia praw ucznia, to ci z "NIEDPOWIEDIM" je w pelni maja.
                              • yula Re: konsekwencje 21.02.11, 10:48
                                > A tu prawo działa wstecz?
                                tak, bo podczas zdarzenia i przyjmowania zaliczki na wycieczkę o czymś takim nie było wspomniane.
                                • pasik Re:podsumowanie 21.02.11, 14:19
                                  konsultowałam sprawę z psychologiem...jasno określił że cos tu nie pasuje.
                                  Nauczyciel ( jeśli się bał że dziecko będzie nieposłuszne) od razu powinien określić jasno zasady- chyba że ze statutem zapoznał się dopiero teraz traktując go jak ostatnią deskę ratunku. Nie po wpłaceniu zaliczki, feriach nagle okazuje się syn potrzebuje opiekuna, który musi za siebie zapłacić.
                                  Dyrektorka dzisiaj oświadczyła że to decyzja wychowawczyni.Ona się nie miesza.
                                  Nie ma innych możliwości albo ja jadę z synem na wycieczkę, albo on zostaje w szkole.
                                  Psycholog spytał się czy potrzebuję mediatora- podziękowałam.
                                  Nic nie wskóram, syna na czas wycieczki zabieram ze szkoły.
                  • pasik Re: konsekwencje 20.02.11, 21:45
                    e-emma-e napisała:

                    > canuck_eh napisała:
                    >
                    > > I tutaj jest karanie dziecka bo rodziny nie stac na zaplacenie zeby matka
                    > wyjechala na dwa dni.
                    >
                    > Podejdź do tego inaczej. Dziecku umożliwiono udział w wycieczce. Owszem,
                    > na warunkach przez szkołę ustalonych. Może i niemożliwych do spełnienia. Ale w
                    > sytuacji wybryku i braku późniejszej poprawy nie musi to już szkoły aż tak bar
                    > dzo obchodzić. Równie dobrze mogliby całkowicie zakazać udziału w wyciec
                    > zce, jak jest w innych szkołach. Nie byłoby wtedy użalania się nad nieszczęsną
                    > sytuacją materialną, tylko skupiono by się na prawdziwym problemie.
                    >
                    > > Nie wazne czy powodem byla oplata za zegar czy maja problemy finansowe
                    > > - ot nie moze bo nie ma pieniedzy.I tutaj nie tyle karze sie co upokarza
                    > dziecko.
                    >
                    > Nie sądzę. Nie sądzę, że w domu największym zmartwieniem jest brak pieniędzy na
                    > wyjazd matki jako opiekun swojego dziecka. Bo tak naprawdę to ona chyba nie za
                    > mierza jechać, choćby i je miała. Raczej chęć zwolnienia dziecka od odpowiedzia
                    > lności, bo przecież "tak niesprawiedliwie został ukarany i to tak wiele razy za
                    > to samo!".

                    mylisz się, chciałbym z punktu powiedzieć no problem jedziesz ze mną.Dysponuję daną kwotą. Dla mojego dziecka nie jest wstydem jazda z rodzicem. Pewnie świetnie bawilibyśmy się na wycieczce /mamy mnóstwo tematów do obgadania, interesuje sie architekturą forum SkyscraperCity zna od podszewki a Wawa jest idealnym miejscem żeby zobaczyć nowe budynki.
                    • e-emma-e Re: konsekwencje 20.02.11, 21:59
                      pasik napisała:

                      > mylisz się, chciałbym z punktu powiedzieć no problem jedziesz ze mną.Dysponuję
                      > daną kwotą.

                      Jakoś na wyjazd alternatywny coś jednak wykombinujesz.

                      > Pewnie świetnie bawilibyśmy się na wycieczce /mamy mnóstwo tematów do obgadania,
                      > interesuje sie architekturą forum SkyscraperCity zna od podszewki
                      > a Wawa jest idealnym miejscem żeby zobaczyć nowe budynki.

                      Lepiej chyba będzie, jak pojedziecie indywidualnie, bez szkoły. Na wycieczce szkolnej musielibyście się jednak dostosować do kierownika.
              • e-emma-e Re: konsekwencje 20.02.11, 17:55
                yula napisała:

                > Przeczytałaś cały wątek? Zegar został na sali gimnastycznej po egzaminach,
                > bo nauczycielowi ni chciało sie go zdjąć

                I to niby ma usprawiedliwiać niszczenie czegoś z premedytacją?

                > Przy omawianiu zdarzenia nikt nie mówił że będzie wyciągane po pół roku
                > z okazji wycieczek.
                (...)
                > matka pisała że odpływa na lekcjach, nie reaguje na polecenia,
                > tak to straszliwe przestępstwa.

                Może by i o całym zajściu zapomnieli, gdyby zachowanie syna uległo poprawie.
                Wyobraź sobie, że takie niereagowanie na polecenia podczas wycieczki może mieć poważniejsze skutki. Dlatego nie dziw się nauczycielom.

                Swoją drogą do kwietnia jest jeszcze trochę czasu. Wykorzystajcie ten czas na realną poprawę. Sadzę, że wtedy szkoła odstąpi od konieczności zapewniania gagatkowi osobistego bodyguarda.
                • yula Re: konsekwencje 20.02.11, 19:11
                  > > bo nauczycielowi ni chciało sie go zdjąć
                  >
                  > I to niby ma usprawiedliwiać niszczenie czegoś z premedytacją?
                  Dlatego napisałam że to częściowo wina nauczyciela, i nikt niczego nie usprawiedliwiał. Ale gdyby ten zegar jak należało to zrobić został ściągnięty od razu to w ogóle nie doszłoby do jego strącenia.
                  wierzysz że naprawdę rozrabiające dziecko, które notorycznie coś rozwala złośliwie i wymaga ciągłego pilnowania może być jednym z najlepszych uczniów w klasie? Z mojego doświadczenia wynika że to raczej sie wyklucza, no chyba że to dziecko z problemami typu ADHD lub autyzm,(ale wtedy opiekun na wycieczce jest normą) a niesłuchanie poleceń na nudnej lekcji gdy sie odpłynęło myślami i nie słyszy nauczyciela nie znaczy że nie będzie sie słuchało na wycieczce.
                  To nie moje dziecko i nie znam do końca sprawy ale denerwują mnie takie kategoryczne opinie potępiające chłopaka, i każące karać za wybryk do końca życia.
                  • ola33333 Re: konsekwencje 24.02.11, 23:24
                    ja bym tam dymu w kuratorium narobila, ze nauczyciel narazil dzieci na niebezpieczenstwo swoim niedbalstwem. W zegar mogl ktos uderzyc pilka niechcacy i mogl on spasc komus na glowe.
                    Owszem, dzieci miewaja durnowate pomysly, ale to nauczyciel musi sie wykazac odpwiedzialnoscia, a ten sie ewidentnie wykazal niedbalstwem. Skoro chlopak zostal tak surowo ukarany, to nie rozumiem czemu nauczycielowi taki ewidentny blad uszedl plazem.
                    To skandal moim zdaniem, i powinno sie jeszcze oberwac dyrektorce, za to ze chroni takiego nieodpowiedzialnego nauczyciela.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka