Dodaj do ulubionych

Szczękę dziś zgubiłam - w szkole ;)

20.04.11, 17:26
Szkoła. Klasa. W klasie I a. Wchodzę na przerwie by coś oddać i coś zabrać. Mniejsza o szczegóły.
Dziewczynka X krzyczy do koleżanki. Nie nie krzyczy, drze się.
Pytam: Marlena czemu tak krzyczysz? Tu nikt nie jest głuchy. Jest tu ktoś głuchy?
Inna dziewczynka Y: Tak. Ja jestem głucha.
Ja: Nie, ty nie jesteś głucha, ty jesteś trochę przemądrzała- powiedziałam chcą ją 'utemperować' bo jej o nic przecież nie pytałam.
Dziewczynka Y do mnie: głupie pytanie głupia odpowiedź.
...
A potem to już się nie odzywałam.
Moja szczęka do teraz leży w klasie.
Czy wasze dzieci też są "takie do przodu"? Zarozumiałe i przemądrzałe w stosunku do innych , obcych dorosłych? Skąd ten brak dystansu. Ja nie jestem jakaś tam Gośką z VI c, tylko mamą kolegi z klasy o czym i X i Y i jeszcze 14 innych osobników wie. Nie muszą mi się kłaniać z daleka. . Swojemu dziecku na odzywki i nie pozwalam, uczę szacunku, powściągliwości wobec dorosłych, jakiejś ogłady. Ale kurcze, taka pyskówka powaliła mnie na kolana.
Czy 8 lat to jeszcze za mało by nie wiedzieć co i do kogo można powiedzieć?
Muszę z młodym pogawędkę przypominającą odbyć przy okazji by mu powtórzyć co nieco wink.
Nie zaszkodzi.
Obserwuj wątek
    • marcin.slawski Re: Szczękę dziś zgubiłam - w szkole ;) 20.04.11, 17:54
      Niestety i takie maluchy potrafią się tak zapędzić uncertain
      Kilka lat temu przysłuchiwałem się rozmowie 8-9 latka ze sprzedawczynią w sklepie.
      Dziecko: Proszę Pani, to jest popsute ( jakaś bliżej nieokreślona zabawka). Proszę mi to natychmiast wymienić, bo zadzwonię gdzie trzeba.
      Pani bez słowa wymieniła mu zabawkę.
      Sprzedawczyni: A gdzie byś zadzwonił ?
      Dziecko: A gó... to Panią obchodzi !

      Często albo dziecko zachowuje się jak rodzice, często to skutek, gdy na takie zachowanie rodzina śmieje się, ciesząc się, że mają takie "rezolutne" dziecko.
      Rok temu na plaży nad morzem obserwowałem taką scenę:
      Dziecko w wieku 4-5 lat posypywało dziadka piaskiem. Po głowie, oczach, itp.
      Dziadek: Przestań ! Nasypałeś mi piasku do oczu.
      Babcia do wnuczka: Powiedz do dziadka: Zamknij się stary pryku.
      Babcia i rodzice malca bardzo rozbawieni, dziecko chętnie tak dziadkowi "przywaliło".
      Moja szczęka została wówczas na plaży wink
    • kagrami Re: Szczękę dziś zgubiłam - w szkole ;) 20.04.11, 17:55
      U nas za takie coś - na "dywanik" do dyrektora.
      Mój kiedyś był za nabijanie się z pani podczas apelu.
    • pacynka27 Re: Szczękę dziś zgubiłam - w szkole ;) 20.04.11, 18:34

      Córka mojej koleżanki jest jeszcze lepsza. Gabrysia lat 7.
      Kiedyś moja teściowa mówiła do swojej córki patrząc na Gabrysię: "Zobacz, taka sama kurtka jak miała Zosia" (wnuczka teściowej). Gabrysia widząc moją teściową pierwszy raz w życiu wtrąciła się "No i co że taka sama". Po chwili Gabrysia zaczęła deptać kwiatki teściowej. Ta poprosiła ją żeby zeszłą z klombu. Gabrysia "Ja jestem jeszcze mała a takie małe dzieci mogą nie wiedzieć co można robić a co nie. A tak w ogóle to mnie zdenerwowałaś i zaraz na ciebie napluję"

      Kiedy byliśmy u koleżanki zaprosić ich na jakąś imprezę Gabrysia powiedziała: "Ja i tak nie przyjdę"
      Wiecie co jest najlepsze- reakcja mamy "Dobrze". Żadnego skarcenia że tak nie ładnie mówić gdy ktoś zaprasza. No szok.
      Przestałam się spotykać z koleżanką bo jej rozpuszczona jedynaczka działa mi na nerwy jak mało kto.
      • jakw Re: Szczękę dziś zgubiłam - w szkole ;) 20.04.11, 22:49
        pacynka27 napisała:

        >
        > Córka mojej koleżanki jest jeszcze lepsza. Gabrysia lat 7.
        > Kiedyś moja teściowa mówiła do swojej córki patrząc na Gabrysię: "Zobacz, taka
        > sama kurtka jak miała Zosia" (wnuczka teściowej).
        >Gabrysia widząc moją teściową
        > pierwszy raz w życiu wtrąciła się "No i co że taka sama".
        IMHO miała prawo się wtrącić - w końcu twoja teściowa obgadywała jej kurtkę. W dodatku widząc twoją teściową 1-szy raz w życiu nie zdawała sobie sprawy, że odezwanie się do niej może grozić "śmiercią lub kalectwem" wink

        > Gabrysia
        > "Ja jestem jeszcze mała a takie małe dzieci mogą nie wiedzieć co można robić a
        > co nie."
        To całkiem jak moja starsza: "Nie możesz mieć do mnie pretensji, bo jestem nastolatką, a nastolatki tak się zachowują".

        > Kiedy byliśmy u koleżanki zaprosić ich na jakąś imprezę Gabrysia powiedziała: "
        > Ja i tak nie przyjdę"
        > Wiecie co jest najlepsze- reakcja mamy "Dobrze". Żadnego skarcenia że tak nie ł
        > adnie mówić gdy ktoś zaprasza.
        Ale jak jest ładnie w wykonaniu 7-latki? "Dziękuję bardzo, ale przyjśc nie chcę"?

        > Przestałam się spotykać z koleżanką bo jej rozpuszczona jedynaczka działa mi na
        > nerwy jak mało kto.
        Może i słusznie. Z jednej strony z lekka rozpuszczona panna (której niektóre zachowania są faktycznie nieakceptowalne), z drugiej koleżanka matki uważająca, że dzieci mogą odzywać się do niej tylko po uprzejmym pozwoleniu - zapewne wam wszystkim działało to na nerwy.
        • pacynka27 Re: Szczękę dziś zgubiłam - w szkole ;) 20.04.11, 23:12
          W
          > dodatku widząc twoją teściową 1-szy raz w życiu nie zdawała sobie sprawy, że od
          > ezwanie się do niej może grozić "śmiercią lub kalectwem" wink

          Chyba pomyliłaś z kimś moja teściową bo to uosobienie spokoju i tolerancji.
          A jej komentarz nie był obgadywaniem. To nie jest normalne że 7-latka mówi z pretensją do obcej starszej kobiety po czym w złości że ktoś śmiał coś o jej kurtce wspomnieć zaczyna deptać kwiatki a na zwrócenie uwagi udaje że nie wie o co chodzi i straszy pluciem.

          > Ale jak jest ładnie w wykonaniu 7-latki? "Dziękuję bardzo, ale przyjśc nie chcę
          > "?

          Dziecko powinno się uczyć zasad dobrych manier. Jeśli nie potrafi kulturalnie podziękować za zaproszenie (np. w taki sposób jak napisałaś) to powinna być upomniana przez rodziców żeby drugi raz wpadki nie było.

          z drugiej koleżanka matki uważająca, ż
          > e dzieci mogą odzywać się do niej tylko po uprzejmym pozwoleniu - zapewne wam w
          > szystkim działało to na nerwy.

          A te wnioski to po czym wysnułaś??
          Jeszcze 2 lata temu Gabi była fajną, rezolutna dziewczynką.
          Teraz jest po prostu bezczelna. Nawet już pomijając co mówi i w jakich okolicznościach sam ton głosu zraża do niej dzieci i dorosłych. Oczywiście to nie wina dziecka ale rodziców (notabene mamy pedagożki).
          • joa66 Upominanie dziecka- calkiem na marginesie 20.04.11, 23:23
            to powinna być upomniana przez rodziców żeby drugi raz wpadki nie było.

            Powiem szczerze, że w sytuacji kiedy to nie było absolutnie konieczne, nie zwracałam uwagi dziecku przy osobach trzecich ("ofiarach"), tylko potem.

            Uważam, że uwaga typu "synu , wstaje się kiedy do pokoju wchodzi kobieta" byłaby trudna przede wszystkim dla tej kobiety. Ja się czuję niezręcznie kiedy ktoś przy mnie sztorcuje swoje dziecko.
            • pacynka27 Re: Upominanie dziecka- calkiem na marginesie 20.04.11, 23:38

              Oczywiście, ze lepiej porozmawiać z dzieckiem na osobności. Jednak z Gabi się nie rozmawia bo jeszcze by się zestresowała wink
              Młoda potrafi do nauczycielki na lekcji powiedzieć "Już to pani mówiła, dlaczego się pani powtarza". Rodzice nie reagują choć wiem, że z jednej strony wstydzą się zachowania córki a z drugiej cieszą się że "pyskata to sobie w życiu poradzi".
              • jakw Re: Upominanie dziecka- calkiem na marginesie 21.04.11, 00:07
                pacynka27 napisała:

                > Młoda potrafi do nauczycielki na lekcji powiedzieć "Już to pani mówiła, dlaczeg
                > o się pani powtarza". Rodzice nie reagują choć wiem, że z jednej strony wstydz
                > ą się zachowania córki
                Ale to chyba pani powinna zareagować na taką odzywkę tłumacząc np., że proces utrwalania nabytych wiadomości u wszystkich uczniów wymaga powtarzania pewnych rzeczy.

                > a z drugiej cieszą się że "pyskata to sobie w życiu poradzi".
                Bo pewnie poradzi sobie lepiej niż grzeczna i niepyskata.
              • joa66 Re: Upominanie dziecka- calkiem na marginesie 21.04.11, 07:18
                Jednak z Gabi się nie rozmawia bo jeszcze by się zestresowała


                Hmmm.. ja nie wiem czy moi znajomi rozmawiają z dziećmi i jak, kiedy mnie tam nie ma.
                • pacynka27 Re: Upominanie dziecka- calkiem na marginesie 21.04.11, 09:51
                  Nawet osoba, która nie znałaby tak dobrze jak ja koleżanki i nie spędziła z nią tak dużo czasu mogłaby się zorientować co do metod wychowawczych. Mama Gabrysi każdy jej wyskok kwituje uśmiechem wyrażającym "Och ta moja słodka łobuziara".
              • zuzanka79 Re: Upominanie dziecka- calkiem na marginesie 21.04.11, 07:49
                pacynka27 napisała:

                > Młoda potrafi do nauczycielki na lekcji powiedzieć "Już to pani mówiła, dlaczeg
                > o się pani powtarza". Rodzice nie reagują choć wiem, że z jednej strony wstydz
                > ą się zachowania córki a z drugiej cieszą się że "pyskata to sobie w życiu pora
                > dzi".

                O, to pawie tak jak wspomniana Y. Na lekcji pokazowej wypaliła do panie z pretensjami dlaczego zapytała kogoś innego kiedy ONA też wie. I tak co chwilę, w końcu się pani zirytowała i tłumaczy Y, że to ona w tej klasie decyduje kogo i kiedy będzie pytać. A Y w odwecie przegadała całą lekcję i nie zwracała uwagi na upomnienia pani.
                Mama Y na wywiadówce w marcu skwitowała zachowania córki, że widocznie dzieci musza potrzebują jeszcze czasu by się zaakceptować uncertain

                A krzykliwa Marlenka we wrześniu potrafiła plecak na lekcji spakować i z klasy wyjść, gdy dzieci piosenki śpiewały bo jej było za głośno.

                Mój za takie wyskoki to by chyba przywileje miał ograniczone do minimum.
                • morekac Re: Upominanie dziecka- calkiem na marginesie 21.04.11, 10:03
                  Z tego co pamiętam, twój był terroryzowany przez 2 starszych gnojków i latał ci z nożem po kuchni?
          • jakw Re: Szczękę dziś zgubiłam - w szkole ;) 20.04.11, 23:57
            pacynka27 napisała:
            >
            > Chyba pomyliłaś z kimś moja teściową bo to uosobienie spokoju i tolerancji.
            Pomyliłam ją z 99% teściowych opisanych na forach różnych wink

            > To nie jest normalne że 7-latka mówi z pr
            > etensją do obcej starszej kobiety po czym w złości że ktoś śmiał coś o jej kurt
            > ce wspomnieć zaczyna deptać kwiatki a na zwrócenie uwagi udaje że nie wie o co
            > chodzi i straszy pluciem.
            Ale skąd wiesz, że młoda deptała klombik z powodu kurtki? Może musiała czekać aż mama skończy gadać i zaczęło jej się nudzić aż tak, że zaczęła rozwalać klombik.

            > Dziecko powinno się uczyć zasad dobrych manier. Jeśli nie potrafi kulturalnie p
            > odziękować za zaproszenie (np. w taki sposób jak napisałaś) to powinna być upom
            > niana przez rodziców żeby drugi raz wpadki nie było.
            Jeśli rodzice nie widzą niekulturalności zachowania (choćby zwracając uwagę po twoim wyjściu) to i tak nic na to nie poradzisz. Nawet jeśli będziesz musztrowała dziecię przy każdym kontakcie z tobą.


            > z drugiej koleżanka matki uważająca, ż
            > > e dzieci mogą odzywać się do niej tylko po uprzejmym pozwoleniu - zapewne
            > wam w
            > > szystkim działało to na nerwy.
            >
            > A te wnioski to po czym wysnułaś??
            "Gabrysia widząc moją teściową pierwszy raz w życiu wtrąciła się" - ja to interpretuję jako twoje oburzenie, że 7-latka śmiała odezwać się do osoby dorosłej widzianej 1-szy raz w życiu.




            > Jeszcze 2 lata temu Gabi była fajną, rezolutna dziewczynką.
            > Teraz jest po prostu bezczelna.
            2 lata temu Gabi miała lat 5. Teraz ma lat 7 i, zdaje się, rozpoczęła już edukację szkolną. Możesz chyba założyć, że to zgubny wpływ szkoły wink.
            Bo tak się dziwnie składa, że szkołę podstawową rozpoczynają całkiem miłe dzieci, a kończą całkiem wredne i pyskate nastolatki. Choć chyba wolę moją 14-latkę teraz niż wtedy gdy miała lat 7 czy 8. Teraz ma w sumie mniejsze "humory" i da się czasem pogadać z nią po ludzku.

            >Nawet już pomijając co mówi i w jakich okoliczn
            > ościach sam ton głosu zraża do niej dzieci i dorosłych. Oczywiście to nie wina
            > dziecka ale rodziców (notabene mamy pedagożki).
            Hm, w sumie ciekawe, jaki wpływ mają rodzice na ton głosu dziecka ...
          • morekac Re: Szczękę dziś zgubiłam - w szkole ;) 21.04.11, 00:38
            Nawet już pomijając co mówi i w jakich okoliczn
            > ościach sam ton głosu zraża do niej dzieci i dorosłych.
            Robi ten sam błąd, co Zuzanka? wink

            To nie jest normalne że 7-latka mówi z pr
            > etensją do obcej starszej kobiety po czym w złości że ktoś śmiał coś o jej kurt
            > ce wspomnieć
            Która kobieta czuje się dobrze ze świadomością, że jakaś inna ma takie same odzienie?
      • bettertobehappy Re: Szczękę dziś zgubiłam - w szkole ;) 02.05.11, 21:54
        pacynka27 napisała:

        >
        > Córka mojej koleżanki jest jeszcze lepsza. Gabrysia lat 7.
        > Kiedyś moja teściowa mówiła do swojej córki patrząc na Gabrysię: "Zobacz, taka
        > sama kurtka jak miała Zosia" (wnuczka teściowej). Gabrysia widząc moją teściową
        > pierwszy raz w życiu wtrąciła się "No i co że taka sama". Po chwili Gabrysia z
        > aczęła deptać kwiatki teściowej. Ta poprosiła ją żeby zeszłą z klombu. Gabrysia
        > "Ja jestem jeszcze mała a takie małe dzieci mogą nie wiedzieć co można robić a
        > co nie. A tak w ogóle to mnie zdenerwowałaś i zaraz na ciebie napluję"
        >
        Scenka jak z kabaretu. I tylko przerażające, że wcale tym nie jest.
        Mamy takie dzieci, jacy sami jesteśmy. Czego się spodziewać po maluchach, skoro ich rodzice zachowują się jak zwierzęta w dżungli? Byłam ostatnio świadkiem następującej sytuacji. Warszawa, metro, ok. 10 rano. Ludzi nie za dużo, ale wszystkie miejsca siedzące zajęte. Wsiada starsza pani, nikt nie wstaje, w końcu jakiegoś rusza sumienie, kiedy widzi, że podnosi się staruszek sam w podobnym wieku co tamta kobieta. Następna stacja, dosiada się młode czarnoskóre małżeństwo, ona w zaawansowanej ciąży. Mija pół minuty, żadnej reakcji. Wreszcie on nie wytrzymuje i prosi uprzejmie jedną z siedzących kobiet - na oko 30-35 lat - żeby ustąpiła miejsca. Zawstydził ją? Skądże, raczej rozzłościł.
        Także MOJA szczęka, razem z wiarą w kulturę osobistą rodaków, jeździ sobie teraz kolejką miejską.
    • morekac Re: Szczękę dziś zgubiłam - w szkole ;) 20.04.11, 18:34
      Zuzanka,
      przeczytaj to jeszcze raz. IMO: sama zaczęłaś atak.

      uczę szacunku,
      jeśli uczysz w ten sposób, jak się odzywasz do dzieciąt w szatni, to sukcesów nie wróżę.
      • soffia75 Re: Szczękę dziś zgubiłam - w szkole ;) 20.04.11, 18:56
        morekac napisała:
        > Zuzanka,
        > przeczytaj to jeszcze raz. IMO: sama zaczęłaś atak.

        Choćby nawet - to uważam, że nie upoważnia to dziecka do odpyskowania dorosłemu, jak koleżance z podwórka.
        • morekac Re: Szczękę dziś zgubiłam - w szkole ;) 20.04.11, 23:31
          Jeśli dorosła osoba zwróciłaby się do Ciebie w ten sposób:
          - Dlaczego tak wrzeszczysz? Nikt tu nie jest głuchy. Ktoś to jest głuchy?
          czy czułabyś się potraktowana grzecznie?
          A jeszcze gdyby ktoś ci powiedział: Moja pani, pani jesteś nie głucha, a przemądrzała.
          - to jaka byłaby twoja reakcja?
          Czy byłaby bardziej w stylu 'przepraszam bardzo, już będę cicho' czy bardziej "czy szanowna pani mogłaby się ode mnie odp..."
          tak z ciekawości pytam.
      • nangaparbat3 Re: Szczękę dziś zgubiłam - w szkole ;) 20.04.11, 20:16
        Też tak to odebrałam - że Zuzanka zaczęła. Jednak odzywka "głupie pytanie, głupia odpowiedź" to przesada, w zadnym razie dziecko nie powinno tak się odzywać do dorosłego (ani do nikogo).
        • zuzanka79 Re: Szczękę dziś zgubiłam - w szkole ;) 20.04.11, 21:01
          nangaparbat3 napisała:

          > Też tak to odebrałam - że Zuzanka zaczęła.

          A nawet jeśli zaczęłam, zapytała Marlenę czemu wrzeszczy. Ona nie krzyczała, nie mówiła podniesionym głosem czy głośniej. Darła się na całe gardło o jakąś pierdołę. I nie mówiłam do Y tylko do Marleny. I nie piszę tego by się 'obronić' bo top gó...arze jeszcze. Swoją drogą chyba mogę zwrócić dziecku uwagę, że jego zachowanie nie jest najlepsze. Co byłoby gdyby wszyscy się tak do siebie darli? A może oni tak mają?
          I też mi się wydaje, że inne OBCE czy nawet nie obce dziecko nie powinno się w ten sposób odezwać.
          A Y zrobiła to celowo, celowo powiedziała, że ona jest głucha, bo inne dzieci na moje zapytanie kręciły przecząco głowami. Chciała klasie pokazać jaka z niej 'cwaniara'. No i pokazała big_grin.
          • hankam Re: Szczękę dziś zgubiłam - w szkole ;) 20.04.11, 21:15
            Swoją drogą chyba mogę zwrócić dziecku uwagę, że jego zachowanie nie jest najlepsze.

            Twoje też nie jest najlepsze.
          • jakw Re: Szczękę dziś zgubiłam - w szkole ;) 20.04.11, 22:59
            Ależ bardzo możliwe, że "oni" tak mają. W szkole na przerwach jest zasadniczo hałas, a dzieciaki po prostu wrzeszczą. Być może czepiłaś się normalnego sposobu komunikacji "onych", na który im w szkole pozwalają. Wydaje mi się jeszcze, że dzieci odzywające się zawsze grzecznie do dorosłych są lepszymi "kandydatami" do uprowadzenia czy molestowania przez dorosłych. Właśnie dlatego, że nie wiedzą, że czasem dorosłemu można się sprzeciwić.
          • morekac Re: Szczękę dziś zgubiłam - w szkole ;) 20.04.11, 23:03
            Wystarczyłoby, gdybyś powiedziała wrzaskli, coby nieco ciszej była, a nie wdawała się w przepychanki słowne z 8-latkami w szkolnej szatni. Całą resztę twoich komentarzy odebrałabym jako agresję i zbędne czepianie się. I podejrzewam też, że miłe dziewczątka też tak to odebrały. Ostatecznie to też są ludzie.

            inne OBCE czy nawet nie obce dziecko nie powinno się w
            > ten sposób odezwać.
            Ogólnie uważam, że ludzie nie powinni się odzywać w ten sposób: ani jak oni do ciebie, ani jak ty do nich.
    • morekac Re: Szczękę dziś zgubiłam - w szkole ;) 20.04.11, 18:39
      bo jej o nic przecież nie pytałam.
      Pytałaś.
      Jest tu ktoś głuch
      > y?
      To nie dziw się, że dziewczę odpowiedziało. wink
    • mama303 Re: Szczękę dziś zgubiłam - w szkole ;) 20.04.11, 19:18
      zuzanka79 napisała:


      > Czy wasze dzieci też są "takie do przodu"?

      Moja jest bardzo do przodu smile nie jest niegrzeczna ale jak ją ktoś sprowokuje /dorosły, niedorosły, nieważne/ potrafi odpalić że szczęka opada i mi i innym. Nie ma też oporów aby wyrazić swoje zdanie w różnych kwestiach, bronic siebie i innych gdy dzieje sie krzywda.
      Tak, że ma to też swoje dobre strony. Ludzie są różni, dzieci też.
    • agni71 Re: Szczękę dziś zgubiłam - w szkole ;) 20.04.11, 19:19
      Tak, tak, są takie dzieci. Ostatnio taki jeden ancymon dyskutowal ze mną w podobnym stylu. Skądś sie tego uczą... A rodzice cieszą sie, ze ich dzieci takie "przebojowe" uncertain
      • aniask_mama Re: Szczękę dziś zgubiłam - w szkole ;) 20.04.11, 19:29
        Nie, nie przebojowe, ale kiedy ja chodziłam do szkoły, dorosły to był osobą świętą, mógł Cię zmieszać z błotem a dziecko cisza. I cieszę się, że to się zmienia. Uważam, że taki sam szacunek nalezy się dziecku jak dorosłemu.
        Oczywiście dzieci nie do końca rozumieją, gdzie jest granica między dobrą ripostą a chamską odzywką, ale to nie znaczy, że można je "dziwacznie traktować", bo to "tylko dziecko".
        • jola_ep Re: Szczękę dziś zgubiłam - w szkole ;) 20.04.11, 19:40
          > Oczywiście dzieci nie do końca rozumieją, gdzie jest granica między dobrą ripos
          > tą a chamską odzywką

          Właśnie tego uczyłam moją córę - pozwalając jej w domu na różne "odzywki" - z informacją zwrotną wink

          Co do pytania, czy ktoś jest głuchy...
          Moim zdaniem - mało taktowne. Chyba, że ton i mowa ciała mówiła co innego...

          Pozdrawiam
          Jola
        • bi_scotti Re: Szczękę dziś zgubiłam - w szkole ;) 20.04.11, 19:45
          Czepne sie wink
          Dziewczynka naprawde mogla byc glucha lub miec ograniczenia sluchu - tego przeciez nie wiesz bedac przypadkowym gosciem w klasie/szkole. Odezwanie sie do doroslej osoby "jest pani glucha czy co?" byloby raczej niegrzecznym, podobnie do dziecka. Poza tym zadajac pytanie nalezy sie spodziewac kazdej mozliwej odpowiedzi, wiec skoro odpowiedziala Ci "tak, ja jestem glucha" to choc rozumiem, ze to bylo tylko "odpysknieciem", nalezalo zapewne powiedziec "a to przepraszam, nie wiedzialam, ze masz ograniczenia sluchu, nie bylo moim zamiarem Ci dokuczyc" i zamknac rozmowe. A tak to nie nauczylas Mlodej zadnego szacunku tylko tego, ze na niezbyt grzeczne odzywki doroslych mozna rownie niegrzecznie odpowiedziec i ... zero refleksji. Szkoda - to MOGL BYC teachable moment.
          • nangaparbat3 Re: Szczękę dziś zgubiłam - w szkole ;) 20.04.11, 20:22
            Słusznie.
            Ja w ogóle do połowy opowieści myślałam, że dziewczynka, która się odezwała, naprawdę jest głucha.
            A własciwie skąd pewność, że nie? Znam niedosłyszące dzieci, które czytają z ust i mówią na tyle dobrze, że można się nie zorientować.
            • zuzanka79 Re: Szczękę dziś zgubiłam - w szkole ;) 20.04.11, 21:06
              Stąd pewność, że znam te dzieci. Spędziłam w tej klasie na lekcjach i podczas różnych imprez klasowych trochę czasu. Żadne w klasie nie jest głuche i nie jest upośledzone słuchowo, nikt nie ma problemu ze słuchem. Ze wzrokiem zresztą też.
              • totorotot Re: Szczękę dziś zgubiłam - w szkole ;) 21.04.11, 10:39
                Prymityw jesteś, Zuzanka, i tyle. Ostatnia osoba do tego, by kogokolwiek uczyć dobrego wychowania. Odezwałaś się po chamsku jak ośmiolatka to i odpowiedź dostałaś adekwatną.


          • maksimum Re: Szczękę dziś zgubiłam - w szkole ;) 21.04.11, 06:58
            bi_scotti napisała:

            > Czepne sie wink
            > Dziewczynka naprawde mogla byc glucha lub miec ograniczenia sluchu - tego przec
            > iez nie wiesz bedac przypadkowym gosciem w klasie/szkole. Odezwanie sie do doro
            > slej osoby "jest pani glucha czy co?" byloby raczej niegrzecznym, podobnie do d
            > ziecka. Poza tym zadajac pytanie nalezy sie spodziewac kazdej mozliwej odpowied
            > zi, wiec skoro odpowiedziala Ci "tak, ja jestem glucha" to choc rozumiem, ze to
            > bylo tylko "odpysknieciem", nalezalo zapewne powiedziec "a to przepraszam, nie
            > wiedzialam, ze masz ograniczenia sluchu, nie bylo moim zamiarem Ci dokuczyc" i
            > zamknac rozmowe.

            Niezle cie nawiedzilo!
            Gnoja przepraszac,za to ze ma chamskie odzywki.


            • nangaparbat3 Re: Szczękę dziś zgubiłam - w szkole ;) 21.04.11, 18:40
              >
              > Niezle cie nawiedzilo!
              > Gnoja przepraszac,za to ze ma chamskie odzywki.
              >

              Hm.
    • kunnegunnda Re: Szczękę dziś zgubiłam - w szkole ;) 20.04.11, 20:32
      a ty dlaczego sie tak do dzieci odzywasz??? nie potrafisz NORMALNIE zwrocic uwagi, tylko niegrzecznie?
      dla mnie grzecznosc (nie jakis specjalny szacunek) nalezy sie z urzedu nie tylko doroslym, ale i dzieciom. nie bicie czołem w ziemie, bo szanowny dorosły cos mowi, tylko taka podstawowa grzecznosc.
      chwala bogu, ze dzieci sa teraz inne.
      • aniaop Re: Szczękę dziś zgubiłam - w szkole ;) 20.04.11, 20:57
        IMO dziewczynka zachowala sie niegrzecznie, ale przede wszystkim Twoje pytanie do taktownych nie nalezalo. Nigdy nie przyszloby mi do glowy tak sie do kogos odezwac, ani do doroslego, ani do dziecka, obcego dziecka. Malo wychowawcze.
        • zuzanka79 Re: Szczękę dziś zgubiłam - w szkole ;) 20.04.11, 21:12
          aniaop napisała:

          > IMO dziewczynka zachowala sie niegrzecznie, ale przede wszystkim Twoje pytanie
          > do taktownych nie nalezalo.

          Cytuję z wątku
          Dziewczynka X krzyczy do koleżanki. Nie nie krzyczy, drze się.
          Pytam: Marlena czemu tak krzyczysz? Tu nikt nie jest głuchy. Jest tu ktoś głuchy?


          W takim razie jak powinnam zareagować?
          Marlenko czy mogłabyś trochę ciszej? Tak?

          Wiesz co zrobiła by Marlenka? Nawrzeszczałaby mi, że nie bo .... (tysiąc pięćset pierdółkowych problemów o cokolwiek)
          • joa66 Re: Szczękę dziś zgubiłam - w szkole ;) 20.04.11, 21:19
            Wiesz co zrobiła by Marlenka? Nawrzeszczałaby mi, że nie bo .... (tysiąc pięćset pierdółkowych problemów o cokolwiek)



            Jeżeli z góry wiesz jak dziewczynka się zachowa, to nie wiem skąd Twoje zdziwienie jej reakcją?
          • kunnegunnda Re: Szczękę dziś zgubiłam - w szkole ;) 20.04.11, 21:37
            W takim razie jak powinnam zareagować?
            > Marlenko czy mogłabyś trochę ciszej? Tak?
            >

            noo, dokladnie tak- ew. marlenko, prosze nie wrzeszcz tak.
            jedynka za umiejetnosc komunikowania
            a kto ty wogole jestes, zeby dzieciom w szkole zwracac uwage?
          • jakw Re: Szczękę dziś zgubiłam - w szkole ;) 20.04.11, 23:04
            zuzanka79 napisała:
            >
            > W takim razie jak powinnam zareagować?
            > Marlenko czy mogłabyś trochę ciszej? Tak?
            Tak mniej więcej.
            >
            > Wiesz co zrobiła by Marlenka? Nawrzeszczałaby mi, że nie bo .... (tysiąc pię
            > ćset pierdółkowych problemów o cokolwiek)
            No to ci ta 2-ga odpowiedziała, a teraz i tak się czepiasz ich obu.
      • zuzanka79 Re: Szczękę dziś zgubiłam - w szkole ;) 20.04.11, 21:08
        Przecież zapytałam dlaczego tak krzyczy. Nie odpowiedziała więc stwierdziłam że nikt nie jest głuchy po czym zapytałam czy może jednak ktoś jest, że to upoważnia Marlenę do darcia się na cały regulator.
        • yazaman Re: Szczękę dziś zgubiłam - w szkole ;) 20.04.11, 21:33
          Bezczelność czy niewłaściwe zachowanie dzieci zdarza się i owszem mniej więcej tak często jak bezczelność czy niewłaściwe zachowanie dorosłych. Ot, wzorce... Nie pochwalam zachowania dziewczynki ale Twojego pytania, oceny dziewczynki i całego sposobu zwrócenia uwagi też nie smile
          Kiedyś byłam świadkiem takiej scenki: dorosły czekał na windę, obok stali dwaj 5-6 latkowie i odbijali sobie piłkę, jeden z nich cofnął się dość gwałtownie i wpadł na dorosłego. Dorosły zapytał: "I co?" a mały na to: "I ch...j". Wiecie, że nikt z dorosłych, ani mężczyzna, ani ja nie zareagowaliśmy w żaden sposób? Zatkało nas kompletniesmile Czy należało mieć pretensję do dzieciaka? Cóż, sam tego nie wymyślił...
          • maksimum Re: Szczękę dziś zgubiłam - w szkole ;) 21.04.11, 06:55
            yazaman napisała:

            > Kiedyś byłam świadkiem takiej scenki: dorosły czekał na windę, obok stali dwaj
            > 5-6 latkowie i odbijali sobie piłkę, jeden z nich cofnął się dość gwałtownie i
            > wpadł na dorosłego. Dorosły zapytał: "I co?" a mały na to: "I ch...j". Wiecie,
            > że nikt z dorosłych, ani mężczyzna, ani ja nie zareagowaliśmy w żaden sposób? Z
            > atkało nas kompletniesmile Czy należało mieć pretensję do dzieciaka? Cóż, sam tego
            > nie wymyślił...
            ---------
            Oczywiscie ze tak,przeciez 6 latkowie wiedza co mowia a powtarzaja wzorce z domu i ulicy.
            Jesli sie nie bedziesz chamstwu przeciwstawial,to bedziesz go mial coraz wiecej.
            Gnoje obrazili doroslego i nic nie zrobiliscie,a jakby okradli doroslego,to tez byscie nic nie zrobili?
            Widocznie wam taki system wychowania pasuje.
            • yazaman Re: Szczękę dziś zgubiłam - w szkole ;) 21.04.11, 13:05
              > Gnoje obrazili doroslego i nic nie zrobiliscie,a jakby okradli doroslego,to tez
              > byscie nic nie zrobili?
              > Widocznie wam taki system wychowania pasuje.

              ?

              Rozumiem, że nie doczytałeś/łaś albo nie zrozumiałeś/łaś, że nas 'zatkało', a nie że olaliśmy sprawę i dlatego nikt się nie odezwał. To jest różnica, wiesz?

              A skoro dorosły dzieci określa słowem 'gnoje' to jak ma mówić dziecko i skąd ma wiedzieć co to szacunek?
        • jakw Re: Szczękę dziś zgubiłam - w szkole ;) 20.04.11, 23:26
          zuzanka79 napisała:

          > Przecież zapytałam dlaczego tak krzyczy. Nie odpowiedziała
          Jeśli na wymyślanie odpowiedzi "dlaczego krzyczysz" dałaś ze 2 sekundy (z opisu sytuacji w 1-szym poście nie wynika , że wogóle jakiś czas dałaś), po czym przeszłaś do ataku "krzyczysz, bo jest tu ktoś głuchy?" to ja taki tekst odebrałabym jednak jako dość agresywny. Więc nie dziw się, że dostałaś kontrę ze strony najmniej spodziewanej.

          > więc stwierdziłam że nikt nie jest głuchy po czym zapytałam
          > czy może jednak ktoś jest, że to upowa
          > żnia Marlenę do darcia się na cały regulator.
          A czy ktoś upoważnił cię do zwracania uwagi dzieciom za to, że krzyczą? Była przy tym pani nauczycielka?
          • zuzanka79 Re: Szczękę dziś zgubiłam - w szkole ;) 21.04.11, 08:04
            jakw napisała:

            > A czy ktoś upoważnił cię do zwracania uwagi dzieciom za to, że krzyczą? Była p
            > rzy tym pani nauczycielka?

            Tak, to było zaraz na początku przerwy między jedną lekcją a drugą, przyszłam po część dekoracji na apel, i przyniosłam transparenty na sejmik ekologiczny który już w środę. A że co cenniejsze elementy zostały zdeponowane w pokoju nauczycielskim wychowawczyni po nie poszła prosząc mnie, bym podczas jej nieobecności przypilnowała dzieci. Nie było jej może ze 2 minuty . Chłopcy gonili dookoła ławek chciałam im powiedzieć, ze mogą sobie krzywdę zrobić jak krzesło się przewróci i ktoś na nie wpadnie, ale nie dałam rady w tym wrzasku.
            • franula Re: Szczękę dziś zgubiłam - w szkole ;) 21.04.11, 08:47
              niestety bez wdaawania sie w syskusje o tej konkretenj sprawie - to moja obserwacja klas w podstawówce - dzieci są teraz bezpośrednie do chamstwa włącznie a dorośli nawet obcy są traktowani identycznie jak koleżanki z klasy

              a rodzice często nie reagują
              np. rozmowa w sztani 2 dzieci, 2 mamy, jedno dziecko zwraca sie do mnie bardzo bezpośrednio, rodzic nie reaguje

              nie chodzi o jakieś represje tylko podstawowe uczenie dobrego wychowania, zachowania obowiązujących form grzecznościowych -

              wychowaczyni na zebraniu pwoiedziała "niektóre dzieci są ze mną na ty"
            • jakw Re: Szczękę dziś zgubiłam - w szkole ;) 23.04.11, 03:52
              zuzanka79 napisała:
              > Chłopcy gonili dookoła
              > ławek chciałam im powiedzieć, ze mogą sobie krzywdę zrobić jak krzesło się prz
              > ewróci i ktoś na nie wpadnie, ale nie dałam rady w tym wrzasku.
              No ale Marlenka jakoś chyba usłyszała twoją mowę? Oraz inne dzieci także?
              Btw nie lepiej było , skoro już weszłaś w rolę pani, powiedzieć: "Marlenko, proszę tak nie wrzeszczeć. Chłopcy proszę nie ganiać się wokół ławek"?
              Z kilku wypraw na basen z II klasą starszej pamiętam, że najlepiej działały krótkie, jasne komunikaty co dany delikwent ma zrobić zamiast dociekania dlaczego delikwent ten już coś zrobił czy czegoś nie zrobił. Czyli: "Honoratko, wkładaj te rajstopy" zamiast np. "Honoratko, dlaczego tak dumasz nad tymi rajstopami? Nogi ci poskręcały się na tym basenie?".
    • waikiki2011 Re: Szczękę dziś zgubiłam - w szkole ;) 20.04.11, 22:27
      Czytam i nie wierzę, jaka jest reakcja rodziców.
      Albo co niektórzy mają problem z czytaniem ze zrozumieniem, albo ktoś z założenia jest wszechwiedzący i nie przyjmuje żadnych argumentów (joa66). Dlaczego liczne grono pedagogiczne, które dość licznie obecne jest na tym forum, nie zabiera głosu ? Obawa, aby nie narazić się na krytykę na forum ?
      Pewnie znają temat z autopsji i ich opinia nie pasowałaby do większości ? Śmiało !
      zuzanka79: Według tego co przeczytałem, wychodzi, że powinnaś pójść do szkoły i przeprosić dziewczynkę Y tongue_out
      Drogie mamy - obrończynie dziewczynki Y, do zobaczenia w poradni za kilka lat wink Tylko nie mówcie wówczas proszę, że zupełnie nie wiecie, dlaczego wasze dziecko skopało staruszkę i że to zapewne wpływ rówieśników, bo Wy zawsze wpajaliście szacunek do innych...
      • morekac Re: Szczękę dziś zgubiłam - w szkole ;) 20.04.11, 23:39
        Drogie mamy - obrończynie dziewczynki Y, do zobaczenia w poradni za kilka lat ;
        Tylko nie mówcie wówczas proszę, że zupełnie nie wiecie, dlaczego wasze dziec
        > ko skopało staruszkę i że to zapewne wpływ rówieśników, bo Wy zawsze wpajaliści
        > e szacunek do innych...

        hmm, mam na stanie 15-latkę. Ale kurcze, jakoś nie bierze się za skopywanie staruszek.
        wręcz przeciwnie. ;-P
        druga też jeszcze tego nie robi.
        • joa66 Re: Szczękę dziś zgubiłam - w szkole ;) 21.04.11, 07:24
          Ja nie zrozumiałam związku między moim (wyróznionym smile dziękuję ) komentarzem, a kopaniem staruszek, ale na wszelki wypadek sprawdziłam buty syna- śladu staruszki niet.




      • maksimum Re: Szczękę dziś zgubiłam - w szkole ;) 21.04.11, 06:59
        waikiki2011 napisała:

        > Drogie mamy - obrończynie dziewczynki Y, do zobaczenia w poradni za kilka lat ;
        > ) Tylko nie mówcie wówczas proszę, że zupełnie nie wiecie, dlaczego wasze dziec
        > ko skopało staruszkę i że to zapewne wpływ rówieśników, bo Wy zawsze wpajaliści
        > e szacunek do innych...

        Szkoda twojego czasu,bo te mamy to jest wlasnmie bazar i magiel i poradnia im nie pomoze.
    • jakw Re: Szczękę dziś zgubiłam - w szkole ;) 20.04.11, 22:32
      Chyba w sumie mogłaś od razu napisać, że dziewczynka X to Marlena wink
      Ale skoro zadałaś pytanie "jest tu ktoś głuchy?" i zgłosiła się dziewczynka twierdząca, że właśnie ona cierpi na taką przypadłość (choć można w to powątpiewać ), to chyba nie masz się co czepiać, że odpowiedziała na pytanie skierowane nie do niej. Bo być może panna jeszcze nie skojarzyła, że istnieje coś takiego jak pytanie retoryczne, na które pytający nie oczekuje odpowiedzi. A skoro bierzesz się do "temperowania" cudzych dzieci to musisz liczyć się z oporem nieznanej tobie materii, więc uważaj na szczękę wink
    • lolinka2 Re: Szczękę dziś zgubiłam - w szkole ;) 20.04.11, 23:06
      Ciekawe nie? małolata powiedziała ci prawdę i miała serdecznie w obcasach czy masz lat 4 czy 40. Palnęłaś głupotę, zwróciłaś uwagę bez szacunku, dostałaś "zwrotkę" w tym samym tonie.

      I czemu się dziwić??? Chyba tylko temu, że się przez lata nie nauczyłaś komunikować bez przemocy.
      • maksimum Re: Szczękę dziś zgubiłam - w szkole ;) 20.04.11, 23:51
        Nie ma sie co dziwic.Zwykle polskie chamstwo.
        Trzebaby te wszystkie pyskate umiescic w jednej klasie a w pozostalych prowadzic normalna nauke,bo te pyskate i tak beda na bazarze pyzami handlowac,a do tego nawet 4 klasy nie sa potrzebne.

        Najgorzej byloby uwziac sie,zeby te pyskate tez skonczyly szkole a moze potem i liceum lub nawet studia.
        • lolinka2 Re: Szczękę dziś zgubiłam - w szkole ;) 20.04.11, 23:58
          Kiedy to nie było ani "polskie chamstwo" (tak, tak - do wynicowania pamiętamy, że mieszkasz w krainie mlekiem i miodem płynącej, w związku z czym wszystko tam jest cacy a tu be), ani pyskowanie - to była odpowiedź dokładnie na poziomie pytania.

          Chamstwem była zaczepka przez dorosłego, właśnie z okazji różnicy poziomów (czyli ewidentnej przewagi - do słabszego każdy frajer potrafi wyskoczyć) oraz faktu, że przykład idzie z góry.

          Maniery damy zarezerwowane są dla dam, jeśli ktoś się odzywa jak przekupna dziewka, należy zmienić płytę i odpowiedzieć mu językiem, który zrozumie.
          • menodo Re: Szczękę dziś zgubiłam - w szkole ;) 21.04.11, 00:34
            Bardzo rezolutna dziewczynka.
            To Twoje "retoryczne" pytanie bylo niestosowne, wrecz chamskie.
            Co to znaczy "czy ktos tu jest gluchy"? Czy gdyby rzeczywiscie byl - uwazasz, ze mozna sie na niego wydzierac, bo i tak nie slyszy?
            Poza Toba, - raczej nikomu nie przeszkadzaly wrzaski w klasie.

            Dziewczynka miala racje. Glupie pytanie - glupia odpowiedz.
    • sabciasal kto sieje wiatr.... 20.04.11, 23:59
      dziecko dopasowało się d twojego tonu- zaczepno-ironicznego. może była faktycznie za bardzo arogancka, ale cóż, gdyby była dorosła, nawet nie zaczęlabys tematu na forum.

      a swoją drogą - głuchota zdarza się dość często, mnie raziłoby takie pytanie, gdybym miała niedosłuch na przykład. To taka sama argancja jak używanie słowa "wsiowy" przy mieszkańcach wsi. moze po tym incydencie będziesz uważać.
    • angazetka Re: Szczękę dziś zgubiłam - w szkole ;) 21.04.11, 00:00
      Na agresję osoby dorosłej dziecko odpowiedziało agresją. Na niegrzeczne pytanie odpowiedziało niegrzeczną odpowiedzią. Niesamowite, doprawdy tongue_out
    • afrikana Re: Szczękę dziś zgubiłam - w szkole ;) 21.04.11, 00:53
      Uważam, ze dostałas dokładnie to, na co zasłużyłaś. Do dorosłych byś się tak nie odezwała, prawda ? Dlaczego nie masz szacunku w stosunku do dzieci a sama go od nich oczekujesz ?
    • zuzanka79 Teraz to ja się nie dziwię 21.04.11, 09:11
      dlaczego jedna nastolatka dźgnęła drugą nożem na przerwie a nauczycielce dyżurującej postawiono zarzut niezareagowania. Może ona zastanawiała się w jaki sposób grzecznie i taktownie, nie naruszając godności osobistej i traktując po partnersku posiadaczkę noża poprosić, by go łaskawie do plecaka schowała.
      Nie dziwię się tym nauczycielom którzy nie raz z bezradności i niemocy rozkładają bo im argumentów brak by dzieci do porządku doprowadzić. I tym którym kosz na śmieci na głowie wylądował też się nie dziwię.
      Ja się od dziś dziwię, że rodzice nie reagują przed szkołą i na placu zabaw jak dzieci się wyzywają, dokuczają sobie, prowokują do bijatyk, plują, popychają itp. Nie dziwię się od dziś panu woźnemu, że nie reaguje na takie same zachowania w szatni.
      No nic. Obejdę się jakoś przez święta bez szczęki.
      • kunnegunnda a ja sie dziwie 21.04.11, 09:19
        bo uogólniasz sama nie potrafisz sie zachowac, masz problemy w komunikowaniu, nie potrafisz, skoro uwazasz ze tak nalezy, NORMALNIE i w sposób akceptowany społecznie zwrócic dziecku uwagi.
        odpuść, kup sobie nowa szczeke, i rzadziej bywaj w szkole, bo wyraznie do wychowywanie cudzych dzieci nie masz legitymacji i umiejetnosci
        • menodo Re: a ja sie dziwie 21.04.11, 10:51
          Kup sobie nowa szczeke i nie zadawaj wiecej glupich pytan typu: czy ktos tu jest gluchy, slepy, kulawy - ani dzieciom, ani doroslym - albo zafunduj sobie dobrej jakosci implanty.
      • mallard Zuzanko! 21.04.11, 09:19
        Po prostu chamy wychowują chamów.
        Tak było od zawsze, a dzisiaj dodatkowo chamy mają jeszcze podbudowę ideologiczną i ochronę prawną.
        Wszystko.
      • jola_ep Re: Teraz to ja się nie dziwię 21.04.11, 09:32
        > dlaczego jedna nastolatka dźgnęła drugą nożem na przerwie a nauczycielce dyżuru
        > jącej postawiono zarzut niezareagowania.

        Bo jak szkoła ukarze nauczyciela, to staje się tym samym "na zewnątrz" "czysta" (zareagowaliśmy, winni zostali ukarani, życie może toczyć się dalej)

        Gratuluję Ci wiary, że potrafiłabyś w takiej sytuacji zdążyć zareagować tak, aby nikomu nie stała się krzywda. Bo nie sądzisz chyba, że wydzierając się coś byś zyskała? Ja w tym momencie czuję dużo pokory, mistrzem w stylu filmowego Jean-Claude Van Damma nie jestem.

        Z tego co wiem (choć może się mylę), na dyżurze były dwie nauczycielki. Jedna poleciała po pomoc, druga została. Kogoś ukarać musiano. A ta pierwsza coś zrobiła.

        I dodam, że osobiście nam ogromny szacunek do wielu świetnych nauczycieli - których znam (uczących moich dzieci). I którzy sobie doskonale radzą w tej sytuacji w jakiej się znaleźli.
        Zresztą byłaś w tej roli przez jakąś minutę - i jak sobie poradziłaś??? Trochę pokory.

        Wychowuję swoje dzieci. Staram się nie oceniać i nie krytykować wychowania innych.
        Zobaczyłaś jak wygląda realny świat...

        Można teraz albo narzekać, albo próbować go zmienić. A jak mawiał kiedyś pewien rekolekcjonista: możesz zmienić świat, wystarczy, że zaczniesz od siebie.

        Pozdrawiam
        Jola
        • nangaparbat3 Re: Teraz to ja się nie dziwię 21.04.11, 16:23
          >
          > Można teraz albo narzekać, albo próbować go zmienić. A jak mawiał kiedyś pewien
          > rekolekcjonista: możesz zmienić świat, wystarczy, że zaczniesz od siebie.
          >

          Chcesz zmienić swój świat na lepsze? Zaciągnij kredyt gotówkowy w banku WBK.

          No jakoś tak to brzmi - moja ostatnio ulubiona reklama.

          Też pozdrawiam wink
      • angazetka Re: Teraz to ja się nie dziwię 21.04.11, 10:19
        A ja się dziwię, że ktoś, kto nie umie zachować się kulturalnie (albo uważa, że wobec dziecka nie warto), tak jojczy nad upadkiem obyczajów.
      • 3-mamuska Re: Teraz to ja się nie dziwię 21.04.11, 23:30
        zuzanka79 napisała:

        > dlaczego jedna nastolatka dźgnęła drugą nożem na przerwie a nauczycielce dyżuru
        > jącej postawiono zarzut niezareagowania. Może ona zastanawiała się w jaki sposó
        > b grzecznie i taktownie, nie naruszając godności osobistej i traktując po partn
        > ersku posiadaczkę noża poprosić, by go łaskawie do plecaka schowała.
        > Nie dziwię się tym nauczycielom którzy nie raz z bezradności i niemocy rozkłada
        > ją bo im argumentów brak by dzieci do porządku doprowadzić. I tym którym kosz n
        > a śmieci na głowie wylądował też się nie dziwię.
        > Ja się od dziś dziwię, że rodzice nie reagują przed szkołą i na placu zabaw ja
        > k dzieci się wyzywają, dokuczają sobie, prowokują do bijatyk, plują, popychają

        > No nic. Obejdę się jakoś przez święta bez szczęki.

        A mnie sie wydaje,ze rodzice poprostu przesadzaja,bo mysly mieli takich nauczycieli ze wymagali szacunku a nam go nie okazywali .
        Ja mialam nauczycielke od histori ze bila po glowie i darla zeszyty ,na strzepy obrazala.
        Tylko jedna nauczycielka ktora uczyla mnie w podstawowce byla ok i to wychowawczyny.

        NIestety nauczyciele jak i rodzice ktorzy pomagaja w szkole, mysla ze sa lepsi ode innych.
        Znam kilka babek z UK ktore sa nauczycielkami w polskiej szkole,co za babsztyle,normalnie jak za komuny.One najlepiej wszystko wiedza i tylko ich trzeba sluchac.
        Mam porownie jak zachowuja sie nauczyciele moich dzieci z angielskich szkol a jak one.

        Ale powiem ci tak ze ja pamietam jak panie z komitetu rodzicielskiego chcialy nas wychowywac to sie buntowalismy, ale jak nasza wychowawczyni cos powiedziala to bylo swiete.
        Ona wszystko wiedziala, nawet jak jej dzieci spedzaja wolny czas,jak kolega zlamal reke,ze inny jechal slalomem srodkiem ulicy.I do niej mielismy szacunek,ale jak ktos przychodzil do klasy na chwile to mielismy go gdzies.

        > itp. Nie dziwię się od dziś panu woźnemu, że nie reaguje na takie same zachowan
        > ia w szatni.

        Ale co z tego ze w szatni dzieci krzyczaly,przeciez to nie klasa ,nie badzmy tacy nadeci.
        Szkoda ze nie widzials u nas jak wyglada dostanie sie do szatni,jak i w podstawowce tak i licelum.
        jakie wrzaski i krzyki przepychanki.
      • malila Hy, hy, hy;) Wobec tego kradzieże 21.04.11, 23:55
        wynikają z tego, że uczniowie nie pozwalają na rekwirowanie ich własności. A ośmieszające filmiki na youtube pojawiają się z powodu braku zgody na ośmieszanie dzieci przez dorosłych.
        Masz dość interesujący sposób argumentowania.
        Tak, na pewno dźgające nastolatki to efekt tego, że Zuzanka nie dostała wystarczającego wsparcia dla swojej arogancji i nieuprzejmych czy raczej impertynenckich odzywek wobec słabszych.
    • mamusia1999 Re: Szczękę dziś zgubiłam - w szkole ;) 21.04.11, 10:30
      IMO byla to od poczatku niezbyt uprzejma przepychanka i niestety ty ja zaczelas, koniec koncow, agresywna/autorytarna odzywka. tak bywa, ja tez mam niska tolerancje na wrzaski.
      szczytem sztuki dojrzalej komunikacji byloby pewnie osobiste podejscie do Marleny z tekstem "Marlena, chce cos powiedziec a nie moge, bo nawet ja sama siebie nie slysze. Chce zebys byla cicho i tez posluchala". byc moze Marlena odpowiedzialaby " a ja nie chce", ale moze przestalaby sie drzec, gdyby nie, pozostaloby li tylko wyprowadzic ja z klasy.
    • zawilec1 Re: Szczękę dziś zgubiłam - w szkole ;) 21.04.11, 13:09
      Świeża, autentyczna scenka z cmentarza. Matka sprzatała grób, jej syn / około 15-16 lat/ komentuje / nie pomaga/ co matka robi, wtrącając co chwilę kur...

      Ja: Przestań klnąć
      On: Żyję w wolnym kraju i mogę mówić co chcę
      Ja: Nie masz racji, w miejscu publicznym to wykroczenie.
      On: Skończyłem z tobą dyskusję...
      Ja: Warto by zakończyć słowem przepraszam
      On: Pogięło cię

      Matka słowem się nie odezwała, ale chłopak wiecej nie przeklnął.
      Typowe zachowanie dzieciaka, jakich obecnie mamy bezliku, które "zna" swoje prawa, za nic ma prawa innych. W naszym kraju okłamujemy samych siebie nazywając bezczelne, arogancke zachowania asertywnymi i je usprawiedliwiając. Nie dziwimy się, ze w naszym kraju relacje miedzy ludzmi sa beznadziejne.
      I nie przekonacie mnie, ze gdybym dodała słówko proszę to rekacja chłopaka była inna.
      I bardzo dobrze Zuzanka, ze zareagowałas, bo lepsza tak reakcja niz żadna.
      • afrikana Re: Szczękę dziś zgubiłam - w szkole ;) 21.04.11, 13:45
        > I bardzo dobrze Zuzanka, ze zareagowałas, bo lepsza tak reakcja niz żadna.

        Podpowiem tylko, ze reagować można na rózne sposoby. Nie trzeba robić tego zaczepnie i po chamsku. To, ze komuś w tym wątku nie spodobała sie forma czy treść wypowiedzi autorki, wcale nie oznacza, że sam by nie zareagował wcale. Za napastliwą odpowiedź nalezy spodziewać się napastliwej. A można było to zrobić zupełnie inaczej i założę sie, ze nie trzeba byłoby zbierać szczęki z podłogi. Jakby ktoś się do mnie odezwał tak jak autorka wątku, też zareagowałabym obronnie i równie nieprzyjemnie.

        Osobiście nie rozumiem też, jak można zwykłe szkolne krzyki, które sa normą podczas przerwy (odreagowanie tak samo jak bieganie chłopaków) wrzucać do jednego wora z agresją. Dla mnie to jednak nie to samo. Trzeba reagować adekwatnie do sytuacji. Nie porównujmy sytuacji, w których komuś się dzieje krzywda do zwykłych dziecięcych zachowań typowych dla wieku.
        • zawilec1 Re: Szczękę dziś zgubiłam - w szkole ;) 21.04.11, 14:09
          ...Dziewczynka X krzyczy do koleżanki. Nie nie krzyczy, drze się...
          ...jak można zwykłe szkolne krzyki, które sa normą pod czas przerwy (odreagowanie tak samo jak bieganie chłopaków) wrzucać do jednego wora z agresją...
          "Norma", która powoduje bóle glowy , uszkodzenia słuchu i wypadki, "norma", która przenosi sie do komunikacji, na klatki schodowe i innych miejsc publicznych. Cała masa dzieci bardzo źle sie czuje w szkole spowodu nadmiernego hałasu i poczucia braku bezpieczenstwa na przerwach.I co nimi? Z ich prawami?
          Zuzanka na dziecko nie nakrzyczała, nie ubliżyła, nie szarpała- zareagowała zupełnie zwyczajnie; dobrze wychowane dziecko, w takiej sytuacji by się zreflektowało. Te uczennice nawet na bardzo grzeczną i właściwie sformułowaną uwagę zachowałyby sie prowokująco. Znają i rozumieją normy /nauczono je/, ale uważają, że nie muszą ich przestrzegać /też je tego nauczono/. To powszechne zjawisko.
          • zuzanka79 Re: Szczękę dziś zgubiłam - w szkole ;) 21.04.11, 14:14
            zawilec1 - przywracasz mi wiarę w ludzi wink
            • angazetka Re: Szczękę dziś zgubiłam - w szkole ;) 21.04.11, 15:12
              Trzeba było w pierwszym poście zaznaczyć, że chcesz tylko głosów popierających twoje zdanie wink
          • jakw Re: Szczękę dziś zgubiłam - w szkole ;) 23.04.11, 04:06
            zawilec1 napisała:

            > Zuzanka na dziecko nie nakrzyczała, nie ubliżyła, nie szarpała- zareagowała zup
            > ełnie zwyczajnie;
            Czy odezwałabyś się w taki sposób do człowiek dorosłego?

            >Te uczennice nawet na bardzo grzeczną i właściwie sformułowaną uwagę zach
            > owałyby sie prowokująco.
            Sorry, ale to nie była uwaga tylko pytanie. Więc nie była to właściwie sformułowana uwaga. W dodatku było to pytanie mało grzeczne , mało kulturalne i prowokujące.
            Prawdopodobnie lepszy rezultat byłby po powiedzeniu: "Marlena,proszę nie krzyczeć".

            >Znają i rozumieją normy /nauczono je/, ale uważają, że
            > nie muszą ich przestrzegać /też je tego nauczono/. To powszechne zjawisko.
            Oczywiście, że to powszechne zjawisko. Przecież każdy kierowca został nauczony, że powinno się jeździć zgodnie z przepisami i znakami drogowymi. I jak któryś z tych kierowców uważa, że powinien jechać zgodnie ze znakiem ograniczenia prędkości to po prostu stwarza zagrożenie na drodze. Przy czym kierowcy to nie 8-letnie dzieci...
        • zuzanka79 Re: Szczękę dziś zgubiłam - w szkole ;) 21.04.11, 14:11
          afrikana napisała:

          > Osobiście nie rozumiem też, jak można zwykłe szkolne krzyki, które sa normą pod
          > czas przerwy (odreagowanie tak samo jak bieganie chłopaków) wrzucać do jednego
          > wora z agresją. Dla mnie to jednak nie to samo.

          Wierz mi, to nie były zwykłe szkolne krzyki. Te nie robią na mnie najmniejszego wrażenia.
          Marlena stała jakiś metr ode mnie, widziała mnie zapewne. Ale drąc się w niebogłosy wrzeszczała na inną koleżankę w taki sposób, że pewnie gdybym się nie odezwała to by jej najnormalniej w świecie przyłożyła.
          Nie miałam czasu się zastanawiać czy grzecznie, czy łagodnie, czy jak.

          > Trzeba reagować adekwatnie do s
          > ytuacji. Nie porównujmy sytuacji, w których komuś się dzieje krzywda do zwykłyc
          > h dziecięcych zachowań typowych dla wieku.

          Czyli gonienie się między ławkami i zastawianie przejścia krzesłami które z impetem wywracają się na podłogę to też jest zachowanie typowe dla tego wieku. I wywalanie CUDZYCH przyborów szkolnych z ławki przy ucieczce oraz deptanie ich przez goniącego to też jest zachowanie typowe dla tego wieku?
          A co z bezpieczeństwem dzieci podczas przerwy i poszanowanie cudzej własności?
          Pewnie nic. Nie moje małpy nie mój cyrk tak?. Przecież to takie typowe uncertain

          I proszę niech mi tu ktoś dokładnie napisze co ja powinnam zrobić w tej sytuacji kiedy nie było czasu na to by się zastanawiać co zrobić?
          Teraz to się dobrze mówi i łatwo ocenia - po fakcie.
          • afrikana Re: Szczękę dziś zgubiłam - w szkole ;) 21.04.11, 14:44
            > Czyli gonienie się między ławkami i zastawianie przejścia krzesłami które z imp
            > etem wywracają się na podłogę to też jest zachowanie typowe dla tego wieku. I w
            > ywalanie CUDZYCH przyborów szkolnych z ławki przy ucieczce oraz deptanie ich pr
            > zez goniącego to też jest zachowanie typowe dla tego wieku?


            Z twoich drastycznych opisów W TYM POŚCIE wynika, że w takim razie to nie problem jednej Marleny a całej klasy, która zachowuje się jednym słowem jak dzicz. Dlaczego więc skupiłas swoją uwagę i cały wątek tylko na krzyku i zachowaniu jednej dziewczynki, która w gruncie rzeczy nie zagrażała zdrowiu i zyciu reszty uczniów, skoro w klasie działy się o wiele bardziej niebezpieczne sytuacje wymagające interwencji ? Łatwiej zrugać jedną dziewczynkę, niż wziąć się za niebezpieczne zachowanie reszty klasy ? I jakim cudem, skoro było tak głośno, byłaś w stanie zadać klasie pytanie w stylu: czy ktoś jest tutaj głuchy ? i sklecić tak rozbudowane zdanie, a nie byłas w stanie zareagować na zachowanie zdziczałej sfory demolującej klasę i zagrażającej życiu i zdrowiu reszty ? Dlaczego bardziej zdziwiła cię odzywka jednej dziewczynki niż agresja i skandaliczne zachowanie większej ilosci dzieci ?

            I jeszcze jedno: skoro w klasie działy się takie cyrki jak opisujesz, biegi, krzyki, wywalanie cudzych rzeczy i szuranie krzesłami, to nie dziwi mnie, ze dziewczynka krzyczła do innej, skoro było tak głośnosmile Co innego, gdyby reszta siedziła jak myszki grzecznie w ciszy w ławkach. Ale skoro było ogólny rozgardiasz i harmider, to co się jej dziwiszsmile

            > I proszę niech mi tu ktoś dokładnie napisze co ja powinnam zrobić w tej sytuacj
            > i kiedy nie było czasu na to by się zastanawiać co zrobić?
            W takiej sytuacji jak opisałaś, nie ma czasu na wdawanie się w dyskusje z jedną krzyczącą dziewczynką i analizowanie jej, podczas gdy reszta demoluje salę i stanowi zagrożenie dla innych. Nalezy wtedy zareagowac stanowczo na forum klasy i skierować prośby o ciszę i odpowiednie zachowanie CAŁEJ KLASY a nie jednej dziewczynki. Gdybyś tak zrobiła, zwróciłabyś uwagę wszystkich, a nie jednej osoby, która na dodatek poczuła się zapewne niesprawiedliwie zaatakowana, skoro reszta rozrabiała jeszcze bardziej, a czepnęłas sie w pierwszym rzędzie jej.
            • zuzanka79 Re: Szczękę dziś zgubiłam - w szkole ;) 21.04.11, 15:30
              afrikana napisała:

              > I jeszcze jedno: skoro w klasie działy się takie cyrki jak opisujesz, biegi, kr
              > zyki, wywalanie cudzych rzeczy i szuranie krzesłami, to nie dziwi mnie, ze dzie
              > wczynka krzyczła do innej, skoro było tak głośnosmile Co innego, gdyby reszta sied
              > ziła jak myszki grzecznie w ciszy w ławkach. Ale skoro było ogólny rozgardiasz
              > i harmider, to co się jej dziwiszsmile

              OMG uncertain W klasie nie dział się żaden armagedon, dzieci wychodziły na przerwę, ile ich zostało w klasie nie wiem, może 9 może 7, nie pamiętam, dwóch chłopców zaczęło się gonić między ławkami ale ponieważ drąca się przede mną Marlena uniemożliwiła mi zwrócenie im uwagi by tego nie robili bo to jest niebezpieczne, chciałam najpierw ją uciszyć. Kiedy Marlena umilkła w klasie już był względny spokój.

              A zresztą, następnym razem nawet gdyby mieli się pozabijać udam, że nie widzę i nie słyszę zgodnie ze śląskim powiedzeniem ' zrób sie gupi przyidziesz frei" wink
              • angazetka Re: Szczękę dziś zgubiłam - w szkole ;) 21.04.11, 15:42
                > OMG uncertain W klasie nie dział się żaden armagedon

                Ustal wersję, w poprzedniej było coś o niszczeniu cudzej własności i ogólnej demolce.
              • morekac Re: Szczękę dziś zgubiłam - w szkole ;) 21.04.11, 16:01
                następnym razem nie dawaj się wrobić w zostawanie z dziećmi w klasie. Bo każde z nich Z OSOBNA może być całkiem sensowne, ale razem z reguły są okropni. wink
                • jakw Re: Szczękę dziś zgubiłam - w szkole ;) 23.04.11, 04:11
                  morekac napisała:

                  > następnym razem nie dawaj się wrobić w zostawanie z dziećmi w klasie. Bo każde
                  > z nich Z OSOBNA może być całkiem sensowne, ale razem z reguły są okropni. wink
                  Tak jest. I do zapanowania nad nimi potrzeba osoby z odpowiednimi zdolnosciami i uprawnieniami wink
            • scher Re: Szczękę dziś zgubiłam - w szkole ;) 21.04.11, 17:27
              afrikana napisała:

              > Z twoich drastycznych opisów W TYM POŚCIE wynika, że w takim razie to nie problem
              > jednej Marleny a całej klasy, która zachowuje się jednym słowem jak dzicz.
              > Dlaczego więc skupiłas swoją uwagę i cały wątek tylko na krzyku i zachowaniu jednej
              > dziewczynki

              Bo takie są zalecenia dla skutecznych wychowawców pracujących z grupą. Mów naraz tylko do jednego dziecka. Nie przekrzykuj klasy. Najpierw zdyscyplinuj dwie-trzy najgłośniejsze osoby, reszta ucichnie sama.
          • scher Spokojnie 21.04.11, 15:02
            zuzanka79 napisała:

            > I proszę niech mi tu ktoś dokładnie napisze co ja powinnam zrobić w tej sytuacj
            > i kiedy nie było czasu na to by się zastanawiać co zrobić?
            > Teraz to się dobrze mówi i łatwo ocenia - po fakcie.

            Twoja reakcja była najnaturalniejsza pod słońcem. Podjęłaś próbę skorygowania niewłaściwego zachowania dziecka, każdy dorosły ma takie prawo. Odzywka dziewczynki zdecydowanie chamska, świadcząca o zupełnym braku dobrego wychowania i szacunku do starszych, Twoje oburzenie jest zrozumiałe. Gdyby moje dziecko tak postąpiło, wyciągnąłbym zdecydowane konsekwencje. Nie dopatruję się w Twoich słowach skierowanych do dziecka przekroczenia granic dobrego smaku, zwyczajna sztuczka erystyczno-pedagogiczna usprawiedliwiona okolicznościami.

            Nie przejmuj się zarzutami niektórych osób. To forum jest lewicowo zideologizowane smile
            Niestety tak rozumujących rodziców jest coraz więcej, w rezultacie mamy coraz więcej dzieci odnoszących się bez szacunku do dorosłych.
            • menodo Re: Spokojnie 21.04.11, 15:18
              Serio uwazasz, ze pytanie " czy ktos tu jest gluchy? " bylo pytaniem "wychowawczym'?

              Moje watpliwosci wobec reakcji autorki watku nie wynikaja z zalozenia, ze dzieciom "wszystko wolno".
              Nigdy nie slyszalam, aby moje dorosle juz dzieci kiedykolwiek/gdziekolwiek sie "wydzieraly" czy zachowywaly po chamsku, natomiast zdarzalo im sie protestowac przeciwko niestosownym, glupim czy niesprawiedliwym zachowaniom doroslych i w takich sytuacjach zawsze mialy moje wsparcie.
              • scher Re: Spokojnie 21.04.11, 17:22
                menodo napisała:

                > Serio uwazasz, ze pytanie " czy ktos tu jest gluchy? " bylo pytaniem "wychowawczym'?

                W tym kontekście było to pytanie retoryczne, miało poprzeć tezę, że nie trzeba wrzeszczeć, bo z pewnością nikt nie jest głuchy. Swoim dzieciom zawsze tłumaczę takie konteksty. Mają nie tylko słuchać starszych w sensie dosłownym, ale też w razie potrzeby mają obowiązek czytać między wierszami, żeby jak najdokładniej zrozumieć, o co dorosłemu chodzi.

                Reakcja opisywanych dziewczynek jest reakcją głęboko, patologicznie nienormalną.
                • joa66 Re: Spokojnie 21.04.11, 19:37
                  W tym kontekście było to pytanie retoryczne, miało poprzeć tezę, że nie trzeba
                  > wrzeszczeć, bo z pewnością nikt nie jest głuchy


                  Rozumiem, że kiedy zuzanka wchodzi do pokoju swojego dyrektora, który akurat rozmawia z kims i podnosi głos , też zadaje mu takie pytanie retoryczne?
                  • scher Źle rozumiesz 21.04.11, 19:40
                    joa66 napisała:

                    > Rozumiem, że kiedy zuzanka wchodzi do pokoju swojego dyrektora, który akurat ro
                    > zmawia z kims i podnosi głos , też zadaje mu takie pytanie retoryczne?

                    Nie, bo dyrektor stoi od niej wyżej w hierarchii społecznej i taka poufałość byłaby nie na miejscu.
                    • joa66 Re: Źle rozumiesz 21.04.11, 20:23
                      joa66 napisała:

                      > Rozumiem, że kiedy zuzanka wchodzi do pokoju swojego dyrektora, który akurat ro
                      > zmawia z kims i podnosi głos , też zadaje mu takie pytanie retoryczne?

                      Nie, bo dyrektor stoi od niej wyżej w hierarchii społecznej i taka poufałość byłaby nie na miejscu.


                      W sumie wszystko jasne - "poufałość" jest dozwolona wobec obcych stojących nizej w hierarchi społecznej ...
                      • segregatorwpaski Re: Źle rozumiesz 22.04.11, 12:05
                        A może:
                        ...dziewczynka uznała zwracającą jej osobę jako obcą i stojącą niżej w hierarchii społecznej.
                        No bo w końcu obca baba i do tego nie na 'swoim' terytorium tzn. nie nauczyciel, i nie pracownik szkoły, i nie uczeń - ktoś 'spoza' hierarchii szkolnej w ogóle wink
                        A może:
                        ...ktoś ją w domu uczył, że jeżeli obcy, nawet dorosły jest niegrzeczny to w owej hierarchii społecznej z definicji stoi niżej? wink
                    • totorotot Re: Źle rozumiesz 21.04.11, 23:14
                      > Nie, bo dyrektor stoi od niej wyżej w hierarchii społecznej i taka poufałość by
                      > łaby nie na miejscu.

                      O, to ciekawe. A to od kiedy dziecko jest niżej w hierarchii społecznej niż Zuzanka?
                      • joa66 Re: Źle rozumiesz 22.04.11, 07:00
                        Scher postawił tę kontrowersyjna tezę, aby odwrócił uwagę od rzeczy oczywistej, ale mało twarzowej wink :

                        tacy ludzie jak zuzanka czy scher nie odezwaliby się tak do szefa ze strachu, a nie z szacunku.

                        A wobec dzieci strachu nie odczuwają.
                        • scher Dziękuję 22.04.11, 13:04
                          za tak celną forumową analizę moich uczuć i emocji w relacjach z szefami i innymi ludźmismile
                          Kończyłaś jakieś studia telepsychoanalizy, czy jesteś po kursach?

                          W sumie nieważne - jeżeli masz na to jakikolwiek papier, ustal stawkę (rynkową oczywiście) i prześlij mi numer konta. Ze zwykłej wdzięczności ci zapłacę smile
                          • joa66 Re: Dziękuję 22.04.11, 14:01
                            Nie trzeba, to prezent smile

                            p.s. jakikolwiek papier mam wink
                            • scher Re: Dziękuję 22.04.11, 14:06
                              joa66 napisała:

                              > p.s. jakikolwiek papier mam wink

                              Musi być mocno jakikolwiek smile
                              No ale darowanemu koniowi... wink
                    • jakw Re: Źle rozumiesz 23.04.11, 04:25
                      scher napisał:
                      > Nie, bo dyrektor stoi od niej wyżej w hierarchii społecznej i taka poufałość by
                      > łaby nie na miejscu.
                      Ale jakby dyrektor spytał Zuzanki : "Co tak głośno rozmawiasz przez telefon? Z głuchym rozmawiasz?" to byłoby ok?
                • jakw Re: Spokojnie 23.04.11, 04:22
                  scher napisał:

                  > Swoim dzieciom zawsze tłumaczę takie konteksty.
                  >Mają nie tylko słuchać starszych w sensie dosłownym,
                  > ale też w razie potrzeby mają obowiązek czytać między wierszami, żeby jak najdo
                  > kładniej zrozumieć, o co dorosłemu chodzi.
                  Obawiam się jednak, że na poziomie I klasy sp raczej trudno zakładać, że dzieci będą czytać między wierszami dorosłego.

                  > Reakcja opisywanych dziewczynek jest reakcją głęboko, patologicznie nienormalną
                  Ale co patologicznego jest w reakcji Marlenki? Że nie zrozumiała retoryczności pytania i nic nie odpowiedziała? Ale chyba mało które dziecko zrozumiało , że to pytanie retoryczne, bo Zuzanka pisała: "inne dzieci na moje zapytanie kręciły przecząco głowami". (btw chyba aż tak głośno nie było skoro pytanie dotarło do innych dzieci).
                  A może zrozumiała to tylko dziewczynka Y i udzieliła odpowiedzi ... retorycznej.
                • dorry Re: Spokojnie 23.04.11, 21:06
                  > W tym kontekście było to pytanie retoryczne, miało poprzeć tezę, że nie trzeba
                  > wrzeszczeć, bo z pewnością nikt nie jest głuchy.
                  Znam osobę, która podobnie myślala. Do czasu gdy na swoje "retoryczne" pytanie - Jak leziesz, ślepy jesteś - usłyszała całkiem serio wypowiedziane - Tak
                  Nie życzę Ci podobnego przeżycia, choć może by się przydało.
          • totorotot Re: Szczękę dziś zgubiłam - w szkole ;) 21.04.11, 15:54
            Jak ktoś mi coś podaje, automatycznie i bezmyślnie mówię 'dziękuję', wychodząc, bezmyślnie żegnam sę 'do widzenia'. Podobnie w wielu sytuacjach zachowuję się z kuruazją jednocześnie w myślach planując wieczorne wygibasy z małżonkiem. Jestem odbierana jako osoba bardzo uprzejma i kulturalna (w realu klnę znacznie rzadziej niż na forach). Tak więc gdy zadajesz pytanie:

            >kiedy nie było czasu na to by się zastanawiać co zrobić?

            To moja odpowiedź brzmi: jeśli byś była choć odrobinę mniej prostacka, a więcej empatyczna, trochę mniej zadufana z sobie, owinięta tymi girlandami ku chwale ojczyzny, a bardziej życzliwa, to odpowiednia odpowiedź sama wypłynęłaby Ci z ust.
            • verdana Re: Szczękę dziś zgubiłam - w szkole ;) 21.04.11, 17:33
              Skad dzieci uczął się chamskich odzywek? Od dorosłych.
              Dlaczego dorosli uwazają, ze niegrzeczne zwrócenie się do dziecka jest jak najbardziej ich prawem i że na takie odezwanie się, dziecko powinno odpowiedzieć grzecznie? Cóż, człowiek, niezaleznie od wieku jest tak skonstruowany, ze grzecznie odpowiada na grzeczne uwagi i zazwyczaj niegrzecznie - na chamstwo.
              Powiedzienie "Glucha jesteś", "Nikt nie jest głuchy"- jest zresztą czymś więcej niż brakiem wychowania - jest niewychowawcze bez porównania bardziej niż krzyczenie do koleznaki, które choć przykre, z moralnością nie ma nic wspólnego.
              Robiacem coś głupiego chłopcu powiedziałabyś "Chyba nie jesteś Downem?".
              • totorotot Re: Szczękę dziś zgubiłam - w szkole ;) 21.04.11, 17:44
                > Robiacem coś głupiego chłopcu powiedziałabyś "Chyba nie jesteś Downem?".

                I oby zadne z dzieci nie miało rodzenstwa "downa" albo "głuchego", bo -jak wiadomo-wszelkie złe, głupie, głośne zachowania są ich domeną. Jak ktoś się drze-od razu wiadomo, że głuchy. Jak coś źle robi-wiadomo, że down. Zuzanka natomiast propaguje "normalność". Jak ktoś chodzi do psychologa, albo jak ktoś do psychologa pośle niedajboże swoje dziecko, od razu Zuzanka WIE. WIE, że ma do czynienia z patologią, niedorastającą do pięt Zuzance, która jako żywo i nikt z jej rodziny bliższej i dalszej trzy pokolenia wstecz, nigdy przenigdy nie musiała się zniżyć do wizyty u psychologa i NIE BĘDZIE nigdy takiej potrzeby, takmidopomozbog. Zuzanka również nie ma w rodzinie głuchych, a poznać to można po tym, ze Zuzanka mówi normalnym głosem. Zuzanka stroi klasę na Wielkanoc. Przygotowuje wierszyki na apele. Rysuje ozdóbki na drzwiach klasy. Dzięki tym wszystkim czynnościom ma najświętsze prawo wychowywać dzieci, aby wszystkie były normalne na wzór i podobieństwo Zuzanki, takjejdopomozog. Zuzanka wiesza girlandy szybciej niż Chuck Norris.
              • scher Nie przekręcaj :) 21.04.11, 18:30
                verdana napisała:

                > Powiedzienie "Glucha jesteś", "Nikt nie jest głuchy"- jest zresztą czymś więcej
                > niż brakiem wychowania

                Ale autorka wątku powiedziała inaczej:
                "Pytam: Marlena czemu tak krzyczysz? Tu nikt nie jest głuchy. Jest tu ktoś głuchy?"

                Czemu manipulujesz?

                > Skad dzieci uczął się chamskich odzywek? Od dorosłych.
                To jeden z najpopularniejszych mitów krążących na (gazetowych) forach internetowych poświęconych wychowaniu smile
                • verdana Re: Nie przekręcaj :) 21.04.11, 18:49
                  "Marlena ie powtarzaj w kółko tego samego, tu nikt nie jest Downem. Jest tu jakiś Down?" - rozumiem, jest jak najbardziej OK.
                  • scher Re: Nie przekręcaj :) 21.04.11, 18:55
                    verdana napisała:

                    > "Marlena ie powtarzaj w kółko tego samego, tu nikt nie jest Downem. Jest tu jakiś Down?" -
                    > rozumiem, jest jak najbardziej OK.

                    Nie jest ok, bo down (nie Down) to obelga. Głuchy taką obelgą nie jest, na pewno nie w tym kontekście i nie z tą intencją.

                    Doprowadzona do absurdu polityczna poprawność sprawia, że rosną nam dzieci święte krowy. A poczucie, że są świętymi krowami dzieciom zdecydowanie nie służy, oj nie.
                    • nangaparbat3 Re: Nie przekręcaj :) 21.04.11, 19:23
                      Mylisz polityczną poprawność (własciwą sferze publicznej) z najzwyklejszym savoir vivrem, który dla wielu w stosunku do osob niepełnoletnich nie obowiązuje.
                      Nie ma żadnego racjonalnego powodu, by do dzieci odzywać się mniej uprzejmie niż do dorosłych. A jest przynajmniej jeden powód, by odzywać się do nich z równą uprzejmością: jest to wychowawczo niezwykle skuteczne.
                      • scher Re: Nie przekręcaj :) 21.04.11, 19:44
                        nangaparbat3 napisała:

                        > Nie ma żadnego racjonalnego powodu, by do dzieci odzywać się mniej uprzejmie
                        > niż do dorosłych.

                        Po pierwsze wyobrażam sobie konteksty, kiedy i do dorosłych można tak powiedzieć, więc nieuprzejmości bym się w tym automatycznie nie dopatrywał.

                        Po drugie dorosły nie musi być zawsze super-hiper uprzejmy, kiedy zwraca dziecku uwagę na niestosowność jego zachowania. A dziecko i tak ma go posłuchać zamiast się niegrzecznie wymądrzać.

                        Słusznie autorka wątku określiła dziewczynkę jako nieco przemądrzałą. Najpierw była przemądrzała, potem już bezczelna.
                        • morekac Re: Nie przekręcaj :) 21.04.11, 20:01
                          Po pierwsze wyobrażam sobie konteksty, kiedy i do dorosłych można tak powiedzie
                          > ć, więc nieuprzejmości bym się w tym automatycznie nie dopatrywał.
                          >
                          hm, ale odzywając się w ten sposób do innych dorosłych też ryzykujesz tego typu odpowiedź. Albo gorszą. Chyba że twój kontekst zakłada, że w ten sposób odzywasz się wyłącznie do tych, którzy z założenia są słabsi i nie podskoczą.
                        • mama303 Re: Nie przekręcaj :) 21.04.11, 20:11
                          scher napisał:

                          > Po drugie dorosły nie musi być zawsze super-hiper uprzejmy, kiedy zwraca dzieck
                          > u uwagę na niestosowność jego zachowania. A dziecko i tak ma go posłuchać zamia
                          > st się niegrzecznie wymądrzać.

                          Taa, a potem takie dzieci które słuchaja się każdego dorosłego, nie wykazując cienia zastanowienia nad tym co mówi i jak mówi padają ofiarą rozmaitych zwyrodnialców.
                          Dziecko absolutnie pod żadnym pozorem przenigdy nie może sie odezwać bo to oznacza tylko i wyłącznie wymądrzanie. Dziecko ma siedzieć zawsze cicho i potulnie robic to czego oczekuje od niego dorosły, z racji tego tylko że to DOROSŁY!
                          • scher Re: Nie przekręcaj :) 21.04.11, 20:41
                            mama303 napisała:

                            > Taa, a potem takie dzieci które słuchaja się każdego dorosłego, nie wykazując cienia
                            > zastanowienia nad tym co mówi i jak mówi padają ofiarą rozmaitych zwyrodnialców.

                            Wiesz co? Nie piernicz! wink
                            Moje dzieci mają wiedzieć, co, kiedy i do kogo. Mogą być wygadane, nie wolno im być bezczelnym.
                            I wymagam, żeby rozpoznawały różnicę.

                            > Dziecko absolutnie pod żadnym pozorem przenigdy nie może sie odezwać bo to oznacza
                            > tylko i wyłącznie wymądrzanie.

                            Jeżeli tak wypaczasz sens dyskusji, to ja nie widzę powodu, abym miał ją z tobą kontynuować.
                            • mama303 Re: Nie przekręcaj :) 21.04.11, 20:49
                              scher napisał:

                              > Wiesz co? Nie piernicz! wink
                              > Moje dzieci mają wiedzieć, co, kiedy i do kogo. Mogą być wygadane, nie wolno im
                              > być bezczelnym.

                              Nie wątpię że Twoje dzieci mają wszystko wiedzieć i zawsze należycie się zachowywać, Mają także od urodzenia umiec rozróżniać konteksty i wszelkie intencje dorosłych! Howk wink

                              > Jeżeli tak wypaczasz sens dyskusji, to ja nie widzę powodu, abym miał ją z tobą
                              > kontynuować.

                              To nie kontynuuj wink
                          • zuzanka79 Re: Nie przekręcaj :) 21.04.11, 20:53
                            mama303 napisała:

                            > Taa, a potem takie dzieci które słuchaja się każdego dorosłego, nie wykazując c
                            > ienia zastanowienia nad tym co mówi i jak mówi padają ofiarą rozmaitych zwyrodn
                            > ialców.

                            Czy ty w ogóle czytasz to, co piszesz? Dzieci w klasie syna mnie znają, mój syn zna innych rodziców swoich kolegów. Wie, że gdy są z klasą (np. na wycieczce) czy w klasie podczas lekcji otwartych ma ich słuchać tak samo jak pani czy mu się to podoba czy nie. I tyle.
                            I myślę, że nie jeden rodzic na takie zachowanie w stosunku do siebie by sobie nie pozwolił. Mało tego, przypuszczam, że nie skończyło by się na założeniu ciekawego wątku na forum.
                            • mama303 Re: Nie przekręcaj :) 21.04.11, 21:10
                              zuzanka79 napisała:


                              > Czy ty w ogóle czytasz to, co piszesz? Dzieci w klasie syna mnie znają, mój syn
                              > zna innych rodziców swoich kolegów. Wie, że gdy są z klasą (np. na wycieczce)
                              > czy w klasie podczas lekcji otwartych ma ich słuchać tak samo jak pani czy mu s
                              > ię to podoba czy nie. I tyle.
                              Ale co z tego że dzieci Cię znają? Czy to Ci daje prawo do tego, żeby uważać że dzieci mają sie Ciebie bezkrytycznie i bezwzględnie słuchać czy im się to podoba Twoje zachowanie czy tez nie?
                              Zresztą zareagowałaś tak, że nic to nie dało, zyskałas tylko własną opadniętą szczękę wink
                            • jakw Re: Nie przekręcaj :) 23.04.11, 04:34
                              zuzanka79 napisała:
                              > I myślę, że nie jeden rodzic na takie zachowanie w stosunku do siebie by sobie
                              > nie pozwolił. Mało tego, przypuszczam, że nie skończyło by się na założeniu cie
                              > kawego wątku na forum.
                              I nie każdy rodzic pozwoliłby na to, żeby inny rodzic czy nauczyciel w taki sposób zwracał uwagę jego dziecku.
                    • bi_scotti Re: Nie przekręcaj :) 21.04.11, 19:44
                      scher napisał:

                      > Nie jest ok, bo down (nie Down) to obelga.

                      A dlaczego z malej litery? Od kiedy to nazwiska (John Langdon Down opisal Down Syndrome jakos pod koniec XIX wieku) pisane sa w jezyku polskim mala litera?

                      Ad rem, dzieci ucza sie na przykladzie. Poza tym, jak wspomnialam wczesniej, zadajac pytanie tak konkretne jak "czy ktos tu jest gluchy?" nie mozna wykluczyc, ze otrzyma sie odpowiedz twierdzaca. I trzeba byc na to przygotowanym. Autorka watku uzyla niewlasciwej formy do upomnienia dzieci i dostala po nosie. Slusznie - korekcja zachowan nalezy sie kazdemu niezaleznie od wieku. A dzieci na przerwie POWINNY miec mozliwosc pokrzyczenia, pobiegania, porzucania czyms zeby zuzyc ciut nadmiaru energii - jesli szkola nie zapewnia im takich mozliwosci to same je sobie znajduja. Normalne. I jak najbardziej zdrowe!
                      • scher Re: Nie przekręcaj :) 21.04.11, 19:52
                        bi_scotti napisała:

                        > > Nie jest ok, bo down (nie Down) to obelga.
                        > A dlaczego z malej litery? Od kiedy to nazwiska (John Langdon Down opisal Down
                        > Syndrome jakos pod koniec XIX wieku) pisane sa w jezyku polskim mala litera?

                        W tym kontekście nie chodzi o nazwisko, lecz o rzeczownik pospolity. Por. nocny marek, wyrwać się jak filip z konopi, przyszła kryska na matyska.

                        > Ad rem, dzieci ucza sie na przykladzie. Poza tym, jak wspomnialam wczesniej, za
                        > dajac pytanie tak konkretne jak "czy ktos tu jest gluchy?" nie mozna wykluczyc,
                        > ze otrzyma sie odpowiedz twierdzaca. I trzeba byc na to przygotowanym.

                        A zadając na ulicy pytanie: Czy ma Pan/Pani zegarek?, nie można wykluczyć, że otrzyma się odpowiedź: Tak, mam?
                        To ja chyba jestem przyzwyczajony do innych standardów rozumowania.

                        > Autorka wątku użyła niewłaściwej formy do upomnienia dzieci

                        To kwestia mocno sporna.

                        > i dostala po nosie. Słusznie - korekcja zachowań należy się każdemu niezależnie od wieku.

                        Tylko chore społeczeństwo daje dzieciom przyzwolenie na korygowanie zachowań dorosłych. W zdrowym społeczeństwie to dorośli wychowują dzieci, nigdy na odwrót.
                        • bi_scotti Co "poeta" mial na mysli? 21.04.11, 20:33
                          scher napisał:

                          > bi_scotti napisała:
                          >
                          > > > Nie jest ok, bo down (nie Down) to obelga.
                          > > A dlaczego z malej litery? Od kiedy to nazwiska (John Langdon Down opisal
                          > Down
                          > > Syndrome jakos pod koniec XIX wieku) pisane sa w jezyku polskim mala lite
                          > ra?
                          >
                          > W tym kontekście nie chodzi o nazwisko, lecz o rzeczownik pospolity. Por. nocny
                          > marek, wyrwać się jak filip z konopi, przyszła kryska na matyska.
                          >

                          Nie mam pojecia skad bierzesz taki kontekst? W ogole taki istnieje gdziekolwiek na swiecie? Okreslenie (okropne zreszta) "zachowujesz sie jak Down" lub "masz Down'a czy co?" odnosi sie do wyrazanych "podejrzen", ze dany osobnik zachowuje sie jak sie zachowuje poniewaz jest dotkniety przez Down Syndrome. Ty naprawde pracujesz w szkole?

                          Dzieci jak najbardziiej maja prawo upominac doroslych gdy ci zachowuja sie nieodpowiednio - nikt nie jest zawsze perfect, nikt nie ma monopolu na racje, nikt tez nie jest nietykalna swieta krowa. Choc niejedni by chcieli i to nie rzadko wink
                          • scher Re: Co "poeta" mial na mysli? 21.04.11, 20:47
                            bi_scotti napisała:

                            > > W tym kontekście nie chodzi o nazwisko, lecz o rzeczownik pospolity. Por. nocny
                            > > marek, wyrwać się jak filip z konopi, przyszła kryska na matyska.
                            > Nie mam pojecia skad bierzesz taki kontekst? W ogole taki istnieje gdziekolwiek
                            > na swiecie?

                            O ile wiem, nie mieszkasz w Polsce, więc pozwól, że zaufam swojemu wyczuciu językowemu. Dla mnie jest to w tym kontekście rzeczownik pospolity i należy go pisać małą literą.

                            > Dzieci jak najbardziiej maja prawo upominac doroslych gdy ci zachowuja sie nieodpowiednio
                            > nikt nie jest zawsze perfect

                            Nie, moje dzieci nie mają prawa mnie upominać. Co najwyżej mogą zwrócić moją uwagę, jeżeli popełniam błąd, a i to z wielkim taktem i kulturą.
                            Od korygowania moich błędów jestem ja, nie dziecko.
                            • joa66 Re: Co "poeta" mial na mysli? 21.04.11, 20:52
                              scher napisał:

                              Od korygowania moich błędów jestem ja, nie dziecko


                              Dobre!
                              • mama303 Re: Co "poeta" mial na mysli? 21.04.11, 20:56
                                joa66 napisała:

                                > scher napisał:
                                >
                                > Od korygowania moich błędów jestem ja, nie dziecko
                                >
                                >
                                > Dobre!

                                Bardzo dobre! podobne to tego: "Oto jest moja opinia, z która się w pełni zgadzam" wink
                            • mama303 Re: Co "poeta" mial na mysli? 21.04.11, 20:54
                              scher napisał:

                              > Nie, moje dzieci nie mają prawa mnie upominać. Co najwyżej mogą zwróc
                              > ić moją uwagę
                              , jeżeli popełniam błąd, a i to z wielkim taktem i kulturą.
                              Np. "Niech szanowny Tatuś przestanie już pierniczyć" wink
                              • scher Re: Co "poeta" mial na mysli? 21.04.11, 21:02
                                mama303 napisała:

                                > > Nie, moje dzieci nie mają prawa mnie upominać. Co najwyżej mogą zwrócić
                                > > moją uwagę, jeżeli popełniam błąd, a i to z wielkim taktem i kulturą.
                                > Np. "Niech szanowny Tatuś przestanie już pierniczyć" wink

                                Znów nie rozumiesz kulturowego kontekstu smile
                                Tak to możesz mi napisać Ty - z racji dorosłego wieku i jakiejś tam wielomiesięcznej forumowej znajomości, a i to tylko pół żartem, pół serio smile
                                U dziecka to byłoby chamstwo, które należy wypalać ogniem i żelazem smile
                                • mama303 Re: Co "poeta" mial na mysli? 21.04.11, 21:13
                                  scher napisał:

                                  > Znów nie rozumiesz kulturowego kontekstu smile
                                  > Tak to możesz mi napisać Ty - z racji dorosłego wieku i jakiejś tam wielomiesię
                                  > cznej forumowej znajomości, a i to tylko pół żartem, pół serio smile
                                  > U dziecka to byłoby chamstwo, które należy wypalać ogniem i żelazem smile

                                  No ja stara baba nie załapałam kulturowego kontekstu ale dzieci muszą łapać wszelkie konteksty i mieć stuprocentowe wyczucie ...albo zamilknąć
                                  Jednym słowem : Co wolno Wojewodzie ....itd.
                                  • scher Re: Co "poeta" mial na mysli? 21.04.11, 23:36
                                    mama303 napisała:

                                    > No ja stara baba nie załapałam kulturowego kontekstu ale dzieci muszą łapać

                                    Ty tylko udajesz, że nie załapałaś wink
                              • jakw Re: Co "poeta" mial na mysli? 23.04.11, 04:43
                                mama303 napisała:
                                > Np. "Niech szanowny Tatuś przestanie już pierniczyć" wink
                                No co ty. Najpierw następuje przyklęk i ucałowanie ojcowskiej ręki, a potem nieśmiałe zagajenie: "Panie Ojcze, czy Szanowny (tu wymieniamy kolejne przysługujące tytuły) Pan Ojciec pozwoli zwrócić swoją uwagę na to, że moim zdaniem Szanowny Pan niekoniecznie prawidłowo zareagował na znak ograniczenia prędkości?"
                            • jakw Re: Co "poeta" mial na mysli? 23.04.11, 04:39
                              scher napisał:
                              >
                              > Nie, moje dzieci nie mają prawa mnie upominać. Co najwyżej mogą zwróc
                              > ić moją uwagę
                              , jeżeli popełniam błąd, a i to z wielkim taktem i kulturą.
                              A czy to znaczy, że dorosły może upomniać dziecko bez taktu i bez kultury? Jeśli tak to się nie dziw, że dzieci nia mają ani taktu, ani kultury.

                              > Od korygowania moich błędów jestem ja, nie dziecko.
                              Poprawiasz błędy ortograficzne dziecka?
                      • zuzanka79 Re: Nie przekręcaj :) 21.04.11, 20:05
                        bi_scotti napisała:

                        > A dzieci na prz
                        > erwie POWINNY miec mozliwosc pokrzyczenia, pobiegania, porzucania czyms zeby zu
                        > zyc ciut nadmiaru energii
                        - jesli szkola nie zapewnia im takich mozliwosci to s
                        > ame je sobie znajduja. Normalne. I jak najbardziej zdrowe!

                        Ciekawe czy ich rodzice tolerują takie zachowania w domu.
                        Ciekawe czy mama Marlenki pozwala sobie na takie wrzaski Marleny do jej siostry czy brata a mama Y pozwala sobie na takie pyskówki.
                        No i pytanie jeszcze jedno - w jaki sposób szkoła ma zapewnić dzieciom na przerwie możliwość rzucenia czymś innym niż piórnik kolegi? W jaki sposób robi lub robiła to szkła twoich dzieci? Bo do biegania i krzyczenia mają boisko. Nawet zmiennych nie muszą przebierać.
                        • maksimum Re: Nie przekręcaj :) 21.04.11, 20:26
                          zuzanka79 napisała:

                          > Ciekawe czy ich rodzice tolerują takie zachowania w domu.
                          > Ciekawe czy mama Marlenki pozwala sobie na takie wrzaski Marleny do jej siostry
                          > czy brata a mama Y pozwala sobie na takie pyskówki.

                          Nie tylko pozwalaja sobie na to w domu ale ich aktywnie tego ucza.

                          > No i pytanie jeszcze jedno - w jaki sposób szkoła ma zapewnić dzieciom na przer
                          > wie możliwość rzucenia czymś innym niż piórnik kolegi?

                          W domu sie rzuca czym popadnie,to w szkole chyba nie mozna powstrzymywac swoich emocji.
                          • zuzanka79 Re: Nie przekręcaj :) 21.04.11, 20:38
                            maksimum napisał:

                            > W domu sie rzuca czym popadnie,to w szkole chyba nie mozna powstrzymywac swoich
                            > emocji.

                            Gdyby mi moje dziecko w domu rzuciło w złości lub dla zabawy swoim piórnikiem, to albo by następnego dnia i kilka kolejnych do szkoły szedł bez, albo kolejny piórnik kupiłby wraz z wyposażeniem za swoje pieniądze.
                            • mama303 Re: Nie przekręcaj :) 21.04.11, 20:42
                              m cierpliwośc i wrzasnącczy szarpnączuzanka79 napisała:


                              > Gdyby mi moje dziecko w domu rzuciło w złości lub dla zabawy swoim piórnikiem

                              No co Ty, dziecku nie wolno sie złościć! Przenigdy! wink
                              • zuzanka79 Re: Nie przekręcaj :) 21.04.11, 20:45
                                Wolno się złościć, ale od rzucania są piłki których u nas pod dostatkiem. Niech idzie na dwór i sobie kopie i rzuca do woli.
                                Ty jak się złościsz rzucasz talerzami lub garnkami albo czajnikiem, swoimi perfumami, telefonem męża? Nie.
                                Widzisz różnicę?
                                • mama303 Re: Nie przekręcaj :) 21.04.11, 20:51
                                  zuzanka79 napisała:

                                  > Wolno się złościć, ale od rzucania są piłki których u nas pod dostatkiem. Niech
                                  > idzie na dwór i sobie kopie i rzuca do woli.


                                  Oczywiście tylko tą piłkę tez nie za mocno nie kopie bo komuś dorosłemu może się nie spodobać!
                                  • zuzanka79 Re: Nie przekręcaj :) 21.04.11, 20:56
                                    mama303 napisała:

                                    > Oczywiście tylko tą piłkę tez nie za mocno nie kopie bo komuś dorosłemu może si
                                    > ę nie spodobać!

                                    Niepotrzebnie się nakręcasz łapiąc mnie za słowa.
                                  • jakw Re: Nie przekręcaj :) 23.04.11, 04:46
                                    mama303 napisała:

                                    > Oczywiście tylko tą piłkę tez nie za mocno nie kopie bo komuś dorosłemu może si
                                    > ę nie spodobać!
                                    Ale byłby wątek wink)
                            • mamusia1999 Re: Nie przekręcaj :) 22.04.11, 19:16
                              i to ma sens. to jest konsekwencja. a nie watpliwa retoryka.
              • mondovi Re: Szczękę dziś zgubiłam - w szkole ;) 21.04.11, 21:47
                > Skad dzieci uczął się chamskich odzywek? Od dorosłych.

                Niekoniecznie - uczą się też od siebie nawzajem.

                > Dlaczego dorosli uwazają, ze niegrzeczne zwrócenie się do dziecka jest jak najb
                > ardziej ich prawem i że na takie odezwanie się, dziecko powinno odpowiedzieć gr
                > zecznie?
                atawizm? są wyżej w hierarchii stada?

                > Powiedzienie "Glucha jesteś", "Nikt nie jest głuchy"- jest zresztą czymś więcej
                > niż brakiem wychowania - jest niewychowawcze bez porównania bardziej niż krzyc
                > zenie do koleznaki, które choć przykre, z moralnością nie ma nic wspólnego.

                Teraz, aby podsumować - wymagam od mojego dziecka szacunku zarówno dla siebie, innych dorosłych, jak i dla innych dzieci, dla każdego. Uczę go, że słowem można urazić, zachowaniem, rozmawiamy o niekomfortowych sytuacjach społecznych, które spotkały syna, ale też o takich, które sam spowodował.

                Nigdy nie odezwałam się i nie odezwę do dziecka w sposób, w jaki odezwała się autorka wątku. Przez empatię. Mozna zwrócić uwagę wrzeszczącemu dziecku w inny sposób, nie eskalujący emocji. Nie wnikam, jaka z charakteru jest dziewczynka. To jest małe dziecko, które uczy się zachowań. Być może typ odpowiedzi wyniosła z domu, być może ma w rodzinie głuchego i poczuła się dotknięta - nie wiem. ale od autorki wątku nie nauczyła się niczego dobrego.
            • zawilec1 Re: Szczękę dziś zgubiłam - w szkole ;) 21.04.11, 18:35
              ...To moja odpowiedź brzmi: jeśli byś była choć odrobinę mniej prostacka...
              to twoja odpowiedź jest prostacka /i agresywna/
      • fajnykotek Re: Szczękę dziś zgubiłam - w szkole ;) 21.04.11, 14:06
        Ale ten syn tak się zachowuje, bo jego matka mu na to pozwala! Gdyby kiedyś, kiedy zrobił to po raz pierwszy zareagowała - to by wiedział, że tak nie wolno, a jak sobie pozwoliła - to ma. Te wygadane dzieci przeważnie mają takich rodziców właśnie - którzy nie umieją zareagować na złe zachowanie dziecka, są bezradni.
        • mama303 Re: Szczękę dziś zgubiłam - w szkole ;) 21.04.11, 20:03
          Dziecko absolutnie nie może być wygadane i śmiałe, pod żadnym pozorem! a na każdą uwagę dorosłego, nawet niezbyt grzeczną powinno obowiązkowo okryć się rumieńcem, spuścić oczęta w dół i nie podnosić około godziny! wink
          • zuzanka79 Re: Szczękę dziś zgubiłam - w szkole ;) 21.04.11, 20:10
            mama303 napisała:

            > Dziecko absolutnie nie może być wygadane i śmiałe, pod żadnym pozorem! a na każ
            > dą uwagę dorosłego, nawet niezbyt grzeczną powinno obowiązkowo okryć się rumień
            > cem, spuścić oczęta w dół i nie podnosić około godziny! wink

            Dziecko jak najbardziej może być śmiałe i wygadane. Tylko musi znać normy i zasady. Gdyby moje dziecko w taki sposób odezwałoby się do mamy jego szkolnego kolegi czy koleżanki, a ja bym się o tym dowiedziała, to osobiście bym mu numer do tej Pani wykręciła by ją przeprosił. A za co? Za to, że się wtrąca tam, gdzie nie powinien. I możesz mi wierzyć na słowo, że dalej byłby śmiały i wygadany tylko zanim by coś bezmyślnie strzelił pomyślałby ze trzy razy.
            • mama303 Re: Szczękę dziś zgubiłam - w szkole ;) 21.04.11, 20:16
              zuzanka79 napisała:

              >A za co? Za to, że się wtrąca tam, gdzie
              > nie powinien. I możesz mi wierzyć na słowo, że dalej byłby śmiały i wygadany ty
              > lko zanim by coś bezmyślnie strzelił pomyślałby ze trzy razy.

              No włąsnie mówię: dziecku nie wolno sie nigdy, przenigdy wtrącać. Ma się sto razy zastanowić zanim się odezwie!!!! wink
              • morekac Re: Szczękę dziś zgubiłam - w szkole ;) 21.04.11, 20:24
                Silniejszych też się lepiej słuchać i za bardzo nie podskakiwać. Nawet jeśli każą głupoty robić.
                • maksimum Re: Szczękę dziś zgubiłam - w szkole ;) 21.04.11, 20:31
                  morekac napisała:

                  > Silniejszych też się lepiej słuchać i za bardzo nie podskakiwać. Nawet jeśli ka
                  > żą głupoty robić.

                  Jesli nie sa twoimi przelozonymi w pracy,to nie musisz nic robic z ich rozkazow,a jak ci sie ich rozkazy nie podobaja,to powinnas zadzwonic na policje.

                  • morekac Re: Szczękę dziś zgubiłam - w szkole ;) 22.04.11, 07:17
                    Po kilku takich odzywkach nawet szef może być oskarżony o mobbing. Zwłaszcza u was...
                    A nawet szefa nie należy słuchać się bezmyślnie.
              • jakw Re: Szczękę dziś zgubiłam - w szkole ;) 23.04.11, 05:04
                mama303 napisała:
                > No włąsnie mówię: dziecku nie wolno sie nigdy, przenigdy wtrącać. Ma się sto ra
                > zy zastanowić zanim się odezwie!!!! wink
                Za to dorosły może się głupio odzywać, bo dorosły nie ma czasu na zastanawianie wink
            • jakw Re: Szczękę dziś zgubiłam - w szkole ;) 23.04.11, 05:02
              zuzanka79 napisała:

              > Za to, że się wtrąca tam, gdzie nie powinien.
              A dlaczego ta dziewczynka nie powinna się wtrącać? Była w swojej szkole, w swojej klasie, a twoje teksty mogła odebrać jako atak na swoją koleżankę. Odezwała się w niej solidarność grupowa. To tak źle?
        • maksimum Re: Szczękę dziś zgubiłam - w szkole ;) 21.04.11, 20:28
          fajnykotek napisała:

          > Te wygadane dzieci przeważnie mają takich rodzicó
          > w właśnie - którzy nie umieją zareagować na złe zachowanie dziecka, są bezradni.

          Od poczatku o tym mowie,ze bazar wychowuje bazar i ma pretensje do swiata by te bazarowe dzieci byly w najlepszych szkolach.
          • andaba Re: Szczękę dziś zgubiłam - w szkole ;) 22.04.11, 00:20
            Cokolwiek autorka wątku nie powiedziała, to reakcji smarkaczy to nie tłumaczy.
            Owszem, dzieci powinny sie do matki kolezanki odnieść z szacunkiem. Ale co tu się dziwić? Widać po wypowiedziach w wątku jak się teraz dzieci chowa w najlepszych domach...
            Dziecko bogiem jest i basta...
            • bi_scotti Re: Szczękę dziś zgubiłam - w szkole ;) 22.04.11, 01:09
              andaba napisała:

              > Dziecko bogiem jest i basta...

              A nie wystarczy, ze jest czlowiekiem? TAKIM SAMYM jak rodzic badz inny dorosly ...
            • zofijkamyjka Re: Szczękę dziś zgubiłam - w szkole ;) 22.04.11, 07:01
              andaba napisała:

              > Cokolwiek autorka wątku nie powiedziała, to reakcji smarkaczy to nie tłumaczy.
              > Owszem, dzieci powinny sie do matki kolezanki odnieść z szacunkiem.

              Na szacunek trzeba sobie zasłużyć.
              • morekac Re: Szczękę dziś zgubiłam - w szkole ;) 22.04.11, 07:21
                A uprzejmość należy się każdemu.
                Tylko raczej trudno okazywać ją komuś, kto mówi: "ty jesteś tylko przemądrzała".
              • kunnegunnda Re: Szczękę dziś zgubiłam - w szkole ;) 22.04.11, 12:14
                na szacunek trzeba sobie zasłuzyc- tak i autorka tego watku NIE ZASŁUZYLA
              • scher Czy na szacunek trzeba sobie zasłużyć? 22.04.11, 13:13
                zofijkamyjka napisała:

                > Na szacunek trzeba sobie zasłużyć.

                Nieprawda. Zasłużyć to sobie trzeba dopiero na głęboki szacunek. Natomiast szacunek należy się każdemu człowiekowi, z racji tego tylko, że jest człowiekiem. Szczególny szacunek, choćby wyrażający się w etykiecie, należy się osobom starszym, osobom posiadającym specjalistyczną wiedzę, osobom o specyficznej pozycji w hierarchii społecznej itp. Szczególny szacunek należy się też osobom słabszym, cierpiącym, nieporadnym... W ostatnim przypadku ten szczególny szacunek wynika ze zwiększonego zobowiązania do niesienia pomocy.

                Okazywanie ludziom szacunku jest obowiązkiem moralnym - bez żadnych oczekiwań wzajemnych. Przynajmniej ja tak uczę dzieci.

                No i jeszcze ma dla mnie znaczenie zapomniane przez wielu rodziców słowo: kindersztuba.
                • zofijkamyjka Re: Czy na szacunek trzeba sobie zasłużyć? 22.04.11, 13:55
                  scher napisał:

                  > Nieprawda. Zasłużyć to sobie trzeba dopiero na głęboki szacunek. Natomia
                  > st szacunek należy się każdemu człowiekowi, z racji tego tylko, że jest człowie
                  > kiem.

                  Pozwolę się nie zgodzić, szacunek nie jest należny każdemu, z racji jedynie tego że jest człowiekiem. Człowiekiem można być rożnym, sa ludzie którzy nie zasługują na szacunek w ogóle.
                  • scher Re: Czy na szacunek trzeba sobie zasłużyć? 22.04.11, 14:04
                    zofijkamyjka napisała:

                    > Pozwolę się nie zgodzić, szacunek nie jest należny każdemu, z racji jedynie tego
                    > że jest człowiekiem.

                    To jak nasze dzieci dorosną, to swoje trzymaj z daleka od moich. Jeszcze się w sobie zakochają i będę mieć poważny problem wink

                    > Człowiekiem można być rożnym, sa ludzie którzy nie zasługują na szacunek w ogóle.

                    Sama się podkładasz w dyskusji.
                    Jeżeli "w ogóle", to nie każdemu tonącemu rzucisz się na ratunek?
                    Nie każdego będziesz bronić, kiedy go totalitarny reżim wtrąci do więzienia?
                    • srebrnarybka Re: Czy na szacunek trzeba sobie zasłużyć? 22.04.11, 14:25
                      w kwestii zacunku zgadzam się z scher. Każdemu człowiekowi należy się szacunek z elementarnej racji jego człowieczeństwa i nierespektowanie tego jest jedną z cech rozkłady systemu wartości, jaki w tej chwili obserwuję. Toteż postulat grzeczności KAŻDEGO WOBEC KAŻDEGO wynika z tej elementarnej zasady.
                      Jeśli na szacunek trzeba zasłużyć, to z jakiej racji mialby się on należeć każdemu dziecku, które nie miało wielu okazji, by ten szacunek uzyskać?
                      • zofijkamyjka Re: Czy na szacunek trzeba sobie zasłużyć? 22.04.11, 18:08
                        srebrnarybka napisała:

                        > Toteż postulat gr
                        > zeczności KAŻDEGO WOBEC KAŻDEGO wynika z tej elementarnej zasady.

                        Wcale nie trzeba być grzecznym zawsze i wobec kazdego. Kto to wymyślił? Jeżeli ktoś jest w stosunku do mnie niegrzeczny lub nie w porzadku to dlaczego ja mam być w srosunku do niego grzeczna i w porzadku?
                        • srebrnarybka Re: Czy na szacunek trzeba sobie zasłużyć? 22.04.11, 22:02
                          Jeżeli
                          > ktoś jest w stosunku do mnie niegrzeczny lub nie w porzadku to dlaczego ja mam
                          > być w srosunku do niego grzeczna i w porzadku?

                          to inna kwestia, ale mówię o grzeczności generalnie.
                    • zofijkamyjka Re: Czy na szacunek trzeba sobie zasłużyć? 22.04.11, 18:01
                      scher napisał:

                      > To jak nasze dzieci dorosną, to swoje trzymaj z daleka od moich. Jeszcze się w
                      > sobie zakochają i będę mieć poważny problem wink

                      Niestety przeciwieństwa często ciągnie do siebie. Jak się zakochają w sobie to cóż ja mogę poradzić wink

                      > Sama się podkładasz w dyskusji.
                      > Jeżeli "w ogóle", to nie każdemu tonącemu rzucisz się na ratunek?
                      > Nie każdego będziesz bronić, kiedy go totalitarny reżim wtrąci do więzienia?

                      A Ty mylisz dwie rzeczy, ratowanie tonącego nie wynika z szacunku do niego. Myślę że w sytuacji zagrożenia życia ratowałabym nawet kogoś kogo nie lubię i nie szanuję.
                • nangaparbat3 Scher 24.04.11, 14:59
                  Zasłużyć to sobie trzeba dopiero na głęboki szacunek. Natomia
                  > st szacunek należy się każdemu człowiekowi, z racji tego tylko, że jest człowie
                  > kiem. Szczególny szacunek, choćby wyrażający się w etykiecie, należy się osobom
                  > starszym, osobom posiadającym specjalistyczną wiedzę, osobom o specyficznej po
                  > zycji w hierarchii społecznej itp. Szczególny szacunek należy się też osobom sł
                  > abszym, cierpiącym, nieporadnym... W ostatnim przypadku ten szczególny szacunek
                  > wynika ze zwiększonego zobowiązania do niesienia pomocy.
                  >
                  > Okazywanie ludziom szacunku jest obowiązkiem moralnym - bez żadnych oczekiwań w
                  > zajemnych. Przynajmniej ja tak uczę dzieci.
                  >
                  > No i jeszcze ma dla mnie znaczenie zapomniane przez wielu rodziców słowo: kinde
                  > rsztuba.

                  Zgadzam się z każdym słowem, pod jednym warunkiem: nie ma wykluczonych ze względu na wiek. W żadną stronę.
            • joa66 Re: Szczękę dziś zgubiłam - w szkole ;) 22.04.11, 07:38
              A może po prostu zadac sobie pytanie wprost , bo w sumie wokół tego kręci się rozmowa:

              Czy dorośli maja prawo odnosic się bez szacunku do dzieci, a dzieci muszą to akceptować?

            • jakw Re: Szczękę dziś zgubiłam - w szkole ;) 23.04.11, 05:09
              andaba napisała:

              > Cokolwiek autorka wątku nie powiedziała, to reakcji smarkaczy to nie tłumaczy.
              Jak się mówi o kimś "smarkacze" to chyba trudno mówić o szacunku.

              > Owszem, dzieci powinny sie do matki kolezanki odnieść z szacunkiem.
              Pewnie, szacunek= głupowato kiwać przecząco głowami na pytanie "czy jest tu ktoś głuchy";
              brak szacunku= twierdząca odpowiedź na pytanie
              ??

              > Widać po wypowiedziach w wątku jak się teraz dzieci chowa w najlepsz
              > ych domach...
              > Dziecko bogiem jest i basta...
              Albo smarkaczem, jak dla ciebie.
            • nangaparbat3 Re: Szczękę dziś zgubiłam - w szkole ;) 24.04.11, 14:56
              Dziecko nie jest ani bogiem, ani "smarkaczem", ani gó...arzem, jak był uprzejmy nazwać je ktoś wcześniej.
              Jest dzieckiem, człowiekiem, osobą. I wystarczy traktować je podobnie jak każda inną osobę - z jednakowym szacunkiem.
        • jakw Re: Szczękę dziś zgubiłam - w szkole ;) 23.04.11, 04:58
          fajnykotek napisała:

          > Te wygadane dzieci przeważnie mają takich rodzicó
          > w właśnie - którzy nie umieją zareagować na złe zachowanie dziecka, są bezradni
          Ale dlaczego dzieci mają być niewygadane? Jedne mają talent do matematyki, inne do rysunków, a inne są wygadane. Co takiego złego jest w tym, że dziecko w starciu z dorosłym nie traci języka w gębie? Czy ta dziewczynka obraziła kogokolwiek? Nie, powiedziała tylko: "Tak, ja jestem głucha". Za to została jej już przez niektórych przypięta łatka patologicznego, przemądrzałego,niewychowanego dziecka,które za kilka lat skopie staruszki.
          • mama303 Re: Szczękę dziś zgubiłam - w szkole ;) 23.04.11, 10:47
            jakw napisała:

            > Ale dlaczego dzieci mają być niewygadane? Jedne mają talent do matematyki, inne
            > do rysunków, a inne są wygadane. Co takiego złego jest w tym, że dziecko w st
            > arciu z dorosłym nie traci języka w gębie?

            No właśnie, dla mnie to jest nawet porządana zaleta dziecka i w ogóle człowieka. Niektórzy jednak usilnie tłumią to w dzieciach bo dzieci i ryby głosu miec nie powinny. A jak dziecko wygadane to zaraz uważa się że przemądrzałe i bezczelne.
    • srebrnarybka Re: Szczękę dziś zgubiłam - w szkole ;) 22.04.11, 13:11
      Cała dyskusja zeszła na manowce, bo problemem nie jest tu szacunek, brak szacunku etc. To sprawy wtórne. Moim zdaniem najistotniejszy błąd, który popełniła Zuzanka, polegał na tym, że zwracając uwagę, zapewne słusznie, uczyniła to w sposób, który sprowokował inną dziewczynkę do przekornego, a następnie niegrzecznego zachownia. I niezależnie od tego, czy zachowanie dziewczynki ocenimy jako niegrzeczne, czy nie, istotne jest to, że została sprowokowana. A zwracanie uwagi w ten sposób, że prowokuje do dalszych niepożądanych zachowań jest z pewnością niewychowawcze.
      • scher Przepraszam, że co jest istotą problemu? 22.04.11, 13:18
        srebrnarybka napisała:

        > zwracając uwagę, zapewne słusznie, uczyniła to w sposób, który sprowokował inną
        > dziewczynkę do przekornego, a następnie niegrzecznego zachowania.

        Żadne moje dziecko nie ma prawa być przekorne i niegrzeczne, nawet sprowokowane (choć ja tu akurat prowokacji nie widzę). I to jest istota problemu natury wychowawczej.

        > I niezależnie od tego, czy zachowanie dziewczynki ocenimy jako niegrzeczne, czy nie

        Jeżeli w ocenie zachowania mojego dziecka pomijałbym właśnie ten aspekt, stanowiący istotę problemu, to właściwie mógłbym całkiem zrezygnować z wychowania.
        • srebrnarybka Re: Przepraszam, że co jest istotą problemu? 22.04.11, 13:25
          Ponieważ dzisiaj Wielki Piątek, więc odpowiem religijnie cytatem z Modlitwy Pańskiej:

          "i nie wódź nas na pokuszenie".

          Oczywiście, że dziewczynka odpowiedziała najpierw przekornie, potem niegrzecznie (byłoby to niegrzeczne również, gdyby odpowiedziała rówieśnicy), ale w wychowaniu również chodzi o to, by bez potrzeby nie wodzić na pokuszenie.
          • scher Re: Przepraszam, że co jest istotą problemu? 22.04.11, 13:28
            No miałbym dla Ciebie w odpowiedzi parę cytatów z Pisma, ale odpuszczę ten wątek dyskusji wink
            • srebrnarybka Re: Przepraszam, że co jest istotą problemu? 22.04.11, 13:39
              Akurat Pismo znam dość dobrze, ale nie o to chodzi. Tę samą myśl można przekazać powołując się na inne autorytety czy tzw. zdrowy rozsądek. Podparcie się tym cytatem było dla mnie rodzajem żartu.

              Może nie zauważyłeś: ja uważam, że dziewczynak Y odpowiedziała niegrzecznie i byłoby to niegrzeczne również wtedy, gdyby tak odpowiedziała swojej koleżance. Ale uważam też, że wychowując dzieci nie należy niepotrzebnie stwarzać okazaji do niestosownego zachowania, bo w ten sposób tylko wzmacniamy podobne nawyki. Gdyby Zuzanka zwróciła uwagę owej Marlenie, że mówi za głośno i np. że ją od tego głowa boli, nie naraziłaby sie na podobny tekst, a dziewczynki może zapamiętałyby zwrócona uwagę i jeśli nie od razu, to może kiedyś by im sie ona zakarbowała. Natomiast po tym, co sie stało, dziewczynki zapamiętały tylko, ze dokuczyły i wyśmiały mamę kolegi i palnęły jej tak, że nie wiedziała co odpowiedzieć. Więc nie zauważyły niewłaściwości swego postępowania. I o to mi chodzi.
              • scher Re: Przepraszam, że co jest istotą problemu? 22.04.11, 13:50
                srebrnarybka napisała:

                > Może nie zauważyłeś: ja uważam, że dziewczynak Y odpowiedziała niegrzecznie

                Zauważyłem.

                > Gdyby Zuzanka zwróciła uwagę owej Marlenie, że mówi za głośno i np. że ją od tego
                > głowa boli

                Gdyby babka miała wąsy, toby był dziadek.
                Sposób, w jaki dorosły zwraca dziecku uwagę, wybiera dorosły. Ja w sposobie wybranym przez autorkę wątku nie widzę nic wykraczającego poza normę.

                > Natomiast po tym, co sie stało, dziewczynki zapamiętały tylko, ze dokuczyły
                > i wyśmiały mamę kolegi

                No i to jest smutne. Sprawa powinna mieć dalszy ciąg i bezczelne dziecko powinno zostać ukarane. Niekiedy dopiero kara rodzi poczucie winy.
                • joa66 Re: Przepraszam, że co jest istotą problemu? 22.04.11, 13:58
                  I znowu z cyklu Złote Myśli (scher) wink

                  Sposób, w jaki dorosły zwraca dziecku uwagę, wybiera dorosły.

                  • mama303 Re: Przepraszam, że co jest istotą problemu? 22.04.11, 18:12
                    joa66 napisała:

                    > I znowu z cyklu Złote Myśli (scher) wink
                    >
                    > Sposób, w jaki dorosły zwraca dziecku uwagę, wybiera dorosły.


                    Coś z serii oczywista oczywistość wink
                • srebrnarybka Re: Przepraszam, że co jest istotą problemu? 22.04.11, 14:27
                  Sposób, w jaki dorosły zwraca dziecku uwagę, wybiera dorosły.

                  Oczywiście, że wybiera, bo przecież nie będzie pytał dziecka, "w jaki sposób mam ci zwrócić uwagę, kochanie?". Ale dorosły ponosi także konsekwencje swoich działań. W danym wypadku - bezsensownego sposobu zwrócenia uwagi.
                  • srebrnarybka Re: Przepraszam, że co jest istotą problemu? P.S. 22.04.11, 14:30
                    W moim pojęciu Zuzanka w istocie obraziła dziewczynki Y, chociaż nazwanie jej przemądrzałą było nieadekwatne do sytuacji (ona zachowała się przekornie, a nie przemądrzale). Ale nie o to chodzi. O to chodzi, że ta odzywka stworzyła okazję do niestosownej odpowiedzi dziewczynki Y.
                    Pytanie było zresztą o tyle bezsensowne, że mówienie głośno do gluchego nie ma wielkiego sensu, bo głuchy i tak nie usłyszy. Głośne mówienie ma sens tylko w wypadku osoby niedosłyszącej.
                    • scher Re: Przepraszam, że co jest istotą problemu? P.S. 22.04.11, 14:44
                      srebrnarybka napisała:

                      > (ona zachowała się przekornie, a nie przemądrzale)
                      > mówienie głośno do gluchego nie ma wielkiego sensu, bo głuchy i tak nie usłyszy. Głośne
                      > mówienie ma sens tylko w wypadku osoby niedosłyszącej.

                      Każdy dorosły, który chce zwrócić uwagę cudzemu dziecku, ma w naszym dzisiejszym przemądrzałym społeczeństwie chodzić ze słownikiem języka polskiego i podręcznikiem logiki pod pachą. Każdy najmniejszej wagi niewłaściwy dobór słów niech powoduje odpowiedzialność cywilną i konieczność wypłaty zadośćuczynienia.
                      Hameryka, panie.
                      • srebrnarybka Re: Przepraszam, że co jest istotą problemu? P.S. 22.04.11, 15:07
                        Dorosły właśnie dlatego może i często nawet powinien zwrócić uwagę dziecku, że jest od niego mądrzejszy, a przynajmniej powinien być. Zatem jego mądrość powinna mu podpowiadać nie tylko to, że dziecko robi coś źle, ale i w jaki sposób zwrócić uwagę, by było to skuteczne.
                        Zuzanka poniosła konsekwencje i nie trzeba tu Ameryki.
                      • jakw Re: Przepraszam, że co jest istotą problemu? P.S. 23.04.11, 19:59
                        scher napisał:

                        > Każdy dorosły, który chce zwrócić uwagę cudzemu dziecku, ma w naszym dzisiejszy
                        > m przemądrzałym społeczeństwie chodzić ze słownikiem języka polskiego i podręcz
                        > nikiem logiki pod pachą.
                        Ale od dzieci wymagasz, żeby nie mając ww akcesoriów , odzywały i zachowywały się wyłącznie właściwie. A jak niewłaściwie się odezwą - to surowa kara z poprawczakiem włącznie.
                  • scher Re: Przepraszam, że co jest istotą problemu? 22.04.11, 14:39
                    srebrnarybka napisała:

                    > Oczywiście, że wybiera, bo przecież nie będzie pytał dziecka, "w jaki sposób mam ci
                    > zwrócić uwagę, kochanie?".

                    Niektórzy gazetowi rodzice chcieliby iść dalej: - Czy wolno mi ci zwrócić uwagę, będąc osobą obcą, drogie dziecko? wink

                    > Ale dorosły ponosi także konsekwencje swoich działań. W danym wypadku - bezsensownego
                    > sposobu zwrócenia uwagi.

                    Nie uważam go za bezsensowny.
                    Powiem więcej. Gdyby moja sąsiadka alkoholiczka (kiedyś taką miałem) wywiesiła na dworze pranie do suszenia, a moje dziecko grałoby w pobliżu w piłkę, kurząc niemiłosiernie. No więc gdyby ta sąsiadka wychyliła się z okna, krzycząc:
                    - Co ty tam k... robisz koło tego prania?
                    tobym sąsiadce złamanego słowa nie powiedział, wymagając od dziecka natychmiastowego podporządkowania się sąsiadce. Sąsiadka tak mówi, bo taki sposób na życie wybrała, a wina mojego dziecka jest ewidentna i nie zamierzam jej rozwadniać analizowaniem, w jaki sposób ktoś dziecku uwagę zwrócił.
                    Nie pchaj, dziecko, palca między drzwi, bo ci go przytrzasną. Od czystego prania sąsiadki masz się trzymać z daleka, a jej alkoholizm to w tej chwili na pewno nie twoja sprawa.
                    • srebrnarybka Re: Przepraszam, że co jest istotą problemu? 22.04.11, 15:02
                      Niektórzy gazetowi rodzice chcieliby iść dalej: - Czy wolno mi ci zwrócić uwagę
                      > , będąc osobą obcą, drogie dziecko? wink

                      Niektórzy gazetowi najchętniej pozbawiliby i rodzonych rodziców prawa zwracania uwagi dzieciom bez ich zgody.
                      Chyba nie zauważyłeś, ale ja jestem zwolenniczką dość surowego wychowania dzieci i dostaję za to regularnie baty na forum.

                      Tylko uważam, że uwagę należy zwracać 1. z szacunkiem i bez obrażania, co nie wyklucza stanowczości, konswekwencji i egzekwowania, 2. mądrze.

                      W moim rozumieniu ad. 1 nie jest tu najważniejszym problemem, bo dzieci nie zostały obrażone, chociaż nazwanie dziewczynki przemądrzałą nie jest najsympatyczniejsze. Natomiast zachodzi tu w wysokim stopniu problem związany z pkt 2. - zadając pytanie retoryczne należy liczyć się się tego rodzaju przekorną odpowiedzią i niezależnie od tego, że taka odpowiedź jest NIESTOSOWNA, lepiej nie stwarzać okazji do takiej niestosowności, zwłaszcza, jeśli nie umie się jej rozwiązać.

                      Skoro w dyskusję włączyłam się akcentem wielkotygodniowym, to i podam kolejny przykład wielkopostny. Lata 70, rekolekcje dla licealistów, ksiądz 3 dni tłumaczy, dlaczego chłopak i dziewczyna nie powinni ze sobą sypiać (przypominam, rekolekcje dla nastolatków) i żadnych innych problemów przez 3 dni porusza. Po 3 dniach słuchacze rekolekcji myślą wyłącznie o współżyciu z chłopakiem/dziewczyną i wyobraźnia podpowiada im wszelkie możliwe bezeceństwa. I oto ksiądz drąży dalej wiadomy temat i retorycznie zwraca się do sali: to, że się kochacie, to nie powód, by współżyć. Np. ojciec i córka też się kochają i co: czy współżyją ze sobą? na co oczywiście z kąta sali pada donośna odpowiedź "tak" i całe rekolekcje wzięły w łeb. Oczywiście ów księżulo MIAŁ PRAWO mówić o tym problemie z zgodnie z nauką Kościoła, MIAŁ PRAWO wybrać tylko ten jeden problem do rozważania na 3 dni rekolekcji, MIAŁ PRAWO użyć takiego retorycznego przykładu, a słuchacze rekolekcji nie powinni byli sobie robić, przepraszam za wyrażenie, jaj z duchownego i jego nauczania. Co nie zmienia faktu, że łatwo było przewidzieć, że znajdzie się ktoś, kto tak odpowie i w rezultacie całe nauczanie księzula będzie można potłuc, nie będę z szacunku dla uczestników dyskusji pisać, o co. I fakt, że ktoś ze słuchaczy rekolekcji zachował się nagannie, nie zmienia tego, że skutek 3 dniowego wysiłku rekolekcjonisty był żaden. Podobnie jak z uwagą zwróconą przez Zuzankę.

                      Przykład z praniem pijaczki był nieadekwatny. Jeżeli pijaczka wywiesiła pranie tam, gdzie sie je wiesza, to oczywiście nie powinno się rzucać w nie piłką i stan trzeźwości osoby wieszającej pranie nie ma tu nic do rzeczy. Gdyby zawiesiła praniem np. część podwórka przeznaczoną na boisko, to powinieneś interweniować Ty, albo Twoja żona.
                    • mama303 Re: Przepraszam, że co jest istotą problemu? 22.04.11, 18:16
                      scher napisał:

                      > tobym sąsiadce złamanego słowa nie powiedział, wymagając od dziecka natychmiast
                      > owego podporządkowania się sąsiadce.

                      Poważnie? pozwalasz tak ludziom zwracac się do własnych dzieci???
                      Ochoczo uwagę zwracasz tylko nieletnim?
                      • scher Re: Przepraszam, że co jest istotą problemu? 22.04.11, 19:12
                        mama303 napisała:

                        > Poważnie? pozwalasz tak ludziom zwracac się do własnych dzieci???

                        Nie napisałem "pozwalam", lecz że w tej sytuacji nic bym jej nie powiedział.

                        > Ochoczo uwagę zwracasz tylko nieletnim?

                        Najbardziej ochoczo własnym. To za ich wychowanie jestem przede wszystkim odpowiedzialny.
                        • mama303 Re: Przepraszam, że co jest istotą problemu? 22.04.11, 19:45
                          scher napisał:


                          > Nie napisałem "pozwalam", lecz że w tej sytuacji nic bym jej nie powiedział.

                          Czyli nie zawsze ale czasem pozwalasz aby ktoś odzywał się wulgarnie wobec Twoich dzieci...cóż Twoje dzieci Twoja sprawa.

                          > Najbardziej ochoczo własnym.

                          No tak bo z tego co piszesz Twoje dzieci karne i swoje miejsce znają to i łatwiej uwage takim dzieciakom zwrócić wink, trudniej sąsiadeczce, jeszcze wiąchę pośle
                          • scher Re: Przepraszam, że co jest istotą problemu? 22.04.11, 19:54
                            mama303 napisała:

                            > > Nie napisałem "pozwalam", lecz że w tej sytuacji nic bym jej nie powiedział.
                            > Czyli nie zawsze ale czasem pozwalasz aby ktoś odzywał się wulgarnie wobec Twoich
                            > dzieci

                            Po co sąsiadce na nerwach grały? Kto nad brzegiem rzeki chodzi, prędko się do wody poślizgnie.

                            > trudniej sąsiadeczce

                            Sąsiadka ma rację, więc i uwagi zwracać jej nie myślę.
                            • mama303 Re: Przepraszam, że co jest istotą problemu? 23.04.11, 10:39
                              scher napisał:

                              > Po co sąsiadce na nerwach grały? Kto nad brzegiem rzeki chodzi, prędko się do w
                              > ody poślizgnie.
                              Ale mylisz i mieszasz dwie kwestie, To że dzieci postąpiły głupio, nierozsądnie to jedno, należy zareagować a to że sąsiadka zwraca sie do nich wulgarnie i ma abrobatę innych nawet ojca dzieci to drugie. Dzieci wychowuje się także dając im własny przykład, dzieci obserwuja i oceniają a potem wyciagaja wnioski.

                              > Sąsiadka ma rację, więc i uwagi zwracać jej nie myślę.

                              Może i ma rację ale sposób zwracania się do dzieci lub do kogokolwiek niedopuszczalny jak dla mnie.
                • jakw Re: Przepraszam, że co jest istotą problemu? 23.04.11, 05:13
                  scher napisał:
                  >
                  > No i to jest smutne. Sprawa powinna mieć dalszy ciąg i bezczelne dziecko powinn
                  > o zostać ukarane.
                  100 batów należy dać takiemu dziecku. Jeśli dziecko pochodzenia szlacheckiego - to te 100 batów powinno być na kobiercu .
                  • morekac Re: Przepraszam, że co jest istotą problemu? 23.04.11, 07:42
                    Zaś za zdanie typu 'i ch..j' byłby już poprawczak.
        • malila Re: Przepraszam, że co jest istotą problemu? 22.04.11, 13:44
          scher napisał:
          > Żadne moje dziecko nie ma prawa być przekorne i niegrzeczne, nawet sprowokowane
          > (choć ja tu akurat prowokacji nie widzę). I to jest istota problemu natury
          > wychowawczej
          .

          Ale że co?
          Dziecko nie ma prawa być przekorne i niegrzeczne nawet sprowokowane, dorosły natomiast ma takie prawo jak najbardziej, nawet nie sprowokowany, ale dlatego, że z definicji?
          Zakładasz, że ludzie wraz z wiekiem cofają się w rozwoju, czy jak, skoro od dzieci oczekujesz większej samodyscypliny, rozumu i rozeznania?
          I czy zakładasz w ogóle jakąś granicę grzeczności dziecka? Skoro głupawa i nieuprzejma odzywka osoby dorosłej nie jest - nie tyle usprawiedliwieniem, co wyjaśnieniem dla niezachowania postawy "na baczność", to co nim będzie? Czy dziecko wyszydzane również ma się ładnie uśmiechać i grzecznie odpowiadać, czy już może się zdenerwować? A takie, które się wyzywa od idiotów i przygłupów?
          • scher Re: Przepraszam, że co jest istotą problemu? 22.04.11, 13:58
            malila napisała:

            > I czy zakładasz w ogóle jakąś granicę grzeczności dziecka? Skoro głupawa i nieuprzejma
            > odzywka osoby dorosłej

            Nie uważam jej za głupawą i nieuprzejmą. Przeciwnie, bardzo cenię dorosłych, którzy bezczelnemu i przemądrzałemu dziecku w dzisiejszych porąbanych, pajdocentrycznych czasach potrafią powiedzieć prosto w oczy, że są bezczelne i przemądrzałe. Tu się różnimy fundamentalnie i myślę, nie dojdziemy do porozumienia.

            > nie jest - nie tyle usprawiedliwieniem, co wyjaśnieniem dla niezachowania postawy "na
            > baczność"

            Nie to jest winą dziecka, że nie zachowało postawy na baczność. Dziecko poszło dalej, zuchwale pyskowało dorosłej osobie.

            > to co nim będzie? Czy dziecko wyszydzane również ma się ładnie uśmiechać i
            > grzecznie odpowiadać, czy już może się zdenerwować? A takie, które się wyzywa od idiotów
            > i przygłupów?

            W omawianym przypadku dziecko nie było wyszydzane, wyzywane od idiotów i przygłupów.
            • malila Re: Przepraszam, że co jest istotą problemu? 22.04.11, 14:41
              scher napisał:
              > Nie uważam jej za głupawą i nieuprzejmą. Przeciwnie, bardzo cenię dorosłych, kt
              > órzy bezczelnemu i przemądrzałemu dziecku w dzisiejszych porąbanych, pajdocentr
              > ycznych czasach potrafią powiedzieć prosto w oczy, że są bezczelne i przemądrza
              > łe.

              Raczej nie dojdziemy do porozumienia, bo przyczynę i skutek zamieniasz miejscami. Przyczyną była impertynencka uwaga Zuzanki, a nie bezczelność dziecka.
              • scher Re: Przepraszam, że co jest istotą problemu? 22.04.11, 15:28
                malila napisała:

                > Przyczyną była impertynencka uwaga Zuzanki, a nie bezczelność dziecka.

                Nawet zakładając, na chwilę, że uwaga była impertynencka, to nie usprawiedliwia to bezczelnego zachowania dziecka. Skoro nie usprawiedliwia, dziecko ponosi winę i powinno ponieść konsekwencje.
                • kilovolt Re: Przepraszam, że co jest istotą problemu? 23.04.11, 16:42
                  scher napisał:

                  > malila napisała:
                  >
                  > > Przyczyną była impertynencka uwaga Zuzanki, a nie bezczelność dziecka.
                  >
                  > Nawet zakładając, na chwilę, że uwaga była impertynencka, to nie usprawiedli
                  > wia
                  to bezczelnego zachowania dziecka. Skoro nie usprawiedliwia, dziecko po
                  > nosi winę i powinno ponieść konsekwencje.
                  >
                  Czytając twoją wymianę zdań zauważyłem, że jest ci wyjątkowo ciężko jednak zrozumieć istotę problemu. Bo tu są akurat dwie takie rzeczy, jedno to zachowanie dziecka, którego nikt tu chyba nie zamierza usprawiedliwiać, natomiast druga sprawa to jest przyczyna takiego zachownia, a w tym przypadku była to owa impertynencka uwaga z czym w końcu się zgodziłeś. I tylko o to przecież w tym momencie toczyła się dyskusja, a nie o to czy usprawiedliwia to zachowanie dziewczynki czy nie. Bo kiedy Zuzanka zwracała się z tą uwagą do dziewczynki, to ta ani jej koleżanka nie robiła nic niegrzecznego, tylko krzyczała do koleżanki jak to dzieci czasami robią na przerwach. Dlatego też nie powinna się w sposób impertynencki do niej zwracać, a w całej tej dyskusji chodziło przecież o to żebyś zrozumiał, że ta uwaga była impertynencka. W istocie rzeczy więc obie strony zachowały sie tu nieadekwatnie.
                  • scher Re: Przepraszam, że co jest istotą problemu? 23.04.11, 16:54
                    kilovolt napisał:

                    > była to owa impertynencka uwaga z czym w końcu się zgodziłeś.

                    Założyłem tak, na chwilę, na potrzeby jednego postu. Ta chwila minęła, więc nie możesz uznać, żem przekonany do twojego smile
                    • kilovolt Re: Przepraszam, że co jest istotą problemu? 23.04.11, 18:00
                      scher napisał:

                      > kilovolt napisał:
                      >
                      > > była to owa impertynencka uwaga z czym w końcu się zgodziłeś.
                      >
                      > Założyłem tak, na chwilę, na potrzeby jednego postu. Ta chwila minęła, więc nie
                      > możesz uznać, żem przekonany do twojego smile
                      >
                      Przekonany czy nie, ważne żebyś wiedział o co tu wszystkim chodzi, że nie chodzi o usprawiedliwianie dziewczynki tylko o sposób zwracania uwagi bo przecież, czego nie możesz zaprzeczyć, mogła to zrobić w sposób grzeczniejszy a wówczas cała sytuacja nie zaistniałaby.
                      A dziewczynka po prostu powinna przeprosić za swoje zachowanie i na tym wszystko powinno się zakończyć.
                • jakw Re: Przepraszam, że co jest istotą problemu? 23.04.11, 19:55
                  scher napisał:

                  > malila napisała:
                  >
                  > > Przyczyną była impertynencka uwaga Zuzanki, a nie bezczelność dziecka.
                  >
                  > Nawet zakładając, na chwilę, że uwaga była impertynencka, to nie usprawiedli
                  > wia
                  to bezczelnego zachowania dziecka.
                  Usprawiedliwia - bo dzieci doskonale uczą się na przykładach...

                  >Skoro nie usprawiedliwia, dziecko po nosi winę i powinno ponieść konsekwencje.
                  No to dziecko właśnie ponosi konsekwencje - mama kolegi nazwała ją przemądrzałą i obsmarowała w internecie.
            • jakw Re: Przepraszam, że co jest istotą problemu? 23.04.11, 19:53
              scher napisał:
              >Dziecko poszło dalej, zuchwale pyskowało dorosłej osobie.
              Ale jaka jest definicja pyskowania? Bo ja mam wrażenie (od czasów gdy miałam lat naście), że pyskowanie to jest wtedy gdy dorosły jest wkurzony, zmęczony czy wstał lewą nogą i nie ma żadnego znaczenia to co małolat powiedział. Pyskowanie małolata jest to problem związany nie z małolatem, a problem osoby dorosłej, która twierdzi, że w danym momencie dziecko/nastolatek pyskuje. Gdy taka osoba dorosła jest w innym stanie psychicznym czy fizycznym, małolat nie pyskuje - choćby mówił dokładnie to samo tym samym tonem.
          • nangaparbat3 Re: Przepraszam, że co jest istotą problemu? 24.04.11, 15:02
            > Dziecko nie ma prawa być przekorne i niegrzeczne nawet sprowokowane, dorosły na
            > tomiast ma takie prawo jak najbardziej, nawet nie sprowokowany, ale dlatego, że
            > z definicji?
            > Zakładasz, że ludzie wraz z wiekiem cofają się w rozwoju, czy jak, skoro od dzi
            > eci oczekujesz większej samodyscypliny, rozumu i rozeznania?

            Otóż to!
            Przeświadczenie zadziwiająco rozpowszechnione.
        • dorry Re: Przepraszam, że co jest istotą problemu? 23.04.11, 21:45
          > Żadne moje dziecko nie ma prawa być przekorne i niegrzeczne, nawet sprowokowane
          > (choć ja tu akurat prowokacji nie widzę).
          Całe szczęście, że większość dzieci na świecie ma w nosie ustanawiane przez Ciebie prawa. Wg mnie dziecko, które nigdy nie było choćby przez chwilę przekorne i niegrzeczne musi być bardzo ciężko chore. Przekora jest wpisana w proces dorastania, próby całkowitego jej zduszenia, jeśli w ogóle się powiodą, muszą doprowadzić do nieciekawych skutków.
          • maksimum Re: Przepraszam, że co jest istotą problemu? 24.04.11, 03:38
            Istota problemu jest to,ze bazarowe mamy uwazaja iz 7 letnie dzieci powinny zajac sie wychowywaniem doroslych.
            • jakw Re: Przepraszam, że co jest istotą problemu? 24.04.11, 21:59
              maksimum napisał:

              > Istota problemu jest to,ze bazarowe mamy uwazaja iz 7 letnie dzieci powinny zaj
              > ac sie wychowywaniem doroslych.
              Skoro dorośli niewychowani...
              • maksimum Re: Przepraszam, że co jest istotą problemu? 02.05.11, 23:35
                jakw napisała:

                > maksimum napisał:
                >
                > > Istota problemu jest to,ze bazarowe mamy uwazaja iz 7 letnie dzieci powin
                > ny zajac sie wychowywaniem doroslych.
                > Skoro dorośli niewychowani...

                A dziecko 7 letnie wie,co to dobre wychowanie nie majac pojecia o ortografii czy gramatyce ze o mnozeniu i dzieleniu nie wspomne.

                Ty nie pojmujesz,ze dziecko powinno sie sluchac doroslych a nie wdawac z nimi w dyskusje.
                W patologicznych domach dzieciaki pyskuja od malego i przynosza to pozniej do szkoly a jeszcze pozniej na ulice.
    • asia_i_p Re: Szczękę dziś zgubiłam - w szkole ;) 22.04.11, 15:17
      Mam mieszane uczucia.
      Rzeczywiście, czasem dzieci są za ostre, rozpuszczone, nieokrzesane. Z drugiej strony, twój sposób zwrócenia uwagi był już od samego początku sarkastyczny i dosyć agresywny.
      "Nie krzycz, proszę" - na to się da pozytywnie zareagować bez utraty twarzy. Ale "czemu krzyczysz? Jest tu ktoś głuchy?" to jest już atak. Zaatakowałaś i nie spodziewałaś się obrony, bo to tylko dziecko. A dzieciaki zaczęły bronić się zbiorowo.
      Odpowiedź tej dziewczynki była bardzo nieuprzejma - ale słówko "przemądrzały" we mnie budzi agresję nawet, kiedy nie jest skierowane do mnie, więc jej się nie dziwię. Zwłaszcza, że jej początkowa "przewina" - odpowiedzenie na twoje ironiczne pytanie retoryczne - była stosunkowo niewielka.
      • mamusia1999 Re: Szczękę dziś zgubiłam - w szkole ;) 22.04.11, 19:33
        poza aspektem, czy zuzanka grzecznie czy niegrzecznie, jest jeszcze aspekt: skutecznie czy nieskutecznie.
        wyglada na to, ze nieskutecznie. ja tez bywam nieskuteczna, niestety. ale braw nie oczekuje.

        a dla rozluznienia atmosfery. Marlenka w przyszlosci miotajac sie z niesprawnym beamerem przed wazna prezentacja na przytyk kolegow pt. "kobiety i technika" ( ironiczny, retoryczny i bezosobowy i moze nawet usprawiedliwiony, bo kolezanka moglaby pocwiczyc wczesniej etc etc etc) odpowie "to tak jak faceci i seks" wink i od razu poczuje sie razniej.
        • maksimum Re: Szczękę dziś zgubiłam - w szkole ;) 23.04.11, 01:24
          I takie nieokrzesane dzieciaki rodem z magla i bazaru najpierw beda pyskowac doroslym,a pozniej sterroeyzuja rowiesnika,jak na zalaczonym obrazku:

          warszawa.gazeta.pl/warszawa/1,34889,9477459,Napadli_na_10_latka__Sami_sa_niewiele_starsi.html
          a bazarowi rodzice beda napadac na policje,ze mieli smialosc aresztowac ich pociechy.

          Samokontrola przydaje sie od najmlodszych lat,ale jak dzieciak pyskuje w wieku 7-8 lat i napotyka przy tym aprobacje rodzicow,to niestety chamskie pokolenie nam rosnie.
          • moreno500 Re: Szczękę dziś zgubiłam - w szkole ;) 03.05.11, 19:16
            Wszyscy się przyzwyczaili, że na chamstwo dorosłych dziecko odpowiada grzecznym milczeniem. Jeśli nie, to jest potencjalnym mordercą. Ja swojego dziecka nie uczę, że dorosły to zawsze autorytet - wprost przeciwnie. Inaczej jak miałoby się bronić przed złymi dorosłymi, choćby pedofilami? Dorosłemu trzeba umieć się sprzeciwić.
            • maksimum Re: Szczękę dziś zgubiłam - w szkole ;) 03.05.11, 20:33
              moreno500 napisała:

              > Ja swojego dziecka nie uczę, że dorosły to zawsze autorytet - wprost przeciwnie.

              To w jakim ty sie towarzystwie obraczasz?

              > Inaczej jak miałoby się bronić przed złymi dorosłymi, choćby pedofilami?

              Gdy sytuacja nie jest dla nich odpowiednia,odchodza nie wdajac sie w dyskusje.W tym watku rozpatrujemy sytuacje,ze matka dziecka z klasy,ktora wszyscy w klasie znali weszla do klasy i starala sie uciszyc 7-latkow,a jedna z 7 latkow zaczela pyskowac,tak jak ja w domu nauczono.

              > Dorosłemu trzeba umieć się sprzeciwić.

              A jak ty sie sprzeciwiasz trzem zbirom ktorzy w nocy sikaja na chodniku?
              Jestes mniejsza i slabsza od nich i co wtedy robisz???
              Zaczynasz pyskowke z nimi?
              • moreno500 Re: Szczękę dziś zgubiłam - w szkole ;) 03.05.11, 21:11
                moja sprawa, w jakim towarzystwie się obracam. Nie włóczę się po nocach, więc sytuacja z sikającymi jest dla mnie czysto hipotetyczna.
              • mamusia1999 Re: Szczękę dziś zgubiłam - w szkole ;) 03.05.11, 22:05
                "starala sie uciszyc 7-latkow"
                sek w tym, ze zuzanka zamiast wydac adekwatne polecenie "Marlena mow ciszej, ....bo mnie uszy bola...bo ja tez cos chce powiedziec" 1.zaczela dyskusje 2. chwytem retorycznym z dolnej polki, bo insynuujacym uposledzenie.
                interesujacy zbieg okolicznosci: zuzanka od glu-chych, marlenka od glu-pich.

                jakby sie ktos chcial uprzec przy ukaraniu marlenki, to mozna by stwierdzic, ze zuzanka NIE powiedziala marlence ze jest glucha, a marlenka NIE powiedziala zuzance, ze jest glupia.
                dyskutowac to mozna z dzieciakami zasady wspolzycia spol. na godz. wychowawczej i wtedy posluzyc sie argumentem, ze nie ma potrzeby sie wydzierac skoro wszyscy swietnie slysza.

                na aktualnie palaca sytuacje - czy to marlenka czy sikajace zbiry - pyskowka wlasnie nie pomaga.
                • zuzanka79 Re: Szczękę dziś zgubiłam - w szkole ;) 03.05.11, 23:22
                  Nie chce mi się już tłumaczyć po raz 209 że nie jestem przysłowiowym wielbłądem ale to nie Marlena mi odpowiedziała tylko jedna z dziewczyn nie biorąca udziału w tym wrzasku.
                  Gdyby to była Marlena, albo ta dziewczyna na którą ( a nie do której,a to jest różnica ) Marlena wrzeszczała ( nie krzyczała , a to też jest różnica) to jakoś bym to przełknęła wink
                  To w tym wszystkim mnie tak najbardziej zastanowiło, że nagle z klasy odzywa się ktoś bo ...
                  No właśnie bo co?

                  mamusia1999 napisała:
                  > a marlenka NIE powiedziala zuzance, ze jest glupia.

                  O! A co to za nowości? Coś przeoczyłam przez ten weekend wielkanocno-majowy?
                  Nigdzie nie napisałam, że którekolwiek z dzieci powiedziało mi że jestem głupia. Ba,
                  żadnemu z dzieci tudzież nie powiedziałam, że jest głuche.
                  Stwierdziłam fakt- tu nikt nie jest głuchy ( bo nie jest - to fakt) i zadałam pytanie retoryczne owszem, ale było ono skierowane raczej ( a może przede wszystkim) do wrzeszczącej Marlenki. I tyle.
                • maksimum Re: Szczękę dziś zgubiłam - w szkole ;) 04.05.11, 00:18
                  mamusia1999 napisała:

                  > na aktualnie palaca sytuacje - czy to marlenka czy sikajace zbiry - pyskowka wl
                  > asnie nie pomaga.

                  Pyskowka tylko w wyjatkowych sytuacjach pomaga,np w wojsku gdzie przelozony wydziera sie na podwladnych zeby wszyscy slyszeli.Jesli ten przelozony nie bedzie mial racji to straci autorytet i ewentualnie prace.
                  Zycie nie polega na tym,ze kto glosniej mowi ten ma wiecej racji a stad sie biora pyskowki.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka