Szkoła. Klasa. W klasie I a. Wchodzę na przerwie by coś oddać i coś zabrać. Mniejsza o szczegóły.
Dziewczynka X krzyczy do koleżanki. Nie nie krzyczy, drze się.
Pytam: Marlena czemu tak krzyczysz? Tu nikt nie jest głuchy. Jest tu ktoś głuchy?
Inna dziewczynka Y: Tak. Ja jestem głucha.
Ja: Nie, ty nie jesteś głucha, ty jesteś trochę przemądrzała- powiedziałam chcą ją 'utemperować' bo jej o nic przecież nie pytałam.
Dziewczynka Y do mnie: głupie pytanie głupia odpowiedź.
...
A potem to już się nie odzywałam.
Moja szczęka do teraz leży w klasie.
Czy wasze dzieci też są "takie do przodu"? Zarozumiałe i przemądrzałe w stosunku do innych , obcych dorosłych? Skąd ten brak dystansu. Ja nie jestem jakaś tam Gośką z VI c, tylko mamą kolegi z klasy o czym i X i Y i jeszcze 14 innych osobników wie. Nie muszą mi się kłaniać z daleka. . Swojemu dziecku na odzywki i nie pozwalam, uczę szacunku, powściągliwości wobec dorosłych, jakiejś ogłady. Ale kurcze, taka pyskówka powaliła mnie na kolana.
Czy 8 lat to jeszcze za mało by nie wiedzieć co i do kogo można powiedzieć?
Muszę z młodym pogawędkę przypominającą odbyć przy okazji by mu powtórzyć co nieco

.
Nie zaszkodzi.