Poszliśmy sobie z Młodym (7lat) do kina w Dzień Dziecka. Po kinie idziemy do McDonald's - bardzo rzadko tam jadamy, no ale święto, to można.
Młody oczywiście bierze HappyMeal, podchodzimy do kasy, mówimy, że to, że cheeseburger i zabawka nr 6, po czym pani znudzonym głosem i z absolutną pewnością pyta:
- frytki i cola do tego zestawu?
- nie, pomidorki i woda mineralna - odpowiada z godnością Młody.
Pani opada szczęka, mi w sumie leciutko też. potem jeszcze on zjada te pomidorki koktajlowe, ja go częstuję moimi frytkami, on grzecznie dziękuje, ale nie chce.
Skąd to się takie wzięło?