krasawicamaskwy
20.06.11, 14:14
Mój 16 letni syn musi dojechać na miejsce zbiórki do miejscowości gdzie "diabeł mówi dobranoc " . Dojazd pociągiem + autobusem jest możliwy,aczkolwiek dość kłopotliwy. Ojciec jednego z uczestników wyjazdu zdeklarował sie,że 4 chłopców zawiezie na miejsce swoim samochodem - ok.300 km. I tu mam problem. Z całym szcunkiem ,ale nie znam człowieka w ogóle,również jako kierowcę . W tej sytuacji przede wszystkim - jako kierowcę. Doceniam jego dobre chęci ,ale po prostu boję się o dziecko . Organizator patrzy na mnie dziwnie ,że nie wyrażam entuzjazmu. Histeryzuję ,czy mam rację ? Nie chciała bym urazić Pana kierowcy ,ale ....
Co zrobiły byście na moim miejscu ? Zaufać ? Odmówić ? Nie chcę wyjść na przewrażliwiona idiotkę ,ale czuję niepokój .