Dodaj do ulubionych

Mam dylemat ....pomożecie ?

20.06.11, 14:14
Mój 16 letni syn musi dojechać na miejsce zbiórki do miejscowości gdzie "diabeł mówi dobranoc " . Dojazd pociągiem + autobusem jest możliwy,aczkolwiek dość kłopotliwy. Ojciec jednego z uczestników wyjazdu zdeklarował sie,że 4 chłopców zawiezie na miejsce swoim samochodem - ok.300 km. I tu mam problem. Z całym szcunkiem ,ale nie znam człowieka w ogóle,również jako kierowcę . W tej sytuacji przede wszystkim - jako kierowcę. Doceniam jego dobre chęci ,ale po prostu boję się o dziecko . Organizator patrzy na mnie dziwnie ,że nie wyrażam entuzjazmu. Histeryzuję ,czy mam rację ? Nie chciała bym urazić Pana kierowcy ,ale ....
Co zrobiły byście na moim miejscu ? Zaufać ? Odmówić ? Nie chcę wyjść na przewrażliwiona idiotkę ,ale czuję niepokój .
Obserwuj wątek
    • apapon Re: Mam dylemat ....pomożecie ? 20.06.11, 14:17
      Skoro czujesz niepokój, to zrób po swojemu. Np zawieź sama.
    • krolowanocy Re: Mam dylemat ....pomożecie ? 20.06.11, 14:31
      moje dziecko parę dni temu jechało na zieloną szkołę. autokarem. czy znałam kierowcę? ależ
      czy się bałam? owszem

      ale tak samo bym się bała o dziecko jakby jechało autokarem/samochodem/pociągiem
      wypadki i katastrofy zdarzają się wszędzie, dzisiaj zderzyły się dwa tramwaje i jest 40 rannych smirk

      zrób tak, jak będziesz się czuła lepiej, ale weź pod uwagę, że sama zmiana środka transportu i tak nie ukoi całkowicie twoich obaw (no chyba że ukoi, nie wiem, ludzie są różni)
    • agatka_s Re: Mam dylemat ....pomożecie ? 20.06.11, 15:28
      Mnie się wydaje że ciut przesadzasz. W końcu ten pan ma prawo jazdy, czyli ktoś jego umiejętnosci zweryfikował. Jak idziesz drogą, to na przeciwko też moze jechac kiepski kierowca, który nie wyrobi się na zakręcie i walnie w przystanek autobusowy, a przecież w domu nie zostajesz z obawy że zaraz zginiesz.

      Powiem, że dużo więcej ryzykuje (w sensie nerwów i spokoju) ten człowiek. Mnie zdarzyło się kilka razy jeździc z obcymi dziecmi i wierz mi że przeżywałam to strasznie, byłam 5.000 razy bardziej ostrożna niż normalnie.

      Poza tym weź też pod uwagę uczucia syna, 16 lat to już sporo, trochę za dużo na ataki paniki ze strony mamy...(za 2 lata może leciec w kosmos ruska rakietą z chińskim pilotem, jak będzie chciał i nie zatrzymasz go ....)
    • grave_digger Re: Mam dylemat ....pomożecie ? 20.06.11, 16:57
      jeśli syn twój naprawdę ma już 16 lat to histeryzujesz.
    • kepp Re: Mam dylemat ....pomożecie ? 20.06.11, 17:55
      Jeśli nie jest to dla Ciebie problem to zawieź go sama...

      Puszczenie go samego pociągiem i autobusem jest dużo bardziej ryzykowne niż wysłanie z ojcem innego dzieciaka, mającym prawo jazdy, samochodem.

      Swoją drogą, jak za dwa lata przyjdzie i powie, że kolega odebrał dzisiaj prawo jazdy i z radości odwiózł go ze szkoły od domu, to też dostaniesz ataku paniki? Założę się, że pan, który ma 16letnie dziecko, ma dużo większe doświadczenie jako kierowca niż jeszcze przez długi czas będą mieć koledzy Twojego syna i sam syn.
    • tygrysiatko1 Re: Mam dylemat ....pomożecie ? 20.06.11, 21:02
      Wybacz, ale czy Ty piszesz o 16letnim synu?? a co jak powie, że jedo starszy kolega zrobił prawo jazdy i przewiózł go po mieście??
      jeżeli nie chcesz żeby jechał z człowiekiem, który ma prawo jazdy to zabroń mu jeżdzić rownież i autobusami/autokarami chyba, ze znasz wszystkich kierowców....
    • marcin.slawski Re: Mam dylemat ....pomożecie ? 20.06.11, 21:13
      Ten kierowca wiezie również swojego syna. Moim zdaniem to o wiele pewniejsza podróż od kombinacji PKP + autobus.
      Inne wyjście to samemu dowieźć dziecko na miejsce. Taniej będzie zabrać jeszcze dwójkę lub trójkę kolegów, ale co, gdy ich rodzice będą mieli taki sam dylemat względem Ciebie ?
      • verdana Re: Mam dylemat ....pomożecie ? 20.06.11, 21:21
        Mój 17-latek był czasem podwożony ze szkoły przez kolegę, o którym było wiadomo, ze jeździ nie najlepiej. Trudno, ryzyko jest wpisane w doroślenie dzieci.
        Niemal dorosłe dziecko zacznie jezdzic z nieznajomymi, ktorzy nie będą Ci znani, o których nie będziesz wiedziała, jak prowadzą. Na tym, niestety polega to, ze ma się w domu doroslego, nie dziecko.
        • joa66 Re: Mam dylemat ....pomożecie ? 20.06.11, 21:32
          Trudno, ryzyko jest wpisane w doroślenie dzieci


          Ryzyko w ogóle jest wpisane w życie.

          Troche off topic - gdzieś czytałam ostatnio rozmowę z dietetykiem?/chemikiem?, której zadano pytanie (w kontekście bakterii na kiełkach z upraw ekologicznych) Dziennikarka pyta "czy warto więc kupowac żywnośc ekologiczną czy nie? " Odpowiedź: "to zalezy czy chce pani umrzeć od biologii czy od chemii"
    • nangaparbat3 Re: Mam dylemat ....pomożecie ? 20.06.11, 22:25
      Ja mam 20letnią córkę, więc już spore doświadczenie w wożeniu jej przez osoby, co do których nie mam 100% zaufania (a do kogo masz? jak w TIRze jadącym z naprzeciwka pęknie nagle przednia opona, to najlepszy kierowca ma nikłe szanse) - więc jak sie boje na tyle, że mi to przeszkadza, to się modlę. Działa. Jestem agnostyczką.
      • krasawicamaskwy Re: Mam dylemat ....pomożecie ? 22.06.11, 19:22
        Sprawa sie rozwiązała. Pan kierowca zrezygnowal z dowozu młodych.Tak więc jedziemy pociagiem. Niemniej , dziekuję za odpowiedzi. Dały mi do myślenia.Chyba muszę w końcu "spuścić powietrze" . Na usprawiedliwienie dodam,że to późno urodzony jedynak smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka