remislanc
04.03.02, 12:12
Mam znajomych - nasi synowie są kumplami z przedszkola.Zastanawia mnie ich
podejście do pewnych spraw.Nie chcą (nie potrafią?)zainteresować swojego syna
dodatkowymi zajęciami.My uczymy naszego jazdy na rowerze - oni twierdzą ,że ich
syna "nie ciągnie", nasz zasuwa na hulajnodze - ich syna to "nie ciągnie".Idąc
do kina czy teatru z naszym synem, proponujemy żeby poszli z nami - ich syna
też to nie interesuje.Podobnie z wyjściem na basen.Dzieciak wraca z przedszkola
i resztę dnia spędza w domu. Soboty i niedziele to samo.Żadnych spacerów.Szkoda
nam dziecka ale nie chcemy za bardzo ingerować.Jutro idziemy z naszym synem do
cyrku (bezpłatnie!), proponowaliśmy że zabierzemy ich pociechę - i co
usłyszeliśmy? Ich syna cyrk nie interesuje. Zawsze powtarzają ,że nic na
siłę.Wydaje mi się, że myślą tylko o sobie i o własnej wygodzie (np. bardzo
często i chętnie pozbywają się małego - babcia, ciocia itp.)Jestem ciekawy co o
tym sądzicie.Może to ja (i moja żona) jesteśmy przewrażliwieni?