Dodaj do ulubionych

kłopotliwy kolega

19.02.12, 20:35
Kłopotliwy kolega jest uczniem w klasie moich chłopaków. Temat znam z ich opowieści. Dotąd nic z tym nie robiłam ale coraz mniej mi się to podoba.
Generalnie chłopiec rozwala pracę. Może nie nawet same lekcje, ale często pracują w zespołach i wtedy totalnie dezorganizuje prace kolegom. Zachowuje się głośno, czasami destrukcyjnie, nie robi nic konstruktywnego, nie przygotowuje się do zajęć tym samym obniżając efekt końcowy całej grupy. Tak to przynajmniej wygląda z opowieści. Dodatkowo jeden z moich synów jakoś bardziej nie radzi sobie z takim "wichrzycielem. Sam jest poukładany, wyciszony w trakcie pracy i nie dziwi mnie, że taka atmosfera wpływa na niego źle.
Składy zespołów są zazwyczaj losowane więc dzieci nie maja wpływu na to z kim będą współpracować (zresztą idea jest taka żeby waśnie umiały ze wszystkimi).
Nie bardzo mam pomysł jak pomóc synowi. Ani on ani reszta dzieci jakoś nie umieją odciąć się od kolegi.
Niby najprościej iść porozmawiać z nauczycielką, ale wiem też że ona problem zna. Pytanie tylko czy nie umie czy nie jest w stanie wymóc zmiany zachowania. Problem istniał od początku, od pierwszej klasy.
Obserwuj wątek
    • joa66 Re: kłopotliwy kolega 19.02.12, 20:55
      Czy dobrze zrozumiałam, że problemem jest tylko praca w grupach? A jak duże sa to grupy i jak inne dzieci sobie z tym radzą?

      Zrozumiałam, że grupy są ustalane losowo do każdego projektu, czyli czasami pracują z zespole bez tego chłopca. Zastanawiam się czy w takiej sytuacji w ogóle warto coś robić. Co najwyżej uświadomic nauczycielkę.
      • dorek3 Re: kłopotliwy kolega 19.02.12, 21:30
        Na lekcjach na pewno nie jest aniołkiem (chłopcy twierdzą, że V kolekcjonuje uwagi dla sportu), ale właśnie praca w grupach jest najbardziej stresogenna dla nich. I jakoś pechowo się złożyło, że ten mój "wrażliwiec" wciąż ostatnio trafia na V, a ponieważ dobór losowy to nie ma podmian. Poza tym to żadna z grup nie specjalnie chce go mieć u siebie z tych samych powodów.
        • joa66 Re: kłopotliwy kolega 19.02.12, 21:49
          Nie wiem na ile ten kolega jest kłopotliwy, na ile rozwala każdą lekcję. W sumie z tego co napisałaś nie wynika, że to jakiś potwór zagrażajcy dzieciom i uniemozliwiający nauczanie.

          Jeżeli kolega nie jest agresywny, chamski, wulgarny - to chyba jest to problem, z którym powinien poradzic sobie (prędzej czy później) nawet wrażliwiec. Może to potraktowac jako lekcję radzenia sobie z trudnościami? Szczególnie ważną dla wrażliwców?


          A pytałaś syna jak on chciałby rozwiązać tę sprawę?
          • dorek3 Re: kłopotliwy kolega 20.02.12, 10:14
            Pytałam i nie bardzo miał pomysł. Ze swojej strony podpowiedziałam aby spórbował go poprostu ignorować, może nawet przekonać do tego inne dzieci. Ćwiczyliśmy wieczorem na bracie bliźniaku smile
      • dorek3 Re: kłopotliwy kolega 20.02.12, 21:22
        Właśnie wysłuchałam spontanicznej półgodzinnej opowieści na temat tego chłopca. Dziecko nie jest chamskie ani wulgarne, ale jakieś totalnie nieokiełznane. Nie rozmawiałam o tym z żadną nauczycielka ale mam wrażenie że grono pedagogiczne sobie nie radzi. Mały ma wszystkich w odwłoku.
        To co mnie chyba najbardziej interesuje to jaki jest plan działania, bo widzę że temat się rozkręca i zdecydowanie zaczyna wykraczać poza pracę w grupie. Z tego co słyszę to inne dzieciaki tez protestują, za chwilę się okaże że to koledzy zawnioskują o usunięcie nicponia z klasy.
        Nie napadajcie na mnie że chcę wyręczać swoje dziecko i robić z niego niedojdę. Przez półtora roku nic nie robiłam, ale jeśli pojawiają się elementy przemocy w zabawie (dziś młody oberwał klamka od drzwi w głowę) to nie mogę wciąż udawać że to jest problem tylko dziecka nawet jeśli po uderzeniu nie ma śliwy. Z drugiej strony młody nie wypłakuje mi się w rękaw. Raczej wygląda to na obojętną relację wybryków z elementami irytacji jeśli chodzi o przeszkadzania w pracy na lekcji.
        Jakbym miała patent na rozwiązanie to pewnie bym na forum nie pisała.
        • joa66 Re: kłopotliwy kolega 20.02.12, 22:00
          ale jeśli pojawiają się elementy przemocy w zabawie (dziś młody oberwał klamka od drzwi w głowę)

          Pierwszy raz napisałaś teraz o przemocy - wcześniej o tym nie wspominałaś. Wsystkie moje wypowiedzi dotyczą tylko tego co napisałaś, w domysły się nie bawiłam.

          Przez półtora roku nic nie robiłam

          To chyba tez nie najlepszy sposób. Nie może być tak, że nie robi się nic a potem biegnie do nauczycielki. Chyba, że jednak coś robiłaś, ale to się okaże w następnym pościewink

          Nie pisałabym tego wszystkiego gdyby nie to, że sama jestem mamą chyba już byłego wrażliwca, który zapewne miał podobne warunki w szkole (też szkoła społeczna). Z perspektywy lat potrafię ocenić jak bardzo pomogło mu w "odwrażliwianiu" towarzyszenie w rozwiązywaniu problemów , a nie rozwiązywanie ich za niego. A także towarzyszenie w podejmowaniu wielu decyzji zamiast podejmowania ich za niego. Pisałam wczesniej o sytuacji kiedy mój syn zdecydował się odpuścić i o takiej, w której zawalczył. Szczerze mówiąc ja akurat zrobiłabym dokładnie odwrotnie , ale to był jego wybór.

          Nie wiem jak Wasza szkoła, ale "nasza" (już była niestety) nie lekceważyła wniosków i uwag dzieci i słow grupki dzieci, że trudno im pracować z X miałoby taką samą moc jak słowa ich rodziców.

          p.s. czy Twoi synowie chodzą do tej samej klasy? Bo piszesz tylko o jednym z nich..
          • jagoda2 Re: kłopotliwy kolega 20.02.12, 22:04
            Ta szkoła pewnie też nie lekceważy, tylko nie bardzo potrafi poradzić sobie z problemem. Znam to z naszej szkoły, również bardzo przyjaznej dzieciom (i rodzicom).

            Nie wiem jak Wasza szkoła, ale "nasza" (już była niestety) nie lekceważyła wniosków i uwag dzieci i słow grupki dzieci, że trudno im pracować z X miałoby taką samą moc jak słowa ich rodziców.
          • dorek3 Re: kłopotliwy kolega 20.02.12, 22:10
            Klamka to temat z dziś smile

            Nie robiłam bo temat pojawiał się i znikał. Albo po prostu nie było jakiś zasadniczych problemów które by wykraczały poza "bycie klasowym klaunem". Ostatecznie to dopiero druga klasa. To że jakieś dziecko przeszkadza na lekcji i zbiera uwagi nie budzi mojej potrzeby interwencji aczkolwiek na tym pewnie i reszta traci. Ale taki lajf. Ale jak coś przybiera na sile tak jak ostatnio te opowieści to po po prostu zaczynam mieć wrażenie ze wychowawczyni skądinąd chyba dość dobrze radząca sobie z całą resztą tutaj ponosi klęskę.

            Wydaje mi się, że opinie dzieci nie są lekceważone. W szkole przykłada się wagę do "przerobienia" różnych sytuacji

            Tak, obaj chłopcy są w tej samej klasie.
    • menodo Re: kłopotliwy kolega 19.02.12, 22:21
      Ale co Ty właściwie chciałabyś powiedzieć nauczycielce?
      Że wolałabyś, aby twój syn nie był w zespole z tym "kłopotliwym kolegą" ?
      A niby z jakiego powodu?
      Z tego, co napisałaś nie wynika, że ten chłopiec jest agresywny. To że "obniża efekt końcowy grupy " i twoje dziecko wypada gorzej niż by chciało jest argumentem śmiesznym. Zwłaszcza że dobór do grup jest losowy i nie są to grupy stałe.
      • olena.s Re: kłopotliwy kolega 20.02.12, 07:27
        Myśle, że nie masz racji. To nie jest tak, że jedynym wyznacznikiem problemu jest agresja/wulgarność, a wszystko inne jest już cacy, i póki Maciuś nie podbije oka któremuś z kolegów to nauczyciel ma słodki spokój. Klasa to jeden kłąb problemów i dobry wychowawca jednak steruje ku ich rozwiązaniu. Przy czym rozwiązaniem nie musi wcale być ukaranie Maciusia czy przeniesienie Jacka do innej grupy.
        Zakładam, że z punktu widzenia szkoły, celem jest nie tylko wtłoczenie dzieciom akademickiej wiedzy do głów, ale również nauka konstruktywnej współpracy w zróżnicowanym zespole. Być może nauczycielka powinna tak zorganizować cały proces, żeby móc więcej uwagi poświęcić grupie Maciusia i kierować jego aktywność na inne tory? Być może zaś powinna raczej skupić sie na nauczeniu Jacka, żeby dostrzegał jakieś zalety Maciusia (nie wiem, np, wykorzystanie jego jajcarstwa w trakcie prezentacji?) tak, by działały one na korzyść grupy?
        • menodo Re: kłopotliwy kolega 20.02.12, 09:18
          > Zakładam, że z punktu widzenia szkoły, celem jest nie tylko wtłoczenie dzieciom
          > akademickiej wiedzy do głów, ale również nauka konstruktywnej współpracy w zró
          > żnicowanym zespole

          Ale ja nie jestem pewna, czy chcą tego rodzice.Rodzicom zależy przede wszystkim na stopniach i prestiżu ich dziecka w klasie.
          Bo kiedy szkoła próbuje uczyć współpracy - od razu pojawia się lament: ja nie chce z Marysią tylko z Krysią, a z Pawełkiem nie usiądę za żadne skarby i niech nie dotyka mojego długopisu, bo mi go pobrudzi.
          Więc jak te dzieci mają się nauczyć współpracy skoro przy najmniejszym problemie (bo o dużych autorka wątku nie pisała) pojawiają się już mamusie - ojejku, mój Misio źle się czuje z "kłopotliwym chłopcem" w grupie? Może ten chłopiec mógłby być w innej grupie, a moje dziecko uczyłoby się współpracy z dziećmi, z którymi łatwo się współpracuje?

          Przerabiałam ten temat w podstawówce i gimnazjum córki. Np. na jednym przedmiocie dzieci były dobierane w pary losowo i siedziały razem 2 tygodnie. Bardzo dużo zadań na lekcji polegało na pracy w diadach lub 4 -osobowych zespołach. Wiesz, co się działo? Matki na zebraniach skakały nauczycielce do gardła: dlaczego moja mądra córcia ma siedzieć w ławce ze słabym i niezmotywowanym uczniem?
          Ale nauczycielka dzielnie się broniła i nie ustąpiła; w 3 klasie nikt już nie zgłaszał problemów.
          Moja córka też na początku marudziła, ale dopiero w liceum, gdzie jest bardzo duży nacisk na pracę zespołową przyznała, że bardzo przydały jej się wcześniejsze doświadczenia współpracy z "kłopotliwymi chłopcami".
          • olena.s Re: kłopotliwy kolega 20.02.12, 09:46
            Oczywiście, że z takimi założeniami rodzic może do nauczyciela iść. Tylko rola nauczyciela w tym, aby (o ile ta praca w grupach jest sensownie prowadzona) wyjaśnić takiemu rodzicielowi, na czym polega sens całej zabawy i zyski pedagogiczne jakie przypadną z niej nie tylko wrednemu Maciusiowi ale i Jackowi - prymusowi. A jeżeli nadzór nad grupami jest niewłaściwy, to nauczyciel ma sygnał, że czemuś-komuś trzeba może wnikliwiej się przyjrzeć.
          • ania_dentystka Re: kłopotliwy kolega 20.02.12, 11:13
            A może popatrzmy na to tak:
            -nie wszyscy ludzie muszą się lubić i akceptować . Być może zachowania kłopotliwego kolegi doprowadzają syna Dorki do białej gorączki . Czy musi to znosić i stresować się?
            - w środowisku, nieważne czy w szkole czy w pracy, obowiązują jakieś zasady np. nie przeszkadzania, nie niszczenia i nalezy ich przestrzegać. Dlaczego syn Dorki na przystosowywać się do dziecka, które ma w nosie te zasady - nieważne z jakiego powodu.
            - praca w zespole ma to do siebie, że każdy ma coś do niej wnieść. Jeżeli kłopotliwy kolega nie robi nic to automatycznie syn Dorki pracuje za dwóch. Dlaczego ma to robić? Czemu ma służyć taka nauka?
            - to co nam się wydaje najmniejszym problemem na poziomie szkoły podstawowej jest wielkim dramatem. Dlaczego nie pomóc dziecku? Do kogo ma się zwrócić z problemem? Czy czekać, aż samo rozwiąże problem np. siłowo?
            - a może warto uczyć Marysię czy Pawełka, że nie wolno dotykać lub zabierać cudzych rzeczy bez pozwolenia? Że nie wolno olewać wspólnej pracy, że są to zachowania nie do zaakceptowania.
            Pozdrawiam.
            • joa66 Re: kłopotliwy kolega 20.02.12, 11:46
              Ale czy faktycznie ten chłopiec NISZCZY to co zrobili jego koledzy? Bo to jest dla mnie niejasne.


              Nie twierdzę, że należy akceptować złe zachowania innych dzieci. Wydaje mi się jednak, że dziecko, które chyba jest już drugi rok w tej samej grupie klasowej , ma 8-9 lat (? pytanie do dorek) może próbować poradzić sobie z takim problemem samo - np iść z kolegami do nauczycielki i o tym porozmawiać , wysłać do nauczyciela gospodarza klasy, wspólnie z kolegami zdecydować czy to zachowanie ignorować czy nie. Rodzic może wspierać radą, rozmową, ale dopóki nie ma wyraźnej prośby "mamo, porozmawiaj z nauczycielką, bo ja już nie mogę" , chyba nie warto od razu biegać do nauczycielki.

              To nie jest problem, który przerasta dziecko, zwłaszcza w przyjaznej szkole.
              • ania_dentystka Re: kłopotliwy kolega 20.02.12, 13:03
                Za dużo nie wiemy, ale wiemy, że jest problem. I rodzice są też po to, żeby temu problemowi, a może problemikowi zaradzić. Może coś podpowiedziec, może pomóc, może pójść do wychowawczyni.
                Nie wszystkie dzieci są silne, zaradne i potrafią dać sobie radę bez pomocy i wsparcia. Nie wiemy czy szkoła jest przyjazna. Wiemy naprawdę bardzo mało.
                • joa66 Re: kłopotliwy kolega 20.02.12, 13:17
                  Nie wszystkie dzieci są silne, zaradne i potrafią dać sobie radę bez pomocy i wsparcia.


                  Ale pomoc rodzica nie musi polegać na bieganiu do nauczyciela! Można z dzieckiem porozmawiać. Np powiedzieć, że takich ludzi będzie spotykał jeszcze nie raz, że można się do tego przystosować np dzieląc się pracą tylko między uczniami, którzy pracują i olać to, że tamten chłopiec otrzyma ocenę za ich pracę. Albo można się temu sprzeciwić. Można powiedzieć jak my postępujemy w podobnych sytuacjach i dlaczego. Jeżeli syn chce się temu przeciwstawić, można pogadać z nim o tym jak można to zrobić bez pomocy rodzica... i tak dalej. Wizyta rodzica w szkole w takiej sprawie to naprawdę ostateczność i tak naprawdę ostatnia instancja b]]i to na wyraźne życzenie dziecka[/b]


                  p.s. Domyślam się, że szkoła jest przyjazna, bo pamiątam, że dzieci dorek chodzą do szkoły społecznej - nie sądzę, żeby chiała płacić czesne gdyby szkoła przyjazna nie była.

                  • ania_dentystka Re: kłopotliwy kolega 20.02.12, 13:30
                    Myślę, że za mało wiemy. Dorek nie należy do rozhisteryzowanych mam. Tak myślę. I myślę, że rozmawiała już z synem i coś mu podpowiedziała nim usiadła do klawiatury.
                    Nie musimy godzić się i tolerować , aby ktos korzystał z naszej pracy bez względu na to czy jest to osoba dorosła czy dziecko. Zwłaszcza dziecko ma poczucie sprawiedliwości/niesprawiedliwości. Ma prawo czuć się skrzywdzone gdy kłopotliwy kolega dostanie dobrą ocenę za pracę, której nie wykonał.
                    Nie każde dziecko jest na tyle asertywne i silne psychicznie, żeby dać sobie z tym radę.
                  • olena.s Re: kłopotliwy kolega 20.02.12, 13:43
                    Niekoniecznie.
                    Piszesz, że ..." Wizyta rodzica w szkole w takiej sprawie to naprawdę ostateczność i tak naprawdę ostatnia instancja b]]i to na wyraźne życzenie dziecka[/b]
                    Nie zgadzam się. Tak jest tylko, o ile uważamy, że jedyną rola rodzica w stosunkach ze szkołą jest konfrontacja i walka o swoje. W układzie, gdy rodzice i szkoła kooperują, jest moim zdaniem całkiem normalne, że rodzic rozmawia z nauczycielem.
                    • verdana Re: kłopotliwy kolega 20.02.12, 14:19
                      Starsznie duzo wymagamy od dzieci, znacznie więcej niż od doroslych.
                      Jesli w zespole dorosłych pracownikow znajduje się ktoś, kto nie tylko nic nie robi, ale utrudnia innym pracę, uniemożeliwia dobre wykonanie zadania, powoduje, ze szef gorzej pracownika ocenia, niż na to zasługuje i że codziennie człowiek wraca z pracy przygnębiony i zniechęcony - to jakoś nie pojawiają sie glosy, ze różni sa ludzie i że nalezy kolegę, skądinąd sympatycznego, po prostu zrozumieć i ignorować. Bo dorosli doskonale wiedzą, ze tak się nie da, ze jest to i szkodliwe i psychicznie trudne do wytrzymania.
                      W przypadku dzieci uznaje się,z e dziecko ma obowiązek być tolerancyjne, nawet kosztem wlasnych osiągnięć i zdrowie psychicznego.
                      I ze ma sam sobie poradzić z czymś, co zazwyczasj przerasta dorosłych.
                      • joa66 Re: kłopotliwy kolega 20.02.12, 14:52
                        Przesadzasz! Albo nie czytasz ze zrozumieniem wink

                        Poradzić sobie samo oznacza podjęcie PROóBY , w tym przypadku np WSPóLNIE Z KOLEGAMI załatwienia sprawy, a rodzic ma rolę doradcy.

                        Wybacz, ale z dzieckiem w tym wieku można rozmawiać o tym jako ono wyobraża sobie załatwienie tej sprawy.

                        Oczywiście można wszystko załatwiać nad głową dziecka do osiemnastki, ale nie wiem czy to jest najlepsze rozwiązanie.

                        Moje dziecko też było wrażliwcem na początku edukacji szkolnej. Podobne sytuacje zdarzyły mu się co najmniej dwa razy. Po rozmowie ze mną uznał , że sprawa X nie jest warta podejmowania "walki", zaangażował się natomiast z kolegami (w tym gospodarzem klasy) w rozwiązanie problemu Y. A nasza rozmowa polegała mniej więcej na tym, co można zrobić w takiej sytuacji , co ja bym zrobiła i dlaczego i pozostawienie decyzji dziecku co ono chce zrobić.
                    • joa66 Re: kłopotliwy kolega 20.02.12, 14:24
                      Ależ oczywiście , że rozmawia. Na różne tematy. Przy okazji, na przykład na zebraniu, dniach otwartych itd.

                      Uważam jednak, że jeżeli problemy są na miarę dziecka, powinno próbować ono załatwić je samo, nawet jeżeli to załatwienie polega na poproszeniu rodzica o rozmowę z nauczycielem. Z opisu dorek nie wynika, że to są problemy, z którymi nie może spróbować zmierzyć się samo dziecko.



                      Wg mnie nie jest dobre (zwłaszcza dla dziecka wrażliwego), że rodzic wkracza do akcji na każdy sygnał o problemie.



                      • verdana Re: kłopotliwy kolega 20.02.12, 14:32
                        Są dzieci, które nie poproszą - własnie dlatego, ze uwazają, ze powinny same dać sobie rade z problemem. A nie dają sobie rady.
                        Wkraczanie na kazdy sygnał jest fatalne, to fakt. Ale jeśli problem nie jest jednorazowy, tylko się ciągnie, dziecko wyraźnie cierpi, to jest już najwyższa pora na interwencję.
                        • joa66 Re: kłopotliwy kolega 20.02.12, 15:07
                          Problem się ciągnie, ale czy cokolwiek było zrobione w tej sprawie? Czy tylko wysluchiwanie , a potem wkraczanie z impetem.

                          Chyba nie rozumiesz o czym piszę - nie o to chodzi, że dziecko ma samo rozwiązać problem, tylko o to, że ma być najważniejszą i aktywną osobą w jego rozwiązywaniu.

                          Być może dorek tego nie napisała, ale ja na razie nie widzę NIC co by wskazywało na to, że rozmawiała z dzieckiem o tym jakie są sposoby rozwiązania problemu i co na to jej dziecko.

                          p.s. a wybory dziecka mogą być naprawdę różne. Mój syn i koledzy z grupy zadaniowej uznali, że odpuszczą koledze, który notorycznie się spóźniał, zapominał o przygotowaniu różnych rzeczy, dlatego, bo kolega ogólnie był życzliwy innym, zawsze pomagał kolegom w lekcjach , byŁ koleżeński, pożyczał linijek i ołówków itd. Praca nad zadaniem była podzielona tak naprawdę na 3 osoby zamiast 4 (kłopotiliwy kolega raz czy dwa rzucił jakąś propozycję i tyle) a stopnie dostała cała czwórka.
                          • ania_dentystka Re: kłopotliwy kolega 20.02.12, 15:16
                            A ja mam pytanie - czy jesli u Ciebie w pracy jest do wykonania zadanie i jeden kłopotliwy współpracownik ( sympatyczny, taki co przynosi ciastka) spóźnia się, olewa pracę itd i powoduje to, że zespół musi zostawać po godzinach to odpuszczasz i z usmiechem przyjmujesz, że dostaje identyczną premię jak Ty, która się napracowała, siedziała wieczorami, zawalała inne sprawy w tym domowe.
                            • joa66 Re: kłopotliwy kolega 20.02.12, 15:29
                              Chyba nie o to chodzi, że sympatyczny, ale mniejsza o to.

                              A podobne decyzje podejmuję w zależności od sytuacji. Czasami analizując sytuację; rachunek zysków i strat (sorry, za ekonomiczną terminologię, mam na myśli sytuacje emocjonalne) wolę coś odpuścić. Nawet jeżeli ktoś "niezasłużenie dostanie premię"



                              Nie wiem dlaczego na tym forum trzeba powtarzać pewne rzeczy milion razy. Gdzie ja napisałam, że trzeba akceptować takie sprawy? Napisałam, że można powiedzieć dziecku, że taka możliwość też istnieje. Nie jest to przymus, w sytuacji kiedy rozmawiamy też o innych rozwiązaniach.
                              • ania_dentystka Re: kłopotliwy kolega 20.02.12, 16:20
                                Ale ja doskonale rozumiem co masz na mysli tylko pozwalam sobie się z tym nie zgadzać.
                                • menodo Re: kłopotliwy kolega 20.02.12, 17:05
                                  Nie gadam z trollami.
                                • joa66 Re: kłopotliwy kolega 20.02.12, 19:06
                                  Ale z czym Ty się nie zgadzasz? Z tym, że trzeba z dzieckiem porozmawiac o problemie i zapytac co o tym sądzi, czy już próbował coś zrobić, jakie ma pomysły??? To jest Twoim zdaniem krzywda dziecka??????

                                  BTW Celem pracy zespołowej w szkole nie jest EFEKT jako taki pracy , tylko nauczenie dzieci współpracy nawet z trudnymi kolegami. Nauczenie dzieci, a nie ich rodziców.
                            • asia_i_p Re: kłopotliwy kolega 20.02.12, 18:11
                              Myślę, że powinno się jednak jakoś dzieciom wytłumaczyć, że praca, którą wykonują w szkole, to nie jest praca, którą wykonują na rzecz szkoły, a oceny nie są wynagrodzeniem. Nie wiem - po takiej pracy grupowej przeprowadzić jeszcze jedną lekcję na jej temat, w której dzieci mówią, czego się nauczyły? Żeby miały poczucie, że coś zyskują, a ocena jest informacją - i wtedy ewentualne wykłócanie się o ocenę nie jest żebraniną, tylko stwierdzeniem, że ich zdaniem ta informacja nie jest prawdziwa. Bo poczucie krzywdy syna autorki wątku wynika z tego, że odbiera swoją pracę w szkole jako robioną dla kogoś innego, na zlecenie - i to się do tego stopnia przyjęło, że ten stosunek zostaje uczniom aż do studiów.

                              Inne wyjścia - wbrew zaleceniom pracy w grupie różnicować oceny członkom grupy - albo do czasu, aż grupy nie dopracują się takiej współpracy, żeby nie było "szkodników", nie oceniać. Bo strasznie niefajnie byłoby byc takim "szkodnikiem", który wszystkim zawalił pracę.
                              • dorek3 Re: kłopotliwy kolega 20.02.12, 21:48
                                Ale problem mojego syna nie polega wyłącznie na tym że otrzymuje gorszą ocenę. To tylko jakiś fragment całej sytuacji.Z tego co wiem dzieciaki oceniają się również wzajemnie, pewnie w ten sposób tez mogą dać upust swojej frustracji. Tyle że to spływa po tym chłopcu jak po kaczce.
                            • canuck_eh Re: kłopotliwy kolega 22.02.12, 15:29
                              Jezeli kolega jest git i zespolowi ktory pracowal za niego bo z niego gamon postawi przyslowiowe piwo, albo owa kolezanke czy dwie z zespoli z ktorym mial pracowac, ale notorycznie sie spoznial zaprosi na obiad to mozna odpuscic.Bo jak sie po zakonczeniu projektu jakos odwdzieczy i przylezie i powie sluchajcie wiem ze zawalilem, ale chce sie odwdzieczyc - odwaliliscie kawal dobrej roboty. a ja ciagle spozniony, no dobra przynosilem ciasteczka i kawe, ale to nic w porownaniu z waszym poswieceniem, chcialbym Was zaprosic na piwo, obiad czy co.Mysle ze taki gest zostanie doceniony.Bo jak kolega sympatyczny tylko kurcze lubi rano pospac no to trudno.W pokoju 3-4 osobowym maja spiocha, ale tez sie z nim da pracowac.smile
                              Teoretyzuje teraz.
                          • dorek3 Re: kłopotliwy kolega 20.02.12, 21:45
                            Podpowiedziałam tylko jedno rozwiązanie które mi przyszło do głowy: zignorować. Nie ma widowni, nie ma przedstawienia. Tak bym zrobiła ja. Ale ja mam o 30 lat więcej a dzieciaki maja po 8-9 lat i nie potrafią chyba.
                            Jeśli są jakieś inne sposoby , podziel się pomysłami proszę.
                            • joa66 Re: kłopotliwy kolega 20.02.12, 22:23
                              Jeśli są jakieś inne sposoby , podziel się pomysłami proszę.

                              Nie wiem czy to są "sposoby", ale napiszę co ja mniej więcej robiłam (częśc tego będzie totalnie niepedagogiczna i wredna). Oczywiście nie pamiętam szczegółów, bo to nie była żadna metoda. Przede wszystkim nie tylko pozwoliłam, ale i chyba zachęcałam dziecko do wyrażenia negatywnych uczuć - chyba raz sama nazwałam "winnego" palantem (co wywołało śmiech, a potem uwagi, ze JA przeszadzamwink ). Po drugie przywołałam podobne historyjki z własnego życia z wytłumaczeniem dlaczego JA zachowałam się tak a nie inaczej. Po trzecie zapytałam co mysli o tym, żeby powiedzieć nauczycielowi o problemie, wspólnie z kolegami. Zapytałam też czy chciałby, żebym ja wyjasniła sprawę. Oczywiście to nie działo się w ciągu jednego dnia , w postaci wykładu. O połowie rzeczy pewnie też teraz zapomniałam.

                              Mam wrażenie, że teraz mój syn nie spala się analizując każdy problem i każdą doznaną krzywdę. Pewne rzeczy potrafi sobie odpuścić, o inne , ważne dla niego, walczy ostro. W zeszłym roku bardzo, bardzo mi zaimponował swoją postawą-dojrzalszą i chyba, wstyd się przyznać, godniejszą od mojej. Jestem przekonana, że jest to też związane z umiejętnością oceniania tego co jest ważne, a co mniej.

                              Nie twierdzę, że problem jednego z Twoich synów jest nieważny. Ale ważniejsze jest to, żeby powoli sam dochodził świadomości co dla niego jest istotne, a co nie. Z czym da radę sobie sam (lub niewielką pomocą przyjaciół ) , a do czego jesteś mu niezbędna Ty. I nie oczekuję, że chłopiec będzie już to wszystko potrafił - on się ma tego uczyć.



                              p.s. w Waszej konkretnej sytuacji zapytałabym się też obu synów czy kłopotliwy chłopiec jest w czymś dobry i czy nie da się tak podzielić pracy, żeby przypadało mu zadanie, w którym może sie wykazać. Na tym miedzy innymi polega praca w grupach - wykorzystanie potencjału każdego.


                              • joa66 Re: kłopotliwy kolega 20.02.12, 22:40
                                P.S. Ja miałabym jedno podstawowe pytanie do nauczycielki. Na czym polega praca zespołowa i czego ma uczyć. Czy tłumaczy dzieciom jak organizowac pracę w grupie czy tylko te grupy losuje i wydaje polecenie "zróbcie plakat o oszczędzaniu".

                                Dzieci w tym wieku mają prawo nie wiedzieć jak się dzielić zadaniami, jak organizować wspólną pracę.


                                p.s.2. przypuszczam, ze jest wiele dzieci, które po cichu czują się skrzywdzone, bo ich bałwanek był ładniejszy niż bałwanek namalowany przez kolegę z grupy, a oboje dostali 5.
          • dorek3 Re: kłopotliwy kolega 20.02.12, 21:39
            Mendo, ale problem w takim wymiarze istnieje tylko w odniesieniu do tego chłopca i nie dotyczy tylko mojego syna. On często pracują w takim układzie jak piszesz. I naprawdę nie ma problemu ze ktoś wolniej czy gorzej pisze lub czyta. Choć różnice są i dzieci je zauważają. Problemem jest destrukcyjnie zachowanie owego młodzieńca.
          • canuck_eh Re: kłopotliwy kolega 21.02.12, 22:40
            Nigdy nie mialam problemu zeby moja corka pracowala ze slabszym uczniem jezeli ten slaby uczen pracuje razem z nia i stara sie jak moze, nawet jezeli ona bedzie musiala cos tam poproawic bo kolega, kolezanka zrobili blad.Ale jezeli do wspolpracy dolaczy sie kolezanka ktora tez jest niczego sobie, ale odwala bo jej sie nie chce , szarponelo mna kiedys i jej wygarnelam.Dziewczyna mi cos odpowiedziala ze ja nie mam prawa jej oceniac bo nie jestem nauczycielka, to sie lekko zdziwila bo corka jej powiedziala ze i owszem mama ma skonczone stiudia nauczycielskie wiec wie co mowi. Praca ze slabszym uczniem pokazuje temu lepszemu ze mozna tez pomoc slabszemu mozna go podciagnac, a temu slabszemu ze mozna wykonac prace lepiej.Ale jest warunek - obie osoby MUSZA dac z siebie wszystko.

            Co do problemu.Jednego dnia poradzilabym synowi ze jak problematyczny kolega robi z siebie klasowego blazna i rozwala prace w grupie, zaprzestalabym pracy - wszyscy i trudno sie mowi - projekt zostanie oddany niedokonczony, ale moze nauczycielka w koncu otworzy oczy ze jednak jest problem i z tym uczniem pracowac sie nie da.I moze czas najwyzszy ze praca w grupie praca w grupie, ale ten uczen pracuje sam.I zrobic kilka razy taki eksperyment i zobaczymy jakie beda rezultaty.Albo stac nad delikwentem i pilnowac.
      • dorek3 Re: kłopotliwy kolega 20.02.12, 10:11
        Wolałabym aby kłopotliwy kolega nie był cały czas tak bardzo kłopotliwy dla całej grupy. Innymi słowy aby ktoś go choć trochę utemprerował.
        O tym obniżaniu napisałam nie dlatego, że martwię sie o oceny syna tylko aby pokazać że takie zachowanie ma niekorzystne konsekwencje nie tylko dla delikwenta.
    • ania_dentystka Re: kłopotliwy kolega 20.02.12, 08:25
      Chłopak jest albo niewychowany albo nieprzystosowany do pracy w grupie. I jedno i drugie nie jest Twoja sprawą. To problem rodziców chłopaka i nauczycielki( szkoły). Ty masz prawo wymagać i im szybciej to zrobisz tym lepiej.
      Praca w zespole wymaga dostosowania się do poczynań grupy a nie zachowań destrukcyjnych i niszczenia tego co zrobili koledzy.
      Bez względu na to co przeczytasz uważam, że powinnaś porozmawiać z nauczycielką i kategorycznie zażądać aby kłopotliwy kolega nie był w zespole z Twoimi dziećmi. Być może inne dzieci lepiej będą sobie z nim radziły, ale to juz nie Twoja rzecz. Ty masz prawo wymagać.
      Być może nauczycielka nie dostrzega problemu i poinformowana zareaguje przywołując wichrzyciela do porządku.
      Nie ulegajmy terrorowi dzieci zachowujących się destrukcyjnie i ich rodziców. Być może nikt ich nie wychowywał i funkcjonują w przekonaniu, że wszystko im wolno.
      Wiem, że tu na forum zaraz znajdą się zaciekłe obrończynie tych dzieci, że są jakie są, że tez mają prawa, że Twoje dziecko ma się nauczyć, żyć z innymi i Bóg wie co jeszcze.
      Nie ulegaj i walcz o swoje dziecko. Twój syn ma czuć się dobrze w szkole. Twój sn ma być wynagradzany za pracę. I nie czekaj, aż kłopotliwy uczeń podbije komuś oko.
      • jagoda2 Re: kłopotliwy kolega 20.02.12, 17:19
        "(...) uważam, że powinnaś porozmawiać z nauczycielką
        > i kategorycznie zażądać aby kłopotliwy kolega nie był w zespole z Twoimi dzieć
        > mi. Być może inne dzieci lepiej będą sobie z nim radziły, ale to juz nie Twoja
        > rzecz. Ty masz prawo wymagać."

        A ja uważam, że taka postawa jest dopiero fatalna - właśnie Ci rodzice, co mają prawo wymagać bezwględnie i bez względu na wszystko, terroryzują resztę i wychowują dzieci-potwory, w myśl zasady, że im się wszystko należy. Sytuacja nie jest dobra, ale nauczycielka byłaby niepoważna, gdyby ugięła się pod presją takiej roszczeniowej mamuśki jak Ty. Wobraź sobie, że z jakiegoś powodu inny rodzic zażądałby kategorycznie, żeby Twoje dziecko wykluczono poza margines - pozwoliłabyś na to? To by dopiero było krzywdzące, co?

        "Nie ulegajmy terrorowi dzieci zachowujących się destrukcyjnie i ich rodziców. B
        > yć może nikt ich nie wychowywał i funkcjonują w przekonaniu, że wszystko im wol
        > no."

        Dokładnie taką postawę Ty prezentujesz. Właśnie, nie ulegajmy terrorowi rodziców takich, jak Ty.

        • ania_dentystka Re: kłopotliwy kolega 20.02.12, 18:41
          Tak, tak oczywiście- matka powinna zamknąć oczy i nie widzieć jak jej dziecku dzieje się krzywda. To, że kolega w zespole nic nie robi, i korzysta z pracy innych uczniów to nie ważne, trzeba być tolerancyjnym i przyjąc go z otwartymi ramionami. Prawda?
          Nigdy, ale to przenigdy nie terroryzowałam nikogo.
          Natomiast gdybym widziała, że moje dziecko jest ewidentnie krzywdzone ( tak jak dziecko Dorki) interweniowałabym. Bo to mój rodzicielski obowiązek/
          Obowiązkiem nauczycielki jest przystopowanie zachowań takich jakie prezentuje kłopotliwy kolega, bo to on jest nie w porządku.
          Kto jest dzieckiem-potworem? Kłopotliwy kolega czy dziecko, które go nie akceptuje a właściwie nie akceptuje jego zachowań?
          Kto jest matką prezentującą roszczeniowy stosunek - matka kłopotliwego kolegi, która nie reaguje na nie do końca normalne zachowania syna ( bo wybacz za dosadne twierdzenie nie jest normalne, że dziecko pasozytuje na pracy innych i czerpie z niej korzyści) czy matka, która broni swojego dziecka?
          I zastanów się nad tym.
          • jagoda2 Re: kłopotliwy kolega 20.02.12, 18:58
            Nigdzie nie napisałam, że Dorek ma posypać głowę popiołem i przyjąć kłopotliwe dziecko z otwartymi ramionami. Napisałam jedynie, że Twoja zdecydowanie kategoryczna i roszczeniowa postawa jest nie do przyjęcia w życiu w społeczeństwie, gdyż współżycie z innymi osobami wymaga jednakowoż różnego rodzaju kompromisów, a Twoja postawa wybitnie nie jest kompromisowa, tylko kategorycznie domagająca się, "bo mi się należy". Każdemu coś tam się w życiu należy, również kłopotliwemu koledze. Sytuacja jest trudna, ale nie można wyrzucić tego chłopca poza nawias, bo jest częścią tej małej społeczności i sęk w tym, by go uspołecznić i nauczyć współpracy, a nie alienować. Ale Ty oczywiście patrzyłabyś tylko na Twoje dziecko, no bo co Cię reszta obchodzi, no nie? Sama tak napisałaś, gwoli przypomnienia. Nie jesteś więc wcale lepsza od tego kłopotliwego chłopca, którego reszta dzieci też guzik obchodzi i robi to, na co ma ochotę. Dokładnie tak jak Ty.
            Z tego, co pisze Dorek, krzywda dzieje się różnym dzieciom po kolei, a jaka jest postawa rodziców kłopotliwego chłopca po prostu nie wiemy, ale Ty już oczywiście matkę tego chłopca podsumowałaś, chociaż zupełnie nie wiem, na jakiej podstawie?
            A jeśli chodzi o wychowanie dzieci-potworów, to wybacz, ale chyba nie zrozumiałaś mojej wypowiedzi.
            • ania_dentystka Re: kłopotliwy kolega 20.02.12, 20:00
              Zacznijmy od tego, że - odstukać- sprawa nie dotyczy mnie ani żadnego z moich dzieci. Więc trudno mówić o tym, że jestem roszczeniowa.
              Zgadza się, że każdemu coś się nalezy. Dziecku chodzącemu do szkoły należą się warunki do nauki. Przyzwoite. I ma prawo buntować się przeciwko tym, którzy odbierają mu to prawo. Mam wątpliwości czy dziecku kłopotliwemu nalezy się prawo do przeszkadzania innym.
              Rodzice dziecka kłopotliwego muszą się liczyć z buntem innych tych niekłopotliwych. Jak uspołecznić dziecko, które nie chce współpracować? Czyim kosztem?
              Czy Ty godziłabyś się, zeby Twoje dziecko cierpiało lub chocby ponosiło uszczerbek tylko dlatego, że inne jest kłopotliwe, nieuspołecznione, nie chce lub nie umie współpracować w grupie?
              • jagoda2 Re: kłopotliwy kolega 20.02.12, 20:22
                A Ty ciągle nie widzisz dalej niż czubek własnego nosa, prawda? Nie wiem, czy nie widzisz, bo nie potrafisz, bo tak Cię wychowano, czy nie widzisz, bo prostu nie chcesz widzieć i w tym samym duchu wychowujesz swoje dzieci, bo przecież "macie prawo żądać, a inni nie Twoja/Wasza sprawa".
            • dorek3 Re: kłopotliwy kolega 20.02.12, 21:34
              No ale czego w takiej sytuacji ma prawo oczekiwać rodzic dziecka "niekłopotliwego"? Moją intencją wcale nie jest usuwanie dziecka, ale oczekuje że ktoś w końcu go jakoś utemperuje. Skądinąd to bardzo inteligentne dziecko, ale z jakimś totalnie zlewczym stosunkiem do wszelkich zasad. Szkoła jest z tych współpracujących wiec ja nie chcę żądać i wymagać tylko porozmawiać aczkolwiek nie bardzo wiem jaki mogę mieć wpływ na rozwiązanie.
              • jagoda2 Re: kłopotliwy kolega 20.02.12, 21:48
                Oczywiście, porozmawiałabym z wychowawczynią, może psycholog szkolny byłby pomocny? Skoro przydział do zadań jest losowy, to sama wiesz, że nie możesz prosić o odseparowanie chłopca od Twojego syna, bo to byłoby niepoważne. Poza tym, inne dzieci są w tej samej sytuacji. A jak sobie radzi z kłopotliwym kolegą Twój drugi syn?
                Ja tego kłopotliwego dziecka nie bronię, nie neguję również potrzeby rozmowy z nauczycielką, denerwuje mnie tylko postawa ani_dentystki - nie znoszę tego typu roszczeniowych osób.
                • dorek3 Re: kłopotliwy kolega 20.02.12, 21:55
                  Co do drugiego syna to ciekawe, ale on nie zgłasza problemu. Nie drążyłam jak często przyszło im współpracować, ale jakieś wielkie narzekanie do mnie nie dotarło. Aczkolwiek potwierdza wszystkie historie więc "to się dzieje naprawdę".

                  Mam niejasne wrażenie że w akcję wychowywania jest już zaangażowane szersze grono bo temat jest aktualny od pierwszej klasy. I tym bardziej mnie martwi ten brak efektów.
                  • jagoda2 Re: kłopotliwy kolega 20.02.12, 22:00
                    A jaka jest postawa, udział rodziców, kłopotliwego chłopca w całej tej sytuacji?
                    • dorek3 Re: kłopotliwy kolega 20.02.12, 22:14
                      Tego niestety nie wiem. Sprawę znam wyłącznie z relacji moich synów.

                      Generalnie mama była dość zaangażowana ale właśnie urodziła drugie dziecko więc pewnie chwilowo skupia się bardziej na tamtym, tata jest belgiem i słabo mówi po polsku więc ze szkołą raczej słabo współpracuje.
        • canuck_eh Re: kłopotliwy kolega 22.02.12, 16:09
          O naprawde?Bo ja zazadalam by moje dziecko nie mialo prawa sam na sam przebywac z jednym delikwentem - w zerowce to bylo.Nauczycielka mi powiedziala ze tego nie zrobi, bo nie bedzie przyklejac latek dziecku.Mowie jak sa zabawy czy zajecia zespolowe to nie mam problemu.Ona ma dopilnowac by byli rozdzieleni i nie maja prawa sie bawic razem.Moj syn bedzie poinstruowany ze nie ma sie z nim bawic.Bo ja sobie nie zycze instruktazu od gowniarza( tak od gowniarza_ ze jak sobie gadaja i moj syn mowi ze czgos tam nie wolno , ze nie wie czy cos mu siostra da, to dzieciak mu mowi ze ma siostre pobic a jak nie to zeby mu powiedzial to jego brat za niego to zrobi.i nie ze to byly zarty - dzieciak mowil to powaznie bo co rusz kradl cos z zerowki co rusz dochodzilo do rekoczynow.Wiec kategorycznie ZAZADALAM separacji dzieciakow.Pani nie miala innego wyjscia jak sie przystosowac.

          Gdyby moje dziecko bylo agresywne pierwsza bylabym w szkole i starala sie wspolpracowac ze szkola i nauczycielem by inne dzieciaki byly bezpieczne.jakby moje dziecko rozwalalo prace w klasie tak jak owy delikwent tez bylabym w szkole i starala sie wspolpracowac z nauczycielka. Kilka razy przytargal mi notke ze szkoly ze blaznowal i rozwalil prowadzenie zajec - mialam pogadanke z synem ze nie toleruje takiego zachowania.malo tego zszczyscilam mu kiedys dynke bo dostal uwage ze zostaly przerwane zajecia dodatkowe dla niego bo blaznowal .Dyslektyk i zachcialo mu sie zadawac pytania koledze.Oberwal OPR w domu a ten sie tlumaczy ze czegos nie rozumial i pytal kolegi.Wiec sie dowiedzial ze nie kolegi sie pyta tylko owej osoby ktora z nim pracuje bo nie kolega jest ekspertem tylko ta osoba.Dostal prikaz przeproszenia i poprawy.Ale notoryczne rozwalanie zajec to lekka przesada.
          Np praca w grupie u mojego syna w klasie - jak pracuja na matematyce to dzieciaki bardzo lubia jego miec w grupie bo on blyskawicznie rozwiazuje problemy.Jedyny mankament to trzeba mu przeczytac i jak juz rozwiaze ten problemik to ktos inny z grupy przejmuje zadanie bo jest niemal pewne ze wynik bedzie bledny bo skopie dodawanie czy inne dzialanie- ot taki model.Ale rozwiazanie problemu - blyskiem idzie.I czasami jak maja"zawody" na czas to grupa z moim synem jest strasznie zadowolona bo on szybko zalatwia sprawesmile
          Praca w grupie jest fantastyczna tylko kazdy musi wiedziec komu przydzielic jaka robote.
    • tijgertje Re: kłopotliwy kolega 20.02.12, 09:05
      Porozmawialabym z nauczycielka, ale nie z zadaniem,z eby twoje dzieci nie byly w grupie ze wspomnianym chlopcem. Tak to wszyscy rodzice moga przyjsc z zadaniami i co, chlopaka posadzi sie w kacie i zapomni o problemie? zalozenie pracy w grupach losowanych, zeby wlasnie kazdy z kazdym mogl pracowac to bardzo dobra rzecz, choc jakis czas temu w ogole nas tego w szkolach nie uczono tak, jak nalezy. Za "moich czasow" bylo tak,z e praca w grupach oznaczala, ze lepszy uczen robil ro bote, a grupa zbierala laury. Ja niestety bylam taka, ze wolalam sama zrobic. Nie da sie tak, jak piszesz, ze sie twoj chlopak nie potrafi odciac od tamtego. To zupelnie nie o to chodzi. Praca w grupie polega na tym, ze wszystkie dzieci wspolnie maja ustalic podzial zadan i jesli trzeba cos robic samemu, to kazdy ma wiedziec, co ma robic, a nie, ze niewygodnego kolege sie odsunie. Mozliwe, ze on nie potrafi wspolpracowac, ale jak ma sie nauczyc? Dlatego wlasnie rozmowa z nauczycielka, zeby grupie, w ktorej jest ten chlopiec pomogla, w sensie omowila z nimi co kto i jak robi, zeby kazdy w grupie mial jakies zadanie i ta grupe miala lepiej na oku, w miedzyczasie sprawdzajac postepy i prace poszczegolnych dzieci. Sama ze wzgledu na zaburzenia do tej pory nie potrafie wspolpracowac z innymi. Jest to w sumie najtrudniejszy z moich problemow, bo wlasciwie w kazdej pracy wymaga sie umiejetnosci pracy w zespole i ja, nawet majac wyzsze kwalifikacje odpadam w rpzednbniegach. W szkole pewnie, mozna zadac od nauczycielki, zeby lobuza odizolowala od "normalnych" dzieci, ale co to da? Kiedys zawsze mozna trafic na jakiegos wichrzyciela. szkola to najlepszy mozment, zeby uczyc sie wspolpracy z innymi.
      • kadwa3 Re: kłopotliwy kolega 20.02.12, 14:33
        zgadzam sie z tym, moje dziecko tez swego czasu bylo odsuwane przez innych-bo nie nadazalo i bylo to dla nas wielkim bolem, a inni rodzice patrzyli na mnie wilkiem bo mlody zaniza poziom klasy.
        teraz zmienil sie wychowawca, mlody daje rade i wszystkim zyje sie lepiej.
        • ania_dentystka Re: kłopotliwy kolega 20.02.12, 15:12
          To ja opiszę sytuacje w klasie mojego Młodego. Zaznaczam, że sprawa dotyczyła innej grupy.
          Pracowali w zespołach 4 osobowych. Troje dzieci pracujących normalnie i jedna dziewczynka kłopotliwa. Nie robiła jakiejś części zadania, śmiała się, przeszkadzała, raz nie przyniosła tego co było zadane. W konsekwencji okazało się, że cała grupa ( w tym troje pracujących rzetelnie i solidnie) nie zaliczyło pracy.
          Czy to wychowawcze i mobilizujące?
          Jakiś czas później dziewczynka została przydzielona do innej grupy. Koledzy, wiedząc już co było, zaprotestowali, ale bezskutecznie. Dziewczynka znów to samo, nic nie robiła, smiała się, przeszkadzała. Pracę wzięło na siebie trzech pozostałych uczniów. Zrobili, napracowali się, praca została oceniona bardzo dobrze- także kłopotliwa uczennica otrzymała dobrą ocenę.
          Sprawiedliwie?
          Nie interesowałam się tym co dalej, bo właśnie w tym czasie urodziłam drugie dziecko. Na zebrania chodził mąż. Podobno były jakieś protesty rodziców.
          • tijgertje Re: kłopotliwy kolega 20.02.12, 15:27
            Podobno były jakieś protesty rodziców.

            Nie dziwie sie. A gdezie w tym czasie byl nauczyciel? to wlasnie nauczyciel powinien nadzorowac prace dzieci w grupach i oceniac nie tylko caloksztalt wykonanego zadania, ale rowniez wklad wlasnej pracy kazdego dziecka.
    • mama303 Re: kłopotliwy kolega 20.02.12, 20:20
      dorek3 napisała:

      > Dodatkowo jeden z moich synów jakoś bardziej nie radzi sobie z
      > takim "wichrzycielem. Sam jest poukładany, wyciszony w trakcie pracy i nie dzi
      > wi mnie, że taka atmosfera wpływa na niego źle.

      Prawdopodobnie Twój syn nie bardzo sobie radzi z pracą w grupie tongue_out
      • dorek3 Re: kłopotliwy kolega 20.02.12, 21:11
        Nie zaprzeczę ani nie potwierdzę bo mnie przy tym nie ma ale skąd ten wniosek? Czy chciałaś mi tak po prostu wsadzić szpilę jak na e-mamę przystało?
        • mama303 Re: kłopotliwy kolega 20.02.12, 21:14
          Wyciągam wniosek z opisu sytuacji. Twój syn woli indywidulana prace, gdzie moze sie wyciszyc skupić i nikt mu nie będzie przeszkadzać. Nie kazdy sie dobrze odnajduje w pracy w grupie. To nie jest prawdopodonie mocna strona Twego syna.
          • jagoda2 Re: kłopotliwy kolega 20.02.12, 21:31
            Ale zdaje się, że nie tylko syn Dorek narzeka na współpracę z tym chłopcem.
    • nangaparbat3 Re: kłopotliwy kolega 20.02.12, 22:17
      Jednak porozmawiałabym z nauczycielką - uważam że powinna jakoś nadzorować pracę grupy, w której chłopiec się znajduje. Może na przykład zadbać na początek, by otrzymał jakies zadanie, które wykona samodzielnie, a które będzie przydatne dla wszystkich. Jakoś tak.
      Poza tym chłopiec może potrzebować jakiejś formy pomocy, szkoła ma obowiązek o to zadbać.
    • tititu Re: kłopotliwy kolega 21.02.12, 21:46
      Nie wiem co Ci radzic poza rozmowa z nauczycielka. Obawiam sie, ze sytuacja patowa. Wspolczuje meczacemu sie wrazliwcowi. Moze czas podziala na jego korzysc i po prostu przywyknie?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka