lola211
23.04.12, 11:15
Córka konczy 1 rok gimnazjum.Od miesiaca stanowczo twierdzi, ze to ostatni rok w tej szkole i chce sie koniecznie przeniesc do innej.Argument- zawyżone wymagania,konflikt z jednym nauczycielem("uwzięła sie na mnie")nieodpowiada jej towarzystwo(kilkoro uczniow pali i ucieka z zajec),nie ma w klasie prawdziwe bratniej duszy,trudne warunki lokalowe (to zespol szkol, na korytarzach tłum gimnazjalistow wespół z licealistami).
Mamy dylemat, bo pod wzgledem nauczania to jedna z najlepszych szkol we Wrocławiu.
Szkoła, gdzie córka by sie widziala, to gimnazjum, gdzie uczeszczaja jej 2 przyjaciolki z podstawówki.Plasuje sie w rankingach w polowie tabeli.
Czy w ramach kontynuowania przyjazni i uszczesliwienia córki pod wzgledem towarzyskim godzic sie na kontynuacje nauki z szkole, ktora jednak edukacyjnie jest sporo słabsza?
Widze u niej chęc pojscia na łatwizne,co mnie cholernie denerwuje.Zamiast wziac byka za rogi i radzic sobie z trudnosciami, dezerteruje.
Nie chce jednak, by szkola byla tortura, bo nic dobrego z tego nie wyniknie.
Co byscie zrobiły w takiej sytuacji?