Dodaj do ulubionych

Zmiana gimnazjum- dylemat

23.04.12, 11:15
Córka konczy 1 rok gimnazjum.Od miesiaca stanowczo twierdzi, ze to ostatni rok w tej szkole i chce sie koniecznie przeniesc do innej.Argument- zawyżone wymagania,konflikt z jednym nauczycielem("uwzięła sie na mnie")nieodpowiada jej towarzystwo(kilkoro uczniow pali i ucieka z zajec),nie ma w klasie prawdziwe bratniej duszy,trudne warunki lokalowe (to zespol szkol, na korytarzach tłum gimnazjalistow wespół z licealistami).
Mamy dylemat, bo pod wzgledem nauczania to jedna z najlepszych szkol we Wrocławiu.
Szkoła, gdzie córka by sie widziala, to gimnazjum, gdzie uczeszczaja jej 2 przyjaciolki z podstawówki.Plasuje sie w rankingach w polowie tabeli.
Czy w ramach kontynuowania przyjazni i uszczesliwienia córki pod wzgledem towarzyskim godzic sie na kontynuacje nauki z szkole, ktora jednak edukacyjnie jest sporo słabsza?
Widze u niej chęc pojscia na łatwizne,co mnie cholernie denerwuje.Zamiast wziac byka za rogi i radzic sobie z trudnosciami, dezerteruje.
Nie chce jednak, by szkola byla tortura, bo nic dobrego z tego nie wyniknie.
Co byscie zrobiły w takiej sytuacji?
Obserwuj wątek
    • morekac Re: Zmiana gimnazjum- dylemat 23.04.12, 11:30
      Mamy dylemat, bo pod wzgledem nauczania to jedna z najlepszych szkol we Wrocław
      > iu.
      Pod względem nauczania czy pod względem pracy własnej uczniów? Będzie chciała się uczyć, to skorzysta i z teoretycznie słabszej szkoły. Nie będzie chciała, to oleje naukę w lepszej.
      Na ewentualną rekrutację do LO wpływają również stopnie (zaniżone, jeśli wymagania są rzeczywiście zawyżone), nie tylko wyniki egzaminu.
      Czy tamta szkoła ma jakieś inne zalety poza obecnością przyjaciółek - np. ma ogólnie dużo mniej klas i lepsze warunki lokalowe?
    • ib_k Re: Zmiana gimnazjum- dylemat 23.04.12, 11:35
      zawyżone wymag
      > ania

      jeżeli rzeczywiście sobie nie radzi lub kosztuje ją to o wiele więcej niż jej rówieśników to lepiej zmienić

      >konflikt z jednym nauczycielem("uwzięła sie na mnie")

      znasz sprawę? rozmawiałaś z nauczycielem? jak ty widzisz ten konflikt?

      nieodpowiada jej towa
      > rzystwo(kilkoro uczniow pali i ucieka z zajec)

      w każdym gimnazjum tacy będą

      nie ma w klasie prawdziwe bratni
      > ej duszy,

      to trudne, ale przecież może kontynuować kontakty poza szkołą, może zmiana klasy?

      (to zespol szkol, na korytarzach tłum gimnazja
      > listow wespół z licealistami).

      argument od czapy!

      sama musisz podjąć decyzję ale opierać się nie tylko na tym co mówi córka, sprawdź jak to jest z tym nauczycielem i czy rzeczywiście jest słabsza edukacyjnie czy po prostu leniwa
      • lola211 Re: Zmiana gimnazjum- dylemat 23.04.12, 12:18
        Porównała sobie system panujacy w gimnazjum przyjaciolek i uznala, ze one to maja fajnie, bo nie leca tak z materiałem, maja mniej nauki- no zyc, nie umierac.W obecnej szkole musi sie mocno przykladac, a tam na luzie mialaby dobre stopnie.

        > znasz sprawę? rozmawiałaś z nauczycielem? jak ty widzisz ten konflikt?

        Na te nauczycielke skarza sie tez inne dzieci,wiec zakladam,ze cos jest nie halo.W szkole oczywiscie niczego konkretnego sie nie dowiesz.Spotkanie z nauczycielka mam w planach, nie rozmawialam z nia jeszcze.

        > to trudne, ale przecież może kontynuować kontakty poza szkołą, może zmiana klas
        > y?

        Poza szkola kontakt z przyjaciolkami ma tylko w weekendy, bo w tygodniu rodzice nie pozwalaja na wspolne wyjscia(to tez osobny problem).
        Zmiana klasy nie wchodzi w gre, bo maja full i nie dokoptuja ucznia.

        > argument od czapy!

        No wcale nie.Obecnosc licealistów rodzi problem na przerwach-tłum wyrosnietych dryblasów,zwykle odebranie kurtki z szatni przeradza sie w walke o miejsce.

        > sama musisz podjąć decyzję ale opierać się nie tylko na tym co mówi córka, spra
        > wdź jak to jest z tym nauczycielem i czy rzeczywiście jest słabsza edukacyjnie
        > czy po prostu leniwa

        Zauwazylam, ze poziom lenistwa wzrósł.Uzasadniła mi prosto- w tej szkole nawet jak sie starasz, uczysz, to nie przeklada sie to na stopnie.To po co mam sie uczyc?
    • pade Re: Zmiana gimnazjum- dylemat 23.04.12, 11:42
      Ja bym przeniosła.
      Bratnia dusza to naprawdę ważna rzecz w życiu człowieka, czy to małego, czy dużego.
      Naprawdę ważne są tylko wyniki nauczania? A co z dobrym samopoczuciem, musi zejść na dalszy plan?
      • anulka.p Re: Zmiana gimnazjum- dylemat 23.04.12, 12:00
        Przenieść, naprawdę jeśli nie może już wytrzymać w tej szkole, to nie ma co się męczyć.
        Gimnazjum ze środka rankingu w naszym mieście to zupełnie przyzwoita szkoła może być.
      • lola211 Re: Zmiana gimnazjum- dylemat 23.04.12, 12:21
        Zdaje sobie z tego sprawe.Tyle, ze boje sie, iz to sie po prostu przełozy na poziom edukacji.Bedzie równac w dół.
        • yoka1 Re: Zmiana gimnazjum- dylemat 23.04.12, 12:25
          nie wiesz, czyw dół, ale pomyśl ,że oceny przeliczane są na pkty rekrutacyjne do LO, i chyba lepiej mieć je wyższe, bo dadzą więcej punktów.

          A o jakim gimnazjum mowa, do którego córka chciałaby się przenieść?
          • lola211 Re: Zmiana gimnazjum- dylemat 23.04.12, 12:27
            Do 20.
            Oceny maja wpływ wiem, a co z egzaminem?
            • yoka1 Re: Zmiana gimnazjum- dylemat 23.04.12, 12:32
              też ma wpływ i też przeliczają punkty z wszystkich 3 części, ale przecież nawet w super szkole też są uczniowie co zdają go z niskim wynikiem. Zdanie egzaminu to raczej kwestia wyćwiczenia strategii egzaminacyjnych a nie samej wiedzy, przykre, ale prawdziwe.

              A skąd córka ucieka? Czy to jakieś dwujęzyczne gimnazjum? Bo takiego profilu to byłoby szkoda.
              • lola211 Re: Zmiana gimnazjum- dylemat 23.04.12, 13:14
                > A skąd córka ucieka? Czy to jakieś dwujęzyczne gimnazjum? Bo takiego profilu to
                > byłoby szkoda.

                No wlasnie dwujezyczne.
                Szkoda by bylo.
                • yoka1 Re: Zmiana gimnazjum- dylemat 23.04.12, 13:16
                  ale jest w klasie dwujęzycznej? I interesują ją to w ogóle?
                  • lola211 Re: Zmiana gimnazjum- dylemat 23.04.12, 21:05
                    Jest w dwujezycznej klasie, bo tu tylko takie sa.
                    Nauka jezyka idzie jest bardzo dobrze.
                    • yoka1 Re: Zmiana gimnazjum- dylemat 24.04.12, 08:00
                      lola211 napisała:

                      > Jest w dwujezycznej klasie, bo tu tylko takie sa.
                      > Nauka jezyka idzie jest bardzo dobrze.

                      ale masz na myśli naukę tego języka czy przedmioty wykładane w tym języku?
                      Skoro dobrze jej idzie, a język przyszłościowy, to chce to rzucić?
                      A innego gimnazjum nie bierzesz pod uwagę? W żadnym innym gimnazjum nie ma koleżanek?
                      Pytam, bo o G20 we Wrocławiu nie słyszałam nigdy ani słowa.
                      • lola211 Re: Zmiana gimnazjum- dylemat 24.04.12, 08:43
                        Przedmioty w tym jezyku wykladane beda od 2 klasy, w 1 maja nauke jezyka 8 godz tygodniowo.Akurat z tym problemu nie ma,chwyta szybko.Napocic musi sie przy fizyce, chemii.
                        Ma jeszcze kolezanke w 14,ale od niej nasłuchała sie,ze tez jest ciezko i byłby to skok z deszczu pod rynne.
                        • yoka1 Re: Zmiana gimnazjum- dylemat 24.04.12, 10:04
                          G14 to bez sensu całkiem, jeszcze bardziej się zestresuje.

                          A o jakim języku mowa? W tym G20 ma opcję, że ów język tam jest?
                        • ib_k Re: Zmiana gimnazjum- dylemat 24.04.12, 12:10
                          lola, po tym co napisałas nie zgodziłabym się raczej na przenosiny, jeżeli atmosfera w szkole/klasie jest ogólnie OK to nie przeceniałabym konieczności posiadania tzw.przyjaciółek, widać że dziecko chce sobie ułatwić życie i mniej się uczyć a mieć lepsze stopnie, a za to bogatsze życie towarzyskie, dla mnie osobiście byłoby to na końcu listy priorytetów rozwojowych mojej córki; argumenty które podałaś wcześniej są typową podpuchą pod mamusię (nieodpowiednie towarzystwo, ciasnota)
                          jeżeli przedmioty ścisłe nie są jej pasją to przecież nie musi mieć z nich 5, a fakt jest bezsporny-lepsze gimnazjum=lepsze liceum, po 20 nawet gdyby dostała się do dobrego liceum to też miałaby trudności z nauką, może nawet większe bo miałaby większe braki, coś takiego obserwuję teraz w liceum córki, dzieciaki wywindowały sobie średnią w gim. jako tako napisały test i załapały się do liceum, a teraz płacz i korepetycje bo sobie nie radzą, nie mówiąc już o przenosinach do słabszych klas po 1 semestrze;
                          tak więc radzę nie przenosić, życie towarzyskie można prowadzić po szkole, w wekendy, wspólne wyjazdy feryjno-wakacyjne, itd
                          • morekac Re: Zmiana gimnazjum- dylemat 24.04.12, 12:22
                            to nie przeceniałabym konieczności posia
                            > dania tzw.przyjaciółek,
                            To jest wiek, kiedy towarzystwo rówieśników jest bardzo ważne.

                            widać że dziecko chce sobie ułatwić życie i mniej się u
                            > czyć a mieć lepsze stopnie,
                            Tak, zwłaszcza przez internet widać, co chce dziecko i że jest leniem. Równie dobrze widać, że dziecko ma dosyć tej szkoły i że sobie z czymś nie radzi.

                            lepsze gimnazjum=lepsze liceum,
                            Jeśli będzie miała stopnie do d..., do lepszego liceum i tak się nie dostanie.
                            • ib_k Re: Zmiana gimnazjum- dylemat 24.04.12, 13:38
                              > widać że dziecko chce sobie ułatwić życie i mniej się u
                              > > czyć a mieć lepsze stopnie,
                              morekac napisała:
                              > Tak, zwłaszcza przez internet widać, co chce dziecko i że jest leniem. Równie d
                              > obrze widać, że dziecko ma dosyć tej szkoły i że sobie z czymś nie radzi.

                              tak, widać zwłaszcza że jej matka sama to napisała

                              "Dzis mi powiedziala, ze ona woli szkole, gdzie lekkim twistem bedzie miec dobre oceny i wysoka srednia"


                              > to nie przeceniałabym konieczności posia
                              > > dania tzw.przyjaciółek,
                              > To jest wiek, kiedy towarzystwo rówieśników jest bardzo ważne.

                              i dlatego właśnie argument że chce być tam gdzie koleżanki jest niebezpieczny, znam kilka panienek która prowadziły zbyt bujne życie towarzyskie i zostały z przysłowiową ręką w g..
                              • morekac Re: Zmiana gimnazjum- dylemat 24.04.12, 14:28
                                i dlatego właśnie argument że chce być tam gdzie koleżanki jest niebezpieczny,

                                A dlaczego tak uważasz?

                                > znam kilka panienek która prowadziły zbyt bujne życie towarzyskie i zostały z p
                                > rzysłowiową ręką w g..
                                A czy te koleżanki prowadza zbyt bujne życie towarzyskie? Bo zdaje się, że czas też mają głównie w weekendy?
                                Lola nie stwierdziła, że te koleżanki są nieodpowiednie czy też że prowadzą zbyt bujne życie towarzyskie.
                                Ma wątpliwości, czy przenosić dziecko - ale są to wątpliwości dotyczące raczej poziomu naukowego szkoły i rezygnacji z klasy dwujęzycznej, nie zaś - nieodpowiednich koleżanek, które czyhają na dziecię w innym gimnazjum.
            • morekac Re: Zmiana gimnazjum- dylemat 23.04.12, 12:39
              Nie wiem, jak u was, ale w mazowieckiem za oceny można dostać 72 punkty z przedmiotów rekrutacyjnych (czterech), + do 6 pkt za średnią, a za egzamin - 5 części - 100 pkt.
              Czyli oceny liczą się - i to bardzo. Dziecko - nawet z bardzo dobrym wynikiem z egzaminu (w okolicach średnio 90% z wszystkich części) i z trójami na świadectwie - będzie miało tylko ok.120 pkt - tyle samo +-, co z czwórkami i egzaminem napisanym na 80%.
          • ywwy Re: Zmiana gimnazjum- dylemat 23.04.12, 12:31
            Pracuję właśnie w takim gimnazjum, nawet pod koniec tabeli smile
            Uważam, że im trudniej tym lepsi nauczyciele . Nasza szkoła jest kameralna, znamy uczniów i ich potrzeby, nie ma tłoku i naprawdę się staramy!
            Rodzice i uczniowie są zadowoleni. Ale dla nas wyniki testów nie są najwazniejsze, stawiamy na indywidualny rozwój uczniów- muzyka, sport.
            • ib_k Re: Zmiana gimnazjum- dylemat 23.04.12, 12:48
              > Uważam, że im trudniej tym lepsi nauczyciele .

              tylko jakoś trudno zweryfikować tą waszą lepszość skoro jesteście w końcu tabeli a wasze dzieci nie kontynuują edukacji w najlepszych liceach
              • yoka1 Re: Zmiana gimnazjum- dylemat 23.04.12, 13:17
                oczywiście, że nie widać, ale w dobrych szkołach praca jest lżejsza, bo dzieci same z siebie mają motywację, aby się uczyć i to, że wygrywają w konkursach jest zasługą ich własną, a nie nauczycieli - mówię z doświadczenia zawodowego.
              • olena.s Re: Zmiana gimnazjum- dylemat 23.04.12, 14:34
                Najważniejsza jest wartość dodana - czyli ile uczeń sie nauczył w gimnazjum. Uczyc wyselekcjonowanych uczniów z duzym kapitałem kulturowym mniejsza sztuka.
                • verdana Re: Zmiana gimnazjum- dylemat 23.04.12, 14:45
                  Właśnie.
                  Poza tym ja niegdyś chodziłam do szkoły z "wyselekcjonowanym kapitałem"smile - zero uczenia sie czegokolwiek - nauczyciele byli skupieni na przepytywaniu, bo uczyć to my mieliśmy sie samodzielnie.
                  • hellulah Re: Zmiana gimnazjum- dylemat 24.04.12, 11:26
                    Verdana, bez obrazy, ale coś ty napisała. Jakie "zero uczenia się"?

                    No uczyłaś się, samodzielnie, nauczyciele sprawdzali twoje postępy. Czyli jednak czegoś się nauczyłaś - bo z czegoś cię odpytywali.

                    Czy nauczyciel musi wkładać widzę szuflą do głowy ucznia? Może tak odrobinę konstruktywizmu...
                    • verdana Re: Zmiana gimnazjum- dylemat 24.04.12, 12:27
                      Zero uczenia nas, konkretnie.
                      Ja się nie uczyłam, byłam zbyt sfrustrowana - najgorsze cztery lata mojego zycia.
                      • hellulah Re: Zmiana gimnazjum- dylemat 24.04.12, 19:18
                        Ok, nie będę polemizować.

                        Ja byłam w liceum typu selekcja na wejściu, "uczenia" - no, nie zero, ale tak 30-40%, poza tym ostry docisk - i kurdę, jak ja miło i z rozrzewnieniem wspominam tamte czasy smile - ach ten ferment umysłowy, ach te wielkie nadzieje - a nauka samodzielnego poszukiwania informacji i samodzielnego dzielenia pracy na etapy - bezcenna.



        • ib_k Re: Zmiana gimnazjum- dylemat 23.04.12, 12:46
          lola211 napisała:

          > Zdaje sobie z tego sprawe.Tyle, ze boje sie, iz to sie po prostu przełozy na po
          > ziom edukacji.Bedzie równac w dół.

          będzie równać, już to trochę widać po jej wypowiedziach
          moja córka też minimalistka edukacyjna (czyli tylko to co konieczne) i dlatego zawsze uważałam że powinna być wśród lepszych od siebie bo to ją zmusza do pracy
          • morekac Re: Zmiana gimnazjum- dylemat 23.04.12, 13:00
            A jeśli brak bratniej duszy i ogólne niezadowolenie ze szkoły przełoży się na depresję i kłopoty ze sobą? Wtedy nie będzie równania w dół, będzie gorzej. Ludzie w tym wieku są niestabilni emocjonalnie, naprawdę nie trzeba ich udupiać ponad normę.
          • azile.oli Re: Zmiana gimnazjum- dylemat 23.04.12, 13:21
            Wiesz co, przeniosłabym bez wahania, gdyby nie moje wrażenie, że głównym powodem są koleżanki i ich opowieści, jak to tam jest łatwo.
            Bo w sytuacji, gdy dziecko w szkole czuje się źle, to przede wszystkim i nade wszystko chce się z niej wynieść - byle dalej. Dopiero w drugiej kolejności zaczyna się zastanawia , gdzie się przenieśc, żeby nie wpaść z deszczu pod rynnę.
            Ale inna sprawa , to taka, że jak się dziewczyna będzie chciała uczyć, to zrobi to wszędzie, a jak nie będzie chciała - to żadna szkoła nie pomoże.
            W dodatku, dostając gorsze stopnie w tej lepszej szkole łatwo zrzucić winę n a poziom i duże wymagania, a tak naprawdę mało jest takich placówek, gdzie wszyscy nauczyciele okropni, albo wszyscy anioły wcielone.
            Ty najlepiej znasz swoją córkę i wiesz, co w niej siedzi. Może być zniechęcona tym, że jej wysiłki nie są doceniane, ale równie dobrze zauważyła, że to nie podstawówka i trzeba się przyłożyć, a koleżanki kuszą.
            Przeniosłabym, gdybym uważała atmosferę w szkole za złą. Także wtedy, gdybym widziała, że szkoła jest dla córki źródłem zbyt dużego stresu.
            Akurat poziom szkoły jest tu mniej ważny, bardziej bym się obawiała tego, że głównym motorem przenosin są koleżanki.
            Bo, prawdę mówiąc, jedynym niepokojącym symptomem jest konflikt z nauczycielką.
            Przykro mi to pisać, ale zwiewający ze szkoły, czy palący uczniowie są raczej w każdym gimnazjum , niestety.
            A tłum na korytarzach - tego się można było spodziewać i jak panna chciała kameralnej atmosfery, to trzeba było szukać takiej szkoły.
            Moim zdaniem, nic alarmującego się nie dzieje, ale jak chcesz mieć spokój w domu, to niech się przenosi. Może jej to na dobre wyjdzie.
            • morekac Re: Zmiana gimnazjum- dylemat 23.04.12, 14:17
              Ja zaś odniosłam wrażenie, że te koleżanki są dlatego aż tak ważne, że w tej szkole dziewczyna czuje się po prostu samotna i ma nadzieję, że jeśli pójdzie do tej, do której chodzą tamte - będzie miała lepiej pod względem towarzyskim niż w jakiejś zupełnie 'obcej' . Być może w tym tkwi tajemnica "koleżanki jako główny motor przenosin".
              Ale zgodzę się, że należałoby przeanalizować dogłębnie powody ewentualnej zmiany szkoły. Oraz uświadomić dziecku, że na popalających wagarowiczów może się natknąć w każdej szkole.
              BTW: jeśli przedmiot, z którego nauczycielka się uwzięła, nie jest kluczowy - myślę, że można przetłumaczyć dziecku, że nie musi mieć z niego nawet czwórki.
        • przeciwcialo Re: Zmiana gimnazjum- dylemat 24.04.12, 15:24
          Jak ktos chce się uczyc to się nauczy.
    • yenna_m Re: Zmiana gimnazjum- dylemat 23.04.12, 13:22
      lola, masz jakiego skypa albo gadulca?
      nie bardzo chce pisac na forum, a chetnie na ten temat bym z Tobą pogadala...
      • yenna_m Re: Zmiana gimnazjum- dylemat 23.04.12, 13:30
        gg 2004264 lub skype: yennam, mail do szukania - ten gazetowy wink
      • lola211 Re: Zmiana gimnazjum- dylemat 23.04.12, 21:07
        Nie mam prawde mowiac, nie korzystam.Napisz prosze na @ gazetowego.
    • kocianna Re: Zmiana gimnazjum- dylemat 23.04.12, 13:30
      Ja bym zrobiła analizę SWOT obywdu szkół i bardzo szczerze i długo porozmawiała z córką (jeśli jeszcze jest rozsądna, a nie uparta jak osioł i klapki na oczach).

      Trzeba wziąć pod uwagę dojazdy, ogólną ofertę edukacyjną szkoły, porozmawiać z innymi rodzicami, zorientować się, jak sprawa stoi z palaczami i narkomanią (jest w każdej szkole, tylko w jednej zamiata się sprawy pod dywan i udaje, że ich to nie dotyczy, a w innej otwarcie się rozmawia i działa), może porozmawiać z dzielnicowym, który szkołę ma pod opieką.

      Co do dwujęzycznego gimnazjum - jeśli jest dwujęzyczne tylko na papierze, tzn. mają 5 godzin angielskiego w tygodniu i to koniec, to dopuszczałabym przeniesienie do innej szkoły + kurs na zewnątrz.
      Pytanie też, czy przyjaciółki to "odpowiednie towarzystwo" tongue_out

      Rozważ też, czy Ci dziecko nie głupieje w zastraszającym tempie i nie postanowi Ci udowodnić, że to ono miało rację - wagarując, zaniedbując szkołę totalnie i takie tam. Bo w takim wypadku warto wcześniej ulec i przenieść do słabszej szkoły - przegrać bitwę, żeby wygrać wojnę.

      Ja też pracowałam w słabiutkiej szkole "bez wyników". Tylko że u nas wyniki polegały na tym, że przychodziły po gimnazjum dzieci, które nie umiały czytać ani pisać, i trójkąta od kwadratu nie odróżniały, i potem te dzieci zdawały maturę, a my udowadnialiśmy im na przekór wszystkim, że jednak się do czegoś nadają i mają większe możliwości, niż kasa w supermarkecie. W przypadku "zdolna, a leniwa" jednak nie zdecydowałabym się na taką szkołę smile
      • verdana Re: Zmiana gimnazjum- dylemat 23.04.12, 13:36
        Masz w domu córkę, nie tylko uczennicę. I warto by się zastanowić, czy dla człowieka nie jest ważniejsze dwa lata w miłych warunkach, niz poświecenie dwóch lat na zdanie jednego egzaminu.
        Aby lepiej zobrazować sytuację - mąż przychodzi z pracy i mówi "W mojej korporacji szef jest nie do wytrzymania, wszyscy się go boją, zadania stawiane przed nami są takie, zę już nawet starać mi się nie chce, bo i tak nie zostanę dobrze oceniony, zmieniam pracę. Znam fajne miejsce, koledzy tam pracują i chwalą sobie, byc moze nie rozwinę się zawodowo aż tak bardzo, ale trudno".
        Ciekawe, ile osób powiedziałoby, ze namawianie męża do tego, aby pozostał na poprzednim stanowisku to pierwszy krok do nerwicy i wypalenia zawodowego? Ile osób powiedziałoby, ze życie to nie tylko praca? Podejżewam, zę 99%.
        No, ale dziecko ma obowiązek znosić w szkole to co jest, aby sie "rozwijać", ma być ambitne, ma pracować, neizaleznie od atmosfery. Tyle, ze zazwyczaj to sie kończy tylko totalnym zniechęceniem do nauki w ogóle.
        Napr5awde, pora dostrzec, że dziecko to nie tylko uczeń. I nie tylko egzaminy są ważne.
        • marina2 Re: Zmiana gimnazjum- dylemat 23.04.12, 14:05
          zmienilabym jej szkołę i zapisała na dodatkowy angielski dwa razy w tyg ona plus nauczyciel indywidualnie.
          u nas zdaje / zdał to egzamin a testowałam system na 3 dzieci.
          szkoły przy liceach nie są najlepszym wyjście .moje dzieci muszą do nich dojeżdżać szmat drogi.testowaliśmy ten układ dwa razy niewyspane dziecko w szkole stawiającej wymagania jak dla licealistów plus brak czau w tygodniu na jakikolwiek oddech.córka owszem nauczyła sie w takiej szkole językow i wyrobiła w sobie dyscyplinę nauczania,ale życie towarzyskie miała mocno ograniczone.syn po dwóch latach odpuścił takie gimnazjum.teraz jest wyspany ,na angielski chodzi prywatnie,jest laureatem konkursów i nie musi pisać 2/3testów,życie towarzyskie bardzo ożywione.paradoksalnie intelektualnie rozwinął się w przeciętnej szkole osiedlowej gdzie nauczyciele mieli mega dużo czasu dla ucznia nudzącego się na niektórych lekcjach co zaowocowało wolnym wstępem do każdego lo w mieście.nie wierzę ,żeby system nauki domowej języka z dobrym nauczycielem był gorszy od dwujęzycznej klasy.a bratnia dusza w wieku gimnazjalnym jest na wagę złota.
          acha w kazdej szkole jest grupa wagarująca i paląca.większość przechodzi to jak ospę wink
        • sandrasj Re: Zmiana gimnazjum- dylemat 23.04.12, 14:07
          Z pozycji pedagoga mogę powiedzieć że tak samo jak wyniki w nauce liczy się samopoczucie dziecka, o ile nie bardziej. Twoja córka zniechęcona sytuacją w szkole nie będzie widziała sensu w zdobywaniu dobrych stopni, bo, szczerze powiedziawszy jakie miałaby z tego korzyści? Nie znam raczej nastolatka który uczy się pilnie w gimnazjum po to by w przyszłości osiągnąć apogeum kariery naukowej.
          Ja przeniosłabym córkę do szkoły w której będzie się dobrze czuła, gdzie będzie akceptowana i lubiana. Dobrym pomysłem może też być umowa pomiędzy Wami: zgadzasz się na przenosiny, pod warunkiem że średnia nie spadnie - 13-latka to myślące, knujące i planujące stworzenie które chce osiągnąć to co sobie założyło, w tym przypadku przeniesienie. Ale też na tyle dojrzały człowiek by umieć określić gdzie czuje się wyobcowany. Pamiętaj że troska rodzica i decyzja o przeniesieniu nie pozostanie bez echa w waszych stosunkach, jeśli córka w nowej szkole poczuje się lubiana, akceptowana i w komfortowej atmosferze zawsze będzie Ci wdzięczna.
        • lola211 Re: Zmiana gimnazjum- dylemat 23.04.12, 21:12
          Tak, wiem, gdybym nie brała tego pod uwage w ogole nie byloby dyskusji, nie zgadzalabym sie na przenosiny.
          Nie jej krzywdzic, z drugiej strony zas obawiam sie o poziom jej wiedzy po ukonczeniu gimnazjum "takiego sobie".
          Dzis mi powiedziala, ze ona woli szkole, gdzie lekkim twistem bedzie miec dobre oceny i wysoka srednia,co da jej satysfakcje, ktorej nie ma obecnie, gdyz zdobyc tu 5,0 jest dla niej bardzo trudne.
          • d.wludyka Re: Zmiana gimnazjum- dylemat 24.04.12, 13:19
            10 to dobre gimnazjum. Do 1 klasy chodzą tam 2 koleżanki mojej córy i sobie chwalą - atmosferę, towarzystwo i szkołę. Owszem jest ciężko, ale tak samo ciężko jest w innych dobrych gimnazjach. Główny problem to chyba brak dobrej koleżanki.
            Moja córa chodzi do innego gimnazjum dwujęzycznego i też narzeka okropnie. Na szczęście ma fajnych znajomych, bo miałabym podobny problem. Dobrze, że szkołę wybierała sama i słyszę tylko pretensje, że jej na taki wybór pozwoliłam. A taka była dumna, że się tam dostała...
            Z jednej strony zazdroszczę naszym dzieciom, bo za moich czasów takich szkół nie było, a z drugiej bardzo mi ich szkoda, bo mają naprawdę dużo zajęc i nauki. Dodatkowo ogromny przeskok jeżeli chodzi o podejście nauczycieli - z podstawówki do dobrego LO.

            Mam nadzieję, że w 2 klasie będzie już łatwiej.

            • lola211 Re: Zmiana gimnazjum- dylemat 24.04.12, 18:11
              Ona nie chodzi do 10.Nie piszę gdzie,bo nie chce robic szkole antyreklamy.Nie jest to w kazdym razie ani 10 ani 49.
              • yoka1 Re: Zmiana gimnazjum- dylemat 24.04.12, 19:59
                to już zagadka się rozwiązała, że to 49, bo skoro córka ma zapewnioną kontynuację języka w 20, to nie ma innej opcji.

                A poza tym jaka to antyreklama? To, że jednej dziewczynie się tam nie podoba i nie ma koelżanek ma być antyreklamą ? No bez przesady.
              • d.wludyka Re: Zmiana gimnazjum- dylemat 25.04.12, 10:09
                Ktoś chyba pisał o 10, ale jeżeli 8 godz. języka to wiem, która to szkoła, zresztą dużego wyboru nie ma - tylko 4 wchodzą w grę. W ubiegłym roku mocno się interesowałam i wiem, że panuje tam pruski dryl. Jednym to odpowiada, innym nie. Na pewno język jest na bardzo wysokim poziomie (podobno najlepsza szkoła z tym językiem w Polsce), dużo wymian i wycieczki zagraniczne.

                Na przeniesienie do innej dwujęzycznej nie masz dużych szans, bo są to klasy bardzo oblegane, a wymagania równie wysokie (albo nawet wyższe - wyższe progi).

                A jakie córa ma plany na przyszłość? Jeżeli związane z tym językiem, to może warto się pomęczyć, jeżeli nie odpuściłabym, bo inne przedmioty nie zawsze są na tak wysokim poziomie. Córka znajomej poszła po tym gimnazjum na mat-fiz do dobrego LO i z niektótych przedmiotów musiała mocno nadrabiać.

                To, że gimnazja dwujęzyczne stoją tak wysoko w rankingach, wynika z faktu, że dostają się tam dzieci wyselekcjonowane na podstawie 3 egzaminów - testy predyspozycji językowych, polski+matematytka. Oni nie mają prawa napisać źle egazminu końcowego, porównywanie ich wyników z gimnazjami rejonowymi nie ma sensu. Nie oznacza to jednak, że do dobrego LO, nie dostają się dzieci z gimnazjów rejonowych.

                Niestety nie potrafię niczego sensownego doradzić, bo sama nie wiem, co bym zrobiła, gdyby moja córa sie uparła, że chce zmienić szkołę. I dziecka szkoda i szkoły szkoda.
                Ja pozwoliłam córze wybrać szkołę, cały czas jej powtarzam, że to jej życie i uczy się dla siebie, a nie dla rodziców czy ocen i to chyba zdaje egzamin. Ale i tak ciągle słyszę jaka jest nieszczęśliwa.
                Mogę Cię tylko pocieszyć, że u nas min. pół klasy się odgrażało, że zmieni szkołę po 1 semsestrze, ale jakoś nikt groźby nie spełnił.

                W szkole mojej córy realizowany jest program MYP (odpowiednik IB na poziomie gimnazjum) - dzieci mają dodatkowego opiekuna tzw. tutora. Na ostatnim spotkaniu tutorka mojej córki powiedziała mi, że w gimnazjach rejonowych rodzice pytają jak motywować dzieci do nauki, w naszym - jak uczyć dzieci odpoczywać. I tak źle i tak niedobrze.

    • polonijnamama Re: Zmiana gimnazjum- dylemat 23.04.12, 14:22
      Ja tez uwazam zebys przeniosla. Dziewczyny napisaly dlaczego smile.
      • olena.s Re: Zmiana gimnazjum- dylemat 23.04.12, 14:48
        Też popieram przenosiny.
        Dwa lata samotności w tłumie to nie jest korzystny wpływ na edukację emocjonalną dziecka.
    • mgla_jedwabna Re: Zmiana gimnazjum- dylemat 23.04.12, 15:04
      To wcale nie musi być tak, że córka chce do tego drugiego gimnazjum tylko i wyłącznie dla koleżanek. Tak to mogą chcieć dzieci w przedszkolu, nastolatki zwracają jednak uwagę na inne aspekty, związane z samą szkołą (poziom, atmosfera). Wybór padł akurat na to, a nie inne gimnazjum, dlatego, że miała informacje od osób, którym ufa, że tu jest OK.

      Większość problemów z obecnym gimnazjum może się zdarzyć wszędzie. Nauczyciel, który się uweźmie, palący uczniowie w klasie. Skupiłabym się na tych "zawyżonych wymaganiach" i tłumach w szkole. Zwłaszcza to ostatnie jest zjawiskiem patogennym - grupa ludzi ściśnięta w ciasnej przestrzeni robi się nerwowa i agresywna, nie chcesz chyba, by twoja córka uczyła się w takiej atmosferze.

      Rankingi olej, szczerze. Często wysoka pozycja wynika np. z wygranych w olimpiadach przedmiotowych, co wygląda tak, że nauczyciel zaniedbuje normalne nauczanie klasy, a skupia się na konkursowiczu. De facto poziom nauczania jest więc niższy niż tam, gdzie laureatów olimpiad brak, za to prawie wszyscy mają zasłużone czwórki i nie do pomyślenia jest nieznajomośc podstaw przedmiotu.

    • borys314 Re: 23.04.12, 21:11
      A czy nie można przenieść do innej, równie dobrej szkoły?
      • marzeka1 Re: 23.04.12, 21:19
        Przeniosłabym, bo widzę, jak różnie można gimnazjum odbierać po 2 synach: dla starszego gimnazjum to był koszmar (a zadbałam, aby był w dobrej klasie, by nie było równania w dół), młodszy- teraz 1 klasa- bardzo lubię swoją szkołę, klasę o wiele bardziej niż podstawówkę.
    • myelegans Re: Zmiana gimnazjum- dylemat 23.04.12, 21:16
      Zmienilabym szkole. Gimnazjum to najtrudniejszy wiek pod wieloma wzgledami, jak brak motywacji i miejsca sie po prostu nie lubi, zaledwie znosi, to trudno brac byka za rogi. Nawet w sredniej rankingu szkole moze sie rozwinac i realizowac, i zrobi to w lepszej atmosferze.

    • nandadevir Re: Zmiana gimnazjum- dylemat 23.04.12, 21:18
      Znam takie gimnazja, takie klasy, gdzie na lekcjach nie ma dyscypliny, nauczyciel zajęty jest caly czas upominaniem i trzymaniem dyscypliny, materiał jest robiony w minimum.
      Jeśli byłoby to liceum przenioslabym ale w gimnazjum - NIE
      • marminia Re: Zmiana gimnazjum- dylemat 23.04.12, 22:43
        Wiele pytań nasuwa mi się w tym momencie. Czy córce zależy na wysokiej średniej, czy jest to dla niej kwestia ambicjonalna? Może pomoże przekonanie jej, że oceny nie są najważniejsze i że prawdopodobnie "4" w tym gimnazjum więcej znaczy niż "5" w innym, do słabszych ocen prymusom nie jest się łatwo przyzwyczaić, wiem to z autopsjiwink Czy lubi się uczyć wybranego języka (G10?) i czy z nim wiąże dalsze plany? Jeśli nie, to nie ma sobie co zawracać głowy tym gimnazjum. Czy łatwo nawiązuje kontakty, czy też jeszcze nie "pożegnała" się z klasą z podstawówki? Może mogłaby więcej czasu spędzać z koleżankami z podstawówki (weekendy?). No i w końcu - jak silne jest jej pragnienie zmiany szkoły? Ale to już tylko Ty potrafisz ocenić. Czy jest tylko opcja - obecna szkoła albo rejon. Czy nie może być coś pośrodku?
    • asia_i_p Re: Zmiana gimnazjum- dylemat 24.04.12, 08:08
      Sprawdziłabym, czy istnieje możliwość podjęcia decyzji w połowie wakacji i wtedy ją podjęła. Teraz przemawia przez nią zmęczenie, frustracja, itd. Ale posłuchałabym dziecka, o ile widziałabym, że nie chce sobie tej nauki odpuścić tak całkowicie. W nawet trochę słabszym gimnazjum dziecko może osiągnąć więcej niż w bardzo dobrym, jeżeli będzie czuło, że mu dobrze idzie, angażowało się w kółka pozalekcyjne - więc tylko sprawdź, czy gimnazjum, które córka wybrała, daje takie możliwości.
      Pewnie jest w gimnazjum przy czternastce, prawda?
    • gryzelda71 Re: Zmiana gimnazjum- dylemat 24.04.12, 08:28
      Tak sobie wyobraziłam jakbym się czuła mając przed sobą jeszcze dwa lata w szkole której nie lubię.Gdzie nie mam bliskiej koleżanki.I rodziców którzy nie zgadzają się na zmianę szkoły tłumacząc to moim dobrem.Chyba byłabym łagodnie mówiąc zasmucona.


    • lola211 Re: Zmiana gimnazjum- dylemat 24.04.12, 08:44
      Ty cos pilas czy wąchalas?
    • demonii.larua Re: Zmiana gimnazjum- dylemat 24.04.12, 09:31
      Przeniosłabym. Nie ma nic gorszego niż chodzić do szkoły, której się nienawidzi. Aczkolwiek najpierw zainteresowałabym się nauczycielem "uwziął się na mnie". U nas tak było z panią fizyczką. Po rozmowie okazało się, że pani jest do rzeczy, a fizyka wcale nie taka straszna.
    • dagbe Re: Zmiana gimnazjum- dylemat 24.04.12, 09:41
      Przeniosłam syna z prywatnego gimnazjum o wysokim poziomie nauczania, gdzie zamiatał tyły i nie miał absolutnie żadnej motywacji do nauki, do klasy sportowej państwowej szkoły. To był doskonały krok! W nowej klasie plasował się w czołówce. Na koniec gimnazjum wysokie stopnie i świadectwo z wyróżnieniem dało dużo punktów rekrutacyjnych. Dzięki temu dostał się do wybranej klasy w bardzo dobrym liceum, gdzie sobie świetnie radzi. Oczywiście test gimnazjalny również napisał bardzo przyzwoicie.

      Pozdrawiam,
      Dagmara
    • morgen_stern Re: Zmiana gimnazjum- dylemat 24.04.12, 09:59
      Lola, mnie się wydaje, że nie powinnaś się zgodzić na przeniesienie. Gdyby w pierwszej klasie liceum moja mama nie uległa, bo "tak jest ciężko", byłabym teraz zupełnie gdzie indziej...
      • verdana Re: Zmiana gimnazjum- dylemat 24.04.12, 12:30
        Jest różnica między "bo jest ciężko" i "nie mam żadnych kolegów". W tym piwerwszysm wypadku mozna jakoś dzicko zmotywować, pocieszyć. W tym drugim brak znajomych pomiuędzy 14 a 16 rokiem życia, samotność jesli nie gorzej - bycie "pza " klasą moze zaważyć na całym dalszym życiu. W tym wieku brak kolegów to nie jest błahy problem, to moze byc autentyczny dramat.
    • annamariamuff Re: Zmiana gimnazjum- dylemat 24.04.12, 13:32
      My mielismy podobny problem kilka lat temu .Mieszkam we Wloszech wiec troche inaczej a jednak podobnie.
      Syn byl juz wtedy w liceum ( jednym z lepszych w naszej okolicy) wiec troche starszy od Twojej corki.
      Pierwsza klase mimo ,ze syn zdolny, wymeczylismy bo nagle zapal pogimnazjalny do nauki mu minal.Syn prze caly pierwszy rok marudzil ,ze chce sie przeniesc do szkoly o nizszym poziomie .W drugiej klasie do polrocza szlo w miare choc nie spiewajaco w kwietniu syn zaczal naciskac wyjatkowo mocno aby go przeniesc do innej szkoly .Poniewaz dyskusja trwal juz od 1,5 roku uleglam i tak do 3 klasy syn poszedl juz w nowej szkole.
      Nie zaluje syn odzyl minely 2 lata jest jedym z lepszych uczniow w szkole wink)) mysli o studiach w poprzednim liceum twierdzil ,ze po maturze odrazu idzie do pracy.Wiec czasami zmiany tego typu nie wychodza najgorzej ...
    • volta2 Re: Zmiana gimnazjum- dylemat 24.04.12, 14:32
      w mojej rodzinie był taki przypadek, tylko dotyczył podstawówki.
      dziewczyna tam chodziła od pierwszej klasy i nagle w szóstej lub piątej jej się odwidziało tam chodzić.

      a że w jej rejonie otworzono nową szkołę i ona się w ten nowy rejon wpisywała, to zachciała tam się przenieść - własnie jakoś na finiszu.
      i rodzice - ku mojemu zdumieniu jej na to pozwolili.


      nie minęło kilka miesięcy - i dziewczę uciekało z tej nowej szkoły aż się kurzyło. oczywiście nie wchodzilo w grę szukanie 3 podstawówki tylko powrót do tej starej, która była taka straszna.
      i też rodzice na ten powrót pozwolili(szkoła też się zgodziła, ta stara)

      do końca - jakie były przyczyny przenosin nie wiem, ale raczej nie naukowe tylko towarzyskie(dziewczyna taka raczej z "pretensjami", tzw. zadzieraniem nosa, więc w nowej szkole też tak nikomu do gustu nie przypadła - z tym że tam byli wszyscy nowi, nowy rejon, nowa szkoła, więc miała carte blanche)

      rodzice pozwolili - jak to ujęli - na oba ruchy w ramach ponoszenia naturalnych konsekwencji.

      nie będzie dla ciebie niespodzianką, gdy dowiesz sie, że w gimnazjum też jej się nie podoba(no, ale już nic nie zmienia)
      • d.wludyka Re: Zmiana gimnazjum- dylemat 24.04.12, 15:05
        > nie będzie dla ciebie niespodzianką, gdy dowiesz sie, że w gimnazjum też jej si
        > ę nie podoba(no, ale już nic nie zmienia)

        Myślę, że to nie całkiem tak. Dziewczyna spędza w szkole 7-8 godzin dziennie. Jeżeli źle się czuje w klasie, to rozumiem, że może być ciężko.

        I klasa gimnazjum przy LO może być naprawdę trudna - duże wymagania ze strony nauczycieli (to jest przeskok z podstawówki do LO). W podstawówce pewnie była prymuską, w gimnazjum już nie tak łatwo błyszczeć. Zwłaszcza, jeżeli trafi się w klasie kilku kujonów z przerostem ambicji. Mama pewnie niezadowolona, że średnia spadła (a musi mieć średnią na poziomie aż 5,0?). Nie dziwię się, że ma dosyć.

        Wożę czasami w samochodzie/goszczę w domu znajomych mojej córy. To są naprawdę bardzo fajne, zdolne dzieci, szkoła, do której chodzą była ich wymarzoną, ale oni naprawdę mają czasem ciężko. Na szczęście towarzystwo fajne i mam nadzieję, że będzie coraz łatwiej.
    • tosterowa Re: Zmiana gimnazjum- dylemat 24.04.12, 14:55
      To zależy, czy problem jest rzeczywiście ze szkołą, czy z córką. Moim zdaniem trochę za bardzo koncentrujesz się na pozycji szkoły, nauce, wynikach, a za mało na córce. Już wyjaśniam, dlaczego.
      Podam własny przykład - dokładnie w 1 klasie liceum zaczęłam mieć problemy ze szkołą podobne do twojej córki - konflikty z nauczycielami, brak chęci do nauki, brak znajomych. To po części wynikało z problemów adaptacyjnych do nowej szkoły i środowiska, ale było też przedsmakiem tego, co miało zdarzyć się później, czyli mocno burzliwego okresu dojrzewania. Gdyby moi rodzice ulegli i pozwolili mi zmienić szkołę, to pewnie w nowej również by mi się nie podobało i nie wiadomo, ile razy bym jeszcze ją zmieniała. A jak mówię - u mnie to była pierwsza zapowiedź koszmaru, jaki zafundowało mi (i moim rodzicom oczywiście) dojrzewanie, więc polecam raczej nie dostarczać córce dodatkowej destabilizacji w postaci zmiany szkoły, natomiast skupić się na obserwowaniu jej zachowania, reakcjach, emocjach, itd.
    • przeciwcialo Re: Zmiana gimnazjum- dylemat 24.04.12, 15:14
      Dla mnie przy wyborze gimnazjum było ważne zdanie córki. Połaczenie gimnazjum i liceum odpadłoby w przedbiegach. To był mój jedyny warunek.
      Córka szkoła zachwycona. Ma dobre wyniki. Rankingi mnie nie obchodziły nigdy.
    • lola211 Re: Zmiana gimnazjum- dylemat 24.04.12, 18:20
      Dziekuje za odzew.
      Zamierzam w najblizszym czasie porozmawiac z wychowawczynia, moze cos doradzi.Zrobie tez wywiad odnosnie 2 gimnazjów,gdzie ucza sie jej kolezanki, oprócz tej 20-tki.
      Od znajomych wiem, ze wiele ich dzieci mialo w 1 klasie gimnazjum kryzys, który potem mijał.
      • yoka1 Re: Zmiana gimnazjum- dylemat 24.04.12, 20:00
        lola211 napisała:

        .Z
        > robie tez wywiad odnosnie 2 gimnazjów,gdzie ucza sie jej kolezanki, oprócz tej
        > 20-tki.


        a jakie to gimnazja?
    • edelstein Re: Zmiana gimnazjum- dylemat 24.04.12, 18:35
      Bylam taka corka ambitnej matki.Wyladowalam w klasie lingwistycznej.Jedyne co wywalczylam to niemiecki zamiast francuskiegouncertain wspominam liceum jako pasmo udrek,przy zyciu utrzymywala mnie super polonistka,bo poziom niemieckiego byl zerowy,co roku zaczynalismy od podstaw,bo nauczyciele sie zmieniali,a kazdy byl gorszy od poprzedniego.Czulam sie tam zle i ciesze sie,ze to juz za mna.Przelozylo sie to na nauke,bo zwyczajnie moj zapal rownal sie zeru.W efekcie nigdy synowi takiej jatki nie zafunduje.Moja matka mi do tej pory wypomina,a ja mam to w odwloku.
      • edelstein Re: Zmiana gimnazjum- dylemat 24.04.12, 18:41
        W dodatku jej ambicja byla wybiorcza,moje checi bycia niemieckojezyczna dusila w zarodkuuncertaingdybym wtedy miala mozliwosc rozwijania pasji nie musialabym stawac okoniem i odcinac sie od rodzicielki z predkoscia swiatla.Jedyna satysfakcje mam,ze syn mowi do niej w znienawidzonym jezyku i choc nie jest zadowolona to na tyle ma szacunek do moich wyborow (wreszcie),by uzywac niemieckiego.Mlody i tak wolu dziadkatongue_outale ona o tym nie wietongue_out
        • dziewczynka_z_sasiedztwa Re: Zmiana gimnazjum- dylemat 24.04.12, 19:37
          oczywiście sprawdzić jak to jest w tej szkole ( i tą do któej sie chce przenieść też) i jeśli sie potwierdzi to co mówi córka a do tego będziesz widziała, że naprawde jej zależy to ja bym przeniosła, mimo tego, że szkoła dwujęzyczna...zresztą wszystko zostało napisane...

          dodam, że ja w 1 klasie LO źle sie czułam - ogólna atmosfera w szkole i organizacja średnia mimo, że szkoła dość mała, poziom nauczania wręcz tragiczny (angielski w LO praktycznie od podstaw bo były osoby ktore sie wczesniej nie uczyły to komedia) , do tego problemy z nauczycielkami z matmy i fizyki ( te akurat miała wkększość klasy) no i do tego towarzystwo mi nieodpowiadało zupełnie. Przeniosłam sie od 2 klasy do LO sportowego przy gimnazjum które kończyłam...o tym, że atmosfera i funkcjonowanie szkoły to było niebo i ziemia nie wspmne, towarzysko też zupełnie inna bajka ( odnalazłam sie bardzo dobrze) i mimo, że poziom nauczania był o wiele wyższy niż w poprzedniej szkole to oceny miałam na podobnym poziomie mniej więcej a może nawet troche lepsze bo nauczyciele o wiele lepsi, mający podejście do uczniów...

          wiem, że to inna syt bo LO i przeniosłam sie do gorszej szkoły ale jednak też rodzice mogli powiedzieć, że jakieś moje fanaberie, że z mtematyczka i fizyczka mi nie pasują i wybrzydzam jeśli chodzi o towarzystwo a jednak sie zgodzili i na dobre mi wyszło
    • chlodne_dlonie Re: Zmiana gimnazjum- dylemat 25.04.12, 12:28
      Bardzo ciekawy temat - śledzę dyskusję z zainteresowaniem, bo i mnie/nas czeka wkrótce wybór gimnazjum dla Młodej. Interesuje mnie dokładnie szkoła tego typu, czyli gimnazjum z klasami dwujęzycznymi. Szkoła ma opinię jednej z najlepszych w województwie pod względem edukacyjnym i dosyć 'specyficznej', jeśli chodzi o uczniów.'Specyficznej', gdyż trafiają tam przeważnie dzieci z tzw.dobrych domów, dobrze lub ponadprzeciętnie sytuowane, co pociąga za sobą (przynajmniej potencjalnie) określonego typu problemy.

      Drugim, ważniejszym dla mnie (ale może dlatego, że staram się nie demonizować tzw. 'wpływu stada' - wychodzę z założenia, iż dziecko, nawet to 12 -letnie, powinno już mieć 'kręgosłup' i przy wsparciu rodzica radzić sobie z ewent. naciskamiwink) zagadnieniem jest poziom szkoły, przez niektórych uważany za wyśrubowany. Tu mam poważne wątpliwości - sama chodziłam do liceum uchodzącego za wiodące, zwłaszcza w profilu, który wybrałam i radziłam sobie bez problemów, choć naturalnie uczyć się musiałam, całkiem sporo. Niemniej czasu tam spędzonego nie uważam za stracony, towarzysko 'dawałam radę', choć rzeczywiście nie miałam go tyle, ile koleżanki ze słabszych LO. Ale w efekcie czas wolny organizowałam sobie sensownie, to było pożyteczne doświadczenie.

      I tu, oceniając z własnej perspektywy, myślę, że ta szkoła (tak edukacyjnie, jak i motywacyjnie) byłaby dla córy najlepsza, sęk w tym, że moje dziecko z nieco innej niż ja 'gliny ulepione' wink Dla niej - zdolnej, acz leniwej z mojego punktu widzenia, osiągającej bez trudu i praktycznie żadnego większego wysiłku bardzo dobre oceny w SP, liczy się przede wszystkim (niestety) towarzystwo i możliwość kontynuowania taktyki z podstawówki, czyli 'twistowania' (że skorzystam z użytego w dyskusji trafnego zwrotu wink).

      No i mamy problem - do tego gimnazjum nie będzie zdawać żadna z bliskich koleżanek Młodej (są obiektywnie rzecz biorąc 'za cienkie' na szkołę o tych edu-wymaganiach), jedynie jedna z koleżanek-sąsiadek się tam wybiera, ale towarzysko jest to mało dla mojej motywujące wink. Drugie, większej wagi zagadnienie - Młoda nasłuchała się opowieści o 'wyśrubowanym' poziomie i staje okoniem uncertain

      Gimnazjum jej wyboru to szkoła druga/trzecia w rankingach szkoła, wyraźnie słabsza jeśli chodzi o poziom nauczania (bez porównania np w j.obcych), wymagania, do tego albo z dojazdem, albo 30-40 min dojściem uncertain Ale idą tam dwie-trzy koleżanki, no i jest możliwość uprawiania jej ulubionego (od pół rokuwink) sportu.
      Jestem w kropce, bo znając charrakterrek mojej Młodej, każde niepowodzenie będzie kwitowane 'to Ty mi tę szkołę wybrałaś', heh

      Jestem bliska postawienia sprawy w ten sposób - ma zdawać egzamin (mam nadzieję, że nie obleje testu predyspozycji jęz. na zasadzie 'na złość..'wink) i gdyby pierwszy rok dał jej zbytnio w kość, wówczas pomyślę nad przenosinami. Ale to ostateczność dla mnie - chyba wolę domowe 'kwasy', choć - wiadomo- wolałabym ich uniknąć..

      • morekac Re: Zmiana gimnazjum- dylemat 25.04.12, 12:52
        Hm, mnie osobiście wydaje się, że wybór szkoły powinien być wspólną decyzją rodziców i dziecka. Z jednej strony nie można pchać dziecka do szkoły, która zupełnie mu się nie podoba, z drugiej strony - nie można pozwolić mu pójść do szkoły, do której możemy wypowiedzieć zasadniczo jedno: " Po moim trupie".
        • chlodne_dlonie Re: Zmiana gimnazjum- dylemat 25.04.12, 13:14
          Bardzo dobrze powiedziane.
          Ale co zrobiłabyś/doradziłabyś na moim miejscu - gimnazjum dwujęzyczne (mój faworyt) nie jest wymarzoną szkołą mojej córy, choć docenia m.in. możliwość brania udziału w wymianie szkolnej, obozach narciarskich, prężnym kółku teatralnym itp,itd..a ta druga szkoła (faworyt dziecięcia) obiektywnie najgorsza też nie jest, ale..sporo słabsza z mojego punktu widzenia, a i mniej ciekawa jeśli chodzi o ofertę 'pozalekcyjną', oprócz tego jednego kółka sportowego (hobby córy, już pisałam, od pół roku, wcześniejsze hobby tego typu nudziły się po paru m-cach, roku..).

          ??
          • azile.oli Re: Zmiana gimnazjum- dylemat 25.04.12, 13:34
            Jak dziecko wybitnie nie chce pójśc do jakiejś szkoły, to go tam nie posyłaj, bo potem będziesz obwiniana o wszystko. Natomiast nie odpuszczaj i jeśli jakaś szkoła wybitnie Ci ''nie leży'', to nie posyłaj tam dziecka. Dla dorosłego pewne informacje oznaczają co innego, a dla dziecka co innego.
            Gimnazjum to tylko 3 lata, jak dziecię do nauki chętne, to takie średnie mu wystarczy, spokojnie może po nim startować do dobrego liceum . Jeśli córa się waha, to razpatrzcie wszystkie za i przeciw. Jeśli zdecydowanie nie chce - nic nie zrobisz.
            Ja się zgadzam, że środowisko rówieśnicze jest w tym wieku ważne, ale nie jest powiedziane, że przyjaźń z podstawówki przetrwa, a nowa szkoła to nowi ludzie i nowe możliwości.
            Ja to mam dziwną córkę - do wybranego przez nią liceum poszło kika osób z jej gimnazjum, w tym jedna koleżanka na ten sam profil. Tworzono dwie klasy o tym profilu i zapytano corkę, czy ma osobę, z którą chciałaby być w klasie. A moje dziecię odpowiedziało, że jest jej to obojętne. Bo wszędzie są ludzie, nowi, ciekawi.
    • pade Re: Zmiana gimnazjum- dylemat 25.04.12, 12:37
      Ja mam wrażenie, że wszyscy wypowiadający się w tym wątku zapomnieli, ze pierwsza gimnazjum to nie pierwsza klasa LO!
      Dzieci, które idą do gimnazjum mają po 12 lat, i maja prawo chcieć by szkole było łatwo, a wyjścia z rówieśnikami częstsze.
      Przypomnijcie sobie własną siódmą klasę.
      • gryzelda71 Re: Zmiana gimnazjum- dylemat 25.04.12, 13:23
        Słuszna uwaga.
        Ale niestety teraz oczkuje się od 12latka,że będzie miała już sprecyzowane plany na całe życie.Trochę nieporozumienie.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka