Dodaj do ulubionych

Kangurkowy problem

14.05.12, 14:59
Zachciało mi się namówić chłopaków na udział i terazmam problem rodzicielski.
Jeden z chłopców załapał się na wyróżnienie, drugiemu poszło kiepsko. Ten wyróżniony ma zwykle luzacki stosunek do sukcesów i porażek (ale na pewno jest dumny teraz), ten drugi zwykle bardzo wszystko przeżywa.
Jak byście to teraz rozegrały aby było dobrze? Czy idziemy na ciastka z okazji sukcesu to dobre hasło?
Obserwuj wątek
    • aniask_mama Re: Kangurkowy problem 14.05.12, 15:04
      tak, uważam, że to dobry pomysłsmile
      mojemu synowi jak się nie powiodło tak właśnie zrobiliśmy...

      tak w życiu bywa, że jedni przeżywają mocniej, inni mniej...
      • morekac Re: Kangurkowy problem 14.05.12, 15:30
        Ale ich jest dwóch. I jeden odniósł sukces i należy mu się nagroda, a drugi poniósł klęskę i trzeba go utulić.
        Na ciastka pójść koniecznie. Tylko nie wiem, czy nie dwa razy... wink
        • dorek3 Re: Kangurkowy problem 14.05.12, 15:34
          Dokładnie. Nie mam problemu z tym jak uhonorować sukces lub osłodzic porażkę tylko jak zrobić to jednocześnie aby każdy poczuł się komfortowo.
          • morekac Re: Kangurkowy problem 14.05.12, 16:15
            Pogratuluj wyróżnionemu. Niewyróżnionego utul - i tak jest z pewnością lepszy z tej matematyki niż niejeden kolega z klasy. Nie mówiąc o tym, że spróbował. A potem idźcie na te ciacha - czcząco-pocieszycielskie.
            Ale tak na przyszłość -jeśli jeden jest zdecydowanie matematyczny, pomóż znaleźć temu mniej matematycznemu jakąś dziedzinę, w której będzie zdecydowanie dobry i w dodatku lepszy od brata. No i jeszcze rozłącz ich klasowo najdalej w okolicach gimnazjum. Inaczej mu się pewnie utrwali, że nie jest w stanie nauczyć się matematyki. wink
            • dorek3 Re: Kangurkowy problem 15.05.12, 08:30
              Tak po cichu tu napiszę że sama jestem zaskoczona takim wynikiem. Ten "wygrany" to ten który ma stwierdzone zagrozenie dysleksją, sadzi kosmiczne błędy w dyktandach, jest uroczo niefrasobliwy i zapominalski w różnych kwestiach. I zawsze odrobine gorzej wypada od brata we wszelkich sprawdzianach. Ma przy tym jednak duzo fantazji i jest twórczy (fajnie opowiada, wymyśla, rysuje). Wszelkie nielogiczności w zadaniach na klasówkach (o których tu czasami piszę) to właśnie jego dzieła.
              Ten drugi jest uporządkowany, dokładny (jego kolorowanki w I klasie mogą służyć za wzór niedościgniony), ze świetną pamięcia (do języków, dyktanda świetne), ale przeżywa męczarnie jak ma coś wymyśleć " od siebie". Dotąd wydawał mi sie odrobinę lepszy, a juz napewno nie gorszy z matematyki od brata.
              Czy jest cos w Kangurku specjalnego, co moze tłumaczyć taki wynik?
              • lena99 Re: Kangurkowy problem 15.05.12, 10:10
                dorek3 napisała:

                > Czy jest cos w Kangurku specjalnego, co moze tłumaczyć taki wynik?

                Kangurek to nie sprawdzian wiedzy, raczej logicznego myślenia i twórczego podejścia do zadań.
              • jotde3 Re: Kangurkowy problem 15.05.12, 10:48
                > Czy jest cos w Kangurku specjalnego, co moze tłumaczyć taki wynik?

                aż takiej różnicy to nie .
              • jakw Re: Kangurkowy problem 20.05.12, 15:54
                dorek3 napisała:
                > Czy jest cos w Kangurku specjalnego, co moze tłumaczyć taki wynik?
                Prawdopodobnie to, że zadań kangurkowych trudno zastosować schematy znane ze szkoły - uporządkowana wiedza może niewiele pomóc ; pomaga za to kombinowanie jak dany problem można rozwiązać. Jeśli ten "od nielogiczności" ma w zwyczaju takie kombinowanie na klasówkach (z powodu braków uporządkowanej wiedzy wink) to mógł po prostu brać się od razu za kombinowanie, a nie dumać bezradnie tracąc czas.
                • dorek3 Re: Kangurkowy problem 21.05.12, 08:51
                  Coś w tym musi być. Ten kagurkowy winner to własnie ten od "nielogicznośc". Osobiscie sądzę że u niego nie jest to kwestia braku uporządkowanej wiedzy ale takie podjecie analizatora i jak cos mozna zinterpretowac na dwa sposoby to on to zrobi zawsze w ten drugi.
                • joannab-o Re: Kangurkowy problem 24.05.12, 08:46
                  Jeśli ten "od nielogiczności" ma w zwyczaju taki
                  > e kombinowanie na klasówkach (z powodu braków uporządkowanej wiedzy wink) to móg
                  > ł po prostu brać się od razu za kombinowanie, a nie dumać bezradnie tracąc czas
                  To jest mechanizm ogólniejszy i dlatego całkiem nie warto "pilnować" dzieci przy nauce ani przejmować się stopniami (czyli używać narzędzia do pilnowania). Ktoś tu kiedyś ślicznie napisał, że dziecko uczy się "gospodarować niewiedzą" wink czyli mówiąc prościej myśleć.

                  Jestem zdecydowanie przeciwna ćwiczeniu, robieniu zadań, bo to oprócz zabierania okazji do myślenia, obrzydza przedmiot i łatwo doprowadza do wypalenia uczniowskiego. Recepta na "zmarnowanie geniusza".
                  Mój syn lubi fizykę, ale nigdy nie uczył się systematycznie, za to czytał książki, czasopisma i teksty w internecie, zauważał problemy fizyczne, dyskutował z tatą. W trzeciej gimnazjum miał średnią ocen cząstkowych w zwyczajnym gimnazjum w okolicy 3, drugie miejsce w Polsce w Lwiątku (fizyczny odpowiednik Kangura) i był finalistą olimpiady fizycznej. Teraz polubił i robienie zadań, wybrał to sam, a umiejętności myślenia już mu nic nie odbierze.
    • rtejchman Re: Kangurkowy problem 14.05.12, 15:44
      Może uczcij odwagę obu, pracę włożoną w konkurs obu, oraz sukces jednego, a dzielność w przyjmowaniu mniej fortunnych zrządzeń losu drugiego? A każdemu dorzuć przyjemną listę powodów, dla których jesteś z nich dumna?
      • verdana Re: Kangurkowy problem 14.05.12, 16:51
        A moim zdaniem trzeba uczcić tego, co wygrał jednak bardziej. Iść na ciastka razem z okazji jego sukcesu. Drugiego brata trzeba pocieszyć, ale świetować wyróżnienie.
        Obawiam się, ze jeśli tego nie zrobisz, to nagle okaże się, zę nic nie warto. Nie warto, bo rodzice usiłują pomniejszyć sukces jednego brata, bo drugiemu sie nie udało. Tak nie moze być. Sukces to sukces, ma być świętowany. Nawet, jesli bratu bedzie trochę przykro.
        Wszystkie próby "ufetowanie" obu tak samo brutalnie mówiąc sprowadzają się do umniejszenia sukcesu zwycięskiego dziecka.
        • morekac Re: Kangurkowy problem 14.05.12, 17:04
          Sukces sam w sobie jest nagrodą, nie ciastko.
          • black_halo Re: Kangurkowy problem 20.05.12, 13:05
            Popieram verdane, ja wyroznienie w tym konkursie dostalam dwa razy, raz w liceum a raz w podstawowce i za pierwszym razem dowiedzialam sie, ze jeden konkurs to nie cale swiadectwo na ktorym brakuje paska a za drugiem razem skomentowala to rodzina twierdzac, ze moze i jestem zdolna ale co mi po tym skoro jestem za gruba a jak powszechnie wiadomo grubych i madrych bab nikt nie chce wiec skoncze jako stara panna. Mialam 16 lat akurat i nie bylam nawet gruba, raczej w normie, jedynie moze pare kilo nadwyzki kosmetycznej. Sukcesy dzieci trzeba swietowac - to ze inne dziecko jest w czyms gorsze nie umniejsza sukcesu tego zdolniejszego.
        • iwoniaw Re: Kangurkowy problem 14.05.12, 17:07
          Dobrze, że Verdana to napisała, bo już myślałam, żem odosobniona w poglądzie.
          Utulić przegranego jak najbardziej - ale ta przegrana to NIE jest TO SAMO co sukces brata i naprawdę nic nie stoi na przeszkodzie, by i on pogratulował zwycięzcy i świętował z nim jego sukces - a sam był ufetowany innym razem z innej okazji.
          Bez przesady z tą traumą, której rzekomo można dostać, bo kogoś innego doceniają za faktyczne osiągnięcia, których mi brak...
          • verdana Re: Kangurkowy problem 14.05.12, 17:37
            No i sama wygrana nie jest nagrodą, jeśli okazuje sie, ze nikt w rodzinie jej nie docenia... Przeciwnie, może to być bardzo gorzka nagroda, wygrać coś co zostanie zlekceważone, bo brat nie moze przecież nigdy być przegrany...
            • morekac Re: Kangurkowy problem 14.05.12, 18:06
              Dlatego ja poszłabym na ciacha dwa razy. wink
              • i_jeszcze_jeden Re: Kangurkowy problem 14.05.12, 20:39
                A czy oni lubią ciastka?
                Bo moje dziecko to wolałoby lody.
                A ciastka to najwyżej u cioci na imieninach, i zdecydowanie bez entuzjazmu.

                ale moje dziecko lodów na pewno nie dostanie, bo w ogóle odmawia brania udziału w kangurze, niestety
        • canuck_eh Re: Kangurkowy problem 15.05.12, 00:26
          Zgadzam sie z verdana.Wyroznic na polu rodzinnym tego wygranego brata i tez jest pole do popisu rodzicow ze raz sie wygrywa a raz sie przegrywa.Ktos tu tez wspomnial by drugiemu znalezs dzial w czym jest dobry i to lepszy od swego brata, by ich rozdzielic klasowo.Kiedys moja kolezanka rozdzielila swoich blizniakow ale nastepnego roku ponownie dala ich do tej samej klasy stwierdzajac ze przynajmniej beda mieli siebie w klasie jak przyjdzie co do czego.Bo moga sie drzec za lby, ale jak ktoremus sie cos zlego dzieje to staja za soba murem.
          No i to wyjscie na ciacho by uhonorowac wygranego matematykasmile.Przeciez brat ktoremu sie az tak nie powiodlo jak pojdziecie razem to co?bedzie siedzial przy stoliku i nie dostanie ciastka?No nie przesadzajmy.Trzeba uczyc dzieci ze dzisia swietujemy sukces brata, jutro bedzie twoj sukces i bedziemy swietowac twoj sukces.Ale najwazniejsze to to ze chcial sprawdzic swoje sily i juz.
          • morekac Re: Kangurkowy problem 15.05.12, 10:30
            Fajnie, że tak bez problemu przeszło. W pierwszej chwili miałam wrażenie, że to ten 'gorszy naukowo' poniósł bolesną klęskę na kangurku i będzie całkiem zdołowany.

            Ktos tu tez ws
            > pomnial by drugiemu znalezs dzial w czym jest dobry i to lepszy od swego brata,
            > by ich rozdzielic klasowo
            Ja żałuję, żem się nie rozdzieliła od swej siostry bliźniaczki - osoby jednak bardzo dobrej z matematyki. Umiejąc matematykę na pewno na przyzwoitym poziomie nigdy nie znalazłam w sobie dosyć wiary we własne siły, aby pójść na zupełnie ścisły kierunek. Albowiem w swoim własnym przekonaniu nie byłam wystarczająco genialna. Myślę, że nie ma tego problemu, jeśli bliźnięta są dobre czy bardzo dobre w zupełnie innych dziedzinach - ale jeśli jeden jest świetny, a drugi tylko bardzo dobry - to własne dzieci bym rozdzieliła na tym etapie. Na szczęście nie mam bliźniąt.
            • canuck_eh Re: Kangurkowy problem 17.05.12, 18:38
              Ja nie bede sie upierac ze rozdzielenie badz nie rozdzielenie bedzie idealnym rozwiazaniem.Napisalam co moja kolezanka zrobila i ze potem z tego pomyslu zrezygnowala.Byc moze pomysl tutaj jest dobry byc moze nie.Dorek jest matka i ona MUSI podjac ostateczna decyzje - my z naszych doswiadczen, obserwacji kolezanek ( jak u mnie) mozemy jej cos zasugerowac.Jedno jest wedlug mnie pewne nalezy znalezc cos w czym drugi syn jest o wiele lepszy od drugiego i popchnac go w tym kierunku.Moze nie jest tez dobrym pomyslem by startowali w tych samych konkursach chyba ze oboje chca.
              Nie rozdzielalabym dzieciakow jezeli by tego nie chcialy.I pytanie czy bracia chca byc rozdzieleni?
              • dorek3 Re: Kangurkowy problem 20.05.12, 13:28
                Bracia nie chcą być rozdzielani. Zresztą i tak w szkole funkcjonują niezależnie. W konkurach "naukowych" brali udział w tym samych (kangurek, świetlik) ale jeden z nich dodatkowo angażował się tez w jakieś ping-pongowe rozgrywki (I miejsce w deblu big_grin ) więc nie depczą sobie po piętach.

                Temat kangurka na razie się skończył nikt niczego nie przeżywa aczkolwiek wyróżniony będzie jeszcze odbierał dyplom i nagrodę na zakończenie roku wiec wróci na jakiś czas
                • canuck_eh Re: Kangurkowy problem 20.05.12, 13:46
                  No i prosze .Sprawa zalatwiona.Bracia nie chca byc rozdzieleni i bym ich nie rozdzielala. Po odebraniu dyplomu nic juz bym nie robila jak wyprawa na ciacho lody juz byla.Z pewnoscia w domu drugi z braci tez odnosi sukcesy i tez wtdy feta w domu jest.Dorek musi tutaj jakos sobie poradzic i pokierowac bracmi by sie wspierali - jednego nauczyc przegrywac , drugiego nauczyc bardziej wspierac brata jezeli tego jakos tak bardziej nie robil i nie zwracal uwagi..U mnie corka wspiera brata, ale czasami trzeba dzgnac jak widac ze dzieciak ma dola bo cos mu nie wyszlo - cala rodzina pociesza nieszczesnika.Ale nie na zasadzie ze sie nad nim litujemy.Teraz corka mu czasami mowi zeby sie przygotowal bo w High School nie ma lekko i nikt sie nie bedzie przejmowal.Przygotowuje go przychicznie by nie spadl namowiac brzydko"pysk" i sie nie potlukl - dziala.Takie wsparcie bratu tez potrzebne.smile
        • mama303 Re: Kangurkowy problem 15.05.12, 06:54
          Nie zgadzam się, dziecko które odnisło sukces i tak jest górą, chyba że stanęło do konkursu tylko dla zadowolenia mamy i ciastek wink
          • asia_i_p Re: Kangurkowy problem 15.05.12, 07:12
            A ja się zgadzam.
            Myślę, że dziecko sukces brata przyjmie naturalnie, jeśli się nie zacznie tego sukcesu nerwowo omijać w rozmowach i na siłę zrównywać z jego brakiem sukcesu. Wtedy może dojść do wniosku, że sprawa jest rzeczywiście poważna i widać to straszna klęska, skoro jest pocieszane, utulane i karmione słodyczami, a sukces brata nawet nie wspominany.
            A brat, który odniósł sukces, dojdzie do wniosku, że to straszna gafa była i nietakt wobec brata i całej rodziny.

            Rodzinna celebracja wygranej brata mniej podkreśli różnicę między braćmi niż omijanie tej wygranej milczeniem. Bo będzie miała w podtekście: dzisiaj ty wygrywasz, jutro on, a my się z tego cieszymy. Ignorowanie wygranej brata ma w podtekście "O biedactwo, jesteś mniej zdolny niż brat, to ci przynajmniej nie będziemy robić przykrości".
    • dorek3 Re: Kangurkowy problem 14.05.12, 22:20
      Dzięki za wpisy. Jak zwykle okazało się (przynajmniej na razie) że to ja mam problem. Ten który poległ na Kangurku jakoś tego strasznie nie przeżywa, ten który sukces odniósł nim nie epatuje. Gratulacje były, ciastka były, traumy chyba nikt nie ma.

      Ale jako ciekawostkę przyrodniczą dodam, że ten wyróżniony radośnie stwierdził, że był "najgorszy z tych wyróżnionych" (z dwóch klas drugich było ich 5 z czego czwórka z ich klasy właśnie i mój faktycznie "ten czwarty). To się nazywa siła miłości bliźniaczej big_grin
      Ale żeby nie było tak różowo zaraz dodał, że brat był najgorszy w klasie. Nie pobili się o dziwo po tym...
      • asia_i_p Re: Kangurkowy problem 15.05.12, 07:12
        Fajne chłopaki. smile
    • jotde3 Re: Kangurkowy problem 15.05.12, 10:47
      dorek3 to ciekawe . czy to bliżniaki jednojajowe ?
      • jotde3 Re: Kangurkowy problem 15.05.12, 10:51
        a ,jeden ma dyslekcjie , ona jest chyba skorelowana dodatnio z umiejętnością logicznego myślenie .
        • dorek3 Re: Kangurkowy problem 15.05.12, 11:00
          No mam jednak nadzieje że nie ma dysleksji (po przesiewie z 1 klasy padło takie podejrzenie). Blźniaki 2-jajowe.
          • jotde3 Re: Kangurkowy problem 15.05.12, 13:38
            dorek3 napisała:

            > No mam jednak nadzieje że nie ma dysleksji (po przesiewie z 1 klasy padło takie
            > podejrzenie). Blźniaki 2-jajowe.

            aaa, 2 jajowe . to co sie dziwić . rozkład inteligencji u zwykłego rodzeństwa może być dość szeroki a wyniki szkolene często mają sie średnio do IQ.
        • morekac Re: Kangurkowy problem 15.05.12, 12:34
          , ona jest chyba skorelowana dodatnio z umiejętnością lo
          > gicznego myślenie .

          Nie ma chyba badań, które by to potwierdzały...
          • jotde3 Re: Kangurkowy problem 15.05.12, 13:36
            morekac napisała:

            > , ona jest chyba skorelowana dodatnio z umiejętnością lo
            > > gicznego myślenie .
            >
            > Nie ma chyba badań, które by to potwierdzały..

            chyba nie ma smile
    • brunero Re: Kangurkowy problem 17.05.12, 14:28
      Trudna sprawa. Miałem przed laty ten sam problem. Synowie grają w szachy. Młodszy, luzak totalny, mistrz województwa, dobre miejsce w mistrzostwach Polski, starszy grał dobrze, ale bez takich sukcesów. no i starszy ambitny, obowiązkowy. Skończyło się tym, że starszy wycofał się z szachów na kilka lat. Gdy dojrzał, powrócił, ale traktuje to już inaczej bez porównywania się z bratem.
    • jotde3 Re: Kangurkowy problem 18.05.12, 09:01
      dorek3 zadań z kangura da sie nauczyć ( inteligencji nie zwiekszysz ale nie zawsze w tym problem ) . niech ten słabszy ćwiczy .
      • asia_i_p Re: Kangurkowy problem 18.05.12, 19:59
        inteligencji nie zwiekszysz

        Tę opinię nowe badania podważają.
        Teoria inteligencji wielorakich mówi, że każdy rodzaj inteligencji można zwiększać ćwiczeniami. Innym idzie szybciej, innym wolniej, ale ściany nie ma.

        Mój mąż ujmuje to tak, że każdy może zostać Mozartem, ale niektórzy mogą nie zdążyć.
        • jotde3 Re: Kangurkowy problem 19.05.12, 09:54
          asia_i_p napisała:

          > inteligencji nie zwiekszysz
          >
          > Tę opinię nowe badania podważają.

          możesz je podać . chetnie sie z nimi zapoznam .

          > Teoria inteligencji wielorakich mówi, że każdy rodzaj inteligencji można zwięks
          > zać ćwiczeniami. Innym idzie szybciej, innym wolniej, ale ściany nie ma.

          TIW może sobie mówić co chce i może nawet mieć racje . zależy jak zdefiniujemy inteligencje .

          > Mój mąż ujmuje to tak, że każdy może zostać Mozartem, ale niektórzy mogą nie zd
          > ążyć.

          nie wiem co on przez to rozumie ale ja to rozumiem tak że ludzie mogą sie nauczyć wszystkiego tylko każdy w swoim tempie ( piszesz zresztą o tym sama wyżej ) . odniósł bym to własnie do definicji inteligencji . np. inteligencja to maksymalna szybkość z jaką możesz dokonać asocjacji .podejrzewam że mozna na nią wpłynąć poprostu często używając mózgu ale w jakim zakresie to niewiem , sądze że w małym . i tak np. robiąc 1szy test na IQ można mieć wynik słabszy od drugiego testu w wyniku np.jakieś pierwotnej dezorientacji ale jak już robisz 5 taki test to wynik bedziesz miała bardzo podobny do 10 wyniku ( może nawet gorszy bo sie znudzisz tematem )
        • jakw Re: Kangurkowy problem 20.05.12, 16:09
          asia_i_p napisała:

          > Teoria inteligencji wielorakich mówi, że każdy rodzaj inteligencji można zwięks
          > zać ćwiczeniami. Innym idzie szybciej, innym wolniej, ale ściany nie ma.
          Teorie te wymyślają zapewne ludzie, którzy nie znają pojęcia kresu górnego...

          > Mój mąż ujmuje to tak, że każdy może zostać Mozartem, ale niektórzy mogą nie zd
          > ążyć.
          No, mi to chyba i z 7 żyć to byłoby za mało wink
      • dorek3 Re: Kangurkowy problem 20.05.12, 13:22
        Chyba mam nieodpowiedni stosunek ale wcale mi nie zależy aby teraz sadzać drugiego i kazać mu ćwiczyć. Dla mnie takie konkursy są formą sprawdzenia samego siebie, jakąś dokładką a nie celem samym w sobie. Obstawiam zresztą że w przyszłym roku ten "pokonany" nie będzie chciał już brać udziału.
        • verdana Re: Kangurkowy problem 20.05.12, 13:51
          Święte słowa.
          Nic gorszego, niż zadecydować "wszyscy mogą wszystkoi" i zmuszać dziecko, aby ćwiczyło, cwiczyło i ćwiczyło nie dlatego, ze chce, ale żeby nie być "gorszym" od brata. Bo dzieci mają obowiazek byc takie same?
        • jotde3 Re: Kangurkowy problem 21.05.12, 08:58
          dorek3 napisała:

          > Chyba mam nieodpowiedni stosunek ale wcale mi nie zależy aby teraz sadzać drugi
          > ego i kazać mu ćwiczyć.

          zrobisz jak chcesz . ja bym poćwiczył z nim ( ale w Twojej sytuacji musiał bym już to zrobić z dużymj taktem )

          Dla mnie takie konkursy są formą sprawdzenia samego sie
          > bie, jakąś dokładką a nie celem samym w sobie. Obstawiam zresztą że w przyszłym
          > roku ten "pokonany" nie będzie chciał już brać udziału.

          oczywiście , celem samym w sobie może być np. dostatnie ,dobre życie a konkursy są tylko ewentualnym środkiem tak jak i reszta nauki w szkole .

      • jakw Re: Kangurkowy problem 20.05.12, 16:03
        jotde3 napisał:

        > dorek3 zadań z kangura da sie nauczyć ( inteligencji nie zwiekszysz ale nie za
        > wsze w tym problem ) . niech ten słabszy ćwiczy .
        Bez przesady, bez sukcesów w kangurze da się żyć i osiągać sukcesy w szkole. Ten słabszy w kangurze tak poza tym na polu nauki szkolnej jest na pewni niegorszy od brata.
        • jotde3 Re: Kangurkowy problem 21.05.12, 09:01
          jakw napisała:

          > jotde3 napisał:
          >
          > > dorek3 zadań z kangura da sie nauczyć ( inteligencji nie zwiekszysz ale
          > nie za
          > > wsze w tym problem ) . niech ten słabszy ćwiczy .
          > Bez przesady, bez sukcesów w kangurze da się żyć i osiągać sukcesy w szkole. T
          > en słabszy w kangurze tak poza tym na polu nauki szkolnej jest na pewni niegors
          > zy od brata.

          czy ja mówie że sie nie da ? pojawia sie szansa by nauczyć dziecko najważniejszej rzeczy - że praca daje dobry efekt , a tu jest na to szansa bo z tego co pisze autorka słabszy bliżniak matołkiem nie jest , głupota jest niewykorzystanie tej szansy .
          • jakw Re: Kangurkowy problem 22.05.12, 19:42
            Ale to, że praca daje efekty to ten "przegrany" chyba doświadcza na codzień. Na dokładkę wcale nie jest pewne, że takie zadanka aż tak młodego pasjonują. A jeśli będzie je robił z zaciśniętymi zębami (bo nie trzeba bratu dorównać) i znowu coś nie wyjdzie - to co wtedy? Na razie pod względem kojarzenia pracy z efektami to ja bym chyba bardziej martwiła się o tego "wygranego" - wg opisów to chyba luzak jest , a i tak dał radę.
            • jakw Re: Kangurkowy problem 22.05.12, 19:44
              jakw napisała:

              > (bo nie trzeba bratu dorównać)
              oczywiście miało być bez tego nie
            • jotde3 Re: Kangurkowy problem 23.05.12, 08:48
              jakw napisała:
              > Ale to, że praca daje efekty to ten "przegrany" chyba doświadcza na codzień. Na
              > dokładkę wcale nie jest pewne, że takie zadanka aż tak młodego pasjonują. A je
              > śli będzie je robił z zaciśniętymi zębami (bo nie trzeba bratu dorównać) i znow
              > u coś nie wyjdzie - to co wtedy?

              dlatego napisałem że delikatnie trzeba np za 3 miesiące zacząć jak już wspomnienia sie zatrą na zasadzie " choć porobimy zadania z tekstem ( nie żadnego kangurka wink )" a potem "startuj - co wyjdzie to wyjdzie "

              Na razie pod względem kojarzenia pracy z efekt
              > ami to ja bym chyba bardziej martwiła się o tego "wygranego" - wg opisów to chy
              > ba luzak jest , a i tak dał radę.

              to prawda
            • dorek3 Re: Kangurkowy problem 23.05.12, 09:29
              Kuriozum tej całej sytuacji polega na tym że ten "słabszy w kangurku" na codzień od pierwszego dnia szkoły jest lepszy w tej szkolenej aktywności.
              Nic to, nie ma o co kruszyć kopii. Do tematu wrócimy we wrześniu jak pojawi się kwestia zapisu na kółko kangurkowe.
              • jotde3 Re: Kangurkowy problem 23.05.12, 11:45
                jak myslicie ,czy szkoła bedzie jakoś honorować uczniów z przyzwoitym wynikiem którzy jednak sie nie załapali na "wyróżnienie " kangórkowe ? jak było u was jeśli dzieci startowały w zeszłym roku ?
    • dorek3 Re: Kangurkowy problem 12.06.12, 12:31
      Wyciągnęłam wątek bo dziś dostaliśmy wyniki ze Świetlika i znowu identyczny układ. Ten co wyróżniony w Kangurku osiągnął poziom wysoki w Świetliku a drugi ma 7 puntów mniej i co najwyżej satysfakcję. Dobrze że jutro jadą na Zieloną Szklłę to nie będzie czasu na rozpamiętywanie.

      A dla równowagi mistrz konkusów ma poziom ledwo zadowlający (najniższy) z niemieckiego a dla drugiego skończyła sie skala taki ponoć świetny...

      BTW, są jakies fajne konkursy językowe dla klas młodszych? Może ten drugi wypłynie na tym polu w przyszłym roku.
      • blankaz Re: Kangurkowy problem 12.06.12, 14:42
        Gratulacje dla chłopaków smile

        U nas w szkole wisiały ogłoszenia o wynikach z Olimpuska - z angielskiego. Udział brały na pewno klasy trzecie, bo z nich byli laureaci.
      • jotde3 Re: Kangurkowy problem 14.06.12, 08:49
        dorek3 napisała:
        > A dla równowagi mistrz konkusów ma poziom ledwo zadowlający (najniższy) z niemi
        > eckiego a dla drugiego skończyła sie skala taki ponoć świetny...

        wychodzi że drugi ma zdolności językowe . jest alfik humanistyczny od chyba 3 klasy może to będzie dobre ? nie wiem czy są konkursy z języków obcych a taki by mu sie właśnie przydał najbardziej bo pewne jest że podbuduje w nim swe morale wink
        • dorek3 Re: Kangurkowy problem 14.06.12, 08:50
          Dokładnie!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka