74basia74
21.11.12, 11:04
Jestem wściekła - wczoraj córka,czwarta klasa, upadła niefortunnie podczas gry w dwa ognie i złamała rękę. Wuefista zbagatelizował sprawę, kazał usiąść na ławeczce, nie histeryzować i rozmasować sobie obolałe miejsce. Wuefy były ok. godziny 12, córka zadzwoniła do mnie do pracy, powiedziała, że upadła , ale pan od wuefu powiedział, że nic jej się nie stało. Zwolniłam się wcześniej z pracy - ręka jak bania. Wizyta na IP - konieczne nastawienie w szpitalu odległym o kilkadziesiąt km, bo złamanie z przemieszczeniem. Gips na 6 tyg.Dziś wybrałam się do szkoły - nauczyciel na planowanych zawodach, dyrektor na konferencji. Jak zareagowałybyście na moim miejscu? Dziecko wypuszczone do domu z widocznym obrzękiem, zapłakane. Koleżanki mówią, że pomagały jej się ubrać, bo nie umiała nawet kurtki założyć - nauczyciel to widział.