Dodaj do ulubionych

2008 - stracony rocznik?

02.03.13, 21:08
Czy wogóle ktoś zastanawia się co będzie działo się w szkołach za rok? Przecież to jakiś koszmar! Obecnie w naszej szkole jest 6 klas pierwszych, rodzice (przynajmniej u nas) nie palą się do wysyłania szaściolatków do szkół. Za rok będzie 12 klas? Czy po 40 dzieci w jednej klasie (bo szkoła nie jest z gumy!)?
W jednej sali świetlicowej obecnie 3 klasy - za rok 6 klas?

I oczywiście sześciolatki na straconej pozycji - w porównaniu do siedmiolatków po szkolnej zerówce...
Egzaminy do gimnazjum - dwa razy większa konkurencja, to samo do liceum...

Dlaczego to nie jest zrobione stopniowo, etapowo? Czy rocznik 2008 jest stracony?
Obserwuj wątek
    • joxanna Re: 2008 - stracony rocznik? 02.03.13, 21:35
      Nie jest robione stopniowo, ponieważ akcja 'ratujcie maluchy' wymusiła rezygnację ze stopniowego wprowadzania całej tej reformy, tylko zostawienie decyzji rodzicom.

      Pierwotny plan rozsądnie zakładał uruchamianie 16-miesięcznych grup dzieci (np styczeń 2003-kwietnia 2004 itp). Wtedy nie byłoby kumulacji.
      • mum2004 Re: 2008 - stracony rocznik? 02.03.13, 21:51
        To jest chore, rodzice akcji Ratuj Maluchy myśleli egoistycznie tylko o swoich dzieciach (zresztą ich prawo), ale rząd powinien coś z tym zrobić! Dlaczego teraz ma cierpieć za to rocznik 2008?
        • makurokurosek Re: 2008 - stracony rocznik? 02.03.13, 22:14
          Przepraszam cię, ale co według ciebie należy zrobić. Reforma powinna była wejść w życie cztery lata temu, wówczas to akcja ratujmy malucha doprowadziła do katastrofalnych w skutkach zmian. Dwa lata temu gdy jednym z argumentów za wprowadzeniem reformy była właśnie większa liczebność roczników 2008 i 2009 niż roczników 2005 i 2006 akcja znów dała o sobie znać i naciskać na przesunięcie wprowadzenia reformy.
          W obecnej chwili znów zaczęły się pojawiać wątki reprezentantów akcji, którzy nota bene oprócz pieniactwa i chęci zaistnienia nie mają bladego pojęcia o samej akcji i jej projektach.
          • mr_cellophane Re: 2008 - stracony rocznik? 03.03.13, 06:12
            makurokurosek napisała:

            > Przepraszam cię, ale co według ciebie należy zrobić. Reforma powinna była wejść
            > w życie cztery lata temu, wówczas to akcja ratujmy malucha doprowadziła do kat
            > astrofalnych w skutkach zmian.

            Cztery lata temu byłem na spotkaniu z min Hall (przyjechała do mojego miasta).
            Były ulotki wizje PR za grube miliony (nota bene wydano ponad 7 milionów zło a kampanie propagandową a ani jednej złotówki na przystosowanie szkół).
            Zapytałem wtedy czy pani minister ma zamysł jak w ciągu roku wyszkolić nauczycieli do pracy z młodszymi, jak powiększyć świetlicę, jak zapewnić opiekę podczas ferii i czy przewiduje środki na doprowadzenie ciepłej wody do 4 z 5 szkół w mieście gdyż jej nie posiadają.
            Pani mister uśmiechnęła się głupkowato, powiedziała że reforma i tak będzie wprowadzona poprosiła o następne pytanie.
            I gdyby twoje dziecko było wtedy w tym z roczników nie stałą byś się "pieniaczem" i nie blokowała reformy!!!
            Trudno się dziwić i obarczać tych rodziców o storpedowanie reformy która była tylko i wyłącznie papierowym zapisem - czyli działała na szkodę ich dzieci - a który rodzic świadomie się na to godził?
          • olga727 Re: 2008 - stracony rocznik? 03.03.13, 07:18
            makurokurosek napisała:

            > Przepraszam cię, ale co według ciebie należy zrobić. Reforma powinna była wejść
            > w życie cztery lata temu, wówczas to akcja ratujmy malucha doprowadziła do kat
            > astrofalnych w skutkach zmian. Dwa lata temu gdy jednym z argumentów za wprowad
            > zeniem reformy była właśnie większa liczebność roczników 2008 i 2009 niż roczni
            > ków 2005 i 2006 akcja znów dała o sobie znać i naciskać na przesunięcie wprowad
            > zenia reformy.
            > W obecnej chwili znów zaczęły się pojawiać wątki reprezentantów akcji, którzy n
            > ota bene oprócz pieniactwa i chęci zaistnienia nie mają bladego pojęcia o samej
            > akcji i jej projektach.
            To dlaczego MEN zezwoliło na likwidację tylu szkół ? Nie wiedzieli,że za jakiś czas będzie rocznik wyżowy i gdzieś te dzieci trzeba wsadzić wink Ale tak to właśnie jest gdy reformę wprowadza się w życie w czasie kryzysu i zamiast na spokojnie wpycha się ją kolanami w życie sad
            • mama303 Re: 2008 - stracony rocznik? 03.03.13, 10:17
              Likwidowane sa szkoły tam, gdzie nie ma dzieci. Jak byłam ostatnio w górach i usłyszałam że zamykają szkołe do której uczęszcza około 50 dzieci to zrozumiałam dlaczego ją zamykają smile
              • grave_digger [...] 03.03.13, 12:00
                Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
              • olga727 Re: 2008 - stracony rocznik? 03.03.13, 14:47
                mama303 napisała:

                > Likwidowane sa szkoły tam, gdzie nie ma dzieci. Jak byłam ostatnio w górach i u
                > słyszałam że zamykają szkołe do której uczęszcza około 50 dzieci to zrozumiałam
                > dlaczego ją zamykają smile

                Tylko teraz,ta 50-ka dzieci będzie się uczyć w ścisku i na 3 zmiany do wieczora,gdy ich szkoła będzie stała pusta i będzie niszczała.Jeśli we wsi zamykają szkołę,to niszczą też kulturę tej wsi sad
                • mama303 Re: 2008 - stracony rocznik? 03.03.13, 15:12
                  pójdą do szkoły do sąsiedniej miejscowosci, gdzie tez niewiele dzieci, tylko dojazd trzeba załatwić.
            • makurokurosek Re: 2008 - stracony rocznik? 03.03.13, 12:19
              Obserwuję sytuację w Poznaniu i moim rodzinnym mieście, likwidacji uległy szkoły których istnienie często faktycznie było bezsensowne. W moim rodzinnym mieście likwidacji uległa szkoła która nie dość, że ze względu na ilość uczniów wykorzystywała połowę klas, to jeszcze większość jej uczniów miała stały nadzór kuratora i dosłownie miała gdzieś uczęszczanie do jakiekolwiek placówki edukacyjnej, ale oczywiście w ogólnopolskich mediach szum jaka to podłość zamykać tą placówkę jak to jest ona niezbędna i jak to uczniowie rozpaczają z tego powodu.
              W Poznaniu oczywiście również zostało zamkniętych kilka szkół ale jednocześnie powstało kilka szkół na osiedlach i w gminach stających się sypialniami. Tak więc problem jest przede wszystkim tam gdzie gminy nie chcą łożyć na edukację i reforma nie ma tu nic do rzeczy.
          • aihnoa Re: 2008 - stracony rocznik? 03.03.13, 21:00
            Nie akcja doprowadziła do katastrofalnych zmian - tylko cięcia funduszy przeznaczonych na reformę.
            Dla tych, którzy mają krótką pamięć:
            "- Środek ciężkości projektu wysłania sześciolatków do szkół przypadnie na rok 2010, a nie jak wcześniej planowano na 2009 - ogłosił premier Tusk po zakończeniu pierwszej tury spotkań z członkami swojego rządu, gdzie szukał sposobów na zatkanie 17-miliardowej dziury w budżecie. - Projekt mieliśmy rozpocząć w roku 2009, a rozpoczniemy pilotażem i takim przygotowaniem, które zagwarantuje, że rzeczywiście nie zabraknie pieniędzy, wtedy rzeczywiście sześciolatki do szkół pójdą. A więc środek ciężkości przesuniemy najprawdopodobniej na rok 2010 – dodał. Krok Donalda Tuska oznacza ok. 350 mln zł oszczędności w budżecie."

            archiwalna.glos.pl/art.php?action=show&id=5140&s=160&idg=
            Rząd doskonale sobie zdaje sprawę z tego, że spartaczył reformę. Inaczej tak łatwo by się nie poddawał sprzeciwom społecznym (patrz np. reforma emerytalna).
        • olga727 Re: 2008 - stracony rocznik? 03.03.13, 07:13
          mum2004 napisała:

          > To jest chore, rodzice akcji Ratuj Maluchy myśleli egoistycznie tylko o swoich
          > dzieciach (zresztą ich prawo), ale rząd powinien coś z tym zrobić! Dlaczego ter
          > az ma cierpieć za to rocznik 2008?

          To nie akcja"Ratuj Maluchy" wymyśliła obligatoryjne posłaniesześciolatka do nieprzygotowanej szkoły i to im się chwali smileTo wymyślił MEN wink Gdyby nie przesunięto reformy to cierpieć miał już rocznik:2006 i 2007.Teraz MEN wije się jak piskorz,aby jak najwięcej dzieci sześcioletnich poszło do szkół,bo sami chcą się z tego wycofać.Wiedzą już,że reforma to niewypał.Ale dzieci obchodzą ich najmniej liczą się tylko zyski finansowe wink sad
        • aihnoa Re: 2008 - stracony rocznik? 03.03.13, 20:33
          mum2004 napisała:

          > To jest chore, rodzice akcji Ratuj Maluchy myśleli egoistycznie tylko o swoich
          > dzieciach (zresztą ich prawo), ale rząd powinien coś z tym zrobić! Dlaczego ter
          > az ma cierpieć za to rocznik 2008?

          Analogicznie - dlaczego miał wcześniej cierpieć rok 2006? Dlaczego teraz Ty myślisz "egoistycznie" tylko o swoim dziecku? No właśnie.

          Ktoś zawsze będzie poszkodowany, bo reforma jest przeprowadzana totalnie nieudolnie, przez ludzi którzy się do rządzenia zupełnie nie nadają - bo gdyby się nadawali - rozplanowaliby to z głową.

          80% rodziców reformy w obecnym kształcie nie popiera (bo mniej niż 20% 6-latków idzie w skali kraju do 1 klasy) - więc to nie jacyś tam rodzice akcji Ratuj Maluchy - tylko całkiem spora grupa rodziców - jakieś 4/5.
          • mum2004 Re: 2008 - stracony rocznik? 09.03.13, 16:58
            aihnoa napisała:

            > Analogicznie - dlaczego miał wcześniej cierpieć rok 2006? Dlaczego teraz Ty myś
            > lisz "egoistycznie" tylko o swoim dziecku?

            Nie myślę egoistycznie tylko uważam że reforma powinna być ROZŁOŻONA W CZASIE, dlaczego koszty tej reformy ma ponosić tylko jeden rocznik? Dlatego że w tym roku nie ma wyborów i władza ma rodziców głęboko w d... ?
            • aihnoa Re: 2008 - stracony rocznik? 12.03.13, 13:55
              mum2004 napisała:
              > dlaczego koszty tej reformy ma ponosić tylko jeden rocznik?

              No właśnie, zgadzam się z Tobą. Reforma jest zaplanowana źle. Dzieci w ogóle nie powinny ponosić KOSZTÓW reformy. Powinny na reformie, która dotyczy tak ważnej dziedziny, KORZYSTAĆ.
      • mr_cellophane Re: 2008 - stracony rocznik? 02.03.13, 22:09
        Tylko że wtedy ta reforma była kompletnym żywiołem który zrodził się w umysłach urzędników MEN. Bez budżetu, bez jakichkolwiek środków, bez szkoleń dla nauczycieli, jedynie co powstał zapis ustawy.
        Więc nie ma się co dziwić że rodzice tamtych dzieci otworzyli ogień w stosunku do MEN - gdyż ten otwarcie ich ignorował.
        No i trzeba pamiętać że spowodowało to także otwarte protesty samorządów (gdyż okazało się że to one mają przejąć całkowite finansowanie tej reformy) a koniec końców odwołanie min. Hall.
        Obecnie sytuacja jest lepsze niż 4 lata temu ale w dalszym ciągu duża część szkół ma problemy adaptacyjne, opiekuńcze a nawet sanitarne - a o przepełnieniu podwójnego rocznika nie wspominając.
        Jedyne co pozostaje obecnym rodzicom - to zorganizować się ponownie i odroczyć po raz kolejny lub przeprowadzić tą reformę z głową. Szwecja podobną reformę przeprowadzała przez 11 lat (a nie w ciągu jednego roku tak jak to stara się przeforsować MEN)
        • miodowa2 Re: 2008 - stracony rocznik? 02.03.13, 22:33
          Wreszcie dogłębne wyjaśnienie problemu.
        • jakw Re: 2008 - stracony rocznik? 03.03.13, 11:17
          mr_cellophane napisał:

          > Tylko że wtedy ta reforma była kompletnym żywiołem który zrodził się w umysłach
          > urzędników MEN.
          Bo chyba dorwali się do unijnej kasy na jakieś projekty...
          A kasa na realizację to już inna sprawa.

          > Jedyne co pozostaje obecnym rodzicom - to zorganizować się ponownie i odroczyć
          > po raz kolejny lub przeprowadzić tą reformę z głową. Szwecja podobną reformę pr
          > zeprowadzała przez 11 lat (a nie w ciągu jednego roku tak jak to stara się prze
          > forsować MEN)
          Z kolei Włosi coś takiego robili przez lat 6 , w kolejnych latach wysyłając obowiązkowo do szkoły po kolejne 2 m-ce z rocznika. Przy takim podejściu roczniki są tylko ciut liczniejsze, a rozrzut wieku w klasach to ok 14 m-cy.
          I gdyby szanowni urzędnicy poszli tym lub podobnym tropem to operacja pt stopniowe obniżanie wieku szkolnego zbliżałaby się ku szczęśliwemu końcowi bez panikowania, że nagle mamy w szkole podwojone roczniki.
          • e-kasia27 Re: 2008 - stracony rocznik? 03.03.13, 14:51
            No i to by było bardzo dobre rozwiązanie problemu, nawet gdyby to na kwartały i na cztery lata tylko rozłożyć, a nie tak hurtem od razu cały rocznik.
            Dlaczego jeszcze nikt czegoś takiego nie zaproponował??

            Albo po prostu zostawić rodzicom dowolność w posyłaniu dziecka do szkoły na najbliższe 5-10 lat, w wieku lat sześciu lub siedmiu - w końcu i tak większość dzieci by zaczęła chodzić do szkoły w wieku lat sześciu, choćby z tego powodu, że rodzice nie chcieliby, aby ich dziecko było gorsze i odstawało od większości.
            Dzieci są przecież różne, jedne mogą iść od szkoły nawet jako pięciolatki, a inne nawet w wieku siedmiu lat jeszcze nie są na to gotowe.
            Z czasem, gdyby się okazało, że w szkole jest już większa część sześciolatków, można by było wprowadzić obowiązek dla sześciolatków.
            • analist73 Re: 2008 - stracony rocznik? 04.03.13, 08:52
              Pierwotnie do szkoły miał iść rocznik 2002 i chyba pierwsze trzy miesiące 2003, w następnym reszta 2003 i połowa 2004 itd.. Ale wprowadzający ocknęli się, jak rocznik 2002 był już w zerówce, a rocznik 2003 w przedszkolach albo w domu. Wtedy ocknęli się, że nie można zmuszać młodszych do pójścia do szkoły. Tylko zamiast zrobić coś z głową wykorzystali ruch "ratuj maluchy". Na zasadzie: "rodzice macie co chcecie, wybierajcie", ale pamiętajcie że za 3 lata wszystkie dzieci 6-letnie mają być w szkole. A potem były wybory: no to przesunięcie terminu o dwa lata.
      • jakw Re: 2008 - stracony rocznik? 03.03.13, 11:20
        > Pierwotny plan rozsądnie zakładał uruchamianie 16-miesięcznych grup dzieci (np
        > styczeń 2003-kwietnia 2004 itp). Wtedy nie byłoby kumulacji.
        Tyle że pierwotny plan został ogłoszony w listopadzie i zakładał istnienie w klasie 7-latków po zerówce (starej, z nauką czytania) oraz 6-latków bez żadnej zerówki. Już po tym widać, że rozsądku w tej reformie nie było od samego początku.
    • majarzeszow 2007 też nie ma lepiej 03.03.13, 07:12
      Mam corke z 2007, ktora swiadomie i z rozmyslem od wrzesnia 2013 wysylam do zerowki.
      I tak robia WSZYSCY rodzice z naszej grupy 5-latków w przedszkolu. nie chcemy wypychac naszych dzieci rok wczesniej, bo pani minister jedna czy druga tak sobie umyslila i zapisala - w nosie to mamy, a nawet głębiej.
      Niestety wiaze sie to z tym, ze razem z naszymi dziecmi pojda wypchniete dzieci z 2008 roku i zrobi sie tlum sad
      • nika_j Re: 2007 też nie ma lepiej 03.03.13, 09:25
        Skoro rodzice "maluchów" sa tak obrotni i wpływowi, że potrafili zablokować "reformę" MEN, to teraz już mając dzieci w I klasie powinny z równym entuzjazmem naciskać na samorządy, żeby przygotowały JUŻ odpowiednio zwiększoną liczbę gimnazjów i - w kolejnych 3 latach - szkół ponadgimnazjalnych. A przede wszystkim, żeby przedstawiły koncepcję przygotowania lokalnego samorządu na nadejście rocznika 2008 do szkół
        • mum2004 Re: 2007 też nie ma lepiej 03.03.13, 10:01
          Oczywiście że 2007 ma lepiej. Po pierwsze ma wybór: jeśli pójdzie wcześniej to uniknie tłoku. A siedmiolatki po zerówkach będą w znacznie lepszej sytuacji niż sześciolatki (bo nie wierzę że do testu szóstoklasistów to się wyrówna).

          Dlatego MEN powinno jak najszybciej przedstawić rodzicom: jak zamierza przygotować szkoły (obecnie podstawowe, a potem gimnazja i licea) na podwójny rocznik!
          • mama303 Re: 2007 też nie ma lepiej 03.03.13, 10:26
            mum2004 napisała:

            > Oczywiście że 2007 ma lepiej. Po pierwsze ma wybór: jeśli pójdzie wcześniej to
            > uniknie tłoku. A siedmiolatki po zerówkach będą w znacznie lepszej sytuacji niż
            > sześciolatki (bo nie wierzę że do testu szóstoklasistów to się wyrówna).

            Ja mam inne obserwacje, poszkodowane sa dzieci 7 letnie, które sie przeważnie nudzą i mało rozwijają podczas gdy w tym czasie ich młodsi koledzy są do przodu.
            Rodzice budza sie z ręką w nocniku gdy ich I klasista siedmiolatek klepie w kółko 2+3=5 smile
            • budzik11 Re: 2007 też nie ma lepiej 03.03.13, 10:53
              mama303 napisała:

              > Ja mam inne obserwacje, poszkodowane sa dzieci 7 letnie, które sie przeważnie n
              > udzą i mało rozwijają podczas gdy w tym czasie ich młodsi koledzy są do przodu.
              > Rodzice budza sie z ręką w nocniku gdy ich I klasista siedmiolatek klepie w kół
              > ko 2+3=5 smile

              Rodzice mogli się zorientować wcześniej, na co się decydują, zamiast budzić się z ręką w nocniku.
              • mama303 Re: 2007 też nie ma lepiej 03.03.13, 11:47
                Jeżeli kierowali sie powszechnym przekonaniem, że w szkole jest strasznie trudno i trzeba maluchy ratowac to mysle że nie do końca zdawali sobie sprawę jak jest.
            • aihnoa Re: 2007 też nie ma lepiej 03.03.13, 20:40
              mama303 napisała:
              > Ja mam inne obserwacje, poszkodowane sa dzieci 7 letnie, które sie przeważnie n
              > udzą i mało rozwijają podczas gdy w tym czasie ich młodsi koledzy są do przodu.
              > Rodzice budza sie z ręką w nocniku gdy ich I klasista siedmiolatek klepie w kół
              > ko 2+3=5 smile

              A to już zależy od szkoły i konkretnego nauczyciela. U nas w szkole różne klasy 1 idą różnymi programami (7-latki są "do przodu" z programem).

              Chociaż zgadzam się z Tobą, że program z matematyki został bardzo strywializowany uncertain
            • kleo881 Re: 2007 też nie ma lepiej 26.03.13, 14:58
              Tez sie zastanawiam kto bedzie bardziej 'poszkodowany'?
              Dzieci z rocznika 2007 czy te z 2008?
          • jakw Re: 2007 też nie ma lepiej 03.03.13, 12:54
            mum2004 napisała:

            > Dlatego MEN powinno jak najszybciej przedstawić rodzicom: jak zamierza przygoto
            > wać szkoły (obecnie podstawowe, a potem gimnazja i licea) na podwójny rocznik!
            MEN odpowie, że to sprawa samorządów/władz lokalnych - bo jeśli chodzi o kasę itp. to MEN zawsze tak odpowiada.
          • olga727 Re: 2007 też nie ma lepiej 03.03.13, 14:51
            mum2004 napisała:

            > Oczywiście że 2007 ma lepiej. Po pierwsze ma wybór: jeśli pójdzie wcześniej to
            > uniknie tłoku. A siedmiolatki po zerówkach będą w znacznie lepszej sytuacji niż
            > sześciolatki (bo nie wierzę że do testu szóstoklasistów to się wyrówna).
            >
            > Dlatego MEN powinno jak najszybciej przedstawić rodzicom: jak zamierza przygoto
            > wać szkoły (obecnie podstawowe, a potem gimnazja i licea) na podwójny rocznik!

            A jeśli nie pójdzie jako sześciolatek wink to co ?
        • jakw Re: 2007 też nie ma lepiej 03.03.13, 10:55
          > A przede wszystkim, ż
          > eby przedstawiły koncepcję przygotowania lokalnego samorządu na nadejście roczn
          > ika 2008 do szkół
          O to to pewnie trzeba było pytać samorządy przed wyborami w 2010...Ale wtedy stłoczony miały iść inne roczniki więc mam dzieci z roczników 2007 czy 2008 to pewnie nie ruszało.

          > żeby przygotowały JUŻ odpowiednio zwiększoną liczbę gimna
          > zjów i - w kolejnych 3 latach - szkół ponadgimnazjalnych
          Jeśli myślisz, że ktoś będzie budował dodatkowe gimnazja dla 1 rocznika uczniów to chyba się mylisz...Co najwyżej dopcha się klasy do 40-tu uczniów albo zrobi lekcje na 2 zmiany.
          • olga727 Re: 2007 też nie ma lepiej 03.03.13, 14:58
            jakw napisała:

            > > A przede wszystkim, ż
            > > eby przedstawiły koncepcję przygotowania lokalnego samorządu na nadejście
            > roczn
            > > ika 2008 do szkół
            > O to to pewnie trzeba było pytać samorządy przed wyborami w 2010...Ale wtedy st
            > łoczony miały iść inne roczniki więc mam dzieci z roczników 2007 czy 2008 to pe
            > wnie nie ruszało.
            >
            > > żeby przygotowały JUŻ odpowiednio zwiększoną liczbę gimna
            > > zjów i - w kolejnych 3 latach - szkół ponadgimnazjalnych
            > Jeśli myślisz, że ktoś będzie budował dodatkowe gimnazja dla 1 rocznika uczniów
            > to chyba się mylisz...Co najwyżej dopcha się klasy do 40-tu uczniów albo zrobi
            > lekcje na 2 zmiany.

            Nasze dzieci dla władz nie są istotne,liczy się tylko KASA sad
          • nika_j Re: 2007 też nie ma lepiej 03.03.13, 22:09
            Ok, tylko zauważ, że to są kluczowe sprawy w gestii samorządów własnie, niezależne od tego, czy była jakakolwiek reforma czy nie. Jeśli samorząd jest tak durny, że wiedząc, że za kilka lat dojdzie mu skumulowany podwójny rocznik teraz beztrosko zamyka gimnazja, to jest po prostu do wyrzucenia. Jak się ma taki dup..owaty samorząd lokalny, to nieważne, kto jest ministrem oświaty - bo zawsze dzieciaki, oświata i potrzeby edukacyjne będą na samym końcu.
      • budzik11 Re: 2007 też nie ma lepiej 03.03.13, 10:56
        majarzeszow napisała:

        > Mam corke z 2007, ktora swiadomie i z rozmyslem od wrzesnia 2013 wysylam do zer
        > owki.
        > w nosie to mamy, a nawet głębiej.
        > Niestety wiaze sie to z tym, ze razem z naszymi dziecmi pojda wypchniete dzieci
        > z 2008 roku i zrobi sie tlum sad

        No ale nie zrobisz na złośc pani minister Hall czy jakiejś innej, tylko własnemu dziecku, bo to ono będzie się musiało uczyć w toku i w tłoku dwóch rocznika iść przez życie (kolejne szkoły, egzaminy, studia, rynek pracy).
        Ja, nie mając w nosie a nawet w głębiej swojego dziecka, z pełnym rozmysłem i świadomością posłałam go do zerówki już w tym roku szkolnym, a od września idzie do I klasy. Uczy się w komfortowych warunkach - 3 zerówki, jego liczy sobie 17 osób.
        • olga727 Re: 2007 też nie ma lepiej 03.03.13, 15:04
          budzik11 napisała:

          > majarzeszow napisała:
          >
          > No ale nie zrobisz na złośc pani minister Hall czy jakiejś innej, tylko własnem
          > u dziecku, bo to ono będzie się musiało uczyć w toku i w tłoku dwóch rocznika i
          > ść przez życie (kolejne szkoły, egzaminy, studia, rynek pracy).
          > Ja, nie mając w nosie a nawet w głębiej swojego dziecka, z pełnym rozmysłem i ś
          > wiadomością posłałam go do zerówki już w tym roku szkolnym, a od września idzie
          > do I klasy. Uczy się w komfortowych warunkach - 3 zerówki, jego liczy sobie 17
          > osób.

          Ja też mam dziecko z 2007 roku i co:mam puścić do szkoły dziecko,które do tej szkoły nie dojrzało ? Tylko dziecku zrobiłabym krzywdę na całe życie sad Żyję nadzieją,że przesuną reformę o kolejne 2 lata. wink
          • budzik11 Re: 2007 też nie ma lepiej 03.03.13, 17:20
            A jaką to konkretnie krzywdę robi dzieciom szkoła?
            • olga727 Re: 2007 też nie ma lepiej 03.03.13, 17:48
              budzik11 napisała:

              > A jaką to konkretnie krzywdę robi dzieciom szkoła?

              Czy ja nie napisałam wyraźnie,że niedojrzałemu dziecku ? wink
              • budzik11 Re: 2007 też nie ma lepiej 03.03.13, 18:04
                No napisałaś, ale jestem ciekawa, jakiej krzywdy, na swoim niedojrzałym dziecku, się boisz. Tak z ciekawości pytam.
                • mum2004 Re: 2007 też nie ma lepiej 03.03.13, 18:20
                  Tu już nawet nie chodzi o zwolenników czy przeciwników posyłania sześciolatków do szkół - ale o PODWÓJNY ROCZNIK. Władze samorządowe kompletnie nie przygotowane, szkoły już obecnie dwuzmianowe, przepełnione.
                  Moim zdaniem rzucili rocznik 2008 na stracenie, uważam to za niedopuszczalne, reforma powinna być rozłożona w czasie.

                  • ciri_77 Re: 2007 też nie ma lepiej 03.03.13, 19:33
                    Moim zdaniem rzucili rocznik 2008 na stracenie, uważam to za niedopuszczalne, reforma powinna być rozłożona w czasie.

                    reforma była rozłożona w czasie, podziękuj rodzicom z akcji "ratuj maluchy" - dzięki nim masz szanse na kumulację.

                    PS moje córki, rocznik 2006 miły być tym wcześniejszym skumulowanym rocznikiem. Poszły do szkoły jako 6 latki, tłoku nie mają. W sumie, chyba też powinnam "ratuj maluchy" podziękować smile
                    • olena.s Re: 2007 też nie ma lepiej 03.03.13, 21:09
                      Ano. Złośliwy ojciec dziecka sprzed kumulacji podesłał mi maila od ratujących maluchy z komentarzem 'chyba ich poprę. Niech ich dzieci będą głupsze od mojego'.
                • olga727 Re: 2007 też nie ma lepiej 03.03.13, 18:49
                  budzik11 napisała:

                  > No napisałaś, ale jestem ciekawa, jakiej krzywdy, na swoim niedojrzałym dziecku
                  > , się boisz. Tak z ciekawości pytam.

                  Córka jest nieśmiała i na zajęciach się nie odzywa(choć wie wink)nie lubi hałasu.Obawiam się generalnie problemów ze strony układu nerwowego(nerwica,płaczliwość) i z j.polskim (jest objęta terapią logopedyczną).
                  • joa66 Re: 2007 też nie ma lepiej 03.03.13, 19:43
                    Córka jest nieśmiała i na zajęciach się nie odzywa(choć wie )nie lubi hałasu

                    Ale tak ma wiele siedmiolatków. I ośmiolatków itd
                  • bramanka Re: 2007 też nie ma lepiej 03.03.13, 20:14
                    niesmiałośc/nadwrażłiwośc nie miaj z wiekiem- tym sie trzeba zajac droga matko, a nie czekac na nastepna decyzje ministra zeby cie wyreczono.
                    • joa66 Re: 2007 też nie ma lepiej 03.03.13, 20:21
                      Dodam też, że siedmiolatki też potrzebują ciepłej wody w szkole.

                      To a propos wpisu o szkole gdzie takowej nie było. Gdzie na Boga byli rodzice siedmiolatków, ośmiolatków i trzynastolatków????
                    • jakw Re: 2007 też nie ma lepiej 03.03.13, 21:27
                      bramanka napisała:

                      > niesmiałośc/nadwrażłiwośc nie miaj z wiekiem- tym sie trzeba zajac droga matko,
                      > a nie czekac na nastepna decyzje ministra zeby cie wyreczono.
                      Wraz z wiekiem nieśmiałość ma jak najbardziej szanse się zmniejszyć - wiem to z doświadczeń własnych i mojej starszej córki.
                      • joa66 Re: 2007 też nie ma lepiej 03.03.13, 21:35
                        Ale to często wynika z doświadczeń - nawet jeżeli poślemy do nieśmiałego osmiolatka, będzie potrzebował czasu na początku (rok, dwa?) na "oswojenie".
                        • jakw Re: 2007 też nie ma lepiej 04.03.13, 22:51
                          Być może. Niemniej twierdzenie, że nieśmiałość nie mija wraz z wiekiem jest po prostu fałszywe.
                          • olga727 Re: 2007 też nie ma lepiej 05.03.13, 08:10
                            jakw napisała:

                            > Być może. Niemniej twierdzenie, że nieśmiałość nie mija wraz z wiekiem jest po
                            > prostu fałszywe.
                            Pewnie,że mija z wiekiem wink Może nie zawsze w 100 % ale znacząco się zmniejsza. smile
        • jakw Re: 2007 też nie ma lepiej 03.03.13, 21:37
          budzik11 napisała:

          > Uczy się w komfortowych warunkach - 3 zerówki, jego liczy sobie 17
          > osób.
          Co nie znaczy , że tak będzie przez następnych 12 lat. Było już na tym forum o przypadkach łączenia zbyt mało licznych (zdaniem organów zwierzchnich) klas.
      • aagnes Re: 2007 też nie ma lepiej 04.04.13, 12:46
        Bardzo mądrze, bardzo - akurat wypchniesz dzieciaka do szkoly w najgorszym z mozliwych momentow.
        Wlasnie tak jest jak sie tłuszczy daje wybór.
        spoleczenstwo do szczegolnie rozgarnietych nie nalezy, dlatego juz teraz rocznik 2007 r. powinien isc do szkoly.
    • grave_digger [...] 03.03.13, 12:09
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • krakrakrakra Re: 2008 - stracony rocznik? 03.03.13, 14:27
        A ja zrobilam odwrotnie smile Starszego (2003) poslalam do zerowki, glownie dlatego, ze urodzil sie pod koniec roku i balam sie prawie dwuletniej roznicy w jednej klasie. Bsrdzo szybko zaczelam zalowac. W zerowce nie dzialo sie nic. W 1klasie dziecko sie nudzilo (bo program jednak jest dla szesciolatkow). W efekcie nie umie sie uczyc. Jak trzeba wiersz zapamietac, to jest rozpaczi bunt bo on ma ciekawsze rzeczy do roboty. A szkola nudzi go dalej.
        Dlatego mlodszy (2005) poszedl od razu do 1 klasy. Pierwsze miesiace byly trudne, fakt. Szkola go zwyczajnie meczyla. Duzo lekcji odrabial w domu. Teraz jest super! Szkole lubi, rozumie, ze jak pani cos zada, to trzeba zrobic/nauczyc sie. Oceny ma slabsze od brata (chociaz i tak niezle), ale nastawienie duzo lepsze.
        Pamietajcie o tym, ze program jest dostosowany do szesciolatkow. Rezygnacja z tej reformy na tym etapie nie ma juz chyba sensu. Nalezaloby raczej walczyc o stopniowe jej wprowadanie, zeby uniknac kumulacji - czyli wrocic do koncepcji 16-miesiecznych grup wiekowych.
        • grave_digger [...] 03.03.13, 16:39
          Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
        • jakw Re: 2008 - stracony rocznik? 03.03.13, 21:24
          krakrakrakra napisała:
          > W 1klasie dziecko sie nudzilo (bo program jednak jest dla szesciolatkow). W efekcie n
          > ie umie sie uczyc.
          Moja starsza też się w 1 klasie nudziła, choć reformy jeszcze wtedy nie było, a ona już była "czytata i pisata" i program I klasy miała zasadniczo opanowany. Ale, o dziwo, uczyć się umie. I wcale nie nabyła tej umiejętności w I czy nawet II klasie. Chyba za bardzo wiążesz brak zainteresowania nauką z reformą. Może ten typ tak po prostu ma.
          • krakrakrakra Re: 2008 - stracony rocznik? 03.03.13, 22:56
            Jednak lacze te dwa fakty. Znajac charaktery moich dzieci, spodziewalam sie odwrotnej sytuacji - u starszego pedu do wiedzy, u mlodszego totalnego olewactwa. I ta zmiana, noim zdaniem wynika bezposrednio z tego, do jakiej pracy przyzwyczaili sie na poczatku szkoly.
            Piszesz, ze Twoja corka nudzila sie przed reforma. To wyobraz sobie, jak bardzo musialaby sie nudzic, gdyby zamiast programu dla siedmiolatkow, jaki ja objal, musiala wtedy uczyc sie rzeczy przeznaczonych dla rok mlodszych dzieci...
            Zreszta nie ma co dyskutowac, bo u nas bylo tak, u kogos inaczej - to zrozumiale. Chodzilo mi o to, ze przy obecnej podstawie programowej z reformy nie ma juz sensu sie wycofywac (chyba, ze by program znowu zmieniac). Trzeba sie raczej skupic na tym, jak zminimalizowac kumulacje rocznikow.
            • jakw Re: 2008 - stracony rocznik? 07.03.13, 08:33
              krakrakrakra napisała:
              > Piszesz, ze Twoja corka nudzila sie przed reforma. To wyobraz sobie, jak bardzo
              > musialaby sie nudzic, gdyby zamiast programu dla siedmiolatkow, jaki ja objal,
              > musiala wtedy uczyc sie rzeczy przeznaczonych dla rok mlodszych dzieci...
              W I klasie przez większość I semestru było głównie rysowanie szlaczków i pojedynczych literek. Nie wiem czy różni się to aż tak bardzo od obecnego programu - zwłaszcza z punktu widzenia osoby, która już nieźle czyta i co nieco pisze.

              >Chodzilo mi o to, ze przy obecnej podstawie programowej z reformy nie ma juz
              > sensu sie wycofywac (chyba, ze by program znowu zmieniac).
              A dlaczego nie? Może warto by się jednak zastanowić i nad takim wariantem?

              Trzeba sie raczej s
              > kupic na tym, jak zminimalizowac kumulacje rocznikow.
              A to na pewno - jeśli MEN upiera się przy dalszym wdrażaniu reformy. Ale minimalizować kumulacje roczników MEN mógł już od samego początku. Skoro nie minimalizował - to nie bardzo wiem na jakiej podstawie mam myśleć o urzędnikach MEN jako o ludziach obdarzonych zdrowym rozsądkiem...
    • bramanka Re: 2008 - stracony rocznik? 03.03.13, 13:13
      ja mysle, ze wkradło sie troche przekłaman do waszych zalów
      1. co znaczy, ze "do szkoly nie jest doprowadzona ciepla woda?" cóż to za konstrukacja, kto mial to zrobić? szkoła stara sie o środki (niech predstawi pisma, ze to aktywnie robi) nei na jaies doprowadzenie cieplej wody, tylko na ogrzewacze przepływowe wody- to grosze, nie a co demonizowac. my jako RR popieralismy podania i lobbowalismy w dzielnicy za przekazaniem takich srodków- PROAKTYWNIE prosze a nie bic piany na forum
      2. co to znaczy, ze na reforme nie poszły żadne środki??? przecież to bzdura i przekłamanie! a radosna szkola? srodki mniejsze nic mialy byc, ale w maloposce praktycznie kazda szkola (choc nie wiem, na pewno sa wyjatki- ale to margines) zostala zaopatrzona w place zabaw/urzadzenia. jezeli nie zostaly- nalezy natychmiast, w trybie pilnym zwolnic dyrektorów! do tego byly srodki unijne do wykorzystania- i to niemałe.
      dodam, że my aktywnie pozyskaliśmy jeszcze srodki od fajnych sponsorów- plac zabaw i boisko naprawde wypasione. w zamian sponsor ma prawo korzystac na ustalonych warunkach z naszej wypasionej sali gimnastyczne zbudowanej oczywiscie z funduszy europejskichsmile
      3. z tym zamykaniem to jest straszna sprawa- w krakowie prawie nic nie zostalo zamkniete. szkoly oczywiscie sa, ale w zlych miejscach-0 w starych dzielnicach, a w tych rozwojowych sypialniach- nie. próby zamykania szkół są robione nieudolnie, bez rozeznania sytuacji- np obok jest budowane ogromne osiedle. ale szkoly do zamkniecia sa- zostaly jaos obronione, ale akurat wiem ze za pomoca kłamst i przekretów, żonglerki liczbami uncertain ale dopóki są "groźby zamknięcia" to szkoły się rozwijaja, a nauczyciele staraja- nasza np, ponieważ jednym z kryterium niezamykania szkoły była ilośc tablic interaktywnych (!!!! tak!), ze strachu zdobyła fundusze i zakupiła wiele nawet i jest git smile
      ogólnie sądze, że rocznik 2008 to nie bedzie stracony rocznik tylko ciężko ze strachu pracujący- i dobrze big_grin
      • aihnoa Re: 2008 - stracony rocznik? 03.03.13, 20:55
        bramanka napisała:
        > 2. co to znaczy, ze na reforme nie poszły żadne środki??? przecież to bzdura i
        > przekłamanie! a radosna szkola? srodki mniejsze nic mialy byc

        bramanko-kunnegunndo - za dużo PR-u MEN-u łykasz.
        Może powiedz o ile te środki mniejsze, bo zdaje się, że o 80% mniejsze to za mało powiedziane.
        • bramanka Re: 2008 - stracony rocznik? 03.03.13, 21:01
          z toba nie rozmawiam- bo jestes nawiedzona.
          w szkole moich dzieci i w KAZDEJ naokoło w ramach tej radosnej szkoly powstaly place zabaw- sa tez w kazdej wsii ze szkola w malopolsce, w ktorej bylam. kto chcial- ten mial. widzialam na wlasne oczy- wiec nie pie....l o PR. podobnie w slaskim- choc tu kilka tylko widzialam, bo nie jestem tam zbyt czesto.
          Przejedz sie i zobacz- jak dyrektor chce, samorzad/rada dzielnicy/rodzice wspolpracuja- ni jest zle.
          • kolina01 Re: 2008 - stracony rocznik? 04.03.13, 13:08
            O, plac zabaw? Naprawde w kazdej szkole małopolskiej? TO moze na wsiach poza stolica małopolski, bo te lepiej sie staraja. Mam dzieci w szkole na Białym Prądniku. W ŻADNEJ ze szkół do której mogłabym dojść na piechotę w ciagu 30min placu zabaw nie ma!!
            Moja szkola - wybieralam niestety najblizsza domu - bo pracuje i nikt mi dzieci nie odbierze, wiec mam nadzieje, ze od 4'tej klasy przyleza sami - niesty jest tylko betonowe boisko. A panie ze swietlicy - w zwiazku z tym, ze jest ich zwykle 2 (w porywach 3) na okolo 120 dzieci w godzinie szczytu!! - boja sie dac dzieciom pilke, zeby sie ktores na tym boisku nie przewrocilosad Jedyna atrakcja - to jak im pozwola jesienia kasztany pozbieracsad Bo tak to niczego nie wolnosad Świetlica dla 6'sciolatkow jest jedna wspolna dla wszystkich klas do 4'tej wlaczniecrying Ilosc dzieci tam to masakrasad Na wspanialej stronie u nas pisze, ze kacik zabaw w kazdej klasie - jest to dywanik wielkosci gdzies 2m x 1m - ktory z tylu klasy rozlozyli - niestety lawki dla wszystkich dzieci sie nie zmiescily , wiec trzeba bylo zwinac, coby sie te 15 ławek zmiescilo sad A tablica interaktywna - to szkoly kupuja jak wybiora ksiazki u odpowiedniego wydawnictwasmile Wtedy rodzice bula za ksiazki, a szkola ma tablice za 1zlsmile
      • jakw Re: 2008 - stracony rocznik? 03.03.13, 21:33
        bramanka napisała:
        > ogólnie sądze, że rocznik 2008 to nie bedzie stracony rocznik tylko ciężko ze s
        > trachu pracujący- i dobrze big_grin
        Z doświadczeń z małoletnimi - nie sądzę, żeby rocznik 2008 w swoim ogóle przejmował się nauką bardziej niż inne roczniki. No , może w okolicach stycznia 2026 najdzie ich jakaś refleksja...A że rodzice będą się stresować - to inna sprawa.
    • henryk_o Re: 2008 - stracony rocznik? 04.03.13, 14:14
      Myślę, że p.minister ma to w czterech literach, a jej duma nie pozwala przyznac się do błędów. Tworząc zakłamany PR w mediach PO, olewając rodziców i ich dzieci - uważam, że trzeba brać sprawy w swoje ręce.

      Dodatkowo teraz MEN wykorzystuje przedszkola, by promować nieudana reformę obniżającą wiek szkolny. Przedszkolne kadry jednak zaczynają się buntować - tak informuje "Rzeczpospolita". (m.interia.pl/fakty/news,1896564,5458)

      Na razie pozostaje tylko możliwość rocznego odroczenia, ale trzeba walczyc o swoje jak tylko się da.

      • nerwowamatka Re: 2008 - stracony rocznik? 04.03.13, 16:23
        Gdyby takowe roczne odroczenie miało nastąpić, to stanęłabym na rzęsach, żeby córkę (rocznik 2009) posłać do pierwszej klasy jako 5-latkę. Mam syna w pierwszej klasie (6-latka), więc wiem jak banalny jest program. Pojęcie niedojrzałości emocjonalnej dla mnie nic nie znaczy. Z placami zabaw jest tak, jak pisała bramanka- są tam, gdzie dyrektorzy szkół mają głowę na karku i wiedzą, jak zdobyć na nie fundusze. Szkoła, do której uczęszcza syn, plac zabaw ma właśnie z pieniędzy unijnych. Akcja "ratuj maluchy" przysłużyła mi się bardzo, bo kumulacja ominęła moje dzieci i z tego się cieszę.
        • marika012 Re: 2008 - stracony rocznik? 04.03.13, 16:47
          - kumulacja ominęła moje dzieci i z tego się cieszę.

          Nie mów "hop". To jeszcze nie koniec cyrków z reformą. Kumulacja może jeszcze dopaść rocznik 2009 albo i kolejne.

          Zresztą jak w szkołach zrobi się ciasno, będą to odczuwały wszystkie roczniki będące wtedy w szkole.
        • olga727 Re: 2008 - stracony rocznik? 04.03.13, 19:18
          nerwowamatka napisał(a):

          > Gdyby takowe roczne odroczenie miało nastąpić, to stanęłabym na rzęsach, żeby c
          > órkę (rocznik 2009) posłać do pierwszej klasy jako 5-latkę. Mam syna w pierwsze
          > j klasie (6-latka), więc wiem jak banalny jest program. Pojęcie niedojrzałości
          > emocjonalnej dla mnie nic nie znaczy.

          To,że nie dotyczy ciebie pojęcie niedojrzałości emocjonalnej to możesz się cieszyć smile ale nie wszyscy mają tak różowo wink I w tej sytuacji nieważny jest ten niby banalnie łatwy program,skoro dziecko nie może w pełni pokazać swoich zdolności,bo hamuje go np. nieśmiałość. sad A tak swoją drogą,to czy ten program jest rzeczywiście tak banalny ? nie powiedziałabym,po lekturze wielu wpisów:ile czasu dzieci muszą poświęcić wraz z rodzicemna naukę w tej pierwszej klasie ?! wink
          • jakw Re: 2008 - stracony rocznik? 04.03.13, 22:48
            olga727 napisał(a):

            > A tak swoją dro
            > gą,to czy ten program jest rzeczywiście tak banalny ?
            Dla dorosłych program I klasy będzie banalny...
            • olga727 Re: 2008 - stracony rocznik? 05.03.13, 08:08
              jakw napisała:

              > olga727 napisał(a):
              >
              > > A tak swoją dro
              > > gą,to czy ten program jest rzeczywiście tak banalny ?
              > Dla dorosłych program I klasy będzie banalny...

              Ale to nie dorośli chodzą do szkoły,tylko sześcioletnie dzieci wink Zdolniejszy sześciolatek,który w dodatku "liznął" tego w zerówce,też będzie się nudził.Ale dziecko,które spotyka się z tym po raz pierwszy i jest jeszcze mniej zdolne-może mieć problem sad Nie łudźmy się: Nie wszystkie dzieci są geniuszami wink
              • makurokurosek Re: 2008 - stracony rocznik? 05.03.13, 11:54
                Program jest banalny, kwestia czy szkoła pozostaje tylko przy programie czy wyskakuje poza program i w jakim zakresie. Moje całkowicie przeciętne dziecko spokojnie sobie radzi z programem, odrobienie zadań z podręcznika zajmuje jej 5 minut, natomiast zadania z kart pracy które wyskakują ostro ponad program potrafi jej zająć 2h.
                • jakw Re: 2008 - stracony rocznik? 06.03.13, 09:29
                  makurokurosek napisała:

                  > kwestia czy szkoła pozostaje tylko przy programie czy wyskakuje poza program i w jakim zakresie.

                  Ciekawe, czy ta kwestia jest omawaiana na tzw. dniach otwartych - tzn czy szkoła się chwali, że ma tendencje do ciągłego wyskakiwania ponad program.
                  • makurokurosek Re: 2008 - stracony rocznik? 06.03.13, 09:39
                    U nas nie była omawiana. Gdybym wiedziała, że szkoła ma takie parcie na szkło zdecydowanie wybrałabym inną szkołę.
              • agni71 Re: 2008 - stracony rocznik? 06.03.13, 19:31
                Zdolni
                > ejszy sześciolatek,który w dodatku "liznął" tego w zerówce,też będzie się nudzi
                > ł.

                Ale własnie nie o to chodzi, zeby sie nudził, tylko, zeby lekcje były dla niego ciekawe.

                Ale dziecko,które spotyka się z tym po raz pierwszy i jest jeszcze mniej zdol
                > ne-może mieć problem sad Nie łudźmy się: [b] Nie wszystkie dzieci są geniuszami[
                > /b] wink

                program, podstawa - nie sa dla geniuszy tylko wlasnie dla przeciętnych. No i dla wyrownywania szans jest obowiązkowe roczne przygotowanie przedszkolne, gdzie dzieci poznaja litery, głoskuja, sylabizują itp.
        • henryk_o Re: 2008 - stracony rocznik? 05.03.13, 20:42
          Twoja wola. A ja nie i Mumio tez nie.

          www.youtube.com/watch?v=9BTC7gQKLT4
      • makurokurosek Re: 2008 - stracony rocznik? 04.03.13, 18:39
        Już rezygnujesz z hasła odroczyć obowiązek przedszkolny ze względu na niedojrzałość dzieci do rozpoczęcia nauki w przedszkolu ?
        • henryk_o Re: 2008 - stracony rocznik? 05.03.13, 20:48
          To tylko mniejsze zło w porównaniu do biednych murów opłakanej szkoły. Najlepiej jakby nie było żadnego obowiązku dla dzieci pięcioletnich i normalnie jako 6-latki poszłyby do zerówki (po staremu). A tak to jak Mumio: www.youtube.com/watch?v=9BTC7gQKLT4
          • makurokurosek Re: 2008 - stracony rocznik? 06.03.13, 10:30
            Tak, Heniu już raz powiedziałeś, że wychowaniem dziecka powinna zajmować się matka, a nie przedszkole. Ciekawe ile emam poparłoby twoje hasło kobiety do garów.
            • olena.s Re: 2008 - stracony rocznik? 06.03.13, 12:07
              Niech się chlopaczyna cmoknie - imho, oczywiście.
          • olga727 Re: 2008 - stracony rocznik? 06.03.13, 14:12
            henryk_o napisał:

            > To tylko mniejsze zło w porównaniu do biednych murów opłakanej szkoły. Najlepiej jakby nie było żadnego obowiązku dla dzieci pięcioletnich i normalnie jako 6-latki poszłyby do zerówki (po staremu). A tak to jak Mumio: www.youtube.com/watch?v=9BTC7gQKLT4

            Gdyby dzieci 5-o letnie mogły chodzić do Przedszkola jak na początku zakładano,a nie do szkolnych zerówek sad ( jak jest obecnie w wielu miejscach sad ) to Nie znosiłabym tego obowiązku dla nich.To dla wielu pięciolatków ze wsi,jest prawdziwym dobrodziejstwem,często dopiero wtedy zaczynają chodzić do jakiejkolwiek placówki sad To jest smutne,ale bardzo Prawdziwe. Jak takim dzieciom zabierać ten dodatkowy rok beztroskiej zabawy z rówieśnikami i wysyłać ich do I klasy ? Jeśli ktoś chce,niech wyśle swojego sześciolatka do szkoły,ale ja mówię zdecydowane NE obligatoryjnemu Posyłaniu sześciolatków do I klasy wink
            • jakw Re: 2008 - stracony rocznik? 06.03.13, 18:55
              olga727 napisał(a):

              >To dla wielu pięciolatków ze wsi,jest prawdziwym dobrodziejstwem,często dopiero >wtedy zaczynają chodzić do jakiejkolwiek placówki sad To jest smutne,ale bardzo
              > Prawdziwe.
              Ech, a ja się zastanawiam co to za dobrodziejstwo w tych jakichkolwiek placówkach. Nie przesadzajmy, że 3-4-latkom dzieje się aż tak straszliwa krzywda z tego powodu , że nie chodzą do "jakicholwiek placówek". To jakiś durny wymysł, że bez "placówki" w tym wieku człowiek pójdzie na stracenie.
              • olga727 Re: 2008 - stracony rocznik? 06.03.13, 19:08
                jakw napisała:


                > Ech, a ja się zastanawiam co to za dobrodziejstwo w tych jakichkolwiek placówka
                > ch. Nie przesadzajmy, że 3-4-latkom dzieje się aż tak straszliwa krzywda z tego
                > powodu , że nie chodzą do "jakicholwiek placówek". To jakiś durny wymysł, że b
                > ez "placówki" w tym wieku człowiek pójdzie na stracenie.

                "Jakichkolwiek placówek" w sensie o przedszkolach.wink Dziecko 5-o letnie musi się już gdzieś socjalizować wśród rówieśników,skoro jako 6-o latek ma iść do szkoły,a wcześniej tylko w domu był ( tak jest na większości małych miejscowości) wink
                • olga727 Re: 2008 - stracony rocznik? 06.03.13, 19:13

                  > > ez "placówki" w tym wieku człowiek pójdzie na stracenie.
                  >
                  > "Jakichkolwiek placówek" w sensie o przedszkolach.wink Dziecko 5-o letnie musi s
                  > ię już gdzieś socjalizować wśród rówieśników,skoro jako 6-o latek ma iść
                  > do szkoły,a wcześniej tylko w domu był ( tak jest na większości małych miejsco
                  > wości) wink
                  Tak więc przedszkole (placówka) na wsi jest wręcz zbawiennym miejscem,dla starszych przedszkolaków. Mają siedzieć w domu i tylko 4 ściany swego domu oglądać ?
                  • makurokurosek Re: 2008 - stracony rocznik? 06.03.13, 19:49
                    Nie liczyłabym na te cztery ściany, znając sytuacje na wsiach niestety bardzo często te dzieci puszczane są samopas na podwórko lub w najbliższe okolice domu.
                • jakw Re: 2008 - stracony rocznik? 06.03.13, 19:44
                  olga727 napisał(a):
                  > "Jakichkolwiek placówek" w sensie o przedszkolach.wink Dziecko 5-o letnie musi s
                  > ię już gdzieś socjalizować wśród rówieśników,skoro jako 6-o latek ma iść
                  > do szkoły,a wcześniej tylko w domu był ( tak jest na większości małych miejsco
                  > wości) wink
                  Akurat podejrzewam, że socjalizację wśród rówieśników spora część wiejskich małolatów przedszkolnych ma bez żadnego przedszkola. Bo mają rodzeństwo i dzieci sąsiadów. To raczej w mieście obowiązuje model pt "dom ogrodzony z niezsocjalizowanym , za to bardzo pilnowanym, małolatem sztuk 1 " w środku wink
                  • makurokurosek Re: 2008 - stracony rocznik? 06.03.13, 19:51
                    Tak masz racje z socjalizacją dzieci wiejskie nie mają raczej problemu za to mają dość spory problem z opieką nad sobą (raczej puszczane są samopas) o rozwoju intelektualnym też niewiele osób tam pomyśli.
                    • bbkk Re: 2008 - stracony rocznik? 06.03.13, 20:15
                      dużo dzieci na wsiach wycina po raz pierwszy w placówce (najczęściej jest to odział przedszkolny w szkole)
                      kredek też nie potrafi za dobrze trzymać
                      i z plasteliny też nie lepi w domu
                  • olga727 Re: 2008 - stracony rocznik? 07.03.13, 10:15
                    jakw napisała:
                    > Akurat podejrzewam, że socjalizację wśród rówieśników spora część wiejskich mał
                    > olatów przedszkolnych ma bez żadnego przedszkola. Bo mają rodzeństwo i dzieci s
                    > ąsiadów. To raczej w mieście obowiązuje model pt "dom ogrodzony z niezsocjalizo
                    > wanym , za to bardzo pilnowanym, małolatem sztuk 1 " w środku wink
                    >
                    Teraz wbrew pozorom,nie ma na wsiach aż tak dużo dzieci jak kiedyś ( w domach jednorodzinnych),inaczej jest,gdy są to bloki po dawnym P.G.R.-ze . wink Moje córki,to mniej więcej w swoim wieku mają tylko jednego chłopca,który jak tylko wraca ze szkoły,to siada do komputera i gra sad .Pozostałe dzieci sąsiadów;to albo znacznie starsze,albo znacznie młodsze wink
                    • makurokurosek Re: 2008 - stracony rocznik? 07.03.13, 11:05
                      > Teraz wbrew pozorom,nie ma na wsiach aż tak dużo dzieci jak kiedyś ( w domach j
                      > ednorodzinnych)

                      Nic nie jest tak jak kiedyś.30 lat temu normą była 2-3 dzieci w mieście, 4-6 na wsi obecnie to 1-2 i odpowiednio 2-3 na wsi. Natomiast jeżeli chodzi o opiekę nad dziećmi wiejskimi to za wiele się nie zmieniło. Tak więc pierdzielenie Henryka jakim to obowiązek przedszkolny jest traumatycznym przeżyciem dla pięciolatków i jak to te pięciolatki niedojrzały do jego spełnienia to nic innego jak obawy zakompleksionego chłopczyka o to, czy żonka nad którą do tej pory miał przewagę ekonomiczną nie stanie się nazbyt niezależna i harda.
            • joxanna Re: 2008 - stracony rocznik? 06.03.13, 20:53
              Ale właśnie w tej całej reformie o to chodzi. O te dzieci, które nie mają szans pójść do przedszkola, bo w ich okolicy przedszkola po prostu nie ma. Nie ma też kasy na wybudowanie całego przedszkola i zatrudnienie kadry. Wiadomo było, że najlepiej dla tych dzieci jest jednak rozpocząć naukę w miarę wcześnie. I najtańszym sposobem było umieszczenie ich w szkołach, które w dodatku są finansowane z budżetu państwa, a nie samorządów.

              W świecie idealnym oczywiście wybudowanoby przedszkola i być może, jak już kiedyś będziemy tak bogaci jak jakieś emiraty to tak będzie. Ale póki mieszkamy w dzisiejszej, nieprzesadnie bogatej Polsce takie rozwiązanie wydawało się całkiem logiczne.

              Żeby nie było - ja też wolałabym, żeby 5 i 6latki zostały w przedszkolach i tam spokojnie rozpoczynały naukę czytania i pisania. Ale rozumiem sens społeczny tego ruchu. Myślę, że mniej moje dziecko straci, niż wiele dzieci zyska. I nie widzę powodu, żeby się trochę nie dostosować, nie jestem pępkiem świata. Wystarczy trochę więcej realizmu, niż brania własnych życzeń za rzeczywistość.

              Nie bardzo też widzę możliwość prawa typu: dzieci wiejskie do szkoły, a miejsce - wedle życzeń rodzicówsmile

              Chyba też, że nikt nie uważa, że cała machina została uruchomiona tylko po to, żeby szykanować jego własne dziecko...
              • mr_cellophane Re: 2008 - stracony rocznik? 06.03.13, 21:29
                joxanna napisała:

                > Ale właśnie w tej całej reformie o to chodzi. O te dzieci, które nie mają szans
                > pójść do przedszkola, bo w ich okolicy przedszkola po prostu nie ma. Nie ma te
                > ż kasy na wybudowanie całego przedszkola i zatrudnienie kadry. Wiadomo było, że
                > najlepiej dla tych dzieci jest jednak rozpocząć naukę w miarę wcześnie. I najt
                > ańszym sposobem było umieszczenie ich w szkołach, które w dodatku są finansowan
                > e z budżetu państwa, a nie samorządów.

                Jeszcze raz powtórzę - te dzieci mogły iść do szkoły także przed reformą. Różnica jest taka że teraz muszą.
                A co do "taniości" rozwiązania to zgadzam się.
                Przykład z sąsiedniej gminy. Dziecko koleżanki (z końca roku) jako 4,5 latek poszło obowiązkowo do zerówki. Gmina nie ma jedno przepełnione przedszkola na swoim terenie więc dowożone jest codziennie gimbusem do szkoły oddalonej o 12 km.
                Pewnego dnia matka stanęła jak wryta gdy jej 4,5 letnia córeczka zapukała do drzwi domu. Okazało się że lekcje skończyły się wcześniej i dzieci rozwiezione zostały wcześniej i wysadzone na przystanku bez opieki. 4,5 latka szła sama 800m wzdłuż ruchliwej gminnej szosy.
                Faktycznie to niezła szansa dla dziecka.

                > W świecie idealnym oczywiście wybudowanoby przedszkola i być może,

                Nie bardzo wiem o jakim idealnym świecie piszesz.
                Przedszkola to nie luksu lecz lecz to najnormalniejsza normalność i podstawa edukacji.
                I nikt nie wymaga aby państwo wybudowało przedszkola, ale żeby odbudowało te które zamknęło (ponad 5 tys) w wyniku reformy z 1990 r.


                > jak już kiedyś będziemy tak bogaci jak jakieś emiraty to tak będzie.
                No to oznajmiam Ci że już jesteśly gdyż MEN wydał lekką ręką ponad 7 mln zł na reklamy i kampanie telewizje w których Hanka Mostowak, państwo Lubicz, Cezary Żak i inne celebryty namawiały rodziców że szkoła dla 6-cio latka jest lepsza niż przedszkole. Lecz ani jedna złotówka z tej reformy nie poszła na budowę ani jednego przedszkola - bo widać mamy ich za dużo.
                • joxanna Re: 2008 - stracony rocznik? 07.03.13, 08:26
                  Ja też powtórzę - te dzieci, o których ja piszę - nie mogły iść przed reformom, bo edukacja ich nie obejmowała.

                  Jeśli w okolicy nie było przedszkola, to 5latki nie podlegały żadnej zbiorowej edukacji. Taka była rzeczywistość wielu dzieci. Dopiero w wieku 6 lat mogły pójść do szkoly.

                  Rzecz w tym, żeby dać im szansę już wcześniej - w wieku 5 lat. To i tak wcale nie jest za wcześnie.
                  • olga727 Re: 2008 - stracony rocznik? 07.03.13, 10:44
                    joxanna napisała:

                    > Ja też powtórzę - te dzieci, o których ja piszę - nie mogły iść przed reformom,
                    > bo edukacja ich nie obejmowała.
                    >
                    > Jeśli w okolicy nie było przedszkola, to 5latki nie podlegały żadnej zbiorowej
                    > edukacji. Taka była rzeczywistość wielu dzieci. Dopiero w wieku 6 lat mogły pó
                    > jść do szkoly.

                    To nietety prawda,córka (rocznik 2004) jako pierwszy rocznik,poszła do pięciolatków i bez problemu zabierał ją gimbus smile Młodsze dzieci,muszą być dowożone i odbierane przez rodziców wink dlatego TO utrudnia dostęp do przedszkola dzieciom ze wsi(mniejszych miejscowości-sołectw crying )

                    > Rzecz w tym, żeby dać im szansę już wcześniej - w wieku 5 lat. To i tak wcale n
                    > ie jest za wcześnie.
                  • mr_cellophane Re: 2008 - stracony rocznik? 07.03.13, 10:49
                    joxanna napisała:

                    > Rzecz w tym, żeby dać im szansę już wcześniej - w wieku 5 lat. To i tak wcale n
                    > ie jest za wcześnie.

                    Dać szansę 5-cio latkowi to odbudować przedszkola które zamknięto.
                    Bo w przypadku tej reformy dać szansę oznacza ZMUSIĆ ustawą do wysłania dzieci z w podwójnym roczniku do szkoły.
                    Jeśli uważasz że z punktu widzenia pedagogiki dawanie szansy polega na ustawowym przymusie (bez względu na okoliczności) - to mamy różne definicje "dać szanse" - i ciekawe jak daleko tą "szansę" można jeszcze przesunąć - bez inwestycji.
                • olga727 Re: 2008 - stracony rocznik? 07.03.13, 10:38
                  mr_cellophane
                  > A co do "taniości" rozwiązania to zgadzam się.
                  > Przykład z sąsiedniej gminy. Dziecko koleżanki (z końca roku) jako 4,5 latek po
                  > szło obowiązkowo do zerówki. Gmina nie ma jedno przepełnione przedszkola na swo
                  > im terenie więc dowożone jest codziennie gimbusem do szkoły oddalonej o 12 km.
                  > Pewnego dnia matka stanęła jak wryta gdy jej 4,5 letnia córeczka zapukała do dr
                  > zwi domu. Okazało się że lekcje skończyły się wcześniej i dzieci rozwiezione zo
                  > stały wcześniej i wysadzone na przystanku bez opieki. 4,5 latka szła sama 800m
                  > wzdłuż ruchliwej gminnej szosy.
                  > Faktycznie to niezła szansa dla dziecka.

                  U nas dzieci też jeżdżą gimbusem,ale nie ma takiej opcji,aby 5 czy 6-o latek sam wracał do domu z przystanku.Na przystanku,musi na dziecko czekać rodzic,albo upoważniona osoba pełnoletnia inaczej Nie wypuszczą dziecka z autobusu i zabierają z powrotem do szkoły. smile dzwonią do rodzica,gdzie dziecko jest.Takie samo postępowanie jest w stosunku do przedszkolaka,jak i pierwszaka sześcioletniego smile


              • olga727 Re: 2008 - stracony rocznik? 07.03.13, 10:26
                joxanna napisała:

                > Ale właśnie w tej całej reformie o to chodzi. O te dzieci, które nie mają szans
                > pójść do przedszkola, bo w ich okolicy przedszkola po prostu nie ma. Nie ma te
                > ż kasy na wybudowanie całego przedszkola i zatrudnienie kadry. Wiadomo było, że
                > najlepiej dla tych dzieci jest jednak rozpocząć naukę w miarę wcześnie.

                Tak,jak najwcześniej;ale nie do szkoły jako sześciolatki.Dlaczego te dzieci mają być karane za to,że w ich miejscowości nie ma przedszkola ? W wielu wsiach,są budynki,po zlikwidowanych szkołach,wystarczyłoby je odnowić,"wyrośnięte" zabawki są w każdym domu gdzie są dzieci i jedynie kadry brakuje wink
                .
                • makurokurosek Re: 2008 - stracony rocznik? 07.03.13, 11:13
                  W wielu ws
                  > iach,są budynki,po zlikwidowanych szkołach,wystarczyłoby je odnowić,"wyrośnięte
                  > " zabawki są w każdym domu gdzie są dzieci i jedynie kadry brakuje wink

                  Jeżeli gmina jest biedna, a w takich nie ma przedszkoli to oznacza to że zamieszkiwana jest przez ludzi niezamożnych a ci nie kupują wypasionych zabawek tylko zaopatrują sie w chińszyznę w sklepach wszystko po 2zł. Nie wiem czy sobie zdajesz sprawę jakie wymogi i jakie certyfikaty muszą posiadać zabawki znajdujące się w przedszkolach i żłobkach.
                  Dzieci które do piątego roku były pod spódnica mamusi przede wszystkim potrzebują nie zabawek, ale przede wszystkim plasteliny, kredek, farb.
                  I tak, dla tych dzieci jakakolwiek placówka która zacznie pracować nad ich rozwojem intelektualnym i małą motoryką jest lepsza niż puszczenie samopas.

                  W wielu ws
                  > iach,są budynki,po zlikwidowanych szkołach,wystarczyłoby je odnowić,"wyrośnięte
                  > " zabawki są w każdym domu gdzie są dzieci i jedynie kadry brakuje wink

                  Odnowienie takich budynków idzie w miliony, o wiele tańsze i lepsze jest przystosowanie dwóch sali w istniejącej już szkole do celów przedszkolnych niż wykładanie milionów na remont starych budynków tylko i wyłącznie po to aby paniusia z miasta miała poczucie spełnienia misji. Po twoich wypowiedziach widać, że nie masz pojęcia jak wygląda sytuacja na wsiach w których oddziały przedszkolne znajdują się w szkołach.
                  • olga727 Re: 2008 - stracony rocznik? 07.03.13, 11:39
                    makurokurosek
                    > Dzieci które do piątego roku były pod spódnica mamusi przede wszystkim potrzebu
                    > ją nie zabawek, ale przede wszystkim plasteliny, kredek, farb.
                    > I tak, dla tych dzieci jakakolwiek placówka która zacznie pracować nad ich rozw
                    > ojem intelektualnym i małą motoryką jest lepsza niż puszczenie samopas.

                    Ja piszę o choćby Punkcie przedszkolnym we wsi. A tam już nie są wymagane takie warunki jak w typowym przedszkolu.Dzieci,przychodzą z kanapkami z domu,a pani robi im tylko herbatę do picia. smile


                    > Odnowienie takich budynków idzie w miliony, o wiele tańsze i lepsze jest przyst
                    > osowanie dwóch sali w istniejącej już szkole do celów przedszkolnych niż wykład
                    > anie milionów na remont starych budynków tylko i wyłącznie po to aby paniusia z
                    > miasta miała poczucie spełnienia misji.

                    Nie opowiadaj bajek sad,że grube miliony są potrzebne na takie odnawianie.Istnieją przecież fundusze unijne,na takie cele,a małe dzieciaki miałyby się gdzie zabawić i gdzie uczyć bycia w grupie. smile Nie jestem "paniusią z miasta" wink może mów za siebie i nie obrażaj mnie,dobrze ?

                    Po twoich wypowiedziach widać, że nie
                    > masz pojęcia jak wygląda sytuacja na wsiach w których oddziały przedszkolne zna
                    > jdują się w szkołach.

                    Bardzo się mylisz. tongue_out
                    • makurokurosek Re: 2008 - stracony rocznik? 07.03.13, 13:25
                      "Ja piszę o choćby Punkcie przedszkolnym we wsi. A tam już nie są wymagane takie warunki jak w typowym przedszkolu.Dzieci,przychodzą z kanapkami z domu,a pani robi im tylko herbatę do picia. '

                      Jeżeli jest państwowym punktem przedszkolnym wyposażenie jego musi spełniać konkretne normy, a wszelkie wyposażenie posiadać certyfikaty. zwykły konik bujak na sprężynie na plac zabaw z niezbędnymi certyfikatami to koszt około 25 tys. zł. Tak więc nie opowiadaj bzdur, że wystarczy pozbierać zabawki ze wsi i już zrobi sie wypas przedszkole, takie przedszkole to możesz zrobić sobie prywatnie jako swoją prywatną działalność gospodarczą.


                      > Nie opowiadaj bajek sad,że grube miliony są potrzebne na takie odnawianie.Istni
                      > eją przecież fundusze unijne,na takie cele,a małe dzieciaki miałyby się
                      > gdzie zabawić i gdzie uczyć bycia w grupie. smile Nie jestem "paniusią z miast
                      > a"
                      wink może mów za siebie i nie obrażaj mnie,dobrze ?

                      Stare wiejskie budynki, z których gminy rezygnują to bardzo często budynki z początku XXw max wczesne lata piędziesiąte, gdzie do ich funkcjonowania niezbędna jest wymiana wszelkich instalacji, bardzo często doprowadzenie nowych instalacji np kanalizacji, wymiana stolarki, wymiana podłóg, wymiana dachu, osuszenie budynku, usunięcie grzyba, następnie urządzenie budynku. Faktycznie koszt zbliżony do kosztów przystosowania dwóch sal szkolnych, bardzo ciekawe.

                      "> Po twoich wypowiedziach widać, że nie
                      > > masz pojęcia jak wygląda sytuacja na wsiach w których oddziały przedszkol
                      > ne zna
                      > > jdują się w szkołach.
                      >
                      > Bardzo się mylisz. tongue_out

                      Wątpię, po twoich wypowiedziach widać że nie masz bladego pojęcia o życiu na wsi , ot paniusia z miasta albo paniusia która przeniosła się do sypialni .
                      • blaszany_dzwoneczek Re: 2008 - stracony rocznik? 07.03.13, 13:35
                        zwykły konik bujak
                        > a sprężynie na plac zabaw z niezbędnymi certyfikatami to koszt około 25 tys. zł

                        No już nie przesadzaj. W zeszłym roku w wyniku różnych akcji i oszczędności rada rodziców z przedszkola mojego dziecka uzbierała 16 tys. zł. z przeznaczeniem na plac zabaw. Za te pieniądze stanął spory drewniany obiekt ze zjeżdżalnią, drabinkami, dwoma domkami z daszkiem połączonymi ruchomym belkowym mostkiem. A do tego cztery bujaki na sprężynach. Jak najbardziej z certyfikatami.
                        • makurokurosek Re: 2008 - stracony rocznik? 07.03.13, 14:33
                          Przedszkole córki mniej więcej tyle zapłaciło 4 lat temu za bujak z wszystkimi certyfikatami. Czy jesteś pewna że plac zabaw zakupiony przez wasze przedszkole ma wszelkie niezbędne deklaracje i certyfikaty?
                          • blaszany_dzwoneczek Re: 2008 - stracony rocznik? 07.03.13, 15:10
                            No to wygląda na to, że to przedszkole przepłaciło za ten bujak co najmniej 10-krotnie. Przejrzałam sobie właśnie pobieżnie po ile chodzą takie bujaki - 2,5 tys to już te najdroższe.
                            • olga727 Re: 2008 - stracony rocznik? 07.03.13, 16:21
                              blaszany_dzwoneczek napisała:

                              > No to wygląda na to, że to przedszkole przepłaciło za ten bujak co najmniej 10-
                              > krotnie. Przejrzałam sobie właśnie pobieżnie po ile chodzą takie bujaki - 2,5 t
                              > ys to już te najdroższe.

                              To wszystko zależy od rodzaju przedszkola(prywatne albo państwowe wink ),jak również od regionu Polski w którym to przedszkole się znajduje:np u nas są ceny dużo niższe niż w Warszawie,ale pensje też są dużo niższe sad
                            • makurokurosek Re: 2008 - stracony rocznik? 07.03.13, 16:59
                              Nie wszystko co jest dostępne na rynku może być wykorzystane w szkole czy przedszkolu, tam wymagane są certyfikaty i atesty i to za to się płaci. Zadzwoń sobie do tych firm oferujących te bujaki za 2, 5 tys i zapytaj się czy mają stosowne atesty i certyfikaty tak by można ten produkt wykorzystać w przedszkolu.
                      • olga727 Re: 2008 - stracony rocznik? 07.03.13, 16:15
                        makurokurosek napisała
                        > Jeżeli jest państwowym punktem przedszkolnym wyposażenie jego musi spełniać kon
                        > kretne normy, a wszelkie wyposażenie posiadać certyfikaty. zwykły konik bujak n
                        > a sprężynie na plac zabaw z niezbędnymi certyfikatami to koszt około 25 tys. zł
                        > . Tak więc nie opowiadaj bzdur, że wystarczy pozbierać zabawki ze wsi i już zro
                        > bi sie wypas przedszkole, takie przedszkole to możesz zrobić sobie prywatnie ja
                        > ko swoją prywatną działalność gospodarczą.

                        A kto mówi o wielkich luksusach.wink A ty jesteś ekspertem od budownictwa,że się tak mądrzysz tongue_out ?
                        > > a"[/b] wink może mów za siebie i nie obrażaj mnie,dobrze ?
                        >
                        > Wątpię, po twoich wypowiedziach widać że nie masz bladego pojęcia o życiu na ws
                        > i , ot paniusia z miasta albo paniusia która przeniosła się do sypialni .

                        Wiesz co :mów za siebie i nie obrażaj mnie wink Ja ciebie nie obrażam,to ty się też ode mnie odczep !
                        • makurokurosek Re: 2008 - stracony rocznik? 07.03.13, 17:05
                          > A kto mówi o wielkich luksusach.wink A ty jesteś ekspertem od budownictwa,że się
                          > tak mądrzysz tongue_out ?

                          Nie nie jestem, ale dość ściśle współpracuję z firmami z branży ogrodniczej, dodatkowo w mojej branży również są produkty z atestami jak i te bez atestów różnica w cenie zazwyczaj 10-krotna. Cena produktów atestowanych wynika z kosztów wykonania tych atestów.

              • jakw Re: 2008 - stracony rocznik? 07.03.13, 18:07
                joxanna napisała:

                > Ale właśnie w tej całej reformie o to chodzi. O te dzieci, które nie mają szans
                > pójść do przedszkola, bo w ich okolicy przedszkola po prostu nie ma. Nie ma te
                > ż kasy na wybudowanie całego przedszkola i zatrudnienie kadry. Wiadomo było, że
                > najlepiej dla tych dzieci jest jednak rozpocząć naukę w miarę wcześnie. I najt
                > ańszym sposobem było umieszczenie ich w szkołach, które w dodatku są finansowan
                > e z budżetu państwa, a nie samorządów.
                I w rezultacie 5-latki wsadzane są do jakiegoś gimbusa. Bo najtaniej przedszkole zrobić w zbiorczym gminnym ośrodku edukacyjnym obejmującym przedszkole, podstawówkę , gimnazjum i szkoły pogimnazjalne. Bo mniejsze szkoły już dawno zlikwidowane.

                > W świecie idealnym oczywiście wybudowanoby przedszkola i być może, jak już kied
                > yś będziemy tak bogaci jak jakieś emiraty to tak będzie. Ale póki mieszkamy w d
                > zisiejszej, nieprzesadnie bogatej Polsce takie rozwiązanie wydawało się całkiem
                > logiczne.
                Tylko bardzo ciekawe, że MEN mówiąc jak to gdzie indziej 5- czy 6-latki zaczynają edukację , zwykle ma na myśli państwa od nas jakby ciut bogatsze i z tymi szkołami czy przedszkolami pewnie ciut lepiej wyposażonymi.

                > Wystarczy trochę więcej realizmu, niż brania własnych życzeń za rzeczywistość.
                Coś takiego to powina mieć przede wszystkim ministra od oświaty wink
                • makurokurosek Re: 2008 - stracony rocznik? 08.03.13, 09:30
                  > I w rezultacie 5-latki wsadzane są do jakiegoś gimbusa. Bo najtaniej przedszkol
                  > e zrobić w zbiorczym gminnym ośrodku edukacyjnym obejmującym przedszkole, podst
                  > awówkę , gimnazjum i szkoły pogimnazjalne. Bo mniejsze szkoły już dawno zlikwid
                  > owane.

                  Masz rację zdecydowanie lepiej jest jak samopas latają po wsi, wszak do sprzątania obory nie potrzebują poprawnego trzymania ołówka ani wczesnej interwencji logopedycznej.

                  > Tylko bardzo ciekawe, że MEN mówiąc jak to gdzie indziej 5- czy 6-latki zaczyna
                  > ją edukację , zwykle ma na myśli państwa od nas jakby ciut bogatsze i z tymi sz
                  > kołami czy przedszkolami pewnie ciut lepiej wyposażonymi.

                  Nie ważne jak jest gdzie indziej ważne jest to że w wielu miejscach polska wieś wygląda jak z końcówki XIX, dzieciaki puszczane samopas wyrastają na młodzież pozbawioną perspektyw, dla których jedyna rozrywka to chlanie taniego wina. To samo tyczy się patologicznych rodzin z miast.
                  • mr_cellophane Re: 2008 - stracony rocznik? 08.03.13, 09:59
                    makurokurosek napisała:

                    > Masz rację zdecydowanie lepiej jest jak samopas latają po wsi,
                    (...)
                    > Nie ważne jak jest gdzie indziej ważne jest to że w wielu miejscach polska wieś
                    > wygląda jak z końcówki XIX, dzieciaki puszczane samopas wyrastają na młodzież
                    > pozbawioną perspektyw, dla których jedyna rozrywka to chlanie taniego wina. To
                    > samo tyczy się patologicznych rodzin z miast.

                    Jeśli przedstawiasz taki punkt widzenia twierdząc że większość tych rodzin jest niewydolna wychowawczo i edukacyjne to pozostaje pytanie dlaczego wyrównywanie szans zaczynać w wieku 5 lat? Może odbierać tym rodzicom dzieci jeszcze wcześniej?
                    Jednak jeśli by to zrobić tak jak MEN proponuje to obecnie oznaczało by to ze przymusowe wcielanie niemowlaków w system edukacji dotyczył by obowiązkowo każdego dziecka - gdyż ustawa "równa" wszystkie dzieci uznając że niewydolność wychowawcza dotyczy wszystkich polskich rodzin.
                    I to nie jest wcale pomysł "od czapy" jak historia pokazuje III Rzesza już go kiedyś wdrożyła w życie.

                    I pamiętaj czym innym jest SZANSA czym innym jest ustawowy PRZYMUS - i o to w tym wszystkim chodzi.
                    • bbkk Re: 2008 - stracony rocznik? 08.03.13, 10:09
                      Ale zrozum - Ci rodzice nie patrzą na to że to dla dobra dziecka. Że w końcu powycina, polepi plasteliną czy pomaluje farbami. Część podchodzi do tego - ja tego nie robiłem moje dziecko też nie musi.
                      W jednej ze szkół są łączone lekcje, w dodatku jest mniej godzin niż być powinno (oszczędności gminy wynikające z małej liczby dzieci). I co? Rodzicom to wisi i powiewa. A z mniejszej ilości lekcji nawet się cieszą bo po co dziecko ma się męczyć!
                      • jakw Re: 2008 - stracony rocznik? 08.03.13, 10:23
                        bbkk napisała:

                        > W jednej ze szkół są łączone lekcje, w dodatku jest mniej godzin niż być powinn
                        > o (oszczędności gminy wynikające z małej liczby dzieci). I co? Rodzicom to wisi
                        > i powiewa.
                        A żadnego kuratora tam nie ma? Pewnie nie, bo MENowi też wisi i powiewa co w realu. Ich interesuje tylko to, żeby ma papierze mieli w porządku. A oszczędności są bo MEN uchwala np. podwyżki dla nauczycieli, ale nie daje gminom na to odpowiednio dużo pieniędzy.
                    • makurokurosek Re: 2008 - stracony rocznik? 08.03.13, 11:04
                      Powiedz mi czym zawiniły te dzieciaki, że urodziły sie w rodzinach niewydolnych wychowawczo, że urodziły sie na zapyziałej wsi bez perspektyw, albo w melinie. Sadzisz, ze w takich miejscach rodzą się tylko przygłupy? Sądzisz, że należy karać te dzieci tylko za to, że urodziły sie tam gdzie sie urodziły i zabrać im możliwość innego przeżycia własnego życia. Jaki szanse ma siedmiolatek z patologicznej rodziny który pierwszy kontakt z plasteliną, kredkami, książką ma w wieku siedmiu lat z wycyckanym dzieckiem emamy który rozpoczął naukę czytania w wieku siedmiu lat. Czego tak się boisz, ze ten wiejski czy patologiczny dzieciak kiedyś wygryzie twoje dziecko ze stołka, stąd tak uparcie wciskasz, że wczesna edukacja dla tych dzieciaków to największe zło ?
                      • mr_cellophane Re: 2008 - stracony rocznik? 08.03.13, 12:02
                        makurokurosek napisała:

                        > Powiedz mi czym zawiniły te dzieciaki, że urodziły sie w rodzinach niewydolnych
                        > wychowawczo, że urodziły sie na zapyziałej wsi bez perspektyw, albo w melinie.

                        To powiedz czym zawiniły dzieci które znalazły wspaniałą opiekę i edukację w przedszkolu a teraz się je z niego "wysiedla" do szkoły DWA ROCZNIKI NA RAZ - bo w imię czego że inne mają jeszcze gorzej.
                        Zrozum REFORMA TAK - ale z głową - reforma która daje szanse a nie PRZYMUSZA ustawą (nawet jeśli szkoła nie spełnia podstawowych warunków).
                        Dlaczego wszystkie dzieci z tego rocznika mają ponosić konsekwencje "braku perspektyw zapyziałej wsi"? Czy na tym polega pedagogika? Równać walcem wszystkich ?
                        • makurokurosek Re: 2008 - stracony rocznik? 08.03.13, 14:16
                          A ty zrozum, że szkoły totalnie nie spełniające wymogów ustawy znajdują się we wsiach/ miastach typowo patologicznych, biednych w których dla tych dzieciaków inna opcją jest tylko bieganie samopas po wsi i przyglądanie się swoim pijanym rodzicom/ kolegą. I to w tych wsiach nie ma przedszkoli, więc pięciolatki spełniają swój obowiązek przedszkolny w salach szkolnych
                          W większości miast szkoły lepiej lub gorzej przystosowane są do przyjęcia sześciolatków, natomiast pięciolatki nadal pozostają w przedszkolach i niewiele miast z tego rezygnuje ( chyba tylko Warszawa).
                          • mr_cellophane Re: 2008 - stracony rocznik? 08.03.13, 14:40
                            makurokurosek napisała:

                            > W większości miast szkoły lepiej lub gorzej przystosowane są do przyjęcia sześ
                            > ciolatków, natomiast pięciolatki nadal pozostają w przedszkolach i niewiele mia
                            > st z tego rezygnuje ( chyba tylko Warszawa).

                            Mówimy to o lepszym lub gorszym przystosowaniu szkół dla 370 tys dzieci. Jednak gdy ich liczba w jednym tylko roku przekroczy 800 tys to nie ma mowy aby te gorzej przystosowane spełniły choćby minimalne warunki.
                            Reforma edukacji TAK ale NIE kretyńsko przygotowana i wprowadzana.
                            Bo niby dlaczego te dzieciaki w przeludnionych i niedostosowanych szkołach (bo chyba nie wierzysz aby ktokolwiek otwierał pozamykane szkoły dla jednego rocznika) mają być złożone w ofierze edukacyjnej zapaści wsi.
                            Polska już dawno przestała być ustrojem socjalistycznym gdzie równano wszystkich względem sierpa i młota. I bez znaczenia jakie zamysły przyświecają MEN (choć on otwarcie przyznaje że wcale nie edukacyjne gdyż ZUS musi szybciej zyskać płatników) wyrównywanie szans edukacyjnych jednych dzieci kosztem innych to nie rozwiązanie problemu ale jego tworzenie.
                        • graz.ka Re: 2008 - stracony rocznik? 08.03.13, 14:57
                          Minister Szumilas to wie - i nawet przytacza wyniki badań naukowych, świadczących o tym, że przerywanie - wraz z końcem zerówki - rozpoczętej już nauki czytania, pisania i liczenia nie jest korzystne dla dziecka. Cykl nauczania tych umiejętności - by był jak najskuteczniejszy - powinien być stabilny i odbywać się pod okiem jednego nauczyciela, bez konieczności „przestawiania się" dziecka z metod pracy jednego dorosłego na metody pracy drugiego.

                          Problemy są dwa:
                          1) w tym samym akapicie jest mowa o nauce w przedszkolu - Fakt, że nauczanie czytania i pisania stanowi możliwość, a nie obowiązek w przedszkolu, nie znaczy, że go zabraniamy. Wręcz przeciwnie, jeśli wychowawca zauważy u dziecka zainteresowanie literami i cyframi, powinien pójść z nim o krok dalej - powiedziała minister, obalając mit o zakazie nauczania tych umiejętności w przedszkolu..
                          Czyli - w świetle wyników badań, na które podczas wystąpienia sejmowego minister się powoływała - problem nie zniknie, a nawet może się nasilać. A z nim traumy i dysfunkcje, o których badania świadczą.

                          2) Badań, na wnioski z których minister się powołuje, nikt nie zna. Od momentu przeczytania tej informacji próbuję je zlokalizować, pytam na forach, rozesłałam kilka prywatnych i oficjalnych zapytań - bez efektu.
                      • jakw Re: 2008 - stracony rocznik? 08.03.13, 12:24
                        Szkoła jest ostatnią instytucją, którą można podejrzewać o wyrównywanie szans. Podejrzewam wręcz, że wraz z wprowadzeniem testów z języka obcego po kolejnych etapach edukacji wyrównywanie jakichkolwiek szans się skończy już na poziomie rekrutacji do gimnazjum.
                        • graz.ka Re: 2008 - stracony rocznik? 08.03.13, 15:03
                          O mitach wyrównywania szans w oświacie:
                          magazynkontakt.pl/walka-klas.html
                          fae.pl/przemyslaw-sadura-raport-fundacji-amicus-europae-szkola-i-nierownosci-spoleczne.pdf-2169
                          A poprzednia minister edukacji - autorka owej wizji wyrównywania szans przez obniżenie wieku szkolnego - realizuje swoje edukacyjne marzenia w oświacie niepublicznej - polecam jej publikacje w natemat.
                  • jakw Re: 2008 - stracony rocznik? 08.03.13, 10:18
                    Jak akurat wygląda interwencja logopedyczna w przedszkolu to akurat niestety wiem. I mam poważne wątpliwości czy dziecko wymagające poważniejszej pomocy logopedycznej taką pomoc otrzyma. Może gdy 5-latek nie wymawia r to coś w przedszkolu pomogą (co i tak by pewnie opanował za rok czy 2).
                    A polska wieś na pewno wygląda inaczej niż w XIX wieku. A że dzieciaki wyrastają na młodzież pozbawioną perspektyw to na pewno nie wina tego, że nie poszły do przedszkola rok wcześniej.
                    • makurokurosek Re: 2008 - stracony rocznik? 08.03.13, 11:13
                      Może gdy 5-latek nie wymawia r to coś w przedszko
                      > lu pomogą (co i tak by pewnie opanował za rok czy 2).

                      Wymawianie liter R opanowałam w wieku 13 lat, wiele dzieciaków pozbawionej opieki logopedycznej z mojej miejscowości do tej pory nie opanowała tej umiejętności

                      "> A polska wieś na pewno wygląda inaczej niż w XIX wieku.

                      Pochodzę z kujawsko-pomorskiego i w obecnej chwili nie tylko wieś ale również wiele małych i większych miasteczek wygląda jak końca XIX w, smród, bieda, rozwalające sie chałupy, zacofanie, duże bezrobocie w większości dotyczące kobiet, dzieciak puszczane samopas i dzielnice bogaczy.
                      Byłam w szoku gdy w tym roku na dłużej pojechałam do rodziny w większym mieście na kujawach, co drugie dziecko w wieku około 4-7 które spotkałam na ulicy miało większa lub mniejszą wadę wymowy, niektórych dosłownie nie szło zrozumieć.
                      • jakw Re: 2008 - stracony rocznik? 08.03.13, 13:46
                        makurokurosek napisała:
                        > Wymawianie liter R opanowałam w wieku 13 lat, wiele dzieciaków pozbawionej opie
                        > ki logopedycznej z mojej miejscowości do tej pory nie opanowała tej umiejętnośc
                        (...)
                        > Byłam w szoku gdy w tym roku na dłużej pojechałam do rodziny w większym mieście
                        > na kujawach, co drugie dziecko w wieku około 4-7 które spotkałam na ulicy miał
                        > o większa lub mniejszą wadę wymowy, niektórych dosłownie nie szło zrozumieć.
                        Więc sama widzisz jaka jest skuteczność tych zerówkowo-wczesnoszkolnych logopedów...
                        Bowiem obowiązkowe zerówki są od kilku ładnych lat - ostatnio zmieniło się tylko to, że są obowiązkowe dla 5-latków, wcześniej były dla 6-latków. A logopedzi przy tych zerówkach/szkołach to i przed reformą bywali.
                        Btw 6-latki z dużymi problemami wymowy zapewne świetnie nadają się do I klasy...
                        • olga727 Re: 2008 - stracony rocznik? 08.03.13, 16:28
                          jakw napisała

                          > Więc sama widzisz jaka jest skuteczność tych zerówkowo-wczesnoszkolnych logoped
                          > ów...

                          Ale jeśli rodzice nie będą z dzieckiem w domu ĆWICZYĆ,to sam Logopeda cudów nie zdziała ! sad Nie ma zmiłuj,aby dziecko z wadą wymowy,bez ćwiczeń w domu nauczyło się poprawnie i w miarę szybko mówić wink (piszę to z własnych doświadczeń).



                          > Btw 6-latki z dużymi problemami wymowy zapewne świetnie nadają się do I klasy..

                          No,rzeczywiście:świetnie się nadają do szkoły big_grin ,że później mają kolosalne kłopoty z ortografią tongue_out
                          • jakw Re: 2008 - stracony rocznik? 08.03.13, 17:00
                            olga727 napisał(a):

                            > Ale jeśli rodzice nie będą z dzieckiem w domu ĆWICZYĆ,to sam Logoped
                            > a cudów nie zdziała
                            ! sad
                            Starsza ćwiczyła tyle co na zajęciach z logopedą w grupie 5-latków. Nagle na wakacjach zaczęła mówić r - chyba po prostu język jej dorósł do tego r. Ale to był dość lekki przypadek, na dokładkę logopedę miała raz w tygodniu.
                            Ale jak dziecko zaniedbane logopedycznie i wychowawczo z nieco patologicznej rodziny to kto będzie z nim w domu ćwiczyć? Nie łudźmy się...
                            Btw pamiętam jak prosiłam o logopedę w przedszkolu dla młodszej córki. Pani logopedka stwierdziła, że, owszem, młoda jak najbardziej nadawałaby się na zajęcia logopedyczne, ale ona musi pracować z zerówkowiczami i na 3-latki nie ma czasu. Panie logopedki w publicznej poradni proponowały terminy w godzinach naszej pracy więc skończyło się na jeżdżeniu do logopedy prywatnie. Ot, tak to wyglada wczesna interwencja logopedyczna w przedszkolu....Dodam, że przedszkole w mieście stołecznym, a pani logopedka była na miejscu na pół etatu. Podejrzewam, że gdzieś na tzw. prowincji z dostępnością logopedy może być znacznie gorzej.
                            • olga727 Re: 2008 - stracony rocznik? 08.03.13, 17:09
                              Masz rację na prowincji,na prawdę trudno dostać się do logopedy. sad Jeśli chodzi o ćwiczenie w domu z dzieckiem,to i rodzice niepatologiczni też niechętnie ćwiczą wink
                            • tititu Re: 2008 - stracony rocznik? 13.03.13, 09:27
                              Wyrównywanie do normy logopedycznej przerabiam już kolejny rok z dzieckiem. Logopedię w przedszkolu ma dopiero od tego roku. I pani robi to z doskoku, zamiast regularnie raz na tydzień. Nie lubię ćwiczyć z dzieckiem, ale zmuszam się do niemal codziennej pracy. Załatwiłam też dodatkowe "lekcje". Niestety z wymową trudno coś zaplanować. Czasem ćwiczysz miesiącami i nagle zaskakuje Cię super artykulacją, czasem po 2 latach jest... kicha.
                              Najgorszy jest brak wsparcia ze strony przedszkoli i szkoły. Bo co z tego, że potrafię już wykonać wszystkie ćwiczenia z gimnastyki języka i wiem co na którą wadę się ćwiczy. Spokojnie mogłabym zrobić papiery na logopedę. Niemniej jednak czasem dobrze jest jak ktoś Cię wesprze i pomoże.
                      • olga727 Re: 2008 - stracony rocznik? 08.03.13, 16:16
                        makurokurosek napisała:
                        >
                        > Wymawianie liter R opanowałam w wieku 13 lat, wiele dzieciaków pozbawionej opie
                        > ki logopedycznej z mojej miejscowości do tej pory nie opanowała tego.

                        Prezydent W-wy chyba też nigdy logopedy na oczy nie widziała. wink

                        > Pochodzę z kujawsko-pomorskiego i w obecnej chwili nie tylko wieś ale również w
                        > iele małych i większych miasteczek wygląda jak końca XIX w, smród, bieda, rozwa
                        > lające sie chałupy, zacofanie, duże bezrobocie w większości dotyczące kobiet, d
                        > zieciak puszczane samopas i dzielnice bogaczy.
                        > Byłam w szoku gdy w tym roku na dłużej pojechałam do rodziny w większym mieście
                        > na kujawach, co drugie dziecko w wieku około 4-7 które spotkałam na ulicy miał
                        > o większa lub mniejszą wadę wymowy, niektórych dosłownie nie szło zrozumieć.

                        U córki w grupie pięciolatków(19 dzieci) wyraźnie mówi 3 dzieci,nie potrzebuje pomocy logopedy. sad (Moja córka jest w części,która potrzebuje logopedy wink )
                        • jakw Re: 2008 - stracony rocznik? 08.03.13, 16:25
                          olga727 napisał(a):
                          > U córki w grupie pięciolatków(19 dzieci) wyraźnie mówi 3 dzieci,nie potr
                          > zebuje pomocy logopedy. sad (Moja córka jest w części,która potrzebuje logopedy
                          > wink )
                          Jak nic jesteś rodziną patologiczną z zapadłej wsi wink
                          • olga727 Re: 2008 - stracony rocznik? 08.03.13, 16:29
                            jakw napisała:

                            > olga727 napisał(a):
                            > > U córki w grupie pięciolatków(19 dzieci) wyraźnie mówi 3 dzieci,ni
                            > e potr
                            > > zebuje pomocy logopedy. sad (Moja córka jest w części,która potrzebuje log
                            > opedy
                            > > wink )
                            > Jak nic jesteś rodziną patologiczną z zapadłej wsi wink
                            >
                            Tak,tylko czekam na opiekę społeczną i policję,aby dzieci do Domu Dziecka zabrali smile
                • olena.s Re: 2008 - stracony rocznik? 08.03.13, 15:21
                  No juz bez dramatyzmu, proszę uprzejmie. W wielu miejscach (u mnie też) dzieci dojeżdżają transportem szkolnym, począwszy od początku szkoły, przypadającej na pięć-sześć lat.
                  • jakw Re: 2008 - stracony rocznik? 08.03.13, 16:18
                    Jak taki transport u nas wygląda to chyba z rok temu media opisywały jak to dzieciaki 10-13 lat jeżdżą 40 minut w 1 stronę do szkoły w Komańczy. Zdaje się, że z przesiadkami. Sama pamiętam opowieści sprzed paru ładnych lat ludzi z Beskidu Niskiego jak wożą dzieci do szkoły. Zimą saniami zaprzężonymi w konie bo nic innego nie przejedzie. Do dzisiaj to pewnie im i klasy 0-I-III zamknęli więc możliwe, że teraz wożą tak i 5-latki. To tylko na amerykańskich filmach te szkolne autobusy takie ładne...
                    • olga727 Re: 2008 - stracony rocznik? 08.03.13, 16:32
                      jakw napisała:

                      > Jak taki transport u nas wygląda to chyba z rok temu media opisywały jak to dzi
                      > eciaki 10-13 lat jeżdżą 40 minut w 1 stronę do szkoły w Komańczy. Zdaje się, że
                      > z przesiadkami. Sama pamiętam opowieści sprzed paru ładnych lat ludzi z Beskid
                      > u Niskiego jak wożą dzieci do szkoły. Zimą saniami zaprzężonymi w konie bo nic
                      > innego nie przejedzie. Do dzisiaj to pewnie im i klasy 0-I-III zamknęli więc mo
                      > żliwe, że teraz wożą tak i 5-latki. To tylko na amerykańskich filmach te szkol
                      > ne autobusy takie ładne...

                      I w dodatku przy domu się zatrzymują wink Też bym tak chciała,ale to tylko marzenia tongue_out
                    • morekac Re: 2008 - stracony rocznik? 09.03.13, 10:41
                      Kilka lat temu gminy w Beskidzie Śląskim i Żywieckim wyposażały uczniów w narty i rakiety śnieżne...
                • 1kicia121 Re: 2008 - stracony rocznik? 20.03.13, 22:34
                  przeczytałam kilka wpisów ale jest ich tak dużo smile Ja uważam że wysyłanie 6 latka do szkoły to w niektórych przypadkach pomyłka. Oczywiście niektóre dzieci szybciej dojrzewają, mają szerszy dostęp do sprzętów, wiedzy, mediów itp ale to zawsze jeszcze dziecko i powinno mieć swój własny czas na zabawę. Kiedy wejdzie w mury szkolne będzie w nich przynajmniej przez naście lat i skończy się już beztroska a zaczną obowiązki. Poza tym nie każdy a myślę że większość sześciolatków poza swoją wiedzą wyniesioną z telewizji czy przedszkola nie jest gotowa emocjonalnie na to by stawić czoła problemom szkolnym i tzw wyścigowi szczurów, który rozpoczyna się ostatnio nawet w już w przedszkolach. Zapominamy że okres ten powinien być przeznaczony dla dziecka na beztroskę i najpierw poznanie samego siebie, nauczeniem się jak radzić sobie w różnych trudnych sytuacjach a za to dzieco-bez względu na to co mówią szkoły - zmuszane jest do siedzenia 45 minut w ławce a potem przebywania przerwy w małej sali. postawcie się na miejscu dziecka 6 letniego które powinno dużo mieć ruchu i przyswajać wiedzę przez zabawę. Większość dzieci nie jest po prostu gotowa emocjonalnie na takie zmiany. Warto się nad tym zastanowić. Uważam że to rodzic w konsultacji z nauczycielem przedszkolnym powinien mieć możliwość zdecydowania czy posyła sześciolatka czy nie do 1 klasy i taka decyzja powinna być ukierunkowana na dobro dziecka i jego potrzeby a nie na to co myślą czy chcą urzędnicy.
    • mr_cellophane Re: 2008 - stracony rocznik? 04.03.13, 18:20
      Czytam tak wszystkie posty i nadziwić się nie mogę jednego.
      Są rodzice który są za reformą, są i przeciw, jedni buntują się przeciwko podwójnemu rocznikowi inni bo ich dzieci jeszcze nie dojrzały do szkoły (albo szkoła do nich).
      Jednak dla mnie prawdziwy problem jest w samej reformie - a właściwie w jej planowaniu.
      Nie mogę pojąć jednak (jako osoba która zawodowo zajmuje się zarządzaniem projektami).
      jak to możliwe że założenia reformy, jej cele i zarys programowy nie zmieniły się ani trochę gdy jej budżet obcięto (w wyniku kryzysu) o 90% (z 347 mln do niecałych 40)!!!

      Jeśli ja jako prowadzący projekt otrzymałbym na niego budżet ułożył zakres i harmonogram zadań a następnie zarząd obciął by mi ten budżet o 90% a ja powiedziałbym mojemu szefowi - "Stary nic się nie bój, damy rade, nie zmieniamy celów i harmonogramu, założeń też nie - za 10% też damy radę" - to wyleciałbym na ZBITY PYSK a projekt do kosza.
      Ale ja pracuje w normalnie zarządzanym przedsiębiorstwie a nie MEN.
      Więc jak widać tak gruntowną reformę oświatową można zrobić praktycznie bez środków (bo wiadomo że jak dzieciom będzie działa się krzywda to rodzic przyjdzie i pomaluje sale, skombinuje spychacz i wybuduje plac zabaw, przeszkoli nauczycieli, popilnuje dzieci w świetlicy, wytoczy działa wobec samorządów - bo reforma rzecz święta - musi się udać)
      A ja pytam - po co? Po co pchać sześciolatki do szkół (skoro przed reformą mogły tam iść jeśli chciały - wystarczyło aby przeszły badania dojrzałości szkolnej).
      Jaka jest wartość dodana tej reformy (argumentacja mięsa dla ZUS dla mnie nie przemawia). Dlaczego 6-cio latek nie mógł się literek uczyć w przedszkolu czy zerówce? Dlaczego wywrócono ten system do góry nogami?
      Dlaczego choć jedna (a dla mnie jako rodzica najważniejsza) reforma w tym kraju mogła być przygotowana zgodnie ze zdrowym rozsądkiem i sztuką ekonomi a nie udowadniać siłą że ma się rację (choć wszelki zdrowy rozsądek i sztuka zarządzania mówi coś innego).
      Chyba że ja nie mam racji, że reforma (z 10% budżetem) jest majstersztykiem zarządczej ekonomi inżynierią finansową godną godną NASA - której ja nie jestem w stanie pojąć?
      • olga727 Re: 2008 - stracony rocznik? 04.03.13, 19:24
        Ja też nie jestem w stanie tego pojąć wink Tak więc jest nas dwoje. wink
        • mr_cellophane Re: 2008 - stracony rocznik? 04.03.13, 19:37
          Miałem jeszcze nadzieję że reforma jest dobrze zaplanowana i faktycznie do zrealizowania.
          Niestety moje nadzieje się rozwiały gdy przejrzałem CV min. Hall i min. Szumilas. Jedna z nich ukończyła UG druga UŚ.
          Niestety u obu brak dyplomu z Hogwartu (nawet w trybie zaocznym)smile.
          • olga727 Re: 2008 - stracony rocznik? 04.03.13, 19:54
            mr_cellophane napisał:

            > Miałem jeszcze nadzieję że reforma jest dobrze zaplanowana i faktycznie do zrea
            > lizowania.
            > Niestety moje nadzieje się rozwiały gdy przejrzałem CV min. Hall i min. Szumil
            > as. Jedna z nich ukończyła UG druga UŚ.
            > Niestety u obu brak dyplomu z Hogwartu (nawet w trybie zaocznym)smile.

            Patrząc na "cyrk" z sześciolatkami w roli głównej,to aż boję się myśleć jak będzie wyglądać następna akcja popisowa MEN-u z e-podręcznikami w roli głównej (za 2 lata) sad
            • olga727 Re: 2008 - stracony rocznik? 04.03.13, 19:56
              www.cyfrowaszkola.men.gov.pl
              • bramanka Re: 2008 - stracony rocznik? 07.03.13, 16:06
                cyfrowa szkola to jest stracony projekt- bynajmniej nie tylko przez men, ale także przez nauczycieli i rodziców...
                i zeby nie było- w wielu krajach obowiązuje zasada BYOD - bring your own device- jak to mowia- jutro przynosimy swojego kompa smile
                prawdopodobnie nie bedzie dla wszystkich laptopów etc- rodzic bedzie mial kupic urzadzenie, a podreczniki za darmo.
                i żeby nie było- to sie i tak oplac rodzicomi- koszt tableta z dolnej pólki, ale taki wystarczy to mniej niz koszt podreczników w klasach I-III.
                zamysl chwalebny, podreczniki opracowywane jako open booki na otwartych licencjach CC, ale wykonanie różne może byc. robione przez nauczycieli akademickich, ktorzy widza o szkole dosc niewiele. choc dotychczasowe podreczniki (np klas IV-VI) wołają o pomstę do nieba sad
                i pewnei suma summarum rodzice nie beda chcieli ich uzywac, podobnie nauczyiele, ktorzy nie chca sie szkolic.
                • jakw Re: 2008 - stracony rocznik? 08.03.13, 10:42
                  bramanka napisała:
                  >- koszt tableta z dolnej pólki, ale taki wystarczy
                  >- koszt tableta z dolnej pólki, ale taki wystarczy
                  ten z dolnej półki może nie mieć akumulatorka wytrzymującego odpowiednią ilość czasu ani nie być wystarczająco odporny na różne , niekoniecznie zamierzone, działania małoletnich
                  Na dokładkę w klasach I-III dość dużo pisze się w ćwiczeniach - właśnie po to, żeby nauczyć się pisać. Więc pewnie jakieś ćwiczenia i tak będą do kupienia.

                  > zamysl chwalebny, podreczniki opracowywane jako open booki na otwartych licencj
                  > ach CC, ale wykonanie różne może byc. robione przez nauczycieli akademickich, k
                  > torzy widza o szkole dosc niewiele.
                  > choc dotychczasowe podreczniki (np klas IV- VI) wołają o pomstę do nieba sad
                  Jeśli MEN zapłaci autorom podręczników to może nawet ktoś napisze jakiś podręcznik...Ale te podręczniki to będą opiniowały te same osoby, które dopuściły dotychczasowe podręczniki, które uważasz za babole.

                  > i pewnei suma summarum rodzice nie beda chcieli ich uzywac, podobnie nauczyiele
                  > , ktorzy nie chca sie szkolic.
                  Brak chęci nauczycieli do szkoleń nie bierze się znikąd...
                  • olga727 Re: 2008 - stracony rocznik? 08.03.13, 10:50
                    jakw napisała:

                    w związku z tą cyfrową szkołą: o ile rodzice jednego,dwojga dzieci jakoś rozwiążą kwestię kupna notebook-a(finansowo),to ciekawa jestem jak tą sprawę rozwiążą rodzice większej gromadki dzieci ( 4+ ) wink i wszystkie dzieci oczywiście w wieku szkolnym. Każdemu dziecku kupić laptopa ?
                    • agni71 Re: 2008 - stracony rocznik? 08.03.13, 14:04
                      >
                      > w związku z tą cyfrową szkołą: o ile rodzice jednego,dwojga dzieci jakoś rozwią
                      > żą kwestię kupna notebook-a(finansowo),to ciekawa jestem jak tą sprawę rozwiążą
                      > rodzice większej gromadki dzieci ( 4+ ) wink i wszystkie dzieci oczywiście w wie
                      > ku szkolnym. Każdemu dziecku kupić laptopa ?

                      Jakos mam wrażenie, że koszt takiego sprzętu rozlozony na lata nauki wyniósłby i tak mniej niż kupowanie przez te wszystkie lata podręczników...
                      • jakw Re: 2008 - stracony rocznik? 08.03.13, 14:10
                        agni71 napisała:
                        > Jakos mam wrażenie, że koszt takiego sprzętu rozlozony na lata nauki wyniósłby
                        > i tak mniej niż kupowanie przez te wszystkie lata podręczników...
                        A ja jakoś mam wrażenie, że skończy się to tym, że rodzic będzie musiał zakupić i sprzęt , i e-podręczniki.
            • jakw Re: 2008 - stracony rocznik? 05.03.13, 20:32
              olga727 napisał(a):
              >
              > Patrząc na "cyrk" z sześciolatkami w roli głównej,to aż boję się myśleć jak będ
              > zie wyglądać następna akcja popisowa MEN-u z e-podręcznikami w roli głównej (za
              > 2 lata) sad
              Spokojnie, premier Tusk obiecywał już laptopy i gimnazjalistom, i pierwszakom z podstawówek. W końcu obieca każdemu uczniowi, pod warunkiem, że zapłaci rodzic.
      • 5romanek Re: 2008 - stracony rocznik? 05.03.13, 15:52
        mr_cellophane - świetny komentarz podsumowujacy temat.
      • aihnoa Re: 2008 - stracony rocznik? 05.03.13, 20:59
        mr_cellophane - trafione w sedno.
      • saszanasza Re: 2008 - stracony rocznik? 08.03.13, 08:00
        mr_cellophane napisał:

        A ja pytam - po co? Po co pchać sześciolatki do szkół (skoro przed reformą mogły tam iść jeśli chciały - wystarczyło aby przeszły badania dojrzałości szkolnej).

        ja też na forum zadaję to samo pytanie, po co...kiedyś dzieci tego co obecnie w 1 klasie sp uczyły się w przedszkolu, środowisku najlepszemu ich rozwojowi i przede wszystkim z którym dzieci są zaznajomione. nie było presji ocen, nie było prac przynoszonych do domu, nie było noszenia książek a dzieci idąc do 1 klasy to co miały umieć-umiały. rodzic natomiast nie brał udziału w wyścigu szczurów jaki obecnie istnieje.

        problem tkwi w małej świadomości rodziców tych dzieci, albo w przekonaniu że dziecko nie jest w stanie wyedukować się będąc w przedszkolu bo od edukacji jest szkoła, noi w podejściu rodzica do dziecka. poza tym dziecko w przedszkolu = głupie dziecko, a przecież nowocześni rodzice chca by ich dIeci były geniuszamiwink
        kiedyś było inaczej...była inna podstawa programowa, dzieci idąc do 1 klasy s.p. umiały wszystko to, czego obecnie się w niej uczą, a nauka odbywała się w przedszkolu.

        kolejna sprawa to dojrzałość a raczej niedojrzałość emocjonalna dzieci....to efekt wychowawczy rodziców, brak dyscypliny, brak oczekiwań, wychowanie bezstresowe...byleby dziecko chwalić i podnosić jego samoocenę....

        taki uczeń, zupełnie nie obeznany z krytyką, nie potrafiący sobie radzić ze stresem, nie samodzielny, bo dotąd wyręczany przez rodziców, rozpieszczany przez aktualną reformę, gdzie w przedszkolu właściwie aktualnie nic nie robi - nigdy nie będzie dojrzały emocjomalnie!
        • agni71 Re: 2008 - stracony rocznik? 08.03.13, 14:06
          kiedyś było inaczej...była inna podstawa programowa, dzieci idąc do 1 klasy s.
          > p. umiały wszystko to, czego obecnie się w niej uczą, a nauka odbywała się w pr
          > zedszkolu.

          kiedys tez nie wszystkie dzieci szły do przedszkola. Ja np. poszlam dopiero do zerówki (w szkole oczywiście), w wieku 6 lat.
        • mama303 Re: 2008 - stracony rocznik? 08.03.13, 18:18
          saszanasza napisała:

          > ja też na forum zadaję to samo pytanie, po co...kiedyś dzieci tego co obecnie w
          > 1 klasie sp uczyły się w przedszkolu, środowisku najlepszemu ich rozwojowi i p
          > rzede wszystkim z którym dzieci są zaznajomione. nie było presji ocen, nie było
          > prac przynoszonych do domu, nie było noszenia książek a dzieci idąc do 1 klasy
          > to co miały umieć-umiały.

          Ja uważam, że powinno się wczesną nauke dzieci w miare ujednolicić. Przedszkole to przedszkole dla maluchów. Sześciolatek to juz nie maluch, to dziecko gotowe rozpocząć naukę bardziej "na poważnie". Ta nauka powinna rozpocząc sie w szkole a nie "troche" w przedszkolu.
          Nie wiem dlaczego uważasz że przedszkole jest najlepsze dla rozwoju dziecka...na jakiej podstawie. Ja odnotowałam skok rozwojowy mojej córki kiedy rozpoczęła nauke w szkole.
          • olga727 Re: 2008 - stracony rocznik? 08.03.13, 18:50
            mama303 napisała:

            > Ja uważam, że powinno się wczesną nauke dzieci w miare ujednolicić. Przedszkole
            > to przedszkole dla maluchów. Sześciolatek to juz nie maluch, to dziecko gotowe
            > rozpocząć naukę bardziej "na poważnie". Ta nauka powinna rozpocząc sie w szkol
            > e a nie "troche" w przedszkolu.

            Ty na serio tak myślisz,czy żartujesz ? wink Mam nadzieję,że żartujesz.tongue_out

            > Nie wiem dlaczego uważasz że przedszkole jest najlepsze dla rozwoju dziecka...n
            > a jakiej podstawie. Ja odnotowałam skok rozwojowy mojej córki kiedy rozpoczęła
            > nauke w szkole.

            Uważam tak na podstawie osobistych obserwacji dzieci, z grupy mojej córki właśnie w przedszkolu ! W którym też uczą się życia wink
            • mama303 Re: 2008 - stracony rocznik? 08.03.13, 18:58
              olga727 napisał(a):

              > Ty na serio tak myślisz,czy żartujesz ? wink Mam nadzieję,że żartujesz.tongue_out

              Nie żartuję wcale.

              > Uważam tak na podstawie osobistych obserwacji dzieci, z grupy mojej córki właśn
              > ie w przedszkolu ! W którym też uczą się życia wink

              A ja mam zupełnie inne osobiste obserwacje i porównania szesciolatka po klasie I i po zerówce przedszkolnej. To są dwa światy smile
              • olga727 Re: 2008 - stracony rocznik? 08.03.13, 19:06
                Tylko zauważ,że teraz dobrowolnie poszły do szkoły te dzieci,które były na to gotowe,a nie te,które były do tego pójścia zmuszone,choć nie były gotowe. wink A niestety,tych niegotowych do szkoły też jest całkiem pokaźna grupa wink
                • mama303 Re: 2008 - stracony rocznik? 08.03.13, 19:13
                  olga727 napisał(a):

                  > Tylko zauważ,że teraz dobrowolnie poszły do szkoły te dzieci,które były
                  > na to gotowe,a nie te,które były do tego pójścia zmuszone,choć ni
                  > e były gotowe. wink A niestety,tych niegotowych do szkoły też jest całk
                  > iem pokaźna grupa
                  wink

                  A co to znaczy gotowe?
                  Gotowe do czego? wink

                  • olga727 Re: 2008 - stracony rocznik? 08.03.13, 19:30
                    mama303 napisała:

                    > olga727 napisał(a):
                    >
                    > > Tylko zauważ,że teraz dobrowolnie poszły do szkoły te dzieci,które
                    > były
                    > > na to gotowe,a nie te,które były do tego pójścia zmuszone,c
                    > hoć ni
                    > > e były gotowe. wink A niestety,tych niegotowych do szkoły też jest [
                    > b]całk
                    > > iem pokaźna grupa[/b] wink
                    >
                    > A co to znaczy gotowe?
                    > Gotowe do czego? wink

                    Terapia logopedyczna,brak gotowości emocjonalnej(nieśmiałość,brak zwykłej chęci chodzenia do szkoły/na rzecz pozostania w przedszkolu.smile Skoro dziecko nie czuje się jeszcze pewne,to dlaczego je zmuszać skoro ma jeszcze wybór. wink A dlaczego bogatsi od nas Finowie czy Szwedzi posyłają dzieci od 7 lat,albo dlaczego Niemcy wysyłają dzieci z drugiego półrocza od 7 a nie od 6 lat ? wink
                    • bramanka Re: 2008 - stracony rocznik? 08.03.13, 19:43
                      w finlandii masz rację- ale dzieci pracuja juz duzo wczesniej i umeija znacznei wiecej niz nasze przedszkolaki.
                      w szwecji- z tego co wiem, nie masz racji.
                      w niemczech- zalezy od landu!!!!
                      w wielu znacznie bogatszych krajach dzieci sie wysyla od 6, a nawet od 5 r ż.

                      brak zwykłej chęci chodzenia do szkoły
                      a czego ty oczekujesz przy swoim podejsciu? dziecko juz jest zwichrowane- i wlasciwie to sie zastanawiam, czy jao 10 latek nie bedzie musialo isc.
                    • mama303 Re: 2008 - stracony rocznik? 08.03.13, 20:23
                      olga727 napisał(a):

                      > Terapia logopedyczna,brak gotowości emocjonalnej(nieśmiałość,brak zwykłej chęci
                      > chodzenia do szkoły/na rzecz pozostania w przedszkolu.smile Skoro dziecko nie czu
                      > je się jeszcze pewne,to dlaczego je zmuszać skoro ma jeszcze wybór. wink

                      Brak pewnosci siebie nie powinien być żadną przeszkodą, no chyba że to jakaś chorobliwa niepewność paraliżujaca jakiekolwiek działanie.....

                      >A dlaczego bogatsi od nas Finowie czy Szwedzi posyłają dzieci od 7 lat,albo dlaczego Ni
                      > emcy wysyłają dzieci z drugiego półrocza od 7 a nie od 6 lat ? wink
                      a skąd ja mam to wiedzieć? wg mnie to zdecydowanie za późno.
                      • olga727 Re: 2008 - stracony rocznik? 09.03.13, 11:08
                        mama303 napisała:

                        > olga727 napisał(a):
                        >
                        > > Terapia logopedyczna,brak gotowości emocjonalnej(nieśmiałość,brak zwykłej
                        > chęci
                        > > chodzenia do szkoły/na rzecz pozostania w przedszkolu.smile Skoro dziecko n
                        > ie czu
                        > > je się jeszcze pewne,to dlaczego je zmuszać skoro ma jeszcze wybór. wink
                        >
                        > Brak pewnosci siebie nie powinien być żadną przeszkodą, no chyba że to jakaś ch
                        > orobliwa niepewność paraliżujaca jakiekolwiek działanie.....
                        >
                        To nie jest paraliżująca nieśmiałość,tylko taka,którą przeżywa dziecko rozpoczynające edukację w całkowicie nieznanym sobie środowisku.Mała przez ten semestr zrobiła kolosalny postęp,ale jeszcze ma sporo pracy przed sobą.wink Tak więc zostanie w zerówce,aby do szkoły pójść jako siedmiolatka.smile
                        • bramanka Re: 2008 - stracony rocznik? 09.03.13, 11:16
                          To nie jest paraliżująca nieśmiałość,tylko taka,którą przeżywa dziecko rozpoczynające edukację w całkowicie nieznanym sobie środowisku
                          wiele dzieci to przezywa, jest to normalna reakcja na zmianę. jest niewiele ludzi, ktorzy reagują inaczej. jest to uczucie do przezwyciężęnia, nad tym sie pracuje pod kierunkiem pozytywnie nastawionych rodziców, popierajacych zmainy. a w tym wypadku, eh, stracony przypadek...
                          a ile razy zmieniałas pracę? albo miejsce/kraj zamieszkania? to uczucie pozostaje. tylko uczysz sie z nim sobei radzic.
                          • olga727 Re: 2008 - stracony rocznik? 09.03.13, 17:02
                            bramanka napisała:



                            > wiele dzieci to przezywa, jest to normalna reakcja na zmianę. jest niewiele lud
                            > zi, ktorzy reagują inaczej. jest to uczucie do przezwyciężęnia, nad tym sie pra
                            > cuje pod kierunkiem pozytywnie nastawionych rodziców, popierajacych zmainy. a w
                            > tym wypadku, eh, stracony przypadek...
                            > a ile razy zmieniałas pracę? albo miejsce/kraj zamieszkania? to uczucie pozosta
                            > je. tylko uczysz sie z nim sobei radzic.

                            Widzisz,ja ją wspieram i dlatego nie będę jej "rzucać na głęboką wodę",czyli nie poślę jej do szkoły jako sześciolatka.wink
                            • joa66 Siedmiolatki 09.03.13, 17:31
                              W całej tej dyskusji (i podobnych) niesustająco i bardzo dziwi mnie ignorowanie potrzeb siedmiolatków. Wydaje się, że niewielu przeszkadzał brak przyzwoitych łazienek w szkole, obowiązkowe siedzenie w ławce przez 45 minut bez krótkiej przerwy na ruch, kolejki do stołowki, głupi podręcznik, nauka na zmiany. Jeżeli to dotyczy siedmiolatka to mało kogo to obchodzi, nie na tyle, żeby działać.

                              Czy nie warto po prostu walczyć o dobrą szkołę dla wszystkich i nie z MEN ale z dyrektorem NASZEJ szkoły?
                              • mum2004 Re: Siedmiolatki 09.03.13, 19:23
                                joa66 napisała:

                                > Czy nie warto po prostu walczyć o dobrą szkołę dla wszystkich i nie z MEN ale z
                                > dyrektorem NASZEJ szkoły?

                                Tylko co dyrektor ma zrobić skoro nagle jednego rocznika dostaje dwa razy więcej dzieci? Szkoły przecież nie rozbuduje? Na dodatek nie dostaje więcej pieniędzy. Uważam za karygodne spychanie fatalnie przygotowanej reformy i niedofinansowanej oświaty na dyrektorów! Nie oni przygotowali tą chorą reformę, w większości wcale jej nie popierają. Tak jak my łapią się za głowy na te wszystkie absurdy!
                                • joa66 Re: Siedmiolatki 09.03.13, 19:31
                                  Ale kumulacja dzieci w szkołach to wina ruchu "ratującego maluchy" i tego, że MEN ustąpiło.

                                  A zbyt duża liczebnośc klas to też efekt wydawania pozwoleń na budowę bez wymuszania na inwestorach przynajmniej częściowego pokrycia kosztów budowy infrastruktury.

                                  Ale nawet w tej chwili da się zapewne dużo zrobić, żeby poprawić jakośc zycia w szkole wszystkich dzieci.
                                  • mum2004 Re: Siedmiolatki 09.03.13, 20:09
                                    joa66 napisała:

                                    > Ale kumulacja dzieci w szkołach to wina ruchu "ratującego maluchy" i tego, że M
                                    > EN ustąpiło.

                                    Skoro tak - to tylko wskazuje na ogromną niekompetencję MENu, wręcz ignorancję. Stąd właśnie niezadowolenie i protesty. Bo ewidentnie jest to zrobione totalnie bez żadnego planu i pomyślunku.
                            • bramanka Re: 2008 - stracony rocznik? 09.03.13, 20:42
                              nie tyle wspierasz, tylko oszczedzasz wyzwań- a to osalbia. to jest wspieranie? nie, nie jest
                    • olena.s Re: 2008 - stracony rocznik? 08.03.13, 21:22
                      A dlacze
                      > go bogatsi od nas Finowie czy Szwedzi posyłają dzieci od 7 lat,albo dlaczego Ni
                      > emcy wysyłają dzieci z drugiego półrocza od 7 a nie od 6 lat ? wink
                      Idiotycznie postawiona kwestia.
                      Ogromna większość krajów 'zachodnich' zaczyna obowiązek szkolny wcześniej - w wieku sześciu, pięciu, a nawet 4 lat. Także bogatszych od nas, jak USA, Holandia, Francja, Wielka Brytania, Irlandia, Kanada, Australia....
                      • olga727 Re: 2008 - stracony rocznik? 09.03.13, 10:59
                        olena.s napisała
                        > Ogromna większość krajów 'zachodnich' zaczyna obowiązek szkolny wcześniej - w w
                        > ieku sześciu, pięciu, a nawet 4 lat. Także bogatszych od nas, jak USA, Holandia
                        > , Francja, Wielka Brytania, Irlandia, Kanada, Australia....

                        Zauważ,że UK,Irlandia,Kanada i Australia są praktycznie jedną kolonią i wszystkie tu wymienione są pod koroną angielską,a tym samym identyczny wiek posyłania dzieci do szkoły. wink A po za tym,to mnie nie interesuje w jakim wieku dziecko w Anglii idzie do szkoły,do czego jest mi potrzebna ta wiedza ? Z tego co wiem,to Anglicy też zaczynają żałować TEGO. wink
                        Ogromna większość nie oznacza,że wszyscy w Europie idą od 6 (czy też wcześniej ) do szkoły.tongue_out
                        • olena.s Re: 2008 - stracony rocznik? 09.03.13, 13:11
                          Jak cię nie obchodzi wiek obowiązku szkolnego w innych krajach, to po co przywołujesz taki przykład?
                          Ja ci zwyczajnie wyjaśniam, że wcześniejsze rozpoczęcie szkoły jest dominantą w rejonach świata, do jakich Polska chce doskoczyć. Późniejsze rozpoczęcie obowiązkowej nauki jest znacznie rzadsze. A więc nie możesz go używać jako argumentu za twoimi tezami.
                          • olga727 Re: 2008 - stracony rocznik? 09.03.13, 15:14
                            olena.s napisała:

                            > Jak cię nie obchodzi wiek obowiązku szkolnego w innych krajach, to po co przywo
                            > łujesz taki przykład?
                            > Ja ci zwyczajnie wyjaśniam, że wcześniejsze rozpoczęcie szkoły jest dominantą w
                            > rejonach świata, do jakich Polska chce doskoczyć. Późniejsze rozpoczęcie obowi
                            > ązkowej nauki jest znacznie rzadsze. A więc nie możesz go używać jako argumentu
                            > za twoimi tezami.

                            Czy to ja pierwsza wytoczyłam takie argumenty za reformą ? wink Nie tongue_out
                            • olena.s Re: 2008 - stracony rocznik? 09.03.13, 19:24
                              Albo uważasz, że liczba krajów, które wybrały wcześniejszą edukację jest istotna, albo nie. Nie możesz używać jednocześnie tego argumentu jako znaczącego i jako nieważnego. Bez sensu wychodzi.
                              I te emotikony faktycznie przyhamuj nieco.
                              • olga727 Re: 2008 - stracony rocznik? 09.03.13, 19:50
                                olena.s napisała:

                                > Albo uważasz, że liczba krajów, które wybrały wcześniejszą edukację jest istotn
                                > a, albo nie. Nie możesz używać jednocześnie tego argumentu jako znaczącego i ja
                                > ko nieważnego. Bez sensu wychodzi.
                                > I te emotikony faktycznie przyhamuj nieco.

                                Kolejne ministerki oświaty zastawiają się argumentami o wcześnie zaczynających edukację,dzieciach na zachodzie Europy i nie tylko Europy.Ale Polska,to nie zachód Europy,daleko nam do tego w większości przypadków.Pewnie gdzieś w Polsce sa przygotowane szkoły,ale to bardzo znikomy procent wink Nt emotikonów,to jest moja sprawa jakie wstawiam. wink
                                • olena.s Re: 2008 - stracony rocznik? 09.03.13, 20:49
                                  Jeżeli traktujesz swoje wypowiedzi wyłącznie jako ekspresję, to i owszem, twoja sprawa, jak ma ona wyglądać. Jeżeli zaś uważasz ją za komunikację z drugą stroną, to dość sensowne byłoby branie odbiorców pod uwagę.
                                  • olga727 Re: 2008 - stracony rocznik? 10.03.13, 07:45
                                    olena.s napisała:

                                    > Jeżeli traktujesz swoje wypowiedzi wyłącznie jako ekspresję, to i owszem, twoja
                                    > sprawa, jak ma ona wyglądać. Jeżeli zaś uważasz ją za komunikację z drugą stro
                                    > ną, to dość sensowne byłoby branie odbiorców pod uwagę.

                                    Robię jedno i drugie.smile
                                    • olena.s Re: 2008 - stracony rocznik? 10.03.13, 12:24
                                      Nie da się, podobnie jak we wczesniejszej kwesti. Albo-albo, moja droga.
                                      • olga727 Re: 2008 - stracony rocznik? 10.03.13, 13:29
                                        olena.s napisała:

                                        > Nie da się, podobnie jak we wczesniejszej kwesti. Albo-albo, moja droga.

                                        Da się smile
                                        • olena.s Re: 2008 - stracony rocznik? 10.03.13, 16:55
                                          Zapewniam cię, że nie. To jest klasyczna alternatywa.
                        • bramanka Re: 2008 - stracony rocznik? 09.03.13, 13:22
                          słucha, znów ten jezyczek gimnazjalistyki tongue_out
                          anglia zaczyna się zastanawiac-0 a nie załowac. poczytaj o temacie gdzis indziej niz na forach- bo ci cała wiedze o swiecie przyslonily. gdzis jakis elbanowski napisal tak, jak mu przetłumaczyli... żenujące!
                          a tam ida 5 latki!
                          Ogromna większość nie oznacza,że wszyscy w Europie idą od 6 (czy też wcześniej
                          > ) do szkoły.tongue_out

                          tak, nie idą wg moje wiedzy: finlandia, szwecja - choć wiekszosc dzieci juz jest w zerowce szkolnej (ale dzieci sie tam ucza, niezaleznie od wad wymowy, czytac wczesniej niz u nas!), polska, albania, mołdowia. do ktorego chcemy równac?
            • bramanka Re: 2008 - stracony rocznik? 08.03.13, 19:12
              matko swieta, oczywiscie, ze NORMALNY (czyt. przecietny) 6 latek jest gotowy na rozpoczecie nauki, normalnej nauki (co nei jest rownoznaczne z siedzeniem przez 45 min w lawce i inne kwiatki).
              natomist rodzice- nie....
              i nad tym by chyba trzeba pracowac (?)
    • kerri31 Re: 2008 - stracony rocznik? 08.03.13, 13:24
      Chrzanisz jak byś się śniegu najadła...
    • jakw Re: 2008 - stracony rocznik? 08.03.13, 18:30
      fakty.interia.pl/polska/news-sejm-przyjal-informacje-men-w-sprawie-szesciolatkow-w-szkola,nId,940819
      "w 2014 r. do szkół mają pójść wszystkie dzieci urodzone w 2008 r., czyli ok. 400 tys. sześciolatków. Do tej liczby należy dodać te siedmioletnie dzieci, które nie rozpoczną nauki od września 2013 r. Biorąc pod uwagę, że w ostatnich latach tylko ok. 20 proc. rodziców zdecydowało się posłać do pierwszych klas swoje dzieci oznacza to, że 1 września 2014 r. wspólnie naukę może rozpocząć nawet ok. 700 tys. uczniów.
      W ocenie MEN przesunięcie terminu wprowadzenia obniżenia wieku szkolnego o dwa lata nie wpłynie na liczbę uczniów, która będzie się uczyła w szkołach podstawowych. Nie zmieni się też liczba dzieci w pojedynczych klasach. "Liczba uczniów w szkołach podstawowych od września 2014 r. będzie wynosiła 2,58 mln i będzie mniejsza o 14 tys. od liczby uczniów w tych szkołach w roku szkolnym 2005/2006" - czytamy w informacji MEN.

      Resort szacuje, że jeśli w 2013 r. naukę w szkole rozpocznie ok. 116 tys. dzieci sześcioletnich (ok. 30 proc. rocznika), to w 2014 r. w pierwszych klasach będzie o 270 tys. uczniów więcej.

      "Dla tej liczby dzieci potrzebnych będzie około 15 tys. oddziałów przy założeniu, że średnia liczba uczniów w klasie pierwszej będzie równa 18 (czyli będzie taka, jak obecnie)" - informuje resort. Zwraca uwagę, że z danych z Systemu Informacji Oświatowej wynika, że z powodu niżu demograficznego w szkołach podstawowych w roku szkolnym 2011/2012 było ponad 23,5 tys. pomieszczeń dydaktycznych, w których nie uczyli się uczniowie. "Te pomieszczenia będą mogły być wykorzystane jako sale lekcyjne w momencie wprowadzenia obniżenia wieku szkolnego" - dodaje MEN."


      Jak rozumiem nie ma znaczenia czy uczniów klasy I uczy nauczycielka niemieckiego oraz to, że dodatkowe sale lekcyjne czy świetlicowe dla uczniów na Białołęce będą akurat w Otwocku. W końcu , jak mawiali klasycy, "sztuka jest sztuka" i średnia w SIO wyjdzie dobra...
      • bbkk Re: 2008 - stracony rocznik? 08.03.13, 18:41
        Akurat na Bialolece i w pozostalych szkolach warszawskich to sie niewiele zmieni. Bo juz od jakiegos czasu prawie wszystkie 6latki i tak sa w szkole, tylko ze czesciowo w klasie 1 a czesciowo w zerowce.
        A od kolejnego roku bedzie nawet luzniej.
        • jakw Re: 2008 - stracony rocznik? 08.03.13, 18:50
          Nie wszystkie dzielnice w Wwie wrzuciły 6-latki do szkół. Na Ochocie różnica będzie.
          I nie wydaje mi się, żeby na Białołęce od kolejnego roku było luźniej skoro wszystkie 6-latki od pewnego czasu są w szkole (w zerówce czy I klasie), a potem i tak wszystkie 6-latki nadal będą w szkole, tym razem w klasie I. Chyba że jest istotna różnica w liczebności roczników na Białołęce.
          • jakw Re: 2008 - stracony rocznik? 08.03.13, 18:57
            Acha, w kontekście warszawskich szkół te średnio 18 uczniów w klasie to wygląda jak żart...
          • bbkk Re: 2008 - stracony rocznik? 08.03.13, 19:14
            W tej chwili w szkole jest 7 rocznikow a potem bedzie ich 6.
            Owszem - w Warszawie klasy sa wieksze ale w szkolach wiejskich jest po kilkoro uczniow. I srednia robi sie jaka robi.
            • jakw Re: 2008 - stracony rocznik? 08.03.13, 20:52
              bbkk napisała:

              > W tej chwili w szkole jest 7 rocznikow a potem bedzie ich 6.
              Ale te 6 to będzie za jakieś 7 lat?
              • bbkk Re: 2008 - stracony rocznik? 08.03.13, 21:16
                W pełni tak, ale już za 2,5 roku ze szkół odchodzić będzie więcej niż 1 rocznik (zaczną odchodzić dzieci które zaczynały jako 6 lub 7latki)
    • bramanka zagranica- jak jest? 08.03.13, 22:58
      a tak
      forum.gazeta.pl/forum/w,567,142991961,,zagranica_ile_opieki_szkolnej_.html?v=2
      do poczytania.
      kiedy dzieci ida do szkoły. jak mają. w efekcie- nasz system nie wydaje sie byc restrykcyjny.
      do porówniania dla tych, co sądzą, że w polsce jest źle.
      po prostu posiadanie potomstwa wymaga poświeceń jakkolwiek rozumianego, finasowego czy czasowego.
      szczegołnie dla celofana- na poparacie moich tez. nie zwalajcie na państwo, na samorzady, na ustawy- wszedzie wychowanie dzieci to sprawa rodziców, za edukacje sa wspólodpowiedzialni.
      nie badzcie tacy roszczeniowi!
      • mr_cellophane Re: zagranica- jak jest? 09.03.13, 09:15
        bramanka napisała:
        > nie badzcie tacy roszczeniowi!

        Jeśli za roszczeniowość uważasz
        - żądania aby reforma była przygotowana w oparciu o rzeczywiste założenia budżetu,wskaźniki ekonomiczne i demograficzne (a nie założenia "nic nie zmieniamy nawet jak po drodze był kryzys")
        - żądania aby MEN przy tworzeniu reformy konsultował ja społecznie (nie tylko z LEWIATANEM, Business Center Club czy NZZ Solidarność ale z RODZICAMI) - gdyż przypomnę że min. Hall wychodziła ostentacyjnie z konferencji prasowej obrażona gdy na niej pojawiali się rodzice.
        - żądania aby wraz z nałożeniem OBOWIĄZKÓW zdefiniowano PRAWA i podział odpowiedzialności - do dziś samorządy nie wiedzą na jakiej podstawie prawnej mają wsiąść na bary ciężar finansowy reformy
        - żadania aby plan reformy był odzwierciedleniem realnych celów w czasie (dotychczas zamiast doszkalać nauczycieli - ustawowo równano ich uprawnienia i kwalifikacje(szybciej i za darmo), 3 krotnie skrócono czas akredytacji podręczników (w chaosie zapominając np. o szkolnictwie specjalnym pozbawiając ich nowych akredytowanych podręczników) i wiele innych partyzanckich bubli

        Oznacza to wtedy że mamy inne definicje roszczeniowości i nie znajdziemy nigdy wspólnego porozumienia.
        Jeśli jednak uważasz że w/w reforma jest bardzo dobrze przygotowana, ma realistyczne założenia i cele oparte o budżet, formę prawną i wykonawczą to ja wtedy żyjemy na innych planetach - i nie mamy o czym dyskutować.
        Bo abstrahując od problemów edukacyjnych w innych krajach, żaden powtarzam ŻADEN z nich nie przeprowadził reformy w taki sposób i w JEDEN ROK wpychając w szkoły przystosowane do przyjęcia mniej niż 400 tys I-szo klasistów - 800tys dzieci.
        ŻADEN - poza Mołdawią - bo tam podobna reforma przypominała naszą partyzantkę - i skończyła się katastrofalnym fiaskiem i wycofaniem się z reformy (spisując na straty cały rocznik małych obywateli)
        -
        • bramanka Re: zagranica- jak jest? 09.03.13, 09:24
          tak, celofanie, zyjemy w innych swiatach- i ja sie z tego bardzo ciesze.
          bij piane na forum, pisz o tych żądaniach big_grin, mam nadzieję, że spelniasz sie gdzies politycznie, to takiego talentu szkoda big_grin może nawet nazywasz sie elbanowski ?
          twoje roszczenia i żadania są bezpodstawne. nie chce mis ei linkowac i obalac, bo po co?
          pamietaj, niewiele ci sie należy, i masz prawo żadać, po spłodzeniu dziecka, staje sie twoja odpowiedzialnością. specjalnie podkreslam, bo zdaje sie, ze takie postwienei sprawy cie boli. jeżeli jesteś wychowawczo niewydolny, to aparat panstwowy ci pomaga. a jestes? nie (choc tutaj mam powazne watpliwosci) wiec zamiast bic piane zajmij sie latorosla.

          • mr_cellophane Re: zagranica- jak jest? 09.03.13, 09:55
            Widzę że znów zaczęłaś zasłaniać brak merytorycznych argumentów wycieczkami "osobistymi" zarzucaniem innym ich "niewydolnosci" - a potem się dziwisz że każdy wątek z twoim udziałem kończy się jak to sama ładnie nazwałaś "jatkowato"

            Przypomnę Ci jednak twoje własne słowa
            bramanka napisała:
            > moja racja to moja racja- i dotyczy moich dzieci. kazdy robi jak chce

            I pozwolisz że także w tym wątku nie będę komentował Twoich wypowiedzi o płodzeniu gdyż i tak Ty wiesz najlepiej i Ty wszystko swoim życiu przewidziałaś przy okazji zaniżając poziom dyskusji o edukacji to poziomu na który zwyczajnie szkoda mi czasu.
        • mama303 Re: zagranica- jak jest? 09.03.13, 09:46
          mr_cellophane napisał:

          > - żądania aby MEN przy tworzeniu reformy konsultował ja społecznie (nie
          > tylko z LEWIATANEM, Business Center Club czy NZZ Solidarność ale z RODZICAMI)

          Czytając na tym forum wypowiedzi niektórych panikujacych rodziców o zabieraniu dzieciństwa i o braku gotowości ich maluchów do czegos nie do końca okreslonego /ale napewno straszszsznego!!!!/......dochodze do wniosków że może MEN ma rację.
          • bramanka Re: zagranica- jak jest? 09.03.13, 09:52
            alez oczywiście- bierze sie to z niewiedzy rodziców/ich nieweilkich kompetencji pedagogiocznych, naszej narodeowej cechy pt kontestowane każdej zmiany , ogólnie tego, że górują emocje, i to złe emocje nad rozsądkiem.
            • jakw Re: zagranica- jak jest? 09.03.13, 10:03
              bramanka napisała:

              > alez oczywiście- bierze sie to z niewiedzy rodziców/ich nieweilkich kompetencji
              > pedagogiocznych, naszej narodeowej cechy pt kontestowane każdej zmiany
              > , ogólnie tego, że górują emocje, i to złe emocje nad rozsądkiem.
              Bo wprowadzać zmiany też trzeba umieć. A wprowadzenie tej zmiany było źle przygotowane od samego początku.
              • bramanka Re: zagranica- jak jest? 09.03.13, 10:09
                pisałam wielokrotnie, ze reforma jest żle przygotowana.
                była lepiej- ale rzad, niech go trzasnie, nie oparł sie roszczeniowej postawie oszołomow elbanowskich.
                tak naprawde, za ok 4 lata nikt nie bedzie pamietał o tych jatkach o 6 latkac w szkole- beda faktem i beda sie dobrze mialy. i o nich tylko chodzi.
                ale: każda, dokładnie każda zmiana jest kontestowana niestety, mysle, ze ma to cos wspolnego z mentalnością przekazywana przez rdziców i negatywizmem, ktory jest czescia naszej narodowości.
                • jakw Re: zagranica- jak jest? 09.03.13, 10:29
                  bramanka napisała:


                  > była lepiej- ale rzad, niech go trzasnie, nie oparł sie roszczeniowej postawie
                  > oszołomow elbanowskich.
                  Nie, Elbanowscy po prostu skanalizowali ten ruch oporu. Gdyby poparcie dla reformy było duże, a bruździli tylko "oszołomy" , to jako 6-latki do I klasy nie szłoby 20% czy 30% rocznika a znacznie więcej. I nie byłoby paniki w 2011 , że cała sprawa może odbić sie na wyniku wyborczym.

                  > tak naprawde, za ok 4 lata nikt nie bedzie pamietał o tych jatkach o 6 latkac w
                  > szkole- beda faktem i beda sie dobrze mialy. i o nich tylko chodzi.
                  Chyba że jeszcze 3 razy przesuną. A jeśli nie przesuną to za 7 lat pojawi się problem pt. "skumulowany rocznik idzie do gimnazjum", a za 10 - "skumulowany rocznik idzie do szkoły ponadgimnazjalnej" itd. I pewnie będzie to problem nawet większy niż z tymi I klasami sp. Dla zobrazowania skali problemu dodam, że w niżowym roczniku mojej starszej córki w gimnazjum rejonowym jest 6 klas po 30-32 osoby. To ile wtedy będzie klas w roczniku? 10? A może 8 po 40 osób?
                  A na koniec skumulowany rocznik zacznie iść na studia czy/i wchodzić na rynek pracy. I wtedy się okaże, że poszkodowane jest nie tylko ten rocznik uczniów, ale i parę następnych, a może i poprzedni.
                  • bramanka Re: zagranica- jak jest? 09.03.13, 11:04
                    oczywiscie, zdaje sobie sprawe, ze skanalizowali ruch oporu, a raczej psioczenie rodziców. podajac mnostwo nieprawdziwych przykladów, podkreslajac same wady- wspaniele sie sprawdzaja w swoim czarnym piar. byc moze bez nich wszystko by juz dawno przeszło, i byłoby o wiele lepiej.

                    skumulowany rocznik idzie do szkoły ponadgimnazjalnej"
                    kaie stwioerdzenie swiadczy o tym, ze nei masz zielonego pojecia o aktualnej sytuacji- podwojny rocznik bez problemu sie zmiesci w szkolach pogimnazjalnych, prawie wszyscy dostana sie tam, gdzie chca, i jak sie nic nie zmieni- t oczywiscie za darmo, iestety uncertain
                    jezeli chodzi o wchodzenie na rynek pracy- dadzą rade, bo jezeli gospodarka sie nie skurczy uncertain miejsc pracy bedzie wiecej niz osob gotowych pracowac.

                    Dla zobrazowania skali problemu dodam, że w niżowym roczniku mojej starszej córki w gimnazjum rejonowym jest 6 klas po 30-32 osoby.
                    a ktory rocznik córka? wielekie miasto ,czy gmina?
                    1. wielkie miasto - cóż, giomnazjów jest wiele, mogłas wysłac do innego- o niższym poziomie (mniej klas, klasy mniejsze- i tak jest korzyść edukacyjna), lub jeśli jedna z "sypialni"- mogłas wysłać do nierejonowego, ktore ma wolne miejsca (takie szkoły czesto mają niskie progi przyjęć, nie trzeba być orłem- choć w ogóle edukacji dzieci należy pilnować). dlaczego tego nie zrobiłas? cóż, zrobią rodzice dzieci z górki statystycznej. będa musieli się zdobyc na ten wysiłek i pomyslec o czymś więcej niż celofanowe "należy mi się i żadam".
                    2. gmina- jedyny problem jest w takich gminach, ktore sa sypialniami duzych miast- tam moze byc trudno- w innych sa wolne moce przerobowe. jak nie- cóż, znów rodzic musi, jeżeli chce lepiej, wząc sprawe w swoje rece i dowozic dziecko np do miasta czy innej gminy- czyli dzialac proaktywnie i zainwestowac z edukacje dziecka- czas lub pieniadza.
                    i to sa pozytywy, jak dla mnie.
                    pomyslec, zainwestowac, zainteresowac sie.
                    jak nie- produzkt minimalny, podstwaowy, dostepny dla każdego.
                    • jakw Re: zagranica- jak jest? 09.03.13, 12:36
                      > , podkreslajac same wady
                      To najwyraźniej wad w tej reformie jest wystarczająco dużo, zalet za mało, a MEN jest instytucją zbyt mało wiarygodną.

                      > podwojny rocznik bez problemu sie zmiesci w szkolach pogimnazjalnych, prawie wszyscy >dostana sie tam, gdzie chca
                      Jeśli w szkołach ponadgimnazjalnych zwiększą odpowiednio liczbę klas. A liczbę klas mogą zwiększyć jeśli mają zasoby lokalowo-kadrowe. Więc równie dobrze może się to skończyć tym, że będzie więcej miejsc w szkołach do których dzisiaj chce iść stosunkowo niewiele osób.

                      >. wielkie miasto - cóż, giomnazjów jest wiele, mogłas wysłac do innego- o niższym poziomie >cryingmniej klas, klasy mniejsze- i tak jest korzyść edukacyjna),
                      To chyba ty jesteś mało zorientowana w sytuacji. Jakoś większość publicznych gimnzajów z tzw. "rejonowych" w moim mieście stołecznym miały po co najmniej 6 klas w roczniku x 30 - niezależnie od poziomu gimnazjum. Te 6 klas po 30 osób było zarówno w top-gimnazjum na Twardej jak i naszym gimnazjum rejonowym. 7-8 klas w roczniku też nie było żadnym ewenementem. Jeśli do danego gimnazjum zgłosi się mniej dzieci to najwyżej ubywała jedna klasa - np. 7 klas zamiast 8. Gorzej, bywają gimnazja , gdzie jest po 12 klas w roczniku. Bo to nie jest kwestia żadnego progu czy chęci przyszłych gimnazjalistów tylko tego co zadekretują radni i ile klas zdołają upchać w budynku. A dla dziecka ze średnią powyżej 5 i niezłym wynikiem sprawdzianu 6-klasisty nie znalezliśmy odpowiadającego nam gimnazjum publicznego. Więc teraz płacę podatki na to , żeby ministerstwo mogło radośnie zachęcać mamy 2-latków do wysyłania ich do przedszkoli (co gdzieniegdzie brzmi jak kpina, skoro nie ma miejsca dla 3-latków), a "dziecię" kończy gimnazjum prywatne. Bo tam przynajmniej ma 2 języki w odpowiednich ilościach w podziale na grupy . Oraz 2 max 24-osobowe klasy w roczniku. I zero patologii.
                      I to dotyczy rocznika podobno niżowego, więc ja nie dziwię się, że rodzice mają obawę co do kumulowania roczników, choćby nawet były to roczniki równie niżowe i nie było tych roczników 2 tylko choćby 1,7 rocznika. Bo model finansowania naszej edukacji publicznej dąży do optymalizacji kosztów, a nie do optymalizacji warunków nauczania.
                      • bramanka Re: zagranica- jak jest? 09.03.13, 12:46
                        ok, nie znam sytuacji warszawskiej, nie wiem ile klas.
                        chyba standardem jest, ze ok 5-6 w rodczniku w miastach- prawda? gimnazjum to krotka szkola, inaczej zasoby lokalowe by sie marnowaly. zasobami kardowymi sie nie przejmuję- mnostwo jest nauczycieli, z doswiadczeniem, i przyjmą prace na rok czy 2. lub ci szkolni przyjma nadgodziny- bo im sie oplaca (i boja sie o prace, co mnie cieszy).
                        cały czas jestem ciekawa, zeby sobie w rocznik spojrzec statystyczny- corka jaki rocznik?
                        placisz tylko czesc oplaty za dziecko w szkole prywatnej- opata bazowa na kazdego ucznia jest taka sama, niezależnie od tego, czy spelnai edukacje w szkole prywatnej czy samorzadowej. czyli korzystasz z podatków- tylko ci wersja minimum nie odpowiada, wiec wybralas full wypas za doplata smile
                        uważam, że edukacja powinna byc wypadkową jakośći i kosztów- nie wyobrażam sobie, jako płacący podatki, żeby można pomijac kosztotwórczość- a pomijając wszystko inne szkoły cały czas są, mimo wprowadzonych cięć, fatalnie zarządzane ze strony finansowej, i kasa ubieka każdą szparą na głupoty- tym samym nie ma na rzeczy wazniejsze.
                        • jakw Re: zagranica- jak jest? 09.03.13, 14:10
                          bramanka napisała:
                          > uważam, że edukacja powinna byc wypadkową jakośći i kosztów- nie wyobrażam sobi
                          > e, jako płacący podatki, żeby można pomijac kosztotwórczość- a pomijając wszyst
                          > ko inne szkoły cały czas są, mimo wprowadzonych cięć, fatalnie zarządzane ze st
                          > rony finansowej, i kasa ubieka każdą szparą na głupoty- tym samym nie ma na rze
                          > czy wazniejsze.
                          Ale ja nie twierdzę , że należy pomijać koszty. Natomiast u nas koszty wydają się jedynym kryterium. Przy czym w Wwie mnóstwo kasy idzie na pierdułki typu różowe krowy nad Wisłą. Bo tak jest "ładnie i europejsko". Za to na nie starcza choćby na podział klas na grupy na języku obcym.
                      • bramanka Re: zagranica- jak jest? 09.03.13, 12:56
                        ok, sprawdziłam- w krakowie to tez standard, jeżeli chodzi o ilośc klas. i chyba nie ma w tym nic dziwnego, skoro szkoła ma mozliwości lokalowe i kadrowe? skadnalem dl amnei jest mnożenie klas i organizacja pracy na zmiany od 7 do 19- ale w krakowie robi to kilka zalednie "najlepszejszych" gimnazjów- wiec nei ma przymusu wysylania tam dzieci- wrecz przeciwnie.
                        klasy sa zdecydowanei za duże- wg mnie nie powinno byc klas mniejszych niz 20 osób- ani wiekszych niz 24-25.
                        • jakw Re: zagranica- jak jest? 09.03.13, 14:34
                          Co do liczebności klas -zdaje się, że szanowni radni w mojej dzielnicy zadekretowali, że w tym roku klasy I w podstawówce mają być co najmniej 26-osobowe.
                          A rocznik mojej starszej córki jest tak na oko z rocznika GUS-u podobnie liczny jak te roczniki "kumulowane". Teraz w roczniku w gimnazjum rejonowym jest 180-190 uczniów. Razy 1,7 to wyjdzie trochę niepokojąca liczba. A znając radnych z mojej szanownej dzielnicy to jestem skłonna przypuszczać, że raczej będą skłonni upychać młodzież do maksymalnej liczby rubryczek w dzienniku. Przy czym niestety wiek gimnazjalny to chyba największe nasilenie głupawych zachowań uczniów. Ten skumulowany rocznik w gimnazjum to naprawdę może być problem - zwłaszcza w gimnazjach typu moloch w większych miastach.
                          • bramanka Re: zagranica- jak jest? 09.03.13, 20:40
                            hmm, problem? może masz rację- bo ja w ogole uważam, że duże klasy to pomyłka. ale, dla piewców zachwytów nad komunizmem- w czasie komuny byłam w 33 osobowej klasie w podstwowce, i 38 osobowej klasie w liceum. żyjemy. dobrze zyjemy- tak na pociechę.

                            ale dlaczego piszesz o swoje dzielnicy? może w innych, typu śródmieście/centrum jest lepiej? u nas definitywnie tak- takie gimnazja/podstwówki nie mają swoich rejonów- tzn mają, ale w sumie nie ma tam dzieci lub jest bardzo mało. sama posyłam do takiej podstwaówki i mam nadzieję, że młody pójdzie do takiego gimnazjum. dojazd 30-35 minut nie wydaje mi się ceną, ktorej nie można zapłacic za dobra szkołe.
                            u nas policzyłam- dzieci oczywiscie bedzie wicej niż w roczniku poprzednim i nastepnym, ale i tak mniej niz np w 2005. my damy rade smile
                            • mum2004 Re: zagranica- jak jest? 09.03.13, 20:57
                              bramanka napisała:

                              > hmm, problem? może masz rację- bo ja w ogole uważam, że duże klasy to pomyłka.
                              > ale, dla piewców zachwytów nad komunizmem- w czasie komuny byłam w 33 osobowej
                              > klasie w podstwowce, i 38 osobowej klasie w liceum. żyjemy. dobrze zyjemy- tak
                              > na pociechę.
                              >
                              > ale dlaczego piszesz o swoje dzielnicy? może w innych, typu śródmieście/centrum
                              > jest lepiej?

                              Piszę o szkole rejonowej - bo uważam że dowożenie do innych dzielnic jest bez sensu. Świetlica jest tylko do 3 klasy - potem dzieci wracają do domów same. Wolę żeby ta odległość nie była duża. Poza tym dobrze jak dziecko ma blisko do koleżanek, spotykają się po lekcjach, pożyczają sobie zeszyty itp. Dodatkowe pół godziny dojazdów w jedną stronę - czyli godzina dziennie to absurdalna strata wolnego czasu, którego dzieci i tak mają mało.
                              • bramanka Re: zagranica- jak jest? 09.03.13, 21:07
                                ale to do JAKW było, o gimnazjum.
                                o podstawowce- moge ci tylko napisać- nie popadajmy w paranoje.
                                nikt ci nie może zagwarantowac, ze podstwówka, ktora ci odpowiada bedzie pod twoim nosem (poziom, profil - nas interesowaly klasy sportowe0) moja rejonowa podstawówka- to 20 minut na nogach. wiec roznica jest niewielka. dzieci u nas na osiedlu nie chodżą do rejonowki, praktycznie wszystkei są rozwozone po róznych szkołach.
                                a młody do szkoły chodzi z kolegą z osiedla obok smile
                                i jedni uwazaja tak, inni inaczej- dla mnie wspomiane aspekty były wazniejsze. w sumie jest to róznica kilkunastu minut spedzonych z rodzicami w korkach- zawsze nam sie wtedy najlepiej gada smile
                                • mum2004 Re: zagranica- jak jest? 09.03.13, 21:18
                                  Po wejściu w życie "reformy" to już 9 latki będą musiały same dojeżdżać - więc odległość ma ogromne znaczenie. Nie mam "szofera" który będzie odbierał dzieci o przeróżnych godzinach. Zresztą nie mam mniej zatłoczonej szkoły w promieniu dojazdu <40 min w jedną stronę.

                                  Więc nie wiem kto popada w paranoje.
                                  • bramanka Re: zagranica- jak jest? 09.03.13, 21:29
                                    dlaczego 9 latki? nie rozumiem.
                                    wielu rodziców dowozi dzieci do szkół.
                                    może powinas w odwrotna strone szukac?
                                    i jeszcze raz- to było o gimnazjalistach. oni poruszaja sie komunikacja miejscka.
                                    PS nie masz szofeka to sama pojedz. albo kup 9 latkowi bilet miesieczny.
                                    • mum2004 Re: zagranica- jak jest? 09.03.13, 22:49
                                      bramanka napisała:

                                      > dlaczego 9 latki? nie rozumiem.

                                      Poniewaz swietlica obejmuje dzieci z klas 1-3

                                      > wielu rodziców dowozi dzieci do szkół.
                                      > może powinas w odwrotna strone szukac?
                                      Jesli pisze w promieniu - znaczy we wszystkie strony

                                      > i jeszcze raz- to było o gimnazjalistach. oni poruszaja sie komunikacja miejsck
                                      > a.
                                      > PS nie masz szofeka to sama pojedz. albo kup 9 latkowi bilet miesieczny.

                                      Wolalabym aby 9 latek nie jezdzil sam po calym miescie.

                                      I koncze temat - bo za bardzo odbiega od watku dot. podwójnego rocznika
                                      • bramanka Re: zagranica- jak jest? 09.03.13, 23:21
                                        dodam, jeżeli nie masz nic przeciwko temu, że świetlica może dotyczyc różnych roczników- zależy od rodziców i ch siły przebicia. w szkoe moich dzieci sa dwie 0-3, 3-4. a dzieci starsze mają klubik- nic wspaniałego- otwarta klasa na parterze, czasem, choć nie zawsze (???) nie wiem, od czego zależy, z nauczycielem, czasem bez. grają w gry przyniesione ze świetlicy, rysuja, czesto gadają, a najczesciej odrabiają zadanie. moj mlody uwielbia tam być, po prostu sie najczesciej socjalizuje.
                                        u dzieci moich znajomych w szkole- taka swietlica jest "obsadzona" dyżurami rodzicielskimi. oczywiscie sa to rodzice wolontariusze- i sprawdza sie wspaniale. fajne rzeczy tam robią, sama pomagałam kolezance zorganizowac filcowanie w jej slocie.
                                        można tez naciskac na szkołę, żeby w tym czasie zorganozowała kólka zainteresowań, zajęcia wyrównawcze, czy sks-y. u nas tak sie to odbywa- wiekszosc czasu po lekcjach, do przyjazdu rodziców, jest zagospodarowana.
                                        nie deeeeemooonizuuujmy, konstruktywnie proszę.
                                        • mum2004 Re: zagranica- jak jest? 09.03.13, 23:38
                                          bramanka napisała:

                                          > dodam, jeżeli nie masz nic przeciwko temu, że świetlica może dotyczyc różnych r
                                          > oczników- zależy od rodziców i ch siły przebicia. w szkoe moich dzieci s
                                          > a dwie 0-3, 3-4. a dzieci starsze mają klubik- nic wspaniałego- otwarta klasa n
                                          > a parterze, czasem, choć nie zawsze (???) nie wiem, od czego zależy, z nauczyci
                                          > elem, czasem bez. grają w gry przyniesione ze świetlicy, rysuja, czesto gadają,
                                          > a najczesciej odrabiają zadanie. moj mlody uwielbia tam być, po prostu sie naj
                                          > czesciej socjalizuje.
                                          > u dzieci moich znajomych w szkole- taka swietlica jest "obsadzona" dyżurami rod
                                          > zicielskimi. oczywiscie sa to rodzice wolontariusze- i sprawdza sie wspaniale.
                                          > fajne rzeczy tam robią, sama pomagałam kolezance zorganizowac filcowanie w jej
                                          > slocie.
                                          > można tez naciskac na szkołę, żeby w tym czasie zorganozowała kólka zainteresow
                                          > ań, zajęcia wyrównawcze, czy sks-y. u nas tak sie to odbywa- wiekszosc czasu po
                                          > lekcjach, do przyjazdu rodziców, jest zagospodarowana.
                                          > nie deeeeemooonizuuujmy, konstruktywnie proszę.

                                          Bramanka- to ty chyba w innym swiecie zyjesz, wiec przyjmij ze sa tez inne i system MUSI to ujac. U nas klas pierwszych jest 7, sale swietlicowe 3, na kazda przypada ok 6 klas od 1 do 3 (ok. 150 osob). Rodzice pracuja - na wolontariat w swietlicy brakuje czasu i sal. Wiec nie zartuj, bo takie sa REALIA.
                                          • bramanka Re: zagranica- jak jest? 09.03.13, 23:50
                                            matko, nie zartuję.
                                            nie wszystkie dzieic chodza do świetlicy. nie wszystkei klasy maja na raz wolne.
                                            tak, wiem- na pewno sie nie da sad
                                            otworzenie klasy. w godzinach popoludniowych. to na pewno niemożliwesad
                                            tak, wiem - wszystcy rodzice pracują, jak jeden mąż, i wszyscy w tych samych godzinach.
                                            co za niemoc.
                                            wspołczuję realiów. moje są inne, bo się postarałam.
                                            • mr_cellophane Re: zagranica- jak jest? 10.03.13, 08:30
                                              Pisałem że nie będę więcej tego komentował ale to było silniejsze - tak mnie to rozbawiło smile - obiecuje jednak że to ostatni raz smile

                                              bramanka napisała:
                                              > wspołczuję realiów. moje są inne, bo się postarałam.

                                              Perfekcyjna pani domu (z perfekcyjnymi dziećmi, perfekcyjną szkoła którą sama dostosowała, perfekcyjną dyrekcją którą sama wybrała, perfekcyjną ortografią i perfekcyjnie zaplanowanym życiem i śmiercią).
                                              Problem w tym że swoje kompleksy musi leczyć na tym forum wylewając na innych pomyje i wytykając im jacy to nie są perfekcyjni....
                                              • bramanka Re: zagranica- jak jest? 10.03.13, 10:31
                                                alez feel free i komentuj big_grin
                                                widzę, że ci lepiej od tych komentarzy.
                                                wszystko sie zgadza- poza panią domu, niestety.
                                                a plany zmieniam, jak coś szwankuje. realia sa jakie chcesz. pod warunkiem że nie tylo rościsz i żądasz- skopoiowałam sobei twoj post w wytłuszczonym żądamy jako typowy przyklad populizmu i skrajnej roszczeniowości- przyda mi się.
                                                jeszcze raz- komentuj sobie do woli
                                              • olga727 Re: zagranica- jak jest? 10.03.13, 13:28
                                                mr_cellophane napisał:


                                                > bramanka napisała:
                                                > > wspołczuję realiów. moje są inne, bo się postarałam.
                                                >
                                                > Perfekcyjna pani domu (z perfekcyjnymi dziećmi, perfekcyjną szkoła którą sama d
                                                > ostosowała, perfekcyjną dyrekcją którą sama wybrała, perfekcyjną ortografią i p
                                                > erfekcyjnie zaplanowanym życiem i śmiercią).
                                                > Problem w tym że swoje kompleksy musi leczyć na tym forum wylewając na innych p
                                                > omyje i wytykając im jacy to nie są perfekcyjni....

                                                Dobre big_grin
          • jakw Re: zagranica- jak jest? 09.03.13, 10:13
            smama303 napisała:
            >
            > Czytając na tym forum wypowiedzi niektórych panikujacych rodziców o zabieraniu
            > dzieciństwa i o braku gotowości ich maluchów do czegos nie do końca okreslonego
            Określonego przez stan pobliskiej szkoły i własne wspomnienia z dzieciństwa...
            • bramanka Re: zagranica- jak jest? 09.03.13, 10:16
              słuchaj-0 wlasnie o te wspomnienai z dziecinstwa chodzi- szkola juz inaczej wyglada, wiesz?
              a zreszta panuje tu duza niekonsekwencja- niektorzy zycza sobie wlasnie, zeby dzieci szły do szkoly jak z ich dzeicistwa, z programem encykopedycznym, ktory sprawil, ze nasza nauka jest w lesie.
              • jakw Re: zagranica- jak jest? 09.03.13, 10:46
                bramanka napisała:

                > słuchaj-0 wlasnie o te wspomnienai z dziecinstwa chodzi- szkola juz inaczej wyg
                > lada, wiesz?
                Taa, w porównaniu z czasami gdy do podstawówki chodziła starsza córka: nawet I klasę 6-latków zrobiono w podziemiach. I postawili placyk zabaw, ale nie wiem czy kiedykolwiek na tym placyku widziałam dzieci z klas młodszych (te z klasy mniej więcej VI czy gimnazjum to nawet tam były - ale samopas). Za to ciągle ta sama dyrekcja, raczej trudna we współpracy. I nadal na 3-cim piętrze mieści się prywatne gimnazjum , za to w przypadku pojawienia się większej ilości klas I jest praca na zmiany (bo nie ma sal). Acha, i jeszcze , w porównaniu z czasami sprzed kilku lat, szanowni radni stwierdzili, że nie będą finansować klas mniejszych niż 26 osób.

                > a zreszta panuje tu duza niekonsekwencja- niektorzy zycza sobie wlasnie, zeby d
                > zieci szły do szkoly jak z ich dzeicistwa, z programem encykopedycznym, ktory s
                > prawil, ze nasza nauka jest w lesie.
                Obecny nieencyklopedyczny program wcale nie zapewnia , że nasza nauka z tego lasu wyjdzie. Bo nauka to może wyjdzie z lasu jak nasi naukowcy będą mieli dla kogo i za co robić badania naukowe.
                • bramanka Re: zagranica- jak jest? 09.03.13, 11:13
                  jeżeli szkoła jest słaba- niech posyłają do innej.
                  klasa w podzeimiach- rozumiem, ze rodzice sie zdecydowali i wiedzieli, ze tak bedzie to wygladac, prawda? i mimo to wyslali- widac im to nie przedszkadza.
                  dzieci nie wychodza na plac zabaw (dla mnei te place zabaw to mega sciema- wychodzenie z dziecmi biore na siebie, w szkole ma byc porzadny wf duzej sali- u nas tak jest)? a co rodzice na to? piszesz o korei polnocej- czyli poziom zaangazowania rodzicow w edukacje jest taki sam jak tam, choc moze byc inny. co zrobili rodzice? zaloze sie, ze na forum napisali. moze to te celofan z żadaniami- łatwiej anonimowo na forum, niż twarz w twarz z dyrektorem... tchórze!
                  wybór dyrekcji też jest możliwy do okiełzania- sami lobbowalismy za innym dyrektorem, nasz głos rako RR tez sie liczył, związki zawodowe tez przekabaciliśmy- da się. inna sprawa, że nam to na dobre nie wyszło, jeżeli chodzi o wybór, ale tak bywa w demokracji.... uncertain
                  piszezsz cały czas o sytuacjach, w ktorych wszyscy oczekuja, żądają, roszczą- a nic nei robią. ich zaangażowanie w edukacje dzieci, w system jest zerowe. piszesz o wielkim braku jakiejkolwiek aktywności rodziców. bo kontestować, podpisywać petycje łatwiej niż działać. dlatego elbanowscy (tfu, tfu) trwfili ze swoim oszołomswtem na podatny grunt. daleko nam od korei pół jezeli chodzi o prawa- ale jeżeli chodzi o potulnośc i brak zaangażowania- to jestesmy blisko. tylko oni ze strachu- a my z lenistwa.
                  • jakw Re: zagranica- jak jest? 09.03.13, 11:50
                    bramanka napisała:

                    > jeżeli szkoła jest słaba- niech posyłają do innej.
                    Szkoły w okolicy aż tak dużo lepsze nie są.

                    > dzieci nie wychodza na plac zabaw (dla mnei te place zabaw to mega sciema- wych
                    > odzenie z dziecmi biore na siebie, w szkole ma byc porzadny wf duzej sali- u na
                    > s tak jest)?
                    Dla mnie też jest to ściema skoro nie wychodzą. Ale właśnie te place sa przedstawiane jako jeden z przykładów dostosowania szkół dla młodszych dzieci. I jednak moim zdaniem powinny być. Pamiętam jak moja starsza córka, chodząca do tej szkoły parę lat temu, przez całą zimę nie była w dni powszednia za dnia na dworze. Do 16.30 siedziała w świetlicy - i nie wychodzili, bo nie bardzo było dokąd wyjść - tak twierdziły panie ze świetlicy, ale zdaje się, że nadal nie wychodzą.

                    > łatwiej anonimowo na forum, niż twarz w twarz z dyrektorem... tchórze!
                    Celofan nie pisze chyba o żadnej konkretnej dyrekcji? Raczej ma wątki do ministerstwa.A stanąć twarzą w twarz z panią minister to pewnie nie uda się ani mi, ani celofanowi, ani tobie. Za to ty rzucasz niezbyt miłe słowa przez internet. Może spotkasz się z kimś w realu i powiesz mu prosto w oczy o tym płodzeniu dzieci i roszczeniowości?

                    Btw swojego czasu MEN miało (może i jeszcze mam) stronę, na której zachęcało do zadawania pytań w związku z reformą. Na żadnego mojego maila nie raczyli nawet odpowiedzieć, nie znalazłam też na nie odpowiedzi w żadnych FAQ-ach. Moje pytania były jak najbardziej grzeczne - chodziło o doinformowanie się. Zostałam olana jak zapewne tysiące innych ludzi.

                    > wybór dyrekcji też jest możliwy do okiełzania - sami lobbowalismy za innym dyrektorem
                    Jakbym nie miała doświadczeń ze szkołą starszej córki to może bym ci uwierzyła...Bo i dyrekcję w końcu usiłowaliśmy też zmienić. I wybacz, po tych doświadczeniach ja już nie mam ochoty angażować się w życie szkoły. To strata , a na dokładkę nic się nie zmieni.


                    > daleko nam od korei pół jezeli chodzi o prawa- a
                    > le jeżeli chodzi o potulnośc i brak zaangażowania- to jestesmy blisko. tylko on
                    > i ze strachu- a my z lenistwa.
                    Albo z przekonania, że to nic nie da. Bo na papierze to masz mnóstwo praw, a w realu to się okazuje, że są równi i równiejsi.
                    • bramanka Re: zagranica- jak jest? 09.03.13, 12:33
                      ach, czyli z twojej odpowiedzi wynika: próbowałam, ale sie nie da. da sie- trzeba próbowac jeszcze raz. na tym polega efektywnośc dziłania. a nie siedzenie z załozonymi rekami. i pisanie negatywnych komentarzy do wszystkieo i wszystkich

                      w oczy moge powiedziec wszystko- i o plodzeniu dzieci przez celofano- podobnych i ich roszczeniowości. z chcią. uwielbiam to: ja sobie spodziłem, wy mi dajcie na telaetzu, ja sobie wybiore co mi odpowiada. nie, to nie szwedzki stół, i aparat przymusu isteniej w każdym kraju- od us po chiny.
                      gimnazjum w okolicy nie było ok? a młodziez w tramwaj nie może wsiąśc? \w autobus? coś za coś- za darmo i bez problemu tylko produkt podstwowy. czyli gimnazjum - moloch w twoim przypadku. ale to wybór a nie koniecznośc
                      spotkac sie z minister da- nie wiem, czy to cos da, takie sa realia spotkan z pracownikai rzadu wink i dzialalam politycznie, i pracowalam w ministrestwie (nie edukacji wink) - po prostu nalezy lobbowac, zyc dobrzez odpowiednimi radnymi dzielnicowymi, miejsckimi, piolitykami, ktorzy by chcieli nas reprezentowac- to jest droga. i działa. i to nie sa rowni i rowniejsi- to silni i silniejsi- a nad siła trzeba pracowac.
                      zadaj pytanie- to taki piar- oczywiscie- jak zapewne wiesz, firmy to podobnie traktują. ale niedobrze, że nie działasad
                      Bo na papierze to masz mnóstwo praw, a w realu to się okazuje, że są równi i równiejsi.
                      acha, wiec myslisz, ze prawa masz tylko na papierze? wiec i przywileje masz tylko na papierze... tak to działa.
                      ludzie, przestancie chciec i żadać, interpretowac konstytucje tylko w wymierze praw przyslugujacych i przywilejów (NB KAZDY prawnik ze smiechem obali wasza prymitywna interpretacje).
                      dajcie cos z siebie. ze raz sie nie udalo- to nie znaczy, że sie znów nie uda (proponuje sobie firme zalozyc i zobaczyc wink), to ze jest zle, nie znaczy, ze nie mozna tego konstruktywnie zmienić
                      • jakw Re: zagranica- jak jest? 09.03.13, 14:02
                        > gimnazjum w okolicy nie było ok? a młodziez w tramwaj nie może wsiąśc? \w autobus? coś >za coś- za darmo i bez problemu tylko produkt podstwowy. czyli gimnazjum - moloch w >twoim przypadku. ale to wybór a nie koniecznośc
                        Nadal nic nie rozumiesz. Gdybym nie miała pieniędzy na czesne to moloch-gimnazjum byłby koniecznością. Bo tak te gimnazja w bliższej oraz dalszej okolicy wyglądają. Niezależnie od poziomu czy trudności dostania się.

                        > po prostu nalezy lobbowac, zyc dobrzez odpowiednimi radnymi dzielnicowymi, miejsckimi,
                        > piolitykami, ktorzy by chcieli nas reprezentowac
                        Za dużo tych należy...I dlatego są równi i równiejsi - bez względu na to co w prawach stoi.
                        A politycy to chcą mnie zawsze bardzo reprezentować przed wyborami. Przed wyborami każdy z troską będzie pochylał się nad sprawami edukacji, ale po wyborach zagłosuje, że pierwszaki mają się uczyć w klasach co najmniej 26-osobowych. I dopóki ordynacje wyborcze będą takie jakie są to to się pewnie nie zmieni.
                        • bramanka Re: zagranica- jak jest? 09.03.13, 14:32
                          wszystkie gimnazja w warszawie tak wygladaja?
                          nie wierze.
                        • tititu - jak jest? 13.03.13, 10:07
                          Ale i w Wawie i w Krakowie gimnazja to głównie molochy. W innych dużych miastach pewnie podobnie. I przestańmy udawać, że jest inaczej. Chyba, że robimy w PR MENu.
                          Oczywiście mając ok. 1500zł miesięcznie na edukację dziecka można wybrać mu bardziej komfortowe warunki do nauki niż klasa 30+ i 6-7 lub więcej klas w roczniku. Niewiele rodzin jednak na to stać. Część z tych, którzy mogliby zapłacić, nie chce płacić.

                          Co do lobbowania to oczywiście można. Nasza rejonówka nie planuje jednak rozbudowy (bo nie ma na to pieniędzy) w najbliższych latach. Dzieci są więc upychane na zmiany. 3/2 lub 2/3. Klasy są na szczęście nieduże, bo nie ma innych możliwości lokalowych.
                          I sobie tak lobbujemy od 2 lat wykorzystując znajomości polityczne (te z właściwiej strony) i lokalne. I co? I ... dużo. Czyli nie będzie zmian.
                          Sześciolatki siedzą przy stolikach i tam pracują, bo tempo pracy mają wolniejsze, więc na zabawę w kąciku dywanowym nie ma czasu. Zerówka wychodzi na świeże powietrze, 1 klasa duuużo mniej.
                          Szkoła jest ambitna, chce sprawnie realizować program i utrzymać wysoką pozycje w rankingach więc rodzicu popracujesz koniec końców z 1 klasistą w domu. Kilka godzin dziennie napewno zbliży Was do siebie.
                    • mr_cellophane Re: zagranica- jak jest? 09.03.13, 18:59
                      jakw napisała:

                      > Celofan nie pisze chyba o żadnej konkretnej dyrekcji? Raczej ma wątki do minist
                      > erstwa.A stanąć twarzą w twarz z panią minister to pewnie nie uda się ani mi, a
                      > ni celofanowi, ani tobie. Za to ty rzucasz niezbyt miłe słowa przez internet.

                      Akurat miałem to "szczęście" aby spotkać się z min. Hall osobiście - pisałem o tym w innym wątku lecz nie pozostawiał on złudzeń co pani minister myśli o rodzicach i tej reformie.
                      I wbrew epitetom rzucanym przez barmanke nie należę do osób jedynie bijących pianę na forum - lecz swoją energię poświęcam przedewszystkim lokalnej społeczności. Jedak nawet jeśli spotykam się z przychylnością dyrekcji i nauczycieli to w pewnym momencie zderzam się ze ścianą prawa (a zasadniczo jego braku) której jako zwykły obywatel nie jestem w stanie przebić. I do dnia dzisiejszego salwę śmiechu wywołuje moje wielokrotne próby spotkania z posłem który reprezentował mój region - a jego biuro poselskie widniało tylko na fakturach za wynajem lokalu.
                      A co do wyrzucania z siebie jadu przez barmankę, obrzucaniu innych epitetami gdy ktoś nie podziela "jej racji" - to jedynie świadczy o niej, a swoim ostatnim postem przegięła do tego stopnia iż moderator raczył go usunąć - na całe szczęście gdyż wątek ten zaczynał wyglądać jak na kafeteriismile
                      • aihnoa Re: zagranica- jak jest? 09.03.13, 19:45
                        mr_cellophane napisał:
                        > A co do wyrzucania z siebie jadu przez barmankę, obrzucaniu innych epitetami gd
                        > y ktoś nie podziela "jej racji" - to jedynie świadczy o niej, a swoim ostatnim
                        > postem przegięła do tego stopnia iż moderator raczył go usunąć - na całe szczęś
                        > cie gdyż wątek ten zaczynał wyglądać jak na kafeteriismile

                        Niestety każdy wątek z jej udziałem tak wygląda, zaciemniając zupełnie merytoryczną dyskusję.
                        Mam wrażenie, że to celowe - żadnemu rodzicowi zadowolonemu z reformy, nie chciałoby się pisać tyle na forum i obrażać rozmówców.
                        To mnie ostatecznie przekonuje, że MEN nie daje sobie rady z PRem.
                        Ale - kunnegunnda zniknęła z forum wraz z decyzją o "przesunięciu reformy", więc bramanka - jej alter ego lub wręcz to samo egowink - również niedługo zniknie.

                        Mr_cellophane - podzielam Twoje spostrzeżenia nt. tej "reformy".
                        • bramanka Re: zagranica- jak jest? 09.03.13, 20:52
                          ee, co ty- zoczas na e-matce ile niktorzy piszą, tysiace postów.


                          To mnie ostatecznie przekonuje, że MEN nie daje sobie rady z PRem.
                          > Ale - kunnegunnda zniknęła z forum wraz z decyzją o "przesunięciu reformy", wię
                          > c bramanka - jej alter ego lub wręcz to samo egowink - również niedługo zniknie.
                          >

                          a tu juz ci móżczek pojechał za daleko big_grin ale dobre, dobre, normalne popłakac sie ze smiechu mozna.
                          tak, zniknę niedługo- uzywam wielu ników big_grin teraz zostanę BRAmanką, a co big_grin
                          n
                          • aihnoa Re: zagranica- jak jest? 09.03.13, 21:22
                            bramanka napisała:
                            > > a tu juz ci móżczek pojechał za daleko big_grin

                            oszczędź mi swojej ortografii, pani dr lingwistyki niestosow(a)nej wink
                            • bramanka Re: zagranica- jak jest? 09.03.13, 21:27
                              hej, oczywiście móżdżek big_grin
                              nei jestem magistrem lingwistyki big_grin nie byłam i nie bede
      • jakw Re: zagranica- jak jest? 09.03.13, 09:39
        Skoro państwo wymaga, żeby wszystkie dzieci szły do szkoły w wieku lat x i uczyły się wg określonego programu, to tym samym zmusza mnie do scedowania na nie moich obowiązków, zresztą biorąc ode mnie za to pieniądze w postaci podatków, i to wcale nie małych. Jeśli państwo chce, żebym nic od niego nie chciała ws edukacji moich dzieci to niech szanowne państwo odda mi chociaż część moich podatków i nie każe mi wysyłać dziecka do szkoły.
        • bramanka Re: zagranica- jak jest? 09.03.13, 10:01
          masz obowiązek kontrybucji-to jest system kontrybucyjny- panstwo zapewni część (minimum, różnie definiowane) a ty resztę. masz wpływ na wychowanie i edukacje dziecka, ale jednoczesnie jeżeli go nie wykażesz- to dostajesz produkt minimalistyczny. nigdzie na swiecie, nigdzie w naszej konstytucji niejest zapisane, ze panstwo przejmuje obowiazek całkowity, tj ze nie wymaga on kontrybucji, dlatego np szkoly nie sa tygodniowe, tylko dziecko odbierasz, i sie nim zajmujesz. ale niekktorzy by chcieli, zeby im dzieck zniknelo z oczu na minimum 12 godzin, i zeby nie wymagalo wiecej niz powiedzenia dobranoc przed polozeniem spac uncertain
          pokaż mi system, i daj przykład uzasadnienia- dlaczego państwo miałoby przejąć wszystkie obowiazki.
          niektorzy uwazaja, ze panstwo powinno przejac wszystkie obowiazki finansowe, jednoczesnie zapewniajac dowolnosc, czy z tego systemu skorzystamy. a wała.
          twoje wysokie podatki ida na wiele celów- miedzy innymi na edukacje. ida tez na wiele innych rzeczy, przeciw którym nie protestujesz. np na finasowanei studentów, którzy nie ukonczą studiów, ogromnych kampusów uniwersyteckich, ktore są w tym momencie zapełniane na siłe- ale przecież społeczebnstwożąda bezpłatnej eduacjaji na poziomie uniwersyteckim.
          i twoje podatki są ogromne procentowo, mneijsze kwotowo. bo my biedni jesteśmy.
          • jakw Re: zagranica- jak jest? 09.03.13, 10:08
            Ale ja wcale nie żądam, żeby państwo przejmowało ode mnie obowiązki. Natomiast skoro państwo mnie do czegoś zmusza, za moje pieniądze , i na dokładkę ma to wpływ na moje dziecko, to uważam się uprawniona do wtrącania. Jeśli chcesz mieć tylko obowiązki wobec państwa choćby bez prawa wypowiedzi to polecam zamieszkanie w Korei Północnej.
            • bramanka Re: zagranica- jak jest? 09.03.13, 10:14
              ale masz wpływ- przeczytaj sobie prawo.
              sama niejednokrotnie wpływałam na to, co dzieje sie w szkole moich dzieci- bez pardonu. poprzez istniejące środki, zaczynająć od najniższych, kończać na najwyższych.
              tu nie jest korea północna.
              ale myśl konstruktywnie. konkrety.
              jakoś polska "pedagogika" stoi w monej sprzeczności z tym, co dzieje się w innych krajach. a efekty są jakie są- czyli nieciekawe. 6 latki w szkole to krok na przód- pierwszy, mam nadzieje. jednez z wielu.

              wspomniane przez kogos szkolnictwo
              • jakw Re: zagranica- jak jest? 09.03.13, 10:53
                bramanka napisała:
                > jakoś polska "pedagogika" stoi w monej sprzeczności z tym, co dzieje się w inny
                > ch krajach. a efekty są jakie są- czyli nieciekawe. 6 latki w szkole to krok na
                > przód- pierwszy, mam nadzieje. jednez z wielu.
                Sądząc po realizacji - jest to krok jedyny. A powinien być to krok ostatni.
                A patrząc na poziomie liceum to nie oczekuj od tej całej reformy oszałamiających rezultatów końcowych. Chyba że za cel reformy przyjmiemy osiągnięcie stanu zidiocenia 18-letnich Amerykanów - wtedy jak najbardziej może się udać. Na dodatkowe efekty w postaci poziomu nauki na poziomie amerykańskim to już bym jednak nie liczyła.
                • bramanka Re: zagranica- jak jest? 09.03.13, 21:18
                  taaa, amerukanie sa zidioceni, a naukowcow sobei sprowadzaja z polski.
                  maja 90% ze swojego systemu (vide nagrody nobla), czesc sobie sporowadzaja. ale przyuczaja swoj zidiocialy kwiat mlodziezy, który nie tylko w nauce prym wiedzie- popatrz na muzykę, na sztukę, literature. oni po prostu nie maja tyle encyklopedyczenj wiedzy, ot to.
                  • jakw Re: zagranica- jak jest? 16.03.13, 14:58
                    Tylko że naszego kwiatu młodzieży , gdy już zidiocieje, to nie będzie czego i gdzie przyuczyć w celu zdobycia Nobla. Więc cała ta reforma skończy się tylko zidioceniem i niczym więcej.
                    • olga727 Re: zagranica- jak jest? 16.03.13, 15:44
                      jakw napisała:

                      > Tylko że naszego kwiatu młodzieży , gdy już zidiocieje, to nie będzie czego i g
                      > dzie przyuczyć w celu zdobycia Nobla. Więc cała ta reforma skończy się tylko zi
                      > dioceniem i niczym więcej.

                      Tu nie chodzi tylko o zidiocenie,ale też o możliwość panowania nad idiotami,którzy mają:Mega kompleksy z braku gruntownej wiedzy i pieniędzy na przeżycie..Przecież Kimś,kto nic nie umie,znacznie łatwiej się rządzi,bo taki we wszystko uwierzy crying
      • henryk_o Re: zagranica- jak jest? 11.03.13, 09:58
        W Polsce mamy inne realia, inne charaktery co widac i słychać na forach, w mediach i polityce. Często burzy się to, co dobre dla zaspokojenia własnych potrzeb. Kreatywnie przedstawia się fakty, które opowiedziane w różny sposób tworzą swoistą manipulację. Wspiera się kolesiostwo, własne, chore ambicje. Być może ktoś powie, że na zachodzie jest w pewnych sferach podobnie, ale jednocześnie nie widzi tego, że zachód jest bogatszy. Jest inna mentalność. Inny poziom życia w rodzinie, w społeczeństwie.
        Jeżeli się dzieje źle to trzeba o tym głośno mówić, a nie uciekać w kąt. Dlatego Pani Szumilas i Pani bramance (może tez Szumilas?) mówię głośne NIE na dziurawą reformę.


        -------------------------------------

        "Prawdziwe wyrównywanie szans ma miejsce wtedy,
        gdy szkoła podnosi poziom wychowania,
        a nie wtedy, gdy obniża wiek pierwszoklasistów."

        • mr_cellophane Re: zagranica- jak jest? 11.03.13, 18:02
          henryk_o napisał:

          >Pani bramance (może tez Szumilas?) mówię głośne NIE na dziura wą reformę.

          Niezła hipoteza smile smile
          Jednak pokusiłem się o podczytanie innych jej postów i jest "autorytetem" nie tylko od edukacji lecz i z wielu innych rożnych dziedzin - więc marne szanse że to pani minister smile
          Swoją wiedzę ekspercką bardzo okazale artykułuje nie przebierając przy tym w środkach wyrazu co często zmusza moderatorów do ingerencji w jej "twórczość". Więc nawet jeśli jej argumenty mogłyby być trafne to trolling je skutecznie przysłonił.

          A z mojej strony uważam podobnie jak ty że zgoda na reformę która jest zwykłym bublem prawnych i prowizorką przeprowadzaną wbrew jakimkolwiek zasadom ekonomi czy zarządzania jest zgodą na bylejakość polskiej edukacji.
          • bramanka Re: zagranica- jak jest? 11.03.13, 18:46
            celofanie, mijasz sie z prawdą. znów grasz pod tanią publikę. uwazaj, bo nikt cie nie poprze w akcji ratuj siusmajtki big_grin
            ingerencja w moje wypowidzi zdarzyla sie zalednie kilka razy, i zrobilam to z premedytacja, szczerze, dla zabawy. np w watku o mierzeniu temperatury- do dzis sie smieje na mysl o nim big_grin a co- uwielbiam prowokowac takie kretynki big_grin
            i aby prowokowac osobniki jak ty, ktore, ze wzgledu na prezentowana postawe (skrajna roszeniowość, skrajny, chory populizm, propagowanie pustych frazesów) powinny byc wykluczone.
            naprawde myslisz, ze minister posluguje sie forum dla rodziców w celu propagowania idei? w ramach obowiazków słuzbowych czy poza nimi? ministrowie nawet nie prowadzą swoich fajsbuków i tłiterów- a co dopiero wypowiedzi na forum. użyj wyobrazni, pliz. przejedź się na wycieczke (mogę ci załatwic taka jak dla szkół big_grin) d jakiegos ministerstwa, a zobaczysz, że praca tam inaczej wyglada.
            zgadzam się z tobą, że polska oświata jest byle jaka- ale jakoś poza twoim krytykanctwem nie widzę realistycznych pomysłów jej naprawę. znaczy widzę- zwolnienei wszystkich nauczycieli i zatrudnienie ich na rok na umowie smieciowej- przedłuzenie pod warunkiem uzyskania dobrych (nie zadawalających, tylko dobrych) wyników uczniów. to samo powinno dotyczyc przedszkoli- tam to dopiero g...o jest- tylko maja lepszy piar. zrozumcie, ze wasze doswiadczenia sa rowniej klasy co moje- wiele os,ob wysyla dzieci do szkoly, bo po prostu tam im lepiej. maja lepsze perspektywny rozwoju, i to znacznie. i jeszcze- przedszkola to dobro rzadki (i porszę, nei wyskakuj z tymi swoimi zlikwidowanymi przedszkolami, uzyj rocznika statystycznego, jak wiesz co to jest i umiesz- wtedy nie tylko likwidowano punkty przedszkolne w podanej przez ciebie ilości w miejscach, gdzie tych dzieci po prostu nie było. w moim mieście- zlikwidowano 2, na kilkadziesiąt dzieci, ale rozbudowano istniejące przedszkola= oczywiscie, miejsc cały czas za mało)
            a na razie niech każdy dziala na swoim podworku- odnosi sie lepszy skutek od pieniactwa, listów do minister, czy pikiet. duzo latwiej podpisac petycje, skopiowac kilka razy roszczeniowy post z wytłuszczonym żądamy, czy wdawac sie w jatki na forum. każdy to potrafi- i żadnego celu sie w tens sposób nie osiągnie. bo szczerze- to nei dziala, uwierzcie wreszcie, i chwala bogu. zmieniajac swoje podwórko pomagamy sobie i lokalnej społeczności, możemy dzialac tak, aby te szkołe dostosowac do warunków lokalnych. podam ci przykład- szkoła moich dzieci ma w ramach jakis tam funduszy wystawiony nowy plac zabaw, koszmarnie drogi. w teorii zostala dostosowana do wymagan 6 latków (???). ale w naszym wypadku: niedawno dzielnica postawiła na działce graniczacej z boiskiem szkolym piekny plac zabaw- wiec sa dwa koło siebie. wystarczyło zrobic furtę i oszczedzic ogromne pieniadze. ale- decyzja podejmowana odgórnie, środki z radosnej szkoly ...bleble... i po co to?
            dzialajcie lokalnie zamiast pieniaczyc sie- to jest załosne, troche poklasku, i tyle. nikt znaczacy tego nie bierze pod uwage. a jak chcesz luidzi za soba pociagnac- to szczerze, twoje posty sa moze interesujace dla skrajnie pro-elbanowskich- a takich jest mało.
            • mr_cellophane Re: zagranica- jak jest? 11.03.13, 19:59
              bramanka napisała:

              > naprawde myslisz, ze minister posluguje sie forum dla rodziców w celu propagowa
              > nia idei? w ramach obowiazków słuzbowych czy poza nimi?

              I to pisze ktoś kto sugerował że ja jestem Elbanowskim smile


              > uwielbiam prowokowac takie kretynki big_grin i aby prowokowac osobniki jak ty, ktore, ze wzgledu na prezentowana postawe (sk
              > rajna roszeniowość, skrajny, chory populizm, propagowanie pustych frazesów) pow
              > inny byc wykluczone.

              Wypisz wymaluj definicja trollingu.
              Populizm który tak mi zarzucasz to opcja polityczna, brak hamulców w Twoich opiniach i inwektywy - to już brak wychowania i to moim zdaniem powinno skutkować tak jak sama to nazwałaś wykluczeniem.
              Nie bardzo rozumiem dlaczego tak bardzo zacietrzewiasz się aż poza granice przyzwoitości w swoich wypowiedziach.
              Jeśli jak piszesz chcesz odnieść jakikolwiek pozytywny skutek wypowiedzi to na pewno nie przez obrażanie innych.
              • bramanka Re: zagranica- jak jest? 11.03.13, 21:06
                a ty naprawde o ironii nie slyszales? naladawoanie emocjonalne, skrajny populizm, dbalosc o interesy wlasne kosztem innych, chec wsławienia sie kosztem dzieci innych- wspolne cechy ich, elbanowskich i twoje. podobne? tak tak......

                populizm to nie opcja polityczna, nie pochlebiaj sobie- to skrajnie naganne zachowanie polityczne, ktore sie tepi
                • mr_cellophane Re: zagranica- jak jest? 11.03.13, 21:24
                  bramanka napisała:

                  >naladawoanie emocjonalne, skrajny populiz
                  > m, dbalosc o interesy wlasne kosztem innych, chec wsławienia sie kosztem dzieci
                  >to skrajnie naganne zachowanie polityczne, ktore sie tepi

                  OMG ależ ty się nakręciłaś - przerosłaś nawet mój "populizm".
                  Mam nadzieje że to też była ironia - w przeciwnym razie to już wygląda na fanatyzm.
                  • bramanka Re: zagranica- jak jest? 11.03.13, 21:30
                    bo ty jestes fanatykiem
                    vide post - klasyk
                    żądamy
                    horror. kto innego cos takiego pisze jak nie fanatyk?

                    • mr_cellophane Re: zagranica- jak jest? 11.03.13, 22:37
                      Znow przestajesz sie kontrolowac a do tego ponosi Cie fantazja.
                      Nie wiem o jakim klasyku tu piszesz, jesli o mnie to zonk bo je nie uzywalem slowa zadamy wiec z laski swojej jesli w dalszym ciagu masz mnie zamiar obazac zadaj sobie na tyle trudu aby moja wypowiedz zacytowac bez wlasnej interpretacji bo to zwczajna kiepska manipulacja ktora przecierz sie brzydzisz.
                      • bramanka Re: zagranica- jak jest? 11.03.13, 23:04
                        faktycznie, inna forma:żądania
                        roszczeniowe, pieniacze żądania celofana
                        cały czas licze na to, że sie obrazisz big_grin
                        • mr_cellophane Re: zagranica- jak jest? 12.03.13, 13:00
                          bramanka napisała:

                          > roszczeniowe, pieniacze żądania celofana
                          To już zaczyna przeobrażać się w jakąś obsesję, wytworzyłaś nawet moje „alter-ego” nadając mu nowy nick, osobowość i wypowiedzi, problem w tym że to tylko twoja kreacja.

                          Wiem że nie lubisz cytować na forum „bo mi się nie chce” więc pozwoliłem sobie zacytować ten fragment który tak bardzo wykreowałaś tworząc z celofana „gwiazdę”

                          CytatJeśli za roszczeniowość uważasz
                          - żądania (...)
                          Oznacza to wtedy że mamy inne definicje roszczeniowości i nie znajdziemy nigdy wspólnego porozumienia.

                          I z góry uprzedzam że to nie moje żądania (być może celofana smile) – choć z nimi się całkowicie utożsamiam, lecz ponad 300 tys rodziców którzy podpisali się pod ustawą społeczną.
                          Dodam jednak że pod
                          Cytatżądania aby reforma była przygotowana w oparciu o rzeczywiste założenia budżetu,wskaźniki ekonomiczne i demograficzne (a nie założenia "nic nie zmieniamy nawet jak po drodze był kryzys")
                          podpisuje się całym swoim zawodowym doświadczeniem, gdyż to żądanie zdrowego rozsądku i elementarnych zasad ekonomicznych i zarządczych przy przeprowadzeniu tej reformy – ale to wg. Ciebie roszczeniowość smile.

                          > cały czas licze na to, że sie obrazisz big_grin
                          Obraziłbym się gdyby pod rynsztokową retoryką kryły się jakieś merytoryczne argumenty – oznaczałoby to że po prostu jesteś źle wychowana.
                          Jednak wylewne przez Ciebie pomyje i epitety pojawiają się zawsze wtedy gdy tych argumentów zaczyna Ci brakować bądź ktoś się nie zgadza z „Twoją racją” a tym samym powraca hipoteza trollingu.
                          Oznacza to że wypowiedzi takie należało by pomijać lub ukazać iż dyskusja z Tobą sprowadza się do bezwartościowego obrzucania forumowiczów inwektywami.
                          Zatem im dłuższy ten wątek a ty się bardziej „nakręcasz” tym więcej osób oszczędzi sobie czasu na wdawanie się „jatkowate” tematy z Twoim udziałem w przyszłości – chyba ze moderator znów będzie szybszysmile
                          • bramanka Re: zagranica- jak jest? 12.03.13, 20:05
                            tak, celofanku, jestem trolem, a o zadaniach pisal świty mikołaj. czy to tez twoje alter ego? po co cytujesz...siebie?
                            • mr_cellophane Re: zagranica- jak jest? 12.03.13, 20:15
                              bramanka napisała:
                              > po co cytujesz...siebie?

                              Bo ty masz z tym poważne problemy.
        • bramanka Re: zagranica- jak jest? 11.03.13, 18:48
          Kreatywnie przedstawia się fakty, które opowiedziane w różny sposób tworzą sw
          > oistą manipulację. Wspiera się kolesiostwo, własne, chore ambicje. Być może kto
          > ś powie, że na zachodzie jest w pewnych sferach podobnie, ale jednocześnie nie
          > widzi tego, że zachód jest bogatszy. Jest inna mentalność. Inny poziom życia w
          > rodzinie, w społeczeństwie.

          OJP, nastepny nawiedzony.
          do polityki, panie henryku. z otwarta przyłbica, a nie przez fora.
        • olena.s Re: zagranica- jak jest? 11.03.13, 19:07
          ale jednocześnie nie
          > widzi tego, że zachód jest bogatszy. Jest inna mentalność. Inny poziom życia w
          > rodzinie, w społeczeństwie.
          Kiedy Singapur startował ze swoją eduakacją wcale za bogaty nie był.
          • olga727 Re: zagranica- jak jest? 11.03.13, 19:19
            olena.s napisała:

            > ale jednocześnie nie
            > > widzi tego, że zachód jest bogatszy. Jest inna mentalność. Inny poziom ży
            > cia w
            > > rodzinie, w społeczeństwie.
            > Kiedy Singapur startował ze swoją eduakacją wcale za bogaty nie był.

            Ale Singapur,to nie Zachód wink
          • olga727 Re: zagranica- jak jest? 11.03.13, 19:23
            olena.s napisała:

            > ale jednocześnie nie
            > > widzi tego, że zachód jest bogatszy. Jest inna mentalność. Inny poziom ży
            > cia w
            > > rodzinie, w społeczeństwie.
            > Kiedy Singapur startował ze swoją eduakacją wcale za bogaty nie był.

            Ale Singapur,to nie Zachód,na którym wzoruje się p.minister edukacji. wink
            • bramanka Re: zagranica- jak jest? 11.03.13, 19:51
              pani ministre edukacji, jak mniemam, nie wzoruje si ena nikim- tylko bierze pod uwagę doświadczenia krajów różnych krajow na świecie- w tym takich potęg edukacyjnych jak Singapore.
              jak również badania naukowe- które jednoznacznie wskazują, ze przecietny 6 latek jest gotowy na podjecie edukacji szkolnej. nie, nie dam ci linków- poszperaj sama, polecam linki anglojezyczne. szczególnie polecam twojej uwadze badania australijskie i nowozelandzkie.
              • olga727 Re: zagranica- jak jest? 11.03.13, 20:13
                bramanka napisała:

                > pani ministre edukacji, jak mniemam, nie wzoruje si ena nikim- tylko bierze pod
                > uwagę doświadczenia krajów różnych krajow na świecie- w tym takich potęg eduka
                > cyjnych jak Singapore.
                > jak również badania naukowe- które jednoznacznie wskazują, ze przecietny 6 late
                > k jest gotowy na podjecie edukacji szkolnej. nie, nie dam ci linków- poszperaj
                > sama, polecam linki anglojezyczne. szczególnie polecam twojej uwadze badania au
                > stralijskie i nowozelandzkie.

                Jeśli Minister edukacji bierze pod uwagę cokolwiek,to tylkowłasną kiesę,ale na pewno nie dobro naszych dzieci wink

              • aihnoa Re: zagranica- jak jest? 11.03.13, 21:34
                bramanka napisała:
                > polecam linki anglojezyczne. szczególnie polecam twojej uwadze badania au
                > stralijskie i nowozelandzkie.

                Nowa Zelandia akurat dyskutuje nt. podwyższenia wieku szkolnego to raz. A dwa - poprosimy jeszcze poròwnawczo o zdjęcia z nowozelandzkiej szkoły dla 4-5-6-latkòw. Plus o opis metodyki zajęć.
                • bramanka Re: zagranica- jak jest? 11.03.13, 21:46
                  NZ dyskutuje podwyżesznie wieku szkolnego do 6 rż.
                  a dlaczego mnie prosisz? po co? wyslac ci linki do szkoly, gdzie chodzi moja siostrzenica w us? weszła do klasy mojej córki i nie mogła oczu oderwac od zabawek i kolorów. tylko podwójne ławki ją zdziwily.
                  zrozumcie, to nie te zabaweczki i placyki zabaw.
                  • aihnoa Re: zagranica- jak jest? 11.03.13, 23:02
                    bramanka napisała:
                    > a dlaczego mnie prosisz? po co? wyslac ci linki do szkoly, gdzie chodzi moja si
                    > ostrzenica w us?

                    Nie, prosiłam o Nową Zelandię i Australię, które podajesz za przykłady, a o których, jak mniemam, niewiele wiesz.

                    Szkoły w US znam z autopsji - i metodyka nauczania jest nieporównywalna do polskiej, więc nie masz po co mi linkować szkoły Twojej siostrzenicy.
                    • bramanka Re: zagranica- jak jest? 11.03.13, 23:09
                      widzisz, ja ci chciałan zalinkować nie tyle szkołę, co obrazki ze zdjeciami klasy- ładna, ale zabawek niet. klasa mojej corki ładniejsza- a to normalna, przecietnaklasa w szkole- kolorowa, z grami, zabawkami.
                      tak, metodyka inna- ale z innych wątków wiem, że tobie nie odpowiada, zreszta jak nic ci nie odpowiada.
                      nie chodzilam do szkoły w NZ, ani Australii-akurat o ich systemie wiem. i wiem, ze pojawiaja się pojedyncze głosy, żeby podwyższyć wiek szkolny- tak jak u nas, żeby intronizowac chrystusa króla- wg nich to takie same oszołomy. niszowe, na szczescie.
                      • aihnoa Re: zagranica- jak jest? 11.03.13, 23:23
                        bramanka napisała:
                        > tak, metodyka inna- ale z innych wątków wiem, że tobie nie odpowiada, zreszta j
                        > ak nic ci nie odpowiada.

                        ???? Zaczyna Cię ponosić fantazja. Zalinkuj te wątki - nigdzie się na ten temat nie wypowiadałam. Wręcz przeciwnie, uważam, że jest kilka rzeczy, które przydałoby się skopiować z USA. Ale to za lata świetlne u nas, niestety.

                        Odpowiada mi również "moje" bardzo rozwojowe przedszkole i lokalna szkoła, do której z chęcią wyślę dziecko w wieku (niespełna) 7-lat smile
                        W wieku niespełna 6 lat jednak bym nie wysłała - choćby z takiego powodu, że nasze przedszkole pod każdym względem oferuje nam lepsze warunki i poziom nauki. A "nasze" 6-latki w większości już czytają smile

                        Ponieważ nie każdy jednak ma tyle szczęścia i możliwości wyboru - dajmy rodzicom ocenić, gdzie powinno uczyć się ich dziecko.
                        • bramanka Re: zagranica- jak jest? 11.03.13, 23:32
                          yhm, dajmy rodzicom wybór- do konca 21 wieku beda 7 latki robiace program 6 latków, bo rodzice nie potrafią się zorganizowac, nie mysleli przy procesie reprodukcji. bo maja nadwrazliwe dzieci, bo przedszkoel blizej, bo moga odstawic do rozwojowego przedszkola 0 6 rano i odebrac o 6 wieczór- ale przeciez to rozwojowe przedszkole...

                          BTW- każdy przecietny 6 latek moze sie nauczyc czytac, wiec o co halo?

                          nie dyskutuje o przedszkolach. bo to wielka sciema. od nich nalezy rozpoczac reforme- przez rozwalenie wszystkich i ponowne zbudowanie- z nauczycielami z importu chyba.
                          • graz.ka o - m.in. - przedszkolach - profesor Śliwerski 12.03.13, 08:56
                            sliwerski-pedagog.blogspot.com/2013/03/prezydent-pisze-list-do-rodzicow-dzieci.html
                            • henryk_o Re: A tu troche o tym bałaganie 12.03.13, 19:37
                              Tym bałaganie od innej strony - nie tej ministerialnej. O tym jak wpycha się sześciolatki na się do szkolnej ławki.

                              "Samorządowcy sięgają po wszelkie środki, by lokować sześcioletnie dzieci w szkołach, choć to one mają pierwszeństwo przy rekrutacji do przedszkola."

                              więcej:
                              www.rp.pl/artykul/986847.html
                              • mama303 Re: A tu troche o tym bałaganie 12.03.13, 20:57
                                henryk_o napisał:

                                > "Samorządowcy sięgają po wszelkie środki, by lokować sześcioletnie dzieci w szk
                                > ołach, choć to one mają pierwszeństwo przy rekrutacji do przedszkola."

                                Ale to źle że się finansuje te szkoły dla szesciolatków czy dobrze?
                                • henryk_o Re: A tu troche o tym bałaganie 13.03.13, 09:06
                                  Nie jest tu mowa o finansach, a o manipulacjach do jakich dochodzi, aby za wszelką cenę wypchać dzieciaki do szkoły.

                                  Szczegóły właśnie na: www.rp.pl/artykul/986847.htm
                                  • mama303 Re: A tu troche o tym bałaganie 13.03.13, 21:41
                                    henryk_o napisał:

                                    > Nie jest tu mowa o finansach, a o manipulacjach do jakich dochodzi, aby za wsze
                                    > lką cenę wypchać dzieciaki do szkoły.

                                    Słusznie sie dopatrzyłeś spisku...ktos chce dzieci wykończyć wink
                                    • henryk_o Re: A tu troche o tym bałaganie 14.03.13, 08:52
                                      To są smutne fakty.
              • okarito Re: zagranica- jak jest? 12.03.13, 00:08
                bramanka napisała:

                > pani ministre edukacji, jak mniemam, nie wzoruje si ena nikim- tylko bierze pod
                > uwagę doświadczenia krajów różnych krajow na świecie- w tym takich potęg eduka
                > cyjnych jak Singapore.
                > jak również badania naukowe- które jednoznacznie wskazują, ze przecietny 6 late
                > k jest gotowy na podjecie edukacji szkolnej. nie, nie dam ci linków- poszperaj
                > sama, polecam linki anglojezyczne. szczególnie polecam twojej uwadze badania au
                > stralijskie i nowozelandzkie.

                Szanowni Państwo,

                Każdy profesjonalista, który jest ministrem np. edukacji podejmując decyzję lub promując swoje projekty odwoławszy się do badań naukowych powinien podawać ich źródło. Inaczej jest nieobiektywny, niewiarygodny itd. Aby wyciszyć nieco energię Pani Barmanki chciałabym dorzucić nieco konkretów. Niestety badania jakiekolwiek czy w Australii, czy w Nowej Zelandii, czy w Skandynawii nie dotyczą naszych polskich dzieci, ale dzieci tamże urodzonych i wychowywanych. Argumentacje pani minister są kompromitujące dla rządu i dla niej samej, bo oznaczają, iż na siłę poszukuje argumentów w krajach obcych zamiast po prostu zbadać stan polskiej oświaty w zakresie warunków uczenia się dzieci i samą gotowość do uczenia młodszych dzieci u nauczycieli oraz same dzieci. Takich badań ministerstwo nie prowadzi więc od czasu do czasu rzuca jakąś kaczkę propagandową.

                Sama mam przyjemność uczyć w szkole podstawowej w południowym dystrykcie Nowej Zelandii West Coast i to co jest tutaj nijak się ma do polskich warunków uczenia się dzieci.
                Tutaj grupa przedszkolna w szkole to 5 i 6 latki - jest nie większa niż 12 dzieci.
                Klasa pierwsza to 6 i 7 latki - nie więcej jak 20 dzieci. Wszelkie badania prowadzone nawet na zlecenie tutejszego ministerstwa nijak się mają do polskich dzieci. Rok szkolny podzielony jest na trzy semestry , a nie na dwa co nie przemęcza zarówno dzieci jak i nauczycieli. Szkoła największa to 150 uczniów, a nie jak w Polsce 1600, czy 2000 jak na warszawskim Ursynowie.

                Każdy rozsądny człowiek wie, że już małe dziecko może się uczyć i powinno się uczyć, ale w dogodnych dla siebie warunkach, a nie w przechowalniach jak ma to miejsce w większości polskich szkół.

                Akcja Państwa Elbanowskich jest bardzo dobrze przyjmowana przez rodziców i nauczycieli w Nowej Zelandii . Raport w języku angielskim przygotowany profesjonalnie czytają zainteresowani nauczyciele. Dlaczego ? Dlatego, iż nawet tutaj docierają wpływy z UK i tendencje do zbyt szybkiej edukacji, nieprzemyślanej, testowanie dzieci, i propaganda ,że szybciej to znaczy lepiej itd. Chcą się przed tym bronić. Wiele sześciolatków nie radzących sobie tutaj w pierwszej klasie w niej pozostaje lub wielu sześciolatków jest w grupach przedszkolnych. Każdy dziecko oceniane jest indywidualnie w zakresie możliwości psychicznych, emocjonalnych i otrzymuje od Państwa wsparcie. Natychmiast. Drugi nauczyciel w klasie, logopeda, terapeuta, psycholog.
                Sześciolatek niedojrzały nie wędruje do klasy pierwszej ma prawo pozostać w grupie przedszkolnej.

                Droga Pani Barmanko,

                Nie istnieją przeciętne sześciolatki, chyba ,że taką terminologią posługują się osoby, które same są przeciętne. Utalentowane wszystkie sześciolatki na świecie są albo dojrzałe, aby już uczyć się metodami szkolnymi, albo potrzebują jeszcze na to troszkę czasu i powinny uczyć się metodami przedszkolnymi.

                Zapewniam Państwa,że pracownicy ministerstwa często zaglądają na portale internetowe, a ich zadaniem jest wyciszanie dyskusji rodziców. Szkoda, że zapomnieli o badaniach brytyjskich naukowców sprzed dwóch lat , którzy wręcz odwrotnie udowodnili,iż wczesna edukacja metodami szkolnymi ( badania - Oxford ) wcale nie daje dobrych rezultatów, a z uwagi na plastyczność mózgu małe dziecko nie powinno być krępowane dydaktycznie, ale uczyć się swobodnie, bez programowania, planowania itd. Potwierdzają to także konkretni inni naukowcy z uniwersytetów amerykańskich. Nauka metodami szkolnymi powinna zacząć się po tzw. okresie krytycznym , czyli pierwszej reorganizacji neuronalnej w mózgu ( po 6 roku życia - pełnym ) oraz po osiągnięciu takiej dojrzałości oka do widzenia w przestrzeni dwuwymiarowej, aby widzenie to nie było zbyt męczące. Niestety oczy dzieci na całym świecie osiągają taką dojrzałość w fizjologicznym momencie pomiędzy 7 , a 8 rokiem życia. A w Polsce dziecko, które jeszcze nie zupełnie ma sześć lat ma czytać lektury. Forsowanie zmysłów prowadzi do katastrofy. Wiedzą to tutaj w Nowej Zelandii nauczyciele , dobrze,że wiedzą to również protestujący w Polsce rodzice.

                Szkolna edukacja sześciolatków warunkach polskiego obecnego systemu edukacji to wielkie nieporozumienie i zmiana nie na lepsze, ale pogorszenie warunków uczenia także pozostałych dzieci.

                • bramanka Re: zagranica- jak jest? 12.03.13, 06:34
                  Szanowna Pani,
                  dziekuje za opis noweozelandzkiej podstwówki- podobny juz widzialam w sieci, widac Twojego autorstwa.
                  Minister, czy ktos mu podległy, ne ma obowiazku przedstwaic żadnych badan-ale je przedstawiła. Mozna znależć z necie- przygotowane przez 2 polskie uniwersytety. Jednoznacznie wskazywaly one nagotowosc podjecia nauki szkolenej przez statystycznego 6 latka.
                  Nie ma przecietnych dzieci, aleni 6 ani 10 latków- jednak wlasnie si etakimi pojeciami operuje- poneiwaz jakoś niekt sobie na swiecie nie wyobraza, ze to RODZIC moglby decydowac o dojrzalosci dziecka. W warunkach polskiech mamus oznaczałoby to brak edukacji szkolnej, i przedłuzenie przedszkolnej do 18 rz.
                  • graz.ka Re: zagranica- jak jest? 12.03.13, 07:41
                    bramanka napisała:

                    > Minister, czy ktos mu podległy, ne ma obowiazku przedstwaic żadnych badan-
                    No chyba żartujesz. W państwie obywatelskim? demokratycznym? Nie ma obowiązku?
                    Minister - podczas choćby swego ostataniego wystąpienia - nie przedstawiła źródła badań, a to sprawa podstawowa.

                    Wrócę jeszcze do przedszkoli. Absolwentki starego systemu - czyli te po egzaminie kompetencyjnym i 5-letnich studiach lub 3-letnich Kolegiach Nauczycielskich - masowo, za pośrednictwem specjalnych agencji były przez ok. 5 lat rekrutowane do pracy w przedszkolach skandynawskich (Norwegia, Szwecja). Wymagano - poza 5 letnim stażem zawodowym, minimalnej znajomości angielskiego.
                    Polskie przedszkolanki miały najlepsze przygotowanie w Europie - co już odchodzi niestety, po kolejnej reformie w przeszłość.
                    Takie to widać własnie mamy reformy.

                    Trafiło Ci się kiepskie przedszkole - trzeba było zmienić. Lub na jego rzecz działać.
                    A nie teraz żądać likwidacji przedszkoli.
                    • bramanka Re: zagranica- jak jest? 12.03.13, 19:56
                      polskie przedszkolanki najlepsze przygotowanie w europie? buahaha, naprawde.
                      tak, byly rekrutowane- ponieważ były TANIE.
                      Trafiły mi sie 4 kiepskie przedszkola.
                      tylko i li ze wzgledu na kadre- moze nie tyle wykształcenie- a podejscie do wszystkeigo, do dzieci tez. niewydolne zawodowo, zyciowo kobiety.
                      • mama303 Re: zagranica- jak jest? 12.03.13, 20:51
                        A mnie sie trafiło super przedszkole ale w kwestii opiekuńczej: bardzo dobre wyżywienie, dzieci dopilnowane, wyspacerowane itd. Natomiast jesli chodzi o kwestie edukacyjne i o kwestie samodzielnosci to było stanowczo zbyt mało dla mojego szesciolatka.
                        Mam zdanie że sześciolatek powinien byc w szkole i miec juz poważaniejsze zadania niż przedszkolak, jak dla sześc lat to taki swoisty przełom i czas na zmiany!
                  • okarito Re: zagranica- jak jest? 12.03.13, 07:50
                    bramanka napisała:

                    > Szanowna Pani,
                    > dziekuje za opis noweozelandzkiej podstwówki- podobny juz widzialam w sieci, wi
                    > dac Twojego autorstwa.

                    Szanowna Pani barmanko,

                    Albo Szanowna Pani, albo bezpośredniość przez TY. Na to drugie nie wyraziłam zgody. Merytoryczna dyskusja wymaga trzymania emocji na wodzy.

                    > Minister, czy ktos mu podległy, ne ma obowiazku przedstwaic żadnych badan-ale j
                    > e przedstawiła. Mozna znależć z necie- przygotowane przez 2 polskie uniwersytet
                    > y. Jednoznacznie wskazywaly one nagotowosc podjecia nauki szkolenej przez staty
                    > stycznego 6 latka.

                    Właśnie minister ma obowiązek wszystkie decyzje podpierać aktualnymi danymi i źródłami oficjalnymi tychże danych. Uniwersytety polskie nie zajmują się badaniami gotowości szkolnej na taką skalę , aby określać gotowość szkolną statystycznego sześciolatka. Nie istnieje w ogóle takie pojęcie jak gotowość szkolna statystycznego sześciolatka, bo samo w sobie byłoby pozanaukowym pojęciem dyskwalifikującym naukowca. Jest Pani mało oczytana w literaturze problemu, a w necie informacje bywają właśnie takie jakimi się podpiera pani minister.


                    > Nie ma przecietnych dzieci, aleni 6 ani 10 latków- jednak wlasnie si etakimi po
                    > jeciami operuje- poneiwaz jakoś niekt sobie na swiecie nie wyobraza, ze to RODZ
                    > IC moglby decydowac o dojrzalosci dziecka.

                    No niestety jest odwrotnie :
                    - Dania ( obowiązek nie szkolny, ale obowiązek edukacji - rodzice decydują kiedy ma nastąpić i co nauczyciele doradzają)

                    - Nowa Zelandia ( obowiązek edukacji od 5 roku życia albo w szkole, albo w przedszkolu - rodzice decydują gdzie, obowiązek szkolny od 6 roku życia - rodzice decydują czy w przedszkolu, czy w szkole )

                    - Niemcy - ( obowiązek szkolny dla tych sześciolatków, które zaliczyły już wszystkie miesiące szóstego roku życia - rodzice decydują czy posłać np. dziecko co ma 5 i 9 miesięcy do szkoły czy nie - powtarzam to decyzja rodziców )

                    Południowa Afryka - sześciolatki klasa pierwsza, ale po ukończeniu rzeczywistego szóstego roku życia - podobnie jak w Niemczech rodzice decydują czy już posłać dziecko do szkolnego systemu , czy poczekać.

                    W warunkach polskiech mamus oznaczał
                    > oby to brak edukacji szkolnej, i przedłuzenie przedszkolnej do 18 rz.

                    A tutaj to już Pani przekracza wszelkie normy zdrowego nawet rozsądku. Ogół polskich rodziców potrafi profesjonalnie ocenić jakość edukacji przedszkolnej i szkolnej. Nikt nie zamierza dzieci trzymać w domu. Widać, że nerwy Pani ma nadszarpnięte. Istnieje proste rozwiązanie. Nie chce Pani się denerwować, to niech nie zabiera Pani głosu w dyskusji. A jeżeli już Pani zabiera to byłoby dla Pani bardziej komfortowo przygotować się do niej nie na podstawie informacji z netu , ale z rzetelnych źródeł.
                    • graz.ka Re: zagranica- jak jest? 12.03.13, 08:11
                      A z dzisiejszej Rzeczpospolitej informacja o badaniach IBE.
                      Skoro raport dostępny - mam nadzieję, bo to powinna być publiczna informacja - to z chęcią sobie poczytam.
                      • olena.s A tu się okazuje całkiem co innego 12.03.13, 14:42
                        O, tu
                        • aihnoa Re: A tu się okazuje całkiem co innego 12.03.13, 19:48
                          olena.s

                          Osobiste opinie pani minister wszyscy znają, bo przecież niemało wydała na promocję reformy.
                          Szkoda, że wszystkie pytania do MEN o podanie źródeł badań, kończą się milczeniem.

                          Nawet gdyby takie badania były przeprowadzone - trudno ekstrapolować wyniki dotyczące niespełna 20% 6-latkòw na ich całą populację.
                        • graz.ka Re: A tu się okazuje całkiem co innego 12.03.13, 20:03
                          Wiem - wkleiłam jeszcze rano tutaj. Tu już nie zdążyłam, bo szłam do pracy.
                          Sądzę, że zainteresowani doczytali.
                      • bramanka Re: zagranica- jak jest? 12.03.13, 20:07
                        grazko, to czy ty przeczytalas o tym badaniu? czy widzisz, ze ono dotyczy czego innego, a nie 6 latkow ktory poszly do szkoly wg nowej reformy?
                        a porownianie, ze dzieci 6-7 letnie w jednej klasie beda mialy podobne problemy i o skali- to tylko takie supozycje, bez badan.
                        • graz.ka Re: zagranica- jak jest? 12.03.13, 22:25
                          bramanka napisała:

                          > grazko, to czy ty przeczytalas o tym badaniu? czy widzisz, ze ono dotyczy cz
                          > ego innego
                          , a nie 6 latkow ktory poszly do szkoly wg nowej reformy?
                          > a porownianie, ze dzieci 6-7 letnie w jednej klasie beda mialy podobne problemy
                          > i o skali- to tylko takie supozycje, bez badan.

                          Czytałam. Także to, że dysproporcje zmniejszają się z wiekiem.
                          Ale to sa przynajmniej cytaty z jakichś badań, podpisanych nazwiskiem.

                          A tych, na które parę dni temu w sejmie i na stronie MEN minister też się powołuje - "że przerywanie - wraz z końcem zerówki - rozpoczętej już nauki czytania, pisania i liczenia nie jest korzystne dla dziecka. Cykl nauczania tych umiejętności - by był jak najskuteczniejszy - powinien być stabilny i odbywać się pod okiem jednego nauczyciela, bez konieczności „przestawiania się" dziecka z metod pracy jednego dorosłego na metody pracy drugiego." - tych nikt nie zna.

                          Takie to właśnie te badawcze argumenty.
                    • bramanka Re: zagranica- jak jest? 12.03.13, 20:03
                      Forum pozwla na przejscie na ty, wiec takiej formy sie bede trzymac.
                      Ty na poczatek pokazalas, jak dobrze czytasz- moj nik to BRAmanka, nie barmanka.
                      słuchaj, zdecyduj się- w pierwszym poscie napisalas, ze badania z innych krajów sa invalid jezeli chodzi o polske, bo to inne uwarunkowania- czy cos w tym stylu. a teraz piszesz, ze polskie uniwerki to za malo. to czego ty chcesz?
                      nie jestem oczytana w temacie, i mysle, ze czepiasz, sie sloneczko moje, dosc nieistotnuch szczegółów. poszac nstatystyczny- mialam na mysli przecietny- w mojej branzy mozna ich uzywac zamiennie. i owszem- jezeli mozna mowic o przecietnym wyniku testu 6 klasisty, to i mozna w oparciu o mierzalne kryteria mowic o przecietnym 6 latku. tak, wiem, każde dziecko to indywidualność i jest inne balablabla.
                      żaden z wymienionych przez ciebie, nerwowa pani, krajów nie przekracza cezury 6 lat- prawda?
                      i tyle ode mnie- swoje bzdetki o nerwach i oczytaniu w necie zachowaj dla siebie.
                      ps- rozpoznaje w stylu, jakby, celofana.... brat?
                      • mr_cellophane Re: zagranica- jak jest? 12.03.13, 21:19
                        bramanka napisała:

                        > ps- rozpoznaje w stylu, jakby, celofana.... brat?

                        No ja cię nie mogę, mania prześladowcza big_grin
                • aihnoa Re: zagranica- jak jest? 14.03.13, 19:19
                  okarito napisała:

                  " Sama mam przyjemność uczyć w szkole podstawowej w południowym dystrykcie Nowej Zelandii West Coast i to co jest tutaj nijak się ma do polskich warunków uczenia się dzieci.
                  Tutaj grupa przedszkolna w szkole to 5 i 6 latki - jest nie większa niż 12 dzieci.
                  Klasa pierwsza to 6 i 7 latki - nie więcej jak 20 dzieci. Wszelkie badania prowadzone nawet na zlecenie tutejszego ministerstwa nijak się mają do polskich dzieci. Rok szkolny podzielony jest na trzy semestry , a nie na dwa co nie przemęcza zarówno dzieci jak i nauczycieli. Szkoła największa to 150 uczniów, a nie jak w Polsce 1600, czy 2000 jak na warszawskim Ursynowie."

                  Z ciekawością przeczytałam ten opis. Rzeczywiście warunki nijak nie przystające do polskiej rzeczywistosci.
                  W Polsce klasy poniżej 25 dzieci, to luksus.
    • 5romanek Re: 2008 - stracony rocznik? 13.03.13, 14:12
      Rzecz dzieje się w jednej z polskich szkół. Oto Tonald Dusk przybywa z wizytą do szkoły podstawowej. Po prelekcji dla dzieci, Pani zwraca się z prośbą o pytania. Zgłasza się Jasiu:

      - Panie Premierze - ja mam dwa pytania. Pierwsze: Dlaczego wprowadza się reforme edukacyjną do szkół, które wciąż nie dojrzały do sześciolatków, a dobro dzieci jest ostatnią rzeczą, jaką bierze się pod uwagę ?

      I drugie pytanie z tym powiązane: Dlaczego Resort nie opublikował wyników podlegającego pod MEN Instytutu Badań Edukacyjnych informujących, że dzieci, które rozpoczęły naukę w wieku sześciu radzą sobie z nauką stosunkowo słabo?

      Na twarzy premiera pojawiło się zmieszanie, jednak fortunnie dla niego rozległ się dzwonek, po którym Pani nauczycielka wyprosiła dzieci na przerwę, oznajmiając, że zaraz po jej zakończeniu spotkanie z premierem będzie kontynuowane.


      Po przerwie dzieci wracają do klasy. Pani znowu zwraca się z prośbą o pytania. Tym razem zgłasza się Małgosia:

      - Panie Premierze ja mam cztery pytania. Pierwsze: Dlaczego wprowadza się reforme edukacyjną do szkół, które wciąż nie dojrzały do sześciolatków, a dobro dzieci jest ostatnią rzeczą, jaką bierze się pod uwagę ??? Drugie pytanie z tym powiązane: Dlaczego Resort nie opublikował wyników podlegającego pod MEN Instytutu Badań Edukacyjnych informujących, że dzieci, które rozpoczęły naukę w wieku sześciu radzą sobie z nauką stosunkowo słabo??? Trzecie pytanie: Dlaczego przed przerwą dzwonek zadzwonił o 20 minut wcześniej niż zwykle? I ostatnie - poniekąd z nim związane: Gdzie do diabła jest Jasiu?...


      =============
      a -LAS wciąż SZUMI-
      • olga727 Re: 2008 - stracony rocznik? 13.03.13, 15:48
        Nic dodać,nic ująć. big_grin
      • henryk_o Re: 2008 - stracony rocznik? 14.03.13, 08:52
        big_grin
        • aniaolawa Re: 2008 - stracony rocznik? 14.03.13, 20:37
          Uczyłam 6 i 7 latki w szkole. Myślę ,że różnica miedzy nimi jest znacząca. 6-latki to jeszcze takie przedszkolaki , potrzebujące dużo troski, 7 -latki są dużo cwańsze i bystrzejsze. Zdecydowanie lepiej radzą sobie. Myślę ,że o program nie ma co się bać , bo naprawdę jest prosty. W ówczesnej zerówce dzieci nie mają np. liter , a jeszcze kilka lat temu były. Są panie które mimo to je wprowadzają ,ale podobnie jest w 5-latkach w przedszkolach.Nie radzą sobie dzieciaki z zaniedbanych rodzin bez względu na wiek, po prostu sobie nie radzą z "innych" powodów. Myślę ,że największym problemem będzie dostanie się do szkoły , tej którą wybierzemy. W mojej dzielnicy nie ma szans dostać się do szkoły, która tak naprawdę jest bliżej domu , ale nie jest z rejonu i dyrektorka nie przyjmuje dzieci spoza rejonu. A ta nasza rejonowa , to prawie na samiutkim końcu jest w całym mieście... I tego się obawiam,że będzie musiał iść do rejonowej.Trafiło na ten rocznik , gdyby przesunęli to trafiłoby na inny i np. na kolejne moje dziecko.
    • tititu Re: 2008 - stracony rocznik? 15.03.13, 11:40
      Myślę, że to będzie dla wielu dzieci porażka a nie szansa.
      Jak wysyłałam 6-cio latka do szkoły musiałam udawadniać, że dziecko się nadaje a rodzice nie są wielbłądami. Mało kto mi wierzył, większość kiwała głowami z potępieniem, że krzywda ojojoj.
      To samo przeżyła koleżanka, jeszcze kilka lat wcześniej.
      Teraz nikogo nie interesuje czy cały rocznik się nadaje, bo się nadaje z definicji. Tak jak Słowacki wielkim poetą był.
      Dla mnie indywidualizacja nauczania powinna się zaczynać od badania ped-psych dzieci i obserwacji ich w nowej grupie. A potem opinia i decyzja. Jak w szkołach prywatnych. Wtedy możliwość porażki byłaby znacznie mniejsza.
      Ale MEN nie zaryzykuje takiego kroku, o okazałoby się, że może 30% dzieci jest gotowych, reszta zostanie wrzucona na głęboką wodę.
      • olga727 Re: 2008 - stracony rocznik? 15.03.13, 15:20
        tititu napisała:

        > Myślę, że to będzie dla wielu dzieci porażka a nie szansa.

        Masz stu procentową rację.Wiele z tych niegotowych EMOCJONALNIE dzieci,będzie przeżywać traumę,ale kogo z MEN-u będzie to obchodziło. sad Ważne aby statystyki były zgodne z zamierzeniami tych pseudo reformatorów wink

        > Dla mnie indywidualizacja nauczania powinna się zaczynać od badania ped-psych d
        > zieci i obserwacji ich w nowej grupie. A potem opinia i decyzja. Jak w szkołach
        > prywatnych. Wtedy możliwość porażki byłaby znacznie mniejsza.
        > Ale MEN nie zaryzykuje takiego kroku, o okazałoby się, że może 30% dzieci jest
        > gotowych, reszta zostanie wrzucona na głęboką wodę.

        sad sad sad sad
        • aniaolawa Re: 2008 - stracony rocznik? 15.03.13, 15:55
          Jestem ciekawa jak się ma obowiązek pójścia rocznika 2008 w 2014 do szkoły w rzeczywistości. Co się stanie jeśli dziecka bym nie puściła? Będą nas na siłę ściągać do szkoły? I jak to było do tej pory? Pytam dlatego ,że np. moja teściowa uznała ,że jej jedna córka (z listopada) nie nadaje się do pójścia do szkoły z rówieśnikami i puściła ją rok później. I zawsze była najstarsza w klasie. Jakoś nikt teściowej nie ganiał za taką decyzję.
          • mr_cellophane Re: 2008 - stracony rocznik? 15.03.13, 18:08
            Mój sąsiad tak się pogubił w tej reformie że nie wiedział że 5-cio latek musi iść do zerówki.
            Przypominano mu o tym w październiku gdy do drzwi zapukała pani pedagog z rejonowej szkoły do której powinno być zapisane dziecko.
            Gdy się upewniła że do z niewiedzy i zamieszania w przepisach, odstąpiła od środków "prawych" i jedynie przypilnowała aby dziecko zostało zapisane do zerówki.
            Podejrzewam że z obowiązkiem I-szej klasy będzie podobnie, ktoś zapuka do drzwi smile
        • mama303 Re: 2008 - stracony rocznik? 15.03.13, 19:41
          olga727 napisał(a):

          > Masz stu procentową rację.Wiele z tych niegotowych EMOCJONALNIE dzieci,b
          > ędzie przeżywać traumę,ale kogo z MEN-u będzie to obchodziło

          Jak nic dzieci chca wykończyć ... i ich biednych rodziców wink
          • olga727 Re: 2008 - stracony rocznik? 15.03.13, 19:56
            mama303 napisała:

            > olga727 napisał(a):
            >
            > > Masz stu procentową rację.Wiele z tych niegotowych EMOCJONALNIE dz
            > ieci,b
            > > ędzie przeżywać traumę,ale kogo z MEN-u będzie to obchodziło
            >
            > Jak nic dzieci chca wykończyć ... i ich biednych rodziców wink

            A Ty w ogóle widziałaś niedojrzałe emocjonalnie dziecko ? chyba nie,skoro tak piszesz.wink
            • mama303 Re: 2008 - stracony rocznik? 15.03.13, 20:08
              olga727 napisał(a):


              > A Ty w ogóle widziałaś niedojrzałe emocjonalnie dziecko ? chyba nie,sko
              > ro tak piszesz.wink

              A gdzie takie mozna poogladać? wink
              • olga727 Re: 2008 - stracony rocznik? 16.03.13, 15:23
                mama303 napisała:

                > olga727 napisał(a):
                >
                >
                > > A Ty w ogóle widziałaś niedojrzałe emocjonalnie dziecko ? chyba ni
                > e,sko
                > > ro tak piszesz.wink
                >
                > A gdzie takie mozna poogladać? wink
                Między innymi w PPP,jak również w zwykłej "rejonówce",tudzież w przedszkolach. wink
                • mama303 Re: 2008 - stracony rocznik? 16.03.13, 15:51
                  olga727 napisał(a):

                  > Między innymi w PPP,jak również w zwykłej "rejonówce",tudzież w przedszkolach.
                  > wink

                  Ja oczywiście żartowałam. Na serio to uważam, że ustabilizowany emocjonalnie sześciolatek to raczej wyjatek ale nie jest to absolutnie przeszkoda aby zaczął nauke w szkole.
                  • olga727 Re: 2008 - stracony rocznik? 16.03.13, 16:06
                    mama303 napisała:

                    > olga727 napisał(a):
                    >
                    > > Między innymi w PPP,jak również w zwykłej "rejonówce",tudzież w przedszk
                    > olach.
                    > > wink

                    > Ja oczywiście żartowałam. Na serio to uważam, że ustabilizowany emocjonalnie sz
                    > eściolatek to raczej wyjatek ale nie jest to absolutnie przeszkoda aby zaczął n
                    > auke w szkole.

                    W wielu (nie wszystkich wink ) przypadkach taka niegotowość,jest nie do przeskoczenia.wink Myślę tu np.o takiej nieśmiałości,która graniczy wręcz z Mutyzmem wtórnym sad Posłanie do szkoły skrajnie niegotowego dziecka,może narobić mu większych problemów,niż posłanie go rok później (z odroczeniem włącznie.wink
                    Co do żartu,to chciałam napisać,coś zgoła innego.smile
                    • mama303 Re: 2008 - stracony rocznik? 16.03.13, 19:21
                      olga727 napisał(a):

                      > W wielu (nie wszystkich wink ) przypadkach taka niegotowość,jest ni
                      > e do przeskoczenia.wink Myślę tu np.o takiej nieśmiałości,która graniczy wręcz z
                      > Mutyzmem wtórnym

                      Nie "w wielu" tylko w nielicznych przypadkach i wtedy zapewne sa podstawy do odroczenia obowiązku szkolnego takiego dziecka. Siedmiolatków tez to dotyczyło do tej pory zresztą. Natomiast pod pojeciem "niegotowości emocjonalnej" do nauki rodzice wkładają rozmaite SWOJE obawy i lęki o swoje maleństwo.
                      • olga727 Re: 2008 - stracony rocznik? 16.03.13, 19:35
                        mama303 napisała:

                        > olga727 napisał(a):
                        >
                        > > W wielu (nie wszystkich wink ) przypadkach taka niegotowość,j
                        > est ni
                        > > e do przeskoczenia.wink Myślę tu np.o takiej nieśmiałości,która graniczy wr
                        > ęcz z
                        > > Mutyzmem wtórnym
                        >
                        > Nie "w wielu" tylko w nielicznych przypadkach i wtedy zapewne sa podstawy do od
                        > roczenia obowiązku szkolnego takiego dziecka. Siedmiolatków tez to dotyczyło do
                        > tej pory zresztą. Natomiast pod pojeciem "niegotowości emocjonalnej" do nauki
                        > rodzice wkładają rozmaite SWOJE obawy i lęki o swoje maleństwo.

                        Wiesz co,ja wiem o czym piszę smile,natomiast ty próbujesz mi "udowodnić" wink że się mylę ,albo że nie mam pojęcia o czym piszę.sad Tylko nie wiem dlaczego to robisz ? U mojej córki w grupie (i tej równoległej też ) jest kilkoro dzieci nieśmiałych:jedne bardziej,inne mniej ale Są takie dzieci i to nie tylko w tym "naszym"przedszkolu są takie dzieci niegotowe do szkoły.A tak swoją drogą,to nie wątek o dzieciach rocznikowo siedmioletnich wink Od zawsze istniała opcja odroczenia dziecka niegotowego do szkoły. Jednak przeciętny siedmiolatek inaczej czuje się w szkole,niż przeciętny sześciolatek.
                        • mama303 Re: 2008 - stracony rocznik? 16.03.13, 20:09
                          olga727 napisał(a):

                          > Wiesz co,ja wiem o czym piszę smile,natomiast ty próbujesz mi "udowodnić" wink że si
                          > ę mylę ,albo że nie mam pojęcia o czym piszę.sad Tylko nie wiem dlaczego to robi
                          > sz ?

                          Ależ ja Ci niczego nie próbuję udowadniać. Polemizuje z tym co piszesz poniewaz jestem pewna że nie masz racji i panikujesz.

                          >U mojej córki w grupie (i tej równoległej też ) jest kilkoro dzieci nieśm
                          > iałych:jedne bardziej,inne mniej ale Są takie dzieci i to nie tylko w ty
                          > m "naszym"przedszkolu są takie dzieci niegotowe do szkoły.

                          Dzieci nieśmiałe /zreszta nie tylko dzieci/ są nie tylko wśród szesciolatków. Nie twierdze że ich nie ma tylko nieśmiałośc absolutnie nie jest przeszkodą w rozpoczęciu edukacji.

                          >A tak swoją drogą,to nie wątek o dzieciach rocznikowo siedmioletnich wink Od zawsze istniała opcja odroczenia dziecka niegotowego do szkoły. Jednak przeciętny siedmiolatek in
                          > aczej czuje się w szkole,niż przeciętny sześciolatek.
                          A przeciętny siedmiolatek pewnie inaczej niz przecietny osmiolatek no i co z tego?.
                          • olga727 Re: 2008 - stracony rocznik? 17.03.13, 14:12
                            mama303 napisała:

                            > Ależ ja Ci niczego nie próbuję udowadniać. Polemizuje z tym co piszesz poniewaz
                            > jestem pewna że nie masz racji i panikujesz.

                            To wiedz,że mam rację i nie panikuję. wink bo widzę,jak dziecko zachowuje się w domu,a jak w przedszkolu. Panikowałabym z tą niegotowością,gdyby córka zachowywała się w przedszkolu tak samo jak w domu (normalnie żywiołowo),ale jeśli zachowuje się całkiem inaczej-to chyba coś jest nie tak z tą gotowością szkolną wink Jeśli miałaby iść w tym roku obowiązkowo jako sześciolatek- to odroczyłabym ją. smile

                            tylko nieśmiałośc absolutnie nie jest przeszkodą w ro
                            > zpoczęciu edukacji.

                            Wiesz co,na ten temat to porozmawiaj sobie z psychologiem w Poradni P.P. smile Bo nasze opinie w tej kwestii są skrajnie różne.smile


                            > > aczej czuje się w szkole,niż przeciętny sześciolatek.
                            > A przeciętny siedmiolatek pewnie inaczej niz przecietny osmiolatek no i co z t
                            > ego?.
                            Ale,przeciętny siedmiolatek,jest już bardziej odważny i odporniejszy psychicznie od przeciętnego sześciolatka.wink
                            • mama303 Re: 2008 - stracony rocznik? 17.03.13, 14:37
                              olga727 napisał(a):

                              > To wiedz,że mam rację i nie panikuję. wink bo widzę,jak dziecko zachowuje
                              > się w domu,a jak w przedszkolu. Panikowałabym z tą niegotowością,gdyby córka za
                              > chowywała się w przedszkolu tak samo jak w domu (normalnie żywiołowo),ale jeśli
                              > zachowuje się całkiem inaczej-to chyba coś jest nie tak z tą gotowością szk
                              > olną
                              wink

                              uważam że to normalne że dziecko inaczej zachowuje sie w domu, inaczej w przedszkolu czy w szkole.

                              >Jeśli miałaby iść w tym roku obowiązkowo jako sześciolatek- to odro
                              > czyłabym ją. smile

                              Jesli jestes przekonana że to byłoby dla niej korzystne .......Twoje dziecko, Twoje odraczanie. Ja zawsze wolałam pchac dziecko do przodu niż zatrzymywac w miejscu.

                              > Wiesz co,na ten temat to porozmawiaj sobie z psychologiem w Poradni P.P. smile
                              > Bo nasze opinie w tej kwestii są skrajnie różne.smile

                              Wiem że sę różne niestety.

                              > Ale,przeciętny siedmiolatek,jest już bardziej odważny i odporniejszy psychiczn
                              > ie od przeciętnego sześciolatka.wink

                              A u Ciebie cały czas wyobraźnie pracuje w czarnych kolorach, a szkołe pewnie widzisz jako jakąś starszną katorgę i definitywny koniec dzieciństwa dla biednego sześciolatka.


                              • olga727 Re: 2008 - stracony rocznik? 17.03.13, 15:06

                                >
                                > uważam że to normalne że dziecko inaczej zachowuje sie w domu, inaczej w przeds
                                > zkolu czy w szkole.
                                >
                                Inaczej,a inaczej - to duża różnica wink

                                >
                                > Jesli jestes przekonana że to byłoby dla niej korzystne .......Twoje dziecko, T
                                > woje odraczanie. Ja zawsze wolałam pchac dziecko do przodu niż zatrzymywac w mi
                                > ejscu.

                                Masz rację:moje dziecko,moje odraczanie. Dla tego konkretnego dziecka to byłoby najlepszym rozwiązaniem.Ale na szczęście,nie muszę nic odraczać,tylko z danym mi prawempoślę ją do szkoły jako siedmiolatka smile


                                > A u Ciebie cały czas wyobraźnie pracuje w czarnych kolorach, a szkołe pewnie wi
                                > dzisz jako jakąś starszną katorgę i definitywny koniec dzieciństwa dla biednego
                                > sześciolatka.
                                >

                                Nie muszę sobie wyobrażać niczego,bo widzę to na co dzień : U nas w szkole jest 1 klasa Pierwsza z samymi sześciolatkami,od siedmiolatków różni je tylko:zmienianie butów ( pozostałe pierwszaki tego nie robią),układ lekcji i przerw mają ten sam jak starsze dzieci,obiady to samo (I- III) . I ty mówisz,że panikuję wink ? Nawet gdyby była gotowa,to nie posłałabym jej do takiej szkoły. sad .Jak ktoś ma gotowe do szkoły dziecko - to niech wyśle,jego sprawa. smile Żebyś wiedziała,że szkoła dla dziecka wiąże się z końcem okresu beztroskiej zabawy wink Zaczynają się lekcje,zadania domowe i inne obowiązki związane ze szkoła.
                                • mama303 Re: 2008 - stracony rocznik? 17.03.13, 17:07
                                  olga727 napisał(a):

                                  > Masz rację:moje dziecko,moje odraczanie. Dla tego konkretnego dziecka to byłob
                                  > y najlepszym rozwiązaniem.Ale na szczęście,nie muszę nic odraczać,tylko z danym
                                  > mi prawempoślę ją do szkoły jako siedmiolatka smile

                                  Nie twierdze że nie ma w ogóle takich dzieci które do szkoły sie absolutnie nie nadają /są i takie siedmiolatki/ ale to sa wyjątki.

                                  > Nie muszę sobie wyobrażać niczego,bo widzę to na co dzień : U nas w szkole jes
                                  > t 1 klasa Pierwsza z samymi sześciolatkami,od siedmiolatków różni je tylko:z
                                  > mienianie butów
                                  ( pozostałe pierwszaki tego nie robią),układ lekcji i przer
                                  > w mają ten sam jak starsze dzieci,obiady to samo (I- III) . I ty mówisz,że pani
                                  > kuję wink ? Nawet gdyby była gotowa,to nie posłałabym jej do takiej szkoły. sad .J
                                  > ak ktoś ma gotowe do szkoły dziecko - to niech wyśle,jego sprawa.

                                  Jeżeli masz taka kiepska szkołe to nie łudź sie że siedmiolatek będzie sie w niej dobrze czuł. Moja szescioletnia córka poszła do I klasy z siedmiolatkami /po starej zerówce/ i szybko nadrobiła chociaz były poczatkowo problemy. Ale szkołe bardzo polubiła i świetnie sie w niej znalazła.Szkoła publiczna żadnych rewelacji ale maluchy dobrze zaopiekowane i zorganizowane /zarówno pierwszaki jak i zerówka/. Wiem z opowieści innych mam z okolicy że w sasiednich szkołach też jest nieźle. Wiec nie straszmy się tymi przeokropnymi szkołami!!

                                  >Żebyś wied
                                  > ziała,że szkoła dla dziecka wiąże się z [b]końcem okresu [
                                  > u]beztroskiej zabawy[/u][/b] wink Zaczynają się lekcje,zadania domowe i inne obo
                                  > wiązki związane ze szkoła.

                                  Taki etap smile troche powazniejszych wyzwań jest bardzo potrzebna do prawidłowego rozwoju w tym wieku a dzieciństwo jeszcze trwa, zapewniam. Moja córka w IV klasie jeszcze bawi się /o zgrozo/ lalkami i to ze starszymi od siebie o rok koleżankami smile
                                  Właśnie latają po podwórku bo sie ciepło zrobiło.
                            • joannab-o Re: 2008 - stracony rocznik? 17.03.13, 15:10
                              Dla mnie najważniejszym kryterium, czy dziecko może iść do takiej szkoły, jaka jest w Polsce standardem, z ocenami, rywalizacją, testomanią jest zdolność do zdystansowania się do tychże.
                              Moje dziecko od pewnego czasu na drażnienie się brata, że jest głuptasem odpowiada np."tak, już mi to powiedziałeś milion razy, wiem, że jestem głuptasem" i wraca beztrosko do swoich zajęć. Spokojna jestem, że ją później przekonam, że warto umieć a nie warto przejmować się ocenami ani tym, że ktoś inny umie lepiej. Ani tym, że się samemu umie coś lepiej od kogoś.

                              Ten rodzaj dojrzałości emocjonalnej nie przychodzi sam z siebie z wiekiem, trzeba to wypracować z dzieckiem.
                              • mama303 Re: 2008 - stracony rocznik? 17.03.13, 17:11
                                joannab-o napisała:

                                > Ten rodzaj dojrzałości emocjonalnej nie przychodzi sam z siebie z wiekiem, trze
                                > ba to wypracować z dzieckiem.

                                Tez tak uważam, w wielu przypadkach dzieci sa nakręcane przez rodziców. U mojej córki bywa dzieci w IV klasie ryczą jak nie dostaną piątki smile
                                • olga727 Re: 2008 - stracony rocznik? 17.03.13, 18:19
                                  mama303 napisała:

                                  > joannab-o napisała:
                                  >
                                  > > Ten rodzaj dojrzałości emocjonalnej nie przychodzi sam z siebie z wiekiem
                                  > , trze
                                  > > ba to wypracować
                                  > Tez tak uważam, w wielu przypadkach dzieci sa nakręcane przez rodziców. U mojej
                                  > córki bywa dzieci w IV klasie ryczą jak nie dostaną piątki smile

                                  To prawda,że rodzice"nakręcają"dzieci smile
                      • mum2004 Re: 2008 - stracony rocznik? 16.03.13, 19:39
                        Wiem jak wygląda nauka w naszych szkołach, "przygotowanych dla sześciolatków". Poza przeciętnym placem zabaw (na który dzieci rzadko chodzą) - niczym się nie różni od starej zwykłej szkoły. Czyli 2 zmiany (dziecko np. od godziny 7 w zatłoczonej świetlicy - o 12 zaczyna lekcje), plecaki min 3 kg, a często cięższe (religia, angielski, śniadaniówka, 3 podręczniki podstawowe itp). Zwykłe 45 min lekcje w ławkach, liczne prace domowe zadawane do domu.

                        Uważam że na takie szkoły 6 latki nie są gotowe! A takie szkoły to większość.

                        Nie mam nic przeciwko wcześniejszej edukacji dzieci - i uważam że u nas dzieci mają możliwość taką edukację otrzymać w przedszkolu - to tylko kwestia nazewnictwa - można przedszkole nazwać szkołą i powiedzieć że u nas dzieci chodzą do szkoły od 3 lat.

                        Dlatego szkoda mi tych sześciolatków - ich kręgosłupów, wad postawy, prac domowych zamiast rowerowych wypadów (bo trzeba będzie nadrabiać do 7 latków z 2007 roku). Oczywiście że dadzą radę - ale jakim kosztem? I w imię czego? Paranoików z MEN?

                        Dla mnie to podobna reforma jak z gimnazjami - już chyba wszyscy przyznają że było to bez sensu - ale jest nie do odwrócenia.
                        • bramanka Re: 2008 - stracony rocznik? 17.03.13, 09:29
                          bzdura na resorach!
                          Czyli 2 zmiany (dziecko np. od godziny 7 w zatłoczonej świetlicy - o 12 zaczyna lekcje
                          fakt, niektore szkoły zajeci azaczynaja później. ale tylko niektore. u nas druga zmiana to 9.40. dziecko o 7 w szkole? faktycznie wspolczuje dziecku. a jako 7 latek nie bedzie mu rownie zle?

                          plecaki min 3 kg, a często cięższe (religia, angielski, śniadaniówka, 3 podręczniki podstawowe itp).
                          bzdura. czest niestety rodzice kupuja plecaczek z bajkowym obrazkie, ktory sam w sobie waży 2 smile w plecaku mojego dziecka najwiecej waży woda- ale nie ma mozliwości, nie dopuszczamy takiej opcji, aby nie nosiła. aczkolwiek w klasie sa poidła, wiec to nasza doecyzja, bo musu nie ma. oczywiscie- poidla to inicjatywna rodzicó, oni tez placa. ksiazdki do religii zostaja w szkole- bynajmniej nie w mitycznych szafeczkach. ksiazki do angielskiego tez nie widzialam big_grin
                          • mum2004 Re: 2008 - stracony rocznik? 17.03.13, 11:32


                            bramanka napisała:

                            > bzdura na resorach!
                            > Czyli 2 zmiany (dziecko np. od godziny 7 w zatłoczonej świetlicy - o 12 z
                            > aczyna lekcje

                            > fakt, niektore szkoły zajeci azaczynaja później. ale tylko niektore. u nas drug
                            > a zmiana to 9.40.

                            Proszę mi nie insynuować że piszę nieprawdę. Mam starsze dziecko w szkole (poszło jako siedmiolatek) - i codziennie obserwuję jak to wygląda. Możliwe że GDZIEŚ jest inaczej - piszę na swoim przykładzie!

                            Druga zmiana polega na tym że do jednej sali lekcyjnej są dwie klasy. Czyli jedna zaczyna lekcje gdy kończy druga - czyli ok 11-12. Nie ma opcji żeby jakaś klasa kończyła o 9:40.

                            bramanka napisała:
                            dziecko o 7 w szkole? faktycznie wspolczuje dziecku.

                            Nie bardzo rozumiem? Pracuję na 8, muszę jeszcze dojechać (przez korki - jak to w dużym mieście). I bardzo dużo dzieci jest o tej godzinie już przyprowadzanych.

                            Widzę że wszelkie dyskusje z nick bramanka nie mają sensu - uważa że wszędzie jest dokładnie tak jak u niej - nie przyjmuje do wiadomości że większość szkół jest kompletnie nieprzygotowana nawet na siedmiolatki - a co dopiero na sześciolatki i PODWÓJNY rocznik.

                            • mama303 Re: 2008 - stracony rocznik? 17.03.13, 12:38
                              mum2004 napisała:


                              > Widzę że wszelkie dyskusje z nick bramanka nie mają sensu - uważa że wszędzie j
                              > est dokładnie tak jak u niej - nie przyjmuje do wiadomości że większość szkół j
                              > est kompletnie nieprzygotowana nawet na siedmiolatki - a co dopiero na sześciol
                              > atki i PODWÓJNY rocznik.

                              Ale naprawde pewna jesteś że to jest większość? Ja mam inne wrażenie. Szkoły w mojej okolicy robia co mogą aby najmłodsze dzieci były zaopiekowane, bezpieczne i miały zorganizowany czas.W naszej szkole to az do przesady było bo pierwszaki chciały już wiecej samodzielnosci smile
                              • okarito Re: 2008 - stracony rocznik? 21.03.13, 07:32
                                mama303 napisała:

                                > mum2004 napisała:
                                >
                                >
                                > > Widzę że wszelkie dyskusje z nick bramanka nie mają sensu - uważa że wszę
                                > dzie j
                                > > est dokładnie tak jak u niej - nie przyjmuje do wiadomości że większość s
                                > zkół j
                                > > est kompletnie nieprzygotowana nawet na siedmiolatki - a co dopiero na sz
                                > eściol
                                > > atki i PODWÓJNY rocznik.
                                >
                                > Ale naprawde pewna jesteś że to jest większość? Ja mam inne wrażenie. Szkoły w
                                > mojej okolicy robia co mogą aby najmłodsze dzieci były zaopiekowane, bezpieczne
                                > i miały zorganizowany czas.W naszej szkole to az do przesady było bo pierwszak
                                > i chciały już wiecej samodzielnosci smile

                                Ten błąd - dzieci zaopiekowane - robiła często w swych wypowiedziach Katarzyna Hall. Widać,że współpracownicy, a może i ona sama kontynuują swe błędy, że aż miło. Jak szybko można zdemaskować to bractwo.
                                • mama303 Re: 2008 - stracony rocznik? 21.03.13, 18:06
                                  okarito napisał(a):

                                  > Ten błąd - dzieci zaopiekowane - robiła często w swych wypowiedziach Katarzyna
                                  > Hall. Widać,że współpracownicy, a może i ona sama kontynuują swe błędy, że aż m
                                  > iło. Jak szybko można zdemaskować to bractwo.

                                  Masz rację, zdemaskowałas nasze bractwo!! wink
                            • bramanka Re: 2008 - stracony rocznik? 17.03.13, 18:36
                              nik barmanka sie zglasza big_grin
                              owszem, możliwe sa wczesniejsze zmiany- bo dzieci np na religie wychodza do innej sali (a przynajmniej moga), podobnie na zajecia komputerowe, czy na agielski do sali jezykowej. i jeszcze wf0 chyba do sali, prawda? wiec wczesniejsze zaczynanie jest jak najbardziej mozliwe- pod warunkiem, ze dizeci nie sa przypisane w 100% do jednej sali- zaproponujcie dyrekcji takie rozwiazanie.
                              a książki zostawiaja- a jak nie- to dlaczego nie? do tego naprawde nie potrzba osobnych szafek- u nas sa to 3 czy trzy wieksze szafki, ksiazki podpisane. ja rozumiem, ze szkoly sa slabo zorganozowane- ale rodzice moga zaproponowa rozwiazania paloacych kwestii, a nie czekac z palcem w nosie i wyzywac swoj negatywizm na forach
                          • basoni Re: 2008 - stracony rocznik? 18.03.13, 10:34
                            Świetlica w naszej szkole jest zatłoczona szczególnie od południa do pierwszych odbiorów dzieci przez rodziców pracujących czyli gdzieś do 14.00-15.00. W naszej szkole jednak zajęcia zaczynają się od 11.00. Dodatkowy rocznik zapcha taką świetlicę lub wypchnie trzecioklasistów.
                            A plecak mego dziecka waży 1 kg pusty z wszystkimi książkami i wodą waży 4kg. Podręczniki są bezsensownie rozdmuchane i niestety moje kolejne dziecko w wieku 5 lat i 10 mcy będzie męczyć się z powodu czystej pazerności polityków, wydawnictw oraz braku lepszej organizacji pracy w szkole.
                            • mum2004 Re: 2008 - stracony rocznik? 20.03.13, 20:56
                              Rodzice odwołują reformę!

                              www.youtube.com/watch?v=0ZwgFHLOCI0
                              • mama303 Re: 2008 - stracony rocznik? 20.03.13, 23:01
                                mum2004 napisała:

                                > Rodzice odwołują reformę!
                                >
                                > www.youtube.com/watch?v=0ZwgFHLOCI0

                                Dorociński? a tak go lubiłam......
                                • graz.ka Re: 2008 - stracony rocznik? 21.03.13, 08:54
                                  mama303 napisała:

                                  > Dorociński? a tak go lubiłam......

                                  a ponieważ ma inne poglądy niż moje to już go nie lubię...
                                  • driszti Re: 2008 - stracony rocznik? 21.03.13, 11:59
                                    Moje dziecko rocznik 2008 nie pójdzie do szkoły jako 6-latek i żadne ministerstwo tego nie zmieni. Wsadzą mnie do więzienia? Bardzo proszę, czekam aż mnie zaaresztują.
                                    Media takie sprawy kochają, a słupki poparcia partii rządzącej niestety nie. Zobaczymy kto na tej niechcianej reformie najbardziej straci. Rodzice swoje dzieci obronią, czym się obroni rząd? Niech szybko kombinują jak się wycofać z twarzą tego gó...wna autorstwa min. Hall.
                                    • mama303 Re: 2008 - stracony rocznik? 21.03.13, 18:11
                                      driszti napisała:

                                      > Moje dziecko rocznik 2008 nie pójdzie do szkoły jako 6-latek i żadne ministerst
                                      > wo tego nie zmieni. Wsadzą mnie do więzienia? Bardzo proszę, czekam aż mnie zaa
                                      > resztują.
                                      UUUU Kozak jesteś wink
                                    • kleo881 Re: 2008 - stracony rocznik? Driszti. 26.03.13, 15:03
                                      Popieram.
                                  • mama303 Re: 2008 - stracony rocznik? 21.03.13, 18:08
                                    graz.ka napisała:

                                    > a ponieważ ma inne poglądy niż moje to już go nie lubię...

                                    Nie to że inne poglady, tylko, że głupoty wygłasza szkodząc dzieciom smile
                                    • olga727 Re: 2008 - stracony rocznik? 21.03.13, 19:36
                                      mama303 napisała:

                                      > > a ponieważ ma inne poglądy niż moje to już go nie lubię...
                                      >
                                      > Nie to że inne poglady, tylko, że głupoty wygłasza szkodząc dzieciom smile

                                      Głupoty wygłasza MEN z Szumilasową na czele, w swoich durnych spotach i ulotkach. wink
                                      • mama303 Re: 2008 - stracony rocznik? 21.03.13, 21:37
                                        olga727 napisał(a):

                                        > Głupoty wygłasza MEN z Szumilasową na czele, w swoich durnych spotach i ulotkac
                                        > h. wink

                                        Fakt, kiepska akcja promujaca sześciolatki w szkole.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka