Dodaj do ulubionych

Poważny problem z 15 latkiem

16.09.13, 11:04
Witam na forum. Jestem rozwiedziony, mam dowje dzieci - 15 letniego syna i 10 letnią córkę. Oboje mieszkaja z moją była małzonka w innym mieście, kilkadziesiat km ode mnie. Rozwód miał miejsce 7 lat temu. Syn juz w 4 klasie szkoły podstawowej zaczał sprawiac problemy - nie uczył się, wagarował, w klasie starał się zwracac na siebie uwagę wygłupami. W gimnazjum było to samo. do tego gdy miał 14 lat zaczęły się powazniejsze problemy. Chamskie zachowania w stosunku do nauczycieli, kradzież w sklepie, wreszcie alkohol , włoczenie sie po nocach po mieście z kumplami. No i kradzieże w domu - zarówno moim jak i żony - najpierw drobne sumy - kilkanascie kilkadziesiat zł, teraz juz nawet kilkaset i bizuteria za kilka tys. Było kilka spraw w sądzie rodzinnym, pani sedzia nie chce wysłać mojego syna do poprawczaka ale jak odwali znowu coś powaznego to chyba będzie zmuszona to zrobić. ostatnio syn zaczął chodzic do liceum i znowu problemy - sprzedał kilka książek szkolnych bo twierdzi że matka mu nie daje kieszonkowego.
Teraz pokrótce opisze sytuację w tamtym domu. Moja była zwiazała się po rozwodzie z innym mężczyzną, mają nawet wspólne dziecko. Ona ma dobrą pracę, dużo zarabia ale i dużo pracuje, czesto nie ma jej w domu. jest nerwowa i bardzo krzyczy na dzieci. Dlatego syn twierdzi że ejj nienawidzi bo matka go nie kocha. Ponadto jej nowy partner mieszkał jakiś czas u nich ale mój syn go nie akceptował, było kilka awantur i szarpanin zakończonych interwencją policji. Więc facet sie wyprowadził i tylko raz na kilka tygodni odwiedza córeczkę.
Ja staram sie widywac swoje dzieci minimum raz na dwa tygodnie, albo ja jeżdże do nich, głownie do córeczki (która bardzo dobrze sie uczy i nie sprawia kłopotów) albo syn przyjeżdza do mnie autobusem. Ale ostatnio prawie ze mną nie rozmawia, siedzi głownie w intenecie i wypisuje jakies bzdury. Potrafi być agresywny i niegrzeczny, wypiera sie w zywe oczy kradziezy pieniędzy i bizuterii chociaz wszystko wskazuje na niego. Jego amtka mówiła mi, ze znalazła raz w jego rzeczach kwit z jekiegoś lombardu za sprzedane rzeczy. wiec jednak on to robi.
Syn ma dziewcyznę w swoim wieku - bardzo porzadną , z dobrego domu. podobno ma ona na niego dobry wpływ. Może jakoś z nią sie skontaktować?
No i jak wpłynąc na byłą małzonkę? Jej nerwowośc, chłod i krzyki były m.in. przyczyna rozpadu naszego małzeństwa. Wiec tu syna trochę rozumiem. Ale jak ją nakłonić do terapii?

Nie wiem juz jak ratowac syna przed stoczeniem się? Jak trafi do poprawczaka to wyjdzie bandyta. Jak nie będzie sie uczył to z czego będzie zył?
Obserwuj wątek
    • fasolka99 Re: Poważny problem z 15 latkiem 16.09.13, 12:07
      A nie możesz go zabrać do siebie i być ojcem na co dzień, a nie raz na 2 tygodnie? Sądząc po poście bardzo Ci zależy na dzieciach, więc o ile masz do tego warunki mieszkaniowe/finansowe, to może nadeszła pora, żeby synem zająć się na pełny etat. Wreszcie by czuł się zadbany i kochany. Na pewno trzeba z nim w takim wypadku ustalić normy "wspołpracy". Dziewczyna może być tu przeszkodą, bo przeprowadzka oznacza oddalenie od niej. Chyba, że Ty możesz swoje życie przeorganizować i zmienić miasto.
      • andrewsson Re: Poważny problem z 15 latkiem 16.09.13, 14:00
        Nie da rady. On ma tam i kumpli i dziewczyne i siostry. Z tą najmłodszą lubi się bawić. No i dom, a ja mieszkam w blokach. On by chciał zalety obydwu miejsc a tak się nie da. Pytałem go już o to i nie chciał
        • jagodasoft2 Re: Poważny problem z 15 latkiem 16.09.13, 14:34
          Sorki ale nie mogę się powstrzymać. Raz na dwa tygodnie ?!? i ty masz prawo mówić zonie o terapii? Ona ma to na co dzień, przychodzi pewnie zmęczona po pracy i ma w domu małe piekło, dodatkowe nerwy, a Ty troskliwy tata raz na dwa tygodnie zjawiasz sie i dziwisz ze ona krzyczy?
          Ja nie dziwie sie synowi, ze sie od ciebie odwraca, pewnie wkrótce i córka to zrobi, bo Ty to taki troskliwy wujek na odległość niż tata
          • andrewsson Re: Poważny problem z 15 latkiem 16.09.13, 15:19
            Córka się nie odwróci. Ona zawsze mówi ze mnie kocha. I lubi ze mna przebywać.
            Nie mogę widywac dzieci częsciej, bo tak zostało ustalone. Dla Twojej wiadomości - ona też narzeka że mama na nią krzyczy, mało tego na tę najmłodszą (2,5 roku) dziewczynkę też.
            Moja była jest bardzo nerwowa i potwierdza to zarówno moja obecna partnerka jak i inne osoby, które miały z nią styczność. Nikt jej nie kazał brac na swoje barki cieżaru ponad siły. A syn skarży się, że nigdy nie jest chwalony tylko ganiony za wszelkie przewinienia. Ma też pretensje że matka wydzwania do jego kolegów i pyta gdzie on aktualnie jest albo im grozi i oni potem maja do niego pretensje albo się śmieją.
            Ale nie ma co się nad tym rozwodzić. Ja pomijam milczeniem to co było, zapomniałem o dawnych urazach bo liczy się dla mnie dobro dzieci. a w tej materii musze z byłą współpracować, chociaz bywa to trudne
            • angazetka Re: Poważny problem z 15 latkiem 16.09.13, 15:34
              > Ma też pretensje że matka wydzwania do jego koleg
              > ów i pyta gdzie on aktualnie jest albo im grozi i oni potem maja do niego prete
              > nsje albo się śmieją.

              Jasne, powinna dać mu wolną rękę w łobuzowaniu i okradaniu własnego domu. Po co ma się kobita przejmować?
        • kocio-kocio Re: Poważny problem z 15 latkiem 16.09.13, 14:46
          Ja mam wrażenie, że to nie ma być dla niego przyjemność tylko resocjalizacja.
          Więc chyba nie ona ma o tym decydować.
          No i co jest złego w mieszkaniu w blokach, bo nie kumam?
          • andrewsson Re: Poważny problem z 15 latkiem 16.09.13, 15:21
            Dla mnie nic, ale ludzie mający własne domu inaczej na to patrzą. Nie tylko chodzi o wygodę, przyjemnośc posiadania własnego ogródka i grillowanie ale też, to "co ludzie powiedzą".
            • morekac Re: Poważny problem z 15 latkiem 16.09.13, 15:36
              To jak tak, to lepiej pomyśl, co ludzie powiedzą, jeśli chłopak wyląduje w poprawczaku...
            • hankam Re: Poważny problem z 15 latkiem 16.09.13, 16:33
              Ten post to bardziej na forum "Życie rodzinne"...

              spotykaj się z nim jak najczęściej i naprawdę, spróbuj, może się jednak przeprowadzi do Ciebie. Wydaje mi się, że to byłoby dla niego lepsze.
            • kocio-kocio Re: Poważny problem z 15 latkiem 17.09.13, 12:22
              Kurde, człowieku.
              Zastanów się co Ty piszesz???
              Ludzie widzą, że dziecko ma konflikt z prawem, a będą się martwić, że poszedł do ojca mieszkać w bloku????
              Wolisz go w poprawczaku odwiedzać?
              Wtedy na pewno nikt nie zauważy zmiany....
              • andrewsson Offtopic - własny dom a bloki 17.09.13, 14:49
                Ludzie, chyba opacznie mnie zrozumieliscie.
                To nie ja wyznaję ten pogląd "co ludzie powiedzą". Tylko moja była i jej rodzina
                Mnie tam w blokach dobrze, oczywiście we własnym domu mieszka się lepiej, ale nie oznacza to że trzeba harowac jak wół i odejmowac sobie od ust aby ten dom postawic i utrzymać.
                Chyba wystarczy wyjaśnień?
                • kocio-kocio Re: Offtopic - własny dom a bloki 17.09.13, 15:08
                  No to sobie przerób moje oburzenie na swój argument w rozmowie z byłą.
                  Zależy Wam w ogóle na tym dzieciaku?
                  Bo może on już na straty spisany?
                  Ja bym mu totalnie zmieniła środowisko. Tam gdzie jest już go koledzy znają jako niezły numer. "Niehonor" jest wygrzecznieć.
                  A to że masz orzeczone wizyty co dwa tygodnie, to raczej minimum niż maksimum. Nie wydaje mi się, żeby jakikolwiek sąd miał Cię karać za to, że widujesz się z synem częściej.
                  Za dużo tu tłumaczeń, za mało działania.
    • mama-ola Re: Poważny problem z 15 latkiem 17.09.13, 15:14
      Weź syna do siebie. Ostatni dzwonek.
      • maksimum Re: Poważny problem z 15 latkiem 18.09.13, 02:31
        Gdyby syn chcial sie poprawic,to zmiana miejsca jest na to najlepsza okazja,ale on nie chce nic zmieniac w swoim zyciu,ani kumpli ani srodowiska,chce tylko narzekac jak mu zle.
        Jak go wezmiesz do siebie to bedziesz mial niezle klopoty i nie bron go przed poprawczakiem,bo wczesniej czy pozniej tam trafi.
        • majuszka77 Re: Poważny problem z 15 latkiem 19.09.13, 20:44
          to wy dorośli zrobiliście ten bałagan i wy musicie go posprzątać ,czy syn w swoim życiu ma choć jedną dorosłą osobę której może ufać ,matka się drze ,ojciec jest raz na dwa tygodnie ,a młody człowiek ma chaos w głowie bo od najmłodszych lat dorośli zgotowali mu huśtawkę emocjonalną i teraz będzie trudno zdobyć zaufanie dziecka. Jeśli zależy ci na synu zabierz go do siebie i stwórz mu dom do którego będzie chciał wracać i rodzinę którą będzie mógł i chciał kochać.
          • andrewsson Re: Poważny problem z 15 latkiem 20.09.13, 08:09
            OK, tylko jak to zrobić? Powiedzieć: pakuj sie i jedziemy? A on jak go znam to zwieje
            Jest juz wyższy ode mnie i silny; mam sie z nim szarpać?
            Jakiś czas temu bylismy razem z nim u pani psycholog - nagle zerwał się , powiedział ze ma gdzieś jakąs tam terapię i wybiegł. Podobnie zachował sie w szkole u pani pedagog - tu jeszcze rzucił przekleństwem i trzasnął drzwiami
            • lily-evans01 Re: Poważny problem z 15 latkiem 20.09.13, 19:34
              O ile generalnie nie za bardzo jestem, szczerze mówiąc, za ustaleniem miejsca pobytu dziecka u ojca w wypadku rozwodu rodziców, o tyle w tej sytuacji wszystkim chyba wyszłoby to na dobre.

              Synowi - bo prawdopodobnie osłabiłyby się jego kontakty towarzyskie, a być może ma kolegów, którzy żyją w podobny sposób i cenią go za jego wybryki: w nowym środowisku nie miałby takiej akceptacji, musiałby spokornieć i wyhamować. Przy okazji - w nowym miejscu, w nowej szkole miałby czystą kartę, może poczułby, że kształt jego życia zależy głównie od niego.

              Matce - bo miałaby mniej obowiązków, w tej chwili ma troje dzieci i żadnego stałego partnera, bo jej drugi partner też w tej chwili jest obsadzony tylko w roli odwiedzającego własną córkę. Jeśli matka miałaby mniej obowiązków, prawdopodobnie byłaby mniej krzykliwa i agresywna. Też sama wychowuję dziecko - powiem szczerze, że bez sensownego wsparcia ojca mojego dziecka czasem nawet błahe problemy mnie przerastają, odbierają mi radość życia albo wywołują uczucie ciągłej irytacji.

              Tobie, autorze, chyba też, bo miałbyś stały kontakt z synem i moglibyście wypracować sensowne "męskie" relacje. Młodemu na pewno ich brakuje i całe to jego zachowanie może być jakąś formą buntu przeciw takiemu stanowi rzeczy.

              Jak załatwić? Pogadać z nim szczerze może? O korzyściach, które mogłyby z tego płynąć dla was obu?
            • ada828 Re: Poważny problem z 15 latkiem 20.09.13, 21:48
              A wyobraź sobie, że ostatnio jak mnie 10. letni syn z 8. latką przygniótł, w zabawie, to nie mogłam wstać. Napoleon miał 150 cm i zdobył pół Europy.
            • turzyca Re: Poważny problem z 15 latkiem 02.10.13, 15:35
              Np. argumentowac przeprowadzka w celu chronienia matki.

              Umow sie z byla, rzuc argumentami z cyklu: mlody zmieni srodowisko, bedzie mial czysta karte i wsrod znajomych i wsrod nauczycieli, zobaczy, ze jak sie nie zachowuje ok, to pewne wygody mu uciekaja (mieszkanie zamiast domu itd). Dla niej pewnie wazace bedzie, ze jak syn sie wyprowadzi, to nie bedzie problemu z obecnoscia ojca najmlodszej corki. Popros o dyskrecje.
              A jak juz przekonasz byla zone, to umowcie sie do sadu rodzinnego, a Ty pogadaj z mlodym. Pewnie widzi, ze Twoja byla zona jest na skraju, przedstaw Twoja propozycje np. jako cos, na co w sumie nie masz ochoty, ale przyzwoitosc nakazuje pomoc i odciazyc byla.
          • majuszka77 Re: Poważny problem z 15 latkiem 20.09.13, 17:52
            hmmmmmmm a rozmawiałeś z synem na ten temat ,nie w nerwach , umów się z nim np. do knajpy na obiad i porozmawiaj ,nie będzie łatwo bo on wam nie ufa .

            Sama mam 14 letniego syna to trudny wiek młody zaznacza swoją niezależność ,dlatego musisz być ostrożny i cierpliwy ,najgorsze co można zrobić to się pokłócić ,nie zaczynaj rozmowy jak młody siedzi przy kompie bo odbierze to jak kolejne gderanie za uchem ,wyciągnij go z domu ,sam na sam i pogadaj .....tak po prostu bez wzajemnych wyrzutów
            • andrewsson Re: Poważny problem z 15 latkiem 01.12.13, 08:29
              No więc chyba to byłaby dobra metoda.
              Obecnie sytuacja wygląda tak, że syn chodzi do psychologa (mężczyzny). Rozmawiałem z tym panem i powiedział mi 3 rzeczy:
              1. Syn w ogóle niczego sie nie boi. Nie zdaje sobie sprawy z konsekwencji swego postepowania i dlatego rozrabia. Czuje się bezkarny.
              2. W jego sytuacji wazne sa nawet drobne "sukcesy", takie jak chociaz jeden dzień w szkole bez ucieczki z ostatniej lekcji,
              3. Syn bardzo mało mówi na sesjach o mnie czyli swoim ojcu.
              Syn we wrześniu zmieniał 2 razys zkołę, teraz chodzi do technikum i mówi , ze mu się tam podoba bo sa tam "normalni ludzie". Z tego co wiem to jest tam chłopak z sąsiedztwa którego poznałem - grzeczny, miły i dobry uczeń z tzw. porzadnej rodziny.
              Chodzi do tej szkoły, ale zdarzają mu się ucieczki z lekcji, bo "mu się nie chciało siedzieć w szkole". Matka pozycza zeszyty od tego dobrego ucznia i przepisuje do zeszytów syna, ale ja jej to odradzam, bo chłopak przyzwyczai sie , że ktos za niego odwala robotę.
              Ostatnio męczy matke o nowy telefon na zasadzie , ze wszyscy koledzy mają. Ja mu zapowiedziałem ża na pewno nie kupię mu za to co zrobił, a byłej żonie cały czas radze aby obiecała mu telefon na Gwiazdke pod warunkiem wziecia się do nauki, braku wagarowania i otrzymywania dobrych stopni. Niech się smarkacz nauczy, że na wszystkow życiu trzeba zapracować.
              Proponowałem mu tez zamieszkanie u mnie, ale znowu odmówił.
              Pozytywne jest to, że była zona jakoś chyba zaczyna się zmieniać i zamiast zwalać całą winę na mnie zaczyna współdziałać w konsekwentnych działaniach wobec naszego dziecka.
    • ada828 Re: Poważny problem z 15 latkiem 20.09.13, 21:42
      Proponuję zacząć od siebie. Jak Ty możesz pomóc?
      • mamula_to_ja Re: Poważny problem z 15 latkiem 21.09.13, 20:43
        Nie mam pojęcia jak można pomóc.
        Nie jestem kompetentna w tym temacie.
        Może zajrzyj tu - może skontaktuj się z nimi.
        Nie mówię że od razu masz tam umieszczać syna ale moze ktoś tam udzieli Ci rady?

        www.rcku-pulawy.pl/mos
        • andrewsson Re: Poważny problem z 15 latkiem 24.09.13, 12:16
          Chyba nie ma juz innego wyjscia
          Syn podobno w szkole nie uczy się, przeszkadza nauczycielom w zajeciach i pali papierosy
          Moja była jest juz zdecydowana go umieścić w ośrodku wychowawczym. Zanim trafi do pierwszego lepszego poprawczaka. Jesli znacie jakieś dobre ośrodki to bardzo bym prosił
          • a-lfa Re: Poważny problem z 15 latkiem 27.09.13, 10:48
            Na początek proponuje zmianę miejsca pobytu. Wyrwanie z środowiska czasem przynosi dobre rezultaty.
            Ośrodki wychowawcze czasem przynoszą więcej szkody niż pożytku. Z poprawczaka na 95% wyjdzie jako młodociany przestępca który stanie się członkiem jakiegoś gangu lub zorganizowanej grupy przestępczej i ma spore szanse na zdobywanie dalszego doświadczenia w dorosłym ZK. No chyba iż zakład wychowawczy lub poprawczak będzie takim szokiem iż się zmieni ale nie liczyłbym za bardzo na to.
            • andrewsson Re: Poważny problem z 15 latkiem 27.09.13, 11:31
              Spróbuje z nim o tym pogadać jak do mnie przyjedzie.
              Na razie rozmawiałem z nim przez telefon (o dziwo odebrał) i przyznał, że zdaje sobie sprawę z tego że źle robi i odwala głupie numery. Ale nie wie co sie z nim dzieje. I przekonał się do chodzenia do psychiatry lub psychologa. Tak więc szukamy dobrego. Jeden z psychiatrów do których dzwoniłem stwierdził, że jednak lepsza jest psychoterapia, bo młody organizm nie toleruje dobrze leków psychotropowych. No i dla chłopaka lepszy będzie mężczyzna. Zwłaszcza że syn ma w domu same "baby" i chyba zaczyna nie lubic tej płci.
              Natomiast była małzonka mówiła, że kurator sądowy postraszył syna tak, że widac że sie boi i zaczął przykładnie chodzić do szkoły i się uczyć. Ciekawe na jak długo?
    • kkokos Re: Poważny problem z 15 latkiem 21.09.13, 21:37
      biedny chłopak i jeszcze biedniejsza jego matka.

      chłopak od siedmiu lat - połowę swojego życia - nie potrafi sobie poradzić z rozwodem rodziców. ojciec go zdradził, bo pokazuje się raz na dwa tygodnie. matka go zdradziła, bo na miejsce ojca wprowadziła obcego faceta i jeszcze ośmieliła się mieć z nim dziecko. ten biedny chłopak od czterech lat robi wszystko, co najgorsze, byle tylko zmusić rodziców, by go zauważyli. matka, owszem, zauważa, ale już jest na ostatnich nogach. ojciec w dalszym ciągu zauważa raz na dwa tygodnie, w dodatku podzielił sobie dzieci na cudowną, niesprawiającą kłopotów i świetnie się uczącą córeczkę, która powtarza, jak to ona kocha i zawsze będzie kochać tatusia - oraz na tego staczającego się po równi pochyłej syna.

      wybacz, ale to ty jesteś dorosły i to ty musisz powalczyć o swojego syna. zasłanianie się argumentem "widzenia raz na dwa tygodnie, tak było ustalone" (czy sąd ci ZABRONIŁ widywać się częściej?) wskazuje, że ty tylko pozorujesz walkę o syna. teksty o mieszkaniu w bloku vs. mieszkaniu w domu - sorry, idiotyczne. zasłanianie się niechęcią do wyrwania syna z jego środowiska w sytuacji, gdy akurat powinno się go wyrwać z tego środowiska jak najszybciej - dziwaczna wymówka. pytanie, czy nie powinienieś porozmawiać z jego dziewczyną - taaaaa, genialny pomysł: przerzucić własną odpowiedzialność za wychowanie własnego syna na 14-letnią dziewczynkę! mistrzowskie, doprawdy! ale poczucie, że jest się takim przejmującym się rodzicem pozwoli zachować.

      czy ty przypadkiem też już nie masz drugiej rodziny w tym bloku?

      a na miejscu twojej byłej, gdybyś mi się pojawiał na horyzoncie raz na dwa tygodnie i jeszcze miał czelnośc mieć do mnie pretensję, że ja sobie nie radzę - po prostu bym zabiła.
    • a-lfa Re: Poważny problem z 15 latkiem 27.09.13, 10:39
      Nie znam dokładnie układów. Ni mniej czasem wyrwanie ze środowiska które nie za bardzo służy osobie sprawiającej hymm problemy potrafi działać cuda. Być może powinieneś się zastanowić i uzgodnić z eks małżonką iż Ty weźmiesz swego syna pod swą opiekę na powiedzmy rok. Może jeśli się go wyrwie ze środowiska które wyraźnie mu nie służy wyjdzie mu to na dobre. Ja rozumiem iż to może nie być przyjemne ale w końcu nie o nagrodę tu chodzi.
    • mamma_2012 Re: Poważny problem z 15 latkiem 04.10.13, 09:34
      No łatwo nie będzie, ale nadzieja umiera ostatnia.
      W starym środowisku zmiana zachowania graniczy z cudem, wymagałaby motywacji i ogromnej siły woli, czytaj: potrzebny byłby cud.
      Przeszłość, była minęła i nic jej nie zmieni. Kłopot (duży) istnieje teraz i trzeba szukać rozwiązań na teraz i na przyszłość.
      Nie mam czasu teraz pisać, ale bede zaglądać i na ten wątek i moze podpowiem od czego zacząć.
    • 71tosia Re: Poważny problem z 15 latkiem 01.12.13, 13:31
      sytuacja dawna już nie jest zwykłym 'bunt nastolatka'. Psycholog dobrze ci powiedział - syn nie czuje zadnych granic i tak naprawdę nie ma postawionych granic. Zona sobie z nim nie radzi i nie poradzi, bo ona ma zerowy autorytet w oczach syna a tylko taka osoba może tu cos zdziałac. Zastanow się czy syn ma cos na czym mu zależy - może na tym zagrajcie (np. jeżeli zależy mu na dziewczynie to niech się zastanowi jak zereaguja rodzice dziewczyny jeżeli dowiedzą się o jego niemal kryminalnej przeszlosci)?
      Jedyne tak naprawdę jedyne co możesz i powinieneś zrobić to zapowiedzieć synowi ze jeżeli wywinie następny numer zabierasz go ze środowiska (zmiana miejsca zamieszkania, zmiana szkoły, zmiana znajomych) w którym jest. I nie jest to negocjowalne. Najlepiej byłoby go wywieść i to daleko (za granice?) by kompletnie wyrwać go ze środowiska, w którym jest i zorganizować mu nowe zycie z nowa szkola i dużo iloscia pracy poza szkola (sport?). Tylko pamiętaj ze jeżeli cos takiego zapowiesz a nie zrealizujesz to również ty stracisz autorytet, a wtedy pewnie nic już dzieciaka nie uratuje przed stoczeniem się. Wiec działajcie z zona przede wszystkim odpowiedzialnie.
      • myelegans Re: Poważny problem z 15 latkiem 02.12.13, 01:54
        Znalam bardzo podobna sytuacje. Rozwod w wieku 10lat, syn z matka i drugim mezem, ojciec widujacy go raz na miesiac. Zaczely sie klopotyw gimnazjum , pozniej liecum, ojciec zabral chlopaka do siebie. Zaczal tam od czystego konta, zaangazowal w sport, znalazl w nim kolegow, na studia tez poszedl w miescie ojca. Teraz fajny, mlody mezczyzna po niszowym kierunku studiow, pracuje na kontraktach w Azji, a byl krok od zostania mlodocianym przestepca.
        Nastepnym krokiem miala byc szkola z internatem o ostrym, wojskowym podejsciu do dyscypliny i przepustce tylko na swieta i taka rodzine z dzieckiem tez znam i nie wyglada to juz tak kolorowo, ale walcza jak moga
        Powodzenia, nie czekaj, az sprawy zajda za daleko i bedzie tylko jedna droga... Zaklad karny.
        • andrewsson Re: Poważny problem z 15 latkiem 02.06.14, 10:45
          Niestety jest coraz gorzej. Moja była żona nie radzi sobie z chłopakiem kompletnie i wymysliła, że złoży wniosek do sądu, aby syn mieszkał u mnie. I sie zaczęło. Olewanie szkoły, awantury, a niedawno chłopaka zatrzymała policja jak z kumplem jechał bez biletu autobusem. I jeszcze sie rzucali kontrolerom. Policja znalazła przy nich nasiona marihuany. Zatrzymali ich na noc w izbie dziecka, rano puścili. Pojechałem do byłej zony w weekend, syn wrócił nad ranem do domu po nocnej imprezie i miał podbite oko. Nie chciał powiedziec skąd to ma, strasznie ubliżał i mnie i swojej matce. Krzyczął, że będzie zaczynał się bić z każdym . Nic nie docierało ani prośba ani groźba. Podobno taką dzika agresję wywołuje miaszanka amfy z dopalaczami. Policja i znajomi radzili jakąs poradnie odwykowa albo Monar, ale co zrobić z chłopakiem który nie chce się leczyć? Jestesmy oboje załamani
          • srubokretka Re: Poważny problem z 15 latkiem 03.06.14, 05:16
            Nie chcesz i nie chciales go u siebie, prawda? On to wie i dlatego te akcje.
            Nie zaakceptowal "ojczyma", bo mu na tobie zalezalo. Jak wyrazniej mial ci pokazac, ze ciebie kocha?
            . Zj..ales facet zycie swojemu synowi. Taka jest prawda. Co do tej pory zrobiles? odwiedzales ? wow.
            Teraz to mozesz zaczac sie rozgladac nie tylko za poprawczakiem, ale i za miejscem na cmentarzu dla niego.
          • anetchen2306 Re: Poważny problem z 15 latkiem 03.06.14, 11:24
            Sorry, sami do tego doprowadziliscie. Pisales rok temu. I co przez ten rok poczyniles? Zmieniles synowi otoczenie, srodowisko, przyjaciol? Nie. To czego sie spodziewales? Ze "zmadrzeje"?
            To, czy potrzebna jest terapia odwykowa, to trzeba definitywnie ustalic. Robiliscie mlodemu testy? Co konkretnie zazywa, ile, jak dlugo?
            Terapie w osrodku zamknietym w tym wieku odradzam: przechodzilismy w rodzinie przez podobne "klimaty". Nie tedy droga. Takie osrodki dobre sa moze dla doroslych, nie sa odpowiednim miejscem dla 15-16 latka: to, czego jeszcze nie wie, tam sie z pewnoscia dowie.
            Jezeli cos zazywa: detoks w szpitalu (z oddzialem dzieciecym!). Potem totalna zmiana srodowiska. I co to znaczy "chlopak nie chce sie leczyc". Ile ma lat? W przypadku jego niepelnoletnosci to WY (przedstawiciele ustawowi) skladacie wniosek o leczenie. I kropka.
            Do niepelnoletnich nie stosuje sie zasada dobrowolnosci leczenia odwykowego (art. 30 ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii ). Tutaj prosba czy grozba nie ma znaczenia: liczy sie konkretne dzialanie. Do tej pory nie zrobiliscie NIC. I mlody to widzi, czuje. I daje temu upust. Do osiagniecia pelnoletnosci (zakladam, ze ma obecnie 16 lat) macie jeszcze 2 lata. To duzo i malo. Jezeli bedziecie nadal czekac, az osiagnie pelnoletnosc, to faktycznie, wtedy bedzie "po ptokach": mlody bedzie musial wyrazic zgode na leczenie. Na razie to WY jestescie za niego odpowiedzialni. I pora te odpowiedzialnosc wcielic w zycie.
            • andrewsson Re: Poważny problem z 15 latkiem 03.06.14, 11:39
              Dziaki za konkretną poradę. Sam niewiele mogę zdziałać, gdyż syn mieszka z matką, która jest chwiejna i niezdecydowana jak chorągiewka na wietrze. Bardzo trudno sie z nia rozmawia i wszyscy to potwierdzają. Chyba sam jako przedstawiciel ustawowy (nie mam ograniczonych praw rodzicielskich) złożę wniosek o przymusowe leczenie odwykowe do Sądu Rejonowego właściwego dla miejsca zamieszkania syna.
              Nie wiem tylko co z nauką? Ten rok szkolny praktycznie jest już zawalony, może jak chłopak powtórzy klasę to będzie dla niego lepiej?
              • anetchen2306 Re: Poważny problem z 15 latkiem 03.06.14, 12:01
                W takim momencie szkola bym sie najmniej przejmowala: szkole zawsze mozna skonczyc, dziennie lub zaocznie. Trzeba chciec. A Mlody teraz ma inne, wieksze zmartwienia niz zawalenie TYLKO jednego roku. Zawalic jeden rok, a zawalic Cale zycie. Macie jeszcze wybor.
                Po drugie: jezeli trafi do kliniki na odzdzial dziecieco-mlodziezowy (kliniki specjalizujace sie w leczeniu roznych uzaleznien sa dosc oblegane, wie trzeba sie spieszyc, bo na miejsce tez bedzie trzeba pewnie czekac) to bedzie tez tam spelnial obowiazek szkolny (nauczanie indywidualne na terenie kliniki). Pisz wniosek do sadu. Sam mozesz takze bardzo wiele zdzialac. Przede wszystkim musisz pokazac, ze w ogole dzialasz. A nie tylko rozmawiac z trudna ex. Bo to wlasnie jej sytuacja jest tez trudna: Tobie latwo mowic, bo stales z boku. Ciebie omijaly codzienne awantury, wyzwiska, kradzieze, monity ze szkoly itd. Ona miala to serwowane codziennie. Latami. Ty byles tylko "na dochodne". Zyles sobie z dala od tego bagna. Dopadalo sie od czasu do czasu. Ale ogolnie to spokoj miales. Wiec ja sie jej wcale nie dziwie, ze "trudno sie z nia rozmawia".
                • andrewsson Re: Poważny problem z 15 latkiem 03.06.14, 12:04
                  Właśnie jej powiedziałem, ze chce napisać taki wniosek. I co w odpowiedzi? "ale on kilka dni jest grzeczny i cichy, nawet do szkoły poszedł". I założę się, że za kilka dni znowu będzie telefon z płaczem, że coś narozrabiał.
                  Jeszcze się tylko skonsultuję ze znajomymi prawnikami.
                  • jotde3 Re: Poważny problem z 15 latkiem 03.06.14, 12:10
                    nie wiem czy na cokolwiek nie jest za pózno ? pocieszające jest to że w większości to samo mija . niestety lata szkoły będą stracone .
            • k1234561 Re: Poważny problem z 15 latkiem 03.06.14, 11:58
              Budowanie więzi i autorytetu zaczyna się od pojawienia się dziecka na świecie.Wbrew pozorom,przy dobrych chęciach,odpowiednim nastawieniu obydwojga rodziców,nawet rozwód niewiele zmienia w myśl zasady,że małżonkowie się rozchodzą,ale nie przestają być rodzicami.Mądrymi rodzicami,wspólnie trzymającymi front wychowawczy.Mogą nie zgadzać się ze sobą i do siebie mieć pretensje,ale rodzicami będą do końca życia i tu powinni być konsekwentni,stanowczy i lojalni.
              Tutaj tak się nie stało.Szczerze współczuję,bo osobiście nie widzę, jak można nagle zmusić 15-16 latka,aby słuchał się rodziców,jeśli nigdy wcześniej nie miał autorytetu w postaci rodziców i ogólnie ma ich za nic.
              Tu naprawdę potrzeba super psychologa,kogoś kto otrzeźwi chłopaka,bo on w tej chwili ma wszystko gdzieś i dobrze się bawi.
              Przy czym ten psycholog to najpierw dla rodziców musiałby parę spotkań poprowadzić.
              Wydaje mi się,że tu trzeba "uderzyć" w dziewczynę jeśli ją ma i jest zakochany.Powiedziałabym,że dopóki nie zmieni diametralnie swego życia i podejścia to z dziewczyną koniec,jeśłi nie posłucha idę do jej rodziców.I wcieliłabym ten plan w życie.Trudno,darmo,ale jakby mnie nie posłuchał,poszłabym do tych ludzi i wytłumaczyła w czym problem i poprosiła aby nie pozwolili córce na spotykanie się z moim synem,do czasu aż sytuacja się u niego nie zmieni.I byłabym konsekwentna.
              Ale z doświadczenia wiem,że niewiele by to dało,bo jak chłopak uparty,to nie ma bata.Trząsnie drzwiami i na imprezę pójdzie i znajdzie inną laskę a mamcię i tatuńcia będzie miał w cięzkim poważaniu.Naprawdę ciężko coś tu radzić.Bo zostaje areszt domowy,albo szarpanie się z 15 latkiem.Można go jeszcze odciąć od kasy,ale to wyniesie i ukradnie co jest bardziej wartościowego w domu.W ośrodkach wszelakich jeszcze bardziej go zdeprawują.NIe wiem.Masakra.Ale myślę,że próbować i walczyć o niego trzeba.
            • maksimum Re: Poważny problem z 15 latkiem 09.06.14, 06:10
              anetchen2306 napisała:

              > Do niepelnoletnich nie stosuje sie zasada dobrowolnosci leczenia odwykowego (ar
              > t. 30 ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii ). Tutaj prosba czy grozba nie ma zn
              > aczenia: liczy sie konkretne dzialanie. Do tej pory nie zrobiliscie NIC. I mlod
              > y to widzi, czuje. I daje temu upust. Do osiagniecia pelnoletnosci (zakladam, z
              > e ma obecnie 16 lat) macie jeszcze 2 lata. To duzo i malo. Jezeli bedziecie nad
              > al czekac, az osiagnie pelnoletnosc, to faktycznie, wtedy bedzie "po ptokach":
              > mlody bedzie musial wyrazic zgode na leczenie. Na razie to WY jestescie za nieg
              > o odpowiedzialni. I pora te odpowiedzialnosc wcielic w zycie.
              ----------
              Nareszcie cos z sensem.
          • maksimum Re: Poważny problem z 15 latkiem 09.06.14, 06:03
            andrewsson napisał(a):

            > Krzyczął, że będzie zaczynał się bić z każdym .
            > Nic nie docierało ani prośba ani groźba. Podobno taką dzika agresję wywołuje mi
            > aszanka amfy z dopalaczami. Policja i znajomi radzili jakąs poradnie odwykowa a
            > lbo Monar, ale co zrobić z chłopakiem który nie chce się leczyć? Jestesmy oboje załamani
            ------------
            Napisalem ci 9 miesiecy temu ze czym szybciej trafi do zakladu zamknietego tym lepiej dla niego i dla was.Litoscia agresywnego dzieciaka nie wychowasz.
            • andrewsson Re: Poważny problem z 15 latkiem 09.06.14, 06:49
              I racja. Wysłałem juz wniosek do sądu, niestety była zona była ciężko zdziwiona. pewnie przed sędzią znowu będzie bronic chłopaka...Jednak ilośc jego przewinień powinna przekonać sąd do podjęcia radykalnych kroków. Taka mam przynajmniej nadzieję
              • anetchen2306 Re: Poważny problem z 15 latkiem 09.06.14, 14:19
                ... ale co to za problem, by systematycznie poddawac mlodego testom na wykrycie tego-siatmego we krwi, moczu. Nawet chlopie nie wiesz, co teraz takie "sikacze" potrafia wykryc, ile czasu wstecz potrafia wykryc. I pare takich pozytywnych testow i jest podstawa do leczenia. Jestes pewien, ze na leczenie wyrazic zgode musza OBOJE prawni opiekunowie? Bo jezeli wystarczy tylko jeden, to zawozisz chloptasia do kliniki i tyle (jak sie awanturowac zacznie, sciagasz policje, przedstawiasz im skierowanie do kliniki - wypisac moze bodajze nawet lekarz rodzinny i awanturujacego sie odwoza do szpitala: dokladnie taki przypadek, w takiej kolejnosci przerabialismy 2-3 lata temu w obrebie najblizszej rodziny). Chloptas siega do obelg, rekoczynow, fruwaja w domu talerze: wzywasz patrol policyjny. Chloptas MUSI wreszczie zakapowac, ze to WY dyktujecie warunki, on moze je jedynie "konsultowac", wyrazic swoja opinie (a nie na jam narzucic).
                Dla DOBRA dziecka (a takze dla dobra jego rodziny, bo zamieszane sa w to obie wasze rodziny) koniecznie jest podjecie leczenia zakmnietego/polzamknietego (gdzie jest szlaban na komorke, smartfona, tableta, laptopa i inne badziewia umozliwiajace jakikolwiek kontakt z "ziomalami"). Nie fakt popelniania wykroczen/przewinien/przestepstw jest miarodajny, lecz fakt, czy mlodociany w ogole COS konsumuje (tak, takze wszelaki alkohol). Bo konsumpcja i uzaleznienie od niej jest w tym przypadku wyznacznikiem do leczenia. No to wiec jak? Macie pewnosc, ze mlody cos bierze? Co bierze, jak czesto? Czy tylko przypuszczasz, bo "jest agresywny" (agresja jest tez reakcja na odrzucenie i proba zaimponowania). Na testowanie naz awartosc alkoholu&co. nie potrzebujesz absolutnie zadnej zgody, ani sadu, ani mlodocianego. Zacznij prowadzic "dziennik": zapisujesz kiedy i jaki test wykonaliscie, odmowe wykonania testu takze.
        • maksimum Re: Poważny problem z 15 latkiem 09.06.14, 06:08
          myelegans napisała:

          > Znalam bardzo podobna sytuacje. Rozwod w wieku 10lat, syn z matka i drugim meze
          > m, ojciec widujacy go raz na miesiac. Zaczely sie klopotyw gimnazjum , pozniej
          > liecum, ojciec zabral chlopaka do siebie. Zaczal tam od czystego konta, zaangaz
          > owal w sport, znalazl w nim kolegow, na studia tez poszedl w miescie ojca. Tera
          > z fajny, mlody mezczyzna po niszowym kierunku studiow, pracuje na kontraktach w
          > Azji, a byl krok od zostania mlodocianym przestepca.
          --------------
          Podsumowujac.
          Samotne kobiety nie umieja wychowywac dzieci,a samotni ojcowie bardzo dobrze sobie z tym radza.
          Dziwnym trafem przyglupiasci sedziowie zazwyczaj przydzielaja dzieci matkom przy rozwodzie.
    • mamcia2014 Re: Poważny problem z 15 latkiem 09.06.14, 15:15
      Teraz to potrzebujecie wy wszyscy: była zona, ty, dzieci. Dwa razy w tygodniu to praktycznie tak jakby tego kontaktu nie było.
    • oriana330 Re: Poważny problem z 15 latkiem 12.06.14, 13:18
      Moja koleżanka miała te same problemy z synem, kradł, wagarował, pyskował, podpalał papierosy, wysłała go na obóz przetrwania Jak Komandos Centrum Wypoczynku Odys w Tresnej, i nie chciało mi się wierzyć , ale dziecko wróciło z tamtąd ułożone, wyciszone,zdyscyplinowane.Nie ten chłopak. Obóz prowadzą od wielu lat doświadczeni instruktorzy, byli oficerowie desantowo powietrzni i Grom, mają naprawdę dobre podejście do młodzieży, uczą i wychowują jednocześnie.Polecam bo efekt sama widziałam na własne oczy:0

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka