Dodaj do ulubionych

6-latek wbrew wytycznym reformy

06.03.14, 20:37
Witajcie,
Z uwagą przyglądam się postawie zwłaszcza zwolennikom, którzy cieszą się z faktu posłania 6-latka do kl. 1.
Szczerze też bym tak chciała: cieszyć się, że dziecię wkracza w edukację szkolną już tak na poważnie. Mam córkę z lutego 2008, która wg pani wychowawczyni z p-la i psycholog z poradni mówią, ze jest świetnie przygotowana do kl. 1, super skupiona na zadaniach itp. Jednak mam w sobie niepokój czy faktycznie sobie poradzi. I tu z naciskiem na sferę emocjonalną. Nie uważam, żeby moja córa jakoś niedomagała, ale mam też córkę w klasie 5 sp (z wybitnymi wynikami w nauce) i wiem jak edukacja wygląda dalej, jak bywa ciężko, jakim kosztem to się odbywa. Obawiam się podobnych "problemów". Pierwszym zderzeniem jest kl. 4 - kiedy edukacja wczesnoszkolna się kończy, zatem dzieciom "dowalają" większą ilość podręczników, a jednocześnie pozbywają ich szafek szkolnych. Dzieci noszą te 7 kg na plecach, bądź ciągną w stelażach. Wtedy częstotliwość ważenia plecaków dziwnie maleje. Ciężko zmierzyć mi się z myślą, ze kiedyś moja córka, która pójdzie rok wcześniej do szkoły w klasie 5 będzie musiała np. przeczytać lekturę "W pustyni i w puszczy" albo będzie siedzieć pare godzin nad lekcjami, bo akurat tego dnia więcej ich się skumuluje.
Wiadome jest, że kl. 4 jest wielkim wyzwaniem, ale jak zmierzą się z tym nasze "młodsze" dzieciaki. Czemu ma służyć ta przyszła trudność?
Czy w waszym otoczeniu są rodzice odraczający dzieci na przekór reformie ot tak, dla przedłużenia dzieciństwa?
Zależy mi szczególnie na opinii rodziców, którzy mają również dzieci w starszych klasach.
Obecnie jeszcze mamy wizyty do "odbębnienia" w poradni, jednak skłaniamy się ku kl 1. Chciałabym się móc z tego cieszyć, a nie "rozpaczać" po cichutku.
Obserwuj wątek
    • agni71 Re: 6-latek wbrew wytycznym reformy 06.03.14, 20:53
      bominka napisała:


      Jednak mam w sobie niepokój czy faktycznie sobie po
      > radzi. I tu z naciskiem na sferę emocjonalną. Nie uważam, żeby moja córa jakoś
      > niedomagała,

      na moje oko to masz syndrom "mamusi dzidziusia"

      ale mam też córkę w klasie 5 sp (z wybitnymi wynikami w nauce) i w
      > iem jak edukacja wygląda dalej, jak bywa ciężko, jakim kosztem to się odbywa. O
      > bawiam się podobnych "problemów".

      jesli masz dziecko z wybitnymi wynikami w nauce, to o jakich problemach piszesz?

      Pierwszym zderzeniem jest kl. 4 - kiedy eduka
      > cja wczesnoszkolna się kończy, zatem dzieciom "dowalają" większą ilość podręczn
      > ików, a jednocześnie pozbywają ich szafek szkolnych.

      W niektórych szkołach sa szafki, może warto lobbowac w szkole o szafki dla starszych dzieci?

      Ciężko zmierzyć mi się z myślą, ze kiedyś moja córka, która pójdzie rok w
      > cześniej do szkoły w klasie 5 będzie musiała np. przeczytać lekturę "W pustyni
      > i w puszczy" albo będzie siedzieć pare godzin nad lekcjami, bo akurat tego dni
      > a więcej ich się skumuluje.

      ale w klasie V nie będzie juz ta maleńką 6-latka co teraz. W ogóle rozbawiłas mnie tym Sienkiewiczem. Akurat moja V-klasistka ostatnio czytała tę lekture z wypiekami na twarzy.

      Druga córka jest w IV klasie, poszła do szkoły jako 6-latka. Czyta więcej i dłuższe ksiązki od wyżej wspomnianej V-klasistki, myslę, że i z "W pustyni ..." sobie poradzi. Przy najmłodszej nie wybiegam tak daleko, jest w II klasie, czyta na razie niedużo (jak na moje standardy), ale myślę, że przez ten rok-półtora jeszcze się czytelniczo wyrobi i też sobie z Sienkiewiczem poradzi smile

      > Wiadome jest, że kl. 4 jest wielkim wyzwaniem, ale jak zmierzą się z tym nasze
      > "młodsze" dzieciaki. Czemu ma służyć ta przyszła trudność?

      No np. moja IV-klasistka (przypominam - poszła do szkoły jako 6-latka) radzi sobie świetnie, średnia na półrocze ok. 5,30.


      > Czy w waszym otoczeniu są rodzice odraczający dzieci na przekór reformie ot tak
      > , dla przedłużenia dzieciństwa?

      Tak

      > Zależy mi szczególnie na opinii rodziców, którzy mają również dzieci w starszyc
      > h klasach.

      No to masz moją opinię smile

      > Obecnie jeszcze mamy wizyty do "odbębnienia" w poradni, jednak skłaniamy się ku
      > kl 1. Chciałabym się móc z tego cieszyć, a nie "rozpaczać" po cichutku.

      rany, poradziłabym odwiedzić tez poradnię zdrowia psychicznego dla dorosłych.
    • budzik11 Re: 6-latek wbrew wytycznym reformy 06.03.14, 20:59
      bominka napisała:

      > Czy w waszym otoczeniu są rodzice odraczający dzieci na przekór reformie ot tak
      > , dla przedłużenia dzieciństwa?

      Mam. Mama najpierw zapowiadała, że "na głowie stanie, żeby dziecko nie poszło do szkoły jako 6-latka", poszła jako 7-latka. Po czym mama stawała na głowie, żeby w trakcie roku szkolnego przenieść jednak córkę do starszej klasy, bo "się marnowała". I o ile nie trzeba było nic robić, żeby poszła jako 7-latka, to potem masa załatwiania, opinii psychologów, pedagogów, wychowawcy, dyrektora szkoły i Bóg wie kogo jeszcze, żeby dziecku nie podcinać skrzydeł nauką śmiesznych rzeczy, zbyt prostych dla niej.
    • beatulek Re: 6-latek wbrew wytycznym reformy 06.03.14, 21:02
      Poradzi sobie choć co do lektur to się zdziwiłam, że moja córka w V kl. (a ponad połowa klasy to dzieci rozpoczynające naukę jako 6-latki) właśnie ma za zadaną lekturę do przeczytania "Hobbit". Przyznaję, że nie do końca mi się to podoba no ale cóż wcześniej mieli "Anię z Zielonego Wzgórza" - może więc teraz pod chłopaków pani dobrała.
      • asia_i_p Re: 6-latek wbrew wytycznym reformy 06.03.14, 21:11
        Dlaczego "Hobbit" ci się nie podoba - czytałaś książkę czy tylko widziałaś film Jacksona? Bo książka, w przeciwieństwie do filmu, była pisana wyraźnie dla dzieci - jak nie przeczytasz do końca podstawówki, to potem przeczytasz dopiero jako dorosła, bo po drodze wyda ci się za dziecinna.
    • makurokurosek Re: 6-latek wbrew wytycznym reformy 06.03.14, 21:04
      Ciężko zmierzyć mi się z myślą, ze kiedyś moja córka, która pójdzie rok w
      > cześniej do szkoły w klasie 5 będzie musiała np. przeczytać lekturę "W pustyni
      > i w puszczy" albo będzie siedzieć pare godzin nad lekcjami, bo akurat tego dni
      > a więcej ich się skumuluje.

      Są dzieci które lubią czytać i którym czytanie przychodzi łatwo i są takie które czytać nie lubią . Sama zaczęłam sięgać po książki gdzieś w okolicach szóstej czy siódmej klasy ale w śród moich znajomych i w obecnej chwili wśród dzieci znajomych czy koleżanek córki są dzieciaki które np Narnie pochłonęły zanim trzecią klasę skończyły. Nie sądzę więc aby rok w tą czy w tą zmienił jakoś znacznie zamiłowanie dziecka do czytania, bo jakby nie patrzeć w klasie piątej technika czytania powinna być już na w miarę przyzwoitym poziomie.

      Mam córkę w klasie trzeciej poszła do szkoły jako sześciolatka i coraz częściej widzę w niej więcej z nastolatki niż z dziecka. Rok temu w marcu patrząc na zachowanie 5 i 6 klasistów w szkole córki miałam wrażenie jakbym widział koty marcujące się smile. Mam wrażenie, że największy problem to mamy my z zaakceptowaniem tego, że nasze dzieci z maluchów stają się nastolatkami.
      Poruszasz temat ciężkich plecaków w klasie czwartej czy piątej, temat zabranego dzieciństwa zapewne buntowniczego zachowania ale warto dodać, że mowa o 10 , 11 latkach , osobach wchodzących w okres dojrzewania, osobach u których budzą się hormony, część z dziewczyn w klasie 5-6 ma okres. Tak więc trudno powiedzieć na ile zachowanie 11 latka jest wynikiem np wcześniejszego posłania do szkoły, a na ile budzących się hormonów.
    • zofijkamyjka Re: 6-latek wbrew wytycznym reformy 06.03.14, 21:11
      Do tej pory nie trzeba było odraczać, poprostu mozna było zostawic sześciolatka w zerówce .... a potem narzekać w klasie I że dziecko sie nudzi i nie rozwija. To dośc częste.
      • bominka Re: 6-latek wbrew wytycznym reformy 06.03.14, 21:31
        agni71 napisała:

        > rany, poradziłabym odwiedzić tez poradnię zdrowia psychicznego dla dorosłych.

        Rozwaliłąś mnie swoją błyskotliwą diagnozą. Pomyślę, pod warunkiem, ze ty też zmierzysz się z tą poradniąsmile





        Co do przykładowej książki, to za parę lat lista lektur może się zmienić i mam ta świadomość. Bardziej sugeruję, ze "schody" mogą co i rusz się pojawiać. A wówczas łatwiej dziecku dojrzalszemu podejść do tematu, niż temu rok młodszemu.
        Tak na marginesie moja 5-klasistka jest "molikiem książkowym" potrafi naście książek przeczytać podczas wakacji. Z zapałem czytała "Anię z Zielonego Wzgórza". A jednak podana przeze mnie lektura w pierwszym poscie ją nie wciągnęła.
        • makurokurosek Re: 6-latek wbrew wytycznym reformy 06.03.14, 21:51
          . A wó
          > wczas łatwiej dziecku dojrzalszemu podejść do tematu, niż temu rok młodszemu.

          Cały czas patrzysz na 10,11 latków przez pryzmat sześciolatków. Kompletnie nie zwracasz uwagi na to, że są to już nastolatkowie i zdecydowanie łatwiej jest podstawówkę przejść nie dzieciakowi starszemu tylko dzieciakowi którego hormony są jeszcze w stanie spoczynku. Natomiast na hormony wiek rozpoczęcia nauki nie ma kompletnie wpływu.
        • agni71 Re: 6-latek wbrew wytycznym reformy 07.03.14, 09:00
          bominka napisała:

          > agni71 napisała:
          >
          > > rany, poradziłabym odwiedzić tez poradnię zdrowia psychicznego dla doro
          > słych.
          >
          > Rozwaliłąś mnie swoją błyskotliwą diagnozą. Pomyślę, pod warunkiem, ze ty też z
          > mierzysz się z tą poradniąsmile

          I to wywnioskowałaś z mojej wypowiedzi? Jaki mam problem, twoim zdaniem? Bo u ciebie cos jest na rzeczy. Tę lęki, wydaje mi się, są nadmierne, nieadekwatne do sytuacji. Dzieci takie rzeczy wyczuwają - a chyba nie chcesz zaszczepić w swoim dziecku poczucia, ze "sobie nie poradzi"?
          Przepraszam, jeśli cię mocno uraziłam (trochę chciałam, żeby toba wstrząsnąć), ale serio, zastanów się nad swoim podejściem.
          >
          >

          > Co do przykładowej książki, to za parę lat lista lektur może się zmienić i mam
          > ta świadomość. Bardziej sugeruję, ze "schody" mogą co i rusz się pojawiać. A wó
          > wczas łatwiej dziecku dojrzalszemu podejść do tematu, niż temu rok młodszemu.

          niekoniecznie, duzo więcej, moim zdaniem, zalezy od psychiki dziecka. Moja córka, która poszła do I klasy jako 6-latka, lepiej sobie radzi psychicznie w klasie IV niż jej o 2 lata starsza siostra, która poszła starym trybem (choć też juz nowym programem, czyli teoretycznie powinna mieć łatwiej). Intelektualnie tez ta młodsza radzi sobie świetnie (starsza też, ale okupione jest to większymi nerwami i chyba większą ilością pracy). Może to kwestia indywidualnych zdolności, może większej chłonności umysłu?

          > Tak na marginesie moja 5-klasistka jest "molikiem książkowym" potrafi naście ks
          > iążek przeczytać podczas wakacji. Z zapałem czytała "Anię z Zielonego Wzgórza".
          > A jednak podana przeze mnie lektura w pierwszym poscie ją nie wciągnęła.

          A moja nie jest mole, czyta, ale nie strasznie dużo. A "W pustyni i w puszczy" wręcz pochłonęła, nie odstraszyły jej archaizmy, czy kontekst. Bardziej męczy się na lekturach typu "Spotkanie nad morzem". Ale ja nie widzę problemu w pomocy polegającej na przeczytaniu części lektury dziecku (czym to się różni od wysłuchania audiobooka?).


          teraz mam najmłodszą w II klasie i oczywiście zastanawiam się, jak sobie poradzi, ale poza wspieraniem jej w edukacji na aktualnym poziomie, raczej nic nie poradzę teraz na to, co będzie za półtora roku. Dojdziemy do tego etapu i zobaczymy.
    • triss_merigold6 Re: 6-latek wbrew wytycznym reformy 06.03.14, 21:34
      Ja miałam wybór i 6-latka z końca roku (rocznik 2004) posłałam do zerówki przyszkolnej zamiast do I klasy. Zerówka była wystarczającym horrorem, I klasy wolę sobie nie wyobrażać - właśnie ze względu na dojrzałość emocjonalną. 25 sześciolatków upchniętych w sali mniejszej niż sale w przedszkolu, niewybieganych, sadzanych w ławkach dostawało szału, zwłaszcza chłopcy. Zmęczenie, zero koncentracji, olewanie nauczycielek.
      Rok później już było dużo lepiej, uspokoili się trochę, dojrzeli.
    • mika_p Re: 6-latek wbrew wytycznym reformy 06.03.14, 21:37
      A mając roczne dziecko, zastanawiałaś się, jak zniesie odpieluchowanie?
      A przy tej piątoklasistce, zastanawiasz się, jak sobie poradzi z obroną pracy magisterskiej?
      Obie sytuacje dotyczą dziecka mniej więcej dwa razy starszego niż "teraz". Tak jak zastanawianie się, jak sześciolatka zniesie szkolną rzeczywistość w wieku 11 lat.

      Nie umiem powiedzieć, czy moja, obecnie 9-latka w III klasie, czytała "W pustyni i w puszczy", możliwe, że tak, bo w domu jest, a porównywalnie grube książki czyta.
      Starsze dziecko też mam, traumy w IV klasie nie przeżyło, w ogóle edukację w szkole podstawowej przeszło aż za lekko, jako zdolne, bystre, inteligentne i oczytane, co mści sie w gimnazjum, bo cała klasa jest taka (gimnazjum przy liceum, dla wybranych, w zasadzie, rejon maleńki) i nagle trzeba popracować. Tyle, ze starsze poszło do szkoły normalnym trybem.

      Mam w otoczeniu niewiele dzieci w wieku szkolnym, ja swoje miałam młodo, nawet to młodsze smile Dokładniej, dwoje. Jedna matka wyluzowana, zamierza się martwić dopiero wtedy, jeśli pojawią się problemy, ale zakłada, ze nie będzie. Druga matka nauczycielka, wątpliwości ma, ale wierzy w dziecko, a w razie problemów będzie trzymać rękę na pulsie. Obie dziewczynki już w szkole.

      > Czemu ma służyć ta przyszła trudność?

      Nie przesadzajmy, IV klasa zawsze była inna niż nauczanie początkowe. Ty masz córkę z lutego, ja jestem z grudnia. Większa różnica między mną a niektórymi moimi kolegami z klasy a twoją córką a jej kolegami.
      • andaba Re: 6-latek wbrew wytycznym reformy 06.03.14, 21:42
        Ja mam czworo dzieci, które magiczny próg klasy IV przeszły.
        I wszystkie, zarówno te bardziej, jak i te mniej zdolne, bardzo sobie tę zmianę chwaliły i żadne nie było gorsze w klasie IV niż w III. Może dlatego, że im dalej, tym bardziej sie liczy samodzielna praca, a nie nadgorliwość matek.
    • camel_3d przedluzenie dzeicintwa?? 06.03.14, 23:58
      a na czym to ma polegac?

      bo chyba nei na tym, ze dziecko chodzi do przedszkola czy zerowki i ma mase roznych zajec programowych....
      • betty842 Re: przedluzenie dzeicintwa?? 12.03.14, 10:18
        camel_3d napisał:

        > a na czym to ma polegac?
        >
        > bo chyba nei na tym, ze dziecko chodzi do przedszkola czy zerowki i ma mase roz
        > nych zajec programowych....

        Śmieszy mnie jak ktoś próbuje mi wmówić,że pierwsza klasa to tak jak kiedyś zerówka i że przecież wcale dziecko nie ma "skróconego dzieciństwa" bo robi dokładnie to samo co kiedyś dzieci w zerówce. Nieprawda! Nawet jeśli kiedyś w zerówce był podobny program do tego jaki jest teraz w pierwszej klasie to jednak jest różnica. Choćby taka,że dziecko w zerówce uczy się ok godziny w ciągu całego dnia-reszta to zabawa. Poza tym,dziecko wraca do domu z przedszkola/zerówki,przebiera się w ubranka po domu (oczywiście moze się też nie przebieraćwink ) i co robi? Idzie się bawić! A kiedy pierwszoklasista wraca do domu to pierwszą rzeczą jaką robi to siada do odrabiania lekcji. Szkoła=obowiązki. W zerówce jeszcze dziecko ma "labę",jeśli się pochoruje i tydzień i nie pójdzie to nic się nie stanie,nie musi nadrabiać zaległości. A w szkole już niestety musi zaległosci nadrobić. Jeśli dziecko lubi się uczyć,chętnie robi jakies szlaczki w elementarzach to te obowiązki szkolne nie powinny być dla niego jakieś uciążliwe. Jednakże mój syn nie lubi ani rysować,ani robić szlaczków,ani rozwiązywać zadań w elementarzach wiec wiem,ze odrabianie lekcji bedzie dla niego "karą"...Nie chciał iść do szkoły a ja nie miałam parcia aby posłać go jako 6-latka do pierwszej klasy.Tak wiec idzie do szkoły jako 7-latek. I wtedy zaczną się obowiązki...
        • agni71 Re: przedluzenie dzeicintwa?? 12.03.14, 11:23
          Poza tym,dziecko wraca do domu z przedszkola/zerówki,przeb
          > iera się w ubranka po domu (oczywiście moze się też nie przebieraćwink ) i co rob
          > i? Idzie się bawić! A kiedy pierwszoklasista wraca do domu to pierwszą rzeczą j
          > aką robi to siada do odrabiania lekcji.


          Eee tam, moje tak nie robią. A w I-II klasie zadane jest tyle, że córka sie wyrabia, nawet jak do lekcji zabierze się dopiero ok. 18.00. Wolę, żeby czas wcześniej spędziła na dworze, póki jasno. Pomijam juz fakt, że dodatkowe zajęcia po szkole (w szkole) i czas spędzony na świetlicy przed zajęciami dod. i ewentualnie po, zanim ją odrobię, to tez zabawa. Teoretycznie córka mogłaby więc wypoczęta siadac od razu do lekcji po powrocie do domu.

          Szkoła=obowiązki. W zerówce jeszcze dzi
          > ecko ma "labę",jeśli się pochoruje i tydzień i nie pójdzie to nic się nie stani
          > e,nie musi nadrabiać zaległości.

          Owszem, ale w klasach I-III tego materiału jest naprawdę mało do nadrobienia. To co robią w szkole przez tydzień, uzupełniamy w domu w 2 dni.

          A w szkole już niestety musi zaległosci nadrob
          > ić. Jeśli dziecko lubi się uczyć,chętnie robi jakies szlaczki w elementarzach t
          > o te obowiązki szkolne nie powinny być dla niego jakieś uciążliwe. Jednakże mój
          > syn nie lubi ani rysować,ani robić szlaczków,

          Moje dzieci nie cierpiały kolorowanek i szlaczków. Najwięcej szlaczków narobiła się najstarsza córka, która uczęszczała jeszcze po staremu do zerówki. Teraz chyba nauczyciele trochę pod tym względem odpuścili, przynajmniej dwie młodsze córki w I klasie już nie miały takich ton szlaczków. Tu na pewno duzo zalezy od nauczyciela.

    • an.16 Re: 6-latek wbrew wytycznym reformy 07.03.14, 10:11
      Mam 6 latkę w pierwszej klasie. Jest jednym z 4 sześciolatków w klasie 7 latków. Zarówno ja jak i ona nie mogłyśmy się doczekać pójścia do szkoły i nawet gdyby nie było reformy posłałabym ją wcześniej. Sama rozpoczęłam szkołę w wieku 6 lat i był to początek lat 70. Zawsze wolałam szkołę od przedszkola (którego się panicznie bałam) i nie rozumiem tego ględzenia o zabieraniu dzieciństwa. W pustyni i w puszczy przeczytałam dużo wcześniej niż w 5 klasie, bo w 4 miałam już za sobą Quo Vadis. Ale to były inne czasy i chyba więcej się czytało. Mam też syna w 1 gimnazjum. Uczy się nieźle, został przyjęty do elitarnego gimnazjum, które przeprowadzało własne egzaminy wstępne. I doprawdy nie wiem o czym piszesz, gdy mówisz jak to "ciężko bywa" w 5 klasie. Mój syn nigdy nie poświęcał i nie poświęca paru godzin na naukę. Szczerze mówiąc byłabym zadowolona gdyby przeznaczał na nauką 1 h dziennie. Choć rzeczywiście 4 klasa była dla niego i dla mnie ... zaskoczeniem. I nie należy tej zmiany bagatelizować (co było naszym przypadkiem). Dla pocieszenia dodam, że córka nie umiała czytać ani pisać idąc do szkoły, a radzi sobie ze wszystkim b.dobrze. Program rzeczywiście dla dzieci 6 letnich. W naszej szkole dzieci w klasach 1-3 mają szafeczki w klasie, a w klasach 4-6 metalowe szafki na korytarzu. Więc dziecko w miarę zorganizowane nie dźwiga.
      • an.16 Re: 6-latek wbrew wytycznym reformy 07.03.14, 10:16
        Jeszcze w kwestii mitycznego "dzieciństwa". Córka po rozpoczęciu szkoły była zaskoczona, że wszystko "tak szybko się kończy". W przedszkolu (nadambitnym chyba) dzieciaki były przeganiane z zajęć na zajęcia do późnego popołudnia. W szkole przynajmniej jest wybór i my wybraliśmy zajęcia jak najmniej mające wspólnego z zajęciami "stolikowymi". Dziecko chodzi 2 razy w tyg (ze świetlicy) do pobliskiego mdku na dramę, plastykę i śpiew, a w szkole ma taniec, basen i korektywę. I mnóstwo swobodnej zabawy na świetlicy i na dworze.
    • neta_m Re: 6-latek wbrew wytycznym reformy 11.03.14, 12:26
      Większość zadowolonych z posłania 6 latka do szkoły mam pisze tu o dzieciach zdolnych, którym nauka nie sprawia trudności. Często też uczęszczających do szkół zapewniających dodatkowe zajęcia.
      Ja popełniłam ten błąd i posłałam córkę zgodnie z reformą. W przedszkolu radziła sobie dobrze i dostała pozytywną opinię poradni. Jednak czas pokazał, że nie jest zdolna. Obecnie radzi sobie w III klasie, ale jest to okupione dużą pracą w domu. Ciężko znosi każdą złą ocenę, nawet gdy ja próbuję ją bagatelizować. Szkoła nie proponuje niczego, bo ich nie stać...
      Z trwogą myślę o matematyce w klasie IV i durnym graniu na flecie przez dziecko z całkowitym brakiem słuchu muzycznego. Ciężar plecaka pominę, bedę musiała dzielić książki, bo niespełna 30 kg dziewczynka nie da rady dźwigać tego co w tej chwili nosi syn.
      Gdybym mogła cofnąć czas, moja decyzja byłaby inna.
      • bbkk Re: 6-latek wbrew wytycznym reformy 11.03.14, 12:42
        Ale gdyby poszła jako 7latek to nagle okazałaby się zdolna?
        • jagodasoft2 Re: 6-latek wbrew wytycznym reformy 11.03.14, 13:19
          Tak, rok dla dziecka to ogromna różnica, przez osiąga dojrzałość do np liczenia której nie miało przed rokiem.
          Zarówno starszą moja córkę jak i młodszą posłałam do pierwszej klasy jako 7 latki i ani sekundy nie żałuję. Młodsza jak to zwykle przy starszym rodzeństwie czyta, pisze, liczy ale usiedzenie w ławce 45min i wykonywanie poleceń było by dla niej koszmarem. Po tym roku nadal bedzie ciężko, ale córka więcej rozumie, potrafi sie zmusić do lekcji. We wrześniu robiła jedna linijkę szlaczków i to było dość, teraz robi 3 linijki, natomiast pamiętam początek pierwszej klasy starszej córki i 20 linijek szlaczków do domu.
          • makurokurosek Re: 6-latek wbrew wytycznym reformy 11.03.14, 13:42
            I nagle załapałaby jak gra sie na flecie, czy nauczyłaby sie czytać z nut smile.
            Sama uczyłam sie grać na flecie od 1 klasy, moje rodzeństwo od czwartej i jakoś nie wpłynęło to na fakt że mi szło dobrze, a oni do 8 klasy czytać z nut nie potrafili, a ich gra to była katorga dla uszu słuchaczy.
            • neta_m Re: 6-latek wbrew wytycznym reformy 12.03.14, 08:16
              Myślę że rok starsze dziecko lepiej znosi szkolne porażki. Pewnie że uogólniam, ale jednak jest coś takiego jak dojrzałość emocjonalna, a córka ma rok do tyłu.
              W tej chwili nie może ogarnąć dzielenia. Nauczyciel każe pracować w domu, bo on ma całą klasę na głowie, żadnego dodatkowego tłumaczenia w szkole nie przewiduje. No i ćwiczymy w domu, tylko to mordęga jest głównie dla niej, po kilku działaniach rozprasza się i te ćwiczenia trwają i trwają. Być może za rok potrafiłaby zrobić 10 działań w skupieniu, być może nie płakałaby przy każdym błędzie. Tak sobie mogę teraz podywagować...
              • bbkk Re: 6-latek wbrew wytycznym reformy 12.03.14, 08:32
                Dzielenie dopiero w 3 klasie? To program klasy drugiej. Więc najprawdopodobniej miałaby to też teraz.
              • makurokurosek Re: 6-latek wbrew wytycznym reformy 12.03.14, 09:14
                > Myślę że rok starsze dziecko lepiej znosi szkolne porażki.

                Czyżby. Mi się wydaję, że to zależy od charakteru, a nie wieku. Moja córka zdecydowanie lepiej znosi porażki niż ja choć jestem od niej prawie sporo starsza.

                "> W tej chwili nie może ogarnąć dzielenia. Nauczyciel każe pracować w domu, bo on
                > ma całą klasę na głowie, żadnego dodatkowego tłumaczenia w szkole nie przewidu
                > je.

                Nigdy w szkole nie było indywidualnego nauczania, jeżeli dziecko ma problemy matematyczne powinno chodzić na zajęcia wyrównawcze, jeżeli jej problemy wynikają z niezrozumienia tematu wystarczy w domu jej wytłumaczyć i ćwiczyć.

                "No i ćwiczymy w domu, tylko to mordęga jest głównie dla niej, po kilku dzia
                > łaniach rozprasza się i te ćwiczenia trwają i trwają.

                Jest wiele stron i gier wspomagających naukę tabliczki mnożenia tak więc nie muszą to być mozolne ćwiczenia. Ja polecam, stronę matzoo, grę tabliczka mnożenia oraz grę reksio. Ta pierwsza gra jest dla początkujących

                ". Być może za rok potrafiła
                > by zrobić 10 działań w skupieniu, być może nie płakałaby przy każdym błędzie. T
                > ak sobie mogę teraz podywagować...

                To zależy, nie wydaje mi sie aby 10 przykładów wymagało dużej koncentracji.
          • bbkk Re: 6-latek wbrew wytycznym reformy 11.03.14, 13:45
            Ale wyżej opisane dziecko jest już w 3 klasie.
      • makurokurosek Re: 6-latek wbrew wytycznym reformy 11.03.14, 13:40
        Moja córka nie jest dzieckiem zdolnym, jest dzieckiem całkowicie przeciętnym , ma swoje zainteresowania i to ją wyróżnia smile. Gdybym posłała ją rok później, zmieniłoby by się jedynie to, że wiedząc iż od siedmiolatków w szkole córki oczekuje się umiejętności czytania, zapewne rok w zerówce przeznaczyłabym na naukę czytania , natomiast nie miałoby to żadnego wpływu na wzrost jej zdolności.
        Młoda jest w klasie trzeciej, nie przeraża mnie materiał klasy czwartej.
      • aagnes Re: 6-latek wbrew wytycznym reformy 12.03.14, 09:09
        Przede wszystkim to co pisza rodzice o swoich dzieciach dziel przez jakies 4. Wiadomo, ze kazdy chetnie sie pochwali, ze dziecko ogarnelo szkole od pierwszego dnia i lepiej byc nie moze. a tak naprawde 99 % dzieci to takie jak Twoje, zwykle, normalne dzieciaki, ktore nie do konca fascynuja sie odrabianiem lekcji i wolalby robic w tym czasie cokolwiek innego.
        zreszta jak kazdy normalny dorosly, nieraz siedzi w pracy z nosem przy szybie i nic tylko kombinuje jak tu wczesniej sie urwac.
        • aagnes Re: to bylo do neta_m 12.03.14, 09:10

          • neta_m Re: to bylo do neta_m 13.03.14, 07:49
            Dzięki, też mam takie wrażenie.
            Co więcej sama bronię swojej decyzji przed rodziną wink
            Bo i co mi pozostało.
            Wolałabym jednak, żeby "radziła sobie" rok później. W życiu jeszcze spotka ją zbyt wiele sytuacji, w których bedzie musiała sobie poradzić.
            PS. Ćwiczymy na matzoo i w gry matematyczne - jej to nie kręci. Tak jak mnie sprzątanie łazienki najbardziej wypasioną ściereczką nawet jak sobie podśpiewuję.
    • bella_roza Re: 6-latek wbrew wytycznym reformy 12.03.14, 09:55
      mój syn który poszedł jako 6latek i jest teraz w 5 klasie, przeczytał bez problemów "w pustyni i w puszczy", za to przy "Ani z zielonego wzgórza" jęczał strasznie i trwało to 3 tygodnie wink
      a serio to zdolne dziecko poradzi sobie bez problemu, również w starszych klasach
    • tititu Re: 6-latek wbrew wytycznym reformy 12.03.14, 10:35
      Cześć,
      trzeba raczej uczyć się i dziecko szukać drogi wyjścia z kłopotów a nie analizować je i łojejku sie nakręcać, że będzie xle, że skrzywdzą, że wgniotą w korytarz.
      Nie znam nikogo kto odraczał celowo dziecko. Ale wielu korzystało z opcji - poślę 7-mio latka. Myślę, że moje młodsze 4 klasę przeżyje w nie gorzej niż starsze, bo się dobrze uczy a podejście do życia ma bardziej optymistyczne.
      Bez paniki!
    • joanna29 Re: 6-latek wbrew wytycznym reformy 12.03.14, 12:38
      Zarówno rodzina, jak i znajomi, który do szkoły wysłali 6 latków (wszystkie dzieci jeszcze w podstawówce, różne klasy) są zadowoleni. Dobrze radzą sobie pod względem nauki, społecznie i emocjonalnie. Ci znajomi, którzy nie puścili 6 latków do szkół, bez owijania w bawełnę mówią, że zrobili to ze względów organizacyjnych (10 godzin w przedszkolu zapewnione od 6 do 16). To zastrzeżenia, o których ciągle jest mowa co do 6 latków, można i trzeba rozwiązywać na etapie wybranej szkoły i nie maja wiele wspólnego z reformą. Jednak rodzice nie chcę udzielać się w szkole, a część dyrektorów się z tego cieszy.
      • betty842 Re: 6-latek wbrew wytycznym reformy 12.03.14, 13:44
        joanna29 napisała:

        > Zarówno rodzina, jak i znajomi, który do szkoły wysłali 6 latków (wszystkie dzi
        > eci jeszcze w podstawówce, różne klasy) są zadowoleni.

        Jeśli zdecydowali się posłać 6-latka do szkoły to widocznie dziecko było "zdolne",rodzice wiedzieli,ze sobie poradzi wiec czemu mieliby żałować? Zważ na to,ze teraz do szkoły bedą musiały iść nawet te "słabe" 6-latki wiec już tak pięknie i cudownie może nie być...
        • bbkk Re: 6-latek wbrew wytycznym reformy 12.03.14, 14:38
          Moje dziecko nie jest zdolne. Jest przeciętne. I radzi sobie. Nie znakomicie ale przeciętnie. Ale radzi sobie.
      • jagienka75 Re: 6-latek wbrew wytycznym reformy 13.03.14, 10:20
        anna29 napisała:

        > Zarówno rodzina, jak i znajomi, który do szkoły wysłali 6 latków (wszystkie dzi
        > eci jeszcze w podstawówce, różne klasy) są zadowoleni. Dobrze radzą sobie pod w
        > zględem nauki, społecznie i emocjonalnie.


        wszystkie dzieci, które znam a w wieku 6 lat zaczęły naukę w I klasie, są zdolnymi dziećmi, dojrzałe emocjonalnie/społecznie na tyle, że na bank dadzą sobie radę. wiedzą o tym rodzice oraz nauczyciele. więc spokojnie można takie dziecko wysłać o rok wcześniej do szkoły.
        gdyby sytuacja była odwrotna, chyba by nie pchali swoich dzieci do I klasy w wieku 6 lat, prawda?
        • joanna29 Re: 6-latek wbrew wytycznym reformy 13.03.14, 12:35
          Gdyby moje dziecko w wieku 6 lat nie potrafiło skupić się przez min 30 min, miało kłopoty z samodzielnoscią, nawiazywaniem kontaktów, nauką nowych rzeczy to masz racje pewnie bym dziecko nie pusciła do szkoły. Jednak nie zwalałabym winy na toalety itp tylko bym zaprowadziła dziecko do poradni na konsultacje i z cała pewnoscią dostało by opinię. Wówczas bym musiała intensywnie z dzieckiem pracować, uczęszczała na terapie. I tak bym nie miała pewności, że przez rok by dziecko dziecko zmieni się o 180 stopni. Niestety przedszkolaki rzadko są diagnozowane, bo przecież to dzieci i z tego wyrosną. Pójście do szkoły pokazuje, że jednak dziecko nie wyrasta tylko problem się pogłebia. Winna jest wtedy szkoła oczywiście. Syn chodził do klasy gdzie jak na jedna klase bylo duzo dzieci dysfunkcyjnych i byly to głównie 7 latki. Problem nie polegał jednak na pójsciu do szkoły tylko na braku odpowiedniej diagnozy i terapii juz we wczesniejszych latach. Uważam, że przeciętny 6 latek nei będzie mial problemów w szkole. Jednak 6 latek który ma problemy bedzie je miał i jako 7 latek. Wiecej będzie je miał ja jako 10 latek bez odpowiedniej terapii. Więc jeżeli ktos odracza dziecko, bo widzi że nie poradzi sobei w szkole jako 6 latek, to niech uczciwie przyzna się sam sobie, że dziecko potrzebuje pomocy i zapewni dziecku tę pomoc. Przecietny 6 latek przy obecnej podstawie programowej (nie wiele wykracza poza program 6 latków z byłych zerówek) nie bedzie miał problemów z nauką.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka