Dodaj do ulubionych

Szkoła muzyczna - warto tam zapisać?

11.04.14, 17:48
Mam spory orzech do zgryzienia...
Moja córka ma ponoć talent muzyczny. Nie wiem czy rzeczywiście ma, śpiewa raczej średnio, chociaż dostaje 6 ze śpiewu i jest chwalona, ale i tak uważam, że śpiewa średnio, tańczy raczej kiepsko. Nauczycielki przedszkola twierdziły, że ma bardzo dobry słuch i nawet w opinii na koniec roku napisały, że wskazane jest dla niej uczęszczanie do szkoły muzycznej.
Teraz córka chodzi do 1-ej klasy i jej wychowawczyni (która również starsze klasy uczy muzyki, więc pewnie też jest po szkole muzycznej) również mówi, że należałoby ją do takiej szkoły posłać. Właściwie nie ma tygodnia, żeby córka nie słyszała, że powinna chodzić do takiej szkoły.
Ale nie wiem czy ona ma rzeczywiście talent, czy nie znudzi jej się szybko nauka w takiej szkole, do tego mamy tam kawałek (40 drogi pieszo, a 15 ostatnich to wędrówka pod naprawdę sporą górkę - prawa jazdy nie mam), pewnie trzeba też sporo w domu ćwiczyć. Gdyby to zależało ode mnie to nawet nie przyszłoby mi na myśl, żeby zapisywać ją do takiej szkoły, bo raczej nie zależy mi, żeby dokładać jej tego typu obowiązków, a jest to decyzja poważna, raczej na kilka lat, bo nie kupię drogiego instrumentu po to, aby córka po miesiącu stwierdziła, że jej to nie interesuje W szkole miesiąc temu pani kazała dzieciom kupić cymbałki. Córka sama znalazła w internecie i wydrukowała nutki do różnych piosenek, w jeden dzień nauczyła się na pamięć grać trzy piosenki (teraz umie ich już więcej), sama ze słuchu nauczyła się też grać dwie piosenki do których nutek nie znalazła. Lubi to, ma do tego zamiłowanie, ale gdyby była zmuszana do grania na czymś, to nie wiem czy szybko by jej to nie zbrzydło.
No i nie wiem co robić. Bo nawet jeśli ma talent, to naprawdę warto w to zainwestować tyle czasu i energii? A jeśli nie ma talentu?
Obserwuj wątek
    • mysiaapysia Re: Szkoła muzyczna - warto tam zapisać? 11.04.14, 18:34
      Rozumiem, że pytasz o popołudniową szkołę muzyczną?
      W naszej szkole muzycznej do pierwszej klasy dziecięcej mogą zdawać dzieci starsze niż 7-latki, o ile nie skończyły 10 lat. Tylko że w praktyce te starsze dzieci już grały na instrumencie od jakiegoś czasu w ramach lekcji prywatnych. Domyślam się, że w ten sposób rodzice chcieli się wcześniej upewnić, że dziecko rzeczywiście jest zainteresowane muzyką do tego stopnia, aby chcieć codziennie grać.
      Moja córka zdawała do szkoły muzycznej jako 7-latka, ale wcześniej kilka miesięcy już grała na pianinie w ognisku muzycznym. Okazało się, że ma nie tylko talent, ale również dużo cierpliwości. Gra codziennie minimum godzinę. Pod koniec października musieliśmy kupić lepsze pianino - wydatek niemały, ale było warto. Oprócz tego zajęcia teoretyczne 2 razy w tygodniu. Jeśli nie uda się zgrać zajęć z teorii i gry w tych samych dniach, wtedy 4 popołudnia w tygodniu są częściowo zajęte. Do comiesięcznych sprawdzianów z teorii trzeba się przygotować - pomaga tata, który się na tym zna. On też pilnuje codziennego grania, a właściwie poprawia ewentualne błędy. Zaangażowanie z jego strony jest naprawdę spore.
      Nauczycielka gry jest bardzo wymagająca, ale dba o udział w konkursach, popisach klasowych itd. To jeszcze bardziej motywuje córkę. A przyznać trzeba, że naprawdę niewielka część dzieci bierze udział w takich występach.
      Myślę, że przed podjęciem decyzji o szkole muzycznej wskazany byłby kontakt z jakimś nauczycielem z tej szkoły i zaproponowanie kilku lekcji prywatnych.
      • lucyjkama Re: Szkoła muzyczna - warto tam zapisać? 11.04.14, 18:48
        > W naszej szkole muzycznej do pierwszej klasy dziecięcej mogą zdawać dzieci star
        > sze niż 7-latki, o ile nie skończyły 10 lat.

        W naszej przyjmują dzieci od 6 lat.
        • mysiaapysia Re: Szkoła muzyczna - warto tam zapisać? 11.04.14, 19:57
          Miałam na myśli, że oprócz dzieci 6-cio i 7-letnich mogą też startować starsze.
    • myelegans Re: Szkoła muzyczna - warto tam zapisać? 11.04.14, 18:37
      Jestem przeciwna wszelkim wasko ukierunkowanym szkolom typu muzyczne, sportowe na TYM etapie rozwoju, bo jaka masz pewnosc, czy za rok czy dwa dziecku zwyczajnie przestanie podobac sie gra na instrumentach, cwiczenia, treningi itd i bedzie to traktowala w kategoriach szkoly, czyli trzeba przejsc, niekoniecznie lubic.
      Jak jej nie bedzie zalezec, to obowiazek dopilnowania grania i cwiczen codziennych spadnie na Ciebie.
      Jak sie nie spodoba to po roku czy dwoch bedziesz musiala zmienic szkole.

      Moze warto zapisac na zajecia pozalekcyjne, na szkole muzyczna zawsze ma czas, albo nigdy nie bedzie musiala isc tym torem. Kto wie.

      Moje dziecko ma ponoc talent plywacki, jest w klubie, ale jest rekrutowany przez inny klub, taki w ktorym olimpijczykow trenuja. Wzgledy logistyczne, oraz to, ze przechodzi na inny stopien zawodnictwa, zadecydowaly na nie. Trudno, najwyzej nie bede matka olimpijczyka.
      • koza_w_rajtuzach Re: Szkoła muzyczna - warto tam zapisać? 11.04.14, 18:54
        > Moze warto zapisac na zajecia pozalekcyjne, na szkole muzyczna zawsze ma czas,
        > albo nigdy nie bedzie musiala isc tym torem

        Chodzi nam właśnie o taką szkołę, gdzie uczęszcza się po szkole.
        Z obecnej podstawówki bynajmniej nie planuję córki wypisać smile.
        Tutaj chodziłaby chyba dwa razy w tygodniu.
        Ogólnie to można powiedzieć, że jestem przeciwna, bo nie chcę dokładać jej obowiązków, nie chcę się w to angażować, bo może jej to nie przypaść do gustu. Na początku nie chciała chodzić do takiej szkoły, ale przekonywanie sprawiło, że zaczyna chcieć.
        Dylemat mam taki, że nie chcę jej tam zapisywać, ale też nie chcę sobie potem pluć w brodę, że zmarnowałam jakiś potencjał, nie rozwinęłam talentu.
        • mamma_2012 Re: Szkoła muzyczna - warto tam zapisać? 11.04.14, 19:15
          Napisze Ci jako matka absolutnego muzycznego beztalencia, ale tak po ludzkusmile
          Dziecko po szkole muzycznej dwa razy w tygodniu, po południu, wybitnym muzykiem nie zostanie.
          Jesli lubi grać, chce sie w to bawić to fajnie i mozna spróbować, bedzie miała szanse pobrzdakac na hotelowych pianinach, cwiczenia beda frajda, sukcesy beda cieszyć i wszystko w porządku.
          Natomiast jesli marzy (lub todzice marza) o zostaniu wirtuozem w oparciu o popołudniowe lekcje raz na jakis czas, to zderzenie z rzeczywistością moze byc bolesne.
          • mysiaapysia Re: Szkoła muzyczna - warto tam zapisać? 11.04.14, 20:05
            Od czegoś trzeba zacząć. Lekcje gry dwa razy w tygodniu to przecież nie wszystko. Trzeba codziennie grać w domu. Stopniowo coraz dłużej. Przed koncertami 2-3 godziny dziennie.
            Wyjazdy na konkursy i konsultacje metodyczne z nauczycielem oznaczają nieobecności w dziennej szkole i branie urlopu przez rodzica.
            To naprawdę wymaga dużo zaangażowania i samozaparcia.
          • maksimum Re: Szkoła muzyczna - warto tam zapisać? Talent 14.04.14, 15:53
            mamma_2012 napisała:

            > Napisze Ci jako matka absolutnego muzycznego beztalencia, ale tak po ludzkusmile
            > Dziecko po szkole muzycznej dwa razy w tygodniu, po południu, wybitnym muzykiem
            > nie zostanie.

            Ty sie po prostu na tym nie znasz i nie wiem dlaczego zabierasz glos.

            Tego chlopaka nikt nie uczyl grac na zadnym instrumencie i sam sie nauczyl.

            www.youtube.com/watch?v=4uE1xsuEywQ
            Jak masz talent to sam sie nauczysz w domu grac bez niczyjej pomocy,a jak nie masz talentu to zadna szkola muzyczna ci nie pomoze.

            • jotde3 Re: Szkoła muzyczna - warto tam zapisać? Talent 16.04.14, 11:30
              maksimum napisał:
              > Jak masz talent to sam sie nauczysz w domu grac bez niczyjej pomocy,a jak nie m
              > asz talentu to zadna szkola muzyczna ci nie pomoze.

              maksio masz racje jeśli chodzi o takie tam brzdąkanie ale chyba nie chcesz powiedzieć że szkoły muzyczne są niepotrzebne dla muzyków ?
              mi to tam wszystko jedno ale mi to słoń nadepnoł na ucho wink
              nie słyszałeś tej opowieści o 2 rozdzielonych bliżniaczkach jednojajowych z których jedna została wirtuozką ? jedna miała adopcyjną mateke nauczycielke muzyki a druga taką co jak sie połapała że córce idzie granie to juz nie odpuściła i dopieła sprawe .
              obie talent miały taki sam ( chyba że coś sie stało po drodze ale o tym nie wspomniano więc pewnie nie) a wynik był rózny.
              • maksimum Re: Szkoła muzyczna - warto tam zapisać? Talent 22.04.14, 04:21
                jotde3 napisał:

                > maksio masz racje jeśli chodzi o takie tam brzdąkanie ale chyba nie chcesz powi
                > edzieć że szkoły muzyczne są niepotrzebne dla muzyków ?

                Oczywiscie ze szkoly muzyczne sa potrzebne dla muzykow ale ilu z nich bedzie w stanie utrzymac sie z grania?

                Moze 5 tys muzykow w Polsce utrzymuje sie z grania a reszta dorabia.
                Problem w tym,ze jak ktos ma talent,to zazwyczaj jest on wielokierunkowy i trzeba cos wybrac,bo nie da sie wszystkiego ciagnac.
                Syn gral na:
                1- perkusji w podstawowce
                2-trabce w gimnazjum
                3-w liceum w tenisa i ping-ponga w druzynie szkolnej
                4-na studiach w NYU gra w ping-ponga w druzynie uniwersyteckiej i jest niemal zawodowy poziom.Na rakietki do ping-ponga wydalem okolo 1 tys doll.Przecietna profesjonalna rakietka do ping-ponga kosztuje minimum 170 doll.
                Mielismy dwie stare amatorskie rakietki do ping-ponga po 35 doll kazda i taka wlasnie rakietka syn przeszedl eliminacje do team'u NYU.
                Wszyscy bez wyjatku grali tam profesjonalnymi rakietkami w cenach 170-350 doll sztuka.
                Roznica jest taka,ze amatorska rakietka nie ograsz nikogo,kto gra profesjonalna.
                Ja nie mialem pojecia o profesjonalnych rakietkach wiec kupowalem na wyczucie i np corce trafilem z rakietka za 1-szym razem,sobie chyba za drugim razem a synowi za trzecim razem.
                Jest dosc duza roznica w rakietkach profesjonalnych i jak sie nauczysz juz jedna,to przechodzisz z umiejetnosciami na wyzszy poziom i potrzebujesz innej-lepszej rakietki.
                Chodzi o to,ze po dluzszym graniu poprawiasz technike i szybkosc i potrzebujesz szybszych rakietek.
                Poza tym nawet najlepsza rakietke co pol roku trzeba zmieniac,bo sie niszczy.
                Niszczy sie okladzina,bo same drewno mozna zostawic.A okladzina(guma) na obie strony kosztuje 125 doll.

                W wolnych chwilach gramy w kosza ,w hokeja i w ping-ponga.
                Syn gra tez w kosza z kumplami na NYU.
      • solaris31 Re: Szkoła muzyczna - warto tam zapisać? 11.04.14, 21:07
        > Jestem przeciwna wszelkim wasko ukierunkowanym szkolom typu muzyczne, sportowe
        > na TYM etapie rozwoju, bo jaka masz pewnosc, czy za rok czy dwa dziecku zwyczaj
        > nie przestanie podobac sie gra na instrumentach, cwiczenia, treningi itd i bedz
        > ie to traktowala w kategoriach szkoly, czyli trzeba przejsc, niekoniecznie lubi
        > c.

        żeby osiągnąć cokolwiek w sporcie, tańcu, muzyce i milionie innych dziedzin, trzeba zacząć naukę jak najwcześniej, a nie czekać nie wiadomo ile, bo może być za późno. tak, jak może być za późno dla dziecka autorki, jeśli jeszcze poczeka, bo jest limit wieku jeśli chodzi o przyjęcie do szkoły muzycznej. za "starego" dziecka nie przyjmą.

        z baletu, tańca, szkoły muzycznej zawsze można też zrezygnować - to nie kosztuje. szkoła I stopnia umuzykalnia, a nie tresuje solistów. bez przesady. skończyć ją może nawet przeciętnie uzdolnione dziecko.

        do autorki - uważam, że warto dziecko posłać, sama mam dwójkę w popołudniowych szkołach muzycznych, obie zadowolone, są zdolne, poświęcamy trochę czasu na ćwiczenie - ale z drugiej strony - miliony rodziców nie znających się na muzyce wykształciło swoje dzieci w tym kierunku, wystarczyły same lekcje. dziecko z lekcji ma wiedziec, co robić w domu.

        nie mam absolutnie parcia na to, żeby moje dzieci były zawodowymi muzykami, na razie się umuzykalniają i póki im to sprawia przyjemnośc, to super. a jeśli będa chciały grac profesjonalnie, to im to umożliwię.

        w tej chwili rozwijam talent dzieci, a co będzie dalej - to się zobaczy. wolę taniec i grę na instrumencie niż siedzenie w domu przed komputerem.
    • lucyjkama Re: Szkoła muzyczna - warto tam zapisać? 11.04.14, 18:47
      Żeby ukończyć szkołę muzyczną pierwszego stopnia nie trzeba mieć jakiegoś wielkiego talentu.
      Ja jestem za tym aby dzieci miały zajęcie, pasje.

      Moja córka drugi rok chodzi na zajęcia wokalno-rytmiczne do szkoły muzycznej. Prawdopodobnie już w tym roku będzie podchodziła do egzaminów w szkole muzycznej. Ładnie śpiewa i tańczy. Mamy w domu pianino i coś sobie brzdąka. Mamy też bum bum rurki i gramy rodzinnie.
      Córa ma prawie 5,5 roku, będzie szła do 1 klasy więc może równolegle zacząć 1 kl szkoły muz. Jak się nie odważy zaprezentować na egzaminie to spróbujemy za rok.
    • olga727 Re: Szkoła muzyczna - warto tam zapisać? 11.04.14, 19:51
      koza_w_rajtuzach napisała:

      > Mam spory orzech do zgryzienia...

      > No i nie wiem co robić. Bo nawet jeśli ma talent, to naprawdę warto w to zainwe
      > stować tyle czasu i energii? A jeśli nie ma talentu?

      Zdolności potwierdzi ( lub też im ew. zaprzeczy) egzamin przydatności do szkoły muzycznej. Tak więc nie zamartwiaj się tym,co będzie dalej,poczekajcie na wynik egzaminu.Jedyne co możesz teraz zrobić,to podpytać córkę na czym by chciała grać.
      • koza_w_rajtuzach Re: Szkoła muzyczna - warto tam zapisać? 12.04.14, 06:49
        > Jedyne co możesz teraz zrobić,to podpytać córkę na czym by chciała
        > grać.

        Flet poprzeczny lub skrzypce wink)). I nie może się zdecydować co woliwink.
        • olga727 Re: Szkoła muzyczna - warto tam zapisać? 12.04.14, 07:22
          koza_w_rajtuzach napisała:

          > > Jedyne co możesz teraz zrobić,to podpytać córkę na czym by chciała
          > > grać.
          >
          > Flet poprzeczny lub skrzypce wink)). I nie może się zdecydować co woliwink.

          Z całym szacunkiem dla skrzypków wink Ale w początkowym etapie nauki,dla uch jednak przyjemniejszy jest flet poprzeczny. smile
        • lucyjkama Re: Szkoła muzyczna - warto tam zapisać? 12.04.14, 10:10
          Odradzam skrzypce. Po pierwsze trzeba mieć słuch absolutny i na skrzypce dostaję się najlepsi. Po drugie skrzypce są bardzo wymagające, trzeba ćwiczyć minimum 2 godziny dziennie żeby były efekty. Szkoda dziecka jeśli nie myślicie o muzyce na poważnie. My wybieramy mało ambitnie wink pianino.
          • koza_w_rajtuzach Re: Szkoła muzyczna - warto tam zapisać? 12.04.14, 11:25
            w takim razie niech będzie pianino, a co tam... wink)
            Nie wiem czy nie przerodzi się to w coś poważnego, bo córka raczej z tych ambitnych.
          • hankam Re: Szkoła muzyczna - warto tam zapisać? 13.04.14, 12:28
            Nie trzeba. Trzeba mieć dobry sluch muzyczny.
          • solaris31 Re: Szkoła muzyczna - warto tam zapisać? 16.04.14, 11:15
            pieprzysz takie głupoty, że szkoda czytać uncertain

            aby grać na skrzypcach nie trzeba mieć wcale słuchu absolutnego. dobry słuch i wrażliwość potrzebny jest na każdym instrumencie. 2 godziny dziennie ćwiczenia? nawet zawodowi muzycy tyle nie ćwiczą w podstawówce, bo to po prostu niemozliwe.

            mało ambitnie i pianino? po pierwsze - nie ma takiego instrumentu w szkole muzycznej - jest za to fortepian, a po drugie - to jeden z najtrudniejszych technicznie instrumentów, a do tego nie dający praktycznie szans na jakiekolwiek przebicie się do grona koncertujących instrumentalistów.
    • slonko1335 Re: Szkoła muzyczna - warto tam zapisać? 11.04.14, 21:23
      A jeśli nie ma talentu?
      to się nie dostanie...

      Czym ryzykujesz poza straceniem trochę czasu? no chyba, że go nie masz bo ja akurat bym nie miała, nie wyrabiamy się i bez szkoły muzycznejwink jak jej się nie będzie podobało albo znudzi to przecież może zrezygnować nic nie tracąc skoro chodzi o popołudniową...
      Nie da się rowerem dojeżdżać?
      • aka10 Re: Szkoła muzyczna - warto tam zapisać? 11.04.14, 22:14
        Mnie sie wydaje, ze corke i tak najpierw przetestuja i Ci powiedza, jak na prawde to widza. Mam taki przypadek w najblizszej rodzinie. Dziecko sluch absulutny, po kilku przesluchaniach np. jakiegos utworu Mozarta, gra samo. Komponuje wlasne utwory. Radzilam sie znanego kontratenora, co by z takowym przypadkiem poczal. Powiedzial od razu: tylko i wylacznie popoludniowa szkola muzyczna. Tak wiec, dziecko chodzi 2-3 razy w tygodniu po lekcjach i jest zadowolone. Mialo nauczycielke pianina w szkole, ktora po roku stwierdzila, ze jest..gorsza od ucznia. Najwazniejsze jednak to to, czy corka sama chce. Jesli tak, to ok, jesli nie, to bym na sile nic nie robila.
    • jw.ow Re: Szkoła muzyczna - warto tam zapisać? 11.04.14, 22:15
      szkoda, że żal ci wydać pieniądze na intrument czy jakieś lekcie. Instrumenty nie są strasznie drogie. Nie musisz kupować od razu insttumenttu za 50 tysięcy. Całe szczęście moi rodzice bardziej we mnie wierzyli....
      • koza_w_rajtuzach Re: Szkoła muzyczna - warto tam zapisać? 12.04.14, 06:51
        Nie szkoda mi wydać pieniądzy, tylko szkoda mi marnować jej dzieciństwo, a chodzenie do takiej szkoły, poświęcanie na to kilka godzin dziennie trochę z tym mi się kojarzy.
    • kj-78 Re: Szkoła muzyczna - warto tam zapisać? 11.04.14, 22:27
      A ja nie rozumiem dylematu - mowa o szkole POPOLUDNIOWEJ dwa razy w tygodniu. To jest po prostu super rozwijajace HOBBY! Dlaczego od razu wszyscy mowia o karierze wirtuoza? Ja kilka lat prosilam rodzicow, zeby mi kupili pianino, zazdroscilam grajacym kolezankom, w chorze szkolnym interesowala mnie tylko akompaniatorka. I wreszcie... po dluugim namysle rodzice mnie zapisali do ogniska, kupili pianino. NIGDY nie musieli mi przypominac o cwiczeniach, bylo to moje ulubione codzienne zajecie. Szybko przenioslam sie do szkoly (popoludniowej), skonczylam ja w 3 lata zamiast 6 - bo wszystko bylo super ciekawe, uwielbialam przeznaczac na to 4 popoludnia w tygodniu!

      Daj dziecku szanse, nie chodzi o to, zeby na tym etapie myslec, czy zostanie muzykiem. Daj corce szanse na poznanie czegos fantastycznego, co moze jej w zyciu dac duuuzo radosci, rozwinac ja intelektualnie i organizacyjnie, nauczyc dyscypliny. Muzyka jest cudowna rzecza! A jesli corce sie znudzi, to ja WYPISZECIE. Ja wciaz mam zal do rodzicow, ze nie wierzyli, ze mi sie bedzie chcialo, i ze przez to stracilam kilka najlepszych lat na rozwoj w tej dziedzinie.

      Tak wiec w skrocie: nic nie tracicie, a dziecko moze mnostwo zyskac! A instrumenty nie traca na wartosci jak samochody przy probie sprzadazy po roku czy dwoch!
      • lucyjkama Re: Szkoła muzyczna - warto tam zapisać? 11.04.14, 22:53
        > A ja nie rozumiem dylematu - mowa o szkole POPOLUDNIOWEJ dwa razy w tygodniu.

        W naszej szkole muzycznej dzieciaki mają zajęcia 3 razy w tygodniu ( w tym w każdą sobotę). Do tego ćwiczenie codziennie w domu. To jest jednak spore obciążenie.

        Ja myślę o szkole muzycznej jako o pasji, zajęciu wolnego czasu, obracaniu się w środowisku które ceni piękno i wartości. Absolutnie nie myślę pod kątem zawodu, utrzymania się kiedyś z muzyki.
        • zjawa1 Re: Szkoła muzyczna - warto tam zapisać? 11.04.14, 23:11
          Zapisz dziecko! Tylko z góry nie możesz zakładać, że będziesz miała wirtuoza!
          Zdroworozsądkowe podejście. Szkoła muzyczna dla dziecka z predyspozycjami na pewno mu nie zaszkodzi, a może tylko pomóc!
          Sama chodziłam do takiej szkoły. Bardzo miło wspominam tamten okres.
          Ja natomiast mam ,,niby" sportowca.
          Podobno ma talent. Wiem, że bardzo szybko biega, ma niesamowity refleks, kondycje. Jest bardzo ,,giętki" itp. Idzie puki co do normalnej podstawówki, ale od września zapisuje go-zgodnie z życzeniem-na piłkę nożną. Kurdę ostatni sport na mojej liście marzeńsmile
          Ale co mam zrobić, syn jest pasjonatem, zamiast bajek ogląda euro sport i mecze od 1,5 roku.
          Fascynuje się piłkarzami, to jest jakaś obsesja nie wiem skąd?
          Widzi to każada nauczycielka, nawet ta z gimnastyki gdzie chodzi.
          Otwarcie oznajmia wszystkim, że ,,kiedyś będzie zdobywać puchary i medale"smile
          Chcieli go ostatnio dokooptować do drużyny piłkarskiej wiekowo 8-9 lat, syn skończył teraz 6 lat!
          Nie zgodziłam się, bo uznałam, że będzie miał na to czas.
          Wolałabym uzdolnionego po mnie i ojcu muzycznie. No ale głową muru nie przebije.
          • zjawa1 Re: Szkoła muzyczna - warto tam zapisać? 11.04.14, 23:21
            I tak na koniec. Muzyka uczy cudownej wrażliwości. Często dostrzegania tego, co przeciętny człowiek nie widzi. Ja na wirtuoza nie wyrosłam, ale potrafię według mojego otoczenia pięknie śpiewać, czytać i grać z nut na fortepianie/pianinie. Właśnie, to pierwsze to moje nie spełnione marzenie.... kiedyś, mam taki kaprys i wizje chyba wystartuje w programiesmile
      • tijgertje Re: Szkoła muzyczna - warto tam zapisać? 11.04.14, 23:16
        Koza, zajrzyj na forum dzieciakow ze szkol muzycznych.
        Jesli wszyscy jednoglosnie wysylaja dziewcze do szkoly muzycznej, to glucha na pewno nie jest i z dostaniesz sie nie bedzie miec zapewne problemu.
        Piszecie o lekcjach 2 razy w tygodniu. Akurat, jak sie ma kupe szczescia, zeby sie udalo zgrac instrument z teoria. Pozniej dojdzie instrument dodatkowy, chor albo orkiestra i zdarza sie, ze dzieci i 6 razy w tygodniu do szkoly zasuwaja. Muzyczna popoludniowa jest najbardziej obciazajaca, bo zdjecia bywaja pozno, w podstawowce nikt sie nie liczy z tym, ze dziecko czasem ciemna noca do domu wraca i dopiero wtedy trzeba nie tylko odrobic lekcje, ale i z godzine pograc.
        Z tego co piszesz ani ty nie masz zamiaru sie angazowac, ani dziecko grac nie chce, tylko dalo sie przekonal, ze do muzycznej powinno chodzic. Wedlug mnie w takim ukladzie to w ogole nie ma sensu, bo tylko zajmie komus miejsce, jesli w trakcie roku zrezygnuje, to i nauczyciel zostaje na lodzie. Szkola muzyczna duzo daje i nigdy nie zalowalam, ze do takiej chodzilam, ale w tym wieku nie licz na to, ze dziecko samo sie dopilnuje, ze samo zima czy w ulewie dojdzie a wiosna nie bedzie jeczec, ze nie ma kiedy wyjsc na podworko. Poczytaj watki na wspomnianym wyzej forum. Szkola muzyczna ma swoje dosc wysrubowane programy i choc zdolne dzieci koncze ja bez wiekszego wysilku, to jednak wiaze sie z wieloma wyrzeczeniami. Jesli nie macie przekonania, to pomysl mimo ofromnego talentu jest bez sensu. Lepiej zapisz mala do szkoly Yamahy, Suzuki , ogniska muzycznego czy na prywatne lekcje. Do popoludniowki moze isc za pare lat, choc juz nie na skrzypce czy fortepian ( chyba, ze wczesniej sie bedzie uczyc). Teorie mozna nadrobic, w tej chwili o muzycznej na twoim miejscu bym nawet nie myslala. Instrument tak, teadycyjna muzyczna nie.
        • mysiaapysia Re: Szkoła muzyczna - warto tam zapisać? 11.04.14, 23:36
          Ja bym jeszcze pomyślała o tym jak dziecko reaguje na porażki, na to, że ktoś jest lepszy?
          Akurat w naszej szkole muzycznej na około 200 dzieci uczących się gry na fortepianie tylko kilkanaścioro jest typowanych na konkursy, popisy międzyklasowe itp. Jeśli Twoja córka jest ambitna, może ją zaboleć, że inny pierwszoklasista grający juz praktycznie drugi, albo i trzeci rok osiąga więcej. Oczywiście są też dzieci, którym to nie przeszkadza i po prostu traktują granie jako zabawę i hobby. Ale o to łatwiej w ognisku muzycznym albo na prywatnych lekcjach.
          Ja osobiście nie żałuję, że córka najpierw chodziła na prywatne lekcje. Dzięki temu my jako rodzice mogliśmy ocenić stopień jej zaaagażowania, a ponadto dowiedzieliśmy się, którzy nauczyciele w szkole muzycznej są godni polecenia.
          • koza_w_rajtuzach Re: Szkoła muzyczna - warto tam zapisać? 12.04.14, 07:13
            > Ja bym jeszcze pomyślała o tym jak dziecko reaguje na porażki, na to, że ktoś j
            > est lepszy?

            Wcześniej nie miało to dla niej żadnego znaczenia, teraz działa to na nią bardzo motywująco, do tego stopnia, że w tym półroczu w szkole nie ma gorszej oceny od 5-tki (w tamtym półroczu zdarzały jej się 4-ki).
            Także to, że ktoś jest lepszy powoduje, że bardziej się stara, bo nie chce być w tyle.

            > . Jeśli Twoja córka jest ambitna, może ją zaboleć, że inny pierwszoklasista gra
            > jący juz praktycznie drugi, albo i trzeci rok osiąga więcej

            Myślę, że to będzie dla niej raczej oczywiste, że ktoś, kto gra dłużej od niej jest w tym lepszy. Raczej bardziej ją to zachęci do ćwiczeń.

            A poza tym, z tego wątku wynika, że większość dzieci wybiera fortepian. Moja córka woli bardziej subtelne dźwięki i nie chciałaby na tym instrumencie grać. Kto wie, może na skrzypcach czy flecie miałaby mniejszą konkurencjęwink.
            • mysiaapysia Re: Szkoła muzyczna - warto tam zapisać? 12.04.14, 11:36
              Na skrzypcach to raczej przez pierwsze lata nauki nie wydobywa się subtelnych dźwięków.
    • olga727 Re: Szkoła muzyczna - warto tam zapisać? 12.04.14, 07:31
      koza_w_rajtuzach napisała:


      > Ale nie wiem czy ona ma rzeczywiście talent, czy nie znudzi jej się szybko nauk
      > a w takiej szkole, do tego mamy tam kawałek (40 drogi pieszo, a 15 ostatnich to
      > wędrówka pod naprawdę sporą górkę - prawa jazdy nie mam), pewnie trzeba też sp
      > oro w domu ćwiczyć.
      Jeżeli nie masz prawa jazdy na samochód,to zorganizuj sobie skutera. Mówię serio. Ale najpierw EGZAMIN do szkoły,a potem reszta. wink
      • koza_w_rajtuzach Re: Szkoła muzyczna - warto tam zapisać? 12.04.14, 07:36
        mąż mi mówi to samo tongue_out
        • olga727 Re: Szkoła muzyczna - warto tam zapisać? 12.04.14, 07:45
          koza_w_rajtuzach napisała:

          > mąż mi mówi to samo tongue_out

          Też jeżdżę skuterem,na początku było dziwnie ale teraz jest ok. smile
    • hankam Re: Szkoła muzyczna - warto tam zapisać? 13.04.14, 12:25
      No i nie wiem co robić. Bo nawet jeśli ma talent, to naprawdę warto w to zainwestować tyle czasu i energii? A jeśli nie ma talentu?

      Jesli nie ma talentu, to też.
      • el_elefante Re: Szkoła muzyczna - warto tam zapisać? 14.04.14, 10:25
        I to jest najlepszy komentarz do tego posta smile
        Serio.
        Co do szkoły muzycznej, to prawdą jest, że im wcześniej zacznie się grać, tym lepiej. I to dotyczy nie tylko muzyki. Ale to powinno wyniknąć z obserwacji dziecka, gdy zauważymy w nim rzeczywiście jakąś pasję, że coś go "bierze", że poświęca szczególnie dużo czasu na coś. Samo stwierdzenie że łatwo nauczyło się melodyjek na cymbałkach, to za mało. Nauczyło się, bo zdolne, ma słuch, ale to za mało. Do długotrwałej i pełnej wyrzeczeń nauki gry potrzeba czegoś więcej - pasji. Bez tego kicha, jedyne co osiągniesz, to zabicie w dziecku wszelkich chęci do obcowania z muzyką.
        Z drugiej strony natomiast, prawdą również jest, że szkoła muzyczna na pierwszym etapie to nic wielkiego nie jest - właśnie obcowanie z muzyką, poznawanie jej od podstaw, szukanie w sobie "tego czegoś" i szukanie w muzyce tego, co zagra we mnie wybór rodzaju muzyki, brzmień, rytmów, instrumentów. I to jest bardzo dobry powód do wysłania dziecka do szkoły muzycznej - na poszukiwania. Na zabawę, na frajdę, na ciekawe spędzanie czasu. I na rozwój wrażliwości i kilku innych rzeczy, na które dobrze wpływa uprawianie muzyki smile
        Z tym, że trzeba by obserwować bardzo uważnie co się dzieje z dzieckiem, bo po okresie fascynacji i zabawy nieuchronnie przychodzi ten moment, gdzie trzeba niestety trochę popracować. Moment jest delikatny, bo w nim zadecyduje się czy w dziecku rzeczywiście odkryłaś pasję i warto powalczyć, czy dalszym namawianiem i przymuszaniem (tak, często chwile zmęczenia i zwątpienia trzeba podeprzeć przymuszaniem) nie wzbudzisz zwyczajnej niechęci do jakiejkolwiek aktywności muzycznej w przyszłości. A szkoda by było, bo na szkołach muzycznych i konserwatoriach muzyka się nie kończy i jest tysiąc innych dróg na uprawianie muzyki w sposób dający satysfakcję. I nie wszyscy znakomici muzycy (jeśli już z takiej perspektywy na rzecz patrzeć) mieli cokolwiek wspólnego ze szkołą muzyczną.

        Ja mam trochę podobny dylemat, bo syn może nie jest wybitnie uzdolniony muzycznie, ale jest bezsprzecznie "muzyczny" w środku. Od jakiegoś czasu więc szukam. I choć znajduję w nim pewne fascynacje, to niestety (stety?) nie znajduję pasji napędzającej chęć do ćwiczeń. Były cymbałki, bębenki, były zabawkowe klawisze, był i flecik i gitarka. No i tak średnio bym powiedział. Zabawa instrumentem jako takim i jego możliwościami dźwiękowymi - tak. Próba nauczenia czegoś więcej - niemal natychmiastowe zniechęcenie. Nawet kupiłem keyboard, taki normalny, bo ta zabawka to taka sobie raczej wink, ale po pewnym czasie, gdy przyszło do decyzji czy szukać dla niego jakichś lekcji, zdecydowałem, że to chyba nie jest raczej ten instrument. Bogactwo dźwięków i rytmów, które można z tego wydobyć - owszem, ciekawe, nawet prostej melodii można się nauczyć, ale żeby ze słuchu dopasować dźwięk - mission impossible. Więc odpuściłem, ale że temat spokoju mi nie daje, zapisałem go na perkusję. Efekt jest taki, że na lekcje chodzi chętnie, ale w domu na dokupionym elektroniku już mu się poćwiczyć nie chce. Sam się zacząłem uczyć, żeby go trochę pociągnąć (we dwóch raźniej) ale kiepsko póki co. Choć ewidentnie perkusja jest strzałem jeśli nie w 10, to gdzieś blisko. Może to ma związek z tym, że lekcje są na porządnym akustyku, a w domu gumowe pady, które brzmią jak brzmią.
        We wrześniu idzie do 1 klasy, więc nie dołożę mu jeszcze do tego szkoły muzycznej, uważam że to by była przesada, przynajmniej w jego przypadku. Ale za rok się zastanowię, zobaczę co wyniknie z tej perkusji. Albo mu się znudzi, albo pociągnie jeszcze i wtedy będzie można pomyśleć jeszcze o szkole.

        W każdym razie co sobie pogra lub chociaż popróbuje, to jego. Szukanie talentu to jedna z ostatnich rzeczy, na której można oszczędzać. Nie mówię o szastaniu tym, czego i tak za wiele nie ma. Instrumentów jest pełno na wiadomym portalu aukcyjnym, jak się kupi coś używanego markowego, to z niedużą stratą odsprzeda się po roku czy dwóch. O ile strata to jest w tym przypadku dobre słowo.
      • kanga_roo Re: Szkoła muzyczna - warto tam zapisać? 14.04.14, 10:36
        warto, by dziecko uczyło się gry na instrumencie. a gdzie się będzie uczyło, to rzecz wtórna.

        www.szare-komorki.pl/?p=584
        mój starszak lubi grać na pianinie, ale z motywacją do ćwiczeń różnie bywa ("przecież już umiem to zagrać, po co mam ćwiczyć"). o dziwo, argument, że gra dobrze wpływa na mózg, przemawia do niego smile
        ma osiem lat, i lekcje pianina w domu, logistycznie szkoła muzyczna by nas wykończyła - no i to nie ten poziom zaangażowania u dziecka. ale gra i będzie grał.
    • camel_3d a rowerem? :) 14.04.14, 11:09
      ja bym wzial pod uwage nie tyle czy jej sie znudzi czy nie..ale czy bedziesz miala czas ja tam dowozic np rowerem.. 40 minut na pieszo..to sporo.

      to ze dziecko nei umie np spiewac o niczym nie swidczy.. Mldoy nie lubi i nie umie. ma 5.5 od 2 miesiecy chodzi do szkoly muzycznej, przeszedl testy i mimo ze nie biora dzieci ponizej 6 roku..lu bioroa niechetnie, mlodego przyjeli...


      fakt..my mamy blisko... i razy w tygdoniu. w PL szkola muzyczna pierwszego stopnie jest codzeinnie.
      • niktmadry Re: a rowerem? :) 14.04.14, 13:17
        w PL szkola muzyczna pierwszego stop
        > nie jest codzeinnie.

        PSM nie jest codziennie. W klasach młodszych mamy 2 razy w tygodniu. Teoria 70 min. po teorii instrument 30 min. + zajęcia z akompaniatorem raz w tyg 15 min.
      • koza_w_rajtuzach Re: a rowerem? :) 14.04.14, 14:34
        Prawie połowę drogi trzeba byłoby ten rower wciągać pod górę. Szkoła muzyczna jest w najwyższym punkcie miasta. Ale fakt, potem można byłoby na tym rowerze wrócić do domu niemal bez żadnego wysiłku wink.

        > to ze dziecko nei umie np spiewac o niczym nie swidczy..

        nie jest z tym źle, bo tylko dwie osoby w klasie dostają 6 ze śpiewu i ona się do nich zalicza. Mimo wszystko zafałszować potrafi wink).

        Postanowione już, że ją zapisuję. Teraz wszystko zależy czy przejdzie testysmile.
        • koza_w_rajtuzach Re: a rowerem? :) 14.04.14, 14:37
          a jeśli chodzi o czas, to mam go sporosmile.
          Nie wiem tylko co z synem, bo nie bardzo będę miała go z kim zostawić, a ciągać ze sobą nie za bardzo go mogę, bo ma bardzo duży problem z nogami. Ale uważam, że będę o tym myśleć dopiero kiedy/jeśli córka się dostanie.
          • franianiania Re: a rowerem? :) 14.04.14, 15:03
            moja córka chodzi do popołudniowej muzycznej 4 razy w tygodniu , w mieście oddalonym o 15 km, często jedzie pksem i miejskim z wielką i ciezką wiolonczelą. jest w 4 klasie , szkoła zajmuje niestety większą część wolnego czasu , ale ona to lubi , narzeka jedynie na nudną rytmikę i dojazdy bo np. lekcje w sm. ma na 16,30 a autobus już o 15. sad

            • franianiania sm 14.04.14, 15:13
              jeśli chodzi o ilość dni w tygodniu w sm, to wszystko zależy od szkoły, no i od klasy .
              u nas w klasach 1-3 , są to np. 2 godziny rytmiki i 1 godzina KS w tygodniu plus 2 x 30 minut instrumentu. a czy te lekcje będą rozłożone na 2 dni czy 4 to już zależy od planu nauczycieli.
              w późniejszych latach jak ktoś wcześniej napisał dochodzą audycje, dodatkowy instr. chór, orkiestra i lekcje są 45 minut a nie 30.
              na pewno logistycznie łatwiej jest w osm.
        • maksimum Re: a rowerem? :) 14.04.14, 16:02
          koza_w_rajtuzach napisała:

          > Postanowione już, że ją zapisuję. Teraz wszystko zależy czy przejdzie testysmile.

          Przejdzie testy czy nie przejdzie nie ma znaczenia.Jak lubi muzykowac to kup jej zwykly keyboard i zobaczysz jak bedzie sie rozwijac.

          www.youtube.com/watch?v=4uE1xsuEywQ
          • camel_3d Re: a rowerem? :) 14.04.14, 16:52
            raczej zwykle keyboardy odradzam. jezeli juz to lepiej e-piano.

            https://www.casio-europe.com/resource/images/emi/px130/px130_bk_10big.jpg
            • maksimum Re: a rowerem? :) 14.04.14, 21:14
              e-piano moze juz kosztowac troche a zwykly keyboard to niewielki wydatek.

              www.ebay.com/sch/Digital-/85860/i.html
    • ashraf Re: Szkoła muzyczna - warto tam zapisać? 15.04.14, 08:49
      Rozumiem dylematy, ale rezygnacja ze SM jest mozliwa zawsze, a zapisanie do niej dziecka tylko przez relatywnie krotki czas. O zaletach pisalo juz wiele osob. Kosztami sie nie martw, dobry nauczyciel wrecz odradzi inwestowanie w instrument zanim nie przekona sie, czy dziecko ma talent i charakter do nauki.
      • anatewka11 Re: Szkoła muzyczna - warto tam zapisać? 18.04.14, 17:06

        Koza_w_rajtuzach, a dowiadywałaś się czy może w "waszej" szkole muzycznej wypożyczają instrumenty? Bo w naszej popołudniowej wypożyczają wszystkie oprócz pianina oczywiście i gitary. Większość instrumentów dziecko zmienia w trakcie nauki, zaczynają od małych rozmiarów i czasami nawet po roku trzeba zmienić na większy. Ja mam dwójkę w popołudniowej SM ale do szkoły 5 minut drogi. A i tak potrzeba dużo zaangażowania z mojej i męża strony. Dlatego też mi się wydaje, że jak średnio masz na to ochotę to może być męczące.
        • sandra1301 Re: Szkoła muzyczna - warto tam zapisać? 20.04.14, 23:18
          Napiszę ci jako była uczennica szkoły muzycznej:
          Zaczełam późno, w siódmej klasie, zachęcona przez koleżankę, a raczej trochę zaciekawiona jej grą na wiolonczeli. Zawsze miałam jakieś uzdolnienia muzyczne, ale bez nie wiadomo jakiego talentu. Szkoła muzyczna to przynajmniej 3 dni tygodniowo nauki popołudniami wypełnionymi na maxa. Bieganie z jednych zajęć na drugie. Teoria, kształcenie słuchu, historia muzyki to zajęcia z grupą, do tego dwa instrumenty indywidualnie. Chodziłam dość chętnie na początku, potem już raczej z musu "skończenia". Dużo zależy od nauczycieli i zaangażowania rodziców. Moja mama ani mnie zmuszała, ani zachęcała do chodzenia. Byłam już na tyle "duża" aby samej decydować. Summa summarum naukę przerwałam na pół roku przed skończeniem szkoły, nie dawałam rady godzić zajęć z nauką w szkole średniej. Ale z perspektywy lat chodzenie do szkoły oceniam pozytywnie dla siebie, bo:
          - uczy systematyczności, konsekwencji, dyscypliny
          - muzyka klasyczna rozwija, uwrażliwia
          - nauka w szkole muzycznej jest w pewnym sensie elitarna, co dodaje pewności siebie
          - występy publiczne pomagają przełamać nieśmiałość, co półroczne egzaminy wyrabiają poczucie pewności siebie
          - nauka w dwóch szkołach wymusza organizację czasu, uczy planowania, logistyki (i logiki)

          U mnie wyglądało to tak, że rano zawoziłam do szkoły muzycznej instrument (wiolonczelę), potem jechałam do szkoły średniej, w drodze powrotnej jechałam na zajęcia w muzycznej i dopiero wieczorem wracałam do domu, czasem ok. 19 byłam w domu i wtedy nauka na drugi dzień. Dlatego w końcu zrezygnowałam, ale nie żałuję ani jednego dnia w muzycznej. Instrument miałam wypożyczony, więc inwestycji nie było
          Moja córka choć przejawia zamiłowanie do muzyki na razie chodzi tylko na spiew do MDKu. Jak będzie starsza i bardziej samodzielna - sama zdecyduje czy chce chodzić do muzyka.
          • tijgertje Re: Szkoła muzyczna - warto tam zapisać? 21.04.14, 11:10
            O 19.00 w domu? I tak niezle wink Ja zaczelam od ogniska muzycznego, do szkoly popoludniowej poszlam po przeprowadzce, zaczynajac VI klase. Nie wiem, jakim cudem wyrabialam ze wszystkim, ale faktycznie zauwazaylam zaleznosc: im wiecej obowiazkow, tym lepiej organizowalam sobie czas. Lekcje muzyczne mialam 3 razy w tygodniu, ale tylko dlatego, ze bylam dojezdzajaca. Miejscowe dzieciaki nie mialy przywileju pierwszenstwa w ustalaniu zajec indywidualnych, wiec nieraz chodzily do muzycznej codziennie. Rano bywalo, ze na religie na 7.00 trzeba bylo isc, potem wolnic sie 10 min. z ostatniej lekcji, zeby biegiem zdazyc na autobus, niemal na stojaco przelknac cos w barze mlecznym (jak sie mialo 20 min, bo byl 3 min biegiem od muzycznej). Bywalo, ze do domu wracalam osatnim autobusem. wychodzilam rano o 6.45, wracalam po 21.30. O pojsciu do lozka przed polnoca zwykle nie bylo mowy. w VII i VIII klasie dodatkowo bylam w sumie na 5 olimipadach przedmiotowych (1 gminna, 2 rejonowe i 2 wojewodzkie). Ich material w ogole prawie wtedy nie pokrywal sie z tym szkolnym, wiec nauki mnostwo. w VIII klasie chcialam z muzycznej zrezygnowac, w I LO mama chciala mnie do tego zmusic, ale wtedy juz mi szkoda papierka bylo (ktory pozniej jednak sie przydal). Muzyczna bardzo lubilam, ale w podstwowce od klasy odstawalam, wiec nie bardzo przeszkadzalo mi, ze po poludniu nie mialam czasu sie z ludzmi spotkac, nie bylam w tym czasie na zadnej szkolnej wycieczce, zwolniono mnie nawet z obowiazkowych wyjazdowych rekolekcji przed bierzmowaniem, bo terminy zwykle pokrywaly sie z egzaminami w muzycznej. Cos za cos.
            Widze, ze Koza napalila sie na ta muzyczna, ale czarno to widze. To naprawde ogromne obciazenie dla malego dziecka i wymaga 100% zaangazowania rodzica robiacego za pilnowacza i taksowke. Bo taka 12-15 latka sama sie moze przypilniwac, malucha musi do grania nieraz przymusic rodzic. Obowiazkowy program gry tez czasem nie jest zbyt zbyt zachecajacy i motywujacy, a zaliczyc go trzeba, czy sie podoba, czy nie. Osobiscie uwazam, ze dla malych dzieci najlepsza jest dzienna szkola muzyczna, do popoludniowki poslalabym dziecko dopiero jak samo jest sie w stanie dopilnowac i doprowadzic na miejsce, gdzies w okolicac 11-13 lat, nie wczesniej, w zaleznosci od dojrzalosci dziecka.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka