koza_w_rajtuzach
11.04.14, 17:48
Mam spory orzech do zgryzienia...
Moja córka ma ponoć talent muzyczny. Nie wiem czy rzeczywiście ma, śpiewa raczej średnio, chociaż dostaje 6 ze śpiewu i jest chwalona, ale i tak uważam, że śpiewa średnio, tańczy raczej kiepsko. Nauczycielki przedszkola twierdziły, że ma bardzo dobry słuch i nawet w opinii na koniec roku napisały, że wskazane jest dla niej uczęszczanie do szkoły muzycznej.
Teraz córka chodzi do 1-ej klasy i jej wychowawczyni (która również starsze klasy uczy muzyki, więc pewnie też jest po szkole muzycznej) również mówi, że należałoby ją do takiej szkoły posłać. Właściwie nie ma tygodnia, żeby córka nie słyszała, że powinna chodzić do takiej szkoły.
Ale nie wiem czy ona ma rzeczywiście talent, czy nie znudzi jej się szybko nauka w takiej szkole, do tego mamy tam kawałek (40 drogi pieszo, a 15 ostatnich to wędrówka pod naprawdę sporą górkę - prawa jazdy nie mam), pewnie trzeba też sporo w domu ćwiczyć. Gdyby to zależało ode mnie to nawet nie przyszłoby mi na myśl, żeby zapisywać ją do takiej szkoły, bo raczej nie zależy mi, żeby dokładać jej tego typu obowiązków, a jest to decyzja poważna, raczej na kilka lat, bo nie kupię drogiego instrumentu po to, aby córka po miesiącu stwierdziła, że jej to nie interesuje W szkole miesiąc temu pani kazała dzieciom kupić cymbałki. Córka sama znalazła w internecie i wydrukowała nutki do różnych piosenek, w jeden dzień nauczyła się na pamięć grać trzy piosenki (teraz umie ich już więcej), sama ze słuchu nauczyła się też grać dwie piosenki do których nutek nie znalazła. Lubi to, ma do tego zamiłowanie, ale gdyby była zmuszana do grania na czymś, to nie wiem czy szybko by jej to nie zbrzydło.
No i nie wiem co robić. Bo nawet jeśli ma talent, to naprawdę warto w to zainwestować tyle czasu i energii? A jeśli nie ma talentu?