mama303 13.05.14, 12:52 szkoły? Moja V klasistka coraz bardziej nie lubi. Ciągle mówi że na lekcjach nauczyciele przynudzają, żaden przedmiot jej nie isteresuje. Ja nie wiem czy naprawde szkoła jest teraz taka nudna? Jakie macie obserwacje? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
monikaa13 Re: czy Wasze dzieci tez tak bardzo nie lubią nau 13.05.14, 13:03 Niestety jak natrafić na złych, znudzonych, wypalonych nauczycieli to lekcje są okropną nudą. Dzieciaki siedzą, robią co chcą, nauczyciel pisze coś na tablicy albo dyktuje, uczniowie piszą albo i często nie. I tak leci, nic dziwnego, że ją to nudzi. Nie wiem co ci poradzić ale warto byłoby coś zrobić, bo niedługo gimnazjum i jak pójdzie z takim nastawieniem to tam mogą się zacząć prawdziwe kłopoty, złe towarzystwo, wagary itd. Oczywiście jeśli trafi na podobnych nauczycieli ale wierz mi, nie ma szans, by trafiła na samych super, pasjonatów swojej pracy. Musi coś poczuć, znaleźć coś ciekawego, jakiś drobiazg który zmotywuje ją do pracy, choćby z jednego przedmiotu nawet wf. Odpowiedz Link Zgłoś
mama303 Re: czy Wasze dzieci tez tak bardzo nie lubią nau 13.05.14, 13:06 monikaa13 napisała: > Musi coś poczuć, znaleźć coś ciekawego, jakiś drobiazg który zmotywuje ją do pr > acy, choćby z jednego przedmiotu nawet wf. Niestety wf jest też do bani Motywacja do pracy siadła Odpowiedz Link Zgłoś
mama303 Re: czy Wasze dzieci tez tak bardzo nie lubią nau 13.05.14, 13:07 ten drugi uśmieszek to przez pomyłkę bo wcale mi nie do śmiechu Odpowiedz Link Zgłoś
morekac Re: czy Wasze dzieci tez tak bardzo nie lubią nau 13.05.14, 16:10 A dziecko przypadkiem dużo nie rośnie ostatnio? Jak pamiętam młodszą w okresie intensywnego wzrostu - to szkoła do bani, nauka do bani, najlepsze jest spanie po 16 godzin na dobę. Nic nie jest fajne. Końcówka podstawówki i początek gimnazjum. Teraz szkoła może nadal nie jest nadmiernie fascynującym miejscem, ale da się wytrzymać. Stopnie - w porównaniu z I kl gimnazjum i końcem podstawówki (V, VI kl) poszybowały średnio o 1 w górę - z każdego przedmiotu. Odpowiedz Link Zgłoś
mama303 Re: czy Wasze dzieci tez tak bardzo nie lubią nau 13.05.14, 17:16 tak właśnie rośnie sporo, wielka baba Odpowiedz Link Zgłoś
morekac Re: czy Wasze dzieci tez tak bardzo nie lubią nau 13.05.14, 20:56 Stawiam na to, że za znaczną część niechęci do jakiegokolwiek wysiłku, w tym wysiłku fizycznego, odpowiada jednak dorastanie. Prawdopodobnie jest wiecznie zmęczona, trudno jej się skupić - i jeszcze jakiś czas tak będzie. Nie szukałabym nie wiadomo jakiś przyczyn tego stanu, nie dokładałabym też nie wiadomo jakich zajęć, żeby się czymś zainteresowała. W dodatku jest to wiek, w którym dorośli tracą część swego czaru - już nie są tacy fantastyczni i nieomylni. Daj jej rosnąć w spokoju... Na pocieszenie napiszę, że starsza córka nie cierpiała w podstawówce przyrody i polskiego - teraz bardzo lubi i polski, i biologię. Młodsza nie cierpiała historii, języki szły jej tak sobie - a w tym roku nagle odkryła, że ma do tego powołanie. Nawet nauczyciele się nie zmienili... Odpowiedz Link Zgłoś
mama303 Re: czy Wasze dzieci tez tak bardzo nie lubią nau 14.05.14, 17:21 nie moge powiedziec że do każdego wysiłku, do tego co lubi potrafi sie sporo wysilić Odpowiedz Link Zgłoś
morekac Re: czy Wasze dzieci tez tak bardzo nie lubią nau 14.05.14, 18:43 To większość ludzi tak ma - oszczędza siły, czas i pieniądze na rzeczach, które ich nie kręcą. Odpowiedz Link Zgłoś
aleksandra1357 Re: czy Wasze dzieci tez tak bardzo nie lubią nau 13.05.14, 13:25 Poczytaj w internecie, w jakim stanie jest polski system edukacji. W większości szkół dzieci są oduczane myślenia. To, że Twoja córka nie lubi szkolnej nauki, dobrze o niej świadczy: wyborcza.pl/1,132486,14016974,Nie_tresujmy_w_szkolach_malpek.html#ixzz31aJ8L0YR Odpowiedz Link Zgłoś
mw144 Re: czy Wasze dzieci tez tak bardzo nie lubią nau 13.05.14, 13:48 Dlatego moje dziecko chodzi do szkoły co drugi tydzień I ja, i on uważamy, że to strata czasu. Odpowiedz Link Zgłoś
fogito Re: czy Wasze dzieci tez tak bardzo nie lubią nau 13.05.14, 14:29 Mój 10 latek uwielbia szkole i nie wiem, czy dlatego, ze to fajna szkoła, czy dlatego, ze po prostulubi się uczyć. Ja miałam kiepska podstawówkę, ale uwielbiałam do niej chodzić. Mamy to chyba w genach. Odpowiedz Link Zgłoś
mama303 Re: czy Wasze dzieci tez tak bardzo nie lubią nau 13.05.14, 14:36 ja nie moge powiedziec że uwielbiałam ale jednak lubiłam i lubiłam sie w sumie uczyć, miałam sporo dobrych nauczycieli /a to w PRL było/, wielu z nich naprawde ciekawie lekcje prowadziło...sporo było dość surowych a teraz taki marazm jakis w tej szkole chyba nastał. Może kiedys nie było tylu atrakcji poza szkołą, teraz włączysz szklany ekranik i jestes w innym świecie Odpowiedz Link Zgłoś
mama303 Re: czy Wasze dzieci tez tak bardzo nie lubią nau 13.05.14, 14:31 nauczanie domowe? Odpowiedz Link Zgłoś
mama_kotula Re: czy Wasze dzieci tez tak bardzo nie lubią nau 13.05.14, 15:58 Nauki szkolnej nie znoszą - nudna, mało przydatna, nie mówiąc o tym, że cały czas trzeba na kogoś czekać. Oraz nudna. Nudna. I nudna i w ogóle to by było ciekawe, ale jest za łatwe (cytuję za dziećmi, klasa 3 i 4). Naukę ogólnie bardzo lubią i uczą się chętnie. Dlatego rezygnujemy ze szkoły od września. Odpowiedz Link Zgłoś
mama303 Re: czy Wasze dzieci tez tak bardzo nie lubią nau 13.05.14, 16:07 zazdroszczę decyzji Odpowiedz Link Zgłoś
an.16 Re: czy Wasze dzieci tez tak bardzo nie lubią nau 13.05.14, 16:14 > zazdroszczę decyzji A czego tu zazdrościć? Że ma nieprzystosowane dzieci? Odpowiedz Link Zgłoś
mama_kotula Re: czy Wasze dzieci tez tak bardzo nie lubią nau 13.05.14, 16:25 an.16 napisała: > A czego tu zazdrościć? Że ma nieprzystosowane dzieci? Skąd wywnioskowałaś, że są nieprzystosowane? Do szkoły, owszem, nie są. W szkole się nudzą, bo program mają opanowany, a szkoła nie ma czasu na rozwijanie dzieci zdolnych. Poza szkołą doskonale dają sobie radę w rozmaitych grupach zorganizowanych (harcerstwo, skauting, chór, szkoła muzyczna). Nie widze powodu, aby dziennie traciły kilka godzin na siedzenie w szkole. I one też nie widzą. BTW, czy to będzie kolejna dyskusja o ED? Może jednak skupmy się na meritum wątku. Odpowiedz Link Zgłoś
nchyb Re: czy Wasze dzieci tez tak bardzo nie lubią nau 13.05.14, 18:52 > Do szkoły, owszem, nie są Kotula, jak to masz zamiar rozwiązać? Indywidualne nauczanie czy nauczanie domowe? Jak ja dobrze znam ten problem, ja byłam dobra na studiach, w systemie zrywowym, nigdy nie cierpiałam codziennego systematycznego przygotowywania się do 7-8 oderwanych od siebie światów, z czego połowa u ludzi nie rozumiejących problemu Odpowiedz Link Zgłoś
mama_kotula Re: czy Wasze dzieci tez tak bardzo nie lubią nau 13.05.14, 20:12 nchyb napisała: > > Do szkoły, owszem, nie są > > Kotula, jak to masz zamiar rozwiązać? Indywidualne nauczanie czy nauczanie domo > we? Domowe. Plan już jest, na szeroką skalę. Jak chcesz, to na priv ci mogę napisać dokładnie, nie chcę na forum śmiecić. Odpowiedz Link Zgłoś
nchyb Re: czy Wasze dzieci tez tak bardzo nie lubią nau 14.05.14, 06:33 no pewnie że chcę wścibstwo i ciekastwo mnie nie ominęły... pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
mama303 Re: czy Wasze dzieci tez tak bardzo nie lubią nau 13.05.14, 17:14 zazdroszcze mozliwości zorganizowania edukacji domowej no i ...odwagi. Obawiałabym sie czy aby podołam. Dlaczego nieprzystosowane? Może wyjątkowe....nie wszyscy sie łatwo wtapiaja w szara masę. Odpowiedz Link Zgłoś
asia_i_p Re: czy Wasze dzieci tez tak bardzo nie lubią nau 13.05.14, 16:11 Moje dziecko ma fazy - faza "nie lubię" zazwyczaj oznacza stres z jakiegoś powodu, nienaukowego (problem z jakąś koleżanką) bądź paranaukowego (konkurs, apel). Odpowiedz Link Zgłoś
tititu Re: czy Wasze dzieci tez tak bardzo nie lubią nau 13.05.14, 16:23 Dla moich nie lubię to też 1. nuda, bo za wolno, za monotonnie, codziennie ten sam rytm 2. nie lubię, bo za dużo 3. nie lubię, bo konflikt towarzyski Odpowiedz Link Zgłoś
joa66 Re: czy Wasze dzieci tez tak bardzo nie lubią nau 13.05.14, 16:28 Szkołę lubił, ale pamiętam, że mniej więcej w tym wieku "przepoczwarzały" mu sie zainteresowania, z kilkumiesięcznym okresem , w którym wydawalo się, że nie interesowało go nic. Przyznam, że byłam lekko przerażona, bo nie wiedzialam przecież, że to przejsciowe i bałam się, że mu tak zostanie na zawsze. p.s. mniej więcej wtedy właśnie jego zainteresowania zmieniły się prawie o 180 stopni, a dotychczasowa 'dziedzina" stała się "nudna" Odpowiedz Link Zgłoś
joa66 Czy myślicie, że ... 13.05.14, 16:40 Wasze dzieci lubiłyby szkołę do której Wy chodziłyście i ją lubiłyscie? Mam na myśli nie tylko szkołe jako taka, ale i ówczesny program Odpowiedz Link Zgłoś
mama_kotula Re: Czy myślicie, że ... 13.05.14, 16:57 joa66 napisała: > Wasze dzieci lubiłyby szkołę do której Wy chodziłyście i ją lubiłyscie? Mam na > myśli nie tylko szkołe jako taka, ale i ówczesny program Moje dzieci lubią szkołę jako taką, bo traktują ją jako miejsce spotkań towarzyskich. Myślę, że tak samo traktowałyby szkołę sprzed 20 lat. Co do programu - pokazywałam im moje szkolne ksiązki i zbiory zadań. Uznały, że było trudniej i więcej. Odpowiedz Link Zgłoś
joa66 Re: Czy myślicie, że ... 13.05.14, 17:49 Ja, kiedy sobie myślę, że moje dziecko miałoby taką samą szkołę/program jak ja miałam, zniechęciłoby się do szkoły w pierwszej klasie: kaligrafowanie jednej literki przez całą stronę w zeszycie i inne szlaczki. Zero dyskutowania. Odpowiedz Link Zgłoś
mama_kotula Re: Czy myślicie, że ... 13.05.14, 18:06 Ja w pierwszej klasie, na pierwszej lekcji dostałam od pani cwiczenia matematyczne do drugiej klasy. Bowiem pani sprawdziła, że potrafię czytać, pisać i liczyć, wiec musi mnie czyms zająć. Teraz by było ciężko o cos takiego, tak myślę. Odpowiedz Link Zgłoś
joa66 Re: Czy myślicie, że ... 13.05.14, 18:23 He - mam odwrotne doświadczenia. Umiałam czytać bardzo dobrze kiedy poszłam do szkoły (jako jedna z 3 osób na 28). Nigdy nie dostałam dobrego stopnia z czytania, żeby "mi się w głowie nie przewróciło". Stopien był obniżany, bo czytałam ...za cicho Nie do pomyślenia w szkole syna, gdzie wspierano i rozwijano już nabyte umiejętności/pasje. Moja szkoła nie była jakaś specjalnie opresyjna, ale była (poza jednym eksperymentem) nudna jak flaki z olejem, wytrzymywałam siedzenie w ławkach przez 45 min i słuchanie monotonnego głosu nauczyciela, bo ogólnie byłam "grzeczną" dziewczynką. Odpowiedz Link Zgłoś
agni71 Re: Czy myślicie, że ... 13.05.14, 21:13 mama_kotula napisała: > Ja w pierwszej klasie, na pierwszej lekcji dostałam od pani cwiczenia matematyc > zne do drugiej klasy. Bowiem pani sprawdziła, że potrafię czytać, pisać i liczy > ć, wiec musi mnie czyms zająć. > Teraz by było ciężko o cos takiego, tak myślę. Czy ja wiem? W klasie jednej z córek jest chłopiec wybitnie uzdolniony matematycznie. Na lekcjach matematyki robi zadania przygotowane specjalnie dla niego, na wyższym poziomie niż reszta klasy. Klasa V. Odpowiedz Link Zgłoś
mama_kotula Re: Czy myślicie, że ... 13.05.14, 21:24 agni71 napisała: > Czy ja wiem? W klasie jednej z córek jest chłopiec wybitnie uzdolniony matemat > ycznie. Na lekcjach matematyki robi zadania przygotowane specjalnie dla niego, > na wyższym poziomie niż reszta klasy. Klasa V. Agni, tylko że to jest chłopiec _wybitnie_ uzdolniony. A co z całą rzeszą dzieci po prostu _zdolnych_? Które w pierwszej klasie podstawówki dodają do 20, bo taki jest program. Mimo, że dawno już są w stanie robić skomplikowane zadania tekstowe. Które musza czytać, że tu lala a tu ule, chociaż w domu czytają Harry'ego Pottera. I tak, moje dziecko - wybitnie uzdolnione - tez dostawało zadania specjalnie dla siebie, na matematyce, na angielskim. Przez jakiś czas, bo potem się paniom znudziło przygotowywanie. Przed indywidualnym programem nauczyciele - w 2 szkołach - wzbraniali się zębami i pazurami, nie mówiąc o tym, że większość z nich nie odróżniała indywidualnego toku/indywidualnego programu od nauczania indywidualnego. Albo udawała, że nie odróżnia, aby dać im spokój . I tak, pewnie jakbym poszukała, to bym znalazła szkołę, która by się moim dzieckiem zajęła, i jego uzdolnieniami w fefnastu dziedzinach. Ale nie mam ochoty po raz kolejny się nacinać na zapewnienia o "indywidualnym podejściu", "rozwijaniu uzdolnień" itp.. O. Odpowiedz Link Zgłoś
joa66 Re: Czy myślicie, że ... 13.05.14, 21:30 ale jesteś przekonana, że za "naszych" czasów Twoje dzieci byłyby inaczej traktowane przez szkołę? Odpowiedz Link Zgłoś
joa66 Re: Czy myślicie, że ... 13.05.14, 21:33 p.s. Pytam się w kontekście wypowiedzi osób, które same lubiły szkołę a ich dzieci nie. Odpowiedz Link Zgłoś
mama_kotula Re: Czy myślicie, że ... 13.05.14, 21:40 joa66 napisała: > ale jesteś przekonana, że za "naszych" czasów Twoje dzieci byłyby inaczej trakt > owane przez szkołę? Nie, nie jestem. Poza tym, pytasz w kontekście osób, które lubiły, a ich dzieci nie - no więc lubiłam szkołę ja, lubią szkołę moje dzieci. Tyle, że się w niej nudzą. Ja w sumie też się nudziłam, poza krótkim okresem przygotowywania się do olimpiad. Odpowiedz Link Zgłoś
verdana Re: Czy myślicie, że ... 14.05.14, 14:03 Piszesz, że dzieci lubią szkołę, ze względu na towarzystwo. Tylko sie nudzą. I naprawdę lepiej, aby się nie nudziły, ale i towarzystwa nie miały? Bo wszystkie zajęcia dodatkowe (prócz może klubów sportowych) nie generują znajomości. Tam sie przychodzi i wychodzi. Odpowiedz Link Zgłoś
mama_kotula Re: Czy myślicie, że ... 14.05.14, 14:28 verdana napisała: > Piszesz, że dzieci lubią szkołę, ze względu na towarzystwo. Tylko sie nudzą. I > naprawdę lepiej, aby się nie nudziły, ale i towarzystwa nie miały? Bo wszystkie > zajęcia dodatkowe (prócz może klubów sportowych) nie generują znajomości. Tam > sie przychodzi i wychodzi. Verdana, nie mam ochoty udowadniać, że nie jestem wielbłądem, więc sorry, nie będę ci sie tłumaczyć z mojej decyzji. Zapytaj siebie, gdzie dzieci mogą jeszcze spotykać się w celach towarzyskich, bo widzę, że wyobraźnia zawodzi . Oraz nie zgadzam sie, że zajęcia dodatkowe nie generują znajomości i dziwi mnie, że z taką pewnością o tym mówisz - mam przykład swoich dzieci i naocznie widzę znajomości pozaszkolne, z zajęć dodatkowych. Chyba, że mamy na myśli inne zajęcia dodatkowe. Ja mówię między innymi o harcerstwie, scholi kościelnej, zajęciach sportowych, szkole muzycznej, grupie tanecznej. A ty? Odpowiedz Link Zgłoś
verdana Re: Czy myślicie, że ... 14.05.14, 22:12 Tłumaczyć mi się nie musisz, ale dziwi mnie jednak zabieranie ze szkoły dzieci, które szkołę lubią. Zajęcia dodatkowe nie generują znajomości o tyle, ze dziecko jest na nich godzinę dwa razy w tygodniu, nie ma przerw, nie ma gadania na lekcjach. Pozostaje tylko spotykanie sie w czasie wolnym, z góry umówione. A inne dzieci czasu mają niewiele. Tak, moja córka miała znajomości z zajęć pozaszkolnych-sportowych(ze wzgledu na obozy) , ale syn już nie - dzieciaki mają coraz mniej czasu, a przed wszelkimi egzaminami życie towarzyskie zamiera. No i znajomości - tzn spotykanie się raz w tygodniu czy dwa - to nie codzienne kontakty z kolegami. Dzieci ze scholi kościelnej, zajęć sportowych, grupy tanecznej to różne kregi towarzyskie , w dodatku zazwyczaj szybko się zmieniające- w szkole z kolegami dziecko widuje się codziennie. Ma te same sprawy. Tu nie - dla większości dzieci punktem towarzyskiego odniesienia jest szkoła. No, ale to Twoje dzieci - może jednak po prostu nie lubią szkoły wcale tak bardzo. Odpowiedz Link Zgłoś
mama_kotula Re: Czy myślicie, że ... 14.05.14, 22:37 verdana napisała: > Zajęcia dodatkowe nie generują znajomości o tyle, ze dziecko jest na nich godzi > nę dwa razy w tygodniu, nie ma przerw, nie ma gadania na lekcjach. > Pozostaje tylko spotykanie sie w czasie wolnym, z góry umówione. Ciekawe masz wyobrażenia. Z góry umówione wygląda tak: córka/syn odbiera telefon, po 3 minutach wsiada na rower i jedzie. Albo tak - ja odbieram telefon i słyszę "wracam dzisiaj ze zbiórki później, bo chcemy z chłopakami <wpisz dowolnie>". Albo: szlag mnie trafia, bo dziecko się spóźnia o godzinę, telefonu oczywiście zapomniało, a potem wraca i radośnie oznajmia "poszłyśmy z dziewczynami ze scholi na lodowisko, sorry". Tak, zdecydowanie jest to "z góry umówione". > A inne dzieci czasu mają niewiele. Tak, moja córka miała znajomości z zajęć pozaszkolnych-sportowych (ze wzgledu na obozy) , ale syn już nie - dzieciaki mają coraz mniej czasu Dlaczego ekstrapolujesz swoje doświadczenia na moje dzieci? Moje dzieci mają inne doświadczenia niż twoje. > No i znajomości - tzn spotykanie się raz w tygodniu czy dwa - to nie codzienne > kontakty z kolegami. Mam inne spostrzeżenia co do częstotliwości, ale pewnie ty wiesz lepiej. Założyłaś, że z kolegami z zajęć pozaszkolnych spotyka się _tylko_ na zajęciach pozaszkolnych. Nope. > No, ale to Twoje dzieci - może jednak po prostu nie lubią szkoły wcale tak bard > zo. O, jak miło że znowu wiesz lepiej ))) Odpowiedz Link Zgłoś
fogito Re: Mama_kotula 15.05.14, 06:46 Ja to ci życzę tylko siły, cobys z dzieciakami w domu wytrzymała. Szkoła jest przereklamowana i nie ma co sie tak sentymentalnie nad nią rozczulac. W dzisiejszym świecie jest milion okazji do spotkań i budowania relacji. Tym to nie ma sie kompletnie co martwić. Ja tez bym zabrała syna ze szkoły coby nie wstawać codziennie o 6:00 ale nie wiem czy wytrzymalabym z nim na codzień, bo on nieustannie potrzebuje zainteresowania. A tak ma kolegów, drużynę szkolna i wraca nasycony i zadowolony. W kazdym razie zycze powodzenia i pisz czasem jak to wychodzi realu. Odpowiedz Link Zgłoś
joa66 Re: Mama_kotula 15.05.14, 08:17 No to ja mam odwrotnie. Mój syn by mnie znienawidził gdybym go wypisała ze szkoły, a jeszcze bardziej gdybym sama chciała go uczyć. Może gdyby nigdy nie był w szkole, zaakceptowałby taki stan, nie wiem. Chyba powinnam się załamać.... matka gorsza od szkoły Odpowiedz Link Zgłoś
joa66 Re: Mama_kotula 15.05.14, 08:29 A tak serio... trafiło mi się dziecko bardzo niezależne. Myślę, że - paradoksalnie - takiemu dziecko jest łatwiej być niezależnym kiedy do szkoły chodzi niż wtedy kiedy do niej nie chodzi i w znacznie większym stopniu jest zależne od rodzica. No chyba, że alternatywą jest szkoła koszmar i fobia szkolna. Odpowiedz Link Zgłoś
morekac Re: Mama_kotula 15.05.14, 20:42 Szkoła jest p > rzereklamowana i nie ma co sie tak sentymentalnie nad nią rozczulac. I ty to piszesz, Fogito? Ty, nauczycielskie dziecko? Nie mogłam się powstrzymać. Szkoła może i jest przereklamowana, osobiście nigdy nie przepadałam za pobytem tamże (i nie miało to nigdy związku z wynikami, te były ok), myślę, że dla wielu dzieci idealnym rozwiązaniem byłaby nauka na czymś w rodzaju kompletów. Kilkoro dzieci + nauczyciel, raczej nie ten sam rodzic cały czas. Kiszenie jedynaka czy dwójki dzieci w sosie własnym może być nieszczególnym pomysłem. Odpowiedz Link Zgłoś
mama_kotula :P 15.05.14, 21:39 Cytat Kiszenie jedynaka czy dwójki dzieci w sosie własnym może być nieszczególnym pomysłem. No, też tak uważam. Kiszenie nawet większej liczby rodzeństwa w sosie własnym może mieć opłakane skutki. Jak dobrze, że edukacja domowa nie polega na kiszeniu we własnym sosie <odetchnęła z ulgą>. Odpowiedz Link Zgłoś
morekac Re: :P 15.05.14, 22:51 Cóż, twoja wiedza też na razie jest wyłącznie teoretyczna... Nie twierdzę, że akurat twoim egzemplarzom będzie gorzej - ale niektóre dzieci średnio nadają się do spędzania czasu głównie w towarzystwie rodzeństwa i rodziców (rodzicom służy czasem jeszcze mnie) - i to mam na myśli pisząc o rodzinnych kiszonkach. Każdy potrzebuje czasem odetchnąć od drogich najbliższych. Tak, wiem, że organizuje się dzieciakom przeróżne zajęcia grupowe itp. - zarys teorii jest mi znany. - ------------------------------------------------------------- "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger Odpowiedz Link Zgłoś
mama_kotula Re: :P 15.05.14, 23:10 morekac napisała: > Cóż, twoja wiedza też na razie jest wyłącznie teoretyczna... Tak, moja wiedza na tę chwilę jest teoretyczna. Niemniej pytanie takie - z iloma rodzinami homeschoolującymi rozmawiałaś osobiście? Bo generalnie chodzi o to, że wszyscy wiedzą, jak to wygląda _w teorii_, każdy zna zarys teorii, każdy coś tam gdzieś słyszał. Z racji tego, że rozważałam ED od jakiegoś czasu, zasięgałam języka u źródeł, i nie, nie na stronach opiewających rozliczne zalety ED, bo one z reguły pomijają codzienne trudności i sytuacje problemowe, skupiając się na tym, jak to cudownie i sielankowo jest zabrać dziecko ze szkoły i od razu mu się, nieprawdaż, musk otwiera, dziecko uczestniczy radośnie w obowiazkach domowych a taki mały toddler pod nogami to pffff, wystarczy go czymś zająć na czas tłumaczenia starszakowi funkcji liniowej i w ogóle, w czym problem. Oraz każdy, bez wyjątku, może homeschoolować. Nope. To tak nie działa, nie wierzę w propagandowe ulotki, dlatego rozmawiałam z róznymi ludźmi, pod kątem raczej praktyki niż teorii - jak to wygląda w praniu, czego unikać, od czego zacząć. > Nie twierdzę, że akurat twoim egzemplarzom będzie gorzej - ale niektóre dzieci > średnio nadają się do spędzania czasu głównie w towarzystwie rodzeństwa i rodzi > ców (rodzicom służy czasem jeszcze mnie) - i to mam na myśli pisząc o rodzinnyc > h kiszonkach. Niektóre dzieci również średnio nadają się do spędzania czasu w szkole. Teoretycznie masz rację, praktycznie - ciężko powiedzieć, prawda? Ale są sposoby, aby życie rodzinne nie przybrało postaci "kiszonki". Bo tak, przebywając przez większą część doby z tymi samymi ludźmi, można dostać fioła. Niemniej tak sobie analizuję dzisiejszą dobę, i wychodzi na to, że córka w szkole była 4 godziny, a ja z nią spędziłam nieco mniej, resztę czasu była z koleżankami i na zajęciach. Z synem nieco więcej, ale on akurat jest z tych, co woli towarzystwo starych i rodzeństwa (choć kolegów również poważa, mimo, że nie ma szerokiego grona znajomych - wystarcza mu to, co ma). Odpowiedz Link Zgłoś
morekac Re: :P 16.05.14, 08:57 Ech, nie od dzisiaj wiem, że starsze dziecko bez wątpienia bardziej nadaje się do nauki w mniejszych grupach (nauki indywidualnej, ale doszłam do tego wniosku, jak już dzieciątku było bliżej do końca nauki niż początku. Poza tym musiałaby mieć za nauczyciela raczej guwernantkę , a nie mamusię. Się nie nadaję ze względu na braki w cierpliwości. Co oczywiście nie oznacza, że ED w każdym przypadku jest do kitu. i nie, nie na stronach opiewając > ych rozliczne zalety ED Nadal miewają tam nieco bezsensowne listy sławnych ludzi po homeschoolingu , typu Dickens czy Hans Christian Andersen? Odpowiedz Link Zgłoś
mama_kotula Re: :P 16.05.14, 09:49 Cytat Nadal miewają tam nieco bezsensowne listy sławnych ludzi po homeschoolingu , typu Dickens czy Hans Christian Andersen? Tak, tak, oczywiście. Miewają również zapewnienie, że każdy, absolutnie każdy może homeschoolować dziecko, że to nie wymaga praktycznie żadnych nakładów finansowych, co więcej, można na tym zarobić. I mnóstwo innych bredni. Sporo stron też podchodzi do ED bardzo fanatycznie, religijnie wręcz. Więc trzeba toto filtrować przez zdrowy rozsądek i własną sytuację, zamiast rzucać sie z huraoptymizmem i klapkami na oczach na ideę. Odpowiedz Link Zgłoś
morekac Re: :P 16.05.14, 22:50 Jest po pośredni dowód na to, ze to, co raz dostało się do internetu, jest z niego nieusuwalne... Odpowiedz Link Zgłoś
fogito Re: Mama_kotula 15.05.14, 21:47 morekac napisała: > Szkoła jest p > > rzereklamowana i nie ma co sie tak sentymentalnie nad nią rozczulac. > I ty to piszesz, Fogito? Ty, nauczycielskie dziecko? > Nie mogłam się powstrzymać. A co współczesna polska szkoła ma wspólnego z nauka? Moja mama cieszy sie, ze od 10 lat już nie uczy, bo nie dałaby rady psychicznie w tym powszechnym marazmie. > Odpowiedz Link Zgłoś
morekac Re: Mama_kotula 15.05.14, 23:08 A co współczesna polska szkoła ma wspólnego z nauka? Od urodzenia tak ogólnikowo i po całości narzekasz? Przecież nawet nie znasz polskiej szkoły... Sensowna szkoła ma całkiem sporo wspólnego z nauką, bezsensowna - rzeczywiście niewiele. Twoja mama nie była z pewnością jedyną podporą polskiej edukacji. Odpowiedz Link Zgłoś
fogito Re: Mama_kotula 16.05.14, 06:52 morekac napisała: > A co współczesna polska szkoła ma wspólnego z nauka? > > Od urodzenia tak ogólnikowo i po całości narzekasz? Nie narzekam. Stwierdzam. Narzekają to tutaj inni. > Przecież nawet nie znasz polskiej szkoły... Nawet gdybym nie znała z opowieści znajomych to forum dałoby mi wystarczający obraz szkolnego dramatu. > Sensowna szkoła ma całkiem sporo wspólnego z nauką, bezsensowna - rzeczywiście > niewiele. Problem, ze tych bezsensownych jest wiecej. > Twoja mama nie była z pewnością jedyną podporą polskiej edukacji. Na pewno nie. Ale jej pokolenie nauczycieli ju nie uczy. To były inne czasy i inne wymagania. Wyższe wymagania intelektualne. Odpowiedz Link Zgłoś
morekac Re: Mama_kotula 16.05.14, 09:06 Wyrażasz co najwyżej swoje własne opinie. Stwierdzać można fakty - ale żeby stwierdzić fakt typu 'marazm w szkole', trzeba byłoby najpierw ustalić, czym ten marazm miałby się przejawiać i to badać - na przestrzeni wielu lat, po to aby po latach móc stwierdzić, czy ten marazm był czy nie. >Wyższe wymagania intelektualne jak sobie przypomnę moja nauczycielkę od nauczania początkowego i porównam z obiema paniami moich córek - to mam poważne wątpliwości. Albo jak pomyślę o wielu moich nauczycielach - to niektórzy byli bardziej beznadziejni niż ci niezbyt udani nauczyciele moich dzieci - wielu zresztą i teraz, i wtedy było w porządku, niektórzy świetni. Niemniej szkoła to szkoła - cała edukacja opiera się zresztą na pewnym przymusie, tudzież wysiłku - czegoś trzeba się czasem nauczyć, nawet jeśli bardzo nie mamy na to ochoty. Odpowiedz Link Zgłoś
fogito Re: Mama_kotula 16.05.14, 09:36 morekac napisała: > Wyrażasz co najwyżej swoje własne opinie To tak jak ty . Stwierdzać można fakty - ale żeby stw > ierdzić fakt typu 'marazm w szkole', trzeba byłoby najpierw ustalić, czym ten m > arazm miałby się przejawiać i to badać - na przestrzeni wielu lat, po to aby po > latach móc stwierdzić, czy ten marazm był czy nie. Może ilośc niezadowolonych ze szkoły rodziców i dzieci jest jednym z miarodajnych źródeł... > > >Wyższe wymagania intelektualne > jak sobie przypomnę moja nauczycielkę od nauczania początkowego i porównam z ob > iema paniami moich córek - to mam poważne wątpliwości. Albo jak pomyślę o wielu > moich nauczycielach - to niektórzy byli bardziej beznadziejni niż ci niezbyt u > dani nauczyciele moich dzieci - wielu zresztą i teraz, i wtedy było w porządku, > niektórzy świetni. Ni coz. Pozostaje mi jedynie współczuć takich doświadczeń. > Niemniej szkoła to szkoła - cała edukacja opiera się zresztą na pewnym przymusi > e, tudzież wysiłku - czegoś trzeba się czasem nauczyć, nawet jeśli bardzo nie m > amy na to ochoty. > Wow. To było odkrywcze Odpowiedz Link Zgłoś
joa66 Re: Mama_kotula 16.05.14, 10:21 Może ilośc niezadowolonych ze szkoły rodziców i dzieci jest jednym z miarodajnych źródeł... Tak na marginesie to ja bym powiedziaa liczba rodziców, a nie ilość A w ogóle masz jakieś dane na ten temat? Możesz się nimi podzielić? Odpowiedz Link Zgłoś
fogito Re: Mama_kotula 16.05.14, 11:07 joa66 napisała: > Może ilośc niezadowolonych ze szkoły rodziców i dzieci jest jednym z miaroda > jnych źródeł... > > Tak na marginesie to ja bym powiedziaa liczba rodziców, a nie ilość Sorki, wybacz. > > A w ogóle masz jakieś dane na ten temat? Możesz się nimi podzielić? A muszę? Czytam forum od 10 lat i jedynymi zadowolonych rodzicami ze szkol swoich dzieci są emigranci np. Olena, azjaodkuchni i ja, która ma dziecko w szkle, międzynarodowej. Zadowolonych osób mających dzieci w rodzimych szkołach zapewne na palcach jednej ręki ozna by policzyć. > Odpowiedz Link Zgłoś
mama_kotula Re: Mama_kotula 16.05.14, 11:13 Cytat Czytam forum od 10 lat i jedynymi zadowolonych rodzicami ze szkol swoich dzieci są emigranci np. Olena, azjaodkuchni i ja, która ma dziecko w szkle, międzynarodowej. Zadowolonych osób mających dzieci w rodzimych szkołach zapewne na palcach jednej ręki ozna by policzyć. Myślę, że jest to jednak troszkę inaczej, choć na pewno w jakimś stopniu masz rację. A inaczej jest dlatego, że to jest forum. Tu się pisze przede wszystkim o problemach, raczej nie zakłada się wątku "jestem bardzo zadowolony ze szkoły dziecka" . Odpowiedz Link Zgłoś
gopio1 Re: Mama_kotula 16.05.14, 12:27 mama_kotula napisała: > Tu się pisze przede wszystkim o problemach, raczej nie zakłada się wątku "jestem bardzo zadowolony ze szkoły dziecka" . Kurcze, może ja założę Odpowiedz Link Zgłoś
fogito Re: Mama_kotula 16.05.14, 14:53 Wiem😊 i pamietam, ze ty tez bylas niezadowolona Odpowiedz Link Zgłoś
jotde3 Re: Mama_kotula 17.05.14, 08:52 joa66 napisała: > Może ilośc niezadowolonych ze szkoły rodziców i dzieci jest jednym z miaroda > jnych źródeł... > > Tak na marginesie to ja bym powiedziaa liczba rodziców, a nie ilość > > A w ogóle masz jakieś dane na ten temat? Możesz się nimi podzielić? niezadowolenie czy zadowolenie rodziców czy dzieci nie determinuje jakosci szkoły . jeśli zadowolenie lub nie miało by przesądzać to nauczyciele powinny stawiać 6 i chwalić dzieciaki przed rodzicami . wydaje sie że ci co płacą są cześciej zadowoleni bo racjonalizują swoje decyzje i to ze szkoła w rankingu wypada duzo niżej niż podobne placówki ignorują bo ich syncia wożny pochwalił Odpowiedz Link Zgłoś
kukaszkaa Re: Mama_kotula 17.05.14, 10:27 Racjonalizują swoje wybory wszyscy. Tym bardziej, im więcej poświęcają na ich rzecz i to wcale nie muszą być pieniądze. Ktoś poświęca czas, żeby douczać dziecko i przepchnąć je przez konkursy. Ktoś dowozi dziecko przez całe miasto do szkoly, w którą wierzy. Ktoś musi oprzeć się naciskowi rodziny i wbrew niemu oddać dziecko do szkoły państwowej/rejonowej/prywatnej/motessorianskiej/katolickiej. ktoś musi płacić spora jak na swoje mozliwości czesne. Ktoś płaci za korki, albo cieszy się, że dziecko przepchnęło się przez wąskie gardlo testów. Wszystkie te osoby będą racjonalizowały swoje wybory. Fogito wyraźnie jest zadowolona z wyników dziecka i z wyników szkoły, która posyła swoich absolwentów do niepolskiego trybu dalszej nauki. Więc co niby dziwnego w tym, że dla niej wazne są testy brytyjskie, a nie polskie? Odpowiedz Link Zgłoś
joa66 Re: Mama_kotula 17.05.14, 11:20 Ależ oczywiście każdy jest zainteresowany egzaminami, które go dotyczą. Tylko tutaj nie o to chodzi. Egzamin z matematyki pokazuje (mniej więcej ) poziom wiedzy/umiejętnosci (a matematyka jest - na tym etapie- miedzynarodowa) Na przykładzie : Mnie (syna) nie interesują egzaminy z informatyki na uniwersytet w Hong Kongu ani -dla kontrastu - Pcimiu Dolnym, ale nie będę twierdziła, że syn jest wybitny z informatyki bo miał piątkę. A każdego, kto kwestionowałby genialność informatyczną mojego syna, odsyłała na drzewo ze słowami "nas Hong Kong/Pcim nie interesuje" Odpowiedz Link Zgłoś
fogito Re: Mama_kotula 17.05.14, 11:55 Jak sie nie zna dobrze polskiego to trochę ciężko rozwiazac zadanie z trescia. ja sledze wyniki egzaminów sat, kore są przeprowadzane 3 razy w roku wiec wiem na jakim poziomie jest syn z matematyki. Syn jeśli będzie studiował to tylko za granica, wiec do tego musi byc przygotowany. Odpowiedz Link Zgłoś
fogito Re: Mama_kotula 17.05.14, 12:31 Zapewne, ale tym sie nie interesowałam jeszcze. Mnie interesuje z założenia edukacja wlasnego dziecka a nie rankingi szkol. Bo w szkole Odpowiedz Link Zgłoś
fogito Re: Mama_kotula 17.05.14, 12:39 Sorki urwalo. Bo w szkole syna jest mnóstwo patentowanych leni, którzy nic z tej szkoly nie wyniosą. Ale czy to jest powod do zmartwień? Od klasy 6 (11 lat) dzieci sa rozdzielane na klasy wedlug osiągnięć. Syn trafi od następnego roku do klasy najlepszych uczniow. W jego roczniku jest 5 klas równoległych. Moze gorsi uczniowie zanizaja srednia egzaminów, ale mnie to powiewa. Ja kontroluje postępy mojego dziecka. Odpowiedz Link Zgłoś
joa66 Re: Mama_kotula 17.05.14, 13:04 fogito - interesuje Ciebie znacznie więcej niż edukacja własnego syna I pozwól, że skoro tak chętnie wypowiadasz się na temat innych dzieci, rodziców, szkół, to inni też będą się chętnie wypowiadać. Odpowiedz Link Zgłoś
fogito Re: Mama_kotula 17.05.14, 14:28 😊 mnie nie przeszkadzają zadne wypowiedzi poza chamskimi. Odpowiedz Link Zgłoś
jotde3 Re: Mama_kotula 19.05.14, 08:12 fogito napisała: > Sorki urwalo. Bo w szkole syna jest mnóstwo patentowanych leni, którzy nic z te > j szkoly nie wyniosą. tylko że łatwo na takim tle mieć opinie genialnego dziecka w oczach pani wożnej >Ale czy to jest powod do zmartwień? moze ?, zależy , czy ważniejsza jest w danym momencie psychika ( wtedy ważne jest by móc błyszczeć ) czy nauka ( wtedy lepiej mieć do tego odpowiednie towarzystwo ) ale jest tu jeszcze sporo aspektów i nic nie przesadza. Od klasy 6 (11 lat) d > zieci sa rozdzielane na klasy wedlug osiągnięć. Syn trafi od następnego roku do > klasy najlepszych uczniow. W jego roczniku jest 5 klas równoległych. Moze gors > i uczniowie zanizaja srednia egzaminów, ale mnie to powiewa. no nie zupełnie chyba , bo tak jak pisałem łatwiej twojemu synowi w takim anturażu uzyskać opinie "genialnego" dziecka czy wygrać konkurs szkolny w bekaniu i potem mozesz tu sie chwalić że syn w szkole taki dobry . Odpowiedz Link Zgłoś
fogito Re: Mama_kotula 19.05.14, 08:59 Czy ty jestes woźnym w szkole, ze tak ciągle przywołujesz? Zapewne. Dzieci są oceniane na podstawie brytyjskich testoww Sat a nie widzimisię nauczyciela i na podstawie tych testów wiem na jakim poziomie jest syn. w szkole brytyjskiej wiekszosc dzieci ma duże możliwości intelektualne, bo jakby nie bylo wiekszosc rodzicow to wyzsza klasa srednia. Ale nie wszystkie dzieci są dopilnowane i dlatego takie roznice w poziomie. Wiem, ze masz problem z zaakceptowaniem faktu, ze mozna sie dobrze uczyc dla przyjemności, ale to juz nie mój problem. Twoje proby zdyskredytowania mojego dziecka da zalosne i jedynie zazdrość moze byc dla nich wytlumaczeniem. Odpowiedz Link Zgłoś
jotde3 Re: Mama_kotula 19.05.14, 09:20 fogito napisała: > Czy ty jestes woźnym w szkole, ze tak ciągle przywołujesz? Zapewne. jesli by tak było to Ty byś mi ścierki prała Dzieci są o > ceniane na podstawie brytyjskich testoww Sat a nie widzimisię nauczyciela i na > podstawie tych testów wiem na jakim poziomie jest syn. no i na jakim ? teraz sie odwołujesz do SAT ,i bardzo dobrze , bo wygrany w szkole konkurs z plastyki ,nominacja do udziału w kangurze czy przywołana opinia pani od fracuskiego były komiczne > w szkole brytyjskiej wiekszosc dzieci ma duże możliwości intelektualne, bo jakb > y nie bylo wiekszosc rodzicow to wyzsza klasa srednia. Ale nie wszystkie dzieci > są dopilnowane i dlatego takie roznice w poziomie. są inne podobne do waszej szkoły miedzynarodowe z wynikami lepszymi niż przeciętna miejskia podstawówka gdzie dzieci też często przecież nie są dopilnowane i to w większym stopniu. czas spojrzeć prawdzie w oczy - do waszej szkoły orły nie trafiły (statystycznie ) > Wiem, ze masz problem z zaakceptowaniem faktu, ze mozna sie dobrze uczyc dla pr > zyjemności, ale to juz nie mój problem ależ skąd . jakiś cytat ? . Twoje proby zdyskredytowania mojego dzi > ecka da zalosne i jedynie zazdrość moze byc dla nich wytlumaczeniem. zazdrość o wygraną w szkolnym konkursie plastycznym nuheheheja pozatym dyskredytuje Ciebie . twoje opieranie swojej oceny min. na pochwale przypadkowych osób ( bo przecież nie "opini" , chyba to rozrózniasz ) . czyli na czymś czego ja wogóle nie biore pod uwage ( chociaż cieszy) bo jest to niemiarodajne i powierzchowne ale ty tego nie dostrzegasz, no cóż , faktycznie zazdroszcze , tej twojej bezkrytycznej umiejętności cieszenia sie ale ponieważ jestem krytyczny do dostrzegam w tym też objaw mani , nie masz też epizodów depresyjnych ( oczywiscie poza chwilami jak czytasz moje posty Odpowiedz Link Zgłoś
fogito Re: Mama_kotula 19.05.14, 09:39 Pralki tez nie masz? Wspolczuje. O sat'ach pisalam juz wielokrotnie, ale ty moze nie zrozumiales. Ciesze sie, ze dotarlo. nie wiem jakie jest zrodlo twojej zazdrości, ale moze nie powiodlo ci się w życiu i dlatego kazdy kto ma lepiej jest twoim wrogiem. Pchasz syna do sukcesu, żeby chociaz jemu bylo lepiej i nic w tym zlego. Jednak proby podniesienia wlasnej wartości kosztem dyskredytowania innych są zalosne. Śmiechem nie przykryjesz żenująco niskiego poziomu swoich wypowiedzi. Ale ciesze sie, ze parkingowi maja teraz dostęp do Internetu. Idzie ku lepszemu Odpowiedz Link Zgłoś
jotde3 Re: Mama_kotula 19.05.14, 09:57 fogito napisała: > Pralki tez nie masz? Wspolczuje. a staremu mówisz " wyprałam ci kufajke i kalesony " czy "pralka wyprała ci kufajke i kalesony " ktoś do tej pralki musi wsadzić i wyjac . ot, zajęcie na twoje IQ > O sat'ach pisalam juz wielokrotnie, ale ty moze nie zrozumiales. Ciesze sie, ze > dotarlo. no pisałaś , ale co ? bo napewno nie o wynikach synach . zamiast sie nimi pochwalić to chwalisz sie tym ze zagra główna role w teatrzyku dla dzieci czy że namalował bochomaza najładniej w szkole hehehe . poprostu nie ma ich dobrych bo juz dawno bym to wiedział , napewno byś to pchała w oczy , jak nie mi to maksiowi na bank. a tu cisza > nie wiem jakie jest zrodlo twojej zazdrości, ale moze nie powiodlo ci się w życ > iu i dlatego kazdy kto ma lepiej jest twoim wrogiem. Pchasz syna do sukcesu, że > by chociaz jemu bylo lepiej i nic w tym zlego. Jednak proby podniesienia wlasne > j wartości kosztem dyskredytowania innych są zalosne. Śmiechem nie przykryjesz > żenująco niskiego poziomu swoich wypowiedzi. zieeeeew powtarzasz sie , wymyśl coś nowego > Ale ciesze sie, ze parkingowi maja teraz dostęp do Internetu. Idzie ku lepszemu > pewnie , teraz wszyscy mają , tak jak kury domowe buhehehhe Odpowiedz Link Zgłoś
fogito Re: Mama_kotula 19.05.14, 11:15 Wsadzać tez nie umiesz. Oj bieda z nędzą. Sat'y w szkolach brytyjskich to oczywistość. Ja nie musze sie nimi chwalić, bo sukcesy syna to dla mnie chleb powszedni. Ty zaś zapewne musisz cos udowodnić, bo inaczej nikt by ci nie uwierzyl. Lepiej korzystać z Internetu we własnym domu niż na parkingu, ale ciesze sie, ze jestes zadowolony. Na pewno nasz dużo wolnego czasu na dyskusje na babskich forach Odpowiedz Link Zgłoś
jotde3 Re: Mama_kotula 19.05.14, 13:23 fogito napisała: > Wsadzać tez nie umiesz. Oj bieda z nędzą. to zależy ale jesli nadal mówimy o praniu i innych prostych czynnościach to szef zadania deleguje przenosi niezej . w tym wypadku jak ja był bym woznym to ty co najwyżej mogła byś mi scierki prać . > Sat'y w szkolach brytyjskich to oczywistość. Ja nie musze sie nimi chwalić, bo > sukcesy syna to dla mnie chleb powszedni. przed chwilą jeszcze pisałaś że o nich pisałaś ( a kontekst dotyczył wyników) . wychodzi więc ze sama sobie przecZysz , to normalne w fazie mani .pozatym -jakie sukcesy ? zwariowałaś ? Ty zaś zapewne musisz cos udowodnić, > bo inaczej nikt by ci nie uwierzyl. bo w pierdoły typu wygrany szkolny konkurs na bohomaza roku łatwiej uwierzyć niż w ogólnopolski matematyczny 2 x rok po roku. > Lepiej korzystać z Internetu we własnym domu niż na parkingu, ale ciesze sie, z > e jestes zadowolony. może lepiej, ale uważaj bo jeszcze staremu kalesony na jajkach zelazkiem przypalisz Na pewno nasz dużo wolnego czasu na dyskusje na babskich f > orach forum jest tematyczne . Odpowiedz Link Zgłoś
fogito Re: Mama_kotula 19.05.14, 13:36 jotde3 > > to zależy > ale jesli nadal mówimy o praniu i innych prostych czynnościach to szef zadania > deleguje przenosi niezej . w tym wypadku jak ja był bym woznym to ty co najwyże > j mogła byś mi scierki prać . Marzy ci sie. Za wysokie progi na twoje nogi > > > Sat'y w szkolach brytyjskich to oczywistość. Ja nie musze sie nimi chwali > ć, bo > > sukcesy syna to dla mnie chleb powszedni. > > przed chwilą jeszcze pisałaś że o nich pisałaś ( a kontekst dotyczył wyników) . Pisałam w kontekscie sprawdzania wiedzy, ale nigdy nie podawalam wyników. Musiałabym to robić regularnie 3 razy w roku przez ostatnie 3 lata. > wychodzi więc ze sama sobie przecZysz , to normalne w fazie mani .pozatym -jak > ie sukcesy ? zwariowałaś ? Ja nie, ale o ciebie już sie od dawna martwię. > > Ty zaś zapewne musisz cos udowodnić, > > bo inaczej nikt by ci nie uwierzyl. > > bo w pierdoły typu wygrany szkolny konkurs na bohomaza roku łatwiej uwierzyć n > iż w ogólnopolski matematyczny 2 x rok po roku. Konkurs plastyczny to jest po prosty konkurs plastyczny. Do wszystkiego musisz dopisać ideologię? Nie stajesz sie przez to ani mądrzejszy ani wiarygodniejszy, Ja przestaje już nawet wierzyć, ze ty masz dziecko. Bo zony z pewnością nie masz. Nigdy nie wspominałes, więc zapewne jesteś sam i może po prostu robisz sobie dobrze na tym parkingu. Sorki, ale próbuje pisać w twoim stylu. > > może lepiej, ale uważaj bo jeszcze staremu kalesony na jajkach zelazkiem przy > palisz Ja mam panią do sprzątania, która prasuje. A mąż kaleson nawet w zimie nie nosi > > Na pewno nasz dużo wolnego czasu na dyskusje na babskich f > > orach > > forum jest tematyczne . Tak. I dlatego są tu same matki mężczyźni sukcesu nie maja czasu na pitolenie o pierdolkach na forach dla matek. Ale już parkingowy może spokojnie z kurami domowymi pogadać Odpowiedz Link Zgłoś
przeciez.wiem Żenujący jesteście oboje 19.05.14, 13:52 Że nikt tych pierdół Waszych nie ukróci, dziwne... . Klikanie w kosz nie skutkuje, niestety, więc dajcie sobie na wstrzymanie. Może niech mądrzejszy ustąpi, co? Odpowiedz Link Zgłoś
fogito Re: Żenujący jesteście oboje 19.05.14, 14:07 przeciez.wiem napisała: > Że nikt tych pierdół Waszych nie ukróci, dziwne... . > Klikanie w kosz nie skutkuje, niestety, więc dajcie sobie na wstrzymanie. > Może niech mądrzejszy ustąpi, co? > Kiedyś próbowałam ukrócić, ale dowiedziałam sie od moderatora, ze ma to w czterech literach. Ustepowalam tez wiele razy. A teraz sie po prostu bawie. Wiem, nie powinnam, ale obiad w piekarniku Odpowiedz Link Zgłoś
jotde3 Re: Mama_kotula 19.05.14, 13:53 > Pisałam w kontekscie sprawdzania wiedzy, sprawdzania wiedzy przez inny system niż nasze egzaminy gimnazjalne czy ewd w któreych wasza szkoła wypadła słabo a przez co i twój syn ma łatwiej błyszczeć na tym tle w zwiazku z czym delegowanie do kangurka nie jest żadnym osiagnięciem. naprawde nie umiesz dostrzec szerszego konteksty niż ten zawarty w 2 słowach ? ale nigdy nie podawalam wyników. Musia > łabym to robić regularnie 3 razy w roku przez ostatnie 3 lata. przez ostatnie 3 lata ? zdaje sie że rok temu zastanawiałaś sie o co w tym chodzi i jednoczesnie wspomniałaś o tym przedstawieniu ? ale jesli nawet to i co by ci sie stało ? i kto by ci kazał podawać 3 razy w roku przez 3 lata ? nie podałaś nawet raz . i lepiej opinią pani od francuskiego dowodzić genialności syncia ? > Konkurs plastyczny to jest po prosty konkurs plastyczny. Do wszystkiego musisz > dopisać ideologię? szkolny ? nie wart wzmianki ( mało dzieci i SUBIEKTYWNOŚĆ ocen) > Ja mam panią do sprzątania, która prasuje. A mąż kaleson nawet w zimie nie nosi > jesteś darmozjadem ? > Tak. I dlatego są tu same matki mężczyźni sukcesu nie maja czasu na pitoleni > e o pierdolkach na forach dla matek. Ale już parkingowy może spokojnie z kurami > domowymi pogadać a jak mierzyć sukces jak nie pieniędzmi i wolnym czasem Odpowiedz Link Zgłoś
fogito Re: Mama_kotula 19.05.14, 14:14 jotde3 napisał: > > Pisałam w kontekscie sprawdzania wiedzy, > > sprawdzania wiedzy przez inny system niż nasze egzaminy gimnazjalne czy ewd w k > tóreych wasza szkoła wypadła słabo a przez co i twój syn ma łatwiej błyszczeć n > a tym tle w zwiazku z czym delegowanie do kangurka nie jest żadnym osiagnięciem > . > naprawde nie umiesz dostrzec szerszego konteksty niż ten zawarty w 2 słowach ?: > ) A ty nie rozumiesz, ze mnie powiewaja polskie egzaminy, bo syn jeśli będzie studiowal za granica to musi mieć dobre wyniki z brytyjskiego sat. Bo na świecie polskie egzaminy maja w odwloku. > > > przez ostatnie 3 lata ? zdaje sie że rok temu zastanawiałaś sie o co w tym chod > zi i jednoczesnie wspomniałaś o tym przedstawieniu ? > ale jesli nawet to i co by ci sie stało ? Syn jest w systemie angielskim już 4 rok. Nie udało ci sie tego doczytac? > i kto by ci kazał podawać 3 razy w roku przez 3 lata ? nie podałaś nawet raz . > i lepiej opinią pani od francuskiego dowodzić genialności syncia ? Nie podaje, bo ty sie nie znasz na systemie brytyjskim a wyniki egzaminów maja po kilka stron i na dodatek są po angielsku, padlbys przy tytule. Poza tym, to są wy niki syna a nie moje, więc nie jestem upoważniona do publikowania w internecie. Jeszcze na głowę nie upadłam. > > > Konkurs plastyczny to jest po prosty konkurs plastyczny. Do wszystkiego m > usisz > > dopisać ideologię? > > szkolny ? nie wart wzmianki ( mało dzieci i SUBIEKTYWNOŚĆ ocen) Oczywiście, ze szkolny. Ja wygrywalam swego czasu krajowe, ale syn nie jest tym zainteresowany. Ma talent po mnie. > > > jesteś darmozjadem ? A co to jest darmozjad? > > > > Tak. I dlatego są tu same matki mężczyźni sukcesu nie maja czasu na pi > toleni > > e o pierdolkach na forach dla matek. Ale już parkingowy może spokojnie z > kurami > > domowymi pogadać > > a jak mierzyć sukces jak nie pieniędzmi i wolnym czasem Ale ty nie masz pieniędzy. Gdybyś miał to byś dziecko do lepszej szkoły posłał. Czasu natomiast masz z pewnością dużo. > > Odpowiedz Link Zgłoś
jotde3 Re: Mama_kotula 22.05.14, 15:16 > Nie podaje, bo ty sie nie znasz na systemie brytyjskim a wyniki egzaminów maja > po kilka stron i na dodatek są po angielsku, padlbys przy tytule. nie ma tam prostej punktacji dzieki której można sie porównać z innymi ? to co to za wyniki ? Odpowiedz Link Zgłoś
fogito Re: Mama_kotula 22.05.14, 15:38 Poziomy okresla sie numerami i literami. Porownuje sie do programu brytyjskiego nord Anglia. Kazdy rok szkolny dziecko musi skonczyc przynajmniej na basic level. Syn w tej chwili jest juz na higher level. Kazdy rocznik ma wlasna tabele oczekiwań do każdego przedmiotu Odpowiedz Link Zgłoś
mama_kotula Mam luźny pomysł 22.05.14, 16:07 Zmieńcie temat postu waszego sporu, bo się nieswojo czuję, widząc mój nick napisany kilkadziesiąt razy ;D Odpowiedz Link Zgłoś
fogito Re: Mam luźny pomysł 22.05.14, 16:40 mama_kotula napisała: > Zmieńcie temat postu waszego sporu, bo się nieswojo czuję, widząc mój nick napi > sany kilkadziesiąt razy ;D Racja. Sorki wielkie. Odpowiedz Link Zgłoś
jotde3 Re: Mam luźny pomysł 23.05.14, 10:47 fogito napisała: Syn błyszczy na tle 4 klas tego samego rocznika.. Błyszczy w sat'ach. no własnie, jedynie na poziomie klas rocznika . tyle to faktycznie mozna osiagnac przez samo zaangazownie dziecka konkurującego z innymi w takiech srednich szkołach jak te do których chodzą nasze dzieci a nawet w lepszych ( bo jak maksio pisał konkurencja miedzy uczniami wyzwala ta energie) i nie trzeba go popychać , jak sie jednak chce by jego mozliwosci rozwojowe były w pełni wykorzysystane to niestety czesto trzeba go do nauki zagonić i jak sie osiaga sukcesy na poziomie ogólnopolskim to potem te szkolne są niewarte wzmianki , dlatego ja o nich nawet nie wspominam ,ty zaś masz tylko je i pochwałe od pani od francuuskiego . Odpowiedz Link Zgłoś
jotde3 Re: Mam luźny pomysł 23.05.14, 11:03 prawie zapisałem syna do montesori ? owszem rozwazałem rózne opcje ale wydaje mi sie że raczej lużno a wynalazki typu montesori (szkoły z doktryną ) zawsze wzbudzały moją nieufność ?ale może sie myle ? mozesz zacytować moją wypowiedż dotyczącą tematu ? mogłem próbować zapisać do podstawówki państwowej o lepszym rankingu z "lepszym " towarzystwem ale dalszej i z wielu powodów doszedłem do wniosku że nie warto tracić czasu na dojazdy . za 3 lata znów bede musiał to roztrzygnać . sytuacja bedzie o tyle inna że moje wsparcie dla jego motywacji maleje i w gimnazjum pewnie bedzie nikła , mam jeszcze małą cureczke którą będe musiał sie zajać by nie zazdrościła bratu sukcesów i mojej uwagi. jaki wpływ może mieć lepsza szkoła ( lepsze towarzystwo ) na wyniki ? hmm. może jednak gimnazjum wybierzemy to lepsze ? Odpowiedz Link Zgłoś
learning-to-fly Re: Mam luźny pomysł 23.05.14, 12:18 Tylko jej polskiego nie ucz Odpowiedz Link Zgłoś
jotde3 Re: Mam luźny pomysł 23.05.14, 14:52 learning-to-fly napisała: > Tylko jej polskiego nie ucz uczyłem literek , pisania i czytania , temu moja dyslekcja nie przeszkadza . po wakacjach , przed 1 klasą zostawiłem to już szkole . Odpowiedz Link Zgłoś
learning-to-fly Re: Mam luźny pomysł 23.05.14, 15:04 Nie wiesz nawet, jak się nazywa to, co masz. Wzruszające. Przy okazji, ktoś mądry wymyślił kiedyś sprawdzanie pisowni. Odpowiedz Link Zgłoś
fogito Re: Mam luźny pomysł 23.05.14, 17:08 jotde3 napisał: > prawie zapisałem syna do montesori ? > owszem rozwazałem rózne opcje ale wydaje mi sie że raczej lużno a wynalazki typ > u montesori (szkoły z doktryną ) zawsze wzbudzały moją nieufność ?ale może sie > myle ? > mozesz zacytować moją wypowiedż dotyczącą tematu ? To był żart. Nie zalapales. > mogłem próbować zapisać do podstawówki państwowej o lepszym rankingu z "lepszym > " towarzystwem ale dalszej i z wielu powodów doszedłem do wniosku że nie warto > tracić czasu na dojazdy . za 3 lata znów bede musiał to roztrzygnać . sytuacja > bedzie o tyle inna że moje wsparcie dla jego motywacji maleje i w gimnazjum pe > wnie bedzie nikła , mam jeszcze małą cureczke którą będe musiał sie zajać by > nie zazdrościła bratu sukcesów i mojej uwagi. A co to jest 'cureczka'. Może lepiej zostaw toto w spokoju to sie lepiej rozwinie. > jaki wpływ może mieć lepsza szkoła ( lepsze towarzystwo ) na wyniki ? hmm. może > jednak gimnazjum wybierzemy to lepsze ? Z pewnością ogromne. Odpowiedz Link Zgłoś
jotde3 Re: Mam luźny pomysł 26.05.14, 07:43 > To był żart. Nie zalapales. strasburger to twoja rodzina ? > A co to jest 'cureczka'. Może lepiej zostaw toto w spokoju to sie lepiej rozwin > ie. co?, chciała byś mieć drugie dziecko ? > Z pewnością ogromne. a ty co ? papież że konieczność uzasadnień nie dotyczy ? Odpowiedz Link Zgłoś
mama303 Re: Mam luźny pomysł 27.05.14, 18:28 fogito napisała: > A co to jest 'cureczka'. Może lepiej zostaw toto w spokoju to sie lepiej rozwin > ie. to "żart" dość niskich był lotów Odpowiedz Link Zgłoś
fogito Re: Mam luźny pomysł 23.05.14, 17:05 jotde3 napisał: > fogito napisała: > Syn błyszczy na tle 4 klas tego samego rocznika.. Błyszczy w sat'ach. > > no własnie, jedynie na poziomie klas rocznika . tyle to faktycznie mozna osiagn > ac przez samo zaangazownie dziecka konkurującego z innymi w takiech srednich sz > kołach jak te do których chodzą nasze dzieci a nawet w lepszych ( bo jak maksio > pisał konkurencja miedzy uczniami wyzwala ta energie) i nie trzeba go popychać > , jak sie jednak chce by jego mozliwosci rozwojowe były w pełni wykorzysystane > to niestety czesto trzeba go do nauki zagonić i jak sie osiaga sukcesy na pozi > omie ogólnopolskim to potem te szkolne są niewarte wzmianki , dlatego ja o nich > nawet nie wspominam ,ty zaś masz tylko je i pochwałe od pani od francuuskiego > . Ty masz na pewno kupę kompleksów. I to jest pewne. Ja mam gdzieś konkursy polskie, bo dla mnie nie są ważne. Syn kangura pisał po angielsku. Brał tez udział w konkursach z angielskiego, za które dostawał wyróżnienie. Komisja z Londynu przyjechała (to info dla ciebie, bo ty lubisz takie klimaty ) A błyszczy na tle klasy, bo jest na wyższym poziomie. Ale nie on jeden. Jest kilkoro zdolnych i pracowitych dzieci w jego klasie. Od września wszyscy trafia do klasy tych najlepszych. Słyszę pochwały od nauczycieli języków, bo syn ma zdolności językowe. Ty takowych pochwał na pewno nie usłyszysz, bo jak pisałes twój syn ma z językami problem. Może po ojcu... A maksimum...no cóż. Jego wytreaowany syn uczy sie na pielęgniarza. Jeśli to wzór dla ciebie to super. Bo bardzo podobny styl wychowywania dzieci, Odpowiedz Link Zgłoś
jotde3 Re: Mam luźny pomysł 26.05.14, 07:40 Ty takowy > ch pochwał na pewno nie usłyszysz, bo jak pisałes twój syn ma z językami proble > m. Może po ojcu... juz dobrze, dobrze . uspokuj sie ma same 6 , z anglika 5 ( bo tam jest do 5) hehehehe. i ty piszesz że to ja mam kompleksy ???? Odpowiedz Link Zgłoś
salma75 Re: Mam luźny pomysł 26.05.14, 07:58 Proszę Cię, na kalecz tak języka polskiego. Jesteś na polskim forum, pisz po polsku, ortografy aż bolą . Odpowiedz Link Zgłoś
mama303 Re: Mam luźny pomysł 27.05.14, 18:32 salma75 napisała: > Proszę Cię, na kalecz tak języka polskiego. Jesteś na polskim forum, pisz po po > lsku, ortografy aż bolą . Boszsz, następna purystka językowa Odpowiedz Link Zgłoś
jotde3 Re: Mam luźny pomysł 26.05.14, 07:50 Jest k > ilkoro zdolnych i pracowitych dzieci w jego klasie no właśnie , zawsze w klasie jest kilkoro najlepszych więc patrząc tak twój syn jest w ok 20 % najlepszych w klasie w przecietnej szkole , materiał prosty i zawsze kilkoro go opanuje w stopniu bardzo dobrym . z konkursami matematycznymi jest nieco inaczej , nie wszyscy z klasy startuja , przewarznie jest to te 20% najlepszych w klasie i z nich wyłania sie dopiero lauratów i dopiero tu jest czymś być choćby w tych 20% najlepszych bez względu na to zkąd komisja przyjedzie Odpowiedz Link Zgłoś
jotde3 Re: Mama_kotula 19.05.14, 13:25 fogito napisała: > Sat'y w szkolach brytyjskich to oczywistość. Ja nie musze sie nimi chwalić bo nie masz czym, jako substytut starcza ci opinia pani od fracuskiegoi. czas spojrzeć prawdzie w oczy i nie podważać zdania mardzejszych od siebie. Odpowiedz Link Zgłoś
fogito Re: Mama_kotula 19.05.14, 14:03 jotde3 napisał: > fogito napisała: > > Sat'y w szkolach brytyjskich to oczywistość. Ja nie musze sie nimi chwali > ć > > bo nie masz czym, jako substytut starcza ci opinia pani od fracuskiegoi. czas s > pojrzeć prawdzie w oczy i nie podważać zdania mardzejszych od siebie. > A kto tu jest mądrzejszy ode mnie? I kto zna lepiej osiągnięcia mojego dziecka? Śmieszny jesteś Odpowiedz Link Zgłoś
jotde3 Re: Mama_kotula 22.05.14, 15:13 > A kto tu jest mądrzejszy ode mnie? I kto zna lepiej osiągnięcia mojego dziecka? osiągnięcia na miare rejonówki Odpowiedz Link Zgłoś
fogito Re: Mama_kotula 22.05.14, 15:21 oj jak bardzo cię boli zazdrość. Idz sobie ulżyć. Odpowiedz Link Zgłoś
kukaszkaa Re: Mama_kotula 17.05.14, 13:07 A to są gdzieś wyniki pisa poszczególnych szkół? Ile dzieci z jednej szkoły pisze te egazaminy, wszystkie? Odpowiedz Link Zgłoś
jotde3 Re: Mama_kotula 17.05.14, 11:29 kukaszkaa napisała: > Racjonalizują swoje wybory wszyscy. oczywiście ale ważne są kryteria ,i róznie ustawiają poprzeczke . dla jednych to jest wygrany konkurs plastyczny w szkole i pochwała od woznego a dla innych 2 razy pod rząd lauret z wiadomo z czego gdzie są tysiace uczestników. > Fogito wyraźnie jest zadowolona z wyników dziecka i z wyników szkoły, w takim razie nisko ustawia poprzeczke ( chyba że zobacze te wyniki szkoły w brytyjskich testach ) . Więc co niby dziwne > go w tym, że dla niej wazne są testy brytyjskie, a nie polskie? wiec może niech pokaże te wyniki szkoły , jakiś odpowiednik naszego ewd , bo na swojej stronie szkoła sie nie chwali ( przynajmniej ja nie znalazłem ), jest chyba strona poświęcona na to ale pusta dziś . Odpowiedz Link Zgłoś
joa66 Re: Mama_kotula 17.05.14, 11:35 Wystarczy porównać wyniki z częsci matematycznej (i nie tylko) w testach PISA szkół polskich i UK. Odpowiedz Link Zgłoś
kukaszkaa Re: Mama_kotula 17.05.14, 11:48 > wiec może niech pokaże te wyniki szkoły , jakiś odpowiednik naszego ewd , bo n > a swojej stronie szkoła sie nie chwali ( przynajmniej ja nie znalazłem ), jest > chyba strona poświęcona na to ale pusta dziś . Fogito nie jest zobowiązana do wyszukiawania i tłumaczenia ci niczego. Jeżeli jej wizerunek forumowy odpowiada rzeczywistemu, to jest matką bardzo zaangażowaną w edukację dziecka, ktora z pewnością pilnie śledzi ważne dla niej wskaźniki. Odpowiedz Link Zgłoś
fogito Re: Mama_kotula 17.05.14, 11:58 mam reke na pulsie. Dzięki za glos rozsądku. Odpowiedz Link Zgłoś
jotde3 Re: Mama_kotula 19.05.14, 09:00 kukaszkaa napisała: > Fogito nie jest zobowiązana do wyszukiawania i tłumaczenia ci niczego. oczywiście , chyba że chce by jej dyrdymały uzyskały znamiona prawdopodobności. Odpowiedz Link Zgłoś
fogito Re: Mama_kotula 19.05.14, 09:23 Ja nie musze ci nic udowadniać, bo ty i tak nie jestes w stanie nic zrozumieć. Zalewa cię zolc i dawno straciles kontakt z rzeczywistością. Mnie twoja frustracja nie boli, ale moze byloby ci latwiej gdybys sie jej pozbyl. Nie kazdy musi byc orlem. Odpowiedz Link Zgłoś
jotde3 Re: Mama_kotula 19.05.14, 09:39 zajadłość tego ataku at persona jest przezabawna prosze o więcej buhehehehe Odpowiedz Link Zgłoś
fogito Re: Mama_kotula 19.05.14, 11:09 Ataku? Toż to zwykle stwierdzenie faktu. Cos musi byc na rzeczy skoro tylu spraw nie jestes przeboleć. Odpowiedz Link Zgłoś
jotde3 Re: Mama_kotula 19.05.14, 13:11 fogito napisała: > Ataku? Toż to zwykle stwierdzenie faktu. Cos musi byc na rzeczy skoro tylu spra > w nie jestes przeboleć. ale jakich "tylu spraw" ? tych waszych bzedów ? Odpowiedz Link Zgłoś
fogito Re: Mama_kotula 19.05.14, 13:25 jotde3 napisał: > fogito napisała: > > > Ataku? Toż to zwykle stwierdzenie faktu. Cos musi byc na rzeczy skoro tyl > u spra > > w nie jestes przeboleć. > > ale jakich "tylu spraw" ? tych waszych bzedów ? Skoro to takie bzdety co po co sie w nie tak angazujesz? Przeglądasz stare wątki, cytujesz, porownujesz, zacietrzewiasz, plujesz jadem etc... Mnie szkoła twojego dziecka nie interesuje. Mam gdzies jak wypada w rankingach. Nie przyszłoby mi do głowy przeglądać starych wątków, dla udowadniania swoich tez. Strata czasu i energii. No, ale może ci sie nudzi po prostu. Odpowiedz Link Zgłoś
jotde3 Re: Mama_kotula 19.05.14, 13:32 fogito napisała: > Skoro to takie bzdety co po co sie w nie tak angazujesz? Przeglądasz stare wątk > i, cytujesz, porownujesz, zacietrzewiasz, plujesz jadem etc... kto pluje ? ja dowcipkuje musze kurde więcej tych buziek robić > Mnie szkoła twojego dziecka nie interesuje. Mam gdzies jak wypada w rankingach. napewno ? mam przeglądnąć stare wątki ?))) > Nie przyszłoby mi do głowy przeglądać starych wątków, dla udowadniania swoich > tez. Strata czasu i energii. wyrażasz odmienne poglady i wywiązuje sie polemika . co cie dziwi ? że potrafie w wyszukiwarke wpisać 2 słowa by wykazać ci niekonsekwencje ? > No, ale może ci sie nudzi po prostu. no nie wchodzi sie tu z braku czasu Odpowiedz Link Zgłoś
fogito Re: Mama_kotula 19.05.14, 14:46 A szukaj sobie czego chcesz, może ci czas do końca zmiany zleci. Odpowiedz Link Zgłoś
jotde3 Re: Mama_kotula 22.05.14, 13:46 fogito napisała: > A szukaj sobie czego chcesz, może ci czas do końca zmiany zleci. czas jakoś zleciał no i znalazłem zabrałas dziecko ze szkoły montesori z wynikiem testu 6klasisty ok 35 do szkoły z wynikiem sredniej rejonówki do jakiej i ja , biedny nocny stróż hehe posyłam, czyli 27 pkt po co ? żeby w końcu syn mógł błysnąc i być nominowany do udziału w kangurku ? no normalnie wyczyn tam nie szło ? co ? , za duża konkurencja . Odpowiedz Link Zgłoś
fogito Re: Mama_kotula 22.05.14, 14:17 jotde3 napisał: > fogito napisała: > > > A szukaj sobie czego chcesz, może ci czas do końca zmiany zleci. > > czas jakoś zleciał no i znalazłem > zabrałas dziecko ze szkoły montesori z wynikiem testu 6klasisty ok 35 do szkoły > z wynikiem sredniej rejonówki do jakiej i ja , biedny nocny stróż hehe posy > łam, czyli 27 pkt I to jest świetny dowód na to,ze rankingi niewiele maja wspólnego z poziomem szkoły. Jeśli wiecej wiedzialabys na temat, to odkrylbys, ze w klasie szóstej było tylk jedno dziecko, które ów egzamin zdawało. W WMS najwyższe klasy podstawówki liczą dosłownie 3 dzieci. W całej szkole jest około 75 uczniów. Ten wynik to zapewne test uczenicy, która była w tej szkole najstarsza i która od dwóch lat jest w szkole brytyjskiej z moim synem. niestety szkoła montessori nie wyrobila sobie kadry nauczycielskiej i dlatego pod koniec podstawówki rodzice przenoszą dzieci do innych szkol i w efekcie przez wiele lat nie udawało im sie nawet tego egzaminu 6 klasy napisać, bo nie było komu. Nie będę tu robić antyreklamy. Koleżanka ma tam syna, który z poziomem wiedzy jest jakieś dwa lata do tylu, a po angielsku nie mówi prawie wcale choć po 5 latach w szkole z "wykładowym" angielskim chyba raczej powinien. Jest rownolatkiem mojego syna i widuje go raz w tygodniu, więc całkiem często. Syn był ram rok i bimbal jak ta lala. Choć przedszkole maja rewelacyjne, przyznaje. > po co ? żeby w końcu syn mógł błysnąc i być nominowany do udziału w kangurku ? > > no normalnie wyczyn > tam nie szło ? co ? , za duża konkurencja . Raczej za mała. Nie było z kim konkurować. I poziom nauczycieli wolał o pomstę do nieba. Większość dzieci z tej szkoły wylądowała w brytyjskiej prędzej czy pózniej. Niestety sam budynek i idea nie wystarcza, aby dobra szkole stworzyć. Potrzebni są wykwalifikowani nauczyciele. Tak, ze kolejny raz kula w płot.... Odpowiedz Link Zgłoś
jotde3 Re: Mama_kotula 22.05.14, 15:11 > I to jest świetny dowód na to,ze rankingi niewiele maja wspólnego z poziomem sz > koły. co do tej montesori to ok. to jakiś wyjatek. jednak ranking waszej obecnej jest jak przecietnej rejonówki i błyszczenie w czymś takim na tle klasy nie jest żadnym osiągnieciem , tak jak i pochwała od pani od francuskiego czy jakakolwiek pochwała i to troche żenujace sie z czymś takim odzywać. Odpowiedz Link Zgłoś
fogito Re: Mama_kotula 22.05.14, 16:38 jotde3 napisał: > > I to jest świetny dowód na to,ze rankingi niewiele maja wspólnego z pozio > mem sz > > koły. > > co do tej montesori to ok. to jakiś wyjatek. Ale swietnie pokazuje jak nieznajomość szkoły wpływa na osobę gapiaca sie jedynie na ranking. Prawie syna tam zapisałes > jednak ranking waszej obecnej jest jak przecietnej rejonówki i błyszczenie w c > zymś takim na tle klasy nie jest żadnym osiągnieciem , tak jak i pochwała od pa > ni od francuskiego czy jakakolwiek pochwała i to troche żenujace sie z czymś t > akim odzywać. Syn błyszczy na tle 4 klas tego samego rocznika.. Błyszczy w sat'ach. A pochwały od nauczycieli jezykow są dla mnie ważne, bo dzięki znajomosci jezykow można sie z tego kraju wyrwać w świat. Ale ty pewnie tego nie rozumiesz, bo ty syna zwalniasz z dodatkowych języków .> Odpowiedz Link Zgłoś
jakw Re: Mama_kotula 17.05.14, 11:27 fogito napisała: > . Stwierdzać można fakty - ale żeby stw > > ierdzić fakt typu 'marazm w szkole', trzeba byłoby najpierw ustalić, czym > ten m > > arazm miałby się przejawiać i to badać - na przestrzeni wielu lat, po to > aby po > > latach móc stwierdzić, czy ten marazm był czy nie. > > Może ilośc niezadowolonych ze szkoły rodziców i dzieci jest jednym z miarodajny > ch źródeł... Ale niezadowolonym ze szkoły można być nie tylko z powodu marazmu. Należałoby spytać rodziców dlaczego są niezadowoleni ze szkoły Odpowiedz Link Zgłoś
tijgertje Re: Czy myślicie, że ... 15.05.14, 08:10 Nie ma co uogolniac. Ja najsilniejsze przyjaznie, trwajace do tej pory, nawiazalam poza szkola, bo w szkole za bardzo odstawalam. Oczywiscie, ze sa to zupelnie inne relacje, ale nie sadze, ze dziecko koniecznie na tym musi tracic. Odpowiedz Link Zgłoś
jakw Re: Czy myślicie, że ... 15.05.14, 19:05 Generowanie znajomości na wielu zajęciach pozaszkolnych w dużej mierze zależy od zdolności interpersonalnych dziecka. W szkole jest z tym łatwiej bo spędza się więcej czasu i z kimś siedzi się w ławce, na dokładkę niektóre panie nauczycielki starają się socjalizować odludki. No i czasem lekcja nudna więc można zainteresować się kolegą czy koleżanką. Odpowiedz Link Zgłoś
mama303 Re: Czy myślicie, że ... 14.05.14, 17:27 no niekoniecznie, wspólne pasje bardzo zbliżają ludzi. Odpowiedz Link Zgłoś
learning-to-fly Re: czy Wasze dzieci tez tak bardzo nie lubią nau 13.05.14, 16:44 Może nie lubi tej konkretnej szkoły i stąd niechęć do wszystkiego co szkolne? Ja byłam w stanie nieustannej wojny z moim LO, co skutkowało zniechęceniem do nauki tego, co przewiduje materiał przy jednoczesnym szukaniu "wiedzy ogólnej" w czasie wolnym. Poza tym, to może być "trudny" wiek. W 6 klasie więcej lekcji francuskiego spędziłam na boisku niż w klasie Na szczęście dawałam radę nadrobić to w domu. W I gimnazjum przeszło mi jak ręką odjął, co prawda francuskiego nie cierpię do dziś, ale wyszłam na ludzi, jako tako Odpowiedz Link Zgłoś
najma78 Re: czy Wasze dzieci tez tak bardzo nie lubią nau 13.05.14, 17:44 Corka 11 lat za dwa miesiace skonczy szkole podstawowa i juz nie moze sie doczekac. Szkole lubi choc widze ze juz czas na nastepna, o wiele powazniejsza nauke. Ona lubi sie uczyc i pod tym katem wybralismy szkole - udalo sie dostac. Rozne moga byc przyczyny zaprzestania lubienia i czasem dosc dlugofalowe lepiej sie wiec temu przyjrzec. Odpowiedz Link Zgłoś
jakw Re: czy Wasze dzieci tez tak bardzo nie lubią nau 13.05.14, 18:51 Prawdę mówiąc jakoś nie udało mi się spotkać ucznia klasy VI wzwyż, który z całym przekonaniem byłby w stanie stwierdzić, że lubi szkołę z powodu nauki (niektórzy lubią z powodów towarzyskich ). I nie wiem czy szkoła jest taka nudna dopiero w dzisiejszych czasach. Mnie też nudziła na wielu przedmiotach. Co innego wykonywać szkolne obowiązki z odpowiednim zaangażowaniem , a co innego to lubić. Odpowiedz Link Zgłoś
jagoda2 Re: czy Wasze dzieci tez tak bardzo nie lubią nau 13.05.14, 19:03 A może to kwestia wieku i okresu dojrzewania? Moja pilna dotąd i bardzo zadowolona ze swojej szkoły córka, w V klasie też miewa "odpały" i generalnie najchętniej spałaby, czytała książki i grała w Simsy. Chętnie też porozmawiałaby z koleżankami z klasy na Skype i posłuchała muzyki na YouTube. Nawet ulubione dotąd zajęcia sportowe i taneczne są już "nudne". Generalnie praktycznie wszystko co do tej pory było fajne, teraz wieje nudą . Nauka, owszem (córka ma duże poczucie obowiązku i jest dosyć ambitna), ale jako niezbyt przyjemna, czasem nawet przykra, konieczność. I obserwuję ogromny spadek zaangażowania w naukę, wszystko szybko, po łebkach, na odczepnego, byle mieć już za sobą. Martwi mnie trochę to podejście, ale dopóki nie ma to jakiegoś drastycznego odbicia w ocenach, to przymykam na te zachowania oko. Liczę, może naiwnie, że "się opamięta" w VI klasie . Odpowiedz Link Zgłoś
daga_j Re: czy Wasze dzieci tez tak bardzo nie lubią nau 13.05.14, 20:36 Moja IV klasistka raczej lubi szkołę, ma kilka ulubionych przedmiotów i mocno wiąże się to z dobrymi z nich nauczycielami. Niefajnego nauczyciela ma od 2 przedmiotów i wręcz nie lubi tych dni, kiedy one są, czasem bardzo narzeka na te lekcje. Odpowiedz Link Zgłoś
olena.s Re: czy Wasze dzieci tez tak bardzo nie lubią nau 13.05.14, 21:51 Szósta klasa na ostatniej prostej, a dzieciak nadal szkołę nadzwyczajnie lubi. Odpowiedz Link Zgłoś
andaba Re: czy Wasze dzieci tez tak bardzo nie lubią nau 13.05.14, 23:14 Pewnie, że im się uczyć nie chce, ale na szkołę nie narzekają. Odpowiedz Link Zgłoś
ewa_mama_jasia Re: czy Wasze dzieci tez tak bardzo nie lubią nau 13.05.14, 23:34 Mój lubi i szkołę i lekcje. Ale jest dopiero w II. Tzn. nudzi się często, szczególnie jak nauczycielka tłumaczy to, co już dawno wie. Ale lubi, jak nauczycielka pozwala mu uzupełniać temat, lubi robić ciekawsze prace domowe (prezentacje o przeczytanych książkach, o zwierzętach, księga ptaków, prezentacja - plakat o dowolnym mieście czy dowolnym paśmie górskim, teraz zaczyna robic zielnik). Niestety jego zdolności, duża wiedza i chęć nauki w zderzeniu z banalnym programem szkolnym powoduje brak chęci do codziennego wysiłku. I nad tym ubolewam. Szkoda, że nie ma w naszych szkołach zróżnicowania poziomów nauczania, to byłoby dla niego dobre. A indywidualnego toku nauki nie chcę, syn i tak widzi że wiedzę ma większą niż większość kolegów z klasy, itn mógłby spowodować niepotrzebne nadmierne zwiększenie poczucia własnej wartości. Odpowiedz Link Zgłoś
kanga_roo Re: czy Wasze dzieci tez tak bardzo nie lubią nau 14.05.14, 07:38 mojego (klasa II sp) nauka interesuje bardzo, szkoła - średnio. nie może się doczekać, kiedy skończy nauczanie początkowe i zacznie się uczyć konkretów. Odpowiedz Link Zgłoś
ewa_mama_jasia Re: czy Wasze dzieci tez tak bardzo nie lubią nau 14.05.14, 08:04 Dlatego ja swojego posyłam na różne zajęcia rozwijające wiedzę, bo w szkole tego nie uwidzisz. Odpowiedz Link Zgłoś
kanga_roo Re: czy Wasze dzieci tez tak bardzo nie lubią nau 14.05.14, 12:43 ja tylko lektury podrzucam. uczę korzystania ze źródeł. zmuszam do gry na pianinie. w tym wieku jeśli jest zainteresowany tematem, to będzie sam szukał wiedzy, i znajdzie. wiem po sobie Odpowiedz Link Zgłoś
joa66 Re: czy Wasze dzieci tez tak bardzo nie lubią nau 14.05.14, 13:16 posyłam na różne zajęcia rozwijające wiedzę Mam mieszane uczucia związane z takimi zajęciami, ale nie mówię "nie". Przede wszystkim dlatego, że wiele "rozwijających zajęć" to zajecia, które sie wykonuje mimochodem, z rodzicami, w Tv , itd. A doba ma tylko 24 h. Odpowiedz Link Zgłoś
mama_kotula Re: czy Wasze dzieci tez tak bardzo nie lubią nau 14.05.14, 13:52 Cytat Przede wszystkim dlatego, że wiele "rozwijających zajęć" to zajecia, które sie wykonuje mimochodem, z rodzicami, w Tv Ano. Dzisiaj na ten przykład porównywalismy sobie różne wersje językowe piosenki "Let it go", znaczy - z tych języków, które choć trochę znamy. Każdy skorzystał. Odpowiedz Link Zgłoś
ewa_mama_jasia Re: czy Wasze dzieci tez tak bardzo nie lubią nau 15.05.14, 20:15 Synowi się podobają. Mnie brakuje inwencji i nie potrafię pewnych dziedzin tłumaczyć. Dlatego posylam na zajęcia. Chodzi na Uniwersytet Dzieci (z rówieśnikami) i trochę narzeka że zajęcia (szczególnie warsztaty) zbyt łatwe. Wykłady już trochę ciekawsze choć też łatwo podane. Ale zrezygnować nie chce. Na razie niech chodzi, póki nie zabiera mu to zbyt dużo czasu. Chodzi też na drugi UD, na uczelni która mamy po drugiej stronie ulicy. Tam ma zajęcia na trudniejszym poziomie bo chodzą tam w większości starsze dzieci. Z tych jest bardziej zadowolony. Wszystkie te zajęcia na razie poruszają różne dziedziny wiedzy, żeby dzieci się osłuchały, opatrzyły i powoli zaczęły przymierzać do tego, co je interesuje. Zamierzam od września posłać go raz w tygodniu na angielski ale tylko po to, żeby pokonwersował sobie na bazie słownictwa poznanego w szkole. Bo zaczyna mnie niepokoić system edukacji językowej - poznają słownictwo z danej dziedziny, potem jest test, i koniec. I na nastepnych lekcjach słownictwo z innego zakresu. A ja bym chciała, żeby nauczył się je wykorzystywać w praktyce i łączyć. Ale to takie na razie niesprecyzowane plany, spowodowane tym, że szkoła jezykowa otworzyła mi się po drugiej stronie ulicy Odpowiedz Link Zgłoś
kanga_roo Re: czy Wasze dzieci tez tak bardzo nie lubią nau 16.05.14, 12:59 ja też nie wszystko potrafię wytłumaczyć, ba, czasem mi się zwyczajnie nie chce. bywa, że szukamy informacji w książkach lub necie. bywa, że przekierowuję "zapytaj tatę/dziadka/pana B (nauczyciela fizyki, który czasem ma zajęcia w świetlicy). a bywa, że odpuszczam, kiedyś znajdzie odpowiedź na swoje pytanie, i bardzo się ucieszy, że już ją zna. Odpowiedz Link Zgłoś
ewa_mama_jasia Re: czy Wasze dzieci tez tak bardzo nie lubią nau 16.05.14, 15:02 Na zajęciach zorganizowanych ma tez coś wiecej - praktyczny pokaz / doświadczenie. Nie tylko nauk fizycznych, równiez ostatnio np. symulowana debata nad budżetem obywatelskim. Tego w domu nie zrobie. A praktyka daje więcej niż zapytaj tatę / zobacz w książce. Odpowiedz Link Zgłoś
plater-2 Re: czy Wasze dzieci tez tak bardzo nie lubią nau 14.05.14, 11:00 Dziecko wchodzi w wiek dojrzewania, czyli 12-13 lat i wchodzi w nowy okres zycia. przestaje intensywnie "interesowac sie swiatem", zaczyna intensywnie "interesowac sie soba". Jego uwaga skierowana jest na swiat jego wewnetrznych przezyc, zastanawia sie czy jest akceptowany przez rowiesnikow (niewazne co sadzi o nim nauczyciel!), czy jest atrakcyjne fizycznie. , jaka jest pozycja spoleczna jego rodziny.... Wychowawca odbiera to - dziecko takie mile i dobre bylo a taki 'egoista" z niego sie teraz zrobil. Odpowiedz Link Zgłoś
wuwujama Re: czy Wasze dzieci tez tak bardzo nie lubią nau 14.05.14, 13:04 Moja 5-klasistka lubi nauke ze swoich ulubionych przedmiotow, dwoch. Przedmioty ulubione to te z ktorych jest fajny, tlumaczacy, ciekawie prowadzacy nauczyciel. Przedmioty, na ktorych nauczyciele bardzo malo mowia, sa surowi, gdzie duzo wymagaja i mnostwo zadaja do domu sa nielubiane, nie tylko przez corke, ale tez przez wiekszosc klasy. Widze wyraxnie u corki zaleznosc miedzy zainteresowaniem przedmiotem a dobrym nauczycielem, a niestety u nas w szkole malo jest tych dobrych. A co do szkoly, corka ma fatalny plan lekcji i na niego narzeka, 4 razy w tyg zaczyna poxniej i konczy o 16.25. Raz chodzi na kolko i ma lekcje od 8 (pierwsza lekcja wdz) do 15.30. Nie potrafi sie przestawic na odrabianie lekcji rano, a czesto jej tak wychodzi. Najbardziej corka lubi przerwy, lekcje wychowawcze i w-f I droge do szkoly przegadana z kolezankami Odpowiedz Link Zgłoś
verdana Re: czy Wasze dzieci tez tak bardzo nie lubią nau 14.05.14, 14:05 Nie ukrywam, ze do głowy mi nie przyszło, że ktokolwiek poza okresem nauczania początkowego może lubić szkolną naukę. Ew. można lubić pojedyncze przedmioty. W mojej rodzinie jakoś nikt się taki nie trafił od paru pokoleń. Odpowiedz Link Zgłoś
salma75 Re: czy Wasze dzieci tez tak bardzo nie lubią nau 14.05.14, 14:08 O pacz, odrobinkę niżej to samo napisałam . Wraz z rozpoczęciem nauki w IV klasie kończy się niczym nie skrępowana radość z chodzenia do szkoły . Odpowiedz Link Zgłoś
mama303 Re: czy Wasze dzieci tez tak bardzo nie lubią nau 14.05.14, 17:31 to ja odwrotnie większośc przedmiotów lubiłam, paru niecierpiałam. Odpowiedz Link Zgłoś
salma75 Re: czy Wasze dzieci tez tak bardzo nie lubią nau 14.05.14, 14:05 Córa lubi to, czym się interesuje - przyrodę i język polski, resztę toleruje i uczy się, bo musi. Generalnie większość dzieci jest pozytywnie nastawiona do szkoły do końca III klasy SP, potem obowiązków przybywa, a przez to optymizm jakby słabnie . Odpowiedz Link Zgłoś
learning-to-fly Re: czy Wasze dzieci tez tak bardzo nie lubią nau 14.05.14, 15:08 Mój optymizm osłabł trzeciego dnia pierwszej klasy, kiedy kazano mi rysować ślimaczki i inne szlaczki ogólnie nauczanie początkowe to była droga przez mękę dla mnie. Potem było jakoś konkretniej (od 4 kl wzwyż) i mi się to podobało. Odpowiedz Link Zgłoś
mama-ola Re: czy Wasze dzieci tez tak bardzo nie lubią nau 15.05.14, 14:32 Mój syn nie lubi szkoły. Ma swoją ulubioną lekcję - jest nią basen. A poza tym nie chce, nie lubi, nie interesuje się. Potrafi wyjść do szkoły bez tornistra, bo myślami jest gdzie indziej, byle nie przy szkole. Odpowiedz Link Zgłoś
saszanasza Re: czy Wasze dzieci tez tak bardzo nie lubią nau 15.05.14, 19:53 Mój 12 latek nie lubi się uczyć, chyba że przedmiotów które lubi bądź którymi ktoś jest w stanie go zainteresować. Niestety w jego przypadku, wysoki poziom inteligencji nie przekłada się na oceny Najgorsze jest to, ze syn skutecznie zaraża swoim "nielubieniem szkoły" swoją 6 letnią siostrę. Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: czy Wasze dzieci tez tak bardzo nie lubią nau 16.05.14, 09:36 Nigdy nie uważałam, że szkoła służy do lubienia. Służy do uzyskania mniej lub bardziej potrzebnej wiedzy i do socjalizacji. Mój syn jest w III sp, czasem mu się podoba bardzo w szkole, a czasem twierdzi, że szkoła jest głupia. Niekiedy mają zadaną na tyle fajną pracę domową, że odrabia z zainteresowaniem, przygotowuje się. Znaczy, zupełnie standardowo. Nuda na poszczególnych lekcjach czy brak zainteresowania określonymi przedmiotami jest IMO wpisana w system szkolny, ważniejsze są kontakty towarzyskie. Odpowiedz Link Zgłoś
mama303 Re: czy Wasze dzieci tez tak bardzo nie lubią nau 17.05.14, 16:16 ja tez nie pisałam że szkoła SŁUŻY do lubienia. Natomiast martwi mnie, że dziecko moje spędza pół swego życia w miejscu, którego nie znosi Boje sie że jeszcze troche i zacznie np. wagarować.... Odpowiedz Link Zgłoś
verdana Re: czy Wasze dzieci tez tak bardzo nie lubią nau 17.05.14, 17:49 Czasem wystarczy zmiana szkoly. Moj syn, raczej szkoly nie lubiacy, swoje liceum bardzo lubil. Odpowiedz Link Zgłoś