stacie_o
23.06.14, 14:14
proces był długi i powolny. Mam nadzieję, że da się odwrócić.
Gdzieś na początku października dostałam karteczkę od pani, że syn słabo czyta i taki dziennik czytaniado wypełnienia, każdego dnia po 20 minut czytania na głos. Pilnowałam, upominałam, straszyłam, karałam za braki. Efekt? Syn dalej czyta tak sobie, ale znienawidził czytanie.W weekend robiliśmy porządki to spakował wszystkie książki jakie miał w pokoju i powiedział, że on nie cierpi czytać, nienawidzi książek i że mam je wynieść do piwnicy. A tak lubił...gdy mu czytałam. Sam się dopominał o wieczorne czytanie, nie mógł się nieraz doczekać jutra, kochał sobie książki wybierać. Dzwoniłam do koleżanki pedagoga, co zrobić, a ta do mnie, że zrobiłam wszystko, by dziecko zniechęcić: codziennie, żmudne czytanie na głos jakiś czytanek zniechęciłoby ponoć największego książkofila.
Droga redakcjo, co teraz zrobić?