Dodaj do ulubionych

zabiłam w dziecku ciekawość czytania

23.06.14, 14:14
proces był długi i powolny. Mam nadzieję, że da się odwrócić.
Gdzieś na początku października dostałam karteczkę od pani, że syn słabo czyta i taki dziennik czytaniado wypełnienia, każdego dnia po 20 minut czytania na głos. Pilnowałam, upominałam, straszyłam, karałam za braki. Efekt? Syn dalej czyta tak sobie, ale znienawidził czytanie.W weekend robiliśmy porządki to spakował wszystkie książki jakie miał w pokoju i powiedział, że on nie cierpi czytać, nienawidzi książek i że mam je wynieść do piwnicy. A tak lubił...gdy mu czytałam. Sam się dopominał o wieczorne czytanie, nie mógł się nieraz doczekać jutra, kochał sobie książki wybierać. Dzwoniłam do koleżanki pedagoga, co zrobić, a ta do mnie, że zrobiłam wszystko, by dziecko zniechęcić: codziennie, żmudne czytanie na głos jakiś czytanek zniechęciłoby ponoć największego książkofila.
Droga redakcjo, co teraz zrobić?
Obserwuj wątek
    • jagabaga92 Re: zabiłam w dziecku ciekawość czytania 23.06.14, 14:28
      Mój syn (teraz kończy III klasę) też nie przepadał za samodzielnym czytaniem, a ja też naciskałam na głośne czytanie, bo pani robiła testy głośnego czytania. Na szczęście jest to forumsmile i dzięki wielu użytkowniczkom zweryfikowałam swoje zapędy na głośne czytanie i odpuściłam. Syn czyta sobie po cichu, a do głośnego czytania poleciłam, by testu nauczył się "na pamięć". Jednak za "fabułą" czytaną samodzielnie nadal nie przepada i choć czyta również takie, to widzę, że męczy go czytanie książek z tego gatunku, za to bardzo lubi słuchać, gdy ja mu czytam. A sam BARDZO lubi książki z krótkimi wpisami typu seria "Ciekawe dlaczego", "Bardzo ilustrowana historia...", czasopisma. I mówi, że te lubi czytać, bo "są krótkie, a można się z nich dużo dowiedziećsmile". Tak więc może i w przypadku Twojego syna sprawdzą się tego typu pozycjesmile.
    • mama-ola Re: zabiłam w dziecku ciekawość czytania 23.06.14, 14:35
      > Droga redakcjo, co teraz zrobić?

      Spytać pokorniutko, czy nadal by lubił, gdybyś Ty mu czytała.
      Życzę Ci (Wam), by odpowiedział: tak. Wtedy będziecie mogli zacząć od początku smile

      Dobrym sposobem jest czytać coś bardzo wciągającego, zaznaczać zakładką, gdzie się skończyło i zostawiać książkę na widoku. Jest szansa, że nie wytrzyma z czekaniem, aż znów będziesz miała czas, i sam zechce doczytać choć kawałek.
      • stacie_o Re: zabiłam w dziecku ciekawość czytania 23.06.14, 14:40
        dalej lubi. czytam jego młodszej siostrze (niemowlak). i niby nie lubi tych głupich rymowanek dla dzidziusiów, a podsłuchuje siedząc w korytarzu.
        • magdalenka79k Re: zabiłam w dziecku ciekawość czytania 23.06.14, 16:35
          A to nie rozumiem dlaczego czytasz tylko młodszemu dziecku? Skoro syn ma problem z czytaniem to jego czytanie powinnaś traktować jako nauke- tak jak radza koleżanki- krótkie teksty, nawet głupawe w stylu Koszmarnego Karolka, komiksy jest tyle teraz pięknie wydanych komiksów dla dzieci, niech czyta Świerszczyk czy jakieś inne czasopismo które go zainteresuje nawt niech to będzie Przegląd Sportowy czy Auto Świat... A oprócz tego normalnie mu czytać poważniejsze lektury nawet do 10 -11 r. ż to nie wstyd... Nie byłam genialnym dzieckiem z nauką czytania miałam ogromny problem, pod koniec pierwszej klasy z czytania miałam naciągane "trzy z dwoma" gdyby nie matemetyka z której byłam genialna to pewnie bym powtarzała klasę. Nauczyłam się czytać w połowie drugiej klasy, dzisiaj kocham czytać i z przyjemnościom czytam na głos moim dzieciom, mimo że w pierwszych latach szkoły podstawowej mi to(czytanie na głos) zupełnie nie szło.
        • canuck_eh Re: zabiłam w dziecku ciekawość czytania 23.06.14, 17:17
          To zapytaj go kiedys czy nie zechcialby urozmaicic siostrze czasu i razem z toba poczytac.Pamietam jak corka byla zakrecona z wierszykiem SOWA i kazala sobie czytac co rusz.Szybko sie nauczylam na pamiec ale to nie bylo to samo bo ona chciala ogladac obrazki i "CZYTALA" zapamietane slowa ze mna.Potem pomagala mi czytac dla brata , sowa tez byla na tapecie, ale ten upodobal sobie Lokomotywe.Zabawa przednia.Moze ci sie uda.Syn nie lubi czytac ale ma powod ze sie wyraze.Jest dyslektykiem.Mase ksiazek co mialam po corce co to chlonela wynioslam do szkoly bo on nie byl zainteresowany klasyka.Zaczywal sie w Diary of Wimpy Kid i podobne do tej - Big Nate.Nie mam problemu zeby czytal takie luzne ksiazki ale zachecam go do czytania powazniejszych ksiazek.Wybiera sobie sam.Glownie zwiazane z tematyka wojskowa.Aktualnie na tapecie ksiazka o bitwie pod Ridgeway.O tyle ciekawe ze od nas praktycznie za winklem i na dodatek podpisana przez autora dla niego.Malo tego dostal wiekszego kopa jak owego autora poznal i zaczal sobie z nim na temat zaczetej ksiazki czytac.Moze to tez pomoze - poszperaj czy gdzies nie ma w ksiegarniach spotkan autorskich.
    • majarzeszow Re: zabiłam w dziecku ciekawość czytania 23.06.14, 14:37
      Dorzucam "Dziennik cwaniaczka" - krotkie teksty, duzo rysunków i nie bajkowate.
      Moj syn akurat czytac lubi, ale nie lektury, ktore uwaza za infantylne. niestety powiedzial to pani, potem napisal zgryzliwa recenzje o ksiazce "jesien liscia jasia" smile tlumacze, ględze i zrzędzę i w koncu czyta, ale z obrzydzeniem. Za to kolejne czesci "Dziennika" polyka w 1 dzień.
      tutaj link:
      cwaniaczek

      Dobrze tez mu robily Koszmarne Karolki i Zapiski luzaka
      • kocianna Re: zabiłam w dziecku ciekawość czytania 23.06.14, 14:59
        Popieram. Mam dziecko nieczytające, które Cwaniaczki pochłania w dwie godziny. Mało, że sporo śmiesznych rysunków, duży druk (to nie jest bez znaczenia!), to jeszcze naprawdę przyzwoicie napisane (przetłumaczone) po polsku, a to ostatnio, niestety, nieczęste.
      • mama-ola Re: zabiłam w dziecku ciekawość czytania 23.06.14, 15:01
        Mój syn podobnie - nie lubi lektur (nie dziwię się), za to "Dziennik cwaniaczka" uwielbia.
        W ogóle uwielbia, jak książka jest śmieszna, np. tak jak wspomniane Karolki. Dlatego dorzucę jeszcze detektywa Kefirka do listy polecanych.
        • jagabaga92 Re: zabiłam w dziecku ciekawość czytania 23.06.14, 15:04
          A ja jeszcze dopiszę "Biuro detektywistyczne Lassego i Mai. Tajemnica..." - DUŻE litery, duże ilustracje, a i zagadki kryminalne są ciekawe dla dziecka.
          • verdana Re: zabiłam w dziecku ciekawość czytania 23.06.14, 16:10
            Pozwól mu spakować książki. Nie zachęcaj do czytania. Kup komiksy, ale nie wymagaj, aby je czytał, niech ogląda - dobry byłby "Gigant", bo tam bez treści ani rusz. Poza tym czytaj na głos (jeśli dziecko chce) i nie słuchaj więcej głupich nauczycielek.
    • gopio1 Re: zabiłam w dziecku ciekawość czytania 23.06.14, 16:16
      Wróć do czytania na głos - Ty jemu. Znajdź fajne, dłuższe książki przygodowe (pod niego, nie pod niemowlaka), które go zainteresują i czytaj mu często, nie tylko wieczorem do poduszki. Ja czytam dzieciom w samochodzie (mąż prowadzi wink), przy jedzeniu (jedzą baaaardzo długo), zimą owinięci w kocyki z kubkami ciepłej herbaty, a ostatnio pogoda sprzyja i uwalamy na trawie, na kocyku lub w hamaku.

      Moje są już duże (prawie 10 i 12 lat) i choć od lat czytają same i to całkiem sporo, to rodzinne czytanie jest jedną z ulubionych form spędzania wspólnie czasu i wciąż je celebrujemy.
    • alin9 Re: zabiłam w dziecku ciekawość czytania 23.06.14, 16:27
      Podniosłaś mnie na duchu.Dostałam reprymendę od nauczycielki,że córka przyznała się do nieczytania na głos.Czyta bez rewelacji ale ze zrozumieniem.Po ciekawe np.Karolek sięga samasmile
    • heca7 Re: zabiłam w dziecku ciekawość czytania 23.06.14, 19:00
      U mnie było podobnie. Syn bardzo słabo czytał. Nauczycielka ciągle truła żeby czytał 15 minut na głos. Szczerze tego nienawidził i my też. Męczył się , tracił kupę czasu, mówił, że to kara. A poprawy nie widziałam. Wreszcie odpuściłam bo to męka była. Poza tym zaczął przerabiać o psie , który jeździł koleją. Nie ma mowy abym musiała tą okropną książkę "czytać" jeszcze raz. Powiedziałam żeby czytał po cichu a potem mi opowiadał z grubsza co było w danym rozdziale. Okazało się, że czyta ze zrozumieniem, nie buja w obłokach i większość faktów zapamiętuje. Po paru tygodniach dziecko zaczęło samo zaglądać do książek. Przejrzał książkę kucharską dla dzieci a potem , któregoś wieczoru położył się do łóżka , patrzymy a on w ręku trzyma Dziennik cwaniaczka! I go sam czyta. Następnego dnia czytał na głos co fajniejsze kawałki młodszemu kuzynowi smile
    • stacie_o Re: zabiłam w dziecku ciekawość czytania 23.06.14, 20:47
      a komiksy typu Kaczor Donald mogą być?
      • verdana Re: zabiłam w dziecku ciekawość czytania 23.06.14, 20:54
        Moim zdaniem sa znakomite. Bo nie rozumie sie treści bez czytania, a książka to nie jest. "Giganty" to własnie Kaczor Donald.
    • tijgertje Re: zabiłam w dziecku ciekawość czytania 23.06.14, 20:47
      Nam sie udalo. sama czytam dosc wolno i kiedy sie okazalo, ze mlody ma problemy z czytaniem (po 2 miesiacach nauki), rozpoczelam wojne z nauczycielka, ktora na szczescie okazala sie wystarczajaco kumata. Tez cwiczycilismy czytanie codziennie i tu nie bylo wypros, mlody musi czytac do tej pory, ale sam wybiera co chce czytac (ma 10 lat, czwarty rok nauki czytania). dosc szybko zauwazylam tez pewne zaleznosci: ma problemy z widzeniem tekstu a nie samym czytaniem. Jedna czcionke przeczyta z latwoscia, innej nie jest w stanie rozszyfrowac. zbyt drobny druk, kolorowa strona pod tekstem, zbyt dlugie wersy i zbyt blisko siebie: to wszystko sprawia, ze dziecko "zapomina" umiejetnosci czytania. sama nadal mu czytam, choc tera najczesciej lubi sie przytulic w lozku i zagladac mi do ksiazki przez ramie, poprawiajac, jak od czas do czasu go sprawdzam, przekrecajac jakies slowo wink
      Od poczatku nauki kladlam nacisk na rozumienie tekstu, nie szybkosc czytania, bo sama czytam dosc wolno, ale nieraz bywalo, ze ja przeczytalam raz i wiedzialam co i jak, inni musieli czytac kilka razy, wiec w ogolnym rozrachunku i tak bylam szybsza wink Tyle, ze ja nie musialam w szkole czytac na czas. Od mlodego przestalam wymagac czytania na glos w momencie, gdy zalapal na tyle, zeby przeczytac i zrozumiec krotkie zdania. wtedy zaczal czytac po cichu, ja dosc dlugo czytalam jego ksiazki i sprawdzalam czy rozumie tekst, choc nie maglujac go pytaniami o szczegoly, ale raczej pytajac o najsmieszniesze sytuacje, ulubione fragmenty itp.
      U nas dzieciaki co pol roku robia krajowe testy (wszyscy te same) i jest w nich rowniez czytanie techniczne na czas. Tu mlody lezy i kwiczy i gdy zmienil szkole od nowa musialam tlumaczyc, ze mi wcale nie zalezy, zeby mial z tego pozytywna ocene. Pierwsza nauczycielka naciskala, druga szybko zalapala moj punkt widzenia, porownujac wyniki innych testow. Zasobem slownictwa wyprzedza rowiesnikow o kilka lat, podobnie z rozumieniem czytanego tekstu. W momencie, gdy wyszlo, ze mlody jest na granicy dysleksji (za duzo cwiczylismy i ciut za dobrze na testach wypadl, na samej granicy, gdzie ani dysleksji potwierdzic, ani wykluczyc z pewnoscia nie moga). Ma za to dysortografie, na dodatek poprzestawiala mu sie lateralizacja i zawsze piszace prawa reka dziecko okazalo sie leworeczne. Pisania nie znosi, unika jak ognia, szkola niestety sprawe olala i teraz jest juz w sumie za pozno na nadrobienie zaleglosci sprzed 2 lat uncertain To znaczy daloby sie, ale koszt wydaje mi sie zbyt wysoki. Dlatego mlody robi kurs bezwzrokowego pisania na klawiaturze i w koncu ma frajde z pisania, pisze maile do kolegow i w kocnu zaczyna zapisywac swoje mini opowiadania. Pisanie reczne odpuscilam. Podpisac sie potrafi, krotka notatke zrobic potrafi, ale do tej pory zdarza mu sie zapominac ksztalt niektorych liter, odwraca je i znieksztalca. szkola na szczescie idzie nam na reke i mlody bedzie korzystac w szkole z laptopa. Juz teraz syn oddycha z ulga, bo 2 ostatnie klasy podstawowki to coraz wiecej pisania, a on po 2-3 zdaniach ma tak "zwiedla" reke, ze nie daje rady utrzymac olowka. w klawiature stuka z zacieciem, choc cwiczenia z kursu ma straaaasznie nudne smile Nie obchodzi mnie co szkola sobie za normy ustala, mam wyjatkowe dziecko i na sile usredniac go nie bede. Nie potrafi szybko czytac, to czyta wolno, ale czyta duzo i chetnie. Pisac nie daje rady? No to nie, znalezlizmy dobra alternatywe i dziecko od razu mniej nienawidzi pisania. Najsmieszniejsze, ze fizjoterapeuci nadziwic sie nie moga, ze z pisaniem ma taki problem, bo mikroskopijne labirynty rozwiazuje w zabojczym tempie i zawsze sie miedzy liniami zmiesci, niezaleznie od tego czym rysuje i ktora reka wink
    • cyggnus Re: zabiłam w dziecku ciekawość czytania 23.06.14, 21:04
      Komiksy, książki typu "Dziennik cwaniaczka" itd. Coś, co jest smieszne i pozwala zapomniec o tym, że to książka. Wakacje to, moim zdaniem, dobra pora na odzyskanie chęci czytania. I nie ma się co na początek martwić, ze mało ambitne czy specjalnie wartościowe czy mądre.
    • asia_i_p Re: zabiłam w dziecku ciekawość czytania 23.06.14, 21:32
      Wykorzystaj niemowlaka - masz na składzie, prawda? wink
      Moja córka w dzień po przyjściu ze szpitala leżała koło brata i czytała mu "Kometę nad Doliną Muminków", frajdę miała z tego niesamowitą.

      Wybierz coś prostego, powiedz synowi, że niemowlak pamięta jego głos i będzie się uspokajał i poproś, żeby niemowlakowi poczytał. Bądź podstępna i daj coś takiego, co ma szansę syna wciągnąć - u na "Biuro detektywistyczne Lassego i Mai" działało bez pudła.
    • budzik11 Re: zabiłam w dziecku ciekawość czytania 23.06.14, 21:37
      E tam, zaraz zabiłaś. Po prostu znudziło go czytanie, jeśli było tylko w jego wykonaniu i z przymusu. Ale tak w ogóle, jak sama piszesz, pewnie lubi książki, mimo takiej manifestacji.
      Moja córka, 3-klasistka, też nie lubi czytać, chociaż ja czytam im codziennie, sama czytam bardzo dużo, w domu jest dużo książek, młodszy syn czyta samodzielnie więcej od niej. No nie lubi i tyle, mimo, że nigdy jej nie zmuszałam, więc nie jest to czytanie "zabite". Od ok 5rż jest zapisana do biblioteki, lubi tam chodzić, sama wypożycza książki, które ją interesują, przegląda w domu, przeczyta ze 2-3 pierwsze strony, po czym już więcej nie sięga, oddaje. Ja po prostu liczę, że pewnego pięknego dnia córka jednak się przekona i jakąś książkę przeczyta i ją czytanie wciągnie. Póki co, nie ma co zmuszać, zwłaszcza do głośnego czytania, które jest męczące nawet dla dorosłego. I cały czas twierdzę, że uczy złych nawyków.
    • kozauwoza Re: zabiłam w dziecku ciekawość czytania 23.06.14, 23:46
      Chyba trzeba odczekać....kurcze jak to dobrze, że trafiliśmy z córką na dosc nowoczesną nauczycielke edukacji wczesnoszkolnej. Owszem zalecała codzienne czytanie ale ciche. Zachęcałą rodziców do czytania dzieciom lektur smile Na lekcjach tez miała takie metody że czytala dzieciom a one musiały śledzic tekst /np. podkreslając coś tam/. W zasadzie na lekcjach nie czytały na głos poza kilkoma obowiązkowymi sprawdzianami diagnozujacymi /które musiała podobno zrobić/
      • kanga_roo Re: zabiłam w dziecku ciekawość czytania 24.06.14, 07:57
        no się nie dziwię, że nie chce czytać po takiej nauce, do tego przychylam się do poglądu, że zmuszanie do głośnego czytania wyrabia złe nawyki (nawet po cichu, w głowie, mówisz czytane wyrazy, przez co nie możesz czytać naprawdę szybko).
        czytaj dziecku. mój ośmiolatek czyta biegle (ostatnio oglądał z nami angielski film i bez problemu czytał napisy), a lubi, kiedy mu czytam, więc dlaczego nie.
        aktualnie czytamy "Tomka w krainie kangurów".
    • jotde3 Re: zabiłam w dziecku ciekawość czytania 24.06.14, 08:42
      stacie_o napisała:
      > i taki dziennik czytaniado wypełnienia, każdego dnia po 20 minut czytania na gł
      > os.

      20 minut tak go zmaltretowało ? niezłą scene zrobił wink hehehehe
      z czytaniem jak i z innymi rzeczmi . trzeba ćwiczyć w nadzieji że to coś da , ale jak nie daje to nie znaczy że trzeba przestać bo może być gorzej , wtedy trzeba zmniejszyć przeznaczony na to czas , może zrób przerwe ale zapowiedz że potem bedzie to np. 10 minut . i to by była rada jak by był w przedszkolu ale skoro jest w szkole to i tak musi czytać lektury itd . w tej sytuacji dodawanie tych 10 minut już może zupełnie niewiele dać więc może 5 minut a może jedną strone ty a drugą on ? tak już tylko dla podkreślenia istotności tej umiejętności ?
      • morekac Re: zabiłam w dziecku ciekawość czytania 24.06.14, 10:08
        Trzeba ćwiczyć, ale tak, żeby nie osiągać skutków odwrotnych do zamierzonych... Bo na razie po kilku miesiącach takiego treningu delikwent nie zanotowano znaczącej poprawy w biegłości czytania, ale dziecko znienawidziło słowo pisane...
    • morekac Re: zabiłam w dziecku ciekawość czytania 24.06.14, 09:30
      Ćwiczenie ćwiczeniem - rozumiem, że nauczycielka miała tam jakieś wymagania - ale nawet dyslektykom zaleca się krótsze porcje czytania w celach ćwiczebnych. Przymusowe 20 minut czytania codziennie na głos obrzydziłoby czytanie każdemu.
      Zupełnie też nie rozumiem, dlaczego zrezygnowałaś z czytania starszemu dziecku? W ten sposób zamknęłaś przed nim świat często bardzo fajnej literatury dziecięcej (której sobie nie przeczyta, bo ma z tym problem), dając mu w zamian jakieś ohydne czytanki. Nic dziwnego, że nienawidzi tego.
      Wróciłabym do czytania dziecku tak normalnie, dla przyjemności. Z zakazem nakłaniania go do czytania książek przez wakacje.
      • kanga_roo Re: zabiłam w dziecku ciekawość czytania 24.06.14, 09:47
        o właśnie, morekac dobrze mówi. pytanie co dziecko musiało czytać codziennie (gazety, książki łatwe, książki trudne, czytanki).
        zauważyłam, czytając dzieciom, że sporo książek jest zwyczajnie nudnych, a sporo tych ciekawych zawiera zbyt dużo słów jak na możliwości dziecka - np taka Chmielewska, seria o Janeczce i Pawełku, bardzo fajna wg mnie, była dla mnie w dzieciństwie trudna do strawienia - a teraz to samo ma mój ośmiolatek. jest w gruncie rzeczy okropnie przegadana, szczególnie w porównaniu z literaturą stricte dziecięcą (Astrid Lindgren, Lind Asa, J.T Wieslander, Maria Kownacka, Jan Grabowski, Francesca Simon, Ian Whybrow, bracia Grimm itd). podobnie rzecz się ma ze Szklarskim: słowa, słowa, słowa. tu sprawdza się czytanie łączone: trochę dzieciak, trochę rodzic, kiedy ma czas
    • morekac Re: zabiłam w dziecku ciekawość czytania 24.06.14, 09:39
      I jeszcze jedno - mojej dyslektyczce czytałam gdzieś do połowy klasy V - również lektury szkolne i sporo literatury dziecięcej, bo ze względu na 'niebiegłość' czytania nie była w stanie zmęczyć grubszych pozycji.Zasadniczo nie ćwiczyła czytania na głos, czytała sobie po cichu - kilka minut dziennie (ale nie 20!). Rezultat jest taki, że jednak lubi czytać i czyta.
    • mamma_2012 Re: zabiłam w dziecku ciekawość czytania 24.06.14, 09:45
      Dużo tu porad, ale w sumie zabrakło informacji czy syn czyta słabo tylko na głos czy wogole słabo czyta.
      To są dwie, rożne sytuacje, i rozwiązania są inne.
      • morekac Re: zabiłam w dziecku ciekawość czytania 24.06.14, 09:59
        Na razie wcale nie czyta, bo mu obrzydło. Biegłość czy braki w różnych kategoriach czytelniczych nie mają tej sytuacji większego znaczenia.
        • stacie_o Re: zabiłam w dziecku ciekawość czytania 24.06.14, 10:49
          czy ja wiem jak czyta
          przekręca końcówki i przekręca wyrazy, ale bez wpływu na zrozumienie fabuły
          typu zamiast wstążeczka przeczyta wstążka
          albo kwestia końcowek typu hmmm gotował dla niego jest gotowały, bo na końcu jest łyyyy
          w efekcie jest Jarek gotowały.
          Miał czytać lektury do klasy 1, anaruka chłopca z grenlandii, jak wojtuś został strażakiem, kopciuszka, pawła i gawła.
          Odpuściłam czytanie... bo szczerze po całym dniu z mega wymagającym niemowlakiem, który śpi góra godzinę w ciągu dnia padam na pysk. aha, tata dziecku nie poczyta na głos, bo jest dyslektykiem, też w młodości zmuszanym do pewnych ćwiczeń i oprócz tego, że czytać nie cierpi, to czyta na głos gorzej niż syn.
          Nie chciałabym tego błędu popełnić z synem...
          • stacie_o Re: zabiłam w dziecku ciekawość czytania 24.06.14, 10:51
            i jak czyta na głos
            to z taką dziwnym akcentem.
            Nie umiem tego opisać, ale dziwnie akcentuje wyrazy i brzmi to nienaturalnie. Np w zdaniu
            Poszedłem do domu i wziąłem plecak. akcent kladzie na pogrubione sylaby.
            • budzik11 Re: zabiłam w dziecku ciekawość czytania 24.06.14, 11:04
              Twój syn ma objawy dysleksji (powolne czytanie, przekręcanie końcówek, zjadanie liter itd.). Zmuszanie go więc do czytania, zwłaszcza na głos, nic nie da. Sama zresztą piszesz, że jego ojciec mu nie czyta BO ma dysleksję. A syn czytać musiał...
              • stacie_o Re: zabiłam w dziecku ciekawość czytania 24.06.14, 12:27
                widzisz, popełniłam błąd. Zawierzyłam, że skoro pani tak mówi, to pani się zna. To ona w końcu studiowała pedagogikę i jakieś tam doświadczenie ma. Oj, jaka byłam naiwna.
                Na to, że syn myli literki p i b, d i b, przekręca wyrazy, pomija końcówki pani powiedziała, że to jest objaw jego lenistwa i gapiostwa i tylko regularne ćwiczenia mogą coś dać. I żeby nie szukać na siłę objawów dys, bo to dys rodzice szukają na siłę, zamiast z dzieckiem poćwiczyć.
                To ćwiczyliśmy, z jakim skutkiem widać.
                Co do ojca, to przecież nie zmuszę czterdziesto kilkulatka do czytania na głos uncertain
                • budzik11 Re: zabiłam w dziecku ciekawość czytania 24.06.14, 14:52
                  stacie_o napisała:

                  > widzisz, popełniłam błąd. Zawierzyłam, że skoro pani tak mówi, to pani się zna.
                  > To ona w końcu studiowała pedagogikę i jakieś tam doświadczenie ma.

                  taaaa.... Nawet nie chce mi się pisać o fachowości niektórych nauczycielek...

                  > Na to, że syn myli literki p i b, d i b, przekręca wyrazy, pomija końcówki pani
                  > powiedziała, że to jest objaw jego lenistwa i gapiostwa

                  To są typowe objawy dysleksji. A ile syn ma lat, do której klasy chodzi? Zamiast zgadywać, zwróć się do lokalnej poradni pedagogiczno-psychologicznej i go zdiagnozuj (2 lub 3 spotkania zależnie od tempa pracy dziecka, testy psychologiczne i pedagogiczne). Do 3 klasy dostaniesz opinię o zagrożeniu dysleksją, i zalecenia do pracy (swoją drogą moja córka w zaleceniach "zachęcanie do czytania książek poprzez proponowanie lektur o interesującej ją treści, utrzymywanie zwyczaju czytania książek dziecku przez rodziców, warto również z dzieckiem porozmawiać o przeczytanym tekście" - nic tu nie ma o zmuszaniu dziecka do głośnego czytania codziennie przez 20 minut), jeśli dziecko jest starsze - orzeczenie o dysleksji. Badanie jest bezpłatne, tylko terminy czasem zniechęccają, ale my czekaliśmy tylko 1,5 m-ca.
                  > To ćwiczyliśmy, z jakim skutkiem widać.
                  > Co do ojca, to przecież nie zmuszę czterdziesto kilkulatka do czytania na głos
                  > uncertain
                • budzik11 Re: zabiłam w dziecku ciekawość czytania 24.06.14, 18:21
                  stacie_o napisała:

                  > Co do ojca, to przecież nie zmuszę czterdziesto kilkulatka do czytania na głos
                  > uncertain

                  No tak, ale chodziło mi o to, że męża zmuszać nie chcesz, bo jest dyslektykiem, a syna zmuszasz, choć najprawdopodobniej też dyslektykiem jest.
                • morekac Re: zabiłam w dziecku ciekawość czytania 25.06.14, 21:31
                  Na to, że syn myli literki p i b, d i b, przekręca wyrazy, pomija końcówki pani powiedziała, że to jest objaw jego lenistwa i gapiostwa i tylko regularne ćwiczenia mogą coś dać. I żeby nie szukać na siłę objawów dys, bo to dys rodzice szukają na siłę, zamiast z dzieckiem poćwiczyć.

                  To są klasyczne objawy dysleksji, czytanie 20 minut dziennie na głos na to nie pomoże. Niedyslektyczne dziecko ćwiczące po 20 minut dziennie - odnotowałoby zapewne znaczną poprawę - najdalej po 1-2 miesiącach pani powinna włączyć się jakaś lampka alarmowa.
                  U twojego dziecka - jako potomka dyslektyka - jest większe prawdopodbieństwo wystąpienia dysleksji niż przeciętne. Już nie mówiąc o tym, że dyslektyków jest z natury ok 10% - czyli w statystycznej klasie jest 2-3 dzieci, które jednak mają dysleksję, a nie są leniwe. Przebadaj go w poradni dla dyslektyków.
                • morekac Re: zabiłam w dziecku ciekawość czytania 25.06.14, 23:31
                  Co do ojca, to przecież nie zmuszę czterdziesto kilkulatka do czytania na głos uncertain

                  Zakupić/pozyczyć audiobooka i niech razem chłopaki słuchają...
          • morekac Re: zabiłam w dziecku ciekawość czytania 25.06.14, 21:38
            Miał czytać lektury do klasy 1, anaruka chłopca z grenlandii, jak wojtuś został strażakiem, kopciuszka, pawła i gawła.
            Aaa.... Biegle czytające dziecko znienawidziłoby literaturę, gdyby miało czytać wyłącznie lektury szkolne.
    • kastrator33 Re: zabiłam w dziecku ciekawość czytania 24.06.14, 11:17
      Nic dziwnego, że dziecko się zniechęciło. Ale z drugiej strony co zrobić, kiedy słabo czyta.
      • learning-to-fly Re: zabiłam w dziecku ciekawość czytania 24.06.14, 18:04
        kastrator33 napisał(a):

        > Nic dziwnego, że dziecko się zniechęciło. Ale z drugiej strony co zrobić, kiedy
        > słabo czyta.
        Do dziś na głos czytam słabo, w wieku szkolnym bardzo słabo. intonacja to dla mnie czarna magia wink "normalnie" czytałam i czytam dużo, szybko i z przyjemnością. Akurat czytanie na głos nie jest umiejętnością, bez której ani rusz. Pomijając już fakt, że lektury we wczesnych klasach podstawówki są "wciągające inaczej"
    • rolly_mo Re: zabiłam w dziecku ciekawość czytania 24.06.14, 11:53
      No nie powiem wzorowo udało ci się dziecko zniechęcić. Podrzucaj ciekawe komiksy, tyle możesz zrobić.
      • verdana Re: zabiłam w dziecku ciekawość czytania 24.06.14, 14:33
        Po wakacjach idź z dzieckiem do poradni dysleksji, o ile taką masz gdzieś w pobliżu. Radzę poradnie dysleksji, nie zwykłą poradnię, bo te ostatnie nie zawsze umieją pomóc - nie chodzi Ci przecież tylko o zaświadczenie, ale o to, by pokazano, jak ćwiczyć z dzieckiem. Na pewno nie każąc mu czytać 20 minut na głos. Mylenie p i b itd to jeden z najbardziej klasycznych objawów dysleksji, w dodatku jest to dolegliwość dziedziczna.
        Nie napiszę , co myślę o pani nauczycielce, bo a. i tak słowa zostaną wykropkowane, b. pójdę siedzieć za groźby karalne.
        • budzik11 Re: zabiłam w dziecku ciekawość czytania 24.06.14, 14:54
          Ew. pójść do szkolnego pedagoga, do którego i tak trafia opinia/orzeczenie z poradni. Po 1. pedagog powie, jak z dzieckiem ćwiczyć, po 2. dziecko z opinią/orzeczeniem ma prawo do zajęć wyrównawczych w szkole.
    • stacie_o Wieści z frontu 27.06.14, 14:13
      smile
      z dobrych, zakupiliśmy cwaniaczka, został połknięty przez jeden wieczór. Syn czytał w myślach, prosi o więcej.
      sad
      ze złych. Rozmawiałam z panią, pani westchnęła, że mogła się tego spodziewać, że będę próbowała niesubordynacje, lenistwo, gapiostwo syna przykryć jakimś dys. Ona mi kartki do pedagoga nie da, ponieważ nie widzi u syna objawów zaburzeń poza olewaniem nauki, a właściwy stosunek do nauki mam wyrobić synowi w domu poprzez regularne czytanie i pisanie.
      • pi.xyz Re: Wieści z frontu 27.06.14, 14:52
        Nie potrzebujesz żadnego pisma od pani. Dziecko jest badane w PPP na wniosek rodzica. Idź tam jak najszybciej bo często termin oczekiwania na badanie to kilka tygodni.
        • morekac Re: Wieści z frontu 27.06.14, 18:30
          Otóż to. Pisemko ze szkoły jest potrzebne na etapie gimnazjum i szkół ponadgimnazjalnych , nie zaś na etapie podstawówki. Pani się pomyliły przepisy.
      • budzik11 Re: Wieści z frontu 27.06.14, 16:03
        stacie_o napisała:

        > Ona mi kartki do pedagoga nie da,

        Łaski nie robi. Do PPP potrzebna jest opinia wychowawcy, ale formalnie wygląda to tak, że pisze się podanie do dyrektora szkoły i ten wydaje nauczycielce polecenia napisania takiej opinii i przekazania tobie. Może sobie w niej napisać, co chce (może nawet napisać, że syn jest śmierdzącym leniem i nieukiem, nie ważne), idziesz z tym do PPP, oraz z zeszytami, sprawdzianami, dyktandami dziecka i to wszystko pokazujesz, dziecko jest badane przez psychologa i pedagoga i na tej podstawie dostajesz opinię. Wiem, bo przeszłam to na początku tego roku szkolnego. Wychowawczyni mojej córki też nie widziała problemu, uważała, że robi (córka) błędy, ale wszystkie dzieci robią, "już ona ich nauczy". nie zniechęciło mnie to jednak.
        • verdana Re: Wieści z frontu 27.06.14, 16:10
          Pani jest tak gupia, ze ja bym starała sie przenieść dziecko. Podobna pani zniszczyła karierę szkolną mojemu synowi.
          • morekac Re: Wieści z frontu 27.06.14, 18:43
            Też bym się zastanowiła nad tym. Tak jak są leniwi i roztrzepani uczniowie, tak są też durni nauczyciele i ona chyba do nich należy.
            Nauczycielka mojej starszej córki nie widziała większego problemu w jej koszmarnych błędach w II klasie, ale przynajmniej nie twierdziła, że dziecko głupie i leniwe, tylko że dzieci w tym wieku tak mają i większości przechodzi, może więc wystarczy poczekać. Dziecku nie przeszło, do poradni trafiłyśmy kilka miesięcy później. Przynajmniej dziecka mi nie zestresowała (do tej pory jest mile wspominana smile )
            Córka nauczyła się czytać w miarę płynnie i szybko dopiero w połowie V klasy sp - przy czym zajęcia na terapii dysleksji nie polegały na głośnym czytaniu, tylko na czytaniu cichym, mierzeniu tempa i sprawdzaniu zrozumieniu tekstu. Do tej pory zresztą córka nie jest w stanie zapamiętać nic z lektury czytanej przez nią głośno (nie mówiąc o tym, że wychodzi jej to tak sobie) - a w sumie czyta sporo.
            • jola_ep Re: Wieści z frontu 27.06.14, 20:05
              W przypadku mojej córki pani również twierdziła, że na etapie klas I-III jeszcze za wcześnie, aby diagnozować dysleksję. Ale nie tylko nie twierdziła, że jest głupa i leniwa, ale nie zrobiła błędów, utrudniających jej naukę (np. nie było mowy o czytaniu na głos). Dodatkowo jej oceny był wspierające.

              Dlatego też zastanawiam się, na ile problemów dodają niedouczeniu nauczyciele... Moja mama była nauczycielką, głównie matematyki, ale z racji pracy w wiejskiej szkole klasy początkowe też uczyła. Ze zdumieniem odkryłam, że moja mama uczyła wnuczkę metodami dziwnie podobnymi do tych, jakie podpowiedziała mi koleżanka zajmująca się m.in. pracą z dziećmi z dysleksją. Nie wiem, czy moja rodzicielka była tak genialna, czy też uczyła w starym, dobrym stylu... (a teraz nowocześniej, co nie zawsze oznacza lepiej)
      • jola_ep Re: Wieści z frontu 27.06.14, 20:16
        Jeśli lubicie czytać rodzinnie, to proponuję wspólne czytanie (ważne) ciekawych książek. Mogą być też dla najmłodszego członka rodzinny. Pokazujesz palcem czytany tekst, Ty czytasz wszystkie trudne słowa, syn proste, np. dwusylabowe: spółgłoska-samogłoska-spółgłoska-samogłoska. Oprócz sylab tego typu, w miarę proste są też spółgłoska-samogłoska-spółgłoska. Oczywiście wyrazy typu "na", "pod", "za", "za" itp. są jak najbardziej wskazane smile Chodzi o to, aby czytanie przyszło z łatwością, a jednocześnie razem i miło spędzacie czas przy ciekawej lekturze. Niech to będzie słowo na zdanie lub rzadziej - nie ważne. Moja córa bardzo lubiła takie czytanie, także młodszemu bratu (tu dochodziła duma "ja potrafię").

        W szkole może z czystym sumieniem wtedy mówić, że ćwiczy czytanie na głos. Co nie zmienia faktu, że do poradni iść warto, a pani jest wyjątkowo ... niesympatycznie niedouczona.
        • morekac Re: Wieści z frontu 28.06.14, 11:21
          Na razie przez wakacje dałabym dziecku z tym spokój. Czytać jemu - jak najbardziej.
    • mondovi Re: zabiłam w dziecku ciekawość czytania 28.06.14, 17:03
      Czytać mu dalej. Biegłości nabierze, a ciekawość zostanie. Pozwolić czytać to, co, dziecko lubi. Bzdetne komiksy angry birds czy też inne star wars - jeśli się interesuje - zachęcą.
    • rolly_mo stacie_o 30.06.14, 09:41
      Ile syn ma lat? W której jest klasie?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka