bogusia1231
15.11.14, 09:26
Od dłuższego czasu się zastanawiam.
Moi chłopcy dostają tygodniówki w wysokość takiej ile mają lat, czyli miesięcznie u starszego wychodzi 44 zł, młodszego 32zł. Starszemu kupuję gazetkę Junior, młodszy nie jest zainteresowany Kumplem więc nie kupuję. Starszy do tej pory głównie zbierał, w zeszłym roku razem z pieniędzmi z urodzin itp. kupił porządny telefon, poza tym dokłada się do prezentów urodzinowych dla kolegów, miał swoją kasę na kieszonkowe na obozie, pamiątki z wycieczek itp.
Teraz zaczęło mu się więcej wyjść klasowych/ szkolnych, gdzie idą np. na kręgle, a potem do MacDonalda - i tu zastanawiam jak to rozwiązać, ostatnio za kręgle ja zapłaciłam, a za MacDonalda on.... Za zdjęcie klasowe też zapłaciłam....
Młodszy większość kasy wydaje na karty z piłkarzami i dzisiaj mamy problem bo trzeba kupić prezent dla kolegi, a on nie ma z czego dołożyć..... We wrześniu kupił sobie jeszcze buty na piłkę.
I wracając do płacenia za zagubione rzeczy, tak jak w innym wątku pisałam, w ubiegłym roku starszy dopłacił do "zgubionych" długopisów, a młodszy miał zapłacić za zagubione ubrania (kasę zwróciłam jak znalazł) i nie uważam, że to jest złe, bo to nie jest tak, że jak ja coś zgubię to kosztuje mnie to mały procent moich pieniędzy, a jak dziecko - musi zapłacić w porównaniu do jego przychodów górę kasy, bo dziecko ma kasę przede wszystkim na przyjemność, a ja większość "swoich" pieniędzy wydaję na tzw. "życie" i jak zgubiłam drogie skórzane rękawiczki to od razu ich nie odkupiłam...