ewik35
20.03.15, 10:41
Może panikuję, ale zauważam pewne subtelne przejawy tego, że moja 12 letnia córa zaczyna jakby się mnie wstydzić..... Chodzi do szkoły prywatnej, i pewnie tu pół psa jest pogrzebane. A drugie pół..to moja mało stanowcza postawa w stosunku do niej. Nie należę do elity, nie "ubieram się" w markowe ubrania, auta, gadżety, nie jeżdżę po całym świecie, nie latam do siłowni żeby rzeźbić sylwetkę..i budować kondycję... Ot, zarabiam sobie raczej nieźle (ale sama utrzymuję 3 osobową rodzinę), ale, w porównaniu do jej szkolnego otoczenia, żyję skromnie (stare - sprawne auto, średniej wielkości niekoniecznie designerski dom, raz lub 2 razy do roku wyjazd za granicę). Celowo żyję trochę poniżej tego na to co mnie stać, ale wolę odkładać, niż bać się straty pracy.. Nie bawi mnie kupowanie markowych rzeczy etc. Wręcz przeciwnie, mierzi mnie. Szkoda mi na to pieniędzy. I tak zastanawiam się, jak tu zacząć z moją córką rozmawiać.... i jak ją odpowiednio ustawić, bo widzę, że zaczyna budować system wartości na "Blichcie", a nie na tym, co ważne: szacunek, prawda, autentyczność, radość życia, dążenia, przyjaźń. Póki była małym dzieckiem, miałyśmy mnóstwo radości i dobry kontakt, dalej tak jest, ale zauważam (ona tego nie daje wprost do zrozumienia)...., że odstaję od jej standardów. Co robić ? Jak robić ? Jakie macie doświadczenia ? Wszystkie rady mile widziane. Do gimnazjum - postanowiłam, pójdzie już państwowo......