Dodaj do ulubionych

Elżbieta Manthey na forum

23.04.15, 12:09
Małe dzieci - mały kłopot, a im starsze, tym więcej od nas wymagają. Dlatego przedstawiamy Wam Elżbietę Manthey, mamę i dziennikarkę, która zajmuje się tematyką starszych dzieci. Ela chętnie doradzi, podpowie i pomoże w miarę swoich możliwości. Pytajcie ją zwłaszcza o to, jak radzić sobie z lekcjami i zagospodarowaniem czasu starszego dziecka. Elżbieta ma mnóstwo ciekawych pomysłów, inspiracji, chętnie się tym również podzieli. Każdy rodzic jest najlepszym znawcą, ekspertem swojego dziecka, ale każdy ekspert czasem szuka wskazówek z zaufanego źródła. Przyjmijcie Elę ciepło.
Pozdrawiamy, zespół forum.gazeta.pl
Obserwuj wątek
    • Re: Elżbieta Manthey na forum 23.04.15, 17:44
      Dziękuję za wprowadzenie i przedstawienie. Od dziś - jestem, czuwam, służę swoją wiedzą. Choć mówią, że dobrymi radami piekło jest wybrukowane, ale z doświadczenia wiem, że czasami warto przegadać problem, żeby spojrzeć na niego inaczej, "wyjść z pudełka".
      • mama_kotula Re: Elżbieta Manthey na forum 23.04.15, 18:33
        Dzień dobry. Witamy w piekieł.., znaczy, na tym uroczym forum wink.
        • azja-od-kuchni Re: Elżbieta Manthey na forum 23.04.15, 20:36
          Ja też witam smile Co prawda nie już nie z Azji tylko z Ameryki, ale też daleko .
      • camel_3d Re: Elżbieta Manthey na forum 23.04.15, 22:11
        like smile
      • srubokretka Re: Elżbieta Manthey na forum 24.04.15, 06:03
        Witam smile
        To moze ja wyskocze pierwasza z pytaniem. Mam 7letnie dziecko, ktore za kilka dni bedzie miec sprawdzian z dodawania i odejmowania w pamieci ( np 34 - 7, 86 - 9 ...taka zasada. Moze tez dwucyfrowe? Zapomnialam zapytac). Pech chcial, ze nie bede w stanie jej pomoc przepytywaniem przez najblizsze dni . Czy jest jakis sposob zeby mogla to sama pocwiczyc? Trik jest taki, ze jej sie nie chce smile
        LIczenie pod kreska opanowane do perfekcji, ale z wiadomych przyczyn nie mozna tej metody uzywac na sprawdzianie. Rada, zeby sobie kartke i dzialania wyobrazala narazie nie dziala.
        • mikams75 Re: Elżbieta Manthey na forum 24.04.15, 11:33
          przygotowac male kartoniki z dzialaniem z jednej strony a wynik z drugiej strony - dziecko patrzy na dzialanie, mowi wynik i odwraca zeby sprawdzic odpowiedz. Tylko samodyscyplina potrzebna zeby nie podgldac za szybko.
          • mama-ola Re: Elżbieta Manthey na forum 24.04.15, 11:45
            Dobrym pomysłem jest też mówienie o pieniądzach i słodyczach wink Na przykład:
            - Masz 34 złote, za lizaka płacisz 7 zł, ile ci zostanie?
            - Masz 52 złote, czekolada kosztuje 4 zł, ile ci zostanie?
            • srubokretka Re: Elżbieta Manthey na forum 24.04.15, 13:32
              Wlasnie problem taki, ze nie ma kto mowic przez najblizsze dni. Kartoniki odpadaja, bo to ma byc liczenie w pamieci ze sluchu ( pani dyktowac bedzie). Z kartonikami by nie bylo problemu.
              • mama-ola Re: Elżbieta Manthey na forum 24.04.15, 16:09
                To jak ma ćwiczyć słuchanie przykładów, gdy nikt nie może do niej mówić? smile
                • mama_kotula Re: Elżbieta Manthey na forum 24.04.15, 17:54
                  Nagraj działania i niech słucha z nagrań, na kartce spisz wyniki - potem może porównać swoje odpowiedzi z prawidłowymi.
        • Re: Elżbieta Manthey na forum 24.04.15, 23:57
          Przede wszystkim nie pojmuję, po co wymaga się od dzieci NAUCZENIA SIĘ liczenia w pamięci? Taką umiejętność opanowuje się stopniowo po prostu licząc, obcując z matematyką. Taki rodzaj wprawy umysłowej zdobywanej w praktyce. Przecież w matematyce nie chodzi o to, żeby wszyscy tak samo wykonywali obliczenia, tylko żeby każdy umiał sobie z liczeniem poradzić. Jedni liczą w pamięci, drudzy w słupkach a inni na palcach. Co to za pani nauczycielka, która zmusza siedmiolatki do liczenia ze słuchu?!
          To tyle wyrazem oburzenia i podniesionego ciśnienia. Nauczycielki tu nie zreformujemy, więc do rzeczy:
          Dzieciaki uczą się i zapamiętują trwale tylko to, co je ciekawi, albo czego sens widzą. To nie krnąbrność ani lenistwo, tylko taki jest mechanizm pracy mózgu podczas nauki. Trudno dziecku znaleźć motywację do powtarzania odejmowania bez praktycznego lub zabawowego kontekstu. Do nauki matematyki dobrze nadają się gry planszowe - nie tylko te z założenia edukacyjne. Ale rozumiem, że problem jest w tym, że dziecię musi przygotować się do sprawdzianu samodzielnie. Możecie wykorzystać aplikacje na smartfona, albo matematyczne gry online.
          Możesz też porozmawiać z dzieckiem o tym, że będzie sprawdzian, wytłumaczyć, jakie będą konsekwencje dobrego (choć nudnego) przygotowania (dobra ocena? zadowolenie nauczycielki? święty spokój?) oraz co się stanie, jeśli dziecię się nie przygotuje (może nic się nie stanie?). A potem zaufać swojemu dziecku i pozwolić mu samodzielnie podjąć decyzję, czy chce to odejmowanie ćwiczyć. Jeśli zdecyduje, że nie chce, to trzeba pozwolić dziecku ponieść konsekwencje. Tylko uwaga! - konsekwencje to nie kara! Konsekwencją może być zła ocena, albo konieczność powtarzania sprawdzianu, a nie to, że nie zabierzesz dziecka na lody.
          A pani nauczycielce możesz pokazać artykuł o tym, że mózg zawsze liczy na palcach: www.juniorowo.pl/liczenie-na-palcach-zaden-wstyd-dowodza-naukowcy/
          Powodzenia!
          • morekac Re: Elżbieta Manthey na forum 25.04.15, 07:51
            Coż, też uważam tę umiejętność za niekonieczną i myślę, że spokojnie można aż tak się nie przejmować stopniami za to. Do tej pory nie umiem, muszę sobie zapisać, w osłupienie wprawia mnie rodzona gimnazjalistka, licząca biegle w pamięci. Nie potrafię tak, ale i tak byłam od niej lepsza z matematyki, gdy byłam w tym wieku, co ona teraz.
            • verdana Re: Elżbieta Manthey na forum 25.04.15, 15:07
              Porozmawiałabym tez od serca z Panią o zadawaniu rzeczy, których nie da sie zrobić bez współudziału rodziców, a potem ocenianiu po paru dniach na sprawdzianie, ile pracy rodzice włożyli w nauczenie dziecka.
          • ola33333 Re: Elżbieta Manthey na forum 26.04.15, 08:43
            z moich obserwacji wynika, ze wiekszosc dzieci nie ma problemow z liczeniem w pamieci.
            Jak corka byla w pierwszej klasie to liczyli w pamieci do 20. Mam na mysli dodawanie i odejmowanie. Rodzice byli proszeni, zeby raz w tygodniu z dziecmi cwiczyc w klasie.
            Z 27 dzieci w klasie, z ktorymi cwiczylam problem mialo 3. Jeszcze kilko dzieci troche sie mylilo, ale wiekszosc bez problemu liczyla w pamieci.
            W drugiej klasie juz nie chodzilam do klasy cwiczyc z dziecmi, bo nie mialam czasu. Widze tylko jak corka sie uczy. Maja dodawanie i odejmowanie w zakresie do 100, oraz tabliczke mnozenia.
            Oczywiscie corka musi cwiczyc, ale generalnie nie ma problemu. Ja akurat uwazam, ze liczenie pamieciowe ma sens. Chocby po to, zeby sobie np. reszte przeliczyc w sklepie.
            Tabliczka mnozenia tez sie w zyciu codziennym przydaje.
            • fogito Re: Elżbieta Manthey na forum 26.04.15, 09:12
              Moj syn w systemie brytyjskim tez ma nauke obliczen na pamiec w departamencie mental math. W efekcie idzie mu lepeij w wieku 11 lat niz mnie po wielu latach nauki. W polskiej szkole nie cwiczylam tegomw ten sposob wcale. Wszystko zapisywalam na kartce. Nie wiem, czy z nawyku, czy byly takie wymagania. Nie pamietam juz nawet. U syna w szkole pytania 'czyta' komputer. Dziciaki maja okreslona liczbe sekund na odpowiedz.
            • Re: Elżbieta Manthey na forum 26.04.15, 20:25
              Umiejętność liczenia w pamięci rzeczywiście przydaje się w życiu w różnych sytuacjach. I właśnie na takich sytuacjach dzieci powinny się tego uczyć, wtedy mają uzasadnienie i przestaje to być wkuwanie, a zaczyna prawdziwe zdobywanie wiedzy i poznawanie świata. "Ćwiczyć" można w klasie bawiąc się całą klasą w sklep, pocztę, albo inne zabawy, w których dzieci odgrywają prawdziwe sytuacje. Nie kwestionuję potrzeby nauczenia się liczenia w pamięci. Jednak metodę wkuwania czy ćwiczeń pozbawionych kontekstu uważam za najmniej skuteczną. Dzieci uczą się skutecznie przez zabawę, aktywność.
              • fogito Re: Elżbieta Manthey na forum 26.04.15, 21:59
                To idealistyczne zalozenie, ze dzieci skutecznie ucza sie tylko przez zabawe wink ta nauka liczenia w locie jest popularna w szkolnictwie amerykanskim (u srubokretki) i brytyjskim (u mojego syna). Owszem w klasach poczatkowych jest nauka przez zabawe, ale im dalej w las tym wiecej oczekuje sie od dzieci. Czasami mam wrazenie, ze wiecej niz od doroslych.
                • verdana Re: Elżbieta Manthey na forum 26.04.15, 22:12
                  Akurat liczenia dzieci uczą sie nie przez zabawę, a bezwiednie. Wystarczy dać tygodniówkę, albo wysłać do sklepu po drobne zakupy.
                  Moje starsze dzieci liczyły mając 7-8 lat biegle w zakresie miliona, odejmowały i dodawały setki tysięcy - bo była inflacja. Młodszy uczył się tego w szkole, w drugiej chyba klasie, z trudem.
                  • mama_kotula Re: Elżbieta Manthey na forum 27.04.15, 01:42
                    Cytat
                    Akurat liczenia dzieci uczą sie nie przez zabawę, a bezwiednie. Wystarczy dać tygodniówkę, albo wysłać do sklepu po drobne zakupy.


                    Biegłości w liczeniu nabywa się po prostu w praktyce, kiedy się tego liczenia używa na co dzień. W zabawie czy w życiu, wszystko jedno. Jak moja 3,5-latka chce czekoladę, doskonale potrafi policzyć, że 4 kostki to więcej niż 3, a dla niej i dla siostry potrzeba 8 kostek. Nigdy jej specjalnie nie uczyłam ani mnożenia, ani dodawania, ani nawet liczenia.


                    --
                    • Re: Elżbieta Manthey na forum 27.04.15, 23:01
                      Oczywiście, że w praktyce najlepiej! smile Zabawa to też praktyka, tylko z dużą domieszką wyobraźni smile
              • mama_kotula Re: Elżbieta Manthey na forum 27.04.15, 01:37
                Cytat
                "Ćwiczyć" można w klasie bawiąc się całą klasą w sklep, pocztę, albo inne zabawy, w których dzieci odgrywają prawdziwe sytuacje.


                To wymagałoby zmiany mentalności nauczyciela (praktycznie niemożliwe) i rodziców (jak wyżej). Spora część rodziców będzie bardzo niezadowolona, że dzieci w szkole się BAWIĄ jak przedszkolaki, zamiast uczyć do testów, do trzecioteściku, do sprawdzianu kompetencji srencji czy jak się to tam zwie.

                Dygresyjnie: moje córka lat obecnie 10,5, z rewelacyjnymi wynikami po klasie trzeciej szkolnej, finalistka Kangura i czegoś tam jeszcze matematycznego, zaskoczyła mnie na początku roku szkolnego tym, że nie umie dodawać i odejmować w pamięci. Z tabliczką mnożenia też kulała dramatycznie. O ile radziła sobie rzeczy typu 4+9, o tyle 17+6 już zajmowało jej około MINUTY.
                Podczas nauki matematyki w tym roku w ogóle nie ćwiczyłyśmy arytmetyki (w sensie działań i przykładów), bo ekhem... silnie protestowała, więc stwierdziłam, że nie będę się z nią szarpać. Odpuściłam całkowicie matmę na jakiś czas, powierzyłam jej więc robienie niektórych posiłków z przepisów (z powielaniem/proporcjonalnym pomniejszaniem ilości składników) oraz robienie zakupów, gdzie musiała planować i szacować, czy starczy jej pieniędzy. Potem zaczęło się rodzinne granie w bitewniaki, kiedy trzeba było szybko zliczyć oczka np. z 14 kostek. No i tak, naturalnie, przez używanie dodawania, odejmowania, mnozenia, zaczęła to robić dużo szybciej i sprawniej. Tyle, że ona ma możliwość spokojnej nauki we własnym tempie i nie gonią nas sprawdziany i oceny (do których dzieci przywiązują, mimo wszystko, dużą wagę).

                Napisała pani wcześniej: "zaufać swojemu dziecku i pozwolić mu samodzielnie podjąć decyzję, czy chce to odejmowanie ćwiczyć. Jeśli zdecyduje, że nie chce, to trzeba pozwolić dziecku ponieść konsekwencje". Jak najbardziej, jestem za! Problem w tym, że w polskiej szkole, szczególnie w klasach 1-3, to nie dziecko poniesie konsekwencje, tylko w ca. 90% przypadków do RODZICA zostanie wystosowana karteczka "proszę ćwiczyć z dzieckiem liczenie w pamięci". I mozna wtedy się szarpać z nauczycielem uncertain.
                • Re: Elżbieta Manthey na forum 27.04.15, 23:08
                  Ta dygresja byłaby świetną wskazówką metodyczną dla nauczycieli. Są tacy, którzy chętnie by ją przyjęli. Mam jednak wrażenie, że nie stanowią przytłaczającej większości...
                  "Proszę ćwiczyć z dzieckiem liczenie w pamięci" - niestety wielu rodziców po prostu zastosuje się do tego polecenia. A powinniśmy z nim dyskutować - rzeczowo i konstruktywnie. Oczywiście wiem, że to idealizm, bo sama doświadczyłam braku możliwości dyskusji z nauczycielem, który okazał się żadnym partnerem do jakiejkolwiek dyskusji. Jednak duże zmiany zaczynają się często od małych, lecz upartych kroków idealistów smile
                  • mama_kotula Re: Elżbieta Manthey na forum 28.04.15, 15:35
                    Cytat
                    Oczywiście wiem, że to idealizm, bo sama doświadczyłam braku możliwości dyskusji z nauczycielem, który okazał się żadnym partnerem do jakiejkolwiek dyskusji. Jednak duże zmiany zaczynają się często od małych, lecz upartych kroków idealistów smile


                    A jakże, dyskutowałam. Przez 4 lata. Te małe kroki uprawiałam uparcie, sama, bo nikt z rodziców nie chciał się wychylać, wszyscy tylko marudzili, ale przyjmowali status quo.
                    Po czym stwierdziłam, że ta walka o zmiany dzieje się kosztem moich dzieci i moich nerwów i powiedziałam: stop, ze szkołą się żegnamy.
                    Żeby te małe kroki miały sens, potrzeba bardzo wielu idealistów. I jeszcze tego, aby w zawodzie nauczyciela nie było selekcji negatywnej. Cięzko będzie.
                    • Re: Elżbieta Manthey na forum 30.04.15, 08:33
                      Znam to doskonale. Jedna "baba dziwo", która czegoś chce. I się czepia. I chce rozmawiać o dzieciach! A nie o składce na Radę Rodziców. Tak to właśnie wygląda i tak było i u nas. To prawda, że jest to walka z wiatrakami, a właściwie z biernością rodziców. To prawda, że do zawodu nauczyciela dostaje się dużo takich panien, które nie bardzo mają na siebie pomysł, to sobie na pedagogikę poszły. Widzę to wszystko, a jednak nie wyobrażam sobie, żebym dołączyła do tej milczącej, biernej, potulnej większości rodzicielskiej. Więc po zmianie szkoły (w poprzedniej wytrzymałam pół roku, tu jesteśmy od 2,5) - znów jestem babą dziwo, która wciąż ma coś do powiedzenia. Wciąż spotykam się ze zdegustowanym milczeniem rodziców, ale już nie wszystkich. No i tu mam partnerów do rozmowy w nauczycielach i dyrekcji. I to są dobre rozmowy.
                      Założyłam juniorowo.pl, żeby siać tę "dziwność", choć trochę poruszyć rodziców i żeby było takie miejsce, gdzie "baby-dziwo" mogą się przekonać, że idealistów jest więcej smile
                      • mama_kotula Re: Elżbieta Manthey na forum 30.04.15, 14:08
                        Trzy szkoły za nami. W każdej tak samo brak dialogu. Niezależnie od tego czy szkoła prywatna, państwowa, mała, duża, wiejska, miejska.
                        Rodzice milczą, bo się boją, że jeśli zaczną się "czepiać", to nauczyciel to odbierze jako atak personalny (tak, odbierze, zawsze - jako atak, a nie jako próbę usprawnienia, współpracy). I zacznie się bronić, więc odegra sie na dzieciach (tak, odegra się, mniej lub bardziej świadomie).

                        Pani Elżbieto, już tu pisałam na forum, jak mi się udało na pół roku wywalczyć, aby dzieci dostawały prace domowe, które mogą zrobić same, albo z rodzicem, ale w rozsądnej proporcji pracy (czyli np. 80/20 dziecko/rodzic). A nie prace pt. znajdź informację o <zagadnienie X> zadawane z dnia na dzień, dzieciom sześcioletnim, które szkołę kończą o 15:30, i odrabianie tych prac sprowadza się do tego, że rodzic wpisuje w google <zagadnienie X> i naciska "drukuj" - bo nawet nie ma czasu pojechać np. do biblioteki. Pani była zszokowana, jak powiedziałam jej, ze nie zalezy mi na tym, aby dziecko dostało plusika czy szóstkę tanim kosztem (jak ja mu wyguglam), nie, mi zależy na tym, aby dziecko samo pozyskało te informacje i aby czynnie się angażowało. I się uczyło.

                        Przez pół roku działało. Po czym na ostatnim zebraniu (kiedy już było wiadomo, że moje dziecko od przyszłego roku nie będzie w tej klasie), pani powiedziała, że od września wrócimy do dawnego systemu prac domowych i RODZICE ODETCHNĘLI Z ULGĄ - że znowu będą mogli zarobić dziecku parę plusów z aktywności. Opad rąk i w ogóle wszystkiego.

                        Wszyscy "idealiści", których znam, mają już dzieci w szkoła pozasystemowych i w ED smile.
              • ola33333 Re: Elżbieta Manthey na forum 27.04.15, 08:28
                moje dziecko i wiele innych z klasy (mysle, ze wiekszosc) chetnie licza zadania z podrecznikow. I co, nalezy ich tego pozbawic, zeby uczyly sie liczyc tylko przez zabawe?
                • mama_kotula Re: Elżbieta Manthey na forum 27.04.15, 09:12
                  ola33333 napisała:
                  > moje dziecko i wiele innych z klasy (mysle, ze wiekszosc) chetnie licza zadania
                  > z podrecznikow. I co, nalezy ich tego pozbawic, zeby uczyly sie liczyc tylko p
                  > rzez zabawe?

                  Olu, myślę, że kluczowe jest dopasowanie metody do delikwenta.

                  Ja mam dwoje zupełnie różnych uczniów; syn uwielbia zadania z podręczników, córka na ich widok dostaje spazmów. Dlatego uczę każde z nich w inny sposób. Myslę, że szkoła powinna pokazywać różne możliwości nauki, a nie narzucać jedną obowiązująca ("nauka przez zabawę" kontra "nauka z podręcznika") - i każdy sobie wybierze coś dla siebie. No ale w praktyce to pewnie ciężkie do osiągnięcia.
        • fogito Re: Elżbieta Manthey na forum 26.04.15, 09:14
          Znajdz program w komputerze, ktory bedzie czytal pytania. Z pewnoscia jest cos takowego w mental math. Nie wiem, czy bedzie samo odejmowanie, ale powinno.
          • fogito Re: Elżbieta Manthey na forum 26.04.15, 09:15
            Hhhmmm to bylo do srubokretki,male polecialo na sam dol surprised
    • srubokretka Re: Elżbieta Manthey na forum 27.04.15, 02:10
      Dziekuje wszystkim za rady smile
      Oczywiscie wiem, ze dziecko uczy sie najskuteczniej przez zabawe. Ba! a ktory dorosly nie? wink Niestety zabawa komputerem u nas odpada , poniewaz to nie jest ostatecznosc i absurdem jest poswiecanie mojego czasu na przekopywanie netu ( pewnie ze 3h) by znalesc gre. Jakbym miala te 3 h na net, to wole je corce poswiecic. Moich dzieci do ekranow nie przyklejam z tak blahych powodow. Gry planszowe to super pomyl. Niestety nie mialam czasu na nie sad

      Wpadlam na pomysl, ktory poskutkowal rewelacyjnie. Cora ma kolezanke troche starsza, ktora lubi wygrywac. Corke odpowiednio wczesniej nastawilam, zeby sie nie przejmowala porazkami. Zadawaly sobie pytania nawzajem. Poszlo szybciej i zabawniej niz sie spodziewalam. Do tego podbudowalam, jakze modnie zaniedbywane ostatnio ,umiejetnosci spoleczne smile

      Zdziwenia dotyczacego umiejetnosci bieglego liczenia nie bede nawet komentowac .
      • mama_kotula Re: Elżbieta Manthey na forum 27.04.15, 07:36
        Cytat
        Wpadlam na pomysl, ktory poskutkowal rewelacyjnie. Cora ma kolezanke troche starsza, ktora lubi wygrywac. Corke odpowiednio wczesniej nastawilam, zeby sie nie przejmowala porazkami. Zadawaly sobie pytania nawzajem. Poszlo szybciej i zabawniej niz sie spodziewalam. Do tego podbudowalam, jakze modnie zaniedbywane ostatnio ,umiejetnosci spoleczne smile


        Znakomity pomysł! Fajnie, że udało się wam to tak zrealizować smile
      • morekac Re: Elżbieta Manthey na forum 27.04.15, 08:15
        > Zdziwenia dotyczacego umiejetnosci bieglego liczenia nie bede nawet komentowac

        Ale ja skomentuję, bo je wyraziłam. Mnie albo tego nie uczono albo byłam nad wyraz odporna na ten rodzaj wiedzy (nie pamiętam, czy to było, czy nie) . Da się bez tego żyć, całkiem spokojnie, da się skończyć matfiz z przyzwoitymi wynikami , pracować w zawodzie 'cyferkowym' , nie dać się oszwabić przy zakupach, a na stare lata tłumaczyć dzieciom matematykę na poziomie gimnazjum i matury nierozszerzonej (chociaż rozszerzona pewnie mnie też czeka) . Gdyby jednak dziecko tego liczenia nie opanowało, proponuję po prostu nie wpadać w panikę.


        -------------------------------------------------------------
        "a przecież można pozostać człowiekiem nawet jeśli jest się nauczycielem" by Grave_digger
      • fogito Re: Elżbieta Manthey na forum 27.04.15, 09:12
        Myślę, ze w 15 minut mozna znaleźć programy do zabawy matematyka wstukując mental math wink

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka