Witam.
Syn I gimnazjum. Fizycznie nie jest sprawny tak jak jego koledzy. Nie jest typem sportowca i nim nie będzie. Wybierany jako ostatni itp.
Problem polega na tym że mu zależy, chce na w-fie zabłysnąć, być w czymś najlepszym (obiektywnie nie jest w niczym) a tu nie wychodzi

Przeżywa to mocno, do tego dyslektyk i nauka idzie jak po grudzie.
Mówi że jest do niczego, za co się nie weźmie to mu nie wychodzi. Serce mi się kraje...
Tłumaczę jak mogę ale niestety, ten wiek kiedy chłopcom imponują koledzy sprawni fizycznie.
Pocieszcie.....