kaasto_2005
16.10.15, 18:26
Córka ma 10 lat,3 klasa. Miała ostatnio drobny incydent konfliktowy z jedną z nauczycielek,zdarza się.Sprawa wyjaśniona wstępnie,rzecz w czym innym. Otóż drugi dzień z rzędu dostaję telefon ze szkoły,że mam po nią jechać,bo jej nie dobrze itd. Bez ewidentnych haftów. Typowo stresowe mdłości. Jadę,zabieram,mierzę temp.itp. Wiem,że to nie żadna wirusówka,tylko zwiastun fobii szkolnej (nadużyłam pojęcia celowo,żeby od stricte somatycznego choróbska odróżnić). W klasie konflikty zdarzają się, ale bez paniki,w normie.
Uf do meritum. Kazano mi iść po odebraniu jej do pielęgniarki szkolnej. Idę. A ta z grubej rury, że dziecko za mało je, że przepytała ją co je i że w ogóle co to za kolacja w postaci zupy brokułowej- krem z 2 kromkami chleba 😆? Zdębiałam, no bo zupa taka na prawdę treściwa, solidna, talerz obiadowy, plus chleb, no sorry, ale nie była to porcja głodowa. Tłumaczę jej, a ona swoje, że żoładek jej się skurczył i stąd bóle brzucha i mdłości na początku lekcji (nota bene ustępują od razu po zabraniu ze szkoły). No i mi tu jedzie, że za mało,ja swoją wersję, ona swoją.
Powiedzcie mi, czy to ja nienormalna jestem czy kobieta, czy Waszym zdaniem taka kolacja dla 10 latka jest ok.
Mało tego pani w dalszej dyskusji twierdziła, że gdy dziecko jest tak szczupłe to lepsze frytki niż brokułowa 😮. Na nic się zdały zapewnienia, że dziecko je zdrowo, bo sama tak jem, nie, nie obrała kurs na to, że do tej zupy powinna coś jeszcze, mięcho najlepiej- masakra. Przecież mięso i całe drugie danie miała na obiad plus inną zupę niż ta na kolacje. I tak oto wyszło, że matka zła bo nie zmusza do jedzenia, jakieś głupie warzywa daje itp. Sił mnie pozbawił babiszon bo nie dość, że dziecko fiksuje i ewidentnie ma jakiś kłopot, to jeszcze szkolna piguła rusza z widłami na matkę 😒. Polska szkoła...gdzie nie chcą słuchać rodzica, a jedynie uprawiają monolog, gdzie jesteś na straconej pozycji bo na kolację masz brokułową a nie frytki z maka....
Pomijam fakt, że g...jej do tego co daję dzirciakowi jeść tak na prawdę.
Wkurzyłam się. Bardzo.