Dodaj do ulubionych

Po kłótni z nawiedzoną szkolną pielęgniarką 😡

16.10.15, 18:26
Córka ma 10 lat,3 klasa. Miała ostatnio drobny incydent konfliktowy z jedną z nauczycielek,zdarza się.Sprawa wyjaśniona wstępnie,rzecz w czym innym. Otóż drugi dzień z rzędu dostaję telefon ze szkoły,że mam po nią jechać,bo jej nie dobrze itd. Bez ewidentnych haftów. Typowo stresowe mdłości. Jadę,zabieram,mierzę temp.itp. Wiem,że to nie żadna wirusówka,tylko zwiastun fobii szkolnej (nadużyłam pojęcia celowo,żeby od stricte somatycznego choróbska odróżnić). W klasie konflikty zdarzają się, ale bez paniki,w normie.
Uf do meritum. Kazano mi iść po odebraniu jej do pielęgniarki szkolnej. Idę. A ta z grubej rury, że dziecko za mało je, że przepytała ją co je i że w ogóle co to za kolacja w postaci zupy brokułowej- krem z 2 kromkami chleba 😆? Zdębiałam, no bo zupa taka na prawdę treściwa, solidna, talerz obiadowy, plus chleb, no sorry, ale nie była to porcja głodowa. Tłumaczę jej, a ona swoje, że żoładek jej się skurczył i stąd bóle brzucha i mdłości na początku lekcji (nota bene ustępują od razu po zabraniu ze szkoły). No i mi tu jedzie, że za mało,ja swoją wersję, ona swoją.
Powiedzcie mi, czy to ja nienormalna jestem czy kobieta, czy Waszym zdaniem taka kolacja dla 10 latka jest ok.
Mało tego pani w dalszej dyskusji twierdziła, że gdy dziecko jest tak szczupłe to lepsze frytki niż brokułowa 😮. Na nic się zdały zapewnienia, że dziecko je zdrowo, bo sama tak jem, nie, nie obrała kurs na to, że do tej zupy powinna coś jeszcze, mięcho najlepiej- masakra. Przecież mięso i całe drugie danie miała na obiad plus inną zupę niż ta na kolacje. I tak oto wyszło, że matka zła bo nie zmusza do jedzenia, jakieś głupie warzywa daje itp. Sił mnie pozbawił babiszon bo nie dość, że dziecko fiksuje i ewidentnie ma jakiś kłopot, to jeszcze szkolna piguła rusza z widłami na matkę 😒. Polska szkoła...gdzie nie chcą słuchać rodzica, a jedynie uprawiają monolog, gdzie jesteś na straconej pozycji bo na kolację masz brokułową a nie frytki z maka....
Pomijam fakt, że g...jej do tego co daję dzirciakowi jeść tak na prawdę.
Wkurzyłam się. Bardzo.
Obserwuj wątek
    • kaasto_2005 Re: Po kłótni z nawiedzoną szkolną pielęgniarką & 16.10.15, 18:41
      W 4 linijce miało być, że jest jej "niedobrze" oczywiście.
      Btw, taką kolację to niektórzy często mają na obiad- stąd moje zdenerwowanie. Wiadomo, dziecko rośnie i każdy rodzic raczej uwzględnia to tworząc jadłospis.
      Jestem zła, bo kobietę nie interesowało moje zdanie o tym, że to sytuacja konfliktowa tak wpłynęła na córkę. Aha jeszcze wrednie dodała, że ona zna dzieci z całej szkoły i moje dziecko jest jednym z tych zestresowanych. Zatem idąc tym tropem kwestia kobfliktu tu bardziej pasuje, a nie rzekome niedożywienie ??. Btw, córka poza szkołą jest dzieckiem normalnym w stronę pogodnego raczej, szalonego, ma dużo energii, nie choruje, jest wręcz aż za bardzo wyluzowana jak na moje wink.
      No to już wszystko...
      • olga727 Re: Po kłótni z nawiedzoną szkolną pielęgniarką & 16.10.15, 19:12
        Czy nauczycielka z konfliktu,nie daje dziecku odczuć w jakiś sposób swojej władzy/przewagi i nie stosuje przemocy psychicznej ? Kolacja jak najbardziej OK,ale chyba codziennie jej nie karmisz zupą -kremem (tylko urozmaicasz) ? Zbadaj relacje:nauczyciel-dziecko,może TUTAJ być powód stresu.
        • kaasto_2005 Re: Po kłótni z nawiedzoną szkolną pielęgniarką & 16.10.15, 19:39
          Właśnie w tym rzecz,że okazała dominację i swoją przewagę,trafiłaś super.Wychowawczyni posadziła córkę z 1 z bardziej niesfornych chłopców i ...zleciła jej rolę pilnowania aby był grzeczny i informowania jeśli jest inaczej. W ten sposób posadziła jeszcze kilka osób. Nie podobało mi się to bo chłopak to zadymiarz klasowy,ale dopóki nie podchodzi do niego jeszcze gorszy (starszy,który nota bene powtarza i mają z nim mega problem) to jest ok. Córka sobie radziła. No i wrócił wagarowicz i się zaczęło,bo już przeszkadzali jej i reszcie z resztą we dwoje. No i zaczęła prosić nauczycielkę od pol.o pomoc,wiadomo miała nadzieję,że ich uspikoi a pani niestety totalnie bezsilna wobec tych romskich dzieci u nas. I zamiast opr wysłać w kierunku chłopaków to mojej córce się dostało. Tak przez 3-4 dni z rzędu. Odpowiedzi w stylu: "myślisz,że nie widzę?", "niepotrzebnie się odzywasz!"," a ty znowu? Znowu niepotrzebnie się odzywasz" itp. Nie krzyczała, ale stawała nad nią w dominującej postawie,z góry i wręcz syczała ze złości. Wyobraź sobie- 10 latka siedzi, jak zbity pies w ławce, mimo iż nie zawiniła, a nauczycielka oparta o jej ławkę, syczy ze złości nad jej głową. Poszłam z tym do wychowawcy, bo w sumie ona córce kazała sprawować tę niewdzięczną rolę- opisałam sytuację i poprosiłam czy córka nie może siedzieć z kimś innym, bo sorry, ale zadaniowy 10 latek musiał się poczuć bardzo niekomfortowo; pani wych.prosi o interwencję, a pani, która ma lekcje wręcz ją opier...za to. Sytuacja mocno niekomfortowa. My byśmy czuli się dziwnie, a co dopiero dziecko, które uczy się jak poruszać się w różnych strukturach życiowych. Ogólnie sam pomysł sprawowania kontroli jednego dziecka nad drugim też mi się nie podoba i trąci donosicielstwem i finalnie konfliktami. Myślę, że za dużo spadło na głowę mojego dziecka, po prostu. Całą sprawę przepracowałam z nią, z resztą zawsze tak robimy,ufa mi bardzo. Czeka mnie jeszcze rozmowa z dominującą panią od polskiego, która nota bene i o ironio uchodzi za anioła prawie wink. Jak widać,to że nie krzyczy, nie znaczy, że nie krzywdzi...
          A propos kolacji: ależ oczywiście, że urozmaicam! Pytając o to co sądzicie o kolacji,bardziej miałam na myśli objętość. Dziś np.jemy makaron z tuńczykiem, pomidorkami i oliwkami, ale generalnie jesienią i zimą jadamy raczej ciepłe kolacje,bo uważam, że tak jest ok.
          Dzięki za szybką odpowiedź smile
          • olga727 Re: Po kłótni z nawiedzoną szkolną pielęgniarką & 16.10.15, 19:47
            Podobną do waszej sytuacji,miałam z córką 2 lata temu:córka siedziała z chłopcem w pampersie (rzadko zmienianym sad ) i z Mutyzmem:nie dość,że musiała swoje ćwiczenia wypełniać,to jeszcze jemu. W końcu się wkurzyłam i poszłam do wych. ,to przesadziła córkę (w okularach) do ostaniej ławki-jakby za karę. W klasie dzieci było jeszcze: 17 (oprócz mojej córki i tego chorego chłopca).
            • kaasto_2005 Re: Po kłótni z nawiedzoną szkolną pielęgniarką & 16.10.15, 20:08
              No właśnie, moja też ma "farta", że akurat ten chłopak uncertain. Pomijam już to, dałaby radę, ale jak widać dla jej psychiki olewanie sytuacji ze strony nauczycielki kontra jednoczesna prośba "pilnowania" chłopaka przez wychowawcę to dla niej za dużo. Troszkę między młotem a kowadłem.
    • camel_3d Re: Po kłótni z nawiedzoną szkolną pielęgniarką & 16.10.15, 21:46
      eeee.... dziwna ta pielegniarka...

      Ale fakt, ze moze dziecko zbyt malo wazy lub ma jakies inne problemy, ktore dla ciebie sa niezauwazalne ....

      Moze ja brzuch bili ze stresu w szkole...

      obswerwuj...

      a zupa brokulowa..jest ok.

      Mlody dzis mial na kolecje zupe z gruszku, fasoli, ryzu, ziemniakow i doprwawiona czosnkiem i miodem. Do tego pokrojona papryke, pomidor i ogorek na talerzu. Nawet pieczywa nei bylo.

      • kaasto_2005 Re: Po kłótni z nawiedzoną szkolną pielęgniarką & 16.10.15, 22:00
        Dziwna i to bardzo wink. Taka starej daty i dosłownie i w przenośni. Nie dam sobie wody z mózgu zrobić,jestem świadomą osobą plus odżywianie jest moim konikiem, także nie dość, że mnie zdenerwowała, to bardzo rozczarowała uncertain.
        Tak, brzuch zapewne ze stresu ją boli, to takie typowo kolkowe chwilowe bóle stresowe i znikają od razu po opuszczeniu szkoły. Córka nawet nic nie symuluje, mówi prawdę,że ma to związek ze szkołą. W moim 3 czy 4 poście, w odpowiedzi na odp.Olgi opisałam cała sytuację, to co było źródłem stresu.
        Bardzo często jadamy takie zupy jak twe dziecię dzisiaj ma wink. Po prostu tak lubimy i takie kolacje nie dość, że dobre,to rozgrzewają zimą i jesienią, są też lekkostrawne. Nasza pielęgniarka gdyby usłyszała co zjadł Twój syn orzekłaby, że głodzony wink. U nas były jeszcze dwie spore kromki opieczone w tosterze do tego.
    • ga-ti Re: Po kłótni z nawiedzoną szkolną pielęgniarką & 16.10.15, 21:50
      Twoja córka chodzi do jednej szkoły z moimi dziećmi?
      Nasza pielęgniarka też bardzo specyficzna jest wink Krążą legendy od ładnych kilku lat, np. że nie ważne z czym dziecko przychodzi, niechby i z urwaną nogą, to pierwsze pada pytanie, czy jadło obiad (ewentualnie śniadanie, gdy za wcześnie na obiad) i jak nie to ma wrócić, gdy zje wink Przepytywanie z jadłospisu to podstawa (niezależnie od dolegliwości). I mogę się zgodzić, że to do jej obowiązków należy, ale ile to taki dzieciak naopowiadać może, a ile z tego pani pielęgniarka wywnioskuje to już inna bajka.

      Uważam, że to całkiem przyzwoita kolacja, na pewno zdrowa. 2 kromki chleba to wcale nie mało, a do tego zamiast wędliny/sera brokuły - super.

      Trzymam kciuki za pozytywne rozwiązanie sytuacji stresowej.
      • kaasto_2005 Re: Po kłótni z nawiedzoną szkolną pielęgniarką & 16.10.15, 22:13
        Czyli ICH jest więcej wink, omg...
        Tak, nasza zupełnie nie słuchała co mówię, jechała ze swoim show. Nie dam sobie oczywiście wmówić, że do owej kolacji powinnam dołożyć jeszcze frytki, schabowego i budyń malinowy może. Przecież tyle samo zjadłam sama i nie było to mało,a w dodatku ponieważ nie jadam mięsa te moje zupy są na prawdę treściwe,aż marudzą,że za gęste.
        Ale co tam, piguła wie lepiej.
        Masz rację, dziecko tylko częściowo jest w stanie przypomnieć sobie co też jadło wczoraj np. I wychodzi, że je głodzimy- wariatkowo.
        A prawdziwa przyczyna nudności jest inna, ale szkole wygodniej jest myśleć, że wszystko wynika z błędów żywieniowych matki.
        Ja nie jem mięsa już 4,5 roku, jednak córka je bo uwielbia. Mąż je bo lubi. Na to też pani się skrzywiła, stąd super miło nie było.
        • najma78 Re: Po kłótni z nawiedzoną szkolną pielęgniarką & 17.10.15, 08:49
          Czy ja odnosze wrazenie ze wszyscy sie kloca, mowia podniesionym glosem, protekcjonalnie itp?
          Nie mozna rozmawiac?
          Ok. Pierwszy problem to wzywanie rodzica aby odebral dziecko ze szkoly z powodu zlego samopoczucia. Powinny byc jasne zasady. Jesli dziecko nie wymiotowalo i/lub nie mialo biegunki przynajmniej 2 razy w ciagu dnia, nie ma goraczki, to nie ma powodu aby mialo byc odeslane ze szkoly. To wyjasnilabym w szkole, najlepiej z kims wladnym.
          Problem drugi to jedzenie. Wiele dzieci skarzy sie na bole brzucha i glowy a po wywiadzie okazuje sie ze dzieci nie jadly nic od rana a jest np 10 czy 11. Kolacja nie jest istotna, wazne co jadlo na sniadanie, co ma na lunch. Szkola ma prawo sie tym interesowac, pielegniarka tez.
          Problem trzeci to relacje z nauczycielami. Plan rozsadzania dzieci w klasie to sprawa nauczyciela. Jednak jesli dziecko czuje sie niekomforowo bo np w klasie jest zbyt glosno,nie moze sie skoncentrowac itd to rodzic ma prawo to zglosic w szkole. Twoje dziecko dostalo zadanie czuwania nad zachowaniem kolegi a to moze byc problem. To jest praca nauczyciela. Jednak zawsze nalezy brac pod uwage ewentualnosc ze twoje dziecko tez moze sprawiac problemy i stad uwagi nauczyciela. Przede wszystkim radze podejsc spokojnie. Jesli uwazasz ze pielegniarka przekroczyla granice to zglos to do osoby ktora jest wladna. Popros o spotkanie z nauczycielem aby wyjasnic sprawe problemu w relacji uczen-nauczyciel. Stres to powazna sprawa. Nie komentuj niczego przy dziecku.
          Nie wiem dlaczego wspominasz o romskim chlopcu? Jakie ma to znaczenie? Istotne jest jego zachowanie, (ktore jest problemem nauczyciela a nie twojej corki) a nie pochodzenie chlopca.
          • scher Re: Po kłótni z nawiedzoną szkolną pielęgniarką & 17.10.15, 10:21
            najma78 napisała:

            > Nie wiem dlaczego wspominasz o romskim chlopcu? Jakie ma to znaczenie? Istotne
            > jest jego zachowanie, a nie pochodzenie chlopca.

            Dobra dobra. Politpoprawne bułkę przez bibułkę.
            • najma78 Re: Po kłótni z nawiedzoną szkolną pielęgniarką & 17.10.15, 11:00
              scher napisał:


              > Dobra dobra. Politpoprawne bułkę przez bibułkę.
              >

              ? Masz problem z uprzedzeniami i stereotypami to przepracuj go, jesli trzeba z pomoca psychologa.
              • scher Re: Po kłótni z nawiedzoną szkolną pielęgniarką & 17.10.15, 14:08
                Pochodzenie chłopca jest istotną informacją.
          • srubokretka Re: Po kłótni z nawiedzoną szkolną pielęgniarką & 17.10.15, 10:40
            Najma, zgadzam sie ze wszystkim.

            > Problem drugi to jedzenie. Wiele dzieci skarzy sie na bole brzucha i glowy a po
            > wywiadzie okazuje sie ze dzieci nie jadly

            Albo jadly niewlasciwie. Ja po takiej zupie na kolacje mialabym nastepnego dnia okropne wzdecia. Siedzenie w lawce, bez ruchu spowodowaloby powazny bol brzucha. Owoce i wazywa sa wazne w diecie, ale jezeli przewazaja moga spowodowac wiecej zlego niz dobrego. Zdecydowanie mniej szkodliwy bylby budyn niz brokuly.
            Ciekawe tez co corka opowiedziala pielegniarce.

            Nie skupialabym sie na rozmowie z pielegniarka (chociaz wyciagnelabym tez wnioski), ale na problemie duzo bardziej zlozonym.
            "...zleciła jej rolę pilnowania aby był grzeczny i informowania jeśli jest inaczej. W ten sposób posadziła jeszcze kilka osób. Nie podobało mi się to bo chłopak to zadymiarz "
            kaasto_2005 ,nie podobalo ci sie to od samego poczatku i tak nastawilas corke. Wyglada na to, ze w duzej mierze przyczynilas sie do problemow corki. Spadochroniarz ci sie nie podoba, a co twoja corka robi w 3 klasie majac 10 lat?


            • jdylag75 Re: Po kłótni z nawiedzoną szkolną pielęgniarką & 17.10.15, 16:58
              "...zleciła jej rolę pilnowania aby był grzeczny i informowania jeśli jest inac
              > zej. "
              Co to w ogóle za pomysł? 10 latka na lekcji ma się uczyć a nie pilnować kolegi, poza tym jakie takie dziecko ma środki żeby w sposób skuteczny kogoś dyscyplinować? I jakim prawem ma dyscyplinować kolegę? On nie ma żadnego obowiązku słuchać koleżanki. Dodatkowo może być posądzana o donosicielstwo.

              Pani wychowawczyni chyba nigdy w szkole nie była. Sadze też że polonistka nie była uprzedzona o roli dziewczynki.

              • srubokretka Re: Po kłótni z nawiedzoną szkolną pielęgniarką & 18.10.15, 12:59
                Moglabys wziac pod uwage,, ze sa to slowa matki, ktora w tym czasie w klasie nie byla i nawet do tej pory z nauczycielka nie rozmawiala?
                • jdylag75 Re: Po kłótni z nawiedzoną szkolną pielęgniarką & 18.10.15, 13:03
                  Czekajmy zatem na wypowiedź wychowawczyni.
                • kaasto_2005 Re: Po kłótni z nawiedzoną szkolną pielęgniarką & 18.10.15, 23:07
                  Natomiast srubokretka tam byla i wszystko wie. Litosci. Przeciez nikt normalny nie koloryzuje piszac anonimowo oraz zdecydowanie stara sie pokazac sprawe jak najbardziej rzeczowo. Ty natomiast na sile probujesz pozbawic mnie kompetencji. Kolezanka na pewno wziela pod uwage powyzsze, tylko w odroznieniu od ciebie nie szuka dna nr2 i umie wyciagac proste i trafne wnioski. Polecam. I moze jednak odstaw ten budyn na jakis czas.
              • kaasto_2005 Re: Po kłótni z nawiedzoną szkolną pielęgniarką & 18.10.15, 23:03
                Tez bylsm zdziwiona eksperymentem pani wychowawczyni, ale nie robilam z igly widel dopoki ewidentnie nie zaczeli jej przeszkadzac- we dwoje- 2 chlopcow.
                I o to tez spytalam pania, ktora sprowokowala te sytuacje- czy druga nauczycielka wiedziala o tymże pomyśle. Ewidentny brak porozumienia miedzy nimi.
            • kaasto_2005 srubokretka 18.10.15, 22:59
              srubokretka napisał:

              > Najma, zgadzam sie ze wszystkim.
              >
              > > Problem drugi to jedzenie. Wiele dzieci skarzy sie na bole brzucha i glow
              > y a po
              > > wywiadzie okazuje sie ze dzieci nie jadly
              >
              > Albo jadly niewlasciwie. Ja po takiej zupie na kolacje mialabym nastepnego dnia
              > okropne wzdecia. Siedzenie w lawce, bez ruchu spowodowaloby powazny bol brzuch
              > a. Owoce i wazywa sa wazne w diecie, ale jezeli przewazaja moga spowodowac wiec
              > ej zlego niz dobrego. Zdecydowanie mniej szkodliwy bylby budyn niz brokuly.

              Chyba zartujesz z tym budyniem. Wyobraz sobie, ze zdrowy 10 latek nie miewa wzdec. Sama jem warzywa i owoce w wielkiej czesci i nie mam wzdec. Takze za budyn podziekuje. Tym bardziej na kolacje. Wegle w kiepskiej formie.


              > Ciekawe tez co corka opowiedziala pielegniarce.

              Zapamietala tylko brokulowa bo spytala o ostatni posilek.

              >
              > Nie skupialabym sie na rozmowie z pielegniarka (chociaz wyciagnelabym tez wnios
              > ki), ale na problemie duzo bardziej zlozonym.
              > "...zleciła jej rolę pilnowania aby był grzeczny i informowania jeśli jest inac
              > zej. W ten sposób posadziła jeszcze kilka osób. Nie podobało mi się to bo chłop
              > ak to zadymiarz "


              > kaasto_2005 ,nie podobalo ci sie to od samego poczatku i tak nastawilas corke.
              > Wyglada na to, ze w duzej mierze przyczynilas sie do problemow corki. Spadochr
              > oniarz ci sie nie podoba, a co twoja corka robi w 3 klasie majac 10 lat?

              Zadajesz mi pytania nie pokusiwszy sie wczesniej o zapoznanie z tym co napisalam, no ale dobrze, niech strace. Opisalam wszystko dokladnie, ale to ze mnie sie nie podobalo nie bylo bez przyczyny- znam to dziecko 3 lata! I nawet slowa nie wspomnialam corce o tym co o tym sadze, bylam ciekawa jak to bedzie; w calej kwestii jest drugi chlopak- dwa lata starszy, prowokujacy i dominujacy, ktore w ciagu lekcji spiewa, tanczy, puszcza hip hop z ytb i gania z nauczycielka po klasie, wyzywa panie - repertuar ma bogaty. I tak, taki spadochroniarz mi przeszkadza zdecydowanie. Corka chodzi do 4 klasy, ma 10 lat, rocznik 2005- wszystko z nia w porzadku, ale ma prawo do spokoju w szkolnej lawce.

              >
              >
          • kaasto_2005 Najma78 18.10.15, 22:45
            najma78 napisała:

            > Czy ja odnosze wrazenie ze wszyscy sie kloca, mowia podniesionym glosem, protek
            > cjonalnie itp?
            > Nie mozna rozmawiac?
            Można, owszem póki ktoś nie zaczyna traktować cię z góry, w tym przypadku pielęgniarka. Rodzic akurat tu działa w afekcie. Połącz fakty, zrozumiesz.
            > Ok. Pierwszy problem to wzywanie rodzica aby odebral dziecko ze szkoly z powodu
            > zlego samopoczucia. Powinny byc jasne zasady. Jesli dziecko nie wymiotowalo i/
            > lub nie mialo biegunki przynajmniej 2 razy w ciagu dnia, nie ma goraczki, to ni
            > e ma powodu aby mialo byc odeslane ze szkoly. To wyjasnilabym w szkole, najlepi
            > ej z kims wladnym.

            2 dni z rzedu bylam wzywana i musialam rzucic wszystko i przyjechac; akurat moge, ale gdybym nie mogla?

            > Problem drugi to jedzenie. Wiele dzieci skarzy sie na bole brzucha i glowy a po
            > wywiadzie okazuje sie ze dzieci nie jadly nic od rana a jest np 10 czy 11
            . Kol
            > acja nie jest istotna, wazne co jadlo na sniadanie, co ma na lunch.

            Szkola ma p
            > rawo sie tym interesowac, pielegniarka tez.

            O godziniec11 moje dziecko juz dawno jest po drugim sniadaniu, takze nie mam nic wspolnego z tymi, ktore nie jedza. Kolacja ma takie samo znaczenie jak sniadanie i reszta posilkow. A mowa o kolacji dlatego, ze pielegniarka skupila sie na tym, bo tylko to zapamietala moja corka. Kazdy z nas wie, ze sniadanie jest nr 1, ale nie o tu chodzi przeciez, nie to jest tematem. Akurat zle trafila pani pielrgniarka, bo bardzo dbam o zywienie. I owszem, interesowac sie moze, ale skoro w dyskusji wychodzi, ze nie wie co mowi to automatycznie przestaje byc dla mnie autorytetem.

            > Problem trzeci to relacje z nauczycielami. Plan rozsadzania dzieci w klasie to
            > sprawa nauczyciela. Jednak jesli dziecko czuje sie niekomforowo bo np w klasie
            > jest zbyt glosno,nie moze sie skoncentrowac itd to rodzic ma prawo to zglosic w
            > szkole. Twoje dziecko dostalo zadanie czuwania nad zachowaniem kolegi a to moz
            > e byc problem. To jest praca nauczyciela. Jednak zawsze nalezy brac pod uwage e
            > wentualnosc ze twoje dziecko tez moze sprawiac problemy i stad uwagi nauczyciel
            > a.
            Tak, moje dziecko sprawilo pare razy klopot pani od pol.poniewaz zwracalo jej uwage na to, ze ci dwaj koledzy jej przeszkadzajs. Z reszta przeszkadzaja nie tylko jej. Nauczyciele juz dawno sobiecz nimi nie radza. Sytuacja jest niekomfortowa.

            Przede wszystkim radze podejsc spokojnie. Jesli uwazasz ze pielegniarka prze
            > kroczyla granice to zglos to do osoby ktora jest wladna. Popros o spotkanie z n
            > auczycielem aby wyjasnic sprawe problemu w relacji uczen-nauczyciel. Stres to p
            > owazna sprawa. Nie komentuj niczego przy dziecku.

            > Nie wiem dlaczego wspominasz o romskim chlopcu? Jakie ma to znaczenie? Istotne
            > jest jego zachowanie, (ktore jest problemem nauczyciela a nie twojej corki) a n
            > ie pochodzenie chlopca

            Chlopcy sa pochodzenia polskiego, ale to romskie rodziny; i to niestety jest kluczowe. Ciezko to opisac komu, kto nie mial stycznosci z tego typu rodzinami. Nie jestem rasistka i nie mialam nic przeciwko temu, ze corka siedzibz jednym z nich dopoki nie wrocil drugi (z wagarow, ktore robi czesto) i wtedy sie zaczelo. U nas w klasie bywal nieraz dyrektor a nawet nagrywal lekcje bo nie jest spokojnie. Chlopcy strasznie dokuczaja innym. I to ze to romskie dzieci to tu ma akurat znaczenie- maja wiele praw a nie przestrzegaja zasad. Niestety. A jest ich 3 w klasie i przez 3 lata pokazali na co ich stac. To mega trudne rodziny z problemami: jeden powinien byc w 6 klasie i czesto bije inne dzieci. Drugiego wychowuje tylko babcia. Matka ma odebrane prawa rodz. Wiem jak to brzmi, ale to fakty.
            Naturalnie staram sie bez emocji, ale wiesz roznie bywa. Przez weekend zlapalam niezbedny dystans. Jutro finiszujemy. Najgorsze, ze corka bardzo nie chce isc do szkoly. I to mnie martwi. Nie subiektywna ocena zywienia corki dokonana przez pielegniarke, ale wlasnie to...
            Dziekuje za opinie.
            • najma78 Re: Najma78 19.10.15, 18:31
              kaasto_2005 napisała:

              Połącz fakty, zrozumiesz.

              Zbyt czesto w swoich postach uzywasz formy rozkazujacej.


              > O godziniec11 moje dziecko juz dawno jest po drugim sniadaniu, takze nie mam ni
              > c wspolnego z tymi, ktore nie jedza

              To normalne ze pielegniarka pyta o posilki, to nie jest pwod do zacietrzewienia. Wyjasnialam ci dlaczego.

              . Kolacja ma takie samo znaczenie jak sniadanie

              Kolacje je sie wieczorem, sniadanie rano wiec dla pielegnarki,ktora rozmawia z dzieckiem skarzacym sie na bol brzucha znaczenie maja posilki ktore dziecko jadlo ostatnio a nie ponad 12 godzin wczesniej.

              iA mowa o kolacji dlatego, ze pielegniarka skupila sie natym, bo tylko to zapamietala moja corka.

              A dlaczego tylko ten posilek zapamietala?
              Akurat zle trafila pani pielrgniarka, bo bardzo dbam o zywienie

              Ale pielegniaka nie musi tego wiedziec.

              Nadal nie wiem jakie znaczenie ma pochodzenie chlopcow? Czy gdyby nie pochodzilinz rodzin romskich cos by zmienilo?

              Problem nie jest pochodzenie chlopcow a brak szkole systemu radzenia sobie z nieodpowiednim zachowaniem. Od szkoly nalezy oczekiwac ze jak naszybciej opracuje odpowiednie merody.
        • olga727 Re: Po kłótni z nawiedzoną szkolną pielęgniarką & 17.10.15, 18:27
          Nie przejmuj się pigułą (jej biadoleniem nad Waszym świadomym jadłospisem ).Zajmij się bardziej relacją z nauczycielką i postaw sprawę jasno:Że absolutnie nie życzysz sobie takiego obciążania twojej córki ! Masz do tego,"święte prawo".
          • kaasto_2005 Re: Po kłótni z nawiedzoną szkolną pielęgniarką & 18.10.15, 23:14
            olga727 napisała:

            > Nie przejmuj się pigułą (jej biadoleniem nad Waszym świadomym jadłospisem ).Zaj
            > mij się bardziej relacją z nauczycielką i postaw sprawę jasno:Że absolutnie
            > nie życzysz sobie takiego obciążania twojej córki !
            Masz do tego,"święte pr
            > awo".
            Dzieki Olga tak tez zrobie smile. Pielegniarka zdenerwowala mnie po pierwsze dlatego, ze okazala totalby brak kompetencji, a po drugie bylam tam zaciagnieta do niej na sama goYes but i feel verry good to in my chest heartbeatre, niczym na dywanik, tuz po tym jak dostalam telefon z prosba o szybka interwencje, przyjazd po corke, po czym odebralam ja blada, wystraszona no i potem znalazlam sie u niej. To juz drugi dzien z rzedu taka akcja, takze mozna niestety dac sie poniesc emocjom. Zapewne gdybym miala czas na dystans do sprawy byloby inaczej, ale przeciez to dzialo sie seryjnie- jedno za drugim.
            I nie rozmawialam z pania od polskiego droga srubokretka bo zwyczajnie w piatki nie maja polskiego. Ale bylam juz u wychowawcy- bo to ona zapoczatkowala to cala akcje.
            • kaasto_2005 Olga, jeszcze raz, korekta ;) 18.10.15, 23:37
              Dzieki Olga tak tez zrobie smile. Pielegniarka zdenerwowala mnie po pierwsze dlate
              > go, ze okazala totalny brak kompetencji, a po drugie bylam tam zaciagnieta do niej, niczym na dywanik, tuz po tym jak dostalam telefon z prosba o szybka interwencje, przyjazd
              > po corke, po czym odebralam ja blada, wystraszona no i potem znalazlam sie u n
              > iej. To juz drugi dzien z rzedu taka akcja, takze mozna niestety dac sie ponies
              > c emocjom. Zapewne gdybym miala czas na dystans do sprawy byloby inaczej, ale p
              > rzeciez to dzialo sie seryjnie- jedno za drugim.
              > I nie rozmawialam z pania od polskiego droga srubokretka bo zwyczajnie w piatki
              > nie maja polskiego. Ale bylam juz u wychowawcy- bo to ona zapoczatkowala to ca
              > la akcje. Takze dzialam.

    • scher Re: Po kłótni z nawiedzoną szkolną pielęgniarką & 17.10.15, 10:24
      kaasto_2005 napisała:

      > incydent konfliktowy
      > fobii szkolnej
      > somatycznego
      > zadaniowy 10-latek
      > jak poruszać się w różnych strukturach życiowych
      > sprawę przepracowałam z nią
      > dla jej psychiki
      > jestem świadomą osobą
      > plus odżywianie jest moim konikiem
      > jak twe dziecię

      Sorry , ale zaczynam się zastanawiać, czy normalna rozmowa z tobą, zwyczajnym ludzkim językiem, bez psychologizowania, jest w ogóle możliwa. Analiza językoznawcza twoich wypowiedzi każe mi mieć co do tego poważne wątpliwości. Z jednej strony napuszony, książkowy język, z drugiej mnóstwo błędów ortograficznych. Dziwna mieszanka.
      • kaasto_2005 Re: Po kłótni z nawiedzoną szkolną pielęgniarką & 18.10.15, 23:22
        Mozesz czuc sie zwolniona z obowiazku. Rozmowa nigdy nie powinna byc dla ciebie przykrym obowiazkiem. Nie wiem o jakim napuszonym, ksiazkowym jezyku mowisz wink. Hej, na prawde nie wien jak ci pomoc, bo nie uzylam ani jednego slowa, ktorego nie uzywam na codzien. Bledow ort.raczej nie robie, ale jesli zrobilam, to baaardzo przepraszam. Sadze jednak, ze duzo smieszniejsza jest ta twoja nieudolna proba analizy ( jezykoznawczej powiadasz?) niz zrobienie kilku bledow. No ale zapomnialam, ze takie niezawionione zlosliwosci to w necie norma. Zawsze tez mnie dziwi takie bezuzyteczne tracenie czasu- merytorycznie nic nie wnioslas do sprawy, a puszysz sie jak niepyszna. Nie nusialas...serio.
    • wydramarlenka Re: Po kłótni z nawiedzoną szkolną pielęgniarką & 17.10.15, 18:02
      Na bilansie 10-latka byłaś?
      Jeśli tak i lekarz uznał że dziecko rozwija się prawidłowo (prawidłowy stosunek wzrostu do wagi, prawidłowa dieta) to powiedz to pielęgniarce i spytaj czy podważa kompetencje lekarza.
      Nauczycielki biorą pieniądze za to, że wychowują i uczą - twoja córka nie ma takiego obowiązku.
      Proponuję rozmowę z wychowawczynią i wyjaśnienie związku objawów somatycznych ze stresem wynikających z dania córce zbyt trudnego (bo w końcu niewykonalnego dla osób dorosłych, które z racji swojej profesji powinny lepiej powinny radzić sobie z trudnym uczniem niż 10-latka)
      W razie braku zrozumienia - pismo do dyrekcji (za potwierdzeniem odbioru).
      Nie czekaj aż problemy córki przybiorą na sile.
      • kaasto_2005 Re: Po kłótni z nawiedzoną szkolną pielęgniarką & 18.10.15, 23:32
        Bylam i owszem, z BMI wynika, ze jest za szczupla, ale bardzo zdrowe, energiczne dziecko, ktore normalnie je. Oczywiscie wspomnialam pielegniarce o tym, ze lekarz poza skrzywieniem kregoslupa nie ma zadnych zastrzezen do jej rozwoju, ale to taki typ do ktorego mowisz, a ona odbija pileczke lub mowi z toba jednoczesnie swoja wersje wink.
        Btw, sama mam medyczne wyksztalcenie , nie chcialam uzywac tego argumentu, ale poniekad stad moje wzburzenie, bo co nie co wiem o zywieniu jednak wink.
        I tak masz racje- kluczowy argument to to, iz 10 latka nie moze sprawowac nadzoru nad kolega w czasie gdy powinna sie po prostu uczyc. Pomijahac fakt, iz polobistce nie udalo sie nad nimi zapanowac, wiec jak ma tobzrobic ona. Nsjgorsze jest to, z p-ktu widzenia mojej corki, ze pani skrzyczala ja za to, ze...poprosila zeby z nimi cos zrobila, a ona nie reagowala w pore, a na jej prosbe wyskoczyla z tekstem, cyt.:" myslisz, ze nie widze?!"
        Widziala, ale nie reagowala sad
    • kaasto_2005 Dziękuję za wszystkie rozsądne odpowiedzi 18.10.15, 23:46
      Miło, że pokusiłyście się o przeczytanie wszystkiego. Dobrze jest czasem poznać opinię osób trzecich. Osobom, które nie oparły się pokusie i były zwyczajnie po swojemu złośliwe nie mam tego za złe; wszak każdy z nas ma jakieś słabości. A internet, jak wiadomo daje możliwość różnych kreacji wink. Reasumując, dobrze było spojrzeć na TO z boku, a jutro cz.2, ostateczne starcie z wink.
    • kaasto_2005 Re: Po kłótni z nawiedzoną szkolną pielęgniarką & 19.10.15, 00:02
      Córka ma 10 lat, 4 klasa oczywiscie, nie 3 wink! Ona od wrzesnia w IV, a mama jeszcze w III. Rocznik 2005.
      • olga727 Re: Po kłótni z nawiedzoną szkolną pielęgniarką & 19.10.15, 17:51
        Może złóż w Tej sprawie pisemną skargę do dyrektora,Pedagoga i kogo się jeszcze da.-odnośnie sprawy obciążania twojej córki.Razem z innymi rodzicami z klasy napiszcie pismo do dyrektora o usunięcie "spadochroniarzy" z waszej klasy. Pismo za potwierdzeniem odbioru i z datą złóżcie w sekretariacie,z adnotacją o pisemne ustosunkowanie się do pisma. To jest chore,aby dwóch chłopaków rozwalało lekcje w klasie -przecież Wasze dzieci,nie mogą się normalnie uczyć i skupić.
        Napisz jak poszło "starcie". smile
        • mamma_2012 Re: Po kłótni z nawiedzoną szkolną pielęgniarką & 20.10.15, 13:18
          Jesli dla chłopców to jest szkola rejonowa, to nic nie mozna zrobić (w sensie usunięcia ze szkoły). Mozna ewentualnie pomyśleć o przeniesieniu jednego z nich do klasy równoległej, co pewnie zaskutkuje kontrpismem z tamtej klasy.
          Natomiast dyrektor moze zobowiązać panią do zrewidowania metod pracy.
    • barbie09.07 Re: Po kłótni z nawiedzoną szkolną pielęgniarką & 19.10.15, 12:28
      Widać piguła mocno nie lubi brokułowej wink I podpadłaś jej na całego wink Żartuję oczywiście. Ale babę bym olała. Niech Mała na przyszly raz jej powie,że je dosyć w domu, kolacja każdego dnia jest inna.
      Bardziej mnie ten konflikt z nauczycielką martwi. To trzeba by jakoś rozwiązać. Szkoda dziewczynki sad
      • maksimum Re: Po kłótni z nawiedzoną szkolną pielęgniarką & 20.10.15, 20:19
        Zapomnij o pigule i zajmij sie przesadzeniem corki.Jak trzeba to napisz do kuratorium.Dziecko idzie do szkoly uczyc sie a nie pilnowac innych.
        Mialem podobna sytuacje i kazalem nauczycilce przesadzic syna i zrobila to bez szemrania.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka