Dodaj do ulubionych

6-latka i "eksperyment" edukacyjny

26.04.16, 13:37
Witajcie smile

Poważny myśliciel mi się włączył po zapoznaniu się z wynikami rekrutacji do szkoły podstawowej, do której ma chodzić moja córka - sześciolatka. Otóż klasa ma być jedna, bo zgłoszonych zostało 25 dzieci. Jednak skład klasy powala - 9 6-latków, a reszta to 7-latki, w tym aż 10 dzieci powtarzających pierwszą klasę...
Przyznam szczerze, że się przestraszyłam. Rozmawiałam z dyrektorką - uspokaja, że nauczyciel na pewno poradzi sobie z taką sytuacją. Ja nie mam takiej pewności, sytuacja będzie ekstremalna i eksperymentalna zarazem...

Moje pytanie brzmi - posłalibyście swoje dziecko do takiej klasy? Czy może powinnam poszukiwać innych rozwiązań?
Obserwuj wątek
    • miedzymorze Re: 6-latka i "eksperyment" edukacyjny 26.04.16, 14:30
      Swoją bym posłała, aktualnie jest w 1. klasie i szczerze mówiąc nawet nie wiem ile tam jest 6-cio a ile 7-mio latków wink
      Różnica wieku nie jest dla mnie problemem, natomiast ciekawe jak nauczycielka będzie sobie radzić z repetującymi. Obawiałabym sie że mogą wariować z nudów...
      pozdr,
      mi
    • doloresa Re: 6-latka i "eksperyment" edukacyjny 26.04.16, 14:35
      No właśnie, 7-latków jako takich się nie boję, ale repetujący w jednej klasie z 6-latkami to moim zdaniem jakaś porażka sad Przecież to jakby mieć dwie klasy w jednej. Szkoła raczej przeciętna (obwodowa), więc jakoś nie mam takiego zaufania do kompetencji nauczyciela...
    • verdana Re: 6-latka i "eksperyment" edukacyjny 26.04.16, 15:11
      Nie. Rok różnicy zadem problem, mój syn poszedł rok wcześniej, jeszcze przed reformą i żadnej różnicy nie zauważyłam. Dwa lata różnicy - dramat. Różnica miedzy 6 a 8 latkiem jest ogromna - mogą sie uczyć równie dobrze, ale to zupełnie inny etap rozwoju. Pod koniec podstawówki 12-latek znajdzie się w klasie z 14-latkami. Córka mojej koleżanki - z września, a wiec posłana do szkoły 5,5 latka, w klasie 7-latków uczyła sie najlepiej ze wszystkich, ale kolegów nie znalazła.
      • mika_p Re: 6-latka i "eksperyment" edukacyjny 26.04.16, 15:51
        Ale to nie będzie klasa -, 7- i 8-latków, tylko klasa:
        - 6-latków debiutantów,
        - 7-latków debiutantów,
        - 7-latków, którzy we wrześniu 2015 poszli do szkoły jako szesciolatki i teraz będą powtarzać pierwszą klasę.

        "Którzy poszli" czy "które poszły"?
      • verdana Re: 6-latka i "eksperyment" edukacyjny 26.04.16, 16:03
        A nie, mogą to być również 8-latki, które powtarzają pierwszą klasę.
        • doloresa Re: 6-latka i "eksperyment" edukacyjny 27.04.16, 11:26
          Tu chyba nie ma takich przypadków, ale masz rację, gdyby były, to kolejny argument przeciwko posyłaniu Młodej do takiej klasy.
          Szczególnie, że pani dyrektor przyznała, że rodzice tych repetujących pielgrzymują do niej i pytają, jak to będzie, czy ich dzieci nie zatrzymają się w rozwoju i nie stracą na tym, że będą musiały uczyć się razem z 6-latkami (?!). Paranoja jakaś. Chyba się bardzo zdziwili, że aż 9 rodziców zdecydowało się posłać swoje 6-latki do szkoły zamiast skorzystać z dobrodziejstwa pozostania rok dłużej w przedszkolu. Ja tu widzę mocne zderzenie dwóch wizji edukacji i świata w ogóle, dlatego będę się broniła rękami i nogami przed wrzuceniem córki w takie środowisko. No niestety, polityka przenosi się nawet na takie sfery, przykre to sad
    • julita165 Re: 6-latka i "eksperyment" edukacyjny 26.04.16, 17:30
      Oczywiście wszystko zależy od dziecka ale ja w takiej sytuacji posłałabym swoje dziecko do takiej klasy tylko wtedy gdybym była przekonana, że pod każdym względem ( intelektualnym, emocjonalnym, społecznym ) jest nad wiek rozwinięte, że jest po prostu na poziomie dzieci o rok starszych. Natomiast w żadnym wypadku nie wierzyłabym w zapewnienia nauczycieli że sobie dadzą radę.
      • 18buzka Re: 6-latka i "eksperyment" edukacyjny 26.04.16, 18:36
        autorka napisała" Szkoła raczej przeciętna (obwodowa), więc jakoś nie mam takiego zaufania do kompetencji nauczyciela.." - do takiej szkoły i tylko z tego powodu co napisałaś bym nie posłała. wybierz najlepszą z możliwych szkól, w końcu towje dziecko bedzie chodziło tam 6-8 lat
    • camel_3d ale w czym problem? 26.04.16, 18:33
      ze sobie nie poradzi? czy ze 10 kibluje?

      po prostu bedzie chodzila do klasy z 10 dzieci, ktorych rodzice sa kretynami....
      • 27agnes72 Re: ale w czym problem? 26.04.16, 19:22
        A w naszym mieście jest jedna szkoła i nie bardzo jest w czym wybierać smile Myślę, że niestety wszystko zależy od nauczycielki. Bo w szkołach obwodowych są też wspaniałe nauczycielki !!!
        Może poradzić sobie z wszystkim a może z niczym. Może trzeba jednak przeprowadzić rozeznanie tej szkoły. No i wiele zależy od dziecka Twojego. Mój starszy syn poradziłby sobie w każdej klasie a młodszy ma wiele problemów i musimy być bardzo czujni.
        • makurokurosek Re: ale w czym problem? 26.04.16, 22:02
          "Może poradzić sobie z wszystkim a może z niczym.

          Innych metod i tempa pracy wymagają uczniowie z zaburzeniami, innych dzieci zdolne i przeciętne. W tej klasie będzie 16 uczniów odroczonych i repetujących, tak więc tej klasie bliżej do klasy specjalnej niż do klasy normalnej.
          • camel_3d Re: ale w czym problem? 26.04.16, 23:26
            . W tej klasie będzie 16 uczniów odroczonych i repetujących, ta
            > k więc tej klasie bliżej do klasy specjalnej niż do klasy normalnej.

            smile))))
      • makurokurosek Re: ale w czym problem? 26.04.16, 21:59
        "po prostu bedzie chodzila do klasy z 10 dzieci, ktorych rodzice sa kretynami....

        Albo z dzieciakami które są kretynami. Na dwoje babka wróżyła czy repeta wynika z debilizmu rodziców, czy ułomności intelektualnej czy społecznej tych dzieci. Podejrzewam , że w tej co najmniej połowa to jednak dzieci poważnie zaburzone.
        • camel_3d Re: ale w czym problem? 26.04.16, 23:27
          To będą tak powtarzać każda klasę?

          Ja myślę że to rodzice..
          • doloresa Re: ale w czym problem? 27.04.16, 11:16
            Tak, wygląda na to, że to rodzice, niestety sad
            Po prostu silna grupa rodzicielska postanowiła przekonać jak najwięcej osób do pozostawienia swoich dzieci w pierwszej klasie, no bo przeci4eż lepiej, żeby jak najpóźniej uczyły się trudniejszych rzeczy i jak najlepiej opanowały materiał pierwszej klasy. Absurd goni absurd sad
            Ja nawet nie wiem, czy to by było lepiej czy gorzej w naszej sytuacji - albo dzieci z problemami w nauce, albo dzieci mające dobrze opanowany materiał i śmiertelnie nudzące się na lekcjach sad
            • makurokurosek Re: ale w czym problem? 27.04.16, 11:25
              Nie wierzę w to aby, repetowały dzieci bezproblemowe, mające dobrze opanowany materiał.
              Mimo, że jestem zwolenniczką sześciolatków w szkołach, nie zdecydowałabym sie na ten krok w tym roku. Ten rocznik będzie rocznikiem trudnym wychowawczo, złożonym w większości z dzieci problemowych, to będzie coś pomiędzy klasami specjalnymi, a OHPem. Dla dziecka przeciętnego nie mówiąc już o zdolnym nauka w takiej klasie to będzie katorga.
              • doloresa Re: ale w czym problem? 27.04.16, 11:29
                Też nie chciałam w to uwierzyć, kto zrobiłby coś takiego własnemu dziecku...!
                Ale jak pisałam niżej, był pomysł pozostawienia całej klasy na drugi rok, bez względu na stopień opanowania materiału. To tylko wskazuje na to, że komuś się nieźle w głowie poprzewracało.
                Poza tym okazało się, ze znam jedną dziewczynkę z tych repetujących. Naprawdę, żadnych braków w niej nie dostrzegam. Czyta, pisze, ma różnorodne zainteresowania... Po prostu, jak się okazało, ma nawiedzonych rodziców sad
                • makurokurosek Re: ale w czym problem? 27.04.16, 11:46
                  Nie twierdzę, że cała szesnastka tych repetujących i odroczonych to dzieci z zaburzeniami, ale nawet przy dobrych wiatrach to połowa z nich ma poważne zaburzenia, co znaczy że będzie to klasa bardzo trudna wychowawczo. I tak jak napisałam wyżej będzie to takie połączenie klasy specjalnej z OHPem
                  • doloresa Re: ale w czym problem? 27.04.16, 11:50
                    Jasne, można i tak założyć...
                    Tak czy owak, zdecydowałam, że córki do takiej klasy nie poślę. Na razie walczymy o podział klasy.
                    Jak się nie uda, będziemy pewnie rozważać opcję zmiany szkoły.
                    • camel_3d Re: ale w czym problem? 27.04.16, 14:29
                      doloresa napisała:

                      > Jasne, można i tak założyć...
                      > Tak czy owak, zdecydowałam, że córki do takiej klasy nie poślę.

                      i dobrze..smile
              • camel_3d Re: ale w czym problem? 27.04.16, 14:28
                makurokurosek napisała:

                > Nie wierzę w to aby, repetowały dzieci bezproblemowe, mające dobrze opanowany m
                > ateriał.
                > Mimo, że jestem zwolenniczką sześciolatków w szkołach, nie zdecydowałabym sie n
                > a ten krok w tym roku

                chyba nie wiesz do czego zdolni sa rodzicesmile))

              • baskokvet Re: ale w czym problem? 28.04.16, 15:12
                Makuurokurosek - to uwierz! I przestań szukac wszędzie zaburzonych. Zaburzeni sa rodzice, zwłaszcza w mniejszych miejscowościach. W naszej(jedynej w miasteczku) szkole i konkretnie w 1 klasie mojego dziecka repetuje 13 dzieci. Wszystkie radza sobie dość dobrze, większość lepiej niż moje dziecko-które do 2 klasy idzie. Zostaje na drugi rok nawet klasowy prymus. Czemu? Nie mam pojęcia. Do drugiej klasy pójdzie tylko 10 dzieci, z drugiej pierwszej klasy też jakas 10 i powstanie jedna druga klasa.

                Nie potrafię zrozumiec czym się kierują ci rodzice.
    • makurokurosek Re: 6-latka i "eksperyment" edukacyjny 26.04.16, 21:56
      Nie. Nikt bez powodu nie repetuje dziecka, tak więc część z tych repetujących jak i tych odroczonych siedmiolatków ma duże problemy edukacyjne, druga część duże problemy z zachowaniem. Zdecydowanie nie chciałabym aby moje dziecko chodziło do takiej klasy. Szkoły nie radzą sobie z uczniami problemowymi, a w takiej klasie będzie wyjątkowo duże nagromadzenie takich uczniów.
      • zuleyka.z.talgaru Re: 6-latka i "eksperyment" edukacyjny 28.04.16, 20:18
        No nie. Bo rodzice, którzy byli zmuszeni posłać do szkoły 6 latki, teraz mają wiatr w żaglach i swoje niuniusie zostawiają w pierwszej klasie - bo tak. Bo mogą. I nie przejmują się tym, że dzieciaki się będą nudzić.
        • makurokurosek Re: 6-latka i "eksperyment" edukacyjny 28.04.16, 20:49
          Tu nie chodzi tylko o nudzenie się, lecz o łatkę dziecka drugorocznego. Jakiekolwiek niepowodzenia czy to edukacyjne czy z zachowaniem takiego dziecka zostaną z automatu zrzucone na karb jego debilizmu , bo skoro powtarzał pierwszą klasę, to nie ma sensu wnikać głębiej w jego problemy łatwiej uznać, że jest debilem.
          I nie ma co ukrywać, o ile uczniowie raczej mają gdzieś czy dziecko repetuje czy nie o tyle nauczyciele repetę traktują mniej pobłażliwie. Kolejna rzecz nawet jeżeli jakaś część repetuje i odraczała z powodu ideologi o tyle pozostaje nadal duża grupa tych którzy i do repety i do odroczenia mieli wskazania, tak więc jakby nie patrzeć ten rocznik będzie złożony w dużej mierze z dzieci problemowych.
          • zuleyka.z.talgaru Re: 6-latka i "eksperyment" edukacyjny 28.04.16, 22:38
            Ale rodziców co zostawiają na drugi rok w pierwszej klasie to mało interesuje. A tendencja jest taka, że najlepiej jakby większość 6 latków została na drugi rok w pierwszej klasie - tj. tak sobie życzy ME.
            • makurokurosek Re: 6-latka i "eksperyment" edukacyjny 28.04.16, 22:45
              Nie wiem jak wygląda sytuacja w innych szkołach, ale w szkole córki są to pojedyncze dzieci (1-2 z każdej klasy ), tak więc nie sądzę aby w ich przypadku chodziło o ideologię. ( informacja od jednej z mam z przedszkola, której córka chodzi do klasy 1).
              Oczywiście inaczej sytuacja może wyglądać w małych miastach i wsiach
        • magnolia1973 Re: 6-latka i "eksperyment" edukacyjny 18.05.16, 11:07
          Chyba nie wszędzie. U mojej drugoklasistki nie zdecydował się na powtarzanie nikt. W pierwszych klasach, z tego co mówiła mi wychowawczyni córki, były to marginalne przypadki. W naszej konkretnej szkole bardziej mi to wygląda na to, że co kto sądził o reformie to sądził, ale dzieci do szkoły poszły, w ogromnej większości sobie dobrze poradziły, bez sensu byłoby generować dodatkowy bałagan.
    • doloresa Re: 6-latka i "eksperyment" edukacyjny 27.04.16, 11:12
      Witam ponownie smile

      Czyli wygląda na to, że przewrażliwiona nie jestem, nikt z Was nie zdecydowałby się na posłanie dziecka do takiej klasy...
      Ja też nie mam zamiaru. Z różnych względów nie chciałabym zmieniać szkoły na inną (mieszkamy na wsi, w razie zmiany szkoły musiałabym regularnie dowozić Młodą do szkoły do miasta, szkoła ma też kilka plusów - jest niewielka, ma fajne zaplecze sportowe i smaczną kuchnię), dlatego też postanowiliśmy z mężem spróbować walczyć o podział klasy. De facto do obowiązkowego podziału brakuje tylko jednego ucznia (klasy nie mogą być liczniejsze niż 25 uczniów zdaje się), więc może uda się przekonać wójta... Trzymajcie kciuki!

      A swoją drogą, to byłam bardzo zaskoczona liczbą dzieci pozostawionych na drugi rok w pierwszej klasie. Udało mi się porozmawiać z matką uczennicy, która postanowiła swoją córkę jednak puścić do następnej klasy i podobno na zebraniu pojawił się pomysł, żeby cała klasa repetowała (!!!) Tamci rodzice byli zdziwieni, że pozostali nie chcą się na to godzić. Wygląda na to, że powtarzanie klasy w zdecydowanej większości przypadków ideologiczne, a nie powodowane rzeczywistymi problemami dzieci z nauką.

      Nawet nie wiem, jak nazwać taką postawę sad
      • makurokurosek Re: 6-latka i "eksperyment" edukacyjny 27.04.16, 11:34
        Wierzysz w to, że ktoś z powodów ideologi przyklei swojemu dziecku łatę dziecka problemowego , żeby nie napisać gorzej ?
        • doloresa Re: 6-latka i "eksperyment" edukacyjny 27.04.16, 11:49
          Niestety, wierzę sad
          Mam w swoim otoczeniu/ wśród znajomych/ rodziny osoby tak zacietrzewione ideologicznie, że byłyby w stanie poświęcić kontakty z najbliższymi w imię tej ideologii. Pozostawienie dziecka na drugi rok w pierwszej klasie to przy tym pestka...
          Teściowa kolegi z pracy wyprosiła całą rodzinę z domu podczas świątecznego śniadania, bo wywiązała się dyskusja z leksza ocierająca się o tematy polityczne, podczas której ktoś rzucił, że w aktualnym rządzie są idioci. Naprawdę, takie rzeczy się dzieją...
          • mika_p Re: 6-latka i "eksperyment" edukacyjny 27.04.16, 12:31

            > Niestety, wierzę sad

            Ja też. Szczególnie że szkola mala i spoleczność mała, więc wystarczy, że ideologicznie nastawieni rodzice są aktywistami i zdolali przekonać kilka osób, a dalej poszło na zasadzie "bo ulubiony kolega zostaje", "bo cala klasa zostaje"
            Tym bardziej, że z ideologicznego punktu widzenia pozostawione w I klasie dziecko nie będzie dzieckiem z problemami, tylko uratowanym maluchem.

            Swoja drogą, o ile argument o ratowaniu maluchów przed zabieraniem dzieciństwa jeszcze jakoś intelektualnie ogarniam, o tyle nie ogarniam potrzeby zostawienia w I klasie dziecka, które poszło jako 6-latek, jesli sobie radzi w szkole.
          • sion2 Re: 6-latka i "eksperyment" edukacyjny 28.04.16, 12:02
            No widzisz to ja mam dokładnie takie samo doświadczenie tyle że niestety z przeciwnikami dzisiejszych rządzących. Jak czytam co moja rodzina umieszcza na swoich fb, te zjadliwe nienawistne memy, te emocje, ta nienawiśc i odcinanie się od rodziny która myśli inaczej sad sad sad I to ciekawe - pomimo że w moim domu od 3 lat panuje zasada "zero polityki przy gościach". U nas są normalnie zabronione tematy polityczne. Cóż z tego, mojej rodzinie przeszkadza sama świadomośc że ja myślę inaczej niż oni sad
            Co do zaś meritum - absolutnie nie wierzę w krzywdzenie dziecka z powodów ideologicznych poprzez zostawienie go w 1 klasie bo "tak chce PiS". Takie myślenie klasyfikuje popierających rządy PiS wśród idiotów, fanatyków i debilów - oczywiście zgodnie z "mową miłości" zaraz wielu użytkowników forum przyklaśnie "tak tak oni wlaśnie tacy są". Moi znajomi po połowie są zwolennikami PiS u a w po połowie byli platformiacy - nikt nie posyłał dziecka do szkoły biorąc pod uwagę poglądy jakiejkolwiek partii a jedynie wyczuciem potrzeb własnego dziecka.
            Opór społeczny wobec posyłania dzieci 6-letnich do 1 klas jest nadal bardzo bardzo duży i podział w tej kwestii nie przebiega wcale zgodnie z podziałem popieranych opcji politycznych!
            Przykładowo żadna z moich antyklerykalnych koleżanek nie posłała swjego 6-latka do 1 klasy, ŻADNA.
            Mnie się wydaje ze w omawianej klasie musiały wystapić duże trudności w realizowaniu programu, przypuszczalnie nauczycielka nie potrafila sie przystosować do tempa 6-latków i traktowała ich jak 7-latki, stąd wynikły problemy. Przypisywanie tego ideologicznym przekonaniom rodziców jest po prostu niepoważne.
            • mika_p Re: 6-latka i "eksperyment" edukacyjny 28.04.16, 12:16
              > Co do zaś meritum - absolutnie nie wierzę w krzywdzenie dziecka z powodów ideologicznych
              > poprzez zostawienie go w 1 klasie bo "tak chce PiS".

              To nie jest ideologia polityczna w rozumieniu PIS vs PO.
              To jest ideologia idąca mniej więcej takim tokiem myslenia:
              1. sześciolatki są za malutkie na szkołę,
              2. mój zmuszony do nauki sześciolatek nie byl najwybitniejszy w klasie,
              3. powtarzając I klasę, będzie starszy, mądrzejszy, dojrzalszy i osiągnie lepsze wyniki,
              4. w kolejnych klasach też będzie starszy, mądrzejszy, dojrzalszy i osiągnie lepsze wyniki,
              5. a na koniec będzie miec dłuższe o rok dzieciństwo, rok póxniej pójdzie do pracy (i rok póxniej zacznie płacic haracz złodziejskiemu ZUS-owi).

              I ja tego nie wymyśliłam, tylko takie argumenty pojawiają się na forum, i tu, i na ematce.
              A dodatkowo, argumentem jest to, że rocznik będzie mniejszy, więc będzie łatwiej w przyszłości.
              • doloresa Re: 6-latka i "eksperyment" edukacyjny 28.04.16, 12:50
                O, to to!!! Dokładnie tak!
            • doloresa Re: 6-latka i "eksperyment" edukacyjny 28.04.16, 12:49
              Ok, pewnie podobne problemy występują także "po drugiej stronie barykady" wink
              Nie chciałam tym wpisem, broń Boże, potępiać w czambuł wszystkich zwolenników aktualnej władzy jak leci. To raczej gorzka refleksja na temat poziomu, na jakim toczy się dyskusja o tegorocznych rozwiązaniach aplikowanych w systemie edukacji. Naprawdę, w tej klasie pierwszą reakcją dużej części rodziców na wprowadzone zmiany, wyrażoną na spotkaniu klasowym, było mniej więcej coś takiego: "O, jak fajnie, dobrze, że odwołują tą bezsensowną reformę, dzieci powinny zaczynać szkołę jako siedmiolatki, więc niech nasze też zaczynają jako siedmiolatki, żeby nie musiały dłużej realizować błędów poprzedniej ekipy. Może niech cała klasa zostanie na drugi rok?". I duże zdziwienie, że druga połowa rodziców temu pomysłowi nie przyklasnęła. Gdzie tu widać troskę o dobro dziecka???

              Z tempem realizacji programu problemów nie było: do tej klasy uczęszczają koledzy i koleżanki mojej córki z przedszkola. Nauczycielkę chwalą, trudności u dzieci nie zauważają. Podczas rozmów z rodzicami dzieci, które będą ponownie zaczynały naukę w pierwszej klasie też wcześniej temat, że dzieci rady sobie nie dają, nie wypływał.

              Dlatego mam wrażenie, że to czysta ideologia i robienie krzywdy dzieciom nie tylko własnym, ale i cudzym sad
              • sion2 Re: 6-latka i "eksperyment" edukacyjny 28.04.16, 13:34
                No dobrze, rozumiem co masz na myśli ale tych przekonań nie nazwałabym ideologią. Jednak całe środowisko które ma coś do powiedzenia w sprawie gotowości 6latków do - podkreślam - polskiej szkoły, jest równo podzielone. Mamy opinie psychologów, rodziców i nauczycieli równoważne, nie jest sprawiedliwe argumenty jednej strony nazywać ideologią (i przeinaczać je złośliwie, jak pkt2) a drugiej - jak? jedynie słuszną oceną rzeczywistości?
                Zauważ że PiS nie zabrania żadnemu rodzicowi posyłać do 1 klasy 6-latka. Chcesz to poślesz. NIe ma zakazu.
                PO natomiast zakazało w koncowym etapie reformy zostawiaia tych dzieci w przedszkolu. PO nie dało rodzicom wyboru, PiS daje.
                Według mnie przy tak dużym oporze rodziców - który wynika według mnie tylko i wyłacznie z brutalnej świadomości że polska szkoła to szkoła a nie "nauka poprzez zabawe". Program okroili ale już co do zasad postepowania z młodszymi dziecmi, nie zmieniło się to niestety. Sześciolatek w zerówce nigdy nie miał zadawane do domu lekcji, może sporadycznie 2 x na mc w niektórych placówkach. Sześciolatek w polskiej 1 klasie codziennie ślęczy po godzinie do nawet 3 godzin (poczytaj forum) w tym ćwiczy pisanie po kilka godzin tygodniowo w domu, nie mówiąc o szkole... Absurd.
                Jasne że dziecko 6-letnie może sie uczyć. Ale nie w taki sposób!!!
                • doloresa Re: 6-latka i "eksperyment" edukacyjny 28.04.16, 14:08
                  "No dobrze, rozumiem co masz na myśli ale tych przekonań nie nazwałabym ideologią. Jednak całe środowisko które ma coś do powiedzenia w sprawie gotowości 6latków do - podkreślam - polskiej szkoły, jest równo podzielone. Mamy opinie psychologów, rodziców i nauczycieli równoważne, nie jest sprawiedliwe argumenty jednej strony nazywać ideologią (i przeinaczać je złośliwie, jak pkt2) a drugiej - jak? jedynie słuszną oceną rzeczywistości?"

                  Nie jestem ekspertką, aby móc wypowiadać się na temat gotowości szkolnej ogółu polskich 6-latków. Jak słusznie wspomniałaś, eksperci są w tej sprawie podzieleni, więc nie ma możliwości rozstrzygnięcia tego sporu na korzyść którejś ze stron. Nazwałam postawę opisywanych rodziców jako ideologiczną, ponieważ dotyczy ona pozostawienia dziecka w klasie pierwszej motywowanego wyłącznie chęcią... no właśnie, czego? Oddania mu zabranego dzieciństwa? Przecież i tak te dzieci funkcjonują już w społeczności szkolnej. Przecież to jest absurd.

                  "Według mnie przy tak dużym oporze rodziców - który wynika według mnie tylko i wyłacznie z brutalnej świadomości że polska szkoła to szkoła a nie "nauka poprzez zabawe". Program okroili ale już co do zasad postepowania z młodszymi dziecmi, nie zmieniło się to niestety. Sześciolatek w zerówce nigdy nie miał zadawane do domu lekcji, może sporadycznie 2 x na mc w niektórych placówkach. Sześciolatek w polskiej 1 klasie codziennie ślęczy po godzinie do nawet 3 godzin (poczytaj forum) w tym ćwiczy pisanie po kilka godzin tygodniowo w domu, nie mówiąc o szkole... Absurd.
                  Jasne że dziecko 6-letnie może sie uczyć. Ale nie w taki sposób!!!"

                  Wiem, że mogą być zagrożenia, szczególnie, jeżeli klasy są mieszane i bardzo zróżnicowane w poziomie wiedzy wyjściowej. Dawanie rodzicom totalnej swobody wyboru na dłuższą metę nie pozwala całkowicie zniwelować tego problemu. Jeszcze przez kilka lat będziemy mieć w szkołach klasy mieszane...

                  Jak już gdzieś napisałam, moim zdaniem każda władza ma prawo wprowadzać zmiany z jej punktu widzenia słuszne, ważny jest jednak szacunek dla osób, które będą daną reformą objęte. PO złagodziło wprowadzanie reformy po protestach (znaczne rozłożenie reformy w czasie), PIS zafundował nam zmiany w połowie roku, kiedy dzieci miały już przerobioną dużą część materiału przygotowującego je do klasy pierwszej. Bez żadnego okresu przejściowego. I bez wiedzy na temat tego, jak będzie wyglądała przyszłoroczna podstawa programowa. I te repetujące 7-latki. Jak - z punktu widzenia nauczycieli - rozwiązać ten problem??? A, jak widać na moim przykładzie, problem jest olbrzymi: nie tylko różnica wiekowa, ale i w znajomości szkolnych realiów, i w znajomości materiału. Uważasz, że to było słuszne posunięcie? Bo ja zdecydowanie nie.

                  "Według mnie przy tak dużym oporze rodziców - który wynika według mnie tylko i wyłacznie z brutalnej świadomości że polska szkoła to szkoła a nie "nauka poprzez zabawe". Program okroili ale już co do zasad postepowania z młodszymi dziecmi, nie zmieniło się to niestety. Sześciolatek w zerówce nigdy nie miał zadawane do domu lekcji, może sporadycznie 2 x na mc w niektórych placówkach. Sześciolatek w polskiej 1 klasie codziennie ślęczy po godzinie do nawet 3 godzin (poczytaj forum) w tym ćwiczy pisanie po kilka godzin tygodniowo w domu, nie mówiąc o szkole... Absurd.
                  Jasne że dziecko 6-letnie może sie uczyć. Ale nie w taki sposób!!!"

                  Oczywiście, mam świadomość, że są szkoły nie gotowe na przyjęcie sześciolatków, i nie mam tu na myśli kwestii organizacyjnych i materialnych, jak wyposażenie sal, ale mentalność nauczycieli. Jednak mam też przekonanie, że duża część szkół sobie z tym problemem zdążyła już poradzić. Mam wokół siebie sporo rodziców, którzy - z konieczności lub z wyboru - posłali do szkoły swoje 6-letnie dzieci i takich historii o niebotycznych ilościach materiału do przerobienia w domu i obciążeniu nauką nie słyszałam. Może po prostu ci rodzice mieli szczęście? A może to ci piszący na forach bardzo źle trafili? wink
    • an.16 Re: 6-latka i "eksperyment" edukacyjny 27.04.16, 11:51
      Posyłaj i nie przejmuj się ograniczonymi rodzicami i ich dziećmi. To nie będą dzieci o 2 lata starsze, ale repetujące 6 latki, których nie udało się "uratować". Oczywiście lepiej jak córka będzie się trzymać z dala od tego towarzystwa (w innej klasie), ale ja bym i tak posłała 6 latke do szkoły. PIS rozwala reformę nie dając nic w zamian programowo. Nie skazuj dziecka na tłuczenie tego samego przez 2 lata. No i 6 lat to idealny wiek na rozpoczęcie nauki SZKOLNEJ.
      • doloresa Re: 6-latka i "eksperyment" edukacyjny 27.04.16, 12:01
        Poślę na pewno, chociaż czasem sama się zastanawiam, czy wynika to z przekonania, że córka sobie poradzi, czy może z mojego zacietrzewienia ideologicznego wink))
        Poza tym, mam wrażenie, że ten rocznik będzie znacznie mniej liczny niż poprzedni i kolejne, co zapewni Młodej lepszy start do szkół na kolejnych etapach edukacji smile
        • lucyjkama Re: 6-latka i "eksperyment" edukacyjny 28.04.16, 09:24
          >ten rocznik będzie znacznie mniej liczny niż poprzedni i kolejne, co zapewni Młodej lepszy start do szkół na kolejnych etapach edukacji

          Szkoły gimnazjalne i ponadgimnazjalne tylko czekają na bardziej liczne roczniki bo duże szkoły od 10 lat co roku otwierają o klasę albo 2 mniej. A małe szkoły walczą żeby ich nie zamknęli.
          Mało liczny rocznik może spowodować że wiele klas profilowych po prostu nie powstanie i trzeba będzie zmieniać plany edukacyjne.
          Przy rekrutacji na studia tłok będzie nadal bo ludzie z roczników 2007, 2008, 2009 które są aktualnie skumulowane będą próbować dostać się na studia rok, dwa i trzy po zdaniu matury (którą jeszcze będą mieli czas poprawić i nabić sobie punkty). Sorry ale dzieciaki rozpoczynające 1 klasę od września 2016 r są w gorszej sytuacji niż obecni 1 i 2 kl. Gdybym miała teraz 6 latka poczekałabym i puściła do szkoły za rok (choć moja córka rozpoczynając 1 klasę miał 5 lat i 10 m-cy).
          • doloresa Re: 6-latka i "eksperyment" edukacyjny 28.04.16, 10:31
            Hmm, nie mam aż tak czarnych wizji...
            Na etapie wyboru szkoły ponadpodstawowej to szkoły będą musiały walczyć o uczniów, a nie na odwrót, co jest - moim zdaniem - korzystne.
            Co do etapu studiów, to przecież zawsze będzie tak, że młodzież z różnych roczników będzie próbowała się dostać na studia rok, dwa czy trzy po zdaniu matury. Nie sądzę, żeby dzieci z rocznika 2010 idące teraz do szkoły były jakoś poszkodowane.
            Moja córka zaczęła chodzić do przedszkola mając 2,5 roku, ileż mogę ją w tym przedszkolu trzymać, jeżeli wychowawczyni twierdzi, że intelektualnie i emocjonalnie jest gotowa (zna litery, zaczyna czytać, pisać i liczyć, czeka na pójście do szkoły)?
            • makurokurosek Re: 6-latka i "eksperyment" edukacyjny 28.04.16, 11:48
              "Na etapie wyboru szkoły ponadpodstawowej to szkoły będą musiały walczyć o uczniów, a nie na odwrót, co jest - moim zdaniem - korzystne."

              Nie do końca. Rocznik wyżej jest liczny tak więc gimnazja i licea mogą otworzyć w nim więcej klasy, by za rok móc sobie pozwolić na to by w ogóle rekrutacji nie prowadzić, tym bardziej że w roczniku złożonym niemal w całości z uczniów repetujących i odroczonych tych którzy będą się nadawali do szkół o wyższym poziomie będzie niewielu, a szkoły elitarne nie będą chętne do obniżania swojej rangi by przyjąć uczniów słabych.

              "Co do etapu studiów, to przecież zawsze będzie tak, że młodzież z różnych roczników będzie próbowała się dostać na studia rok, dwa czy trzy po zdaniu matury.

              W kiepskiej klasie, równa się w dół, a nie w górę. Tak więc już w przedbiegach większość odpadnie na przedbiegach.
              • doloresa Re: 6-latka i "eksperyment" edukacyjny 28.04.16, 12:53
                Hmmm, może i racja...
                Z tym, że córka pewnie do gimnazjum pójdzie już do pobliskiego, dużego miasta, a w tym mieście - jak sądzę - dużo ludzi zdecyduje się jednak na posłanie do szkół 6-latków, więc z poziomem nie powinno być tak źle...
    • srubokretka Re: 6-latka i "eksperyment" edukacyjny 27.04.16, 17:06
      Kilka lat temu mialam plan wrocic do Polski z rodzina. Bardzo tego chcialam, ale wstrzymywala mnie niewiedza dotyczaca szkolnictwa. Znalazlam to forum i postanowilam sie podszkolic, zeby ulatwic dzieciom start. Po kilku miesiacach ochota na powrot wyparowala. To co opisujecie, wasze zmagania, rozterki, niepotrzebne boje z systemem.... szczerze wam wspolczuje, bo nie tym mlodzi ludzie powinni sie zajmowac.
      Po cholere ciagle tak mieszac?? PO zrobilo duzy niewybaczlny blad wprowadzajac te zamieszania z 6latkami, ale cofanie reformy nie poprawilo wcale sytuacji, a za 4 lata znowu wygra PO i znowu zrobi przemeblowanie... po raz kolejny obnizajac poziom nauczania, ktory jest skandalicznie niski.
      Swiat robi skoki w siedmiomilowych butach, a wy w tym czasie musicie sie zastanawiac jak , gdzie , kiedy i czego beda uczyc sie wasze dzieci. Wyc sie chce z bezsilnosci.
      • doloresa Re: 6-latka i "eksperyment" edukacyjny 28.04.16, 10:43
        "Po cholere ciagle tak mieszac?? PO zrobilo duzy niewybaczlny blad wprowadzajac te zamieszania z 6latkami, ale cofanie reformy nie poprawilo wcale sytuacji, a za 4 lata znowu wygra PO i znowu zrobi przemeblowanie..."

        No tak, można być za reformą 6-latkową albo przeciw, ale trzeba przyznać, że reformę wprowadzano jednak dosyć łagodnie, a po kilku latach zdecydowana większość szkół i nauczycieli przystosowała się do nowego systemu nauczania (tak przynajmniej wynika z różnych raportów). Tym bardziej krew mnie zalewa na to, co robi aktualna władza: ogłaszanie zmian w środku roku, konieczność podjęcia decyzji, co zrobić z dzieckiem bez znajomości zmian w podstawie programowej, które mają być znane dopiero bodajże w lipcu, przyzwolenie na masowe repetowanie (bez konieczności potwierdzenia tego jakąś opinią wychowawcy czy dokumentem z poradni). To jest niewybaczalne, aroganckie zachowanie.

        Ja tam jestem zdania, że każda władza ma prawo kształtować system edukacji zgodnie ze swoimi przekonaniami, jeżeli tylko dla takich działań jest jakieś społeczne poparcie. Dla reformy 6-latkowej poparcie było, duże zastrzeżenia zgłaszano przede wszystkim do tempa jej wprowadzania, i dużo - choć oczywiście nie wszystkie - z tych uwag zostały wzięte pod uwagę. To, co się teraz wyrabia, to jest jakaś kpina i cyrka na kółkach...
        • srubokretka Re: 6-latka i "eksperyment" edukacyjny 28.04.16, 13:15
          > ale trzeba przyznać, że reformę wprowadzano jednak dosyć łagodnie,

          Mz za lagodnie (niepewnie). Wprowadzilo to wieksze rozchwianie w spoleczenstwie, podzialy, zbedne dyskusje, porownywanie dzieci, latanie po psychologach, zalatwianie papierow na lewo itd.... jednym zdaniemem; robienie wariata ze zdrowego czlowieka. Wbrew pozorom, to bylo bardzo kosztowne dla wiekszosci obywateli, ktorzy mieli 6latki w tamtym czasie. Bardzo niezdrowe dla spoleczenstwa. Jeszcze nigdy w historii Polski Polacy nie mieli tylu dysfunkcyjnych obywateli z papierami. Straszne.
          To co robi obecna wladza juz mnie tak bardzo nie interesuje, bo ja do bagna zrobionego przez PO nie zdecydowalam sie wejsc.
          Gdybym jednak musiala, to poslalabym dziecko do 1kl w wieku 6 lat. Kto wie, moze nawet w 5, bo uwazam, ze im krocej w tym systemie tym lepiej.

          Najlepszym rozwiazaniem teraz dla Polski byloby wprowadzenie tego, co Zachod juz robi . Czyli wprowadzic nauke indywidualna na kazdym etapie, w kazdej "klasie", w ktorej nie obowiazuje rocznik, tylko poziom wiedzy.
    • 21mada Re: 6-latka i "eksperyment" edukacyjny 27.04.16, 22:32
      Ale b.rdel. Najpierw odraczanie szesciolatkow, wybor rodzicow, teraz repetowanie siedmiolatkow. Nie zazdroszcze sytuacji.
      • doloresa Re: 6-latka i "eksperyment" edukacyjny 28.04.16, 10:36
        Wiesz co, największy problem zrodziło to przyzwolenie na repetowanie w pierwszej klasie. Mam przekonanie, że duża część rodziców wybrała to rozwiązanie wyłącznie z powodów ideologicznych (są przeciwnikami reformy sześciolatkowej i winą za to, że ich dzieci poradziły sobie z materiałem klasy pierwszej, ale nie są orłami, obarczają za wczesne posłanie ich do szkoły). Jak już ktoś napisał, traktują to jako "ratowanie maluchów" sad
        Gdyby nie repretenci, sytuacja byłaby znacznie łatwiejsza...
    • anndelumester Re: 6-latka i "eksperyment" edukacyjny 28.04.16, 09:44
      Nie. Nie wierzę w wydolność szkoły, nauczycieli, systemu.
    • magata.d Re: 6-latka i "eksperyment" edukacyjny 29.04.16, 11:06
      Nie, ja bym nie posłała. To po pierwsze. Po drugie, twoje informacje we wrześniu mogą nie być aktualne, bo niektórzy rodzice mogą zmienić zdanie, a szkoła rejonowa musi przyjąć dziecko do 1 klasy. Bałagan jest i póki co, będzie. Dlatego najlepszym rozwiązaniem teraz jest przeczekanie i zostawienie dziecka w zerówce. To moje zdanie, oczywiście.
    • doloresa Re: 6-latka i "eksperyment" edukacyjny 18.05.16, 10:56
      UPDATE smile
      Córa ostatecznie przeniesiona do szkoły w mieście - klasa samych 6-latków.
      Bardzo dobra szkoła (dobre wyniki testów 6-klasisty, zaplecze sportowe, duży teren zielony, własna kuchnia), tylko te codzienne dojazdy spędzają mi sen z powiek...
      Mam nadzieję, że zrobiłam dobrze i że córa mi kiedyś za to podziękuje smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka