Dodaj do ulubionych

do przemyslenia....

27.06.16, 09:26
umeiscilem te fotke takze na malym dziecku. Niedpuszczalne, jak mozna zniszczac dzeicku zycie doprowadzajac go do takiej otylosci....Matka moze byc chora, moze tez zostala utuczona przez swoja matke, ale maja swiadomosc tego, powinna zwracac uwage na to, jak wygladaja i jak odzywiaja sie jej dzieci... to powinno byc karalne... nie ma z miloscia do dziecka nic wspolnego...

https://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/85/18/22/01f7fea11b.jpg
Obserwuj wątek
    • fogito Re: do przemyslenia.... 27.06.16, 10:36
      To Polska czy Niemcy? Niestety nad Bałtykiem coraz wiecej grubych dzieci i dorosłych. Jak zawsze postuluje egzaminy na rodziców po kursie wychowawczym i opiekuńczym. Teraz każdy głupi za przeproszeniem moze miec dziecko i zero pojęcia o opiece nad nim i wychowaniu,
      • mama-ola Re: do przemyslenia.... 27.06.16, 10:41
        > Teraz każdy głupi za przeproszeniem moze miec dziecko

        A za Twoch czasów to jak było? Egzamin na rodzica się zdawało?
        • fogito Re: do przemyslenia.... 28.06.16, 12:17
          Sorki. Odrzuć słowo teraz i bedzie sie zgadzało.
      • camel_3d Re: do przemyslenia.... 27.06.16, 11:23
        Polska. Miedzyzdroje.

        Niemcy walcza z otyloscia u dzeici juz kilka dobrych lat i efekty widac. Ale tez zdazaja sie bardzo otyle dzeici, szczegolnie wsrod dzieci imigrantow.
      • camel_3d Re: do przemyslenia.... 27.06.16, 11:24
        >Teraz każdy głupi za przeproszeniem moze miec dziecko i zero pojęcia o
        > opiece nad nim i wychowaniu,


        tak bylo zawsze... dzeicko zrobic to nie problem..ale odpowiednio o nie zadbac to juz trzeba sie wysilic.
    • betty842 Re: do przemyslenia.... 27.06.16, 12:25
      Moim zdaniem nie można mierzyć jedną miarą wszystkich rodziców otyłych dzieci.Choć moim zdaniem chłopczyk, który stoi bardzo otyły nie jest. Jedne grube dzieci są "tuczone" przez rodziców a jedne mają tendencję do tycia a rodzice nie mają na tyle silnej woli,żeby dziecku zabronić jeść (tzn ograniczyć).Moja kuzynka ma troje dzieci (najstarsze ma tendencję do tycia,drugie nie ma a trzecie znów ma tendencję). Środkowe dziecko mogło jeść ile chciało i co chciało i zawsze miało prawidłową wagę. Natomiast pierwsze i ostatnie od maleńkości miały ograniczane jedzenie-podziwiałam moją kuzynkę kiedy starszak dostał kromkę chleba,po zjedzeniu prosił o drugą bo był głodny a ona mu nie dała.Dziecko płakało że jest głodne a ona nie dała mu więcej.Dzięki jej zawziętości cała trójka nie ma nadwagi (starszy ma 18 lat i już sam się pilnuje ale najmłodsze do tej pory jest pilnowane bo wystarczy chwila nieuwagi i juz zimą spodnie za ciasne są). No ale nie każdy rodzic ta potrafi.Tak wiec łatwo jest kogoś oceniać jak się nie ma tego problemu.Żeby nie było ja mam w domu dwóch chudzielców (niejadki).
      • camel_3d Re: do przemyslenia.... 27.06.16, 12:37
        Chlopczyk, ktory stoi, ma wyrazna duza nadwage.
        Dzieci w tym wieku nie maja tendencji do tycia, jezeli byly odpowienio karmione i maja duza dawke ruchu. Zakladajac, ze dziecko jest zdrowe. No i trzeba pamietac o tym, ze pierwsze 2-3 lata w zyciu dziecka sa najistotniejsze.
        Ja mam zawsze wrazenie, ze jezeli ktos mowi, ze dziecko ma tendencje do tycia, to jest to wymowka. Widzac taka tendencje po prostu nelezy uwazac z tzym co sie daje i w jakich ilosciach. Ale ogolnei jest tak, ze dziecko ktore sie bardzo duzo rusza po prostu nie utyje... zacznie dopiero jak przestanie.

        I pamietajmy o jednym. Glod czujemy kiedy nasz zoladek nie jest wypelniony. Jezeli maluch musi zjesc np calego kotleta, zeby nie byc glodnym, to znaczy, ze juz ma rozciagniety zoladek i potrzebuej wiecej, zeby go wypelnic. A to juz pierwszy krok do tycia. Tylko ze wiele matek nie moze si epogodzic z tym, ze male dziecko ma zoladek wielkosci pilki do tenisa i pcha w te dzeici ile wlezie. Bo wizualnie zjadlo za malo...

        jezeli dzeicko ma tendencje do tycia to mu sie daje takie jedzenie, ktore tycia nie powoduje i odpowiednia ilosc ruchu. Ale tendencja do tycia. to raczej niezla wymowka.
        • betty842 Re: do przemyslenia.... 27.06.16, 22:10
          Masz trochę racji ale jednak nie do końca się zgodzę.Powyżej pisałam o dzieciach mojej kuzynki...Wyobraź sobie,że najmłodsze dziecko,karmione tylko piersią w wieku 3 miesięcy ważyło 8kg (waga urodzeniowa 3700g)! Potem miała wprowadzone posiłki (w normalnych ilościach) tak jak dziecko powinno mieć w jej wieku a na roczek ważyła 16kg! Tak grubego dziecka to ja nigdy nie widziałam...Dopiero po odstawieniu od piersi mała nieco schudła (na 2 latka ważyła nadal 16kg) ale ciągle musiała być ograniczona w jedzeniu. No i gdzie i kiedy matka popełniła błąd? Chyba taki,ze karmiła piersią....
          Druga rzecz.Krytykujesz rodziców dzieci z nadwagą bo gołym okiem widać,ze rodzice gdzieś popełniają błąd w jego odzywianiu czy stylu życia.Piszesz,ze to powinno być karalne. A ile jest dzieci które wyglądają normalnie lub są szczupłe a ich jadłospis woła o pomstę do nieba? Dla przykładu-mój starszy syn jest szczupły ale od zawsze gardzi wszelakimi warzywami i owocami.Próbuję non stop jakoś zachęcić go do jedzenia warzyw i owoców ale bez skutecznie. Co roku robię mu morfologię bo boję się żeby nie dostał anemii (ale jest ok). Natomiast młodszy syn (szczuplutki jak szczypiorek) je warzywa i owoce ,praktycznie zje wszystko co mu dam tyle,że raczej w niewielkiej ilości. I co? Twoim zdaniem powinni mi odebrać prawa rodzicielskie bo menu starszego syna pozostawia wiele do życzenia? Być może otyłość niesie ze sobą więcej zagrożeń i ryzyko późniejszych chorób ale takie "niejedzenie" warzyw i owoców też nie jest zdrowe i w późniejszym czasie może odbić się na zdrowiu dziecka. Gdybym miała tylko jedno dziecko i byłoby takie jak moj młodszy syn (szczuplutki ale "wszystkojedzący") też bym pewnie mądrowała.Ale mam dwójkę dzieci i w sprawie jedzenia są bardzo różni a wychowywani tak samo....
          • camel_3d Re: do przemyslenia.... 27.06.16, 22:22
            moze to zle porowananie, ale jezeli zauwazymy bite dziecko na ulicy np..powinnismy wezwac policje.Lub zawaidomoc policje, jezeli wiemy, ze dziecku sasiadow dzieje sie krzywda.

            Czy wedlug ciebie takie zaniedbywanie dziecka nie jest krzywdzeniem go? Wedlug mnie jest rownoznaczne z biciem. Bo niszczy dzeicku zycie i do tego skazuje na choroby, otylosc..itd...

            Moze oczywiscie z tym karaniem to przesada, bo wiadomo, ze matka nie tuczy dzieci z premedytacja. To wynik wielu czynnikow i ekonomicznych i spolecznych itd...

            Ale uwazam, ze w takich przypadkach szkola lub przedszkole powinny zgosic to do ...lekarza rodzinnego (?) , kuratorium.. czy to innej instytucji, ktora wymusilaby na rodzicach zadbanie o zdrowie dziacka..i tu najwazniejsze doksztalcila rodzicow, powiedziala czym to grozi itd..

            Pamietam taki reportaz o 34 kg 3latku. Babcia go tak utuczyla, bo on lubi jesc i przeciez jest szczesliwy. Dopiero kiedy kurator zdecydowal o zabraniu dziecka babci, zaczela wspolpracowac z dietetykiem itd... Moze to jest rozwiazanie.

            U nas w przedszkolu tak to dzialalo. Jezeli dziecko bylo otyle lub mialo wyrazna nadwage odbywala si epowazna rozmowa z rdzicami. tylko ze tu Jugendamt dziala bardzo preznie i rodzicie panicznie sie tej instytucji boja.

            • little_fish Re: do przemyslenia.... 27.06.16, 22:32
              no i pojawia się proste pytanie - gdzie jest lekarz rodzinny tego dziecka i co zrobił w tej sprawie? Jeżeli rodzic czegoś nie potrafi, albo wydaje mu się, że robi dobrze, to kto ma go nauczyć prawidłowych nawyków?
              • camel_3d Re: do przemyslenia.... 27.06.16, 22:40

                > no i pojawia się proste pytanie - gdzie jest lekarz rodzinny tego dziecka i co
                > zrobił w tej sprawie?

                no to jest calkiem dobre pytanie...
                Moze lekarz ma to gleboko gdzies.. robta co chceta...
                • tusia-mama-jasia Re: do przemyslenia.... 28.06.16, 00:37
                  Niekoniecznie.
                  Z punktu widzenia lekarza rodzinnego - otyłe dzieci (często są to dzieci otyłych rodziców) to bardzo "trudni" pacjenci. Zawsze zwracam uwagę na nadwagę i otyłość u dzieci - na bilansach, ale też przy okazji innych wizyt. Zawsze robię diagnostykę, żeby wykluczyć np. przyczyny hormonalne. Wśród wszystkich moich licznych małych pacjentów z nadwagą/ otyłością u 1 (słownie: jednej) dziewczynki ujawniła się w toku badań przyczyna endokrynologiczna. Cała reszta to po prostu tryb życia - czyli to co najtrudniej zmienić.
                  Zawsze pytam rodziców otyłych dzieci o jadłospis i o aktywność fizyczną - i pogłębiam ten wywiad. I zawsze prędzej czy później wychodzą kwiatki w rodzaju:
                  "On tak lubi czipsy, staram się ograniczać do jednej paczki dziennie, ale jak tak prosi to nie mam serca mu odmówić."
                  "Rusza się, tak! Na wfie się rusza! W domu? Eee...yyy, w domu to nie, zmęczony jest, włącza sobie komputer"...
                  "On nie je dużo, nie. No przekąski tak... słodkości lubi...Wszyscy w domu lubimy. Ale obiad to już potem mały zjada".
                  "Sport? Nie, no kiedy... nie ma czasu... człowiek wraca z pracy to chce odpocząć, a nie z dzieckiem na zajęcia sportowe ganiać... Nie ma na nic czasu".

                  I tak dalej, w ten deseń. Wszystko autentyki i to te przeciętne, małego kalibru.

                  Ludzie oczekują łatwych rozwiązań w leczeniu. Cudownej tabletki na wszystko, jak "likarstwo" Pippi L. Najtrudniej jest tam, gdzie trzeba nie diety nawet, ale po prostu trwałej zmiany nawyków i to często całej rodziny. To niemal niewykonalne. Zdarzają się rodziny, które poważnie podejdą do tematu i współpracują, ale szczerze mówiąc to kazuistyka.
                  Lekarz może mówić, tłumaczyć, zalecać (a z rodzicami otyłych dzieci rozmawiam długo, to chyba najdłużej trwające ze wszystkich wizyt dzieci) - ale odpowiedzialność za realizację spoczywa na pacjencie. I tu - choćby lekarz na rzęsach stanął - pojawia się bariera.

                  Poza tym słusznie pisze Camel, że te pierwsze 2-3 lata życia są kluczowe. A przecież maluchy w spacerówkach z paczuszką frytek z McDonald's nie są wcale niespotykane. Niech żyje kształtowanie nawyków!
                  Symbolem tych rozważań stała się dla mnie kilkunastomiesięczna dziewczynka, którą mama przywiozła w spacerówce na badanie, dziecko w pewnej chwili zawołało "piciu!", a mamusia podała... puszkę coli. Nie mogłam nie zareagować. I cóż usłyszałam? "Ale ona nic innego nie lubi!"
                  Więc pytam, skąd kilkunastomiesięczne dziecko wie, że nie lubi pić nic prócz coli, do kroćset??

                  Do tego samochodowo-komputerowo-telewizyjny sposób na życie - i cóż więcej trzeba?
                  • jematkajakichmalo Re: do przemyslenia.... 28.06.16, 02:31
                    tusia-mama-jasia napisała:

                    > Niekoniecznie.
                    > Z punktu widzenia lekarza rodzinnego - otyłe dzieci (często są to dzieci otyłyc
                    > h rodziców) to bardzo "trudni" pacjenci.

                    Otoz to, wlasnie chcialam o tym napisac. Pojawia sie wlasnie taka prawidlowosc (niestety w wiekszosci przypadkow) grubi rodzice = grube dzieci uncertain

                    Ja jako osoba dorosla caly czas gdzies tam borykam sie z nadprogramowymi kg. Nie sa to jakies kosmiczne wartosci wink ale jednak. Bardzo uwazam na to co moje dziecko dostaje do jedzenia i w jakich ilosciach. Mysle, ze m.in. dzieki temu jeszcze nie przekroczyla do tej pory 25-30 centyla (a ma 8 lat), uwielbia owoce i warzywa, je doslownie prawie wszystko.
                    Dla mnie bardzo wazne jest to, zeby wlasnie zaoszczedzic jej (szczegolnie jako dziewczynce) tej wiecznej walki z kazdym kg w przyszlosci.

                    I tu sie wlasnie zastanawiam: czy inni rodzice naprawde tego nie widza, czy nie chca widziec?

                    Mam okazje jezdzic z klasa corki co tydzien na basen. Rece zalamuje jak patrze na niektore dzieci sad co ciekawe zdecydowanie wiecej jest otylych chlopcow anizeli dziewczynek. Znam tez wiekszosc rodzicow i wlasnie powyzsza teze musze potwierdzic.


                    > Ludzie oczekują łatwych rozwiązań w leczeniu. Cudownej tabletki na wszystko, ja
                    > k "likarstwo" Pippi L.

                    No niestety... a zeby tego bylo malo - jak sie cos wspomni o nadwadze to jest czesto obraza!
                    Niedawno przyszla do nas pacjentka, 130 kg zywej wagi... skarzyla sie na bol kolan... (ciekawe od czego?? wink ). Maz jej powiedzial jakie sa mozliwosci leczenia itp.,, ale przede wszystkim to ona musi schudnac i zaczac sie ruszac! O matko ale sie dzialo! Obraza majestatu! Ze przeciez ona ma wystarczajaco ruchu, bo ma w dwomu male dziecko i za nim "biega"... yyyyyyyyyyyy wszystko mi opadlo doslownie smile

                    No to co tu jeszcze dodac?

                    Ja mam wrazenie, ze gdyby te dzieci odciac od rodzicow na jakis czas to by same bardziej pilnowaly tego co i ile jesc. Robilyby to lepiej od rodzicow.
                    Ja bardzo duzo zawdzieczam wychowawczyniom z przedszkola. Od najmlodszych lat "tlukly" dzieciom do tych malych glowek zasady zdrowego zywienia. Dzieciom nie wolno bylo przynosic do przedszkola slodkich bulek czy drozdzowek w sniadaniowkach, ani nawet actimela, danonkow itp. Nic.
                  • camel_3d Re: do przemyslenia.... 28.06.16, 08:38
                    a czy lekarz ma np mozliwosc zgloszenia takiego przypadku do kuratorium i np wymuszenia diety?
                    • tusia-mama-jasia Re: do przemyslenia.... 28.06.16, 11:00
                      Niestety nie. Nie mamy absolutnie żadnych środków przymusu (za wyjątkiem szczególnych przypadków psychiatrycznych). Możemy tylko mówić, mówić, mówić... i przyzwyczaić się do poczucia bezsilności, kiedy trafiamy grochem w ścianę. A potem jeszcze do krytyki, że jak z dzieckiem coś nie teges, to rodzinny zawalił.
                      • camel_3d Re: do przemyslenia.... 28.06.16, 13:40
                        w Niemczech lekarz moze wyjatkowe zaniedbanie zglosic do Jugendamtu.
                        Jezeli np rodzice nie reaguja i dziecko ciagle tyje lub nie widac zmiany. Ale sa tez rozni lekarze..jedni zglaszaja, inni olewaja.
                    • betty842 Re: do przemyslenia.... 28.06.16, 11:38
                      U nas pediatra ma hopla na punkcie nadwagi u dzieci do tego stopnia,że nawet niemowlaki karmione piersią każe odchudzać! Oczywiście,rozumiem,że może kazać ograniczyć karmienie dziecka które w wieku 3 miesięcy waży 8kg (tak jak córka mojej kuzynki) bo wtedy gołym okiem widać,ze dziecko ma fałdkę na fałdce i jeszcze fałdką przykryte ale często jak widziałam dzieci które zdaniem naszej pediatry rodzice mieli odchudzać nie powiem co sobie o niej pomyślałam....Moi zawsze byli szczupli i nawet jako niemowlaki fałdek nie mieli więc nigdy nic od pediatry nie usłyszałam ale jak widziałam takie normalne niemowlaczki,które jakieś tam drobne fałdki miały i słyszałam ze nasza pediatra kazała je odchudzać to pukałam się w czoło.... No wiec nasza pediatra (tzn moja BYŁA pediatra bo przeniosłam dzieci do innej przychodni) to aż trochę nawiedzona była w kwestii nadwagi u dzieci bo kazała odchudzać "normalne" dzieci. Ale nie zmienia to faktu,że rzeczywiście lekarze rodzinni powinni rodzicom zwracać uwagę jeśli dziecko ma nadwagę.Tylko co więcej mogą zrobić? Chyba nic....
                      • camel_3d Re: do przemyslenia.... 28.06.16, 13:48
                        serio? niemowlaki? troche przesada...

                        jak tylko na mleku jada to ciezko cos zrobic. Chyba ze juz sa karmione normalnie - chyba po 6-7 mieisau i wtedy tyja...

                        mysle, ze kazdy lekarz pediatra powinien rodzicom dawac jakas broszure do zapüoznania sie, jezeli widzi ze dzeicko ..np 2 letnie juz jest zbyt okragle. Ale jak wyzej napisano.. pewnie zaraz po wyjsciu broszura trafi do smietnika...sad(( bo mama wie lepiej.
    • dorga1 Re: do przemyslenia.... 27.06.16, 23:25
      Nie oskarżajcie pochopnie rodziców takich dzieci. Ja sama krytykowałam i jeżeli wiem na pewno, że nieodpowiednio odżywiają dzieci - dalej tak robię. Jest jednak małe ale... Nie wiemy, czy przypadkiem dziecko nie cierpi na jakąś chorobę. Mam trójkę dzieci. Najstarsze i najmłodsze - koszmarne chudzielce do tego stopnie, że mam problem z dopasowaniem na nich ubrań. Za to środkowe dziecko ma tendencje do nadwagi. I kompletnie nie mam na to wpływu. Ograniczam córce jedzenie, ale boję się, żeby to nie doprowadziło do jakiś zaburzeń pokarmowych. No i najważniejsze w tym wszystkim jest to, że w wieku 6,5l. zdiagnozowano u niej celiakię. Ma ją tylko ona z całej trójki. Lekarze niestety olewali przez lata problem i nie potrafili jej zdiagnozować - to jest niestety dramat w poziomie wykształcenia naszych lekarzy. A ile dzieci jest niezdiagnozowanych aż strach się bać. Więc teraz staram się nie krytykować, bo nie mam 100% pewności, że zawalili rodzice.
    • berdebul Re: do przemyslenia.... 28.06.16, 01:13
      Dramatyzujesz. Od większego rozmiaru ciuchów naprawdę daleka droga do zniszczonego życia. Fascynuje mnie, jak bardzo skupiasz się na innych ludziach. Zajmij się swoim dzieckiem i kształtuj jego nawyki, zamiast wychowywać wszystkich wokół.
      • camel_3d Re: do przemyslenia.... 28.06.16, 08:39
        berdebul napisała:

        > Dramatyzujesz. Od większego rozmiaru ciuchów naprawdę daleka droga do zniszczon
        > ego życia.

        najwyrazniej malo wiesz o otylosci i jakie niesie zagrozenia.
        • stara-a-naiwna Re: do przemyslenia.... 28.06.16, 12:28
          podobnie uważam\
          występuje stygmatyzacja dzieci otyłych w szkołach; środowiskach rówieśniczych
          ksywa grubas / gruby nawet jak nadana przez kolegów którzy lubią nigdy nie ejst miłą ksywą
          • camel_3d Re: do przemyslenia.... 28.06.16, 13:42
            stara-a-naiwna napisała:

            > podobnie uważam\
            > występuje stygmatyzacja dzieci otyłych w szkołach;

            podobnei jak dzieci brudnych, szczerbatych i zaniedbanych....
            to powinien byc sygnal dla rodzica.

            oczywiscie bardzo szkoda dzeici..one nie sa winne.
        • berdebul Re: do przemyslenia.... 28.06.16, 13:16
          To nie jest Twoje dziecko. Zachowujesz się jak dzieciak w podstawówce, tylko wytykasz paluchem nie na szkolnym korytarzu, a w internecie.
          • camel_3d Re: do przemyslenia.... 28.06.16, 13:43
            nie do konca. POKAZUJE do czego prowadzi zaniedbanie. Nie ma ani imienia, anie nazwiska, ani adresu dzeicka...
            • berdebul Re: do przemyslenia.... 28.06.16, 21:07
              I pokazujesz na przykładzie żywych ludzi. Saartjie "Sarah" Baartman też była tylko pokazywana. uncertain
              • camel_3d Re: do przemyslenia.... 28.06.16, 22:48
                w sumie moge pokazac ci jak wyglada zwloki 230 kg 18 latka, chcesz? bedziesz miala przyklad niezywych ludzi.
                • berdebul Re: do przemyslenia.... 29.06.16, 11:55
                  To, że ten chłopiec teraz ma nadwagę wcale nie oznacza że będzie miał ją pózniej. Nie wiesz, czy i do jakiego lekarza chodzi. Nie wiesz o tych ludziach nic. Za to jasz okazję błysnąć jakim przejętym rodzicem jesteś i jak dbasz o dziecko. Zrozum, że zrobienie takiej fotki i wrzucenie jej do internetu nie zmieni nic.
                  Nie każdy 18 latek z otyłością umiera. Poza tym ponownie wykorzystujesz kogoś, żeby podpierać stawiane tezy. Nie uważasz, że to nie jest w porządku wobec bliskich? O czyms takim jak szacunek do innego człowieka słyszałeś?
                  • camel_3d Re: do przemyslenia.... 30.06.16, 00:09
                    > To, że ten chłopiec teraz ma nadwagę wcale nie oznacza że będzie miał ją póznie
                    > j.

                    nadwage to ma mlodszy. strszy cierpi juz na otylosc.


                    > Nie każdy 18 latek z otyłością umiera. Poza tym ponownie wykorzystujesz kogoś,
                    > żeby podpierać stawiane tezy. Nie uważasz, że to nie jest w porządku wobec blis
                    > kich? O czyms takim jak szacunek do innego człowieka słyszałeś?


                    Ale kazdy z otyloscia ma porblemy ze zdrowiem.
                    Gdyby chodzil do lekarza to by nie byl otyly, a juz na pewno mlodszy nei mialby tyle nadwagi.
    • mama-ola Re: do przemyslenia.... 28.06.16, 11:00
      Przyglądałam się dzieciom na zakończeniu roku szkolnego. Niektóre są kopiami swoich rodziców: chudziutka długonoga mama z chudziutką długonogą dziewczynką chucherko albo przysadzista brzuchata wielka kobieta z przysadzistą brzuchatą dużą córą. Mój syn jest tak podobny do swojego ojca ze zdjęć z jego dzieciństwa, jak po akcji "edycja - kopiuj - wklej". Otłuszczony dokładnie w tych samych miejscach, chociaż co innego jadało się w latach 70., a co innego jada się teraz.

      Kiedyś twierdziłam ostro, że nie dziedziczy się genów, tylko nawyki żywieniowe. Teraz zdecydowanie łagodnieję w swoich sądach. Geny to geny. Z przysadzistej dziewczyny nie zrobimy chucherka, choćbyśmy nie wiem jak świadomie ją odżywiali.
      • betty842 Re: do przemyslenia.... 28.06.16, 11:28
        Zgadzam sie z tobą. Ja jestem przy kości,moi rodzice też i moi dziadkowie też byli (nie byliśmy i nie jesteśmy grubasami tylko własnie tacy "przy kości"). Ja mam szerokie kości i choćbym nic nie jadła to nigdy szczupła nie będą (próbowałam wink ). Myślałam,że moje dzieci też takie będą (jesli pójdą we mnie) i od razu postanowiłam,że będę nad nimi pracowała i racjonalnie odżywiała żeby nie musiały borykać się z nadwagą. No ale moi chłopcy wdali się w tatusia (starszy wygląda identycznie jak mój mąż w jego wieku) choć mój mąż w tej chwili chudy nie jest ale jako dziecko to był bardzo szczuplutki (tak jak moi chłopcy teraz). Kiedyś oglądałam jakiś program (chyba Pytanie na śniadanie) i tam była mowa o niejadkach.I np jeżeli oboje rodziców w dzieciństwie było niejadkami to na 90% ich dziecko też będzie niejadkiem.Jesli jeden z rodziców był niejadkiem (a drugi "jadkiem") to jest 50% szans na to,że dziecko też będzie niejadkiem.No a dziecko rodziców "jadków w dzieciństwie" powinno też być dzieckiem "jedzącym". No a mój mąż był w dziecinstwie niejadkiem wiec starszy syn (jego kopia) też jest niejadkiem. Ja akurat byłam dzieckiem z apetytem wink Nasz młodszy syn lubi jeść praktycznie wszystko (nawet słone śledzie) ale w niewielkich ilościach przez co też "szczypiorkiem" jest. Mnie to akurat cieszy że mimo mojej postury moje dzieci są szczupłe,tyle,że zawdzięczam to chyba własnie genom mojego męża.
        • camel_3d niejadki,,, 28.06.16, 13:55
          wiesz cz..ja mysle, ze niejadko to tak na prawde nie ma.. poza tym dziecmi, ktore maja faktyzcnie problemy zdrowotne. Wiekszosc dzeici po prostu je tyle ile potrzebuje. Tylko ze porcja dla normago dzeicka jest duzo mneijsza niz dla doroslego. Natomiast doroslemu wydaje sie, ez dziecko nic nie je. Lub je za malo.

          Ja tez bylem niejadkiem, pamietam te sztuczki zeby cos wmusic.. dla mnei zupa i drugie bylo po prostu za duzo. Wystarczyla sama zupa z kluskami.. Konczylo sie to 2 godznnym jedzenie drugiego dania, zuciem po 10 minut itd.. a na koncu jak nikt nie patrzyl wyrzucaniem jedzenia za okno..lub smile) za regal..

          • marshi Re: niejadki,,, 29.06.16, 09:46
            ooo, to, to. Też nie wierzę w niejadki, choć sama wg moich rodziców takim byłam. To problem rodzica/ów bardziej niż dziecka, przynajmniej na początku. Jak dziecko widzi, że może manipulować rodzicami poprzez jedzenie/niejedzenie, to zaczyna się ,,zabawa".
            • lucyjkama Re: niejadki,,, 29.06.16, 10:32
              Nie zgodzę się. Sama byłam niejadkiem. Nie było to manipulowanie rodzicami. Oni nawet nie wiedzieli ze nie jem. Wyrzucałam jedzenie które dostawałam do szkoły. Potrafiłam nie jeść kompletnie nic do godziny 15-16. Nie czułam głodu. O tym, że nie jem śniadania nikt nie wiedział bo rodzice byli w pracy jak ja wstawałam i wychodziłam do szkoły. Nie chodziłam na obiady wykupione w szkole. Często jedynym posiłkiem był obiad po powrocie do domu. Jak chodziłam na drugą zmianę to była to już godzina 18-19.
              Dopiero jak byłam na studiach jedzenie zaczęło być przyjemnością wink
              • mama-ola Re: niejadki,,, 29.06.16, 11:01
                > Nie zgodzę się. Sama byłam niejadkiem. Nie było to manipulowanie rodzicami.

                Też byłam niejadkiem i nikim nie manipulowałam. Po prostu nie chciałam jeść, bo czułam się dobrze, nie czułam głodu. Namawiali na jedzenie, a ja nie czułam głodu i odmawiałam. Już prościej się nie da tego wytłumaczyć...

                > Potrafiłam nie jeść kompletnie nic do godziny 15-16.
                Ja mam tak nadal... Nie aż do 15, ale do 11-12. Na przykład teraz jest godz. 11, jestem na nogach od 7, jeszcze nic nie jadłam, czuję się bardzo dobrze, pracuję umysłowo wydajnie.
              • myelegans Re: niejadki,,, 06.07.16, 15:39
                no, ale co w zwiazku z tym? jadlas tyle ile organism potrzebowal. Odbijalo sie to na Twoim zdrowiu?
                Jeden moze jak pies vide moj maz, jesc 2 razy dziennie, drugi pogryza caly dzien vide moj syn. Oboje szczuplaki
          • sion2 Re: niejadki,,, 29.06.16, 12:44
            Matko Camel jakbym o sobie czytała smile
            W dodatku w latach 80 ciężko bylo o dobre mięso i inne żarcie wiec rodziców wkurzało moje wybrzydzanie i niejedzenie i przezywali mnie "francuskim pieskiem". Bywało że musiałam siedzieć nad talerzem aż nie zjem. Koszmar.
            Za otyłośc NA PEWNO częściowo odpowiadają geny, medycyna dawno to odkryła, ale te geny sa tylko PREDYSPOZYCJĄ i nikogo nie skazują na otyłość. Jeśli rodzic widzi że dziecko ma określony typ przemiany materii - tendencję do tycia - powinien dbać o dziecko w tym zakresie nie mniej niż o szczepienia, badania, naukę itd. Bo dziecko mające geny predysponujące do tycia NIE MUSI być otyłe!
            Ja na przykład urodzilam się już z niedowagą i aż do 28 roku życia miałam niedowagę. Pamiętam z dziecinstwa wielkie świętowanie gdy gdzieś w wieku 11 lat osiągnęłam w koncu wagę 30 kg.... Mogłam jeść wszystko i w dużych ilościach i nie tyłam przez wiele lat dorosłego życia. Zmieniło się to dopiero po 32 roku życia gdy na skutek choroby dali mi leki które powodowaly tycie (m.in. sterydy... koszmar, buzia jak rumiana bułeczka) ale nawet na lekach utrzymuję wagę w górnej granicy normy... tylko buzię mam człowieka otylego i nic nie poradzę...

            Ludzie się róznią m.in typami przemiany materii. Jedni moga jesc bez ograniczen i nie utyją. Inni musza sie pilnowac całe życie. Masz rację z tym powiekszaniem sie zołądka - ale to miesień i on też może sie obkurczać. Każdy rodzic dziecka za dużo jedzącego powinien wiedzieć że stopniowym zmniejszaniem - zwłaszcza porannych! - porcji jedzenia, bez uczucia głodu - można dziecku zmniejszyc zapotrzebowanie na ilość jedzenia.

            Wbrew temu co piszesz, w Polsce jednak nie ma plagi dzieci otyłych. W porownaniu do USA gdzie otylych jest kilkoro dzieci na jedna klase, w Polsce mamy 1 dziecko otyle na 2 klasy. Od wielu lat dzieci mają po 3-4 lekcje wf w tygodniu, w szkołach amerykanskich obowiązkowego wfu nie ma w ogóle...
            Uważam że zgłaszanie do opieki społecznej każdego otyłego dziecka to gruba przesada. Zgłaszałabym dzieci skrajnie otyłe ale nie każde otyłe. Zwłaszcza że wiele dzieci otyłych w okresie nastoletnim same gubi zbędne kilogramy.
            • camel_3d Re: niejadki,,, 29.06.16, 13:20
              plagi jeszcze nie ma, ale na tle pozostalych krajuw EU wypada polska slabo, jest w czolowce. Szczegolnie w przypadku nastoltkow i neistety ciagle liczba rosnie - jezeli wierzyc statystykom.

              Jedyne co moge z obserwcji powiedziec, to to, ze za moich szkolnych czasow (podsawowa i srdnia) nie bylo takiej ilosci otylych dzieci. I takiej ilosci TAK otylych dzieci. Nawet nei pamietam czy w calej szkole byly 2-3 osoby. W podstawowce byly 1 dziewczyna, w sredniej kumpel z klasy. Mial nadawge, ale na mur beton nie byl otyly. Byl jeden chlopak, ale on neistety byl chory.

              Na tle USA Polska moze wypada lepiej smile ale na tle reszty krajow Europy..wypada Plska fatalnie. Jest w czolowce..

              www.newsweek.pl/grubi-polacy-polska-tyje-ile-wazy-polak-newsweek-pl,artykuly,368324,1.html
              • lucyjkama Re: niejadki,,, 29.06.16, 21:59
                >wypada Plska fatalnie. Jest w czolowce..

                Hmmm. Wiesz a mi się ciągle w oczy rzucają spasieni Niemcy i Anglicy.
            • myelegans Re: niejadki,,, 06.07.16, 15:45
              Wg otylosc spowodowana tylko I wylacznie genetyka to maly %, moze 1-2% reszta to po prostu fatalny tryb zycia: malo ruchu, fatalna dieta (duzo cukrow) itd.

              Badano jedno z autochtonicznych plemion indianskich, wiec bardzo homogenicznych genetycznie, zyjacych po dwoch stronach granicy USA - Meksyk. Ci po stronie meksykanskiej byli szczupli i zdrtowsi, Ci po stronie amerykanskiej otyli ze wszystkimi konsekwencjami: choroby krazenia, cukrzyca typu 2 itd.

              Geny i niedoczynnosc tarczycy to 1% przyczyn otylosci.....
      • anetchen2306 Re: do przemyslenia.... 28.06.16, 11:36
        "Z przysadzistej dziewczyny nie zrobimy chucherka, choćbyśmy nie wiem jak świadomie ją odżywiali."
        Poogladaj sobie metamorfozy dziewczyn na stronie Chodakowskiej. Tez pewnie nie uwierzysz, ze one kiedys byly przyslowiowymi pulpetami, z 50 i wiecej kg nadwagi. A teraz wygladaja "chucherkowato". Poogladaj zwalszcza zdjecia z mlodosci lub nawet z dziecinstwa: wiekszosc z nich byla pulpetowata od "zawsze". A mimo to teraz maja piekne smukle cialka. I to bez glodzenia (dieta 1800 kcal raczej do glodowych nie nalezy) z dodatkowa porcja ruchu (2-3 razy w tygodniu po 30-40 min).
        • betty842 Re: do przemyslenia.... 28.06.16, 11:45
          Tak,masz rację ale jednak nie do końca.Moja bliska koleżanka od dziecka była pulpetem (geny po tacie,tak tak-geny!). Jako nastolatka odchudzała się wielokrotnie (+ ćwiczenia) i efekt był taki,że chudła 40kg po czym po np 2 latach przybierała 45kg! I tak w koło macieju....W tej chwili znów ma etap że waży 68kg ale wiem,że nie potrwa to wiecznie....Aha,nawet miała jakąś operację (oficjalna wersja to wycięcie woreczka żółciowego a ja myślę,że to było zakładanie jakiegoś balonika na żołądek czy coś w tym stylu) i przez dwa lata trzymała linię po czym znowu wróciła do dawnych miar. Rozmawiałam z nią wielokrotnie i mówiłam jej,że lepiej gdyby trzymała wagę taką z kilkoma kg nadwagi niż tak skakała z 68kg do 100kg...No ale ona twierdziła,ze najlepiej czuje się jak jest szczupła no ale po prostu nie umie tej wagi utrzymać...No i co ona ma z tym fantem zrobić?
          • anetchen2306 Re: do przemyslenia.... 28.06.16, 12:31
            No ale wlasnie ... stracila te zbedne kg? Stracila! Wygladala jak chucherko? Wygladala! Wiec sie da! ALE: potrzeba pracy nad soba. Nie na rok. Nie na dwa. Diete zmienia sie raz na zawsze! Gdybym chciala jesc wszytsko to, na co aktualnie mam ochote (pol sernika bym wciagnela, serio!), to pewnie tez zamiast 3-5 kg tu i owdzie, mialabym z 20-30 kg tu i tam. uncertain
            Nie da sie odchudzic i trzymac wage wracajac do tego, jak jadlo sie (i ruszalo) zanim podjelo sie wyzwanie. Obserwuje to po moim malzonku: tyje, bo je! A jak strach zajrzal w oczeta (krazenie, watroba, bypass), za diete i ruch sie wzial, to schudl, jakies 25 kg. Po jakims czasie, gdy ochlonal z wrazenia, znowu zaczal jesc tak, zanim pojawily sie problemy: zamiast jednego talerza z makaronem, dwa (bo szkola wyrzucic, wieczorem sobie zje). Na efekty nie trzeba bylo czekac dlugo ... Problemem nie jest u niego jakos tego, co jemy (nie jadamy tlusto, nie jadamy w zasadzie zadnych gotowcow), tylko to, ile on zjada. Do tego niechec do ruchu.
            To nie geny sa winne temu, ze ktos nie potrafi utrzymac wagi: to tylko powrot do zlych nawykow, ktore hodowalo sie lataaaaami i oczekuje, ze znikna sobie ot tak przez miesiac albo nawet kilka miesiecy. Ja znam osoby, ktore z sukcesem zrzucily 30 kg i wiecej i od ponad 10 lat maja super sylwetke! Ale one same przyznaja: "zapuscily" sie latami i lata bedzie je kosztowalo (a pewnie cale zycie) by nie ulegac pokusom jedzenia ponad to, co organizm jest w stanie energetycznie spozytkowac.
            Ja sama zrezygnowalam przed laty ze slodzenia kawy/herbaty. Do tego zamiast dwoch kawalkow ciasta - jeden kawalek. I to nie codziennie. Do tego dwa razy w tygodniu pare km truchtem. Wystarczy, by spalic nadmiar "grzechow" big_grin
            Moja kolezanka z podstawowki tez zawsze byly okraglutka. W wieku 20 lat wziela sie za siebie. I od ponad 20 lat pieknie wyglada! Dwie ciaze. Zero nadwagi.
            • camel_3d to tak tez nie do konca 28.06.16, 13:59

              > To nie geny sa winne temu, ze ktos nie potrafi utrzymac wagi: to tylko powrot d
              > o zlych nawykow, ktore hodowalo sie lataaaaami i oczekuje,

              jak wyzej. Ilosc komorek tluszczowych ustala sie u czlowieka w wieku 2-3 lat. Potem juz pozostaje. Zmeinia sie tylko ich objetosc. Jezeli ktos ich jako dziecko wytworzyl duzo to nawet minimalne zwiekszenie sie ich powoduje szybkie tycie, a takie samo zwiekszenie sie objetosci komorek u osoby, ktora ma ich malo nie powiduje nic....

              Takze najbardziej powinno sie uwazac na dzieci w wieku 2-3 lat..czyli DOKLADNIE wtedy kiedy mamy panikuja, ze dziecko nic nie chce jesc, a inne to potrafia jak taa juz calego schabowego zjesc...A do tego babcie ktore truja tylek, ze dziecko chudziiutkie...
            • betty842 Re: do przemyslenia.... 28.06.16, 15:03
              Nie,nie,nie. Wiesz jakim kosztem ważyła te 68kg? Kosztem jedzenia jak wróbelek.Wracała do dawnej wagi nie dlatego,że się obżerała tylko zaczynała normalnie jeść (normalnie a nie dużo). Twoim zdaniem jest to normalne,że człowiek ma jeść jak wróbelek po to,żeby był szczupły?
              Gdybym ja ci napisała mój dzienny jadłospis to pomyślałabyś że wyglądam jak chucherko a nie wyglądam.Rano-kromka chleba,obiad-jeśli mięso to z surówką lub kapustą bo ziemniaków nie lubię,kolacja-kromka chleba.Nie podjadam między posiłkami,słodycze ograniczam do minimum,piję tylko wodę niegazowaną,kawy i herbaty nie słodzę. Moja mama zawsze się dziwi,że ja tak mało jem a tak "dobrze" sobie wyglądam. Gdybym chciała schudnąć do prawidłowej wagi to musiałabym chyba nic nie jeść.Aha,jeśli chodzi o ruch to przez dwa lata dwa razy w tygodniu chodziłam na fitness i może miałam lepszą kondycję,trochę twardsze pośladki ale nie schudłam kompletnie nic (juz nie o wagę mi chodzi tylko o cm tu i ówdzie).
              Więc jak to jest,że są osoby które jedzą byle co i byle jak,nie uprawiają sportów a są szczupłe? Np kuzynka mojego męża-jest wręcz przeraźliwie chuda.Sama przyznaje,że je szybko i byle jak,o rożnych porach bo ma pracę w której inaczej się nie da. Rzadko kiedy gotuje,czasem kupuje jakies żarcie na wynos albo fastfoody. No wiec jakim prawem ona może być chuda a ja przy moim menu nie jestem??? I nie jest to zasługa odżywiania jako dziecko bo jej siostra od zawsze była i jest przy kości wiec co-jedno dziecko odżywiali źle a drugie dobrze i dlatego jedna teraz ma nadwagę a druga jest chucherkiem?
          • stara-a-naiwna Re: do przemyslenia.... 28.06.16, 12:34
            są osoby które mają tendencję do tycioa
            a sa takie które mają łatwośc w byciu fit

            co nie zmienia fakty, ze wiedząc, ze mam i moje dzieci maja tendencję (ALBO JAK ZWAŁ GENY) do bycia XXL nie kupuję do domu czipsów, coli ani słodyczy

            dla mnie proste

            ps. a zaniedbanie tak dziecka - jak na zdjęciu jest dla mnie na równi z zaniedbaniem dentystycznym itp

            ps. na tamtej fotce rodzice sa grubi i dzieci też (zakładam, ze mają takie a nie inne nawyki żywieniowe + spędzania czasu wolnego i nie wiadomo czy sami by w ogóle potrafili to zmienić), a co powiecie na: mama chuda, ojciec szczupły a 10 latek mocno gruby z cellulitem jak u starej baby? (z przyzwoleniem na żarcie fast dudów, zupy mlecznej z kulkami czekoladowymi na obiad - bo mama nie miała chęci na gotowanie obiadu, dodatkowo dziecko lubiące TV i siedzieć przed komp?)
            • camel_3d Re: do przemyslenia.... 28.06.16, 22:50
              > a co powiecie na: mama chuda, ojciec szczupły a 10
              > latek mocno gruby z cellulitem jak u starej baby?

              no niestety albo go utuczyli, albo chory...
              • stara-a-naiwna Re: do przemyslenia.... 29.06.16, 20:47
                zdrowy był
                mama miała mocno w d.. i jakos problemu nie widziała
                dziecko wyrosło z tego (w skoku rozwojowym wzrostowym zgubił i sam sie pilnował z jedzeniem)

                co nie zmienia faktu, ze przez kilka lat w szkole miał ksywe gruby, nikt sie nie chciał z nim bawić ani kolegowac ani wybierac do drużyny na WF
                • camel_3d Re: do przemyslenia.... 30.06.16, 00:11

                  > co nie zmienia faktu, ze przez kilka lat w szkole miał ksywe gruby, nikt sie ni
                  > e chciał z nim bawić ani kolegowac ani wybierac do drużyny na WF

                  no wlasnie... kto chce grubego w druzynie... Zebys nie wiem ile empatii mialy dzieci..to grubego do druzyny nie wezma. Chyba ze na koncu...
        • mama-ola Re: do przemyslenia.... 28.06.16, 12:24
          > Poogladaj sobie metamorfozy dziewczyn na stronie Chodakowskiej.

          Ale to nie są przeciętne, typowe, powszechne przypadki. To jest spięcie na krótki moment.

          Oczywiście wiem, że można schudnąć czy przytyć, jak się człowiek postara. Ale typ figury (filigranowa czy olbrzymia, grubo- czy drobnokościstość, smukłe nogi czy nie) oraz tendencje dostaje się jednak od losu...
          • anetchen2306 Re: do przemyslenia.... 28.06.16, 12:39
            ... no ale temu losowi mozna pomagac (nieco na sylwetke wplywajac: dieta, ruchem) albo zdac sie calkowicie na los i ... nie robic nic. uncertain
            Nie mowimy tutaj o zbednych paru kg (tak do 10 kg). My mowimy o chorobliwej otylosci (vel fotka camela). Bo te osoby maja balast o chyba polowe wiekszy, niz powinny wazyc.
            W moim otoczeniu jest olbrzymia przewaga osob, ktore spiely sie niby na chwile. I tak juz im na lataaaa zostalo. W tym moja tesciowa (w wieku 60 lat zeszla kobieta z ciuchami o ... 3 rozmiary). W ciagu roku. I od 5-6 lat nadal swa wage utrzymuje. Lekarz porzadnie ja nastraszyl (podobnie jak mojego malzonka). Miala prowadzic dzienniczek przez tylko tydzien i zapisywac CO zjada i mniej wiecej ile (w przeliczeniu na rozmiar piesci). Po tygodniu sama szoku kobieta doznala ... A zawsze twierdzila, ze ona NIC nie je, a tyje ... wink Tych butelek czerwonego wina wypitych podczas tygodniowych partyjek pokera ze znajomymi tez nigdy nie liczyla ... Kanapeczek do winka tez nie (bo takie malutkie i leciutkie) tongue_out
            • mama-ola Re: do przemyslenia.... 28.06.16, 15:20
              > .. no ale temu losowi mozna pomagac (nieco na sylwetke wplywajac: dieta, ruchem)

              Ależ ja to wiem wink Sama się za siebie wzięłam i od jesieni ćwiczę i dietuję z niezłym rezultatem.
              Tylko że niektórzy tego nie robią, a i tak są chudzi. Ot, moja koleżanka z pracy litrowe lody ciągle kupuje, tak co najmniej 2 razy na tydzień, i je. A praca siedząca! Sylwetkę ma szczupłą, uda i pupa wąskie. Inna na rowerze przyjeżdża niemalże cały rok, a pupę ma bardzo szeroką. Bywa tak, obserwuję, że tak jest...

              Mój syn bardzo dużo czasu spędza na dworze, a oprócz 3 lekcji WF-u tygodniowo jeszcze na 2 treningi karate chodzi. Brzucha dostał i otłuszczony korpus ma. Wygląda jak brat bliźniak swojego taty ze zdjęć w tym wieku.
              • camel_3d Re: do przemyslenia.... 28.06.16, 22:55
                niektorzy nie robie bo sport jest drogi...

                studio fitness kosztuje.. zdrowe jedzenie kosztuje.. no i samozaparcie tez kosztuje.

                a do tego dochodzi to, ze maja duza nadwage ciezko sie ruszac, ale zjesc muszsz...wiec znow si enie ruszasz i znow troche tyjesz..i znow ciezko sie ruszyc,a zjesc trzeba..itd itd itd,,
    • stara-a-naiwna Re: do przemyslenia.... 28.06.16, 12:27
      na małym dziecku wątek został usunięty
      sad
      • berdebul Re: do przemyslenia.... 28.06.16, 13:22
        I tu też powinien. Taka fotka, z takim komentarzem to idealne podłoże do cyberbullyingu. Niech tylko ktoś z kolegów to zobaczy i się zacznie "twoja stara jest taka gruba, że..." I inne przyjemności. Wytykanie palcami i oburzone posty nie zmienią niczego. Tak, lekarz powinien z nimi rozmawiać. Tak, w szkole mozna promować dobre nawyki żywieniowe, noszenie wody. Ale wrzucanie zdjęć z plaży to przegięcie.
      • camel_3d Re: do przemyslenia.... 28.06.16, 13:45
        > na małym dziecku wątek został usunięty
        > sad

        moge przywrocic wink ale najpierw musze sie skonsultowac z glownodowodzaca.
        moderatorzy maja rozne zdania..
    • lucyjkama Re: do przemyslenia.... 28.06.16, 18:30
      Geny mają kluczowe znaczenie. Ja i mój brat chudzi niemożliwie do ok. 25 r. życia. Lekarz się pytał naszej mamy czy nam obiady gotuje wink Potem zaczęliśmy nabierać masy ale nadwagi nigdy mieć nie będziemy. Ja jem ogromne ilości. Waga stoi w miejscu.
      Moje dzieci- jedne z najchudszych jakie znam. Ile syn potrafi zjeść! Nie do uwierzenia. Córka je niewiele. Próbuję ją podtuczyć ale mi nie wychodzi.
      Jedzą i zdrowo i czasem niezdrowo, także czipsy i frytki i o zgrozo coś gazowanego wypiją. Wszystko jest dla ludzi byleby z umiarem.

      • camel_3d Re: do przemyslenia.... 28.06.16, 22:52
        mysle, ze to raczej ilosc komorek tlusczowych, ktore wytowrzyl organizm miedzy 2-3 rokiem zycia. Majac malo komorek tluszczowych mozna sobie miec tendencje do tycia.. i tak nei za bardzo sie utyje...


        • jematkajakichmalo Re: do przemyslenia.... 29.06.16, 00:05
          Z tymi komorkami tluszczowymi miedzy 2-3 rokiem zycia to chyba jakas niemiecka moda, bo nam tez o tym mowili wink

          Ja dodam tylko, ze jako dziecko bylam super mega niejadkiem, ktory pierwsze pol roku ledwie przezyl, a potem zawsze ledwie na dolnej granicy siatki centylowej byl... Niestety jako osoba dorosla caly czas walcze z kg i jakbym sie nie pilnowala mialabym spokojnie jakies 130 kg albo i wiecej big_grin
          Mam jeszcze jeden taki przypadek w rodzinie.
          • camel_3d Re: do przemyslenia.... 29.06.16, 11:37
            nie wiem czy niemiecka...
            Polscy pedietrzy tez o tym mowia.

            Ja nawet bylem na koloniach dla dzieci niedozywionych smile hehehe... obecnie nie nartzekam na nadwage.. smile

            https://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/03/21/22/0131b4acf7.jpg



    • mikams75 Re: do przemyslenia.... 29.06.16, 21:53
      ciezko ocenic nie znajac przyczyny nadwagi, choc tu mozesz miec racje bo dwoje dzieci ma nadwage a rzadko sie zdarza, zeby dwoje dzieci walczylo z ta sama choroba.
      Ja niestety bylam na plazy welokrotnie swiadkiem takich scenek - dziecko z nadwaga zaczyna biegac, skakac, wbiega do wody ale za moment nawoluja go, zeby wracal i siadal pod parasolem no i zmuszaja dziecko do bezruchu. Inna scenka - rowniez dziecko z nadwaga bawi sie przy brzegu, troche w piachu, troche w wodzie a za dzieckiem biega babcia i po kawaleczku wpycha do dzioba duza bule/donuta, dziecko sie wymiguje, odwaraca glowe, ucieka, chce sie spokojnie pobawic, ale chwila nieuwagi i kolejny kes w buzi. I tak w pol godziny wepchna w dziecko pokazna porcje bezwartosciowego zarcia. I zeby to byl jednostkowy przypadek....
      • camel_3d Re: do przemyslenia.... 29.06.16, 23:48
        no to chyba jest czesty obrazek.

        ja mam caly czas przed oczami sytuacje z Malezji. McDonald. smile Tak tak..chodze czasem.. dziecko tez big_grin

        Tym bardziej ze klimatyzowany byl i z placem zabaw w srodku. Mlody mial 3 lata, bawil sie z jakias 3-4 letnia dziewczynka. Tzn bielagli i zjezdzali po slizgawce.

        Do nic chcial adolaczyc inna dziewczynka..moze 5 lat. Byla tak otyla, ze ledwo na drabinke wchodzila. Nie mogla podnosic nog. Mama - nawet calkiem ok ciagle ja wolala do jedzenia. Przy stole siedzialo 2 jej braci ..12-13 lat, otylosc koszmarna...i na krzeselku siedzialo roczne dziecko.. pulchne jak ludzik michelin.... Dziewczyna nawet nie mogla zjedzczac bo sie klinowala na zjezdzalni...

        W zyciu tak otylych dzieci nie widzialem...
        • jematkajakichmalo Re: do przemyslenia.... 29.06.16, 23:56
          W Malezji byles i nic sie nie chwalisz?! wink Moge napisac na priv? Mialabym kilka pytan...
          • camel_3d Re: do przemyslenia.... 30.06.16, 00:12
            nie tylko w Malezji..pisz, jak cos cie interesuje.
            daj jakiegos maila to ci odpisze
            • camel_3d albo napisz na gazetowego maila 30.06.16, 00:16
              camel_3d@gazeta.pl
              • jematkajakichmalo Re: albo napisz na gazetowego maila 30.06.16, 00:37
                Tak, napisalam wlasnie na gazetowego smile
                Bede wdzieczna jak znajdziesz kiedys chwilke czasu i napiszesz smile
                • camel_3d Re: albo napisz na gazetowego maila 30.06.16, 06:13
                  ok. juz przeczytalem. odpisze cie dzis.
      • verdana Re: do przemyslenia.... 30.06.16, 17:24
        Odchudzanie dziecka to jest bardzo trudny problem. Dzieci nie należy tuczyć. Ale walka z nadwagą u dzieci to stąpanie po polu minowym. Bo odchudzane dziecko bardzo szybko uczy się, zę nikt, łącznie z rodzicami nie akceptuje jego wyglądu i że wag jest wyznacznikiem bycia "właściwym" i akceptowalnym człowiekiem. Do zaburzeń odżywiania stąd bardzo blisko. Albo do totalnego braku akceptacji swojego wyglądu. Poza tym ktoś słusznie napisał - nie tyle waga, ale to, co się je. Sporo szczupłych dzieci je byle co, a te grubsze jadają prawidłowo. Pewnych rzeczy jednak sie nie przeskoczy.
        • sztokfisz Re: do przemyslenia.... 06.07.16, 13:55
          Spotkałam ostatnio znajomą - babka ok 40-tki w rozmiarze 36. I 2 córeczki 5 i 8 lat. Pięciolatka drobniutka; 8 latka dużo grubsza od tych chłopców ze zdjęcia. I co tutaj powiedzieć.

          A ja noszę 44 i rozumiem, że wg autorki wątku należałoby już dawno dokonać na mnie eutanazji smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka