sonrisa06
26.04.17, 08:48
Nawet nie wiem jak zacząć, bo temat jest bardzo rozległy.
Moja bliska koleżanka prosiła mnie o radę dotyczącą jej córki, a ja po prostu nie wiem co poradzić i jak pomóc temu dziecku. Może Wy coś wymyślicie. Temat mnie dręczy bardzo, bo szkoda mi tej dziewczynki. Ponieważ sytuacja jest bardzo rozwleczona w czasie, bo trwa od początku roku szkolnego opisze ją pokrótce.
Dziewczynka jest w 6 klasie (szkoła państwowa), bardzo mała klasa i z przewagą chłopców. Dziewczynka jest najlepszą uczennicą w klasie, albo prawie najlepszą, w czołówce. Jest bardzo zdolna i bardzo ambitna. Niestety to dusza artystyczna, silny charakter i indywidualistka. Nie podąża za trendami, modą. Pochodzi z fajnej rodziny, bardzo mocno wspierającej dzieci i inwestującej w nie. Rodzice bardzo inteligentni i od pokoleń związani ze sztuką. I chyba te wszystkie czynniki powodują, że dziewczynka jest w klasie dręczona, wykluczona. Podejrzewam, że to po prostu zazdrość powoduje takie działania grupki dzieci w klasie.
Niestety teraz już cała klasa, a nawet wychowawczyni są przeciw tej dziewczynce. Mówią, że to jej wina, że jest dziwna. Długo by o tym wszystkim pisać. Problem zaczął się na początku tego roku szkolnego, jest złożony i wielowątkowy. Różne sytuacje konfliktowe miały miejsce przez ten czas. Dziecko przez cały czas miało wsparcie rodziców i psychologa (prywatnie).
Ja - przyznam się od razu - od początku proponowałam przepisanie dziewczynki do innej szkoły, ponieważ szkoła nie robi nic. Jednak zarówno rodzice jak i psycholog chcieli dać szansę zarówno dziewczynce jak i klasie, żeby to się jakoś dograło. Nie dograło się , jest bardzo źle, dziecko z nikim w klasie nie rozmawia. Dziewczynka straciła teraz jedynego swojego przyjaciela w klasie, ponieważ klasa jego też zaczęła dręczyć, więc odwrócił się od dziewczynki.
Tak jak pisałam wcześniej dziewczynka ma bardzo silny charakter, nie poddawała się, nie załamywała sytuacją, nie płakała, introwertyczka. Jednak silny stres przez cały rok spowodował, że dziecko rozchorowało się i trafiło do szpitala. Objawy somatyczne bardzo silne. Zrobiono badania, postawiono diagnozę. Obecnie dziewczynka jest w domu, ma dietę, bierze leki, ale kluczowy dla powrotu do zdrowia jest spokój i zlikwidowanie źródła stresu.
No i teraz sedno sprawy. Dziewczynka jest w domu, nie chodzi do szkoły i nie pójdzie do niej przez najbliższy tydzień co najmniej. Ma dochodzić do zdrowia, odpoczywać i nie denerwować się. Niestety nie ma od kogo wziąć lekcji, bo nikt w klasie lekcji dać jej nie chce. Na reakcje szkoły nie ma co liczyć, przez cały rok pokazali, że ta sprawa ich nie interesuje.
Co teraz zrobić? Dziecko bardzo ambitne i przeżywa, nie pójdzie do szkoły nieprzygotowana. Jest gotowa żebrać u "koleżanek" o lekcje.
Rodzice zdecydowani - od września przenoszą córkę do innej szkoły. Są zrezygnowani i załamani sytuacją. Nie wiedzą co zrobić z tymi ostatnimi dwoma miesiącami szkoły.
Czy załatwiać nauczanie indywidualne na ten czas? ale jak?
Czy nie posyłać po prostu już dziecka do końca roku do szkoły? ale jest obawa o nieklasyfikowanie. Czy tak można, z nauczycielami trudna sprawa, z większością nie da się dogadać.
Dziewczynka do szkoły iść nie powinna, nie powinna już przeżywać tego stresu, bo to już nie przelewki - zdrowie się posypało. Jednak nikt im nie dał żadnego zaświadczenia, papierka, że ta choroba to wynik stresu, chociaż wszyscy to mówią.
Nie chcą też przepisywać dziewczynki na te dwa miesiące do innej szkoły, bo na razie szukają i nie są jeszcze pewni gdzie ich córka pójdzie po wakacjach.
Co poradzicie? Bardzo mi jest żal tej dziewczynki.