Dodaj do ulubionych

Darzo duży problem ze szkołą/klasą

26.04.17, 08:48
Nawet nie wiem jak zacząć, bo temat jest bardzo rozległy.
Moja bliska koleżanka prosiła mnie o radę dotyczącą jej córki, a ja po prostu nie wiem co poradzić i jak pomóc temu dziecku. Może Wy coś wymyślicie. Temat mnie dręczy bardzo, bo szkoda mi tej dziewczynki. Ponieważ sytuacja jest bardzo rozwleczona w czasie, bo trwa od początku roku szkolnego opisze ją pokrótce.
Dziewczynka jest w 6 klasie (szkoła państwowa), bardzo mała klasa i z przewagą chłopców. Dziewczynka jest najlepszą uczennicą w klasie, albo prawie najlepszą, w czołówce. Jest bardzo zdolna i bardzo ambitna. Niestety to dusza artystyczna, silny charakter i indywidualistka. Nie podąża za trendami, modą. Pochodzi z fajnej rodziny, bardzo mocno wspierającej dzieci i inwestującej w nie. Rodzice bardzo inteligentni i od pokoleń związani ze sztuką. I chyba te wszystkie czynniki powodują, że dziewczynka jest w klasie dręczona, wykluczona. Podejrzewam, że to po prostu zazdrość powoduje takie działania grupki dzieci w klasie.
Niestety teraz już cała klasa, a nawet wychowawczyni są przeciw tej dziewczynce. Mówią, że to jej wina, że jest dziwna. Długo by o tym wszystkim pisać. Problem zaczął się na początku tego roku szkolnego, jest złożony i wielowątkowy. Różne sytuacje konfliktowe miały miejsce przez ten czas. Dziecko przez cały czas miało wsparcie rodziców i psychologa (prywatnie).
Ja - przyznam się od razu - od początku proponowałam przepisanie dziewczynki do innej szkoły, ponieważ szkoła nie robi nic. Jednak zarówno rodzice jak i psycholog chcieli dać szansę zarówno dziewczynce jak i klasie, żeby to się jakoś dograło. Nie dograło się , jest bardzo źle, dziecko z nikim w klasie nie rozmawia. Dziewczynka straciła teraz jedynego swojego przyjaciela w klasie, ponieważ klasa jego też zaczęła dręczyć, więc odwrócił się od dziewczynki.
Tak jak pisałam wcześniej dziewczynka ma bardzo silny charakter, nie poddawała się, nie załamywała sytuacją, nie płakała, introwertyczka. Jednak silny stres przez cały rok spowodował, że dziecko rozchorowało się i trafiło do szpitala. Objawy somatyczne bardzo silne. Zrobiono badania, postawiono diagnozę. Obecnie dziewczynka jest w domu, ma dietę, bierze leki, ale kluczowy dla powrotu do zdrowia jest spokój i zlikwidowanie źródła stresu.
No i teraz sedno sprawy. Dziewczynka jest w domu, nie chodzi do szkoły i nie pójdzie do niej przez najbliższy tydzień co najmniej. Ma dochodzić do zdrowia, odpoczywać i nie denerwować się. Niestety nie ma od kogo wziąć lekcji, bo nikt w klasie lekcji dać jej nie chce. Na reakcje szkoły nie ma co liczyć, przez cały rok pokazali, że ta sprawa ich nie interesuje.
Co teraz zrobić? Dziecko bardzo ambitne i przeżywa, nie pójdzie do szkoły nieprzygotowana. Jest gotowa żebrać u "koleżanek" o lekcje.
Rodzice zdecydowani - od września przenoszą córkę do innej szkoły. Są zrezygnowani i załamani sytuacją. Nie wiedzą co zrobić z tymi ostatnimi dwoma miesiącami szkoły.
Czy załatwiać nauczanie indywidualne na ten czas? ale jak?
Czy nie posyłać po prostu już dziecka do końca roku do szkoły? ale jest obawa o nieklasyfikowanie. Czy tak można, z nauczycielami trudna sprawa, z większością nie da się dogadać.
Dziewczynka do szkoły iść nie powinna, nie powinna już przeżywać tego stresu, bo to już nie przelewki - zdrowie się posypało. Jednak nikt im nie dał żadnego zaświadczenia, papierka, że ta choroba to wynik stresu, chociaż wszyscy to mówią.
Nie chcą też przepisywać dziewczynki na te dwa miesiące do innej szkoły, bo na razie szukają i nie są jeszcze pewni gdzie ich córka pójdzie po wakacjach.
Co poradzicie? Bardzo mi jest żal tej dziewczynki.
Obserwuj wątek
    • slonko1335 Re: Darzo duży problem ze szkołą/klasą 26.04.17, 09:17
      Na NI potrzebują papierka od lekarza, lekarz musi na nim stwierdzić, że z powodów zdrowotnych niezbędne jest NI.
    • mama-ola Re: Darzo duży problem ze szkołą/klasą 26.04.17, 09:21
      U nas w klasie też był chłopiec odrzucony przez innych, ale jego mama nie czekała do końca roku. Przeniosła go w kwietniu. Nie ma sensu czekać, trzeba uciekać od razu. Objawy somatyczne stresu to nie przelewki.
      • verdana Re: Darzo duży problem ze szkołą/klasą 26.04.17, 09:47
        Diagnoza o konieczności IN - w tym wypadku jak najbardziej uzasadniona. Od psychiatry, psychiatra zapewne da. Albo przeniesienie już teraz do innej szkoły, przypuszczam, ze da sie zrobić.
        A poza tym dziecko potrzebuje terapii psychologicznej, podejrzewam, że rodzina także. Zachowanie, jakie opisujesz może byc rzeczywiście dla pozostałych dzieci nieznośne. "Nie podążanie za modą" brzmi dobrze, ale często oznacza to "nieumiejętność dostosowania się", a to brzmi nieco gorzej. Rodzice popierają indywidualizm i to dobrze, ale powinni także popierać umiejętność wejścia do grupy rówieśniczej. Mam przykre (może błędne ) wrażenie, ze dziecko jest między młotem a kowadłem. Rodzice stawiają na nonkonformizm wobec kolegów, ale konformizm wobec własnych wartości. Cokolwiek dziecko by zrobiło, będzie miało problem.
        • sonrisa06 Re: Darzo duży problem ze szkołą/klasą 26.04.17, 10:25
          Verdana, ale co zmieni terapia dla rodziny? Oni są w kontakcie z psychologiem cały czas i telefonicznym i bezpośrednim. Psycholog, dobry z polecenia. Oni są inni, to artyści, megawrażliwcy, wyróżniają się, są bardzo inteligentni, ale i pomocni. Za to ich lubię, cenię bardzo ich przyjaźń. Martwię się jednak, że dziewczynka w każdej kolejnej szkole będzie miała problem.
          Jest skryta i już w pierwszym kontakcie widać ten jej silny charakter. Przy tym jest to bardzo poukładane i grzeczne dziecko. Nigdy nikomu nie zrobiła krzywdy, nie obraziła, nie obgadała, po prostu ma swoje wartości, cele i tego się trzyma. Jest bardzo zdolna, nie tylko artystycznie. Ona nie chce konfliktów.
          Psycholog potwierdza - silny charakter, introwertyczka, indywidualistka. Czy na to da się coś poradzić? Ona taka jest po prostu. Ale przy tym jest dobra, grzeczna i pomocna.
          • wro-tka Re: Darzo duży problem ze szkołą/klasą 26.04.17, 12:17
            zmiana klasy nie zmieni nic jeśli dziewczynka i jej rodzice nie będą pracować nad swoim podejściem. klasa to jednak grupa i to jednostka musi się dostosować do ogółu. niekoniecznie w całości, zmienić swoje ideały, cele, itp... ale gdzieś to spotkanie z ogółem musi nastąpić.

            innym rozwiązaniem jest przeniesienie dziewczynki do szkoły artystycznej (plastycznej/muzycznej/społecznej/teatralnej) - jeśli żyjecie w wielkim mieście to nie problem.
            moja córka jest w muzycznej i tam jest zbiór przedziwnych elementów wink i co ciekawe ich tolerancja na inność jest znacznie większa niż w przeciętnej szkole, właśnie dlatego, że każdy jest inny.
          • verdana Re: Darzo duży problem ze szkołą/klasą 26.04.17, 17:05
            Ma swoje wartości, czy wartości rodziców? Bo z tego co piszesz coraz bardziej wyłania sie obraz dziecka, którego rodzice szalenie pielęgnują to, że jest "inne", megawrażliwe, nie dostosowuje sie do rówieśników, tylko do nich samych. Nie wiem czy tak jest rzeczywiście, ale wygląda na to, ze i dziecko i rodzice uważają, że są lepsi od pozostałych, mają słuszniejsze wartości i dlatego nie muszą iść na żadne kompromisy. Trudno też powiedzieć, jak wyglądałaby sytuacja, gdyby dziewczynka nie podporządkowała sie wymogom rodziców bycia indywidualistką i wrażliwą, artystyczną duszą. Dziecko, które ma problemy w każdym środowisku, poza domowym, nie tylko ma problem - z nim takze jest problem. Co innego w jednej klasie, tam wykluczenie absolutnie nie musi być spowodowane przez zachowanie dziecka, ale skoro piszesz, ze w każdej szkole dziecko moze mieć problem, to jednak coś trzeba w jego zachowaniu zmienić.
    • slonko1335 Re: Darzo duży problem ze szkołą/klasą 26.04.17, 12:34
      Sonrisa ale co w jej przypadku znaczy ta silna osobowość, introwertyczka, indywidualizm, znaczy tak konkretniej? co nie podoba się dzieciom i nauczycielom? Jak kontakty z innymi dziećmi spoza szkoły?
      • sonrisa06 Re: Darzo duży problem ze szkołą/klasą 26.04.17, 12:54
        Na pewno klasa jest trudna, są tam dzieci z rodzin dysfunkcyjnych (takich mających kuratora), a także z domu dziecka. Poziom klasy niski. Taka dziewczynka zadbana intelektualnie i zdolna, z fajnej rodziny, jeżdżąca na wakacje, mająca płatne zajęcia dodatkowe rzuca się w oczy. Moim zdaniem duża tu wina środowiska, ona po prostu nie pasuje poziomem kulturalnym, intelektualnym i społecznym. Nie wchodzi w dziwne gierki dziewczyn, we flirty z chłopakami, w obgadywanie, w wyśmiewanie się z innych, więc to ona stała się ofiarą.
        Moim zdaniem klasę ma fatalną, a nauczyciele i dyrekcja nic nie robią.
        Silny charakter to w jej przypadku chęć pokazania, że jej nie złamią, że jest ponad ich manipulacje, że się nie przepisze, bo nie pozwoli im wygrać. No i przepłaciła to zdrowiem.
        Introwertyczka - nigdy nie płakała, nie żaliła się na swój los, nie prosiła o pomoc nikogo, dobrze, że rodzice czujni, bo ona bardzo długo nic nie mówiła i nikt nic nie wiedział.
        Indywidualistka - na tle tej klasy na pewno się wyróżnia chociażby stosunkiem do nauki, ambicją. Nie zależy jej też na modnych markach, ciuchach itd.
        Z kontaktami poza szkołą to nie wiem jak jest mówiąc szczerze. Z moją córką (młodsza o 2 lata) dogaduje się bardzo dobrze, moja córka ją bardzo lubi.
        • slonko1335 Re: Darzo duży problem ze szkołą/klasą 26.04.17, 12:57
          Ok to rozumiem, że może nie pasować dzieciom, ale co nie pasuje w takim dziecku dorosłym nauczycielom, wychowawcyzni?
          • sonrisa06 Re: Darzo duży problem ze szkołą/klasą 26.04.17, 13:04
            Myślę, że nie pasuje to, że gdyby przyznali rację dziewczynce i jej rodzicom to musieliby podjąć jakieś kroki. Zwołać rodziców, wskazać winnych, pracować z klasą. W przypadku uznania dziewczynki za dziwną i sprawcę całej sytuacji nie muszą nic robić. Dziwna się przeniesie i po kłopocie.
            • slonko1335 Re: Darzo duży problem ze szkołą/klasą 26.04.17, 13:12
              straszne to jest co piszeszsad

              Pisałam gdzieś że też mamy problem z wychowawcą, wiem od jednej z mam, ze dziecko ma dręczone w kalsie, wychowawczyni nie robi żadnych zebrań i twierdzi, że nie am potrzeby żeby nie doszło do żadnej konfrontacji z rodzicami...nie przewidziała tylko tego, ze mamy całkiem dobry kontakt poza skzoła ze sobą...
              • sonrisa06 Re: Darzo duży problem ze szkołą/klasą 26.04.17, 13:44
                Słonko, a u Was jak sytuacja? Poprawiło się? Czy robicie coś żeby zmienić wychowawcę?
                U nas nasza wychowawczyni jednak pojedzie z dzieciakami na tą wycieczkę klasową o której kiedyś pisałam. Cud po prostu. Cała wycieczka od a do z zorganizowana przez rodziców.
                • slonko1335 Re: Darzo duży problem ze szkołą/klasą 26.04.17, 15:13
                  Czekamy. Jest za nami kilkoro nauczycieli, zaangażowali pedagog. Mają wybadac sytuacje i dać znać czy uderzac do dyrekcji od razu czy z Pania to załatwic i czy w goóle się da żeby nie wpaśc z deszczu pod rynnę....wychowawczyni kompletnie sobie nie radzi i każdy problem jest zamiatany pod dywan a częśc rodziców w ogóle nie wie, ze jakiekolwek proeblemy sa...byłam z koleżnaka na konsultacjach z przedmiotowcami, każdy bez wyjątku twierdzi, że z klasą sobie radzi , owszem jest dwoje-troje problemowych dzieci ale potrafia ich ogarnąc jakoś, wychowawczyni mająca zajecia z polową klasy(podział na grupy na jej przediocie) nie radzi sobie kompletnie...
    • sion2 Re: Darzo duży problem ze szkołą/klasą 26.04.17, 12:44
      Nie wierzę że problem pojawił się nagle po 6 latach nauki, dopiero od 6 klasy. Raczej to dopiero w 6 klasie dzieci weszły w etap wyjątkowo wrednych zachowan wobec dziewczynki i na taki poziom intensywnosci że nie wytrzymała. Na pewno odtrącały ją także wcześniej i dokuczały a ona ma bardzo głęboko zakorzenioną mentalność ofiary.
      Nie przeczę że jest indywidualistką, ale faktycznie czy ma mocny charakter? Osoby mocne psychicznie nie pozwalają na dręczenie siebie. Z kolei klasa nie odtrąca wyłącznie dlatego że ktoś ma swoje wartości i nie idzie za modą.

      Jak dziewczynka wygląda - czy jest zadbana, ładna i czy ubiera się w sposób nie rzucajacy się w oczy negatywnie? Czy rodzice sa na tyle indywidualistami że ich dzieci chodzą ubrane dziwnie, jak popadnie, niemodnie, mają np. niemodne oprawki okularów i brak jakiejkolwiek fryzury na włosach? Bo rodzice którzy w ten sposób wychowują dziecko bardzo je krzywdzą. Nie chodzi o kupowanie co miesiac najnowszego modelu dzinsów czy świecącej bluzy bo właśnie na 2 mce nastała na taką moda ale o ubranie schludne i zgodne z OGÓLNYMI założeniami mody dla nastolatków.

      Ja znam osobiście dziewczynkę starszą o 2 lata która przeżywa podobny problem. NIestety ma depresję psychiczną. Jest niemal identyczna jak Twoja z opisu. Wybitnie inteligentna, zdobywa nagrody na międzynarodowych konkursach, ambitna do przesady, uzdolniona plastycznie. Przeżywała bardzo głęboki kryzys od począk 1 gimn. Ale matka zadziałała bardzo skutecznie i znalazła jej świetnego psychologa w dodatku za darmo, cud boski normalnie wink W każdym razie ten psycholog powoli dziewczynkę wyprowadza ze stanu bardzo złego. I wiesz co się zmienia? Przede wszystkim relacje dziewczynki z rówieśnikami. Teraz ma kilka koleżanek i kolegów. Spotyka się z nimi po lekcjach, jeździ na koncerty, chodzi na imprezy urodzinowe. Wychylila się ze skorupy.
      Bardzo często w klasie panuje przekonanie wobec takiej odtrąconej osoby że "ona się uważa za lepszą od nas". I często tak jest - że ci indywidualiści po cichu gardzą rówieśnikami, nie tyle nie czują potrzeby chodzenia za modą ale uważają że są lepsi od reszty świata, nie ulegając modzie. JEŚLI dziewczynka tak myśli o sobie to na pewno też przejawia się to w jej zachowaniach. Klasa odbiera nawet niewerbalnie wyrażoną pogardę. Ale czasami jest tak że zakłamanie w odbiorze danej osoby jest tak wielkie że klasa DOMNIEMYWA wywyższanie się kolegi/koleżanki a de facto nie ma ono miejsca.

      Nie usprawiedliwiam okrucienstwa rówieśników. Takie zachowania powinny zostać napiętnowane. Klasa powinna otrzymać informację do jakiego stanu doprowadziła koleżankę. Ktoś powinien zrobić im warsztaty z empatii - nie ma znaczenia że dziewczynka odejdzie ze szkoły. Te dzieci znajdą sobie kolejną ofiarę i będą ją tak samo gnębić. Rodzice powinni wykazać twardy charakter i porozmawiać z wychowawczynią w obecności dyrekcji i pedagog szkolnej. Powinni zagrozić i złożyć pismo w szkole że jesli działania naprawcze w klasie nie zostaną podjęte to zostanie powiadomione kuratorium.

      A dziewczynka i tak przeniesie swój problem do innej szkoły. Przede wszystkim potrzebna jest zmiana w niej samej oraz jej otoczeniu rodzinnym. Przynajmniej fizycznie nie powinna się wyróżniać. Powinna trafić na jakiegoś psychologa lubna warsztaty które pomogą jej zmienić nastawienie do rówiesników. Bo to ona sama przede wszystkim powinna zachcieć funkcjonować w grupie, zrozumieć że mieć przyjaciół to coś cennego i czasami potrzebne są kompromisy.
      Jeśli zaś dziewczynka bardzo chce wszystkiego co powyżej napisałam ale nie wykształciła sobie umiejętności społecznych to wina jej domu i rodziców.Są dzieci prześladowane które przeraźliwie chcą być takie jak rówieśnicy ale mają zakodowane funkcjonowanie wyłącznie jako ofiara i naprawdę same nie nauczą się funkcjonować inaczej, może gdzieś w życiu dorosłym...

      Wiele z tego co napisałam wynika też z mojego doświadczenia życiowego. Kiedyś też zawodowo musiałam zgłębić temat mobbingu w szkole i popełniłam porządne 2 artykuły, na podstawie wielu opracowan psychologicznych które przeczytałam. Oczywiscie że żadną specjalistką nie jestem ale sądzę że rozumiem więcej z tematu niż wielu rodziców.
      • wro-tka Re: Darzo duży problem ze szkołą/klasą 26.04.17, 12:51
        sion2 bardzo trafnie to napisałaś wink
      • sonrisa06 Re: Darzo duży problem ze szkołą/klasą 26.04.17, 13:02
        Rzeczywiście tak jest jak piszesz. Klasa domniemywa, że dziewczynka ma się za lepszą od nich. Ale tak jak pisałam wyżej ona na tle klasy się wyróżnia. To ładna drobna dziewczynka, czysta i zadbana bardzo przez rodziców. Zadbana w każdy sposób, nie tylko fizyczny, ale także rozwijana intelektualnie, kulturalnie i na wszelkie inne sposoby. No i właśnie dzieci tak ją odbierają, żę sadzi się, wywyższa.
        Ona nie rozumie tego zupełnie, bo przecież nic złego nie robi, dla nikogo nigdy nie była niemiła czy wredna, nie obgadywała, nie dokuczała tak jak jej koleżanki manipulatorki, a to jednak ona jest prześladowana. Nie rozumie dlaczego tak się dzieje.
        • sion2 Re: Darzo duży problem ze szkołą/klasą 26.04.17, 14:29
          Jest ładna i czysta - ok. Ale jakie nosi ubrania bo pisałaś coś takiego że "nie idzie za modą", nie wiem czy chodziło o modę ubraniową czy modę na gadżety, określone gry, filmy. Każde pokolenie ma swój kod kulturowy. Jeśli ktoś żyje całkowicie go pomijając to choćby był wrażliwy, ładny i sympatyczny - będzie miał pod górkę.
          Jeśli dziewczynka nie interesuje się w ogóle "głupimi" rozrywkami na poziomie jej klasy a np. cytuje mądre książki czy sztuki teatralne to nie należy się spodziewać że zyska tym uznanie wink
          Ona musi w jakiś sposób drażnić rówieśników. Pewnie robi to nieświadomie. Może im wystarcza sama niemiejętność bronienia się przed przemocą.
          Jeśli nawet wychowawczyni mówi że "ona jest dziwna" to jednak dziewczynka czymś musi się wyróżniać, czymś nietypowym i zapewniam cie że nie jest to brak dokuczania i manipulowania - takie dziecko zyskałoby sympatię nauczycieli.
          Żeby wyleczyć chorobę trzeba znać przyczynę. Czyli najkonkretniej jak się da zdiagnozować CO drazni rowieśników i dorosłych w zachowaniu dziewczynki.
          • sion2 Re: Darzo duży problem ze szkołą/klasą 26.04.17, 14:38
            I jeszcze jedno: drążę temat ubrań. "nie zależy jej na modnych ciuchach, markach" - jesli jest abnegatką to cóż, strój jest czymś najpierwszym na co zwracają ludzie uwagę, nawet mimowolnie. A dzieci w 6 klasie to po prostu jeszcze niewychowana dzicz trochę...
            Obserowowałam wiele przypadków znęcania się. Sorry ale sam fakt bycia innym w sensie indywidualistką NIGDY nie powodował agresji. Agresja była wtedy gdy dzieciak miał mentalnośc ofiary, nie potrafił bronić się przed docinkami, nie interesował się sprawami które normalnie w tym wieku innych interesują - piszesz że "nieflirtuje głupio z chłopakami" - no cóż, ale to jest taki wiek że właśnie to flirtowanie jest najwazniejsze na świecie... to NORMA. Ja miałam taką klasę która już w 4 klasie (tak tak 10-latki) dziewczynki flirtowały z chłopcam z klas 7 i 8. Żeby się nie odróżniać udawałam że zakochałam sie w moim sąsiedzie który mieszkał nade mna smile smile smile, pisałam wszędzie jego inicjały, opowiadałam jak wygląda i takie tam że razem śmieci wyrzucamy big_grin Nie ciągnęło mnie w tym wieku do flirtu ale nie chciałam być inna i wcale nie nazywałam moich koleżanek "głupimi" choć teraz jako dorosła wiem że to było dziwne... dziecięce buzie, zero oznak dojrzewania fizycznego i "zakochania na amen" smile
            • sonrisa06 Re: Darzo duży problem ze szkołą/klasą 26.04.17, 14:54
              No, ale weź pod uwagę, że to nie jest klasa bogatych dzieci. Raczej przeciwnie. O dzieciach z dd czy z rodzin z kuratorem chyba nie można powiedzieć, że mają drogie markowe ciuchy czy gadżety.
            • sonrisa06 Re: Darzo duży problem ze szkołą/klasą 26.04.17, 15:01
              sion2 napisała:


              > Obserowowałam wiele przypadków znęcania się. Sorry ale sam fakt bycia innym w s
              > ensie indywidualistką NIGDY nie powodował agresji. Agresja była wtedy gdy dziec
              > iak miał mentalnośc ofiary, nie potrafił bronić się przed docinkami, nie intere
              > sował się sprawami które normalnie w tym wieku innych interesują

              A jeśli ona nie miała od początku mentalności ofiary, tylko taka się stała w tej klasie?
              Czy nie należy podkreślać u dziecka jego indywidualnych cech? Tylko zachęcać żeby wtopiła się w tłum? Nie wyróżniała? Udawała, że ją coś bawi czy ciekawi?
              Brała udział w intrygach i gierkach, które jej nie bawią, nie pasują?
              Ma się wyrzec siebie i udawać kogoś innego?
              Moim zdaniem inność nie jest powodem do odrzucenia i znęcania się.
          • sonrisa06 Re: Darzo duży problem ze szkołą/klasą 26.04.17, 14:47
            Gadżetów nie ma to fakt, markowych ubrań też nie, czy butów. Telewizora nie ma w domu.
            Pytałam mojej córki, ale ona nie widzi w dziewczynce problemu. Mówi, że zawsze była dla niej miła że fajnie się z nią gada.
            Ja za mało znam dziewczynkę, żeby coś więcej powiedzieć o jej zachowaniu. Dla mnie też jest zawsze bardzo miła i uprzejma. Takie grzeczne, spokojne dziecko.
            A przed przemocą broni się w taki sposób, że to olewa. Pokazuje, że kompletnie ją nie obchodzi co reszta klasy o niej myśli i mówi. Ale tak na prawdę przeżywa, bo ta choroba skądś się wzięła.
    • camel_3d Re: Darzo duży problem ze szkołą/klasą 26.04.17, 14:53
      No coz... dzieci sa niestety takie jakie sa, raczej rzadko grupowo okazuja istosc lub jezeli kgos nie lubia to nie lubia... Raczej nie przewiduje, zeby cala klasa byla wredna..problem lezy gdzies po srodku.

      Mysle, ze przeniesienie dziecka to calkiem dobry pomysl. Skoro w tej klasie i tak nie jets lubiana lub wytykana..to moze w innej bedzie lepiej. Niestety gwarancji nie ma...

      Mam tylko problem z tym, ze nauczycielka tez ja szykanuje. Albo nauczycilka jest wredna, albo dziecko faktycznie na tyle dziwne, ze ciezko z nim sie dogadac... dziwnosc i innosc nie sa lubianymi cechami. Zawsze raczej dziwnosc i innosc powoduje osamotnienie...
    • barbie09.07 Re: Darzo duży problem ze szkołą/klasą 26.04.17, 17:24
      Kiedyś byłam wzorową uczennicą odstającą od klasy. W klasie miałam przyjaciółkę , bardzo pilną , słabą uczennicę. Reszta dawała mi spokój, bo wszystkim dookoła pomagałam, ściągnąć zadanie domowe wink , a gdy palił się grunt pod nogami, uczniom i bardzo słabym i tym dobrym, którym powinęła się noga - przyjmowałam do domu całe pielgrzymki tych co chcieli/musieli się nauczyć na sprawdzian/poprawkę. Dziewczynę, której groziła powtórka roku również uczyłam. Jeździłam do niej do domu, z perspektywy czasu patrząc, patologicznego, nawet pierwszy raz bałam się tam iść i siedzieć sad I przestałam się dziwić,że ma takie słabe oceny. Przeraziło mnie to, wspólczułąm jej w duchu i tak sobie pomyślę teraz ,że nauczyciele oceniają ,ale do głów im nie przyjdzie z czym te biedne dzieciaki muszą się zmagać.
      Może ta szóstoklasistka jest hmm... nieużyta trochę ,zapatrzona jednak w siebie i zarozumiała?
    • srubokretka Re: Darzo duży problem ze szkołą/klasą 26.04.17, 18:55
      Kilka rzeczy sie nie kleii : zadbana z kazdej strony, ale trzymana w patologicznym srodowisku.

      >Podejrzewam, że to po prostu zazdrość powoduje takie działania

      Takie dzieci jakie opisujesz byly obiektem podziwiania ,a nie szykanowania w moim otoczeniu. I nauczycielki tez jej czegos zadroszcza? Dziwne.

      Czy ona ma rodzenstwo, w jakim sa wieku?

      • project-365 Re: Darzo duży problem ze szkołą/klasą 26.04.17, 22:37
        Nie mam pojęcia nad czym rodzice się zastanawiaja i na co czekaja...? Aż dziewczynka popełni samobójstwo?
        Ja przeniosłabym dziecko do prywatnej szkoły albo wystapiła o edukację domową, jeżeli rodzice maja czas. To, że ktoś jest "inny", cokolwiek miałoby to znaczyć, nie upoważnia NIKOGO do tego aby mu dokuczać! Dlaczego obwiniacie ją za inność. Jest jaka jest, jeżeli komuś to nie odpowiada, to nie musi się z nią zadawać/kumplować/przyjaźnić. Ale nie ma prawa jej szykanować. Nauczycieli zgłosiłabym do dyrekcji, jeżeli ta nie pomoże, to do kuratorium, albo i wyżej. Byłam wyszydzana w szkole za różne rzeczy, między innymi dlatego, że nosiłam okulary, ze WSTYDU przestałam nosić, teraz ledwo widzę na jedno oko... Jak się skarżyłam wychowawczyni, to wszyscy dostawaliśmy drewnianą linijką po łapach! Jak się poskarżyłam rodzicom, to mówili: nie wydziwiaj... Zapłaciłam wysoką cenę za brak zrozumienia ze strony dorosłych, nie będę pisała tu biografii, ale doskonale rozumiem tą dziewczynkę i ze swojej perspektywy, wiem co powinni zrobić rodzice. Wmawianie jej, ze to jej wina, bo ubiera się nie tak rówieśnicy, czy że odstaje od nich, bo wie więcej, to powolne zabijanie człowieka... Terapie i mądrości, że MUSI się dostosować do grupy rówieśniczej wpędzą ją w większe kompleksy i zrujnują osobowość. Dla jakiej wartości ma się dostosować do grupy rozbestwionych, patologicznych wyrostków??? A brednie o uspołecznianiu przyprawiają mnie o zawrót głowy... Jak można uspołeczniać się z rozdartym i bluźniącym motłochem??? Nie mam zamiaru nikogo obrazić, ale jak widziałm co się dzieje pod szkołą kiedy "młodzież" skończyła lekcje, to miałam obawy o swoje życie. W szkołach niby wpaja się "wartości", ale to tylko teoria, nikt nie egzekwuje zdobytej wiedzy. Jak pojawia się problem, to albo się go bagatelizuje, albo z ofiary robi idiotę...
        • sonrisa06 Re: Darzo duży problem ze szkołą/klasą 27.04.17, 08:22
          Teraz jest już decyzja podjeta o zmianie szkoły. Też uważam, że nie ma sensu aby zmieniać dziewczynkę. Dokładnie taki ma charakter, osobowość i tyle. Dopóki ona nikogo nie krzywdzi, to sama też nie powinna być krzywdzona.
        • srubokretka Re: Darzo duży problem ze szkołą/klasą 27.04.17, 13:22
          Tym przykladem dajesz do zrozumienia, ze sprawe zawalili twoi rodzice. I najprawdopodobniej tak tez jest w przypadku tej dziewczynki.
          Niestety, ale jezeli rodzice chcieli stworzyc dziecko tak indywidualne, tak wyrozniajace sie to nie powinni jej posylac do szkoly ( do grupy, spolecznosci). Zapytaj sie tej mamy, co przez 6 lat zrobila, zeby dziewczynka znalazla sobie przyjaciol w tej klasie, czy w innym srodowisku. Dziecko ,ktore ma dobra kolezanke nawet poza klasa nie doprowadzi sie do takiego dola psychicznego.
          Jeszcze nad jedna sprawa sie zastanawiam, czy to nie jest aby tak, ze tam wszyscy sie zle czuja. A dziewczynka ( czy jej mama) jest egocentryczka i koncentruje sie na JA. Moze klasa jest ogolnie niezgrana i o to jeszcze mozna zawalczyc reformujac wychowawce.
          Przyjrzalabym sie psychologowi, bo kto wie moze na idiote trafili. Za duzo tam doroslych bylo zaangazowanych, zeby tylko dzieci z klasy winic.
      • sonrisa06 Re: Darzo duży problem ze szkołą/klasą 27.04.17, 08:19
        Chodzi do szkoły rejonowej. Nie chcieli jej przenosić bo szkoła pod domem, nie trzeba jeździć, wygoda i mają dwoje dzieci w tej szkole. Rodzeństwo ma, młodsze też w tej szkole i jest ok.
        • verdana Re: Darzo duży problem ze szkołą/klasą 27.04.17, 19:47
          Zmienić klasę trzeba na pewno, ale decyzja, aby "nie zmieniać dziewczynki" wydaje mi się dalszym ciągiem wychowania pt "My wychowujemy dziecko inaczej niz wszyscy, nasze dziecko jest o tyle lepsze, że jest oczywiste, że nie ma czego szukać wśród kolegów, znacznie od niej gorszych, mniej wrażliwych i mniej inteligentnych. Nasze dziecko to indywidualność, a wiec nic nie musi robić, aby dostosować sie do grupy, która mu do pięt nie dorasta". To prawda, że dziecko nikogo nie krzywdzi. Ale to za mało, aby zostać zaakceptowanym. Jednak dla dobra dziecka konieczna jest terapia, kształtowanie umiejętności życia w grupie, a nie tylko w rodzinie.
          • berdebul Re: Darzo duży problem ze szkołą/klasą 28.04.17, 00:57
            No nie wiem, czy jakikolwiek rodzic chciałby żeby jego dziecko dostosowywało się poziomem do flirtujacych 12-latek z kuratorem na karku. Kto z nas, dorosłych ludzi, ma wsród znajomych przestępców, dilerow, czy narkomanów?

            Dziwne, że rodzice nie przenieśli jej do normalnej klasy/szkoły.
            • verdana Re: Darzo duży problem ze szkołą/klasą 28.04.17, 10:57
              Naprawdę oprócz tego jednego dziecka wszyscy pozostali 12-latkowie w klasie do patologia? Być moze podstawowym problemem jest własnie patrzenie na wszystkie inne dzieci jako zdemoralizowane i zadowolenie z tego,z e dziecko nie ma żadnych znajomych prócz rodziny.
              • berdebul Re: Darzo duży problem ze szkołą/klasą 28.04.17, 22:44
                Tak, zdarzają się takie klasy w mało ciekawym rejonie. Rolą rodziców było zabrać dziecko wczesniej.
    • ga-ti Re: Darzo duży problem ze szkołą/klasą 27.04.17, 10:09
      Trraz to terapia, by dziecko nabrało 'sił' psychicznych by poradzić sobie w nowej szkole praz przepracowało to, co ją spotkało.
      Jeśli dziecko uzdolnione artystycznie to albo szkoła muzyczna, albo zajęcia pozaszkolne rozwijające, dające możliwość na osiąganie sukcesów, pochwał, wygranych, podnoszące poczucie wartości, z rówieśnikami równie zafiksowanymi na hobby i rozumiejącymi dziewczynkę.
      Ruszyć szkołę. Co to znaczy, że wychowawcy niepodoba się dziecko? Noż kurcze! A inni nauczyciele? To 6 klasa, są przedmiotowcy, jest muzyk, plastyk, nikt nie rozpoznał wyjątkowości dziecka i nie poszedł tą drogą? Wszyscy nauczyciele odbierają dziecko jako dziwaczkę? Nieakceptują? Jakoś nie mogę tego pojąć. Jeszcze lenistwo, że się nie chcą zająć uzdolnionym dzieckiem i dodatkowo poświęcić mu czas mogę pojąć, ale odrzucenie i pozwolenie na odrzucenie?
      Zapytam, gdzie byli rodzice przez te 6 lat? Już dawno powinni rozmawiać z nauczycielami, pedagogiem, stawać murem za dzieckiem, a jak uznali że odpuszczają to przenieść dziecko już dawno.
      Z jednej strony piszesz że dziecko silne, indywidualista, a z drugiej, że tak zupełnie nie potrafi sobie poradzić, nawet olać gnojków i być ponad to. Widocznie dziecko jest baaardzo wrażliwe i słabiutkie. No i według mnie sytuacja w klasie jest zła od dawna i tylko się pogarszała. I to grubsza sprawa. Bo o ile może być grupa nieakceptująca, czy nawet dokuczająca, ale wszyscy , cała klasa dokucza dziewczynce? To już duże dzieciaki, wśród młodszych częściej dzieci są jak z klapkami na oczach i ślepo podąrzają za 'przywódca', ale w 6 klasie wszyscy ślepo są przeciw jednemu dziecku? Nie wiem, ale coś tu nie gra.
      • project-365 Re: Darzo duży problem ze szkołą/klasą 27.04.17, 12:11
        Nie posądzałabym tych starszych dzieci o bardziej rozwiniete ludzkie odruchy. Grupa, to grupa, jak główny wichrzyciel robi tak, to reszta za nim pójdzie, żeby nie podzielić losu ofiary. Zwłaszcza właśnie w tym wieku. Mieszkam w Anglii, jakiś czas temu było głośno o nastolatce, która targnęła się życie przez rówieśników. Była wprawdzie starsza, ale schemat podobny. Dziewczyna ładna, interesowała sie modą i ubierała się "inaczej", była Polką (może to też miało wpływ?). Rodzice próbowali jej pomóc, chyba nawet szkoła się angażowała. Niestety grupa oprawców jest tak silna, że nakręcaja się nawzajem do coraz podlejszych czynów. I skończyło się, jak się skończyło. Dzieciak nie wytrzymał, więc jestem w stanie uwierzyć, że cała klasa może być przeciwko jednej osobie. A jeszcze z mojego życia: W szkole średniej była u nas w klasie dziewczyna. Bardzo skromna, cicha i niezamożna. Ubrana zawsze schludnie, czysto. Nauczona przeważnie, chociaż niezbyt zdolna. Pamietam, że wtedy, to ona była ofiarą. Cała klasa coś do niej miała. Ja jej zawsze broniłam. Po latach otworzyłam mały biznesik u mnie mieście. Przyszła ona. Ale nie po zakupy. Przyszła mi podziękować... za to, że dzięki mnie jakoś tą szkołę przeżyła..., że jej nie dokuczałam. Nie mam pojęcia o co chodzi, jak to działa, ale jeden kretyn jest tylko kretynem, ale jak sie zbierze gromada, to już dzicz... uncertain
        • ga-ti Re: Darzo duży problem ze szkołą/klasą 27.04.17, 15:38
          Nie wiem. Ja się będę upierać, że to nie tak, że cała klasa jest przeciw. Owszem, jest grupa przywódcza i jakaś część klasy za nią idzie, ale jest część dzieciaków powiedzmy neutralna. Co nie oznacza, że oni pomagają ofierze, nie, często też są współwinni poprzez swoje milczenie, ale ci neutralni są, oni nie atakują, nie dokuczają, może wolą niewidzieć, ale nie wszyscy gnębią.
          Szkoda, że nie znalazła się ani jedna osoba,która zachowałaby się tak, jak Ty :-\
          Tylko gdzie byli nauczyciele, przecież dziewczynkę uczyło kilku/nastu.
          • srubokretka Re: Darzo duży problem ze szkołą/klasą 27.04.17, 17:15
            >Szkoda, że nie znalazła się ani jedna osoba,która zachowałaby się tak, jak Ty :-\

            Skad wiesz, ze sie nie znalazla. Moze oni skupiaja sie tak bardzo na swojej krzywdzie, ze dopiero za kilka lat do dziewczynki dotrze, ze ktos probowal sie z nia zaprzyjaznic, zblizyc, pomoc. Ja mialam bardzo podobna sytuacje do project-365. Kilka lat po podstawowce jedna z takich ofiar (nie calej klasy, tylko 2-4 osob) jak mnie spotkala przypadkowo na ulicy, to mi podziekowala. W trakcie podstawowki wszyscy weglug niej byli w zmowie. Dopiero dystans i pozbycie sie negatywnych emocji pozwolilo zobaczyc , jak bylo w rzeczywistosci. Poprostu te 2 potfory przyslanialy jej cala reszte klasy. Skupiala sie na nich , a nie na nas, tych ktorzy chcieli z nia miec kontakt jak najbardziej kolezenski, przyjazny.
            • ga-ti Re: Darzo duży problem ze szkołą/klasą 29.04.17, 13:17
              Może i tak. Dobrze by było gdybyś miała rację.
    • srubokretka Re: Darzo duży problem ze szkołą/klasą 27.04.17, 14:21
      >Dziecko bardzo ambitne i przeżywa, nie pójdzie do szkoły nieprzygotowana. Jest gotowa żebrać u "koleżanek" o lekcje.

      Skad o tym wiesz, od dziewczynki, czy od jej mamy? Kto nazwal to zebraniem? Mama czy dziecko?
      Sonrisa podraz kto jest tez odpowiedzialny za dziecka nadambicje, czy ona sama, czy rodzice. Teraz jest latwo zrzucic wine na grupe, takie to teraz w modzie. Kult indiwidualizmu, negowanie grup spolecznych skupiajacych zroznicowanych kulturowo ludzi.
      • ga-ti Re: Darzo duży problem ze szkołą/klasą 27.04.17, 15:30
        Z tymi lekcjami to może matka zadzwonić do innej matki i poprosić, no niby towarzystwo już duże, ale u nas się zdarza, że matki dzwonią, bo dziecko lubi kręcić wink ale my się znamy 6 lat i spokojnie sobie w takich sytuacjach pomagamy.
        Może też matka /ojciec wziąć książki pod pachę i pofatygować się do szkoły do poszczególnych nauczycieli. Upierdliwe, ale może to okazja do pogadania i dowiedzeniaię czegoś więcej. Ewentualnie do wychowawcy, by podał z dziennika, jakie tematy były przerabiane na poszczególnych lekcjach. Wychowawcę w tej sytuacji też warto odwiedzić.
        • ga-ti Re: Darzo duży problem ze szkołą/klasą 27.04.17, 15:32
          I jeszcze, może warto dziecku dać przyzwolenie na odpuszczenie sobie? Jak pójdzie raz nieprzygotowana do lekcji, dodajmy, że po dłuższej nieobecności, to świat się nie skończy.
          • sion2 Re: Darzo duży problem ze szkołą/klasą 27.04.17, 16:51
            Ga-ti ale w takich przypadkach wcale nie jest tak że dziecko ambitne ambicją rodziców. Wiem że trudno uwierzyć że dziecko samo z siebie może być ambitne a nie pod wpływem nacisków rodziców - ale tak się zdarza stosunkowo często. Na tyle często że ja jednym tchem wyliczam troje takich dzieci wśród swoich znajomych. W każdym przypadku rodzice podejmują starania pt odpuść sobie, jak dostaniesz tróje nic się nie stanie, nie musisz mieć szóstek ze wszystkiego, daruj sobie perfekcyjne przygotowanie do plastyki itd itd i skutek jest mniej więcej taki sam jak tych rodziców co mają "zdolnych ale leniów" którym nic się nie chce.

            Każdy człowiek przychodzi na świat z określonym temperamentem. Owszem otoczenie na niego wpływa i to bardzo ale to bardzo częste zjawisko że wśród rodziny bałaganiarzy rodzi się dziecko-pedant, rodzicom z postawą pt "młody bóg to ja" rodzi się zahukane nieśmiałe chucherko, rodzicom ambitnym dziecko leniwe a rodzicom z luźnym podejściem do życia dziecko bardzo ambitne.
            Ja przeżywałam potwornie każdą złą ocenę a dostawałam ich sporo. Przeżywałam bardzo mimo tego że rodzice NIGDY nawet nie podnieśli głosu na mnie przy złej ocenie, nigdy nie poniżali, nie karali i nie wymagali samych dobrych ocen (a oboje prymusi w szkołach) - moje koleżanki w klasie były bite pasem za każdą dwóję. A ja miałam to sama z siebie - po prostu nie potrafiłam i nie potrafię do dziś lekceważąco traktować obowiązków.
            • ga-ti Re: Darzo duży problem ze szkołą/klasą 29.04.17, 13:25
              Sion, ok. Masz rację. Ale w tym przypadku, nie wystarczy by mama powiedział, dobrze, idź bez pracy domowe, nieprzygotowana. Jeśli ambicja dziecka to nie ambicja rodziców to tym bardziej powinni dziecku pomóc. Pójść z nim do szkoły, znaleźć nauczycieli x y z i każdemu powiedzieć, że dziecko dziś wraca po dłuższej nieobecności, że chorowało, że nie było w stanie nadrobić na dziś zaległości, że się douczy i nadrobi, ale na to potrzebuje troszkę czasu, proszą o pomoc, tematy, strony przerobione, liczą na wyrozumiałość. Dziecko się tak zapętliło, że jeśli ma dokończyć naukę w tej klasie to rodzice muszą ją wspierać, być fizycznie przy dziecku.
    • ktkm Re: Darzo duży problem ze szkołą/klasą 28.04.17, 11:13
      Mam podobny problem z synem, również uczniem 6 klasy. Jest ambitnym chłopcem, aktywnym na lekcjach, chętnie angażuje się w życie szkoły, bierze udział w konkursach, jest wzorowym uczniem, lubi czytać, uczęszcza do szkoły muzycznej, trenuje taniec towarzyski, interesuje się historią, przyrodą, .... ale ma jeden problem, brak akceptacji ze strony kolegów z klasy. Nie pasuje kolegom bo staje po stronie słabszych, nie używa brzydkich słów, nie wyśmiewa się z innych, nie gra w gry komputerowe dozwolone od 18 lat, koledzy opowiadają różne nieprawdziwe rzeczy na jego temat, wyzywają od debili icw...i, wyśmiewają go, oskarżają o rzeczy których nie zrobił po to by siebie "wybielić", a jego zdyskredytować. Rozmowy z wychowawcą niewiele dają , z dyrekcją to samo, klasa jest trudna o czym wiedzą ale niestety nie podejmują żadnych działań. Na nasz sygnał, że jest problem w klasie dlatego myślimy o przeniesieniu syna do innej szkoły, odpowiedź brzmiała jeśli ma się tam czuć lepiej to może faktycznie to dobry pomysł żeby go przenieść. Syn próbuje radzić sobie jakoś w tej sytuacji ale jest to dla niego trudne. Zapytałam syna czy faktycznie nie da się dogadać z kolegami. Twierdzi że jeden z nich jest w porządku, ale w grupie i tak idzie "z prądem". Poza tym jest jeszcze jeden chłopiec który nie poniża i nie wyśmiewa innych. Reszta przeważnie obmawia innych lub się z nich wyśmiewa , a on tego nie chce robić bo może tym komuś sprawić przykrość, poza tym ich głupie żarty jego nie bawią. Rozmawiałam z mamą jednego z chłopców, prosiłam by porozmawiała z synem na temat zachowania względem jeszcze niedawno dobrego kolegi z klasy, odpowiedź była taka, że jej syn ma niskie poczucie własnej wartości i czuje się przy moim gorszy ale obiecała że porozmawia. Efekt rozmowy był taki, że następnego dnia chłopiec opowiedział o wszystkim reszcie chłopców i Ci naskoczyli na mojego syna nazywając go konfidentem. Coraz poważniej myślimy o przeniesieniu syna do innej szkoły, wiązałaby się ona z dojazdem do innej miejscowości ale tam ma kolegę i koleżanki z którymi trenuje taniec i z nimi dobrze się dogaduje, w tym samym mieście jest też szkoła muzyczna do której uczęszcza więc może nie jest to najgorszy pomysł. Z drugiej jednak strony obawiam się czy to rozwiąże problem, czy nie ma w tym wszystkim winy mojego syna. Nie chcę uciekać od problemu ale chciałabym go rozwiązać. Zdaję sobie sprawę że mój syn jak każdy z nas nie jest idealny, tłumaczę mu też że każdy z tych kolegów którzy mu dokuczają pewnie ma zalety, pewnie w każdym z nich jest coś interesującego. Nie chcę żeby syn był wyobcowany ale w tej sytuacji czuję się bezradna.
      • srubokretka Re: Darzo duży problem ze szkołą/klasą 28.04.17, 12:46
        Moglabys opisac syna kontakty z dziecmi z klasy poza szkola?
        • ktkm Re: Darzo duży problem ze szkołą/klasą 28.04.17, 13:27
          Syn ma kolegę w 1 klasie gimnazjum, od przedszkola się świetnie dogadywali, czasem się odwiedzają , wybierają wspólnie na wycieczki rowerowe i mają wiele wspólnych tematów. Wynika to też z tego, że mają wspólne zainteresowania, oboje lubią czytać, są ambitni, wydaje mi się że bardziej poważni niż rówieśnicy - choć czasem wygłupiaja się jak maluchy, nie wstydzą się występować publicznie np. reprezentując szkołę (dla kolegów z klasy syna to tzw. obciach). Co do kolegów np. z grupy tanecznej - tam przekrój wiekowy jest różny jest 18 latek i jest 11 latek ale widzę że różnica wieku nikomu nie przeszkadza, z nimi lubi przebywać, powygłupiać się ale są to dzieci z innej miejscowości i kontakty mają głównie przed i po zajęciach. Sama zadałam mu to pytanie, jak postrzega relacje z kolegami np. w szkole muzycznej - tam twierdzi, że nie ma żadnego problemu.
          • srubokretka Re: Darzo duży problem ze szkołą/klasą 28.04.17, 14:16
            Czyli nie odwiedzaja sie, nie dzwonia, nie graja w pilke , nie wlucza sie bez sensu po okolicy nawet raz na miesiac...czy tak? Pytanie dlaczego tak sie stalo? Nie mial czasu dla kolegow z powodu ilosci zajec pozalekcyjnych?
            Twoj syn to duzy chlopak, mysle, ze mozna juz mu pozwolic na podjecie decyzji, czy chce sie przeniesc czy nie.
      • project-365 Re: Darzo duży problem ze szkołą/klasą 28.04.17, 13:10
        No to się nie zastanawiaj, tylko dzieciaka przenoś. Niech materiał szkolny dokończy na zwolnieniu lekarskim w domu, a od nowego roku idzie do nowej szkoły. Ma książki, w necie znajdziesz podstawę programową, mogę Ci nawet wysłać. Zostało jeszcze tylko ok półtora miesiąca szkoły, więc podejrzewam, że skoro jest dobrym uczniem, to sytuację z ocenami i klasyfikacją ma klarowną.
    • kanna Re: Darzo duży problem ze szkołą/klasą 28.04.17, 11:44
      > Niestety teraz już cała klasa, a nawet wychowawczyni są przeciw tej dziewczynce

      To zdanie jest kluczowe. Jeśli nauczyciel jest przeciwko dziecku - nie ma czego szukać w tej szkole, trzeba je zabrać jak najszybciej.
      Załatwcie zwolnienie do końca roku. Szukajcie innej szkoły.
      O nieklasyfikowaniu nie ma mowy, trzeba mieć więcej niż 50 % nieobecności.

      I dziecko potrzebuje psychologa.
      • dzidzia_ch Re: Darzo duży problem ze szkołą/klasą 01.05.17, 19:48
        No właśnie widać jacy to rodzice bardzo inteligentni i dbający o dzieci.
        Dziecko wylądowało w końcu szpitalu ,bo mamusia z tatusiem od września zastanawiali się co zrobić.
        Zresztą uważam ,że problem narastał od 1 klasy ,ale pewnie lekceważyli ,bo przecież dbają jeżdżąc na wakacje i puszczając na zajęcia pozalekcyjne.
        I tak bardzo dbają ,że trzymali wybitnie uzdolnioną,wrażliwą dziewczynkę w jednej klasie z chuliganami ,bo na miejscu i nie trzeba nigdzie wozić.
        Swoją drogą mam córke w 6 klasie i nie wyobrażam sobie za co można mieć w wieku 12 lat kuratora.
        • project-365 Re: Darzo duży problem ze szkołą/klasą 01.05.17, 20:37
          Dzidzia_ch..., nie wydaje ci się, że Twoja ocena jest mało obiektywna i napastliwa? A jak nie wiesz za co mozna mieć kuratora w wieku 11 lat, bo o jedenastolatkach tu mowa, to idź na pierwsze lepsze "awaryjne", w jakimkolwiek mieście... Te dzieci chodzą do szkół rejonowych, a w rejonie sa też "normalne" osiedla mieszkalne. Niestety rodzice nie bardzo dbają o ich rozwój, kulturę bycia i wypowiedzi...
          • dzidzia_ch Re: Darzo duży problem ze szkołą/klasą 01.05.17, 21:43
            Tak jest napastliwa ,bo bardzo żal mi tej dziewczynki.
            Kilka razy padło ,że silny charakter.
            Uważam ,że wręcz przeciwnie.
            Skoro natężenie patologii wystąpiło w tej jednej klasie,dlaczego nie przenieśli dziewczynki do klasy równoległej.
            I co się takiego stało w tej 6 klasie ,że nagle wszystkif dzieci odwróciły się od tej dziewczynki.
            Reaguje emocjonalnie na takie sytuacje ,bo w 1 pracy miałam "koleżankę" która nastawiała zespół przeciwko mnie.
            Pamietam ,ten strach,wymioty przed pójściem do pracy i nie wyobrażam sobie ,że mogłabym w takim stresie trzymać dziecko.
            • project-365 Re: Darzo duży problem ze szkołą/klasą 02.05.17, 00:20
              No to pora popracować nad tymi emocjami, bo tu ani nikt nie jest rodzicem tej dziewczynki, ani nie decyduje w sprawie.
              A co dał Ci ten sarkazm o inteligencji rodziców? Ulżyłaś sobie?
              A silny charakter nie oznacza braku wrażliwości.
    • mati.pati Re: Darzo duży problem ze szkołą/klasą 02.05.17, 00:04
      Bardzo trudna decyzja. Ja bym sprawdziła ile może mieć nieobecności do końca roku, by była klasyfikowana i przeciągnęłabym zwolnienie. Po dłuższej nieobecności dzieciaki mogą jej nieco odpuścić.
      Moich znajomych córka miała podobną sytuację. Choć może nie aż tak drastyczną. Pomogła zmiana szkoły na gimnazjum z klasą profilowaną- czyli dla zdolniejszych uczniów. W takiej klasie nie odróżniała się od reszty, bo wszystkim dzieciom zależało na ocenach, wiedzy itp. Zresztą im starsze dzieciaki tym bardziej liczy się indywidualizm. To co było gnębione w podstawówce stało się jej atutem w gimnazjum i liceum. Teraz wybrali ją na starostę roku na studiach smile
      • camel_3d Re: Darzo duży problem ze szkołą/klasą 05.05.17, 14:35
        no to wyglada, ze to juz ogolny problem rodzinny...

    • an.16 Re: Darzo duży problem ze szkołą/klasą 05.05.17, 14:24
      Niestety nie ma od kogo wziąć lekcji, bo nikt w klasie lekcji dać jej nie chce.

      Rodzice powinni ruszyć tyłek i przynajmniej te lekcje dziecku załatwić. Oni też "nie zadają się" z rodzicami dzieci z klasy córki? Nigdy nie doprowadziłabym do takiej sytuacji, w której nie mogę pomóc dziecku choćby w tak błahej sprawie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka