tiny
10.02.05, 20:07
Witam serdecznie. Proszę o radę.
Mój synek ma 6,5 roku, chodzi do pierwszej klasy. Jest dzieckiem bardzo bystrym, zdolnym, wesołym.
Pójście do szkoły było dla niego ogromnie pozytywnym wydarzeniem - obserwowaliśmy synka i wyglada na to, że świetnie się zaaklimatywoał w klasie, ma doskonałe wyniki w nauce, jest zadowolony.
W kwietniu urodzi nam się drugie dziecko. Synek bardzo cieszy się z siostrzyczki, ale od czasu, kiedy wie o narodzinach, zauważyłam, że ma "nerwowe rączki" - skubie i wyłamuje paluszki.
Mikołaj uwielbia czytać, potrafi przez kilkadziesiat minut siedzieć nad ksiazkami (czyta np. Harrego Pottera), ale potem mam wrażenie, że musi "wypuścić nadmiar energii" - albo skacze po kanapie, albo zamiast chodzić - biega i właśnie towarzyszą temu te "ruchliwe rączki".
Jak pomóc synkowi uwolnić napięcie? Jest przytulany, wie, że go kochamy, nie dostaje klapsów, staramy się nie podnosić głosu ale rzeczowo z nim rozmawiać. Jest pogodny, zadowolony... ale...
boję się, żeby te objawy się nie nasiliły - np. nie doszło jąkanie czy inne tiki... mam nadzieję, że dmucham na zimne i że przesadzam.. Może to minie po urodzeniu się siostrzyczki? Może warto podawać napar z melisy lub melisal?
Proszę o rady...