Dodaj do ulubionych

Chrzest na obozie

09.03.05, 11:25
Wysłałam też na forum Wychowanie ale mysle że to forum moze jest bardziej
odpowiednie.
Moj 10 letni syn chodzi na pilke nozna, pojechal z druzyna na oboz zimowy. Na
obozie z ta sekcja byl po raz pierwszy, wczesniej uprawial w tym samym klubie
innna dyscypline. No i dlatego wlasnie spotkal go chrzest i nic bym nie miala
przeciwko gdyby nie wygladal w ten wlasnie sposob: Najepierw trener a pozniej
wszyscy uczestnicy daja dziciakowi porzadne klapsy. No.... moj syn mowi ze
nie wytrzymal jako jedyny i sie rozplakal, pare klapsow oczywiscie zalapal. I
to takichporzadnych ze dupa sina jak cholera i to nie tak ze jakis sinaik.
Moje dziecko po prostu mial caly siny tylek. Dla mnie to jest "chore". Jak
mozna bic dziecko na obozie??? Ja rozumiem chrzest, tez przchodzilam co
prawda na obozie harcerskim ale mnie nikt nie bil i nie wiem jak moze do tego
dojsc. Strasznie bylam tym poruszona i zadzwonilam od razu do trenera a ten
mi powiedzial ze od 5 lat jezdzi z dziemi i tak wyglada chrzest ajak sie
spytalam czy nikt z rodzicow jeszcze nie zwrocil mu uwagi to odparl spokojnie
ze nie.
Rozmawialam ze znajomymi i znalazlo sie paru ktorzy tez sport uprawiali i na
takich obozach rowniez byli, no i co sie okazuje?? Oni nie byli zdziwieni ta
forma chrztu. Wiec zglupialam - to jest takie normalne???? CDla mnie nie. Czy
mozecie mi powiedziec moi drodzy jake jest Wasze zdanie na ten temat?? Nie
chce szkodzic dziecku i robic wielkiej afery, zalezy mi zeby gral w ta pilke,
jemu zreszta tez ale jak mam pozwolic na takie cos?? Wstepnie umowilam sie z
trenerem na rozmowe a najchetniej nie skonczylabym tego na tej rozmowie.
Prosze o Wasze opinie.
pozdrawiam
Marzena
Obserwuj wątek
    • kina74 Re: Chrzest na obozie 09.03.05, 13:00
      Trenowałam sport wyczynowo przez 10 lat. I muszę Ci powiedzieć, że chrzty
      podobne do tego opisywanego przez Ciebie są niestety codziennością. I szczerze
      mówiąc jako dziecko się nad tym nie zastanawiałam... Teraz inaczej do tego
      podchodzę... Powiem więcej, kiedy ja trenowałam miałam trenera którego
      zachowanie było okropne. Wiele razy opowiadałam o tym rodzicom, inne dzieci
      też. Rodzice bagatelizowali. I wiesz co?? Rok temu ten trener został skazany
      za... pedofilię. Wyobrażasz to sobie??? Skutek jest taki, że żadne z moich
      dzieci nigdy nie pojedzie na żaden obóz ani kolonię!!! Nigdy.. Chyba że na
      takie jak w zeszłym roku, kiedy wychowawczynią była moja mama, czyli babcia
      synka. Ja się teraz w opowieści dzieci wsłuchuję aż nadto, szkoda że nasi
      rodzice nie byli tacy świadomi kiedyś. Co do rozmowy z trenerem: ponieważ jest
      to ogólnie akceptowane jak mówisz w tym klubie moim zdaniem rozmowa nic nie da,
      skupi się to tylko na Twoim dziecku. Albo przejdzie w tym do porządku
      dziennego - chrzest jest przecież tylko raz i już się odbył, albo dajcie sobie
      spokój z piłką, albo chociaż z tym klubem.
      • mania_j Re: Chrzest na obozie 09.03.05, 13:38
        No widzisz - takie zachowanie jest tolerowane przez rodzicow i dlatego nie
        bedzie konca, nie puscisz nigdzie dziecka??? Tak tez wyrzadzisz mu krzywde, no
        moze mniejsza... ale nigdy nie uchronisz go przed zlem.
        Mam juz doła....
        • kina74 Re: Chrzest na obozie 09.03.05, 13:58
          Owszem!! Mam świadomość, że jak to określiłaś, mogę swoim dzieciom wyrządzić
          krzywdę... tyle że wolę im zafundować taką niż traumę z jaką muszę sobie radzić
          teraz ja, moja siostra (również trenowała), a także moi rodzice, bo przeżywają
          to teraz strasznie. Z mamą o tym teraz często rozmawiam i ona nie może
          uwierzyć, że była tak ślepa i głucha. Nie jestem idiotką i wiem, że
          niebezpieczeństwo może zdarzyć się wszędzie... Ale moim zadaniem jest je
          zminimalizować. Mój syn jak już pisałam w zeszłym roku pojechał na kolonię ze
          swoją babcią (teraz też już świadomą pewnych rzeczy). Był także na zielonej
          szkole, i nadal będzie na nią jeździł. Gdyby były kolonie organizowane przez
          szkołę też by na nie pojechał. Raczej miałam na myśli to, że nie pojedzie nigdy
          na kolonie czy obozy "z ogłoszenia". Wiem, że zagrożenia nigdy nie wyeliminuję
          do końca, bo często się zdarza, że wspomniani pedofile są na co dzień miłymi,
          sprawiającymi zaufanie ludźmi. Ale ja mam tego świadomość!!!! Dlatego
          obserwuję, patrzę na ręce, wsłuchuję się w opowieści dzieci... Kiedyś też byli,
          tylko ludzie byli mniej świadomi, widzisz mnie kiedyś np. te chrzty zupełnie
          nie dziwiły - były normalnością. Tak samo normalne być może wydawało się
          rodzicom to, że trener taki czuły, że bierze na kolana, że sprawdza pod kołdrą
          czy w majtkach śpimy itd. Zresztą on nam nigdy żadnej krzywdy niby nie zrobił
          bezpośrednio. Ale czuliśmy się wszyscy skrępowani, zresztą nie bez powodu
          opowiadałam mamie pewne rzeczy, które nie były dla mnie tak normalne jak np.
          wspomniamy chrzest. Ale jemu z czasem jak się okazało potrzebne były coraz
          mocniejsze wrażenia, już nie wystarczyło dotykanie. Moją mamę powinny
          zastanowić takie słowa 12-latki: "Nigdy nie pozwolę moim dzieciom trenować". A
          mama nie rozumiała: bo na pytanie:"Nie podoba Ci się na obozach??"
          odpowiadałam: "Bardzo mi się podoba". Bo ogólnie było super, poza jednym
          NAJWAŻNIEJSZYM!!! Tylko ja nie umiałam do końca wytłumaczyć o co mi chodzi,
          czułam się zawstydzona, zażenowana, myślałam, że może to normalne... Teraz
          może, a raczej na pewno jestem przewrażliwiona. Ze mną rodzice nie rozmawiali o
          seksie, o złym dotyku, o tym, że nikt nie ma prawa mnie bić!!! A moje dzieci to
          wszystko wiedzą. Trudno, może jestem nawiedzoną matką, ale chcę chronić moje
          dzieci na ile mogę. Na pewno nie posłałabym mojego dziecka do tego samego
          trenera jak robili to rodzice dzieci "sławnego" chóru. Pewnie że można
          stosować "spychologię" - nic nie wiem, nic nie widziałam. Ja wiem, widziałam i
          chcę chronić swoje dzieci!!!
          • mania_j Re: Chrzest na obozie 09.03.05, 15:44
            Zgadzam sie z Toba. Z dziem,i trzeba rozmawiac o tym i wcale nie przesadzasz.
            Dlatego przestrzegam innych. Ja tez nie spodziewalabym sie takich "obrzedow" na
            tym wlasnie obozie a jednak jak mozna sie mylic??

            • wwww_wwww Re: Chrzest na obozie 18.08.05, 12:22
              Jeżeli usłyszyszoddziecka,że doszłona takim wyjeździe doczegosnieodpowiedniego,
              to nie bagatelizuj tego, tylko wyjaśniaj i działaj jak będzie taka potrzeba!
    • szymanka Re: Chrzest na obozie 09.03.05, 22:55
      W samym chrzcie jako formie zabawy w celu "przyjecia do społeczności" myślę, że
      nie ma nic zdrożnego. Ale podkreslam w formie ZABAWY nie bicia. A i w przypadku
      zabaw trzeba uważać by przypadkiem nie upokarzały "nowych". Syn tez przechodził
      takowy i wspomina go z uśmiechem, próbowali jakichś miesznin smaków typu
      musztarda z keczupem, malowali sobie twarze, nadawali imiona itd.

      To co Ty opisujesz, to nie jest chrzest, to katowanie. Czym on/oni go bili, że
      pupa jest aż sina?

      Na Twoim miejscu nie odpuściłabym. To nie jest normalne. Czy trener ma jakieś
      pojęcie o wychowaniu dzieci? Jakby nie było jest wychowawcą. Niech wytłumaczy:
      jaką rolę spełnia takie lanie? Jaką rolę spełniło w przypadku Twojego syna? Czy
      to, że chłopiec się rozpłakał dyskredytuje go w roli dobrego sportowca?
      Czy trener sam bił Twego syna? Czy zachecał też inne dzieci? Czego to wszystko
      ma je nauczyć?

      I nie bardzo chce mi się wierzyć, że nikt z rodziców nie reagował. Spróbuj
      podpytać matki innych "nowych", dobrze by było gdybyś miała sprzymierzeńca.
      Podejrzewam, ze rozmowa z trenerem niewiele da, próbowałbym zainteresować
      sprawą kogoś wyżej w tym klubie.
    • wwww_wwww Re: Chrzest na obozie 18.08.05, 12:24
      A jak ten chrzest odebrał syn?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka