Dodaj do ulubionych

Mam trudne dziecko!

IP: *.dip.t-dialin.net 04.07.02, 11:10
Mam trudne dziecko,z problemami w szkole,nieco opoznione fizycznie o bardzo
kontrowersyjnej sferze emocjonalnej. Jest glosne,bez przerwy w podskokach,albo
klaszczace bardzo glosno w rece,dotyk jest sily,czasami nieprzyjemny,taki bez
wyczucia...bez przerwy niezadowolone,trudno mu dogodzic,humorzaste..... zawsze
musi miec racje,nie interesuja go uczucia i odczucia innych...
To moje dziecko,kocham je bardzo,wiem,ze jest mu ciezko z wszystkimi tymi
malymi i duzymi problemami.Martiwe sie bardzo,ze zawsze bedzie samo,tak trudno
mu utrzymac przyjaznie,nawet znajomosci przez to ciagle wyklocanie sie o swoje
racje,ciagla walke....
Mieszkamy na zachodzie,juz od prawie 2 lat robimy rozne terapie,efektow bardzo
nie widac....
Jeszcze teraz cieszy sie zyciem,bawi radosnie ale przeciez bedzie coraz
starsze.Juz wkrotce nie wystarcza mama i tata i mlodsza siostra.Zapragnie
czegos innego.... Jak pomoc???
Obserwuj wątek
    • roseanne Re: Mam trudne dziecko! 04.07.02, 15:51
      glupio zabrzmi, ale proponuje wizyte u psychologa i psychiatry. moze to tylko
      naturalna nadpobudliwosc ,moze cos wiecej. Nie zebym wydawala diagnozy, ale
      jezeli cos sie "wykluje", to najlepiej dzialaja terapie rozpoczete jak
      najwczesniej.

      Wiem co to trudne dziecko. Moj syn ma Zespol Aspergera
      aspereger.republika.pl
      • Gość: Ola Re: Mam trudne dziecko! IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 05.07.02, 21:25
        Pozwole sobie napisac adres tej strony raz jeszcze ,bo w poscie Roseanne jest
        chyba o jedna litere za duzo i stad problem z otwarciem strony.
        www.asperger.republika.pl. Warto tam zajrzec. Pozdrawiam
        • roseanne Re: Mam trudne dziecko! 05.07.02, 21:34
          dziekuje za poprawke.
          tak na marginesie, to moja strona.
          pozdrawiam
    • Gość: bea Re: Mam trudne dziecko! IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 04.07.02, 16:57
      Kochana Bambino! Świetnie Cię rozumiem, bo mój problem jest baaardzo podobny.
      Jak duże jest Twoje dziecko? Mój synek ma 4 lata i po prostu już nie wiem, jak
      postępować. Wizyta u psychologa to strata czasu, u psychiatry byłam również,
      próbowaliśmy zrobić EEG, ale się nie udało. Za miesiąc kolejne podejście.
      Podejrzewany jest u niego uraz okołoporodowy (zamartwica, 1 pkt Apgar,
      próżnociąg), stwierdzona nadpobudliwość.
      Natomiast fizycznie rozwinięty jest doskonale, bardzo sprawny i sprytny.
      Ja sama chyba najpierw pójdę do psychiatry.
      Chciałabym, żebyśmy jeszcze porozmawiały o naszych dzieciach, ja nie mam już w
      tej chwili czasu, ale będę czekać na Twoją odpowiedź.
      Pozdrawiam
      Bea
      • Gość: Bambino Re: Mam trudne dziecko! IP: *.dip.t-dialin.net 04.07.02, 17:15
        Moze troche dziwnie to zabrzmi,ale ciesze sie,ze z moimi problemami nie jestem
        sama.Przypuszczam,ze podswiadomie w tym celu napisalam na Wasze forum....
        Moja corka ma 8 lat,mozna wiec powiedziec,ze meczymy sie juz dosc dlugo smile!
        Urodzila sie w terminie,ale za to podduszona pepowina,porod byl ciezki i bardzo
        chaotyczny,kleszczowy...Dziecko bylo niedotlenione,w plucach znalazlo sie
        troche wod plodowych.Jako niemowle byla bardzo niespokojna,przez pierwsze trzy
        miesiace klasyczne kolki,potem problemy z zasypianiem.Nie raczkowala w
        ogole,chodzic zaczela w wieku 13 miesiecy na paluszkach i bardzo sztywno. Tak
        jest prawie do dzis...Za to jesli chodzi o mowe,to zaczela bardzo szybko i w
        zasadzie do dzis wyroznia sie wspanialym i bogatym slownictwem.Pisze wiersze i
        opowiadania.Matematyki nie rozumie wcale! Od samego poczatku bylismy pod opieka
        kliniki dzieciej,
        przeszlismy tysiace badan: psycholog,endokrynolog,EEG,tomografia i wiele innych.
        Zaliczylismy terapie rozwojowa,Montessori,ergoterapie,jezdzimy konno i chodzimy
        tanczyc.Nie ma mowy o jakims zaniedbaniu....
        Uffff,tak powolij zaczynamy juz miec wszystkiego dosyc.Nasze takie normalne
        zycie rodzinne bardzo cierpi.Cierpi tez dziecko,ktore po prostu nie wie,co sie
        z nim dzieje....Bardzo mi jej zal,chce pomoc,ale sama jestem tylko
        czlowiekiem,z tysiacem wad..Czesto braki mi cierpliwosci,spokoju,czuje sie
        wyczerpana i po prostu zmeczona....
        Nie jest latwo!
        Ale walcze! jakos ciagle mam nadzieje,ze cos sie zmieni i ze kiedys zaczniemy
        wszyscy normalnie zyc!
        Ucieszy mnie kazda wiadomosc!



        • Gość: izabelsk Re: Mam trudne dziecko! IP: 192.223.140.* 04.07.02, 18:37
          Bambino,
          Moze nie powinnam sie oddzywac, bo nie mam doswiadczen takich jak twoje.
          Ale z doswiadczenia wiem, ze dzieci doskonale reaguja na rutyne, co do godzin
          posilkow, czynnosci etc.
          Moze juz to robicie, a jesli nie to sprobujcie.
          Czasami tez zbyt wiele dzieje sie w zyciu malego czlowieka, i ta nadmierna
          ilosc bodzcow powoduje wybuchowosc i nieprzewidziane reakcje.
          Czy mala dostaje tran lub jakies inne tluszcze nienasycone?

          izabelski
        • roseanne Re: Mam trudne dziecko! 04.07.02, 19:05
          o ile jest mlodsze drugie dziecko?, jakie sa uklady miedzy nimi?
          zapraszam na skrzynke
          • Gość: Bambino Re: Mam trudne dziecko! IP: *.dip.t-dialin.net 05.07.02, 08:41
            Drogie Mamy!
            Na poczatek serdeczne dzieki za zainteresowanie i slowa otuchy.To niesamowicie
            pomaga i nastraja niezwykle optymistycznie! Jestem Wam bardzo wdzieczna!
            A teraz spiesze z odpowiedzia na Wasze pytania:
            Moja Corka nie dostaje ani tranu ani zadnych innych preparatow.Ogolnie dbam w
            rodzinie o dobre i pelnowartosciowe odzywianie.Ona wprawdzie nie bardzo za tym
            przepada,ale ostatnio daje sie przekonac do sprobowania nowych rzeczy i to juz
            duzy sukces. Jakie dzialanie mialby miec ten tran? bardzo mnie to interesuje...
            Co do stosunkow z mlodsza siostra,to musze powiedziec,ze sa niezwykle
            intensywne.Mala jest 3,5 roku mlodsza,ale za to niezwykle dobrze
            rozwinieta.Zapina starszej guziki,zamki blyskawiczne,wiaze sznurowadla,broni w
            czasie klotni i zatarczek z kolezankami.Tak sie dziewnie u nas porobilo,ale to
            Mala pelni jakby role starszej siostry, czesto Duza bardzo pozytywnie
            motywuje,zwlaszcza do wyprobowania wszelkich nowosci: nowe hustawki,nowe
            zjezdzalnie,trampoliny...Oczywiscie zdarzaja im sie i klotnie,co w obliczu
            bardzo trudnego charakteru starszej jest rzecza normalna,ale tak jak juz kiedys
            napisalam,znamy ja wszyscy w Rodzinie,kochamy i wybaczamy prawie natychmiast...
            Musze Wam jeszcze powiedziec,ze jestem bardzo wdzieczna losowi,ze ta nasza Mala
            jest taka dojrzala i tak bardzo skora do pomocy i ze kocha ta Starsza bez
            zadnego ale.....to czasami jest piekielnie trudne.
            Ktoras z Was wspomniala o rytualach i zasadach?-i ona sa obecne w naszym
            domu.Bez nich nie wyobrazam sobie zupelnie normalnego funkcjonowania.
            Widze tez,jak one dobrze robia moim dzieciom.I chociaz tej Starszej jest sie
            czasami bardzo ciezko z nimi pogodzic,co bardzo mocno manifestuje,to jednak my
            trzymamy linie i dbamy o to,by byc konsekwentnymi.Efekty jak narazie nie
            powalaja na ziemie,ale jest nadzieja,ze to sie kiedys zmieni...
            Tak mysle.....
            • Gość: izabelsk Re: Mam trudne dziecko! IP: 192.223.140.* 05.07.02, 10:21

              > Moja Corka nie dostaje ani tranu ani zadnych innych preparatow.Ogolnie dbam w
              > rodzinie o dobre i pelnowartosciowe odzywianie.Ona wprawdzie nie bardzo za tym
              > przepada,ale ostatnio daje sie przekonac do sprobowania nowych rzeczy i to juz
              > duzy sukces. Jakie dzialanie mialby miec ten tran? bardzo mnie to interesuje...
              To ja pisalam o tranie.
              Ostatnio byly w UK prowadzone badania, ktore z bardzo pozytywnym skutkiem
              wykazaly poprawe zachowania ponad 30% dzieci z nadpobudliwosciami, ktorym dawano
              preparaty zawierajace tluszcze nienasycone wystepujace w tranie, oleju wiesiolka
              (evening primrose oil), oleju z pestek bodajze porzeczek.
              Musze w domu sprawdzic, to ci podam wszystkie, o ktorych czytalam.
              Chodzi prwadopodobnie o wspomaganie pracy mozgo, gdyz on potrzebuje tluszcze
              nienasycone w b.duzej ilosci.
              NA efekty trzeba czekac ok.3 miesiecy.
              Czytalam rowniez, ze po zmodyfikowaniu diety mlodych ludzi z kryminalna
              przeszloscia, tzn. po wykluczeniu slodyczy, chipsow, wysoko przetworzonej
              zywnosci + uzupelniajace witaminy ich zachowanie zmienia sie do tego stopnia, ze
              nigdy juz nie wracaja na droge przestepstw.
              Terapia tego rodzaju nie zostala jednak wprowadzona na szeroka skale gdyz
              psychologowie w osrodkach wychowawczych nie wiezyli, ze jedzenie a nie terapia ma
              wplyw na zmiane zachowania trudnej mlodziezy.
              CZytajac to trudno uwiezyc, ale takie sa ponoc fakty.
              Wiem, ze jestes bardzo zmeczona i masz duzo obowiazkow, ale moze sprobuj
              poprowadzic pamietnik, przez przynajmniej 2 tygodnie zapisujac, co Twoja Starsza
              je, i jak sie tego dnia zachowywala, moze uda ci sie zauwazyc jakies
              prawidlowosci?
              Tzn. po zjedzeniu jakiegos produktu, bodz byhla bardziej nadpobudliwa badz tez
              nie.

              Zycze powodzenia

              izabelski
              • Gość: Bambino Re: Mam trudne dziecko! IP: *.dip.t-dialin.net 05.07.02, 10:27
                Wydaje mi sie,ze cos w rodzaju tej diety o ktorej piszesz juz obilo mi sie o
                uszy.Postaram sie zwrocic szczegolna uwage,co moja pociecha dostaje do
                jedzenia,choc juz teraz moge Ci powiedziec,ze np ze slodyczami nie przesadzamy
                a chipsow nie kupijemy prawie wogole-no chyba,ze zapowiada sie jakis rodzinny
                wieczor filmowysmile
                Co do podawania tranu lub olejow wiesiolka,to bardzo mnie to zaintersowalo. Czy
                mozesz podac mi jakies zrodla informacji na ten temat.
                Jezyk nie gra roli! Z gory Ci bardzo dziekuje!
                • izabelski Re: Mam trudne dziecko! 05.07.02, 13:05
                  Reakcje alergiczne sa na b.male ilosci alergentu w powietrzu czy
                  jedzeniu/wodzie.
                  Co szkodzi jednemu, nie bedzie innemu dziecku.
                  Podloze tego jest nastepujace: Gdy potencjalny alergent wystepuje w organizmie
                  w malych ilosciach, na poczatku wystarczajaca ilosc przeciwcial jest
                  produkowana na biezaco, ale z czasem uklad immunologiczny jest coraz slabszy,
                  nie produkuje juz tylu przeciwcial, natomiast reakcje alergiczne sa coraz
                  silniejsze.
                  W skrajnych przypadkach odrobina np.orzechow (w glazurze na jednym ciastku, co
                  mogl;o byc pare gramow)prowadzic moze do smierci dziecka -byly takie przypadki
                  w UK.
                  Jedynym wyjsciem jest niepodawanie alergentu, organizm wzmacnia sie, i jesli po
                  jakims czasie - kilku miesiecy narazony jest na kontakt z alergentem szybciej
                  sobie z nim radzi.
                  Dobrym testem jest podanie produktu, ktory podejrzewamy iz powoduje alergie na
                  pusty zoladek rano, jesli reakcje, ktore wydaja nam sie towarzyszyc temu
                  alergentowi pojawia sie natychmiast jest to niezbity dowod.
                  Czesto rowniez tetno/puls mierzony na przegubie rosnie znacznie.
                  Poszukam czegos o tych olejach nienasyconych.

                  izabelski
        • Gość: bea Re: Mam trudne dziecko! IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 04.07.02, 23:58
          Gość portalu: Bambino napisał(a):

          > Moze troche dziwnie to zabrzmi,ale ciesze sie,ze z moimi problemami nie jestem
          > sama.Przypuszczam,ze podswiadomie w tym celu napisalam na Wasze forum....

          To brzmi dokładnie tak, jak ja sama chciałabym to wyrazić. Wszędzie spotykam
          dzieci idealne. Inne mamy patrzą na mojego synka wilkiem, boją się, że da ich
          wymuskanym pociechom zły przykład. Gdyby nie internet (tutaj i moje ukochane
          forum na edziecku) pewnie bym się załamała, dlaczego tylko moje dziecko takie
          żywe.

          >...Za to jesli chodzi o mowe,to zaczela bardzo szybko i w zasadzie do dzis
          wyroznia sie wspanialym i bogatym slownictwem.Pisze wiersze i
          > opowiadania.Matematyki nie rozumie wcale!

          Wiesz, możliwe, że tkwi w niej jakiś talent, często geniusze są trochę inne od
          reszty, niespokojne. Kevin Spacey był nadpobudliwym niesfornym dzieckiem, a potem
          co rusz wyrzucali go z kolejnych szkół. A udało mu się w życiu osiągnąć niemało.
          Bo nie szedł z prądem. Byli i inni. Ciesz się z talentów córki i stymuluj rozwój
          w dziedzinach, w których dobrze się czuje.
          Twoja córeczka pisze wiersze - ma więc na pewno wysoko rozwiniętą wyobraźnię i
          wrażliwość, może stąd jej problemy emocjonalne? Czy próbowałaś kiedyś porozmawiać
          z nią (a raczej wysłuchać), jak wygląda świat widziany jej oczami?


          > przeszlismy tysiace badan: psycholog,endokrynolog,EEG,tomografia i wiele innych
          > Zaliczylismy terapie rozwojowa,Montessori,ergoterapie,jezdzimy konno i chodzimy
          > tanczyc.Nie ma mowy o jakims zaniedbaniu....

          Wobec tego, co piszesz, zastanawiam się, czy ma sens podejmowanie jakiejkolwiek
          terapii mojego synka. On z kolei nie pozwoli sobie pomóc, nie zgadza się na żadne
          zajęcia. Byliśmy na basenie, nie wszedł nawet do wody. Na konia nigdy by nie
          wsiadł, taniec w jego wykonaniu to... szkoda gadać. Nie pozwoli do siebie podejść
          pediatrze, dentyście, trenerowi, sąsiadowi. Z drugiej strony sam inicjuje i
          kieruje rozmową z obcymi ludźmi.
          Natłok emocji jest tak wielki, że bez problemu można by nimi obdzielić pół
          miasta. A on biedny nie umie nad nimi jeszcze zapanować. Jego wyczerpana matka
          również.


          > Bardzo mi jej zal,chce pomoc,ale sama jestem tylko
          > czlowiekiem,z tysiacem wad..Czesto braki mi cierpliwosci,spokoju,czuje sie
          > wyczerpana i po prostu zmeczona....

          No właśnie, Bambino, jak radzisz sobie sama ze sobą? Jak reagujesz? Ja już się
          podłamałam, a to paskudnie wpływa na dzieci. To straszne, ale czasem dopada mnie
          histeria. Natomiast każdy mój uśmiech, każde czułe słowo jest wynagrodzone,
          dzieci są na to bardzo wyczulone. A mój synek... jakby siedziały w nim dwie
          osoby, albo aniołek i diabełek jednocześnie. W tej samej niemal chwili potrafi
          mnie wycałować i rozczulić swoją mądrością i wrażliwością i zaraz odwrócić się i
          np. zepsuć okno, kanapę, coś wysmarować itp.
          Ale wiem, że największy problem tkwi we mnie. Dziecko pomijając pewne sprawy jest
          moim zwierciadłem. Więc zaczęłam się leczyć. Ale i tak zawsze pozostanę tylko
          człowiekiem ze starganymi nerwami, zamkniętym w domu i najczęściej bez możliwości
          pozbycia się złych emocji gdzieś poza nim. Bo jest jeszcze drugie małe pisklę,
          które potrzebuje opieki.
          Dobrze, że mogę się tu wygadać. Ale napisałam już nieprzyzwoicie dużo, więc
          zrobię sobie przerwę.
          Pozdrawiam i życzę dużo spokoju i uśmiechu na buźce. Nie jesteś sama!
          • Gość: Bambino Re: bea! IP: *.dip.t-dialin.net 05.07.02, 09:12
            Ciesze sie,ze jestes! Ciesze sie,ze napisalas! Ciesze,ze nie jestem sama!
            Bardzo mnie to podnioslo na duchu!
            Jak kazda z matek mam lepsze i gorsze dni.Czasami bez zbytniego wysilania sie
            wytrzymuje najgorsze wybuchy i histerie mojego dziecka,mam nawet dosc dystansu
            by podejsc do tego z pewna doza humoru... Czasem jednak tez mnie ponosi i
            konczy sie na tym,ze placzemy obie,bezsilne i bardzo podlamane.
            Jestem Mama domowa,nie pracuje.Prawie cale dnie spedzam z dziecmi,nie liczac
            czasu gdy jedna jest w szkole ,a druga w przedszkolu,albo gdy starsza ma
            terapie.Kocham dzieci,lubie z nimi spedzac czas,woze do kina,na place zabaw,do
            zoo czy parku,przyjemnosc mamy wszyscy wiec to nie zadne poswiecenie.
            Ale czesto jest dokladnie tak ,jak napisalas: cieszymy sie,przezylismy wspolnie
            mily dzien,zapomnieli troche o burej codziennosci,jest nam lekko i przyjemnie...
            Niestety nie dlugo,moja corka potrafi w przeciagu minuty wszystko zepsuc!
            WSZYSTKO! wyobraz sobie np taka sytuacje: wracamy z wycieczki do Zoo, jest
            pozno,powiedzmy po 20,dzieci szczesliwe i zmeczone,my rowniez. Palnujemy szybka
            kapiel i spanko. Wysiadajac z auta, corka zauwaza bawiace sie na naszej ulicy
            sasiadki,oczywiscie ona tez chce jeszcze zostac na dworze. Zabraniam,bo
            przeciez ustalilisym zupalnie cos innego...Mozesz sobie wyobrazic,co sie wtedy
            dzieje.Placz,wrzask,wszyscy sa okropni...W ciagu minuty zapomniala,jak bylo nam
            fajnie razem caly dzien,jak sie dobrze bawilismy...Jestemy wrogami,ktorzy tylko
            zabraniaja.Ani za grosz wdziecznosci,tylko zlosc...
            To naturalnie bardzo boli,pojawiaja sie tysiace pytan typu: dlaczego?,czemu
            wlasnie my?,inni maja normalnie a my nie..itp itd
            Wiesz,wydaje mi sie ,ze najwazniejsze,to sie z tym pogodzic! Zaakceptowac cala
            sytuacje!!! I bardzo dbac o siebie!!! Wychowano mnie w kulcie rodziny,na wzor
            Matki-Polki ktora wszystko,ale to wszystko zrobi dla dzieci! Nie mam nic
            przeciwko,kocham moje pociechy bardzo,ale kocham tez siebie sama.I to mi bardzo
            dobrze robi! Dbam o to,by miec w ciagu dnia choc troche czasu dla siebie,robie
            sobie wtedy filizanke dobrej herbaty i siadam albo do komputera albo do ksiazki.
            Uwielbiam czytac,to mnie niesamowicie odpreza! Mam dobrego meza,ktory wparwdzie
            bardzo duzo pracuje,ale przynajmniej wieczorem wykapie dziewczynki i polozy
            spac.Mam pare dobrych i wyprobowanych przyjaciol,z ktorymi moge pogadac na
            kazdy temat, nie tylko ten zwiazany z wychowaniem dzieci... Mysle,ze ulozylam
            siebie dosc fajnie moje zycie i ze kiedys poradze sobie i z tym probleme!
            To tylko czasami ogarnia mnie starszy smutek,strach,zwatpienie.... ale to chyba
            normalne,takie hustawki uczuciowe???
            Bea,niestety musze juz konczyc.Biegne na zakupy! Jedno tylko musze Ci
            powiedziec: nie rezygnuj prosze z gory z zadnej terapii. Twoj synek potrzebuje
            wsparcia! Narazie jest jeszcze maly,ale przeciez kiedys pojdzie do szkoly...
            Jak znajde dzis troche czasu i oczywiscie jesli Ty bedziesz chciala, napisze Ci
            jaki horror przeszlismy i przezywamy w zwiazku z nauka!
            A teraz zycze Ci z calego serca Milego Dnia!
            Trzymaj sie dzielnie!
            • kathy38 Bambino! 05.07.02, 23:16
              Witaj Bambino, bardzo dobrze, że trafiłaś na forum. Czasem dobrze jest się
              wygadać. I na pewno nie jesteś tu sama ze swoim problemem. Pomoc może przyjść
              niespodziewanie i od całkiem obcej Ci osoby. Ja też mam trudne dziecko, córkę,
              trochę starszą od Twojej. Kocham ją bo jak można nie kochać własnego dziecka,
              ale jest to miłość trudna, pełna chwil zwątpienia. Moja matczyna cierpliwość
              nieraz zostaje wystawiona na ciężką próbę. Przeżywam chwile załamania i upadek
              wiary w siebie jako rodzica. Nierzadko muszę wysłuchiwać od innych jakie mam
              niewychowane dziecko. I z drugiej strony płaczu córki cierpiącej z powodu
              odrzucenia przez rówieśników. I zadaję sobie pytanie, dlaczego mnie to
              spotkało, dlaczego ja mam takie dziecko. Są też chwile takie, ze czuję że mam
              najlepsze dziecko pod słońcem, że wszystko pozostałe to zły sen albo zmowa
              nieprzychylnych mi ludzi. Dane mi jest przeżywać cały wachlarz uczuć. I cały
              czas mam nadzieję, że córka wyrośnie ze swoich zachowań i nauczy się jak należy
              żyć wśród ludzi, licząc sie z nimi i ich nie raniąc.
              Pozdrawiam Cię bardzo serdecznie.
    • agatka_s Re: Mam trudne dziecko!-głos z drugiej strony 06.07.02, 10:17
      Miłe Mamy,

      Ja nie mam trudnego dziecka i muszę powiedzieć, że
      nawet nie zdawałam sobie sprawy jaką jestem szczęściarą.

      Nigdy ja ani mój 7-letni synek nie "zetknęliśmy" się
      dotąd osobiście z dziećmi mającymi takie problemy.
      Niemniej słyszałam wiele historii i opowieści jak
      bardzo trudne są takie zetknięcia dla obu stron (dotąd
      zazwyczaj słyszałam, że to rodzice posiadający trudne
      dzieci, nie widzą (tj raczej nie chcą widzieć)
      problemu, twierdząc, że ich dzieci są OK a to tylko
      otoczenie jest złe, prowokuje itp bla, bla). Wiem też,
      że takie zetknięcia często kończą się agresją ze strony
      dzieci trudnych (no a na to, mimo wielkiej tolerancji
      dla różnych inności nie chciałabym jednak narażać
      mojego syna !).

      Drogie mamy powiedzcie jakiego zachowania ze strony
      dzieci, rodziców nie obarczonych takim problemem
      oczekiwałybyście ? Jak mam się zachowywać jak "trudne"
      dziecko będzie w szkole,w klasie mojego synka. Co
      robić jak pojawią się pierwsze spięcia, bójki ? Jak wy
      widzicie ten problem ?

      Bardzo Was pozdrawiam i chciałam przekazać wyrazy
      mojego podziwu i szacunku dla Was wszystkich, które
      zmagają się z takimi problemami. Nie rozumiem Was
      jeszcze bo mój syn to okaz grzeczności i karności
      (nawet na tle dzieci "nie-trudnych"), ale bardzo bym
      chciała pomóc w miarę możliwości jeżeli w praktyce
      spotkam się z takim problemem z tzw. drugiej strony

      agatka
      • Gość: bea Re: Mam trudne dziecko!-głos z drugiej strony IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 06.07.02, 20:45
        > Drogie mamy powiedzcie jakiego zachowania ze strony
        > dzieci, rodziców nie obarczonych takim problemem
        > oczekiwałybyście ? Jak mam się zachowywać jak "trudne"
        > dziecko będzie w szkole,w klasie mojego synka. Co
        > robić jak pojawią się pierwsze spięcia, bójki ? Jak wy
        > widzicie ten problem ?

        Agatko, po prostu normalnie. Te dzieci nie są chore, niepełnosprawne, albo w
        jakiś inny sposób inne. One tylko intensywniej, bardziej nieporadnie wyrażają
        swoje emocje - takie same jak u innych dzieci.
        Opowiem o dwóch zdarzeniach, które nas spotkały.
        Na placu zabaw mój 2,5 letni synek (a więc powszechny "trudny wiek") dostał
        głupawki. Byłam wtedy w siódmym miesiącu ciąży, wracaliśmy właśnie od lekarza, po
        długim spacerze, oboje byliśmy bardzo zmęczeni. Zależało mi, żeby jak najszybciej
        znaleźć się w domu, natomiast on o tym nie chciał słuchać. Nie skończyło się
        jednak na odmowie, tylko na strasznej histerii i krzyku. Synek ważył wtedy
        kilkanaście kilogramów. Przez duży brzuch i zmęczenie nie mogłam go tak po prostu
        wziąć pod pachę i odejść. A on darł się przeraźliwie.
        W pewnym momencie podeszła do mnie pani, która w mało przyjemny sposób zwróciła
        mi uwagę, że nie radzę sobie z własnym dzieckiem i żebym jak najszybciej go
        uciszyła, bo ona w domu (w bloku w pobliżu placu zabaw) nie może przez nas uśpić
        swojego dziecka.

        Innym razem, tej wiosny, jechaliśmy autobusem z dłuższej wyprawy. Ja, synek i
        jego maleńka siostrzyczka w wózku. Mały ze zmęczenia zasnął w autobusie.
        Wiedziałam, że kiedy się obudzi będzie awantura, ale przecież wielu ludzi po
        nagłym obudzeniu nie iskrzy radością. I tak rzeczywiście było. Wyprowadziłam go
        marudzącego dość głośno, zaspanego i usiedliśmy na ławce, żeby rześkie powietrze
        trochę go rozbudziło. Wtedy podeszła do nas pani w słusznym wieku i próbowała na
        niego krzyczeć, jaki jest niegrzeczny, nieposłuszny, jaka cierpliwa jego mama, że
        ona to by go zlała i byłby spokój. Pani nie mając złych zamiarów, bo chyba
        chciała w ten sposób wyrazić mi swoje współczucie, rozwścieczyła mnie strasznie.
        Spławiłam ją najgrzeczniej, jak byłam w stanie to zrobić, mały się rozbudził,
        uśmiechnął i weseli wróciliśmy do domu.

        Wszystkich, którzy znajdą się obok takich jak my, błagam: darujcie sobie życzliwe
        uwagi, komentarze o źle wychowanych dzieciach, o biednych nieradzących sobie
        mamusiach, laniu na kolanie czy cytaty z mądrych książek. Takie dzieci potrzebują
        poczucia akceptacji w otoczeniu, ciepła, uśmiechu i przede wszystkim spokoju.
        Póki nikomu nie dzieje się krzywda, najlepiej w ogóle nie zwracać uwagi, że coś
        się dzieje, to jak atak kaszlu - przechodzi szybko i bez śladu.
        Krzyk lub zawstydzanie wzmaga agresję i utrudnia wyciszenie dziecka.
      • Gość: bea do agatki IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 06.07.02, 20:48
        I gratuluję świetnych relacji z synkiem. Gdybym nie miała fantastycznej
        spokojnej młodszej córeczki trudno byłoby mi uwierzyć, że dzieci takie mogą
        być. Nie zamieniłabym się z Tobą, a jednak trochę Ci zazdroszczę. smile
        Pozdrawiam serdecznie
        Bea
      • Gość: Bambino Re: Mam trudne dziecko!-głos z drugiej strony IP: *.dip.t-dialin.net 06.07.02, 21:21
        Droga,kochana Agatko!

        Jakze potrzebni na swiecie sa ludzie tacy jak Ty,wyrozumiali,ktorzy nie
        osadzaja z gory a tylko bardzo chca zrozumiec! Jestem Ci bardzo wdzieczna za
        ten glos w dyskusji,bo z reguly z taka postawa sie nie spotykam.
        Obojenie gdzie dojedzie do spiec,to zawsze zazwyczaj winna jest moja corka,a co
        za tym idzie oczywiscie i ja sama,bo ja zle wychowalam.Nawet sobie nie
        wyobrazasz jak to czasami moze zabolec...
        Moja corka to postarch prawie calej ulicy,doszlo do tego,ze sasiadka majaca
        corke prawie w tym samym wieku nie reaguje na dzwonek i nie otwiera drzwi kiedy
        moje dziecko przychodzi zapytac,czy moga sie razem pobawic... nie odpowiada na
        dzien dobry,patrzy wilkiem,nastawia wlasna corke bardzo negatwynie....
        Nie zycze zadnej Mamie,aby musiala na cos takiego patrzec...
        Normalne dziecko wyciagneloby z tego jakies konsekwencje: jestem niedobry,nie
        bawia sie ze mna,nie lubia mnie-facit musze sie zmienic,to znowu bede miec
        przyjaciol! Moja corka niestety nie jest w stanie emocjonalnie i umyslowo
        wyciagac takich wnioskow-choc wcale nie jest glupia. Ale czy trzeba ja za to az
        tak potepiac....
        To dziecko wyczulone na dobre slowo,usmiech,cieply dotyk i normalnosc....
        Tego sobie dla niej zycze! Z calego serca!
      • roseanne co najbardziej przeszakadza 06.07.02, 22:02
        jak to bylo zaznaczone wczesniej- "pomocne" komentarze, lepiej juz nic nie
        mowic, usmiech zawsze ne miejscu :o)
        bardzo przeszkadza mi, gdy Kuba jest traktowany jak powietrze lub obiekt kpin i
        smieszkow.Lepiej powiedziec "ten temat mnie nie interesuje", albo" takie
        zachowanie nie jest akceptowane w towarzystwie". Taka uwaga nie dosc, ze raczej
        nie rozdrazni, moze byc pomocna. W koncu zapamieta i bedzie sie stosowal.
        Same "smichy hihy" nic nie dadza, poza poglebieniem kompleksow dziecka.
        Jezeli cos w zachowaniu "nietypowego dziecka" budzi Twoj niepokoj, uwazasz, ze
        moze byc zagrozeniem dla Ciebie lub niego - porozmawiaj z opiekunem/ rodzicem.
        Nam jednak latwiej dotrzec do tych zagubionych dzieci.
        pozdrawiam bardzo serdecznie
      • kathy38 Re: Mam trudne dziecko!-głos z drugiej strony 06.07.02, 23:59
        Uważam, że najważniejsza jest tolerancja dla inności. Bo dzieci są okrutne i
        potrafią bardzo mocno dokuczać tym, którzy w jakis sposób sie wyrózniają.
        Wyśmiewaja się, robią głupie kawały. I najczęściej w takich sytuacjach dochodzi
        do spięć i agresji.
        Zyczyłabym sobie więcej życzliwości ze strony nauczycieli. I akceptacji. Ale
        wiadomo jaka jest sytuacja w szkole, nauczyciele nie mają czasu, siły a także
        ochoty aby dodatkowo zająć się takim trudnym uczniem, wyciszyć jego emocje,
        załagodzić spięcie. Najprościej powiedzieć rodzicom – "proszę coś z tym zrobić"
        albo "pani musi pójść z dzieckiem do psychiatry, bo tak się dzieci nie
        zachowują". A reszta klasy widząc postawę nauczyciela, który jest przeciwko
        takiemu dziecku pozwala sobie na więcej.

        • Gość: Bambino Do Kathy38! IP: *.dip.t-dialin.net 07.07.02, 09:33
          Droga Kathy!
          Czy zastanawialas sie juz kiedykolwiek dlaczego Twoja corka jest taka inna?
          Wiesz,musze Ci powiedziec,ze dla mnie to pytanie stalo sie swoista obsesja.
          Wynika to moze z mojego troche za niskiego poczucia wlasnej wartosci (choc
          pracuje nad soba bardzosmile!),kiedy to cala wine biore na siebie i ciagle
          mysle,ze czegos tam kiedys sie zaniedbalo i teraz jest tak,a nie inaczej....
          Karce sie za brak cierpliwosci,za to ze czasami nie potrafie nad soba panowac,
          ze podobnie jak calej reszcie czesto tak trudno jest mi to moje dziecko tak
          poprostu zaakceptowac....Z drugiej strony moje mlodsze jest "normalne" wiec az
          takich bledow chyba nie popelniam,gdyz staram sie je wychowywac wg tej samej
          zasady.
          Lekarze twierdza,ze to napewno w duze mierze skutki porodu i niedotlenienia
          mojej corki.Jak bylo w Waszym przypadku,przeszlyscie tez cos podobnego?
          Bardzo by mnie interesowalo jaka byla Twoja coreczka w wieku
          niemowlecym,przedszkolnym i jaka jest teraz? Czym obiawiaja sie jej problemy
          szkolne? Moja powtarza pierwsza klase szkoly podstawowej,przez ten rok powtorki
          nie zmienilo sie raczej nic na nasza korzysc,wiec teraz szkola jest w
          rozterce,co zrobic z takim uczniem....Na szczescie trafilismy na takich
          pedagogow,ktorzy nie zakladaja rak, tylko zakasuja rekawy i probuja cos zmienic
          w tej sytuacji choc latwo nie jest...Moja corka nie miesci sie w zadnej
          kategorii,wszyscy kreca glowami,ze takiego dziecka jeszcze nie widzieli...Niby
          normalne a jednak nie, niby troche niedorozwiniete a jednak nie....W jednych
          dziedzinach wyjatkowo zdolna,sie wyroznia,w innych znowu kompletna noga, nawet
          nie probuje zrozumiec....
          Podziel sie prosze z nami Twoimi spostrzezeniami.Sa napewno bardzo cenne....
          • kathy38 Re: Do Kathy38! 09.07.02, 11:19
            Bambino, bardzo chętnie porozmawiam z Tobą i wymienię spostrzeżenia i
            doświadczenia. Ale proszę przejdźmy na priva, są to dla mnie sprawy zbyt osobiste
            by je wyciągać na forum. Nie podałaś adresu, napisz więc Ty do mnie.
            Pozdrawiam
            kathy38
    • Gość: Ola Re: Mam trudne dziecko! Ciekawa strona!!! IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 07.07.02, 15:37
      Polecam ciekawa strone www.dzieci .org. pl Pozdrawiam wszystkie
      mamy. Glowa do gory. Kazdy z nas jest inny. To nie jest wasza wina ze macie
      dzieci troszke inne niz wiekszosc. One wlasnie sa takie jakie sa i sa cudowne.
      Mimo tych zewnetrznych roznic w zachowaniu wszystkie dzieci potrzebuja tego
      samego: a wiec bezgranicznej milosci, czulosci, akceptacji. Jestescie wszystkie
      wspaniale i robicie cudowna prace dla swoich dzieci. Ci ktorym wychowywanie
      dzieci nie sprawia az takich trudnosci nie rozumieja ile kosztuje was i wasze
      pociechy nabycie prostej umiejetnosci czy czynnosci. Jesli dziecko jest
      niegrzeczne to oczywiscie " zle wychowane". Nic bardziej blednego. Zycze wam ,
      sobie i kazdemu rodzicowi wiekszej tolerancji i zrozumienia spoleczenstwa dla
      odmiennosci.
      • Gość: Ola Re: Mam trudne dziecko! Ciekawa strona!!! IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 07.07.02, 15:39
        www.dzieci.org.pl . Powyzej strona ta sie nie otwiera, wiec sprobowalam
        raz jeszcze ja napisac. Pozdrawiam
        • Gość: Bambino Re: Mam trudne dziecko! Ciekawa strona!!! IP: *.dip.t-dialin.net 08.07.02, 21:17
          Strona rzeczywiscie bardzo ciekawa! pelna informacji! Troche poszperalam,choc
          musze przyznac,ze czuje sie troche niepewnie: moje dziecko miesci sie przeciez
          jeszcze w kategorii:zdrowe i normalne.Drogie Mamy! czego ja wiecej chce???
          W obliczu takich tragedii jak rak,autyzm czy zespol Downa jestesmy prawdziwe
          szczesciary!
          • Gość: Ola Re: Mam trudne dziecko! Ciekawa strona!!! IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 09.07.02, 20:54
            Absolutnie. Dopiero uswiadomienie sobie przez co przechodza inni rodzice
            uzmyslawia nam ze po pierwsze nie jestesmy osamotnieni, majac takie czy inne
            problemy, po drugie pozwala to nam zrozumiec ze wcale nie jestesmy w najgorszej
            sytuacji. Ja kiedys widzialam dziecko chore chyba na cystic fibroses . Dziecko
            meczylo sie potwornie, a jego ojciec ze stoickim spokojem zbieral na okraglo
            wydzieline do kubeczka aby chlopiec sie nie udusil. Oczywiscie chlopiec nie
            poruszal sie samodzielnie i nie mowil. Taki piekny chlopczyk z dlugimi rzesami.
            Kazdy rodzic stara sie pomoc dziecku jak potrafi. Mysle, ze na stronie ktora
            podalam kazdy moze znalezc cos dla siebie, niekoniecznie dziecko musi miec jakies
            potworne schorzenie. Mysle, ze strona ta moze uczyc pokory nas wszystkich a takze
            moze byc wsparciem dla niejednego. Pozdrawiam.
          • Gość: jota2 Re: Mam trudne dziecko! - szkoła IP: *.spl.sas.com / 130.96.33.* 10.07.02, 13:20
            Bambino,
            Twoje dziecko ma 8 lat i już problemy w szkole.
            Będzie, niestety, gorzej. Nie chcę Cie straszyć, ale piszę, abys mogła się
            przygotować na ciąg dalszy, zebrać siły. Piszę to z własnego doświadczenia (mam
            dwóch synów, 16 i 13 lat z ADHD). Przeszłam to co Ty i jeszcze więcej, a końca
            nie widać.Ale też myślę, że mogę Ci coś podpowiedzieć i poradzić.

            Nie wiem, gdzie mieszkasz, i jakie masz możliwości finansowe,
            ale jeśli to tylko możliwe, umieść dziecko w małej szkole, w klasie liczącej
            jak najmniej uczniów. Spraw, aby siedziało w ławce z najspokojniejszą koleżanką
            lub kolegą. I żeby to była pierwsza ławka, tuż przed nosem nauczycielki.

            Zbierz telefony całej klasy - będziesz mogła zadzwonić do koleżanek, kiedy
            Twoje dziecko "zapomni" co zadane.

            Uporządkuj miejsce odrabiania lekcji. Żeby na biurku było jak najmniej rzeczy,
            które mogą rozproszyć uwagę. Odrabiaj lekcje z dzieckiem, ale nie pracuj za
            nie, tylko pilnuj żeby było skupione na zadaniu, pomagaj, tłumacz, w
            odpowiednich momentach rób przerwy, itp. Ja przez kilka lat w czasie
            odreabiania lekcji siedziałam w pokoju syna w tym właśnie celu. Zdarzało się,
            że przerabiałam z nim z podręcznika całą lekcję, bo on nic nie zapamiętał.

            Zastanów się, jaką drogą szkolna wiedza najlepiej do Twojego dziecka trafia.
            Jeśli jest wzrokowcem - rysuj obrazki i wykresy, szukaj zdjęć, reprodukcji.
            Jeśli jest słuchowcem - czytaj na głos i dużo rozmawiaj. Mój młodszy syn
            jest "kinetykiem" - zapamiętuje to co fizycznie zrobił swoimi rękami. Więc do
            matematyki używamy klocków i własnoręcznie robionych modeli figur i brył.
            Zdarzenia historyczne odgrywamy przy pomocy figurek ustawianych na mapie.
            Próbuj, na pewno znajdziesz kilka sposobów najlepszych dla Twojego dziecka,
            również na matematykę!.

            Pielęgnuj i rozwija talent. Warto!!!

            Spróbuj mimo wszystko utrzymywać miłe, a co najmniej poprawne kontakty z innymi
            rodzicami. Wiem, że to trudne, bo jesteśmy postrzegane jako "matki tych
            okropnych rozpuszczonych bachorów, które świata poza swoim dzieckiem nie widzą
            i tylko je psują". Ja miałam (i mam) z tym problemy, wręcz bałam się odezwać na
            zebraniu rodziców, czy na towarzyskich spotkaniach, gdzie moje koleżanki chwalą
            się sukcesami swoich dzieci. Ty też piszesz o niemiłych reakcjach innych
            matek...

            Zwróć uwagę na pozycję Twojego dziecka w klasie, wśród innych dzieci. Tak jak
            napisała Kathy dzieci potrafią być okrutne, wyśmiewać się, robić głupie
            psikusy, prowokować wybuchy i agresję (bo Jasia tak łatwo wnerwić i można się
            wtedy z niego pośmiać). Jeśli zauważysz, że jest niedobrze - rozmawiaj z
            wychowawcą, psychologiem/pedagogiem szkolnym, dyrektorem. Jeśli dobrze trafisz,
            czytaj: na mądrego nauczyciela, to on/ona może zadziałać wychowawczo na klasę.
            Coś takiego udało się w klasie, do której chodził mój starszy syn. W klasie
            młodszego, niestety, nie.

            Piszę to, aby zwrócić uwagę na samoocenę Twojego dziecka. Dziecko nielubiane
            przez kolegów, nielubiane przez nauczycieli, dostające złe stopnie, jest w
            coraz gorszej sytuacji i raczej sobie z tym samo nie poradzi. Kiedy z naszym
            synem trafiliśmy wreszcie do dobrego psychologa-psychiatry, który zdiagnozował
            ADHD, zastanawialiśmy się, czy zgodzić się na to co proponował, czyli na leki
            poprawiające koncentrację. W Polsce podaje się w takich przypadkach leki
            przeciwdepresyjne. Rozważaliśmy różne za i przeciw, i właśnie ta
            antydepresyjność w końcu przeważyła. Syn dostaje leki i od pewnego czasu
            obserwujemy poprawę zarówno w funkcjonowaniu w szkole, na podwórku, jak i w
            samoocenie właśnie. Uważamy, że to bardzo ważne.

            O tym, jak rozmawiać z nauczycielami przeczytaj w wypowiedzi Agry w
            wątku "Nadpobudliwość psychoruchowa". Nie daj się zdominować.

            Pozdrawiam Cię Bambino, i wszystkie mamy "trudnych dzieci" też.
            • Gość: Bambino Re: Mam trudne dziecko! - szkoła IP: *.dip.t-dialin.net 16.07.02, 17:44
              Dziekuje Ci z calego seca za slowa otuchy. Niestety,zdaje sobie sprawe,ze nam w
              tej szkole nie bedzie coraz lepiej,wrecz przeciwnie...
              Oboje z mezem wykorzystamy czas wakacji aby rozejrzec sie po okolicy i
              sprawdzic jakie tu mamy mozliwosci...Na szczescie w szkole ze strony doroslych
              spotykamy sie ze zrozumieniem,gorzej jest z dziecmi.Te sa naprawde okrutne...
              Podziwiam Cie za wytrawalosc w pracy z Twoimi synami,za nowatorskie pomysly,za
              cierpliwosc i wyrozumialosc. Mnie niestety nie zawsze na to stac....
              Bambino
              • kathy38 Re: Mam trudne dziecko! - szkoła 18.07.02, 11:19
                Witam. I ja się zastanawiam nad zmiana szkoły, a właściwie całego środowiska w
                którym uczy się moja córka. Zdaję sobie sprawę, że do mojego dziecka jest już
                przyklejona etykietka, że jest postrzegana tak a nie inaczej. I to zarówno
                przez dzieci, dla których będzie zawsze głupim Jasiem, jak i nauczycieli. Przez
                szkołę jesteśmy postrzegani jako rodzina patologiczna, w rozmowach zarówno z
                wychowawczynią jak i pedagogiem szkolnym słyszałam, niby to wtrącone
                mimochodem, że nie wiadomo co się dzieje u nas w domu chyba coś niedobrego,
                córka po jednym z konfliktów zaistniałych w szkole była wypytywana jak często
                rodzice ją biją itp. Może i jesteśmy jakąś patologią bo u nas w domu nie ogląda
                się telewizji, rozmawia z dziećmi, czyta im książki, chodzi na spacery a nie
                wygania na podwórko aby mieć je z głowy.
                Moja córka jest trudnym dzieckiem poza nadruchliwością z wszystkimi innymi
                symptomami ADHD. Jest pod opieką psychologa, który nie znajduje żadnych
                nieprawidłowości rozwoju. Odkąd córka poszła do szkoły poświęcałam bardzo dużo
                swojej uwagi w jej pracę pozalekcyjną. Podobnie jak jota pilnowałam odrabiania
                lekcji, porządku na biurku, pakowania książek, pomagałam przypomnieć co było
                zadane, choć i tak połowa ulatywała z pamięci. Pomagałam jej się skupić na
                konkretach. Tak mi podpowiadała moja intuicja i widziałam, że przynosi to
                efekty, i mimo, że córka jest już duża i powinna sobie sama dawać radę czułam,
                że tak powinnam robić. Ale wspomniany psycholog uznał, że jestem zbyt
                nadopiekuńcza i zasugerował żeby pozwolic córce samej sobie radzić. Dziś wiem,
                że to był błąd a zaległości które sobie narobiła w szkole nie dało się już
                odrobić, na szczęście zaowocowało to tylko niższymi ocenami w stosunku do tego
                na co ją stać.
                Dla córki będzie to już ostatni rok w szkole podstawowej. Zastanawiam się czy
                zostawić ją jeszcze w tej samej szkole, czy poszukać innej. Rok to jest jednak
                bardzo długo a z drugiej strony boję się o jej aklimatyzację w nowym miejscu. A
                za rok czeka ją to na nowo. Nie wiem też jak rozmawiać z dyrekcją ewentualnej
                przyszłej szkoły, mam świadomość, że mówiąc wprost o trudnościach jakie może
                sprawiać córka usłyszę, że nie ma miejsc, z drugiej zatajając problem czuję się
                nie w porządku.
                • Gość: Insomnia Re: Mam trudne dziecko! - szkoła IP: *.acn.pl / 10.130.129.* 18.07.02, 13:46
                  Tak sobie czytam te Wasze posty i mam wrażenie, że chyba kiedyś miałam takiego
                  ucznia. Nie wiem na 100%, ale po Waszych opisach mogę tak przypuszczać. Jeszcze
                  będąc studentką zaczęłam pracę w podstawówce, przydzielono mi min. IV klasę.
                  Chodził do niej chłopczyk Piotrek. Już na samym początku nauczyciele mnie przed
                  nim przestrzegali, mówili że to łobuz, robi wszystkim na złość, leniuch, nie
                  uczy się itp. Nawet wychowawca go nie bronił. I oczywiście dawali mi
                  (niedoświadczonej dziewczynie) 'dobre' rady jak sobie z nim poradzić. Jedna
                  nauczycielka wywalała go po prostu za drzwi na całe lekcje, a on biegał po
                  całej szkole,albo zaglądał co chwila do klasy robiąc różne miny. Inna
                  wyśmiewała się z niego przy całej klasie i jak mówiła pomagało. Byłam
                  przerażona (zwłaszcza, że nie takiego podejścia do ucznia mnie uczono). Ale po
                  pewnym czasie zuważyłam, że Piotrek jest fajnym dzieciakiem. Nie odrabiał
                  lekcji, ale jak zaczęłam mu pisać co zadane to zaczął. Poza tym zaczęłam tępić
                  wyśmiewanie się z niego w klasie. Zauwazyłam, że Piotrek lubi czuć się ważny i
                  doceniony i zaczęłam dawać mu odpowiedzialne zadania, choć dzieci nie chciały z
                  nim być np. w parze i on sam często coś knocił, ale naprawdę bardzo się starał.
                  Pewnie, że nie zawsze było cukierkowo, często ni z tego ni z owego, kiedy
                  wydawało mi się , że mam z nim dobry kontakt on się naburmuszał i przez
                  następne 2-3 tygodnie musiałam walczyć o jego zainteresowanie. Trudno było, ale
                  było warto. Pod koniec roku szkolnego byłam jedyną nauczycielką, której
                  przyniósł kwiatka. Uważam to za swój największy sukces zawodowy. Potem już tam
                  nie pracowałam więc nie wiem co z nim było dalej. Na pewno po drodze popełniłam
                  mnóstwo błędów, których może uniknęłabym przeczytawszy uprzednio jakąś książkę
                  o ADHD. Myślę, że nauczyciele są jacy są min. z powodu braku wiedzy. Oni po
                  prostu nie wiedzą o takiej chorobie. Ja ich nie usprawiedliwiam, ale wydaje mi
                  się, że Wasze posty powinny się znaleźć na forum edukacyjnym, żeby nauczyciele
                  o nich poczytali. Oczywiście nie widzę usprawiedliwienia dla nauczycieli
                  Waszych dzieci, którzy przy całej wiedzy jaką posiadają zachowują się w taki
                  sposób. Nie bardzo wiem co ich trzyma w szkole, przecież nie płace, a i
                  powołanie też nie, więc co?
                  • jota2 Re: Mam trudne dziecko! - szkoła 18.07.02, 17:09
                    Dzięki Insomnia!
                    Właśnie o taką pracę nauczyciela mi chodziło, kiedy pisałam, że można wpłynąć
                    na pozycję dziecka w klasie. To naprawdę bardzo ważne! Tak właśnie zadziałała
                    wychowawczyni mojego starszego syna.
                    Pamiętam dzień, kiedy przyszłam do szkoły (wtedy jeszcze odbierałam ich obydwu).
                    Starszy syn był strasznie spięty, zapłakany. Okazało się, że pobił kolegę, była
                    krew, siniaki itp. Nauczycielka podeszła wtedy do mnie i powiedziała, że
                    rzeczywiście tak się stało, ale to nie była wina mojego syna, tylko tego
                    drugiego chłopca, który wyraźnie prowokował. Tak to powiedziała, żeby syn
                    usłyszał. Jak to zadziałało!!!
                    Nie wiem jakie jeszcze stosowała "chwyty i sposoby", ale wiem, że w ciągu roku
                    mój syn przestał być klasowym chłopcem do bicia!
                    Piszesz, że nauczyciele nie wiedzą o ADHD. To prawda. Wiedzą już na ogół co to
                    dysleksja i dysgrafia - to i tak dużo zważywszy, że te problemy często
                    występują razem z ADHD. O nadpobudliwości nie słyszała też szkolna pani
                    psycholog, ani psycholog w poradni psychologiczno-pedagogicznej. Tak samo jak
                    kathy słyszałam, że "powinien dawać sobie radę sam, bo przecież w VI klasie
                    matka nie powinna już wszystkiego pilnować". Nas także podejrzewano o
                    patologię, problemy rodzinne, itp. To bardzo boli.

                    Na pocieszenie wszystkim mamom: nasze dzieci też dorastają, poważnieją
                    i "porządkują się". Później niż inne i z większym trudem, ale jednak! Daje się
                    opanować lub ukierunkować nadruchliwość. Trudniej jest z niestabilnością
                    emocjonalną, jeszcze trudniej z deficytami uwagi.
                    Reforma oświaty, na którą wszyscy tak psioczą, moim dzieciom akurat pomogła.
                    Zwłaszcza wydłużenie "wstępnej" edukacji z 8 do 9 lat. Właśnie z sukcesem
                    dostaliśmy się do liceum. Bambino i kathy - Wy macie córki, a dziewczynki
                    dojrzewają wcześniej! Pracujcie, to sie opłaca. Mimo chwil zwątpienia,
                    opadających rąk i przepłakanych nocy.
                    Odpocznijmy przez wakacje, a potem: do szkoły!
                • Gość: Insomnia Re: Mam trudne dziecko! - szkoła IP: *.acn.pl / 10.130.129.* 18.07.02, 13:48
                  Tak sobie czytam te Wasze posty i mam wrażenie, że chyba kiedyś miałam takiego
                  ucznia. Nie wiem na 100%, ale po Waszych opisach mogę tak przypuszczać. Jeszcze
                  będąc studentką zaczęłam pracę w podstawówce, przydzielono mi min. IV klasę.
                  Chodził do niej chłopczyk Piotrek. Już na samym początku nauczyciele mnie przed
                  nim przestrzegali, mówili że to łobuz, robi wszystkim na złość, leniuch, nie
                  uczy się itp. Nawet wychowawca go nie bronił. I oczywiście dawali mi
                  (niedoświadczonej dziewczynie) 'dobre' rady jak sobie z nim poradzić. Jedna
                  nauczycielka wywalała go po prostu za drzwi na całe lekcje, a on biegał po
                  całej szkole,albo zaglądał co chwila do klasy robiąc różne miny. Inna
                  wyśmiewała się z niego przy całej klasie i jak mówiła pomagało. Byłam
                  przerażona (zwłaszcza, że nie takiego podejścia do ucznia mnie uczono). Ale po
                  pewnym czasie zuważyłam, że Piotrek jest fajnym dzieciakiem. Nie odrabiał
                  lekcji, ale jak zaczęłam mu pisać co zadane to zaczął. Poza tym zaczęłam tępić
                  wyśmiewanie się z niego w klasie. Zauwazyłam, że Piotrek lubi czuć się ważny i
                  doceniony i zaczęłam dawać mu odpowiedzialne zadania, choć dzieci nie chciały z
                  nim być np. w parze i on sam często coś knocił, ale naprawdę bardzo się starał.
                  Pewnie, że nie zawsze było cukierkowo, często ni z tego ni z owego, kiedy
                  wydawało mi się , że mam z nim dobry kontakt on się naburmuszał i przez
                  następne 2-3 tygodnie musiałam walczyć o jego zainteresowanie. Trudno było, ale
                  było warto. Pod koniec roku szkolnego byłam jedyną nauczycielką, której
                  przyniósł kwiatka. Uważam to za swój największy sukces zawodowy. Potem już tam
                  nie pracowałam więc nie wiem co z nim było dalej. Na pewno po drodze popełniłam
                  mnóstwo błędów, których może uniknęłabym przeczytawszy uprzednio jakąś książkę
                  o ADHD. Myślę, że nauczyciele są jacy są min. z powodu braku wiedzy. Oni po
                  prostu nie wiedzą o takiej chorobie. Ja ich nie usprawiedliwiam, ale wydaje mi
                  się, że Wasze posty powinny się znaleźć na forum edukacyjnym, żeby nauczyciele
                  o nich poczytali. Oczywiście nie widzę usprawiedliwienia dla nauczycieli
                  Waszych dzieci, którzy przy całej wiedzy jaką posiadają zachowują się w taki
                  sposób. Nie bardzo wiem co ich trzyma w szkole, przecież nie płace, a i
                  powołanie też nie, więc co?
                  • Gość: Ola Re: Mam trudne dziecko! - szkoła IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 18.07.02, 18:05
                    Przerazajace, ze taka mala jest swiadomosc nauczycieli na temat problemow jakie
                    maja niektore dzieci. Ja skonczylam studia oraz studium pedagogiczne i
                    faktycznie nie bylo tam zbyt wiele miejsca na te sprawy, ale przeciez jak kazda
                    grupe zawodowa tak i nauczycieli obowiazuje chyba doszkalanie sie , bo przeciez
                    swiat nie stoi w miejscu kiedy konczymy szkoly. To koniecznosc. Przerarajace
                    byly te rady doswiadczonych nauczycieli dla poczatkujacej kolezanki. Swoja
                    droga widac ze wszystko tu zalezy od czlowieka, ktory kieruje sie nie tylko
                    rozumem ale i sercem. Oby wiecej takich nauczycieli jak Isomnia. Szukanie
                    patologii tam gdzie jej nie ma to gwalt zadany nie tylko na dziecku ale i na
                    rodzinie. Nie wiem co zrobic z problemem, nie mam wystarczajacej wiedzy a wiec
                    dawaj zrzucic wszystko na rodzicow. OBLED. Najlatwiej wine za wszystko zrzucic
                    jest na takie trudne dzieci, bo przeciez one maja etykietke, nikt im nie
                    uwierzy, ze zostaly sprowokowane, badz przesladowane przez innych uczniow.
                    Totalna ignorancja. Pozdrawiam.
                    • Gość: dodo zmiana szkoly - uwagi ogolne IP: 209.226.65.* 18.07.02, 22:15
                      ja jestem za szukaniem tej najlepszej z najlepszych szkol az do skutku.
                      mam za soba zmiane 4 szkol w czasie, gdy moj najstarszy syn nie potrafil sie
                      dostosowac do nowych warunkow (to byla jego 6 klasa).
                      on nie jest trudnym dzieckiem ale z roznych wzgledow mial swoje trudnosci. i po
                      rozmowach zarowno z nim, jak i z nauczycielami 4 razy stwierdzilismy, ze szans
                      na sukces porozumienia i pokojowego wspolistnienia nie ma. nie bylo wiec powodu
                      dreczyc wszystkich zainteresowanych jego obecnoscia w danej szkole i klasie.
                      az znalezlismy taka wszkole, w ktorej i on poczul sie chciany, i akceptowany,
                      i nauczyciele, koledzy, rodzice kolegow przestali sie czuc zagrozeni czy
                      zniecheceni jego obecnoscia.
                      troche to trwalo ale bylo warto.
                      dlatego popieram poszukiwania.
                      zastrzegam sie od razu - moj syn byl zawsze wysmienitym uczniem i relatywnie
                      spokojnym chlopcem, jego klopoty byly konsekwencja dramatycznych zmian w naszym
                      zyciu, co nie zmienia faktu, ze gdybysmy nie zadzialali, czulby sie pewnie
                      coraz bardziej samotny ze swoimi klopotami i kto wie jak by sie jego szkolna
                      przygoda skonczyla.
                      czy tak samo jest z trudnymi dziecmi, nie wiem.
                      mysle jednak, ze czy mniej, czy bardziej trudne dzieci, trzeba ich klopoty
                      traktowac powaznie i starac sie pomoc jak najszybciej. dlatego zmiana szkoly,
                      nawet w ciagu roku, byla dla mnie zawsze lepszym rozwiazaniem niz czekanie "az
                      sie to jakos samo wyklaruje".
                      ale ja z natury jestem niecierpliwa smile
    • Gość: Ola2 Nadmiar milisci moze zaszkodzic IP: *.dip.t-dialin.net 19.07.02, 00:47
      Hej,

      z gory powiem, ze nie jestem psychologiem, tylko obserwatorem przeroznych
      dzieci i ich rodzocow, sama matka 2 dzieci, w tym jeden jest chronicznie chory.

      Nie zrozum mnie zle, ale mam wrazenie, ze twoja corka was po prostu tyranizuje,
      za wszelka cene probujac znalezc sie w centrum zainteresowania. Z pewnoscia nie
      robi tego ani zlosliwie, ani swiadomie. Tego probuje wiele dzieci, nie
      wszystkim sie udaje. Bardzo uwaznie przeczytalam wszystkie twoje pasty.
      Piszesz, ze twoje dziecko od poczatku bylo trudne (porod, kolki, brak
      raczkowania), to wlasciwie nic nadzwyczajnego, zdarza sie wiekszej ilosci
      dzieci, moze to tobie, jak kazdej matce, dalo wiele powodu do niepokoju i
      sprawilo, ze zaczelas traktowac corke specjalnie (zwlaszcza, ze pierwszy
      dzeciak to poligon doswiadczalny).

      Ta probe tyranizowania Was (udana) najlepiej widac po twojej opowiesci o
      wycieczce w zoo:
      >>Ale czesto jest dokladnie tak ,jak napisalas: cieszymy sie,przezylismy
      wspolnie
      mily dzien,zapomnieli troche o burej codziennosci,jest nam
      lekko i przyjemnie...
      Niestety nie dlugo,moja corka potrafi w przeciagu minuty
      wszystko zepsuc!
      WSZYSTKO! wyobraz sobie np taka sytuacje: wracamy z wycieczki
      do Zoo, jest
      pozno,powiedzmy po 20,dzieci szczesliwe i zmeczone,my
      rowniez. Palnujemy szybka
      kapiel i spanko. Wysiadajac z auta, corka zauwaza bawiace sie
      na naszej ulicy
      sasiadki,oczywiscie ona tez chce jeszcze zostac na dworze.
      Zabraniam,bo
      przeciez ustalilisym zupalnie cos innego...Mozesz sobie
      wyobrazic,co sie wtedy
      dzieje.Placz,wrzask,wszyscy sa okropni...W ciagu minuty
      zapomniala,jak bylo nam
      fajnie razem caly dzien,jak sie dobrze bawilismy...Jestemy
      wrogami,ktorzy tylko
      zabraniaja.Ani za grosz wdziecznosci,tylko zlosc...

      Bylo fajnie, wszyscy czuliscie sie ze soba dobrze i tego wlasnie nie mogla
      twoja corka zniesc. Bo to nie ona byle w centrum uwagi, bo to nie ona dyktowala
      nastroj i nie kontrolowala biegu wydarzen. Gdyby nie zobaczyla bawiacych sie
      dzieci, wybuchlaby napewno awantura o tv, kapiel, pojscie do lozka etc. Cel byl
      osiagniety - znowu twoja corka manipulowala waszymi nastrojami i narzucila
      swoj "ton".

      ""Mala jest 3,5 roku mlodsza,ale za to niezwykle dobrze
      rozwinieta.Zapina starszej guziki,zamki blyskawiczne,wiaze
      sznurowadla""
      a wlasciwie to dlaczego na to pozwalasz? To utwierdza twoja starsza corke w
      przekonaniu, ze jest kims wyjatkowym, ze nie musi znizac sie do takich
      przyziemnych czynnosci, ze musi byc obslugiwana, nie moze byc zostawiona sobie
      samej. Przez ten moment, gdy mala wiaze jej buty, twoja starsza corka tez stoi
      w centrum uwagi.

      A tak na marginesie gdy nie bedzie miala zawiazanych butow, to sie przewroci,
      wiec na drugi raz zawiaze sama. Jesli nie, kup jej buty na rzepy

      Ale chyba najbardziej w moim przekonaniu utwierdzily mnie powyzsze slowa:
      >>Niby
      normalne a jednak nie, niby troche niedorozwiniete a jednak
      nie....W jednych
      dziedzinach wyjatkowo zdolna,sie wyroznia,w innych znowu
      kompletna noga, nawet
      nie probuje zrozumiec....>>
      No wlasnie. NAWET NIE PROBUJE ZROZUMIEC. Bo jakby sprobowala, to okazalo by
      sie, ze jest calkiem normalna.. Lepiej dla niej byc nierozwiklanym przypadkiem,
      nad ktorym glowia sie psycholodzy, rodzice, padagodzy i wlasna siostra...

      >>znamy ja wszyscy w Rodzinie,kochamy i wybaczamy prawie natychmiast>>
      A moze wlasnie ta swiadomosc sprawia, ze ona was ciagle i ciagle rani? Moze
      gdybys dala jej odczuc, ze nie wolno bezkarnie Cie ranic, twoja corka odnajdzie
      hamulce? Moze po kolejnym razie, gdy trzeba by wybaczyc, daj sobie wolne.
      Zostaw ja sama w pokoju, nie reaguj na jej obecnosc, powiedz , ze Cie zranila i
      ze masz dosc? Masz przeciez do tego pelne prawo....

      >>jestem bardzo wdzieczna losowi,ze ta nasza Mala
      jest taka dojrzala i tak bardzo skora do pomocy i ze kocha ta
      Starsza bez zadnego ale....>>
      Mysle tez, ze powinnas pomyslec o swoim drugim dziecku, ktore wydaje sie
      obciazone ponad swoje sily. Napewno jest dzielna, ale przeciez jest malym 4,5
      rocznym dzieciakiem, ktoremu nie przypadlo nic innego, jak przyjac role
      dojrzalej. Dzieci czesto przyjmuja narzucone im role. Zacznij wmawiac dziecku,
      ze jest do niczego, to takie bedzie, ze jest niesamowicie uzdolnione- tez w to
      uwierzy i bedzie pchalo sie na medycyne.

      Odnosnie rytualow piszesz: >>chociaz tej Starszej jest sie
      czasami bardzo ciezko z nimi pogodzic,co bardzo mocno
      manifestuje
      Wlasnie - manifestuje. Manifestuje sie, chcac znalezc sie w centrum uwagi.
      Gdybys zrezygnowala z rytualow, pewnie by manifestowala, ze ja skrzywdzilas, bo
      ona je chce z powrotem.

      >> Jestem Mama domowa,nie pracuje.Prawie cale dnie spedzam z dziecmi>>
      Moze daj im troche dystansu. Czy do placu zabaw musicie jezdzic? Czy nie mozesz
      umowic sie z jakas inna matka\ matkami na opieke zamienna? Moze mysl, ze jestes
      na kazde skinienie twojej corki sprawia, ze traktuje Cie jak swoja wlasnosc.
      Wszystkie dzieci maja zle humory, ale nie wszystkie maja pod reka matki, zeby
      sie na nich wyladowac.

      Koncze moj list, nie napisamy bynjamniej w zlej wierze. Skomentowalam w nim to,
      co narzucilo mi sie w twoich postach bardzo silnie. Twoja corka z pewnoscia
      potrzebuje milosci i zrozumienia, ale musi sie nauczyc zyc wsrod ludzi. Ty nie
      bedziesz zyc wiecznie, a okrucienstwem byloby oczekiwac od mlodszej siostry
      wiecznego zajmowania sie starsza siostra. Nie uzalezniaj jej od siebie, sprobuj
      ignorowac jej histeryczne ataki, nie reaguj na nie ani z humorem ani z placzem.
      IGNORUJ.

      A przede wszystkim. Nie wsciekaj sie na mnie. Nie steram sie madrzyc, tylko
      zrozumiec.

      Pozdrawiam cieplo (na Bawarii, gdzie mieszkam panuja teraz listopadowe
      temperatury).

      Ola
      • Gość: Ola2 Korekta tytulu: Nadmiar milosci moze zaszkodzic IP: *.dip.t-dialin.net 19.07.02, 01:07
      • Gość: Bambino Re: Nadmiar milisci moze zaszkodzic IP: *.dip.t-dialin.net 24.07.02, 08:24
        Droga Olu!

        Nie bardzo moge zgodzic sie z tym,co napisalas...Nasz problem jest naprawde o
        wiele bardziej zlozony niz to sie moze na pierwszy rzut oka wydawac...
        Trzeba by bylo pobyc z nami dobrych pare tygodni,aby wszystko zrozumiec...
        Nie mam Ci za zle,ze widzisz to wszystko wlasnie w ten sposob,tak jest z
        wiekszoscia ludzi,nie tylko nam obcych....
        Wierz mi,to nie jest kwestia zlego wychowania czy niekonsekwencji z
        mojej,naszej strony....Ja nie daje sobie tanczyc po glowie,bardzo dbam o wlasna
        higiene psychiczna,troche wolnego tylko dla mnie i zawsze mowie moim dzieciom
        kiedy mnie rania...
        Takze nie moge sobie wyobrazic,aby male dziecko moglo byc na tyle perfidne i
        wyrachowane ,aby w ten sposob manipulowac cala rodzina...
        Mnie by cos takiego nie przyszlo do glowy,ale moze gdzies sa takie przypadki...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka