Dodaj do ulubionych

cc na zadanie

IP: *.stacje.agora.pl 05.08.02, 15:44
szukam kogos, kto zrobil sobie cc na zyczenie (albo planuje w bliskiej
przyszlosci)
Obserwuj wątek
    • Gość: nina Re: cc na zadanie IP: 62.233.189.* 05.08.02, 16:50
      Ja bym chciała bardzo, bardzo. Z tym, że na razie chcę pozostać bez dzieci, ale
      gdy się zdecyduję na ciążę, to tylko będzie cc. Kiedyś rozpoczęłam wątek w
      katalogu Zdrowie kobiety "cc na życzenia, dlaczego nie". I w zasadzie oprócz
      krzyczących kobiet naturalnie rodzących na zasadzie: bo to niezgodne z naturą
      nikt nie podał konkretnego argumentu dlaczego kobieta na życzenie nie może
      rodzić jak jej się podoba. Z tym, że jeśli jesteś zainteresowana tą dyskusją,
      to musisz trochę poszperać w tym katalogu, bo było to ok. miesiąca (a może i
      więcej) temu. Reasumując: podpisuję się pod cc na życzenie obydwoma łapkami,
      nie wiem dlaczego ktoś miałby mi tego zabronić. Aha - zawsze (nie wiem
      dlaczego) pada argument: a czy wycięłayć sobie wyrostek na życzenie?. Owszem ja
      tak zrobiłam, czasami mnie pobolewał, więcgo wycięłam. Wiele szumu o nic. Bo to
      niezgodne z naturą: wszystko jest teraz modyfikowane i proszę mi powiedzieć co
      w tym złego. Bo zakażenia i te sprawy: dotkną tylko mnie, reszty nie powiny
      obchodzić. Że za pieniądze podatników: bez łaski, opłacę sobie sama.
      Pozdrawiam
      • Gość: mamusia Re: cc na zadanie IP: *.proxy.aol.com 05.08.02, 18:35
        ja tez bede chciala cc - bo mi dno miednicy nie wytrzyma porodu naturalnego
        (nie tak jak bym sobie tego zyczyla) ale zdaje sobie sprawe, ze realnie rzecz
        biorac cc jak kazda operacja wiaze sie z ryzykiem, wiekszym niz porod naturalny
        (w normalnym rzypadku, nie mowie o polozeniu posladkowym np).
    • Gość: Ola Re: cc na zadanie IP: 2.4.STABLE* / 192.168.115.* 05.08.02, 21:40
      To jest normalna operacja. Czy zdajesz sobie z tego sprawę? Widziałaś kiedyś
      ranę po cc? Twarda, zgrubiała, ohydna blizna. Do końca życia! Mnie to
      przeraziło gdy mi koleżanka pokazała. Nigdy nie "załatwiłabym" sobie tego na
      własne zyczenie. Nie bez przyczyny kobiety po cesarce leżą dłużej w szpitalu.
      Dłużej dochodzą do siebie, ból sprawia zginanie się, wysiłek, podnoszenie
      dziecka, opieka nad noworodkiem wymaga tego non stop. W szpitalu ktoś Ci pomoże
      a w domu? zostaniesz sama z tym bolącym brzuchem. Jak się boisz weź
      znieczulenie.
      • Gość: dodo Re: cc na zadanie IP: *.sympatico.ca 05.08.02, 23:17
        ola, hola hola smile
        znam co najmniej 3 kobiety, ktore rodzily i tak, i tak. wszystkie trzy
        twierdza zgodnie, ze po cesarce dochodzily do siebie zdecydowanie szybciej,
        rany goily sie latwiej niz rocieta pupa, nie bylo wysilku wiec i nie bylo
        zmeczenia. roznie to bywa. blizny tez sa piekne a wlasciwie po tylu latach w
        ogole ich nie widac (spotykam te panie w saunie wiec wiem, o czym mowie) -
        wszystko zalezy od lekarza. rowniez opowiesci o tym, ze po cesarskim trudniej
        karmic dziecko piersia nalezy miedzy bajki wlozyc.
        po tej obronie cc, powiem od siebie, ze w zyciu bym sie nie zgodzila na
        niepotrzebny zabieg. jezeli mozna dolem, to po co gora? nie rozumiem
        motywacji. strach? lenistwo? co innego, gdy nie ma innego wyjscia - wtedy nikt
        nie dyskutuje ale tak z wlasnej woli? w imie czego?
      • Gość: paula Re: cc na zadanie IP: *.sze.warszawa.supermedia.pl 05.08.02, 23:19
        Pojechaliśmy do szpitala rodzić "normalnie". Po 12 godzinach tego "normalnego"
        rodzenia, wspomaganego oksytocyną, modliłam się już tylko o cud, tak mnie
        wykańczały skurcze (które nie posuwały akcji porodowej do przodu - nie było
        rozwarcia). I cud nadszedł - skoczyło mi białko we krwi, a więc ryzyko
        infekcji, a więc cesarka. Szłam na nią przerażona wizją zejścia z tego świata
        wskutek reakcji na znieczulenie, zakażenia, i nie wiem co jeszcze. Pamiętam,
        jak mówiłam do lekarzy, że chcę żyć i do męża, żeby (jakby co) zawsze mówił
        synkowi, że go kochałam. Znieczulili(zewnątrzoponowe), pocięli, wyjęli Bartka,
        pokazali, zaszyli, zawieźli do separatki. Mąż (siedział na sali w trakcie
        operacji, wszystko! widział, nie zemdlał) mógł przy mnie pobyć (było już około
        północy), przynieśli mi synka. A potem noc, trochę jak w malignie, budziłam się
        co chwilkę, było mi zimno to znów gorąco. Rano rana bolała, nie mogłam się
        ruszyć, odrętwienie ciała od pasa w dół ustępowało powoli. Nie mogłam wstać,
        nie mogłam iść do toalety - pęcherz opróżniałam przez cewnik. Ciężko było mi
        się przekręcić do przynoszonego regularnie na karmienia synka (nie miałam
        problemu z przystawieniem synka do piersi i nie było kłopotów z tym, żeby
        zaskoczył, mimo, że na pierwsze nasze wspólne karmienie dostałam go dopiero
        rano). Z racji tego, że nie mogłam się ruszać - leżał na sali noworodków.
        Bartek urodził się w niedzielę w nocy, wstać pozwolono mi we wtorek rano - do
        umywalki umyć się i spowrotem (pomagała mi położna). Nie mogłam się
        wyprostować, rana bolała i swędziała. Ale mogłam przekręcić się w miarę
        swobodnie na łóżku (baaaaardzo powoli), mogłam usiąść. Na żądanie miałam środki
        znieczulające, nie mające wpływu na B. i na pokarm. Jeść mogłam dopiero w
        środę - kleik z ryżu, a fuj.
        Potem było lepiej - wstawałam, nosiłam synka (tyle o ile), ból był mniejszy.
        Wróciliśmy do domu w piątek, w poniedziałek miałam zdjęcie szwów. Mąż przez
        miesiąc był z nami w domu, może dlatego lepiej zniosłam ból pooperacyjny -
        miałam pomoc i wyrękę. Cięzko było mi schylić się do wanienki, jakikolwiek
        skłon poniżej pasa powodował piekielny ból krzyża. Blina goiła się, ale bolała,
        szczególnie ten szef wewnętrzny, zewnętrzny już w tydzień po operacji był
        ładnie zagojony. W domu juz nie brałam nić przeciwbólowego. Blizna pooperacyjna
        jest mała, blednie,wykonana została równiutko na linii owłosienia łonowego, nie
        mam zgrubień. Naprawdę cudo. Widziałam blizny koleżanek po cc, niektóre to
        blizny wołały o pomstę do nieba. Mojej niemal nie widać. Ale trafiłam na
        wspaniałych lekarzy, którzy bezpiecznie i z humorem przprowadzili nas przez cc
        (opowiadali kawały podczas operacji, niewiele z nich jednak pamiętam). Po co ja
        to piszę? Z dwóch powodów - aby powiedzieć, że cc to nie takie panaceum na
        wszystko - rach, ciach i po krzyku; że boli (może bardziej), że są blizny (może
        większe), że dłużej się do siebie dochodzi, że jest się mniej samodzielnym
        zaraz po operacji. A drugi powód dla którego to piszę - drugie dziecko
        (raczej) chciałabym urodzić przez cc - boję się kolejnych 12 godzin, potwornych
        godzin, "wspomaganych" oksytocyną, kiedy z bólu można wyskoczyć przez okno,
        boję się nie tak pękniętego krocza (a wiem , że te "pęknięcia" czasami sięgają
        aż do odbytu), boję się, że ewentualne nacięcie krocza może zostać zszyte,
        nazwijmy to niefunkcjonalnie, że mogę mieć problemy z kręgosłupem , miednicą,
        że w póżniejszym wieku mogą być problemy z opadającą macicą.
        CC kojarzy mi się z innym bólem - bólem "po", kiedy dziecko jest już na
        świecie, a ja inaczej już ten ból postrzegam, nie czekam w obłędzie (ja nie
        generalizuję, piszę tylko o swoich odczuciach!)na cud.
        I raczej nie chcę "tylko" znieczulenia do rodzenia "normalnie", w moim
        przypadku nie było to możliwe, bo do podania tego znieczulenia potrzebne jest
        rozwarcie ( o ile dobrze pamiętam ) minimum 5 cm, a ja przez te cholerne 12
        godzin miałam ledwo 3.
        A poza tym - moim zdaniem - nie ma różnicy jak się swoje dziecko urodzi!!!!
        Skoro nawet do borowania zęba ludzie proszą o znieczulenie, a nawet o narkozę.
        te dyrdymały (sorry) o pownności naturalnego rodzenia to dla mnie koszmar.
        Znieczulenie na żądanie, cc nażądanie - to dla mnie szybszy poród, mozliwość
        współpracy z lekarzami, położnymi (byłam po szkole rodzenia, ale w obłędzie
        bólu tych cholernych skurczów, nie pamiętałam z tych lekcji nic), to dla mnie
        niezmaltretowane przeciskaniem się przez kanał rodny dziecko, to mniejsze
        ryzyko skutków "pomagania" przez lekarzy wyjściu dziecka (znam przypadek, kiedy
        lekarz z całej siły ucisnął na brzuch rodzącej w celu wypchnięcia dzieciaka -
        długo leczyła skutki "pomocy"). Mogłabym mnożyć.
        Jestem za prawem do wyboru, ja wybrałabym (raczej) cc, wydaje mi się - mimo
        wsystko - bardziej humanitarne.
        Przpraszam, że tak dłuuugop.
        Pozdrawiam
    • Gość: Iza Re: cc na zadanie IP: *.introl.pl 06.08.02, 13:18
      Rodziłam dołem, bóle były tak silne, że po godzinie (!!!) w pewnym momencie
      wysłałam męża, aby zawołał położną, "bo ja się chyba zdecyduję na cc".
      Przyszła położna, zdziwiona, że wcześniej jej nie zawołałam, zaczęła
      tłumaczyć, że cesarka to normalna (właśnie - normalna) operacja, z cięciem
      macicy. Wymieniła minusy, m.in. że jest ryzyko pęknięcia macicy przy następnej
      ciąży, i inne powikłania. Oczywiście ktoś może powiedzieć, że planuje tylko
      jedno dziecko, ale w życiu różnie bywa. Jeśli będzie coś nie tak to sala na cc
      jest przygotowana, ale na razie to ona proponuje znieczulenie i poród
      naturalny. Znieczulenia zewnątrzoponowego bałam się (igła w kręgosłup, brr),
      dostałam dożylne znieczulenie, wystarczało na 2 godziny, po 5 godzinach
      urodziłam córę, bez cięcia krocza. Po 3,5 godzinach od porodu już poszłam się
      wykąpać. Po 3 dniach byłam w domu. Obok na sali "specjalnego dozoru" jak
      pisało na drzwiach leżały dziewczyny po cesarkach. Pod kroplówkami, z
      cewnikami, na diecie. Kiedy ja biegałam po oddziale z maluchem aby go pokazać
      babciom, one leżały unieruchomione. Ja po 3 dniach szłam do domu, po cc pobyt
      w szpitalu to min. 7 dni. Tyle różnic zauważonych moim okiem.
    • Gość: e Re: cc na zadanie IP: warspite.ch.u* 06.08.02, 16:34
      A ja mialam cc i nie widze absolutnie problemu w postaci tych wszystkich
      okropnosci o ktorych pisano powyzej. Znieczulenie w kregoslup; po paru
      godzinach pelne czucie, bol to sprawa subiektywna ale ja moge powiedziec, ze
      owszem ma sie problemy ze zginaniem ale nie dluzej niz tydzien moze dwa.
      Wstalam z lozka po 24h godzinach bo po tym znieczuleniu nie wolno
      wczesniej.Moja kolezanka przez 3 tyg miala problemy z siedzenie po porodzie
      naturalnym. Blizny nie widac bo jest bardzo nisko ma 10cm i po jakims czasie
      jest to jasna kreska. To akurat zalezy od umiejetnosci chirurga. Karmilam tez
      naturalnie chociaz nasluchalam sie wiele o problemach z pokarmem po cc. Tak
      wiec wszystko to sprawa indywidualna. Ja akurat wole cc, chociaz to
      nienaturalne, a inni moga wybrac porod naturalny i tez nie beda gorsi lub
      lepsiwink
    • Gość: zaza Re: cc na zadanie IP: 2.4.STABLE* / 192.168.0.* 06.08.02, 23:51
      Jestem po dwu operacjach ginekologicznych z cieciem brzucha, rodzilam dolem z
      cięciem krocza i nie potrafię sobie wyobrazić, że ktoś może wybrać z wlasnej
      woli operację i długa rekonwalescencję niż normalny porod. Poród miałam, co
      prawda bez specjalnych komplikacji, ale długi (12 h) i oczywiście bolało. Teraz
      pamiętając jedno i drugie, nigdy z własnej woli nie wybrałabym operacji.
      Rekonwalescencja jest w ogóle nieporównywalna. Poza tym spotkalam w szpitalu
      kobiety po niewłaściwie wykonanym cięciu macicy właśnie w cc. Po długim
      porodzie pamiętam jeszcze uczucie euforii (nie mogłam usnąć cała noc). Czy
      kobiety po cc też to odczuwają?
      • konop Re: cc na zadanie 07.08.02, 09:19
        Rodziliśmy w Damianie. Super anestezjolog- w trakcie i po porodzie, żona była
        na chodzie już po 3 dniach i z tego co mówiła nic specjalnie nie bolało.
        Wspominamy to jak dobre miłe wczasy...
        • Gość: Kasia Re: cc na zadanie IP: *.wloclawek.sdi.tpnet.pl 07.08.02, 11:59
          Porównywanie Damiana do zwykłego szpitala , chyba lekkie nieporozumienie.Ten
          pierwszy to prywatna , luksusowa klinika z amerykańskimi warunkami i równie
          amerykańskimi cenami.A polski szpital to chyba każdy wie......
          pzdr
        • Gość: zaza Re: cc na zadanie IP: 2.4.STABLE* / 192.168.0.* 07.08.02, 13:44
          Rozumiem, że piszesz o cc.

          Po 3 dniach, to nawet po najcieższych operacjach ginekologicznych jest się na
          chodzie. A po zwykłym porodzie prawie natychmiast. Cięte krocze (a przecież nie
          musi byc ciete, nasi lekarze wykonuja ten zabieg w nadmiarze) owszem troche
          przeszkadza. Mnie osobiscie najbardziej przeszkadzała lewatywa, ale tej juz się
          teraz nie wykonuje.

          W dalszym ciągu uwazam, ze jesli nie ma medycznych zaleceń, to po co sobie ciąć
          brzuch i macicę? Po co ta blizna wewnątrz? Mam wrażenie, ze z powodu braku
          wyobrażni, co do możliwych przyszłych skutków.

          Ale "róbta, co chceta". zaza
      • Gość: mamusia Re: cc na zadanie IP: *.proxy.aol.com 07.08.02, 19:25
        odczulam - szczescie z dziecka jest zawsze, hormony sie troche po cc spozniaja,
        ulga ze juz po tez byla bo mialam cc po 24 godzinach bezskutecznej akcji
        porodowej.
        aha i ja po cc wstalam po 6 godzinach, problemy z podnoszeniem dziecka mialam
        tylko w szpitalu, ale przez dluzszy czas w domu jeszcze bylam oslabiona - wiem
        to teraz jak widze kobitki na drugi dzien po porodzie ambulatoryjnym z
        pierworodnymi i noworodkami na placu zabaw. ja jeszcze po 2 tygodniach z
        polgodzinnego spaceru wracalam z ulga.
        zaluje, ze drugie taz raczej bedzie przez cc. nie z powodu rekonwalescencji,
        tylko z powodu uczucia straty po obudzeniu sie z narkozy, zalu, ze moja mala
        plakala gdzies sama zamiast od razu przypelznac do cycka.
        ale moja przyjaciolka tak cierpiala przy pierwszym porodzie ze cc wspomina jak
        wczasy - mysle, ze to indywidulny poziom wrazliwosci na bol. moja mala nie
        placze przy ropnym zapaleniu ucha srodkowego, wspomniana wyzej kolezanka
        odjezdza przy znieczuleniu u dentysty. poniewaz ja znam, wiem, ze to nie
        klasyczna histeria, choc byc moze jakies inne uwarunkowanie psychosomatyczne .
    • Gość: joanna do mamusi i e IP: *.stacje.agora.pl 07.08.02, 19:28
      czy moglybyscie podaj mi swoj adres emailowy? b. chcialabym dowiedziec sie
      czegos wiecej. moj to: rebecca@poczta.gazeta.pl
      pzdr
      • Gość: e Re: do mamusi i e IP: warspite.ch.u* 08.08.02, 12:44
        wyslalam Ci adres na konto. e
    • slowiczek Re: cc na zadanie 12.08.02, 21:30
      Strasznie jestem zła jak czytam te straszliwe wypowiedzi nt. cc. Ja miałam
      cesarkę 6 miesiecy temu i z PRZYJEMNOŚCIA urodzę drugie dziecko tak samo.
      Operacja była o 18.00, następnego dnia rano wstawałam, brałam dziecko na ręce,
      karmiłam, przebierałam. Oczywiscie, bolało, ale nie brałam żdanych środków
      przeciwbólowych, bo nie bolało za mocno. CC zniosłam swietnie, a przez
      przypadek w tym samym szpitalu dzien wczesniaj siłami natury rodziła moja dobra
      znajoma i - wierzcie mi - była bardziej obolała ode mnie. I wśieka mnie to
      straszenie jak ta cesarka okropna. To jest bardzo subiektywne odczucie i -
      powtarzam - ja mam swietne wspomnienia (i zupełnie niewidoczną bliznę).
      • Gość: paula Re: cc na zadanie - Słowiczek IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 12.08.02, 22:42
        Dlaczego jesteś zła, kiedy czytasz te "okropne rzeczy" o cc, skoro dalej
        piszesz, że wrażenia i odczuwanie po cc to sprawa bardzo subiektywna? Tobie się
        udało, jesteś zadowolona, inne postrzegają to jako koszmar.
        W czym rzecz?
        • Gość: słowiczek Re: cc na zadanie - Słowiczek IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 13.08.02, 22:09
          Ojej, chodzi po prostu o to, ze wszytskie dziewczyny opisuja cc jak jakiś
          koszmar. A tak nie jest. I tyle.
          • Gość: paula Re: cc na zadanie - Słowiczek IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 13.08.02, 22:21
            OKsmile
      • Gość: zaza Re: cc na zadanie IP: 2.4.STABLE* / 192.168.0.* 16.08.02, 21:17
        W naszych szpitalach ciagle czesto zwleka sie z wykonywaniem cc ze wskazan
        medycznych, np. w przypadku b. ciezkich porodów, obciazajacych i matke i
        dziecko. Jednak przedmiotem sporu jest cc na zyczenie, a to co innego.

        Ja tez kiedys mialam 20 lat. I wydawalo mi sie, ze zawsze bedę taka sprawna i
        zdrowa, jak wtedy gdy mialam te 20 lat. Pozniej jednak ma sie lat 30, 40... i
        wiecej. Klopoty zdrowotne przychodzą same. Nie trzeba ich szukać.

        W dalszym ciagu nie moge zrozumieć, po co na wlasne zyczenie fundować sobie
        bliznę na i w macicy (nie myslę o bliznie na brzuchu), z którą za lat ileś tam
        mogą być kłopoty.

        Rozumiem, że głównym powodem wyboru cc jest chęć unikniecia bólu, ale przecież
        przezycia porodowe to pestka w porównaniu z tym, co was czeka w zwiazku z tym,
        że w ogóle zdecydowalyscie sie na poczęcie i urodzenie oraz wychowanie dziecka.

        Pozdrawiam i życzę rozsadku. zaza
    • Gość: aggi Re: cc na zadanie IP: *.hispeed.ch 15.08.02, 21:35
      Ja mam porownanie poniewaz rodzilam naturalnie i przez CC.
      Pierwsza coreczke urodzilam prze CC (ulozenie posladkowe) i wspominam to jak
      cos tragicznego. Oczywiscie w czasie operacji byl maz ze mna (znieczulenie
      zewnatrzoponowe), zaraz potem pokazano mi coreczke, zawieziono do pokoju i
      wtedy zaczela sie tragedia. Rana bolala mnie potwornie, nie moglam sie smiac,
      kichac itd. Bylam caly czas na srodkach przeciwbolowych, nie wspomne juz o tym
      ze w ogole nie moglam nic jesc. Oczywiscie tez nie wstawalam z lozka, a
      cewnikowanie wcale przyjemne nie bylo. Do domu wyszlam z coreczka po 6 dniach.
      W domu mialam do pomocy tesciowa (a jk juz pojechala do domu) to przez caly
      czas byla ze mna oplacona pomoc. I to wcaale nie moje lenistwo, tylko ta
      cholernie bolaca rana. A najgorsze w tym wszystki to to, ze ja wcale nie czulam
      sie ze urodzilkam dziecko sad
      Druga ciaza przebiegala OK, modlilam sie o to, zebym teraz mogla urodzic
      naturalnie. I udalo sie. Wspominam wspaniale. 5h i nasz synek jest z nami.
      Na wlasnych nogach po porodzie dotarlam do naszego pokoju (wybralam pokoj
      jednoosobowy z mozliwoscia dokwaterowania meza i coreczki).
      Od samego poczatku chodzilam, nie bylo mowy o zadnym cewnikowaniu, wspaniale
      bylo moc karmic piersia. Na prawde czulam sie duzo lepiej niz po CC.
      Nie dopadla mnie depresja poporodow, po pierwszym porodzie meczylam sie z nia
      przez 4 tygodnie.

      Teraz spodziewamy sie trzeciego dziecka i juz wiem ze bede rodzic naturalnie i
      do tego w domu!

      Aggi
      • Gość: paula Re: cc na zadanie - do Aggi IP: *.sze.warszawa.supermedia.pl 16.08.02, 01:31
        Aggi - skąd jesteś? I w jakim szpitalu miałaś możliwość dokwaterowania męża (a
        zwłaszcza córeczki) do pokoju?
        Paula
        • Gość: magdusma Re: do Pauli IP: 217.153.47.* 16.08.02, 08:43
          ja rodziałm w warszawie na Żelaznej i tam miałam z mężem pokój. Odpłatnośc za
          niego wynosiła ok 250 zł za dobe bez wyzywienia> dodatkowo nalezało zapłacic
          za łozko męża i jakąs kwotę (nie pamietam niestety) za wyzywienie.Był to
          schludny pokoik z łazienką i całodobową opieką połoznej, która nam bardzo
          pomagała, bo mała nioe potrafiłą ssac. I wszystko byłoby pieknie gdyby nie to
          że o 6 rano kazano nam opusic pokój poniewaz przyjechała pacjentak majaca
          opieke medyczną w firmie Medicover, która ma umowe ze Szpitalem, że ich
          klientki mają pierwszenstwo do wynajęcia tych pokoi nawet jezeli te są już
          zajęte!
        • Gość: aggi Re: cc na zadanie - do Pauli IP: *.hispeed.ch 16.08.02, 14:25
          Niestety nie mieszkam w Polsce, moje dzieci rodzilm tutaj.
          Ale zdaje sie mi ze w Centrum Damiana jest taka mozliwosc i na Zelaznej (nie
          jestem pewna czy mozna dokwaterowac dzieci).

          Serdecznie pozdrawiam

          Aggi
          • Gość: paula Re: cc na zadanie - do Aggi i Magdusmy IP: *.sze.warszawa.supermedia.pl 16.08.02, 22:20
            No właśnie - tak myślałam, męża dokwaterować można, ale z dzieckiem w polskim
            szpitalu to już problem.
            Kiedy rodziłam synka to pierworodne dzieci moich współtowarzyszek w sali nie
            mogły wchodzić na oddział, żeby nie przyniosły zarazków! A te tabuny cioc,
            wujków, koleżanek i kolegów z pracy przewijające się przez oddziały położnicze
            to zarazków nie mają?
            Tak tylko spytałam, gdzie ten szpital, bo nie chciałabym zostawiać synka na
            długo u babci, chciałabym, żeby mógł wejść na oddział i zobaczyć rodzeństwo.
            No cóż, poczekamy, może coś się zmieni.
            Dziewczyny - dzięki za info.
            PA
            • Gość: Insomnia Re: cc na zadanie - do Pauli IP: *.acn.pl / 10.130.129.* 16.08.02, 23:23
              Tak sobie myślę, że to chyba chodzi o choroby zakaźne. Wiadomo, że małe dzieci
              chodzą do przedszkoli gdzie o różyczki, ospy itp. nietrudno. Zanim choroba się
              objawi to dziecko już może zarażać. A tabuny ciotek, wujków itp. rzadko
              przynoszą zakaźne choroby, choć muszę przyznać, że te tłumy mnie samą
              denerwowały. Nie dość, że nie było czym oddychać to i karmić jakoś niemiło przy
              obcych facetach. A i niektórzy tak hałasowali jakby sami byli na sali. Dlatego
              chyba warto jest wydać pieniądze, żeby mieć osobny pokój. A w takim to chyba
              własny brat czy siostra by nie zaszkodzili smile))
              • Gość: paula Re: cc na zadanie - do Insomnii IP: *.sze.warszawa.supermedia.pl 16.08.02, 23:44
                Hej, moze rzeczywiscie - zakazne. Ale i tak mala 2,3 osobowa salka, zima
                (rodzilam w lutym, wiec przeziebienia itp.)i do jednej dziewczyny ktoregos razu
                przyszlo 6 osob i wszystkie jednoczesnie do tej salki - horror.
                A dziecko, które przyszło z tatusiem na odwiedziny do mamy i siostrzyczki nie
                zostalo wpuszczone wogole za drzwi oddzialu!!! pomimo m.in. ochraniaczy na
                butach. Chlopiec (mial 4 lata) czekal biedulek sam na korytarzu. Nic tu nie
                pomogly tlumaczenia i prosby - nie mogl nawet przejsc przez korytarz, wiec nie
                ma co mowic o wejsciu do osobnej sali (bo co, jesli znajduje sie na koncu owego
                korytarza?). A z noworodkiem wyjsc na szpitalny "ogolny" korytarz to tez nie za
                bardzo. Oni sie zobaczyli - przez lekko uchylone drzwi oddzialu, ale chyba nie
                o to chodzilo, prawda?
                PA
                • Gość: magdusma do Pauli IP: 217.153.47.* 17.08.02, 14:22
                  pokoiki "rodzinne" na zelaznej są w zupełnie innej częsci szpitala niz oddział
                  noworodków i połozniczy. w pokoju obok lezała kobieta która była jeszcze wciazy
                  i wszpitalu byłka juz baardzo długo i przychodziło do niej dużo ludzi , dziecko
                  też , wiec może jednak możnasmile
                  • Gość: paula Re: do Magdusmy IP: *.sze.warszawa.supermedia.pl 17.08.02, 22:08
                    Dziekuje za informacje.
                    A napisz jeszcze, prosze, czy bylas zadowolona z zelaznej, co Ci sie pobobalo,
                    a co bylo nie tak? Duzo ludzi chwali ten szpital, a ja mam jakies obawy...
                    Wiem, ze propaguja tak wszystko "pro i ekologicznie" - karmienie, rodzenie, itd.
                    Dlatego jeslibym miala tam trafic na porod B. to nie wiem jak by to bylo - bo
                    skonczylo sie cesarka
                    PA
                • Gość: Insomnia Re: cc na zadanie - do Insomnii IP: *.acn.pl / 10.130.129.* 17.08.02, 22:04
                  Racja, racja Paula. Moja starsza córka też bardzo chciała zobaczyć
                  siostrzyczkę, jak ta się urodziła. Niestety nie została wpuszczona. Na domiar
                  złego nieźle się rozchorowała na drugi dzień po moim porodzie i kiedy wróciłam
                  z małą do domu starsza została odesłana na 2-3 dni do babci, żeby się do końca
                  wykurować. Bez końca gadałyśmy przez telefon, dawałam jej do posłuchania płaczu
                  malutkiej, opowiadałam jej o siostrzyczce, a ona wróciła ze stertą rysunków dla
                  nowonarodzonej. Nie mogła się już doczekać spotkania. Strasznie żałowałam, że
                  starsza nie widzi młodszej od pierwszych chwil, ale z perspektywy czasu myślę,
                  że to dobrze, że starsza nie została wpuszczona na oddział. Mogła przecież
                  zarazić młodszą i inne dzieciaczki a tak obyło sie bez choróbsk. Pozdrawiam
                  cieplutko!
                  • Gość: paula Re: cc na zadanie - do Insomnii IP: *.sze.warszawa.supermedia.pl 17.08.02, 22:14
                    No dobra, niech bedzie racjasmile))
                    Oczywiscie, ze to rozsadne, ale chorobska moze przyniesc kazdy, nawet polozna,
                    ktorej dziecko zlapalo ospe - ale juz kreuje scenariusze, hi,hi. A starsze
                    dziecko tak czeka, glownie na mame i na mozliwosc oceny sytuacji wlasnymi
                    oczami, takze na rodzenstwo.
                    No dobra, racja - ale w takim razie nikt nie powinien wchodzic do
                    szpitala!!!!!!! big_grin
                    PA
                    • Gość: Insomnia Re: cc na zadanie - do Insomnii IP: *.acn.pl / 10.130.129.* 17.08.02, 22:25
                      Zgadzam się z Tobą w 100%smile)
                      • Gość: paula Re: cc na zadanie - do Insomnii IP: *.sze.warszawa.supermedia.pl 17.08.02, 22:29
                        To jeszcze raz ja.
                        Jak to dobrze miec jednakowy poglad na sprawe - ba ja sie zgadzam z Toba.
                        Bardzo pozdrawiambig_grin
                        PA
                        • Gość: madusma do Pauli IP: 217.153.47.* 18.08.02, 18:13
                          co do żelaznej, to mam mieszane uczucia....
                          leżałam tam na wszystkich oddziałach, wiec mam oprzekrójsmile)
                          ginekologia: wczesna ciąza zagrożona: bardzo wszyscy mili , pełna informacja o
                          mojej sytuacji i planowanym leczeniu,
                          patologia:takoż cały personel uprzejmy z anielską wręcz cierpliwością do nas:
                          chlipących , płaczących i zaniepokojnych pacjentek, 6 razy na dobę mierzenie
                          tętna płodu, raz w tygodniu przychodził ordynator i pytał jak sie czujemy i czy
                          mamy jaies zyczenia, uwagi...miły Pan doktor, niestety nie pamietam nazwiska
                          który przychodził do każdej zapłakane j z pytaniem:jak moge pomóc??
                          co do cesarek:leżałam na 5 osobowej sali:w dniu którym rodziłam(ja naturalnie)
                          z mojej sali urodziły jeszcze trzy panie wszystkie cesarskim i ogólnie cesarek
                          było naprwde dużo, rozwazano tu takze mój przypadek ze względu na nadcisnienie
                          ale szybciutko zaczełam sama....
                          poród oceniam baardzo ok
                          najgorzej było potem juz z maleństwem, połozne raczej niezyczliwe, nie za
                          bardzo pomagały mi przy karmieniu, gdy mała nie chciała ssac, nie mozna
                          doprosic sie o zmiane pościeli ( z wyjatkiem sali opłaconej gdzie spedziłam 1
                          dobe)
                          tak wiec rozwaz samasmile))
                          • Gość: paula Re: do Magdusmy IP: *.sze.warszawa.supermedia.pl 19.08.02, 01:29
                            Dziekuje za informacje!big_grin
                            PA
                            • Gość: inka rodzeństwo w szpitalu IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 20.08.02, 00:25
                              Ja druga córcię urodziłam na Madalińskiego - szarpnełam się na pojedyńczy pokój
                              (był tańszy niz dwuosobowy, bo bez łazienki...)bo rodzinka zasponsorowała. Mój
                              mąż bez problemu przyprowadził naszą pierworodną - a słyszałąm inne dzieci
                              przychodzące do "normalnej" sali. Opieka była bardzo dobra - i to ni etylko dla
                              mnie - położna w nocy szła od sali do sali i sprawdzała czy wszystko w pożądku,
                              pytała czy czegoc nie trzeba - naprawde fajnie.
                              A o Żelaznej usłyszałam od własnego ginekologa którego żona pracowałą na
                              Żelaznej: poród to tam jest na ogół OK - ale później...nie najlepiej. A i znam
                              osobiscie 2 dziewczyny dosłownie wyrzucone stamtąd do domu w drugiej dobie
                              (nawet nie po...) - z czego jedna musiała potem jeździć na naswietlania(potężna
                              żółtaczka) a i sama musiała w Boże Narodzenie szukać pielegniarki która
                              przyszłaby do domu zrobic jej zastrzyki porzeciwzakrzepowe... Ja tam dziękuje
                              za taka opieke!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka