Dodaj do ulubionych

Szkoły prywatne - ludzie, opamiętajcie się!

23.11.05, 08:27
Moją (niestety nadzwyczaj kontrowersyjną) opinię można przeczytać w sąsiednim
wątku "Dobra szkoła prywatna/społeczna w Warszawie.
Obserwuj wątek
    • jaskolka.dymowka Re: Szkoły prywatne - ludzie, opamiętajcie się! 23.11.05, 08:35
      Trudno nazwać "kontrowersyjnym" zestaw klisz, którym reagujesz na
      określenie "szkoła prywatna", i kilka dołączonych do niego obelg. Co w tym
      kontrowersyjnego? Informacja, że niektórzy ludzie używają określonych schematów
      poznawczych i agresywnych uproszczeń wobec wirtualnych rozmówców, jest,
      niestety, smutna, ale kontrowersyjna? Chyba nie.
    • eleanorrigby Re: Szkoły prywatne - ludzie, opamiętajcie się! 23.11.05, 09:11
      Obśmiałam się marusia100,z Twojego "kontrowersyjnego" postu.Widać,że pojęcia
      nie masz, o czym piszesz.Ja i mąż mamy wyższe wykształcenie,książek w domu
      około 3000,praca taka,że możemy dziciakom poświęcić dużo czasu itp.itd,a nasza
      córka chodzi do szkoły prywatnej.Dlaczego?Bo pomijając cały aspekt
      wykształcenia,nasze dziecko jest w tej szkole BEZPIECZNE.Nie styka się z
      chamstwem,przekleństwami,przemocą.Nie grożą jej napaści rówieśników w celu
      wyłudzenia czegokolwiek,nie grożą narkotyki.Dzięki małym klasom nauczyciele
      mogą nie tylko uczyć,ale i wychowywać,zwracają uwagę,żeby dzieci np.ładnie
      jadły,odzywały się uprzejmie itp.Do tego nie mam problemów z nauczycielami,o
      ktorych nieraz czytam na tym forum-nauczyciele współpracują z rodzicami i jeśli
      pojawi się jakikolwiek problem,razem go rozwiązujemy.No i nie uczestniczę w
      idiotycznych dyskusjach na koniec roku,typu czy kupić pani serwis czy może
      komputer.Dla mnie to wszystko jest tak samo ważne,jak to,że dziecko może uczyć
      się w spokoju i na dobrym poziomie.
      Kierować się w życiu niesprawdzonymi stereotypami-niezbyt to rozsądne.
      • burza4 Re: Szkoły prywatne - ludzie, opamiętajcie się! 23.11.05, 16:45
        eleanorrigby napisała:

        Bo pomijając cały aspekt
        > wykształcenia,nasze dziecko jest w tej szkole BEZPIECZNE.Nie styka się z
        > chamstwem,przekleństwami,przemocą.Nie grożą jej napaści rówieśników w celu
        > wyłudzenia czegokolwiek,nie grożą narkotyki.

        Przepraszam ze brutalnie stwierdzenie - w KAŻDEJ szkole jest zagrożenie
        narkotykami, naiwnością jest sądzenie, że skoro się płaci, i klasy są małe - to
        ten problem mamy z głowy. Tym złudnym bezpieczeństwem tylko mydli się rodzicom
        oczy. Dragi są dostępne u innych uczniów, niekoniecznie u podejrzanych typów
        pod szkołą. Przykłady z życia? z opowieści znajomych - jeden wybrał dziecku
        prywatne renomowane liceum - i zmienił je na państwowe po pierwszej szkolnej
        wycieczce. Nie tylko z powodu popalania trawki i stosowania innych uzywek,
        bardziej z powodu że tak powiem mody na luźne podejście do seksu. Szczegóły
        opowieści stawiają włosy na głowie. Córka drugiego - na szkolnej dyskotece
        zostala zgwałcona przez kolegów z klasy. Dali jej pigłkę gwałtu. Dla jaj. To
        tez dzieci z tzw. "normalnych domów" i to takich, gdzie rodziców stać na 1500
        zł czesnego. jeszcze inny znajomy - płacił po 2 tys. czesnego - i kiedy synz
        prywatnego gimnazjum trafił do państwowego liceum - dowiedział się, że ma tak
        kolosalne zaległości, że sobie nie poradzi. Przedtem miał piątki, po
        przeniesieniu do prywatnego liceum - też...

        z różnych względów szkoła prywatna MOŻE być lepsza. Ale nie gwarantuje ani
        poziomu, ani tym bardziej bezpieczeństwa, ani tego że nasze dzieci będą miały
        kolegów na poziomie.
        • kasiapfk Re: Szkoły prywatne - ludzie, opamiętajcie się! 23.11.05, 18:48
          > z różnych względów szkoła prywatna MOŻE być lepsza. Ale nie gwarantuje ani
          > poziomu, ani tym bardziej bezpieczeństwa, ani tego że nasze dzieci będą miały
          > kolegów na poziomie.
          Zgadzam się. Ale zabrakło w twojej wypowiedzi: że publiczna RÓWNIEŻ TEGO NIE
          GWARANTUJE!
        • eleanorrigby Re: Do burza4 30.11.05, 12:19
          W szkole do której chodzi moja córka jest bezpiecznie.Na razie jest tam tylko 5
          klas podstawówki,cała szkoła liczy trzydzieścioro kilka dzieci,w tym wieku na
          seks czy narkotyki jeszcze trochę za wcześnie(chociaż nauczyciele wiedzą,na co
          zwracać uwagę,gdyby jednak).Dzieci są świetnie znane nauczycielom,którzy mają
          też dobry kontakt z rodzicami-jeśli pojawia się jakiś problem,jest rozwiązywany
          wspólnie.Na wycieczkę czy obóz często jedzie jedna klasa (u mojej córki 7 osób)
          i 2 nauczycieli,dzień jest wypełniony zajęciami,nauczycielki nawet w nocy
          zaglądają do dzieci.Nie ma "fali",nie ma gnębienia młodszych,nie ma bójek,nie
          ma wymuszeń.Zdaję sobie sprawę,że szkoła prywatna nie gwarantuje 100%
          bezpieczeństwa,jedank nic go nie gwarantuje.Jednak w publicznej mam pewność,że
          moje dziecko zetknie się z tym,z czym nie chciałabym,żeby się
          zetknęło.Wystarczy posłuchać,jakim jezykiem posługują się niektóre dzieci na
          przerwach.A propos szkół-był ostatnio artykuł na www.interia.pl.Zgroza.
          • kasiapfk Re: Do burza4 30.11.05, 12:33
            Własciwie nie chcę dodawać nic do sporu niepubliczne-pubiczne.
            Chcę tylko zwrócić uwagę, ze większośc opinii psychologów i socjologów (w tym
            również moje własne obserwacje) potwierdza tezę, że w życiu lepiej radzą sobie
            ci ludzie, którzy w dzieciństwie mieli zapewnione uczucie najbliższych i
            poczucie bezpieczeństwa. Nie sądze, by w dorosłym życiu pomagało "doświadczenie
            przemocy, fali szkolnej czy ogólnie mówiąc niewielkie poczucie bezpieczeństwa"
            w szkole.
            pozdrawiam,

            p.s. znam (z opowiadań) bardzo fajną szkołę publiczną, niewielką, lokalną, ale
            rzeczywiście dobrą.
          • mrs_robinson Do eleanorrigby .. 13.12.05, 22:22
            Napisalas.....W szkole do której chodzi moja córka jest bezpiecznie.Na razie
            jest tam tylko 5
            >
            > klas podstawówki,cała szkoła liczy trzydzieścioro kilka dzieci,
            -balabym sie takiej szkoly, za mala,za male klasy,nieodobrze,ze nie ma
            wszystkich rocznikow-to bedzie rodzilo wiele problemow

            oraz napisalas-jedna klasa (u mojej córki 7 osób)-tez ponizej standardow.Za
            malo to tak samo niedobrze jak za duzo.

            Czy nie widzisz,ze Twoje dziecko w tak malutkiej szkolce bierze udzial w pewnym
            eksperymencie?Domyslam sie tez ,ze ta szkola istnieje od niedawna, a o tym jak
            trudne sa poczatki szkoly nie musze chyba nikogo przekonywac..A tak nieliczna
            szkola tez nie bedzie sie dobrze samofinansowac,wiec problemy zaczna wkrotce
            rosnac...
      • nangaparbat3 Re: Szkoły prywatne - ludzie, opamiętajcie się! 11.12.05, 20:40
        Dlaczego uważasz, że w szkole prywatnej "nie grożą narkotyki"?
    • agatka_s Re: Szkoły prywatne - ludzie, opamiętajcie się! 23.11.05, 09:14
      To nie tak

      Po pierwsze szkoły są różne (niezależnie czy prywatne, czy publiczne), poza tym
      rodzice są różni, a co najważniejsze: DZIECI SĄ RÓŻNE.

      Nie ma jednego wzorca z Sevre: "Rodzica posyłającego dzieci do szkoły
      prywatnej"...(no nie ma bo w naszej szkole, w klasie 14 osobowej każdy rodzic
      jest inny, a co dopiero takie universum...)

      Ja jestem nieźle doświadczona, bo ze względów czysto logistycznych zaliczyliśmy
      2 szkoły publiczne (choć była to zarówno ta sama klasa jak i wychowawczyni, bo
      nas hurtem przeniesiono do nowej szkoły) i teraz od roku społeczną.

      No i co ? No i nic. widzę dokładnie to samo co i w innych miejscach mnie
      otaczajacych. Część dzieci jest fajnych, dobrze wychowanych a część
      rozwydrzonych, zostawionych samych sobie (i tu i tu). Część rodziców i tu i tu
      była zamożna a cześć nie, cześć była roszczeniowa (w szkole publicznej na
      zasadzie "Panstwo ma obowiazek...", a w społecznej "place wiec mi sie
      należy...", czesc rodzicow posluguje si poprawną polszczyzną i chadza do teatru
      z dziećmi a czesc spedza weekendy w cenrtrach handlowych (akurat to wiem bo u
      syna w klasie byl zwyczaj ze opowiadalo sie co robilo sie w weekend...)

      Ja oddałam dziecko do szkoly prywatnej (społecznej, ale to tak naprawde nie ma
      aż takiego znaczenia) bo zadna publiczna w okolicy nie byla mi w stanie
      zagwarantowac ze dzieciak bedzie sie uczyl w normalnych godzinach (mieszkam na
      warszawskich Kabatach gdzie poprostu tłok jest niemiłosierny...). A poza tym
      poprostu ta szkola jest lepiej logistycznie zorganizowana, i to co do tej pory
      musialam organizowac sama (basen, jezyki, sporo sportu)-zalatwiam z jedna
      instytucja-to nie jest taka blahostka, gdy wychowuje sie dzieciaka w pojedynke
      i pracuje...Ja odżyłam i najzwyczajniej mamy teraz dużo więcej czasu z synem.
      Dla mnie to wartość sama w sobie warta tych pieniedzy które płace...

      Nie można generalizować. Fajnie że istnieje alternatywa, fajnie że można
      decydować, wybierać. Naprawde każdy ma inną sytuację zyciową inne potrzeby nie
      można wszystkich pod jeden sznurek: tylko szkoły publiczne i już.

      A to że ludzie którzy sami może nie mieli szans na edukację na najwyższym
      poziomie starają się to dać dzieciom. No cóz super, to w sumie przecież takie
      ludzkie. Nie każdy pochodzi z rodziny inteligenckiej w któryms tam pokoleniu, i
      naprawde lepszy jest taki (edukacyjny) "snobizm", niż np złote łańcuchy...


      • marusia100 Re: Do Agatki (choć nie tylko) 23.11.05, 09:52
        Dziękuję ci, Agatko, za twoją rozsądną, wyważoną i pozbawioną agresji odpowiedź
        (agresję, jak widzisz, niektórzy zarzucają mnie, a sami nie potrafią sie bez
        niej obejść). Pewnie masz rację, że moja wypowiedź to zbyt duże uogólnienie,
        ale poza tym cieszę się, że zauważyłaś, iż przede wszystkim skrytykowałam
        bałwochwalczą postawę niektórych osób, a nie same szkoły, nie wszystkich
        posyłających tam dzieci itp.
        To jasne, że nie każdy nie wyedukował się na najwyższym poziomie: z
        jakichkolwiek powodów tak się stało, nie jest to najważniejsze, bo
        wykształcenie to też nie jest punkt wyjścia do oceny wartości człowieka. Ja
        chciałam wyrazić tylko to, że jeśli rodzice sami nie dbają o swój poziom
        intelektualny, oczekiwania względem dziecka mają ogromne i na dodatek całą
        odpowiedzialność przerzucają na szkołę, to w efekcie powstaje coś groteskowego.
        Jeszcze raz ci dziękuję za odpowiedź; zresztą bardzo ciekawe jest to, co
        piszesz o szkole twojego dziecka.
      • xingxing Re: Szkoły prywatne - ludzie, opamiętajcie się! 26.01.22, 13:28
        Przepraszam, ale co jest złego w spędzaniu czasu z rodzicami na zakupach, bo nie rozumiem?
    • agatka_s Re: Szkoły prywatne - ludzie, opamiętajcie się! 23.11.05, 10:27
      O rodzicach i dzieciach pisać nie bede (bo to naprawde nie zalezy od
      szkoły !!!), ale o 2 typach instytucji moge, bo mysle ze mam juz jakies
      porownanie:

      -poziom nauczania zależy od nauczyciela-my w szkole publicznej mielismy super
      kobiete (bede ja blogoslawic do konca zycia, bo i wychowala i nauczyla sie
      uczyc i mysle ze syn juz zawsze sobie w szkole poradzi, po tych 3 latach jest
      niezle przygotowany do dalszej edukacji)- teraz w nowej szkole poprostu
      BLYSZCZY, klasa rozwnolegla w tej samej szkole miala pecha-wiem bo z tata
      kolegi razem chodzimy na chor i "sprawozdania" byly na biezaco . Teraz w
      szkole spolecznej znów mam szczescie-(poza jedna nauczycielką), wszystko poza
      tym wygląda dobrze-ale na forum Ursynow zgadalysmy sie z inna mama z tej samej
      szkoly, z klas nizszych i ona bardzo narzeka na nauczycieli (nie wiem moze ja
      taka zawsze zadowolona jestem i poprostu przyciagam tych fajnych
      nauczycieli ???)

      -w szkole publicznej była zawsze atmosfera "to jest problem", mimo ze nasza
      pani starała sie, dwoiła i troiła, to zawsze, a to coś brakowało, a to nie było
      decyzji, a to kuratorium, a to przepisy. jak szłam na zebranie, to wracałam
      zawsze z jakimś stosem spraw "których-się-nie-da-załatwić", w szkole prywatnej
      jest na odwrót-tu my rodzice jestesmy zasypywani propozycjami. A jak cos sobie
      wymyslimy (ostatnio meblowanie klasy, fifty-fifty ze szkoła, ) to zawsze jest
      tak "oczywiscie". No i bardzo szybko, bez podan itp.

      -w szkole prywatnej, nie ma "żebrania" o pieniadze-to ze cos kosztuje, jest
      stawiane jako fakt (bez potrzeby jego uzasadniania), w szkole panstwowej bylo
      zawsze wpierw pol godziny tlumaczenia dlaczego to tyle kosztuje (troche dziwne
      bo akurat klasa byla naprawde dobrze sytuwana, a w calej szkole byly 3 (slownie
      trzy !) osoby ktorym trzeba bylo finansowo pomoc np fundujac obiady), poprostu
      zawsze byly jakies "przepraszam ale musimy zaplacic". Taka atmosfera, ze
      szkola "wyciaga" pieniadze i jest to cos w sumie nagannego z czego trzeba sie
      tlumaczyc byla, mysle ze to jest podsawowy problem polskich szkól: ze one niby
      takie publiczne (darmowe) a tu kurcze nie da się tak. Strasznie to denerwujace
      bylo. No bo w sumie jestesmy dorosli i kazdy wie ze za darmo to nie ma
      niczego...Ilosc dodatkowych pieniedzy wydawanych na rozne skladki itp oceniam
      na identyczna i tu i tu.

      -szkola publiczna to INSTYTUCJA przez duże "I", wszystko jest takie bardziej
      przypominajace poruszanie sie w Ministerstwi a nie tzw "drugim domu". Szkola
      do ktorej chodzi mój syn jest kompletnym tego zaprzeczeniem, dzieci mowia do
      nauczycieli per "ciociu" "wujku", wszyscy sie mniej wiecej znaja, szkola tez
      bardzo angazuje rodzicow (tak do przyjemnych spraw)-np mamy zwyczaj urzadzania
      urodzin w budynku szkoly, jest i pani i rodzice, herbatka itp- to w publicznej
      szkole by nie przeszlo, bo zaraz bylby problem, zgody, a kto posprzata, a kto
      zamknie szkole itp itd. Tu zawsze mozna wejsc, pogadac, zapytac-jakos tak
      naturalnie. Dla mnie to byl najwiekszy szok, bo poczatkowo bylam taka
      bardziej "jakbym kij polknela", teraz powoli sie rozluzniam...

      No a tak poza tym to roznic nie spostrzeglam (ilosc godzin i zajec jest inna,
      ale to bardzo indywidualna sprawa, tu akurat w nowej szkole mamy duzo jezykow i
      sportu (basen teoretycznie dostepny codziennie), ale co "szkoła to obyczaj")

      Pozdrawiam
    • regata7 Re: Szkoły prywatne - ludzie, opamiętajcie się! 23.11.05, 13:05
      Twoja wypowiedź nie była kontrowersyjna, tylko stereotypowa, a może raczej
      oparta na stereotypach.

      Swojego syna przeniosłam ze szkoły publicznej do prywatnej po pierwszej klasie
      właśnie dlatego, że staram się dobrze go wychowywać (książki mamy i czytamy,
      chodzimy do teatrów, kin, muzeum, wspieramy zainteresowania dziecka), i chcę,
      aby szkoła mnie wspierała w wychowaniu, a nie ściągała w dół.
      Syn był w przedszkolu państwowym - było wspaniałe, szczególnie miał szczęście
      do wychowawczyni. Dlatego całkiem spokojnie posłałam go do szkoły publiczej,
      uważając złe opinie o polskim szkolnictwie za mocno przesadzone.
      Może mieliśmy pecha, ale ta szkoła okazała się fatalna. Poziom klasy był
      poniżej średniej, część dzieci cofała się w rozwoju, ponieważ Pani musiała
      nadgonić program z tymi, które nic nie umiały. To jednak nie był największy
      problem (sami z dzieckiem pracowaliśmy), pojawiły się poważniejsze: kradzierze,
      wymuszenia, pobicia, ponadto nauczyciele na czele z dyrektorką po prostu
      kłamali, nie można było się dogadać w żadnej sprawie. "Jeździło" się po tych
      rodzicach, którzy przychodzili na zebrania i byli kulturalni, a do tych z
      marginesu uwag nie było...
      Długo by opowiadać.
      W okolicznych szkołach nie było miejsc, więc chcąc nie chcąc, musieliśmy
      znależć szkołę niepubliczną...

      Połowa (!) dzieci w klasie mojego syna też zaczyła edukację w szkołach
      publicznych i przeszła tu po pierwszej, drugiej, trzeciej klasie. Są tu dzieci,
      które z innych przyczyn nie mogły pójść do dużych szkół (nadwrażliwość,
      choroba, mała odporność, etc).
      Tak na moje oko, do Twojego stereotypu pasuje jedna mamusia, która ledwo po
      polsku, ale złotem kapie...wink
      Reszta to zwyczajni ludzie, niektórzy muszą sobie wiele odmawiać, żeby opłacić
      czesne...
      • agatka_s Re: Szkoły prywatne - ludzie, opamiętajcie się! 23.11.05, 13:31
        U nas (w prywatnej) szkole rodzice są różni.

        Nie ma nikogo typowo nowobogackiego (w takim sensie już bardzo negatywnym;
        place i mi sie należy), ale jest kilka osób po których widać,że to są własne
        biznesy (pieniądze w pierwszym pokoleniu). Nie chce mówić "słoma z butów", ale
        poprostu to "widać, słychać i czuć..."

        No ale mówie raz jeszcze-to świetnie że inwestują w edukację (pewnie już
        przeszli ten pierwszy etap-samochód, dom, podróze...). No cóż taki Wokulski,
        był w jego czasach uważany za prostaka, podejrzewam ze dziś jego pra-pra-
        prawnuki to ta prawdziwa inteligencja, okrzepła w zdobywaniu wykształcenia, czy
        pieniędzy. Bo w końcu pieniądze są OK, byle mądrze, ze smakiem, wydawane.

        Mnie tacy ludzie nie rażą. Mnie nie razi nawet bezdomny, póki jest grzeczy i
        nieagresywny. Chamstwo-razi mnie natomiast zawsze, niezależnie od opakowania.
    • acorns Re: Szkoły prywatne - ludzie, opamiętajcie się! 23.11.05, 16:46
      Był taki czas, ze myślałem o prywatnej szkole dla Młodej. Nie z powodu poziomu
      nauczania, tylko dla jej komfortu. W szkole prywatnej jest ciszej, spokojniej i
      czyściej, a także mała szansa na to, że ośmiolatka idąca spokojnie korytarzem
      zostanie stratowana przez bydło z gimnazjum biegnące z rykiem na oślep. Pewnie
      według twojego stareotypu byłbym burakiem leczącym swoje kompleksy poprzez
      edukację córki. Ale to nie tak. Moja córka lubi coś konkretnego robić. Dba o
      miejsce w którym przebywa. Bardzo chętnie wzięła na siebie odpowiedzialność za
      wystrój sali lekcyjnej i za szkolną gazetkę. Nie muszę chyba pisać jak bardzo
      było jej przykro kiedy po zajęciach ze starszymi klasami ładnie urządzona sala
      wyglądała jak po przejściu huraganu. Pomazane ławki, zerwane dekoracje ścian,
      pocięte firanki, zapluta tablica korkowa itd. W prywatnej szkole tego problemu
      nie ma ze względu na wyższy poziom uczniów, których nie bawi mazanie ławek ani
      zapluwanie czegokolwiek.

      Problemem jest natomiast to, co Agatka_s napisała: "w szkole prywatnej, nie
      ma "żebrania" o pieniadze-to ze cos kosztuje, jest stawiane jako fakt (bez
      potrzeby jego uzasadniania), w szkole panstwowej bylo zawsze wpierw pol godziny
      tlumaczenia dlaczego to tyle kosztuje"
      I to jest dla mnie problem, ponieważ ja się kłócę nawet o 50 groszy. Nie
      dlatego, że to dla mnie dużo, tylko dla zasady. Jeśli więc miesięcznie
      płaciłbym 700 zł, to nie ma szans żebym się zgodził na takie "meblowanie klasy,
      fifty-fifty ze szkoła". Jeśli klasa liczy 14 osób, to miesięcznie daje szkole
      10500 zł więc to problem szkoły jak wygospodaruje pieniądze na umeblowanie
      sali. Jeśli córka miała jechać na jakąś wycieczkę to ja na zebraniu żądałem
      kosztorysu. Czterysta złotych? OK- nie ma sprawy, tylko chcę wiedzieć za co
      płacę. I niejednokrotnie okazywało się, że np. za cenę wynajmu starego Autosana
      można było pojechać klimatyzowanym Neoplanem z bardaszką i video, a za cenę
      zakwaterowania w schronisku młodzieżowym o kiepskim standardzie mozna było
      wynająć domki w ośrodku. Ale nie byłbym w stanie niczego wywalczyć bez wsparcia
      innych rodziców. Sądząc po tym co Agatka_s pisze, w szkole prywatnej byłbym w
      takiej walce osamotniony. Mam wrażenie, że rodziców traktuje się jak dojne
      krowy.
      • verdana Re: Szkoły prywatne - ludzie, opamiętajcie się! 23.11.05, 16:53
        To zależy od szkoły. Mój syn chodził do prywatnego liceum, nie dlatego, ze
        uważam , że prywatne są lepsze, tylko dlatego, ze w państwowej nie dawał sobie
        rady.
        Przez cztery lata marudziłam. Na poziom poniżej zera, na rozwalające się
        stoliki, na wyciąganie pieniedzy, na... już nie pamiętam.
        A teraz doceniam tę szkołę. Mlodzieży było mało, szkoła stawiała na
        samodzielność i rozwiązywanie problemów bardziej niż na samą wiedzę ( bo wiedza
        tej młodzieży była taka, że trzeba by połowę wyrzucić, a czesne?).
        I zamiast kompletnego nieuka, jakiego spodziewałabym się otrzymać, okazało się,
        ze moj syn jest lepiej przygotowany do studiów (bo miał więcej samodzielności)
        niż niektórzy jego koledzy z renomowanych szkół. A jego koledzy z klasy także
        całkiem dobrze sobie radzą (jeden jest moim studentem).
        Tak więc prywatne tez swoje zalety mają.
      • agatka_s Re: Szkoły prywatne - ludzie, opamiętajcie się! 23.11.05, 17:07
        No to się z tym umeblowaniem, nie ztrozumieliśmy. Może zrobiłam za duży skrót
        myślowy. Umeblowanie jest i było zapewnione przez szkołe. Ale nasza pani
        wymyśliła coś extra, aby dzieciom było miło i przyjemnie i estetycznie (takie
        ładne kolorowe szafki) i zapytała się rodziców, czy nam się to podoba i czy się
        zgadzamy. znalazła stolarza, zrobiła projekt. zaproponowała abyśmy złozyli
        się po 10 zł,a ona poprosi Dyrektora aby tyle samo dołozył "od siebie". To
        było coś extra. Reszta jest. Ale warunki są bardziej niż skromne, to fakt.

        Pieniadze o których pisałam w kontekście naturalności, to raczej te na
        wycieczki, albo na jakies dodatkowe przyjemności. Poprostu jest taka atmosfera,
        podchodzenia do pieniędzy bez zbytniego krygowania się.

        Ja też nie mam zwyczaju przepłacać, i liczyć umiem nieźle (w koncu jestem
        finansista)-i np w kosciele gdy byla zbiorka na przent dla ksiedza w jakiejs
        dla mnie od czapy kwocie postawiłam sie i powiedzialam ze uwazam to stanowczo
        za duzo (zostalam zakrzyczana, ale i tak dalam tyle ile uwazalam za stosowne,
        bo to był "co laska"). więc to nie o to chodzi aby placic bezmyslnie. Mnie
        chodzi bardziej o takie fałszywe podejscie do pieniędzy w szkole panstwowej. W
        szkole publicznej pieniadze się zbiera, ale sie za to przeprasza, w prywatnej
        tez sie zbiera ale bez przeprosin.
        • gaika Re: Szkoły prywatne - ludzie, opamiętajcie się! 23.11.05, 18:03
          agatka_s napisała:

          >Mnie chodzi bardziej o takie fałszywe podejscie do pieniędzy w szkole
          >panstwowej. W
          >szkole publicznej pieniadze się zbiera, ale sie za to przeprasza, w prywatnej
          >tez sie zbiera ale bez przeprosin.


          Nie jestem pewna czy dobrze Cię zrozumiałam. To znaczy, ze w szkole państwowej
          powinno się luźniej podchodzić do kwestii finansowych? Tylko dlaczego? Szkoła
          masowa z założenia ma być za darmo. Już na wstępie nie jest, bo wyprawka dzieci
          do każdej kolejnej klasy to dla wielu rodziców gigantyczny wydatek z budżetu,
          (a bywa np. razy trzy). W praktyce bezpłatne nauczanie jest fikcją, ale to nie
          znaczy, ze wszelkie zbiorki pieniędzy należy traktować jak normę. Miedzy innymi
          z takiego powodu, ze część rodziców wybiera szkoły państwowe niekoniecznie z
          przekonania, ale dlatego, ze na inne ich nie stać.
          Nie widzę w postawie szkoły publicznej fałszywego stosunku do pieniędzy, bo
          proszenie o nie stoi w sprzeczności z fundamentalnym założeniem tego typu szkoły
          (powszechna dostępność).


          • agatka_s Re: Szkoły prywatne - ludzie, opamiętajcie się! 23.11.05, 18:34
            gaika napisała:

            > agatka_s napisała:
            >
            > >Mnie chodzi bardziej o takie fałszywe podejscie do pieniędzy w szkole
            > >panstwowej. W
            > >szkole publicznej pieniadze się zbiera, ale sie za to przeprasza, w prywat
            > nej
            > >tez sie zbiera ale bez przeprosin.
            >
            >
            > Nie jestem pewna czy dobrze Cię zrozumiałam. To znaczy, ze w szkole
            państwowej
            >
            > powinno się luźniej podchodzić do kwestii finansowych? Tylko dlaczego? Szkoła
            > masowa z założenia ma być za darmo. Już na wstępie nie jest, bo wyprawka
            dzieci
            >
            > do każdej kolejnej klasy to dla wielu rodziców gigantyczny wydatek z budżetu,
            > (a bywa np. razy trzy). W praktyce bezpłatne nauczanie jest fikcją, ale to
            nie
            > znaczy, ze wszelkie zbiorki pieniędzy należy traktować jak normę. Miedzy
            innymi
            >
            > z takiego powodu, ze część rodziców wybiera szkoły państwowe niekoniecznie z
            > przekonania, ale dlatego, ze na inne ich nie stać.
            > Nie widzę w postawie szkoły publicznej fałszywego stosunku do pieniędzy, bo
            > proszenie o nie stoi w sprzeczności z fundamentalnym założeniem tego typu
            szkoł
            > y
            > (powszechna dostępność).
            >
            >

            Powiem na przykładzie.

            W szkole publicznej syn w 3 klasie był na 3 dniowej wycieczce w gorach
            swietokrzyskich, w 4 klasie (spolecznej już) był na wycieczce 3 dniowej nad
            zalewem zegrzynskim (szkola przetrwania). wycieczka w 3 klasie kosztowala 300
            zł (około), w 4 klasie podobnie (jakos ciut mniej).

            W szkole publicznej, pani na zebraniu nam się "tlumaczyła" z tego, ze ta
            wycieczka taka droga. zapewniala ze warto, wyliczała i przekonywała ze już
            taniej sie nie da. Prawie plakala, ze ona to by chciala aby bylo taniej,
            ale... I tak w koło macieju, aż sama poprostu czułam że ponosze jakieś
            niewyobrażalne wyrzeczenie. (Ja wiem że sa osoby kiepsko sytuowane, wiec nie
            chce bagatelizowac, bo oczywiscie te 300 zł, to nie mało, ale wydaje mi się że
            one jeszcze gorzej by sie czuły po tych lamentach)

            W szkole prywatnej nikt na temat drogo/tanio nie dyskutował. Przedstawiono nam
            3 propozycje wycieczek, i raczej była dyskusja programu. zastanawialismy sie
            glownie czy chodzenie po linie dla 10-latkow to napewno bezpieczne. To że te
            wycieczki kosztują (i jak widać mniej wiecej wszedzie tyle samo), było i jest
            oczywiste.

            Drugi przyklad: Basen w szkole publicznej byl-rodzice musieli za niego
            zaplacic dodatkowo po pol roku gdy darmowy sie skonczyl, ale wpierw musielismy
            wysluchac lamentow pani Dyrektor, ze to nie jej basen, przeciez gdyby ona
            mogla..., no niestety gmina nie dała, no panstwo rozumiecie....co ja biedna
            pszczolka moge tu zrobic I znowu, lamenty aż mi jej kurcze żal było...

            Tearaz (w szkole prywatnej) basen tez jest. 2 razy w tygodniu w ramach
            czesnego, wiecej za doplata. i jakos nikt temu sie nie dziwi, nikt nie oczekuje
            ze basen bedzie za darmo.

            efekt jest i tu i tu identyczny (rodzice za basen place), tylko w szkole
            publicznej zyje sie złudzeniami ze ten basen MógłbY byc darmowy, tylko jakies
            sily nieczyste sie nad nami zebraly ze nie jest, a w szkole prywatnej, nikt
            takich zludzeń nie ma...

            Tak jest. ja nie mowie czy to lepiej czy to gorzej. tak poprostu
            zaobserwowalam.
            • gaika Re: Szkoły prywatne - ludzie, opamiętajcie się! 23.11.05, 18:46
              Zrozumiałam Cię zatem dobrze i w związku z tym podtrzymuję swoją poprzednią
              wypowiedź smile.


              • agatka_s Re: Szkoły prywatne - ludzie, opamiętajcie się! 23.11.05, 19:04
                gaika napisała:

                > Zrozumiałam Cię zatem dobrze i w związku z tym podtrzymuję swoją poprzednią
                > wypowiedź smile.
                >
                >

                Jezu, no ludziom biednym jest ciężko. Ja wiem !!! szczególnie gdy chodzi o
                dzieci-to są jakieś niewyobrażalne męki dla rodzica, który dziecku nie może
                czegoś zapewnic (brrr). Mnie dzięki Bogu póki co jeszcze na wiele stać
                (ODPUKAĆ !!!), ale mam w oczach scenę z dzieciństwa, gdy pomarańcze były tylko
                w Baltonie czy innym pewexie, i kiedyś zobaczyłam dziecko z pomarańczą przed
                takim sklepem, i poprsiłam mame ze ja też chce, a ona powiedziała, że nie może
                mi kupić. Wspominamy to jako jakieś traumatyczne wydarzenie. I jak mysle o
                biedzie, to zawsze akurat to wydarzenie mi sie przypomina, choc akurat z bieda
                nie wiele mialo wspolnego, raczej z p...nym systemem. Poza tym nigdy biedy nie
                zaznałam, ale wyobrażam sobie ze to cos strasznego. Nie smialabym tego
                bagatelizowac, czy traktowac lekko. nigdy w życiu !!!!

                Tylko że stwarzanie fikcji, nikomu nie pomoże. To że zbieranie pieniędzy
                poprzedzi się pół godzinnym przemówieniem, jakie "naganne" i zle jest to
                zbieranie pieniedzy, ale i tak się je zbierze nikomu nie pomoże.

                Na pocieszenie powiem, ze nasza rada rodzicow w szkole publicznej ustanowila
                fundusz dla tych ktorych na owe 300 zl nie stac. Jak pisalam byly w calej
                szkole 3 takie osoby. Mnie kiedys tez zaproponowano (chyba z racji ze ja
                samotna matka jestem (STEREOTYP !!!)...)pomoc przy zakupie podrecznikow, ale to
                bylo bardzo delikatne i nawet jakos nie zrobilo to na mnie zlego wrazenia. Moja
                reakcja była że zaczelam sie śmiać (Jezu znowu kogoś uraże, ale pisze poprostu
                szczerze jak było, poprostu mnie to rozbawiło...).

                To jest tak samo jak ze sluzba zdrowia, popreostu nikt nie odwarzy sie nazwać
                rzeczy po imieniu-a leczenie i tak kosztuje i tak, czy to wypowiemy, czy
                bedziemy wierzyć w te iluzje o bezplatnej sluzbie zdrowia...

                Pozdrawiam
                • arwena_11 Re: Szkoły prywatne - ludzie, opamiętajcie się! 23.11.05, 20:52
                  Agatka a do jakiej szkoły chodzi twój syn? Ja też mieszkam na kabatach i za dwa
                  lata czeka mnie wybór. Na razie dzieci chodzą do katolickiego przedszkola i
                  jest dopbrze, ale szkoła sie zbliża wielkimi krokami i staram sie zrobić
                  rozeznanie.
                  • agatka_s Re: Szkoły prywatne - ludzie, opamiętajcie się! 24.11.05, 07:46
                    arwena_11 napisała:

                    > Agatka a do jakiej szkoły chodzi twój syn? Ja też mieszkam na kabatach i za
                    dwa
                    >
                    > lata czeka mnie wybór. Na razie dzieci chodzą do katolickiego przedszkola i
                    > jest dopbrze, ale szkoła sie zbliża wielkimi krokami i staram sie zrobić
                    > rozeznanie.

                    chetnie odpowiem, ale moze mailowo (albo na forum Kabaty). Bo to w sumie nie
                    wszystkich musi interesowac na tym forum...

                    Pozdrawiam
                • gaika Re: Szkoły prywatne - ludzie, opamiętajcie się! 24.11.05, 15:50
                  agatka_s napisała:

                  >Jezu, no ludziom biednym jest ciężko.

                  >Tylko że stwarzanie fikcji, nikomu nie pomoże. To że zbieranie pieniędzy
                  >poprzedzi się pół godzinnym przemówieniem, jakie "naganne" i zle jest to
                  >zbieranie pieniedzy, ale i tak się je zbierze nikomu nie pomoże.


                  O ludziach niezamożnych było niejako na marginesie. Nie chodzi mi o dyskusję na
                  temat rozwarstwienia społecznego, ale zasady. Edukacja w Polsce jest nie tylko
                  prawem, ale i obowiązkiem. Państwo gwarantuje dostępność do bezpłatnej nauki (w
                  praktyce niekoniecznie to się sprawdza), a zatem kadra, która prosi o dodatkowe
                  finansowanie czegoś tam, zdecydowanie powinna się krygować(i skoro się kryguje
                  to ma świadomość popełniania swego rodzaju nadużycia). Chodziło mi o to, żeby
                  nie traktować kwestii finansowych w szkole publicznej jako normy, bo normą to
                  nie jest i być nie powinno.

                  Niezależnie od mojego stosunku do tego problemu popieram różnorodność oferty
                  edukacyjnej na rynku. W innych krajach szkoły niepaństwowe fundują zdolnym
                  dzieciom stypendia, co przynajmniej częściowo rozszerza szanse na dostęp także
                  i niezamożnym uczniom. Swoją drogą ciekawe jaki procent takich uczniów pobiera
                  nauki w polskich szkołach niepublicznych.


                  >To jest tak samo jak ze sluzba zdrowia, popreostu nikt nie odwarzy sie nazwać
                  >rzeczy po imieniu-a leczenie i tak kosztuje i tak, czy to wypowiemy, czy
                  >bedziemy wierzyć w te iluzje o bezplatnej sluzbie zdrowia...

                  Służba zdrowia nie jest bezpłatna, bo wszyscy na nią płacą częścią swojej
                  pensji. Na tej samej zasadzie nie jest bezpłatna edukacja. Jednak w przypadku
                  niepublicznych szkol czy form opieki zdrowotnej za wzbogacone usługi (lepsze,
                  efektywniejsze) płacimy *dodatkowo* , a nie z regularnych składek i podatków.
                  • kasiapfk Re: Szkoły prywatne - ludzie, opamiętajcie się! 24.11.05, 16:54
                    A moze byśmy tak dali wybór. Tym, torzxy chcą i mogą - niech wyslą dzieci tam,
                    gdzie uważają za stosowne. Bez wzajemnych oskarżeń, podejrzeń i obrażania się.

                    Stać mnie na niepubliczną edukację to korzystam, nie stać -wybieram to,co jest
                    dostępne nieodpłatnie.
    • jklm Zmieniłam zdanie: Zlikwidować prywatne szkoły 23.11.05, 20:30
      Jestem za likwidacją CAŁKOWITĄ prywatnych szkół, choć dopiero po przemyśleniu.
      Dlaczego?

      Bo wszystkie dzieci mają mieć równe szanse rozwoju.
      Taki jest interes Państwa Polskiego.
      Jeśli z dwójki dzieci o podobnych możliwościach intelektualnych, fizycznych
      jedno będzie chodzić do szkoły prywatnej, a drugie do państwowej, to
      biedniejsze ma mnijsze możliwości rozwoju.

      A czy bogatsze sobie to zawdzięcza ?
      Raczej nie, jest jeszcze za małe.
      Od kołyski uczy się, że jest lepsze, należy do klasy żądzącej.
      Przyzwalając na szkoły prywatne od kołyski tworzymy Polskę A i B.
      Polskę biednych i bogatych.
      Bogaci są kształceni na wąską grupę bogatych arystokratów,
      biedni zaś mają tak tworzony system przez bogatych (rząd),
      by nie mogli swej pozycji zmienić (bo kogo by oni wysyskiwali)

      Likwidacja szkół prywatnych dodatkowo podwyższy
      poziom intelektualny i materialny szkół państwowych.
      Bo bogaty rodzic, jeśli nie będzie mieć możliwości wydać pieniędzy na prywatną
      szkołę, to może zorganizuje wycieczkę w szkole państwowej do fabryki cukierków.

      A skąd ten bogaty ma pieniądze?
      To inny temat, ale wszyscy wiedzą: z nierozliczonych afer, łapówek, wyzysku.



      • acorns Można jeszcze inaczej: 23.11.05, 21:27
        Ja jestem za zniesieniem powszechnego obowiązku szkolnego, który uważam za
        formę zniewolenia jednostki. W ramach walki z analfabetyzmem wystarczyłby w
        wieku np. 10 lat egzamin z czytania, pisania i prostych rachunków i to
        wszystko. A szkolnictwo jako takie tylko prywatne plus system stypendiów
        państwowych aby dać szansę tym uzdolnionym i chętnym do nauki. Taki system
        sprawiłby że w szkole byliby tylko ci, którzy wiedzą po co tam są i chcą tam
        być. A na razie w szkołach mamy bydło, dzicz, kosze na głowach nauczycieli,
        pobicia, wymuszanie, kocenie i równanie w dół. Moja córka traci w szkole
        najlepsze lata życia i wcale tego faktu przed nią nie ukrywam. Szkolnictwo w
        obecnej formie jest bez sensu.
        • alergenzb Słusznie! 29.11.05, 23:52
      • agatka_s Re: Zmieniłam zdanie: Zlikwidować prywatne szkoły 24.11.05, 07:43
        jklm napisała:

        > Jestem za likwidacją CAŁKOWITĄ prywatnych szkół, choć dopiero po przemyśleniu.
        > Dlaczego?
        >
        > Bo wszystkie dzieci mają mieć równe szanse rozwoju.
        >



        Eeee nie jestes pierwsza, to chyba już kiedyś ktoś wymyślił-chyba się Marks
        nazywał (a może Lenin ?)....
        • wedfa Re: Zmieniłam zdanie: Zlikwidować prywatne szkoły 24.11.05, 18:11
          > > Bo wszystkie dzieci mają mieć równe szanse rozwoju.
          > Eeee nie jestes pierwsza, to chyba już kiedyś ktoś wymyślił-chyba się Marks
          > nazywał (a może Lenin ?)....
          Nie, oni chcieli kolchozów od urodzenia.

          Poza tym nie wszystko co było w socjaliźmie było złe.

      • kajaba Re: Zmieniłam zdanie: Zlikwidować prywatne szkoły 24.11.05, 10:08
        Podpucha? To nic nie da, ponieważ bogatych będzie i tak będzie stać na posłanie
        swoich pociech do zagranicznych szkół prywatnych.
        PS. Nas stać na szkołę prywatną i bynajmniej pieniądze mamy z własnej ciężkiej
        pracy a nie afer, przekrętów itp - dlaczego wrzucasz wszystkich do jednego
        wora? Klasa rządząca pisze się przez rz a nie ż smile
        • jklm Re: Zmieniłam zdanie: Zlikwidować prywatne szkoły 24.11.05, 10:30
          > Podpucha? To nic nie da, ponieważ bogatych będzie
          > i tak będzie stać na posłanie
          > swoich pociech do zagranicznych szkół prywatnych.
          Mało kto pośle 7-latka do zgranicznej szkoły,
          poza tym tonie jest groźne,
          bo takie dziecko gdy dorośnie, będąc chowane w całkiem innych warunkach nie
          poradzi sobie.

          Ale nie zabraniam emigracjii.
          Ktoś chce ? Fruuuuuuuuuuuu -> za granice.


          > PS. Nas stać na szkołę prywatną i bynajmniej pieniądze mamy z własnej
          > ciężkiej pracy a nie afer, przekrętów itp - dlaczego wrzucasz wszystkich
          > do jednego wora?
          Bo obecnie w kraju jest takie wiele przekrętów, że uczciwy człowiek nie może
          nie zauważyć choć jednego takie zdarzenia (nawet jeśli sama nie kradniesz do
          kieszeni).
          Naprawde uczciwy zareaguje i zostanie praktycznie wykluczony ze społeczeństwa
          (zbity, pobity, lub zniszczony w inny sposób, on lub jego rodzina).
          Jeśli zaś nie reagujesz: nie jesteś już uczciwa.

          "stać na szkołę prywatną" i być uczciwym: to się obecnie w Polsce wyklucza.

          > Klasa rządząca pisze się przez rz a nie ż smile
          A czytałam gdzieś , że mają zlikwidować rz.
          To jeszcze nie obowiązuje ?
          A do kiedy można pisać rz ?
          :
          niusy.onet.pl/niusy.html?t=watek&group=pl.hum.polszczyzna&tid=8163235


          • regata7 wypraszam sobie 25.11.05, 13:12
            jklm napisała:

            >
            > "stać na szkołę prywatną" i być uczciwym: to się obecnie w Polsce wyklucza.
            >
            Nie wiem, czy koniecznie chcesz kogoś obrazić, ale zrobiło mi się bardzo
            przykro...
            Piszesz bzdury - tylko tak mogę odpowiedzieć.
            Wszystko jest kwestią priorytetów.
            Oboje z mężem pracujemy na normalnych, średniopłatnych posadach i mamy jedno
            dziecko. Do pracy i szkoły dojeżdżamy wszyscy komunikacją miejską, samochód
            mamy stary, podobnie jak sprzęt AGD czy komputer, ubieramy się skromnie. A
            wszystko dlatego, że dla nas ważniejsze jest nasze dziecko, niż nie
            dobra materialne. Gdybym miała dwoje dzieci, już nie mogłabym sobie pozwolić na
            tę szkołę. Przekrętów nie robię, tylko oszczędzam na czym się da!
            Wypraszam sobie podobne insynuacje!

            Wiele dzieci ze szkoły mojego syna (mających tych "strasznie bogatych
            rodziców"), przyjeżdża do szkoły jeśli nie autobusem, to starymi skodami,
            kilkuletnim eskortem czy punto. Mamy widuję od trzech lat w tych samych
            płaszczykach. Na czesne jednej z dziewczynek składają się dziadkowie...
            To nie są ludzie biedni, ale bogatymi też trudno ich nazwać.
            Czesne w przeciętnej szkole prywatnej czy społecznej jest do wytrzymania i
            obejmuje wiele zajęć dodatkowych (języki, basen, koła zainteresowań), za które
            w publicznej szkole musiałam sporo płacić.
            Naprawdę drogich szkół prywatnych jest niewiele.

            Mam znajomych, którzy twierdzą, że ich nie stać na szkołę społęczną - ale stać
            ich co roku na zagraniczne wakacje, drogi samochód, super ciuchy dla córek i
            tym podobne rzeczy. Ja ich nie oceniam, bo to ich wybór.
            Nie twierdzę też, że ten kto ma więcej ode mnie na pewno jest nieuczciwy.
            Nie będę swojej niezaradności życiowej, lenistwa czy braku zdolności do
            zarabiania pieniędzy tłumaczyła czyjąś domniemaną nieuczciwością.
            To ciekawe, jak wiele osób liczy każdą złotówkę w cudzym portfelu, zamiast
            samemu się zastanowić, co mogą zrobić, żeby żyło im się lepiej.
            • yasmine33 Re: wypraszam sobie 26.11.05, 00:49
              Zgadzam się z Tobą w zupełności. Jak można wydawać takie osądy jak jklm ? Tez
              znam dużo osób, które mają dzieci w prywatnych szkołach i to co pisze jklm ma
              sie nijak do sytuacji. Nie ma co debatować.

              Pozdrawiam
            • agawamala Re: wypraszam sobie 30.11.05, 16:05
              Nie 100, nie 200, ale 1000% prawdy! Pozdrawiam.
      • jagawi Re: Zmieniłam zdanie: Zlikwidować prywatne szkoły 24.11.05, 10:57

        > Przyzwalając na szkoły prywatne od kołyski tworzymy Polskę A i B.

        A likwidując wrócimy do opcji 100% Polski B, jak za dawnych dobrych czasów

        > Bo bogaty rodzic, jeśli nie będzie mieć możliwości wydać pieniędzy na prywatną
        > szkołę, to może zorganizuje wycieczkę w szkole państwowej do fabryki cukierków.

        A ile Ty masz właściwie lat? Obstawiam, że nie więcej niż 13.
      • alergenzb do jklm 29.11.05, 23:50
        Kompletna bzdura.
        Polska to obecnie Kraj demokratyczny, takiego chcieliście. W demokracji są
        biedni i bogaci. Nie tylko powstały szkoły i przedszkola prywatne, ale jeszcze
        dzielnice i bardzo dobrze. Równość to hasło komunistyczne. W demokracji tego
        nie ma. Polacy pragneli zachodu i mają zachód. Start dziecku zapewniają
        rodzice, choćby przez rezygnację z wielu przyjemności na korzyść dziecka i jego
        rozwoju. A jeżeli dziecko jest zdolne to nieważne jaką szkołę kończy i tak może
        wiele osiągnąć w życiu. Przemawia przez Panią czysta zawiść lub rozżalenie
        dlaczego to mnie nie stać.

    • zgagusia Re: Szkoły prywatne - ludzie, opamiętajcie się! 24.11.05, 10:43
      w szkole panstwowej w I klasach zajecia sa 8-11:30. Gdybym poslala syna do
      takiej szkoly musialby wracac o 11:30 z kluczem na szyi do domu, przechodzac po
      drodze przez kilka ulic badz siedziec do 16 (przynajmniej!) w swietlicy.
      Swietlica jako taka jest po prostu pokojem gdzie dziecko moze przebywac
      czekajac na rodzica pod nadzorem roznych pan. I to wlasciwie o pustym zoladku -
      moj syn jest bezglutenowy, zywienie w stolowce szkolnej odpada, na podgrzewanie
      jedzenia przygotowanego przeze mnie ZADNA publiczna szkola sie nie zgodzila -
      bo Sanepid sie nie zgodzi. Ciekawe ze nie ma takiego problemu w szkolach
      prywatnych - czyzby tam jakis inny Sanepid przychodzil? Dziecko robi w
      swietlicy to co mu przyjdzie do glowy - moze przez te kilka godzin siedziec na
      krzesle i dlubac w nosie, zadnych organizowanych zajec nie ma, w tej samej
      swietlicy sa 6- jak i 11-latki.
      tymczasem szkola prywatna oferuja oprocz normalnego programu przerozne zajecia
      do godz. 16- 17. Zajecia sa zorganizowane, prowadzone przez fachowcow -
      sportowe, artystyczne, naukowe, rekreacyjne.
      To sa glowne powody dla ktorych wybieram (wlasciwie uwazam ze jestem zmuszona
      wybrac) szkole prywatna.
      Jesli chodzi o poziom nauczania - oczywiste jest ze nie ma reguly. W przypadku
      bezpieczenstwa - szkoly prywatne na ogol sa mniej liczne stad tez i lepsza
      kontrola kto wchodzi i wychodzi z budynku, a nawet kto sie kolo niego kreci.

      Aga
    • d.wludyka Re: Szkoły prywatne - ludzie, opamiętajcie się! 24.11.05, 11:57
      Wydaje mi się, że osoby, które wyrażają skrajnie negatywne opinie na temat
      przdszkoli i szkół społecznych/prywatnych mają o nich bardzo małe pojęcie.

      Mój przykład - moje dziecko chodziło przez 3 lata do przedszkola prywatnego i
      byłam z takiego rozwiaząnia bardzo zadowolona i to nie dlatego, że jestem
      snobem czy "ociekam złotem" ale po przeprowadzce miałam nieszczęście trafić na
      fatalne przedszkole publiczne. W grupie było ponad 30 dzieci, gdy przychodziłam
      normalnie (o 16.30 była ostatnim dzieckiem w przedszkolu) córa siedziała
      skulona pod ścianą, a pani liczyła muchy na ścianie, gdy kilka razy udało mi
      się urwać z pracy i przyjść wcześniej po dziecko wychowawczyni ze zdziwieniem
      twierdziła, że mojego dziecka to w ogóle w danym dniu w przedszkolu nie było,
      kolejny kwiatek to zachęcanie do bicia dziecka, bo nie chce jeść, mogłabym
      dalej wyliczać ale nie o to chodzi. Dziecko codziennie ryczało i ja z nim.
      Szukając innego, czynnego do 16.30 przedszkola, trafiłam przypadkiem na
      przedszkole prywatne - 12 dzieci w grupie, świetna kadra, fajne zajęcia, jak
      dziecko nie chciało zjeść obiadu pani pomagająca robiła kanapki, w każdej
      chwili mogłam przyjść, porozmawiać, codziennie miałam raport co dziecko zjadło
      (moja córa to straszny niejadek więc było to dla mnie ważne) - koszt ok. 500-
      550 zł, w cenie 2xniemiecki, 3xangielski, rytmika, tańce, logopeda, gimnastyka
      korekcyjna. Za przedszkole publiczne płaciłam z dodatkami (angielski, rytmika,
      gim. korekcyjna) ok. 250 zł.
      Z przyjemnością wydawałam na przedszkole prywatne te dodatkowe 300 zł/m-c i nie
      musiałam brać łapówek ani kraść żebym mogła sobie na to pozwolić.

      Teraz córa chodzi do szkoły publicznej ale dlatego, że znalazłam bardzo fajną
      (przy wyborze brałam pod uwagę również szkoły prywatne). Jestem przekonana, że
      95% osób, które zapisuje dzieci do szkół społecznych/prywatnych nie robi tego
      ze znobimu ale dlatego, że nie ma w pobliżu fajnej szkoły publicznej/przdszkola.
      Fajnej tzn. bezpiecznej, z małolicznymi klasami, z fajną kadrą, fajną
      świetlicą, stołówką, z zajęciami w normalnych godzinach, zajęciami dodatkowymi
      na miejscu itp.

      Czesne za miesiąc w szkole prywatnej to wydatek rzędu 600-1000 zł (ceny we
      Wrocławiu), w społecznej pewnie trochę mniej jasne, że nie każdego na to stać
      ale przy pracujących 2 osobach na trochę wyższych stanowiskach (absolutnie nie
      mówię tu o prezesach czy innych dyrektorach) lub prowadzących własne firmy
      można sobie pozwolić.
      Dzieci są różne we wszystkich szkołach i opisany wyżej przypadek luźnego
      podejścia do seksu czy narkotyków może się zdarzyć wszędzie. Tak samo rodzice,
      zresztą największe opory przy płatnościach za cokolwiek mają właśnie
      najczęściej bogatci, to samo gdy trzeba się zgłosić do zorganizowania czegoś
      czy opieki na wycieczce.

      A osoby, które żyją z łapówek i przekrętów wysyłają dzieci do szkół naprawdę
      elitarnych albo w Szwajcarii, a nie do zwyczajnej szkoły społecznej/prywatnej
      za 600-1000/zł m-cznie, o które wydaje mi się, pytającym tu chodziło.
      • logped Re: Szkoły prywatne - ludzie, opamiętajcie się! 24.11.05, 12:53
        > przedszkole ...
        > ..w cenie 2xniemiecki, 3xangielski, rytmika, tańce, logopeda, gimnastyka...
        smile
        Czy ty jesteś normalna ?
        • d.wludyka Re: Szkoły prywatne - ludzie, opamiętajcie się! 24.11.05, 13:09
          A o co Ci chodzi? Języki, logopeda czy zajęcia ruchowe Ci się nie podobają?
          I kto dał Ci prawo do oceniania mnie?
      • acorns Re: Szkoły prywatne - ludzie, opamiętajcie się! 24.11.05, 14:06
        d.wludyka napisała:
        > (moja córa to straszny niejadek więc było to dla mnie ważne) - koszt ok. 500-
        > 550 zł, w cenie 2xniemiecki, 3xangielski, rytmika, tańce, logopeda,
        gimnastyka
        > korekcyjna. Za przedszkole publiczne płaciłam z dodatkami (angielski,
        rytmika,
        > gim. korekcyjna) ok. 250 zł.

        Nie za dużo to było dla przedszkolaka? Przecież takie dziecko powinno się
        bawić, cieszyć dzieciństwem, żyć beztrosko. Czterolatka nie musi nawet mieć
        pojęcia, że są jakieś Niemcy i jakaś Wielka Brytania. Nawet nie musi wiedzieć,
        że jest jakiś inny język niż polski. Jakoś nie mogę zrozumieć sensu tak
        wczesnej edukacji dzieci. Niby umysł jest najbardziej chłonny, ale coś kosztem
        czegoś. W tym momencie edukacja kosztem dzieciństwa niestety sad
        • d.wludyka Re: Szkoły prywatne - ludzie, opamiętajcie się! 24.11.05, 14:42
          Ależ ta "nauka" była prowadzona w formie zabawy, nauki piosenek, wierszyków czy
          wyliczanek. Zajęcia z niemieckiego prowadzone były przez studentki z Niemiec i
          dzieci bardzo je lubiły, pani z angielskiego też była bardzo fajna.
          Sama byłam zaskoczona jak chłonny jest umysł dziecka w tym wieku , a poznane w
          tamtym czasie piosenki córa śpiewa do dziś.
          Dlaczego uważasz, że pół godziny dziennie przeznaczone na naukę, a raczej
          osłuchanie się z językiem obcym wyklucza udane dzieciństwo? Owszem, nie każde
          dziecko w wieku lat 4 musi wiedzieć, że są inne kraje i języki ale moja akurat
          wie, bo dużo podróżujemy, mamy krewnych i znajomych w innych krajach więc nie
          ma sensu wmawiać jej, że takowych nie ma.
          Poza "nauką" języków dzieci miały mnóstwo innych zajęć, a skoro córa zawsze
          miała pretensje, że przychodzę po nią zbyt wcześnie, bo świetnie się bawi -
          więc absolutnie się nie zgodzę, że przez to, że wcześnie zaczęła się poznawać
          języki miała nieudane dzieciństwo.
          O zaletach rytmiki czy tańców chyba nie muszę mówić, a logopeda i gim. kor.
          była dla potrzebujących (a było takich dzieci sporo). Dla mnie ważne było to,
          że w razie potrzeby dziecko będzie miało możliwość skorzystania z takich zajęć
          w czasie gdy i tak było poza domem.
          Pozdrawiam
        • alergenzb Re: Szkoły prywatne - ludzie, opamiętajcie się! 30.11.05, 00:03
          Najlepiej mają troglodyci!!
      • zgagusia Re: Szkoły prywatne - ludzie, opamiętajcie się! 24.11.05, 17:47
        > Czesne za miesiąc w szkole prywatnej to wydatek rzędu 600-1000 zł (ceny we
        > Wrocławiu),

        hej, hej, ja wlasnie jestem z Wroclawia - w ktorej to szkole jest wyzsze czesne
        niz 580 zl/ m-c????

        Aga
        • d.wludyka Re: Szkoły prywatne - ludzie, opamiętajcie się! 25.11.05, 08:35
          Masz rację, źle napisałam, chodziło mi o całość kosztów czesne+wpisowe/10m-cy+
          wyżywienie+ewentualne zajęcia płatne zaokrąglone maksymalnie w górę. Podając,
          taką jak sama widzisz, może nawet zbyt zawyżoną kwotę chciałam pokazać, że nie
          są to szkoły tylko i wyłącznie dla dzieci prezesów albo nowobogackich
          łapówkarzy jak sugerowały niektóre osoby. Specjalnie podałam miasto i cieszę
          się, że potwierdzasz, że nie zaniżyłam kwoty.
      • anisr Re: Szkoły prywatne - ludzie, opamiętajcie się! 10.12.05, 22:22
        - koszt ok. 500-
        > 550 zł, w cenie 2xniemiecki, 3xangielski, rytmika, tańce, logopeda,
        gimnastyka
        > korekcyjna. Za przedszkole publiczne płaciłam z dodatkami (angielski,
        rytmika,
        > gim. korekcyjna) ok. 250 zł.

        Hmm...u nas w przedszkolu publicznym Olga chodzi na tańce(kólko
        bezpłatne),niemiecki-bezpłatny dla starszaków,kólko plastyczne, teatralne-
        bezpłatne, logopeda równiez

        > Z przyjemnością wydawałam na przedszkole prywatne te dodatkowe 300 zł/m-c i
        nie

        A ja zprzyjemnoscia wydam je na cos innego-płacę 200 złsmile))Trzeba dobrze
        szukacsmile
        • d.wludyka Re: Szkoły prywatne - ludzie, opamiętajcie się! 12.12.05, 09:05
          Oczywiście, że są fajne placówki publiczne, moja córa chodzi teraz do szkoły
          publicznej, bo znalazłam taką jaką chciałam i to w miarę blisko.
          Do przedszkola prywatnego zapisałam ją nie dlatego, że chciałam zaspokoić swoje
          wygórowane ambicje tylko dlatego, że nie było w pobliżu innego FAJNEGO
          przedszkola czynnego tak długo jak ja pracuję (tzn. do 16.30) i mogłam sobie na
          taki wydatek pozwolić.
          Jak już wcześniej napisałam, uważam, że większość osób nie zapisuje dzieci do
          placówek prywatnych ze snobizmu ale dlatego, że znajdujące się w pobliżu szkoły
          publiczne z jakiś względów nie spełniają ich oczekiwań. Takich względów może
          być milion - przepełnione klasy, fatalna i krótko czynna świetlica, nauka na
          zmiany, brak możliwości zapewnienia dziecku odpowiedniego wyżywienia (np.
          dziecko na diecie bezglutenowej), przemoc w szkole, brak możliwości zapewnienia
          zajęć dodatkowych (np. basen, języki)w czasie gdy dziecko i tak przebywa w
          szkole, dziecko problemowe itp.
          Są różne sytuacje i nie na każdej ulicy znajdują się świetne szkoły publiczne.
          Każdy ma prawo zapisać dziecko tam gdzie chce i to jego sprawa ile na to wydaje
          i skąd bierze na to pieniądze.
          Radzimy sobie tutaj w różnych sprawach ale zawsze gdy pojawia się pytanie
          temat nauki w placówkach prywatnych pytającego zalewa fala krytyki. Pojawiają
          się zawyżone informacje o wysokości czesnego i jakieś historie o rozpasaniu
          dzieci uczących się w takich szkołach.
          Gdy ktoś pyta jak pomóc dziecku z jakimś problemem czy jak zorganizować coś
          fajnego w szkole to pojawia się zaledwie kilka odpowiedzi, ale gdy pada pytanie
          o szkołę prywatną no to można sobie po takiej osobie pojeździć...
          Nie ma tak żeby można było podzielić szkoły na dobre, bo prywatne i złe, bo
          publiczne ale ile pojawiło się konkretnych informacji na temat wad i zalet
          szkół prywatnych, porad na co zwrócić uwagę przy wyborze szkoły, a ile
          obraźliwych tekstów z sugestią nieuctwa, brania łapówek i konieczności
          emigracji osób zarabiających trochę więcej niż średnia krajowa włącznie?
          Jak można wyrobić sobie tak negatywną opinię o kimś na podstawie kilku któtkich
          zdań?
          Nie ma to jak trochę zawiści, prawda?

          • nangaparbat3 Re: Szkoły prywatne - ludzie, opamiętajcie się! 12.12.05, 23:00
            Co do zawiści, w tym przypadku byłabym wyrozumiała. Sama wiem, jak to jest
            uważać, że dla naszego dziecka szkoła niepubliczna byłaby ratunkiem i nie mieć
            na to pieniędzy. To trochę tak, jak nie mieć pieniedzy na lekarstwo dla dziecka.
            A szkoła stoi przede wszystkim nauczycielem - w tej samej szkole, nnieważne,
            publiczna czy nie, mogą być wspaniali pedagodzy i beznadziejni.
            Jednak poleciłabym zdecydowanie szkoły niepubliczne dzieciom niesmiałym - w
            maleńkich klasach siłą rzeczy muszą często zabierać głos, za to przed mniej
            licznym audytorium - to pozwala nabrać odwagi, przyzwyczaić do publicznego
            występowania. Przynajmniej z moim dzieckiem poskutkowało.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka