marusia100 23.11.05, 08:27 Moją (niestety nadzwyczaj kontrowersyjną) opinię można przeczytać w sąsiednim wątku "Dobra szkoła prywatna/społeczna w Warszawie. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
jaskolka.dymowka Re: Szkoły prywatne - ludzie, opamiętajcie się! 23.11.05, 08:35 Trudno nazwać "kontrowersyjnym" zestaw klisz, którym reagujesz na określenie "szkoła prywatna", i kilka dołączonych do niego obelg. Co w tym kontrowersyjnego? Informacja, że niektórzy ludzie używają określonych schematów poznawczych i agresywnych uproszczeń wobec wirtualnych rozmówców, jest, niestety, smutna, ale kontrowersyjna? Chyba nie. Odpowiedz Link Zgłoś
eleanorrigby Re: Szkoły prywatne - ludzie, opamiętajcie się! 23.11.05, 09:11 Obśmiałam się marusia100,z Twojego "kontrowersyjnego" postu.Widać,że pojęcia nie masz, o czym piszesz.Ja i mąż mamy wyższe wykształcenie,książek w domu około 3000,praca taka,że możemy dziciakom poświęcić dużo czasu itp.itd,a nasza córka chodzi do szkoły prywatnej.Dlaczego?Bo pomijając cały aspekt wykształcenia,nasze dziecko jest w tej szkole BEZPIECZNE.Nie styka się z chamstwem,przekleństwami,przemocą.Nie grożą jej napaści rówieśników w celu wyłudzenia czegokolwiek,nie grożą narkotyki.Dzięki małym klasom nauczyciele mogą nie tylko uczyć,ale i wychowywać,zwracają uwagę,żeby dzieci np.ładnie jadły,odzywały się uprzejmie itp.Do tego nie mam problemów z nauczycielami,o ktorych nieraz czytam na tym forum-nauczyciele współpracują z rodzicami i jeśli pojawi się jakikolwiek problem,razem go rozwiązujemy.No i nie uczestniczę w idiotycznych dyskusjach na koniec roku,typu czy kupić pani serwis czy może komputer.Dla mnie to wszystko jest tak samo ważne,jak to,że dziecko może uczyć się w spokoju i na dobrym poziomie. Kierować się w życiu niesprawdzonymi stereotypami-niezbyt to rozsądne. Odpowiedz Link Zgłoś
burza4 Re: Szkoły prywatne - ludzie, opamiętajcie się! 23.11.05, 16:45 eleanorrigby napisała: Bo pomijając cały aspekt > wykształcenia,nasze dziecko jest w tej szkole BEZPIECZNE.Nie styka się z > chamstwem,przekleństwami,przemocą.Nie grożą jej napaści rówieśników w celu > wyłudzenia czegokolwiek,nie grożą narkotyki. Przepraszam ze brutalnie stwierdzenie - w KAŻDEJ szkole jest zagrożenie narkotykami, naiwnością jest sądzenie, że skoro się płaci, i klasy są małe - to ten problem mamy z głowy. Tym złudnym bezpieczeństwem tylko mydli się rodzicom oczy. Dragi są dostępne u innych uczniów, niekoniecznie u podejrzanych typów pod szkołą. Przykłady z życia? z opowieści znajomych - jeden wybrał dziecku prywatne renomowane liceum - i zmienił je na państwowe po pierwszej szkolnej wycieczce. Nie tylko z powodu popalania trawki i stosowania innych uzywek, bardziej z powodu że tak powiem mody na luźne podejście do seksu. Szczegóły opowieści stawiają włosy na głowie. Córka drugiego - na szkolnej dyskotece zostala zgwałcona przez kolegów z klasy. Dali jej pigłkę gwałtu. Dla jaj. To tez dzieci z tzw. "normalnych domów" i to takich, gdzie rodziców stać na 1500 zł czesnego. jeszcze inny znajomy - płacił po 2 tys. czesnego - i kiedy synz prywatnego gimnazjum trafił do państwowego liceum - dowiedział się, że ma tak kolosalne zaległości, że sobie nie poradzi. Przedtem miał piątki, po przeniesieniu do prywatnego liceum - też... z różnych względów szkoła prywatna MOŻE być lepsza. Ale nie gwarantuje ani poziomu, ani tym bardziej bezpieczeństwa, ani tego że nasze dzieci będą miały kolegów na poziomie. Odpowiedz Link Zgłoś
kasiapfk Re: Szkoły prywatne - ludzie, opamiętajcie się! 23.11.05, 18:48 > z różnych względów szkoła prywatna MOŻE być lepsza. Ale nie gwarantuje ani > poziomu, ani tym bardziej bezpieczeństwa, ani tego że nasze dzieci będą miały > kolegów na poziomie. Zgadzam się. Ale zabrakło w twojej wypowiedzi: że publiczna RÓWNIEŻ TEGO NIE GWARANTUJE! Odpowiedz Link Zgłoś
eleanorrigby Re: Do burza4 30.11.05, 12:19 W szkole do której chodzi moja córka jest bezpiecznie.Na razie jest tam tylko 5 klas podstawówki,cała szkoła liczy trzydzieścioro kilka dzieci,w tym wieku na seks czy narkotyki jeszcze trochę za wcześnie(chociaż nauczyciele wiedzą,na co zwracać uwagę,gdyby jednak).Dzieci są świetnie znane nauczycielom,którzy mają też dobry kontakt z rodzicami-jeśli pojawia się jakiś problem,jest rozwiązywany wspólnie.Na wycieczkę czy obóz często jedzie jedna klasa (u mojej córki 7 osób) i 2 nauczycieli,dzień jest wypełniony zajęciami,nauczycielki nawet w nocy zaglądają do dzieci.Nie ma "fali",nie ma gnębienia młodszych,nie ma bójek,nie ma wymuszeń.Zdaję sobie sprawę,że szkoła prywatna nie gwarantuje 100% bezpieczeństwa,jedank nic go nie gwarantuje.Jednak w publicznej mam pewność,że moje dziecko zetknie się z tym,z czym nie chciałabym,żeby się zetknęło.Wystarczy posłuchać,jakim jezykiem posługują się niektóre dzieci na przerwach.A propos szkół-był ostatnio artykuł na www.interia.pl.Zgroza. Odpowiedz Link Zgłoś
kasiapfk Re: Do burza4 30.11.05, 12:33 Własciwie nie chcę dodawać nic do sporu niepubliczne-pubiczne. Chcę tylko zwrócić uwagę, ze większośc opinii psychologów i socjologów (w tym również moje własne obserwacje) potwierdza tezę, że w życiu lepiej radzą sobie ci ludzie, którzy w dzieciństwie mieli zapewnione uczucie najbliższych i poczucie bezpieczeństwa. Nie sądze, by w dorosłym życiu pomagało "doświadczenie przemocy, fali szkolnej czy ogólnie mówiąc niewielkie poczucie bezpieczeństwa" w szkole. pozdrawiam, p.s. znam (z opowiadań) bardzo fajną szkołę publiczną, niewielką, lokalną, ale rzeczywiście dobrą. Odpowiedz Link Zgłoś
mrs_robinson Do eleanorrigby .. 13.12.05, 22:22 Napisalas.....W szkole do której chodzi moja córka jest bezpiecznie.Na razie jest tam tylko 5 > > klas podstawówki,cała szkoła liczy trzydzieścioro kilka dzieci, -balabym sie takiej szkoly, za mala,za male klasy,nieodobrze,ze nie ma wszystkich rocznikow-to bedzie rodzilo wiele problemow oraz napisalas-jedna klasa (u mojej córki 7 osób)-tez ponizej standardow.Za malo to tak samo niedobrze jak za duzo. Czy nie widzisz,ze Twoje dziecko w tak malutkiej szkolce bierze udzial w pewnym eksperymencie?Domyslam sie tez ,ze ta szkola istnieje od niedawna, a o tym jak trudne sa poczatki szkoly nie musze chyba nikogo przekonywac..A tak nieliczna szkola tez nie bedzie sie dobrze samofinansowac,wiec problemy zaczna wkrotce rosnac... Odpowiedz Link Zgłoś
nangaparbat3 Re: Szkoły prywatne - ludzie, opamiętajcie się! 11.12.05, 20:40 Dlaczego uważasz, że w szkole prywatnej "nie grożą narkotyki"? Odpowiedz Link Zgłoś
agatka_s Re: Szkoły prywatne - ludzie, opamiętajcie się! 23.11.05, 09:14 To nie tak Po pierwsze szkoły są różne (niezależnie czy prywatne, czy publiczne), poza tym rodzice są różni, a co najważniejsze: DZIECI SĄ RÓŻNE. Nie ma jednego wzorca z Sevre: "Rodzica posyłającego dzieci do szkoły prywatnej"...(no nie ma bo w naszej szkole, w klasie 14 osobowej każdy rodzic jest inny, a co dopiero takie universum...) Ja jestem nieźle doświadczona, bo ze względów czysto logistycznych zaliczyliśmy 2 szkoły publiczne (choć była to zarówno ta sama klasa jak i wychowawczyni, bo nas hurtem przeniesiono do nowej szkoły) i teraz od roku społeczną. No i co ? No i nic. widzę dokładnie to samo co i w innych miejscach mnie otaczajacych. Część dzieci jest fajnych, dobrze wychowanych a część rozwydrzonych, zostawionych samych sobie (i tu i tu). Część rodziców i tu i tu była zamożna a cześć nie, cześć była roszczeniowa (w szkole publicznej na zasadzie "Panstwo ma obowiazek...", a w społecznej "place wiec mi sie należy...", czesc rodzicow posluguje si poprawną polszczyzną i chadza do teatru z dziećmi a czesc spedza weekendy w cenrtrach handlowych (akurat to wiem bo u syna w klasie byl zwyczaj ze opowiadalo sie co robilo sie w weekend...) Ja oddałam dziecko do szkoly prywatnej (społecznej, ale to tak naprawde nie ma aż takiego znaczenia) bo zadna publiczna w okolicy nie byla mi w stanie zagwarantowac ze dzieciak bedzie sie uczyl w normalnych godzinach (mieszkam na warszawskich Kabatach gdzie poprostu tłok jest niemiłosierny...). A poza tym poprostu ta szkola jest lepiej logistycznie zorganizowana, i to co do tej pory musialam organizowac sama (basen, jezyki, sporo sportu)-zalatwiam z jedna instytucja-to nie jest taka blahostka, gdy wychowuje sie dzieciaka w pojedynke i pracuje...Ja odżyłam i najzwyczajniej mamy teraz dużo więcej czasu z synem. Dla mnie to wartość sama w sobie warta tych pieniedzy które płace... Nie można generalizować. Fajnie że istnieje alternatywa, fajnie że można decydować, wybierać. Naprawde każdy ma inną sytuację zyciową inne potrzeby nie można wszystkich pod jeden sznurek: tylko szkoły publiczne i już. A to że ludzie którzy sami może nie mieli szans na edukację na najwyższym poziomie starają się to dać dzieciom. No cóz super, to w sumie przecież takie ludzkie. Nie każdy pochodzi z rodziny inteligenckiej w któryms tam pokoleniu, i naprawde lepszy jest taki (edukacyjny) "snobizm", niż np złote łańcuchy... Odpowiedz Link Zgłoś
marusia100 Re: Do Agatki (choć nie tylko) 23.11.05, 09:52 Dziękuję ci, Agatko, za twoją rozsądną, wyważoną i pozbawioną agresji odpowiedź (agresję, jak widzisz, niektórzy zarzucają mnie, a sami nie potrafią sie bez niej obejść). Pewnie masz rację, że moja wypowiedź to zbyt duże uogólnienie, ale poza tym cieszę się, że zauważyłaś, iż przede wszystkim skrytykowałam bałwochwalczą postawę niektórych osób, a nie same szkoły, nie wszystkich posyłających tam dzieci itp. To jasne, że nie każdy nie wyedukował się na najwyższym poziomie: z jakichkolwiek powodów tak się stało, nie jest to najważniejsze, bo wykształcenie to też nie jest punkt wyjścia do oceny wartości człowieka. Ja chciałam wyrazić tylko to, że jeśli rodzice sami nie dbają o swój poziom intelektualny, oczekiwania względem dziecka mają ogromne i na dodatek całą odpowiedzialność przerzucają na szkołę, to w efekcie powstaje coś groteskowego. Jeszcze raz ci dziękuję za odpowiedź; zresztą bardzo ciekawe jest to, co piszesz o szkole twojego dziecka. Odpowiedz Link Zgłoś
xingxing Re: Szkoły prywatne - ludzie, opamiętajcie się! 26.01.22, 13:28 Przepraszam, ale co jest złego w spędzaniu czasu z rodzicami na zakupach, bo nie rozumiem? Odpowiedz Link Zgłoś
agatka_s Re: Szkoły prywatne - ludzie, opamiętajcie się! 23.11.05, 10:27 O rodzicach i dzieciach pisać nie bede (bo to naprawde nie zalezy od szkoły !!!), ale o 2 typach instytucji moge, bo mysle ze mam juz jakies porownanie: -poziom nauczania zależy od nauczyciela-my w szkole publicznej mielismy super kobiete (bede ja blogoslawic do konca zycia, bo i wychowala i nauczyla sie uczyc i mysle ze syn juz zawsze sobie w szkole poradzi, po tych 3 latach jest niezle przygotowany do dalszej edukacji)- teraz w nowej szkole poprostu BLYSZCZY, klasa rozwnolegla w tej samej szkole miala pecha-wiem bo z tata kolegi razem chodzimy na chor i "sprawozdania" byly na biezaco . Teraz w szkole spolecznej znów mam szczescie-(poza jedna nauczycielką), wszystko poza tym wygląda dobrze-ale na forum Ursynow zgadalysmy sie z inna mama z tej samej szkoly, z klas nizszych i ona bardzo narzeka na nauczycieli (nie wiem moze ja taka zawsze zadowolona jestem i poprostu przyciagam tych fajnych nauczycieli ???) -w szkole publicznej była zawsze atmosfera "to jest problem", mimo ze nasza pani starała sie, dwoiła i troiła, to zawsze, a to coś brakowało, a to nie było decyzji, a to kuratorium, a to przepisy. jak szłam na zebranie, to wracałam zawsze z jakimś stosem spraw "których-się-nie-da-załatwić", w szkole prywatnej jest na odwrót-tu my rodzice jestesmy zasypywani propozycjami. A jak cos sobie wymyslimy (ostatnio meblowanie klasy, fifty-fifty ze szkoła, ) to zawsze jest tak "oczywiscie". No i bardzo szybko, bez podan itp. -w szkole prywatnej, nie ma "żebrania" o pieniadze-to ze cos kosztuje, jest stawiane jako fakt (bez potrzeby jego uzasadniania), w szkole panstwowej bylo zawsze wpierw pol godziny tlumaczenia dlaczego to tyle kosztuje (troche dziwne bo akurat klasa byla naprawde dobrze sytuwana, a w calej szkole byly 3 (slownie trzy !) osoby ktorym trzeba bylo finansowo pomoc np fundujac obiady), poprostu zawsze byly jakies "przepraszam ale musimy zaplacic". Taka atmosfera, ze szkola "wyciaga" pieniadze i jest to cos w sumie nagannego z czego trzeba sie tlumaczyc byla, mysle ze to jest podsawowy problem polskich szkól: ze one niby takie publiczne (darmowe) a tu kurcze nie da się tak. Strasznie to denerwujace bylo. No bo w sumie jestesmy dorosli i kazdy wie ze za darmo to nie ma niczego...Ilosc dodatkowych pieniedzy wydawanych na rozne skladki itp oceniam na identyczna i tu i tu. -szkola publiczna to INSTYTUCJA przez duże "I", wszystko jest takie bardziej przypominajace poruszanie sie w Ministerstwi a nie tzw "drugim domu". Szkola do ktorej chodzi mój syn jest kompletnym tego zaprzeczeniem, dzieci mowia do nauczycieli per "ciociu" "wujku", wszyscy sie mniej wiecej znaja, szkola tez bardzo angazuje rodzicow (tak do przyjemnych spraw)-np mamy zwyczaj urzadzania urodzin w budynku szkoly, jest i pani i rodzice, herbatka itp- to w publicznej szkole by nie przeszlo, bo zaraz bylby problem, zgody, a kto posprzata, a kto zamknie szkole itp itd. Tu zawsze mozna wejsc, pogadac, zapytac-jakos tak naturalnie. Dla mnie to byl najwiekszy szok, bo poczatkowo bylam taka bardziej "jakbym kij polknela", teraz powoli sie rozluzniam... No a tak poza tym to roznic nie spostrzeglam (ilosc godzin i zajec jest inna, ale to bardzo indywidualna sprawa, tu akurat w nowej szkole mamy duzo jezykow i sportu (basen teoretycznie dostepny codziennie), ale co "szkoła to obyczaj") Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
regata7 Re: Szkoły prywatne - ludzie, opamiętajcie się! 23.11.05, 13:05 Twoja wypowiedź nie była kontrowersyjna, tylko stereotypowa, a może raczej oparta na stereotypach. Swojego syna przeniosłam ze szkoły publicznej do prywatnej po pierwszej klasie właśnie dlatego, że staram się dobrze go wychowywać (książki mamy i czytamy, chodzimy do teatrów, kin, muzeum, wspieramy zainteresowania dziecka), i chcę, aby szkoła mnie wspierała w wychowaniu, a nie ściągała w dół. Syn był w przedszkolu państwowym - było wspaniałe, szczególnie miał szczęście do wychowawczyni. Dlatego całkiem spokojnie posłałam go do szkoły publiczej, uważając złe opinie o polskim szkolnictwie za mocno przesadzone. Może mieliśmy pecha, ale ta szkoła okazała się fatalna. Poziom klasy był poniżej średniej, część dzieci cofała się w rozwoju, ponieważ Pani musiała nadgonić program z tymi, które nic nie umiały. To jednak nie był największy problem (sami z dzieckiem pracowaliśmy), pojawiły się poważniejsze: kradzierze, wymuszenia, pobicia, ponadto nauczyciele na czele z dyrektorką po prostu kłamali, nie można było się dogadać w żadnej sprawie. "Jeździło" się po tych rodzicach, którzy przychodzili na zebrania i byli kulturalni, a do tych z marginesu uwag nie było... Długo by opowiadać. W okolicznych szkołach nie było miejsc, więc chcąc nie chcąc, musieliśmy znależć szkołę niepubliczną... Połowa (!) dzieci w klasie mojego syna też zaczyła edukację w szkołach publicznych i przeszła tu po pierwszej, drugiej, trzeciej klasie. Są tu dzieci, które z innych przyczyn nie mogły pójść do dużych szkół (nadwrażliwość, choroba, mała odporność, etc). Tak na moje oko, do Twojego stereotypu pasuje jedna mamusia, która ledwo po polsku, ale złotem kapie... Reszta to zwyczajni ludzie, niektórzy muszą sobie wiele odmawiać, żeby opłacić czesne... Odpowiedz Link Zgłoś
agatka_s Re: Szkoły prywatne - ludzie, opamiętajcie się! 23.11.05, 13:31 U nas (w prywatnej) szkole rodzice są różni. Nie ma nikogo typowo nowobogackiego (w takim sensie już bardzo negatywnym; place i mi sie należy), ale jest kilka osób po których widać,że to są własne biznesy (pieniądze w pierwszym pokoleniu). Nie chce mówić "słoma z butów", ale poprostu to "widać, słychać i czuć..." No ale mówie raz jeszcze-to świetnie że inwestują w edukację (pewnie już przeszli ten pierwszy etap-samochód, dom, podróze...). No cóż taki Wokulski, był w jego czasach uważany za prostaka, podejrzewam ze dziś jego pra-pra- prawnuki to ta prawdziwa inteligencja, okrzepła w zdobywaniu wykształcenia, czy pieniędzy. Bo w końcu pieniądze są OK, byle mądrze, ze smakiem, wydawane. Mnie tacy ludzie nie rażą. Mnie nie razi nawet bezdomny, póki jest grzeczy i nieagresywny. Chamstwo-razi mnie natomiast zawsze, niezależnie od opakowania. Odpowiedz Link Zgłoś
acorns Re: Szkoły prywatne - ludzie, opamiętajcie się! 23.11.05, 16:46 Był taki czas, ze myślałem o prywatnej szkole dla Młodej. Nie z powodu poziomu nauczania, tylko dla jej komfortu. W szkole prywatnej jest ciszej, spokojniej i czyściej, a także mała szansa na to, że ośmiolatka idąca spokojnie korytarzem zostanie stratowana przez bydło z gimnazjum biegnące z rykiem na oślep. Pewnie według twojego stareotypu byłbym burakiem leczącym swoje kompleksy poprzez edukację córki. Ale to nie tak. Moja córka lubi coś konkretnego robić. Dba o miejsce w którym przebywa. Bardzo chętnie wzięła na siebie odpowiedzialność za wystrój sali lekcyjnej i za szkolną gazetkę. Nie muszę chyba pisać jak bardzo było jej przykro kiedy po zajęciach ze starszymi klasami ładnie urządzona sala wyglądała jak po przejściu huraganu. Pomazane ławki, zerwane dekoracje ścian, pocięte firanki, zapluta tablica korkowa itd. W prywatnej szkole tego problemu nie ma ze względu na wyższy poziom uczniów, których nie bawi mazanie ławek ani zapluwanie czegokolwiek. Problemem jest natomiast to, co Agatka_s napisała: "w szkole prywatnej, nie ma "żebrania" o pieniadze-to ze cos kosztuje, jest stawiane jako fakt (bez potrzeby jego uzasadniania), w szkole panstwowej bylo zawsze wpierw pol godziny tlumaczenia dlaczego to tyle kosztuje" I to jest dla mnie problem, ponieważ ja się kłócę nawet o 50 groszy. Nie dlatego, że to dla mnie dużo, tylko dla zasady. Jeśli więc miesięcznie płaciłbym 700 zł, to nie ma szans żebym się zgodził na takie "meblowanie klasy, fifty-fifty ze szkoła". Jeśli klasa liczy 14 osób, to miesięcznie daje szkole 10500 zł więc to problem szkoły jak wygospodaruje pieniądze na umeblowanie sali. Jeśli córka miała jechać na jakąś wycieczkę to ja na zebraniu żądałem kosztorysu. Czterysta złotych? OK- nie ma sprawy, tylko chcę wiedzieć za co płacę. I niejednokrotnie okazywało się, że np. za cenę wynajmu starego Autosana można było pojechać klimatyzowanym Neoplanem z bardaszką i video, a za cenę zakwaterowania w schronisku młodzieżowym o kiepskim standardzie mozna było wynająć domki w ośrodku. Ale nie byłbym w stanie niczego wywalczyć bez wsparcia innych rodziców. Sądząc po tym co Agatka_s pisze, w szkole prywatnej byłbym w takiej walce osamotniony. Mam wrażenie, że rodziców traktuje się jak dojne krowy. Odpowiedz Link Zgłoś
verdana Re: Szkoły prywatne - ludzie, opamiętajcie się! 23.11.05, 16:53 To zależy od szkoły. Mój syn chodził do prywatnego liceum, nie dlatego, ze uważam , że prywatne są lepsze, tylko dlatego, ze w państwowej nie dawał sobie rady. Przez cztery lata marudziłam. Na poziom poniżej zera, na rozwalające się stoliki, na wyciąganie pieniedzy, na... już nie pamiętam. A teraz doceniam tę szkołę. Mlodzieży było mało, szkoła stawiała na samodzielność i rozwiązywanie problemów bardziej niż na samą wiedzę ( bo wiedza tej młodzieży była taka, że trzeba by połowę wyrzucić, a czesne?). I zamiast kompletnego nieuka, jakiego spodziewałabym się otrzymać, okazało się, ze moj syn jest lepiej przygotowany do studiów (bo miał więcej samodzielności) niż niektórzy jego koledzy z renomowanych szkół. A jego koledzy z klasy także całkiem dobrze sobie radzą (jeden jest moim studentem). Tak więc prywatne tez swoje zalety mają. Odpowiedz Link Zgłoś
agatka_s Re: Szkoły prywatne - ludzie, opamiętajcie się! 23.11.05, 17:07 No to się z tym umeblowaniem, nie ztrozumieliśmy. Może zrobiłam za duży skrót myślowy. Umeblowanie jest i było zapewnione przez szkołe. Ale nasza pani wymyśliła coś extra, aby dzieciom było miło i przyjemnie i estetycznie (takie ładne kolorowe szafki) i zapytała się rodziców, czy nam się to podoba i czy się zgadzamy. znalazła stolarza, zrobiła projekt. zaproponowała abyśmy złozyli się po 10 zł,a ona poprosi Dyrektora aby tyle samo dołozył "od siebie". To było coś extra. Reszta jest. Ale warunki są bardziej niż skromne, to fakt. Pieniadze o których pisałam w kontekście naturalności, to raczej te na wycieczki, albo na jakies dodatkowe przyjemności. Poprostu jest taka atmosfera, podchodzenia do pieniędzy bez zbytniego krygowania się. Ja też nie mam zwyczaju przepłacać, i liczyć umiem nieźle (w koncu jestem finansista)-i np w kosciele gdy byla zbiorka na przent dla ksiedza w jakiejs dla mnie od czapy kwocie postawiłam sie i powiedzialam ze uwazam to stanowczo za duzo (zostalam zakrzyczana, ale i tak dalam tyle ile uwazalam za stosowne, bo to był "co laska"). więc to nie o to chodzi aby placic bezmyslnie. Mnie chodzi bardziej o takie fałszywe podejscie do pieniędzy w szkole panstwowej. W szkole publicznej pieniadze się zbiera, ale sie za to przeprasza, w prywatnej tez sie zbiera ale bez przeprosin. Odpowiedz Link Zgłoś
gaika Re: Szkoły prywatne - ludzie, opamiętajcie się! 23.11.05, 18:03 agatka_s napisała: >Mnie chodzi bardziej o takie fałszywe podejscie do pieniędzy w szkole >panstwowej. W >szkole publicznej pieniadze się zbiera, ale sie za to przeprasza, w prywatnej >tez sie zbiera ale bez przeprosin. Nie jestem pewna czy dobrze Cię zrozumiałam. To znaczy, ze w szkole państwowej powinno się luźniej podchodzić do kwestii finansowych? Tylko dlaczego? Szkoła masowa z założenia ma być za darmo. Już na wstępie nie jest, bo wyprawka dzieci do każdej kolejnej klasy to dla wielu rodziców gigantyczny wydatek z budżetu, (a bywa np. razy trzy). W praktyce bezpłatne nauczanie jest fikcją, ale to nie znaczy, ze wszelkie zbiorki pieniędzy należy traktować jak normę. Miedzy innymi z takiego powodu, ze część rodziców wybiera szkoły państwowe niekoniecznie z przekonania, ale dlatego, ze na inne ich nie stać. Nie widzę w postawie szkoły publicznej fałszywego stosunku do pieniędzy, bo proszenie o nie stoi w sprzeczności z fundamentalnym założeniem tego typu szkoły (powszechna dostępność). Odpowiedz Link Zgłoś
agatka_s Re: Szkoły prywatne - ludzie, opamiętajcie się! 23.11.05, 18:34 gaika napisała: > agatka_s napisała: > > >Mnie chodzi bardziej o takie fałszywe podejscie do pieniędzy w szkole > >panstwowej. W > >szkole publicznej pieniadze się zbiera, ale sie za to przeprasza, w prywat > nej > >tez sie zbiera ale bez przeprosin. > > > Nie jestem pewna czy dobrze Cię zrozumiałam. To znaczy, ze w szkole państwowej > > powinno się luźniej podchodzić do kwestii finansowych? Tylko dlaczego? Szkoła > masowa z założenia ma być za darmo. Już na wstępie nie jest, bo wyprawka dzieci > > do każdej kolejnej klasy to dla wielu rodziców gigantyczny wydatek z budżetu, > (a bywa np. razy trzy). W praktyce bezpłatne nauczanie jest fikcją, ale to nie > znaczy, ze wszelkie zbiorki pieniędzy należy traktować jak normę. Miedzy innymi > > z takiego powodu, ze część rodziców wybiera szkoły państwowe niekoniecznie z > przekonania, ale dlatego, ze na inne ich nie stać. > Nie widzę w postawie szkoły publicznej fałszywego stosunku do pieniędzy, bo > proszenie o nie stoi w sprzeczności z fundamentalnym założeniem tego typu szkoł > y > (powszechna dostępność). > > Powiem na przykładzie. W szkole publicznej syn w 3 klasie był na 3 dniowej wycieczce w gorach swietokrzyskich, w 4 klasie (spolecznej już) był na wycieczce 3 dniowej nad zalewem zegrzynskim (szkola przetrwania). wycieczka w 3 klasie kosztowala 300 zł (około), w 4 klasie podobnie (jakos ciut mniej). W szkole publicznej, pani na zebraniu nam się "tlumaczyła" z tego, ze ta wycieczka taka droga. zapewniala ze warto, wyliczała i przekonywała ze już taniej sie nie da. Prawie plakala, ze ona to by chciala aby bylo taniej, ale... I tak w koło macieju, aż sama poprostu czułam że ponosze jakieś niewyobrażalne wyrzeczenie. (Ja wiem że sa osoby kiepsko sytuowane, wiec nie chce bagatelizowac, bo oczywiscie te 300 zł, to nie mało, ale wydaje mi się że one jeszcze gorzej by sie czuły po tych lamentach) W szkole prywatnej nikt na temat drogo/tanio nie dyskutował. Przedstawiono nam 3 propozycje wycieczek, i raczej była dyskusja programu. zastanawialismy sie glownie czy chodzenie po linie dla 10-latkow to napewno bezpieczne. To że te wycieczki kosztują (i jak widać mniej wiecej wszedzie tyle samo), było i jest oczywiste. Drugi przyklad: Basen w szkole publicznej byl-rodzice musieli za niego zaplacic dodatkowo po pol roku gdy darmowy sie skonczyl, ale wpierw musielismy wysluchac lamentow pani Dyrektor, ze to nie jej basen, przeciez gdyby ona mogla..., no niestety gmina nie dała, no panstwo rozumiecie....co ja biedna pszczolka moge tu zrobic I znowu, lamenty aż mi jej kurcze żal było... Tearaz (w szkole prywatnej) basen tez jest. 2 razy w tygodniu w ramach czesnego, wiecej za doplata. i jakos nikt temu sie nie dziwi, nikt nie oczekuje ze basen bedzie za darmo. efekt jest i tu i tu identyczny (rodzice za basen place), tylko w szkole publicznej zyje sie złudzeniami ze ten basen MógłbY byc darmowy, tylko jakies sily nieczyste sie nad nami zebraly ze nie jest, a w szkole prywatnej, nikt takich zludzeń nie ma... Tak jest. ja nie mowie czy to lepiej czy to gorzej. tak poprostu zaobserwowalam. Odpowiedz Link Zgłoś
gaika Re: Szkoły prywatne - ludzie, opamiętajcie się! 23.11.05, 18:46 Zrozumiałam Cię zatem dobrze i w związku z tym podtrzymuję swoją poprzednią wypowiedź . Odpowiedz Link Zgłoś
agatka_s Re: Szkoły prywatne - ludzie, opamiętajcie się! 23.11.05, 19:04 gaika napisała: > Zrozumiałam Cię zatem dobrze i w związku z tym podtrzymuję swoją poprzednią > wypowiedź . > > Jezu, no ludziom biednym jest ciężko. Ja wiem !!! szczególnie gdy chodzi o dzieci-to są jakieś niewyobrażalne męki dla rodzica, który dziecku nie może czegoś zapewnic (brrr). Mnie dzięki Bogu póki co jeszcze na wiele stać (ODPUKAĆ !!!), ale mam w oczach scenę z dzieciństwa, gdy pomarańcze były tylko w Baltonie czy innym pewexie, i kiedyś zobaczyłam dziecko z pomarańczą przed takim sklepem, i poprsiłam mame ze ja też chce, a ona powiedziała, że nie może mi kupić. Wspominamy to jako jakieś traumatyczne wydarzenie. I jak mysle o biedzie, to zawsze akurat to wydarzenie mi sie przypomina, choc akurat z bieda nie wiele mialo wspolnego, raczej z p...nym systemem. Poza tym nigdy biedy nie zaznałam, ale wyobrażam sobie ze to cos strasznego. Nie smialabym tego bagatelizowac, czy traktowac lekko. nigdy w życiu !!!! Tylko że stwarzanie fikcji, nikomu nie pomoże. To że zbieranie pieniędzy poprzedzi się pół godzinnym przemówieniem, jakie "naganne" i zle jest to zbieranie pieniedzy, ale i tak się je zbierze nikomu nie pomoże. Na pocieszenie powiem, ze nasza rada rodzicow w szkole publicznej ustanowila fundusz dla tych ktorych na owe 300 zl nie stac. Jak pisalam byly w calej szkole 3 takie osoby. Mnie kiedys tez zaproponowano (chyba z racji ze ja samotna matka jestem (STEREOTYP !!!)...)pomoc przy zakupie podrecznikow, ale to bylo bardzo delikatne i nawet jakos nie zrobilo to na mnie zlego wrazenia. Moja reakcja była że zaczelam sie śmiać (Jezu znowu kogoś uraże, ale pisze poprostu szczerze jak było, poprostu mnie to rozbawiło...). To jest tak samo jak ze sluzba zdrowia, popreostu nikt nie odwarzy sie nazwać rzeczy po imieniu-a leczenie i tak kosztuje i tak, czy to wypowiemy, czy bedziemy wierzyć w te iluzje o bezplatnej sluzbie zdrowia... Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
arwena_11 Re: Szkoły prywatne - ludzie, opamiętajcie się! 23.11.05, 20:52 Agatka a do jakiej szkoły chodzi twój syn? Ja też mieszkam na kabatach i za dwa lata czeka mnie wybór. Na razie dzieci chodzą do katolickiego przedszkola i jest dopbrze, ale szkoła sie zbliża wielkimi krokami i staram sie zrobić rozeznanie. Odpowiedz Link Zgłoś
agatka_s Re: Szkoły prywatne - ludzie, opamiętajcie się! 24.11.05, 07:46 arwena_11 napisała: > Agatka a do jakiej szkoły chodzi twój syn? Ja też mieszkam na kabatach i za dwa > > lata czeka mnie wybór. Na razie dzieci chodzą do katolickiego przedszkola i > jest dopbrze, ale szkoła sie zbliża wielkimi krokami i staram sie zrobić > rozeznanie. chetnie odpowiem, ale moze mailowo (albo na forum Kabaty). Bo to w sumie nie wszystkich musi interesowac na tym forum... Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
gaika Re: Szkoły prywatne - ludzie, opamiętajcie się! 24.11.05, 15:50 agatka_s napisała: >Jezu, no ludziom biednym jest ciężko. >Tylko że stwarzanie fikcji, nikomu nie pomoże. To że zbieranie pieniędzy >poprzedzi się pół godzinnym przemówieniem, jakie "naganne" i zle jest to >zbieranie pieniedzy, ale i tak się je zbierze nikomu nie pomoże. O ludziach niezamożnych było niejako na marginesie. Nie chodzi mi o dyskusję na temat rozwarstwienia społecznego, ale zasady. Edukacja w Polsce jest nie tylko prawem, ale i obowiązkiem. Państwo gwarantuje dostępność do bezpłatnej nauki (w praktyce niekoniecznie to się sprawdza), a zatem kadra, która prosi o dodatkowe finansowanie czegoś tam, zdecydowanie powinna się krygować(i skoro się kryguje to ma świadomość popełniania swego rodzaju nadużycia). Chodziło mi o to, żeby nie traktować kwestii finansowych w szkole publicznej jako normy, bo normą to nie jest i być nie powinno. Niezależnie od mojego stosunku do tego problemu popieram różnorodność oferty edukacyjnej na rynku. W innych krajach szkoły niepaństwowe fundują zdolnym dzieciom stypendia, co przynajmniej częściowo rozszerza szanse na dostęp także i niezamożnym uczniom. Swoją drogą ciekawe jaki procent takich uczniów pobiera nauki w polskich szkołach niepublicznych. >To jest tak samo jak ze sluzba zdrowia, popreostu nikt nie odwarzy sie nazwać >rzeczy po imieniu-a leczenie i tak kosztuje i tak, czy to wypowiemy, czy >bedziemy wierzyć w te iluzje o bezplatnej sluzbie zdrowia... Służba zdrowia nie jest bezpłatna, bo wszyscy na nią płacą częścią swojej pensji. Na tej samej zasadzie nie jest bezpłatna edukacja. Jednak w przypadku niepublicznych szkol czy form opieki zdrowotnej za wzbogacone usługi (lepsze, efektywniejsze) płacimy *dodatkowo* , a nie z regularnych składek i podatków. Odpowiedz Link Zgłoś
kasiapfk Re: Szkoły prywatne - ludzie, opamiętajcie się! 24.11.05, 16:54 A moze byśmy tak dali wybór. Tym, torzxy chcą i mogą - niech wyslą dzieci tam, gdzie uważają za stosowne. Bez wzajemnych oskarżeń, podejrzeń i obrażania się. Stać mnie na niepubliczną edukację to korzystam, nie stać -wybieram to,co jest dostępne nieodpłatnie. Odpowiedz Link Zgłoś
jklm Zmieniłam zdanie: Zlikwidować prywatne szkoły 23.11.05, 20:30 Jestem za likwidacją CAŁKOWITĄ prywatnych szkół, choć dopiero po przemyśleniu. Dlaczego? Bo wszystkie dzieci mają mieć równe szanse rozwoju. Taki jest interes Państwa Polskiego. Jeśli z dwójki dzieci o podobnych możliwościach intelektualnych, fizycznych jedno będzie chodzić do szkoły prywatnej, a drugie do państwowej, to biedniejsze ma mnijsze możliwości rozwoju. A czy bogatsze sobie to zawdzięcza ? Raczej nie, jest jeszcze za małe. Od kołyski uczy się, że jest lepsze, należy do klasy żądzącej. Przyzwalając na szkoły prywatne od kołyski tworzymy Polskę A i B. Polskę biednych i bogatych. Bogaci są kształceni na wąską grupę bogatych arystokratów, biedni zaś mają tak tworzony system przez bogatych (rząd), by nie mogli swej pozycji zmienić (bo kogo by oni wysyskiwali) Likwidacja szkół prywatnych dodatkowo podwyższy poziom intelektualny i materialny szkół państwowych. Bo bogaty rodzic, jeśli nie będzie mieć możliwości wydać pieniędzy na prywatną szkołę, to może zorganizuje wycieczkę w szkole państwowej do fabryki cukierków. A skąd ten bogaty ma pieniądze? To inny temat, ale wszyscy wiedzą: z nierozliczonych afer, łapówek, wyzysku. Odpowiedz Link Zgłoś
acorns Można jeszcze inaczej: 23.11.05, 21:27 Ja jestem za zniesieniem powszechnego obowiązku szkolnego, który uważam za formę zniewolenia jednostki. W ramach walki z analfabetyzmem wystarczyłby w wieku np. 10 lat egzamin z czytania, pisania i prostych rachunków i to wszystko. A szkolnictwo jako takie tylko prywatne plus system stypendiów państwowych aby dać szansę tym uzdolnionym i chętnym do nauki. Taki system sprawiłby że w szkole byliby tylko ci, którzy wiedzą po co tam są i chcą tam być. A na razie w szkołach mamy bydło, dzicz, kosze na głowach nauczycieli, pobicia, wymuszanie, kocenie i równanie w dół. Moja córka traci w szkole najlepsze lata życia i wcale tego faktu przed nią nie ukrywam. Szkolnictwo w obecnej formie jest bez sensu. Odpowiedz Link Zgłoś
agatka_s Re: Zmieniłam zdanie: Zlikwidować prywatne szkoły 24.11.05, 07:43 jklm napisała: > Jestem za likwidacją CAŁKOWITĄ prywatnych szkół, choć dopiero po przemyśleniu. > Dlaczego? > > Bo wszystkie dzieci mają mieć równe szanse rozwoju. > Eeee nie jestes pierwsza, to chyba już kiedyś ktoś wymyślił-chyba się Marks nazywał (a może Lenin ?).... Odpowiedz Link Zgłoś
wedfa Re: Zmieniłam zdanie: Zlikwidować prywatne szkoły 24.11.05, 18:11 > > Bo wszystkie dzieci mają mieć równe szanse rozwoju. > Eeee nie jestes pierwsza, to chyba już kiedyś ktoś wymyślił-chyba się Marks > nazywał (a może Lenin ?).... Nie, oni chcieli kolchozów od urodzenia. Poza tym nie wszystko co było w socjaliźmie było złe. Odpowiedz Link Zgłoś
kajaba Re: Zmieniłam zdanie: Zlikwidować prywatne szkoły 24.11.05, 10:08 Podpucha? To nic nie da, ponieważ bogatych będzie i tak będzie stać na posłanie swoich pociech do zagranicznych szkół prywatnych. PS. Nas stać na szkołę prywatną i bynajmniej pieniądze mamy z własnej ciężkiej pracy a nie afer, przekrętów itp - dlaczego wrzucasz wszystkich do jednego wora? Klasa rządząca pisze się przez rz a nie ż Odpowiedz Link Zgłoś
jklm Re: Zmieniłam zdanie: Zlikwidować prywatne szkoły 24.11.05, 10:30 > Podpucha? To nic nie da, ponieważ bogatych będzie > i tak będzie stać na posłanie > swoich pociech do zagranicznych szkół prywatnych. Mało kto pośle 7-latka do zgranicznej szkoły, poza tym tonie jest groźne, bo takie dziecko gdy dorośnie, będąc chowane w całkiem innych warunkach nie poradzi sobie. Ale nie zabraniam emigracjii. Ktoś chce ? Fruuuuuuuuuuuu -> za granice. > PS. Nas stać na szkołę prywatną i bynajmniej pieniądze mamy z własnej > ciężkiej pracy a nie afer, przekrętów itp - dlaczego wrzucasz wszystkich > do jednego wora? Bo obecnie w kraju jest takie wiele przekrętów, że uczciwy człowiek nie może nie zauważyć choć jednego takie zdarzenia (nawet jeśli sama nie kradniesz do kieszeni). Naprawde uczciwy zareaguje i zostanie praktycznie wykluczony ze społeczeństwa (zbity, pobity, lub zniszczony w inny sposób, on lub jego rodzina). Jeśli zaś nie reagujesz: nie jesteś już uczciwa. "stać na szkołę prywatną" i być uczciwym: to się obecnie w Polsce wyklucza. > Klasa rządząca pisze się przez rz a nie ż A czytałam gdzieś , że mają zlikwidować rz. To jeszcze nie obowiązuje ? A do kiedy można pisać rz ? : niusy.onet.pl/niusy.html?t=watek&group=pl.hum.polszczyzna&tid=8163235 Odpowiedz Link Zgłoś
regata7 wypraszam sobie 25.11.05, 13:12 jklm napisała: > > "stać na szkołę prywatną" i być uczciwym: to się obecnie w Polsce wyklucza. > Nie wiem, czy koniecznie chcesz kogoś obrazić, ale zrobiło mi się bardzo przykro... Piszesz bzdury - tylko tak mogę odpowiedzieć. Wszystko jest kwestią priorytetów. Oboje z mężem pracujemy na normalnych, średniopłatnych posadach i mamy jedno dziecko. Do pracy i szkoły dojeżdżamy wszyscy komunikacją miejską, samochód mamy stary, podobnie jak sprzęt AGD czy komputer, ubieramy się skromnie. A wszystko dlatego, że dla nas ważniejsze jest nasze dziecko, niż nie dobra materialne. Gdybym miała dwoje dzieci, już nie mogłabym sobie pozwolić na tę szkołę. Przekrętów nie robię, tylko oszczędzam na czym się da! Wypraszam sobie podobne insynuacje! Wiele dzieci ze szkoły mojego syna (mających tych "strasznie bogatych rodziców"), przyjeżdża do szkoły jeśli nie autobusem, to starymi skodami, kilkuletnim eskortem czy punto. Mamy widuję od trzech lat w tych samych płaszczykach. Na czesne jednej z dziewczynek składają się dziadkowie... To nie są ludzie biedni, ale bogatymi też trudno ich nazwać. Czesne w przeciętnej szkole prywatnej czy społecznej jest do wytrzymania i obejmuje wiele zajęć dodatkowych (języki, basen, koła zainteresowań), za które w publicznej szkole musiałam sporo płacić. Naprawdę drogich szkół prywatnych jest niewiele. Mam znajomych, którzy twierdzą, że ich nie stać na szkołę społęczną - ale stać ich co roku na zagraniczne wakacje, drogi samochód, super ciuchy dla córek i tym podobne rzeczy. Ja ich nie oceniam, bo to ich wybór. Nie twierdzę też, że ten kto ma więcej ode mnie na pewno jest nieuczciwy. Nie będę swojej niezaradności życiowej, lenistwa czy braku zdolności do zarabiania pieniędzy tłumaczyła czyjąś domniemaną nieuczciwością. To ciekawe, jak wiele osób liczy każdą złotówkę w cudzym portfelu, zamiast samemu się zastanowić, co mogą zrobić, żeby żyło im się lepiej. Odpowiedz Link Zgłoś
yasmine33 Re: wypraszam sobie 26.11.05, 00:49 Zgadzam się z Tobą w zupełności. Jak można wydawać takie osądy jak jklm ? Tez znam dużo osób, które mają dzieci w prywatnych szkołach i to co pisze jklm ma sie nijak do sytuacji. Nie ma co debatować. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
agawamala Re: wypraszam sobie 30.11.05, 16:05 Nie 100, nie 200, ale 1000% prawdy! Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
jagawi Re: Zmieniłam zdanie: Zlikwidować prywatne szkoły 24.11.05, 10:57 > Przyzwalając na szkoły prywatne od kołyski tworzymy Polskę A i B. A likwidując wrócimy do opcji 100% Polski B, jak za dawnych dobrych czasów > Bo bogaty rodzic, jeśli nie będzie mieć możliwości wydać pieniędzy na prywatną > szkołę, to może zorganizuje wycieczkę w szkole państwowej do fabryki cukierków. A ile Ty masz właściwie lat? Obstawiam, że nie więcej niż 13. Odpowiedz Link Zgłoś
alergenzb do jklm 29.11.05, 23:50 Kompletna bzdura. Polska to obecnie Kraj demokratyczny, takiego chcieliście. W demokracji są biedni i bogaci. Nie tylko powstały szkoły i przedszkola prywatne, ale jeszcze dzielnice i bardzo dobrze. Równość to hasło komunistyczne. W demokracji tego nie ma. Polacy pragneli zachodu i mają zachód. Start dziecku zapewniają rodzice, choćby przez rezygnację z wielu przyjemności na korzyść dziecka i jego rozwoju. A jeżeli dziecko jest zdolne to nieważne jaką szkołę kończy i tak może wiele osiągnąć w życiu. Przemawia przez Panią czysta zawiść lub rozżalenie dlaczego to mnie nie stać. Odpowiedz Link Zgłoś
zgagusia Re: Szkoły prywatne - ludzie, opamiętajcie się! 24.11.05, 10:43 w szkole panstwowej w I klasach zajecia sa 8-11:30. Gdybym poslala syna do takiej szkoly musialby wracac o 11:30 z kluczem na szyi do domu, przechodzac po drodze przez kilka ulic badz siedziec do 16 (przynajmniej!) w swietlicy. Swietlica jako taka jest po prostu pokojem gdzie dziecko moze przebywac czekajac na rodzica pod nadzorem roznych pan. I to wlasciwie o pustym zoladku - moj syn jest bezglutenowy, zywienie w stolowce szkolnej odpada, na podgrzewanie jedzenia przygotowanego przeze mnie ZADNA publiczna szkola sie nie zgodzila - bo Sanepid sie nie zgodzi. Ciekawe ze nie ma takiego problemu w szkolach prywatnych - czyzby tam jakis inny Sanepid przychodzil? Dziecko robi w swietlicy to co mu przyjdzie do glowy - moze przez te kilka godzin siedziec na krzesle i dlubac w nosie, zadnych organizowanych zajec nie ma, w tej samej swietlicy sa 6- jak i 11-latki. tymczasem szkola prywatna oferuja oprocz normalnego programu przerozne zajecia do godz. 16- 17. Zajecia sa zorganizowane, prowadzone przez fachowcow - sportowe, artystyczne, naukowe, rekreacyjne. To sa glowne powody dla ktorych wybieram (wlasciwie uwazam ze jestem zmuszona wybrac) szkole prywatna. Jesli chodzi o poziom nauczania - oczywiste jest ze nie ma reguly. W przypadku bezpieczenstwa - szkoly prywatne na ogol sa mniej liczne stad tez i lepsza kontrola kto wchodzi i wychodzi z budynku, a nawet kto sie kolo niego kreci. Aga Odpowiedz Link Zgłoś
d.wludyka Re: Szkoły prywatne - ludzie, opamiętajcie się! 24.11.05, 11:57 Wydaje mi się, że osoby, które wyrażają skrajnie negatywne opinie na temat przdszkoli i szkół społecznych/prywatnych mają o nich bardzo małe pojęcie. Mój przykład - moje dziecko chodziło przez 3 lata do przedszkola prywatnego i byłam z takiego rozwiaząnia bardzo zadowolona i to nie dlatego, że jestem snobem czy "ociekam złotem" ale po przeprowadzce miałam nieszczęście trafić na fatalne przedszkole publiczne. W grupie było ponad 30 dzieci, gdy przychodziłam normalnie (o 16.30 była ostatnim dzieckiem w przedszkolu) córa siedziała skulona pod ścianą, a pani liczyła muchy na ścianie, gdy kilka razy udało mi się urwać z pracy i przyjść wcześniej po dziecko wychowawczyni ze zdziwieniem twierdziła, że mojego dziecka to w ogóle w danym dniu w przedszkolu nie było, kolejny kwiatek to zachęcanie do bicia dziecka, bo nie chce jeść, mogłabym dalej wyliczać ale nie o to chodzi. Dziecko codziennie ryczało i ja z nim. Szukając innego, czynnego do 16.30 przedszkola, trafiłam przypadkiem na przedszkole prywatne - 12 dzieci w grupie, świetna kadra, fajne zajęcia, jak dziecko nie chciało zjeść obiadu pani pomagająca robiła kanapki, w każdej chwili mogłam przyjść, porozmawiać, codziennie miałam raport co dziecko zjadło (moja córa to straszny niejadek więc było to dla mnie ważne) - koszt ok. 500- 550 zł, w cenie 2xniemiecki, 3xangielski, rytmika, tańce, logopeda, gimnastyka korekcyjna. Za przedszkole publiczne płaciłam z dodatkami (angielski, rytmika, gim. korekcyjna) ok. 250 zł. Z przyjemnością wydawałam na przedszkole prywatne te dodatkowe 300 zł/m-c i nie musiałam brać łapówek ani kraść żebym mogła sobie na to pozwolić. Teraz córa chodzi do szkoły publicznej ale dlatego, że znalazłam bardzo fajną (przy wyborze brałam pod uwagę również szkoły prywatne). Jestem przekonana, że 95% osób, które zapisuje dzieci do szkół społecznych/prywatnych nie robi tego ze znobimu ale dlatego, że nie ma w pobliżu fajnej szkoły publicznej/przdszkola. Fajnej tzn. bezpiecznej, z małolicznymi klasami, z fajną kadrą, fajną świetlicą, stołówką, z zajęciami w normalnych godzinach, zajęciami dodatkowymi na miejscu itp. Czesne za miesiąc w szkole prywatnej to wydatek rzędu 600-1000 zł (ceny we Wrocławiu), w społecznej pewnie trochę mniej jasne, że nie każdego na to stać ale przy pracujących 2 osobach na trochę wyższych stanowiskach (absolutnie nie mówię tu o prezesach czy innych dyrektorach) lub prowadzących własne firmy można sobie pozwolić. Dzieci są różne we wszystkich szkołach i opisany wyżej przypadek luźnego podejścia do seksu czy narkotyków może się zdarzyć wszędzie. Tak samo rodzice, zresztą największe opory przy płatnościach za cokolwiek mają właśnie najczęściej bogatci, to samo gdy trzeba się zgłosić do zorganizowania czegoś czy opieki na wycieczce. A osoby, które żyją z łapówek i przekrętów wysyłają dzieci do szkół naprawdę elitarnych albo w Szwajcarii, a nie do zwyczajnej szkoły społecznej/prywatnej za 600-1000/zł m-cznie, o które wydaje mi się, pytającym tu chodziło. Odpowiedz Link Zgłoś
logped Re: Szkoły prywatne - ludzie, opamiętajcie się! 24.11.05, 12:53 > przedszkole ... > ..w cenie 2xniemiecki, 3xangielski, rytmika, tańce, logopeda, gimnastyka... Czy ty jesteś normalna ? Odpowiedz Link Zgłoś
d.wludyka Re: Szkoły prywatne - ludzie, opamiętajcie się! 24.11.05, 13:09 A o co Ci chodzi? Języki, logopeda czy zajęcia ruchowe Ci się nie podobają? I kto dał Ci prawo do oceniania mnie? Odpowiedz Link Zgłoś
acorns Re: Szkoły prywatne - ludzie, opamiętajcie się! 24.11.05, 14:06 d.wludyka napisała: > (moja córa to straszny niejadek więc było to dla mnie ważne) - koszt ok. 500- > 550 zł, w cenie 2xniemiecki, 3xangielski, rytmika, tańce, logopeda, gimnastyka > korekcyjna. Za przedszkole publiczne płaciłam z dodatkami (angielski, rytmika, > gim. korekcyjna) ok. 250 zł. Nie za dużo to było dla przedszkolaka? Przecież takie dziecko powinno się bawić, cieszyć dzieciństwem, żyć beztrosko. Czterolatka nie musi nawet mieć pojęcia, że są jakieś Niemcy i jakaś Wielka Brytania. Nawet nie musi wiedzieć, że jest jakiś inny język niż polski. Jakoś nie mogę zrozumieć sensu tak wczesnej edukacji dzieci. Niby umysł jest najbardziej chłonny, ale coś kosztem czegoś. W tym momencie edukacja kosztem dzieciństwa niestety Odpowiedz Link Zgłoś
d.wludyka Re: Szkoły prywatne - ludzie, opamiętajcie się! 24.11.05, 14:42 Ależ ta "nauka" była prowadzona w formie zabawy, nauki piosenek, wierszyków czy wyliczanek. Zajęcia z niemieckiego prowadzone były przez studentki z Niemiec i dzieci bardzo je lubiły, pani z angielskiego też była bardzo fajna. Sama byłam zaskoczona jak chłonny jest umysł dziecka w tym wieku , a poznane w tamtym czasie piosenki córa śpiewa do dziś. Dlaczego uważasz, że pół godziny dziennie przeznaczone na naukę, a raczej osłuchanie się z językiem obcym wyklucza udane dzieciństwo? Owszem, nie każde dziecko w wieku lat 4 musi wiedzieć, że są inne kraje i języki ale moja akurat wie, bo dużo podróżujemy, mamy krewnych i znajomych w innych krajach więc nie ma sensu wmawiać jej, że takowych nie ma. Poza "nauką" języków dzieci miały mnóstwo innych zajęć, a skoro córa zawsze miała pretensje, że przychodzę po nią zbyt wcześnie, bo świetnie się bawi - więc absolutnie się nie zgodzę, że przez to, że wcześnie zaczęła się poznawać języki miała nieudane dzieciństwo. O zaletach rytmiki czy tańców chyba nie muszę mówić, a logopeda i gim. kor. była dla potrzebujących (a było takich dzieci sporo). Dla mnie ważne było to, że w razie potrzeby dziecko będzie miało możliwość skorzystania z takich zajęć w czasie gdy i tak było poza domem. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
alergenzb Re: Szkoły prywatne - ludzie, opamiętajcie się! 30.11.05, 00:03 Najlepiej mają troglodyci!! Odpowiedz Link Zgłoś
zgagusia Re: Szkoły prywatne - ludzie, opamiętajcie się! 24.11.05, 17:47 > Czesne za miesiąc w szkole prywatnej to wydatek rzędu 600-1000 zł (ceny we > Wrocławiu), hej, hej, ja wlasnie jestem z Wroclawia - w ktorej to szkole jest wyzsze czesne niz 580 zl/ m-c???? Aga Odpowiedz Link Zgłoś
d.wludyka Re: Szkoły prywatne - ludzie, opamiętajcie się! 25.11.05, 08:35 Masz rację, źle napisałam, chodziło mi o całość kosztów czesne+wpisowe/10m-cy+ wyżywienie+ewentualne zajęcia płatne zaokrąglone maksymalnie w górę. Podając, taką jak sama widzisz, może nawet zbyt zawyżoną kwotę chciałam pokazać, że nie są to szkoły tylko i wyłącznie dla dzieci prezesów albo nowobogackich łapówkarzy jak sugerowały niektóre osoby. Specjalnie podałam miasto i cieszę się, że potwierdzasz, że nie zaniżyłam kwoty. Odpowiedz Link Zgłoś
anisr Re: Szkoły prywatne - ludzie, opamiętajcie się! 10.12.05, 22:22 - koszt ok. 500- > 550 zł, w cenie 2xniemiecki, 3xangielski, rytmika, tańce, logopeda, gimnastyka > korekcyjna. Za przedszkole publiczne płaciłam z dodatkami (angielski, rytmika, > gim. korekcyjna) ok. 250 zł. Hmm...u nas w przedszkolu publicznym Olga chodzi na tańce(kólko bezpłatne),niemiecki-bezpłatny dla starszaków,kólko plastyczne, teatralne- bezpłatne, logopeda równiez > Z przyjemnością wydawałam na przedszkole prywatne te dodatkowe 300 zł/m-c i nie A ja zprzyjemnoscia wydam je na cos innego-płacę 200 zł))Trzeba dobrze szukac Odpowiedz Link Zgłoś
d.wludyka Re: Szkoły prywatne - ludzie, opamiętajcie się! 12.12.05, 09:05 Oczywiście, że są fajne placówki publiczne, moja córa chodzi teraz do szkoły publicznej, bo znalazłam taką jaką chciałam i to w miarę blisko. Do przedszkola prywatnego zapisałam ją nie dlatego, że chciałam zaspokoić swoje wygórowane ambicje tylko dlatego, że nie było w pobliżu innego FAJNEGO przedszkola czynnego tak długo jak ja pracuję (tzn. do 16.30) i mogłam sobie na taki wydatek pozwolić. Jak już wcześniej napisałam, uważam, że większość osób nie zapisuje dzieci do placówek prywatnych ze snobizmu ale dlatego, że znajdujące się w pobliżu szkoły publiczne z jakiś względów nie spełniają ich oczekiwań. Takich względów może być milion - przepełnione klasy, fatalna i krótko czynna świetlica, nauka na zmiany, brak możliwości zapewnienia dziecku odpowiedniego wyżywienia (np. dziecko na diecie bezglutenowej), przemoc w szkole, brak możliwości zapewnienia zajęć dodatkowych (np. basen, języki)w czasie gdy dziecko i tak przebywa w szkole, dziecko problemowe itp. Są różne sytuacje i nie na każdej ulicy znajdują się świetne szkoły publiczne. Każdy ma prawo zapisać dziecko tam gdzie chce i to jego sprawa ile na to wydaje i skąd bierze na to pieniądze. Radzimy sobie tutaj w różnych sprawach ale zawsze gdy pojawia się pytanie temat nauki w placówkach prywatnych pytającego zalewa fala krytyki. Pojawiają się zawyżone informacje o wysokości czesnego i jakieś historie o rozpasaniu dzieci uczących się w takich szkołach. Gdy ktoś pyta jak pomóc dziecku z jakimś problemem czy jak zorganizować coś fajnego w szkole to pojawia się zaledwie kilka odpowiedzi, ale gdy pada pytanie o szkołę prywatną no to można sobie po takiej osobie pojeździć... Nie ma tak żeby można było podzielić szkoły na dobre, bo prywatne i złe, bo publiczne ale ile pojawiło się konkretnych informacji na temat wad i zalet szkół prywatnych, porad na co zwrócić uwagę przy wyborze szkoły, a ile obraźliwych tekstów z sugestią nieuctwa, brania łapówek i konieczności emigracji osób zarabiających trochę więcej niż średnia krajowa włącznie? Jak można wyrobić sobie tak negatywną opinię o kimś na podstawie kilku któtkich zdań? Nie ma to jak trochę zawiści, prawda? Odpowiedz Link Zgłoś
nangaparbat3 Re: Szkoły prywatne - ludzie, opamiętajcie się! 12.12.05, 23:00 Co do zawiści, w tym przypadku byłabym wyrozumiała. Sama wiem, jak to jest uważać, że dla naszego dziecka szkoła niepubliczna byłaby ratunkiem i nie mieć na to pieniędzy. To trochę tak, jak nie mieć pieniedzy na lekarstwo dla dziecka. A szkoła stoi przede wszystkim nauczycielem - w tej samej szkole, nnieważne, publiczna czy nie, mogą być wspaniali pedagodzy i beznadziejni. Jednak poleciłabym zdecydowanie szkoły niepubliczne dzieciom niesmiałym - w maleńkich klasach siłą rzeczy muszą często zabierać głos, za to przed mniej licznym audytorium - to pozwala nabrać odwagi, przyzwyczaić do publicznego występowania. Przynajmniej z moim dzieckiem poskutkowało. Odpowiedz Link Zgłoś