mój przedszkolak (4,5 roku) wrócił dziś do domu z...
"mutacją". po prostu stracił głos. był trochę
podziębiony, ale dostawał bioaron c i calcium w syropie
i było dobrze. dziś jednak mam niemal bezgłośnego
chłopca. czyżby to krtań? mały twierdzi, że gardło go
nie boli, ale widzę, że ma lekko zaczerwienione...
czy można to leczyć na własna rękę, czy jutro truchtem
do lekarza? Proszę o radę!!! dziękuję