lara_36
24.03.06, 19:41
Witam wszystkich. Mój syn chodzi do 5 klasy . W zasadzie nie mam z nim
większych problemów wychowawczych, uczy się dobrze. Ale ostatnio zaczęły się
pojawiać sygnały,że w jego klasie nie dzieje sie najlepiej.Jest to dosyć
specyficzna klasa. W małej szkole klasa 12 osobowa 11 chłopców i jedna
dziewczynka. Nie ma tam bójek ,ale trudno im się jakoś ze sobą
dogadać.Wychowawczynią jest młoda osoba, bez doświadczenia jako wychowawca
natomiast bardzo zapracowana / poza szkołą / i w zasadzie na zebraniach nigdy
nie ma nic do powiedzenia. Ostatnio jedna z mam zasygnalizowała jej, że
stosunki w tej klasie nie są najlepsze i następstwem tego na godzinie
wychowawczej pani kazała anonimowo odpowiedzieć na parę pytań, między innymi
kogo lubią, kogo nie ,co by zmienili w klasie itp. Już wtedy wydało mi się to
trochę dziwne, no ale myślę sobie chce od nich trochę wyciągnąć. Ale dzisiaj
dowiedziałam się kolejnej rzeczy a mianowicie pani wychowawczyni powiedziała
im, że jeżeli zauważą czyjeś niestosowne zachowanie to powinni napisać to na
kartce/anonimowo/ i zostawić jej na biurku pod szybą. I wręcz dodała ,że to
jest ich obowiązek. Ja zdębiałam ,jak to usłyszałam. Pani jest młoda ,ale
chyba nie trzeba dużego doświadczenia ,żeby stwiewrdzić ,że to niesmaczne,
nawet dzieci w klasie uznały, że im się to nie podoba.
Czy powinnam jakoś zareagować ? Oczywiście rozwiązaniem , jest powiedzeniu
dziecku "nie rób tego" , ale jakie sygnały ono otrzymuje. Nie dość ,że
nauczyciel pokazuje, że anonimowe donosy na kolegów , to coś normalnego ,
etycznego i wręcz mają się poczuwać w obowiązku robienia tego, to jeszcze ja
odradzając mu robienie tego, podważam autorytet nauczyciela. A może to ja
czegoś tu nie rozumiem. Co sądzicie o tej sprawie. Pozdrawiam