Martwię się

27.03.06, 09:21
Witajcie,
Dzisiaj zadzwonił do mnie do pracy mąż, odprowadzał dziecko do szkoły ( 1
klasa) i zaczepiła go pani. Skarży się na córkę, ze trudno jest do niej
dotrzeć. Dziecko ma padaczkę, ale ataki pojawiaja się bardzo sporadycznie (
ostatni był w lipcu zeszłego roku) i nie było żadnych przeciwskazań do tego,
zeby dziecko normalnie chodziło do szkoły. Byliśmy u psychologa, który
jeszcze raz pokazał nam jej "złe i dobre strony" - czyli np. to, ze jest w
grupie ryzyka dzieci z dysleksją. Ale powiedział też, że jest bardzo otwarta
i szybko nawiązuje kontakt. Ale ja zauważyłam, ze otwiera sie na kogo chce,
na kogo nie chce - jest zamknieta. Przyznam, że samą mnie to irytuje, ale nie
mogę z niej wyciagnąć, dlaczego nie odpowiada na pytania albo nie chce się z
kimś bawić. Jest raczej obserwatorem, lubi stac z boku. Uczy sie dobrze, nie
ćwiczy na W-F, bo nie chce i dlatego, że ma problemy z szybkim ubieraniem się
i psycholog powiedziała, ze jeżeli ma to być dla niej wielki stres, to
lepiej, niech nie cwiczy. Zauważyliśmy z mężem, że pani nauczycielka nie była
zbyt uradwana, ze ma w klasie dziecko z problemem, ale po czasie sie do niej
przekonała. Córka lubi chodzić do szkoły, lubi dzieci, ale nadal nie
uczestniczy w zabawach. To niepokoi nauczycielkę, dzisiaj na zapewnienia męża
że w domu jest zwykłym, radosnym dzieckiem, które dyskutuje a wręcz sie
wykłóca - powiedziała, że mu nie wierzy. Co robić? jak namówić córkę do
zmiaany zachowania? Jak rozmawiac z nauczycielką? Nie muszę tłumaczyć, że
moje dziecko jest dla mnie najważniejsze na świecie i, że bardzo się
zmarwiłam tą rozmową nauczycielki z moim mężem. Proszę o pomoc.
    • aniaora Re: Martwię się 27.03.06, 09:35
      Trudna sytuacja. W I klasie dziecko przede wszystkim powinno lubić panią, musi
      mieć do niej zufanie i powinno widzieć ,że pani je akceptuje. Moze pani daje po
      sobie poznać, ze wolałaby jej nie mieć w swojej klasie? Byłoby to bardzo złe,
      bo ona dlatego może sie nie otwierać i nie chce sie odzywać. Myślę, ze z Pania
      dobrze byłoby porozmawiać, ale jakoś tak, żeby nie uprzedziła sie do małej
      jeszcze bardziej. Nie wiem jak powinnaś rozmawiac z nauczycielką, ale jestem
      ciekawa co mała o niej mówi, jaki ma do niej stosunek i czy ja akceptuje. Bo
      jeśli nie to moze być kłopot z poprawą.
      • martag2 Re: Martwię się 27.03.06, 09:54
        Cześć!
        A ja zaprosiłabym do domu koleżankę córki, z którą najłatwiej jej nawiązać
        kontakt. Jak będą we dwie to już śmielej wchodzić w otoczenie. Można razem
        wybrać się do kina lub po prostu niech pobawią się w domu. Najważniejsze to
        mieć poczucie bezpieczeństwa, akceptacji nawet w 1 osobie w całej wielkiej
        grupie. Z czasem krąg można poszerzyć.
        • joanna9920 Re: Martwię się 27.03.06, 10:21
          nie podoba mi sie ta pani.wygląda na taką co wszystko wie.trafiło mnie,że pani
          mówi wprost,że wam nie wierzy.proponuję rozmowę z pedagogiem.
    • dobiesia Re: Martwię się 27.03.06, 10:37
      Odpowiadam: Córka lubi wszystkich. Jednych mniej, innych bardziej, ale
      wszystkich, panią też. Lubi chodzić do szkoły, lubi lekcje i przerwy. Ma jedna
      najlepszą koleżankę, która u nas często bywa, razem się bawią. Córka raczej sie
      jej podporządkowuje, jest na ogół jej córeczką w zabawach. Podkochuje się
      nawet w jednym chłopczyku ( najmniejszy i zezowaty wink)Zauwazyłam jednak, że
      nie mówi mi o wszystkim, np. o tym, że na przerwie się izoluje, otwiera się
      dopiero na wieczór, jak kładzie się spać, wtedy to nawet mogę coś więcej z niej
      wyciagnąć. Zależy mi na tym, żeby nie zmieniać szkoły, na integracyjną, bo po
      pierwsze ta jest na drugim końcu miasta a poza tym, to jej w szkole bardzo
      dobrze idzie, dostaje raczej najwyższe oceny.
    • dobiesia Re: Martwię się 27.03.06, 11:31
      Tak siedze i myślę, jak ja mam rozmawiac z nauczycielką? Mam jej tłumaczyć, że
      co? że dzieci sa różne? Że jedne rozrabiaja a inne siedzą spokojnie? Jak mam
      jej udawadniać i dlaczego?, że dziecko w domu jest energiczne, roześmiane, lubi
      się bawić i ma zawsze duzo do powiedzenia? Nauczycielka ma przeciez opinię od
      psychologa, może ona nie wierzy w tę opinię?
      Miał być dzisiaj dobry dzień...
      • 5_monika Re: Martwię się 27.03.06, 12:27
        wiesz ja myśle, że wiele dzieci tak się zachowuje.Moim zdaniem duża w tym
        wszystkim rola nauczycielki, żeby postarała wczuć się w całą sytuację i pomóc
        ją rozwiązać.Nie można stać z boku i tylko oceniać, rozkazywać, poprowadzić
        lekcję- aj ka jest jakiś problem to od razu to wina dziecka lub rodziców.
        Dzieci są różne, jedne biegną do innych z otwartymi rękami a inne nie.Sam ajuż
        to przechodziłam, od spokojnoćji po rozrabianie w szkole.
        Nie wiem jak to jest ale przecież to są nauczyciele wychowania przedszkolnego,
        a dziecci to nie szóstoklasiści.Trzeba umieć do nich- i do każdego z osobna -
        podejść.Więcej zdziała pochwała w dzienniczku niż kolejna uwaga.
        Nie przejmuj się tym i nie myśl czasem że twoje dziecko jest inne, a
        nauczycielce też się nie daj !!!
    • aniaora Re: Martwię się 27.03.06, 13:31
      Jeśli ona dobrze czuje sie w klasie to najwazniesze. Wygląda na to ze to Pani
      ma problemy a nie wy. Może ona ma jakieś propozycje czy uwagi, ale raczej
      myśle, ze w tej sytuacji od niej powinna wyjść inicjatywa. Ja tutaj nie widzę
      problemu jeśli mała jest zadowolona i wszystko z jej strony jest ok. Myślę, ze
      nie powinnaś sie tym martwić, uśmiechnij się smile
    • dobiesia Re: dzięki! 27.03.06, 13:44
      Dzięki, dzięki za dobre słowa!
      Pocieszyłyście mnie. Jesteście kochane.
    • aj100 Re: Martwię się 28.03.06, 09:48
      Zadziwiający jest fakt, że psycholog stwierdza ryzyko dysleksji u dziecka z
      epilepsją. Żeby stawiać hipotezę dysleksji, należy wykluczyć wszelkie schorzenia
      neurologiczne. Jest to elementarna wiedza, jaką powinien posiadać diagnosta.

      • aanniittaa Re: Martwię się 28.03.06, 15:59
        Małe sprostowanie: dysleksji nie stwierdza się u dzieci upośledzonych umysłowo.
        Padaczka nie ma tu nic do rzeczy.
        • aj100 Re: Martwię się 28.03.06, 18:39
          Aby stwierdzić dysleksję, należy wykluczyć:

          niską sprawność intelektualną
          } inteligencję niższą niż przeciętna
          } upośledzenie umysłowe

          zaniedbanie
          } środowiskowe
          } dydaktyczne

          wady zmysłu
          } wzroku
          } słuchu

          schorzenia neurologiczne
          } mózgowe porażenie dziecięce
          } epilepsję.

          Źródło: "Uczeń z dysleksją w szkole" prof. dr hab. Marta Bogdanowicz (2004, s. 24)

          Jest to podstawowa wiedza, obowiązująca diagnostów, wynikająca z definicji
          dysleksji.
          • dobiesia Re: Martwię się 29.03.06, 09:02
            Toteż moje dziecko jest w gronie ryzyka dzieci z dysleksją a nie dzieckiem z
            dysleksją. Można będzie to określić około 10 roku życia. Oczywiście córka
            miała robione wszelkie testy min. testy układane przez prof. Bohdanowicz.
            Opieramy się zreszta na badaniach pani profesor już od zerówki. Pracowałam z
            dzieckiem na książkach pani profesor uczacych pisania dzieci leworęczne. Jej
            autorytet jest nie do podważenia. Wszystkim polecam opracowania pani profesor.
            Musiałam wybrać ( a nie był to łatwy wybór ) nerologa dla dziecka, musiałam mu
            zaufać. Kto nigdy nie był w takiej sytuacji nawet nie ma pojęcia o czym tutaj
            piszę. Te wszystkie pytania przelatujące przez głowe, czy terapia jest słuszna,
            czy pomoże, cz nie daj Bóg nie zaszkodzi? Mam też zaufanie do psychologa, który
            jest doświadczony i polecony przez najlepszego specjalistę w Polsce. Wierzę, bo
            nigdy się nie zawiodłam, bo nigdy nie przyłapałam na niewiedzy.
            • aj100 Re: Martwię się 29.03.06, 14:14
              Również ryzyko dysleksji wyklucza się we wszystkich podanych przeze mnie
              przypadkach.
              Można o tym przeczytać w książce "Ryzyko dysleksji. Problem i diagnozowanie" M.
              Bogdanowicz.
              Psycholog, zajmujący się diagnozą dziecka, nie ma prawa o tym nie wiedzieć, bo
              są to rzeczy podstawowe.
              Dziecko z epilepsją może mieć trudności w nauce, ale są one uwarunkowane innymi
              przyczynami. Prawidłowa diagnoza przyczyn trudności jest bardzo istotna z punktu
              widzenia proponowanych metod terapii, gdyż dobre rozpoznanie problemu stanowi
              punkt wyjścia do ustalenia optymalnego programu pracy z dzieckiem.
            • aj100 Re: Martwię się 29.03.06, 14:25
              Takich „specjalistów”, którzy są w stanie rozpoznać dysleksję dopiero po 10 r.
              ż. należałoby się wystrzegać.
              W książce "Uczeń z dysleksją w szkole" M. Bogdanowicz pisze, że o ryzyku
              dysleksji można mówić jeszcze w kl. I, natomiast jeśli wykluczy się zaniedbania
              środowiskowe i dydaktyczne, to już w kl. II mogą istnieć podstawy do rozpoznania
              dysleksji rozwojowej. Również takie postępowanie zaleca Centrum Metodyczne
              Pomocy Psychologiczno-Pedagogicznej. W opracowaniu E. Koźniewskiej "Dysleksja
              rozwojowa – procedura, metody diagnozy i postępowanie" można przeczytać, że
              „diagnoza dysleksji rozwojowej powinna być przeprowadzona w okresie nauczania
              początkowego”.
              www.cmppp.edu.pl/news/default.asp?idnews=69
              W przypadku dziecka z epilepsją nie wchodzi jednak w rachubę ani ryzyko
              dysleksji, ani dysleksja.
          • aanniittaa Re: Martwię się 31.03.06, 14:49
            Ok, masz rację. Moja wiedza o dysleksji jest jeszcze zbyt powierzchowna.
    • joannab-o Re: Martwię się 28.03.06, 12:27
      A ja sie martwię, że już powiedzieliście dziecku coś, co będzie trudno odkręcić.
      Dziecko ma prawo zachowywac sie jak chce, oprócz tych wypadków, kiedy wyrządza zło.
      Do dobra można je zachęcać.
      Ale do zachowań takich o jakich piszesz nie można ani jednej ani drugiej
      kategorii zastosować, są neutralne. Myslisz, że jeżeli będzie miała poczucie, że
      jej zachowanie jest oceniane na każdym kroku, ułatwi jej to nawiązywanie
      kontaktów czy utrudni?
      Nie dajcie sie skołować nauczycielcesad
      • dobiesia Re: Martwię się 29.03.06, 08:45
        Właśnie boję się, że pani nauczycielka chce trochę nami "pokołować". Moje
        dziecko jest ( oczywiście nie tylko wg mnie) normalne! Raz grzeczne, innym
        razem ma diabła za skórą, rozrabia i psoci. Wśród obcych jest grzeczne jak
        anioł i obserwuje. Mało mówi, dużo słucha. Chciałabym, żeby była bardziej
        otwarte, żeby szalała z innymi, ale widocznie tego jej do szczęścia po prostu
        nie trzeba. Pani nauczycielka ( wg mnie ) chce ją przystosować do ogółu, może
        to i dobrze? Mnie też się czasami wydaje, że byłoby jej w życiu szkolnym
        łatwiej, gdyby była bardziej społeczna.
    • dziubelek2 Re: Martwię się 29.03.06, 11:00
      witaj. mam synka w pierwszej klasie, o podobnym charakterze jak twoja córeczka.
      i myślę, ze to pani robi błąd chcąc dopasowac dziecko do ogółu. nie jestesmy
      klonami i nigdy nie bedziemy tacy sami. moje dziecko obecnie jest bardzo
      zadowolone i z pani i ze szkoły, choc jest typem samotnika, ale nigdy na szkołę
      nie narzeka, chodzi chętnie.

      zupełnie inaczej było w zerówce, gdzie pani własnie próbowała michała wtłoczyć
      w "ramki". codziennie był problem, uwagi typu "durna szkoła".
      byłam też z dzieckiem u psychologa, pani psycholog uznała, ze wszystko jest w
      porządku, że misiek jest po prostu intelektualnie ponad swój wiek, i czasem
      trafiaja się i takie dzieci, "żeby pani w szkole nie było zbyt łatwosmile".

      tylko ja przeczekałam pretensje pani z zerówki, bo wiedziałam, ze to tylko rok,
      ale przed twoja córcią 3 lata z tą samą panią.
      powinnaś jasno przedstawić pani swoje stanowisko, i nie zgadzać się
      na "równanie" dziecka do reszty klasy.
      pozdr.anka
      • dobiesia Re: Martwię się 29.03.06, 12:11
        Dzięki!
        Jestem na jutro umówiona z panią. Najpierw mieliśmy plan, zeby rozmawiać w
        trójkę ( czyli pani i rodzice w obecności dziecka), ale po przeczytaniu
        wszystkich odpowiedzi na mój post, stwierdziłam, ze porozmawiam z panią sam na
        sam. Karolcia nie robi przecież niczego złego, nie można jej ciągle namawiać do
        zmiany zachowania, nie chcę naginać jej charakteru, zmieniać jej na siłę. Nie
        mogę przeciez pozwolić na to, żeby 3 dorosłe osoby, z których każda jest dla
        tego siedmiolatka wielkim autorytetem, wmawiały jej, że źle robi i powinno się
        zmienić. O matko, jakie to wszystko trudne. Nie mam planu, w jaki sposób
        porozmawiać z nauczycielką, jak do niej dotrzeć, żeby nie zrazić?
Pełna wersja