Dodaj do ulubionych

Dziecko samotnego rodzica

IP: *.acn.pl 11.12.02, 12:32
Jestem mamą samotną z wyboru, a nie z konieczności, i ja nie mam z tego
tytułu żadnych kompleksów ani problemów. Z tatą (ani tata) nie utrzymujemy
kontaktów. Zawsze mówię o tym bardzo otwarcie i bez żadnych zahamowań, w tym
(a moze przede wszystkim)i z moim synem. Boję się jednak trochę, że może mu
się z tytułu tej sytuacji rodzinnej coś przykrego przytrafić "na zewnątrz"
(tj w szkole itp). Za moich czasów szkolnych takim dziecion się dokuczało,
albo traktowało conajmniej jak gorsze. Ja w swoim życiu dorosłym jako "panna
z dzieckiem" nigdy nie miałam z tego powodu, przykrej czy niezręcznej
sytuacji (a powiem trochę przekornie, że nawet mi to ułatwiło kilka razy parę
drobiazgów jak na przykład przyjęcie dziecka do super przedszkola
prowadzonego przez siostry zakonne). Słyszę też tu i ówdzie, że rozwody,
różne konstelacje rodzinne itp/itd powodują że dziecko wychowywane tylko
przez jedno z rodziców nie wzbudza już żadnych emocji ani sensacji.

Jakie są Wasze spostrzeżenia ? Czy należy jakoś specjalnie przygotować
dziecko na ewentualne złośliwosci (ja tylko poinformowałam nauczycielkę o
takiej sytuacji), czy to juz raczej się nie zdarza aby dziecko takie, było z
tego tytułu "napiętnowane" ? Liczę szczególnie na głosy osób które przezyły
to w praktyce.

Dodam, że mieszkam w Warszawie, a dziecko chodzi do zwykłej państwowej szkoły
aczkolwiek w nienajgorszej okolicy.

Obserwuj wątek
    • Gość: Gosia Re: Dziecko samotnego rodzica IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 11.12.02, 19:42
      Ja jestem dzieckiem samotnej matki. Szczerze mówiąc nie przypominam sobie
      żadnej szkolnej czy podwórkowej sytuacji w której odczułabym niechęć innych
      dzieci z tego powodu. Zadnego wyzywania, izolowania itp.
      Myślę że nie musisz się martwić o swoje dziecko. Sytuacja typu samotny rodzic
      jest dość powszechna. Ponadto moim zdaniem tolerancja społeczeństwa wzrasta
      (mimo różnych opinii na ten temat). I jeszcze jedno mam tekie wrażenie że
      ludzie mniej "interesują się" innymi ludźmi, może w dzisiejszych czasach
      większa ilość własnych kłopotów powoduje skupienie na własnych sprawach a nie
      pchanie nosa w cudze. Pozdrawiam.
    • Gość: solo Re: Dziecko samotnego rodzica IP: *.uml.lodz.pl 12.12.02, 10:09
      Gość portalu: agatka_s napisał(a):

      > Jestem mamą samotną z wyboru, a nie z konieczności,

      Ja też jestem samotną matką (wdowa) pięciotatka i te problemy są jeszcze przede
      mną. Chciałabym się natomiast dowiedzieć od ciebie jak sama radzisz sobie z
      wychowaniem syna. Ja bardzo się obawiam, że mojemu synkowi bardzo będzie
      brakować autorytetu ojca i wzorca męskiego. Jak ty to kompensujesz?
      Pozdrawiam.
      • Gość: agatka_s Re: Dziecko samotnego rodzica IP: 217.11.133.* 12.12.02, 12:14
        Wiesz skompensować się tego raczej nie da ! ale pewnie można dbać aby ten brak
        był jak najmniej odczuwalny (dla obu stron).

        Ja przez pierwsze 5 lat mieszkałam z moimi rodzicami, właśnie po to aby dziecko
        miało "szerszy kontekst" (babcia-zapewniała wiele emocjonalnego rozwoju, ciepła
        i tego wszystkiego co jest babcią, a dziadek-wszystkie męskie sprawy: piłka,
        wbijanie gwoździ i takie inne ). Oprócz tego była i opiekunka 24 h na dobę więc
        rodzice moi mogli naprawde mu wiele czasu poświęcać. Bardzo też staram sie aby
        utrzymywać relacje (moje i syna) z rodziną dalszą, myślę że to jest bardzo
        ważne dla takich dzieci: poczucie że są częścia jakiejś dużej rodziny.

        Mój syn to akurat bardzo karne dziecko, dosyć dobrze wychowane od początku, ja
        nigdy nie muszę się odwoływać do innego poza swoim autorytetu. Ale ja od
        początku wiedziałam, że jest to dziecko bez ojca i od poczatku był tak
        wychowywany abym ja sama mogła sobie z nim dać radę. Ale inna sprawa, że jest
        to poprostu świetny chłopak, z którym nigdy nie miałam najmniejszych
        problemów. Wiem, że mam olbrzymie szczęście, więc nigdy nie pozwolę sobie aby
        komuś radzić czy Broń Boże pouczać.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka