Gość: agatka_s
IP: *.acn.pl
11.12.02, 12:32
Jestem mamą samotną z wyboru, a nie z konieczności, i ja nie mam z tego
tytułu żadnych kompleksów ani problemów. Z tatą (ani tata) nie utrzymujemy
kontaktów. Zawsze mówię o tym bardzo otwarcie i bez żadnych zahamowań, w tym
(a moze przede wszystkim)i z moim synem. Boję się jednak trochę, że może mu
się z tytułu tej sytuacji rodzinnej coś przykrego przytrafić "na zewnątrz"
(tj w szkole itp). Za moich czasów szkolnych takim dziecion się dokuczało,
albo traktowało conajmniej jak gorsze. Ja w swoim życiu dorosłym jako "panna
z dzieckiem" nigdy nie miałam z tego powodu, przykrej czy niezręcznej
sytuacji (a powiem trochę przekornie, że nawet mi to ułatwiło kilka razy parę
drobiazgów jak na przykład przyjęcie dziecka do super przedszkola
prowadzonego przez siostry zakonne). Słyszę też tu i ówdzie, że rozwody,
różne konstelacje rodzinne itp/itd powodują że dziecko wychowywane tylko
przez jedno z rodziców nie wzbudza już żadnych emocji ani sensacji.
Jakie są Wasze spostrzeżenia ? Czy należy jakoś specjalnie przygotować
dziecko na ewentualne złośliwosci (ja tylko poinformowałam nauczycielkę o
takiej sytuacji), czy to juz raczej się nie zdarza aby dziecko takie, było z
tego tytułu "napiętnowane" ? Liczę szczególnie na głosy osób które przezyły
to w praktyce.
Dodam, że mieszkam w Warszawie, a dziecko chodzi do zwykłej państwowej szkoły
aczkolwiek w nienajgorszej okolicy.