Gość: Paola
IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl
30.01.03, 22:09
Mój 14-miesięczny synek zaczyna nas - rodziców tyranizować. Metodą jest
głośny krzyko-płacz, który wybucha ilekroć zabraniamy mu tego, co bardzo chce
zrobić (a czego robić ze względów oczywistych robić nie powinien, np.
przekręcanie kurków w kuchence gazowej, czy wrzucanie do ubikacji tego, co
akurat się nawinie pod rękę). Staramy się zachować w takich sytuacjach spokój
i być konsekwentni, ale synek pozostaje "głuchy" na te metody. Problemem też
jest wieczorne usypanie - myślę, że wszyscy sąsiedzi wiedzą, kiedy synek
trafia do łóżeczka. I w tym przypadku synuś jest niestety górą, bo tak
strasznie krzyczy, że trzeba go po kilka razy wyjmować i kłaść ponownie, itd.
Co radzicie, jak postepować ?