Dodaj do ulubionych

Kara - jakbyście postąpiły?

29.09.06, 18:54
Sama nie wiem jaką podjąć dezycję, więc może jak spojrzy na to ktoś spoza
rodziny podsunie mi jakiś pomysł.
Mój syn jest dość trudnym dzieckiem, ciągle są z nim problemy, głównie z
zachowaniem. Czasem jest wszystko w porządku, ale czasem niestey nad sobą nie
panuje. I jak się "nakręci" tak ciężko go przywrócić do porządku. Od początku
września było w szkole OK - przez 3 tygodnie. Niestety bardzo narozrabiał. A
ja w nerwach powiedziałam mu, że za karę nie zrobię mu w tym roku przyjęcia
urodzinowego dla kolegów.
Kara naprawdę nie na wyrost za jego przewinienie.
Teraz jednak mam mieszane uczucia, z jednej strony chcialabym być
konsekwentna, bo inaczej wejdzie wszystkim na głowę, z drugiej srony trochę mi
go szkoda, bo urodziny są w końcu raz w roku, sporo czasu spędza w szkole,
właściwie 8 godzin, jak na II klasę to dużo.
Już sama nie wiem. Mąż i mama twierdzą, że absolutnie nie powinniśmy robić
tych urodzin, ja na zdrowy rozsądek też tak twierdzę, a jednak...

Wymyśliłam już dziś, że może po prostu zabierzemy się na weekend w góry, jemu
nie będzie przykro, odpoczniemy, a tylko w piątek zaprosimy dziadków na tort i
szampana.

Co sądzicie, jak powinniśmy się zachować. Czy konsekwencja przede wszystkim?

Obserwuj wątek
    • kwirynia Re: Kara - jakbyście postąpiły? 29.09.06, 21:15
      Przez chwilę myślałam, że to ja napisałam o swoim drugoklasiście.
      i wiem również, że w wychowaniu dzieci najbardziej brakuje mi konsekwencji.
      Mam nadzieję, że w tym roku będzie jej więcej.
      Pozdrawiam
      Ania
      • verdana Re: Kara - jakbyście postąpiły? 29.09.06, 22:34
        O ile uważasz, ze kara jest nieadekwatna do przewinienia - wycofaj się.
        Konsekwencja w wychowaniu nie polega na tym, by trwać przy błędnych decyzjach.
        Niejednokrotnie przekonałam się, że wycofanie się ze zbyt surowej kary,
        pokazanie, ze bardziej mi zależy na dziecku, niż na trwaniu przy swoim dały
        rewelacyjne efekty wychowawcze.
      • sir.vimes Re: Kara - jakbyście postąpiły? 30.09.06, 11:53
        Kara jest poważna, ale zdecydowanie zasłużył na poważną karę. Bądż konsekwentna.
    • scher Re: Kara - jakbyście postąpiły? 29.09.06, 22:34
      gabrysia_s napisała:

      > Co sądzicie, jak powinniśmy się zachować. Czy konsekwencja przede wszystkim?

      A co sam syn na to wszystko? Uznał, że źle zrobił? Wyraził szczery żal?
      Przychodzi łasić się o te urodziny, czy akceptuje karę? A może guzik go to
      wszystko obchodzi?

      Dla mnie kluczowa jest postawa dziecka.

      Sz.
      • verdana Re: Kara - jakbyście postąpiły? 29.09.06, 22:41
        Racja.
        Piszesz poza tym, ze kara jest adekwatna do przewinienia - z trudem wyobrazam
        sobie, co mógł zrobić II-klasista takiego, żeby zastosować aż taką karę. Na
        swoje urodziny dziecko cieszy się cały rok. Trzeba pamietac, ze wycofanie sie z
        obiecanego przyjecia zepsuje mu nie tylko te urodziny, ale - jak sądzę -
        wszystkie nastepne. Bo nie bedzie wiedział, czy ma się na nie cieszyć, czy nie.
        Dziecko aż tak nie panuje nad soba, by mogło być pewne, ze w przyszłym roku ani
        razu nie narozrabia. przypominam tez, że w wielu klasach panuje wzajemność X
        zaprosił mnie na urodziny, to ja zaproszę X. Skoro Twój syn nie zaprosi w tym
        roku kolegów, wysoce prawdopodobne, ze wielu z nich i jego potem nie zaprosi.
        Ale moze przeze mnie przemawia bardzo niedobre doswiadczenie. Ja raz odwołałam
        urodziny syna (miał 14 lat). Tez narozrabiał. A powiem szczerze, ze to była
        jedna z najgłupszych i najokrutniejszych rzeczy, jakie zdarzyło mi się zrobić w
        życiu. Do dzis jest mi przykro, a syn nie chce nawet o tym mowić, choć jest juz
        dorosłym człowiekiem.
        I zeby chociaż pomogło - nie pomogło.
        • gabrysia_s Re: Kara - jakbyście postąpiły? 30.09.06, 08:42
          Dzięki za wypowiedzi. Też raczej składniam się do zrobienia tych urodzin, ale
          jego postawa jest taka jak napisała scher - "guzik go to obchodzi", przynajmniej
          takie robi wrażenie. Ale to wynika z bardziej z jego charakteru, syn jest
          uparty, zawzięty i jeśli się uprze, że czegoś nie zrobi to nie zrobi. Bardzo
          ciężko niestety do niego przez to dotrzeć.
          A co zrobił - kopnął dziewczynkę z klasy w klatkę piersiową tak, ze dostała
          bezdechu. Całe szczęście, ze nie straciła przytomności. W każdym razie sprawa
          nieprzyjemna chyba bardziej dla mnie niż dla niego. Po rozmowach z nami
          przeprosił ją następnego dnia przy całej klasie, ale dla mnie to i tak nie
          zamyka sprawy. Nie było to pierwsze jego agresywne zachowanie w szkole, ale
          pierwsze poważne.
          Dodam, że nie stosujemy przemocy w domu.
          • dlopa24 Re: Kara - jakbyście postąpiły? 30.09.06, 10:05
            A dlaczego ją kopnął?
            • gabrysia_s Re: Kara - jakbyście postąpiły? 30.09.06, 11:08
              Bo ponoć złapała go za rękę w miejscu gdzie miał sporą ranę po grze w piłę
              (przewrócił się na boisku). Taka jest wersja mojego syna, dziewczynka
              oczywiście twierdzi, że bez powodu. Niestety nie miałam możliwości
              skonfrontować tego przy obojgu dzieci, ale fakt jest faktem, ze nie chcę agresji
              ze strony mojego dziecka z żadnego powodu, a szczególnie wobec dziewczynek.
              • neospasmina Re: Kara - jakbyście postąpiły? 30.09.06, 11:22
                Zdecydowanie uważam, że to zły rodzaj kary;
                chyba lepsza będzie kara lżejsza, ale długoterminowa;
                pzdr!
              • dlopa24 Re: Kara - jakbyście postąpiły? 30.09.06, 17:05
                > Bo ponoć złapała go za rękę w miejscu gdzie miał sporą ranę po grze w piłę
                > (przewrócił się na boisku).
                Wygląda wiarygodnie,
                a jesteś pewna , ze ta rana od zwykłego przewrócenia się? Byłas przy tym?
                rana była na wierzchu i było ją widać (w domysle dziewczynka zrobiła to
                świadomie?), czy rany nie było widać?
                • lola211 Re: Kara - jakbyście postąpiły? 02.10.06, 11:26
                  Co za roznica? Chlopak KOPNAŁ inne dziecko w klatke piersiowa.To nie jest
                  zwykle popchniecie, tylko solidne uderzenie.
          • scher Re: Kara - jakbyście postąpiły? 30.09.06, 13:21
            gabrysia_s napisała:

            > Dzięki za wypowiedzi. Też raczej składniam się do zrobienia tych urodzin, ale
            > jego postawa jest taka jak napisała scher - "guzik go to obchodzi",
            > przynajmniej takie robi wrażenie. Ale to wynika z bardziej z jego charakteru,
            > syn jest uparty, zawzięty i jeśli się uprze, że czegoś nie zrobi to nie
            > zrobi. Bardzo ciężko niestety do niego przez to dotrzeć.
            > A co zrobił - kopnął dziewczynkę z klasy w klatkę piersiową tak, ze dostała
            > bezdechu.

            W takich okolicznościach ja bym raczej tej kary nie cofnął.

            Sz.
    • zebra12 Re: Kara - jakbyście postąpiły? 30.09.06, 13:12
      Wycofać się już absulutnie z zapowiedzianej kary nie należy! To go utwiedzi w
      tym, że może robić chce, olewać sprwę, nawet nie poprosić o te urodziny, a i
      tak dostanie co chce! Rozegrajcie to inaczej. Może nich dziadkowie wpadną niby
      niezapowiedziani z ciachem i prezencikiem? Żadnych tortów i imprez!
      • verdana Re: Kara - jakbyście postąpiły? 30.09.06, 18:40
        No, wymiekłam, niestety.
        Mój syn dostał kare za nieprzygotowanie się do lekcji i całkowite olewanie
        szkoły (zeszty na podłodze itd).
        Za kopniecie, niezaleznie od przyczyny dziewczynki w klatke piersiową należy
        się najwyższy wymiar kary.
        Nie ukrywam, choc nie zachęcam - moje dziecko musiało by sie w takiej sytuacji
        obejść i bez wizyty dziadków - co najmniej.
    • salma75 Re: Kara - jakbyście postąpiły? 30.09.06, 20:24
      Nie cofać kary, jest adekwatna do przewinienia.
      Nie cofać tym bardziej, że dziecko "guzik to obchodzi"...
      • nchyb dla mnie nie wszystko jest takie proste... 01.10.06, 07:53
        > Nie cofać kary, jest adekwatna do przewinienia.
        hnm na pewno?

        Kopnąć kopnął. Wiemy dlaczego, bo go panna w ranę ucisnęła, pewnie nielicho
        zabolało...

        I teraz dla mnie najważniejsza sprawa, ale zapewne bardzo trudna do odkrycia -
        czy kopnął jakiś czas potem, świadomie, w ramach ukarania, celował dokładnie w
        klatkę piersiową, wszystko tak na zimno, w ramach kary (już nie będe wspominać
        z czym mi się to kojarzy, ale te wątki znacie)...

        Czy też może z bólu kopnął, by się od bólodawczyni uwolnić i akurat w tę
        nieszczęsną klatkę trafiło...

        Bo dla mnie te dwa kopnięcia to dwie całkiem różne sprawy. Zupełnie inne
        sytuacje i innych rozwiązań potrzebujące. O ile w pierwszym przypadku kara
        byłaby zasadna, o tyle w drugim moim zdaniem doprowadzi do poczucia wielkiego
        skrzywdzenia przez chłopca.

        Dziewczynka mówi, że bez powodu ją kopnął. No przecież ona mogła nie zauważyć
        rany, nie poczuła bólu chłopca. Złapała go za rękę, on się odkopnął. Ona nie
        wie dlaczego, uważa że kopnął bez powodu.
        A on mógł z bólu, by się do tej ręki uwolnić. To bywają tylko chwile, odruchy,
        gdy nie myśli się racjonalnie, ale się chce pozbyć źródła bólu, niewygody itp.

        I teraz jeszcze sytuacja chłopca. Mama mówi, że nie czuje się winny, nie
        okazuje skruchy. Może właśnie on uważa, że nie ma powodu. To jego bolało,
        bronił się - niestety, przekroczył granice obrony koniecznej, ale mógł działać
        w afekcie smile
        A tu robią z niego bandytę, kopacza, agresora itp. Może czuć się skrzywdzony,
        opuszczony, jego bolało, bronił się, a tu każą mu przepraszać i jeszcze na
        dokładkę dotkliwie karają.

        Dla mnie to nie jest takie proste, kopnął, zasłużył na karę. Dla mnie to może
        (nie musi, ale naprawdę może) być taka pomniejszona wersja spraw dotyczących
        wspomnianej obrony koniecznej smile
        Niby brzmi wesoło w tym kontekście, ale tak odbieram. I tu nie będze dobrego
        rozwiązania. Bo chłopiec, jeżeli było tak, jak mogło być, ukarany poczuje się
        dotkliwie skrzywdzony. A w tym drugim przypadku to nie kara powinna być (moim
        zdaniem), ale rozmowy, tłumaczenia dot. skutków zbyt silnego bronienia się.

        Przy okazji, rodzicom polecam lekturę książki Harlana Cobena pt. Niewinny. To
        taki sensacyjny thrillerek.
        www.merlin.com.pl/frontend/towar/441389
        Dlaczego polecam? Dlaczego sama opowiedziałam jego fragment swojemu
        nastoletniemu synowi?
        Głównym bohaterem jest młody mężczyzna Matt. Wyszedł z więzienia, w którym
        przesiedział kilka lat za nieumyślne zabójstwo człowieka.
        A to był przypadek. Bili się, nawet nie między sobą, ot głupia studencka
        bijatyka, jakich nieraz jest pełno nie tylko wśród studentów, ale i uczniów
        szkół nie tylko średnich. Tamten drugi miał pecha, jego skroń uderzyła o
        kamień, czy coś w tym stylu. Tamten zginął...
        Po prostu przypadek, ale drugi uczestnik bójki odsiedział w więzieniu.
        I to ku przestrodze opowiedziałam synowi, podając też przykłady z realnego
        życia...

        Dlatego z synem trzeba pomówić o ewentualnych, możliwych konsekwencjach jego
        silnych reakcji. Bo konsekwencje można ponosić całe życie. Czyli rozmawiać z
        synem, tłumaczyć, że nie tędy droga w razie takich sytuacji, ale w tym
        przypadku odstąpiłabym od kary i wytłumaczyła dlaczego.

        Pierwszy przypadek, kopnięcia dla kopnięcia - kary wymaga, co do tego nie ma
        wątpliwości. Ale jestem głeboko przekonana, że będzie trudno dość do tego, z
        którym kopniakiem mieliśmy do czynienia. A że ja akurat jestem zwolenniczką
        unikania ewentualnego karania niewinnych, więc o ile nie masz 100% pewności,
        jaki był ten kopniak, by uniknąć skrzywdzenia syna, darowałabym karę.

        I tak na koniec, z moich wspomnień. Miałam chorą nogę, coś tam bolało mnie
        straszliwie, w sklepie ktoś obcy przypadkiem nadepnął na to najbardziej bolące
        miejsce. Gwiazdy w oczach, zero tchu, nie ma myślenia w tym momencie. Odruchowo
        odepchnęłam, dość mocno, aż się pani o półkę prz kasie oparła. Po chwili, gdy
        już mogłam powiedzieć, a raczej wykrztusić z siebie słowo, przeprosiłam,
        powiedziałam, że na bolącą nogę mi stanęła i że to był odruch. Poprosiłam, by
        uważała i na czyjeś nogi nie stawała. Całe szcześćie że jej się nic nie stało,
        ale ja w tym momencie o tym nie myślałam.

        I bardzo możliwe i prawdopodobne, ze tak było w przypadku syna autorki wątku...
        Pozdrawiam
        • nchyb to jest 2 klasa? 01.10.06, 10:30
          druga klasa? Podstawówki czy gimnazjum? Jak podstawówki, to dziecko ma dopiero
          8 lat, tak>
          No to jeszcze pytanko do autorki wątku. A ranę dziecka obejrzałaś?
          Zainteresowałaś się dzieckiem, czy wyłącznie tym kopniakiem?
          W sumie, jeżeli ranę dziecka olałaś, to ja się dziecku nie zdziwię, ezeli
          będzie na Ciebie smutne, wręcz obrażone. Jego bolało, kopnął, jest ukarany. A
          mama nawet nie spojrzała, czy dziekcu pomóc nie trzeba... hm...

          Konsekwencja ma to do siebie, że zarówno jej brak, jak i nadmiar sa bardzo
          szkodliwe...
          • verdana Re: to jest 2 klasa? 01.10.06, 11:16
            Ale tu problem polega na tym, ze nie jest to z natury spokojne dziecko, ktore
            raz kogos kopnęło. Wtedy i ja nie widziałabym problemu, a karę uznalabym za
            kompletnie chybioną.
            O ile rozumiem, chlopiec jest agresywny i czesto zdarzają się mu róznego typu
            agresywne wyskoki - a przecież mało jest prawdopodobne, by za kazdym razem on
            byl tym pierwszym pokrzywdzonym.
            • gabrysia_s Re: to jest 2 klasa? 01.10.06, 14:04
              Tak, to jest II klasa podstawówki. W gimnazjum chyba taka sytuacja by się nie
              zdarzyła.
              Czytałam to co napisałyście (-liście) i jest mi jeszcze trudniej podjąc decyzję.
              To sytuacja z typu tych, że cokolwiek sie zrobi będzie się załowało.

              Co do rany na ręce, to była ona sprzed 2-3 dni, faktycznie syn przewrócił się
              na boisku u rodziców, bo przybiegł zaraz do babci. Rana była spora, taki strupek
              wielkości może 3-4 cm, miała prawo boleć. Nie wierzę w to, że zaatakował
              dziewczynkę od tak sobie, ale jeśli przekroczenie granic obrony koniecznej to z
              pewnością spore przekroczenie. Problem polega na tym,że mój syn jest impulsywny
              i bardzo często nie panuje nad emocjami. Widzę to szczególnie wobec młodszej
              siostry.
              Co do urodzin w domu dla dziadków, to te na pewno się odbędą bo jest jeszcze
              kilka innych powodów dla których muszą się odbyć (połączone z urodzinami męża,
              chory dziadek - mój tata, dla którego wielką przykrością byłoby gdybym nie
              zaprosiła go na urodziny do wnuczka).
              Naprawdę nie wiem jak to rozegrać. Z jednej strony naprawdę wiem że zasłużył na
              karę, z drugiej jest mi go zwyczanie żal. Spędza w szkole sporo czasu, niekiedy
              jest przemęczony i wtedy najgorzej egzystuje.

            • gabrysia_s Re: to jest 2 klasa? 01.10.06, 14:06
              verdana napisała:
              > O ile rozumiem, chlopiec jest agresywny i czesto zdarzają się mu róznego typu
              > agresywne wyskoki - a przecież mało jest prawdopodobne, by za kazdym razem on
              > byl tym pierwszym pokrzywdzonym.

              Zazwyczaj bardzo łatwo ulega wszelkiego rodzaju prowokacjom. Nigdy nie zaczyna
              sam, ale szybko można wyprowadzić go z równowagi,a wtedy nie panuje nad emocjami.
            • nchyb Re: to jest 2 klasa? 01.10.06, 16:27
              > O ile rozumiem, chlopiec jest agresywny i czesto zdarzają się mu róznego typu
              > agresywne wyskoki - a przecież mało jest prawdopodobne, by za kazdym razem on
              > byl tym pierwszym pokrzywdzonym
              Verdano, ale tu nie rozpatrujemy różnych zdarzeń, tylko to jedno kokretne i
              zdaje się, że była to raczej silna reakcja tfu odwetowoobronna, a nie atal
              agresji...
              • lola211 Re: to jest 2 klasa? 02.10.06, 13:01
                W odwecie mozna kogos odepchnac, ale nie kopac.Dla mnie nie ma zadnego
                usprawiedliwienia dla takiego zachowania i basta.Moja córa ostatnio zdarla do
                krwi oba kolana, bo ja kolega z klasy popchnal w biegu.Rozumiem, ze powinna go
                skopac w ramach odwetu, tak? No sorry, ale na szczescie moje dziecko ma zerowy
                poziom agresji i nie posuwa sie do takich rozwiazan.Mimo ze ja boli.
                Cale szczescie, ze rodzice tego chlopca widza, ze cos jest nie tak i reaguja,
                jest szansa, ze chlopiec nie bedzie zagrozeniem dla rowiesnikow.
                • gabrysia_s Re: to jest 2 klasa? 02.10.06, 14:47
                  lola211 napisała:
                  No sorry, ale na szczescie moje dziecko ma zerowy
                  > poziom agresji i nie posuwa sie do takich rozwiazan.Mimo ze ja boli.

                  Moje młodsze dziecko też nie ma, pomimo, że wychowują się razem, więc to raczej
                  nie kwestia wychowania, ani wartości przekazywanych w rodzinie. Naprawdę nikt
                  nikogo nie bije, mąż w życiu nie podniósł na mnie ręki (jesteśmy ze sobą ponad
                  15 lat), podobne relacje panują u dziadków, wiec to nie kwestia dawanego
                  przykładu.
                  • lola211 Re: to jest 2 klasa? 02.10.06, 15:27
                    Wierze i daleka jestem od obwiniania kogokolwiek.
                • acorns Re: to jest 2 klasa? 02.10.06, 15:26
                  > Moja córa ostatnio zdarla do krwi oba kolana, bo ja kolega z klasy popchnal w
                  > biegu.Rozumiem, ze powinna go skopac w ramach odwetu, tak?

                  Różne są przypadki. Popchnięcie kogoś w biegu to raczej bezmyślność niż
                  złośliwość i można to podciągnąć pod wypadek przy zabawie. Zapewne nie pierwszy
                  i nie ostatni w jej karierze. Przeczytaj sobie na JoeMonster Wielką Księgę
                  Zabaw Traumatycznych to zobaczysz co do czego małolaci są zdolni.
                  Ale gdyby ten kolega popchnął ją złośliwie i z premedytacją, to czy naprawdę
                  uważasz, że nie powinna mu oddać w ramach odwetu?
                  • lola211 Re: to jest 2 klasa? 02.10.06, 15:29
                    >że nie powinna mu oddać w ramach odwetu?


                    Uwazam, ze powinna wowczas go popchnac, ale nie dopuszczam absolutnie kopania.
      • kasiapfk Re: Kara - jakbyście postąpiły? 01.10.06, 11:18
        Ja też bym utrzymałą karę.
        Choćby i dlatego, by wiedział,ze przemoc jest okropnym przewinieniem.
        • agatka_s Re: Kara - jakbyście postąpiły? 01.10.06, 14:46
          A moze porozmawiac z synem, powiedziec ze kara zostala wybrana impulsywnie, ze
          teraz przemyslalas ze odwolanie urodzin dotknie tez osoby ktore nie zawinily
          (koledzy, dziadkowie, wy rodzice)-i w zwiazku z tym nie jest to dobra kara, i
          zaproponowac aby syn sam wymyslil jakis odpowiednik kary.

          Mnie sie tak czesto zdarzalo, ze w pierwszym odruchu wyznaczalam jakas dotkliwa
          kare, ale potem sie reflektowalam i proponowalam zeby jednak kara byla inna, a
          najczesciej wlasnie czekalam na propozycje syna.

          Mysle ze w tym ,ze pogadasz otwarcie z synem jakie masz powody aby zmienic
          decyzje nie ma nic zlego, to nie jest objaw slabosci, wrecz odwrotnie to dobrze
          swiadczy ze traktujesz go jak osobe z ktora mozbna porozmawiac, nie tylko karac
          bezrefleksyjnie. Kazdy ma prawo zmienic zdanie po przemysleniu za i przeciw, i
          dobrze sie do tego przyznac, mysle ze syn to doceni.
        • nchyb Re: Kara - jakbyście postąpiły? 01.10.06, 16:26
          > Choćby i dlatego, by wiedział,ze przemoc jest okropnym przewinieniem.
          tyle tylko, że tu jednak chyba nie mamy do czynienia z przemocą, a ze zbyt
          silną reakcją instynktowną zdaje się. A to naprawde nie jest to samo. Kara
          będzie utwierdzeniem dziecka, ze zostało podówjnie skrzywdzone...
          • lola211 Re: Kara - jakbyście postąpiły? 02.10.06, 15:31
            Nchyb, czy Twoje dziecko jakis rowiesnik kopnal tak, ze doznalo bezdechu?
            Rozumiem, ze w takiej sytuacji rownie latwo przyjdzie Ci doszukiwania sie
            intencji napastnika?
            • agawamala Re: Kara - jakbyście postąpiły? 02.10.06, 16:11
              Tak silne kopnięcie, w którym dochodzi do bezdechu jest zgrożeniem życia a
              napewno zdrowia. I jest dokładnie obojętne czy takiego czynu dopuścił się
              chłopak impulsywny, chuligan czy sprowokowany. Dopuścił i tyle.
              Czy gdyby zabił Gabrysia też zastanawiałaby się czy anulować karę?
              A gdyby dziecko Gabrysi zostało tak potraktowane co powiedziałaby o napastniku?
            • nchyb Re: Kara - jakbyście postąpiły? 03.10.06, 06:49
              > czy Twoje dziecko jakis rowiesnik kopnal tak, ze doznalo bezdechu?
              nie potrasfimy chyba w pełni ocenic jak to z tym bezdechem było. To mogło byc
              równie dobrze zwykłe zapowietrzenie się na skutek zaskoczenia.

              Osobiście sądzę, że ośmiolatek nie ma raczej siły wykopu równej Chuckowi
              Norrisowi. Stawiam na zaskoczenia itp.

              I druga sprawa - staram się zawsze doszukiwac motywów postępowania, same efekty
              to dla mnie za mało. I dążę do poznania, czy efekt spowodowany był celowym
              działaniem, czy też wynikał z zamierzeń osoby coś robiącej.

              A co do mojego dziecka, samo raz miało rękę w gipsie, bo go inne dziecko w
              przedszkolu pchnęło na drzewo. Nie doszukiwałam się złych intencji, był to po
              prostu wypadek. Podobnie jak mój czterolatek niechcący odepchnął inną
              dziewczynkę i tamta też miała rękę w gipsie. Zarówno ja, przedszkolne panie,
              rodzice dziewczynki, jak i przedstawiciel towarzystwa ubezpieczeniowego obydwa
              przypadki rozpatrywaliśmy w kategorii wypadków...
              • lola211 Re: Kara - jakbyście postąpiły? 03.10.06, 09:44
                Kopniecie nie jest wypadkiem, przypadkiem, "niechcacy"- jest to swiadome
                agresywne dzialanie.Moze jeszcze sie z taka sytuacja nie zetknelas, to nie
                wiesz jak dzieci potrafia bic.Moja córa miala kolezanke w zerowce ktora z
                piesci uderzala w twarz.Nie interesuje mnie, ze ma emocjonalny problem- dostala
                zakaz kontaktowania sie z moim dzieckiem.Nie chce miec nic wspolnego z takimi
                jednostkami.
                • agawamala Re: Kara - jakbyście postąpiły? 03.10.06, 11:00
                  Ja też spotkałam się z taką dziewczynką. Też w zerówce. I razem z innymi
                  rodzicami doprowadziłam do tego, że musiała zmienić szkołe.
              • renja Re: Kara - jakbyście postąpiły? 07.10.06, 23:33
                > Osobiście sądzę, że ośmiolatek nie ma raczej siły wykopu równej Chuckowi
                > Norrisowi.

                skoro ośmiolatek potrafi uderzeniem pięści rozwalić pod okiem(kolega z klasy
                mojemu mlodemu) to potrafi tez tak kopnać, żeby doprowadzić do bezdechu
    • rysa9 Re: Kara - jakbyście postąpiły? 01.10.06, 17:06
      Ja podobnie jak Agatka przyznałabym, że karę wybrałam pod wpływem zdenerwowania
      i zamieniła na inną.
      My z mężem staramy się nie wymyślać kary na gorąco, tylko mówimy dziecku, że
      potem usiądziemy i ustalimy jakie będą konsekwencje jego czynu. Niestety
      czasami i nam nerwy puszczą, i potem trzeba główkować jak wyjść z trudnej
      sytuacji, w którą się sami wpakowaliśmy wink

      Natomiast myślę o jeszcze jednym. Jeżeli mojemu dziecku zdarzałyby się często
      reakcje agresywne, to szukałabym pomocy u specjalistów.
      Po to by znaleźć przyczynę takich zachowań, by pomóc mojemu dziecku radzić
      sobie z emocjami i by uniknąć na przyszłość takich zachowań jak wyżej opisane.
      Ale to już sama Gabrysia oceni, czy to jest potrzebne.
    • acorns Re: Kara - jakbyście postąpiły? 01.10.06, 17:45
      Przede wszystkim nie karać za to bez względu na to czy kopnął ją w afekcie, bo
      złapała go za bolącą ranę czy kopnął ją za karę bo go złapała za bolącą ranę
      czy kopnął ją bo miał zły humor a ona pierwsza stanęła na jego drodze. Jeśli
      kopnął dziewczynę, to czas najwyższy, żeby ojciec z nim porozmawiał na temat
      traktowania kobiet przez mężczyzn. Młody musi zrozumieć to sam i przeprosić tę
      dziewczynę powinien z własnej woli a nie bo mu każą. Wymuszone przepraszanie
      przy całej klasie jest goowno warte. Ja na miejscu Twojego męża przekonałbym
      Młodego, że dziewczyn się nie bije i zaproponowałbym mu, że pójdziemy razem do
      niej do domu, po drodze kupimy jej dobrą czekoladę i ładny bukiet kwiatów i on
      ją przeprosi w cztery oczy, a ja z rodzicami jakoś załagodzimy tę sprawę. A w
      ramach rekompensaty powinien ją teraz bronić przed innymi np. jak ją ktoś
      popchnie albo będzie ją gnębił.
      • aga_wa1 Re: Kara - jakbyście postąpiły? 02.10.06, 11:40
        nie całkiem na temat-ale troche-a propos niekonsekwencji.
        Karamy czasem swojego syńcia..choc ja oczywiscie mam "miękkie serce"....
        no i w efekcie na wiesc o ostatnim moim "szlabanie" spytal lekko szyderczo:na
        ile, na pięc minut"???dobrze ze to kochane dziecko-inaczej bym go sprala....
        ale wbrew pozorom-respektuje szlaban jak nigdy...wiec w sumie jest ok..
    • agawamala Re: Kara - jakbyście postąpiły? 02.10.06, 16:01
      Absolutnie (!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!) nie cofać kary. Jeśli się ugniesz
      następnym razem uzna, że można tłuc do woli. Należy mu się bardzo surowa i
      dotkliwa kara. No chyba, że chcesz wychować mordercę.
      To ostre, pewnie mnie skrytykują, ale jestem zwolenniczką kary adekwatnej do
      winy. A tu wina była przeogromna. Syn uderzyłby nieco mocniej i mógłby zabić
      koleżankę.
      • acorns Re: Kara - jakbyście postąpiły? 02.10.06, 16:18
        Nie zabiłby. Ośmio czy dziewięciolatek nie jest w stanie zabić pięścią czy
        nogą. Trafił ją w splot, przytkało ją na chwilę, ale do zabicia w ten sposób
        jeszcze droga daleka. Bardziej niebezpieczne jest uderzenie w krtań.

        Głosujesz za surową i dotkliwą karą, ale nie przewidujesz jednej rzeczy - ten
        chłopak jest twardy, zawzięty i ma skłonności do stosowania przemocy. Posiada
        też takie coś, co nazywamy charakterem. Dotkliwa kara mogłaby być dla niego
        motywacją do zemsty na tej dziewczynie.
        • agawamala Re: Kara - jakbyście postąpiły? 03.10.06, 08:22
          Jest! Zapewniam cię - jako doktor nauk wychowania fizycznego -że może zabić i
          trwale uszkodzić inną osobę, tak, że do końca życia będzie zdana na wózek
          inwalidzki.
          Czy uważasz, że chłopaka twardego i zawziętego nie można wychować?
          Ze nie można spowodować, aby zaprzestał stosowania przemocy?
          Można. Gabrysia popełniła w przeszłości błąd - za mało zajmowała się dziećmi.
          Fakt, że 8 latek spędza w szkole wiele, wiele godzin ma wpływ na jego
          osobowość. W tej rodzinie prawdopodobnie mało się rozmawia, dzieci obserwują
          rodziców od święta.
          Ale dlaczego inni ludzie mają ponosić konsekwencje błędów wychowawczych Gabrysi?
          Chłopak być może woła o pomoc, być może chce na siebie zwrócić uwagę, nie tędy
          droga.
          Łagodna kara spowoduje, że przemoc odniesie skutek. Chłopakowi nic wielkiego
          sie nie stanie, a rodzice sie nim zainteresują. Co, zatem robić dalej? Ano
          pobić kolejną ofiarę. Kara będzie niewielka, mało dotkliwa, a rodzice zajmą
          się, zainteresują. I kto tu jest górą?
          • gabrysia_s Re: Kara - jakbyście postąpiły? 03.10.06, 09:22
            agawamala napisała:
            Gabrysia popełniła w przeszłości błąd - za mało zajmowała się dziećmi.
            > Fakt, że 8 latek spędza w szkole wiele, wiele godzin ma wpływ na jego
            > osobowość. W tej rodzinie prawdopodobnie mało się rozmawia, dzieci obserwują
            > rodziców od święta.

            Nie wiem na jakiej podstawie wywnioskowałaś, że mało czasu spędzamy z dzećmi i
            z nimi nie rozmawiamy. Mój syn jest w szkole i na świetlicy kiedy jestem w
            pracy, wybacz, ale żeby jeść i nie mieszkać pod mostem TRZEBA PRACOWAĆ. I wierz
            mi rozmawiamy, czytamy, spędzamy wspólnie wakacje, weekendy i wszystkie możliwe
            wolne chwile. Nie pracuję w nadgodzinach, nie siedzę do 21 w pracy, spędzamy z
            dziećmi niemal cały wolny czas i staramy się go w mierę rozsądnie organizować.
            Więc prosze Cię nie posądzaj mnie o zaniedbywanie dziecka, bo tak nie jest.
          • acorns Re: Kara - jakbyście postąpiły? 03.10.06, 10:28
            Trener aikido pokazywał Młodej jak bić, żeby zabić, jak uszkodzić, wyłamać
            który staw. Ale żeby to zrobić, trzeba bić w odpowiedni sposób, odpowiednie
            chwyty zastosować. Chłopak musiałby bić tak, żeby zabić. W przeciwnym razie
            musiałby to być po prostu nieszczęśliwy wypadek.

            > Czy uważasz, że chłopaka twardego i zawziętego nie można wychować?

            Można. Ale nie za pomocą kar. Znam taki typ ludzi od zawsze. Taki jest mój
            ojciec, ja taki jestem i Młoda też taka jest. Z takimi dzieciakami nie pograsz
            tak jak rysa9 "mówimy dziecku, że potem usiądziemy i ustalimy jakie będą
            konsekwencje jego czynu". Takie dziecko roześmieje Ci się w twarz i powie, że
            go to je**e. A jak wojnę z takim dzieckiem zaczniesz, to tracisz kontrolę i
            wpływ na niego. Być może uda się usadzić ośmio czy dziesięciolatka. Ale co
            potem? Co zrobić z trzynastolatkiem, który wyjdzie z domu, trzaśnie drzwiami i
            zrobi sobie imprezę urodzinową u któregoś kumpla? Takie dzieci to nie są
            pokorne cielaczki, które gdzie postawisz tam stoją. Z takimi trzeba usiąść przy
            stole i rozmawiać, negocjować, starać się przekonać do swoich racji. Dlatego
            poradziłem Gabrysi, żeby jej mąż porozmawiał z synem na temat męskości i
            traktowania kobiet przez mężczyzn.
            • agawamala Re: Kara - jakbyście postąpiły? 03.10.06, 10:57
              Takie dziecko boi się silniejszego, siły, kary, konsekwencji. Próby rozmowy
              uzna za dowód słabości ze strony dorosłych ( stary pogada, a ja zrobię swoje i
              może mi naskoczyć).
              Zapewniam Cię, że jednym ciosem można zabić. 8 latek nie odpowiada.Nic mu nie
              grozi. Ciekawe jak by Gabrysia spojrzała w oczy rodzicom zabitego dziecka, czy
              wystarczyłoby jej odwagi, czy może dalej rozmawiałaby z synem, że zrobił źle,
              że nie należy zabijać ludzi, że rodzice/dziadkowie tej dziewczynki płaczą, że
              zakopią ją do gróbka, że już jej nie będzie.
              Może ukarałaby go nie wyprawiając urodzin dla kolegów, ale w nagrodę zabrała z
              dziadkami w góry i kupiła prezent ( bo przecież to tylko dziecko).
              Wiem, że to co piszę jest niepopularne, ale w jednej, jedynej sprawie zgadzam
              się z Giertychem ( którego z całego serca nienawidzę), wobec sprawców przemocy
              stosować BARDZO SUROWE KARY. Kara ma odstraszać.
              Słyszałaś powiedzenie o skorupce? Jeśli nasiąknie za młodu agresją, na starość
              będzie ją stosować wobec wszystkich - słabszych, niżej ustawionych, uboższych.
              • acorns Re: Kara - jakbyście postąpiły? 03.10.06, 23:58
                > Takie dziecko boi sie silniejszego, sily, kary, konsekwencji. Próby rozmowy
                > uzna za dowód slabosci ze strony doroslych ( stary pogada, a ja zrobie swoje
                > i moze mi naskoczyc).

                I tu się mylisz. Pamiętasz scenę ze Shreka, w której Shrek tłumaczy osłu, że
                ogry są jak cebula? Parafrazując - takie dzieci są jak cebula. Im więcej warstw
                odsłonisz tym bardziej docierasz do ich prawdziwej osobowości. To mogą być
                bardzo wrażliwe dzieciaki, ale skrywają to pod wieloma warstwami, przez które
                trzeba się przebić. To nieprawda, że próby rozmowy będą przez nich traktowane
                jako dowód słabości. Rozmowy z takim dzieckiem to odsłanianie kolejnych warstw,
                aż dojdzie się do tej właściwej. Ale trzeba umieć rozmawiać. To nie może się
                odbywać na zasadzie, że stary pogada, a dzieciak dalej robi swoje. Przerabiam
                to praktycznie od 9 lat. Od czasu kiedy Młoda stała się istotą w miarę
                komunikatywną w języku zbliżonym do ludzkiego. Młoda ma matkę Rosjankę i
                dziadka Gruzina. Przejęła poprzez geny tamtejszą zawziętość i tamtejszą
                wrażliwość. Ja mam ojca z podobnym charakterem i sam taki jestem. Stąd wiem, że
                tylko rozmową można do takiego dzieciaka dotrzeć. Kary nic nie zdziałają.
                Powiesz takiemu człowiekowi, że utniesz mu rękę, a on Ci poda siekierę i
                podstawi rękę mówiąc "masz - tnij". Nie zrobisz tego oczywiście, a on Ci powie,
                ze jesteś słaba, jesteś miękka jak goowno, które przed godziną spuścił w
                bardaszce. W ten sposób nic z nim nie ugrasz. Może ja nie potrafię tego ubrać w
                słowa, ale mam nadzieję, że czujesz o co tu chodzi.

                > Zapewniam Cie, ze jednym ciosem mozna zabic.

                Wiem o tym. Znam takie ciosy. I wiem też, że są trudne i wymagają sporej
                precyzji. A przede wszystkim trzeba bić tak, żeby zabić. Tym niemniej jednak
                nieszczęśliwy wypadek zdarzyć się może i można przypadkiem trafić tak
                precyzyjnie, że skończy się to dla przeciwnika zejściem śmiertelnym.

                > 8 latek nie odpowiada.Nic mu nie grozi.

                Czy w przypadku śmierci odpowiedzialność jest najważniejsza? Odpowiedzialność
                jest przed systemem, wymiar sprawiedliwości jest częścią systemu państwowego.
                System jest bezduszny, nie ma uczuć. Dramat rozgrywać się będzie w rodzinie
                zabitego dziecka i w sumieniu osoby, która zabiła.

                > Slyszalas powiedzenie o skorupce? Jesli nasiaknie za mlodu agresja, na
                > starosc bedzie ja stosowac wobec wszystkich - slabszych, nizej ustawionych,
                > ubozszych.

                SłyszaŁEŚ. Ja facet jestem. Nikt niczym nie nasiąknie jeśli nauczy się go
                używać rozumu. Mam wrażenie, że mówisz o takiej agresji typowo dresiarskiej. A
                to o czym ja tu mówię i to jaki jest syn Gabrysi dalekie jest od dresiarstwa.
                • agawamala Re: Kara - jakbyście postąpiły? 04.10.06, 09:13
                  Pozwolę sobie na osobistą refleksję. Jestem córką adwokata, i choć nie poszłam
                  w ślady ojca, wiele godzin spędziłam jako widz na sali sądowej. Widziałam
                  sprawców okrutnych zbordni - i tych, których ojciec bronił, i tych przeciwko
                  którym występował jako pełnomocnik oskarżyciela posiłkowego.
                  Życiorysy tych ludzi są dość podobne - nikt nie postępował z nimi ostro,
                  należeli do "twardzieli", życie i zdrowie ludzkie nie miało od niepamiętnych
                  czasów dla nich żadnego znaczenia. I zarazem różne - pochodzili z dołów
                  społecznych, środowisk kryminogennych i tzw. porządnych domów, w których
                  brakowało twardej ręki, a z dzieckiem się rozmawiało i tłumaczyło.
                  Wielu z nich popełniało morderstwa. Niszczyło życie, nadzieje, szczęście
                  niewinnych ludzi. Matki nigdy nie pozbierały się po śmierci swoich dzieci. To
                  niewyobrażalna tragedia i dramat.
                  Dramat dla pokrzywdzonych , nie dla sprawców.
                  Ci, najczęściej dostawali żenująco niskie wyroki, wychodzili z więzienia po
                  odbyciu połowy kary, mieli liczne przepustki. Śmiali się w twarz rodzinom ofiar.
                  A przestępczego rzemiosła uczyli się już w 8-10 roku życia.
                  Nie zgadzam się, że kary nic nie zdziałają. Jest to od wielu lat mój spór z
                  ojcem.
                  I na koniec - stań w sytuacji, w której Twoja Młoda zostaje zabita przez syna
                  Gabrysi ( oczywiście nie bierz tego dosłownie, spróbuj jednak sobie wyobrazić).
                  Twierdzisz, że nie powinien ponieść kary?
                  Wybaczasz?
                  Zapominasz o Młodej i żyjesz dalej tak, jakby nic się nie stało?
                  A może domagasz się zadośćuczynienia ( choć jest to określenie złe, bo nie ma
                  zadośćuczynienia za śmierć).
                  I pamiętaj - od zachowań, które prezentuje syn Gabrysi do zamordowania
                  niewinnego człowieka nie jest tak daleko. I nie znaczenia z jakiego pochodzi
                  omu.
                  Przepraszam, że nie doczytałam faktu, że rozmawiam z mężczyzną.
                  Agata.
                  • acorns Re: Kara - jakbyście postąpiły? 04.10.06, 11:27
                    Mylisz młodocianych przestępców z charakternymi dzieciakami. Nie każdy człowiek
                    z silnym charakterem musi zostać mordercą, ale każdy morderca musi mieć silny
                    charakter. Żeby kogoś zabić trzeba mieć jaja, albo działać w afekcie. Moim
                    zdaniem demonizujesz zachowanie syna Gabrysi. Jeśli on jest niedaleko
                    popełnienia morderstwa, to moja Młoda jest już tylko o krok od tego. A jakoś
                    nie zanosi się na to, żeby miała komuś zdjąć łeb z kołnierzykiem.

                    > Twierdzisz, że nie powinien ponieść kary?

                    Znaczy się jaką? Za kratki w wieku 8 lat? Oczywiście że trzeba zapobiegać
                    zachowaniom typowo agresywnym, ale nie z każdym się da postępować w taki sam
                    sposób. Jeden przestraszy się kary, inny nie. Pamiętaj, że teraz rozmawiamy o
                    dziecku a nie o przestępcy skazanym za morderstwo.
                    • agawamala Re: Kara - jakbyście postąpiły? 04.10.06, 12:10
                      Bardzo śmieszne i bardzo dobre, że Twoja Młoda jest o krok od zabicia człowieka.
                      Bardzo '"dowcipnie" określiłeś mordercę "aby zabić kogoś trzeba mieć jaja".
                      Bardzo delikatnie i subtelnie nazwałeś pozbawienie kogoś życia "zdjęciem głowy
                      z kołnierzykiem".
                      Wybacz, ale Twoje poczucie humoru jest co najmniej dyskusyjne.
                      I uważaj, bo za rok, dwa, pięć może się znaleźć ktoś kto zrobi krzywdę Twojemu
                      dziecku - zgwałci, dotkliwie pobje, a nawet zamorduje.
                      Nie życzę Ci tego, bo wogóle nie mam w zwyczaju źle życzyć ludziom, ale bywa
                      różnie.
                      Czy nad łóżkiem umierającego dziecka też będziesz tak liberalny dla mającego
                      jaja 8 latka, który zdjął łeb Twojej córce razem z kołnierzykiem?
                      I raz jeszcze powtórzę- znakomita większość morderców, w tym także z tzw.
                      porządnych rodzin, już we wczesnym dzieciństwie przejawiała patologiczne
                      zachowania. A takie właśnie przejawia syn Gabrysi.
                      • acorns Re: Kara - jakbyście postąpiły? 04.10.06, 13:14
                        > Bardzo smieszne i bardzo dobre, ze Twoja Mloda jest o krok od zabicia
                        > czlowieka.

                        Idąc Twoim tokiem rozumowania, ten wniosek jest bardzo słuszny. Zdarzyło jej
                        się kilka razy kogoś oprawić. Przy czym nigdy nie zaatakowała pierwsza.

                        > Bardzo '"dowcipnie" okresliles morderce "aby zabic kogos trzeba miec jaja".

                        Zgodnie z prawdą. Trzeba mieć do tego jaja. Podobnie jak do wielu innych rzeczy
                        niekoniecznie patologicznych i przestępczych.

                        > Bardzo delikatnie i subtelnie nazwales pozbawienie kogos zycia "zdjeciem
                        > glowy z kolnierzykiem".

                        Delikatny i subtelny to ja nigdy nie byłem. Jako mężczyzna nie mam cech typowo
                        kobiecych smile Nawet u Młodej z subtelnością i delikatnością różnie bywa, choć
                        kobietą niewątpliwie jest.

                        > I uwazaj, bo za rok, dwa, piec moze sie znalezc ktos kto zrobi krzywde
                        > Twojemu dziecku - zgwalci, dotkliwie pobje, a nawet zamorduje.

                        Owszem. Zdarzyć się to może każdemu. Próby pobicia Młodej już były i skończyły
                        się interwencją chirurgiczną. Nie dla Młodej. Dla starszej o 5 albo 6 lat
                        tipsiary - dresiary, która wystartowała do Młodej. Górna warga przebita na
                        wylot na zębie i rozerwany piercing na pępku. O drobniejszych urazach nie
                        wspominając. Młoda nie przejawiła tu agresywnego zachowania. Została
                        zaatakowana i się broniła.

                        > Czy nad lózkiem umierajacego dziecka tez bedziesz tak liberalny dla majacego
                        > jaja 8 latka, który zdjal leb Twojej córce razem z kolnierzykiem?

                        Musiałbym się w tej sytuacji znaleźć, żeby wiedzieć jakbym myślał i co bym
                        robił. Jednak nie podejrzewam żadnego ośmiolatka o mordercze skłonności. Chyba,
                        że trafi się jakiś maniak, co za dużo grał w Quake'a albo inną strzelankę i mu
                        się rzeczywistość miesza z grą. Ale to też nie mordercze skłonności tylko
                        błędne postrzeganie rzeczywistości. Winiłbym za to przede wszystkim rodziców,
                        którzy pozwalają dzieciakowi przel;ewać hektolitry krwi na ekranie monitora i
                        nie widzą co się z nim dzieje. Młoda w Quake'a grała długo i z upodobaniem, ale
                        jak odeszła od kompa była zupełnie normalna i nie przenosiła zachowań z gry do
                        świata realnego.

                        Moim zdaniem przesadzasz. Nie można robić z dzieciaka mordercy. Ważna jest
                        świadomość tego, że jeśli się z takimi zachowaniami nic nie zrobi, może to się
                        skończyć np. ciężkim pobiciem. Od tego są rodzice, żeby dzieciakowi pokazać
                        drogę. I co do tego nie ma wątpliwości. Ja o tym wiem, Ty wiesz, Gabrysia o tym
                        wie. Problem jest nie w świadomości, ale w tym jak do chłopaka dotrzeć. Ty
                        proponujesz surową karę, a ja to uważam za błąd w przypadku dzieciaka z takim
                        charakterem. Nie znam syna Gabrysi. Tylko tyle co sama o nim pisze. Wnioski
                        wyciągam poprzez analogię do Młodej. Ona każdy zakaz, nakaz, karę uważa za atak
                        na siebie, zamach na swoją wolność, za szkodzenie jej, a osobę, która nakazuje,
                        zakazuje, wymierza karę automatycznie uznaje za wroga z którym należy walczyć.
                        A wojna domowa jest czymś niepożądanym. Ale na szczęście takie osoby pomimo
                        dużej niezależności, potrzebują swego rodzaju przewodników duchowych. I
                        naprawdę lepiej żeby to był ojciec albo matka, niż ma nim zostać miejscowy
                        dresiarz.
                        • agawamala Re: Kara - jakbyście postąpiły? 04.10.06, 13:30
                          Nie życzę Ci, i nie życzę nikomu, aby znalazł się nad łóżkiem umierającego
                          dziecka. Na szczęście nie byłam, ale widziałam człowieka, który odchodził od
                          zmysłów. Nastolatek zabił jego jedyną córkę, dziewczynę w wieku 13 lat. Tak dla
                          jaj, dla zgrywu, dla zabicia czasu.
                          Ten człowiek więcej dzieci już nie miał ( dziewczynka urodziła się, gdy żona
                          dobiegała do 40).
                          Morderca niestety nie mógł być sądzony jak dorosły. Dostał jedynie kilka lat
                          poprawczaka. Pochodził z normalnej, nie patologicznej rodziny. Matka lekarka,
                          ojciec pracownik naukowy.
                          Matka dziewczynki pół roku po jej śmierci zmarła . Po prostu straciła cel i
                          sens życia.
                          Chłopak opuścił poprawczak. Butny jak dotąd, z poczuciem ogromnej krzywdy. Po
                          pół roku zginął pod kołami pociągu w trudnych do ustalenia okolicznościach.
                          W tym samym czasie samobójstwo popełnił ojciec dziewczynki.
                          To prawdziwa historia sprzed wielu lat. Znana. Zmieniłam kilka szczegółów, żeby
                          nie udało się zidentyfikować bohaterów.
                          Morderca był twardzielem od kołyski, a rodzice zwolennikami dialogu. Może nie
                          doszłoby do dramatu, gdyby jednak zastosowali mniej modne, także i wtedy,
                          metody wychowawcze.
                          • verdana Re: Kara - jakbyście postąpiły? 04.10.06, 14:11
                            Ta dyskusja zaczyna być po prostu śmieszna. Nie można prognozować, ze 8-latek,
                            ktory załatwia konflikty siłą, wyrosnie w przyszłości na patologicznego
                            mordercę. Owszem, ja tez jestem za ukaraniem (bo to może powstrzymać go od
                            dalszego bicia, skoro rozmowy nie działają), ale niewatpliwie "przemówienie mu
                            do rozsądku" byłoby najlepsza drogą do celu.
                            Przyjmując, ze każde bijące dziecko jest potencjalnym mordercą, większość
                            ludzkości zostałaby już dawno wymordowana. Nie da się ukryć - w tym wieku
                            dzieci się biją. A że - nad czym ubolewam - dzieciom po prostu zabrania się
                            bić, a nie uczy, jak robić to w sposób cywilizowany, biją się na oślep, bez
                            żadnych zasad.
                            8-latek, ktory uderzył moze zostać w przyszłości zarówno mordercą, jak i
                            tłumaczem poezji łacińskich. Podobnie, jak 8-latek, który nikogo wprawdzie nie
                            uderzył, ale buzuje w nim wściekłość na cały świat.
                            • gabrysia_s Re: Kara - jakbyście postąpiły? 04.10.06, 17:37
                              verdana napisała:

                              > Ta dyskusja zaczyna być po prostu śmieszna.

                              Masz rację dlatego przestałam sie wogóle wypowiadać. Ktoś robi z mojego dziecka
                              potencjalnego seryjnego mordercę bo uderzył dziecko. Fakt, zachował się
                              fatalnie, to nie ulega wątpliwości, ale mam 100% pewność, że nie było to
                              zrobione typowo z premedytacją, karę poniesie, wg mnie wystrczająco surową. Ale
                              wg agawamala spędzam z dzieckiem za mało czasu, bo jak każdy cywiliowany
                              człowiek pracuję, ale zamiast spędzić z nim weekend poza domem, wyciszyć
                              wędrując po szlakach, powinnam chyba zamknąć w piwnicy aby poniósł dostatecznie
                              wysoką karę.

                              • agawamala Re: Kara - jakbyście postąpiły? 08.10.06, 10:00
                                Bądź tak uprzejma i czytaj ze zrozumieniem. I nie falandyzuj, nie przekręcaj,
                                nie dorabiaj ideologii do faktów.
                                • sir.vimes Re: Kara - jakbyście postąpiły? 08.10.06, 12:33
                                  To ty dorabiasz ideologię do faktów!
                                  Naprawdę im więcej czytam twoich postów, oceniających przede wszystkim gabrysię
                                  (bo problem odpowiedniej kary już dawno rozmył się we mgle) tym bardziej mam
                                  wrażenie, że coś tu jest nie tak. Znacie się prywatnie, że tak szczegółowo
                                  opisujesz i wartościujesz jej sposób życia???
                                  • agawamala Re: Kara - jakbyście postąpiły? 08.10.06, 13:03
                                    Nie, nie znamy się, natomiast umiem czytać i wyciągać wnioski.
                                    1. To Gabrysia opisała swojego syna i to co zrobił.
                                    2. To Gabrysia napisała, że dziecko siedzi 8 godzin w świetlicy i
                                    zasygnalizowała, że jest to problem.
                                    3.To Gabrysia zastanawiała się nad rodzajem kary.
                                    Oczywiście - można stosować bezstresowe wychowanie, unikać kar, prowadzić
                                    rozmowy, zajmować się dzieckiem 2 godziny dziennie w trakcie gotowanie obiodu i
                                    udawać, że wszystko jest ok.
                                    Gabrysia zabrala syna w góry- ok. Ma prawo uważać, że za ciężkie pobicie
                                    koleżanki należy mu się "kara" w postaci wędrówki po górach. Ja uważam inaczej.
                                    Gdyby coś takiego zrobiło moje dziecko - w 100% nie pojechałoby na wycieczkę.
                                    Ale może dlatego, że poświęcałam swoim dzieciom więcej czasu, że nie siedziały
                                    w świetlicy nie miałam takich problemów.
                                    Natomiast bałam się, że padną ofiarą niewychowywanych dzieci ( wychowywanych
                                    bezstresowo), które agresją będą zwracać na siebie uwagę.
                                    • gabrysia_s Re: Kara - jakbyście postąpiły? 08.10.06, 22:05
                                      Nie będę komentowała wszystkiego co tu i w poprzednich wątkach napisałaś bo mi
                                      się już po prostu nie chce.
                                      Ale Ty raczej czytaj ze zrozumieniem - nie wiem gdzie napisałam, że moje dziecko
                                      spędza 8 godzin w świtlicy???? 8 godzin spędza w szkole - czyli 5 na lekcjach +
                                      2,5-3 w świetlicy. To tak dla jasności sytuacji. No, chyba, ze uważasz, że do
                                      szkoły też powinno nie chodzić.

                                      I wcześniej dostatecznie dużo napisałm ile czasu zajmuję się dzećmi (a nie
                                      dzieckiem), a obiadów w tygodniu nie gotuję - szkoda czasu. Wolę ten czas
                                      poświęcać dzieciom.

                                      A co do dojrzałości i wieku, to też mogłabym mieć już dzieci w liceum - kwetstia
                                      wyboru.

                                      Niniejszym uważam dyskusję z Toba na temat mojego syna za zakończoną.

                                      • verdana Re: Kara - jakbyście postąpiły? 08.10.06, 23:05
                                        Wyluzuj, Gabrysiu.
                                        Są osoby z którymi warto dyskutować. Są osoby, których wypowiedzi należy
                                        pomijać wyniosłym milczeniem.
                                        • agawamala Re: Kara - jakbyście postąpiły? 09.10.06, 08:05
                                          Najlepiej pomijać milczeniem, gdy ktoś ma odmienne zdanie. Bo o ile przyjemniej
                                          przeczytać, że jest się cacy, dziecko ok, tylko "temperamentne".
                                          Fajnie jak potwierdzą, że nie popełnia się błędów wychowawczych, a z dzieckiem
                                          trzeba rozmawiać, dyskutować, wyjaśniać na zasadzie partnera.
                                          Gorzej gdy przeczyta się o własnych metodach wychowawczych krytyczną uwagę. A
                                          krytyka, zwłaszcza konstruktywna boli, oj boli...........
                                          Bo nikt nie lubi nawet sam przed sobą przyznać się do porażki wychowawczej, i
                                          do tego, że z jego dzieckiem dzieje się coś groźnego.
                                          Wtedy na zasadzie odreagowania należy nawrzucać krytykującemu.
                                          Obym się myliła, ale nie zdziwiłabym się, gdyby był to początek dużych
                                          problemów wychowawczych Gabrysi.
                                          Ciekawe co by czuła, gdyby musiała sporzeć w oczy matce ciężko pobitego dziecka
                                          przez jej syna. Być może uznałaby, a inne mamusie przyklepałyby tę tezę, że w
                                          szkole dzieci sie biją i jakiś procent musi zostać ciężko uszkodzony. Ot
                                          wypadek przy pracy, dobór naturalny.
                                          Interesujące jest jednak także to, co by czuła Gabrysia czuwając przy łóżku
                                          ciężko pobitego własnego dziecka, które miało pecha bo trafiło na podobnego
                                          sobie tyle, że silniejszego. Takiego, którego matka także wolała dyskutować niż
                                          być konsekwentna wychowawczo.
                                          Czas pokaże czy nie mam racji. Obym się myliła.
                                          • sir.vimes Re: Kara - jakbyście postąpiły? 09.10.06, 08:44
                                            Fajnie jak potwierdzą, że nie popełnia się błędów wychowawczych, a z dzieckiem
                                            trzeba rozmawiać, dyskutować, wyjaśniać na zasadzie partnera.

                                            Dużo piszesz o spędzaniu czasu z dzieckiem , że osiem godzin w szkole i
                                            świetlicy to za dużo, że to żle na dziecko wpływa. No to po co właściwie spędzać
                                            więcej czasu jeżeli jesteś przeciwna rozmowie, dyskusji z dzieckiem???
                                            Żeby zlać wystarczy 10 minut. Sama sobie zaprzeczasz.
                          • acorns Re: Kara - jakbyście postąpiły? 04.10.06, 16:54
                            Teraz dajesz przykład z zupełnie innej półki. Od ośmiolatka zadającego
                            przypadkowo śmiertelny cios przechodzisz do nastolatka zabijającego tak dla jaj
                            z premedytacją. Gdyby moją córkę coś takiego spotkało, sprawiedliwość
                            wymierzyłbym sam. Śmierć miałby okrutną i tak doskonałą, że nikt nigdy nie
                            odnalazłby zwłok. Wiem jak to zrobić, szczegóły zatrzymam dla siebie.

                            > Morderca byl twardzielem od kolyski, a rodzice zwolennikami dialogu

                            Pozostaje tylko pytanie jaki ten dialog był? Czy było to tylko na zasadzie
                            wysłuchiwania kazań przez synka, czy też prawdziwy dialog. Ja na przykład z
                            Młodą przeprowadzam wychowawcze rozmowy tylko w nocy, gdy nikt nie przeszkodzi
                            i nic jej nie rozprasza. Nieraz i całą noc przegadamy. I to jest dialog. Ja
                            naprowadzam ją na pewną ścieżkę i oddaję jej inicjatywę. Niech myśli, niech
                            kombinuje, niech wyciąga wnioski. I jak tak pewne rzeczy przeanalizuje to
                            wychodzi jej coś zupełnie przeciwnego niż zrobiła.
                            • kasiapfk Re: Kara - jakbyście postąpiły? 04.10.06, 17:23
                              Podtrzymuję zdanie,że młody powinien być ukarany.
                              Ale tak jak częśc ywpowiadających się, uważam, że problem nie w tym, że uderzył
                              i trzeba go spacyfikować, a w tym, iż nie umie poradzić sobie z emocjami -
                              złością, furią czy co go tam bierze.
                              W tym jest problem.
                              Ja bym próbowałą szukać porady u specjalisty -niekoniecznie w obecnosci
                              młodego, ale zapewne nie w ciągu 1 spotkania.
                              Niespecjalnie podobały mi się rady niekktórych psychoplogów, ale musze
                              przyznać, że w coś z nich odniosło genialny skutek.
                              Gabrysiu powodzenia.
                            • agawamala Re: Kara - jakbyście postąpiły? 04.10.06, 17:28
                              Tylko pozornie z innej. Syn Gabrysi nie zabił, podobnie jak nie zabił
                              późniejszy morderca w wieku 8 lat. Zrobił to nieco później.
                              Znam akta sprawy i orzeczenia biegłych, wiem, że nie była to patologiczna
                              rodzina, ale szczegółów nie znam. Ów chłopak, podobnie jak syn Gabrysi wiele
                              godzin spędzał w świetlicy, rodzice byli zajęci poza domem.
                              Chłopak, podobnie jak syn Gabrysi, w dzieciństwie był krnąbrny, twardy (
                              niektórzy określają to mianem "charakterny", inni "z jajami").
                              Chłopaka kochali i dziadkowie i rodzice. I jedni i drudzy uważali, że trzeba
                              postępować z nim łagodnie, rozmawiać, tłumaczyć, a kara nie może być zbyt
                              surowa. ( Dostrzegasz analogię?)
                              Minęły lata i dopuścił się okrutnego czynu.
                              Nie twierdzę, że syn Gabrysi w 100% kogoś zabije albo trwale uszkodzi. Być może
                              wyrośnie na porządnego człowieka, ale ma złe skłonności, które nieposkromione
                              mogą być brzemienne w skutkach.
                              Nastolatek, który zabił był starszy, ale nie drastycznie od syna Gabrysi. Sam
                              twierdzisz, że gdyby spotkało to Twoją rodzinę zemsta byłaby okrutna.
                              Może więc warto o tym pomyśleć przy wychowaniu właśnie takich dzieci.
                              Agata.
                              • sir.vimes Re: Kara - jakbyście postąpiły? 04.10.06, 19:26
                                Można znależć milion przykładów morderców , który w dzieciństwie byli łagodni i
                                posłuszni i bez jaj. Tylko po co?
                                Wiadomo, że syn Gabrysi, jak i dzieci każdej mamy z tego, forum ma j.akąś tam
                                możliwość zostania w przyszłości paserem, włamywaczem, pijanym kierowcą lub
                                "piratem płytowym". A nawet mordercą. Każda z nas też nie wie czy nie zdarzy jej
                                się w życiu popełnić jakiegoś zabronionego czynu, mniej lub bardziej poważnego.
                                Z całą pewnością jednak sposób wyciągania wniosków i wróżenia przyszłośći z
                                wątpliwych przesłanek, jaki tu prezentujesz, jest wyrazem jakiejś obsesji, manii
                                prześladowczej.
                                Poza tym obrażasz nieznaną ci kobietę, matkę nieznanego ci dziecka. W jakim celu?
                                • agawamala Re: Kara - jakbyście postąpiły? 05.10.06, 07:50
                                  Czy mam manię prześladowczą - nie wiem. Wiem natomiast, że mam dość dużo
                                  doświadcznia życiowego i z racji wieku - mam dzieci w liceum, więc jestem nieco
                                  starsza od mam przedszkolaków i pierwszoklasistów, i z racji środowisk, w
                                  których się obracam: mam ojca adwokata, męża lekarza, sama jestem nauczycielem
                                  akademickim na AWF.
                                  Nie obrażam nikogo i nigdy. Po prostu wyrażam swoją opinię i obawy - a to dwie
                                  różne rzeczy. A, że ta opinia nie jest landrynkowa, że nie proponuję, aby
                                  strawę zbagatelizować - to już inna bajka.
                                  • sir.vimes Re: Kara - jakbyście postąpiły? 05.10.06, 11:15
                                    Wielokrotnie w swoich postach zasugerowałaś , że gabrysia_s jest kiepską matką,
                                    która nie zajmuje się i przejmuje dzieckiem - to obrażliwe.
                                    Zresztą, gdyby nie przejmowała się i nie zajmowała - nie rozważała by tu
                                    problemu kary (a wymyśliła karę surową, adekwatną do poważnego przewinienia)
                                    tylko zlałaby pasem. Bo tak jest szybciej.
                                    Twoja opinia jest właśnie w pewnym sensie landrynkowa - myślisz, że znalazłaś
                                    gotowy przepis na ludzi. Że jest jakiś szamański sposób na wykrycie przyszłych
                                    morderców czy dilerów. Że wystarczy ostro karać i przypadkiem nie stosować
                                    dialogu - a będzie "wszystko ok".
                                    • agatka_s Re: Kara - jakbyście postąpiły? 05.10.06, 11:37
                                      tak, zgadzam sie ze czasem wypowiedzi agawamali byly mowiac oglednie malo
                                      taktowne...

                                      Niestety swiat nie jest taki czarno-bialy, i nie ma prostej metody na
                                      wychowanie dzieci na dobrych uczciwych ludzi. Natomiast serdecznosc, takt i
                                      empatia (czyli umiejetnosc siedzenia w czyis butach) przydaje sie zawsze,
                                      szczegolnie wobec osob ktore i tak juz cierpia....

                                      Ja rozumiem ze mozna ostro zaatakowac rodzica ktory olewa swoje dziecko, jest
                                      egoista, kompletnie nie przejmuje sie dzieckiem tylko soba (ja tak np zrobilam
                                      wobec pani z forum wychowanie, ktora zlala dziecko, ale jako najgorsze w tym
                                      wszystkim widzi to ze szwagierka zwrocila jej uwage-wobec takiej osoby nie mam
                                      oporow aby potraktowac ja ostro i tak jak na to zasluguje)-mysle ze do takich
                                      rodzicow warto czasem uzyc nawet ostrzejszych slow, po to chociazby aby
                                      naprawde bronic dziecko-istote z definicji bezbronna.

                                      Gabrysia jest madra, kochajaca i przejmujaca sie swoim dzieckiem mama- ktora
                                      jak kazda z nas ma watpliwosci i poszukuje naszych opinii i wsparcia-takiej
                                      osobie trzeba pomoc, a nie obrazac i krok po kroku wmawiac cos co nie jest
                                      poprostu prawda. Naprawde czytajac posty agawy na miejscu Gabrysi chyba
                                      wpadlabym w totalna depresje i byloby mi strasznie strasznie przykro. A na
                                      forum nie powinnismy sie tak czuc.

                                      Syn Gabrysi kopnal dziewczynke (prawdopodobnie w jakims odruchu)-nie jest
                                      morderca, nie jest nawet o krok od jakiejs patologii-ot zdarzyla mu sie
                                      niedobra rzecz , ale przeciez naszym dzieciom ciagle zdarzaja sie zle rzeczy-i
                                      cala sztuka polega na tym aby wspolnie z nimi wyciagac lekcje na przyszlosc.
                                      Aby nie pograzac sie "w dol", tylko odwrotnie isc "do gory"-wyciagac z tego
                                      lekcje na przyszlosc.

                                      Ja kompletnie inaczej niz agawa, uwazam ze z dziecmi nalezy obchodzic sie
                                      delikatnie i raczej pozytywnie, nie jestem zupelnie "fanem" kar.


                                      A Gabrysi tak po mamemowemu zycze duzo cierpliwosci i zeby szybko wszystko sie
                                      wyprostowalo...
                                      • agawamala Re: Kara - jakbyście postąpiły? 05.10.06, 14:03
                                        Nigdy nikogo nie obrażam, a że wypowiadam się jasno i wyraziście, nieporawnie
                                        politycznie ( bo nie lituję się, nie głaszczę po głowie) to już inna kwestia.
                                        Wskaż mi post, w którym zachowałam się po chamsku? Nie znajdziesz. Nie używam
                                        wulgaryzmów, nie obrzucam nikogo inwektywami, a inni robią to aż w nadmiarze.
                                        Bardzo jestem ciekawa, czy gdyby Twój syn został skatowany ( czego Ci nie
                                        życzę) zastanawiałabyś się czy sprawca zrobił to odruchowo czy z premedytacją.
                                        Moim zdaniem, a mam dwoje dzieci, więc nie jestem teoretykiem, gdy od początku
                                        wyznaczy się jasne i jednoznaczne granice, gdy dziecko wie kto jest
                                        przewodnikiem stada, jakie zachowania są akceptowane w danym środowisku, a do
                                        tego dziecko nie spędza kilkunastu godzin dziennie wśród obcych ludzi, a
                                        następnie przed komputerem albo telewizorem - szansa na wychowanie łotra jest
                                        minimalna.
                                        Gabrysię oceniłam tylko i wyłącznie na podstawie jej wypowiedzi.
                                        • agatka_s Re: Kara - jakbyście postąpiły? 05.10.06, 14:19
                                          agawo,

                                          Przepraszam ale my nie jestesmy "stronami" w tej sytuacji, nie jestesmy w tej
                                          chwili w szkole w trakcie dziania sie tej sytuacji. Nie rozwazamy tu kwestii
                                          czy dziecko postapilo dobrze czy zle (bo wszystkie lacznie z gabrysia zgadzamy
                                          sie ze postapilo bardzo., bardzo zle)

                                          Jestesmy na forum, gdzie zrozpaczona mama, pyta o nasze zdanie jak ma postapic
                                          w tej sytuacji. Naprawde "wyjezdzanie" z anologiami do mordercow i zarzucanie
                                          gabrysi "poblazliwy stosunek" ktory kiedys moze doprowadzic , ze inna matka
                                          bedzie oplakiwac smierc swojego dziecka jest:

                                          -glupie (bo takiego automatu poprostu nie ma, nawet statystycznie, a co dopiero
                                          w konkretnym jednostkowym przypadku). Ja znam za to tysiace dobrych ludzi,
                                          ktorzy nigdy nie byli karani, ktorym tlumaczono , ktorych traktowano jak ludzi
                                          a nie obiektow do wyznaczania kar. Znam ich wielu, i mysle ze jest ich duzo,
                                          duzo wiecej niz tak samo traktowanych przyszlych mordercow. Poprostu znak
                                          rozwnosci ktory stawiasz : dziecko traktowane delikatnie i z
                                          szacunkiem=przyszly morderca to ABSURD !
                                          -malo taktowne (ja bym tak to odebrala, poprostu jako niegrzeczne i zwyczajnie
                                          malo przemyslane)
                                          -bardzo okrutne (bo mam wrzazenie ze wrecz pastwisz sie nad gabrysia, ktora i
                                          tak bez twoich komentarzy ma za swoje, ty jeszcze dosypujesz soli do jej "ran"-
                                          po co, po co byc tak malo sympatycznym ?)


                                          To tyle, poprostu co innego mowi prokurator w czasie rozprawy sadowej, a co
                                          innego jedna mama drugiej, bardzo zatroskanej, szukajacej pomocy mamie.
                                        • agatka_s Re: Kara - jakbyście postąpiły? i jeszcze jedno 05.10.06, 14:30
                                          Ja rozumiem ze mozesz byc zwolennikiem, takich lub innych metod wychowawczych,
                                          ze u ciebie w domu panuja takie a nie inne zasady (przewodnik stada itd). To
                                          jest OK.

                                          Raczej niz same poglady (z ktorymi sie nie zgadzam ale je szanuje)nie podoba mi
                                          sie forma bronienia swojego zdania prZez ciebie, niejako "po trupach", bez
                                          brania pod uwage ze czasem Twoje wypowiedzi moga byc dla kogos przykre i moga
                                          zabolec.

                                          Mozna powiedziec to samo, ale tak aby komus tym nie sprawiac przykrosci.
                                          Poprostu
                                          • gabrysia_s Re: Kara - jakbyście postąpiły? i jeszcze jedno 05.10.06, 20:10
                                            agatka_s napisała:

                                            > Ja rozumiem ze mozesz byc zwolennikiem, takich lub innych metod wychowawczych,
                                            > ze u ciebie w domu panuja takie a nie inne zasady (przewodnik stada itd). To
                                            > jest OK.
                                            >
                                            > Raczej niz same poglady (z ktorymi sie nie zgadzam ale je szanuje)nie podoba mi
                                            >
                                            > sie forma bronienia swojego zdania prZez ciebie, niejako "po trupach", bez
                                            > brania pod uwage ze czasem Twoje wypowiedzi moga byc dla kogos przykre i moga
                                            > zabolec.
                                            >
                                            > Mozna powiedziec to samo, ale tak aby komus tym nie sprawiac przykrosci.
                                            > Poprostu

                                            Dzięki, widzisz są osoby, które uznają tylko swoją rację i nigdy nie przekonasz
                                            ich do innego spjrzenia na świat, na ludzi. I takim ludziom życze spotkania
                                            osoby która nauczy je pokory wobec świata.Agawamala jak na osobę dobrze
                                            wykształconą ma bardzo wąski horyzont - ocenia wszystko i wszystkich z
                                            perspektywy siebie. Szkoda, ale całe szczęście, że nie wszyscy od uderzenia
                                            drugiej osoby stają się seryjnymi mordercami, inni od wypicia na pocieszenie
                                            dwóch piw alkoholikami krzywdzącymi rodzinę. Całe szczęście, ze świat nie
                                            wyglada tak jak widzi go ta Pani.
                                        • gabrysia_s Re: Kara - jakbyście postąpiły? 05.10.06, 20:01
                                          agawamala napisała:
                                          > tego dziecko nie spędza kilkunastu godzin dziennie wśród obcych ludzi, a
                                          > następnie przed komputerem albo telewizorem - szansa na wychowanie łotra jest
                                          > minimalna.

                                          Nie spędza bo telewizji nie mamy, a komputera po prostu nie lubi - jest
                                          dzieckiem zbyt aktywnym aby usiedzieć przy komputerze.
                • renja Re: Kara - jakbyście postąpiły? 07.10.06, 23:30
                  popieram, znam to z autopsji. Rozmowa potrafi zdziałać u takich dzieci dużo
                  więcej niż kara. Niemozność kontrolowania emocji i agresji u dziecka to wg mnie
                  problem dla psychologa, a nie "kata"
            • gabrysia_s Re: Kara - jakbyście postąpiły? 03.10.06, 11:08
              acorns bardzo Ci dziękuję za Twoje słowa, trafiłaś chyba w sedno tego o co
              chodzi z moim dzieckiem, zresztą psycholog, u której byliśmy na konsultacji
              (przed zdarzeniem, chodziło o ew.wykluczenie lub potwierdzenie ADHD)
              powiedziała bardzo podobnie.
              Co do rozmowy to takie juz wielokrotnie były, po zdarzeniu również ale i
              wcześniej.

              Jeśli można w wolnej chwili napiszę do Ciebie na priv, mam pytanie odnośnie
              treningu.
              • acorns Re: Kara - jakbyście postąpiły? 04.10.06, 00:02
                > Co do rozmowy to takie juz wielokrotnie były, po zdarzeniu również ale i
                > wcześniej.

                A jak one wyglądały? Bo to ważne. I jakimi wnioskami się zakończyły? Napisz
                proszę jak rozmawialiście z nim, a ja napisze jak ja bym rozmawiał. Może jakoś
                to Wam pomoże. Mam sporo doświadczenia w kontaktach z osobami o charakterze
                typowego czeczeńskiego albo inguskiego watażkismile

                > Jeśli można w wolnej chwili napiszę do Ciebie na priv, mam pytanie odnośnie
                > treningu.

                Nie ma sprawy. Pisz.
    • agawamala Re: Kara - jakbyście postąpiły? 02.10.06, 16:04
      I jeszcze jedno - wyjedzie w góry, dostanie tort, szmpana, prezenty od
      dziadków, żyć nie umierać! I przyrżnąć komuś jeszcze mocniej. Może w nagrodę
      rodzice dadzą prezent?
      Żadnych urodzin, żadnych przyjemności. Za taki czyn musi być bardzo dotkliwa
      kara.
      • gabrysia_s Re: Kara - jakbyście postąpiły? 02.10.06, 18:20
        Więc jednak postanowiliśmy po różnych przemyśleniach i dyskusjach tych urodzin
        nie robić.
        Ponieważ jednak całej sytuacji nie widziałem, wersje są różne (rozmawiałam
        jeszcze z innym dzieckiem z klasy) trudno jednoznacznie powiedzieć, że mój syn
        nie został sprowokowany, jednak uważam, że 8-latek powinien panować nad takimi
        reakcjami.
        Sam zresztą kiedyś został pobity w przedszkolu, miał szytą powiekę więc wiem jak
        czuje się matka, której dziecko skrzywdzono, ale wiem też, że dzieci różnie
        reagują (on też tylko kogoś niefortunnie dotknął i został przewrócony na kant
        stolika). Potraktowałam to jak nieszczęścliwy wypadek.
        Dlatego w tym przypadku nie twierdzę, że zrobił to z premedytacją, bo np. kogoś
        nie lubi.
        A co do prezentów i wyjazdu - nie widzę potrzeby karania podwójnie, moim zdaniem
        jedna kara wystacza. Wyjazd ma być nas wszystkich, również dla córki, która jest
        niczemu nie winna i uważam, że rodzinny wyjazd robi więcej dobrego niż
        "obijanie" się 2 dni po domu, szczególnie, że w tygodniu nie mamy dla siebie
        zbyt wiele czasu. Zresztą weekendowe wyjazdy nie są dla nas czymś szczególnym,
        co robi się okazjonalnie.
        Dodam jeszcze, że urodziny dla kolegów poza domem, są najdotkliwszą z kar,
        ponieważ syn zamieniłby je na wyjazd, urodziny dla dziadków i prezenty razem
        wzięte.

        Mam nadzieję, ze podjęłam dobrą decyzję, która będzie skutkowała w przyszłości.
        • scher Re: Kara - jakbyście postąpiły? 02.10.06, 20:00
          gabrysia_s napisała:

          > Mam nadzieję, ze podjęłam dobrą decyzję, która będzie skutkowała
          > w przyszłości.

          Skłaniam się, że dobrą. Jak wysoko trzeba zadrzeć nogę, żeby silnie kopnąć
          kogoś w pierś?

          Sz.
          • gabrysia_s Re: Kara - jakbyście postąpiły? 02.10.06, 22:21
            scher napisał:
            > Skłaniam się, że dobrą. Jak wysoko trzeba zadrzeć nogę, żeby silnie kopnąć
            > kogoś w pierś?
            >
            > Sz.

            Nie trzeba - można kopnąć osobę która jest schylona/kuca.
    • agatka_s Re: Kara - jakbyście postąpiły? 03.10.06, 10:17
      a moim zdaniem to nie kara czy jej brak jest tu problemem...

      Wyobrazilam sobie siebie gdybym to jak tak kogos kopnela, zalozmy ze w afekcie.

      Co pojawilo by sie u mnie, jakie uczucia ?

      Po pierwsze potworny wstyd, po drugie wspolczucie i empatia dla osoby ktora
      skrzywdzilam. Bylo by mi potwornie glupio, czulabym wyrzuty sumienia i
      staralabym sie za wszelka cene pomoc ofierze mojej
      chwilowej "niepoczytalnosci" (bo na zimno doskonale wiem ze takich rzeczy
      robic nie mozna). Poprostu czulabym sie z tym co sie stalo fatalnie.

      Zadne juz kary nie bylyby mi potrzebne, poprostu wstyd i olbrzymie zazenowanie
      mojim postepowaniem, na dlugo dlugo nie dawaloby mi spokoju.


      Potem wyobrazilam sobie mojego syna w takiej sytuacji i jestem przekonana ze
      jego reakcja bylab dokladnie taka sama: po pierwsze nieslychane zaskoczenie tym
      ze cos takiego mogl w ogole zrobic, zal, wstyd chec naprawienia szkody ktora
      wyrzadzil- z pewnoscia bardzo by sie interesowal ta uderzona dziewczynka i
      mysle ze bardzo bardzo by sie staral aby ona mu wyubaczyla.

      Mysle ze moje dziecko poprostu bardzo bardzo by to przezylo, ze zrobil cos
      takiego, ze skrzywdzil kogos-mysle ze to byloby takie wydarzenie ktore mialoby
      na niego olbrzymi wplyw. Jestem pewna ze ja w takim przypadku nie mialabym
      ochoty na jakas straszna kare-bo mysle ze widzac jak syn przezywa i jak jest
      myu zle, nie chcialabym juz "znecac" sie nad nim dodatkowo.

      Gabrysiu, mysle ze naprawde kwestia nie lezy w karze, kwestia raczej lezy w tym
      co zrobic aby dziecko zrozumialo ze zrobilo cos bardzo bardzo niedobrego, aby
      samo a nie dlatego ze tak mowia dorosli potraktowalo swoj czyn jako rzecz
      straszna , ktora nie moze sie wydarzyc nigdy wiecej-to dziecko samo musi poczuc
      wyrzuty sumienia, samo-a nie dlatego ze zostalo ukarane.

      Mam czasem wrazenie ze my dorosli karzac od razu niejako "na oslep" czasem nie
      dajemy dzieciom szansy aby same przemyslaly sprawe. W tej chwili wyglada na to
      ze caly ciezar tej sprawy, przeszedl z samego czynu na kare. I obawiam sie ze
      ma to jakis odwrotny skutek, dziecko wrecz zamyka sie i czuje ze jest
      skrzywdzone (paradoks !), ale wlasnie dlatego ze czyn jest mniej istotny-wazna
      stala sie kara.

      Dlatego nie jestem przekonana czy samo karanie sprawe zalatwi...
    • xxxxx1233 Re: NIE KARAĆ 03.10.06, 10:31
      Zmieniłam nicka, bo może to forum podczytuje jakaś mama ze szkoly mojego
      dziecka. W klasie mojego dziecka jest dziecko, ktore było bite, poszturchiwane
      przez inne dzieci. W klasie zrobil sie szum, rodzice wkorczyli do akcji, co
      wieksze "łobuzy" dostaly w domu kary - w szkole zrobila się sielanka.
      Pojechalam z dziecmi na wycieczke i wierzcie mi to temu dziecku - ja sama
      chetnie bym przylozyla pare razy, choc jestem bardzo tolerancyjna wobec
      rozrabiakow. Czasem trezba znalezc przyczyne dlaczego dziecko tak sie
      zachowuje. Mojej kolezanki syn gryzł w przedszkolu, jego wyrzucenie wisiało na
      włosku. Był w grupie najmniejszy i fizycznie najsłabyszy, wiec aby dac rade
      wiekszym i silniejszym - gryzł.
      Marzeniem moim jest aby w szkole, przedszkolu nauczyciele patrzyli co robią
      dziecki. Aby starali się zobaczyc co bylo przyczyną takiego zachowania dziecka,
      a nie karanie.
      Ale tez, sama miala przyklad na wycieczce z klasa mojego dzecka, pani szla na
      poczatku, ja na koncu. Ja widzialam co robia dzieci, pani nie. Pozdrawiam
    • agatka_s Re: Kara - jakbyście postąpiły? 03.10.06, 10:39
      a i jeszcze jedno, ja zawsze staram sie aby kary byly "pozytywne", czyli w
      efekcie przynosily jakies zadoscuczynienie (to tak jak sad zasadza wplate na
      rzecz PCK, albo iles godzin pracy spolecznej).

      W odwolaniu urodzin nie ma niczego pozytywnego....


      U nas kary "pozytywne" bywaja takie (oczywiscie skala przestepstw inna niz
      tutaj !)-robienie mamie kawy do lozka przez tydzien, wyczyszczenie odkurzaczem
      samochodu (to nie jest normalny obowiazek domowy), podlewanie kwiatow zamiast
      mamy na balokonie przez 2 tygodnie, itp). Przy czym kara jest uzgadniana na
      spokojnie, po rozmowach, po jakiejs ekspiacji i wyrazeniu zalu, kiedy mam
      pewnosc ze dziecko rozumie ze zrobilo zle i akceptuje ze musi poniesc
      konsekwencje swego czynu.

      Nigdy dziecka nie karze gdy widze ze dziecko nie jest samo przekonane ze
      postapilo zle, bo wedlug mnie wtedy kara przynosi wiecej szkody niz pozytku.
      Zdarza mi sie krzyczec cos w afekcie, ale jak napisalam wczesniej umiem sie z
      tego wycofac i potem na spokojnie sprawe przegadac i niejako wspolnie z
      dzieckiem podjac decyzje o "zadoscuczynieniu"-karze
      • verdana Re: Kara - jakbyście postąpiły? 03.10.06, 10:50
        Problem w tym, że zupełnie inna jest sytuacja, gdy dziecko po prostu
        narozrabia - wtedy kary "pozytywne" są naprawdę świetne, a inna, gdy dziecko ma
        tendencję do krzywdzenia kogoś i jego zachowanie trzeba powstrzymać za wszelka
        cenę.
        W wypadku gdy dziecko nie odrobi lekcji, napyskuje mamie, spóźni się, po raz
        dziesiaty zapomni zeszytu - naszym celem jest w pewnym sensie ochrona dziecka
        przez nim samym - takie działania, aby zachowywało się lepiej, aby samo na tym
        zyskało. Problem lezy w tym, ze w przypadku dziecka agresywnego powinno się
        mieć na wzgledzie równiez inne dzieci, innych ludzi - i to oni mają być
        szczególnie chronionieni. Nie można w takim wypadku czekać na skruchę, bo jesli
        ona nie nastapi to i tak nie mozna pozwolić, by nasze dziecko biło inne dzieci.
        Gdy nic innego nie pomaga, w takich wypadkach jestem za karą odstraszajacą.
        Jezeli brak empatii, to może choć uczucie strachu przed karą powstrzyma dziecko
        od kolejnego aktu agresji.
        • agatka_s Re: Kara - jakbyście postąpiły? 03.10.06, 11:00
          verdano, zgoda

          Tylko ja mowie o tym konkretnym przypadku.

          Mam wrazenie ze to dziecko nie kopnelo z premedytacja, nie jest "recydywista".
          Dziecku temu zdarzyla sie okropna rzecz, ktora pewnie jego samego nawet
          zdziwila, czy byl to odruch (np z bolu), czy byl to jakis niekontrolowany
          impuls-nie ma takiego znaczenia. Wazne jest ze bylo to po raz pierwszy.

          I mysle ze w takim przypadku jest spora szansa aby dziecko "uratowac".
          Oczywiscie kara powinna byc adekwatna do czynu i z pewnoscia powinna byc surowa
          i powinna nastapic. Nie wiem tylko czy nie istotniejsze w pierwszym momencie
          powinno byc przegadanie sprawy, sprobowanie dotarcia do syna i przelamanie tej
          jego obecnej postaey zaciecia (ktora daje sobie reke odciac jest reakchja na
          kare, zserwowana od razu, bez rozmowy bez wysluchania, bez jakiegos wspolnego
          zrozumienia co sie stalo). Moim zdaniem karanie dziecka, bez wczesniejszego
          obgadania sprawy, nie skutkuje niczym dobrym. Dlatego moim zdaniem dobrze jest
          jak kara ustalana jest z jakims opoznieniem, na spokojnie w atmosferze milosci
          i poczuci a bezpieczenstwa, a nie w emocjach gdy czasem mozemy uzyc slow czy
          gestow ktore rania (bo tez moze sie zdarzyc ze dzieciak nawet nie zacial sie z
          powodu samej kary, tylko ze cos niesprawiedliwego mama powiedzial, a potem
          jeszcze dolala oliwy do ognia ta kara i on juz caly jest jeden wielki zal jak
          potwornie go potraktowano).
          • verdana Re: Kara - jakbyście postąpiły? 03.10.06, 11:33
            O ile się zorientowałam, to dziecko jest właśnie "recydywistą" - może nie w
            dziedzinie kopania, ale agresji wobec innych dzieci. I na tym polega problem.
            Agresja jednostkowa może się zdarzyć od czasu do czasu, nie zawsze wymaga kary,
            czasem nawet jest w pełni usprawiedliwiona. Ja sama uscisnęłam kieys dloń mojej
            córce, za to, ze przylała pewnemu chłopakowi.
            Ale powtarzajaca się agresja, jako sposób zachowania - to inna sprawa. Chyba
            rozmowy już były, i to nie jeden raz, problem był omawiany z dzieckiem - a
            zachowania wracają.
            • agatka_s Re: Kara - jakbyście postąpiły? 03.10.06, 11:42
              no dobrze, moze sie nie znam na wycjowywaniu takich agresorow.

              moje dziecko poki co dpouscilo sie najgorszego "ataku" w postaci oblania kolegi
              woda z hydrantu, bo tamten go zamknal za jakims plotem i nie chcial wypuscic.
              (tez wstyd sie przyznac ale gdzies miedzy wierszami nawet go pochwalilam ze
              umial sobie dac rade...)

              Stad moze moja wyobraznia rodzicielska w tej kwestii szwankuje.

              Tylko tak sobie mysle ze to "zaciecie" ma jakas przyczyne...
              • verdana Re: Kara - jakbyście postąpiły? 03.10.06, 11:46
                Na pewno.
                Ja bym z jednej strony surowo ukarała, z drugiej jednak zasięgnęła porady
                specjalisty.
      • croyance Re: Kara - jakbyście postąpiły? 10.10.06, 14:55
        Trudna sprawa.
        Uwazam, ze urodziny nie powinny sie odbyc a kara powinna zostac utrzymana -
        sama bylam dzieckiem, na ktore nie dzialaly zadne rozmowy (kiedy, jako juz
        dorosla kobieta, poszlam na psychoterapie, po dwoch latach gadania i zerowych
        efektow - a sama jestem psychologiem i studiowalam podyplomowe techniki
        terapeutyczne! - pani terapeutka po konsultacji z innymi stwierdzila, ze zadne
        psychoterapie i Gestalt-y na mnie nie dzialaja, tylko terapia behawioralna).
        Z dziecinstwa najlepiej pamietam kiedy raz jeden rodzice zastosowali kare
        konsekwentnie - i czuje respekt do tej pory. Rozmowy uwazalam za lekkie
        wywiniecie sie od jakiejkolwiek odpowiedzialnosci, zawsze wiedzialam, co
        powiedziec, zeby sprawy zalagodzic i robilam sobie potem, co chcialam. Zawsze
        manipulowalam doroslymi i niestety uwazalam ich za frajerow, chyba, ze byli
        konsekwentni.
        Niestety, ja po kopnieciu kogokolwiek sama czulabym sie strasznie pokrzywdzona
        i dodatkowo zadowolona z siebie. Niemniej, nie jestem morderczynia ani
        przestepca, wprost przeciwnie wrecz - po prostu taki akurat styl wychowawczy
        nie mial na mnie absolutnie zadnego wplywu a partnerskie relacje nie bardzo sie
        sprawdzaly, bo zawsze postrzegalam ludzi hierarchicznie i chcialam byc jak
        najwyzej na spolecznej drabinie.
    • agatka_s Re: Kara - jakbyście postąpiły? 03.10.06, 11:12
      moj syn kiedys (chyba 2-ga klasa podstawowa) w wypracowaniu na temat "Kim
      chcialbys zostac,i dlaczego" na ktoryms miejscu po pilkarzu, managerze druzyny
      pilkarskiej i itp wymienil policjanta-bo moglby lapac bandytow, jezdzic
      szybkimi samochodami i strzelac. A w nastepnym zdaniu napisal, ze jednak chyba
      by nie chcial bo jakby byl policjantem to by musial codziennie chodzic do
      kosciola i sie spowiadac.

      (w nastepnym zdaniu chcial juz zostac adwokatem aby pomagac nieslusznie
      aresztowanym)
      • agatka_s Re: Kara - jakbyście postąpiły? 03.10.06, 11:12
        Uuuuups to mialo byc do watku o humorze zeszytow !!!!!!!


        PRZEPRASZAM !
    • ela_tuptus Re: Kara - jakbyście postąpiły? 05.10.06, 14:55
      A nie myślałaś żeby o małym porozmawiać z psychologiem?
      moje dziecko bardzo impulsywnie reagowało np. jak ktoś go chwycił, dotknął za
      ramie, podchodząc do niego z tyłu. Czasami ograniczało się to do "nie dotykaj
      mnie" a czasami niestety szły w ruch ręce sad
      mały ma nadwrażliwość dotykową. a to jedna z cech takich dzieci plus pare
      innych.
      po diagnozie ograniczyliśmy rzeczy, ktore powodowały jego zdenerwowanie, wiemy
      jak z nim rozmawiac, czego unikać na co kłaść nacisk..jest spokojniej.
      jest lepiej smile)

    • amerykapolnocna Re: Kara - jakbyście postąpiły? 05.10.06, 20:01
      ja swojej corce daje kary na komputer.odlaczamy internet i szybko widac
      skutki...
    • agatka_s do gabrysi, w obronie agawy... 05.10.06, 20:34
      Mysle ze agawa ma bardzo pryncypialne poglady, ktorych broni konsekwentnie, i
      czasem w ferworze umyka jej ze moze komus zrobic przykrosc.

      Mam jednak nadzieje (a nawet jestem przekonana) ze nie wynika to z jej zlych
      intencji, ot czasem zapominamy ze mimo ze dyskutujemy sobie ananimowo i
      elektronicznie, tam po drugiej stronie jezt zywy czlowiek, z uczuciami i
      emocjami (a jak juz to dotyczy naszych dzieci to emocje sa ogromne a uczucia
      bardzo latwe do zranienia). Czasem warto to sobie przypomniec (ja tez mialam
      kilka niezbyt milych epozodow na forum i wiem ze to boli, mimo ze powinno
      splywac jak po kaczce, bo w koncu sie nie znamy itp, ale jednak czasem
      ta "pisanina" potrafi zabolec do zywego)-jak juz zapedzimy sie w jakies malo
      fortunne porownania np...


      Tak czy siak zycze WSZYSTKIM sporo dystansu do wypowiedzi na forum, bo tak jest
      latwiej i bezpieczniej (dla psychiki).
      • gabrysia_s Re: do gabrysi, w obronie agawy... 05.10.06, 22:07
        Celowo napisałam na tym forum, bo na emamie już dawno byłabym zadziobana,
        szczgónie przez mamusie roczniaków,dla krórych wszystko jest idealne i
        książkowe. Ale niestety nie dla wszystkich jest.
        Oczywiście, że mam dystans do wypowiedzi innych, ale akurat nie zdarza mi się
        często o coś pytać na forum, zwykle radzę sobie sama, mam oparcie w rodzinie,
        ale niestety są sysuacje, które przerastają każdego. I wtedy dobrze znać opinie
        innych.

        Nie lubię jednak, kiedy ktoś wydaje osądy nie znając dobrze sytuacji. Czy
        naprawdę nie można pojąć tego, że spędzam z dziećmi dużo czasu, tyle ile mogę,
        że moje dziecko przebywa na świetlicy kiedy jestem w pracy (przecież nie jako
        jedyne). Czy wykształcona, pracująca osoba nie rozumie, ze inni też moga mieć
        pracę, która daje im utrzymanie i satysfakcję? I wreszcie, że mam jeszcze drugie
        dziecko, któremu ze względu na starsze, poświęca się często mniej czasu i nie
        ma z nią problemów. Więc to może jednak nie tylko kwestia wychowania?

        • agawamala Re: do gabrysi, w obronie agawy... 06.10.06, 13:29
          Gabrysiu, mam wyraziste poglądy i w sposób bardzo jednoznaczny je przekazuję.
          Na forum wymieniamy rady, opinie i uwagi. Na podstawie informacji pochodzących
          z internetu (np. od matki mającej problem)i żadnym innym . Nie widzimy dziecka,
          nie znamy rodziny. Trudno zatem, żebyśmy znali dobrze sytuację.
          Decydując się na dziecko/dzieci myślący człowiek bierze pod uwagę różne
          warianty - nie zawsze będzie ono dobrze się uczyło, zdrowo chowało, nie
          sprawiało problemów wychowawczych. Dobrze, jesli tak jest, gorzej, gdy coś
          szwankuje.
          A gdy dochodzi do sytuacji trudnej czasem trzeba z czegoś zrezygnować. Bo jeśli
          tego się nie zrobi jest źle. Pracująca matka zaprowadzi do przedszkola chore
          dziecko, bo musi iść do pracy. Nieistotne, że dziecko zarazi całą grupę, że
          samo może dodatkowo się nadkazić. Ważne, ż dzień minął w przedszkolu i w pracy.
          Dziecko , z różnych powodów, potrzebuje indywidualnego wsparcia, zajęcia się,
          pomocy. Wiem, że to trudne, sama pracuję( dzięki Bogu mam nienormowany czas
          pracy), ale zostawianie dziecka na 8 godzin w świetlicy powoduje tylko
          eskalację agresji.
          Nie kto inny jak Ty piszesz o cechach syna - uparty, agresywny, trudny.
          Najłatwiej wszystko zrzucić na geny, trudniej wychowywać. A jak mówić o
          wychowywaniu, jeśli spędza się z dzieckiem niewiele czasu? Przecież wychowuje
          świetlica ( a tak naprawdę co dzieje się w świetlicy nie jest nigdy do końca
          pewne).
          Mała ilość czasu spędzonego z dzieckiem jest zwykle rekompensowana. W rózny
          sposób - najczęściej bardzo atrakcyjny dla dziecka. To takie zagłuszenie
          własnego sumienia - pojedzie na wycieczkę, będzie fajnie, ale zwykle nie
          pamięta się, że nie mialo się czasu na rozmowę, gdy zdarzyło się coś istotnego.
          Sumienie zabrania całego zestawu kar. Nie będę karać, bo nie do końca sama
          jestem w porządku. No i koło zamyka się. Dziecko jest bezkarne, lub ukarane
          nieadekwatnie do przewinienia robi co chce. Często jest to krzyk rozpaczy.
          Równie często utrwalają się złe nawyki, złe zachowania, agresja, poczucie
          pogardy dla innych, słabszych, stojących niżej w szkolnej hierarchii. A potem
          bywa już równia pochyła.
          Dobrze wiem czym jest praca dająca i pieniądze i satysfakcję. Wiem także, że
          czasem trzeba z czegoś zrezygnować, zredukować, poprosić o pomoc.
          Bardzo nie lubię głaskać po głowie i mówic, że jest cacy, jak jest be. Wiedzą o
          tym moi studenci. Nie znoszę krętactwa. Za to wściekałam się na swoje dzieci,
          na studentów. Nienawidzę oszukiwania samego siebie. Jak jest problem, trzeba go
          rozwiązać, a nie udawać, że go nie ma.
          Wyciągnęłaś mi, z innego wątku, skrytykowanie kobiety pijącej piwo "na smutki".
          Oczywiście, do 2 puszek nikt nie popadł w alkoholizm, ale zagłuszanie problemów
          piwem, winem czy wódką jest najlepszą drogą do uzależnienia. I ważne jest
          brutalne uświadomienie tego faktu.
          • evee1 Re: do gabrysi, w obronie agawy... 09.10.06, 09:32
            Agawa, przeczytaj jeszcze raz swoje posty, bo jak na osobe, ktora z racji
            koligacji rodzinnych miala duzy kontakt z systemem sadowniczym i powinna umiec
            trzymac sie faktow, za duzo dopisujesz, koloryzujesz i sugerujesz.

            > Decydując się na dziecko/dzieci myślący człowiek bierze pod uwagę różne
            > warianty - nie zawsze będzie ono dobrze się uczyło, zdrowo chowało, nie
            > sprawiało problemów wychowawczych. Dobrze, jesli tak jest, gorzej, gdy coś
            > szwankuje.
            Z listow Gabrysi absolutnie nie wynika, ze spodziewala sie ona rodzicielstwa
            lekkiego i latwego. Nic nie pisze, ze jest rozczarowana wlasnym synem i ze
            sobie nie radzi. Owszem miewa rozne watpliwosci, ale nie wiem czy sa rodzice,
            ktorzy ich nie maja.

            > A gdy dochodzi do sytuacji trudnej czasem trzeba z czegoś zrezygnować. Bo
            jeśli
            > tego się nie zrobi jest źle. Pracująca matka zaprowadzi do przedszkola chore
            > dziecko, bo musi iść do pracy. Nieistotne, że dziecko zarazi całą grupę, że
            > samo może dodatkowo się nadkazić. Ważne, ż dzień minął w przedszkolu i w
            pracy.
            A skad wiesz, ze Gabrysia stosowala taka metode, ze prowadzala chore dziecko do
            przedszkola nie dbajac o to jak to sie odbije na innych dzieciach. Dlaczego w
            ogole opisujesz to postepowanie? Bo moze taka sytuacje potencjalnie mogla miec
            miejsce i moze w ten sposob nasze zle zdanie na temat tej matki z przytoczonej
            przez Ciebie historii jakos "przyklei" sie do Gabrysi?

            > Dziecko , z różnych powodów, potrzebuje indywidualnego wsparcia, zajęcia się,
            > pomocy. Wiem, że to trudne, sama pracuję( dzięki Bogu mam nienormowany czas
            > pracy), ale zostawianie dziecka na 8 godzin w świetlicy powoduje tylko
            > eskalację agresji.
            A Ty znowu swoje! Nie osiem godzin w swietlicy, tylko 8 godzin poza domem -
            szkola plus swietlica. Ja tez chodzilam do swietlicy, podobnie jak wiele innych
            dzieci i morderca ze mnie nie wyrosl. Czego nie moge powiedziec o moim koledze
            z klasy, ktory wracal po szkole wprost do domu do niepracujacej matki. I co z
            tego wynika? Bo jak dla mnie nic.

            > Nie kto inny jak Ty piszesz o cechach syna - uparty, agresywny, trudny.
            > Najłatwiej wszystko zrzucić na geny, trudniej wychowywać. A jak mówić o
            > wychowywaniu, jeśli spędza się z dzieckiem niewiele czasu? Przecież wychowuje
            > świetlica ( a tak naprawdę co dzieje się w świetlicy nie jest nigdy do końca
            > pewne).
            Niektore dzieci maja pewne cechy charakteru. Jedne sa spokojne, inne bardziej
            impulsywne. I tego nie zmienisz. Mozesz tylko starac sie nauczyc dziecko
            reagujace bardziej emocjonalne radzenia sobie z wlasnymi emocjami.
            Ja bardzo dobrze rozumiem Gabrysie, bo moj syn ma bardzo podobny charakter jej
            syn - jest bardzo impulsywny i bardzo gwaltownie reaguje. Moj ma teraz 9 lat i
            jak do tej pory na szczescie nie bylo z nim zadnych problemow w szkole, ale
            moze glownie dlatego, ze on unika sprzeczek i nie wdaje sie w rozne awantury.
            Jestem jednak w stanie bardzo latwo sobie wyobrazic, ze jakby mu kto nadepnal
            na odcisk, to syn by sie odwinal w ogole nie myslac.

            > Mała ilość czasu spędzonego z dzieckiem jest zwykle rekompensowana. W rózny
            > sposób - najczęściej bardzo atrakcyjny dla dziecka. To takie zagłuszenie
            > własnego sumienia - pojedzie na wycieczkę, będzie fajnie, ale zwykle nie
            > pamięta się, że nie mialo się czasu na rozmowę, gdy zdarzyło się coś
            istotnego.
            Alez ten wyjazd wlasnie JEST spedzanie czasu z dzieckiem. I na wyjezdzie tez
            rozmawiac mozna, tym bardziej, ze czesto jest wtedy wiecej czasu do rozmowy niz
            w domu, gdzie zawsze znajdzie sie cos do robienia.

            > Sumienie zabrania całego zestawu kar. Nie będę karać, bo nie do końca sama
            > jestem w porządku. No i koło zamyka się. Dziecko jest bezkarne, lub ukarane
            > nieadekwatnie do przewinienia robi co chce. Często jest to krzyk rozpaczy.
            To znaczy, ze dlatego, ze ja sama pracuje, to czuje sie winna i dlatego nie
            karam dzieci za to, ze zrobily cos zlego? A jaki to ma zwiazek?
            Poza tym przeciez Gabrysia chce ukarac, tylko zastanawia sie jak. Nie sadze,
            zeby te rozwazania byly jakims krzykiem rozpaczy. Takie mysli na temat
            adekwatnosc kary ma chyba kazdy myslacy rodzic. Sa to bardzo zdrowe rozwazania
            zamiast walenie najciezszej kary bez pomyslunku.

            > Równie często utrwalają się złe nawyki, złe zachowania, agresja, poczucie
            > pogardy dla innych, słabszych, stojących niżej w szkolnej hierarchii. A potem
            > bywa już równia pochyła.
            I wychodzi na morderca, buuuu! Sorry, ale Twoje myslenie zyczeniowe jest
            porazajace. Zakladasz tylko jeden scenariusz - rownia pochyba w dol. A ile
            jeszcze jest mozliwosci skretu w bok, zatrzymania sie, refleksji i zmiany
            swojego postepowania. Sadzac z postow Gabrysi, nie zostawia ona dziecka samemu
            sobie z jego problemami, ale z nim rozmawia.

            > Dobrze wiem czym jest praca dająca i pieniądze i satysfakcję. Wiem także, że
            > czasem trzeba z czegoś zrezygnować, zredukować, poprosić o pomoc.
            ???? A to na jaki temat? Chyba tylko zeby dopisac kolejne wady biednej Gabrysi,
            ktora poswieca przyszlosc dzieci (ktore niewatpliwie zostana mordercami, tak
            jak dzieci wszystkich pracujacych rodzicow) dla swojej wlasnej kariery i
            satysfakcji.

            > Bardzo nie lubię głaskać po głowie i mówic, że jest cacy, jak jest be. Wiedzą
            o
            > tym moi studenci. Nie znoszę krętactwa. Za to wściekałam się na swoje dzieci,
            > na studentów. Nienawidzę oszukiwania samego siebie. Jak jest problem, trzeba
            go
            > rozwiązać, a nie udawać, że go nie ma.
            Tylko, ze narazie zamiast rozwiazywac problem, to analizujesz zycie rodzinne
            Gabrysi i stawiasz kompletnie chybione hipotezy. Na dodatek przewidujesz czarna
            przyszlosc.
            • agawamala Re: do gabrysi, w obronie agawy... 09.10.06, 13:30
              Mój post, był swego rodzaju podsumowaniem. Nigdzie nie napisałam, że GABRYSIA
              posyłała chore dziecko do przedszkola itp. Być może nieco uoglniłam rysując w
              ten sposób portret dziecka, z którym najczęściej są problemy.
              Trzymając się jednak faktów:
              - Jest konkretne dziecko i jest konkretny problem.
              - Matka zastanawia się jak ten problem rozwiązać - karać - surowo czy nie, w
              tzw. międzyczasie informuje, że dziecko jest wiele godzin poza domem - dla 8
              latka 1/3 doby to cała wieczność.
              - W kolejnych postach poznajemy charakter dziecka - uparte, impulsywne o
              cechach agresji ( bardzo dotkliwie pobiło koleżankę).
              Rozwija się dyskusja. Mamy proponują rozmowy, łagodne kary, tłumaczą, że
              niektórzy "tak mają".
              Ośmielam się mieć odmienne zdanie. Uważam, że są sytuacje ( a do nich należy
              uszkodzenie ciała innej osoby), w których należy być ostrym i konsekwentnym.
              Pokazuję, w bardzo jaskrawy i łopatologiczny sposób, do czego MOŻE PROWADZIĆ CO
              NIE OZNACZA , ŻE W 100% doprowadzi, pobłażliwość i łagodne karanie.
              Przedstawiam z życia wzięty opis dramatycznie zakończonej sytuacji.
              Usiłuję nakłonić przeciwniczki ( i przeciwników) stosowania kar, aby postawiły
              (li) się w sytuacji rodziców ofiar.
              Zostaję zakrzyczana, bo jak można proponować, aby dziecko nie pojechało w góry
              i odczuło w sposób BOLESNY I UCIĄŻLIWY skutki swojego postęppowania.
              Przypisuje mi się rózne dziwne rzeczy, których nie napisałam ( na szczęście są
              posty do wglądu).
              Reasumując: KAŻDY MA PRAWO DO SWOJEJ INDYWIDUALNEJ OCENY I OKREŚLONEGO
              WYCHOWANIA. Sądzę, że znaleźliby się i tacy, którzy uznaliby, że dobrze zrobił,
              że przylał skoro stanęła na jego drodze ( i bardzo proszę nie wkładajcie w moje
              usta, że przypisuję to Gabrysi).
              Tylko nie dziwmy się, że wokół jest tyle agresji, przemocy, fali, znęcania się
              nad słabszymi ( po latach nad rodzicami), brak szacunku dla innych- chorych,
              upośledzonych.
              Nie dziwmy się, że są rozboje, wymuszenia, morderstwa ( i znów proszę, żebyście
              nie wkładali, w moje usta, że za 5 lat syn Gabrysi zamorduje staruszkę z chęci
              zysku).
              Tego typu zachowania prezentują także dzieci/młodzieńcy z porządnych domów. W
              znakomitej większości jednak z domów, w których nie było jasnych zasad i reguł.
              Dziecko było partnerem.
              I jeszcze na koniec przypadek z mojej pracy na uczelni. Jeden ze studentów
              został aresztowany za udział w bójce. Uczelnia sportowa, chłopak fizycznie
              sprawny, trenujący boks. Musiałam napisać o nim opinię, podpytywałam innych
              studentów.I okazało się, że chłopak w dzieciństwie sprawiał trudności
              wychowawcze, bił się. Matka była wielokrotnie wzywana do szkoły, a były to te
              nieliczne chwile, które poświęcała jemu i tylko jemu. Inicjował burdy, by
              zwrócić na siebie uwagę. Agresja rosła i weszła mu w krew.
              • agatka_s Re: do gabrysi, w obronie agawy... 09.10.06, 13:50
                to nie tak !

                Moim zdaniem caly problem z synem gabrysi to nie jest to ze on kopnal
                dziewczynke (wiadomo rzecz okropna !). Nie jest tez to czy powinien poniesc
                konsekwencje-POWINIEN !!!!

                Moim zdaniem najpowazniejsze w tej calej sytuacji jest to, ze dziecko
                sie "zacielo", ze dziecko nie uzewnetrznia ze cala ta sytuacja sie przejelo
                (pisze ze nie uzewnetrznia, bo mysle ze tak naprawde bardzo to przezywa ale cos
                mu nie pozwala sie do tego przyznac).

                Ja jestem pewna ze ukarac dziecko nalezy, pewnie nawet surowo (akurat jak
                poisalam wolalabym aby to byla inna kara niz zabranie przyjemnosci i
                innym !!!). Ale moim zdaniem to nie kara jest najistotniejsza-na nia przyjdzie
                czas tez. Moim zdaniem kwestia polega na tym aby po takim traumatycznym
                wydarzeniu (bo nie wierze aby po osmiolatku to wszystko splynelo jak po kaczce,
                wtedy to rzeczywiscie bylby chyba takim zwyrodnialcem jak opisujesz !!!) byc z
                dzieckiem, aby to dziecko wiedzialo ze mimo ze bardzo, bardzo narozrabialo
                rodzice sa razem z nim, ze moze u nich znalezc zrozumienie, ze moze z nimi
                porozmawiac. Wiadomo ze potem jest czas na przeprosiny, na pokute , na
                odpracowanie. Ale dziecko po pierwsze musi poczuc ze jest kochane, mimo
                wszystko.

                Kara-wymierzona bez dania szansy sie wytlumaczenia, nie jest kara-jest zwyklym
                znecaniem sie nad dzieckiem.

                Nawet w sadzie (rozumiem ze ta tematyka jest ci znana wiec stad powolanie sie
                na nia) zanim zostanie wymierzona kara, oskarzony ma szanse sie bronic, ma
                szanse poczuc ze jego bliscy sa z nim, ma szanse zrozumiec na czym polegalo zlo
                ktore dokonal. Jesli skazemy zloczynce bez wysluchania, to skazaniec tylko
                bedzie mial ochote sie mscic nic wiecej. O jakiejkolwiek resocjalizacji nie ma
                mowy...

                I ja poprostu mysle, ze zanim syn gabrysi sam do konca nie zrozumie jak bardzo
                zle zrobil, karanie go nie przyniesie, zadnych poza bardzo zlymi skutkow.
                Poprostu wpierw on sam musi miec swiadomosc ze dopuscil sie zlych rzeczy, musi
                chciec przeprosic i musi chciec poniesc zasluzona kare.


                Karac tak z rozpedu, to mozna za glupoty, w takich powaznych sprawach kara musi
                nastapic dopiero po calym procesie "przetrawienia" tego co sie stalo przez
                winowajce. A rola rodzicow to pomoc w tym przetrawieniu... (wczorajszy odcinek
                Superniani to dobrze pokazal, czemu chlopiec ktory uderzyl mame nie chcial jej
                przeprosic, wcale nie dlatego ze jest w nim maly zabojca...)



                • agawamala Re: do gabrysi, w obronie agawy... 09.10.06, 14:40
                  Agatko, a gdzie ja napisałam, że nie należy przesłuchać winowajcy? Należy.
                  Trzeba wysłuchać , jeśli to możliwe obu stron, "przesłuchać" świadków.
                  Rozumiem, że tak się stało. Rozumiem, że są dowody winy.
                  • agatka_s Re: do gabrysi, w obronie agawy... 09.10.06, 14:46
                    tylko ze winowajca jakos nie bardzo poczuwa sie do winy. Z jakiegos powodu
                    zacial sie i prezentuje postawe "mnie to nie dotyczy"...fajnie byloby do tego
                    zacietego osmilatka dotrzec, tak zeby go nie zlamac (bo zlamac osmilatka to dla
                    doroslego zadna sztuka !), tylko wzbudzajac zaufanie- dac poczucie ze na
                    rodzicow moze zawsze liczyc. Pojscie razem w gory to dobra okazja na taka
                    rozmowe od serca.


                    Potem przyjdzie czas na kare.
                • scher Re: do gabrysi, w obronie agawy... 09.10.06, 14:44
                  agatka_s napisała:

                  > I ja poprostu mysle, ze zanim syn gabrysi sam do konca nie zrozumie jak
                  > bardzo zle zrobil, karanie go nie przyniesie, zadnych poza bardzo zlymi
                  > skutkow.
                  > Po prostu wpierw on sam musi miec swiadomosc ze dopuscil sie zlych rzeczy,
                  > musi chciec przeprosic i musi chciec poniesc zasluzona kare.

                  Nie chcę odnosić się do całości dyskusji, ale z powyższym się zupełnie nie
                  zgadzam. Jest taka maksyma: Czasem dopiero kara rodzi poczucie winy.
                  Jej prawdziwości doświadczyłem w wychowaniu niejednokrotnie.

                  Tłumaczenie dziecku zasadności kary - tak, ale czekanie, aż sam ją zechce
                  ponieść - nie.

                  Sz.
                  • agatka_s Re: do gabrysi, w obronie agawy... 09.10.06, 15:04
                    nie rozumiemy sie !

                    To nie chodzi o to czy chce czy nie chce kary (bo kazde zdrowe na umysle
                    dziecko kary ponosic nie chjce !)

                    Tu chodzi o to ze syn gabrysi nie czuje (albo raczej mowiac inaczej, on czuje
                    ale nie pokazuje tego, woli trwac w swoim zacieciu) jak bardzo zla rzecz
                    zrobil. Tak jak napisalam wczesniej moim zdaniem, naturalne byloby to zeby
                    dziecko po takim czynie bylo przerazone i samo mialo ochote naprawic to co zle
                    zrobilo. Taka wlasnie reakcja wydaje mi sie typowa dla takiego wieku. A tu
                    nie.... Czemu ? Wydaje mi sie ze syn gabrysi czuje sie skrzywdzony,
                    odsamotniony, czuje ze to jemu dzieje sie krzywda, czuje ze cala ta "heca" jest
                    niesprawiedliwa. On czuje sie ofiara, nie sprawca. Dobrze byloby z dzieckiem
                    pogadac, dac mu sie wygadac ale jednoczesnie wytlumaczyc jak bardzo zle
                    postapil. Wytlumaczyc ze zadne zachowanie dziewczynki nie usprawiedliwialo
                    jego zachowania, ale pozwolic aby on tez mial szanse powiedziec jak on widzi to
                    co sie stalo.

                    Dopiero jak dojdziemy z dzieckiem do wspolnej konkluzji ze zrobil zla rzecz,
                    mozna myslec o karze, bo wtedy dziecko poprostu wie za co jest kara.

                    Kara teraz jest tylko kolejna niesparwiedliwoscia, ktora tylko poglebi poczucie
                    krzywdy i zaciecia sie. Dajemy dziecku sygnal "jestes zly" i nie mamy ochoty z
                    toba gadac, zaslugujesz tylko na kare. Koniec kropka- adziecko odbier ato jako
                    cholernie niesprawiedliwe (bo takie jest zreszta, bo kazdy zasluguje na to aby
                    go wysluchac i zrozumiec)

                    Naprawde nie sadze aby to mialo pomoc, wrecz odwrotnie moim zdaniem
                • scher Re: do gabrysi, w obronie agawy... 09.10.06, 14:48
                  agatka_s napisała:

                  > wczorajszy odcinek Superniani to dobrze pokazal, czemu chlopiec ktory uderzyl
                  > mame nie chcial jej przeprosic, wcale nie dlatego ze jest w nim maly
                  > zabojca

                  Zauważ jednak, że siedział w pokoju konsekwentnie dopóty, póki nie zdecydował
                  się uznać swojej winy. A więc kara była ZANIM zrozumiał.

                  Sz.
    • fasolka3 Re: Kara - jakbyście postąpiły? 06.10.06, 10:43
      Hej,

      ja troche z drugiej strony. Moj syn-hucherko zostal dosc mocno pobity przez
      swojego kolege z klasy. I co? Kolega go przeprosil, mial jakas kare, chodzi na
      terapie (bo to tez b. agresywne dziecko) I dalej sie rozbija. A moj dzieciak
      choc uplynelo juz pol roku nadal sie boi sam chodzic na przerwy ( bez swoich
      kolegow) nie chodzi na podworko i wydaje mi sie ze stracil wiare we wlasne
      bezpieczenstwo. To straszne nie miec zaufania, ze w razie czego ktos cie obroni
      albo sam sie obronisz.

      Nie mam pojecia, jak nalezy wychowywac takie agresywne dzieciaki. Chyba
      konsekwentnie i z wyczuciem. Moze poszukaj dla niego jakichs pozytywnych meskich
      wzorcow, ktorzy sa silni a pomagaja slabszym: harcerze, sportowcy.. Mysle ze
      sport jest dobry uczy fair play, zasad i wytrwalosci a przy okazji daje
      mozliwosc spozytkowania nadmiaru energii.

      Kiepska sytuaja dla obu stron.

      FFF

    • wwww_wwww Re: Kara - jakbyście postąpiły? 05.11.06, 22:16
      Jak już się powiedziało A (nie będzie przyjęcia urodzinowego), to nie trzeba
      być konsekfentnym, bo jak się nie będzie konsekfentnym to żadnej kary nie
      będzie trktował kolejnych poważnych
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka