Dodaj do ulubionych

Artykuł z Forum

02.10.06, 15:28
Polecam artykuł w najnowszym "Forum". Dotyczy wychowania dzieci.
W największym skrócie - badania wykazały, że dzieci najbardziej zadbane, te
które chodza do doskonałych szkół, mają mnostwo dodatkowych zajęć, a rodzice
wielką wagę przywiązują do ich edukacji - są bez porównania miej szczęśliwe
niż rowieśnicy. Czterokrotnie częściej lądują z depresją u psychologów,
częściej nie czuja żadnego sensu w życiu. Sa bardziej zagrożone narkotykami i
częściej popełniaja samobójstwo.
Niektore z tych dzieci, rewelacyjne w szkole, nie radzą sobie na studiach
W artykule stwierdza sie też, ze dziecko, aby być twórcze potrzebuje
wypoczynku, "nudzenia się" i czasu tylko dla siebie. .
Obserwuj wątek
    • pade Re: Artykuł z Forum 02.10.06, 15:56
      Haha, tylko kiedy znaleźć na to czas?
      Mój syn ma dwa treningi tygodnio aikido i dwa piłki nożnej. Czyli od pn do
      czwartku o 17 zasuwa na zajęcia. W domu jest po szkole koło 13, zje zupę i
      siada do lekcji, jak skończy je drugie danie, na wynudzenie się zostaje mu
      godzina, po treningach pakuje się do szkoły, albo idzie z nami na spacer, czy
      też do sklepu. Mój syn ma baardzo pracowity tydzień, ale za nic nie chce
      zrezygnować z treningów. I co? Mam już się martwić?
      • verdana Re: Artykuł z Forum 02.10.06, 16:58
        Absolutnie nie!!!
        Twoje dziecko ma mnóstwo wolnego czasu - dla siebie. Spędza ten czas tak jak
        lubi, na treningach.
        Tu chodzi o dzieci, którym zajęcia wyznaczyli rodzice, zajęcia od rana do
        wieczora. A te dzieci maja wyznaczony tylko jeden cel - być na tych zajęciach
        bardzo dobre.
        To zupełnie co innego, niż uprawianie ulubionego sportu.
    • komunia1 Pozwólmy dzieciom na dzieciństwo 09.10.06, 11:06
      Aby się dobrze rowijały, muszą mieć wolny czas, nie trening (wszystko jedno czy
      to dziecko chce ten trening czy mama).
      Zakładam, że każde dziecko chodzi na zajęcia dodatkowe, bo chce, chyba nikt
      normalny dzieci do tego nie zmusza (z wyjątkiem np lekcji fortepianu - tu
      ludzie mają pie..a i przesadzają z intensywnością bo chcą mieć geniusza, a
      każde dziecko się zniechęci).

      Także nie basen, taniec czy zajęcia karate, ale po prostu zabawa na dworzu, z
      kolegami, łażenie po drzewach, bieganie i kopanie piłki, zabawa na trzepaku i
      odkrywanie tajemnic sąsiedniej uliczki - to są naturalne zajęcia małego dziecka
      (do powiedzmy 11 lat).

      Nie odbierajmy dzieciom przede wszystkim zabawy z rówieśnikami, to dla nich
      jest najważniejsze - do szczęścia i rozwoju. I żaden trening karate tego nie
      zastąpi. Treningi i zajęcia dodatkowe to tylko moda i lekarstwo na duszę
      rodzica, bo mu się nie chce dzieckiem opiekować ani rozmawiać. więc tworzy mu
      sztuczną opiekę, sztuczne zainteresowania, sztucznych kolegów i sztuczny
      entuzjazm.

      Moja córka chodzi na 2 zajęcia w tygodniu. Więcej bym jej nie zafundowała nigdy
      i nawet gdyby mnie błagała.
      we wrześniu wybieramy razem - coś dla ciała (nie informatyka, nie plastyka, nie
      muzyka!!! tylko taniec, bieganie, sport, balet, basen!!!!!!!!)

      W polskich szkołach dzieci mają baaaardzo mało WFu, moja córka ma 1 wf w
      tygodniu, to jest straszne. Dlatego mała ilość zajęć dodatkowych ma wg mnie
      rekompensować te braki, ma rozwijać fizycznie, odstresowywać.
      I nie moze obciążać ani zabierać cennego czasu.

      Przypomnijcie sobie, dziewczyny, swoje wspomnienia a dzieciństwa: co Wam
      sprawiało najwięcej radości, jak miałyście 8-9 lat?
      Jeśli szczerze odpowiecie, będzie to po prostu: swoboda. Czas, kiedy z
      koleżanką łapałyście ślimaki do słoika, kiedy zaprzyjaźniłyście się z bezdomnym
      pieskiem, kiedy grałyście w piłkę z rówieśnikami, kiedy inne dzieci was lubiły!
      Kiedy rodzice duzo wam pozwalali i Wam ufali. Kiedy to wy decydowałyście, że
      pójdziecie teraz na łąkę, a potem do koleżanki.
      Więc teraz dajcie swobodę swoim biednym dzieciom z XXI wieku, one nie różnią
      sie od tych dzieci z wieku XIX i XX, naprawdę.


      • komunia1 I jeszcze coś 09.10.06, 11:11
        Chciałabym zaakcentować pewną rzecz: nieświadomie wysyłamy dzieci na te
        treningi i zajęcia, bo wtedy... nie musimy się bać o dzieci. Są pod DOBRĄ
        opieką, uczą się DOBRYCH rzeczy, nic im nie grozi.....

        ...... tylko jakie będą tego skutki?
        Skutkiem będą ludzie, którzy nie poradzą sobie w życiu z najprostszymi
        rzeczami - bo na naukę tego czas mieli w dzieciństwie.

        Tylko że nie mieli na to czasu... bo zaraz idą na lekcje tenisa. Ślimaki
        poczekają. Tylko że 30-letni facet już nie cieszy się ślimakami w słoiku.

    • agatka_s Re: Artykuł z Forum 09.10.06, 11:27
      Troche tak, troche nie....

      Owszem dziecko musi miec czas na swobodne spedzanie czasu (niektorzy nazywaja
      to nudzeniem, ale niekoniecznie musi to byc nudzenie sie, moze to byc czytanie,
      pisanie, rysowanie albo granie w pilke ze sciana-ale wtedy kiedy dziecko chce i
      jak dziecko chce). Tak to jest wazne.

      Ale jednoczesnie dziecko juz od najmlodszych lat powinno miec zainteresowania i
      pasje. Czasem sportowe, czasem naukowe, czasem artystyczne, a czasem jeszcze
      inne. A po co ? Po to aby za chwile ta nuda go nie zdominowala. Bo nuda 7
      latka jest OK, ale jak zaczyna sie nudzic gimnazjalista, to niestety robi sie
      groznie i troche nie halo. Bo nudzacy sie gimnazjalista zeby zapelnic sobie
      czas zaczyna rozrabiac. Nudzacy sie gimnazjalista, to nie slodki 7 latek ktory
      lubi sobie popatrzec sobie w okno, to czesto pijacy, palacy i rozrabiajacy
      wyrostek... To jest oczywiscie olbrzymi skrot myslowy, ale mysle ze wiecie co
      mam na mysli.

      Dziecko nauczone pewnej systematycznosci, pewnej aktywnosci nie bedzie
      (zazwyczaj !!!!) siegac po glupoty, bo takie dziecko ma poprostu duzo wiecej
      ciekawych zajec niz rozrabianie.

      Nie twierdze oczywiscie, ze zainteresowania mozna rozwijac tylko na zajeciach,
      nie absolutnie. Ale gama tych zajec jest teraz bardzo duza czemu wiec nie
      korzystac, czemu nie szukac inspiracji wlasnie na takich zajeciach.


      Stad mysle ze to dobrze ze rodzice maluchom pozwalaja na probowanie roznych
      rzeczy, wydaje mi sie ze czas 1-4 klasa to taki czas zeby maksymalnie pozwalac
      na takie proby. Potem dziecko juz samo wie co tak naprawde go interesuje i co
      rzeczywiscie jest warte kontynuoowania (nastepuje niejako selekcja naturalna,
      bo ilosc nauki w szkole powoli nie pozwala na bardzo aktywne spedzanie czasu po
      szkole).

      Jesli zajecia traktuje sie jako sposob fajnego spedzania czasu, sprawiania
      przyjemnosci, wzbudzania jakis zainteresowan hobby itp-to wszystko OK. Gorzej
      jesli na basen dziecko posyla sie zeby zostala Otylia Jedrzejczak , na balet
      Maja Plisiecka a na karate Brucem Lee. Wtedy rzeczywiscie takie zajecia i
      dzieciom i rodzicom daja wiecej szkody niz pozytku.

      Aha ja mam swojego malego hopla - jedynym wyjatkiem gdzie wysylalabym dziecko
      z pelna premedytacja i wbrew jego woli nawet i z checia aby osiagnal
      Mistrzostwo swiata a nawet lepiej to nauka jezyka. No tak mam...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka