Dodaj do ulubionych

szkoła na wsi

24.10.06, 10:49
a w zasadzie w malutkim miasteczku. Zamierzamy wyprowadzić się na wieś,
dowożenie do Warszawy będzie zbyt kłopotliwe, przeniesiemy więc pewnie dzieci
do szkoły w pobliskim miasteczku, ewentualnie możemy dowozić do większego
miasteczka (takiego, w którym szkół kilka). Nie chcę wyjść na wielkomiejską
paniusię, wcale się do tego nie poczuwam, ale nie mam z innymi szkołami niż
warszawskie do czynienia i trochę się tych przenosin obawiam. Córka szłaby do
zerówki, syn do czwartej klasy, co i tak wiązałoby się dla nich z dużą
odmianą.
Jak to jest Waszym zdaniem - czy miejskie i wiejskie szkoły bardzo się
różnią? jakie zalety, jakie wady, na co być przygotowanym. Spotkałam się z
opinią, że wywożę dzieci w dzicz, pozbawiam szerszych możliwości rozwoju,
ograniczam, ciągnę w dół. Intuicyjnie się z tym nie zgadzam, ale popytać nie
zawadzi u źródeł smile))
pozdrawiam
elanar
Obserwuj wątek
    • andaba Re: szkoła na wsi 24.10.06, 11:09
      Ja sama chodziłam do szkoły na wsi - wtedy to była spora różnica, mało który
      nauczyciel miał studia w ogóle, a co dopiero pedagogiczne. Teraz jest na pewno
      inaczej, nie sądzę, żeby różnica była znaczna. W mieście też są lepsze i gorsze
      szkoły.
      • hanka_79 Re: szkoła na wsi 24.10.06, 12:50
        andaba chyba troszę przesadzasz z tym brakiem wykształcenia.

        Co do pytania- wydaje mi się, że krzywdy dzieciom nie zrobisz. Nie ma co
        ukrywać, że są spore różnice między szkołą wiejską a miejską, ale są też
        zalety. Chyba największym minusem jest brak dodatkowych zajęć, ale to przecież
        nie reguła. Nawet wiejska szkoła stara się zapewnić dzieciom możliwie najwięcej
        zajęć. Z drugiej strony dzieci z miasta też nie zawsze chodzą na wszelkiego
        rodzaju tańce, plastyki, rytmiki. Zawsze możesz we własnym zakresie zapisać
        dzieci na takie zajęcia prywatnie i na to samo wyjdzie.
        Jeśli chodzi o wykształcenie nauczycieli- nie ma tak, że w mieście są lepsi. A
        jeśli chodzi o poziom nauczania- to i tak zależy od dziecka. Z doświadczenia
        wiem, że atmosfera w wiejskiej szkole często bywa lepsza niż w mieście.
        • andaba Re: szkoła na wsi 24.10.06, 16:47
          hanka_79 napisała:

          > andaba chyba troszę przesadzasz z tym brakiem wykształcenia.

          Nie przesadzam. Na szkołę do której chodziło ponad 300 dzieci pedagogiczne wyższe miały 2 nauczycielki. Pozostałych trzech: fizyka, technologia żywienia i biologia.
          Pozostali średnie lub SN.

          Dziś to się zmieniło - i wcale to nie znaczy ża nasze dzieci się więcej nauczą.
    • d.wludyka Re: szkoła na wsi 24.10.06, 14:18
      Moim zdaniem nie ma reguły. Dokładnie tak jak w mieście są szkoły dobre i słabe.
      Ja akurat znam dobrą szkołę wiejską, chodzi do niej moja kuzynka, która jest o
      rok starsza od mojej córki więc mam pewne porównanie.
      Co mogę powiedzieć o tej szkole:
      - świetne warunki socjalne, z dużym zapleczem sportowym - w szkole mojej córy
      we Wrocławiu są dużo gorsze warunki,
      - język obcy na wyższym poziomie niż u mojej córy (nawet gdy chodziła do
      zerówki prywatnej),
      - wysoki poziom - kuzynka i druga dziewczynka z jej klasy zajęły w I klasie
      pierwsze miejsca w konkursie ortograficznym na poziomie wojewódzkim,
      - dużo zajęć dodatkowych, w tym zespół taneczny, który sporo występuje, (w tym
      w Czechach, Niemczech, a ostatnio nawet w Szwecji).
      - dziecimają zajęcia na basenie - duże dofinansowanie ze strony gminy, ja
      płacę za basen mojej córy mimo, że są to zajęcia obowiązkowe (klasy 1-3 nie
      mają dostępu do sali gimnastycznej).

      Zaletą szkół na wsi/w małych miasteczkach jest na ogół również to, że:
      - są mniejsze klasy i klas jest mniej, a więc cała szkoła jest mniejsza,
      - jest mniejsza anonimowość,
      - mniejszy problem z narkotykami

      Poza tym dzieci miałyby:
      - na miejscu kolegów i koleżanki czyli towarzystwo do zabawy po lekcjach i
      bliżej po zeszyt gdy zachorują,
      - możliwość samodzielnego powrotu do domu zamiast spędzania czasu w świetlicy

      To czy szkoła jest fajna i dobra zależy w dużym stopniu od tego ile chce się
      dyrekcji i nauczycielom, a nie od tego gdzie szkoła się znajduje, dlatego zanim
      zdecydujesz gdzie zapiszesz dzieci postaraj dowiedzieć się czegoś o tej
      konkretnej szkole (w klasach 1-3 bardzo ważna jest wychowawczyni) i porównaj ją
      ze szkołą, do której mogłyby chodzić w Warszawie. Wypisz sobie w punktach co
      jest dla Ciebie ważne przy wyborze szkoły np. zajęcia dodatkowe, stołówka itp.
      i porównaj jak to wyglada w obu szkołach.
      I jeszcze jedna sprawa - nie zapomnij zapytać dzieci, do której szkoły one
      wolałyby chodzić i dlaczego.
    • dropser Re: szkoła na wsi 24.10.06, 22:24
      Mieszkam na wsi,16 km od W-wy.Moja córka chodzi do 1 klasy wiejskiej
      szkoły.Nowy budynek dla klas I-III położony w lasku, z małą salą gimnastyczną.
      W przyszłym roku bedzie plac zabaw.Na miejscu zajęcia dodatkowe -
      plastyka,taniec i zaj.teatralne.Obiady.Oczywiście dzieci uczą sie na zmiany ale
      wtedy przed południem można załatwić cos innego -zakupy,dentystę.Aha jest i
      świetlica.Wstajemy o 7.30,o 7.50 wyjeżdzamy z domu (na 8.00)Na piechotkę ok.15
      min spacerkiem.Atmosfera w szkole miła,prawie wszyscy sie znają, jest
      bezpiecznie.Przez 3 lata mam spokój.
    • acorns Re: szkoła na wsi 25.10.06, 11:06
      Ja się wyniosłem na wieś. W pierwszym kontakcie Młodej z dzieciakami wiejskimi
      wyszły bardzo duże różnice majątkowe i kulturowe i z tego powodu były też
      drobne nieporozumienia. Młoda bowiem bardzo się wyróżniała spośród koleżanek z
      klasy, co na samym początku je wkurzało. A chodziło o takie rzeczy, że
      dziewczyny z jej klasy były najczęściej strzyżone krzywo przez jakąś ciocię
      Lusię, a Młoda chodzi do fryzjera i dba bardzo dba o końcówki. Koleżanki ubrane
      były w rzeczy dostępne na najbliższym targu, a Młoda ma ciuchy dostępne w
      Arkadii, Galerii Mokotów, czy centrum Targówek. Młoda ma kasę na drobne
      wydatki, a jej koleżanki dostają nieraz po 2 złote na tydzień i się z tego
      muszą rządzić. No i spory problem był z religijnością, bo Młoda od kościoła
      trzyma się w bezpiecznej odległości, pomimo że chodzi na religię. Jej koleżanki
      co niedziela się umawiają do kościoła, nieraz i na nabożeństwa majowe chodzą
      śpiewać pod kapliczkę. I to powodowało drobne spięcia. Młoda była po prostu
      inna. Ale jakoś się to ułożyło, zaprzyjaźniła się z paroma dziewczynami, z
      chłopakami też no i pomimo że załatwione miała nauczanie indywidualne, to
      zrezygnowała z tego tylko i wyłącznie dla swoich znajomych z nowej szkoły.

      Sama szkoła jest nie najlepsza. Informatyka na poziomie takim, ze to Młoda
      powinna się z nauczycielem zamienić miejscami, to by się chłop trochę
      doedukował. Angielski podobnie jak w warszawskiej szkole jest dla samej idei bo
      trudno mówić o sensownej nauce. A tak to atmosfera w szkole dużo lepsza niż w
      Warszawie. Nie ma dresiarstwa, więcej uczniów zna się między sobą, bo ten ma
      brata, tamen trzech braci i 2 siostry, inny znów czworo rodzeństwa i to w
      różnych klasach i oni się tak znają, bo chodzą do siebie do domów.

      Natomiast nie słuchaj tych co Ci mówią o wywożeniu dzieci w dzicz. Ja wolę
      dzicz typu dziki, sarny, zające, bażanty niż dzicz typu stado osiedlowych
      drecholi. A szanse rozwoju są wszędzie. Przecież nie wyprowadzacie się w głąb
      rosyjskiej tajgi, gdzie do najbliższego miasta jest 200 kilometrów albo więcej.
      Tylko trzeba chcieć się rozwijać.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka