Dodaj do ulubionych

szkoła - jedyne poprawne odpowiedzi?

24.09.07, 08:31
Prawdopodobnie się czepiam bo nie mam większych problemów smile
ale zauważyłam coś takiego: syn (II kl. podstawówki) sam odrabia
lekcje, bez pomocy. I sam pisze odpowiedzi do zadań matematycznych.
na przykład: Jest 10 bocianów, 7 ma gniazda na dachach a reszta na
słupach, ile bocianich gniazd jest na słupach? Syn pisze odpowiedź,
po wykonaniu działania: 3 bociany mają gniazda na słupach. A pani
poprawia na: 3 bocianie gniazda są na słupach. Syn się wkurza i ja
się wkurzam, odpowiedź była poprawna, język polski ma setki sposobów
żeby wyrazić tę samą treść różnymi słowami, co za różnica czy
powiedzmy, "3 bocianie gniazda są" czy " 3 bociany mają gniazda"
skoro zadanie rozwiązane prawidłowo. Uczyłam kiedyś angielskiego i
uczono mnie żeby uznawać każdą możliwą poprawną i zrozumiałą
odpowiedź ucznia. A tu nie wiem - czy pani robi dobrze nie uznając
wersji nie sformułowanych identycznie jak w zadaniu (może to uczy
ścisłego myślenia czy coś? może pani jest pedantyczna i dzieci też
powinny być?) a ja się czepiam, czy pani zabija w dziecku twórcze
myślenie narzucając mu jedyną wersję odpowiedzi.
Obserwuj wątek
    • storczyk70 Re: szkoła - jedyne poprawne odpowiedzi? 24.09.07, 08:47
      Sama napisałaś pytanie - ile jest bocianich gniazd?. W takim razie
      syn odpowiedział niby poprawnie ale jednak nie na zadane pytanie. A
      tak wogóle nauczyciele często się czepiają.
      • kerry_weaver Re: szkoła - jedyne poprawne odpowiedzi? 24.09.07, 09:19
        > Sama napisałaś pytanie - ile jest bocianich gniazd?. W takim razie
        > syn odpowiedział niby poprawnie ale jednak nie na zadane pytanie.

        Ale odpowiedział poprawnie, gniazda są 3 czy 3 bociany mają gniazda
        przecież to to samo, jak dla mnie. A to tylko przykład, bo to już
        któryś raz i któreś zadanie. Nie rozumiem czemu odpowiedź musi być
        sformułowana gramatycznie identycznie jak pytanie, dla mnie dopóki
        jest prawidłowa, to należy ją uznać, dla mnie też wartościowe jest
        że dzieciak potrafi "własnymi słowami" odpowiedzieć.
        • ib_k Re: szkoła - jedyne poprawne odpowiedzi? 24.09.07, 09:34
          Nie to nie to samo! W zadaniu było pytanie o liczbę gniazd bocianich
          a nie o liczbę bocianów, które miały gniazda na słupach. Może się to
          wydawać czepialstwem ale dobrze że nauczycielka zwraca uwagę na
          takie niepoprawne sformuowania. W ten sposób uczy prawidłowego,
          zgodnego z pytaniem formuowania odpowiedzi co ma b a r d z o duże
          znaczenie na wszelkiego rodzaju testch np.na sprawdzianie klas 6 o
          maturze już nie wspominając. I jestem pewna że mimo błędnej
          odpowiedzi nie obniżyła oceny twojemu dziecku. Pozdrawiam
          • baba06 Re: szkoła - jedyne poprawne odpowiedzi? 24.09.07, 09:44
            pani od matematyki w szkole u mojego dziecka też pilnowała, aby odpowiedż była w
            zgodzie/ gramatycznej/ z pytaniem
          • kerry_weaver Re: szkoła - jedyne poprawne odpowiedzi? 24.09.07, 09:46
            co ma b a r d z o duże
            > znaczenie na wszelkiego rodzaju testch np.na sprawdzianie klas 6 o
            > maturze już nie wspominając.

            Czyli od II klasy uczymy "pod klucz odpowiedzi"? Do egzaminów
            zakładających że bohater wiersza myślał "o jesieni" nie np. "o
            przemijaniu" bo "przemijania" ministerstwo nie wpisało do klucza?

            mimo błędnej
            > odpowiedzi nie obniżyła oceny twojemu dziecku.

            To nie byla błędna odpowiedź, będę się przy tym upierać. Błędna
            odpowiedź to byłoby 5 czy 8, niezależnie jak sformułowane.
            Odpowiedź "własnymi słowami" to nie to samo co "błędna".
            • agnieszka_azj Re: szkoła - jedyne poprawne odpowiedzi? 24.09.07, 17:02
              kerry_weaver napisała:

              > Czyli od II klasy uczymy "pod klucz odpowiedzi"? Do egzaminów
              > zakładających że bohater wiersza myślał "o jesieni" nie np. "o
              > przemijaniu" bo "przemijania" ministerstwo nie wpisało do klucza?
              >

              >
              > To nie byla błędna odpowiedź, będę się przy tym upierać. Błędna
              > odpowiedź to byłoby 5 czy 8, niezależnie jak sformułowane.
              > Odpowiedź "własnymi słowami" to nie to samo co "błędna".
              >

              To jest może pułapka nauczania zintegrowanego.
              Czym innym jest analiza wiersza czy innego utworu literackiego, a
              czym innym rozwiązywanie zadań z matematyki. Tu nie chodzi o
              kształcenie wyobraźni tylko o rozwiązywanie konkretnych problemów.
              Jeśli pytanie dotyczyło gniazd, to w odpowiedzi też powinny być
              gniazda. W matematyce bardzo ważna jest precyzja.

              Czy to zadanie brzmiało tak, jak podałaś ? Dla mnie jest ono
              nieczytelne - jest 10 bocianów, 7 ma gniazda na dachu. Żeby
              obliczyc, ile jest gniazd na słupach trzeba wiedzieć - po ile
              bocianów mieszka w gnieździe. Według mojej wiedzy - z reguły po 2 ;-
              )
          • owocoskala Re: szkoła - jedyne poprawne odpowiedzi? 26.09.07, 11:57
            W zadaniu było pytanie o liczbę gniazd bocianich
            > a nie o liczbę bocianów, które miały gniazda na słupach. Może się
            to
            > wydawać czepialstwem ale dobrze że nauczycielka zwraca uwagę na
            > takie niepoprawne sformuowania. W ten sposób uczy prawidłowego,
            > zgodnego z pytaniem formuowania odpowiedzi
            Zgadza sie to zresztą nie kwestia sformułowań ale logiki. Z jednej
            strony dobrze że pani poprawiła, odpowiada się na pytanie, z
            drugiej samo zadanie jest do bani. Skąd dzieciak ma wiedziec po ile
            było tych bocianów na gniazdo? Moze po 1 bo pierwsze przylatują
            samce, a może po 5 bo cała rodzina, a może niektóre gniazda były
            puste? Niemądre zadanie.
    • przeciwcialo Re: szkoła - jedyne poprawne odpowiedzi? 24.09.07, 09:46
      Poprosiłabym nauczycielke o poprawianie jedynie złych odpowiedzi pod
      względem merytorycznym lub gramatycznym.
      ja nie miałam takich sytuacji. Nauczycielka mojej córki nie tłumiła
      inwencji dzieci, jesli zadanie wymagało poprawek to dotyczyło to
      jedynie błędów a nie składni.
    • jasiek4 Re: szkoła - jedyne poprawne odpowiedzi? 24.09.07, 10:14
      Tylko, że te odpowiedzi nie są równoważne !
      Odpowiedź :"3 bocianie gniazda są na słupach" - znaczy tyle, że na słupach faktycznie są dokładnie trzy gniazda.
      Odpowiedź: " 3 bociany mają gniazda na słupach " - wcale nie musi znaczyc , ze tych gniazd jest trzy (mogą byc np. dwa , dwa bociany w jednym i jeden w drugim).
      W zadaniu jest jednak "milczące" założenie, że jeden bocian to jedno gniazdo i stąd dziecko użyło takiego sformułowania, odpowiedź w tym wypadku niby dobra ale jednak chyba można się czepiac.
      Najgorsze jednak jest to, że nauczyciele często coś poprawiają bez słowa komentarza, zamiast wytłumaczyc dziecku o co im chodzi i jak pisac lepiej, kreślą na czerwono i już ...
      • ginny_wolf Re: szkoła - jedyne poprawne odpowiedzi? 24.09.07, 10:51
        Moim zdaniem nauczycielka ma racje poprawiając te
        odpowiedzi,szczególnie że jest to jak rozumiem w ramach kształcenia
        zintegrowanego-więc nie odnosi sie tylko i wyłącznie do wyniku ale i
        umiejętności czytania tekstu ze zrozumieniem.W zadaniu jest
        polecenie -odpowiedz na pytanie- i to właśnie determinuje określoną
        treść odpowiedzi.Są czasem zadania gdzie jest tylko puste miejsce na
        odpowiedż po obliczeniach i tam można sobie pozwolić na większą
        dowolność.Mam córkę w II klasie i syna w IV i tego rodzaju wymagania
        w żaden sposób nie ograniczyły ich twórczego myślenia.
      • verdana Re: szkoła - jedyne poprawne odpowiedzi? 24.09.07, 10:54
        Kerry, ja już to tłumaczyłam - chyba własnie na przykladzie jesieni
        i przemijania. Szkoła nie uczy myśleć - szkoła uczy teraz wyłącznie
        pod kątem egzaminów. A na egzaminach jakiekolwiek twórcze myślenie
        jest karane obnizeniem oceny - liczą się tylko odpowiedzi typowe,
        idealnie zgodne z tekstem.
        Na studiach zaczyna się dramat - nowe roczniki, te po nowej maturze,
        na studiach humanistycznych nie umieją interpretować tekstu - i jak
        widać, nie ma się czemu dziwić. Bo jedyne poprawne odpowiedzi, to są
        odpowiedzi dosłowne - zrozumienie sytuacji (na słupie jest gniazdo,
        to znaczy, ze bocian mieszka na słupie) nie jest punktowane.
        Przykład - moj syn napisał na maturze, interpretując tabelkę, gdzie
        była podana ilość księży na województwo, ze w woj. mazowieckim
        religijność społeczeństwa jet wysoka, bo jest dużo powołań, a w
        wielkopolskim niska - bo mało - i dostał 0 pkt. Prawidłowa
        interpretacja tabelki brzmiała "Na Mazowszu jest więcej księży niż w
        wielkopolskim". Proste jak konstrukcja cepa.
        Masz teraz przed sobą dwa wyjscia - mieć w domu dobrego ucznia, albo
        myślacego niezaleznie człowieka.
        • procesor Re: szkoła - jedyne poprawne odpowiedzi? 24.09.07, 11:28
          przykład z tabelką mnie zdziwił

          interpretacja była przedziwna.. co ma religijność do liczby księży? dla mnie
          powiązanie tych dwóch faktów jest bezzasadne..

          a co do listu autorki - odpowiedz była dobra w sensie matematycznym czyli
          wykonał prawidłowo obliczenia ale logika odpowiedzi - nie została zachowana, nie
          wiem czyt teraz na studiach jest obowiązkowo logika smile kiedys była, myślę że
          jednak że nawet od dzieci można wymagac jasności wypowiedzi
          i nie ma to nic wspólnego z "jedynie słusznymi" odpowiedziami a z jasnym
          formułowaniem mysli

          bo potem mamy takie wypowiedzi polityków i różnych osób publicznych, które u
          słuchaczy wywołują skręt jelit smile
          • verdana Re: szkoła - jedyne poprawne odpowiedzi? 24.09.07, 14:11
            Proste - w wojewodztwach, gdzie było wiecej osób głęboko wierzacych
            i praktykujacych, wyznawców religii katolickiej (chodziło tu chyba o
            wiek XIX) naturalna rzeczą byla wieksza liczba powolań - to raz i
            większe zapotrzebowanie na księży do do parafii - to dwa. Jest to
            odpowiedź całkowicie poprawna i zgodna z prawdą, ale wymaga
            interpretacji, tego co widać w danych statystycznych - a
            interpretacja jest zabroniona.
            • wiimii Re: szkoła - jedyne poprawne odpowiedzi? 24.09.07, 16:55
              verdana napisała:

              > Proste - w wojewodztwach, gdzie było wiecej osób głęboko
              wierzacych
              > i praktykujacych, wyznawców religii katolickiej (chodziło tu chyba
              o
              > wiek XIX) naturalna rzeczą byla wieksza liczba powolań - to raz i
              > większe zapotrzebowanie na księży do do parafii - to dwa. Jest to
              > odpowiedź całkowicie poprawna i zgodna z prawdą, ale wymaga
              > interpretacji, tego co widać w danych statystycznych - a
              > interpretacja jest zabroniona.


              To sie nazywa hipoteza, i jak to jest z hipoteza, aby mozna bylo ja
              uznac za prawdziwa nalezaloby dokonac badan itp ktore by taka
              hipoteze potwierdzily lub wykluczyly.

              Na podstawie ilosci ksiezy w danym wojewodztwie, z taka sama
              poprawnoscia mozna wyciagac wnioski o zamoznosci spoleczenstwa
              (jesli w XiX wieku gdzies bylo duzo ksiezy to pewnie kiepsko tam sie
              powodzilo, bo rodziny musialy synow oddawac kosciolowi), albo o
              ilosci seminariow-skoro duzo ksiezy to duzo seminariow, albo o
              ilosci mezczyz, skoro jest duzo ksiezy to statystycznie musialo w
              danym wojewodztwie byc wiecej mezczyzn, albo o patriotyzmie, skoro
              jest duzo ksiezy...., albo o .....


              Wszystkie te pseudonaukowe tezy sa tak samo uzasadnione, jak
              twierdzenie ze liczba ksiezy swiadczy o stopniu religijnosci,
              niestety liczba ksiezy swiadczy tylko o liczbie ksiezy, i tak
              nalezalo to interpretowac. Kazda inna teza to tylko hipoteza, kazde
              inne wnioskowanie to zgadywanie, albo nawet gorzej dopasowywanie
              wynikow pod swoja teze (jak ktos zechce to wyprowadzi teze odwrotna
              ze liczba ksiezy swiadczy o religijnosci...wprost proporcjonalnie,
              to tylko kwestia doboru argumentow) i zaden czlowiek myslacy nie
              uzna hipotezy za wniosek, jesli jej nie sprawdzi i gruntownie zbada.

              I tego powinna uczyc szkola i uczen na poziomie maturalnym powinien
              o tym wiedziec. Liczba ksiezy, zaprezentowana jako gola tabelka, to
              tylko liczba ksiezy, a kazda inna interpretacja to nadinterpretacja
              i manipulacja.

              Pozdrawiam
              Bozena-socjolog
              • verdana Re: szkoła - jedyne poprawne odpowiedzi? 24.09.07, 18:41
                No, przerazajace po prostu. Trzeba zatem uczyć tak, zeby uczniowie -
                boze broń - nie wyciągali żadnych absolutnie wnioskow z
                przeczytanego tekstu i nie stawiali żadnych hipotez? Mogą tylko
                wiernie odtwarzać, to co przeczytali, a wszystko inne jest
                nieuprawnione?
                Trudno się dziwić, ze nauka polska upada....
                • zetnon Re: szkoła - jedyne poprawne odpowiedzi? 24.09.07, 23:34
                  Wytłumaczono Ci jasno, że Twój syn popełnil nadużycie logiczne. Wniosek, który
                  wyprowadził, był nieprawdziwy, a właściwie niesprawdzalny wg danych które
                  otrzymał. Czyli-rozumował błędnie, uprościł czy wręcz zmanipulował wynik badania
                  (nieświadomie). Prawidłowo stracił za to punkty i dla mnie nie ma w tym nic
                  dziwnego.
                  Wydaje mi się, że jesteś humanistką (tak wynika z informacji o nowych studentach
                  nie potrafiących dokonywać interpretacji), więc możesz patrzeć na sprawę pod
                  innym kątem, ale to nie jest wiersz. To są dane. Tutaj nie ma miejsca na domysły
                  i wyprowadzanie wniosków bez pokrycia.
                  Swoją drogą, matura z języka polskiego jest sztywna jak cholera, ale nie można o
                  niej powiedzieć, że płytka. Wręcz przeciwnie-interpretacja, której trzeba
                  dokonać nie jest jakaś super prosta (choć nie jest też b, wyrafinowana, stąd
                  problemy naprawdę zdolnych). Ona po prostu zakłada jeden kierunek
                  interpretacyjny. Z jednej strony to nie w porządku, z drugiej kierunek ten jest
                  wyznaczany chyba z interpretacji tzw. "mądrzejszych", czyli ludzi wiedzących o
                  tym ciut więcej niż my, biedni licealiści. A nie da się, po prostu się nie da,
                  zrobić tego inaczej tak, żeby test był obiektywny. Ból, ale trzeba się z tym
                  pogodzić i tyle.
                • carlafehr Re: szkoła - jedyne poprawne odpowiedzi? 02.10.07, 13:00
                  Zgadzam się z Bożeną-socjologiem smile. Ja zaś jestem filologiem i
                  widzę, jak dzięki nieprecyzyjnie wyrażanym myślom ludzie nie
                  potrafią się porozumieć, ponieważ dokonują m.in. nadinterpretacji i
                  nie potrafią przeanalizować pod względem logicznym ani cudzych ani
                  własnych wypowiedzi. Dlatego pani w szkole miała rację - dobrze jest
                  uczyć dzieci od małego logicznego myślenia i precyzynego wyrażania
                  własnych myśli a syn Verdany dokonał niestety nadinterpretacji.

                  Pozdrawiam
                  Carlafehr
        • kerry_weaver Re: szkoła - jedyne poprawne odpowiedzi? 24.09.07, 11:29
          Bo jedyne poprawne odpowiedzi, to są
          > odpowiedzi dosłowne - zrozumienie sytuacji (na słupie jest
          gniazdo,
          > to znaczy, ze bocian mieszka na słupie) nie jest punktowane.

          Ano właśnie. Chyba wobec tego muszę zacząć pilnować, żadnego tam
          własnymi słowami, odpowiedź identyczna z pytaniem (a ja głupia
          jeszcze jakiś czas temu kładłam w głowę - nie przepisuj żywcem z
          zadania, napisz sam, niech pani widzi że umiesz sam złożyć zdanie).
          Tak naprawdę to jeszcze można by kombinować z tymi bocianami - bo
          przecież 3 bociany to może być młode z rodzicami i mogą żyć w jednym
          gnieździe albo para w jednym gnieździe i samotnik obok w drugim smile
          ale to się powtarza w rozmaitych zadaniach, np. wykreślone na
          czerwono słowo "jeszcze" w odpowiedzi do zadania "Zuzi zostało
          jeszcze 3 złote", zwrócona kiedyś uwaga że napisał "X dzieci jechało
          na sankach a Y na nartach" zamiast "Było X saneczkarzy i Y
          narciarzy" itd. Oceny nie obniża bo ocen nie ma w klasach I-III,
          chociaż to dobre.
        • ginny_wolf Re: szkoła - jedyne poprawne odpowiedzi? 24.09.07, 11:33
          Nie zgodzę się z tobą Verdano.I dziecko myślące moze nauczyć sie
          precyzyjnie odpowiadać na pytania a dawać upust własnym przemysleniom
          w zadaniach ,które wyraznie taka dowolność dopuszczają.Tak jak w
          przypadku synka Kerry tak i twój syn -nie udzielił prawidłowej
          odpowiedzi-tabela mówiła tylko i wyłącznie o ilości księży -wywód
          twojego syna to nadinterpretacja -szczególnie swtwierdzenie większej
          religijności w danym województwie na podstawie ilości księzy.Nie wiem
          moze to u mnie zboczenie zawodowe/jestem prawnikiem/ ale nie mam nic
          przeciwko szkole/nauczycielom wymagającym od moich dzieci precyzji
          wypowiedzi jesli oczywiscie idzie to w parze z możliwością twórczego
          wykazania się dziecka w innych zagadnieniach,w dokładność wypowiedzi
          nie jest najważniesz
          • ginny_wolf Re: szkoła - jedyne poprawne odpowiedzi? 24.09.07, 11:39
            A propos dokładności własnie komp okroił mi ostatnie zdanie-miało
            brzmieć .... zagadnieniach,w których dokładność wypowiedzi nie jest
            najważniejsz np.w weekend moja II klasistka pisała małe wypracowanie
            nt Moja "mała ojczyzna"-co dla mnie znaczy to pojecie-full wypas dla
            własnych 8 latkowych smile przemyśleń.
            • verdana Re: szkoła - jedyne poprawne odpowiedzi? 24.09.07, 14:17
              Czyli szkola ma ksztalcic jedynie prawników, a już historyków np.
              nie? Sa zawody wymagające precyzji wypowiedzi (prawo) i
              interpretacji (historia, literaturoznawstwo). Czytanie ze
              zrozumieniam nie polega na powtarzaniu słów pytania - ma dowodzić
              zrozumienia sytuacji.
              Pytanie pod tabelką nie było pytaniam z matematyki dla
              podstawówki "Gdzie na terenach Polski bylo najwiecej księży, a gdzie
              najmniej", tylko pytaniem maturalnym z historii "O czym świadczą
              dane przedstawione w tabelce". 100% moich znajomych profesorów
              historii zgadza sie z podana przez syna interpretacją.
              • nchyb Re: szkoła - jedyne poprawne odpowiedzi? 24.09.07, 15:23
                > dane przedstawione w tabelce". 100% moich znajomych profesorów
                > historii zgadza sie z podana przez syna interpretacją.
                bo ci profesorowie to osoby z maturą zdaną uczciwie, bez
                giertychowej amnestii i uczący się jeszcze interpretacji, a nie
                wykucia poprawnej odpowiedzi do testu od-do... smile
              • ginny_wolf Re: szkoła - jedyne poprawne odpowiedzi? 24.09.07, 18:40
                Ależ historyków też,i filologów i filozofów ale w przypadku zadania
                matematycznego na poziomie II klasy nauczania zintegrowanego powinno
                się wymagać konkretnej odpowiedzi na konkretnie zadanie pytanie.Ale
                przecież nie cały materiał to tego typu zadania są i takie,które
                wymagają inwencji i dziecko może wykazać sie tak
                pożądanym "twórczym myśleniem" .
              • procesor Re: szkoła - jedyne poprawne odpowiedzi? 24.09.07, 21:58
                Verdano
                i tak sie w kwestii tabelki bede czepiac big_grin
                wiesz czemu?
                bo to co podajesz jak ktoś wyżej napisała - hipoteza
                gdyby twój syn miał postawic hipotezę - OK
                ale
                liczba księży podana w tabelkach - nawiasem mówiąc to była liczba księży
                POCHODZĄCYCH z danych województw czy SPRAWUJĄCYCH posługe kapłańska w danym
                województwie?? - nie świadczy o religijności społeczności w tym rejonie, jako że
                to gdzie trafiaja księża jest zalezne od hierarchów, i raczej świadczy o
                liczebności katolików w danym rejonie (zapotrzebowanie na pewna liczbe kapłanow
                - liczna parafia to potrzeba większej liczby posługujących..)

                może byc tak że biedne niezbyt liczne parafie wiejskie dadza dużą liczbę
                wybierających zawód kapłana - nie czarujmy się, i kiedyś i teraz nie wszyscy z
                powołania trafiaja do kapłaństwa.. smile - ale posługiwac będa w licznej
                społeczności dużego miasta z której niewiele jednak jest powołań, bo jest tam
                wiele innych atrakcyjnych sposobów na życie.. smile
        • feniks_z_popiolu Verdana - tak, tak, tak 24.09.07, 17:23
          Nie uczą logiki, nie uczą myślenia i wyciągania wniosków. Uczą jak
          się przygotować do egzaminu. Ty masz do czynienia z uczelnią
          humanistyczną, ja politechniczną. To jest dramat!!! Ci ludzie nie
          umieją myśleć samodzielnie.

          Ale dramat ma swoje początki w I-klasie szkoły podstawowej: grafy,
          łączenia linią poszczególnych elementów, wpisywanie literek w kratki
          zamiast SAMODZIELNEGO pisania. Trudne jest wówczas życie rodzica...
    • wiewiorka76 Re: szkoła - jedyne poprawne odpowiedzi? 24.09.07, 16:07
      Nauczycielka miała jak najbardziej rację. Sens tych dwóch zdań jest
      zupełnie inny, a ona po prostu pracuje nad tym, żeby dzieci umiały
      czytać ze zrozumieniem (z tym jest powszechny problem wśród dzieci
      kończących szkoły podstawowe). Moja kochana, powinnaś być jej
      wdzięczna, że już od II klasy pracuje nad czytaniem ze
      zrozumieniem, a nie dopiero kilka miesięcy przed egzaminem w 6
      klasie. Pewne nawyki i umiejętności wykształca się latami. Jesli
      uczyłaś jęz. ang to tym bardziej powinnaś być tego świadoma, w
      końcu w nauce języka obcego, zwłaszcza jeśli w planach mamy maturę,
      jest bardzo dużo pracy z tekstem! A jeśli uważacie, że szkoła nie
      uczy myśleć, to właśnie ta nauczycielka dała dowód, że jednak uczy,
      zamiast przyjmować każdą "prawie" poprawną odpowiedź na
      zasadzie "byle by było". Twoje dziecko nie wykazało się twórczym
      myśleniem, tylko po prostu udzieliło nieprecyzyjnej odpowiedzi,
      którą nauczycielka słusznie poprawiła.
      • verdana Re: szkoła - jedyne poprawne odpowiedzi? 24.09.07, 18:39
        Czy myślenie polega na tym, ze nie wyciaga się wniosków, tylko
        powatarza to, co jest napisane czarno na bialym - tzn przyjmuje, ze
        jak jest gniazdo, to nie musi być w nim bocian? Oczywiscie, dla
        potrzeb egzaminu po 6 klasie samodzielne wyciąganie wniosków jest
        szkodliwe - dla dalszej kariery człowieka inteligentnego zwiazek
        gniazda z bocianem nie wydaje się byc karygodną nieprecyzyjnoscia. j
        Czytanie ze zrozumieniem polega na zrozumieniu zwiazku między
        gniazdem a bocianem... między czytanym tekstem, a wiedzą, ktora
        posiada się poza nim. A wszystkie szkolne wymagania są teraz tak
        sformulowane, ze dziecko czytając tekst, ma zapomnieć o tym, ze cos
        wie i nie kojarzyć tego co czyta z niczym przeczytnym wczesniej - bo
        jesli rozszerzy odpowiedź na pytanie, to uzna się , ze "nie
        zrozumiało".
        A potem moi kursanci, których przygotowuję do matury z historii
        niezwykle precyzyjnie podaja daty bitwy na Psim Polu (której nie
        bylo), czy granic podziału dzielincowego (ktore sa pewnikiem tylko w
        podręcznikach szkolnych), ale prawie żaden nie jest w stanie
        udzielić odpowiedzi na pytanie "dlaczego". Przyczyny i skutki
        zjawisk, samodzielne wyciąganie wniosków pozostaja dla nich
        tajemnica - bo nauczono ich, ze tylko precyzyjna, zgodna z
        podrecznikiem odpowiedź jest poprawna - a kojarzenie faktów z
        róznych dziedzin, mowienie o tym, czego nie ma w tekscie - to błąd.
        A w wielu naukach nie ma precyzyjnych, jedynie poprawnych
        odpowiedzi.
        • ratyzbona Re: szkoła - jedyne poprawne odpowiedzi? 24.09.07, 19:01
          Największym szokiem każdego ucznia nowej przepenionej egzaminami
          szkoły jest gdy na zajęciach uniwersyteckich pojawia się
          sformulowanie ,, być może". Szkoła słów być może nie zna bo jako
          jedyna zna na wszystko jedną odpowiedź. problem polega na tym że
          próbuje wmówić swoim uczniom że tak właśnie wygląda nauka.Oczywiście
          na tych cholernych słupach nie było trzech bocianów tylko sześć
          jeśli założymy że żaden bocian nie zakłada gniazda sam tylko
          zakładją je parami.Trzeba więc napisać że gniazd było trzy. Problem
          polega na tym że przedmiotem dyskusji nie są zwyczaje bocianów a
          matematyka. A skoro dziecko potrafi przejrzeć treść zadania i dojść
          do prawdziwego zagadnienia ( czysto matematycznego) to tylko
          pogratulować że jest inteligentne.
          Z roku na rok wykładowcy na historii biadają że ich studenci nie
          potrafią pracować z tekstem. Bo kiedy trzeba powiedzieć co było w
          środku wszyscy streszczają wydarzenia a mało kto rozumie że nie
          należy się zastanawiać co jest napisane ale przez kogo i w jakim
          celu. niestety takie myślenie bierze się głownie z nowej matury
          gdzie myślenie jest zbrodnią.
          Z pewnością dzieci tak uczone świetnie wypadną na wszelkich
          egzaminach. Boję się jedynie że nie wyrośnie z nich żaden pracownik
          naukowy.
        • wiewiorka76 Re: szkoła - jedyne poprawne odpowiedzi? - 24.09.07, 19:10
          Rany, ale bełkot.. Chyba droga Verdano ani słowa nie zrozumiałaś z
          tego, co napisałam. Ale napiszę jeszcze raz: po prostu odpowiedź
          nie była w pełni adekwatna do pytania. Co innego pobudzać twórcze
          myślenie dziecka, a co innego akceptować nieprecyzyjne odpowiedzi.
          Pytanie nie dotyczyło wariacji na temat bociana, tylko było bardzo
          konkretne. Dziecko po prostu może jest jeszcze za małe, żeby wyczuć
          subtelną różnicę i nauczyciel jest właśnie po to, zeby mu tę
          różnicę pokazać. Równie dobrze dziecko by mogło odpowiedzieć "Trzy
          bociany przyleciały z ciepłych krajów". I co, to też byłaby trafna
          odpowiedź na pytanie? Jasne, byłby to na pewno dowód na pomysłowość
          i wyobraźnię dziecka, ale niemniej jednak odpowiedź baaardzo
          nieprecyzyjna. Poza tym, jak uczniowie mają odpowiedać na pytania
          typu "dlaczego" skoro Twoim zdaniem nie powinno się ich wyczulać na
          subtelne różnice w sensie wypowiedzi? Zresztą pełno mamy tego w
          życiu, polityce, nie tylko w szkole. Wcale mi nie chodzi o
          tłumienie wyobraźni dziecka, tylko o to, żeby nauczyć je rozumieć
          te subtelne różnice, żeby umiało czytać między wierszami i to nie
          tylko w szkole.
          • scher Re: szkoła - jedyne poprawne odpowiedzi? - 24.09.07, 19:21
            wiewiorka76 napisała:

            > Równie dobrze dziecko by mogło odpowiedzieć "Trzy bociany
            > przyleciały z ciepłych krajów".

            Serio nie czujesz różnicy między tym zdaniem, a tym, co napisało
            dziecko???

            Verdana ma rację, szkoła polska upada, nastawiając się na
            kształcenie matołków.
            • wiewiorka76 Re: szkoła - jedyne poprawne odpowiedzi? - 24.09.07, 19:45
              hmmm, to był tylko przejaskrawiony przykład. Nie przypuszczałam, że
              komuś będę to musiała tłumaczyć.
              Ps. Trzeba rozróżniać gdzie jest miejsce na inwencję twórczą i
              dowolną interpretację (np, teksty literackie, sztuka), a gdzie
              trzeba udzielić jasnej i konkretnej odpowiedzi, tak jak w przypadku
              tego zadania.
              • nangaparbat3 Re: szkoła - jedyne poprawne odpowiedzi? - 03.10.07, 22:43
                W zadaniu zakłada się, ze na jedno gniazdo przypada jeden bocian. Przy tym
                zalozeniu odpowiedź dziecka jest i poprawna, i precyzyjna - nie mozna jej
                inaczej zrozumieć niz ze "na slupach są trzy bocianie gniazda".
          • kerry_weaver Re: szkoła - jedyne poprawne odpowiedzi? - 24.09.07, 20:01
            Równie dobrze dziecko by mogło odpowiedzieć "Trzy
            > bociany przyleciały z ciepłych krajów". I co, to też byłaby trafna
            > odpowiedź na pytanie?

            ja myślę że każdy w miarę inteligentny człowiek widzi różnicę
            pomiędzy podaną w twoim poście odpowiedzią a odpowiedzią dziecka - 3
            bociany mają gniazda na słupach. Bo chodziło o to żeby od 10
            wszystkich gniazd/wszystkich bocianów odjąć 7 gniazd na dachach i
            żeby wyszły 3 gniazda na słupach i wszystkie elementy - liczba 3,
            gniazda, słupy, świadczące o zrozumieniu treści zadania i jego
            poprawnym rozwiązaniu, się w odp. znalazły.

            Równie dobrze można by powiedzieć że w zadaniu "samochód przejechał
            40 km w 30 minut, z jaką prędkością jechał" odpowiedź "średnia
            prędkość auta wynosiła 80 km/h" jest nie na temat bo nie zawiera
            słowa "jechał" i "samochód".
            • kammik Re: szkoła - jedyne poprawne odpowiedzi? - 24.09.07, 20:33
              Z jednej strony doskonale rozumiem argumenty o
              odpowiedziach "pod_testowych", z drugiej jako osoba o upierdliwym
              nieco dla otoczenia smile dążeniu do precyzji wypowiedzi świetnie wiem,
              co czuje nauczycielka.
              Może zwyczajnie nauczycielka chce nauczyć dzieci uważnego czytania
              pytań i poleceń?
        • zetbeel Re: szkoła - jedyne poprawne odpowiedzi? 05.10.07, 23:33
          verdana
          Moja córka miala pytanie podczas testów.
          Jak nazywa się pan z pałeczką w reku na sali, gdzie jest duzo ludzi
          i macha nia, a wszyscy słuchają.
          Corka odpowiedziala policjant, ponieważ on ma pałeczke i należy jego
          słuchać.
          Mialo być dyrygent-odpowiedzi nie uznano.
          Corka twierdziła, że dyrygent ma batutę a nie pałeczke i do dzisiaj
          uwarza, że jej odpowiedz jest prawidłowa.

          Drugie pytanie: kto pierwszy odkrył Amerykę
          Corka stwierdziła, że nie Columb tylko Wikingowie.
          Bardzo lubiała jak jej małżonek dużo czytał o Wikingach i tak
          zapamiętała.
          Odpowiedz nie trafna.
          Obie nie zgodne z szablonem odpowiedzi.
          Bylo jeszcze kilka, ale nie pamiętam.
          Pytania napisalam tak, jak mniej więcej corka podała (6 lat)
          Jak zmuszać dziecko do szablonowego myslenia, skoro tak uznała.
          Ja cieszę się, że samodzielnie mysli, ale napewno nie jest to dobre
          w szkole.
          Córka zbiera za to w szkole (w zerówce) same ujemne punkty.
          Czy powinnam ja uczyć inaczej?

    • alanta1 Re: szkoła - jedyne poprawne odpowiedzi? 24.09.07, 21:55
      kerry_weaver napisała:

      > co za różnica czy
      > powiedzmy, "3 bocianie gniazda są" czy " 3 bociany mają gniazda"
      > skoro zadanie rozwiązane prawidłowo.

      W tym konkretnym przypadku nie masz racji, jest istotna różnica, bo brakuje
      założenia, że na jednego bociana przypada jedno gniazdo. Matematyka to bardzo
      ścisła dziedzina nauki i wymaga precyzji. Pewna swoboda jest dozwolona, ale
      rozwiązanie musi być jednoznaczne.
      Oczywiście odrębna sprawą jest to, ze nasze szkoły coraz mniej uczą myślenia a
      coraz więcej bezmyślnego kucia, ale to temat na odrębny wątek.
      W tym konkretnym przypadku nauczycielka miała racje.
      • kerry_weaver Re: szkoła - jedyne poprawne odpowiedzi? 25.09.07, 08:25
        Ale zauważ że na początku zadania występuje założenie - było 10
        bocianów, 7 gniazdowało na dachu. Czyli jakby wiemy że 1 bocian=1
        gniazdo.
      • nangaparbat3 Re: szkoła - jedyne poprawne odpowiedzi? 03.10.07, 22:44
        > W tym konkretnym przypadku nie masz racji, jest istotna różnica, bo brakuje
        > założenia, że na jednego bociana przypada jedno gniazdo.


        Ależ własnie takie załozenie jest w tresci zadania!
    • mika_p Re: szkoła - jedyne poprawne odpowiedzi? 24.09.07, 22:10
      Treść zadania jest taka: "Jest 10 bocianów, 7 ma gniazda na dachach a reszta na
      słupach, ile bocianich gniazd jest na słupach?"
      Z treści wynika, że 1 bocian = 1 gniazdo.
      Jeśli 7 bocianów ma gniazda na dachach, to 3 mają na słupach.
      Jeśli jest 7 bocianich gniazd na dachach, to są 3 bocianie gniazda na słupach.

      Użycie w odpowiedzi sformułowania "x bocianów ma gniazda na słupach" jest
      równowazne użyciu "jest x bocianich gniazd na słupach".
      W samej treści zadania jest pokazane, że są to pojęcia tożsame w opisanym
      wszechświecie: 7 bocianów ma gniazda na dachach, ile jest gniazd na słupach?
      Mogłoby być odwrotnie: jest 7 gniazd na dachach, ile bocianów ma gniazda na
      słupach? I dosłowna odpowiedź brzmiałaby tak, jak napisał synek Kerry.

      Skoro autor wysilił się na użycie dwóch konstrukcji, aby opisać jedno zjawisko
      (jedna w treści, druga w pytaniu), to każda z konstrukcji jest uprawniona do
      bycia formalną odpowiedzią. Bo wynika z zadania. Nie mam racji?
      • scher Re: szkoła - jedyne poprawne odpowiedzi? 24.09.07, 22:42
        mika_p napisała:

        > Nie mam racji?

        Prześliczna argumentacja! smile
      • agnieszka_azj Re: szkoła - jedyne poprawne odpowiedzi? 24.09.07, 23:22
        Jeśli tak brzmiało zadanie, to masz rację. Apselutnie wink))

        Aczkolwiek, mimo że nie jestem ornitologiem, upierać się będę, że
        bociany żyją parami, więc w zależności od miesiąca na 10 bocianów
        przypada od 5 do 2 gniazd (jeśli miały po 3 młode) wink Jak nie
        mają młodych, to gniazd nie budują - mam rację ?

        To mi przypomina nasze rodzinne dyskusje, kiedy najpierw Ania, a
        potem Zosia miały do rozwiązania zadanie treści
        nastepującej: "Ciocia przyjechała we wtorek, a wyjechała w sobotę.
        Ile dni trwała wizyta Cioci ?" Przyjechała rano czy wieczorem ?
        Wyjechała rano czy wieczorem ? Możliwe odpowiedzi - 3, 4 albo 5 dni
        i do dziś nie wiem, która jest prawidłowa wg. autora podręcznika.
      • ma.pi Re: szkoła - jedyne poprawne odpowiedzi? 26.09.07, 21:19
        mika_p napisała:

        > Treść zadania jest taka: "Jest 10 bocianów, 7 ma gniazda na
        dachach a reszta na
        > słupach, ile bocianich gniazd jest na słupach?"


        Jezeli tak doslownie jest sformuowane to zadanie to obojetnie jaka
        liczbe w odpowiedzi sie wsatwi to bedzie ona albo dobra albo zla.
        Zalezy od humoru nauczycielki. :o)

        A dlaczego, bo
        Jest 10 bocianów, 7 ma gniazda na dachach

        Czyli wiemy, ze 7 bocianow ma gnazda na dachach, ale nie wiemy ile
        tych gniazd jest. Nigdzie nie jest powiedziane, ze jedno gnazdo
        przypada na jednego bociana.

        Mozemy tylko przypuszczac, ze jest 3 gniazda na slupach.

        I dlatego uwazam, ze odpowiedz dziecka autorki postu jest najlepsza,
        bo mozemy tylko wyliczyc ile bocianow ma gniazda na slupie, a nie
        ile jest gniazd. :o)

        Pozdr.
        • nangaparbat3 Ma-pi 03.10.07, 22:47
          Jestes genialna - i bardzo pieknie wykazalaś, że nie ci co nieprecyzyjni, co
          rozwiazuja zadania.
    • jacksparrow1 Re: szkoła - jedyne poprawne odpowiedzi? 25.09.07, 05:12
      Moge sie mylic, ale wyglada mi na to zepani nauczycielka stara sie
      wyegzefowac testowe odpowiedzi.
      • neospasmina Re: szkoła - jedyne poprawne odpowiedzi? 25.09.07, 19:36
        Kerry,
        mój syn tez własnie robił to zadanie i na pół godziny utknęliśmy na
        tym, co to sa te specjalne słupy, a po co, a dlaczego, a czemu jedne
        na słupach, a inne na budynkach, a czy na budynkach są te słupy itp.
        w każdym razie kwestia gramatyczności odpowiedzi zeszła na plan
        dalszy; pozytyw - zadanie nie zdołało zabić pędu wiedzy i inwencji
        dziecka;
        też zunałabym, że pani się czepia, ale pewnie taka jej rola
    • rycerzowa Re: szkoła - jedyne poprawne odpowiedzi? 26.09.07, 16:29
      Niby drobiazg, ale ile różnych opinii!

      1. Nie raz i nie dwa "pani" będzie mieć zdanie odmienne od naszego.
      Nauczyć się z tym żyć, nie robić problemu, takie życie. Gdy się jest pewnym
      swego, pozostać pewnym.

      2. W podanym przykładzie "pani" chciała być super logiczna, ale chyba jej się to
      niezbyt udało, bo zadanie jest nielogiczne.

      Mój syn w tym wieku wcale nie zrobiłby tego zadania, tylko by marudził : "O
      jakie słupy chodzi? W całej gminie, w powiecie? A ile bocianów przypada na gniazdo?"

      Domagać się ścisłej odpowiedzi można tylko wtedy, gdy się poda ścisłe
      informacje. W tym zadaniu powinno być podane kilka założeń, warunków.
      Nie wspominając,że w nauczaniu zintegrowanym dzieci powinny otrzymać informacje
      o prawdziwych zwyczajach bocianów.

      Czyli, snując analogie z testami z języka angielskiego na czytanie ze zrozumieniem
      - albo jest to first certyfikat, gdzie chodzi o ogólne zrozumienie,
      - albo jest to poziom proficiency, gdzie liczy się każde słówko, zmieniające
      znaczenie zdania, i gdzie obowiązuje super ścisłość.

      Jeśli to pierwszy przypadek, to dziecko miało racje, bo wie,o co chodzi, więc
      cel zadania jest osiągnięty. Nie nazwałabym jednak jego inwencji twórczością, bo
      nie na tym polega twórczość. Chłopak po prostu wypowiada się barwnie, nie stroni
      od emocji, co jest ze wszech miar normalne i pożądane, zważywszy na młody wiek i
      wymogi nauczania zintegrowanego.
      Zintegrowane rozumiem w ten sposób,że dziecko nie uczy sie wszystkiego o d d z
      i e l n i e, języka, matmy, środowiska itd.

      Drugi przypadek w ogóle w grę nie wchodzi, gdyż w zadaniu nie ma niezbędnych
      założeń, zatem jest nielogiczne. Nie mówiąc o tym,że wymaganie od kilkulatka
      poziomu proficiency jest przesadą.
      No, ale uczyć można.

      3. Przykład verdany z ilością księży jest niezbyt fortunny, gdyż w tym zadaniu
      również nie ma niezbędnych założeń,innych danych, aby móc wyciągać daleko
      idące wnioski. Historia, wbrew pozorom, też jest nauką ścisłą. Verdana słusznie
      pisze,że rzecz nie we wkuwaniu dat, ale w pytaniu "dlaczego".
      Otóż w wieku XIX na ziemiach wielkopolskich był znaczny odsetek ludności
      niemieckiej, więc protestanckiej; niewykluczone, że również bardzo pobożnej. W
      miasteczku, z którego pochodzę, był jeden duży kościół protestancki, i mniejszy
      - katolicki.

      4. Nie można też wyciągać zbyt daleko idących wniosków na podstawie charakteru
      nowej matury a zanikiem zdolności myślenia wśród studentów.
      W populacji jest mniej więcej stały procent ludzi "myślących" - nie przekracza
      on 20%. Kiedyś na studia szło 15% rocznika, zatem statystycznie większość z nich
      umiała "myśleć", niezależnie od rodzaju matury. Teraz w dużych miastach studiują
      praktycznie wszyscy, zatem ludzi "myślących" szuka się tam tak samo, jak w całej
      populacji. Dodatkowo należy pamiętać, że te 20% "myślących" preferuje wybrane
      uczelnie, wybrane kierunki studiów. Historia do nich, niestety, nie należy.
      • wiewiorka76 Re: szkoła - jedyne poprawne odpowiedzi? 26.09.07, 16:57
        Czyli, snując analogie z testami z języka angielskiego na czytanie
        ze zrozumien
        > iem
        > - albo jest to first certyfikat, gdzie chodzi o ogólne
        zrozumienie,
        > - albo jest to poziom proficiency, gdzie liczy się każde słówko,
        zmieniające
        > znaczenie zdania, i gdzie obowiązuje super ścisłość.

        Bardzo się mylisz, wystarczy otworzyć pierwszą lepszą książkę do
        j. ang. (nawet dla szkoły podstawowej), żeby zauważyć, że bardzo
        często pojawia praca z tekstem - czyli właśnie czytanie ze
        zrozumieniem, jeśli nie w formie typowych "czytanek" to dialogów,
        wierszyków. Pomiędzy poziomem językowym dzieci i młodzieży z
        naszym szkół i FC jest jednak duża różnica, co nie znaczy, że nie
        wykonuje się ćwiczeń z czytania, bo to niższy poziom. Po prostu
        wykonuje się jej na odpowiednim dla ucznia poziomie np. elementary,
        pre - intermediate etc. Skąd u Ciebie pomysł, że pracę z tekstem
        wykonują tylko Ci, którzy są nastawieni na FCE? Masz jakieś
        doświadczenie w nauczaniu jęz. ang? Poza tym powiedz, gdzie ja
        kiedykolwiek pisałam o testach z jęz. ang, zwłaszcza typu FCE? Mam
        wrażenie, że niezbyt dokładnie przeczytałaś mój post, akurat w tym
        konkretnym przypadku nie miałam na myśli dziecka i jego zadania o
        bocianach, tylko odniosłam się do wypowiedzi jednej z osób.
        Zwyczajnie naciągnęlaś moją wypowiedź, ale to co Ty napisałaś, nie
        bardzo ma z nią związek.
        • rycerzowa Re: szkoła - jedyne poprawne odpowiedzi? 26.09.07, 19:16
          Wiewiórko,nie zamierzałam naciągać,ani zbyt ściśle nawiązywać do twego postu;
          po prostu rzuciłaś hasło i poczułam się zainspirowana.
          Rzeczywiście nie mam doświadczenia w nauczaniu, jedynie w zdawaniu egzaminów.
          To "first" też rzuciłam tak hasłowo, jako że "pierwszy".

          Na egzaminie jest tekst i pytania na sprawdzenie, czy się dobrze zrozumiało.
          Na poziomie first wystarczy zrozumieć, by dobrze odpowiedzieć.
          Na proficiency wszystkie odpowiedzi zazwyczaj wydają się prawidłowe, a diabeł
          tkwi w szczegółach, pytania są podchwytliwe. Nawet dobrze znając język można źle
          odpowiedzieć.

          Otóż wobec małych dzieci tak nie można.
          Nie tylko dlatego, że nie można od kilkulatków zbyt wiele wymagać.
          Dziecko jest konkretne, czasem aż zbyt logiczne. Trzeba pozwolić rozbujać się
          wyobraźni - by nauczyło się myśleć abstrakcyjnie.
          Dyscyplina myślenia to powinien być późniejszy etap.
          Innymi słowy - trzeba mieć co dyscyplinować.
          (Tak mi się wydaje).
    • mammilaria Re: szkoła - jedyne poprawne odpowiedzi? 27.09.07, 11:38
      Matematyka jest nauka scisla i wymaga scislych odpowiedzi. Gdy
      pytaja o liczbe gniazd, to odpowiedz powinna mowic o gniazdach a nie
      o bocianach.
      Wiekszosc naszego spoleczenstwa niestety nie jest scisla, woli lac
      wode niz mowic o konkretach, co zreszta wyniosla ze szkoly.

      Calkowicie popieram nauczycielke.

      • karolina_29 Re: szkoła - jedyne poprawne odpowiedzi? 27.09.07, 12:55
        Ha!
        Dobra dyskusja, dobra!
        Ja też jestem za tym, żeby uczyć dziecko precyzyjnego wypowiadania się, tylko że
        akurat ze zdania:

        Jest 10 bocianów, 7 ma gniazda na dachach a reszta na
        słupach,

        Można wyciągnąć tylko jeden wniosek: 3 bociany mają gniazda na słupach.
        Natomiast nie da się NIC powiedzieć na temat liczby gniazd. Ot, autor zadania
        sam nie popisał się logiką.

        Przy okazji: po raz pierwszy chyba nie zgadzam się w czymś z Verdaną (a propos
        interpretacji tabelki) smile Bardzo lubię Twoje posty Verdano!

        Magda
    • soffia75 Re: szkoła - jedyne poprawne odpowiedzi? 29.09.07, 01:38
      Jeszcze z własnego szkolnego doświadczenia pamiętam, że wiele zadań zbudowanych
      było nielogicznie lub też pytanie do zadania nie było sformułowane precyzyjnie.
      Pamiętam zadanie z geometrii, w którym należało narysować dwie proste,
      spełniające warunki, podane w kolejnych punktach a, b, c itd. Prawie cała klasa
      dostała z tego ndst, bo większość uczniów zrozumiała, że chodzi o jedną parę
      prostych, które spełniają warunki podane we wszystkich podpunktach (no, i
      rysunki były przedziwne). Tymczasem do każdego podpunktu miał być narysowany
      osobny "zestaw" prostych. Ale czy to wynikało z treści zadania?... Nie sądzę.
      Verdana, akurat rozumiem, o co chodzi w Twojej historii o tabelce z księżmi
      (jestem humanistką - czy to z tego powodu? wink ). Mam wrażenie, że pytanie
      zostało zadane nieprecyzyjnie, zbyt szeroko - i co bardziej myślący lub ambitny
      uczeń (choćby chcący błysnąć wiedzą na maturze) mógł "pogalopować" z odpowiedzią
      zbyt daleko od "klucza".
      P.S. Sama matura z polskiego w formie Testu z Kluczem po prostu rozkłada mnie na
      łopatki... Mnie na studiach uczyli, że nie istnieje coś takiego, jak jedyna
      poprawna interpretacja utworu. Każda interpreacja jest poprawna, jeśli potrafisz
      ją logicznie udowodnić na podstawie tekstu.
      • andaba Re: szkoła - jedyne poprawne odpowiedzi? 03.10.07, 12:56
        Sama się kiedys nad tym zastanawiałam :


        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=567&w=31146313&a=31146313
    • nangaparbat3 juz troche na marginesie 03.10.07, 22:54
      ale nie mogę sie powstrzymac przed tą uwagą - w szkole polskiej uczniowie coraz
      częściej zamiast zastanawiać sie, na czym polega problem i jak go rozwiązać,
      usiłują odgadnąć, jakiej odpowiedzi oczekuje nauczyciel. I coraz silniejsze jest
      przeświadczenie, ze nauczyciel zna jedyna wlaściwą odpowiedź na kazde pytanie.
      Ewentualnie, ze ta jedyna słuszna odpowiedź znajduje sie w kluczu.

      Ja zauważył Scher, szkoła polska produkuje matołków.
      • soffia75 Re: juz troche na marginesie 06.10.07, 21:58
        No, tak, w polskiej szkole ocenia się poprawność odpowiedzi, nie biorąc pod
        uwagę toku rozumowania ucznia - tu znów się kłaniają wspomnienia z mojej
        (nie)ukochanej matematyki i 0 pkt. za zadanie na klasówce, które rozwiązywałam
        właściwą metodą (czyli tok myślenia był OK), ale pomyliłam się w obliczeniach i
        wynik wyszedł zły. Zostałam więc oceniona tak samo, jak uczeń, który w ogóle nie
        spróbował rozwiązać tego zadania i zostawił pustą kartkę - a to zupełnie dwie
        różne sytuacje! Często miałam wtedy wrażenie, że pani matematyczka idzie po
        linii najmniejszego oporu i sprawdzając klasówki, patrzy tylko, czy wynik się
        zgadza... wink
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka