bemari
17.10.07, 21:29
Przeczytałam kiedyś takie stwierdzenie,że niektóre matki
podświadomie starają się stać niezastąpione w życiu dziecka.Nie uczą
je sprzątania,robią kanapeczki dryblasom,prasują ubrania
dorastającym pannom - bo tak cię kocham.A naprawdę chodzi o to - nie
możesz funkcjonować beze mnie.
Coś w tym jest- ja niedawno gościłam na wakacjach między innymi
dwóch nastolatków,synów kuzynki.Ponieważ dzieci była dziesiątka,od
razu zrobiliśmy grafik dyżurów przy stole.Brudne rzeczy znosili do
pralni,na plaże każdy zabierał swój ręcznik i kąpielówki itp.Obiady
robiłam ja,śniadania i kolacje samodzielnie - zwykle było im tak
wesoło,że godzinami siedzieli przy stole i zajadali jak młode
orki.Synowie kuzynki nie mieli problemów samoobsługowych.
Po tygodniu przyjeżdża kuzynka po dzieci - przy stole robi im
kanapeczki,słodzi herbatę,nosi za nimi plecak z kąpielówkami,wyciera
na plaży o głowę wyższego chłopa ręcznikiem,pomaga trzynastolatkowi
sznurować adidasy.Mnie skrytykowała,że nie gnam rano po bułki i każę
dzieciom sprzątać ze stołu.
Zdębiałam,ale przemilczałam.Nawet w kompleks wpadłam, że może leniwa
i wyrodna jestem.No ale chłopaki przy każdym telefonie pytają,czy w
przyszłym roku mogą przyjechać.