Dodaj do ulubionych

Jak zachęcić dziecko do czytania lektury

19.12.07, 08:58
Nie wiem co robić!
Mój syn w szkole III klasa ma lekture Dzieci z Bullerbyn.
Nie chce tej książki czytać.Przeczyta dwie strony i klops.Mówi że
jest już zmęczony!Więc ja mu czytam trochę ale co z tego jak on
myśli wtym czasie o "niebieskicj migdałach"lub dłubie wnosie i nie
słucha to co ja czytam.Więc mówię żeby sobie sam czytam (bo się
wkurzam na niego.,)
Książka jest gruba.Wniosek z tego że lektura i tak nie przeczytana!
Mimo że mąż i ja jakoś mu pomagaliśmy w czytaniu.Jego ta książka nic
a nic nie interesuje!
Pani w szkole oczywiście zrobiła test (sprawdza czy ktoś tą książkę
przeczytał)Test jest tak zrobiony że żadne streszczenie nie pomoże.
W teście są wytypowane rzeczy np.Jakiego koloru było .......,co
powiedział dziadziuś.....'
Jestem załamana!
Moje pytanie nasuwa się jak zachęcić dziecko do czytania
jakiejkolwiek lektury.Co robić w takim przypadku.
Zaznaczam że syn czytanki w szkole czyta dobrze (nie duka)
Obserwuj wątek
    • 5_monika Re: Jak zachęcić dziecko do czytania lektury 19.12.07, 09:23
      ja książka miała dużo stron czytaliśmy na zmianę ja kilka i dziecko
      kilka.Tej lektury akurat w III klasie nie było.
      A test oczywiście zbyt szczegółowy, bo wtedy trzeba byłoby raz
      czytać lekturę , a później jeszcze raz z uwzględnieniem i
      zaznaczeniem "pewnych" rzeczy.Bez sensu.
      Mój czyta tylko lektury, na razie nie mam sposobu jak go
      zachęcić.Chęstnie poczytam wątek.
      pozdrawiam
    • kerry_weaver Re: Jak zachęcić dziecko do czytania lektury 19.12.07, 10:31
      Też widzę u syna że te książki naszego dzieciństwa go nie
      interesują. Są dla tego pokolenia kompletnie archaiczne,
      niezrozumiałe (jak chłopiec z bloku ma zrozumieć realia
      przedwojennej szwedzkiej wioski), i mogą być męczące.
      I tak mój drugoklasista który Mikołajki i Karolki pochłania na
      jednym posiedzeniu a nad Harry Potterem potrafi siedzieć w łóżku do
      godziny 23, ledwie zmęczył Filonka Bez Ogonka (lektura klasy II, na
      litość Boską, to książka za dziecinna dla czterolatków...).
      Przy Filonku czytaliśmy na zmianę - kilkanaście stron syn czytał
      sam, kolejny rozdział czytało któreś z rodziców, i tak na zmianę
      przebrnęliśmy.
      A testy zbyt szczegółowe, po takiej grubej książce nie da się
      zapamiętać tylu detali.
    • a.nancy troche OT 19.12.07, 10:58
      > Pani w szkole oczywiście zrobiła test (sprawdza czy ktoś tą książkę
      > przeczytał)Test jest tak zrobiony że żadne streszczenie nie pomoże.
      > W teście są wytypowane rzeczy np.Jakiego koloru było .......,co
      > powiedział dziadziuś.....'

      wspolczuje dzieciakom
      ja zawsze bylam molem ksiazkowym, ale zdarza mi sie nie pamietac jakiego koloru
      bylo to czy tamto albo co ktos tam powiedzial na stronie 178. zwlaszcza jesli
      ksiazka jest gruba, ZWLASZCZA jesli jest wciagajaca, bo wtedy liczy sie akcja
      badz przekaz, a nie jakies tam szczegoly.

      obawiam sie, ze "dzieci z bullerbyn" moga byc srednio ciekawa lektura dla
      wspolczesnego trzecioklasisty. a moze niech sam (z twoja pomoca) robi
      strszczenia lektur? w punktach, rozdzial po rozdziale, taki "plan wydarzen"?
      bedzie MUSIAL sie skupic, a plan moze przejrzec przed sprawdzianem i przypomniec
      sobie, co bylo w ksiazce.
    • radiata Re: Jak zachęcić dziecko do czytania lektury 19.12.07, 13:11
      Szkoła to taki dziwny wynalazek, w której mnóstwo rzeczy robi się nie dla
      przyjemności, ale spełniając obowiązek szkolny i tyle. Jeśli twój w trzeciej
      klasie zaczyna go kwestionować, to współczuję. Przed nim dużo gorsze lektury niż
      Dzieci z Bullerbyn... Ja bym podczytywała mu trochę stron, może się w końcu
      zainteresuje, nawet jak jednym uchem wleci, to coś zostanie, potem będą omawiać,
      może mu się głupio zrobi, że nie wie o co chodzi, może Pani zwróci mu uwagę, że
      nie przeczytał.
      Ja moim zawsze powtarzałam, że po pierwsze o niektórych lekturach się nie
      dyskutuje i tyle - są w kanonie lektur i nauczyciel nic nie może, a po drugie
      inteligentny, ogólnie wykształcony człowiek po prostu niektóre książki zna, typu
      Krzyżacy, Pan Tadeusz itp.
      A Dzieci z Bullerbyn może byś znalazłam film w wypożyczalni. wiernie oddaje
      książkę. Może choć trochę pomoże.
    • marghe_72 Re: Jak zachęcić dziecko do czytania lektury 19.12.07, 15:10
      ma awersję do tej konkretnej ksiązki czy ogólnie nie lubi czytać?
      Jeśli to pierwsze , to pół biedy, poczytajcie razem, na zmianę itp..

      jeśli to drugie to masz problem..
      • verdana Re: Jak zachęcić dziecko do czytania lektury 19.12.07, 17:34
        A po co w ogóle coś robić?
        Najwyżej nie przeczyta, dostanie jedynkę i będzie mógł zadecydować na przyszłość
        - czy bardziej opłaca się przeczytać książkę, która śmiertelnie nudzi i uwaga
        ucieka co minuta, czy też nie przeczytać i dostać zły stopień. Odpowiedź wcale
        jednoznaczna nie jest.
        jeżeli dziecko w ogóle nie lubi czytać, zmuszanie go do czytania
        nieinteresującej go lektury we wczesnych latach podstawówki to proszenie się o
        kłopoty - może znienawidzić czytanie na zawsze. O ile lubi czytać, to widocznie
        do tej jednej książki zmusić się nie jest w stanie. Trudno, bywa Ja to rozumiem,
        w zeszłym roku mój syn miał w lekturze "Tego obcego" i wymiękł. Dostał jedynkę i
        moim zdaniem - to był lepszy wybór. Podobnie jak ja nie przebrnęłam przez
        "Popioły".
        • katka1971 Re: Jak zachęcić dziecko do czytania lektury 20.12.07, 09:09
          Dzięki za odpowiedzi.
          Zauważyłam że syn nie chce wogóle czytać.
          A czytać potrafi i to dobrze.
          Jeżeli teraz nie przeczyta kolejnej lektury -dostanie jedynkę czyli
          chmurę ( oceny opisowe)
          Może w ten sposób nauczy się że jeżeli nie przeczyta będzie zła
          ocena.
          Albo dojrzeje w IV klasie bo tam to już będą prawdziwe oceny.
          Ja niestety nie jestem w stanie mu czytać każdej lektury od A do Z.
          Jedynie co mogę mu poczytać parę stron na zmianę.
    • angazetka Dwie uwagi 20.12.07, 09:37
      1. Nieprawda, że chłopca z bloku nie mogą zainteresować realia
      szwedzkiej przedwojennej wioski - bo takie stwierdzenie w ogóle
      podważa sens czytania czegokolwiek, co było pisane przed naszym
      urodzeniem. Nie walczyłam pod Grunwaldem i nie budowałam łódzkiego
      kapitalizmu, ale rozumiem "Krzyżaków" i "Ziemię obiecaną". Poza tym -
      byłam dziewczynką z bloku, a "Dzieci z Bullerbyn" to moja ukochana
      książka z dzieciństwa.
      2. Testy tego typu są idiotyzmem. Nigdy nie pamiętam, co jakiego
      było koloru (poza kamizelką Wertera) i nie uważam, żeby to było
      istotne dla tego, co wynoszę z lektury.

      A do meritum: jeśli Twój syn nie chce czytać tylko tej konkretnej
      książki, to odpuść mu. Jeśli w ogóle nie chce, nasz problem.
      • kerry_weaver Re: Dwie uwagi 20.12.07, 10:07
        > 1. Nieprawda, że chłopca z bloku nie mogą zainteresować realia
        > szwedzkiej przedwojennej wioski - bo takie stwierdzenie w ogóle
        > podważa sens czytania czegokolwiek,
        Może nieprecyzyjnie się wypowiedziałam - po prostu współczesny 8-9
        latek to zupełnie inne pokolenie. Wychowane na komputerze z
        Internetem, telewizji satelitarnej ze 100 kanałami. Jak on ma czytać
        40 stron np. o polowaniu na słonie w "Tomku" to łatwiej mu
        włączyć "National Geographic" i obejrzeć polowanie na żywo i w
        kolorze. On się nie utożsami z Lassem i Bossem chowającymi się w
        sianie czy dziećmi chodzącymi trzy kilometry do sklepu po "kawałek
        kiełbasy dobrze obsuszonej" bo siano widuje raz do roku pod
        wigilijnym obrusem a kiełbasę kupuje w supermarkecie do którego
        jeździ z tatą autem. On żyje w świecie zmieniających się co chwilę
        bodźców, elektronicznych zabawek, bombardujących go reklam, i dla
        niego czytanie 200 stron o spokojnym życiu w wiosce sprzed 80 lat
        jest zwyczajnie nudne, możemy nad tym biadolić ale tego nie zmienimy.
        Staram się teraz podsuwać synowi książki mojego dzieciństwa, te
        wszystkie Tomki, Dzikie Mrówki, Centkiewiczów - i zawsze to samo -
        mamo nuuudne. Jak to - Tomki nudne?? Zaglądam sama - no
        rzeczywiście, nudne jak diabli, rozwlekła narracja, archaiczny
        język, długaśne dialogi i opisy, raz na 20 stron coś się zadzieje.
        Dla nas, wychowanych na trzepaku z 2 kanałami TV w których i tak
        nigdy nic nie było, książka była ucieczką w inny świat wyobraźni, i
        warto było nad tą książką posiedzieć parę godzin. Oni mają
        kilkanaście innych sposobów na zapewnienie sobie bodźców, dlatego
        obecne książki dla dzieci są inne - efekciarskie jak HP, poskładane
        z króciutkich opowiadań na 10 minut czytania jak Karolki.
        Oczywiście pewne rzeczy trzeba przeczytać, i niestety dziecko będzie
        musiało na pewnym etapie zmęczyć i Pana Tadeusza i Nad Niemnem i
        Krzyżaków - ale nie wymagajmy żeby miało z tego jakąkolwiek
        przyjemność. W końcu my też raczej nie pochłanialiśmy lektur z
        wypiekami na twarzy - a nasze dzieci są dziećmi zupełnie innej epoki
        niż my urodzeni w latach 70.
        • marina2 Re: Dwie uwagi 20.12.07, 11:26
          moje dzieci są bardzo czytające,ale myślę,że od urodzenia na to
          pracowaliśmy:
          czytaliśmy im
          opowiadaliśmy o książkach naszego dzieciństwa
          słuchali bajek z magnetofonu i cd
          mają mało komputera i w zasadzie używają go do zdobywania info i
          tytułów książek-właściwie nie grają
          książki elektroniczne nie przyjęly się u nas w ogóle
          malo tv od miesiąca zaledwie mamy więcej niż 5 programów
          dzieci z Bullerbyn są u nas hitem ,synowie znają je na pamięć
          11latek jeszcze potrafi do nich zajrzeć ,a 9 latek w ogóle uwielbia
          Lindgren - czytał jej wszystkie książki
          opowiadaliśmy dzieciom o naszych wakacjach z dzieciństwa ,a Mąż to
          miał takie właśnie wakacyjne Bullerbyn.
          • verdana Re: Dwie uwagi 20.12.07, 17:22
            Prawdę mówiąc dla mnie, wychowanej w dużym mieście, egzotyka życia w malutkiej
            wiosce była ... dzieści lat temu wcale nie mniejsza, niż dla dzisiejszych
            dzieci. Owszem, widzę jak szybko starzeją się książki przygodowe, natomiast
            powieści obyczajowe wcale nie muszą być współczesne, aby zainteresować dziecko.
            Czasem przeciwnie, to "egzotyka" innych czasów może wciągnąć, a współczesność
            odstraszyć - co ciekawego jest w opisie zakupu kiełbasy w hipermarkecie?
            Moje dziecko akurat jest z tych, co lubią i gry i filmy i książki - to nie musi
            być rozłączne. Zaręczam Wam, ze posiadam w domu 12,5 latka, który po zabiciu
            odpowiedniej liczby potworów czyta Austen "Dumę i uprzedzenie" i jest zachwycony.
            Ale nie wszyscy musza lubic ksiązki obyczajowe, niezaleznie od zamilowania do
            gier, czasów i wieku.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka