agatka_s 17.04.08, 15:33 wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,5127213.html To właśnie wkurzalo mnie przez ostatni rok. Cala 6 klasa i tylko testy i testy.... Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
kkokos Re: Testowanie...-artykul Wyborczej 17.04.08, 16:21 no i dzięki temu twój syn po teście poszedł na rower, bo "zawsze dostaje maksa", według twoich słów. gdyby nie testowali na okrągło, być może maksa by nie było... Odpowiedz Link Zgłoś
agatka_s Re: Testowanie...-artykul Wyborczej 17.04.08, 16:29 kkokos napisała: > no i dzięki temu twój syn po teście poszedł na rower, bo "zawsze dostaje maksa" > , > według twoich słów. gdyby nie testowali na okrągło, być może maksa by nie było. > .. no i ? Odpowiedz Link Zgłoś
kkokos Re: Testowanie...-artykul Wyborczej 17.04.08, 16:36 no i więc może nie warto się wkurzać? Odpowiedz Link Zgłoś
verdana Re: Testowanie...-artykul Wyborczej 17.04.08, 16:48 Ale czy celem szkoly ma być napisanie testu na maksa, czy nauczenie czegos uczniów? Odpowiedz Link Zgłoś
kkokos Re: Testowanie...-artykul Wyborczej 17.04.08, 16:57 verdano, to nie istotne, celem tej dyskusji są łagodne złośliwości przeniesione z innego wątku. moja wina, sorry, ale nie mogłam się oprzeć Odpowiedz Link Zgłoś
agatka_s Re: Testowanie...-artykul Wyborczej 17.04.08, 17:03 kkokos napisała: > verdano, to nie istotne, celem tej dyskusji są łagodne złośliwości przeniesione > z innego wątku. > moja wina, sorry, ale nie mogłam się oprzeć zlosliwosc kula w plot gdyby byla taka mozliwosc aby testu nie pisac (niestety nie ma bo to jest niezbedne do zakonczenia podstawowki), to ja pierwsza zwolnilabym swoje dziecko z jego pisania. Oprocz tego jak rozwiazywac testy i jak radzic sobie ze stresem (no bo jakis stres to mimo ze gra o pietruszke, ale zawsze jest) niczego taki sprawdzian nie daje. Wolalabym aby te godziny dziecko poswiecilo chociazby na gre w pilke. Odpowiedz Link Zgłoś
kkokos Re: Testowanie...-artykul Wyborczej 17.04.08, 17:22 >>>>>>>no bo jakis stres to mimo ze gra o pietruszke, ale zawsze jest popełniasz grzech pychy jeśli masz zdolne dziecko w szkole społecznej, dla której naturalnym przedłużeniem jest gimnazjum społeczne tamże, a do dwójki starasz się na zasadzie "fajnie by było, ale jak się nie uda, to nie ma strachu, zostaniemy tu, gdzie jesteśmy", to niewiele wiesz problemie wyboru gimanzjum gdzieś już to chyba pisałam - cały witz polega na tym, żeby dla średniaka znaleźć dobrą szkołę, z możliwie małą liczbą tipsiar i dresiarzy, żeby ten średniak ze średnim świadectwem i jakim takim wynikiem z testu się do niej dostał, żeby język pasował, żeby dojazd był itd. z tych wielu elementów tak naprawdę uczeń ma wpływ na jeden element - na wynik testu (bo trzeba, po tych wszystkich tłuczonych na okrągło testach w klasie, siąść na tyłku, skoncentrować się i napisać; ze stopniami na świadectwie może być już gorzej, bo łatwiej o potknięcia na przestrzeni całego semestru). więc nie mów, że to jest gra o pietruszkę Odpowiedz Link Zgłoś
agatka_s Re: Testowanie...-artykul Wyborczej 17.04.08, 17:34 zadne ze znanych mi gimnazjow nierejonowych nie bierze pod uwage wyniku sprawdzianu jako kryterium decydujacego o przyjeciu. spolecznych- nie interesuje on wcale, publicznych-owszem ala jako jeden z kilku rzeczy "opisujacych" kandydata obok egzaminu (czasem jednego, a czasem kilku jak np w Batorym), stopni ze swiadecta, i osiagniec. Moze sa takie szkoly ktore rekrutuja tylko na podstawie testu, ale ja takich nie znam. A gdybym trafila na taka szkole to bym sie zastanowila, czy mi sie taka szkola podoba, ktora ocenia przydatnosc ucznia na podstawie tak malo miarodajnego kryterium. postrzegalabym to jako pojscie na latwizne, totalny brak polotu, a to raczej nie jest fajny znak, swiadczacy o szkole. Odpowiedz Link Zgłoś
kkokos Re: Testowanie...-artykul Wyborczej 17.04.08, 17:47 agatka_s napisała: > zadne ze znanych mi gimnazjow nierejonowych nie bierze pod uwage > wyniku sprawdzianu jako kryterium decydujacego o przyjeciu. > > spolecznych- nie interesuje on wcale, publicznych-owszem ala jako > jeden z kilku rzeczy... > > Moze sa takie szkoly ktore rekrutuja tylko na podstawie testu, ale > ja takich nie znam. ... mogę tylko powtórzyć - popełniasz grzech pychy. w dodatku nie czytasz ze zrozumieniem. Oczywiście, że nikt nie rekrutuje WYłąCZNIE na podstawie wyników testu. WSZYSTKIE gimnazja rejonowe (także te, które oprócz klas zwykłych prowadzą klasy dwujęzyczne, i dwujęzyczne to inna bajka, ale mówimy o klasach rejonowych, bo WSZYSTKIE klasy w zwykłych gimnazjach są klasami rejonowymi, oprócz dwujęzycznych i sportowych, do których są egzaminy) przyjmując uczniów spoza rejonu biora pod uwagę oceny z testu (także świadectwo, dodatkowe osiągnięcia itp.). ale w wypadku średniaków na ogół nie ma mowy o "dodatkowych osiągnięciach". powtarzam, mówimy o średniakach (także NIE o tych, którzy z egzaminu mają 12 pkt). uparcie nie chcesz przyjąć do wiadomości, że jest świat - bardzo rozległy - poza zamkniętym kręgiem "świetna społeczna podstawówka, bardzo droga dwójka lub batory". świat dzieci może i zdolnych, ale umiarkowanie, średnio pilnych, czasem wciąż mocno infantylnych, ale na pewno nie całkiem głupich, być może skrzywdzonych przez system, bo gdyby dalej była ośmioklasowa szkoła, to w ciągu tych następnych dwóch lat by dojrzały, dorosły, zaczęły traktować szkołę poważniej i zaczęły sie uczyć lepiej/pilniej/z większą łatwością. i dla nich ten moment w życiu jest znacznie trudniejszy/wazniejszy niż dla dzieci z twojego zaklętego kręgu. Odpowiedz Link Zgłoś
agatka_s Re: Testowanie...-artykul Wyborczej 17.04.08, 17:54 kkokos napisała: > agatka_s napisała: > > > zadne ze znanych mi gimnazjow nierejonowych nie bierze pod uwage > > wyniku sprawdzianu jako kryterium decydujacego o przyjeciu. > > > > spolecznych- nie interesuje on wcale, publicznych-owszem ala jako > > jeden z kilku rzeczy... > > > > Moze sa takie szkoly ktore rekrutuja tylko na podstawie testu, ale > > ja takich nie znam. ... > > mogę tylko powtórzyć - popełniasz grzech pychy. > w dodatku nie czytasz ze zrozumieniem. Oczywiście, że nikt nie rekrutuje > WYłąCZNIE na podstawie wyników testu. WSZYSTKIE gimnazja rejonowe (także te, > które oprócz klas zwykłych prowadzą klasy dwujęzyczne, i dwujęzyczne to inna > bajka, ale mówimy o klasach rejonowych, bo WSZYSTKIE klasy w zwykłych gimnazjac > h > są klasami rejonowymi, oprócz dwujęzycznych i sportowych, do których są > egzaminy) przyjmując uczniów spoza rejonu biora pod uwagę oceny z testu (także > świadectwo, dodatkowe osiągnięcia itp.). ale w wypadku średniaków na ogół nie m > a > mowy o "dodatkowych osiągnięciach". powtarzam, mówimy o średniakach (także NIE > o > tych, którzy z egzaminu mają 12 pkt). > > uparcie nie chcesz przyjąć do wiadomości, że jest świat - bardzo rozległy - poz > a > zamkniętym kręgiem "świetna społeczna podstawówka, bardzo droga dwójka lub > batory". świat dzieci może i zdolnych, ale umiarkowanie, średnio pilnych, czase > m > wciąż mocno infantylnych, ale na pewno nie całkiem głupich, być może > skrzywdzonych przez system, bo gdyby dalej była ośmioklasowa szkoła, to w ciągu > tych następnych dwóch lat by dojrzały, dorosły, zaczęły traktować szkołę > poważniej i zaczęły sie uczyć lepiej/pilniej/z większą łatwością. i dla nich te > n > moment w życiu jest znacznie trudniejszy/wazniejszy niż dla dzieci z twojego > zaklętego kręgu. No nie rozumiem. I co tym dzieciom ten test daje ? Ze moment trudny-zgadzam sie (dla wszystkich dzieci, nawet tych co jak go napisza to biegna na rower) Ale ze wazny ? pytam serio. czyli ze te nierejonowe, takie ciut lepsze, przyjmuja na podstawie wyniku testu, tak ? Odpowiedz Link Zgłoś
kkokos Re: Testowanie...-artykul Wyborczej 17.04.08, 19:21 no jak to co daje? jak napiszą lepiej, to mają większe szanse, że przyjmą je do gimnazjum trochę lepszego od ich rejonowego (które też jest rejonem, tylko dla kogoś innego). (oczywiście mówimy o sytuacji, gdy gimnazjum rejonowe jest beznadziejne, można mieć pecha i być w takiej sytuacji, można nie mieć i mieszkać w rejonie gimnazjum dobrego, np. w rejonie gimnazjum przy świętokrzyskiej, do którego ludzie walą drzwiami i oknami). jeśli uczeń średni nie może liczyć na dodatkowe punkty za świadectwo (bo średnie), za szczególne osiągnięcia (bo ich nie ma, nie startował w żadnym konkursie międzyszkolnym), za rodzeństwo w gimnazjum, do którego chce iść (bo nie ma rodzeństwa), za bycie dzieckiem nauczyciela (bo nie jest), to liczba punktów zdobyta na teście staje się dla niego dużo ważniejsza niż dla ucznia, który ma dodaktowe punkty za konkursy międzyszkolne, średnią 5,1 na świadectwie itd. dlatego nie można powiedzieć, że cały ten test to bój o pietruszkę! > pytam serio. czyli ze te nierejonowe, takie ciut lepsze, przyjmuja > na podstawie wyniku testu, tak ? agatko, czy ty w ogóle znasz zasady przyjmowania do gimnazjów? chyba naprawdę nie musiałać ich poznać więc serio, od podstaw. publiczne gimnazja dzielą się na rejonowe i nierejonowe - te drugie to dwujęzyczne i sportowe, obowiązują tam egzaminy i tych szkół jest bardzo mało. rejonowe prowadzą też czasem klasy dwujęzyczne i sportowe, w tych klasach też rejonizacja nie obowiązuje, są za to egzaminy. wszelkie inne klasy w gimnazjach rejonowych są klasami rejonowymi. szkołą ma obowiązek przyjmować tam wszystkie chętne dzieci zamieszkałe w rejonie. jeśli np. w danym gimnazjum do klasy z językiem francuskim będzie mniej niż ustawowe 26-28 uczniów, szkoła może przyjąć chętnych spoza rejonu. i tu będzie wybierać według własnych kryteriów - tu są przykładowe: Do Gimnazjum nr 44 uczniowie spoza rejonu przyjmowani są w kolejności uzyskanych punktów rekrutacyjnych obliczonych jako suma następujących składników: * za oceny końcoworoczne na świadectwie ukończenia szkoły podstawowej - ilość punktów rekrutacyjnych stanowi sumę ocen z: - języka polskiego - matematyki - historii - przyrody - informatyki - języka obcego * za wynik sprawdzianu po klasie szóstej przeprowadzonego przez Okręgową Komisję Egzaminacyjną - liczbę punktów rekrutacyjnych stanowi wynik sprawdzianu * za inne osiągnięcia edukacyjne (z sześciu wymienionych przedmiotów) za każde udokumentowane osiągnięcie komisja rekrutacyjna przyznaje od 1 do 5 punktów biorąc pod uwagę I, II i III miejsce w konkursach o zasięgu wojewódzkim oraz ogólnopolskim. a) Uwzględniane są osiągnięcia dokonane w klasie szóstej. b) Każdy z konkursów może być uwzględniony tylko jeden raz. c) Dzieci absolwentów naszej szkoły otrzymujš dodatkowe punkty. Odpowiedz Link Zgłoś
ib_k Re: Testowanie...-artykul Wyborczej 17.04.08, 19:54 Agatko droga, może w Warszawie przy rekrutacji do gimnazjum nikt nie zwraca uwagi na punktację z testu kompetencyjnego klas 6, we Wrocławiu jest on jedną z decydujących składowych punktacji; 40pkt za test, 40pkt za świadectwo (5 przedmiotów), 10pkt za ocenę z zachowania, 10pkt za inne osiągnięcia wpisane na świadectwie (laureaci olimpiad, działalność na terenie szkoły itp), dodatkowo do klas dwujęzycznych test predyspozycji językowych i testy z polskiego i matematyki, można uzyskać dodatkowo 40pkt. Wybiera się 10 gim. układa się listę uczniów, którzy chcą zdawać do tego właśnie gim., wg uzyskanych punktów, dostają się ci z najwyższą punktacją. Jak widać wynik testu ma znaczenie, zabraknąć może dosłownie 0,1 pkt i dziecko nie dostanie się do gimnazjum pierwszego wyboru, dobrze będzie jak to do którego się zakwalifikuje też będzie dobrym wyborem. Oczywiście cała rekrutacja jest elektroniczna, "zdalnie" sterowana, już w marcu dokonywaliśmy pierwszego wyboru szkół i wklepywaliśmy je w arkusz w kompie, potem dla chętnych test do klas dwujęzycznych, w kwietniu test klas6, na po końcu roku szkolnego ewentualna zmiana kolejności wybranych szkół, wklepanie ocen ze świadectwa, pkt za test, następnie zaniesienie do szkoły 1 wyboru kopii (potwierdzonych przez szkołę) podania,świadectwa i zaświadczenia o wyniku testu, po kilku dniach wstępny wynik rekrutacji, 2 dni na doniesienie oryginałów do szkoły do której dziecko się zakwalifikowało i na koniec ostateczny wynik rekrutacji. Ufffff, w ten sposób wakacje zaczynamy w tym roku 1 lipca! Oczywiście mowa o uczniach nie obwodowych (nie rejonowych), rejonowi kończą max 23.06. Jeśli chodzi o szkoły niepubliczne to w naszym mieście niemalże wszystkie rekrutują na podstawie świadectwa, pkt za test i oceny z zachowania. Do nie których jest rozmowa z dyrekcją (rodziców i ucznia), do jednego jest egzamin 2-stopniowy z języka, polskiego i matmy. No i to by było na tyle Odpowiedz Link Zgłoś
kkokos Re: Testowanie...-artykul Wyborczej 17.04.08, 21:45 to rzeczywiście zupełnie inaczej niż u nas - pomijam już stronę techniczną, system skomputeryzowany itp., u nas do niepublicznych jest najtrudniej. gdy w warszawie też będzie system komputerowej rekrutacji (a na pewno w końcu będzie), ocena z testu może podobnie urosnąć. Odpowiedz Link Zgłoś
agatka_s Re: Testowanie...-artykul Wyborczej 17.04.08, 16:59 nie wiem czy warto, ale mnie to wkurza. Sprawdzian 6-klasisty jest tylko i wylacznie ocena dla szkoly (tym bardziej dla niepublicznej, ktora co roku rekrutuje nowych uczniow ktorzy patrza na wynik sprawdzianu-ktory jest taka jakby pierwsza wizytowka szkoly) , nie dla ucznia (ani praktycznie, ani merytorycznie taki test nic nie daje uczniowi), ale niestety meczy sie tego ostatniego. W naszej szkole byla to 1 godzina dodatkowa w tygodniu tylko na przygotowanie do sprawdzianu (w szkole spolecznej wprowadzenie dodatkowej godziny nie jest problemem), ale znam przypadki okolicznych szkol publicznych gdzie testy robilo sie na normalnych lekcjach zamiast zwyklego polskiego czy matematyki(w szkole publicznej nikt nie zrobi dodatkowej godziny w tygodniu, bo kto za to zaplaci nauczycielowi...). Ja uwazam ze taki test mialby sens gdyby sprawdzal dzieci z tzw "marszu"-wtedy to on rzeczywiscie cos moze by mowil, tak to oddaje tylko kto wiecej pocwiczyl a kto mniej. Po zrobieniu 10- tegop testu z rzedu to juz naprawde mozna dostac tego przyslowiowego maksa bez jakiegos wysilku, bo testy powielaja mniej wiecej ten sam schemat. Odpowiedz Link Zgłoś
kkokos Re: Testowanie...-artykul Wyborczej 17.04.08, 17:14 także w szkole rejonowej wprowadzenie takiej godziny nie musi być problemem - u mojego syna była i ostała się po teście, teraz jest to zwykła jedna więcej godzina matmy >>>> Sprawdzian 6-klasisty jest tylko i wylacznie ocena dla szkoly nie, sprawdzian jest oceną dla ucznia, na ile opanował umiejętność pisania sprawdzianu. im gorzej, tym trudniej szkole kolejnego stopnia będzie go nauczyć (ucznia, nie stopień) pisania testu, dlatego woli ucznia z wyższą oceną z poprzedniego testu, bo ma mniej roboty >>>>>>>Po zrobieniu 10- > tegop testu z rzedu to juz naprawde mozna dostac tego przyslowiowego > maksa bez jakiegos wysilku nie, tak oczywiście może być w przypadku uczniów generalnie zdolnych, ale ze średniakami już tak nie jest. skądeś się biorą te różnice w szkołach rejonowych, gdzie część dostaje 25, a część 39 punktów w sytuacji, gdy wszyscy byli katowani testami tak samo. poza tym zgadzam się, że testy są do chrzanu, tyle że to są pretensje do systemu, ministra Handkego itd., a nie do szkoły. szkoła musi przeżyć, więc skoro została wpisana w taki system, to się w niego wpasowuje, jak może. skoro nie rozliczają jej uczniów z rzeczywistej wiedzy, tylko z testów, to skupia się na testach. to akurat woda na młyn miłośników edukacji domowej - choć im samym zapewne jest znacznie trudniej wytresować dziecko do testu, a też muszą Odpowiedz Link Zgłoś
verdana Re: Testowanie...-artykul Wyborczej 17.04.08, 17:23 W naszej szkole publicznej w zeszłym roku byly dodatkowe DWIE godziny w tygodniu na testy. Co tydzień, regularnie, bez przekrętów. Odpowiedz Link Zgłoś
agatka_s Re: Testowanie...-artykul Wyborczej 17.04.08, 17:25 moim zdaniem sam pomysl, moze nie bylby zly, tylko niestety realizacja przybrala jakies monstrualne formy. Ja rozumiem zrobienie 2-3 testow zeby sie oswoic. Z tego co jednak wiem od zaprzyjaznionych mam 6-klasistow z innych szkol, oraz tego co widzialam na wlasne oczy to jest jakis rodzaj psychozy, co to bedzie jak ten sredni wynik, klasy, szkoly nie wyjdzie powyzej sredniej dzielnicy, miasta itp. troche tez nakreca to informatyzacja i to ze te wyniki tak latwo daja sie porownywac. Moim zdaniem o uczniu duzo bardziej swiadcza swiadectwa ze szkoly (jesli juz musimy mowic a jakiejs formie syntetycznej oceny) niz taki test. A uczen i rodzice to i tak wiedza jaki poziom dziecko osiagnelo bez testow (chyba ze i jedni i drudzy stosuja totalna olewke). Powiem nawet ze taki test moze wprowadzac w blad, np ten tegoroczny byl wyjatkowo latwy, podejrzewam ze duzo uczniow dostanie bardzo dobra punktacje, bardzo czesto bedzie to 100% i co czy to oznacza ze sa tacy swietni ? nie oznacza to dokladnie tylko to ze test byl wyjatkowo prosty w tym roku. Odpowiedz Link Zgłoś
kkokos Re: Testowanie...-artykul Wyborczej 17.04.08, 17:35 >>>>> Moim zdaniem o uczniu duzo bardziej swiadcza swiadectwa ze szkoly no właśnie to był podstawowy argument przy wprowadzaniu testów - że piątka ze szkoły x nierówna piątce ze szkoły y. i dalej tak jest - corka moje koleżanki jest w batorym w liceum, wiadomo, wszyscy mieli świetnie napisany test i rewelacyjne świadectwa z gimanzjum. okazało się, że spora część klasy umie bardzo, bardzo niewiele w stosunku np. do tych, którzy chodzili do gimanzjum batorego - a przecież i jedni, i drudzy mieli same superoceny. efekt jest taki, że nauczyciele, rozpędzeni tempem i poziomem nauki w gimnazjum (uczą ci sami), w pierwszej klasie liceum musieli mocno przystopować (co nie znaczy, że zachwycam się batorym - dziewczynka, o której mówię, nie miała w gimnazjum ani jednej koleżanki, bo wszyscy się tylko uczyli; ale to oczywiście inny problem) Odpowiedz Link Zgłoś
agatka_s Re: Testowanie...-artykul Wyborczej 17.04.08, 17:43 kkokos napisała: > >>>>> Moim zdaniem o uczniu duzo bardziej swiadcza swiadect > wa ze szkoly > > no właśnie to był podstawowy argument przy wprowadzaniu testów - że piątka ze > szkoły x nierówna piątce ze szkoły y. i dalej tak jest - corka moje koleżanki > jest w batorym w liceum, wiadomo, wszyscy mieli świetnie napisany test i > rewelacyjne świadectwa z gimanzjum. okazało się, że spora część klasy umie > bardzo, bardzo niewiele w stosunku np. do tych, którzy chodzili do gimanzjum > batorego - a przecież i jedni, i drudzy mieli same superoceny. efekt jest taki, > że nauczyciele, rozpędzeni tempem i poziomem nauki w gimnazjum (uczą ci sami), > w > pierwszej klasie liceum musieli mocno przystopować > > (co nie znaczy, że zachwycam się batorym - dziewczynka, o której mówię, nie > miała w gimnazjum ani jednej koleżanki, bo wszyscy się tylko uczyli; ale to > oczywiście inny problem) Rozumiem ze mowisz o egzaminie gimnazjalnym. No on ma sens, bo jego wynik rzeczywiscie przeklada sie od razu na to do jakiej szkoly (liceum) dziecko sie dostanie. Tak ja to jest przynajmniej w Warszawie (nie wiem czy ten system komputerowego dostawania sie jest dla calej Polski ?). Gdyby taki sam porzadek panowal w rekrutacji do gimnazjum, i sprawdzian byl ta decydujaca przepustka i czyms co potem idzie za dzieckiem, to bym jeszcze rozumiala ten wysilek. Bo przylozyloby sie do tego testu i juz rekrutacja bylaby z glowy. Tak to mamy takiego potworka, bez specjalnego pozytku. A ze bez pozytku swiadczy to , ze wiekszosc szkol nierejonowych ma jednak inne kryteria rekrutacji niz tylko sprawdzian. nie bardzo mu chyba ufaja... Odpowiedz Link Zgłoś
verdana Re: Testowanie...-artykul Wyborczej 17.04.08, 18:01 A juz szczyt obłdtu to nierówność dzieci. Moja szkola rejonowa jest jednym z najlepszych gimnazjów w Warszawie, przy elitarnym liceum. Na wolne miejsca 11 kandydatów, egzaminy, nerwy, przemweldowywanie dzieci, horror innymi slowy, panie dziejku. A dla mojego syna i jego kolegów - pełen luz, moga sobie dostac i po 0 punktów, doskonałe gimnazjum otworzy przed nimi podwoje. Takie same dzieci, te własnie "średnie" jak moj syn mieszkające dwie ulice dalej, muszą sie starac, moj syn nie musi. Mimo, ze na tym wygralam, uwazam, ze to ciężka niesprawiedliwość. M.in. dlatego syn w zeszłym roku miał kusy i dodatkowe zajęcia, aby nie czuł, ze to takie proste. Odpowiedz Link Zgłoś
agatka_s Re: Testowanie...-artykul Wyborczej 17.04.08, 18:10 mnie sie podoba (na razie, bo tylko go znam teoretycznie) rekrutacja do Liceow, mysle ze jest w miare jasna i spojna, no i odbywa sie automatycznie. rekrutacja do gimnazjum,(abstrahujac od tego ze w ogole ta przerwa miedzy podstawowka i gimnazjum jest bez sensu) to jakas totalna niedorobka. Jak 13-latek ma podjac pierwsza w swym zyciu swiadoma decyzje, skoro ja baba 40 letnia probuje ten system zglebic juz 2 lata, i okazuje sie ze wciaz nie rozumiem go do konca.... Odpowiedz Link Zgłoś
agatka_s Re: Testowanie...-artykul Wyborczej 17.04.08, 18:17 a w ogole to wszystko z tego ze tak malo jest dobrych gimnazjow, a tak duzo tych kiepskich. gdyby rejonowe gimnazja byly w porzadku, to zadna specjalna rekrutacja nie bylaby potrzebna. ci co by rzeczywiscie chcieli czegos ponadstandardowego to zdawali by do jakis super hiper wypasionych szkol z ponad standardowymi wymaganiami. niestety jesli nie zmieni sie jakosci gimnazjow, to chyba zadnego madrego i sprawiedliwego systemu rekrutacji do tak deficytowego dobra jakim jest dobre gimnazjum sie nie wymysli. pa, Odpowiedz Link Zgłoś
verdana Re: Testowanie...-artykul Wyborczej 17.04.08, 18:34 Mnie się do liceów nie podoba - z innych względów. Do liceów powinni się dostac wszechstronni, mlodzież zdolna, taka co sobie poradzi we wszystkim - i ta się dostaje. Natomiast mamy odsiew do gorszych liceów, osób nie tylko srednich i słabych, ale także wybitnie utalentowanych - ale wybiórczo. Takich dzieci jest mało, ale bardzo mi ich szkoda. Tych matematykow, ktorzy nie potrafią sklecić dwoch zdań, a z historii nie pamiętaja żadnej daty, tych biologów, ktorzy ślęcza nad anatomią zwerząt, tych polonistow, ktorzy piszą eseje na poziomie studentów,a nie opanowali tabliczki mnożenia... Nie ma zadnego pomysłu na te dzieci, zadnego. I w dodatku jak jakis z pedagogów słusznie napisał w "Polityce" - nie ma tez pomyslu dla dzieci uzdolnionych artystycznie, a nie "naukowo" - dla nich ten system ma do zaoferowanie zawodówki fryzjerskie. Odpowiedz Link Zgłoś
kkokos Re: Testowanie...-artykul Wyborczej 17.04.08, 19:23 >>gdyby rejonowe gimnazja byly w porzadku, >> to zadna specjalna rekrutacja nie bylaby potrzebna. no ale jak rejonowe gimnazja mogą być w porządku, skoro to przedłużenie podstawówki przecież ty wybrałaś szkołę społeczną także dlatego, by twój syn spotykał się w podstawówce z dresiarzami itp. więc taki tekst w twoich ustach też jest mocno obłudny Odpowiedz Link Zgłoś
agatka_s Re: Testowanie...-artykul Wyborczej 17.04.08, 19:32 no i tu cie zaskocze... moj syn przez 3 lata chodzil do wspanialej, rejonowej szkoly publicznej i mial najwspanialsza wychowawczynie pod sloncem. i chodzilby tam do dzis gdyby nie maly szczegol, byla to szkola przeznaczona dla 300 dzieci, a juz po roku od rozpoczecia swej dzialalnosci miala 600 uczniow, to na warszawskich Kabatach, gdzie nowych blokow przybywa w tempie geometrycznym, a to jedyna publiczna podstawowka dla wszystkich mlodych i dzieciatych ktorzy tu zamieszkuja. gdy syn w 3 klasie mial lekcje wf, konczaca sie o 18.00 i pani dyrektor nie umiala mi obiecac ze cos sie zmieni w 4 klasie, a nawt planowala wprowadzenie 3 zminy (to juz chyba by o 21.00 konczyl) dziecko przenioslam bo zaczelo mi wpadac w anemie. pierwszy rok wcale nie bylam szkola spoleczna zachwycona, ale miala ona jedna niepodwazalna gwarancje codziennie zajecia 8.30 do 15.00. Teraz jestem, ale dlatego ze od jakiegos czasu mamy super wychowawcznie. Odpowiedz Link Zgłoś
kkokos Re: Testowanie...-artykul Wyborczej 17.04.08, 19:38 ok, sorry, zmerdżowały mi się osoby z tamtego wątku Odpowiedz Link Zgłoś
sion2 szok 17.04.08, 21:07 Tyle moge powiedziec, jestem w szoku. Kompletnie nieswiadoma bylam do tego jak SKOMPLIKOWANE jest dostanie sie do gimnazjum. W mojej rodzinie najblizsze mi dziecko ktore bedzie tym objete ma dopiero 8 mcy wiec wsszystko przed nami ale w tej rodzinie co im pomagam nieco jako wolontariuszka to dziewczynka najstarsza wlasnie konczy 5 klasę wiec za rok bedzie gorąco... uswiadomnie mnie jeszcze raz jak blondynkę: zeby dostac sie do gimnazjum rejonowego nie wystarczy napisac test na koniec 6 klasy i zaniesc w zębach swiadectwo??? czy do rejonowego mozna sie NIE dostac? verdano co ty piszesz? serio do najlepszego gimnazjum dostaja sie dzieci z rejonu tylko dlatego ze są z rejonu chocby slabe a te zdolne mieszkajace pare km dalej musza zdawac egzaminy??? nie no, załamka... do tej pory myslalam o tym ze tylko w USA jest szał dostawania sie do jak najlepszych szkoł i egzaminuje sie juz 4-latki (!), a tu widac ze Polska nie jest daleko w tyle... Odpowiedz Link Zgłoś
verdana Re: szok 17.04.08, 21:19 Do gimnazjum rejonowego dziecko dostaje się automatycznie. Moje jest w rejonowym, zero nerwów, zero zalatwiania. Luzik. Te wszystkie przepychanki dotyczą rodziców, ktorzy nie chcą dziecka w rejonowym gimnazjum. Tak, do rejonowego dostają się wszystkie z rejonu - bardzo rzadko bywa jednak tak, ze to rejonowe przy okazji jest bardzo dobre i pożądane dla dzieci z innych rejonów. Wiec są dwa kryteria przyjęć... ja wygrałam los na loterii. A najsmieszniejsze jest to, ze sporo dzieci z rejonu zdawało do innych gimnazjow (niektorych nawet slabszych), no bo w rejonowym to "nie honor". Odpowiedz Link Zgłoś
izzo Re: szok 21.04.08, 10:00 To jest zresztą taka samonakręcająca się spirala. Gimnazja rejonowe słabe bądź średnie stają się coraz słabsze, bo uciekają od nich lepsi uczniowie, zaś te niby "lepsze" zyskują w rankingu, bo walą do nich lepsi, wyselekcjonowani uczniowie. I sytuacja się nie zmienia, bo pracując z lepszymi uczniami nie trzeba być genialnym, ani nawet świetnym nauczycielem, żeby osiągnąć dobry wynik. I na odwrót. Niestety nie widzę innego pomysłu na to, żeby uniknąć cofania się w rozwoju uczniów bardzo zdolnych niż tworzenie nierejonowych klas. Natomiast dla uczniów średnich gimnazjum rejonowe to dobra okazja do wykazania się. Odpowiedz Link Zgłoś
michal_powolny12 Re: szok 22.04.08, 01:15 O jakim cofaniu się w rozwoju zdolnych dzieciaków ty mówisz? A tak na marginesie. Możecie mi wyjaśnić jak odróżnić dobre gimnazjum od kiepskiego? Poziomem domów dzieciaków? Dostawalnością się absolwentów do szkół średnich? Czy może są jeszcze jakieś inne obiektywne (w miarę obiektywne) kryteria oceny? Skąd wiecie że szkoła X (patrz Gimnazjum przy LO im.S.Batorego) to świetna szkoła i dużo lepsza od szkoły Y położonej na takim Muranowie czy Pradze? Ja nie wiem. Nie wiem czy łódzkie gimnazjum Z o którym w samych superaltywach piszą w łódzkim wydaniu GW jest lepsze od mojego rejonowego. O moim nie napiszą nic dobrego ale sam wiem że jest to szkoła która nie mieli dzieciaków. Może nie ma wśród swoich uczniów olipijczyków ale panuje w niej zdrowa atmosfera. Odpowiedz Link Zgłoś
izzo Re: szok 22.04.08, 10:05 Kiepskie gimnazjum to dla mnie takie, w którym nauczyciele boją sie wyjść na przerwę. Skoro on się boi, co ma powiedzieć "normalny" uczeń? W którym toleruje się takie postawy. Zapewne wszędzie są patologie, ale jeśli sie z tym nic nie robi, bo "tak już jest", to jest źle. Dlatego już na tym etapie jestem za choćby jakąkolwiek selekcją. Już sam fakt, że mój dzieciak nie będzie się musiał użerać z bandziorami w klasie i na przerwie, jest czymś wartym zachodu. Wiem, o czym mówię, bo moje gimnazjum rejonowe leży na blokowisku. Obok jest szkoła podstawowa i niejednokrotnie maluchy idące do szkoły prosiły jakiegoś dorosłego, żeby mogły przejść razem z nim obok gimnazjum, bo były zaczepiane i okradane. Kiepskie gimnazjum to takie, które nie daje uczniowi możliwości rozwoju ponad program (a zatem hamuje jego rozwój) - nie ma pracy nauczyciela z uczniami zdolnymi, co najwyżej nauczyciel informuje ucznia, że ma iść na konkurs, a potem doczepia się do ewentualnego sukcesu ucznia, jakby to była jego zasługa. Nie obchodzą mnie rankingi, bo te są robione źle - biorą pod uwagę tylko liczbę olimpijczyków. Bardzo często się okazuje, że nauczyciele w takiej szkole są kiepscy lub zaledwie średni i taki wynik to w dużej mierze zasługa uczniów i ich rodziców. Atmosfera jest bardzo ważna. Zatem dobre gimnazjum dla mnie to takie, gdzie stwarza się warunki i możliwości, walcząc jednocześnie z patologiami. Odpowiedz Link Zgłoś
myszmusia Re: szok 22.04.08, 06:39 tylko często? czasem jest tak,że w tym dobrym rejonowym sa klasy o różnym poziomie z dziećmi dobranymi wg wyników.I w efekcie jest takie "dwa w jednym" I druga opcja - gimnazjum dobre rejonowe w takiej okolicy gdzie dzieci rejonowych jest mało. Gdyby to było w blokowisku i dzieci rejonowych co by to miało nie znaczyć "dresiarskich""blokersów" i "olewaczy" byłoby dużo to gimnazjum szybciutko przestałoby być dobre Nie twierdzę,że u Verdany tak jest ale tak bywa. Odpowiedz Link Zgłoś
joa66 Re: szok 22.04.08, 13:29 syn chodzi do fajnej szkoły społecznej (i dobrze wypadającej w różnych rankingach) i nie miał żadnych dodatkowych lekcji na próbne testy. Testy próbne miały być pisane raz na dwa tygodnie, ale praktycznie to były rzadziej.. naprawdę tyle czasu poświąca się tym testom w szkołach? Odpowiedz Link Zgłoś