Dodaj do ulubionych

Buzujace hormony

IP: *.chello.pl 14.09.03, 20:02
Mam problem z 12-letnią córką. Do tej pory grzeczna, uczynna, o dobrym sercu,
kochająca. Od niedawna (brak wyraźnej przyczyny) arogancka, odpychajaca,
potrafiąca wykrzyczeć, że nas nienawidzi, że jesteśmy beznadziejni, najgorsi
rodzice itp. Staraliśmy się ją pokonać "siłą spokoju". Ja rozumiem hormony,
wiek, ale w domu jest jeszcze dwoje dzieci, które widząc takie zachowanie też
się zaczynaja buntować. Czy znacie namiary na jakiegos dobrego psychologa w W-
wie (może byc wizyta prywatna), który by pomógł? A może ktoś mial podobne
problemy i dzieciak wyrósł z tego? To by było pocieszające!
Obserwuj wątek
    • ewencja Re: Buzujace hormony 14.09.03, 20:47
      Hej!
      Mam 17 lat - jeśłi masz pytania to wal śmiało.
      Hm, ja się zaczęłam buntować po tym jak mama przeczytałą mi mój pamiętnik.
      Wtedy weszłam w brutalny okres dojrzewania. Ja miałam zbyt dużo agresji w
      sobie. Jestem osobą, bardzo wrażliwą. Wiesz mam tylko taki pomysł, żebyś
      załątwiłą jej jakieś zajęcia poza lekcyjne, na przykłąd basen, aerobic. Pewnie
      jak każda nastolatka zacznie się odchudzać.
      Zapytaj się córki czy chce coś.
      Sport rozładowuje.
      MOżesz też być dla niej taka jaka ona do Ciebie. No wiesz, nie chodzi oto, żeby
      krzyczeć , że jej nienawidzisz. Ale w chwilach gdy pozwala sobie zdecydowanie
      na zbyt dużo, postwić kropkę. Małą kara. Mnie to nauczyło.
      A jak jest międyz wami z zaufaniem?
      Kurcze 12 lat to jeszcze nie gimnazjum? Bo nie pamiętam? Hm, zmieniła szkołę w
      tym roku?
      Jeśłi masz pytania możęsz walić śmiałosmile Bo mogłąm coś przeoczyć.
      Pozdrawiam
      Ewa
      • Gość: abcd Re: Buzujace hormony IP: 80.51.242.* 14.09.03, 21:51
        To co przeżywacie jest najnormalniejszym zjawiskiem w śiecie. Minie samo za
        jakieś 8 lat. Tylko spokój i konsekwencja.
        Dobrze jak dziecko zajmie się czyms o charakterze ideologicznym (pomoc ubogim,
        ratowanie zwierzat... ?).
      • Gość: Anisa Re: Buzujace hormony IP: *.chello.pl 15.09.03, 10:46
        Dzięki! Córka jest w 6 klasie. Z koleżnkami układa jej sie tak sobie - brakuje
        jej przyjaciółki, koleżanki ma. Chodzi na SKS - jest dobra z koszykówki i
        siatkówki, bedzie tez chodzić jak co roku na basen. Ma duzo zajęć
        powtórzeniowych do egzaminu w szkole. Może rzeczywiscie się rozładuje?
        Z "małymi karami" jest problem. Obraża sie wtedy potwornie i ma kolejny dowód,
        że jestesmy okropni. Niedawno po zdecydowanej reakcji na ewidentnie niegrzeczne
        zachowanie rano nie chciała iść do szkoły, aby mnie ukarać, bo swietnie
        wiedziała że sie tym przejmę. Poszła na druga lekcję, gdy już wyszłam do pracy
        i nawet ma nauczkę, bo musiała sie tłumaczyc z niobecności i pożyczac od
        koleżanek zeszyt i uzupełniać. Ja wiem, że to minie, ale czy wytrzymamy i czy
        nie zrobi jakiegoś ;prawdziwego głupstwa w myśl zasady "na złość matuli wyjde
        na śnieg w koszuli"?
    • ewencja Re: Buzujace hormony 15.09.03, 18:38
      Hej Anisasmile
      Przepraszam, ze już się pogubiłam w szkolnictwiesmile Zaledwie drugi rok w
      liceum, i już nie wiem w jakim wieku idzie się do gimnazjum.
      Wiesz, mi zajęcia bardzo pomogły. Ja skolei płuywanie, niemiecki. Etc.
      A może w szkole zbyt straszą egzaminami. Osobiście zdawałąm jako pierwszy
      rocznik, i muszę przyznać, że nauczyciele przesadzają i to bardzo. Nie wiem
      jaka będzie matura. Ale straszenie egzaminami do bądź po gimnazjum jest nie
      ludzkie.
      NIe wiem, możę to okres dojrzewania poprostu. Ale uważaj na nią, interesuj się,
      ale nienarzucaj się. Nie zawsze będzie chciałą z Tobą rozmawiać, i wsyzstko Ci
      mówić, bądź na to przygotowana. Nie ja jak mi się "kara" nie podobała, to byłąm
      jeszcze ardziej wredna, nie odzywałąm się.
      A moe wolontariat by zainteresował Twoją córkę? www.wolontariat.org => poszukaj
      tam swojego miasta, idź się popytaj, zapropouj córce.
      Tak wg mnie napięcie rozłąduje w sporcie, ale to wg mnie. A może poprostu w
      skzole koleżanki mają zbyt duży wpływ na Twoją córkę? czasem tak jest. Jedna
      opowiada co to ona może w domu, i tak dalej. ALe to rzadko.
      Pograjcie w coś razem. Chodzi mi oto, że ona powinna wiedzieć, żę myśłicie o
      niej etc. Ale że ma swobodę, bo niestety/stety będzie potrzebować więcej
      swobody.Albo to st
      Teraz mając 16-18 lat (no za 3,5 miesiąca będę pełnoletniasmile) wypracowałąm
      sobie zaufanie. ROdzice mają do mnie zaufanie. Mówię co i gdzie idę. Rzadko
      chodzę na imprezy, nie szwędam się, ale gdybym chciała to bym chodziła. Albo to
      stres związany ze zmianą szkoły?
      Polecam CI poradnie psychologiczno-pedagogiczne. Albo pedagoga szkolneg. Na
      zebraniu idź do wychowawcy i porozmawiaj. MOże ona tylko w domu się tak
      zachowuje?
      Pozdrawiam
      Ewa

    • Gość: Zrozpaczona Re: Buzujace hormony IP: *.chello.pl 04.10.03, 22:41
      Mam podobne problemy! Pomocy! Rady!
    • ewencja Zrozpaczona: 05.10.03, 15:36
      Hej!
      O fajnie, że powrócił ten wątek. Jak przeczytałaś moje odpowiedzi wyżej to
      chyba wsyzstko tam napisałam. MOgę jeszcze powiedizeć, żebyś dała jej możliwość
      posiadania włąsnego zdania, nawet jeśli oo czasem nie zgadza się z Twoim. Ja
      tego nie miałam. MOja matka do dzisiaj nie uważa, że ja mogę mieć swoje zdanie.
      NIe mówię, że wiemw syztsko najlepiej, ale nie mogę powiedzieć że nic nie
      wiem... No i koło się zamyka. Pośrodku - złoty środek (umiaru).
      Hm, jak sobie pościeli tak się wyśpi -> nie poprawiać... Jak nie ma
      konieczności, na przykłąd jak odkurza czy coś... Ona zobaczy co zrobiłą dobrze.
      Ale gdy bziesz po niej poprawiać to raczej się wkurzy.
      Ale się pewnie powtarzamsmile))
      Hm, nie krzycz, to nie ma sensu... Jesteś mądrzejsza, i mimo tegop, że czasem
      masz ochotę coś powiedzieć bądź opanowana. Pośmiej się znią, nie krytykuj za to
      co robi. Ja jak mówiłąm w domu matce co i jak zrobiłąm to zawsze byłam
      negowana, tak jak w moim włąsnym zdaniu.
      Nie czytaj pamiętników!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!NIGDY!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
      NIe grzeb w rzeczach. Rozmawiaj, ale nie naprzykrzaj się!!!!
      Hm, i pytaj jak nie tu to na priv: ewencja11@wp.pl
      Tylko, żę ja nie jestem o wiele starsza od Twojej cóki chybasmile)))
      Trzymaj się i głowa do góry
      Ewa
      • Gość: ata Re: Zrozpaczona: IP: *.i.tania.siec.osiedlowa.z.firmy.provider.pl 08.10.03, 22:16
        Ja mam 15 latkę, i też różnie bywa z moją poczwarką. Rozmawiam z nią o tym,że
        jest w trudnym wieku, że musi siebie wypracować, że się przepoczwarza, że
        wszyscy przez to przechodzą. Czasem udaje mi się nie dać wyprowadzić się z
        równowagi i gdy ona dostaje atak złości i złośliwości, spokojnie do niej
        podchodzę tulę ją i mówię, że jest biedną, zagubioną poczwarką i że staram się
        ją zrozumieć i cały czas kocham. pierwszy raz jak tak zrobiłam, to zgłupiała z
        wrażenia i od razu zaczęła się tulić i zmiękła. Teraz już nie głupieje ale
        zawsze chwilę się potrzepie i uspokaja. Przecież one chcą zwrócić na siebie
        uwagę i ciągle słyszeć że są kochane.
        Ewancja napisała żeby nie czytać pamiętników pociech, ja uważam że czytać ,żeby
        mieć rękę na pulsie, ale tak żeby małe się nie domyśliły.
    • ewencja Ata - NIE!!! 09.10.03, 16:49
      Hej Ata!
      Przypomnij sobie jak Ty miałaś te 15 lat!!! I przypomnił sobie co pisałaś w
      pamiętniku!!! O ile go pisałaś. Jeśli nie masz zaufania do córki to nabierz go,
      a nie kradnij jej jej włąsnej prywatności!!!!!!
      Wiesz, jestem na tym punkcie bardzo uczulona, ponieważ moja matka czytała mój
      pamiętnik. Jak miałąm 13 lat. Prowadziłąm go w zwykłym zeszycie, i leżał na
      półce szkolnej. Potem matka grzebała mi w moich rzeczach.
      Nie piję, nie palę, nie ćpam i nigdy nic takiego nie robiłam. Pisałam o
      chłpakach, że moja matka uważa, że jestem gówniarzem, że na facetó nie może być
      miejsca w moim życiu to mnie wyśmiewałą, prosto w oczy...
      W zesżłym roku pierwsyz raz trafiłąm do psychologa, i okazało się, że matka
      zrobiła coś co mi się nie mieściło w głowie, byłam szalona i nie obliczalna. Z
      natury jestem nerwowa, ale...
      Więc nie i jeszcze raz NIE!!!
      Wyrządzasz tylko jrzywdę dziecku. Szczególnie w jej wieku to będzie długotrwała
      krzywda...
    • anulex Re: Buzujace hormony 11.10.03, 10:19
      Kiedy bylam w wieku Twojej corki, tez zaczelam sie buntowac Najgorzej bylo
      chyba kiedy mialam 13-14 lat. Bylam chodzacym koszmarkiem. Nie wiem jak mama
      ze mna wytrzymywala. Narobilam niesamowita ilosc glupstw, ktorych teraz
      zaluje. W koncu dostalam nerwicy i trafilam do psychologa. Nie potrafil mi
      pomoc, bylam bardzo zamknieta w sobie.

      Teraz mam 17 latek i nie sprawiam juz problemow wychowawczych smile Wszystko
      przeszlo z czasem. Nie wiem co moge Ci poradzic. Nie mam pojecia w jaki sposob
      rodzice mogli mi pomoc w tamtym okresie. Chyba trzeba bylo przeczekac
      poprostu. Pilnuj tylko, zeby Twoja corka nie zrobila zadnych naprawde ciezkich
      glupstw.

      Przyszlo mi cos do glowy. Moze skontaktuj ja ze mna lub z Ewencja? Latwiej jej
      bedzie rozmawiac z osobami niewiele starszymi, ktore maja podobne
      doswiadczenia.

      I nie czytaj jej pamietnika! Pisanie to sposob na rozladowanie sie. Jesli
      Twoja corka bedzie wiedziec lub nawet podejrzewac, ze to robisz, straci ten
      bardzo wazny "wentyl bezpieczenstwa".
      • Gość: ata Re: Buzujace hormony IP: *.i.tania.siec.osiedlowa.z.firmy.provider.pl 11.10.03, 10:48
        Ewancjo i Anulexiku, może macie i rację z pamiętnikiem, ale wydaje mi się że
        czasem można czemuś zapobiec wiedząc o czym wcześniej, np o fascynacji sektą
        lub ćpaniem. Sama piszesz, że narobiłaś różnych głupstw, niestety nie wszystko
        można cofnąć. Założę się, że jak staniesz po drugiej stronie barykady to
        będziesz bardzo czuwać nad swoją córką,by nie przeszła tego co Ty.
        • Gość: ewcia Re: Buzujace hormony IP: *.csfb.com 11.10.03, 10:59
          > Ewancjo i Anulexiku, może macie i rację z pamiętnikiem, ale wydaje mi się że
          > czasem można czemuś zapobiec wiedząc o czym wcześniej, np o fascynacji sektą
          > lub ćpaniem. Sama piszesz, że narobiłaś różnych głupstw, niestety nie
          wszystko
          > można cofnąć. Założę się, że jak staniesz po drugiej stronie barykady to
          > będziesz bardzo czuwać nad swoją córką,by nie przeszła tego co Ty.

          Ata, wydaje mi sie, ze nawet wiedzac w co corka sie pcha nie bedziesz
          w stanie temu zapobiec. Przeciez nie zamkniesz jej w domu, bo efekt
          bedzie dokladnie odwrotny.
          Wydaje mi sie, ze dobrze zaopatrzyc sie w jakas ksiazke tlumaczaca
          co sie dokldnie dzieje z ludzmi w tym wieku. Bylam raz na seminarium
          na ten temat i robilam duzo notatek, ale nie mam ich teraz przy sobie,
          wiec nie moge zacytowac. Ale jedno jest pewne - to jest okres dojrzewania
          nie tylko dla dzieci, ale i dla rodzicow, ktorzy musza zaakceptowac to,
          ze dzieci staja sie doroslymi i musza zaczac podejmowac wlasne decyzje
          i byc za nie odpowiedzialni. Mozna im w tym pomoc, ale tego za nich
          sie nie zrobi. Ja niestety wiecej teraz nie pamietam, bo moja corka
          ma dopiero 8 lat, niemniej juz sie na okres jej dojrzewania zaczynam
          przygotowywac smile).
        • anulex Re: Buzujace hormony 11.10.03, 21:54
          Nawet jesli sie dowiesz o czyms zlym, co robi lub chce zrobic Twoja corka, nie
          powstrzymasz jej. Tata mojej kolezanki, kiedy dowiedzial sie, ze zazywa
          narkotyki, zawiozl ja do monaru - zeby zobaczyla do czego to doprowadza - nie
          pomoglo. Moj tata probowal mi wszystkiego zabraniac - tylko pogorszyl sytuacje.

          Moja prababcia zawsze opowiadala o dziewczynie, ktora byla bardzo kontrolowana
          przez rodzicow - nigdzie wlasciwie nie wychodzila sama. Byla dorosla, a
          rodzice zaprowadzali ja nawet do szkoly. W koncu panna zaszla w ciaze.

          Ciocia mowila, ze kiedy byla mloda, byla wsciekla na swoich rodzicow, bo oni
          na bardzo duzo jej pozwalali i zawsze podkreslali jaka jest dojrzala i
          odpowiedzialna. Przez to zwyczajnie glupio jej bylo byc niegrzeczna i czula
          sie wyalienowana. Kolezanki wciaz lamaly jakies zakazy, a ona nie mogla! smile
          Raz, ze bylo ich niewiele. Dwa czula sie zobowiazana okazanym jej zaufaniem.

          Mama mojej kolezanki przeczytala kiedys jej pamietnik. Byla przerazona!
          Kolezanka przechodzila wtedy wlasnie okres buntu i wypisywala tam rozne
          glupoty. Tych glupot nigdy nie wcielala w zycie, pisala tylko zeby sie wyzyc.
          Powstalo niepotrzebne nieporozumienie. Trudno tu mowic o jakichkolwiek
          pozytywach.

          Wiec wydaje mi sie, ze korzystniej jest zaryzykowac i zaufac. Wiem, ze to
          nielatwe. Sama bede musiala zapewne walczyc ze swoim strachem. Chociazw
          niektorych przypadkach (takich jak moj) nie ma zadnego dobrego sposobu - tylko
          przeczekac.
    • ewencja Re: Buzujace hormony 11.10.03, 15:27
      Co z tego, że dowiesz się, że zapaliłą trawę??? Co dalej? Wrąbiesz ją do MONAR-
      u??? BUhahah nio nie... To nie chodzi o kontrolę chodzenie za nią krok w krok,
      podsłuchiwanie rozmów telefonicznych, czytanie pamiętników. Grzebanie w
      torebce, plecaku, tornistrze... Nie tędy droga. Zaufaj jej... Dzięi temu jak
      zrobi coś źle przyjdzie do Ciebie i powie. NIe będzie się bała.
      Ucz ją wszystkiego.
      Może to dobry pomysł, żeby skontaktować ją z osobami prawie w jej wieku.
      Ale czytanie pamiętnika, to jest zabierania tego co sama tworzy. Potrzebuje
      pisać... Tam niekoniecznie może pisać o tym co się dzieje, ale może wierdsze
      pisze... To jej i tylko JEJ sprawa.
      Pozdrawiam
      Ewa
      • Gość: Anisa Re: Buzujace hormony IP: *.chello.pl 15.10.03, 16:40
        Podsumowując. Nie czytam pamietników! Nie zakazuje kontaktów z rówiesnikami
        itp. Tłumaczę, ba, czytam jej o wieku dojrzewania, wyjaśniam , a potem tulę i
        powtarzam że kocham itp. A mimo to jest okropna!!!!! Chwilami odnosze wrażenie,
        że rodzice sa jej potrzebni jako dostarczyciele pieniędzy na przyjemności i
        tzw. wiktu i opierunku. Potrafi na zimno powiedzieć, że nas nienawidzi i woli
        do domu dziecka!
        • orvokki Re: Buzujace hormony 15.10.03, 19:01
          Ech, różne głupoty się kiedyś gadało... nie przejmuj się. Myślę, Aniso, że
          postępujesz mądrze i tak trzymaj. Rozmawiaj z nią jak najwięcej o czym się da,
          tłumacz, że jej słowa potrafią sprawić Ci przykrość (zadziałało w przypadku
          mojego młodszego brata - teraz ma 16 lat i w końcu powoli zaczyna uważać na
          to, co plecie - wcześniej nie było w nim za grosz empatii, potrafił mówić
          straszne rzeczy).

          • Gość: Mary Re: Buzujace hormony IP: *.chello.pl 23.10.03, 13:29
            A co zrobić gdy 13 letnia córka obraża sie i wychodzi z domu o godz 22-giej?
            Wraca po 2 godzinach w czasie ktorych umieramy z niepokoju? Puscilismy ja bo
            nie chcielismy sie z nia szarpać. Wyrywała sie i wrzeszczała! I co poradzicie?
            • ewencja Re: Buzujace hormony 23.10.03, 17:46
              NIe wypuszczać. No bez przesady. To Ty tu rządzisz,ale nie pokazuj włądzy nad
              nią, że Ty jesteś bogiem, autorytetem etc...Tylko spokojnie,ale zdecydowanie
              powiedz nie, i się postaw. Poprostu.
              Ewa
              • Gość: Mary Re: Buzujace hormony IP: *.chello.pl 23.10.03, 22:46
                Kto jeszcze ma jakis pomysł??? Dzięku Evencja!
                • megxx Re: Buzujace hormony 25.10.03, 17:59
                  U mnie najlepszą karą jest kara pieniężna, oczywiście dzieci mogą sobie radzić-
                  mój syn sprzedał coś ze swoich rzeczy, ale za to następnej nie dostał, a raczej
                  powiedziałam, że skończą sie zakupy wg jego oczekiwań.
                  I godzinami trzeba rozmawiać, to trudne by nie mówić z pozycji starszego z
                  monopolem na wiedzę, ale z punktu troskliwego rodzica.
                  Nie wiem jak to jest z dziewczynami, ale sama pamiętam, że w tym wieku bardzo
                  się miotałam, chciałam żyć po swojemu, a tak na prawdę brakowało rozmów typu:
                  zależy mi na tobie, teraz świat wygląda tak ,a niedługo twój pogląd się zmieni,
                  po to są rodzice, by przyhamować cię, gdyby cos się miało stać....
                  A tak między nami mówiąc nic nie możemy zrobić( albo prawie), to nam ciężko
                  przestawić się, że dzieci mają swoje życie. Mnie pocieszją, że to minie(pomysły
                  synów), zostaje mi też tak Cię pocieszyć.
                  • Gość: Mary Re: Buzujace hormony IP: *.chello.pl 27.10.03, 10:24
                    Dzieki za pociechę. Ja sobie tłumaczę, że nie chciałabym miec dzieci, ktore na
                    wszystko odpowiadają "tak, mamusiu", "z przyjemnością tatusiu" itp. Ale czasem
                    jast naprawde trudno. Przeciez nie jestem jakimś rodzicem z innej planety czy z
                    innych czasów! Naprawde wiele rozimiem!
                    • megxx Re: Buzujace hormony 27.10.03, 12:39
                      Ale naszym dzieciom też nie jest łatwo. Olbrzymia ilość bodźców, tyle
                      teoretycznych możliwości, obiecanek(cacanek), które rzuca im świat, głównie
                      przez media...Nic dziwnego, że nie łatwo jest wybierać, zwłaszcza, gdy cechą
                      młodości jest dotknąć, sprawdzić samemu. Czytałam kiedyś świetną książkę dla
                      rodziców nastoletnich dziewcząt, tytuł:"Uratować Ofelię", na pewno coś tam
                      znalazłabyś dla siebie.
                      Kiedyś dyskutowaliśmy o dzieciach na forum : dla dziewczyn po 40( w
                      prywatnych, rówieśnicy), pojawiły się tam różne poglądy, może tam zajrzysz.
                      Ja przy wychowywaniu swoich synów myślę też o kształtowaniu w nich cech, które
                      ważne są u ewentualnego, przyszłego męża. Po prostu nie chcę, żeby synowa
                      kiedyś powiedziała, że np. nie pomaga jej, bo nie wyniósł tego z domu, czy że
                      ogranicza ją itp.
                      Myślę, że ukształtować córkę na prawdziwą kobietę nie jest łatwo, ważny jest
                      kontakt z obojgiem rodziców. Tak wiele rzeczy decyduje o tym, jak nasze dzieci
                      poradzą sobie w przyszłości, że byłoby o czym dyskutować. Pozdrawiam.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka