Dodaj do ulubionych

Czy uważacie, że nauczycielka miała rację?

19.11.08, 16:02
Koleżanka mojej Elki napisała klasówkę z fizyki różowym długopisem.
Bez sensu, jasne, ale z drugiej strony... Nauczycielka darła się na
nią jak opętana, dziewczyna płakała przy całej klasie (druga klasa
gimnazjum, opinia koleżanek itd.). Fizyczka wywrzeszczała do niej,
że nie ma zamiaru tego sprawdzać, że pójdzie do dyrektorki itd.
I tak się zastanawiam - czy to faktycznie takie przestępstwo? No ten
wiek tak ma, głupi jest i tyle, dziewczyna pewnie nawet nie
pomyślała logicznie. Pomijam kwestię wrzasków, generalnie ma
babsztyl szczęście, że to nie na moją córkę sobie pozwoliła, ale tak
ogólnie, co myślicie?
Obserwuj wątek
    • ib_k Re: Czy uważacie, że nauczycielka miała rację? 19.11.08, 16:23
      generalnie różnie myślimy, zachowanie nauczycielki nie do przyjęcia, kolor długopisu, hmm jeżeli uczniowie byli przez nią poinformowani że nie lubi kolorowych sprawdzianów, powinna ukarać uczennicę, jeżeli wcześniej nie zwracała uwagi, co najwyżej powinna powiedzieć uczniom żeby używali w przyszłości "szkolnych "kolorów

      a zachowanie nauczycielki kwalifikuje się do skargi do dyrekcji
    • makurokurosek Re: Czy uważacie, że nauczycielka miała rację? 19.11.08, 16:25
      Cóż zachowanie nauczycielki jest naganne z drugiej strony nie wyobrażam sobie
      sprawdzenia pracy pisanej różowym długopisem, mi przynajmniej po przeczytaniu
      kilku zdań wysiadły by oczy ( sprawdzone na stronach które tekst mają w takich
      kolorach)
      • angkor123 Re: Czy uważacie, że nauczycielka miała rację? 19.11.08, 17:21
        Musiała pani mieć gorszy dzień i się wyładowała.

        Powinna zwrócić uwagę na spokojnie, może nawet zapowiedzieć że
        następnym razem tak napisanej pracy nie przyjmie i tyle.

        Z drugiej strony dziewczynka 14-15 letnia swój rozum też już mieć
        powinna i ciut "wyczucia" . (ale ja miałam kiedyś Rusycystkę w
        liceum która tylko zielonego atramentu używała, taki był jej znak
        rozpoznawczy)
    • angazetka Re: Czy uważacie, że nauczycielka miała rację? 19.11.08, 17:46
      Nie powinno pisać się pracy różowym długopisem, ale robienie o to
      draki to przegięcie. Przypomniało mi się, jak w podstawówce dostałam
      jedynkę za krzywo wyrwaną kartkę na kartkówkę. "Za brak szacunku do
      nauczyciela", napisała polonistka. Sprawiedliwe to nie było.
    • jakw Re: Czy uważacie, że nauczycielka miała rację? 19.11.08, 18:28
      Rzeczywiście różowy długopis to idiotyzm, zwłaszcza jak nauczyciel
      sprawdza z czerwonym w ręku. Ale może koleżanka akurat innego nie
      miała. A wrzaski nauczycielki z takiego powodu to jeszcze większy
      idiotyzm.
      • alanta1 Re: Czy uważacie, że nauczycielka miała rację? 19.11.08, 20:11
        jakw napisała:

        > Rzeczywiście różowy długopis to idiotyzm, zwłaszcza jak nauczyciel
        > sprawdza z czerwonym w ręku.

        Mogła sprawdzić niebieskim, ważny jest kontrast a nie konkretny kolor.
        Zachowanie nauczycielki niedopuszczalne.
        • nangaparbat3 Re: Czy uważacie, że nauczycielka miała rację? 19.11.08, 20:45
          Najpierw myślalam, ze to zywa muszka i bardzo sie ucieszyłam. Potem uswiadomilam
          sobie, ze cos z nia nie tak, i wymyśliłam, ze to taki wirus. Ale to chyba Twoja
          "sygnaturka"? Super jest smile
          • atra1 Re: Czy uważacie, że nauczycielka miała rację? 25.11.08, 12:43
            ja wlasnie probowalam zetrzec i przepedzic z monitorasmile
          • moni.ka32 Re: Czy uważacie, że nauczycielka miała rację? 27.11.08, 09:07
            Kurde ja tez myslalam ze mi cos po monitorze smiga!Ha!Ha!
    • sir.vimes Zachowanie nauczycielki nie do przyjęcia 19.11.08, 19:50
      choć z własnego żywota pamiętam babsztyla, który za klasówki napisane zielonym
      długopisem lub ołówkiem stawiał zero punktów bez sprawdzania, więc obsesja
      kolorów jako taka mnie nie dziwi.

      Oczywiście - można poinformować PRZED sprawdzianem lub na początku roku jakie ma
      się wymagania co do długopisów, kolorów, marginesów, kartek czy czegokolwiek
      bądź i wtedy sobie do woli wymagać.

      Ale - nawet w takiej sytuacji wrzaski, awantury to dość żenujące zachowanie u
      nauczyciela.
      • azile.oli Re: Zachowanie nauczycielki nie do przyjęcia 19.11.08, 20:13
        Nauczycielka zachowała się okropnie i nic jej nie usprawiedliwia.Nie
        miała prawa tak naskoczyć na uczennicę,bo w końcu nic wielkiego się
        nie stało.Zastanawiam się jednak,co kierowało tą
        dziewczyną,głupota,bezmyślność,a może chęć zrobienia psikusa
        nauczycielce,której raczej uczniowie nie darzą sympatią,bo zrobić
        taką jazdę o bzdet w końcu.No,może innego nie miała,ale przecież
        można pożyczyć,nawet od tej nauczycielki,przecież długopis zawsze
        może odmówić posłuszeństwa.Jako nauczycielka widzę raczej komiczną
        stronę całej sytuacji i nawet będąc w najgorszym humorze nie
        skrzyczałabym uczennicy,najwyżej zapowiadając,że więcej takiej pracy
        nie przyjmę.No,faktycznie,źle się sprawdza pracę,napisaną na
        różowo,ale od jednej to by mi wzrok chyba nie wysiadł.Wredna raczej
        ta nauczycielka i tyle.Sama mam córkę w drugiej klasie gimnazjum i
        nie ma jakichś ekstremalnych reakcji nauczycieli,chociaż uczniowie
        zdrowo przeginają.
        • sir.vimes Re: Zachowanie nauczycielki nie do przyjęcia 19.11.08, 23:06
          Mnie by to bardziej ubawiło niż wściekło.

          I oczywiście poinformowałabym dziecko, że z szacunku dla moich (nauczyciela)
          oczu i z powodu odwiecznego zwyczaju należy używać koloru niebieskiego lub
          czarnego. Ostatecznie zielonego lub ciemnofioletowego, jak się bardzo musi ;P
    • nangaparbat3 Re: Czy uważacie, że nauczycielka miała rację? 19.11.08, 20:53
      Cały problem w tym, że nasi nauczyciele nie maja tak naprawdę zadnego, ale to
      żadnego przygotowania psychologicznego, kiedy ida do pracy. Psychologia na
      studiach to przedmiot traktowany czysto teoretycznie, z czego koniec końcow nic
      (dobrego) nie wynika.
    • raczek47 Re: Czy uważacie, że nauczycielka miała rację? 19.11.08, 21:07
      Zachowanie nauczycielki-totalny kretynizm.Sama jestem nauczycielką-
      gdyby mi sie coś takiego przydarzyło, posadziłabym dziewczę w
      pierwszej ławce i kazała wszystko przepisać na niebiesko/czarno.W
      końcu to kartkówka, wiec raczej dużo tekstu nie było.
      jakby mi n-l za taką bzdurę doprowadził dziecko do płaczu przy całej
      klasie na drugi dzień byłabym u dyrektora,żądając wyjaśnień
      zachowania nauczycielki,przy tejże pani.
      Nie wyobrażam sobie ,że mogłabym doprowadzić ucznia do płaczu za
      taką bzdurę.Karygodne!
      • nangaparbat3 Re: Czy uważacie, że nauczycielka miała rację? 19.11.08, 21:17
        Ale dlaczego kazałabys jej przepisywac?
        Mnie sie zdaje, ze dziewczyna wyrazila przez te rożowośc jakis swoj dziewczyński
        bunt - czy nie wystarczyloby poprosic, by na drugi raz pisala innym kolorem
        (ciemniejszym - bo rózowy rzeczywiście xle sie sprawdza).
        Zmuszenie do przepisywania jest wedlug mnie upokarzajace - a to tylko bunt wzmocni.
        • scher Re: Czy uważacie, że nauczycielka miała rację? 19.11.08, 21:44
          nangaparbat3 napisała:

          CytatZmuszenie do przepisywania jest wedlug mnie upokarzajace

          A co w tym upokarzającego? Dziewczyna w gimnazjum nie pierwszy rok chodzi do szkoły, powinna więc łapać niuanse, czego się w szkole nie robi. Dla mnie totalna bezmyślność albo prowokacja. W obu przypadkach wyciągnąłbym konsekwencje.

          PS. Krzyku nauczycielki nie popieram, ale takie panny potrafią zdrowo przesadzać i w egzaltowany sposób robić z igły widły. Nie uwierzyłbym w wersję córki bez rozmowy z nauczycielką.
          • nangaparbat3 Re: Czy uważacie, że nauczycielka miała rację? 19.11.08, 21:52
            Tez uważam, ze to byla prowokacja.
            I uważam, ze nauczyciel nie powinien dac sie sprowokowac.
            Uczeń w tym kontekscie nie jest dla nauczyciela zadnym partnerem, nie ma tu
            miejsca na zadne rozgrywki - kto kogo. Radzilabym nieco poczucia humoru i
            wyrozumialosci dla calkiem niewinnego objawu buntu (prowokacja), a nie
            nakrecanie spirali, co na pewno zapoczatkowaloby stawianie dziewczynki do pionu
            (wrzaskiem lub zmuszaniem do przepisywania).
            • inguszetia_2006 Re: Czy uważacie, że nauczycielka miała rację? 19.11.08, 23:01
              nangaparbat3 napisała:

              > Tez uważam, ze to byla prowokacja.
              > I uważam, ze nauczyciel nie powinien dac sie sprowokowac.
              > Uczeń w tym kontekscie nie jest dla nauczyciela zadnym partnerem,
              nie ma tu
              > miejsca na zadne rozgrywki - kto kogo. Radzilabym nieco poczucia
              humoru i
              > wyrozumialosci dla calkiem niewinnego objawu buntu (prowokacja), a
              nie
              > nakrecanie spirali, co na pewno zapoczatkowaloby stawianie
              dziewczynki do pionu
              > (wrzaskiem lub zmuszaniem do przepisywania).
              Witam,
              Otóż to. Wielka buntowniczka wzięła i napisała na różowo, a wielka
              pani nauczycielka wzięła i się wsciekławink
              Pzdr.
              Inguszetia
            • scher Re: Czy uważacie, że nauczycielka miała rację? 20.11.08, 08:17
              nangaparbat3 napisała:
              CytatTez uważam, ze to byla prowokacja.
              W przypadku prowokacji puszczenie tego płazem niekoniecznie jest dobrą metodą.
              Ja "zmusiłbym" do przepisania. Dziecko powinno doświadczyć konsekwencji.
              • nangaparbat3 Re: Czy uważacie, że nauczycielka miała rację? 20.11.08, 16:31
                Sa prowokacje i prowokacje. Napisanie sprawdzianu rozowym atramentem jest
                prowokacje delikatną, dowcipną, calkowicie nieszkodliwą. Upuszcza zdominowanemu
                na co dzień dziecku emocji, nie raniąc nikogo, nikogo nie obrazajac.
                W tej sytuacji zmuszenie dziecka do przepisania, co jest czynnoscią upokarzającą
                (bo zmusza do uleglosci) najpewniej bedzie powodem frustracji dziewczynki, z
                ktora mlodej trudno bedzie sobie poradzic. Skutki moga byc fatalne - dziewczynka
                agresje wywolana działaniem nauczycielki obroci albo przeciwko komuś (samej
                nauczycielce, kolezance, rodzicom, młodszemu rodzeństwu) albo przeciwko samej
                sobie (moze na przyklad zachorowac albo zaczac się ciac, moze też zacząc
                wagarowac, etc.).
                Madry nauczyciel nie ma wątpiwosci, ze to on rzadzi w klasie, i ze przejawy
                buntu ze strony uczniow nie moga mu zagrozic. I jesli odwoluje sie do przemocy
                (dlaczego piszesz "zmusic" w cudzyslowie?) to tylko w ekstremalnych sytuacjach -
                kiedy uczeń krzywdzi kogos albo kiedy jego zachowanie może calkowicie
                uniemozliwic mu panowanie nad klasą.
                Zupełnie nie pojmuję, jakich to konsekwencji powinna doswiadczyc dziewczynka,
                która osmielila się pisac sprawdzian różowym długopisem - jesli jest
                nieczytelnie, nauczycielka moze ja poprosic, by na glos przeczytala pracę,
                podczas przerwy - i zajecie dziecku części przerwy na przeczytanie pracy uważam
                za jedyną sensowną i dopuszczalna konsekwencję.
                • nangaparbat3 Re: Czy uważacie, że nauczycielka miała rację? 20.11.08, 16:35
                  najpewniej bedzie powodem frustracji dziewczynki, z
                  > ktora mlodej trudno bedzie sobie poradzic. Skutki moga byc fatalne - dziewczynk
                  > a
                  > agresje wywolana działaniem nauczycielki obroci albo przeciwko komuś (samej
                  > nauczycielce, kolezance, rodzicom, młodszemu rodzeństwu) albo przeciwko samej
                  > sobie (moze na przyklad zachorowac albo zaczac się ciac, moze też zacząc
                  > wagarowac, etc.).

                  To powyzej oczywiscie jest skrótem myślowym - mam na mysli skutki sytuacji, w
                  ktorej konflikt miedzy nauczycielką a dziewczynka zacznie narastac, ukarana i
                  ponizona uczennica zacznie sie najpierw zamykac albo w mniej delikatny sposób
                  buntowac, nauczycielka bedzie ją coraz bardziej zdecydowanie karac, rozkreci sie
                  spirala, ktorej skutki moga byc naprawdę poważne.
    • cathy_bum Re: Czy uważacie, że nauczycielka miała rację? 19.11.08, 23:23
      Fakt, że tekst na różowo kiepsko się czyta. Z własnego "epizodu
      nauczycielskiego" najgorzej wspominam pracę napisaną na złoto. Sama
      byłam sobie winna - nie przypomniałam małolatom, że piszemy tylko na
      niebiesko/czarno.
      Ale po pierwsze nauczyciel powinien uprzedzić przed rozpoczęciem
      pracy, że przyjmuje tylko klasówki pisane niebieskim/czarnym
      długopisem. Nie wystarczy uwaga "na czerwono nie można", bo
      dzieciaki nie zgadną, że uwaga dotyczy również innych szatańskich
      kolorków. Poza tym jeśli uczeń popełnił błąd mimo zastrzeżenia
      nauczyciela, to można to wyjaśnić w inny sposób. Wrzaski źle
      świadczą o nauczycielce. Upokarzanie dzieciaka przed całą klasą źle
      świadczy o pani, a nie roztrzepannej pannicy - wielbicielce różowego
      koloru.
      • scher Re: Czy uważacie, że nauczycielka miała rację? 20.11.08, 08:10
        cathy_bum napisała:

        CytatSama byłam sobie winna - nie przypomniałam małolatom, że piszemy tylko na niebiesko/czarno.

        Cytatnauczyciel powinien uprzedzić przed rozpoczęciem pracy, że przyjmuje tylko klasówki pisane niebieskim/czarnym długopisem. Nie wystarczy uwaga "na czerwono nie można", bo dzieciaki nie zgadną, że uwaga dotyczy również innych szatańskich kolorków.
        Czy ty naprawdę uważasz, że uczniów należy traktować jak umysłowo upośledzonych?

        Jesteś nauczycielką, która nie wymaga myślenia i samodzielnego orientowania się w zwykłych codziennych sytuacjach? Takie nauczycielstwo to porażka sad
        • azile.oli Re: Czy uważacie, że nauczycielka miała rację? 20.11.08, 08:31
          Cały czas uważam,że reakcja nauczycielki była przesadzona,ale
          szczerze mówiąc myślę,że gimnazjalista chyba powinien wiedzieć,że
          obowiązują pewne zasady,nawet bez przypominania nauczyciela,a
          nauczycielka raczej nerwowa i nie warto jej fundować takich
          niespodzianek.Wiem,że nauczyciel nie powinien tak zareagować,ale
          jestem świeżo po zebraniu w gimnazjum mojej córki i nauczyciele
          najogólniej się żalą na zachowanie uczniów.Wiem z opowiadań mojego
          dziecka,że najczęściej mają rację.Włśnie wczoraj wychowawczyni
          podała przykład,że codziennie prosi o przynoszenie podręczników,żeby
          chociaż jeden był na ławce,bo na polskim nie zawsze da się
          pracować,nie mając tekstu przed nosem.Jak zwraca uwagę,to słyszy(i
          to od dziewczyn)nie mam,bo mi się nie chciało przynieść,bo mi
          niepotrzebny itp.kobieta spokojna jest,ale wymagająca,została
          wybrana przez uczniów nauczycielem-mistrzem. Ale z opowiadań jej i
          mojej córki widać,że uczniowie próbują ją prowokować.Stara się
          reagować w sposób intelektualny,ale dzieci tak prymitywne,że nie
          dociera.Jakby tak kiedyś ryknęła,to myślę ,że wszyscy przeżyliby
          wstrząs.Nauczyciel powinien nad sobą panować,ale to też
          człowiek,sprowokowany kolejny raz danego dnia,może nie wytrzymać.Jak
          ktoś ma dystans do swojej pracy,to tak nie zareaguje.Pewnie
          uznała,że dziewczyna zrobiła jej na złość i tyle.Wrzeszczeć nie
          powinna.Ale młodzież też obowiązuje myślenie.
          • titta Re: Czy uważacie, że nauczycielka miała rację? 26.11.08, 01:47
            Nauczyciel powinien nad sobą panować,ale to też
            > człowiek,sprowokowany kolejny raz danego dnia,może nie
            wytrzymać.Jak
            > ktoś ma dystans do swojej pracy,to tak nie zareaguje

            Jakby mial zyciawa zasade typu "wrzeszczec moze sobie na
            rolerkosterze, lub antystresowych zajeciach, a do ludzi sie MOWI" to
            by problemu nie bylo. Ja jakbym sie wydarla na studenta - choc nie
            wiem jakakolwiek glupia rzecz by zrobil w danym dniu i ktory raz,
            chyba bym zostala wyslana w tym samym dniu na zwolnienie i badania
            psychiatryczne. Szczerze mowiac nie wiem, bo nie znam nikogo kto by
            wrzeszczal. I wice wersa, do wrzeszczacej na mnie osoby wezwala bym
            lekarza/policje. Pisze calkiem powaznie. Pracuje w Szwecji.
            • nangaparbat3 Re: Czy uważacie, że nauczycielka miała rację? 26.11.08, 09:11
              >>>Pracuje w Szwecji.

              Acha.
              Chociaz - wiesz? - dzieci najbardziej boja się (autentycznie: boją się) tych
              nauczycieli,ktorzy nigdy nie podnoszą głosu.
        • titta Re: Czy uważacie, że nauczycielka miała rację? 26.11.08, 01:43
          Ja ucze studentow. (czyli ludzi doroslych). I ze swojego oraz
          kolegow doswiadczenia wiem, ze ludzi trzeba wrecz traktowac jako
          lekkich idiotow, nie zakladajac, ze wszystko zrozumieja. Bo moze
          miec to daleko idace skutki, znacznie powazniejsze niz napisanie
          pracy na rozowo.
          (Oczywiscie, zeby nie przyzwyczaic ich do tego ze ktos mysli za
          nich, robi sie to za pomoca pytan. Czsem idiotycznych ale to jedyna
          forma sprawdzenia czy ludziki wiedza dlaczego pewnych rzeczy sie od
          nich wymaga.)
        • zonaniezona1 Re: Czy uważacie, że nauczycielka miała rację? 26.11.08, 21:42
          Czytam Twoje wypowiedzi ..

          Ty jesteś naprawdę porażką nauczycielstwa!!!!!
    • komyszka Re: Czy uważacie, że nauczycielka miała rację? 20.11.08, 14:30
      1. dasz sobie głowę uciąć za obiektywizm "relacji koleżanek Eli?"
      2. dziewczyna pierwszy raz dała taki popis "pomyslowosci"? standardowo ma
      odjazdy czy okazjonalnie?
      3. ten różowy to taki ciemniejszy czy ... nie?tongue_out

      jestem (jeszcze) nauczycielem i uwielbiam czytac tak cudownie jednostronne żale
      rodzicow na paskudnych nauczycieli. jakze łatwo zapomnieć ze prawda lubi często
      leżec po srodku, lecz z pewnoscia duzo prosciej smignac kamorem w potwornego
      belfra. a jeszcze anonimowo- dopiero mozna sobie poszalec!
      • komyszka P.S. jak tam klasówka z fizyki córki? 20.11.08, 14:32
        dalej snuto domysły na forum czemu taka a nie inna ocena czy zasiegnelas jezyka
        w szkole?
        • nangaparbat3 ????????????????? 20.11.08, 16:41
          komyszka napisała:

          > dalej snuto domysły na forum czemu taka a nie inna ocena czy zasiegnelas jezyka
          > w szkole?

          A to ktos cos pisal na temat oceny?
          • komyszka Re: ????????????????? 21.11.08, 13:17
            to dylemat autorki z innego watkutongue_outtongue_out

            a tak jeszcze odnosnie ponizszych postow- standardowo inteligentny
            gimnazjalista, licealista, uczen podstawówki, a także człowiek dorosły który
            opuscił juz mury szkolen WIE
            • titta Re: ????????????????? 26.11.08, 01:50
              Dziewczyno, moze wybieszsobie inny zawod, za´nim bedzie za pozno. Bo
              sie gorzko rozczarujesz, co oznacza "standardowo inteligentny" i jak
              malo osob bedzie pod twoja definicje tej karegori podpadac.
          • komyszka Re: ????????????????? 21.11.08, 13:22
            to dylemat autorki z innego watkutongue_outtongue_out

            a tak jeszcze odnosnie ponizszych postow- standardowo inteligentny
            gimnazjalista, licealista, uczen podstawówki, a także człowiek dorosły który
            opuscił juz mury szkolen WIE ze testow, klasówek czy kartkowek nie wypełnia
            sie rózowym długopisem. nie jest to naturalnie przestepstwo i moze wrzaski (dla
            dobra własnego gardła wg mnie, li i jedynie) nalezy sobie darowac, ale gdyby
            mnie uczennica 2 gimnazjum (nie specjalnego) oddała test napisany na różowo to
            pomyslalabym, ze:
            - prowokuje nauczyciela
            - chce zwrocic na siebie uwage (z jakiejs przyczyny)
            - zdecydowanie szwankuje jej intelekt
            - wie, ze nauczyciel lubi rozowy, nie nauczyla sie do testu i probuje sie podlizactongue_out
      • nangaparbat3 Re: Czy uważacie, że nauczycielka miała rację? 20.11.08, 16:40
        komyszka napisała:


        > 2. dziewczyna pierwszy raz dała taki popis "pomyslowosci"? standardowo ma
        > odjazdy czy okazjonalnie?

        Tutaj nie ma pośrodku.
        Dziewczynka nic złego nie zrobiła, nie ma najmniejszego powodu, by sie na nia
        gniewac. Zaznaczyła co najwyżej swoja indywidualnosc (na miarę gimnazjaliski),
        nikogo nie obrazla, nikogo nie skrzywdzila, nikomu nie zaszkodzila w żaden sposób.
        Jeśli różowy był zbyt jasny, by pani mogla odczytac, wystarczylo usiąsc razem z
        dziewczynka i poprosic o odczytanie pracy, poprawic ja wspolnie z uczennicą. I
        zapewniam Cie, ze tak postepujac nauczycielka podbudowalaby tylko swoj autorytet
        wśrod uczniow.
        • paszczakowna1 Re: Czy uważacie, że nauczycielka miała rację? 20.11.08, 17:02
          Jako osoba z urodzenia roztargniona i dosc niechlujna mam jeszcze jedna uwage -
          czy aby na pewno tez rozowy byl zamierzona prowokacja? Bo mi sie rozne dlugopisy
          (a czasem olowek) zdarzaly, takze na klasowkach, bo te wlasciwe albo zostaly
          zgubione, albo sie wylal z nich tusz (mialam obyczaj noszenia dlugopisow w
          tylnych kieszeniach spodni).
          • nangaparbat3 Re: Czy uważacie, że nauczycielka miała rację? 20.11.08, 17:07
            Tez prawda, oczywiscie.
          • ichi51e Re: Czy uważacie, że nauczycielka miała rację? 20.11.08, 20:30
            Tez nie dopatrywalabym sie niewiadomo czego. Jezu... jak ja bym miala
            rozowry dlugopis w 8 klasie to nie wypuszczalabym go z lapy... lza sie
            w oku kreci...
      • zonaniezona1 Re: Czy uważacie, że nauczycielka miała rację? 26.11.08, 22:06
        Są ludzie i ludziska...
        Księża i księżyska
        Nauczyciele i nauczycieliska....

        Sama byłam kiedyś nauczycielem - szanuję ten zawód...ale nie warto
        bronić zakał tego zawodu ...
        A znam sporo takich przypadków !
    • burza4 Re: Czy uważacie, że nauczycielka miała rację? 20.11.08, 17:32
      w kwestii zasad - to w zasadzie poza państwowymi egzaminami nie
      spotkałam się z tym, żeby ktoś okreslał jakim długopisem wolno pisać.
      Więc nie sądzę, żeby o złamaniu jakichkolwiek zasad była mowa.

      sorry, ja rozumiem oczopląs, ale to jeszcze nie powód, żeby robić
      aferę.

      Skąd niby dzieciak w gimnazjum ma się domyślić że komuś czytanie
      różowego sprawia trudność? ona ma młode oczy, czyta mniej, normalne,
      że nie zwraca uwagi na taki detal. Zresztą - dawniej długopisy były
      czarne i niebieskie i takimi się pisało. Teraz jest wyjątkowa
      różnorodność i dzieci z niej korzystają - bez złych intencji. Różowy
      to skandal, ale długopis lila będzie ok? dzieci to tez gadżeciarze,
      lubią się wyróżniać, choćby kolorem długopisu.

      reasumując - jakby na moje dziecko to padło, zrobiłabym aferę u
      dyrektorki. Niech idiotka wyżywa się w domu, i gdzie indziej
      odreagowuje swoje frustracje, bo widać do pracy w szkole się nie
      nadaje.
    • wieczna-gosia Re: Czy uważacie, że nauczycielka miała rację? 21.11.08, 13:34
      cale liceum, studia oraz pol doroslego zycia pisze piorami w kolorze: brazowym,
      fioletowym oraz zielonym. Obecnie jestem juz mniej rygorystyczna smile ale poza
      jednostkowym zdziwieniem nikt sie nie czepial. Mialo to jeszcze taka ceche ze
      znalesc moja prace bylo niezwykle latwo gdyz byla napisana na pewno nie czarnym
      i na pewno nie niebieskim.

      I zgadzam sie z nangar- zalatwienie takiej sprawy stanowczo ale bez afery- ok
      dzisiaj usiadziemy i mi prace przeczytasz ale na przyszlosc informuje ze
      toleruje ciemne kolory (lub tylko czarny lub niebieski) i nie bede innych prac
      sprawdzac wyszlo by na dobre wszystkim stronom.
      • mamagapka Re: Czy uważacie, że nauczycielka miała rację? 23.11.08, 12:28
        boszszsz, dziewczyny, z wami to jak zwykle...

        dziewczę w 2 klasie gimnazjum, po teście dla 6-klasistów i
        przygotowujące się do egzminu gimnazjalnego musi wiedzieć że testów
        nie pisze się na różowo. ani na czerwono. ani na fioletowo. ani
        ołówkiem.

        pisze się na czarno albo niebiesko. to szkoła nie cyrk.

        dopuszczam sytuację w którwj uczennica przystępując do pisania testu
        zorientuje się że ma tylko rożowy długopis bo zapomniała innego albo
        właśnie się wypisał, i informuje mnie o tym przed testem pytając czy
        może pisać różowym. zgodziłabym się albo, co bardziej prawdopodobne,
        dałabym jej swój. nie chodzi o kolor tylko o zasady.

        nie sądzę żeby chodziło o prowokację. dziewczę pewnie nie pomyślało
        i wzięło pierwszy lepszy długopis albo najbardziej rzucający się w
        oczy (bo był pierwszym lepszym smile. no chyba że chciała zrobić na
        złość nauczycielce, ale to już autorka wątku najlepiej zna swoje
        dziecko.

        nie mam zamiaru natomiast spędzac przerwy na odczytywaniu prac
        uczniów tylko dlatego że napisana jest różowym kolorem. mogę na
        chwilę zostać na przerwie jeśli uczeń ma problem który trzeba
        wyjaśnić, ale różowy kolor pracy do takich problemów nie należy.
        (poza tym , na przerwie często mam dyżur na korytarzu, niestety...)

        myślę że, jeśli to pierwszy tego rodzaju incydent, powiedziałabym
        uczennicy po prostu że tym razem sprawdzę ale następnym niech używa
        czarnego lub niebieskiego. i przypomniałabym to klasie, również w
        kontekście egzminu gimnazjalnego.

        jeśli nie pierwszy- w najlepszym razie poprosiłabym o przepisanie
        testu. gdyby był jeszcze na to czas. jeśli nie, obniżyłabym ocenę.

        uczniowie to generalnie nie matołki, ale mądre i sprytne dzieci. i
        świetni obserwatorzy. tylko konsekwencją można tu coś zdziałać.
        rodzice którzy próbują merytorycznie uzasadnić rację dziecka w tej
        sprawie- szkodzą sobie i dziecku.

        jedno tylko tylko musi być tu jasne. żaden nauczyciel nie ma prawa
        krzyczeć na dziecko. krzyk (nie mówię tu o podniesieniu głosu) jest
        zawsze porażką nauczyciela. i tu zdecydowanie powiedziałabym pani że
        nie życzę sobie żeby krzyczała na moje dziecko.

        choć, powiem szczerze, nie wiem czego bym się przy okazji o tym moim
        dziecku dowiedziała....
        • nangaparbat3 jaka ja jestem szczęśliwa 23.11.08, 15:28
          że zycie nie bajka, ze to se ne wrati, że juz nigdy nie bedę musiala siąsc w
          ławce i podporzadkowac sie ludziom bez odrobiny humoru, luzu, ciepla i
          wyrozumialosci.
          • scher Re: jaka ja jestem szczęśliwa 23.11.08, 17:42
            nangaparbat3 napisała:
            Cytatpodporzadkowac sie ludziom bez odrobiny humoru, luzu, ciepla i wyrozumialosci.
            Nie znasz sprawy, osób, okoliczności, nie rozmawiałaś z tą nauczycielką, ale wyroki ferujesz.

            Co do podporządkowywania się - może uświadom sobie, ilu (różnym) osobom w życiu musi podporządkowywać się człowiek dorosły, od oceny ilu (różnych) osób czasem zależy nasze życie.
            • mamagapka Re: jaka ja jestem szczęśliwa 23.11.08, 23:44
              święta prawda, niestety
            • nangaparbat3 Scher, rybeńko 23.11.08, 23:50
              jakie jest zycie dorosłego, to ja wiem od lat tak wielu, że wolalabym, by bylo
              ich (nieco) mniej.
              To co pisze piszę o tych, ktorzy tu piszą - a wiedzą o nich dysponuję taka - i
              tylko taką - jakiej dostarczaja mi ich własne wypowiedzi.
              • alessia27 Re: Scher, rybeńko 26.11.08, 08:35
                a jak na rozowo napisane to zle ???
                Skoro sprawdzian byl dobry to powinna
                wystawic adekwatna ocena a uczenniece wziasc na bok
                i jej spokojnie wytlumaczyc ze rozowy kolor nie
                jest dobrym kolorem na pisanie sparwdzianow itp.
                Pani powinna po prostu ocenic prace a nie kolor.

                ♥ Macius 10.05.2002
                • scher Re: Scher, rybeńko 26.11.08, 20:50
                  alessia27 napisała:
                  Cytata jak na rozowo napisane to zle???
                  Tak, źle. Każde moje dziecko ma pisać w szkole tak, jak życzy sobie tego nauczyciel. Bo uczeń jest uczniem, a nauczyciel nauczycielem!
                  I nie podejmuję z dziećmi rozmowy na temat tej zasady.
                  • zonaniezona1 Re: Scher, rybeńko 26.11.08, 21:34
                    1. To nie jest Twoje dziecko ... !!! Zapamietaj to sobie na
                    zawsze!!!
                    To jest Twoja praca, a ją masz wykonywać z pewnymi standardami ...a
                    nie ze swoim widzimisię... Uczeń jest podmiotem a nie przedmiotem ..

                    A ty masz uczyć i wychowywać wg określonych standardów ...

                    Te standardy określone są np. w Regulaminie Szkoły, zasadach
                    oceniania zachowania ucznia...


                    Władza dana niektórym osobom ( w tym nad dziećmi ) może skutkować
                    skierowaniem się takich osób ku tyranii.....

                    Nie powinieneś być nauczycielem, z takimi autorytarnymi zapędami!!!!


                    • scher Re: Scher, rybeńko 26.11.08, 21:52
                      zonaniezona1 napisała:
                      CytatUczeń jest podmiotem a nie przedmiotem.
                      I wymaganie od niego, aby stosował się do określonych zasad mu niby tę podmiotowość odbiera?

                      CytatTe standardy określone są np. w Regulaminie Szkoły, zasadach oceniania zachowania ucznia...
                      Popatrz, a ja myślałem, że raczej w ustawach smile
                      Bo przecież regulamin czy jakieś zasady to nie jest źródło powszechnie obowiązującego prawa wink
                      • zonaniezona1 Re: Scher, rybeńko 26.11.08, 22:03
                        Szkoły to część administracji publicznej ... !


                        W związku z tym przepisy administracyjne w szkole to także źródło
                        prawa - administracyjnego. Dlatego Regulaminy szkolne etc. to także
                        źródla prawa określającego prawa i obowiązki w tym wypadku uczniów
                        oraz (lub) nauczycieli.


                        • scher Re: Scher, rybeńko 26.11.08, 22:11
                          Ocena pracy nauczyciela odbywa się na podstawie źródeł powszechnie obowiązującego prawa, nie na podstawie jakichś tam regulaminowych "standardów".

                          Nauczyciel ma określone uprawnienia i jak wymaga, aby pisać czarnym albo niebieskim, a nie różowym, to uczeń nie dyskutuje. W szkole nie ma miejsca na anarchię, musi ktoś rządzić.
                          • zonaniezona1 Re: Scher, rybeńko 26.11.08, 22:29
                            Parafrazując - Morda w kubeł i nie pyskać !!!


                            A w razie czego wydrzeć się na ucznia!!

                            Dać takim władzę ....

                            A jakieś tam - to prawo administracyjne!Praworządny obywatel ,
                            nauczyciel podważa system prawa polskiego ... CZy dla takich osób
                            jest miejce w oświacie? Nie podważaj źródeł prawa!Doucz się!!!! Nie
                            masz na ten temat bladego pojęcia, jak zresztą także na tematy
                            wychowawczwe - to czytając Twoje posty można się dowiedzieć
                            Czytając Twoje posty można zostać zwolennikiem obowiązkowych
                            badaniań psychiatrycznych dla nauczycieli! Tak jak w tym roku
                            wprowadzono obowiązkowe zaświadczenia z krk .... Też tego nie było
                            kiedyś w standarcie ....ustawowym rzecz jeasna.


                          • smerfeta7 Re: Scher, rybeńko 26.11.08, 23:01
                            scher napisał:
                            >W szkole nie ma miejsca na anarchi
                            > ę, musi ktoś rządzić.

                            A ja myślalam, że nauczyciel w polskiej szkole musi nauczać, skoro
                            jest zatrudniony w niej jako nauczyciel, a szkołą zarządza dyrektor.
                            Im bardziej poznaję szkołę od podszewki tym bardziej przekonuje mnie
                            fakt, że w szkole najwazniejsze jest kto rządzi, a nie
                            nauczanie,wzajemne porozumienie z dziećmi i osiaganie efektow
                            nauczania.
                            scher mam nadzieję, że takich nauczycieli z twoimi priorytetami jest
                            naprawdę mało, a jeżeli się mylę, to moje obawy odnosnie edukacji w
                            polskiej państwowej, są tak ogromne, że pomyslę o edukacji
                            prywatnej, w ktorej nie będzie nikogo z twoimi priorytetami. Bo tacy
                            ludzie tam się nie utrzymają długo.
                            Wniosek z twoich teorii, że prawidlowa edukacja naszych dzieci może
                            sie odbywać tylko w prywatnej szkole.
                            Tam nie ma wrzeszczenia na dzieci, a raczej tlumaczenie i rozmowa z
                            rodzicami. Za wrzask sie wylatuje.
                            • nangaparbat3 Re: Scher, rybeńko 26.11.08, 23:08
                              Alez to oczywiste, że nauczyciel musi rzadzic, a uczen wiedziec, kto rzadzi -
                              pytanie tylko jakimi metodami.
                              Ten kto naprawdę rządzi raczej nie ma potrzeby wrzeszczenia na dzieci.
                              No i taki drobiazg - madry rzadzacy zostawia rzadzonym pewien - jesli nie
                              obszar, to przynajmniej margines - swobody, i nie robi draki o byle co (znaczy -
                              o różowy dlugopis).
                              • smerfeta7 Re: nangaparbat3 26.11.08, 23:19
                                nangaparbat3 smile
                                Zgadza sie.
                                Ale tak szczerze mowiąc, naprawdę nie dziwię się, że tak duzo dzieci
                                w szkolach państwowych jest zestresowanej, a potem agresywnej.
                                Przykład idzie z góry, czyli od agresywnych nauczycieli.
                                Obraz państwowej szkoły jest przykry i smutny.
                                Szkoda, że nikt nie sprywatyzuje polskich szkół, oj przydalo by sie.
                                Sadze, że dzieci i rodzice by na tym skorzystali, a nauczyciele
                                wrzeszczący, bijący, popychający, wyrzywający sie na uczniach,
                                poszukali by sobie pracy adekwatnej do predyspozycji zdrowotnych.
                                • nangaparbat3 Re: nangaparbat3 26.11.08, 23:26
                                  Musze Cie jednak zmartwic.
                                  Znam calkiem sporo dzieci chodzacych do szkol spolecznych i prywatnych (z
                                  wlasnym na czele). I tam wcale nie jest lepiej - nawet jesli nauczyciele mniej
                                  krzyczą, uczniowie nie sa wobec siebie nawzajem mniej agresywni niz w publicznej
                                  szkole.
                                  • smerfeta7 Re: nangaparbat3 26.11.08, 23:43
                                    nangaparbat3 napisała:

                                    > Musze Cie jednak zmartwic.
                                    > Znam calkiem sporo dzieci chodzacych do szkol spolecznych i
                                    prywatnych (z
                                    > wlasnym na czele). I tam wcale nie jest lepiej - nawet jesli
                                    nauczyciele mniej
                                    > krzyczą, uczniowie nie sa wobec siebie nawzajem mniej agresywni
                                    niz w publiczne


                                    Z tych co ja znam, to nie bylo takich sytuacji.
                              • scher Re: Scher, rybeńko 27.11.08, 01:01
                                nangaparbat3 napisała:
                                CytatTen kto naprawdę rządzi raczej nie ma potrzeby wrzeszczenia na dzieci.
                                Czy nie dość jasno wyraziłem wcześniej swoją dezaprobatę dla wrzasków?

                                Cytatobszar, to przynajmniej margines - swobody, i nie robi draki o byle co (znaczy - o różowy dlugopis)
                                Mam wystarczająco zaufania do siebie, żeby przypuszczać, że potrafię trafnie ocenić, kiedy różowy długopis jest "byleco", a kiedy "niebyleco".
                                • nangaparbat3 Re: Scher, rybeńko 27.11.08, 17:41
                                  Alez to o wrzaskach nie bylo o Tobie - do glowy by mi nie przyszlo, ze moglbys
                                  sie drzec na dzieci. Serio.
                                  Zamiast wałkowac rożowy długopis lepiej napisz, jak sie takie ramki robismile
            • zonaniezona1 Re: jaka ja jestem szczęśliwa 26.11.08, 20:03
              Co do podporządkowywania się - może uświadom sobie, ilu (różnym)
              osobom w życiu musi podporządkowywać się człowiek dorosły, od oceny
              ilu (różnych) osób czasem zależy nasze życie.


              W pracy "wydarcie się" na pracownika może być traktowane jako
              mobingowanie pracownika, a w szkole wolno ?????
              • nangaparbat3 Re: jaka ja jestem szczęśliwa 26.11.08, 20:08
                zonaniezona1 napisała:

                > Co do podporządkowywania się - może uświadom sobie, ilu (różnym)
                > osobom w życiu musi podporządkowywać się człowiek dorosły, od oceny
                > ilu (różnych) osób czasem zależy nasze życie.

                Zapewniam Cie, ze w porownaniu z dzieckiem czy nawet nastolatkiem jest wolnym
                ptakiem - całe moje wieloletnie doswiadczanie doroslosci tego dowodzi.
                > W pracy "wydarcie się" na pracownika może być traktowane jako
                > mobingowanie pracownika, a w szkole wolno ?????

                A to tez do mnie?
                • zonaniezona1 Re: jaka ja jestem szczęśliwa 26.11.08, 20:14
                  Sorki, zacytowałam jednego z Twoich przedmówców!!!

                  To nie było do Ciebie - zgadzam się z Twoim stanowiskiem !
                  • nangaparbat3 Re: jaka ja jestem szczęśliwa 26.11.08, 21:01
                    smile
    • zonaniezona1 Re: Czy uważacie, że nauczycielka miała rację? 26.11.08, 20:01
      Nauczycielka - idiotka !!!!


      O przypadkach psychopatycznych nauczycieli nie rozmawiajmy...
      To ja bym poszła do dyrektotora szkoły, że nauczycielka zachowuje
      się anormalnie i stosuje niedozwolone metody!!!! wychowawcze. !!!
      Dziecko jest podmiotem dla nauczyciela, a nie przedmiotem do
      wyżywania się sfrustrowanej pani.

      Mogła normalnie z dzieciakiem porozmawiać, że normą jest pisanie
      kolorem niebieskim lub czarnym!


    • moni.ka32 Re: Czy uważacie, że nauczycielka miała rację? 27.11.08, 09:09
      Gdybym byla mama tej kolezanki juz bym byla w szkole!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka